Forum


WYSZUKIWARKA
słów w tekście:
autora wypowiedzi:
według daty (rrrr lub rrrr.mm lub rrrr.mm.dd):
Aktualny temat
ARCHIWUM
   | 1 |    2    3    4    5    6    7    8    9    10    11   następna
2016.12.16    Hu! Hu! Ha! Nasza zima zła!
Jakby kto pytał, zima jest u nas już od miesiąca. Sypnęła śniegiem, powiała huraganem, przymroziła też nieźle. Zadomowiła się wyraźnie. Byłoby całkiem znośnie, a nawet miło, gdybyśmy traktowali tę naszą zimę ze znajomością rzeczy. Mam na myśli korzystanie w pełni z jej uroków, ale i mądrą ochronę przed jej mniej sympatyczną stroną. My się zimy nie boimy, bo wiemy w czym rzecz! :))
Bardzo się cieszę, że dołączyłam do grona osób gotujących według wskazówek p. Anny . Prawie wszystkie przepisy z książek użyłam, bardzo wiele potraw smakuje mi i mojej rodzinie. W gotowaniu dla mojej rodziny mam staż 25 letni, ale niektórych dań nie umiałam robić. Ciągle staram się docierać do różnych porad i wypróbowywać je w mojej kuchni. Dzięki wskazówkom p. Ani używam teraz więcej przypraw i pozbyłam się odczuwania zgagi oraz zagazowania jelit. Jednak pojawił mokry nos, tak jakbym miała katar (dwa razy dziennie muszę wydmuchać niedużą ilość wydzieliny) i zarówno mnie jak i mojemu mężowi jest ciągle zimno, czego szczególnie on nigdy nie odczuwał. Coś chyba robię źle, więc jeżeli to możliwe proszę o poradę.
data: 2017.03.10
autor: aniagorska
Mam pytanie.Jak wyleczyc egzeme (sucha skóra) między palcami która się pojawia tylko w jednej z rąk? Zaznaczam że gotuje według 5 przemian.Z góry dziekuje i pozdrawiam :-)
data: 2017.03.10
autor: Wiki
Anonimka swietnie ujelas sprawy damsko-meskie. to taka zyciowa prawda.dzieki! pisz wiecej.
data: 2017.03.08
autor: 
Odnośnie PH - przy faktycznym stosowaniu PP , jak kiedyś badałam to zarówno ja jak i córka miałysmy ph moczu 6-6,5-7. Ale wtedy się dosyć mocno trzymałyśmy dyscypliny.
data: 2017.03.06
autor: Ewa S.
DZień dobry, Nurtuje mnie ostatnio problem związany z prawidłowym pH moczu, bo ono wskazuje , czy organizm jest zakwaszony czy nie. Czytając w internecie różne artykuły na ten temat przeważają głosy, że pH powinno być ponad 7./czyli zasadowe/ W badaniach jest przedział od 5- 7./przynajmniej w moim laboratorium/.
Czy może któraś z Was ma wiedzę na ten temat? proszę podzielcie się. Na PP jestem pond 10 lat. W zasadzie nigdy nie przywiązywałam do tego większej uwagi, ale ostatnio robiłam badania kontrolne do pracy i wyszedł wynik 5. Zatem chyba jestem zakwaszona?? POzdrawiam serdecznie
data: 2017.03.06
autor: 
Ostatnio okazało się, że mam prawie połowę zębów z próchnicą. W niektorych mocno rozległa i głęboką. Załamałam się, gdyż do tej pory mialam tylko kilka zębów leczonych a reszta niby nie wymagała leczenia. Ale zmiana dentysty plus przeswietlenie pokazały co innego. Z czego to może wynikać? Czytam ostatnio o wit D i K2 ktora jest konieczna aby wapn poszedł do kości..i że próchnica to może być właśnie brak minerałów, ktore organizm z zębów pobiera. Pani Aniu, PPowicze co sądzicie na ten temat? Czy suplementy D3 i K2 mogą byc potrzebne? Jak naszym żywieniem wzmocnić zęby? Pozdrawiam serdecznie
data: 2017.03.05
autor: Ewa S.
Anonimka. Dziękuję. Bardzo pięknie napisałaś. Też tak tak czuję i jestem szczera ze sobą. Finisz tematu na dystans. A odnośnie jedzenia. Kwaśne surowe i zimne wykluczam, włącznie z kąpielami w morzu od kilku lat. Gotuję z książek. To mało. Mam skomplikowaną dożywotnio wewnętrzną sytuację. Ale znalazłam na forum podobne objawy traktowane specjalnie i widzę że tam podziałały jeszcze bardziej szczegółowe restrykcje. Ale mam świadomość, że Książki Pani Ani uratowały mi mnóstwo zdrowia. Nie wiem gdzie bym była teraz. Działam działam.
I Bratka. Dziękuję. Pozdrawiam serdecznie.
data: 2017.03.05
autor: art
@Bratka- mój optymizm bywa czasem dołująco-pesymistyczny. Szczególnie, gdy dziecię me słyszy mnie z nad garów, kurczę znowu się pomyliłam (a wydawało się, że czytanie ze zrozumieniem opanowałam parę lat temu) :). Nie mówiąc o otoczeniu, które patrzy na mnie co najmniej podejrzliwie (bo coś nad garnkiem bredzę gorzkie-słodkie-ostre)
Podpowiedzcie proszę co na odklejania śluzu? Bardzo długo wydawało mi się, że kasza jaglana, a tu masz babko placek czytam, że tworzy śluz, że ziemniaki też. Obstawiam, że rosół wołowo-indyczy (on taki magiczny na wszystkie bolączki świata wydaje się być), ale co jeszcze? kasza gryczana może? Przepraszam, że nie doczytałam wszystkiego jeszcze na forum, powoli robię postępy.
data: 2017.03.05
autor: Świeżak
@Swieżak ,witamy ciebie i twój optymizm.Mało która z nas nie jest samotna w swoim środowisku,ale tym się nie przejmuj tylko gotuj w/g pp.Życzę ci cierpliwości szczególnie w pierwszych miesiącach,bo później to już samo pójdzie.
data: 2017.03.03
autor: Bratka
@Art,Anonimka odpowiedziała ci doskonale.Ale zwróć uwagę że przy dłuższym rozstaniu fizyczność upomina się o swoje.Chodzi o to żebyś nie była zawiedziona.Ale tymczasem gotuj,wprowadź rytm posiłków i trzymaj się zasady:nie jem i nie piję zimnego i surowego.
data: 2017.03.03
autor: Bratka
Kurczę nawet nie wiedziałam o takiej kopalni wiedzy jaką jest ta strona (trafiłam najpierw na książki, potem na fejsbuczka, teraz forum). Nie ogarnęłam jeszcze jak was czytać, czy od góry do dołu, czy od dołu do góry..:)

Witam was wszystkie serdecznie. Chciałabym zapytać czy będą jeszcze jakieś kursy? PP się uczę, nie kombinuję, robię wg przepisów pani Ani. Czuję się trochę osamotniona w tym gotowaniu, bo w swym środowisku jestem jedyna.
pozdrawiam
data: 2017.03.01
autor: Świeżak
Droga Art - jeśli mogę się do Ciebie tak zwracać, nie ma jednej uniwersalnej recepty na udany związek. Sama jestem kobietą "po przejściach", ale trochę innych niż Ty. Związki na odległość to ciężki temat i trudna sprawa dla obojga ludzi, tzn. tych świadomych bycia w związku. Jeśli więź emocjonalna jest silna, to związek ma szanse na przetrwanie, jednakże pod warunkiem, że rozłąka nie jest długotrwała. Sądzę jednak, że na początku budowania związku bliskość, zwłaszcza ta fizyczna, jest nieodzowna. Nie mam tu na myśli tylko seksu, ale chęć "bycia" z kimś. Ty oferujesz zaangażowanie emocjonalne, ale co oferuje Twój partner? Mieszka z żoną, ma syna - ma zaspokojoną potrzebę bliskości z innymi ludźmi jeśli patrzymy na to z punktu socjologii. Nie mieszka sam. To, czego mu brakuje, to bliskości fizycznej z kobietą, a to zapewniasz mu Ty. Nie posądzam Twojego partnera o tak płytkie podejście do związku, ale sama musisz sobie odpowiedzieć na pewne pytania. Twój partner, jak sądzę, to mężczyzna po 40 roku życia, spłodził syna (który niebawem będzie dorosły), "zawiesił" związek z żoną i w tej chwili zaczyna nowy rozdział życia. Zazwyczaj tacy panowie nie zbyt chętnie angażują się emocjonalnie, za to bardzo chętnie fizycznie:). To są moje obserwacje z życia własnego i znajomych... Reasumując - moim zdaniem związki na odległość na tym etapie związku i po takich przejściach obojga partnerów, jak w Waszym przypadku, to do gwóźdź do trumny. Co do seksu przez internet - też może być, dla podtrzymania więzi, ale to dla zaangażowanych i ufających sobie par.
Zadzwoń do pani Ani - to świetny pomysł. Pani Ania stawia do pionu, a rozmowa z Nią napawa optymizmem na przyszłość.
Nic nie napisałaś o sobie jeśli chodzi o żywienie: jesteś na PP? Jeśli tak, to jak długo?
Nie rezygnuj z przypraw i naszego gotowania, jeśli je stosujesz. Zalecenia lekarza medycyny chińskiej na razie odłóż na półkę i ugotuj coś naszego. Ja w sobotę nagotowałam 6 litrów kartoflanki z podsmażoną kiełbasą i wczoraj oglądałam już dno garnka. Tym się zajmij, reszta przyjdzie jak się wzmocnisz. Kilka lat temu będąc głęboko nieszczęśliwa w związku "utonęłam" w mojej czarnej dziurze. Sensem życia był jedynie mój syn. Od dwóch lat sensem mojego życia jest mój syn i moje życie:). Nie przetrwałabym tego okresu i nie wyszła na prostą, gdy nie pożywienie, które dodawało energii ciału i duszy.
Nie wiem czy dobrze zrozumiałam to, co chciałaś nam przekazaći nie wiem czy dobrze odbierzesz to, co chciałam przekazać Ci ja. Mam nadzieję, że Cię nie uraziłam.
Forum na tę cudowną zaletę, że potem czytając własną wypowiedź już prawie znasz odpowiedź na pytanie. Czasem bolą nas wypowiedzi innych, ale po pewnym czasie ciężko się z niektórymi z nich nie zgodzić.
Odezwij się jeszcze kiedyś i napisz jak się ułożyło.
Pozdrawiam serdecznie:)!
data: 2017.03.01
autor: Anonimka (bo podczytuje mnie flądra z pracy;))
aa :) i nie chcę nikogo naprawiać. Nie mam takiej potrzeby. Jeśli ktoś lubi sex w internecie to jego sprawa. Mogę dawać to co mogę dawać. Ale w rzeczywistości. No i sobie odpowiedziałam .. Tak i można kochać. W ciszy. Można poczekać nawet. Ale też można mieć otwarte oczy. Zwłaszcza wiosną!
data: 2017.02.26
autor: art
Mam pytanie natury emocjonalnej. Tak nazwę to. Wibracja lęku. Zakochałam się. Było fajnie, ale on na stałe mieszka z żoną (w separacji 2 lata )i z synem 16 lat. Kilka tysięcy kilometrów dalej ode mnie. Ja mam swoją silną alergię na wirtualne związki, dawno temu w terapii uzależnień i współuzależnień w związku "marynarskim". I mam taką kliszę. Myślę że jak codzień razem nie budujemy patrząc sobie w oczy to się rozpada. No na początku przynajmniej. A rozstać się na rok po 3 miesiącach kilku uniesień w hotelu.. i łudzić że to relacja .. Nie wiem. Nie rozumiem tego faceta. Ja chcę się uwolnić od codziennej komunikacji wirtualnej. Jeśli to luźna relacja w rzeczywistości to ja chcę luz żeby spotykać realnych ludzi. NIe chcę smyczy. I nie wiem czy mam kliszę czy intuicję. Uważam że nie uziemiona relacja na dystans, wirtual, nie ma szans. Że on z dużym zapotrzebowaniem na sex będzie zdradzał w naturze, lub odrealnienie w internecie. Lojalności nie biorę pod uwagę. Myślę że miłości trzeba dać przestrzeń. Jeśli on ma zaplanowany rok pracy tam i jeszcze gdzieś w świecie. To nie ma miejsca dla mnie. Nie ma miejsca na naszą miłość. Co myślicie o związkach na dystans? W telefonie, na skypie? Powiedziałam sobie że nie będę dokarmiać wirtualnych gołębi. Żadnego sexu na skypie, po kilku spotkaniach w hotelu. Mam nadzieję że to zdrowe rozumowanie. Przeżyłam gehennę kiedyś tam, wyszłam z patologicznych mocno obszarów ponad 10 lat temu. Miłość do sexoholika. Teraz lęk. Czy przykładam kliszę czy to intuicja ostrzega uciekaj. Czy ktoś mi powie czy to myślenie jest ok? Oczekiwać że jeśli facet poważnie myśli o mnie to chce ze mną tworzyć gniazdo, a wyprowadzić się od żony. Nawet za cenę poinformowania 16 letniego syna? Bo ja nie wiem naprawdę gubię się, ale uczę się kochać sama siebie. I nie chcę być ukrywana. Mnie można kochać i pokazać światu. I tego szukam. Tego się uczę. Oczywiście wszystko jest jeszcze bardziej pokręcone. Bo jestem chora. Leczę się. Nie jestem tylko przyjemnością. I ok. Choroba też weryfikuje.. zadzwonię do Pani Pani Aniu. Byłam blisko siebie na wizycie u lekarza medycyny chińskiej. Mam wyeliminowaną kurkumę, pieprz, mam jeść jak niemowlak. Ja już nie wiem co. Już od dłuższego czasu nie jem kwaśnego surowego i zimnego. Może to sytuacja życiowa powoduje ogień serca miedzy innymi z tego co rozpoznaje. Jestem unieruchomiona bólem jelita grubego. Krwawieniami. Bez śledziony. Dziękuję Niebiosa za te lekcje, że wciąż można jakkolwiek uśmiechać się. Pozdrawiam. Zadzwonię. Mam nadzieję wyzdrowieć. I kochać siebie nauczyć w tym wcieleniu.
data: 2017.02.26
autor: art
Serdecznie dziękuję Jagodzie za rozwianie moich wątpliwości odnośnie cynamonu. Traktowałam go zawsze jako słodki, a potrawy kończę na ostrym. Przepraszam za niezamierzoną anonimowość. Na forum jestem z Wami od początku, ale głównie jako czytelnik, nigdy nie odważyłam się zabrać głosu, mam 67 lat i odkąd gotuję wg PP nigdy nie chorowałam, mąż również. Pozdrawiam panią Anię i wszystkie koleżanki z forum. Mam zamiar założyć konto na "fejsbuku" ale muszę poprosić o pomoc wnuczkę. Już się cieszę, że będę mogła do Was zaglądać.Wanda
data: 2017.02.25
autor: Wanda
Hej, nieznajoma duszyczko :) Cynamon jest słodko-ostry, my w kawie dodajemy go po kawie, a przed kardamonem i imbirem, a w owsiance na końcu, ale też przed imbirem. Ale spokojnie możesz go traktować zarówno jako słodki i jako ostry smak - taka jego natura. Ja osobiście zawsze na końcu wolę dołożyć imbir lub pieprz jako zdecydowanie ostre smaki.
data: 2017.02.24
autor: Jagoda
Witajcie. Bardzo proszę o informację w jakim smaku dodawać cynamon, gotuję już od 10 lat wg PP i zawsze traktowałam go jako smak słodki i np do owsianki dodawałam go po kurkumie, a kończąc owsiankę w ostrym dodawałam imbir. A tu w poście Magdy C. czytam, że powinno się kończyć w ostrym na imbirze i cynamonie.
A jak z naszą kawą? Też powinnam na końcu dodać cynamon?
Z góry proszę o wyrozumiałość.
data: 2017.02.24
autor: 
Kochani, jestem z Wami zawsze, witajcie! Jestem na bieżąco i z forum, i z fejsbuczkową radosną zawieruchą, którą wznieciły dziewczyny. Nie będę tłumaczyła, dlaczego ani po co, ani kto na tym skorzysta. Widać - a rzuca się to w oczy - że jest to radosne dawanie, dzielenie się, pomaganie potrzebującym. Dziewczyny robią to z klasą! Choć przyznam, że czasami wątpią, czy dadzą radę. Kochane baby, damy radę na pewno, bądźcie spokojne :)

Elżbieto z Krakowa, nie zamieszczę Twojego ostatniego listu, bo nie złapałaś autorefleksji i nie zrozumiałaś, co dziewczyny chcą Ci przekazać. Niepotrzebnie się nabzdyczyłaś.

Ściskam Was wszystkich i pozdrawiam, zaglądajcie tam, gdzie macie ochotę.
data: 2017.02.23
autor: Anna Ciesielska
Wielmożna Pani Elżbieto... hehe... nie no, ja prosta dziewka jestem ;)
Mi bliżej do kurzego pazura aniżeli gęsiego pióra ;) Kto zna, ten wie...
Dziewka, dziewczyna... pomimo faktu, iż jestem tylko o kilka lat młodsza od Ciebie to mi w duszy jakoś bliżej do zielonego szczypiorka aniżeli Tyranozaura Rexa takiego, bo widzisz... ja to mam w duszy maj <3
Chciałam napisać parę słów ale wszystko już zostało powiedziane. Ewa ujęła wszystko to, co nam w duszy gra, odczytała bezbłędnie nasze intencje :)
Dobro i szczere zamiary obronią się same, zawsze.
Pozdrawiam Cię Elu bardzo serdecznie :)
data: 2017.02.22
autor: Monika mama J&A
Ewka, no, tak wspólnie - baby Ciesielskiej - każda w innym mieście, w innym kraju - chyba popłaczemy, łącząc się przez messengera.... Cudna jesteś, kobieto
data: 2017.02.22
autor: Magda&Edyta&Monika&Jagoda
Co do FB to pomimo moich czterdziestuparu lat i szesnatoletniej znajomości z pp, dołączyłam do grupy CIESIELSKIE PP, przejrzałam i przyznam, że miło popatrzeć jak ludzie z entuzjazmem gotują. Czasem można coś podpatrzeć, dowiedzieć się gdzie rzucili np. jagnięcine, nikt nie pisze o pryszczach, zgagach, świądach i uwiadach, nie odniosłam również wrażenia, że ktoś tam liczy na sławę i mamone, jak to sugeruje jakiś krakowski troll, który pewnie nawet tam nie zajrzał. Poza tym faktycznie mając już odchowane dziecko na PP, przestałam czytać posty o problemach z dziećmi. Nie mam wątpliwości, że forum nie ucierpi na tym, że część pepowiczow będzie się też udzielać na FB. Pozdrawiam
data: 2017.02.22
autor: Agnieszka z Krakowa
Web
more
Primary
przeczytasz, prosze?

Ewa Janda
ejanda79@gmail.com
Hide details
To:
G
Grzegorz Ach
Date:
22 February 2017, 18:25
Ilez tu emocji...obaw i lekow, gniewu i szyderstwa...hmmm...interesujace ;-).

Otwierajac czakre serca mozna tak lekko wzniesc sie do miejsca, w ktorym nie trzeba wybierac..mozna byc...i tu i tu i tam…Rozszczepienie energii moze byc takie proste..

Czy w przyrodzie może istniec rozroznienie? Cos być wieksze od drugiego? Otóż nie. W przyrodzie wszystko jest sobie rowne...ludzie tez.
Przechodzilo mi przez glowe czasem; jak to jest, ze wyszlismy z jednego zalozenia a zrodzilo sie tyle filozofii i to za zycia Autora :-).. Doszlo do takiej groteski, ze pojawiajacy sie na Forum ludzie upominaja innych na temat splycania filozofii PP, dzialania poza Forum itd, itp...czy daja Oni sobie prawo do bycia “wyroznionym”?, “szczegolnym”? “wybranym”?
Przywiazanie jest Ich glownym ciezarem!
Jak mozna bac sie nowego...szczegolnie, ze budowanego przez ludzi Swiadomych?
Baby Ciesielskiej wyszly z Darem na ulice..tam gdzie Madrosc, wola o uwage!
Jakiz pozytek jest z Daru kiedy zamkniemy sie z Nim w domu? Mysle, ze istnieje ryzyko... szalenstwa?
I jakiz kiedy ktos kto Go posiada nie ma pojecia jak Go uzyc?
Po co bronic Tym odwaznym aby udzielali wskazowek wszedzie tam, gdzie Anioly poprowadza?
A moze uzdrowieniem byłoby ujrzenie w Pani Ani,oprocz Mistrza, Czlowieka?? I Go uszanowanie? Czy Jej trud miałby sluzyc garstce ludzi?
Jak rowniez uszanowanie woli bliskich Jej osób?
To co zapoczatkowaly dziewczyny bedzie ewoluowalo w glab.
ich zdjecia i posty to jak zaproszenie na kolacje czy kawke a czytanie, ze wieloletnie PePowki nigdy wczesniej nie slyszaly o Forum i teraz sie w nim zatapiaja to przyjemnosc...Czytanie o kolejnej osobie, ktora zaczyna sie dyscyplinowac, nie dodawac sliwek, jablek i innych pierdolek do owsianki albo wrecz kupowac ksiazki to juz radosc..
Kuszenie slodkosciami Magdy C ;-) i powrot Straczka to juz czyste wzruszenie…
Osobiscie czuje bliskosc ludzi, ktorych podziwiam i szanuje i dziekuje za to, ze moge z Nimi byc...
Swiadomosc otwiera nas na innych, na zycie, na cala egzystencje..a tedy wiedzie Droga...nigdy nie wiesz co na Niej napotkasz...majac ufnosc i otwarty umysl pozostaje pewnosc, ze tylko Dobro..
Z pozdrowieniami I miloscia.
data: 2017.02.22
autor: Ewa from the Sacred Isle
Elu z Krakowa, jaki tam z Ciebie dinozaur :) między Tobą a Moniką jest zaledwie kilka lat różnicy, więc bez przesadyzmu niepotrzebnego. Wierszyk owszem ładny, ale kąśliwy, a po co? Przecież fejsbuka masz od dawna i korzystasz, nie rozumiem więc rozgoryczenia tematem. Forum działa jak działało, a tam jest torszkę inna tematyka, luźniejsza, codzienna, do tego zdjęcia. Dla każdego coś dobrego :) dla Ciebie też - jeśli chcesz.
Pozdrowienia!
data: 2017.02.22
autor: Imbirka
A ja Wam dziewczyny chciałam bardzo serdecznie podziękować za uruchomienie grupy dyskusyjnej na Facebooku!!!! Zaliczam się do świeżynek, choć zgodnie z przepisami Pani Ani gotuję od dwóch lat. Są wzloty i upadki ale miłość do pp-owej kuchni zawładnęła moim sercem. Wciąż rodzą się w mojej głowie pytania i wątpliwości, dla wielu z Was pewnie rzeczy oczywiste, jednak nie mam na tyle czasu, by spokojnie zasiąść przed komputerem i szperać w archiwum forum w poszukiwaniu odpowiedzi. A dzięki Facebook-owi (mam aplikację na smartfonie) dostęp mam szybki. Dziewczyny przerabiają tematy dla wielu z Was-wieloletnich forumowiczek-bardzo oczywiste.Dla mnie-bezcenne :) A forum to nadal forum i często tu zaglądam...Tylko Pani Ania coś znaków życia nie daje :(
Jeszcze raz bardzo dziękuję i serdecznie pozdrawiam
Justyna
data: 2017.02.22
autor: 
Agnieszko z Krakowa, prosze dodaj coś do swojego podpisu , bo jedna Agnieszka z Krakowa już na tym forum jest choć wypowiada się rzadko, dzieki.
data: 2017.02.22
autor: Agnieszka z Krakowa
Elżbieto, przepraszam, ale stękasz. Dlaczego uważasz, że nowe rodzaje mediów są gorsze od tradycyjnych? Są nowe, inne. Nadal obowiązuje zasada, że trafi i zrozumie ten, kto ma trafić i zrozumieć - ci nieprzygotowani i tak w to nie wejdą. Nie ma znaczenia, czy to fejsbuk czy artykuł w gazecie. Sama piszesz, że z gęsiego pióra na kompa się przesiadłaś. Ile Ty masz lat, kobietko dobra? Artykuł w gazecie czy w necie też czytają różni ludzie, nie wszyscy gotowi na tę wiedzę. Problemy młodych mam są coraz większe, dzieciaki chorują tak, że furczy, matki miotają się bezradnie - dlaczego mamy nie trafić do ich większej grupy? I tak zadziała sitko to samo, co zawsze. Narzekanie, że świat się zmienia i kontestacja tej zmiany jest Twoim wyborem, nie przerzucaj tej odpowiedzialności. Forum nadal działa i mamy wreszcie przestrzeń na to, aby podyskutować o innych sprawach niż katarkowe problemy świeżynek, bo to staramy się ogarniać właśnie na fejsie. Mnóstwo osób narzekało i nawet przestało zaglądać właśnie dlatego, że się tematy powtarzały. Proponuję powrót do idei wymiany myśli i wrażeń PP-owych, a jeśli się trafi jakaś świeżynka, to też ugościmy :) To jest jasne!
data: 2017.02.22
autor: Jagoda
Wielmożna Pani Moniko, matko dwóch wspaniałych córek Jagody i Alicji, co swą osobą rozświetlasz nam mroki filozofji Pepowej i tajniki kuchni przybliżasz, racz przyjąć me słowa wyjaśnienia, iż żadna z pewnością afery wywołać nie zamierzała, li tylko swe rozmyślania na papier, pardon klawiaturę przelała … Ja, matrona wiekowa, nie nawykła do nowinek, ledwo z pióra gęsiego wyrosła już na wielką wodę pisania na maszynie rzucona, po pewnym czasie szoku doznała gdy komputer (tak zowią) ujrzała … Ledwiem do wymieniania myśli i tajnych sekretów na Forum (ki pieron zwie) przywykła, już mi ktoś mąci, coś zmieniać każe, przyzwyczajenia stare, nawyki burzy, a w dodatku mami obietnicą, iż tak będzie dla mnie „łatwiej, szybciej i przyjemniej”. W mym wieku będąc Młoda Osóbko, też będziesz obawy swe nieśmiało wyrażać, próbując cokolwiek ocalić z tego, co Tobie znane i lubiane. A tem czasem pragnę jedynie przypomnieć wszystkim, te wypociny czytającem, iż drzewiej Jaśnie Pani Anna C. mawiała, iż do Filozofji PP nikogo namawiać nie bedziem, że każdy sam trafi jeśli tak ma zapisane w księgach. Widać, że „tylko krowy na pastwiskach zdania nie zmieniają” i teraz Filozofja (nazywana w obco brzmiącym dialekcie „by Ciesielska”) będzie reklamowana (!!) jak tabletki na zgagę lub syrop na koklusz. O Matko, dziwne te czasy, dziwna ta młodzież … Tylko wciąż podtekst ten sam : sława i mamona, bo jakież inne wytłumaczenie takiej przemiany ?
data: 2017.02.22
autor: Dinozaur z Krakowa składa ukłony serdeczne ;-)
No i proszę, znalazłam się w drużynie old boyów, choć ani mi w głowie atakowanie młodzików, mówienie co i jak kto ma robić, a już tym bardziej rozstrzyganie o wyższości świąt takich nad innymi. Elżbieto, kategoria wiekowa o której piszesz to ważny okres w życiu, zwłaszcza że trwa do końca życia, więc należy mu się szczególna uwaga. Najważniejsza rada to budować swą odporność również odporność na rady;-) PP nauczyło nas słuchać swojego ciała, a z czasem warto nauczyć się słuchać swojej duszy, nie pomylić jej głosu z głosem zgromadzenia, własnych lęków i czego tam jeszcze. A szukanie inspiracji do obiadu i naśladowanie co tam kto gotuje to wspaniała zabawa stara jak świat, możliwości technicznych coraz więcej, obrazki, zdjęcia, filmy, byle tylko nie zagapić się i zdążyć ugotować swój obiad;-)
ps. Elu, przez to forum przewija się więcej fajnych krakowianek:-) pozdrawiam wieczorową porą.
data: 2017.02.22
autor: Sasanka
Witam, Pani Aniu kiedy będą nowe kursy ? Dlaczego ostatnio nie widać Pani na forum ? Brakuje Pani cennych refleksji na forum i w dziale refleksje. Czy możemy się spodziewać w najbliższym czasie nowej porcji wiedzy w postaci książki?
data: 2017.02.21
autor: łucja
Witajcie kochani :)
Poczułam się odrobinę wyrwana do odpowiedzi przez tę fejsbuczkową aferę ;)
Magda C bardzo ładnie odniosła się do wpisu Eli z Krakowa, wytłumaczyła nasze intencje. To nie jest tak, że wpadłyśmy na genialny pomysł, żeby "przerzucić" forum na portal społecznościowy.
"Jak Cię nie ma na fb to nie istniejesz...?" Skąd te pomysły, sugestie..? Jesteś, czujesz, rozumujesz, forum podczytujesz to napisz, odezwij się, podziel doświadczeniem...
Forum było, jest i będzie. To miejsce szczególnej uwagi, dla nas PePówek. Nie do ruszenia, nie do podważenia, nie do zaprzeczenia!!!
Z takich czy innych powodów zabrałam się za czytanie forum od początków jego istnienia. To jest moc nie z tej ziemi - kto czytał ten wie. Perełki sypią się z każdej, wyświetlonej stronicy. Tu zawarta jest wiedza, mądrość, esencja filozofii Pięciu Przemian by Anna Ciesielska. Myślę, że to szalony pomysł uważać, że ktoś chce z tego zrezygnować, przenieść, próbować zmienić itp.
My, baby Ciesielskiej ;) będące pod nieustającym zachwytem i zdumieniem tego, co to nasze jedzonko robi z ludźmi, jak wpływa na dzieci, ich mamy, całe rodziny - postanowiłyśmy opowiedzieć o tym światu. Wyjść poza to forum, wyjść do ludzi, szczególnie do młodych mam zmagających się z problemem alergii.
Stąd pomysł na stworzenie grupy "od alergika do zdrowego ludzika", tam doradzamy, opowiadamy o własnych doświadczeniach, instruujemy zagubione mamusie stawiające pierwsze kroki na polu kuchni PP. Taki jest cel tej grupy, chcemy pokazać mamom, że jest alternatywa dla sterydów, leków antyhistaminowych, antybiotyków. Chcemy świadczyć własnym przykładem, że można żyć inaczej.
Reklamy leków zalewają nas z każdej strony z radia, tv czy internetu. Czy w związku z tym - my nie możemy pochwalić się naszym sposobem na zdrowie...? Myślę, że warto. Zwłaszcza, że mamy przyzwolenie Szefowej na taką działalność.
Na koniec to, co najważniejsze. Kochani, nikt przecież nikogo do niczego nie zmusza, wszystko jest dobrowolne. Jeśli chcesz założyć konto na fb - zrób to, jeśli czujesz, że to nie dla Ciebie, odpuść. To forum przeżywało różne fazy - od rozkwitu, poprzez stagnację, wyciszenie po kolejny wybuch witalny. Tak jak w życiu. Są wzloty i upadki, góry i doliny... równowaga.
Gorąco wierzę, że po okresie uśpienia przychodzi pora na ożywienie. Wszystkim mamom na grupie regularnie polecamy stronę Pani Ani i to forum. Niech się zatem dzieje. Dinozaur czy Świeżynka - myślę, że znajdą nić porozumienia w duchu PP ;) Zawsze i wszędzie <3 To tylko kwestia chęci :)

P.S. CIESIELSKIE PP zostało utworzone kilka lat temu, jak szykowaliśmy się do pierwszego zjazdu. Pomagało knuć niespodziankę dla Szefowej i stanowiło płaszczyznę porozumienia między coraz większą liczbą uczestników zjazdu. Było grupą zamkniętą. Teraz zostało "odtajnione" i jest naszą kafejką PP ;) Gdzie przy kawce dzielimy się przepisami, pomysłami na obiad itd. To takie nasze, babskie miejsce, które ze względu na swoją specyfikę i "lekkość podania" ;) nie pasuje do konwencji forum. Ale to tylko moje zdanie :)

Pozdrawiam wszystkich serdecznie i całuje :)

Panią Anię i Dinozaura w szczególności :*
data: 2017.02.21
autor: Monika mama J&A
Agnieszko z Krakowa . Jak dodajesz na koncu miód do owsianki to systematycznie staje się ona płynna. Niestety miód po dodaniu musi jeszcze trochę "popyrkac na gazie" i zakończ wszystko na ostrym czyli imbirze i cynamonie. Chcemy zachować właściwości miodu i go nie gotować ale inaczej się nie da . Przetestuj. :-)
data: 2017.02.21
autor: Magda C
Agnieszko z Krakowa, wg moich doświadczeń owsianka robi się płynna w dwóch przypadkach:
1. masz sklepowy miód z kwiatów UE czyli nie wiadomo jaki
2. miód trzeba dodać do owsianki na koniec, kiedy owsianka się gotuje, dodany wcześniej rozrzedza ją.
Pozdrawiam serdecznie.
P.S. dołączyłam do grupy na FB, ale wolę forum :)
data: 2017.02.21
autor: Ika
Agnieszko z Krakowa to sprawka miodu,tj.fruktozy.Dodawaj do owsianki tylko miód rzepakowy,w nim jest przewaga glukozy nad fruktozą.
data: 2017.02.21
autor: 
Hej to i ja dodam troche do dyskusji na temat facebooka. Prosze zauważyc, ze jestesmy w rożnym wieku i nie wszyscy posiadamy telefony z internetem, wiec bycie pół dnia na telefone to lekka przesada w stosunku do wszystkich zagladających na to forum. W czasach kiedy doba jest za krótka szukanie odpowiedzi na nurtujace pytania na dwóch portalach jest czasochłonne.Opowiadanie na dwóch portalach czasochłonnym jest również.
data: 2017.02.21
autor: Alina
Hej forum,chciałam napisać słówko odnośnie fejsa ,,ciesielskiepp".Dlugo,bardzo długo zastanawiałam sie nad przyłączeniem do grupy bo nie przepadam za ekshibicjonizmem społecznościowym pt jak teraz wyglądam,gdzie byłam i z kim na wakacjach ile osob lubi to że złamałam nogę itd itp.Ale to jest bardzo szybkie zródło komunikacji pepowcow,taka codzienna rozmowa .Interesuja nas te same rzeczy,a przeciez telefon tak naprawde jest w ręce pół dnia i mozna luknąć.Podpatrzec co aktualnie pepowki mieszają w garach i czasem menu na drugi dzien w domu jest inne....Pozdrawiam:)
data: 2017.02.20
autor: Strączek
Sasanko, że niby ja? :-) Nie wiedziałam, że Szanowna Paniusia też z grodu Kraka :-) Ale fajnie! A tak przy okazji, to przyszedł mi do głowy pomysł, że skoro jest nas trzy z Kraka (Joasia też) to możemy stworzyć kolejną grupę na FB "Dinozaury na PP idą na FB" i pisać np. porady dla tych "Między czterdziestką, a śmiercią" :-) Żartowałam oczywiście !
data: 2017.02.20
autor: Elżbieta z Krakowa
Witam wszystkich serdecznie. Mam takie pytanie techniczne dotyczace owsianki (i rowniez kaszki dla dziecka) - czesto po dodaniu miodu na koniec (nawet niewielkiej ilosci) cala moja piekna gesta kaszka zamienia sie w plynna zupe :( nie wiem co knoce. Czy to nie od polaczenia cytryna + miod w tej owsiance/kaszce? ale cytryny daje tylko kilka doslownie kropelek. bardzo prosze o wsparcie bo moj Maluch taka kasza plynna pluje :( gesta je chetnie
data: 2017.02.20
autor: Agnieszka z Krakowa
Dzień dobry. Serdecznie witam forum i panią Anię. Elżbieto z Krakowa, czy ty wiesz że na świecie, a nawet w Twoim mieście żyją jeszcze dinozaury? Pozdrawiam ze słonecznego Krakowa
data: 2017.02.20
autor: Sasanka
Witajcie. W całej rozciągłości popieram Elżbietę z Krakowa. Wszystko powinno być w jednym miejscu. Nie każdy będzie zaglądał na Fb. Szkoda że PPowe forum uległo modzie \"jak niema cię na Fb, to nie istniejesz\".
data: 2017.02.20
autor: 
Prochy już dotarły,cynamon jest pierwyj sort ;] Dziękuję bardzo sklepikowi i obsłudze
data: 2017.02.19
autor: Adam z Białegostoku
Droga Pani Elzbieto z Krakowa
Przeczytalam z uwaga Pani post, rozumiem pani odczucia i obawy. Wiele z tego co Pani pisze jest sluszne; nad PP trzeba pomyslec, sie zastanowic, umiec wybierac, podejmowac w skupieniu dobre dla siebie i rodziny decyzje, nic w biegu i pospiechu. Trzeba przeczytac ksiazki , nawet kilka razy. Rozumiem Pani zdziwienie : ze tyle grup nagle powstalo i co z forum ??
Niestety musimy isc z duchem czasu, formy takie jak Facebook, Twitter, Instagram sa najbardziej rozpowrzechnionymi formami przekazu wiadomosci, tak jest i nic nie mozemy na to poradzic, mozemy byc przeciwni, burzyc sie, odcinac ale tak jest. Przecietna osoba wisi na komorce i fejsie conajmniej 2-3 razy dziennie, jak nie wiecej ;-) Mlode mamy czesto korzystaja z tego zrodla by znalezc odpowiedzi na nurtujace je pytania , moga to zrobic w biegu bo teraz takie zycie, bardzo zabiegane, w stresie, ciagle w ruchu. Stad zrodzil sie pomysl dotarcia do tych wlasnie mam, mlodych dziewczyn, ktore mimo biegu chca pomoc swoim chorym dzieciom. Chcemy , najpierw przez praktykowanie z paroma pierwszymi przepisami i wskazowkami , osadzic je na glebie PP by pozniej ze spokojem zapuscily korzenie i wglebily sie w te wiedze. To jest troche taka nauka od tylu , najpierw zobacz jak to dziala, zaciekaw i idz glebiej w PP . W grupie " od alergika ..." caly czas odsylamy tzw nowicjuszki do forum i archiwum i oczywiscie ksiazek. Jestescie tutaj nieoceniona kopalnia wiedzy i wsparciem ogromnym bardzo nam potrzebnym. Jedno nie wyklucza drugiego , mozna dzialac wspolnie, na dwoch frontach ( ciesielskie PP jest tylko i wylacznie grupa wymieniajaca sie przepisami i zdjeciami; jest na prawde fajnie ogladnac zdjecie czyjegos domowego ciasta czy pierogow z kasza gryczana :-) )
Bez poblemu mozna otworzyc na komputerze dwie strony: jedna z forum, druga z grupa i poczytac co sie u jednych i drugich dzieje, ja czasem takich pootwieranych zakladek mam 6 ;-)
Prosze zatem w miare mozliwosci do nas zagladac, forum nie idzie w odstawke, nadal dziala !
Pozdrawiam serdecznie
data: 2017.02.14
autor: Magda C
Tak sobie siedzę i dumam ... Oczywiście, że powinno nadążać się za wszelkimi nowinkami XXI w. ale czy aby na pewno w przypadku stosowania filozofii PP? Zaczęłam od końca więc śpieszę z wyjaśnieniami. Dieta + filozofia PP to nie dietka na marcowo-kwietniowe odchudzanko przed wakacyjnym szałem bikiniowo-plażowym. To DAR na całe życie, bo kto raz otworzył swój umysł i przyjął ogromny DAR wiedzy, kto raz otworzył swoją kuchnię by wpuścić tam potrawy by Anna C., ten już nigdy nie będzie \\\"taki jak wcześniej\\\". I nawet jeśli nie będzie stosował się w 100 % albo nawet zejdzie z drogi i pokieruje swoje kroki na inną całkiem ścieżkę, to i tak coś tam mu w duszy / sercu / rozumie pozostanie. Tak więc filozofia + dieta (nazwijmy całość System PP) wymaga CZASU, SKUPIENIA. Nie bez powodu Pani AC trąbiła, że układ tego Forum ma być taki, a nie inny, nie bez powodu aby ZROZUMIEĆ należało przeczytać każdą z książek po kilka razy, nie bez powodu aby nauczyć się gotować należało i wciąż należy ćwiczyć, próbować, testować. To Forum było kompendium wiedzy. Książki, kursy (swego czasu długi okres bez kursów) nie zawsze dawały odpowiedź ale Forum zawsze. A teraz ? Teraz jest Forum, jest na FB Ciesielskie PP, oraz na FB \\\"od alergika do ...\\\" i rodzi się pytanie PO CO aż tyle ? Gdzie teraz mamy zamieszczać nurtujące nas pytania? Gdzie szukać odpowiedzi? Czy to aby dobry pomysł aby mieć dwie grupy na FB i wciąż działające Forum? Hmmm ... FB daje ŁATWY, NATYCHMIASTOWY dostęp do publikowanych informacji. Tylko czy o to chodzi w Systemie PP? Czy teraz mamy o pryszczach, zgagach, kolkach, świądach i uwiądach pisać na\\\"fejsbuczku\\\" ? Czy teraz szukając informacji na konkretny temat mam przewertować obie strony na FB oraz Forum? Przyznam szczerze, że nie ogarniam sensu i intencji ... Tym bardziej, że żadna z nas doby nie rozciągnie i skoro udziela się aktywnie na FB to nie da rady już na Forum i na odwrót... A przecież wymiana wiedzy przez bardziej doświadczone była tutaj bezcenna. Ale może FORUM przetrwa skoro istnieje od maja 2004r. i oprze się kolejnemu \\\"Ciesielskiemu Wyzwaniu\\\" ;-)
data: 2017.02.13
autor: Elżbieta z Krakowa
No i zabrakło autorstwa zeznań o soku marchewkowym i chlebie codziennym....
Pozdrawiam.Ewil
data: 2017.02.10
autor: Ewil
Witam Forum i p.Annę-super wodzirejkę odżywiania....po moich wielu latach nieobecności trutaj.
Dzięki Aniu Szymańczuk za podpowiedź jak pijecie sok marchwiowy.
Dawno temu weszłam konsekwentnie w pięć przemian jak do raju: szybko astma precz, reumatyzm zastopowany i bez bólu, żero leków, samopoczucie i zdrowie super. Owsianka, zupy - to moje motto na co dzień, kawa również, ale mniejsze ilości niż na starcie. I klops! Pewna swojego zrównoważenia -odczułam ile i gdzie mam stawy, gdy zaczęłam pić systematycznie jednodniowy sok marchwiowy, każdy łyk ogrzany w buzi - zmiany wyraźnie narastały, a po 2 tygodniach wszystko razem bolesne biodro, ramię, dłonie, stopy, kolana, wewnętrzne zimno, temperatura -35,8 st.C. Oczywiście obwiniłam SOK : niezrównoważony, ale przede wszystkim surowy i zimny (chociaż niekwaśny). Mój organizm w ten sposób mówi - STOP niby niepozornemu wychładzaniu, chociaż dojo.
PP nauczyło mnie zrównoważonego odżywiania (ukochana gryczana, krupniki na wołowinie, owsianka), ale co najważniejsze - rozumienia swojego organizmu, jego osobniczych NIEwydolności w pewnych zakresach i jego Potrzeb. Herbatka TLI jest antidotum ekspresowym, 2 dni i poproblemie.
Może jeszcze napiszę, że przy odstawieniu codziennego chleba i sporadycznie ciast - przez oktawę świąt - pierwszy raz w życiu nie utyłam, a 4kg nadwaga stopniowo sobie sama znika. Nie jestem uczulona na gluten, a efekt wyrazisty - talia, płaski brzuch. Trzeba jesc to co do chleba- bez niego, czyli zrównoważone przyprawami jaja, jajecznicę, twarożek, sałatki jarzynowe, wędlinę itd.
NADMIAROWE i PUSZYSTE forumowiczki - doczytałam, iż jedynie dostępna modyfikowana pszenica, tj.mąka pszenna (wszechobecna w KAŻDYM chlebie, cieście, wafelku, niektórych makaronach) zawiera 4-krotnie więcej glutenu niż jeszcze w latach 80-tych, jego zawartość - 20%, aktualnie modyfikowana zawiera do 80% białka w bielmie ziarna. Sukces ekonomiczny, globalny! Ale nie radzą sobie nasze układy trawienne, nawet u papuśnych dzieci-opychające się naleśnikami, kluskami, makaronami, ciastem, bułkami, chlebem, pizzą. Dodam, ze nie jestem uczulona na gluten, żadnych oznak oprócz systematycznego dobierania wagi... wiek wiekiem, a metabolizm metabolizmem.
Jestem teraz przekonana, iż obserwowana dokoła nas pandemia otyłości TO bezpośredni skutek tej modyfikacji, oprócz innych drugorzędnych - obniżonej zawartości witamin i mikroelementów w dostępnych produktach żywnościowych. Patrz ksiązka \"Pszeniczny brzuch\".
A zatem najlepiej sama spróbuj, zaobserwuj reakcję organizmu i samopoczucie przy usprawnieniu metabolizmu, ale odklajstrowanego. Proponuję 3-4 tygodnie, z glutenem - tylko owsianka
(owies niemodyfikowany jest, jeszcze). Czy ktoś to sprawdził na sobie? Ciekawam zeznań. Powodzenia Pozdrawiam serdecznie
data: 2017.02.10
autor: 
...a co to już wszyscy przenieśli się na facebooka i tyle tu cennych rzeczy zostawili ?
data: 2017.02.08
autor: Sonia
Moniko mamo Jagódki i Ali. Dzięki za jakże przystępną dla mojego umysłu poradę .No to wkrótce wbijam. Pozdrawiam Wszystkich.
data: 2017.02.03
autor: Ogrodniczka
Najserdeczniej pozdrawiam miły Dwupak. Ale niespodzianka. Dziękuję także, że Ika na mój prywatny adres mailowy podała informację co z tym facebookiem. Wszystkim zdrówka życzę, bezbolesnego przejścia przez końcówkę zimy, a potem przez dojo, abyśmy rozkwitnięte i radosne przywitaly wiosenkę.
data: 2017.02.03
autor: Ogrodniczka
Ogrodniczko i wszyscy zainteresowani "niefejsbukowi" ;)
Najprościej było by wejść na Google, wpisać facebook, kiedy wyświetli się portal społecznościowy o tej nazwie, kliknąć na niego i założyć konto. Wtedy, posiadając już konto, ma się dostęp do wyszukiwarki, w niej należy wpisać "od alergika do zdrowego ludzika" - wyskoczy nasza grupa, poprosić o dołączenie i wsio!!!
Poza grupą, fanpage'em Szefowej i innymi Pięcio Przemianowymi "smaczkami" jesteśmy tam też MY!!! Dziewczyny gotujące, forumowiczki z krwi i kości, ze zdjęciem ;) mamy ze sobą stały kontakt dzięki czatowi towarzyszącemu fejsbukowi oraz za pośrednictwem stron, wpisów, komentarzy itd. itd. ;)
Ogrodniczko droga, wbijaj do nas na wirtualną kawunię ;)
data: 2017.02.03
autor: Monika mama Jagódki i Ali
Kochana Ogrodniczko :) jak miło, że o mnie pomyślałaś! Jestem, jestem... A nawet jesteśmy (bo w dwupaku).. jeszcze troszkę i mała istotka płci żeńskiej powiększy naszą (dotychczas) trzyosobową rodzinkę :)
Ściskam Cię mocno i całą resztę również!
data: 2017.02.02
autor: imbirka
No ale z racji bycia innym pokoleniem i nie grzebania w facebookach nie wiem jak Was znalezc, a te przepisy są sprawą ponętną. No i nie tylko przepisy cała oferta jest mocno ponętna. Co mam wpisać w google, żeby Was ujrzeć?. Pozdrawiam. Od dłuższego czasu myślę co się stało z Imbirką, która była taka czynna na forum.
data: 2017.02.02
autor: Ogrodniczka
Kochane Forum!!!

Na facebook'u ruszyła dziś grupa - "od alergika do zdrowego ludzika" stworzona i prowadzona przez Baby Ciesielskiej ;)

Jagodę, Magdę "Ciesielską", Edytę - Janmorkę i Monikę mamę Jagódki i Ali.

Zapraszamy serdecznie - do pogaduszek przy kawce, do radzenia, dzielenia się doświadczeniami, chwalenia fotkami pysznego jedzonka jak i przepisami Ciesielsko poprawnymi ;)

Baby, nie dajcie się prosić - wpadajcie, rozbujajmy fejsbuczek po naszemu - pysznie, zdrowo i z klasą ;)

Szefowo.... - mamy gorącą nadzieję, że będziesz z nas dumna ;) Uściski wielkie!!!
data: 2017.02.01
autor: Monika mama Jagódki i Ali
Witajcie niezwykłe kobiety,
jesteście niesamowite i pełne wspaniałych (prostych) pomysłów, za co Wam bardzo dziękuję.
Dziękuję Elżbieto z Krakowa za linka, nie wiem czemu sama nie wpadłam na pomysł zakupu przez internet.

Grzeczna Grażyno, oczywiście kasza gryczana niepalona u mnie zawsze dostępna, ale nie pomyślałam, że w tak łatwy sposób można zrobić z niej kaszę krakowską ;-)
Owszem rosół zaciągnęłam kaszą gryczaną (ale z lenistwa nie roztłukłam jej) a zupka pierwsza klasa. Synkowi bardzo smakowała.

Pozdrawiam wszystkich.
data: 2017.01.31
autor: Ewelina
Witajcie Kochani . Proszę o podpowiedź - przygotowałam pieczeń wieprzową z FZ i odstawiłam na 1/2 h . I teraz chciałabym to mięso udusić w rondlu na gazie , nie w piekarniku . Czy mam dolać wodę bez przypraw , czy wrzątek , czy zimną , ile ? Przepraszam , jeśli pytania wydają się dziwne , ale ostatnio mam z tym dylemat , a wolałabym te mięsa dusić w tych większych kawałkach w rondlu dusząc w wodzie , nawet kawałek przyprawionej wołowiny czy innego . Może to jakaś moja pomroczność w oczywistym działaniu.......;/Pozdrawiam :))
data: 2017.01.30
autor: Nesca
Ewa, jak zwykle masz rację. Sama miałam świadomość, że sałatka nie jest najlepszym pomysłem. Jednak szukałam pretekstu, żeby nie brać więcej termosów. 2 termosy z obiadem dla syna i trzeci z herbatką, do tego buty na zmianę, książeczka do czytania w podróży, śniadanie i podwieczorek dla syna oraz drugie śniadanie dla mnie powodowały niechęć do dźwigania kolejnych termosów. Muszę przemyśleć, jak to wszystko zorganizować.
Co do pośpiechu, moja chęć pospania dłużej powoduje, że później zaczyna brakować czasu.Chyba pora przestawić budzik pół godziny wcześniej. Teraz już nie jest tak ciemno rano, może dzięki temu łatwiej będzie wstawać :)
Wiesz, że ostatnio ciągnęło mnie do żółtego? Sama się zdziwiłam.

Pozdrawiam wszystkich
data: 2017.01.27
autor: Agnieszka ze wsi
Agnieszko, Twoja anemia moze byc spowodowana brakiem wchlanialnosci witaminy B12. Pani Ania Ci wyjaśni jak ja należy przyjmować. Druga sprawa to sałatka. Jest zimna i zima nie sięgałabym po nią. A gdybys nosiła plecak, może byłoby lżej dźwigać termosy. Pracując dla dużych korporacji zauważam, ze coraz więcej ludzi wozi ze sobą walizeczki na kolkach. W Irlandii, (w Polsce zreszta rownież) dzieciaki woza tak książki do szkoły. Kolejna sprawa..czy Ty się aby rano nie spieszysz? Pośpiech wypala substancje (Jagoda mówiła, zaraz po tym jak zdążyłam przetestować na sobie ;-). Usiadłam w tamtym czasie i przemyślałam jak się (szczególnie rano) ogarnąć. Zwolniłam (dosłownie każda czynność) na tyle aby moc skupić na niej uwagę...efekt był taki, ze zaczelam mieć czas na to aby przed wyjściem z domu poleżeć sobie jeszcze na płasko.
I na koniec ( ponieważ Cię znam :-)) zalecam; terapie kolorem żółtym, zupy przecierane, ( rosołek, który ostatnio zażywałas często mógł cię nadmiernie wysuszyć) i duszeniny bardziej gotowane niż smazone a przy uciskaniu punktu 36 na meridianie żołądka prosze posłuchać Waltz Lindsey Stirling. Buziolek.
Iko, jeśli mogę Ci coś podpowiedzieć w sprawie emocji ( pytałaś o Totalna Biologię) to pamiętaj proszę, ze pomiędzy Niebem a Pieklem jest Ziemia.
Pozdrawiam Wszystkich goraco!
data: 2017.01.26
autor: Ewa from The Sacred Isle
Aneczko gratuluję!
W sprawie swoich obaw może zadzwoń do Pani Ani.
Mi na niedokrwistość pomaga miód pokrzywowy, wyniki krwi się poprawiają.
Co do poziomu witaminy D3 to moja wiedza jest nieco inna niż Kamili. Z wielu źródeł czytałam, że poziom prawidłowy to min. 70 jednostek. Przy takim niedoborze jak masz obecnie 1000 czy 2000 jednostek nie będzie dawką wystarczającą. Moje dzieci mają zaleconą dawkę podtrzymującą poziom wit. D3 w dawce 2000 jednostek. Ja będąc obecnie w ciąży i mając poziom witaminy D3 na poziomie 25, mam zaleconą dawkę dzienną 5000 jednostek. Do tego konieczne jest przyjmowanie wit. K2 (MK7).
Wiem, że łatwo jest napisać, nie stresuj się. Myślę, że dyscyplina pomoże Ci pozbyć się strachu. Ja na początku ciąży miałam zaplanowany tygodniowy urlop z mężem, gdzie z jedzeniem było różnie i faktycznie jakieś niepokoje mnie dopadły. Jednak powrót do domu i do dyscypliny pomógł mi przywrócić spokój wewnętrzny.
Pozdrawiam Cię serdecznie
data: 2017.01.25
autor: Agnieszka ze wsi
Aneczko ! Gratulacje ! Wypowiem sie tylko co do witaminy D3. Faktycznie bardzo tego malo masz, ale chyba nic nie stoi na przeszkodzie, zebys sobie kupila suplement (w Polsce sa takie fajne tabletki w oleju lnianym, http://oleofarm24.pl/product-pol-70-D-Vitum-Forte-R-1000-j-m-witamina-D-dla-doroslych-oraz-dzieci-powyzej-6-roku-zycia-36-kapsulek.html). Z lekarzem możesz sobie ustalić jaka jest maksymalna dawka dla Ciebie czy 1000 czy 2000 jednostek. W naszej szerokości geograficznej to każdy ma deficyt witaminy D3, wiec u Ciebie nie ma tragedii. Dobrze było by dociągnąć do ok 35-40 9 ng/ml. To jest minimum, żeby wszystko dobrze hulało. Pozdrawiam,
data: 2017.01.25
autor: Kamila z Paryża
Witajcie, dziewczyny. Pisze do Was z prosba o porade. 2016 zakonczyl sie dla mnie cudowna nowina, ze jestem w ciazy, chociaz juz przestalam wierzyc, ze moze sie udac. Zrobilam pierwsze wyniki badan (teraz zaczynam 10 t.c.) i sie troche zaniepokoilam: lekko metny mocz, liczne nablonki plaskie i pojedyncze bakterie. Troche metny mocz mam od dawna, ale nie zwracalam na to uwagi bo raczej mi nic nie dolegalo na co dzien. Poza tym lekko obnizona hemoglobina, calkiem sporo hematokryt i obj. czerwonych krwinek. Zaczelam jesc miod pokrzywowy. I cos co mnie bardzo niepokoi - skrajnie niski poziom wit. D3 - 9 ng/ml, a norma to 30-50 ng. Zaczelam bac sie o dzidziusia, czarne mysli mnie nachodza, niskie wibracje strachu... mamy, jak radzilyscie sobie z takimi myslami? Jestem na pp od prawie 4 lat, z rozna dyscyplina. Teraz odrzucilo mnie od naszej pysznej kawy, pije imbirowke i tlaci / tli. Na sniadanie owsianka, w pracy jakas salatka jarzynowa / jajeczna z chlebem, nalesniki z miesem albo zupa z kanapkami. Mieso mi teraz nie bardzo wchodzi, mam mdlosci i wzdecia. Wieczorem staram sie cos na cieplo zjesc. Jesli ktos moglby cos poradzic, bede bardzo wdzieczna. Wizyta u lekarza dopiero za tydzien. Pozdrawiam wszystkich prawie-pozimowo :)
data: 2017.01.25
autor: Aneczka
Dzień dobry,

czy w Nowym Roku będą kursy?

Pozdrawiam
data: 2017.01.25
autor: apt
Witam,
poniżej link do sklepu, który może przydać się wszystkim tym którzy albo mieszkają w mniejszych miasteczkach albo nie mają czasu na bieganie po sklepach.
Jest tutaj m.in. poszukiwana ostatnio kasza krakowska niepalona i wiele innych dobrych produktów. Oczywiście trzeba doliczyć koszt przesyłki ale koszt benzyny i czas jaki tracimy na szukanie też jest jakąś kwotą mierzony :) Pozdrawiam odliczając dni do końca zimy :)) Czyli już, już !!!
https://www.sante.pl/produkty/kasza-gryczana-krakowska-300g/
data: 2017.01.23
autor: Elżbieta z Krakowa
Dziękuję. Ślę ukłony.
data: 2017.01.23
autor: Hieronim
Hieronim,myj sie w rumianku
data: 2017.01.22
autor: Bratka
Witaj Hieronim. Wszystkie zmiany na narządach płciowych wymagają wizyty u lekarza i diagnozy. Ponadto utrzymuj swój styl życia i dbałość o odpowiednie odżywianie. W licznych postach przewijał się wątek dobrodziejstw ze strony zioła ostrożeń. Może spróbuj poczytać w archiwum. W każdym razie z wizytą nie zwlekaj i może mając diagnozę napisz jeszcze raz i ktoś o głębszej wiedzy odpowie Ci. Póki co powodzenia i powrotu do zdrowia.
data: 2017.01.22
autor: Ogrodniczka
Witajcie, miło mi dołączyć do znakomitego grona dbających o zdrowie. Mam 63 lata i sam sobie gotuję. Odkrywam energetyczną kuchnię 5 przemian. Dobrze się czuję, ale mam pewien intymny problem. Być może związany z kilkoma tygodniami w stresie i zimnie. Brak możliwości gotowania. Skóra na moim członku pęka i wysusza się. To boli. Jak mogę wspomóc odżywianie, popijanie, co jest dla mnie teraz zabronione? Proszę o poradę. Ukłony i podziękowania
data: 2017.01.20
autor: Hieronim
Agnieszko ze wsi, do naleśników dodaję trochę mąki ziemniaczanej i sporo jajek. Ciasto zostawiam na godzinę, żeby odpoczęło. Ja zrezygnowałam ze składania i zwijam :-) Wtedy się nie łamią :-) Mój adres: prymulka12@gmail.com
data: 2017.01.20
autor: Prymulka
Ewelino, kup kaszę gryczaną niepaloną / dostępna ekologiczna w Kauflandzie/ i ją rozbij tłuczkiem. Uzyskasz w ten sposób drobną kaszę.
data: 2017.01.20
autor: grzeczna Grażyna
Witam wszystkich,
dziękuję Moniko za dokładną instrukcję dotyczącą inhalacji i rewelacyjny pomysł na \\\"domek parowy\\\". Zastosowałam i synkowi również domek parowy się bardzo spodobał, na początku uciekał bo za ciepło w tym domku mu było ;-) ale potem nie chciał kończyć zabawy ;-).
Inhalator poszedł w odstawkę, zawsze uważałam go za rewelacyjny wynalazek, ale jednak babcine sposoby są najlepsze. I fakt nigdy nie pomyślałam o bakteriach w rurkach. Pomimo codziennego mycia to i tak z pewnością coś tam się zadomawia i czeka na okazję. Brrrr.

Ziemniaczki u mnie też są podawane, ostatnio wg przepisu - ziemniaki z wody, a tak to przeważnie gotowane były z solą i tyle. Czy takie mogą być, czy zawsze z cebulką i czosnkiem i przyprawami. Bo te z przepisu są najlepsze, ale jak się śpieszę to wrzucam do wody i sól i gotowe.
Chyba jednak sama sobie odpowiem na to pytanie. ;-) Zawsze wg przepisu. Bo tylko z solą nie mają energii.
Czasem trzeba coś napisać, żeby to zrozumieć.

Kasza krakowska u mnie póki co niedostępna- całe Tarnowskie Góry przeszłam i nic. Ale zamówiłam w jednym sklepie. Zobaczymy. Wszyscy stawiali wielkie oczy -o co mi chodzi.

Pozdrawiam wszystkich ciepło.
Ewelina
data: 2017.01.19
autor: Ewelina
Prymulko, bardzo Ci dziękuję za rady. Jakoś brakowało mi pomysłów na dania a widzę, że masz spore doświadczenie w gotowaniu bez glutenu. Mam jeszcze pytanie, czy udaje Ci się zrobić naleśniki, które się nie łamią/kruszą przy składaniu? Te, które robił mój mąż (u nas mój maż jest m. in. od naleśników) niestety mocno się łamały.
Prymulko, mam jeszcze jedną prośbę, czy możesz podać mi swojego maila? Chciałabym Cię o coś zapytać poza forum. W Twoich starszych wpisach w archiwum poruszałaś temat, na który chciałabym do Ciebie napisać.

Pozdrawiam serdecznie
data: 2017.01.17
autor: Agnieszka ze wsi
Witam Wszystkich serdecznie,

Strasznie długo nie pisałam, ale cały czas Was czytam:) Przy okazji dzisiejszego Blue Monday muszę się czymś optymistycznym z Wami podzielić. W mojej córki szkole nie było dzisiaj połowy dzieci z powodu różnych styczniowych dolegliwości:( Są w jej klasie 3 dziewczynki, które z powodu różnych nietolerancji pokarmowych dostają do szkoły swoje obiadki i mamy pilnują aby nie było słodyczy, jogurcików, itp. I jak możemy się domyślać tylko ta trójka jest całkowicie zdrowa - reszta, która jeszcze chodzi do szkoły smarka i kaszle. I jak tu nie wierzyć, że jesteś tym co jesz.

Ewelino, na wszystko trzeba w życiu poczekać - zdrowie rodzinki przyjdzie w swoim najlepszym czasie. Nie zadręczaj się tylko spokojnie gotuj i obserwuj. Moje dziecko ma nawrót alergii po 1,5 roku, ale jestem spokojna, bo wiem, że to minie - jak będę na to gotowa:))

NukaKuka - dzięki za info o Totalnej Biologii - jest w tym moc:)

Gorące pozdrowienie dla Was Wszystkich i ukłony dla Pani Ani i całej rodzinki. Mam nadzieję, że spotkamy się znów na którymś z kursów. Dużo zdrówka w Nowym Roku:)
data: 2017.01.16
autor: Ewa-nie-z-Irlandii
Witajcie Kochani, szukam dobrego lekarza medycyny chińskiej w Krakowie. Podrzućcie informację na maila: joanna@tiramisustudio.com
Dziękuję i pozdrawiam!
data: 2017.01.16
autor: Joanna z Krakowa
Ika, wpisz sonie totalnabiologia.net, tam będzie jeszcze jedna strona podana, prowadzą ją polscy terapeuci. Pozdrawiam
data: 2017.01.16
autor: NukaKuka
Ewalina, rosół zaciąga się kaszą gryczaną, to znaczy na wrzący rosół sypiesz szczyptę soli, cytrynki i wsypujesz kaszkę krakowską (gryczaną, nie paloną, bardzo drobną) albo zwykłą gryczaną nie paloną. Gotujesz toto godzinkę, szczypka kminku, czarnego pieprzu i już. Dokładny przepis Pani Ani jest w refleksjach :)
A ziemniaki podajesz, czy tylko kasze do obiadu? Ziemniak też czasem musi być.

NukaKuka a gdzie można więcej o Totalnej Biologii przeczytać?
data: 2017.01.15
autor: Ika
Jeszcze raz ja ;)

Działanie naparu z ziół pt. majeranek:
- zawiera związki chemiczne, takie jak eugenol sabinene, alfa -terpinene, cymen, terpinolen, linalol, wodzian cis-sabinene, octan linalilu, terpinen-4-olu i terpineol, które znane są jako mające właściwości przeciwzapalne i silnie przeciwbakteryjne

i jeszcze nasz tymianeczek:
- tymianek ma działanie przeciwbakteryjne i aseptyczne, dlatego skutecznie łagodzi infekcje gardła i jamy ustnej. Działa także wykrztuśnie i rozkurczowo - tę właściwość wykorzystano w celu wyrobu syropów na kaszel suchy i mokry.

Tak więc za po mocą inhalacji z naparu z tych ziół nawilżasz ciepłą parą oskrzela i płuca, rozrzedzając wydzielinę i pomagając się jej pozbyć a dodatkowo działasz antybakteryjnie, przeciwzapalnie wykrztuśnie i rozkurczowo. Voila... :) Sama dobroć, tylko korzystać :)

Hej!
data: 2017.01.14
autor: Monika mama J&A
Ewelino, inhalacje wywarem z ziół robisz starym babcinym sposobem. Zagotowujesz gar wrzątku wsypujesz kilka łyżek (dla dziecka powiedzmy na gar 2-3l - 1 łyżka tymianku albo majeranku), zmniejszasz gaz, gotujesz chwilkę - 2-3 min, następnie przelewasz napar do plastikowej miedniczki i wdychacie z maluchem opary, dobrze jest nakryć dodatkowo głowę ręcznikiem, zabezpieczyć, żeby para tak szybko nie uciekała. Oczywiście musisz uważać, żeby dziecko się nie poparzyło, ja zawsze bawiłam się z córeczką w domek, robiłam z krzeseł nakrytych ręcznikiem "konstrukcję domku" ;) stawiałam na środku miedniczkę z naparem z ziół i wchodziłyśmy do takiego domku z ulubionymi książeczkami do czytania. Dobrze jest, jak dziecko się śmieje, wtedy nabiera powietrza, które dociera głęboko. Można z tego zrobić fajną zabawę, my lubiłyśmy "parowy domek" ;)
Potem oklepujesz dziecko, kładąc dupką do góry, klepiesz od dołu płucek - w górę, ręką złożoną w łódeczkę. Powinnaś słyszeć pięknie odrywający się kaszel po takim zabiegu :) I tak kilka dni, do całkowitego pozbycia się kaszlu.
Generalnie rzecz ujmując masz tak wzmocnić organizm, by sam wyrzucił to co trzeba w celu oczyszczenia się.
Inhalacji typowej, z nebulizatora i soli fizjologicznej nie polecam. Nie pijemy zimnej wody, nie pozwalamy też, by zimny płyn wtargnął do naszego ciała inną drogą. Ogrzewamy się, nie wychładzamy, to tak z punktu widzenia PP. Z perspektywy medycznej, powiem Ci, że znana w moim mieście laryngolog również odradza ten sposób inhalacji mówiąc że po pierwsze kiedyś takich "cudów" nie było i ludzie radzili sobie pięknie z kaszlem, katarem - które są naturalną reakcją oczyszczającą organizmu, po drugie nawilżając zbytnio zimną solą fizjologiczną stwarza się idealne środowisko do namnażania bakterii (zwróciła również uwagę na elementy inhalatora - te rurki, końcówki, które nie są zwykle sterylizowane po każdym użyciu i same w sobie stają się niestety źródłem bakterii).
Wiem, że jednak gro lekarzy poleca ten sposób. Kwestię zostawiam do rozważenia i samodzielnego zdecydowania czy tak robić czy nie.
Pozdrawiam Cię ciepło :)
data: 2017.01.14
autor: Monika mama J&A
Witam,
piszę dla chcących poszerzyć swoje horyzonty odnoście ZDROWIA - Totalna Biologia udowadnia, że wszystkie nasze choroby biorą się z nierozwiązanych spraw - nierozładowanego, ukrytego głęboko w zakamarkach mózgu, przekazanego przez poprzednie pokolenia STRESU!!!
Czasem lepiej odpuścić i nie katować się myślami co ja robię źle, czemu innym wychodzi a nie mnie. Może warto przerobić emocje, zastanowić się co mnie wkurza? dlaczego? Pooddychać trochę, rozładować się. Oczywiście gotowanie ważne, ale nie za wszelką cenę.
Pozdrawiam
data: 2017.01.13
autor: NukaKuka
Znalazłam dziś w Refleksjach 2 posty Pani Ani. Wpisując \\\"Styczeń\\\" można poczytać co to się teraz z nami i naszymi dziećmi wyprawia. Dlaczego takie a nie inne dolegliwości, zmiany w smakach i co gotować a z czego pomału rezygnować....a ja durna zachodzę w głowę co ze mną nie tak...no, to byle do wiosny :-)
Ewelino, jest też tam o kilerce.
Buziaki!
data: 2017.01.13
autor: Ewa from The Sacred Isle
Agnieszko ze wsi! Bezglutenowo na wynos: sałatki jarzynowe z dodatkiem pieczonego mięsa, naleśniki gryczane (surowa kasza moczona w wodzie przez noc, potem zblendowana) z farszem jarzynowo-mięsnym porządnie przyprawionym, w sytuacji awaryjnej kanapki zrobione z pieczywa chrupkiego kukurydzianego lub ryżowego z mięsem i ziołami, z pasztetem z mięsa porosołowego, z pastą jajeczną. Sałatki można robić na bazie kaszy gryczanej niepalonej, ziemniaków lub ryżu. Są bardziej sycące, niż z samych warzyw. Naleśniki można robić z mąki gryczanej, kukurydzianej, ryżowej, jaglanej, owsianej - mieszać w różnych proporcjach, "sklejać" ciasto jajkami. Zawijać w nie można wszystko to, co zwykle wkładamy do kanapek. Oczywiście wszystko zrównoważone i solidnie doprawione. I lżejsze o wagę termosów :-) Ja w ten sposób karmię mojego bezglutenowego syna w szkole. A w domu oczywiście konkretne obiady!
data: 2017.01.13
autor: Prymulka
Witajcie, dziękuję dziewczyny za rady, od razu mi lepiej :-)
chciałam dopytać, jak zaciąga się rosół kaszą krakowską (jeszcze jej nie używałam). Domyślam się, że kaszę osobno gotujemy (tyle że jak? z przyprawami? ) i dodajemy do gotowego rosołu?

I jeszcze pytanie do Moniki odnośnie inhalacji z tymiankiem i majerankiem. Bo ja stosuję do inhalacji urządzenie i do pojemniczka wlewam sól fizjologiczną i tyle. A jak mam zrobić inhalację z tymi ziołami? Ugotować je i przecedzić, a potem przelać do inhalatora?
Pozdrawiam Ewelina
data: 2017.01.13
autor: Ewelina
Ewka, my tu o Jolce, a Jolki nie widać :) Poczytałam posty z 2004 i łezka się zakręciła. No tak to... Uściski dla WSZYSTKICH
data: 2017.01.13
autor: Jagoda
Ewelina, wydaje mi się że naturalne, nasze sposoby na niedyspozycje pomagają ale nie tak szybko jak te apteczne, które często maskują objawy. Tutaj potrzebny jest spokój, zaufanie i troszkę cierpliwości.
Pytasz, czy dobrze robisz nie podając syropków aptecznych. Na to pytanie sama sobie odpowiedz bo to Ty jesteś odpowiedzialna za swoje dzieci. Mogę Ci powiedzieć, że ja od kilku lat (odkąd jesteśmy na PP nie stosuję żadnych leków aptecznych na przeziębienie czy niedyspozycje jelitowe lub gorączkę).

Sama też chciałam prosić o radę osoby bardziej doświadczone w sprawie diety bezglutenowej.
Przejrzałam wątki na forum i widziałam wpisy m. in. Strączka z łódzkiego, Doroty z Wrocławia, które są lub były na diecie bez glutenu.
Osoby, które były we wrześniu na kursach u Pani Ani mogą mnie pamiętać, Agnieszkę w czwartej ciąży.
Obecnie jestem już w 7 miesiącu ciąży.
Od wielu lat choruję na hashimoto, przez bardzo długi czas czułam się bardzo dobrze, niestety w ciąży hormony zaczęły mi spadać w dół i od długiego czasu mieszczą się w dolnej granicy normy, mimo podnoszenia dawki leku. W związku z tym mam niestety nieprzyjemne objawy uczucia zimna, suchej skóry.
Oprócz tego mam niestety anemię z niedoboru żelaza (miód pokrzywowy brałam od dłuższego czasu ale czasami zapominałam). Dieta niestety nie pomagała, wyniki się pogarszały. Mam też podejrzenie choroby Addisona-Biermera (kilka lat temu wykryto u mnie przeciwciała p. komórkom okładzinowym żołądka), co powoduje braki w witaminie B12. W poprzedniej ciąży miałam podawaną wit. b12 w postaci iniekcji. Teraz też okazało się, że wit. B12 jest poniżej normy ale kilka zastrzyków podniosło poziom witaminy. Za kilka miesięcy czeka mnie gastroskopia.
W związku z tymi dolegliwościami lekarka poleciła mi przejście na dietę bezglutenową. Stwierdziła, że pewnie mam problem z wchłanianiem składników przez jelita.
Od miesiąca jestem na diecie bezglutenowej. Wyniki krwi (morfologia) się nieznacznie poprawiły. Przyjmuję codziennie miód pokrzywowy, wit. D3 (5 000 j) k2, omegę 3, folian i wit. B6.
Mam natomiast kłopot z dietą. Brakuje mi pomysłów, co mogę zabierać ze sobą do jedzenia poza domem. Kilka razy w tygodniu jeżdżę z synem na zajęcia i zabieram termosy z jedzeniem/herbatką dla niego, dlatego nie bardzo mogę brać dodatkowe termosy dla mnie (jeździmy komunikacją miejską). Po zajęciach zawożę go do przedszkola i zostawiam tam termosy z jedzeniem syna.
Staram się jeść śniadanie w domu, ale nie zawsze mi się to udaje.
Ostatnio mąż chciał zrobić mi przyjemność i zrobić pierogi z pasztetem (bezglutenowe) ale niestety ciasto okazało się porażką. Na razie przygotowuję sobie bliny gryczane i ziemniaczane w wersji bez glutenu, biorę różne sałatki np. z rzepy czarnej ale potrzebuję jakiejś odmiany.

Przy okazji chciał pozdrowić wszystkich czytających to forum :)
data: 2017.01.13
autor: Agnieszka ze wsi
Ika,
spróbuję z tą herbatką, chociaż dziś w nocy jak kaszlał to tylko się upewnił, czy dostanie tą dobrą herbatkę, a nie tą z lekarstwem. Tzn. że dostanie zwykłą z pigwą i cukrem, a nie TLI- dla dzieci. Ech! i dostał zwykłą ;-/
data: 2017.01.13
autor: Ewelina
Ika, dziękuję za odpowiedź.
To prawda napisałam bardzo niejasno, gdyż późno w nocy pisałam i malutka się kręciła...
Już robię rachunek sumienia ;-) Wiem, że nasze osłabienie wynika z mojej winy. Gdyż Święta, Nowy Rok a potem jeszcze urodziny synka spowodowały, że pozwoliłam sobie i dziecku zjeść codziennie coś słodkiego, a do tego jeszcze ryba i kompot świąteczny.... I oto efekt. Wirusy się zabawiły, a teraz ciężko nam ich się pozbyć.
Ok, do rzeczy!
Co jemy? Rano codziennie pijemy kawę i owsiankę. Potem drugie śniadanie ( omlet dziecięcy z grzanką (bez dodatków) lub grzanki z imbirem i miodem i wmuszona herbata. Potem zupa ( rosół z makaronem - ten wołowiną i indykiem, lub krupnik, albo zupy zrobione na indyku na przykładzie dziecięcych zupek) i drugie danie np. Bitki wołowe z czosnkiem z kaszą gryczaną niepaloną lub jaglaną, kotlety indycze z kaszą jaglaną i marchewką na gęsto. Spróbuję zrobić gulasz z mięsa mielonego indyczego z przepisów dla dzieci. A na kolację: chlebek z indykiem z zupy, pasztet - niestety kupiony, bo mielone mięsko porosołowe nie smakuje mu lub kiełbaska ugotowana w wodzie - i to pewnie bez energii, lub jajecznica. Piszę to co ostatnio przez 6 dni zjadł. Bo wcześniej nie do końca pilnowałam tego, żeby było wg pp (tzn obiady zawsze zgodnie z pp, śniadania i kolacje niekoniecznie)bo syn troszkę się buntował, np herbatki pije od 6 dni, bo rozumie, że jest przeziębiony i to mu pomoże. Czasami wypije w ciągu dnia 1 kubek a czasami 2.
Rosołu nie podawałam z kaszą.
Kaszel ogólnie strasznie go męczy (wiem, że to dobra reakcja organizmu- bo się oczyszcza). Ale cały dzień kaszle i ze 4 razy w nocy.
Podaję również syrop z cebuli zrobiony na miodzie i robię inhalację z soli fizjologicznej na katarek.
Pozdrawiam i czekam na wsparcie ;-)
ps. jestem na początku drogi PP-owej bo tak naprawdę od 14 m-cy ja w 100% gotuję wszystko z książkami, z małymi potknięciami.
Rodzina podpowiada, że mam coś tym dzieciom podać, żeby im przeszło. Ale ja nie chcę bo po co? wierzę, że herbatki, obiadki i mikstury pomogą. Prawda? Bo niestety tylko ja gotuję wg pp.
ps. Ile razy w ciągu dnia mogę wypić kilerki i jak długo mogę pić, czy codziennie?
Och mam tyle pytań, a pani Ania od 3 dni nie odbiera... ;-)
I jeszcze jedno: po postawieniu baniek bardziej odrywająco kaszlemy to chyba dobrze, to znaczy, że działają.
Pozdrawiam Ewelina
data: 2017.01.13
autor: Ewelina
Ewelino, robisz bardzo dobrze i daj sobie dziewczyno czas. Czasami dzieci po prostu muszą się wykaszleć, to trwa. Pani Ania zawsze mówi, zatyczki do uszu i ignorować, nic złego się nie dzieje, dziecko po prostu musi się oczyścić. Moja córka czasami w ciągu dnia śmiga pozornie zdrowa a koło 3.00 nad ranem mokry kaszel wyrywa ją ze snu, to trwa czasem kilka dobrych dni aż mała się oczyści, potem jest spokój.
Nie podawaj żadnych syropków (to sam cukier i kilo chemii) możesz zrobić sama z cebuli na rozrzedzenie wydzieliny, jeśli jest jej dużo i zalega (warstwa skrojonej cebuli polana miodem i tak kilka na zmianę, odstawiasz w ciepłe miejsce) ani psikadeł - inhalacje z wody z tymiankiem, z majerankiem, na zatoki z kurkumą ale wtedy przygotuj się na zażółcony pysiek ;)
Ta czarna herbata słodzona cukrem też nie pomaga... Jeśli już rzeczywiście MUSISZ to spróbuj zagotować naszą na bazie tej innej "normalnej", na wrzątek torebka np. czarnej smakowej jakiejś owocowej i potem tymianek, lukrecja, imbir. Pamiętaj, że czarna herbata jest wychładzająca i na pewno pobudzająca przez zawartą w niej teinę, dzieci mogą mieć problemy z zaśnięciem po niej. Moja starsza córka która mi fika i nie chce pewnych rzeczy jeść/pić taką herbatkę wypije bez mrugnięcia okiem, zwykłej ostatnio nie chce tknąć...
Na ból gardła poza akuratnym jedzonkiem działa napar z kurkumy, ostatnio spróbowałam i rzeczywiście hicior. Na wrzątek 1/3 łyżeczki kurkumy, po przestudzeniu płuczesz gardło. Działa antybakteryjnie, ściągająco na stany zapalne, smakuje ohydnie ale działa :)
Poza tym możesz zadziałać zewnętrznie - czymś tłustym smarujesz szyję (np. smalec gęsi), na to nalewka bursztynowa i owijasz szyję szalikiem najlepiej wełnianym - na dzień i na noc.
Mnie tez zawsze łapie przed okresem... standard, ciało jest osłabione, zmęczone, potrzebuje wytchnienia i szykuje się na oczyszczanie. My kobietki tak mamy :)
Pozwól, żeby zadziałał czas, nie rób nic na siłę, nie zmuszaj dzieci a proponuj. Moje na początku imbirówke zapijały normalną herbatką tzn. TLI, samej by do ust nie wzięły. Teraz piją bez gadania.
Aaaa i rosół zaciągnięty kaszą działa cuda, tak jak Ika pisze.
Pozdrawiam serdecznie :)
data: 2017.01.13
autor: Monika mama J&A
Ewelina, dziewczyny na suchy kaszel w nocy robią kawę gotowaną, a mojemu synowi na suchy kaszel ok 3 nad ranem zawsze najlepiej pomaga herbata na temperaturę, ta z koprem włoskim. W sumie nie napisałaś co mu dajesz do jedzenia w ciągu dnia. Rosół zaciągnięty kaszą krakowską u nas zawsze się sprawdza.
data: 2017.01.13
autor: Ika
Zapomniałam jeszcze dodać, że kaszel i katar pojawił się u mnie już drugi raz przed okresem.
Nie wiem czy to coś oznacza, czy zwykły zbieg okoliczności.
Pozdrawiam jeszcze raz. Ewelina.
data: 2017.01.12
autor: Ewelina
Witam wszystkich i bardzo proszę o radę.
Mam w dom szpital ;-)
Zacznę od córci, która ma 14 m-cy i jest karmiona piersią. Kaszle, ma katar od 6.01. Osłuchowo coś tam słychać na oskrzelach, ale nie ma tragedii. Lekarka zaleciła stawianie baniek ( jest już drugi dzień po nich). Oprócz tego przepisała jej mnóstwo specyfików, których nie wykupiłam (m.in. syrop wykrztuśny, tamtum verde do psikania).
Wiem, że wszystko w moich rękach. Więc piję przez ostatnie 3 dni kilerkę, wcześniej imbirówkę. Gotuję rosoły, zupki, jem codziennie owsiankę i ogólnie potrawy z książek (unikając kurczaka, wieprzowiny), kawka gotowana i nasze herbatki TLI przeważnie.
Małą smaruję smalcem gęsim i oklepuję. Czy coś więcej mogę zrobić? Czy po prostu cierpliwie czekać.
Faktycznie w dniu dzisiejszym katar jest znikomy (leje się woda, już nie taki gęsty), w nocy lepiej śpi i kaszel sporadyczny, ale odrywający.
Kolej na syna 4 letniego. Jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia zaczął kaszleć, po nowym roku wybrałam się rodzinnie, również z małą na osłuchanie (i pewnie tam to wszystko załapaliśmy).
Również jest po stawianiu baniek. Osłuchowo czysty. Wszystko zatrzymało się na górze tj. powiększone migdały i tyle. Ale kaszel go męczy w nocy suchy, w ciągu dnia odrywający. Syn jest zmuszany do naszych herbat, ale za to pije z przyjemnością 2 razy dziennie kawkę zbożową z przyprawami. A ponieważ wmuszam w niego przez cały dzień herbatkę dla dzieci ( szczypta tymianku, lukrecji, anyżu i imbiru) nawet czasem słodzę miodem to wieczorem kapituluję i robię do kolacji zwykłą czarną z pigwą domowej roboty i posłodzoną cukrem. Oczywiście również dostał mnóstwo specyfików, ale nic nie wykupiłam.
Jak jemu pomóc co ugotować, czy dobrze robię z herbatą, aaaa i jeszcze od 3 dni wmuszam w niego kilerkę. Przez 2 dni wypił po 1 łyżeczce, ale dziś ze 4 łyki. Z imbirówką też ciężko.
U mnie natomiast podobnie jak syn, kaszel ale zdecydowanie słabszy niż u niego. Ale odczuwam migdały. Myślę, że tak jak on. Ale dzieci nigdy się nie skarżą. Jestem również po bańkach ;-) Na pewno w dużej mierze przyczynia się to, że mamy sucho w domu, bo podniosłam temperaturę, z racji tych baniek. A wolimy nieco chłodniej niż teraz tj do spania 19 stopni, a nie jak teraz 22. Uff!
Proszę o radę czy dobrze robię nie podając dzieciom syropków i psikadeł. Czytając forum jestem pewna, ale słysząc dziecko kaszlące w nocy, to się zastanawiam co jeszcze mogę zrobić. Próbuję nawilżyć pokój ręcznikiem zwilżonym, ale to za mało. Gdyż mam ogrzewanie podłogowe, a ręcznik zawieszam na krześle.
Proszę o podpowiedź co jeszcze powinnam zrobić.
Pozdrawiam wszystkich ciepło. Ewelina
data: 2017.01.12
autor: Ewelina
Jagodo, ptaszki mi dziś zaćwierkały, że chciałaś zapytać o Jolę, która się ostatnio odezwała na Forum. Postanowiłam też na Forum Ci odpowiedzieć :-).
Myślę, że jest to Jola z Bytomia. Kiedy cofniesz się do samiusieńkiego początku Forum (rok 2004) odnajdziejsz Ją.
Kiedy Jola napisała, nie zwróciłam zbytniej uwagi ale kiedy Grzesiek zajrzał do Forum i powiedział, że jakaś Krejzolka napisała o Pani Ani Hania walnęło mnie, że ja też kilka lat temu tak pomyslałam o jednej dziewczynie, która przez to zwróciła moją uwagę na siebie. W miarę czytania Jej postów odkryłam Magię Tego miejsca. Przemianę jaka dokonuje się w człowieku kiedy zaczyna równoważyć ciało zrównoważonym jedzeniem. Moment, w którym odkrywa stopniową równowagę w otoczeniu a z czasem równowagę i Porządek Wszechświata. Początek Forum to również Twoje posty o poszukiwaniu szczęścia w sobie i Agnieszki i Pawła i kilku innych Wspaniałych Ludzi. Początek Forum jest też o tym co wnoszą do naszego życia spotkania z Panią Anią o tym jak uczy nas Świadomości - dostrzegania cudów przy jednoczesnym widzeniu rzeczy takimi jakimi są naprawdę a nie jakimi wydawało nam się, że są.
Jest też o tym, że na początku każdy z nas miał...przerąbane ;-)
A dzisiaj, kiedy spotykają się ludzie, w których pytań coraz mniej wydaje się, że wystarcza już tylko Obecność Pani Ani i scalająca nas w jedność Cisza, Spokój, Ukojenie.
Pani Aniu całuję Panią mocno i wszystkie Ptaszki, które nadfrunęły ;-).
data: 2017.01.12
autor: Ewa from The Sacred Isle
I'm new at forum, nice to meet you
data: 2017.01.11
autor: Bradnib
Anies, jak mi młoda marudziła przy zupce a miałam nasz rosół to dolewałam do niego dosłownie łyżkę do gotowej już zupki w miseczce, wiem, że dla maluszków nasz rosołek jest jeszcze zbyt energetyczny ale nawet jedna łyżka nadaje super smaczek ;) Tak samo robiłam później z gulaszykiem, łycha rosołu i wskakiwał na smakowe miejsce ;)
Poza tym tak, dosmakować trzeba, kiedyś pamiętam jak zrobiłam wg przepisu i liznęłam ciutkę, była mega słodka ale płytka, bez reszty smaków rozlewających się na języku. Doprawiłam kółeczkiem i już mała wsunęła bez problemu ;)
Jeszcze słowo do tych, którzy uważają że to forum zamiera. Dużo się dzieje poza nim, bardzo dużo. Myślę, że "ośrodek aktywności" przeniósł się do realu. Stąd mniejsza aktywność forumowiczek i samej Szefowej tutaj. Poza tym są portale społecznościowe na których działamy, niektóre z nas szykują prawdziwie smakowity kąsek w wersji wirtualnej ;) Szczegóły już niebawem :)
Wszystko płynie w swoim indywidualnym tempie, również to forum, po okresie wzmożonej aktywności przychodzi pora na zwolnienie i uaktywnienie innych obszarów działaności. Jak to w życiu...

Pozdrawiam wszystkich gorąco, pierwszy raz w tym Nowym Roczku :)
data: 2017.01.11
autor: Monika mama J&A
Dzięki Jagódko za radę, mieszałam już zupki z owsianką, lub dodaję płatki lub trochę kaszy, robiłam też różne proporcje warzyw i cytryny, od 5 do 10 kropel na litr. Oczywiście do zupki z cukinii dodaję marchewkę, ziemniak, trochę pietruszki, por, płatki owsiane. Moje dziecko zje zupkę jednego dnia, a następnego już wymyśla, że to nie to. Może to ten okres wyżynania ząbków, bo wszystko wkłada bo buzi i większość czasu czymś masuje sobie te dziąsła (pewno dlatego tak lubi chleb). Może trzeba to po prostu przeczekać?
data: 2017.01.10
autor: Anies
Jagodo, zdaje się, że jedna Jola nazywa Panią Anię Hanią :-).
Jolu! Nie daj się prosić...wracaj!
data: 2017.01.09
autor: Ewa from The Sacred Isle
Anies, może spróbuj trochę inaczej przyprawić albo troszkę zmień proporcje. Nie dajesz za dużo słodkiego? Albo może za mało dokwaszona lub dosolona ta zupka? Smak korzenia pietruszki też wpływa mocno, niekoniecznie dzieci lubią. Te nasze bachorki są naprawdę smakoszami. Cukinia i bakłażan nie posłużą 10-miesięcznemu dziecku, jabłko tym bardziej. Spokojnie, gotuj wzorcowo, podaj parę razy imbirówkę, a przede wszystkim zweryfikuj zrównoważenie zupek - to jednak podstawa. Jakby co, to dopytuj. Pozdrawiam
data: 2017.01.09
autor: Jagoda
Hej, a co to za Jola sprzed 10 lat? Ujawnij się, to pogadamy o upływie czasu i wpływie tego zjawiska na samoocenę oraz ogólne rozumienie magii w życiu :)))))
data: 2017.01.09
autor: Jagoda
Dziękuję . Zimówkę gotowałam z mięsem przez 7 godzin i wyszła pyszna. Pozdrawiam.
data: 2017.01.07
autor: Ala K.
Jagoda, dzięki :) Z córką jeździliśmy pod namiot przez wiele lat, jak urodził się syn to byliśmy już tylko 2 razy jak był mały, bo miejsce nam się zlikwidowało :) Dojście do morza może był długie, taki spacer też jest super :) Jeszcze raz dzięki. Może wybierzemy się w tym roku? Sprzęt cały jest zmagazynowany i tylko czeka :)
data: 2017.01.06
autor: Ika
Witam wszystkich, nie zaglądałam na forum chyba z "milion lat". Na PP już od 9 lat. Mam podobny problem jak Stykrotka kilka lat temu. Moja 10,5 miesięczna córka cały czas na piersi, od 6 miesiąca jadła ze smakiem owsiankę i zupki, aż tu nagle od miesiąca wszystko beee. (Ząbek dopiero teraz jej wyszedł, drugi w drodze. Może to przez to?) Uwielbia za to suchy chlebek i żółtko, ale ile można jej tego podawać? "Zmuszam" ją czasem do zjedzenia paru łyżek zupy, ale marchewka i ziemniaki jej nie podchodzą, co gorsza krzywi się na ich same spróbowanie, jakby dostawała cytrynę! Za to jak zrobię cukinię i bakłażan z przyprawami to tak nie wymyśla i coś tam zje (Pani Ania nie uwzględniła ich dla dzieci). Jagnięcinę czy cielęcinę zrobioną dla dorosłych jak zmielę to też podskubie, ale zupka na nich to już niekoniecznie. Lubi też gotowane jabłko z przyprawami (jabłko, wrzątek, szczypta kurkumy, cynamon, odrobina miodu, imbir, szczypta mielonego goździka), ale czy mogę jej to podawać? Sama nie wiem co mam gotować jak marchewka i ziemniaki nie. Poradźcie proszę.
data: 2017.01.06
autor: Anies
Nesco, wychodząc z założenia, że potrawa im dłużej gotowana tym więcej w niej energii nie wydaje mi się, żeby któraś z naszych wersji “zimówki” była błędna...po prostu; każdemu wedle potrzeb ;-)...i może pory roku? Skoro wiosną “zimówki” nie jemy, chyba, że za nami chodzi. To latem i jesienią 4 godzinne gotowanie będzie ok a zimą (po świętach szczególnie i jak się w moim wieku zamiast w nocy spać baluje ;-)) 6-cio czy 7-mio i życie na powrót staje się prostsze :-).
Alu K, ja mięso gotowałam do końca...żyję i moja mama też była happy ( do tego stopnia, że zapomniała o popołudniowej drzemce...a tak serio to nie wiem :-).
Pozdrawiam z zimowej Irlandii i życzę wszystkim Happy New Year!
data: 2017.01.05
autor: Ewa
Iko, my mamy ulubione pole namiotowe koło Jarosławca - w lesie, z czystymi prysznicami, kibelkami i spoko miejscem do mycia naczyń, a także lodówką i kuchenką (ale my mamy swoją). Jak staniesz w Jarosławcu pod latarnią :)))) morską oczywiście, twarzą do morza, to musisz kierować się lewo (jest tylko jedna droga). Pole nazywa się Arkadia, trzeba uważać na tablicę i skręcić w lewo ok. 1,5 km za Jarosławcem. Jedynym mankamentem jest konieczność dojścia kawałek do plaży - ale idzie się lasem. Niemniej my nad morze jeździmy tylko na weekendy, wakacje spędzamy na Mazurach, też pod namiotem, w kompletnej dziczy - czyli pole biwakowe w Elganowie :))))
Ech, lato...

uściski
data: 2017.01.05
autor: Jagoda
Jagodo, a gdzie jeździcie z namiotem nad morzem? Kiedyś jeździliśmy do Pogorzelicy, do Dębek. Chcielibyśmy do wyjazdów z namiotem wrócić, ale nie mamy dobrej bazy :)
data: 2017.01.05
autor: Ika
Raczkująca Świeżynko, Jagoda Ci o ospie napisała, a ta belladonna to z zalecenia lekarza homeopaty, czy tak sama podałaś? Leki homeopatyczne to też leki, żebyś nie zaszkodziła.
data: 2017.01.05
autor: Ika
Pani Haniu, dzisiaj z \"babskiej ciekawości \" cofnęłam się do\' archiwum\" i wyszukałam swoje wpisy z przed 10 lat!!! i powiem,że mnie zatkało!!!! co się ze mną teraz porobiło? Ja chcę tamtej Joli!!!!. Tęsknię za Panią, za tamtymi kursami, spotkaniami.
data: 2017.01.05
autor: 
Świeżynko, w sprawie pensjonatu - jeśli na teraz, to niekoniecznie. Nad morzem zimą raczej się wychłodzisz. Niestety, nie znam fajnego miejsca, bo latem z namiotem jeździmy i własną kuchnią polową :)
Co do 4-latki z ospą i zapaleniem oskrzeli. Generalnie to wychłodzenie organizmu, więc przede wszystkim nie pozwól małej tego zaziębić. To najważniejsze. Poza tym włącz rosołek, możesz na nim też kaszę gryczaną ugotować (drobną, białą, bo inaczej dzieci nie lubią, ewentualnie zmiksuj i podawaj taką papkę). Od czasu do czasu pure ziemniaczane (z cebulką i kapką cytryny). A nade wszystko czas i cierpliwość. Podawaj jej te miksturki i pilnuj, żeby się nie drapała. Sprawdź też, czy syrop nie ma przeciwstawnego działania do kilerki. Nasz synek też miał ospę, nic specjalnego nie robiłam z tym, poza tym, co napisałam. Ale najważniejszym zaleceniem Szefowej z tego czasu było właśnie to, żeby ospy nie zaziębić.

Trzymaj więc ją i siebie cieplutko, uważaj na zabawy na podłodze, pozdrawiam
data: 2017.01.04
autor: Jagoda
Dobry wieczór :) . Otóż nieśmiało pragnę dać odpowiedź Ali K . Z moich notatek wynika , że zupy zimowe gotujemy ok 4 godz , a mięso można wyjąć już po 3 godz albo gotować do końca i potem razem zjadać . Poprawcie mnie , jeśli coś poknociłam , pa :)
data: 2017.01.04
autor: Nesca
Kupiłam dziś czarnuszkę w zwykłym sklepie... Kochany Sklepiku, nigdy tego błędu nie powtórzę! :-))) no co za gniot niebywały, zapachu ledwie-ledwie, smaku prawie nie ujawnia bo jakieś gumowe te ziarenka, data ważności jeszcze ponad 2 lata, marka niby nie byle jaka, z podziwu wyjść nie mogę.
data: 2017.01.04
autor: Owsiankowa
Witam, proszę podpowiedzcie. Ospa z zapaleniem oskrzeli u 4 latki. W użyciu: Kawa gotowana, owsianka, zupa na wołowinie, killerka o 13 i 17, tli, inhalacje z soli fizologicznej, oklepywanie, syrop prospan, homeopatia- belladona. Coś jeszcze? Dziękuje za każdą radę. Pozdrawiam
data: 2017.01.04
autor: Raczkująca Świezynka PP
Witajcie. Chciałam spytać czy to mięso w zimówce ma się łącznie gotować 7 godzin . Czy po tych 4 godzinach należy je wyjąć. Pozdrawiam.
data: 2016.12.28
autor: Ala K .
Witam,
Kochani czy dysponujecie namiarami na sprawdzony pensjonat z dobrym jedzeniem (PP?) nad Bałtykiem?
data: 2016.12.28
autor: Raczkująca Świeżynka PP
Droga Pani Aniu , Kochane Forum ! Życzę Wszystkim w ten świąteczny czas samych radosnych chwil a na Nowy Rok spełnienia najskrytszych marzeń . Wysyłam Wam ogromnego świątecznego przytulasa , serdecznie pozdrawiam i mocno Was ściskam :)))))))
data: 2016.12.28
autor: Nesca
W ten świąteczny czas wszystkiego co najlepsze dla Pani Ani oraz całego forum. Przede wszystkim zdrowia, spokoju, uważności chwili teraźniejszej, dla niektórych odwagi na nowo zaczętej PP-owej drodze i niepoddawania się zwątpieniu (które często na początku się pojawia), wiary w Porządek. Niech najbliższy czas nas jednoczy oraz nastraja pozytywną energią. Dzidka
data: 2016.12.27
autor: 
Rozjaśnionych, odprężonych serc, niech rozdają miłość i niech się ciekawią chęcią zrozumienia. Wybaczajmy, przepraszajmy, dziękujmy i kochajmy, Kochani :-)
data: 2016.12.27
autor: Owsiankowa
Dla Pani Ani i jej najbliższych,dla wszystkich zaglądających na forum , najlepsze,najserdeczniejsze życzenia spokojnych,szczęśliwych i zdrowych Świąt Bożego Narodzenie. https://www.youtube.com/watch?v=ZpGC7zKq7lI
data: 2016.12.27
autor: Erna
Dziewczyny, dziękuję za odpowiedzi:). Na PP jestem już chyba ze 12 lat, zaliczałam różne wzloty i upadki, ale sytuacja z moim synem ostatnio mnie mocno martwi. Może muszę przestać się temu przyglądać i analizować. Uparte to moje młode, ot co. Jeszcze raz dziękuję:).
Z okazji świąt życzę wszystkim spokojnego czasu w rodzinnym gronie oraz wszelkiej pomyślności w Nowym Roku :).
data: 2016.12.27
autor: Marcela
Marcella,ale nie zniechęcaj się bo dziadkowie kochają swoje wnuki.Mnie się udało uzyskac to że wnuczka nie chodzi po gołej podłodze(drewnianej)na bosaka,a rano na drogę do przedszkola zakładają jej rajtuzy i spodnie.Kiedy jest ze mną nie woła zimnej surowej wody ,tylko kawy z przyprawami,przychodzi do Wandy(5lat)sąsiadka 2lata starsza i w progu woła:babcia !czymogę prosić o kawę z przyprawami? Myślę że nawet dla takiego trochę warto było się starać.bądź cierpliwa.piszę z telefonu,to trochę mi się knociB
data: 2016.12.21
autor: Bratka
Marcela,jeśli rodzice nie zrozumieją to będzie ci ciężko,ja tak mam ze synem i synową
data: 2016.12.21
autor: Bratka
Marcelo, nie będziesz uszczęśliwiona moją odpowiedzią, jako że nie podam Ci tutaj "recepty na sukces". Stety niestety tylko Ty Marcelo znasz swojego Syna i tylko Ty znasz jego Dziadków. Tak więc tylko Ty albo aż Ty musisz znaleźć sposób na swojego Gagatka. Droga PP (celowo piszę nie dieta) to nie droga na skróty do szybkiego sukcesu. Sukces jest możliwy ale tylko dla wybrańców - i żeby tutaj nie pomyśleli niektórzy, że to jakieś wielkie ŁAŁ albo, że Elka z K. mistyfikuje PP - od razu tłumaczę słowo "wybrańcy". To tacy którzy albo znajdą w sobie siłę, albo cierpliwość, albo pokorę, albo wszystko to razem do kupy i wytrwają podobnie jak ćwicząc z Chodakowską albo jedząc z Lewandowską. Sukces czasami też nie przychodzi tu gdzie tego byśmy sobie życzyli. Ja tak podeszłam pierwotnie do PP - będę stosować u córki to nie będzie się przeziębiać. Dupa. Oczywiście, że stosowałam, a ona wciąż z glutami po pas .... No matko, co jest grane ? Gdzie ten sukces ? A sukces sobie przyszedł po cichutku i objawił się w postaci braku wzdęć, zgagi, wybuchowej nerwowości, poukładaniem tego co było wcześniej chaosem. Tak więc poza cierpliwością (kary cielesne zostały kodeksowo zabronione w 2010r. :)) nie pozostaje chyba nic innego. Ale obserwuj, szukaj, analizuj i próbuj ! Pozdrawiam !
data: 2016.12.21
autor: Elżbieta z Krakowa
Witam
Czy można jeść zimówki z ryżem gdy się karmi piersią 3 miesięczne dziecko? Jeśli tak to od kiedy dodawać do nich fasolę lub soczewicę?
data: 2016.12.21
autor: Vilwia
Dobry wieczór! Bardzo proszę Forumowiczki o pomoc. Mam kłopoty z 8,5 letnim synem. Mały buntownik zapija się wodą mineralną poza domem, podjada słodycze i owoce kuszony przez dziadków. Efekt: naburmuszony, płaczliwy, wybuchowy, bez koncentracji... Nic do Niego nie dociera.Wesprzyjcie radą i dobrym słowem, bardzo proszę. Pozdrawiam!
data: 2016.12.21
autor: Marcela
Ewo bardzo ci dziękuję za twój wpis, zwłaszcza fragment o emocjonalnej bezstronności - tak słabo powszechnie rozumianej. Ja sama często spotykam się z zarzutem, że jestem nieczuła na cierpienie innych, wręcz, że mam tzw. znieczulicę. Ale przekonałam się już nie raz, że to co czuję jeszcze nigdy mnie nie zawiodło i nie okłamało czego nie mogę powiedzieć o podpowiedziach zestrony ego czy innych osób. Za każdym razem gdy przychodzi mi stanąć do takich sytuacji po wielokroć wybieram wspierające czytaj niewtrącające się milczenie, bo litowanie się czy żałowanie odbiera moc, czyni słabym i oddala tego człowieka od rozwiązania. A patrząc od drugiej strony gdy ktoś mnie żałuje lub się nade mną lituje ucinam to krótko, to samo tyczy się sytuacji w których ktoś opowiada mi o innej osobie i jej niedoli, pytam wtedy wprost: po co mi to opowiadasz, co ja mam z tym zrobić. Nie przyszło mi to łatwo i lekko, początki były trudne i dla innych zaskakujące, że można tak otwarcie powiedzieć, ale skoro ja tak czuję i tak to odbieram to o tym mówię. Wszyscy czujemy w takich momentach odpływ energii, osłabienie i przekraczanie granic. Każdy z nas jest na sobie właściwym etapie w którym zawiera się to co danego etapu przynależy. Przyglądajmy się swojemu ogródkowi i temu co w nim rośnie, a innym dajmy przyzwolenie na ich własny. W końcu każdy ma to na co się odważy
data: 2016.12.20
autor: Cytryna
Znalazłam bloga, z którego po trosze czerpię nieco wiedzy o tym ego. Co ono takie jest i co nam robi i co my mamy robić, żeby ono znalazło się na swoim miejscu. Do szukania zainspirowały mnie posty archiwalne nijakiej Jagody, która jak rozumiem jest dobrym duszkiem Pani Anny i nas PPowców. Te posty uświadomiły mi, że na początku jest kartoflanka, ale nie samą nią się ,żyje. Blog się nazywa - bez ego -. Serdecznie pozdrawiam cale forum.
data: 2016.12.20
autor: Ogrodniczka
Na kilka tygodni przed moim wyjazdem do Polski, kiedy Grzegorz zaczął obserwować pojawiające się i odchodzące emocje i doświadczać pustej głowy, kończąc prawie każdą spontaniczną debatę ze mną zaczął powtarzać zdanie; “I tak już tu nie rządzisz”. Początkowo brzmiało to bardzo zabawnie. Z czasem jednak zaczęło przypominać złowrogie “A poza tym uważam, że Kartaginę należy zniszczyć” Kato Starszego, zwanego CENZOREM..zaczęłam się nad tym zamyślać, odczuwając niepokój...
Poznań przywitał mnie herbatą do której pani na lotnisku dodała miodu i zaproponowała świeżo krojony imbir “bo taką mamy teraz aurę” :-).
Na obiad poszłam do poleconej mi, poprzednim razem, przez Pawła Ciesielskiego, Greckiej Tawerny do której trafiłam jak po mapie. Czekając na musakę i kielonek z ziołowym greckim trunkiem na trawienie ;-), wyjęłam zeszyt i w zachwycie nad miejscem, pomyślałam; kosmos..wyjęłam zeszyt do kursu i zapisałam KOSMOS = PORZĄDEK.
W centrum poprosiłam Anię Pawła o imbiróweczkę...myślałam, że moja jest mocna :-)..
Nagle zaczęłam gadać jak szalona...czas nam zleciał tak przyjemnie i szybko, że omal nie spózniłam się na koncert, który był naprawdę dobry...ale śpieszno mi było do Centrum bo czekały tam już na mnie dwie cudne Istotki.
Kolejne dotarły następnego dnia...

Zimówka;
Gotujemy ją na płytce, przez 7 godzin. Samo mięsko gotuje się co-najmniej 3-4 godziny.
Pani Ania jarzyny do zupy wcześniej podsmaża na oleju, pózniej gotujemy to razem ok 3 godzin.
Na co jest dobra;
Na dobrą pracę nerek, krążenia, wątroby i na naszą młodość :-).
Ryże do zup (po pół filiżanki) mogą być białe, czerwone, czarne, brązowe, słodkie (jednym słowem; różne).
Co może znależć się na świątecznym stole.
Groch, żółty łuskany moczyć 2-3 godziny. Gotować 30 minut na rosole, na papkę.
Karp smażony na maśle, do tego tylko sól i pieprz. Panierka z jajka i mąki lub samego jajka.
Barszcz, jest w nim kwas więc nie wszyscy go mogą.
Indyczka, najlepsze są małe, równe pałeczki. Jest delikatniejsza od indyka. Doprawiamy ją pieprzem czarnym, solą i kropelką octu balsamicznego. Obsmażamy na maśle klarowanym i wkładamy do pieca na 1,5 do 2 godzin.
Podobnie możemy przyrządzić perliczkę. Do tego kasza zatarta z białkiem, marchewka lub świąteczny groch.
Pyszną szynkę, bez konserwantów możemy dostać w Selgrosie lub Piotrze i Pawle. Jest to szynka Krakowska. Nie trzeba jej nawet uszlachetniać.
Aby nasze gulasze nabrały właściwego smaku należy je na ok godzinę przed końcem duszenia odkryć i podkręcić gaz tak aby odparowały.
Jeśli chodzi o tran to pijemy Islandzki. Omega 3 również powinna być dobrej jakości. Zjadamy to do treściwych, tłustych posiłków aby zostały dobrze przyswojone.
Bardzo ważne jest aby zrobić badanie na witaminę D3 w naszym organizmie. Jest ona powiązana z pracą tarczycy. Jeśli wyjdzie niedobór lekarz ustali jaka dawka jest dla nas niezbędna. Przy tak małej ilości słońca może się okazać, że wiele z nas ma niedobór.
Nie podawajmy grzanych win. Szkodzą one śledzionie.

Zadbajmy o nasze codzienne i świąteczne menu.
Kiedy jesteśmy głodni, zmarznięci, zestresowani nasza śledzionka jest nabzdyczona i wówczas będziemy z buciorami wchodzić w nie swoje rewiry.
Kiedy my i nasi bliscy będziemy zadbani łatwiej zrozumiemy hasło “NIC NIE MUSZĘ”.
NIE MUSZĘ niczego naprawiać, NIE MUSZĘ się o nic martwić. Nie do nas należy naprawianie relacji pomiędzy naszymi bliskimi. Nie musimy układać relacji z teściami, mężami, dziećmi. Układy; Ojciec - syn, ojciec - córka i te pomiędzy dziećmi ułożą się same! Nie mamy też żadnych praw do tego aby wtrącać się pomiędzy dalsze osoby w rodzinie.
Nasz szacunek dla innych przejawia się poprzez szanowanie ich cierpienia. Kiedy człowiek na naszych oczach uwalnia się ze swoich wzorców (zawsze przy tym cierpi), dzieje się tak, że zaczynamy odczuwać litość. Myśląc, że jesteśmy dobrzy mylimy tutaj dwa pojęcia; LITOŚĆ I WSPÓŁCZUCIE. Przegadałam to z moją Zuzą. Każda z osób mająca niejasną relacje z siostrą, wspominając cokolwiek na ten temat wypowiadała jedno podobnie brzmiące zdanie, na które zwróciłam uwagę; A bo ona zawsze miała ciężko albo bo była taka biedna i człowiek tak się zawsze litował. Mamusia też najbardziej pomagała a te osoby, pozornie wydawałoby się, że nie wiadomo dlaczego, nacechowane były zazdrością. Litując się nad kimś robimy mu podwójną krzywdę. Hamujemy jego rozwój, jego ewolucję, przeszkadzamy w jego uwalnianiu!
Jedno co możemy zrobić to nie pozwalać ani sobie ani bliskim na użalanie się nad rozlanym mlekiem. Co było, już było! Nie rozmawiajmy o tym. Uwolnienie się z jakiegokolwiek układu poprzedzone powinno być tylko daniem sygnału Górze, że chcemy, że jesteśmy gotowe. Intencją matki powinien być tylko zamysł nad tym; co ja, jako matka chcę włożyć w tę relację aby wszystko trzymało się kupy? W innym wypadku stworzymy w domu teatr, gdzie reżyserem będzie nasze Ego.
Z czasem może pojawić się w nas uczucie, że stajemy się nieczułe na ludzką krzywdę, nie martwmy się tym, to uczucie to po prostu początek rozwijania się w nas emocjonalnej bezstronności.

Aguś i Dorotko, zapisałyście w moim zeszycie swoje mejle pod takim zdaniem; Nasze ciało to przede wszystkim woda. Kiedy zaczynamy się zasuszać (śledziona zle pracuje) zaczynamy się kurczyć i garbić :-). I żeby nie było :-) jesteście piękne i proste ale codzienna, gęsta zupka i dobra duszeninka z jarzynami herbatka w miedzy-czasie nawilży Was i doda potrzebnych sił :-).
Właśnie wyprostowałam moją Zuzę. Wymasowałam ją przy użyciu nierafinowanego masła shea. Skupiając się na stopach. Nauczyłam uciskać punkty 36 na meridianie żołądka, ćwiczymy Qigong bo rytuały są troszkę dla niej po operacji za ciężkie do zrobienia i machamy rączkami w rytm naszych oddechów. Do tego jest kartoflanka, którą natchniona Zuza ugotowała po raz pierwszy przewidując chyba, że będzie ratować swoje dziecko po tym jak w gościach zje sałatkę jarzynową z ogórkiem kiszonym i wydegustuje 3 rodzaje swojskich nalewek. Sałatki były 2 lyżki a nalewek 3 kieliszeczki. Wymiotowałam już po powrocie do domu. Rano kawa weszła, herbatka też ale owsianka po 2 łykach natychmiast uciekła. Leżąc i popijając imbirówkę, pomyślałam o zupce, na to weszła Zuza i mówi; Ewa, może ja ci tej kartoflanki zagrzeję? O moja czarodziejska mamo! Wstałam po tym na nogi :-).
Dziś stwierdzam, że zimóweczka i nasza herbatka uleczyły mój żołądek.

Alinko, kiedy pacałaś :-) moje bose stopy, w intencji uleczenia moich haluksów, (które są sprawą śledziony i i tak same wracają pięknie na swoje miejsce), zaszczepiłaś w nich RADOŚĆ. Rozmyślając o Aniołach, które Pani Ania wyciągnęła przed kursem i o tym co działo się ze mną kiedy razem ćwiczyłyśmy QIgong (a myśląłam, że wyskoczę po tym oknem, tyle miałam w sobie energii) zrozumiałam co spowodowało, że jestem taka szczupła. Kilka lat temu kiedy przerabiałam wszystko podobnie jak Ty i kiedy dużo pracowałam z energią. Byłam baaardzo głodna. Nie wiązałam tych dwóch faktów, dopóki przyjaćiółka nie powiedziała mi zdania, które mnie na to naprowadziło. Malutka, my rozbudziłyśmy w sobie za szybko zbyt dużo energii. Nie mając gotowych na to ciał następowało samozniszczenie. Aby rozbudzać Świadomość należy rozpocząć od ciała...Wszelkie skróty mogą okazać się niebezpieczne. Dodatkowo, próbując przekonać kogoś do swoich teorii, pobieramy od słuchającego jego energię. Tutaj upatruję sens w tym, dlaczego nie chcąc zrobić komuś i sobie krzywdy pomoc powinno stanowić tylko jedno zdanie.
A Kasiuni włosy ugładzą się albo założy na nie tę kolorową chusteczkę, kiedy przebudzona w Niej męska energia się ułoży...stajesz się Wojownikiem Kasiulka...tak widzę, myśląc o pytaniach, z którymi za mną chodziłaś i o Twoich terazniejszych zamysłach :-). Jesteś bardzo mądra.
Jagódko moja, kiedy usiadłaś z nami do kolacji, zrozumiałam przesłania Anielskie;
Kto tutaj teraz rządzi,
Czym może być nowo odkryta galaktyka,
Teorię nieskończoności i Miłości Wielowymiarowej. Ja Ci powiem tylko tyle, że bardzo Cię kocham :-).
Zapytałaś mnie; jak długo jestem na PP?

PP by Ciesielska to Droga Prawdy, Dobra i Piękna...Jedyna taka na Tej Ziemi...cofając się z moją Zuzą w przeszłość...wychodzi mi, że już długo ;-).

Dla Wszystkich a w szczególności Tych, którzy w ostatnim czasie poszukują INSPIRACJI ;-)
Refleksje; ‘’Gotowanie 7’’ i ‘’Zima’’

Dziękuję Kobietki za każdą chwilę spędzoną na kursie! Dziękuję Wam za każde Słowo!
Bycie z Wami jest Wspaniałością!

Pani Aniu kłaniam się przed Miłością, którą zaszczepia Pani na Ziemi!

Pozdrawiam Wszystkich Serdecznie.
data: 2016.12.18
autor: Ewa, jeszcze z Polski
Witam!
Od jakiegoś czasu noszę sie z zamiarem napisania kilku uważam ważnych spraw. Bardzo bym chciała żeby konkretnie odniosła się do nich Pani Ania lub też inna osoba która swoje doświadczenie z PP ma juz dość spore.
Na PP jestem juz jakieś 10 lat. Dzieci ( lat 9 i 4) od urodzenia. O ile z pierwszym dzieckiem na początku mojej drogi troche się gubiłam o tyle z drugim byłam już naprawdę zdyscyplinowana (począwszy od ciąży). Z pierwszym więc były prawie zawsze kaszel (choć tu pewnie znajdzie sie na to jakies wyjaśnienie czyli pewnie emocje które z pewnością towarzyszyły w przedszkolu. Z drugim natomiast do tej pory jestem w domu. Wytulony, wygrzany, zero owoców, słodyczy, odrobina tylko czerstwego chlebka do zupki od czasu do czasu. I co? Niestety ciągle smarki, a potem oczywiscie kaszel do tego zaparcia, a od marchwi to juz jest pomarańczowy. I teraz zastanawia mnie to czy nie za bardzo to pp przybiera formę mocnego nas ograniczenia. Jesteśmy trochę jak w takiej klatce uwiązani bojące się dać dziecku cokolwiek innego z poza zasad pp. Owoce nie bo zaśluzują, surowe nie bo wychłodzą, kwaśne ( nawet kiszonki)też niedobrze. Raz ziemniaki sa idealne a z mojego doświadczenia silnie zaśluzowują i powodują właśnie zaparcia. Kasza jaglana też podobno zaśluzowuje ale jak zaczęlam ja podawać od jakiegoś czasu małemu to skończyły się zaparcia. Zbyt dużo marchwi tez żle bo skóra robi się pomarańczowa.A przecież to wszystko podstawa naszych zupek. Czyli co pozostaje ryż z cebulą i czosnkiem? W każdej publikacji którą czytam ostatnio, dużo mówi się też o enzymach . A w naszej diecie właściwie ich nie ma. Pewne badania wykazały że ciągłe spozywanie gotowanego pozbawionego enzymów pozywienia powoduje że każde następne pokolenie jest bardziej podatne na choroby, a ich przebieg jest coraz ostrzejszy. Enzymy przyczyniają sie do rozkładu martwych komórek, rozpuszczania cyst i guzów, usuwania złogów cholesterelowych, przeciwstawiają się bakteriom i wirusom.. Czyli Jak to jest? Tylko Pani Ania uważa że jest inaczej? Poza tym Bardzo mało korzystamy z innych bardzo smacznych zioł. Herbatka TLI lub TLACI umówmy się no nie jest jakoś najlepsza w smaku. Korzystanie ciągle z imbirówki podczas choroby u dziecka polega raczej na wciskaniu tego na siłe bo przecież żadne dziecko z własnej nieprzymuszonej woli tego nie wypije. A przecież mamy emocje trzymać na wodzy żeby dziecko podczas choroby się nie stresowało. Są przecież też inne delikatniejsze i dużo smaczniejsze zioła które doskonale radza sobie np. z kaszlem. Tutaj polecam macierzanke ( ZIOŁO O SMAKU GORZKIM) dużo łagodniejsze od tymianku i babkę lancetowatą. Doskonale też działa sok z czarnego bzu, który tez przecież ogrzewa organizm. Na co dzień doskonały smak ma herbatka z majeranku, anyżu, kminku, imbiru, głogu i dziewanny.Dzieci ją uwielbiają. Nie mogę też zrozumieć zasady nie szumowania rosołu czy też każdego wywaru. Przecież mięso jest tak zanieczyszczone że jak się patrzy na to co z tego mięsa wychodzi to aż strach...
I tak na koniec ważne jest baaaaardzo abyśmy pokazywali naszym dzieciom na każdym kroku jak bardzo je kochamy. Przytulajmy je, troszczmy się o nie, poświęcajmy im dużo czasu. A negatywne emocje zostawmy na boku. A jak chcemy wymienić kilka ostrych uwag z mężem (żoną) to tylko i wyłącznie podczas nieobecności dzieci.
Zyczę wszystkim miłej niedzieli, a także spokojnego i radosnego oczekiwania na przyjście Pana Jezusa. I postarajmy się w tej ciągłej gonitwie za prezentami, mieszaniu w garach, myciu okien i sprzataniu mieszkania pamiętać że to nie na tym wszystkim opieraja się te święta.
data: 2016.12.18
autor: Kati
Dziewczyny , gdzie jest przepis na marchew korzenną? Powiedzcie proszę bo naszło mnie całkowite zaćmienie i nie mogę odnaleźć..
data: 2016.12.17
autor: Teresa