Forum


WYSZUKIWARKA
słów w tekście:
autora wypowiedzi:
według daty (rrrr lub rrrr.mm lub rrrr.mm.dd):
Aktualny temat
ARCHIWUM
 poprzednia  5    6    7    8    9    10    11    12    13    | 14 |    15    16    17    18    19    20    21    22    23    24   następna
2013.08.18    Nic na to nie poradzę - jesień
Robimy to, co zawsze jesienią. Nie będę o niczym przypominała... stękacie później, że was wpuszczam w poczucie winy, że marudzę. Ładna ta jesień w tym roku, co? Przynajmniej na razie. I to by było na tyle :).
Widząc panią nie trzeba więcej pytań czy PP działa. Cudna stronka!!!
data: 2013.12.16
autor: Kasia z Ponieca
Pani Anno, jest moc!! :-)
data: 2013.12.16
autor: Ania ze Stacji Owsianka
Gratuluję! Nowa strona jest przejrzysta i nowoczesna w swoim kształcie. Bardzo mi się podoba!
data: 2013.12.16
autor: Ludwika
Pani Aniu, te zdjęcie to takie trochę kokietujące;). Czysta radość i energia, bardzo przyjemnie się je ogląda w środku zimy. Serdecznie i ciepło pozdrawiam!
data: 2013.12.16
autor: Marcela
Jaka cudna ta nowa strona :) Pani Aniu, jaka Pani piękna :) Pozdrawiam serdecznie :) U mnie zmiany w świadomości, na lepsze mam nadzieję, jeżdżę do swojej toksycznej pracy z podniesioną głową i z uśmiechem na twarzy :) Wiem, że to dzięki PP. A swoją drogą to fantastyczne, jaką moc daje doświadczenie, przeżyte lata, przepracowane troski i takie zwykłe patrzenie na świat i ludzi, z akceptacją ale i towarzyszącym jej dystansem. Pozdrawiam całe Forum :)
data: 2013.12.15
autor: DanusiaA.
Pani Aniu! czytam pani wypowiedz o mnie już chyba trzeci raz ;) jak mi się miło zrobiło, że pani taka ważna tu postać na tym forum tak o mnie napisała. Dla takich momentów warto walczyć i zmagać się z codziennością i wyborami. Dziękuję pani bardzo byle bym tylko w piórka nie obrosła :D ale raczej po moich tegorocznych doświadczeniach szpitalnych zostałam wystarczająco przywołana do porządku. Pozdrawiam gorąco !!!
data: 2013.12.15
autor: Kasia z Ponieca
To tak a propos koniaku, bo sporo okazji sie zbliza. Co polecacie, Dziewczyny? No i jak z tym porto bo dostalismy od kolegi i stoiii, i patrzy... i nie wiem czy go oddac komus czy co. Whisky, jak rozumiem- nie. To jakie kupne koniaki, wódeczki polecacie (akceptowane przez Pania Anię)
data: 2013.12.15
autor: ola- jeszcze kilka godzin w Szwecji
Marcela, bardzo dziękuję za przepis na pierożki :)
data: 2013.12.15
autor: Ika
Jestem na PP niecałe 2 lata. Od ok.2000 roku borykałam się z tzw. alergią. Nieustające katary ( oczywiście leczone sterydami, odczuleniami itd ) doprowadziły do astmy i polipów w nosie które dwukrotnie były operowane. Ogromną ulgę odczuwam teraz,pod warunkiem ,że nie grzeszę ( żadnych leków nie biorę ).Ale w czasie tzw.leczenia utraciłam węch. Gdy dostawałam steryd odzyskiwałam-teraz bez sterydów niestety nie wraca.
Pani Aniu i Forumowiczki czy jest dla mnie jakaś szansa. Zaznaczę, że od czasu PP nie byłam ani razu u lekarza.
data: 2013.12.15
autor: Urszula
Marcelo, baaardzo jestem rozczarowana tym grzańcem, bo nie ukrywam, że lubię. Jednak skoro Szefowa zakazała, to nie pozostaje nam nic innego, jak żołądkowa gorzka i koniak. Pani Aniu, ale wybaczy mi Pani mam nadzieję, jak sobie w Wigilię ajerkoniaku podegustuję ociupinkę, a w Sylwestra troszku whiskey lub amaretto dla humoru popróbuję? Przepraszam, że tak ten temat wałkuję, ale często mam problem na spotkaniach towarzyskich, gdy wszyscy piwo, wino, wódeczkę popijają, a ja ani nie mam na to ochoty, ani nie wiem co jest dla nas mniejszym złem... a może porto... Pozdrawiam serdecznie!
data: 2013.12.14
autor: Mtd
Pani Aniu dziękuję za słowa do mnie. Ano na pysk to padam często i chyba trafne były Pani spostrzeżenia. Ale ja jakoś nie potrafię usiedzieć, wciąż coś robię nawet w poczuciu, że chciałabym odpocząć, ale jak mam czas to tego nie robię, bo coś innego robię ;) No i w kółko tak. Później właśnie łamie mnie w kręgosłupie, wstać nie mogę, kłucie w odcinku piersiowym kręgosłupa i ryp, migrena taka, że aż mnie mdli. Wówczas tylko masaż jak mi Mąż zafunduje działa. Ale muszę tą sól i kryształ skombinować! Wysypka pod nosem znika, czasem się pojawia, ale jest nieźle. W sprawie ciasta drożdżowego, wiem że mniej jest polecane dla dzieci, ale jak sypnę dużo przypraw to przynajmniej jakąś odmianę ma mój Szkrab. Kruche też robię bez jajek dla niej, też jest pyszne, ale raz do roku lub dwa można coś odmienić - w jadłospisie rzecz jasna ;) Dziękuję raz jeszcze i serdecznie pozdrawiam!
data: 2013.12.14
autor: Kejla
Witam! W obecnej sytuacji odkręcam moje porady na temat grzańca. W takim wypadku chyba jednak koniak dla humoru...;)
data: 2013.12.14
autor: Marcela
Witajcie. Jutro na obiad chcę usmażyć łososia. Mam grupę krwi O i mam unikać ziemniaków. Proszę napiszcie z czym mogę ją podać?
data: 2013.12.14
autor: Ala K.
Pani Aniu, dziekuje za poświęcenie uwagi i odpowiedzi. Pragne tez donieść, że porady dotyczące przytycia wcieliłam w życie( szczegolnie te o jedzeniu do pełnego syta;) i choć nadal wyglądam, jak kosciotrup( to słowa mojej Mamy, a my lubimy czarny humor;) to waga drgnęła o 1kg w gore. Pozdrawiam serdecznie!
data: 2013.12.14
autor: Mtd
Dziekuje Pani Aniu za slowko do mnie,ale faktycznie musze wylowic bledy i naprawić.Arnuszko dzięki za podpowiedz,tez tak myslalam.pozdrawiam.
data: 2013.12.14
autor: Basia z Gdyni
Dla mnie Biedroneczko jestes Wielka, docen sie Kochana! A sos bolonski to moze z jednym pomidorem przejdzie??? Ja robie zawsze z polowy puszki pomidorow, zamiast calej. Milego wieczoru :)
data: 2013.12.14
autor: Sylwia V.
Bardzo dziękuję Pani Aniu za wskazówki. Mam grupę krwi A a przy niej nie powinno się jeść w ogóle mięsa. Jak jeszcze mięso wyeliminuję a do tego mączne to zostaną mi ziemniaki, sałatki i zupy jarzynowe. To chyba by już było dla mnie trochę za dużo ograniczeń a ja się takich ograniczeń bardzo boję. Nie jem nabiału w ogóle. Jedynie kromkę chleba do zupy smaruję masłem. Nie gotuję żadnych zup zaprawianych śmietaną. Chyba będę musiała do Pani zadzwonić bo ciut mnie to napomknięcie o grupie krwi zmartwiło. Moc serdeczności!
data: 2013.12.14
autor: Biedroneczka
http://wyrobydomowe.blog.pl/2013/12/10/szynka-konserwowa/Przesyłam link do przemyślenia i ewentualnego wykorzystania.Pozdrawiam.
data: 2013.12.14
autor: sikoreczka
Basiu z Gdyni, ja bym na pierwszy ogień wzięła magnez (zresztą biorę go cały czas) i witaminy z grupy B.. Zobacz efekty. Pozdrawiam
data: 2013.12.13
autor: Arnuszka
Witajcie, Kochani! Pani Ewo, owsianka na pewno jest lekkostrawna – i dzieciaki, i starsi potrzebują po godzinie coś treściwego zjeść, potrzebne jest II śniadanie. Mogą to być jajka( omlety, sadzone,pasty, sałatki, na twardo, na miękko, do nich sałatki jarzynowe, chrzan), od święta jakieś ciepłe wędliny czy kanapki z mięskiem, po godzinie-dwóch kawka, ok. 14 obiad (drugie danie), potem ok. 17 kawa, a na kolację zupa lub coś ciepłego, plus kanapki. Arnuszko, nim napiszesz następnego posta o tym, że się sypiesz - wyobraź sobie, że dzwonisz do mnie i stawiam Cię do pionu :). Wierzę, że długo będę czekała na Twój telefon :). Olu, ja gotowałam kiedyś, dawno temu, w hotelu w łazience kawę i herbatę właśnie grzałką. Potem zaczęłam zabierać małą elektryczną kuchenkę i było to wygodniejsze, teraz naprawdę są większe możliwości. Sylwio, Dynio, osobiście miodu manuka nie używałabym do słodzenia kawy. Angelo, nie pij częściej kilerki, raczej radź sobie dyscypliną, a kilerki używaj w sytuacjach wyjątkowych. Emko z Wawy, zacytuję ponownie Twoje zdanie: Jeśli jest coś nie tak, to nie dlatego, że PP nie działa, tylko my coś knocimy, choć jesteśmy święcie przekonani, że trzymamy dyscyplinę i stąd chyba rozczarowanie niektórych i powątpiewanie otoczenia !!! - to stwierdzenie należy wężykiem, wężykiem… Beato, w sprawie cukrzycy jesteś totalnie bezsilna, ale nie zadzwonisz! Właśnie z cukrzycą jest wielka zadyma – jeśli będziesz dawała to, co każą lekarze, trzustka nie będzie się regenerować, jeśli się zdyscyplinujesz, dziecko ma szansę wyjść z tego a przynajmiej nie popadać w ruinę. Ale trzeba być silnym rodzicem, bo dziecko może Ci kiedyś powiedzieć, że woli Coca Colę i insulinę zamiast PP. Mtd., oczywiście, że po szczepieniu dziecko może być osłabione, wówczas trzeba chronić je przed szkodliwym zewnętrzem ;). Leso, miło, że się Pani do nas odezwała i pozdrawiamy PP-owych pasjonatów. Rito, no to się zdyscyplinuj, bo szkoda dzieciaka. Basiu z Gdyni, prawdopodobnie dałaś za dużo oleju przy duszeniu cebuli i wtedy nie ma szansy, żeby sznycle trzymały się kupy. Kejlo, abyś nie padała na twarz i nie była zbyt zmęczona, więcej odpoczywaj, a za przesyłkę pięknie dziękuję :). Iza_bello, przy niesfornej rodzince najlepsze wyjście to wystrzelić ją w kosmos – to pewne :) Ale najważniejsza jesteś TY, dyscyplinuj się, ile starczy Ci mocy, świadomości i woli, no i kiedyś zadzwoń. Fox_Indio, ja tylko podziwiam, ale cały czas absolutnie dbaj o siebie, żebyś była najedzona i wyspana. Boska, kwasica to zbyt poważna sprawa, śniadania to nie wszystko, zadzwoń. KaM, no właśnie, co z tym porannym zgrzytaniem?... i te pobolewania... wszystkie tak mamy?... :), i słońca nadal nie widać... damy radę? Ostróżko, mówisz, że chłopy też przerabiają?... :) Ostanie zdanie z Twojego postu jest bardzo właściwe :) Sylwio, będę musiała chyba kupić tę brukiew i coś z niej zrobić. KaM, sądzisz, że kiedykolwiek uporządkujesz emocje między małżonkiem a sobą? Ale nic to, próbuj, działaj, to jest ważne. Rito, przy ząbkowaniu tylko imbirówka, ale nie parę kropel, ale strzykawką z całej rury musisz zadać dziadu ;). Olu, domyślam się, że grypa żołądkowa to biegunka. Jeśli jesteście na PP, to zapewne zjedliście coś, na co Wasze wychłodzone jelita zareagowały biegunką. Napisz, jak sobie poradziłaś i jak długo jesteś na PP. Stykrotko, ciesz się tymi dobrymi wynikami Twoimi i córki, ale przywołuję Cię do porządku, bo dyscyplina Twoja i dziecka budzi moje obawy. A dziewczyny dogadzają Ci w każdym Twoim grymasie… Enko:D, nasze herbatki, nawet kilerkę możesz pić przy tabletkach antykoncepcyjnych, natomiast przy poważniejszym leczeniu sterydami byłoby to niewskazane. Dynio, jak długo jesteś na PP? Sądzę, że powinnaś Ty jako matka wiedzieć, że dziecko 1,5 roczne zjada raz więcej, raz mniej tego mięska i to Ty obserwujesz i Ty decydujesz. Kamilo ze Szczecina, studentko, pozdrawiam, trzymaj się twardo, nie daj się. Beato z Zielonej Góry, skoro obserwujesz taką swoją potrzebę na zimne, to od razu analizuj przeszłość i zastanawiaj się, co zjadłaś, że tak zablokowałaś śledzionę, żołądek i trzustkę. Sądzę, że nasze jedzenie przywróci Ci równowagę i będziesz zadowolona. W razie czego dzwoń. DanusiaA dobrze Ci radzi. Jagoda o tej soli i krysztale na ból głowy wymyśliła sama i działa, spróbujcie! Kejlo, czy ta wysypka pod nosem to u Ciebie czy u dziecka? Jeśli u dziecka, to się za bardzo nie przyglądaj, jeśli u Ciebie, może to być problem z jelitem grubym. Ale ja myślę, że już jest wszystko w porządku :) Rito, dziewczyny podpowiadają Ci dobrze. Stykrotko, no i masz anginę u dziecka!. Antybiotyku nie chcesz podać, z dyscypliną jesteś na bakier, więc nie oczekuj od nas porady, bo staje się to niebezpieczne. Usiądź i pomyśl, stawiasz dziewczyny w trudnej sytuacji. Kejlo, przy anginie u niemowlęcia, wybacz, ale nie pomoże inhalacja z olejku z drzewa herbacianego. Ziutko, jesteś na PP? Na co chcesz brać te ziółka? Nie odpowiem Ci, bo nie wiem. Biedroneczko, masz zimne jelita, na to, żeby je doprowadzić do równowagi, potrzeba czasu. Nie możesz jeść żadnego nabiału, zero! Uważaj z makaronami, żadnego boloneza. Jeżeli nie masz książki o grupach krwi, jeśli Twoje problemy Cię męczą, po prostu zadzwoń. Ale o urynoterapii to nie ze mną. Dziewczyny bardzo dobrze Ci podpowiadają. Aneto z P., w sprawie oliwy sama zdecyduj. Alu, aby coś rzetelnego powiedzieć o jakichkolwiek preparatach, należałoby z nich przez dłuższy czas korzystać. Próbuj i powiedz nam, jak działają. Mtd, w sprawie przytycia dziewczyny dobrze Ci radzą. Dotko, wołowina jest rozgrzewająca dopiero , gdy ją odpowiednio przyrządzisz. Sama z siebie jest po prostu słodka. Rito, przy przejściu na PP najpierw jest lepsze samopoczucie, szok, że to działa, oczyszczanie traktuj z ogromnym dystansem, ono nie pojawia się nagle, cały czas się oczyszczamy. Jeśli kaszel się pojawi, najczęściej rano, może trwać długo. Zenku, nie wiem, co myślisz o papieżu, ale fajny z niego gość. Rosemonde, oczywiście, że możesz mieszać, byle po kolei i dobrze doprawione, a potem obserwuj, jak się czujecie. Też tak kiedyś robiłam. Jestem pewna, że po jakimś czasie będziesz miała swoje własne, bardzo cenne wnioski. Zapisuj. Uważaj na owoce, radzę Ci też dodawać zawsze kurkumę. Kasiu z okolic Ponieca, podziwiam Cię, Twoją mądrość, dyscyplinę i hart ducha. Trzymaj się i nie daj się. Dziewczyny, problemy z uszami zawsze się uspokajają w miarę eliminowania pożywienia śluzotwórczego. DanusiuA., pozdrawiam Cię, Kasia z Ponieca jest pilna i jesteśmy w kontakcie. Hanko, w sprawie bólu w kostkach miałaś przedzwonić. Czy problemy są na dolnej czy na górnej szczęce? Wystarczy bardzo niewiele, aby coś zaczęło krzyczeć w naszym organizmie. Swego czasu w weekend majowy będąc na wypoczynku w Stawisku zjadałam po obiedzie kompotowe borówki, no i pojawił się ból w kostkach obu nóg, tak silny, że nie mogłam chodzić 1,5 miesiąca. A przeszło mi, gdy w południe siadłam i jadłam chleb z masłem i świeżym miodem, pół słoika. Czyżby u Ciebie też był problem woreczkowo-wątrobowo-krążeniowy? Dlaczego jadłam te borówki? Nie wiem, łakomstwo, głupota. A to był czas dojo, a miód jadłam w lipcu.Więc może jednak zadzwoń. Dziewczyno z kolanem, co u Ciebie słychać, jak terapia, którą Ci poleciłam? Odezwij się, proszę! Elżbieto z Krakowa, nie wyobrażam sobie obciążenia dziecka pestycydami. Podaj więcej szczegółów albo zadzwoń. Anonimie, porad udzielam codziennie, kursów raczej nie będzie. Zresztą zobaczymy. Rita, myślę, że PP jest jedynym realnym sposobem na refluks. Keithy, jak chcesz odmienić owsiankę? Biedroneczko, ja się w Twoich sprawach nie wypowiadam, dziewczyny bardzo dobrze Ci odpowiadają. Doroto z Wrocławia, na deserek z kaszy jęczmiennej uważaj, mimo że miksowany, może Ci i dziecku nie posłużyć. Ja go nie popieram. Pati, Twój post też powinnam tłustym drukiem: Żeby przekonać się do PP, trzeba oberwać mocnego kopniaka. KaM, jak się czujesz i jak Twoje gardło? Przyczyną oczywiście były błędy żywieniowe, szkoda, że od razu nie zadzwoniłaś. Ale teraz jest już chyba wszystko dobrze. Mtd, z grzanym winem lepiej nie szalej, jeśli już to pięćdziesiątka żołądkowej czy koniaku i nic więcej. Dajcie sobie spokój, dziewczyny, do grzańca trzeba mieć końskie zdrowie. Keila, ciasto drożdżowe jest zawsze mniej polecane niż kruche, pamiętajcie o dzieciach, kruche muszą pogryźć, jest więcej przypraw, no i nie ma drożdży. Mamo 6-miesięcznego dziecka, dziecko nie złapało infekcji, raczej jest osłabione, musiałaś coś zjeść, co mu zaszkodziło. Zdyscyplinuj się, raczej kilerka niż imbirówka, coś, co rozluźni Twoją wątrobę. Poznanianko, może zadzwonisz i opiszesz, w którym miejscu masz syfki? Basiu z Gdyni, pomyśl o swoich błędach i braku dyscypliny. Keithy, dziewczyny, pamiętajcie, że ryba po grecku jest zawsze bardziej jin niż smażona na masełku. Taka jest nam potrzebna na wigilię. Ewik58, dzięki za Twoje obserwacje, pozdrawiam Cię. A propos świątecznych podpowiedzi, dobrze sobie radzicie, że dzieciaki przed wigilią trzeba dobrze nakarmić ich normalnym żarciem, a potem mogą podziubać, co chcą. Odpocznijcie, poprzytulajcie się, chociaż w Święta dzieci nie opieprzajcie, ani kotów, co łażą po stole :) Wszystkim pięknie odpowiadającym dziewczynom - Sylwii V., Ostróżce, Marceli, KaM, Fox-Indi pięknie dziękuję, i wszystkich serdecznie pozdrawiam
data: 2013.12.14
autor: Anna Ciesielska
Dziewczyny jesteście wspaniałe! A ile w Was empatii i cierpliwości! Bardzo Wam dziękuję! Aż łza mi się w oku zakręciła ... Sylwio jestem wrażliwcem i fizycznym i psychicznym też. Jako dziecko doznałam ciężkiego kalibru - nowotworu. Wcale mnie to nie wzmocniło ... Jestem też artystką. Tworzę na co dzień mozaiki i skomplikowaną biżuterię :) Gdyby nie ta wrażliwość nic by z tego nie było :) Doszłam do takich oto wniosków: Ograniczę mączne na ile dam radę ale tak by nie popadać w paranoję; jeść będę zupki przede wszystkim (kiedyś jadałam wszystko i absolutnie nic mi nie było, coś się jednak w końcu zepsuło) jarzynówki i im podobne; na ten sosik boloński swe oko zwrócić muszę; lubię klopsiki z ziemniaczkami z wody i jakąś jarzynką; będę zmieniać dodatki; kaszy gryczanej nie znoszę echhh na siłę nie wiem czy dam radę; Nie jestem zbytnią tradycjonalistką ale nie chcę też większych zmian rodzinie narzucać (chociaż oni mówią, że im wszystko jedno co będzie na stole :P). 12 potraw nigdy u nas nie było, tylko te podstawowe. Pod koniec miesiąca powinnam wiedzieć mniej więcej co i jak. W poniedziałek zanoszę próbki z trzech dni. Pani mikrobiolog przebada je. Jak ostatecznie nic nie wyjdzie to jeszcze ograniczę gluten. Jak się okażę, że nie czuję zmian to wtedy pewnie zostanie mi już tylko i aż psychika ... Bardzo Wam dziękuję! Życzę spokojnego wieczoru :) Ja sobie jakiś fajny film dziś zapodam i przy herbatce miło czas spędzę :)
data: 2013.12.13
autor: Biedroneczka
Biedroneczko rosół raz na jakiś czas lub gotujesz w niedziele a potem na nim robisz zupy(jarzynowa, cebulowa, porowa i jaka tam ci się zamarzy) jeśli już rosół to z kaszą gryczaną niepalona , kukurydzianka i ziemniakami nie z makaronem. Mtd zastanawiała się co dać dzieciom na Wigilie więc poczytaj co jej wcześniej pisałyśmy i bez przesady przecież to tylko taka "tradycja" ze musi być 12 potraw i je musimy zjeść. Marcela mas makiełki są ze wschodu u mnie czekamy na nie raz do roku są pycha;-)
Dlaczego Dziewczyny Wy już nakręcacie się Świętami to ma być czas spokoju, relaksu i czasu z rodziną, czasu na refleksje i przemyślenia....
data: 2013.12.20
autor: Bombel
Biedroneczko, sorry, ze w odcinkach pisze... Tego drozdzaka czy innego tam potwora to zdazysz poszukac. Masz gazy, moze za malo cytryny? Jezeli taki wrwzliwiec jestes, moze kiepsko gryziesz, spieszysz sie? Moze rozwiazanie wszystko mielone jest dobre, czyli zupy wszystkie miksowane, sosy gulaszowe z mielonego miesa, patrz sos bolonski, ale zmieniaj dodatki, troche groszku, fasoli, nie czerwonej, 4 pieczarki, papryka, na koniec lyzeczka garam masala do smaku. I klopsy w sosach warzywnych, badz tylko w sosie zaprawionym maka. I jak Ostrozka mowi, ten kawaleczek ryby w swieta Ci nic nie zrobi. A i pierniczek owsianny z miodem, nie cukrem tez ukoi Twoja dusze mysle ;)
data: 2013.12.13
autor: Sylwia V.
Biedroneczko kawalek rybki z warzywami napewno Ci nie zaszkodzi jak ograniczysz inne swiateczne wyskoki, nienaturalne poirytowanie moze być z powodu zbyt esencjonalnego dla Ciebie rosołu, poza tym rosół z makaronem ,nalesniki i rosół z makaronem to taki jakiś kluskowy dzień może rosół z ziemniakami jak na drugie nalesniki. Kasza jak mowi stare porzekadło brzuszek goi ale musi być dobrze rozgotowana , strzel sobie kleik. w książce jest przepis na kleik, ugotuj kasze w sporej ilosci wody na wolniutkim ogniu i zbieraj ten kleik co powstaje na wierzchu
data: 2013.12.13
autor: ostróżka
Biedroneczka, kasza jeczmienna jest ciezej strawna, jezeli zle trawisz - odstaw, kiedy Ci sie polepszy wrocisz. Uwazaj tez z glutenem, mialas makaron - jaki? Mialas tez nalesniki, nalesniki mozna robic bez maki pszennej, poszukaj na forum plus trzecia ksiazka, odstaw chleb. Wszystko na jakis czas, dalej masz wybor duzy, wiec opcja zeby w sciane jeszcze daleko ;))) Pozdrawiam.
data: 2013.12.13
autor: Sylwia V.
A jeszcze mi się przypomniało, że bardzo źle znoszę kaszę jęczmienną. Mam po niej straszne rewolucje jelitowe. Nie mogę jeść niczego z tą kaszą. Właśnie buszowałam kolejny raz po archiwum. Ponieważ objawy jelitowe mam nasilone, język bardziej biały niż był i jestem poirytowana jakoś nienaturalnie oraz pojawiła się chrypka i nie wiem z czym nawalam to jeszcze będę Was prosić o jakieś rady. Wczoraj od rana było tak: kawa, owsianka, rosół wołowo-indyczy z makaronem, naleśnik z nadzieniem z mięsem i warzywami z rosołu, rosół z makaronem i w międzyczasie tlaci. W archiwum wyczytałam, że jesli jakieś objawy się nasilają to wtedy widać jak bardzo niektóre narządy były w potrzebie. Czy to oznacza, że nie nawaliłam z jedzeniem tylko narządy zareagowały zbyt mocno na smak ostry? Pytam Was ponieważ mam kłopot z interpretacją objawów i tego co dzieje się z ciałem. Z czasem na pewno to się zmieni ale tak na początku bardzo potrzebuję pomocy. Któraś z dziewczyn też gdzieś parę lat temu pisała, że jak u jej dziecka pojawiła się grzybica pokarmowa to oprócz dyscypliny pp odstawiła również gluten. To mnie trochę zastanowiło. Na pewno nie dotyczy to każdego ale .... nie wiem czy odstawiać czy nie. Jak odstawię to ograniczenia żywieniowe wzrosną baaardzo. Widać w moich dzisiejszych wypowiedziach duży zamęt i zagubienie. Sama to dostrzegam. Nie chcę tego ale mam wrażenie, że to się samo dzieje. Będę Wam ponownie wdzięczna za rady! :*
data: 2013.12.13
autor: Biedroneczka
Anonimko od pierożków z makiem, ciężko mi podać proporcje, bo sypię "na oko". Mak jest oczywiście na słodko, wspomagam się przepisem pani Ani na makowiec. Do wrzątku (prawie litr) sypię ok. 0,5 kg maku i powoli gotuję ponad pół godziny, a nawet dłużej z zależności od tego ile jest wody. Dodaję 1 łyżeczkę imbiru, szczyptę soli, odcedzam (wody nie wylewam) i mielę w maszynce. Jeśli mak wydaje się suchy, można dolać trochę wody z gotowania. Cały czas trzymając garnek na malutkim gazie dodaję trochę soku z cytryny, kurkumę, masło (pewnie ze 2 łyżki), miód do smaku, imbir i kardamon. Można dodać orzechy włoskie w smaku gorzkim lub/i rodzynki czy też daktyle w smaku słodkim lub co wyobraźnia podpowie. Ważne jest, aby masa makowa nie była sucha - to osiągamy przez dodanie masła, miodu i wody z gotowania. Ciasto zagniatam jak z przepisu pani Ani, ale dodaję łyżkę masła - ciasto jest smaczniejsze po usmażeniu. Robię z tego pierożki i smażę na maśle. Pierogi te pochodzą z kresów wschodnich (konkretnie terenów Litwy) i nazywały się tam makowiki. Były też jabłkowiki (z cząstką jabłka), grzybowiki (z grzybami) i co tam jeszcze gospodyni miała w spiżarni. My robimy jeszcze te grzybami - wspaniała zagryzka do barszczu, znikają pierwsze z talerza i robimy je ponownie na Sylwestra. Jeśli pozostanie mi trochę masy makowej, to zagniatam kruche słodkie ciasto i piekę tartę makową. Pozdrawiam!
data: 2013.12.20
autor: Marcela
Dzień dobry :) O rany ale się narobiło z tym kończeniem potrwa na danym smaku! No ale przynajmniej teraz wszyscy wiedzą - i ja wiem :D - że na ostrym :)) Ja nadal trzymam się w ryzach. Jem głównie zupy, puree z mięskiem i do tego jakaś jarzynka, owsianka i tli, tlaci - oraz od wczoraj włączyłam imbirówkę. Dolegliwości jelitowe trwają. Bulgotanie głównie w nocy i gazy (denerwuje mnie to). Staram się być ponad tym ale ... nie zawsze jest łatwo. Nie robiłam jeszcze wymazu z kału na tego drożdżaka bo chciałam kuchnią PP się do końca roku wzmocnić trochę i dopiero zrobić ten wymaz ale chyba zrobię wcześniej. Jak mi w pierwszej próbce nie wyjdzie to mam oddać kolejną (tak mówi mikrobiolog - ponoć nie w każdej próbce jest widoczny) a jak w drugiej nie wyjdzie to oddać kolejną na robaki. To daje ponad miesiąc oczekiwania i szukania. Jedna próbka leży koło 2 tygodnie. A tu Święta za pasem... ***** Bardzo Was proszę dziewczyny, doradźcie co mogę ugotować (nie musi być tradycyjnie) abym mogła zjeść z rodziną kolację? W \\\\\\\\\\\\\\\'normalne\\\\\\\\\\\\\\\" dni nie ma problemu. Jedzą to co ugotuję. Jak piekę coś słodkiego to tylko dla nich, sama nie jem. Mam jednak teraz lekki zamęt odnośnie Wigilii. Nie chcę siedzieć i patrzeć jak oni jedzą. Wolę już odejść od tradycji i ugotować coś co jest mi dozwolone. Myślałam by zrobić jakąś neutralną zupkę, puree z mięskiem i jarzynką (ryby chyba nie mogę bo wychładza, tak?), pierogi ruskie ale malutko i tylko z gulaszem wołowym, no i nie wiem co tam jeszcze. Będę wdzięczna za rady!!! Bardzo wdzięczna!
data: 2013.12.16
autor: Biedroneczka
Mtd Ty wiesz sama co jest dobre dla twoich dzieci jeśli już musi być kolacja u Teściowej to trudno, dzieci nakarm w domu i tyle albo tak jak piszą dziewczyny zrób coś swojego, pierogi z kasza są mniam mniam- u mnie na Wigilie są gołąbki z kaszą ale to inna bajka. A w ogóle kto takie maleństwa karmi śledziami?? Sylwia V. ma rację dzieci mogą mieć tego dnia wolne. U mnie na Wigili nie ma czerwonego barszczu jest zupa(wywar) z suszonych grzybów z płatkami owsianymi tak było odkąd pamiętam dla dzieci może nie koniecznie ale... Trzymam kciuki i nie stresuj się tym masz jeszcze 11 dni
data: 2013.12.13
autor: Bombel
Ach Dzieki Wam wielgachne. Macie racje owsianka nie nasyci tak bardzo, moze dlatego tak żebrali rok temu. Dam im przaśny obiad przed Wigilia i zrobię tak, jak mówicie jakieś pierygi;). Najgorsze jest to, że u nas najpierw wstęp jest na zimno( taka niby przystawka), potem dopiero na ciepło(karp, pierogi), a oni najbardziej zainteresowani w pierwszej części. No cóż zobaczymy... Dziekuje jeszcze raz i spiesze donieść ***Kasi z okolic Ponieca, że moje problemy z uchem, to tylko woskowina i to niewielka jej ilośc, po prostu blokuje przewód słuchowy- potwierdzone przez laryngologa. Idź wiec Kasiu do laryngologa, moze wystarczy przeczyścić:) pzdr
data: 2013.12.13
autor: Mtd
Marcela, podasz przepis na smażone pierożki z makiem?
data: 2013.12.13
autor: 
Mtd, przed wigilijną kolacją karmię syna solidnie PP-wym jedzeniem, nawet daniem mięsnym, bo mój chłopak to chuderlak i mięsa potrzebuje. Po godzinie jest uroczysta kolacja i może zjeść co chce (5,5 lat). Pochlipie barszczu, poskubie ziemniaków oraz karpia i na tym praktycznie koniec. Największy \\\\\\\\\\\\\\\"rzut\\\\\\\\\\\\\\\" robi na makowiec, smażone pierożki z makiem i pierniki. Do kapusty z grzybami czy śledzi w śmietanie na razie go nie ciągnie;). Owsianka jest lekkostrawna i na długo brzuszka nie zapełni. Dziewczyny podsunęły Ci dobry pomysł z pierogami (z mięsem i kaszą gryczaną). Poza tym doświadczenie już masz, wiesz co jest dobre dla Twoich dzieci - na pewno wybrniesz z tej sytuacji. Pozdrawiam!
data: 2013.12.16
autor: Marcela
Mtd a może złocista miksowana :) kuskus dorzuć jak chcesz ładne małe kluseczki, jest też przepis na pierogi z kaszą gryczaną, może zamiast tych z rybą... Ale ja bym raczej poszła w stronę pierogów z mięskiem, jak pisze Sylwia V. *** jeśli ktoś byłby zainteresowany ciastem "bez jaj", na które przepis podawałam poprzednio, to zapomniałam dodać, że z pozostałej części ciasta, której nie użyłam do "Gwiazdy Betlejemskiej" wykroiłam małe ciasteczka w różnych kształtach. Upiekły się wybornie, po kilku dniach są chrupiące, a w smaku przypominają cisto piernikowe. Następnym razem dodałabym tylko więcej cynamonu. Na święta pewnie zrobię, aby było wyjątkowo i smacznie dla uczulonych milusińskich. Pozdrawiam Was i Panią Anię szczególnie!
data: 2013.12.20
autor: Kejla
Może dodam słówko w sprawie kończenia potraw smakiem ostrym. Rozumiem to tak, skoro 5.pora roku DOJO wg TMC powtarza się 4 krotnie w roku, tzn. żołądek-nasze centrum trawienne najczęściej, bo 4krotnie potrzebuje wsparcia jedzeniem po szaleństwach każdej pory roku (wiosną-dodajemy więcej kwaśnego: budzenie wątroby, latem-... itd). Żołądek zatem jest zawsze pierwszy, najważniejszy, a więc ostry smak dopinguje go całorocznie do właściwej pracy. Wspomnę wątpiącym jeszcze o moim niedawnym rozłożeniem, bez przyczyny, na górne drogi oddechowe (echo 90dni po silnych negatywnych emocjach). Antybiotyku i reszty nie wykupiłam, ale potraktowałam siebie 22!godzinnym snem w podwójnym ubraniu, piciem do woli TLI, zupą i... wstałam następnego dnia zdrowa, silna, bez potwornego bólu głowy. Pozdrawiam nasze forumowe Centrum-Panią Annę i Forum.
data: 2013.12.13
autor: Ewik58
Mtd, moze pierog kasza gryczaną, ryba ala po grecku bez sosu pomidorowego no i jaka jest zupa. Ja planuje też niewielką ilość kuti. Ewentualnie naleśniki z nadzieniem warzywnym
data: 2013.12.13
autor: keithy
Mtd, tak powiedzmy, ze to rozumiem, bo to wybor. Ale powiem Ci tak, muzulmanie maja swoj Ramadan, przez miesiac poszcza caly dzien, jedza tylko pomiedzy zmrokiem i switem - jeden raz, ale sa z tego powiedzmy obrzadku religijnego wylaczone dzieci, kobiety w ciazy, osoby starsze i osoby chore... Pozdrawiam.
data: 2013.12.13
autor: Sylwia V.
Witam forum,czy może ktoś podpowiedzieć co znaczy drganie ust.Wlasnie od dwóch dni odczuwam.Mysle ,ze może brak magnezu,ale nie wim na 100 procent.Moze ktoś podrzuci jakies sugestie.Pozdrawiam.
data: 2013.12.12
autor: Basia z Gdyni
No tak Sylwio V., masz racje kobieto, ale u nas mięsa w Wigile to nie jadamy i tak bym chciała dzieci tradycyjnie potraktowac. Z dynią chyba już cieżko, jakoś nie widziałam nigdzie... Wiem, ze trochę sobie utrudniam, ale to jeden dzień w roku, trochę bardziej wyjątkowy. Pzdr
data: 2013.12.12
autor: Mtd
Mtd, co Ty tak sie uparlas aby swoich chlopakow karmic rybami,nie mozesz zwyklej zupy im dac z warzywami, cos zeby bylo swiatecznie pomaranczowo np dynia i pierogi z miesem. A jak tesciowa spyta to zupa rybna dla dzieci byla ble i nie chcieli jesc na przyklad?
data: 2013.12.12
autor: Sylwia V.
Dzien dobry, a propos przywolanej przez Ostrozke matrycy energetycznej - czy ktos z Was stosowal metode dwupunktowa? A jesli tak czy moglby podzielic sie swoimi doswiadczeniami ? Z gory dziekuje i pozdrawiam Forum
data: 2013.12.12
autor: Ola z Fr
Poznanianko, podbródek to chyba nerki,pęcherz mocz(ale pewna nie jestem), może musisz je wzmocnić jakimiś rybami, bobem, tran. Uważaj na chleb może...Nie wiem Ci ja za bardzo, co jadasz, ale dermatolog to nie uleczy przyczyny tylko pomoże zamaskować raczej...***** Pytanie z innej beczki(ważne, dlatego aż pięć gwaizdek;) - Święta, jedne z moich pierwszych w PP, ale rodzina daleko ode mnie(nawet nie wiem czy z przodu czy z tyłu?)czy macie jakieś pomysły, co mogę ugotować dla moich budrysów(2 lata i 4 lata)? Pomyślałam sobie, że może zrobię zupę rybna z kluseczkami lanymi(na karpiu lub sandaczu), ale nie chcę czegoś sknocić, więc proszę Was o wskazówki(receptury - gdyby ktoś się nie domyślił). A może mogliby zjeść kilka pierożków z farszem rybnym(sandacz z jajeczkiem, cebula nasze przyprawy, koperku trochę)? Reszta potraw odpada(u nas barszcz z octem(!), kapusta z grzybami, karp w galarecie, dużo śledzi na zimno i inne niedziecinne potrawy), bo Wigilia zarządza TEŚCIOWA, więc nie będę się narażać... Młodszemu wcisnę rzecz jasna przedwigilijną furę owsianki(starszemu zresztą też), ale mając na uwadze poprzednie doświadczenia wigilijne, będą i tak żebrać o coś ze stołu... A dziadzia nie umie dzieciom odmawiać... Z góry Wam ślę podziękowania za pomysły, co postawić dzieciom na stole wigilijnym! pzdr
data: 2013.12.12
autor: Mtd
keithy, do hamburgerów cebulka jak do cebularza żydowskiego (tylko w mniejszej ilości), za wkładkę mięsną luksusowe kotlety mielone i sos majonezowy dobry do wszystkiego w rozsądnej ilości. bułeczki piekłam drożdżowe z przepisu na pizzę. pewnie może być też ciasto jak na cebularze. hamburgery wyszły mniam mniam. pozdrawiam serdecznie!
data: 2013.12.11
autor: Fox_India
Dziewczyny, kupiłąm sobie śliczną, ciężką, żeliwną i chyba trochę za dużą, ale co tam - brytfannę emaliowaną. I chyba muszę poprosić o poradę eksploatacyjną:) Miałam nadzieję na spektakularny efekt środowiskowy, a tu, powiedziałabym, jak zwykle... Poproszę użytkowniczki o wskazówki. Do tej pory używałam emaliowanej brytfanny stalowej. Ktoś mi powie, jaka jest różnica w sposobie używania? Czy można w niej jakoś uzyskać efekt pieczenia mięsa bez użycia piekarnika (mam elektrycznego prądożercę), czy jedyne, na co mogę liczyć, to duszenina?
data: 2013.12.11
autor: Pati
Proszę o rade. W sierpniu zauważyłam wysypkę na twarzy koło podbródka. Niekiedy są to małe Chrostki, a czasem taka różowa plama na twarzy. Wyeliminowałam zupełnie cukier ze swojego menu, i słyszałam, że takie rzeczy twarzy to problem na dole, np nie wypróżnianie się, czy zła praca jelit. Teraz wysypka przechodzi mi na druga stronę podbródka... Nie mam siły. Nadal próbować wyeliminować ją jedzeniem czy iść do dermatologa?
Będę wdzięczna z każdej rady. Pozdrawiam
data: 2013.12.11
autor: Poznanianka
Mtd dziękuję za odpowiedź, co prawda dopiero dziś przeczytałam, ale chyba intuicja zadziałała, ugotowałam wczoraj barszcz czerwony a do tego było właśnie puree ziemniaczane z cebulką ;)i morze imirówki. Nie ma śladu po kaszelku. Dziś nam się robi marchewkowa, także i córci może dostanie się mała porcja (powoli wprowadzam jej inne posiłki).
data: 2013.12.11
autor: Mama
Ostróżko jak zwykle masz rację ;) niemniej sukces dzisiaj osiągnełam, bo przestała wypluwać. Trochę podstępnie jej wstrzykuję i czasem w zaciśnięte usteczka (w końcu końcówka strzykawki taka cieniutka to sie przeciśnie) ;) *** Mtd - dzięki za pomysły :) popróbuje. Dzisiaj dorzuciłam trochę płatków owsianych a mniej jaglanki. Okaże się jutro czy to zje ;)
data: 2013.12.10
autor: stykrotka
Aniu ze Stacji Owsianka pooglądaj na yutube wykładzik Wiesławy Bakaj "Matryca Energetyczna" z 28 listopada 2013 roku,to Ci troche wyjasni i wskaze dalszą droge.Można też poczytać np. polecaną i przez p. Bakaj i takze np. mnie przez p.Anię książkę Bartletta "Matryca Energetyczna"To nie musza być twoje wspomnienia-przeczucia tylko rodziców jakby wbite w twoją matrycę.Nie ma co ekscytować sie czy to z poprzednich wcieleń , czy w to wierzyć czy nie ,Żyjesz teraz i szanse "teraz"trzeba wykorzystac.
data: 2013.12.20
autor: ostróżka
Stykrotko, ty sie po prostu boisz, ze sprawisz dziecku przykrość i dlatego robisz to mało skutecznie, rece Ci drżą i dusza łka.To nie jest wstrętna imbirówka, tylko skuteczny srodek który dziecku ulge przyniesie.
data: 2013.12.10
autor: ostróżka
Wiesz Stykrotka, dobrze Twoja pociecha kombinuje, ale jezeli pare razy przytrzymasz ja dluzej, to ona zrezygnuje i lykac bedzie szybciej. Albo chcesz aby dziecko pilo imbirowke, albo nie. Wygrywasz Ty albo ona, tylko co jest dla niej dobre w tym momencie? Pamietaj imbirowka nie jest az tak obrzydliwa, ja ja nawet lubie :)
data: 2013.12.10
autor: Sylwia V.
Mamo, ja bym raczej poszła w stronę puree ziemniaczanego z cebula i jakis krem jarzynowy/ kartoflanka...
data: 2013.12.10
autor: Mtd
Pani Anno, Najdroższa :-) czy mogłaby Pani słów kilka nt. tej traumy i przeżyć wojennych w odniesieniu do naszej dzisiejszości? Miewam jakieś jakby przeczucia wspomnień z lat, których w tym życiu na pewno nie widziałam. Nie łamigłówkuję nad nimi, raczej z ciekawością się przyglądam, i nawet jeszcze nie umiem o to zapytać...
data: 2013.12.10
autor: Ania ze Stacji Owsianka
Sylwia "na moim to ja praktycznie prawie siedze" - no rozbroiłaś mnie :) próbowałam wczoraj, ale ona to trzyma w buzi i wypluwa ;)
data: 2013.12.20
autor: stykrotka
Witam, mam 6-miesięczne dziecko. Dziś dziecko dostało suchego kaszelku, innych objawów brak, ani kataru, ani temperatury, jest pogodne jak zawsze tylko ten kaszelek. Wygląda na to ze złapało infekcję od znajomej, która u nas była. Cały czas je karmie piersią, więc pierwsze co to zrobiłam sobie imbirówkę, co mogę jeszcze oprócz tego zrobić, jutro rano oczywiście owsianka, potem rosół.
data: 2013.12.10
autor: Mama
dziekuje Sylwio V. :) probuje roznych technik, ale czasami cala akcja trwa za dlugo trwa. Popracuje nad tym.
data: 2013.12.10
autor: dynia
Dynia, moj maly ma 3 lata, wiec juz jest wiekszy, musisz trzymac gagatka/e aby sie dziecko nie wilo. Jak mniejszy latwiej, na moim to ja praktycznie prawie siedze. Najpierw jest smiech, potem placz czasami, potem ok, byle szybko. Praktyka czyni mistrza ;)
data: 2013.12.09
autor: Sylwia V.
Stykrotko, co do imbirowki, to moje dwuletnie dziecko bez mojej motywacji(n/w uchwyt kleszczowy) raczej nie przełknie, no chyba, ze bardzo cienka, ale tylko po akcji "szantaż";). A propos jedzenia moze spróbuj delikatne kremy jarzynowe z dodatkiem, np. Z kluseczkami, ryżem, kasza gryczana, makaronem, jęczmienia. Mojemu młodszy bardziej takie wchodzą, wiec mu miksuje i się już tak nie przejmuje. Szczegolnie upodobali sobie krem porowy, cebulowy i dyniowy. Czasem nawet wkrawam im 1 paroweczke- znalazłam dobre cielęce (50% cielęciny), ale obieram ze skory- bo twarda. Rano jedzą i już lubią owsiankę, ale mozesz jej zacząć mieszać jaglanke z innym zbożem, powoli zmieniać proporcje, zmniejszać jabłko na korzyść cytryny itp. Kasza gryczana jest u mnie przynajmniej 1 raz w tygodniu. Bardzo sobie chwale jej działanie oczyszczające:) ale uwaga przy grupie krwi B. Pzdr
data: 2013.12.20
autor: Mtd
Na czym polega uchwyt kleszczowy? Dziekuje i pozdrawiam
data: 2013.12.09
autor: Dynia
Stykrotka, mozesz dac pol lyzeczki imbiru. Pamietaj, ze bedzie plula, wiec tez z tym cos musisz zrobic. Jak sie wprawisz to pare sekund i bedzie po robocie ;) Poza tym nie demonizujmy, potem przytulisz i wytlumaczysz. My tez dostawalysmy obrzydliwe syropki itd i to nie tutaj lezy pies pogrzebany kiedy mamy pod gorke z naszymi mamami predzej czy pozniej...
data: 2013.12.09
autor: Sylwia V.
Sylwia - no dobra spróbuje. Chociaż już ma dosyć mojego zakraplania nosa i odciągania katarku. Teraz jeszcze dodatkowy uchwyt kleszczowy na imbirówkę. Niedługo nie będzie mogła na mnie patrzeć ;) a imbirówkę robimy jak dla dorosłych czyli z łyżeczki imbiru czy z połowy łyżeczki jak do tej pory robię?
data: 2013.12.09
autor: stykrotka
Stykrotka, imbirowki sie nie daje lyzeczka tylko strzykawka, trzymasz dziecie w uchwycie kleszczowym i wstrzykujesz ile dasz rade, przynajmniej dwa razy dziennie... Takie male dzieci rzadko pija imbirowke dobrowolnie. Nauczysz sie, zycze powodzenia ;)))
data: 2013.12.09
autor: Sylwia V.
Mam problem. Nie potrafię nic córeczce ugotować na śniadanie co by zjadła. Tzn. nie do końca. Owsianką w czystej postaci bez dodatków pluje a raczej staje jej w gardle. Zrobiłam jej więc miksowaną kaszę jaglaną z jabłkami, cynamonem, miodem. Ja wiem, że ona jest śluzotwórcza, ale ona się nią tak zajada i przełamała swoją niejadkowość. Zależało mi na tym bardzo, bo w żłobku nic praktycznie nie jadła (opróćz ratunkowej kaszki owocowej Bobovita). Jednak wiecie jakie mam podejście do tego śmieciowego jedzenia. Musiałam coś wymyślić, żeby jadła, więc zrobiłam tą kaszę jaglaną. Odkąd poszła do żłobka, a dokładnie od 6 listopada przy podpisywaniu umowy ma katar i zatkany nosek. Do tego od 2 tygodni ma mokry, odkrztuśny kaszel. Nie mogę się go pozbyć a pewnie jaglanką jeszcze pogłębiam.... Imbirówki nie chce pić w ogóle. Weźmie 3 łyczki w ciągu dnia, ale potem wie już, ze to Beeeee i nie daje się nabrać. Nie wiem.. nie radzę sobie z tym gotowaniem dla niej :( Pomóżcie proszę i poradźcie co jej na ciepło do żłobka dać. Zupki też nie chce jadać za bardzo. Jedną w zeszłym tygodniu zjadła z apetytem na kaszy gryczanej i oliwie. Ma 11 miesięcy.
data: 2013.12.09
autor: stykrotka
KaM możesz jeszcze dodać inhalacje z olejku z drzewa herbacianego i płukanie gardła tym samym, ale tak jedna kropelka olejku na pół szklanki wody. Może pomoże :) ***Mtd i Keithy moje dziecię (3l) także wysypkowe, też raczej nie eksperymentuję za nadto, bo ani jajek, indyka, kukurydzy, kakao, nadmiaru mąki pszennej, o mleku i serze nie wspomnę nie podaję, gdyż wysypki po tym ogromne. Kombinuję wciąż w obrębie tych samych składników, czasem dodaję odrobinkę czegoś nowego. Ze słodkości, które dostaje bardzo rzadko to kulki miodulki i jakieś kruche ciastka. Dziś eksperymentowałam z ciastem drożdżowym dla niej. Może komuś się przepis przyda, bo bez jaj i mleka. Robię na oko wszystko, więc proporcje podam \\\\\\\\\\\\\\\"pi razy drzwi\\\\\\\\\\\\\\\". Do michy wsypać ze 2 szklanki mąki pszennej, sypnąć kurkumy, szklanka mąki z tapioki, pół szklanki mąki kasztanowej, ciut cynamonu, rozpuszczone ciepłe masło (100g), pół szklaneczki małej cukru brązowego (lub miód), pół łyżeczki imbiru, szczypta soli, tak około pół szklanki ciepłej wody oraz zaczyn z drożdży rozpuszczonych z ciepłą wodą z łyżeczką cukru. Wymieszać, jeśli ciasto jest zbyt gęste i twarde, dodawać wody, jeśli zbyt wolne, mąki. Odstawić do wyrośnięcia. Następnie podzielić na kilka części, każdą część rozwałkować na cieniutki placek jak naleśnik i dać na wysmarowaną masłem blaszkę, na to dżem (ja daję borówkowy swojej roboty), ale można dać kakao, znów placek i znów dżem, przełożyć tak z 6 placków. Taką okrągłą naleśnikową wieżę kroimy tak jak w tym przepisie: http://www.doradcasmaku.pl/blog/411/wpis/3571/gwiazda-betlejemska.html Mnie wyszła bardziej przypominająca gwiazdę :) Ładnie wygląda, a radocha nieziemska jak dziecię je raz na rok mały kawałek :) Pozdrawiam!
data: 2013.12.16
autor: Kejla
Droga Pani Aniu, jeszcze raz ogromnie dziękuję za rozmowę w/s Tosi i wsparcie. Zapomniałam, jak dodaje skrzydeł kilka takich słów, kiedy w swoich zmaganiach jest się kompletnie samemu, tym "dziwakiem i czarownicą". Sytuacja poprawiła się o tyle, że przynajmniej mąż nie komentuje i nie przeszkadza, może kiedyś zacznie pomagać. Trochę uświadamiam go, ze czas się uczyć, bo jak zajdę w kolejną ciążę i , nie daj Boże, znów położą mnie do szpitala na 2 tygodnie, to ktoś będzie musiał żywić swoje laski;-)
A u Tosi - po dniu podawania imbirówki i rosołku wołowego - przeszły całkiem kłopoty w przekrwionymi i spuchniętymi dziąsłami oraz aftami. Wiem, dostałam jakiegoś zaćmienia - do tej pory imbirówka była dobra na wszystko, a jak dzieciaka tak bolała buzia, to spanikowałam i bałam się podać cokolwiek piekącego, ech, matka... Natomiast uwagi dot. zbyt delikatnego jedzenia zabiły mi ćwieka światopoglądowego, bo byłam przekonana, że do 3 roczku muszę jeszcze "oszczędzać" dziecko - muszę to wszystko porządnie przemyśleć. Serdecznie pozdrawiam
data: 2013.12.20
autor: Mama Brykającej Tosi
KaM, dowaliłaś wątrobie. Przy Twoich objawach chleb i majonez to niezbyt dobry pomysł, o kalafiorze zimą się już nie wypowiem:). Potraktuj się jak dziecko - owsianka, ziemniaki gotowane lub puree, zupy jarzynowe (wskazana kartoflanka), wszystko ciepłe, zrównoważone, ale pamiętaj co mamy za oknem (czyli z kwaśnym umiarkowanie). Kawa tylko rano lub ją sobie odpuść. Odpoczywaj, nie forsuj się, daj odpocząć wątrobie. Sądzę, że po trzech dniach będzie ok.
data: 2013.12.07
autor: Marcela
Mtd, chętnie przeczytam wypowiedź pani Ani na temat wina grzanego. Zimą czasem robię sobie grzańca z dobrego słodkiego, czerwonego wina. Uszlachetniam przyprawami i miodem w kolejności smaków. Po szklaneczce takiego napitku nic mi jeszcze nie dolegało, ale piłam go gdy byłam w formie, a nie np. zasmarkana. Sądzę, że od czasu do czasu możemy, byle nie za późnym wieczorem.
data: 2013.12.07
autor: Marcela
Jeszcze dla Biedroneczki , sa w archiwum 2 posty P,Ani na temat który Cię, Biedroneczko, niepokoi .Data postów 22-01-2011 i drugi z 27-01-2011.Cyranko moze być kość jak dla psa ale musisz dobrze przyjrzec się jak ta zupa jest ugotowana cobyś nie przewaliła wapnem, a w ogóle za często na samych kościach jak dla psa gotować, własnie z tego powodu, nie można.
data: 2013.12.07
autor: ostróżka
Pani Aniu polecaną książkę kupiłam i zaczynam się dokształcać.
data: 2013.12.07
autor: ostróżka
Aby wzmocnić jakis narzad można wybierać PRODUKTY o smaku np.ostrym czy słonym i jadać je częściej np. ryby maja energię smaku słonego i wspomagają osłabione nerki ale nie nalezy zapominać że ryba musi być doprawiona wszystkimi smakami i doprawianie kończymy smakiem ostrym. To dla wyjaśnienia Biedroneczce, bo być może pomyliła smaki produktów ze smakiem potrawy z tych produktów.
data: 2013.12.07
autor: ostróżka
Marto K, zajrzałam do moich książek i znalazłam w Filozofii Życia na str 226 rozdział pt." Takie bedą Rzeczpospolite,jakie Polaków karmienie" i tam nic nie pisze o tym by / cytując Biedroneczkę/ potrawy kończyć na różnych smakach aby energia płynęła do kazdego narządu po równo.A w Filozofii Zdrowia na str 152 jest rozdział o pieczeniu ciasta i zakonczenie rozdziału o kaszach .Pomijając podejrzenie, że mamy książki niekoniecznie tego samego wydania i jakies róznice w kolejności rozdziałów mogą zaistnieć , to jednak nadal jestem pewna, że potrawy kończymy na smaku ostrym bo są lżej strawne a organizm sam rozdysponowuje energie tam gdzie potrzebna tak jak sam upycha po różnych kacikach,migdalłkach itp to co jest niepotrzebne co szkodzi i nie można się tego w inny sposob pozbyć.Poza tym w archiwum jest wyrazna wypowiedz P.Ani na temat kończenia na smaku ostrym i dlaczego i wyjaśniona sprawa która budzi wątpliwości Biedroneczki
data: 2013.12.20
autor: ostróżka
KaM, czy ten majonez i mięso, i chleb to nie za cieżko na wątrobę? Angina, to zdaje się wątroba- ja mam ja słabą, wiec nie mogłabym sobie pozwolić w takim stanie na w/w produkty...*** co sądzicie o grzanym winie( jak robicie) lub miodzie pitnym- czy można trochę z tym poszaleć;)? Pzdr
data: 2013.12.07
autor: Mtd
Zapomniałam dodać: oczywiście dyscyplina ciągła, trzydniowy seans czosnkowy zaliczony, wczoraj była przerwa bo czosnek wyszedł, w sobotę kolejna porcja, kilerka, imbirówka, zupy miksowane na papke, obiadu dziecięcego tyle, ile dam radę w siebie wcisnąć. Domyślam się powodu \\\\\\\\\\\\\\\"zachorowania\\\\\\\\\\\\\\\" - wyszły emocje, które wchodziły cały poprzedni weekend; do tego przemęczenie i voila. Bardziej potrzebuję uspokojenia, że to, co teraz mi się przytrafia, to zgodnie z Planem i żeby nie dać się przestraszyć. Pozdrawiam.
data: 2013.12.16
autor: KaM
Dzień dobry Państwu, Paniom i Pani Ani w szczególności, mam sprawę, problem, jak zwał tak zwał, ale potrzebuję jakiejś wskazówki, co robić. Od wtorku zaczęło mnie łamać w kościach, w środę dołączył się prawy migdał, we czwartek prawy przygasł a zaczął boleć lewy, wczoraj prawy nie bolał już w ogóle za to ból lewego rozkwitał; ból był anginowy, nie zaglądałam do dzioba, bo bolało jeszcze mocniej, więc oszczędziłam sobie oględzin. Przez ciągły kilkudniowy ból pogniewałam się trochę na jedzenie, do tego osłabiona byłam już wcześniej, bo w poniedziałek rozchorował się również syn, a kiedy wyzdrowiał, około środy dołączyła 18-miesięczna córa (jeszcze na cycu). Wczoraj ból, zmęczenie, frustracja i inne najnormalniej mnie zmogły. Przyszedł Pocieszyciel Mąż i przyniósł paracetamol 500 mg. Zjadłam jedną tabletkę. Ból opadł na tyle, że w miarę bezkolizyjnie zjadłam puree ziemniaczane z sosem, mięsem, kromkę suchego chleba z masłem i kilka kęsów kalafiora z majonezem. Jakie było moje zdziwienie, gdy obudziłam się w nocy z niepokojącym bólem gardła, z wrażeniem, że migdał zajmuje pół gardła, choć przestał być zupełnie widoczny. Ból wyewoluował, takiego jeszcze nie czułam, jakbym ranę w gardle miała; najnormalniej na świecie zaczęłam się bać. Czy ktokolwiek mógłby mi coś podpowiedzieć...?
data: 2013.12.07
autor: KaM
dziewczyny, podpowiedzcie mi proszę, niby banalna sprawa, ale jakoś naszła mnie wątpliwość. Czy jak w przepisie jest kość wołowa, to może być taka sama kość, jak dla psa (sorry, ale tak mi się kojarzy), bez mięsa, za 2zł na rynku, czy raczej chodzi o wołowe z kością typu szponder, rostbef?domyślam się, że to drugie może być zawsze, ale po pierwsze opcja pierwsza jest bardzo ekonomiczna, po drugie zdaje się, że te kości ze szpikiem są świetnym źródłem wapna,a po trzecie to chwilami mam już przesyt mięsa gotowanego z zup, rosołów.z góry dziękuję za wyjaśnienie.
data: 2013.12.07
autor: Cyranka
Ostróżko, Biedroneczka dobrze wyczytała. W Filozofii Zdrowia na stronie 152, jest napisane o kończeniu potraw na danym smaku oraz w Filozofii Życia na stronie 226. Natomiast w Filozofii Smaku na stronie 71 - 3 akapit Pani Ania wyraźnie napisała, że potrawy kończymy na ostrym smaku. Pozdrawiam
data: 2013.12.07
autor: MartaK
@Rita,ja od maja do grudnia 2010 r.jadłam tylko owsiankę na śniadanie,a w ciągu dnia piłam herbatkę tymiankowo-lukrecjowo-imbirową.W grudniu 2010 r. kupiłam książki.I o dziwo,już po miesiącu jedzenia owsianki poczułam ulgę w żołądku,przestało mnie mdlić po posiłku.Zaznaczam że jestem po operacji woreczka żółciowego w 1981 r.Czyli nie mam go.Ale jeśli twój mąż niechętnie cię słucha to daj spokój.Wedle porad pani Ani i dziewczyn z forum przestań \\\\\\\\\\\\\\\"truć\\\\\\\\\\\\\\\" i rób swoje.
data: 2013.12.16
autor: Elka
Rita, miałam kiedyś farmę u stóp góry Refluks...:) brałam leki zobojętniające i dopóki brałam, mogłam jeść, nie brałam - nie mogłam. Oczywiście nadkwaśność do kompletu. Rozpoczęłam PP z intencją dogrzania organizmu, więc nie skupiałam uwagi gdzie indziej. Jednego dnia wieczorem zapomniałam wypić tego leku, następnego ranka dla odmiany nie zdążyłam, a potem okazało się, że już nie potrzeba. Mam w rodzinie przypadek poważnych problemów żołądkowych, refluksowych, wzdęciowych, ból po zjedzeniu właściwie wszystkiego. W sensie - nie wiadomo co jeść, bo szkodzi wszystko. Kilkuletnie wycieczki po różnych specjalistach i stosowanie się do ich zaleceń. I jakby - coraz gorzej. Co mnie absolutnie nie dziwiło, zważywszy te zalecenia. Kilka miesięcy temu zostałam poproszona o pomoc, bo niedożywienie, szerokie cienie pod oczami i tonący próbował już wszystkiego, ból i stres. Od pierwszego posiłku PP było lepiej. Po kilku miesiącach jest już całkiem, całkiem, nie boli, chłop je co 2 godziny, jak dziecko (ale dorosłe porcje:)), rodzina odetchnęła. Ale muszę przyznać, że to była naprawdę desperacja i w związku z tym dyscyplina na maksa. Teraz mówi, że żałuje, że mnie wcześniej nie posłuchał - ale mówiłam inaczej niż doktorzy, to słuchał ich... Mówi się, że poddanie się dyscyplinie zależy od tego, jak mocno kogo boli, czasem widocznie jeszcze nie dość. Trzymam kciuki:)
data: 2013.12.07
autor: Pati
Witajcie:)
Pani Aniu śpieszę donieść że z moją tarczycą już wszystko ok. Wyniki w normie.Nie muszę brać ani hormonów ani jodidu:),trawienie też wyregulowane-no prawie:).Uciskanie pomogło:)12 tydzień ciąży i nic mi nie dolega(no może troszkę jeszcze spać mi się chce w ciągu dnia)dla mnie rewelacja:)Dziękuję za rozmowę i wszelkie rady.

Zrobiłam dziś coś nowego:) ugotowałam szklankę drobnej kaszy jęczmiennej z kurkumą,masłem,imbirem i solą,zmiksowałam,dodałam łyżeczkę cytryny,kakao,miód i posypałam cynamonem i imbirem. Zaserwowałam to mojemu 4-latkowi na 2 śniadanie,wcinał jak tornado:) Samopoczucie po tym świetne.Czy taki deserek mogę podawać dziecku często czy raczej jako świąteczny rarytas?:)
Pozdrawiam
data: 2013.12.06
autor: Dorota z Wrocławia
@ Ostróżo dziękuję za wyprowadzenie z błędu! :* Będę pamiętać. Musiałam faktycznie coś źle zrozumieć. Jak znajdę ten urywek to go przemagluję porządnie :)
data: 2013.12.06
autor: Biedroneczka
Biedroneczko wszystkie potrawy kończymy na ostrym aby ułatwić trawienie a nasz organizm sam decyduje do jakich narzadów jaką ilość energii posłać.O tym że mamy konczyć na różnych smakach chyba czytałaś w innej książce albo żle zrozumiałas to co P.Ania pisze.Pozdrawiam.
data: 2013.12.06
autor: ostróżka
Witajcie w ten wietrzny dzień! Oby wichura szybko sobie poszła i przestała robić szkody! Jeśli chodzi o kończenie potraw na danym smaku to ja zapamiętałam z książek (nie pamiętam w której części Pani Ania pisała), żeby starać się kończyć na różnych smakach co by energia płynęła do każdego narządu po równo a nie tylko wciąż do jednych i tych samych. Co do duszności - mój syn drugi raz w życiu je miał podczas zapalenia płuc przywleczonego z przedszkola i koszmarnie się tego boję. Oczywiście wylądowaliśmy w szpitalu z uwago na Jego serduszko. Staram się powoli wprowadzać Go w PP. Ja sama jestem na starcie ale trzymam się w ryzach. Zaczyna mnie wypryszczać :P Synek stroi fochy. Ma prawie 6 lat i jest bardzo uparty ale jak mu ładnie wytłumaczę dobro potraw PP to jakoś to idzie. Niestety ciężko będzie z odzwyczajeniem Go od picia wody i przyzwyczajeniem do ciepłych herbatek. Mój M herbatki pokochał. Non stop sterczy przy termosie :P Ale najbardziej zależy mi na przekonaniu synka. Póki co powolutku. Nie chcę nikogo zrazić. A przede wszystkim muszę się też skupić na wyciszeniu własnych emocji, które ostatnio wymykają mi się spod kontroli (zwłaszcza te związane z nieokreślonym niepokojem). Nie wiem czy to przez tę pogodę czy jak. Dużo sił i spokoju Wam życzę! Idę zaraz pomedytować bo to jedyne co mnie tak uspokaja od wewnątrz póki co ;)
data: 2013.12.06
autor: Biedroneczka
uuuuu, Mtd, to ja jednak odwazniejsza jestem! :) ani pomidorowki ani ogorkowej nie robilam i nie mam zamiaru, wiadomo kwasne, na pewno bylyby perypetie. Zreszta jakos mi tego nie brakuje! ale sa przepisy na zupy z polowa szklanki smietany, sos ze szklanka pomidorow. wydaja mi sie one kwasne, ale moze sa po prostu dobrze zrownowazone. Poszukam konkretnych przepisow, moze ktos mi odpowie na moje watpliowsci. Bardzo brakuje mi pierogow ruskich, spagetti, wogole jakiegos urozmaicenia. Chyba dlatego, ze wciaz po prostu sie boje. no i dzieci juz wybrzydzaja na poranna owsianke. Tak sobie mysle, ze przeciez dorosli tez nie moga wkolko tego samego jesc! moze i dzieci potrzebuja odmiany! Ale jak odmienic owsianke, zeby nie zaszkodzic? pozdrawiam was, u nas brak pradu i dachy pozrywane! wicher taki, ze na bank trzeba cos cieplego zjesc :)
data: 2013.12.06
autor: keithy
Keithy, bardzo się cieszę, ze mogłam Ci pomóc:)! Tak ja tez, ciagle się boje eksperymentować i bazuje na najprostszych przepisach. Dopóki nie odkryłam działania kremów jarzynowych( stos jarzyn do zbóż w naszym żywieniu) czułam paniczny strach czy dzis w nocy będzie suchy kaszel? Nie wiem czy można nazwać to astmą, bo nigdy u mojego dziecka jej nie stwierdzono, ale wiem, że mojemu dziecku brakowało po prostu esencji, która pozwoliłaby wątrobie nawilżać płuca- tak sobie to tlumaczę. Powoli wprowadzam minimalne ilości nowych smaków, np.łyżeczka buraczkow do kaszy gryczanej, różyczka brokuła do ziemniaków, ale nie szaleje, szczegolnie o tej porze roku. Starszemu czterolatkowi na razie próbuje gotować zgodnie z jadlospisem przedszkolnym, ale unikam zakazanych potraw, tj. Pomidorowki, ogórkowej, itp. Czuje się pewniej, bo wiem jak sobie poradzić z większością dołków zdrowotnych. Ale tak, chyba właśnie ma być Keithy- step by step. Ta filozofia mnie uspakaja. No i czekam na kolejną zagadkę zdrowotną ;)... Mtd
data: 2013.12.06
autor: Mtd
Mtd dziękuje za odzew w mojej sprawie ;) DanisiuA skorzystałam z Twojej rady i przedzwoniłam do pani Ani. Cieszę się,że to zrobiłam poczułam sie lepiej po tej rozmowie i dała mi siłe do dalszej walki. Dziękuję PANI ANIU :) i Wam dziewczyny!
data: 2013.12.06
autor: Kasia z okolic Ponieca
Mtd mialas racje, wprowadzila zupy jarzynowe na kolacje i jest duzo, duzo lepiej :) Fox_Indio bardzo dobry pomysl z ciasteczkami na choikne, oczywiscie wyprobuje, mysle sobie tez o tym rafaello, ze moze tez sie da w papierkach na choince powiesic. dla dzieciakow to frajda! Powiedz jeszcze co wrzucilas jako dodatek do hamburgerow? tez mam ochote cos takiego zaserwowac! i jeszcze dziewczyny mam pytanie czy dobrze robie, bo mam wrazenie ze jestem bardzo, bardzo ostrozna w gotowaniu. Do pewnego czasu paralizowal mnie strach przed nawrotem azs, potem jeszcze gorszy jesli chodzi o dusznosci i okazalo sie, ze trzymam sie tych samuych przepisow zwlaszcza jesli chodzi o dodatki do obiadu - tylko marchewka, brokul, w sezonie fasolka. A te salatki Pani Ani? ktore probowalyscie podawac dzieciom? Wogole mam ochote sprobowac wielu przepisow, ale wykluczam np jesli jest smietana, twarog, pomidory i wogole niewielkie ilosci tego co zle i powoduje dusznosci? czy dobrze robie? w koncu z mezem tez chcemy troche poeksperymentowac, a tu ciagle patrze na dzieciaki! na pewno nie mam czasu, zeby jeszcze dla nas oddzielnie gotowac, a jesli juz to mozemy to zjesc po 21 :( a jak u was? Mtd, czy ty tez masz ten problem dziecka z astma?
data: 2013.12.05
autor: keithy
czy Pp ma jakieś rozwiązanie na refluks? staram się przekonać męża do pp, przemycam kawę gotowana i obiady.co poradzić na jego refluks? będę wdzięczna za rady, pozdrawiam ciepło .
data: 2013.12.05
autor: Rita
Pani Aniu, bardzo brakuje mi konsultacji i kursów. Czy od Nowego Roku bedxie Pani udxielac porad. Poxdrawiam uteskniona.
data: 2013.12.05
autor: 
Dotko, staramy się kończyć na ostrym nie na gorzkim. Lepiej nie rezygnować z żadnej przyprawy/ składnika z przepisu, bo działanie będzie wówczas osłabione. Każdy posiłek powinien uwzględniać wszystkie smaki. Wtedy energia będzie właściwie krążyła. Jednak są przepisy nastawione stricte nad dogrzanie organizmu, wówczas pomijany moze być smak wychladzajacy . Nie zapominaj , ze do posiłków zagryzamy pieczywo lub cos innego a ten dodatek moze mieć naturę wychladzajaca, co równoważnych moze potrawę rozgrzewajacą... Tak to rozumiem. *** Elżbieta z Krakowa, czytałam trochę kiedyś o pestycydach i pamietam, ze badania wskazują, iż przerzucenie się na żywność ekologiczna powoduje widoczny spadek w/ w związków w organizmie. Tak wiec chyba nie pozostaje nic innego, jak żywność ekologiczna i imbirówkja:) *** Elzbieto gdy robiłam wyciąg dla siebie, to wołowiny nie przyprawialam, a łaźnia dla mnie to zakręcenie mięsa w słoiku i gotowanie w garnku z woda(na b. Małym ogniu).pozdr
data: 2013.12.04
autor: Mtd
Witajcie! Jednak początki są trudne i wdrożenie się w cały temat wymaga dużego wyzwania. Jak możecie doradźcie mi jeszcze w kwestii dodawania przypraw. Po pierwsze czy wszystkie przyprawy i tym samym smaki muszą być w jednym posiłku (przykładowo w omlecie są tylko trzy), a po drugie w przepisach są po kolei podane składniki i jak są dwa takie same smaki jeden po drugim to czy mogę z jednego zrezygnować? No i jeszcze gdzieś mi się zapamiętało, że na końcu gotowania/doprawiania trzeba dodać smak gorzki. Nie wiem czy to tak ma być bo nie w każdym przepisie z książki jest tak zakończone. Dziękuje za rady i pozdrawiam wszystkich!
data: 2013.12.04
autor: Dotka
Witajcie prosze o pomoc w zrozumienie prZepisu na " wyciag mięsny dla chorych ( rekonwalescentów) z książki Filozofia zycia .
Czy wołowinę którą wkładamy do słoika mamy przyprwaić , jezeli tak to w jaki sposób oraz co oznacza zapis ..umieszczamy w łaźni wodnej ( tak samo jak robimy zaprawy )
Może juz to ktoś robił? z góry dziękuję za pomoc
pozdrawiam
data: 2013.12.20
autor: Elżbieta
Hanko i Dziewczyno z kolanem, proszę przedzwońcie.
data: 2013.12.04
autor: Anna Ciesielska
Witajcie,
mam pytanie za 100 punktów. W mojej rodzinie w badaniu dziecka (lat 8) wyszło obciążenie pestycydami. Czy ktoś wie jak się tego pozbyć? Szukałam na Forum ale niestety nie znalazłam.
data: 2013.12.04
autor: Elżbieta z Krakowa
Witajcie,
Jestem na PP od dwoch lat i swietnie sie z tym czuje ale obecny problem z kolanem kompletnie mnie powalil. Obawiam sie, ze z dieta moze nie miec z tym wiele wspolnego. Dwa miesiace temu dowiedzialam sie ze mam pekniata lekotke przysrodkowa i mimo podjecia wielu prob ominiecia operacji (kolano bylo zablokowane i nie prostowalo sie i nie zginalo) skonczylo sie na artroskopii i zszyciu lekotki. Operacja byla miesiac temu i sie udala. Niestety mialam juz przed operacja bardzo slabe miesnie i pierwsze dni rehabilitacji byly bardzo bolesne. Popelnilam blad nie zazywajac lekow przeciwbolowych ze wzgledu na zoladek. Od poczatku rehabilitacji ciezko mi bylo poglebiac zgiecie kolana (ktore zaczelam od 0 stopni), napinalam sie wskutek bolu i ciezko mi bylo zginac. Od operacji caly czas mam temperature miedzy 37 i 38 stopni. Po tygodniu od operacji kolano bardzo spuchlo i mialam robiana punkcje. Zgiecie sie poglebia ale z ogromnym oporen i bardzo wolno. Zbyt wolno. Obecnie mam okolo 80 stopni. W zeszlym tygodniu mialam USG kolana i okazalo sie, ze mam siatke masywnych zrostow miedzy sciana przednia i tylna w zachylku nadrzepkowym. Zrosty znacznie ograniczaja ruchomosc stawu. Wyglada na to, ze mam szczegolna sklonnosc do zrostow, nie wiem skad. Lekarz tez zalecil badania - CRP - 17 i OB - 20. Wskazuje to na stan zapalny. Czy ktos mial podobne problemy i zna jakies sposoby na zrosty? Mimo duzych wysilkow fizjoterapeuty terapia manualna nie daje rady...
data: 2013.12.04
autor: dziewczyna z kolanem
Pani Aniu, od kilku tygodni mam problemy z nogami – w nocy kostki i śródstopie obu nóg bolą mnie tak bardzo, że nie dają spać. Myślałam, że brak magnezu – zaczęłam się suplementować, bez zmian, potem dodałam wapń z Vit D3 i też nic.. Może po czterdziestce powinnam wreszcie zrobić jakieś badania lekarskie, może to osteoporoza? Tym bardziej, że pojawiło się zapalenie przyzębia.. Trzymam się naszej drogi, pewnie że ortodoksem nie jestem, ale staram się bardzo i raczej zbytnio nie grzeszę.. Czy powinnam iść do lekarza, a może spotkała się Pani już takim przypadkiem u naszych „rodaczek”? Z góry dziękuję i serdecznie pozdrawiam Panią i Całe Forum
data: 2013.12.03
autor: Hanka
Kasiu z okolic Ponieca, może przedzwoń do pani Ani? Naprawdę trudno coś poradzić... A na pewno musisz o siebie zadbać no i trzymać dyscyplinę. Pozdrawiam Forum :)
data: 2013.12.02
autor: DanusiaA.
Rosemonde, ja tez tak robie jak ty, tzn. mieszam rozne rodzaje płatków (żytnie, ryzowe, orkiszowe, jęczmienne, kasza jaglana w odpowiednim smaku), dodaję czasem jakiś owoc-jagoda, malina, jablko. generalnie robię tak, że klasyczna owsianka jest bazą, ale co drugi, trzeci dzień robię właśnie taką inną, dla urozmaicenia, czasem z kakaem i większą ilością miodu wtedy, i póki co nikt się nie buntuje. Zadnych efektów ubocznych nie zauważyłam, śniadanie jest ciepłe, dosmakowane, doprawione. Oczywiście jak widze, że pojawił się jakiś katar, wtedy na śniadanie z marszu klasyczna owsianka.
data: 2013.12.02
autor: Cyranka
Kasiu, ja mam właśnie z uchem takie perypetie jak Ty. Zaczyna się od pulsowania, potem szumu i trzeszczy, a potem zatkane. Czasem gdy je czyszczę, na patyczku znajdzie się czarny nalot. Ja wiem, ze to grzybica i nawet nie idę do lekarza. Zawsze jest to związane z jedzeniem- najcześciej po spotkaniem rodzinnym, gdy jestem ( autentycznie) zmuszona zjeść np. trochę tortu( z cukrem i innym badziewiem;) lub z pszenica( np. Pyza). Uważnie analizuje i widzę, ze wystarczy kilka(1-3) kęsów.. Mija po 4-5 dniach picia imbirowki, rosolow, jedzenia puree czosnkowego. Wiem, ze ten grzybek dostaje pożywki i wtedy się rozrasta. Wierze, ze w końcu go wykończe;). Ale wystrczy odrobina sluzu( nie musi to być grzybica, ani bakteria) i tez będzie się zatykalo... Myśle, ze kwestie hormonalne nie są z tym zwiazane i sercowe rownież nie. Moze za mało jarzyn w stos. Do zbóż u Ciebie, przemyśl,u mnie tak było. Kojarzę post o czyszczeniu ucha ostrozeniem- podobno dziala( na mnie nie;)...
data: 2013.12.02
autor: Mtd
dodam jeszcze ,że ostatnio po porannej owsiance mam przyspieszone bicie serca i czuję się jakoś słaby czy to może być osłabiona śledziona. Jeszcze jeden trop to tarczyca wyniki hormonów mam ok ale gdy miałam robiony w szpitalu po zakrzepie oka dopler tętnic szyjnych dowiedziałam się,że mam guzki na tarczycy czy one mogą wywoływać taki chaos w organizmie przy dobrych hormonach?
data: 2013.12.02
autor: Kasia z okolic Ponieca
Witam forum i panią Anię. Może mógłby ktoś mi pomóc rozwiazać moją zagadkę, męczę się z tym od jakiegoś czasu. Czuje takie dziwne pulsowanie jakby bicie serca w prawym uchu. Nie boli mnie to jednak jest to bardzo denerwujące. Miał może ktoś jakies doświadczenia podobne. Będę wdzięczna z każdą podpowiedz. Dodam,że problemów z ciśnieniem nie mam. Kiedyś zanim weszłam na pp miałam ciągłę problemy z uszami zapalenia bóle itp. Niedawno robiłam badanie kropli krwi i dowiedziałam się,że mam grzyba we krwi i kombinuję czy może to jest to. Na pp jestem 2 lata miałam wzloty i upadki, trójka dzieci ostatniego karmiłam do dwóch lat, pracy dużo i tak wszystko mnie wyniszczyło.W kwietniu też miałam zakrzep w oku kiedyś pisałam o tym. Zastanawiam się ,że ten zakrzep i to pulsowanie z tej prawej strony. Pomóżcie proszę jeśli możecie.
data: 2013.12.02
autor: Kasia z okolic Ponieca
Dobry wieczor, jestem na tym forum po raz pierwszy...Choc pp staram sie stosowac od ok 5 lat. moje dzieci nie sa alergiczne, po prostu zasmakowala mi kawa gotowania u kolezanki i od tego sie zaczelo...Jestem zachwycona odporoscia moich dzieci, a ich zdrowie i harmonijny rozwoj przypisuje kuchni pp... :-) Mam tylko chwilowy brak weny jesli chodzi o sniadania. Zbuntowali sie na owsianke z ksiazki (tylko najmlodszy jeszcze wcina). Ostatnio zasmakowala im jednak owsianka nowego typu, ktora jednakze komponuje sama i nie mam pewnosci czy dobrze (generalnie trzymam sie przepisow ksiazkowych, bo sama nie czuje sie pewnie w kuchni). Prosze o opinie, czy mozna w dowolny sposob (tj kierujac sie natura potraw) mieszac i laczyc rozne platki? Np taki przepis: do wrzatku dodaje troche kaszy jaglanej, mala miseczke platkow jeczmiennych, mala miseczke owsianych, troche imbiru, soli, mala miseczke platkow orkiszowych, garsc suszonych jagod lesnych, kurkuma. Po gotowaniu przez 40 min, wkladam pod koldre a rano dodaje troche miodu i masla... Czy taka mieszanina platow i dodatkow jest prawidlowa? Dodam, ze to wlasnie zasmakowalo wszystkim domownikom. w roznych wersjach dodaje np w smaku kwasnym - kwasnie jablko (zamiast orkiszu) , a w miejsce kurkumy - miseczke platkow quinoa... Generalnie na litr wody daje 3 miseczki roznych platkow (w roznych \\\\\\\\\\\\\\\"smakach\\\\\\\\\\\\\\\") - wychodzi z tego b.gesta \\\\\\\\\\\\\\\"ciapa\\\\\\\\\\\\\\\" i to wlasnie wszystkim bardzo smakuje. Ale chcialabym upewnic sie, ze mozna tak mieszac rozne rodzaje platkow (przstrzgajac ich smaku). Bardzo prosze o opinie, bo nie chcialabym popelnic jakiegos bledu zywieniowego... Acha, taka ciape jemy 3-4 razy w tygodniu. Wydaje mi sie, ze nikt nie ma w zwiazku z tym jakichs niepokojacyhc objawow (typu problemy z trawieniem itp). Pozdrowienia serdeczne dla Pani Anny oraz wszystkich forumowiczek i forumowiczow! Rosemonde
data: 2013.12.16
autor: Rosemonde
To zależy Panie Zenku na którym końcu kabla mamy miejsce startu . Jeśli chodzi o mnie to lubie iść zgodnie z prądem własnym.
data: 2013.12.01
autor: ostróżka
Żyć, ale nigdy się nie starzeć. Miejcie odwagę iść pod prąd - słowa papieża Franciszka do studentów...I co Wy na to? Myśli po ciesielsku?
data: 2013.12.01
autor: Zenek
Pani Aniu, ależ mi ta nasza rozmowa dodała skrzydeł! Jeszcze tyle do odkrycia, tyle do nauki! A tak przy okazji tematyki grup krwi przypomniałam sobie naszą wcześniejszą rozmowę w tej materii, a mianowicie: ja na hamak, mąż do roboty i czasem zabujać hamakiem. Muszę to sobie wytatuować na ślicznym czole - ku pamięci :) Sylvio V. - obiecuję dwie warstwy lakieru, utwardzacz i zero prania dywanu w wannie :) Od dzisiaj gotuję, przytulam, ogarniam i sprzątaniowe \\\\\\\\\\\\\\\"smaczki\\\\\\\\\\\\\\\" zostawiam dla męża :) On jest taki kochany ale minę będzie miał umęczoną :) A powiem Wam jeszcze, że ostatnie zakupy natchnęły mnie pod kątem jadalnej dekoracji świątecznej. W Piotrze i Pawle wszędzie mieli takie choinki ułożone z Ferrero a ja pomyślałam, że zrobię moim taką choinkę z kulek miodulek i posypię ewentualnie wiórkami kokosowymi i gorzką czekoladą. Będą krążyć wkoło niej jak sępy :D a poza tym, jakiś czas temu pozwoliłam sobie trochę pokombinować i jak co roku chłopaki upieką świąteczne ciasteczka. Zagniatamy ciasto jak z przepisu na babeczki Pawła tyko później je plackujemy i wycinamy świąteczne ciasteczka. Wychodzą mega na totalu smaczne. Jak zrobicie przed pieczeniem otworki mogą z powodzeniem zawisnąć na choince, tylko jak szarańcza obleci choinkę to wyglądają nieciekawie kiedy są nadgryzione :) a wpakowane do pojemnika mogą stać i stać. Podzielę się z Wami, że moje postanowienie na nowy rok obejmuje dogadzanie sobie :) Dogadzanie jednakowoż staram się wprowadzać od \\\\\\\\\\\\\\\"już.\\\\\\\\\\\\\\\" Pani Aniu pozdrawiam! Was dziewczyny pozdrawiam równie serdecznie!
data: 2013.12.16
autor: Fox_India
Kejla, w moim przypadku czasem jest zbyt wiele rozmyślania. Jednak po takiej "czaderskiej" nocy ciężko się wstaje o 5 rano i siedzi 8 godzin w pracy. Czasem czuję się jak zombie :)) Mój dobry Duszek też stawia na zęby ;) Dziękuję za słowa otuchy :)
data: 2013.12.20
autor: Raczkująca Świeżynka PP
Kejla bardzo dziękuję :)
data: 2013.12.01
autor: Raczkująca Świeżynka PP
Dotka, ustawienie zupy i drugiego dania także opiera się na zachowaniu równowagi, czyli nie przewalaniu z kwaśnym - o czym sama piszesz, czy np. ze słodkim, czy każdym innym smakiem. Jeśli zupa na indyku, to już na drugie danie inne mięsko. Zaglądnij do pierwszej książki, tam gdzieś pod koniec są gotowe propozycje na śniadania, obiady i kolacje. W proponowanych obiadach znajdziesz prawidłowości, które póki co mogą sprawiać Ci trudność. Powodzenia i radosnego odkrywania :) ***Raczkująca Świeżynka PP mój młodszy ma niespełna 11 miesięcy i osiem zębów w paszczy, ale także ma gorsze i lepsze noce. Czasem budzi się kilkakrotnie i je ode mnie. Może taki czas, potrzeba bliskości. Co prawda histerii nie ma, ale po nocy w czasie której karmię go ze 3 - 4 razy, czuję się jak by mnie walec przejechał. Ale mąż mi przypomina, że ze starszą moją córcią (3l) też tak było, też się budziła i jadła. Przeszło. Teraz już tego nie pamiętam, przypomniał mi berbeć. Jedyne co mogłabyś może odstawić, to tą kaszę gryczaną. Nawet jeśli ją miksujesz, to jednak na czas ząbkowania i ogólnej drażliwości może nie być pomocna. Ziemniaczki są bardziej pewne. Też podaję mojemu skórki z chleba, ale bardzo rzadko i sama piekę, nie kupuję wcale. Może też póki co odstaw chleb. Przytulaj, noś i nie rozmyślaj za nadto, bo wszystko się unormuje i szybko zapomnisz gorsze noce :) Dobrej nocy.
data: 2013.12.01
autor: Kejla
Bombel bardzo dziękuję. Z wiekiem mięsa przypuszczałam, że tak właśnie może być. O cielęcinie wiedziałam od sąsiadki, która hodowała cielaczki, nie byłam pewna co do jagnięciny. Jeszcze raz bardzo dziękuję :) Jednym słowem musimy przetrwać :) Serdecznie dziękuję i pozdrawiam :)
data: 2013.11.30
autor: Raczkująca Świerzynka PP
Tak Rito, ja miałam silne oczyszczanie zatok i kaszel- dużo wykaszlalam. Kilka razy miałam stan podgorączkowy. Proces trwał ok. 3 miesiecy... Cera mi się pogorszyła. Teraz jest już lepiej, ale jakikolwiek wyskok wiąże się albo z zawalonym uchem, albo z brzydszą cerą...
data: 2013.11.30
autor: Mtd
jak to u Was było przy przechodzeniu na pp? wystąpiło jakieś oczyszczanie, katar, kaszel itp?
data: 2013.11.30
autor: Rita
Raczkująca Świeżynka PP jagnięcina jak i cielęcina są do max 6miesięcy jest to okres kiedy "maleństwa" ;-)pojone są wyłącznie mlekiem. Ząbkowanie to ciężki czas My go teraz tez przechodzimy i w nocy jest podobnie raz jest dobrze a czasami wrzask i nie można uspokoić a nic u nas w zbyciu i pożywieniu się nie zmieniło więcej nie pomogę może inne Dziewczyny z większym doświadczeniem napiszą coś więcej bo rozkład Waszych posiłków jak dla mnie ok(może za dużo mięsa jeśli dajesz cały czas zupę na mięsie no sama nie wiem...)
data: 2013.12.20
autor: Bombel
Witam serdecznie całe Forum, zwracam się z prośbą o pomoc, wskazówki, podpowiedzi, bo ręce mi już opadają. Ani ja, próbując różnych rozwiązań, ani mój Dobry doświadczony pp Duszek nie wiemy co jest z moją roczną pociechą. Na pp jesteśmy od stycznia 2013 r. Niestety ostatni czas uczy pokory. Moja pociecha w wieku 11 miesięcy miała jeden, wybijający się ząb. Wszystkie niespokojne noce zrzucałam na późne ząbkowanie. Niestety, ostatnie noce mocno mnie zaniepokoiły. Dodam, że bardzo sumiennie podchodzę do dyscypliny mojego dziecka. Rano owsianka, II śniadanie owsianka z mniejszą ilością zupy, zupa na cielęcinie, II danie- ziemniaczki/kasza gryczana biała miksowana z zupką i mięskiem z zupki, podwieczorek owsianka z mniejszą ilością zupy i na kolację owsianka. Pracuję, więc mam ograniczone możliwość przygotowania posiłków na bieżąco. Dopiero od kilku dni zaczęłam podawać Małej piętkę czerstwego chleba. Od dłuższego czasu dodaję żółtko do owsianki co II dzień- nie wystąpiły żadne ekscesy z tego tyt. Mała miała niewiele spokojnie przespanych nocy. Gniecenie, wiercenie w nocy to norma, ale martwią mnie nocne płacze ( czasem histeria), które zaczęły się od niedawna. Podkreślam, że dziecko w dzień nie doświadcza żadnych przykrych emocji, nie przemarza, więc z tej strony wydaje mi się, jest ok. Przypuszczam, że popełniam błąd w karmieniu. Tylko nie wiem jaki! Zrezygnowałam z gotowania zup na jagnięcinie - i tu mam również pytanie do doświadczonych Mam pp- do ilu miesięcy jagnięcina to jagnięcina, a od którego miesiąca baranina? Gotowałam zupy na 8 miesięcznej jagnięcinie/baraninie (?)Może zbyt ciężkie i tłuste?. Może chleb nie służy. Nie wydaje mi się, żebym przewalała z kwaśnym. Dwa litry zupy równoważę 1/2 łyżeczki soku z cytryny. Teraz, po ukończeniu roku ma dwa ząbki. Ząbkowanie? Nie szukać dziury w całym tylko po prostu przetrwać? Bardzo proszę o pomoc. Pozdrawiam serdecznie.
data: 2013.11.30
autor: Raczkująca Świeżynka PP
"makaron kwalifikuję w zależności od składu. Zrobiony z dodatkiem kurkumy i jajek kwalifikuję jako smak słodki, natomiast zrobiony tylko z mąki pszennej jest kwaśny. "Tyle P.Ania. Dodam, ze makaron Czaniecki jest wielojajeczny i z dodatkiem kurkumy, inne nie wiem. Pozdrawiam:))
data: 2013.12.20
autor: Aneta z P.
Bardzo dziękuje Wam za rady! Wiem,że trzeba uzbroić się w cierpliwość i przede wszystkim dużo się nauczyć i zrozumieć. Wy tu jesteście już od dawna, widzę po forum bo właśnie zaczęłam czytać archiwalne posty. Jeszcze jak pozwolicie to zapytam o jedno, ponieważ robię menu co najmniej na jakieś dwa obiady z góry aby być przygotowanym pod względem zakupów i tak chciałam się dowiedzieć jak mam łączyć zupy z obiadami mięsno-jarzynowymi (oczywiście na ten sam dzień). Ma to też znaczenie, że jak np. pomidorowa to już nie kurczak? Wołowina jest rozgrzewająca to już wtedy mogę każą zupę? I jak na tą chwilę to więcej nie będę Was zanudzała swoimi pytaniami,biorę się dziś za gary żeby na jutro mieć pożywny obiad. Pozdrawiam i dziękuje!
data: 2013.11.30
autor: Dotka
Dzień dobry :) Bardzo cenne są Wasze ostatnie posty, zarówno te z pytaniami jak i z odpowiedziami. Skorzystam z nich na pewno. Na razie gotuję owsiankę bo wieczorem zapomniałam (jeszcze się troszkę gubię). @ Mtd - czyli nie jesteś szczuplutka z natury tak? Te moje znajome to tak od dziecka ... Echhh no to niełatwa to sprawa. Jak do tego dochodzą jeszcze małe dzieci to Cię rozumiem bardzo dobrze. Ja mam jednego takiego 5ciolatka. Odkąd się urodził żyję w stresie, który udało mi sie do tej pory bardzo mocno ograniczyć i wierzę, ze będzie jeszcze lepiej. Nie same urodziny na to wpłynęły ale to co było później. Wraz z synkiem mamy wadę serca bardzo rzadką, a On dodatkowo jeszcze coś tam ... Nieraz jak mu puls przyspieszy w stanie spoczynku to ja już mam omdlenie ;) Mój mąż ma dystans, ja się nadal tego dystansu uczę. Wiem, że syn mnie potrzebuję zrelaksowaną, spokojną, pewną Jego dobrego zdrowia. Muszę być dla Niego wsparciem jak anioł stróż. Ale ... czasem nie daję rady. Wtedy uderza mi po jelitach tak jak Tobie po wadze. Kiedy jestem spokojna, pogodzona, wyciszona przez kilka dni, absolutnie nic mi nie dolega choćbym konia z rzędem pochłonęła. To jest dla mnie dowód jak ważne są emocje i jak wiele potrafią zmienić. Kwestia poskromienia ich to już zupełnie inna sprawa echh. Dziś tak troszkę melancholijnie, mniej optymistycznie, bo właśnie wczoraj ten puls ... Na wieczór jeszcze kichać zaczął i mówić nosowo. Właśnie czekam aż się wyśpi i zrobię mu inhalację z majeranku i tymianku. Jest rewelacyjna! Daję też w takich przypadkach wyciąg z czosnku własnej roboty i jest równie wspaniały. Obym i tym razem nie przechwaliła! Do później dobre kobiety :) Miłego :)
data: 2013.11.30
autor: Biedroneczka
Drogie Dziewczęta, Danusio A., Sylwio V. nie jest łatwo... z tym odpoczynkiem. Dwójka małych, bardzo aktywnych chłopców i rodzina wciskająca nie pp-owe jedzenie, ciągłe wyciąganie chłopców z \\\\\\\\\\\\\\\"przeziębień\\\\\\\\\\\\\\\", robi swoje. Do tego inne stresy dochodzą. Mimo to wiem, że każdy z nas ma swoją niełatwą drogę. Każdy reaguje na swój sposób, widocznie mi leci waga w dół. Niestety, jak na razie nie widzę perspektyw na zmianę swojego trybu życia, dlatego podpytuję, jak zmieniać jadłospis, bo to moja jedyna szansa. Biedroneczko, dodam, że akceptuje siebie taką, jaką jestem, ale gdy dookoła każdy mówi, że jestem za chuda i nie wyglądam zdrowo, to człowiek zaczyna się zastanawiać... chyba muszę uderzyć w makarony(ale boję się grzybicy, która mnie kiedyś nękała) i kasze. Iko, jem wiecej od mojego męża(a on wysoki i do chudych nie należy, ale nie je wg PP, co świadczy o utrudnionej przemianie materii;) Ale, może wcisnę gdzieś jeszcze jeden posiłek więcej, jak radzi Sylwia V...*** Keila,uśmiałam się bardzo z tym ostrożeniem:)*** Dotko, z tego co pamiętam: 1. przepis na przykładowe kanapki jest w III Książce 2. Wiem, że do zup dodawana jest Vegeta, ale nie kostki...3. Masło musi mieć minimum 82% tłuszczu(poza tym więcej nie sprawdzisz zanim nie spróbujesz).4. Nie do końca, ale trudno to wytłumaczyć z czasem wyczujesz co do czego pasuje, pamiętaj o naturze jarzyn i mięs, unikaj monosmaków. Uważaj, aby nie było zbyt ciężkostrawnie. Dla Twojej 3-latki najlepsza będzie kawa zbożowa z przyprawami i miodem gotowana o poranku i herbata TLACI w ciągu dnia. A w ogóle, to wszystko Ci sie rozjaśni z czasem:) *** Stykrotko a propos tłuszczu gęsiego, używałam go do podsmażenia mięsa do duszenin, starczyło mi na całkiem długo:)*** Aneto P. wg mnie każdy makaron z mąki pszennej czy jajeczny czy bez jaja należny do smaku kwaśnego. Jaja jedynie niwelują działanie pszenicy, ale pewna nie jestem. Pzdr Wszystkich i pięknie dziekuję, za pochyleniem się nad żywotem człowieka poczciwego;)
data: 2013.12.16
autor: Mtd
Dotka skończyłaś czytać to teraz ochłoń i analizuj i przyswajaj powoli to o czym pisze Pani Ania na początku jest to trudne ale jak zaczniesz gotować wg przepisów w książkach(pamiętając o kończeniu na smaku ostrym) wszystko Ci się rozjaśni co jak i dlaczego. Powoli czytaj forum, szukaj w archiwum tego co Cię interesuje lub nurtuje jest tu wielka kopalnia wiedzy. Spróbuje odpowiedzieć na Twoje pytania
ad1 kanapki do pracy raczej w postaci grzanki do zupy(z uszlachetniona wędlina lub mięskiem porosołowym na to chrzan lub musztarda) nosimy nasze jedzenie w termosach(trzeba się do tego przyzwyczaić i nie patrzeć czasami na zdziwione mini koleżanek tylko jak im pachnie to poczęstować;-))tak samo herbata do picia w termosie czyli sumując do pracy zabierasz siatę z 3 termosami: herbata, zupa, drugie danie oczywiście w zależności ile godz. pracujesz i jak długo dojeżdżasz do domu.
ad2 kostka rosołowa????wydaje mi się że chodzi o kość mięsną na zupę chemii nie używamy
ad3 masło powyżej 82%tłuszczu i z tego robisz w domu klarowane
ad4 co do sałatek Pani Ania po każdym przepisie poleca jarzynkę lub sałatkę do obiadu wybierz sobie te która Ci pasuje. Na razie gotuj tak jak w książkach aby nie przekombinować bo do indyka co innego do wołowiny i jagnięciny też a jak jesteś zdrowa i masz czasami ochotę zrobić kurczaka to raczej nie z kapustą kiszoną lub mizerią
ad.5 dzieci mogą pic nasze herbatki czyli TLI i TLACI oraz kawę zbożowa przepisy dla dzieci i obszerne wiadomości o żywieniu masz zawarte w FŻ i FS

Stykrotko ja wytopiony tłuszcz zlewam do słoika do lodówki i mam jako tłuszcz do pieczonych udźców indyczych lub piersi albo możesz przyprawić go solidnie i smalczyk na kanapki
Serdeczności z wietrznego i wilgotnego Morza Bałtyckiego brr
data: 2013.11.29
autor: Bombel
@Dotka,w \\\\\\\\\\\\\\\"filozofii życia\\\\\\\\\\\\\\\",na str.303 jest przepis na pićku dla małych dzieci.Moja wnusia chętnie piła,ale ojciec żartem pokazał jej łeee i teraz nie za bardzo ma cheć,ale pamięta że po odejsciu z piaskownicy można tym umyć rączki bo się nie klei.Do kanapek często biorę wędlinę ugotowaną po naszemu:\\\\\\\\\\\\\\\"F ż\\\\\\\\\\\\\\\" str.292.Robię też często Kotlety indycze z \\\\\\\\\\\\\\\"Filozofii smaku\\\\\\\\\\\\\\\"bo one są pyszne i wystarcza mi i na obiad i do kanapek na jakąś wyprawę niedzielną.W innych sprawach ktoś może wie lepiej.Bądź cierpliwa.
data: 2013.12.16
autor: Elka
Witajcie ponownie :)
Skończyłam czytać trzy książki p. Ani i na tą chwilę to mogę tylko powiedzieć, że mam duży mętlik w głowie. Na pewno Autorka do mnie przemówiła i tym samym przekonała-jestem bardzo pozytywnie nastawiona i chcę spróbować.
Ale niestety jak na razie dużo jeszcze dla mnie znaków zapytania.
Proszę pomóżcie mi i doradźcie tym samym odpowiadając/podpowiadając na parę pytań. Przepraszam bo może już dawno było to omawiane na forum ale jest dużo postów a ja dopiero się wdrażam w tą kuchnię:
1. Jak mam przyrządzić kanapkę do pracy? Wiem tylko tyle, że nie powinna być wychładzająca.
2. Kostki rosołowe-są dozwolone? Bo spotkałam się z nimi w książce.
3. Masło-czego szukać na etykietce aby było dobre?
4. Sałatki/jarzyny obiadowe-czy mogę podawać do każdego obiadu mięsnego każdą sałatkę?
5. I jeszcze jedno ale bardzo dla mnie ważne pytanie, co mogę podawać na co dzień do picia dla mojej 3-letniej córki?
Z góry bardzo dziękuje!
data: 2013.11.29
autor: Dotka
Zapomniałam jeszcze zapytać. Robiłam w weekend gęś pieczoną. Całą. Na urodziny mamy. Wyszła przepyszna, ale zostało mi z niej sporo wytopionego tłuszczyku. Słyszałam, że to najlepszy tłuszcz do smażenia. Jaki stosunek do tego ma kuchnia PP? mogę beztrosko sobie na nim smażyć wszystko?
data: 2013.11.29
autor: stykrotka
Tak sobie myślę o tych termosach. Czy wy drugie danie typu ziemniaczki + mięsko ładujecie do jednego termosu nie oddzielone? Ja mam z tym kiepskie doświadczenia bo takie potrawy inaczej potem smakują jak się go otwiera. Co mogę fajnego niedużego kupić co wytrzyma 5,6h i ma osobne komory? A w ogóle to dziecko powoli zaczyna mi jeść. Trochę jej inaczej gotuję. Dorzucam np. kawałek startego jabłka do owsianki albo więcej brokuła do zupki. Zobaczymy jak dzisiaj będzie. W żłobku dobrze sie adaptuje. Nie obyło się niestety bez podania \\\\\\\\\\\\\\\"owsianego śniadanka\\\\\\\\\\\\\\\" Bobovita, ale wybrałam to jako najlepsze z najgorszych kaszek, bo ma tam więcej zbóż niż mleka modyfikowanego. Pozdrawiam przy kubku kawy, ale przyznam, że parzonej (rano jest nasza PP), bo niestety nic mi jej nie zastąpi. Dziękuję Pani Aniu za informację o kawie Astra w książce. Jest pyszna :) Powoli wychodzę na prostą emocjonalną i organizacyjną. Jednak nie wiem jak będzie za miesiąc, bo moja brzydsza połowa gotuje nie wg. PP :)
data: 2013.12.16
autor: stykrotka
A ziemniaki jak gotujecie?
data: 2013.11.29
autor: 
Jeśli makaron jajeczny, np. Czaniecki, to traktujemy w smaku słodkim, inny w smaku kwaśnym.Jeśli się mylę, proszę o sprostowanie:)
data: 2013.11.29
autor: Aneta z P.
Cyranko obecnie mam firmy Tescoma model Family 1,7l. Polecam, po pierwsze wnętrze jest szklane, a nie metalowe (metalowe mam na wypady w góry, coby się nie stłukły i lepiej trzymają ciepło, mam Tatonkę na herbatę, Esbit 1l na zupę oraz Warhead Termite 0,5 ma obiadek, dla dwóch berbeciów starcza), poza tym pompka ułatwia sprawę w domu, łatwo, szybko i przyjemnie ciepła herbatka jest! Jak rano wleję do niego prawie wrzącą herbatkę, to wieczorem jest nadal bardzo ciepła. Poprzednio kupiłam jakiś \\\\\\\\\\\\\\\"made in China\\\\\\\\\\\\\\\" za coś około 30 zł i strzelił po 3 miesiącach. Taki badziew, więc teraz zakupiliśmy droższy (około 70 zł), póki co jestem bardzo zadowolona. No tak to jest, co tanie - to drogie :) ***Mtd jak my słodyczy prawie nie jemy, to z czego tu odłożyć coś na zimę pod skórą? :) Łączę się w bólu z Tobą z brakiem czasu, za godzinę będzie już jutro, a ja dopiero Forum nadrabiam... A tak z innej beczki, wiecie co ja dzisiaj zrobiłam? Najpierw nakreślę ogólny obraz. Wyłazimy powoli z tego wrednego kataru, córcia już świeżutka (po 2 dniach) jak kwiatuszek na wiosnę, berbeć najmniejszy jeszcze smarka i Fridą muszę mu ściągać, tym samym samą mnie gardło zaczęło boleć, a mąż na seansiku czosnkowym. Wczoraj po kąpieli chlust dzieciaki ostrożeniem. Dziś to samo planowałam. Idę do kuchni nastawić ostrożeń, żeby go podgrzać. Ok, podgrzany, przecedzam do garnka i do łazienki niosę. Najpierw jedno chlust, później drugie chlust. Oboje zadowoleni, córcia mówi jak ona lubi ten ostrożeń i taki on fajny. Po usypianiu, wracam do kuchni i na parapecie widzę dzbanek z ostrożeniem. Myślę sobie, że źle już ze mną... W zlewie też stoi dzbanek (podobny) z fusami. Patrzę bliżej - kurde polałam dzieci naszą herbatką TLACI :) Aj pysznie było :) Oto do czego prowadzi pośpiech i podobne dzbanki :) W trzecim dzbanku mam imbirówkę ;) To mogłoby boleć - co? Dobrej nocy Wam!
data: 2013.12.16
autor: Kejla
Basiu z Gdyni tak jak Ty piszesz jest dobrze dla makaronu \\\\\\\\\\\\\\\"zwykłego\\\\\\\\\\\\\\\" pszennego a tak jak pisze Aneta P. dla makaronu wielojajecznego
data: 2013.12.16
autor: Bombel
A czy nie powinno być-wrzątek,kurkuma,maslo,imbir sol ,makaron
data: 2013.11.28
autor: Basia z Gdyni
Biedroneczko- wrzątek, kurkuma, makaron(jajeczny), imbir, sól. Smacznego:)
data: 2013.11.28
autor: Aneta z P.
Dokładnie dziewczyny - odpoczynek :) Ja też na to stawiam. Pracuję w domu. Nie zawsze mi to pomaga bo czasem pracuję za dużo (wciąż widzę to biurko robocze). Kocham swoją pracę ale niestety nie przekłada się to na zarobki bo nie zawsze się coś sprzeda lub sprzeda na tyle bym mogła opłacić rachunki działalności i aby jeszcze coś zostało. Czasem tęsknię za etatem ale dzięki temu, ze jestem w domu mogę spędzić więcej czasu z synem i mężem oraz zadbać o siebie. W moim przypadku to bardzo ważne bo w przeszłości miałam bardzo stresujące życie (od dziecka) i teraz dążę do równowagi. Czasem wychodzi, czasem nie ale się nie zniechęcam. Uwaga, uwaga :) Właśnie kurier przyniósł mi trzecią książkę Pani Ani :D Jestem mega szczęśliwa. Kolejna dawka wiedzy i pomysłów na posiłki już na moim stole :) Herbatka TLI zagotowana już stoi w termosie, dzięki czemu co jakiś czas mogę nalewać sobie do filiżanki gorącą dawkę eliksiru a nie tkwić w kuchni nad podgrzewaniem gara :) Polecam serdecznie każdej z Was tego typu termos. O, i pytanie mi się w głowie pojawiło. Gotując makaron jajeczny do rosołu czy doprawiacie wodę nim wrzucicie makaron? Ja wrzuciłam wczoraj na wrzątek i później makaron jakby wchłonął całą słoność rosołu już na talerzu.
data: 2013.11.28
autor: Biedroneczka
Ach DanusiaAa, super w koncu ktos oprocz Ostrozki dorzucil kamyczek. Ja juz myslalam, ze u 99.99% kobiet pojecie ODPOCZYNEK i sie ODPOCZYWA i to NIE BOLI, ok na poczatku boli, to element psychiki gleboko wyparty...tak jak Lilith. Nawiasem mozna jeszcze lezec i pachnac, ale to juz koniecznie trzeba L4 i dzieci w szkole ;-)
data: 2013.11.28
autor: Sylwia V.
Mtd, z tym przybraniem na wadze patrzac z mojego doswiadczenia, to oczywiscie trzeba wiecej jesc, dolozyc jeden posilek mysle. Ale oprocz tego. Obciac polowe z list rzeczy do zrobienia w domu, zostaja tylko top priorytety. Jak przestalam miec w domu wszystko na blysk i zaczelam uwazec, zeby jak najmniej robic na pol-oddechu, to przybralam na wadze. Uwazam, ze jak kobieta zacznie mniej ciagnac do perfekcji w robotach domowych to ma to korzystne oddzialywanie na psychike i na wage. Zycze powodzenia, bo to trudne... Ale Lilith na sie ukloni i poklepie po pleckach ;-)
data: 2013.11.28
autor: Sylwia V.
Aneto z P., dzięki :) Dobrze mi na chorobowym - dzięki temu mam więcej czasu dla siebie. A naprawdę już tego potrzebowałam. I tak a`propos: Mtd, jak i kiedy Ty, Kobieto, masz przytyć, kiedy czas dla siebie znajdujesz dopiero po 21.00, a i tak nie masz już wtedy siły, żeby go wykorzystać? Sama przemyśl :) Tylko nie tłumacz, że mąż, dzieci, praca, gary i te rzeczy, bo jak wszystkie tu piszemy - my, Baby, tak mamy (jak nie u siebie, to u najbliższych, a ja wiem coś o tym - przeczytaj wstęp mojego postu :)). Pozdrawiam Forum z L4, które się kończy jutro :(
data: 2013.11.28
autor: DanusiaA.
@ Kejla, Emka - dziękuję! Zakupiłam termos z pompką właśnie (w Makro). Ma pojemność 3l. To taki konferencyjny ale herbatkę pije też moja mama, która z nami mieszka i taka pojemność wydała mi się akurat. Wczoraj w południe ugotowałam tę herbatkę z owoców leśnych i termos trzymał gorąc aż do godzin późnego wieczora! Jestem na prawdę baaardzo zadowolona :) Rzeczywiście im więcej się relaksuję i rozluźniam tym lepiej ogólnie się czuję. Z tego co wyczytałam na forum to emocje i stres to główny wróg i przeszkoda w powrocie do zdrowia i równowagi. Dlatego postawiłam na pohamowaniu emocji i wrzuceniu na luz. Dziś sporządzę sobie zakwas na chleb żeby i on był taki domowy, bez chemii. Jestem maniaczką czytania składów i nie kupię niczego gdzie skład jest zbyt długi i gdzie znajdują się niezrozumiałe dla mnie słowa/składniki :) Myślę, że większość z Was tak ma.
Mtd - mam drobne koleżanki, na prawdę szczuplutkie. Niektóre mocno wyluzowane a więc szczupłe nie z powodu stresu. Tak po prostu mają. Może popracuj nad akceptacją siebie i swojego ciała. Ja kiedyś byłam bardzo zakompleksiona i nie akceptowałam swojego ciała bardzo, oj bardzo ... Ale powolutku zaczęłam doceniać każdą część mojego ciała i cieszyć się, że je mam. W końcu stanowimy zespół: moja dusza i moje ciało. Jak nie będę go akceptować to jak ma być zdrowe? Ciało musi się czuć kochane tak samo jak nasze dziecko :) To nie jest takie trudne jakby się mogło wydawać :) Dużo słońca dla Was, nawet takiego wirtualnego!
data: 2013.11.28
autor: Biedroneczka
Witajcie, czy słyszeliście o preparatach z morza martwego dr Nona, u mnie w pracy ciągle słyszę dyskusje na ten temat i ich pozytywnych skutkach. Co Wy na to ?
Pozdrawiam
data: 2013.11.28
autor: Ala
Kejla, a możesz napisać jakiej firmy masz ten termos z pompką i jak długo trzyma i czy polecasz, bo własnie noszę się z zamiarem kupna. dziekuję z góry
data: 2013.11.28
autor: Cyranka
Mtd, ja od Pani Ani kiedyś usłyszałam, że może za mało jem i wzięłam to sobie do serca :)Też się kiedyś martwiłam, że za mało ważę, ale po 2,5 roku PP waga trochę poszła w górę i teraz jest tak jak ma być. Najbardziej chudłam w okresie nasilonego stresu.
data: 2013.11.27
autor: Ika
Witajcie, melduję, że juz ponad dwa tygodnie mineły od szczepienia a katar i kaszel nadal trwa. Już nie wiem czy to od tamtego czy inne czynniki(już nie mozemy patrzeć na puree ziemniaczane:))). Jeszcze do tego ząbkowanie się nałożyło(3 trzonowce na raz moją bidulke zaatakowały). Swoja drogą wszedzie dookoła słyszę o ząbkowaniu.. ***Pytanie z innej beczki, jak przytyć, co jeść, żeby przybrać? Co prawda jestem niska(160cm) i drobnokoścista, ale 42 kg, to chyba jednak troche za mało. Wiem Pani Aniu, że trzeba ćwiczyć, ale na prawde nie mam kiedy. Czas znajduje tylko po 21.00 a wtedy juz sił nie ma. Poza tym, jak kilka razy ćwiczyłam wieczorem, to spać nie mogłam do 2.00 w nocy... Mam wrażenie, że to nie w tym leży problem(przynajmniej w moim przypadku). Pzdr i jak zwykle dziekuje za ewetualne porady:)
data: 2013.11.27
autor: Mtd
Biedroneczko, a ja chciałam Cię uspokoić co do tego grzyba. W zeszłym roku, tuż przed przejściem na PP, zrobiłam cytologię, z której wynikało, że ma Candidę (nie miałam żadnych objawów). Nic z tym nie zrobiłam, tylko zawierzyłam PP. Nawet nie robiłam żadnych nasiadówek, tylko jedzenie. I po roku zrobiłam kolejną cytologię. I grzyba nie ma. W tym czasie słodziłam kawę łyżeczką miodu, owsianki nie słodzę, bo nie lubię. Ale ja potrafiłam wypijać 3 duże kubki kawy, więc i tego miodu trochę się uzbierało. Więc spokojnie, tak jak dziewczyny piszą:) Pozdrawiam gorąco
data: 2013.11.27
autor: Emka z Wawy
A u nas od tego pośpiechu mego to katar wszystkim wylazł, pachnie w domu imbirówką i cebulą, a i czosnek zaraz będzie roztaczał swoją woń. No nic, trza działać :) A pocieszające jest to, że to dopiero drugi katar w tym roku. Pozdrowienia dla wszystkich! ***Biedroneczko miód do owsianki i kawki jak najbardziej, a jeszcze się nie stresuj tym czy grzyb jest czy go nie ma. Wyluzuj i myśl pozytywnie. A termos na dzień to polecam Ci taki z pompką, ma pojemność 1,7l i fajnie się sprawdza dla całej rodzinki.
data: 2013.11.26
autor: Kejla
Czy ktos moglby mi polecic dobrego homeopate w Poznaniu? Dziekuje i serdecznie pozdrawiam :)
data: 2013.11.26
autor: dynia
Dziękuję kobietki :) Tak zrobię. Na spokojnie. Stosuję codziennie relaksację Jacobsona. Od wczoraj zwiększyłam do 2 razy dziennie żeby się organizm mógł w spokoju regenerować. Miałam trochę stresów ostatnio bo z synem w szpitalu leżałam i właśnie wtedy ta \\\\\\\\\\\\\\\'dolegliwość\\\\\\\\\\\\\\\' jelitowa zaczęła mi wracać. A i jeść musiałam tam co było bo daleko od domu i 24h na dobę z synem przez 10 dni zrobiły swoje. No nic. Relaks, rozgrzewanie i już. Mam jeszcze pytanie - do kawki łyżeczka miodu a do owsianki też? Czy na tej jednej łyżeczce powinnam poprzestać? Oczywiście jeśli w badaniu wyjdzie grzyb. Czy: rano kawka z miodem, owsianka z miodem a potem do picia TLI oczywiście bez miodu? Jadę dziś po duży termos żeby sobie na cały dzień zagotować herbatkę i mieć pod ręką cały czas gorącą :) Ślę Wam gorące uściski w ten chłodny dzień :)
data: 2013.12.16
autor: Biedroneczka
Biedroneczko - rozgrzejesz jelita naszym jedzeniem, to i jeździć Ci po nich przestanie. A poza tym DanusiaA mądrze prawi - jelita to emocje.Zdrowiej, Danusiu:)
data: 2013.11.26
autor: Aneta z P.
Witajcie. Mam pytanie- na jakiej, dostępnej na naszym rynku, oliwie z oliwek smażycie? Dotko-po przeczytaniu książek rozjaśni ci się co nieco, o resztę pytaj:)Powodzenia.
data: 2013.11.26
autor: Aneta z P.
Biedroneczko, ja myślę, że daj sobie na razie czas z tą urynoterapią i popróbuj drogi PP. Dokąd się spieszysz? Problem jelitowy to nie tylko jedzenie, składają się na niego też emocje i właśnie życie w pośpiechu. A nasze Forum się czyta albo od początku do końca, albo wpisując w wyszukiwarkę u góry po prawej szukane słowo. I jeden i drugi to bardzo klasyczne sposoby :) Najważniejsze to dać sobie na wszystko czas, wyluzować i ćwiczyć bycie uważną - właśnie na emocje i na własne intencje. PO CO się spieszyć? Ja wiem, w dzisiejszym świecie, gdzie wszystko musi być \\\\\\\\\\\\\\\"na już\\\\\\\\\\\\\\\", wręcz \\\\\\\\\\\\\\\"na wczoraj\\\\\\\\\\\\\\\" czasem naprawdę ogromnie trudno oprzeć się temu powszechnemu pędowi. Ale warto próbować, bo w pędzie wszystko jest byle jakie, jednobarwne i życie mija zbyt szybko :) Pozdrawiam Forum, będąc na L4 (żebyście nie myśleli, że gada, a sama lata :))
data: 2013.12.16
autor: DanusiaA.
Keithy - nie pocieszyłaś mnie, bo jeśli to tyle trwa to ząbkowanie to co zrobię jak nie będzie chciała jeść w żłobku? Próbowałam rzadkiej owsianki przez smoczek - nie zdała egzaminu. Mamma miaaaaaa :) ale słoneczko za oknem
data: 2013.11.26
autor: stykrotka
Witajcie! Podczytuję Was od jakiegoś czasu jak też zakupiłam 2 pierwsze książki Pani Ani :) Przeczytałam i na razie przetrawiam tą wiedzę. Na forum ciężko mi się odnaleźć bo nie jest ono skonstruowane w klasyczny sposób :)
Dużo pisałyście o grzybie. Prawdopodobnie mam z nim kłopot bo wychodzi mi w biocenozie pochwy a ja go nawet nie czuję. Za to bulgota mi w jelitach (nie zawsze, jakoś okresowo). Nie jem za bardzo nabiału, nie używa się u nas mleka ani nie jemy jogurtów. Jedynie ser biały czasami do naleśników lub ser żółty do grzanek - ja to jadam bardzo rzadko. Nie przepadam za słodkim. Jem strasznie mało słodyczy a jak już to upieczony przez siebie placek w ilości jeden kawałek - nie jestem w stanie zjeść więcej ;). Zrobię sobie posiew kału żeby wiedzieć o co chodzi. Na razie snuję podejrzenia ale i szykuję linię obrony - zawsze muszę być krok do przodu :P Będę studiowała całą zawartą na forum wiedzę i zapisywała informacje natomiast chciałam Was zapytać o jedną metodę, mianowicie URYNOTERAPIĘ. Czy któreś z Was miało z nią do czynienia stosując jednocześnie kuchnię PP??
Pytam ponieważ w tym roku, po badaniu kolposkopii dostałam zapalenia, które wyleczyłam w 3 dni stosując irygacje z własnego moczu. Dlatego właśnie zastanawiam się nad stosowaniem tej metody doustnie co by dotarło do okrężnicy.
Kuchnia PP przemawia do mnie całkowicie i dzisiaj pierwsza wypita z przyprawami kawa smakowała mi wybitnie :) Jednak gdyby dało się połączyć to z urynoterapią to byłoby może jeszcze bardziej skutecznie (może te bulgotania by minęły).
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i przesyłam moc pozytywnych wibracji :))
data: 2013.11.26
autor: Biedroneczka
stykrotko, proponuje rzadsza owsianke ja najpierw robilam na 2l 1 lyzka kaszki kukurydzianej, 2 lyzki platkow owsianych, a potem to podwoilam. jest ok. to ze nie pcha raczek do buzi nic nie znaczy. zeby rosna bardzo dlugo, juz od 5 tyg zycia. u jednych dzieci trwa to dluzej u innych krocej. i najwiekszy bol nie jest wcale zwiazany z wyzynaniem sie zebow, tylko nastepuje on duzo wczesniej :( i trwa dosyc dlugo, a ze zeby rosna jeden za drugim to trwa do nawet rok :( z malymi przerwami. przerabialam to juz u dwojki dzieci :) probuj tez rzadszej zupki przez smoczek.
data: 2013.11.25
autor: keithy
do Stykrotki\\\\\\\\\\\\\\\"Uprawnienia kobiety związane z karmieniem dziecka piersią określone są wprost w Kodeksie pracy. Zgodnie z art. 187 Kodeksu pracy pracownica karmiąca dziecko piersią ma prawo do dwóch półgodzinnych przerw w pracy wliczanych do czasu pracy. Przy czym nie każdej kobiecie zatrudnionej na umowę o pracę przerwy takie przysługują. Kobiecie zatrudnionej na czas krótszy niż 4 godziny dziennie przerwy na karmienie nie przysługują wcale. Kobiecie której czas pracy wynosi co najmniej 4 godziny dziennie, ale nie więcej niż 6 godzin dziennie przysługuje jedna przerwa na karmienie.

Natomiast kobietom, których czas pracy wynosi więcej niż 6 godzin dziennie przysługują dwie przerwy na karmienie piersią. Natomiast długość poszczególnych przerw na karmienie uzależniona jest od liczby dzieci, które pracownica karmi piersią. Jeżeli pracownica karmi piersią jedno dziecko, to przysługują jej przerwy w pracy po 30 minut każda. Jeśli natomiast pracownica karmi piersią więcej niż jedno dziecko, to przysługują jej przerwy w pracy po 45 minut każda. Należy przy tym zaznaczyć, że jeżeli matka karmi piersią więcej niż jedno dziecko, nie muszą to być dzieci urodzone podczas jednego porodu, aby przysługiwały jej przerwy po 45 minut każda.\\\\\\\\\\\\\\\"
Stykrotko nie musisz pracować na7/8 czy innych dziwactwach pracujesz na etacie i przysługują ci dwie 30min przerwy u mnie w pracy koleżanki robiły tak, ze zamiast 8 pracowały 7h.POWODZENIA
data: 2013.12.16
autor: Bombel
Keithy no nie próbowałam owsianki przez butlę. Jakoś mi to umknęło. Spróbuję. Będe musiała powiększyć dziurkę w smoczku. W sumie dopiero od kilku dni ciągnie cokolwiek przez butlę. Wcześniej nigdy butli nie chciała. Niech to będzie taka zapchaj dziura w żłobku jeśli się uda. Co do ząbków - obecnie mamy 2 dolne jedynki i 2 górne jedynki na 1mm jakoś. Jednak młoda nie pcha rączek do buzi i nie gryzie wszystkiego namiętnie więc może to nie to. **** Ostróżko, no teraz też można wrócić na 7/8 etatu jednak ze stratą finansową i możliwe, że jeszcze inną. Mogłabym w 20 minut dojechać do żłobka i nakarmić ją, ale wtedy będzie dłużej w żłobku no i sam fakt, że się pojawię i zniknę jeszcze bardziej by ją chyba zderegulował i rozdrażnił.
data: 2013.11.25
autor: stykrotka
do Marcela :)
Bardzo dziękuje za radę, przyznam że wiele mi wyjaśniła. Kończę właśnie czytać pierwszą książkę p. Ciesielskiej i mam nadzieję, że uda mi się przejść na ten styl odżywiania. Pozdrawiam!
data: 2013.11.25
autor: Dotka
Czy mógłby mi ktoś bardzo proszę podpowiedzieć czy można mieszać zioła np czystek+lipa+szałwia?
Czy może lepiej pić je osobno?
data: 2013.11.25
autor: Ziutka
Dotko, ponieważ temat jest bardzo obszerny, odeślę Cię do książek pani Ani - tam wszystko jest dokładnie wypisane:). Aby dojść do równowagi (zdrowia) i ją zachować, trzeba zrezygnować z żywienia zawierającego w nadmiarze właśnie składniki \\\\\\\\\\\\\\\"kwaśne, surowe, zimne\\\\\\\\\\\\\\\". Na naszym żywieniu gotujemy z użyciem smaku kwaśnego, ale tylko w takiej ilości, aby ZRÓWNOWAŻYĆ potrawę, np. na gar zupy 1 łyżka soku z cytryny, do rosołu pęczek pietruszki, na kanapkę z wołowiną kapka musztardy, sos czosnkowo-jogurtowy do placków ziemniaczanych itp. Nie gotujemy np. pomidorowej na kurczaku (to i to kwaśne), nie zjadamy kurczaka z kiszonymi ogórkami (też smak kwaśny). Ogólnie: smaku kwaśnego używamy do równoważenia potraw (każdy osobnik ma różną miarkę dla kwaśnego - trzeba to wyczuć), na kwaśne potrawy mogą sobie pozwolić zdrowe dorosłe osoby, najlepiej tylko latem i raz w sezonie. Jednak jeszcze lepiej trzymać się od nich z daleka:). Pozdrawiam i życzę wielu sukcesów!
data: 2013.12.16
autor: Marcela
Witam wszystkich!
Od jakiegoś czasu wdrażam się w temat diety pięciu przemian. Zależy mi na zmianie stylu życia, czyli na zdrowym odżywianiu. Ale czytając książkę i różne artykuły na forum nie mogę czegoś zrozumieć, a mianowicie bardzo często jest podkreślane, że smak \\\\\\\\\\\\\\\"kwaśny, surowy, zimny\\\\\\\\\\\\\\\" jest bardzo wyniszczający i ogólnie niezdrowy, natomiast zasada pięciu przemian wskazuje, że trzeba stosować dietę zrównoważoną, czyli muszą być wszystkie smaki.
Czy może ktoś mi doradzić na czym polega to zdrowe odżywianie? Czy np. gotując zupę to muszę zrezygnować ze smaku kwaśnego itp.?
Z góry dziękuję za odpowiedzi i tym samym pomoc.
Pozdrawiam!
data: 2013.12.16
autor: Dotka
ostróżko, teraz tez tak jest, tylko ze moja kolezanka ktora skorzystala z tej dogodnosci zostala zwolniona. odwolala sie do sadu pracy i wsadzili ja na stanowisko zapchajdziury :( stykrotko, moj maly tez jakis czas wisial tylko na cycu, bo reszty posilkow odmawial. mam wrazenie, ze mialo to zwiazek z rosnieciem zabkow (ktore do tej pory sie nie pokazaly). a jak uzebienie Twojego malucha? czy probowalas owsianki przez butle? moze plus sciagniete Twoje mleko?
data: 2013.11.25
autor: keithy
Tak czytam co pisze Stokrotka i przypominam sobie ze dawniej tzn za moich młodych czasów matka karmiąca pracowała tylko 6 godzin lub miała prawo wyjść z pracy na 2 godz. aby nakarmić dziecko,ja z tego korzystałam i nawet nie musiałam się upominać to była ustawa.
data: 2013.11.24
autor: ostróżka
Rita, ok jeszcze raz, Ty pijesz imbirowke dopoki dziecko nie robi kupy jak powinno robic i maluszkowi tez imbirowki, pipetka, strzykawka, albo lyzeczka. Oczywiscie imbirowka dla dziecka jest slabsza i dziecko obserwujesz, jak sie zachowuje. W ksiazce \\\\\\\\\\\\\\\"Filozofia smaku\\\\\\\\\\\\\\\" stoi plus bylo o tym na forum. Pozdrawiam.
data: 2013.12.16
autor: Sylwia V.
@Stykrotko,bądź dzielna !,tyle ci powiem.
data: 2013.11.24
autor: Elka
Kejla - może i za wcześnie na gulaszyki czy jajeczniczkę, ale ktoś mi tu tak poradził. Niestety nie mam wyjścia i muszę wszystkiego próbować. Skoro ona nie chce jeść kaszki PP, zupek PP i niczego innego to muszę i gulaszyki i nawet dzisiaj klopsiki próbować. Ona nie może być tylko na piersi, bo w poniedziałek będzie 8h bez piersi. Ja już nawet w żłobku mówiłam, że jeśli nie będzie mojego jadła to trudno - niech spróbują podać jej ich jedzenie czyli np. robią lane kluseczki na mleku, jajecznicę, kaszę manną na mleku - niestety. Jednak z dwojga złego wolę dziecko najedzone niż głodne przez 8h. Najdłużej była jak na razie 5h bez jedzenia, bo zaprowadziłam ją tam 1,5h po jedzeniu licząc, że może zgłodnieje i zje moją zupkę. Nic z tego. Co do inhalacji - zakupiłam właśnie dzisiaj sprytne urządzenie do inhalacji Medela i wlewam tam sól fizjologiczną. Będzie dobrze :)
data: 2013.11.24
autor: stykrotka
Rita to Ty masz pić imbirówkę nie dziecko
data: 2013.11.24
autor: Bombel
Rita, zacznij od lyzeczki 2-3 razy dziennie i obserwuj, masuj brzuszek koliscie plus podluzne ruchy wzdluz ostatnich zeber w kierunku miednicy. Robisz to kciukiem, reszte palcow masz pod pleckami.
data: 2013.11.24
autor: Sylwia V.
dzięki za rady, na chrzcinach małego zjadlam czytaj zbeszczescilam swój organizm zwykłym jedzeniem. masakra, wzdecia straszne -myślałam, że mnie rozsadzi.trzeba się bardziej zdyscyplinować!
tej imbirowki dla czteromiesiecznego dziecka to mniej więcej ile? łyżeczke, dwie?
data: 2013.11.24
autor: Rita
Agnieszko, nie ma sprawy;) ciesze sie ze mieliscie udane wakacje. Mam nadzieje ze naladowaliscie sloneczne baterie na spory kawalek polskiej zimy. Wszystkim Paniom poszukaujacym lub chcacym rozbudzic uspiony pierwiastek Lilith , polecam ostatani film Polanskiego \\\\\\\\\\\\\\\"Wenus w futrze\\\\\\\\\\\\\\\". A jeszcze bardziej polecam go mezczyznom :)) Pozdrawiam serdecznie Pania Anie i cale Forum.
data: 2013.12.16
autor: Ola z Fr
Fox_India, alem się uśmiałą po Twoim poprzednim poście :) Ej Hanka z Ciebie jak nic, w języku szczególnie. Telewizji nie mam, więc jak sobie czasem Twoje posty poczytam, to mi się micha cieszy i jakoś lżej na ciele kurze domowej :) Skąd w ogóle to powiedzenie \\\\\\\\\\\\\\\"kura\\\\\\\\\\\\\\\"? Ani my głupie, ani my paskudzące pod siebie, ani durnowate, ani strachliwe. Myśmy są królowe ogniska domowego hej! ***Rita moje dzieci nigdy zaparć nie miały, drugi nadal na cycu + zupki i kaszki PP, ale na samym cycu to oni zawsze kupy co dzień, nawet i nie raz produkowali. Jedz owsiankę z rana, grzanki, zupy, zupy i raz jeszcze zupy, raczej trzymaj się ziemniaków, duszeniny mięsno warzywne, gulasze, warzywa duszone i gotowane do obiadu, ja na kolacje wcinałam drugi raz drugie danie, czyli wiadro ziemniaków szło na jeden dzień ;) Choć lepiej chyba zupą zakończyć dzień, tylko mi mało było. Życzę, aby wyszło dosłownie i w przenośni ;) ***Stykrotko możesz dołożyć inhalację (lampka do inhalacji) z olejkiem z drzewa herbacianego, ewentualnie lawendowego. Nam na katary pomagało, jak były. Stópki smaruj amolem małej i w skarpetki. I sobie mój post przeczytaj co Ci parę dni temu napisałam. Trzym się.
data: 2013.12.16
autor: Kejla
ostróżko to świntuszenie to a propos że grzecznie ślicznie i po gospodarsku. Lilith zostawmy bo i tak jej po reputacji pojechali :)
data: 2013.11.23
autor: Fox_India
Rita, moim zdaniem dziecko powinno robic kupy codziennie. Dajesz imbirowki troszke, natomiast to Ty przewalasz i nie kiedys tylko teraz. Zastanow sie. Ja mojego zalatwilam raz jak mial poltora miesiaca, jadlam kasze jeczmienna i ryz. Nie mogl sie wyproznic i mial gazy, ale nie potrafil ich jeszcze puscic... Pani Anna pojechala ze mna krotko i bylo po sprawie.
data: 2013.11.23
autor: Sylwia V.
Stykrotka, Ty kilerka, dziecku imbirowki wstrzykuj 2-3 razy dziennie. Dzieciom nie podaje sie kilerkI do 3 roku zycia, mloda sciagnie ja razem z pokarmem. Ty pelna dyscyplina zero slodyczy! Bedzie dobrze, ale niekoniecznie ekspressowo ;-)
data: 2013.11.23
autor: Sylwia V.
Bombel, ale jak ja mam płukać gardło 10,5 miesięcznemu dziecku? :) Imbirówkę robię z pół łyżeczki
data: 2013.11.23
autor: stykrotka
Rita dziecko ma zaparcia czy nie robi kupy a brzuchol jest ok. Dzieci karmione piersią(przy prawidłowym odżywianiu matki) robią kupy różnie codziennie lub co 7-10 dni i to jest norma. Jeśli boli brzuch i cos jest nie tak to ugotuj sobie marchwiankę ta z przepisu dla dziecka i zjedz Smacznego ;-) i obowiązkowo imbirówka. Jak jesteś nie pokorna to imbirówka powinna być codziennie. Zaparcia to za dużo smaku słodkiego przeanalizuj swoje menu.
Stykrotko zapalenie garda płukanka z ostrozenia i/lub szałwii i nasze jedzenie, imbirówka bez miodu ale możesz dać poł łyżeczki imbiru.
data: 2013.11.23
autor: Bombel
Mam prośbę. Nie mam czasu teraz przeszukać forum. Moja mała ma zapalenie gardła z nalotem na migdałkach. Oczywiście dostała antybiotyk a ja nie chcę jej go podać. Czym ją leczyć? Czy imbirówkę robię jak dla dorosłych czy słabszą? mogę dodać do niej miodu na końcu? Pamiętajcie, że niestety moja córeczka nic nadal nie je oprócz mojej piersi :( i tak już podłamana tym jestem.
data: 2013.11.23
autor: stykrotka
Rito, a jak ze słodyczami było albo jest? Imbirówka dla Ciebie i dzidziusia, masowanie brzuszka, nóżki do góry i cierpliwości :)
data: 2013.11.23
autor: Fox_India
pewnie że się nie martwię o taką dzielną klobietę,a lilith nie kojarzy mi się tylko ze świntuszeniem
data: 2013.11.23
autor: ostróżka
Rita, syp mniej lukrecji az sie przyzwyczaisz do jej smaku. Napisz prosze co jadasz, bo inaczej nikt Ci nie poradzi co zmienic w Twoim jadlospisie. Pozdrawiam
data: 2013.11.23
autor: dynia
pisałam pracę magisterską o Lilith, to wiem to i owo. kobietki jak reagujecie na lukrecje, bo mnie lekko mdli po TLACI. Mój dzidzius 4 miesiące ma i od 2tygodni zaparcia, działa tylko czopek. czy coś knoce na PP ? karmie piersią, może jakieś grzechy wychodzą z przeszłości... poratujcie, proszę. Ukłony dla Pani Anny, zmieniła moje życie :)
data: 2013.11.22
autor: Rita
Dziczyzno999 jajka przygotowane według zasad PP nie zakwaszają organizmu
data: 2013.11.22
autor: ostróżka
ostróżko droga, Ty się o Fox_Indię nie martw bo nie ma o co! Fox_India radę sobie da, a że dziewczyna do tańca jest i do różańca to pewne. każda moneta ma awers i rewers a każdy kij ma dwa końce :D a Fox_India wie, że jak dzieci trzeba odchować to trzeba, jak zmywarkę wstawić to trzeba a jak trzeba ekstremę zaliczyć to zaliczamy. Najlepiej dwa tysiące metrów nad ziemią iha! jest czas na wszystko i na wszystko miejsce. na dom, na pasję, na dzieci i drinki z palemką. świata zwiedziłam, życia użyłam i jeszcze ostatniego słowa nie powiedziałam. A że Fox_Indii bliżej do Hanki Bielickiej niż do perfekcyjnej pani domu wie każdy komu Fox_India drogę nastąpiła :) a jak trzeba to możemy też poświntuszyć ale ja nie wiem czy Pani Ania oko na to przymknie :) i dodać muszę, że widziałam kilka kawiarnianych mordobić, tylko co z tego? 3majcie się dzielnie kury domowe! ku chwale Ojczyzny! :)
data: 2013.11.22
autor: Fox_India
Dzień dobry,
Czy opinia, że jajka są zakwaszające organizm jest prawdziwa czy nie?
data: 2013.11.22
autor: Dziczyzna999
A ja o Lilith slyszala, ostatnio wizielam sie za nia odrobine. Nie moge za bardzo, bo moj osiwieje w 100%, on macho i tak do dzisiaj nie moze zrozumiec, ze tak sie zakrecil i sie ozenil, a tu babie sie robic nie chce, a w domu siedzi. Portugalki porzadne, w mlodym wieku wychodza za maz I znikaja z tego swiata, po laaatach swietlnych wychodza takie rozne panie starsze i oczy mruza, bo slonca za duzo poza domem, i sie dziwuja, bo swiat inny, kiedys inaczej bywalo. Ale one wygraly! maz ten sam, dzieci wychowane, mieszkanie czyste, malowaly dame 2 lata temu, kiedy maz ogladal przez tydzien z kumplami podczas fiesty jak byki lataja przez ulice... Pozdrawiam :)))
data: 2013.11.22
autor: Sylwia V.
Witam forum a może kafejke made in Fox India?Niestety zadnej kawiarnianej atmosfery tu nie czuję.Wszystko grzecznie sumiennie i po gospodarsku , codzienne troski o jajka wołowine zmywarki i pryszcze. Fox Indio w Twoich postach czuć pauer i work. Jedno i drugie cenne i w parze z soba idzie, ale kobito dyć przychamuj, bo przypomniałaś mi Jagienke ze Zgorzelic o której Maćko z Bogdanca z zachwytem powiadał że nic to dla niej worek zboża na plecy zarzucić w trakcie 4 połogu. To nawet ze mną tak żle nie bylo a wszak obrabiałam czworo chłopstwa , psa, kota i papugę.Kochane dziewczyny dobrze zorganizowane i mniej podobno Ewa była naszą pramatka i program perfekcyjna pani domu to była jej pierwsza lekcja do odrobienia ale która z was słyszała o LIlit a może tylko zapomniałyscie.
data: 2013.11.22
autor: ostróżka
Urszulo, bardzo dziękuję. Pozdrawiam.
data: 2013.11.22
autor: Kamila ze Szczecina
Witam, Kamilo za Szczecina, ja kupuję wołowinę w Selgrosie, jest tańsza niż w marketach. Tam także kupuję wołowinę II klasy za ok. 13 zł za kilogram dla moich kociaków i dla siebie na mielone. Ta wołowina jest raczej dostępna na zapleczu, trzeba zadzwonić dzwonkiem obok działu mięsnego i tam zakupić. Pozdrawiam serdecznie forum i panią Anię.
data: 2013.11.22
autor: Urszula ze Szczecina
Co może oznaczać delikatna wysypka (a raczej kilka kropek w kolorze czerwonym z osoczem wewnątrz) tuż pod nosem, po lewej stronie? Chyba z czymś przewalam, podejrzewam że to moje emocje wywalają taką flagę na zewnątrz... Czasem puszczają mi nerwy (wątroba), ale nie wiem czy dobrze łączę te sprawy, jeśli macie jakiś pomysł, dajcie znać :) Dobrej nocy :)
data: 2013.11.22
autor: Kejla
Witajcie, ostatnio odkryłam, że na ból głowy pomaga przyłożenie w miejscu bólu nieobrobionego kryształu górskiego + mocno schłodzonej soli zawiniętej w lnianą szmatkę (jednocześnie). Na razie wypróbowałam tę metodę 2x, za każdym razem podziałało. Do tej pory próbowałam przykładać albo kryształy, albo sól, nie zawsze to było skuteczne. Razem - działa :)
Fox_Indio, przyłączam się do gratulacji. Córka. Super. Janko Poznanianko, pozdrawiam serdecznie :)
data: 2013.11.21
autor: Jagoda
Beato z Zielonej Góry, zadbaj o śledzionę. Jak Ci się chce pić, to zupy i nasza herbatka - na zmianę. Lukrecja dodawana do naszej herbatki to wspaniałe ziółko na nawilżenie. Plus zupa :) Pozdrawiam Forum :)
data: 2013.11.21
autor: DanusiaA.
Witam! Jestem na KPP od czerwca br. Do tej pory schudłam 17 kg i myślę, że to nie koniec. W tym czasie, ze względu na zaostrzenie astmy, przebywałam w szpitalu. Każdy taki pobyt wcześniej (wiaderko sterydów do żyły) skutkował przybraniem na wadze 6-8 kg. Tym razem...kilogram schudłam! zaznaczam, że w szpitalu nie było możliwości zachowania zasad KPP, piłam tylko herbaty i to parzone. Sterydy to bardzo silne leki. To, ze KPP potrafi je okiełznać, to dla mnie prawdziwy cud. Choruję na astmę 36 lat i wiem co mówię. Mam jedno pytanie. Na początku stosowania KPP nie miałam żadnego problemu z odstawieniem zimnego picia, pomimo, że całe życie piłam zimne. Teraz, od jakiegoś miesiąca, są momenty, że za parę łyków czegoś zimnego oddałabym dusze diabłu. Co robić? Prosze o pomoc.
data: 2013.11.21
autor: Beata z Zielonej Góry
Witam! Od dawna śledzę forum, wstyd się przyznać, że czerpię nic nie dając z siebie.:) Forum działa na mnie motywująco w chwilach zniechęcenia, chociaż w zasadzie jedno spojrzenie w książkę, albo przegląd najnowszych postów sprawia, że energia wraca w 5 sekund. Mam pytanie do szczecińskich \\\\\\\\\\\\\\\"PP-owiczek\\\\\\\\\\\\\\\". Mianowicie: gdzie kupujecie wołowinę? Że jagnięcina w Auchan to już wiem, w sobotę jadę w celu nabycia. Jeśli to komuś pomoże, wiem gdzie można kupić jajka z ekologicznego gospodarstwa (najlepsze jakie jadłam), z mięsa niestety mają tylko kurczaki, kury i króliki. Gospodarstwo Pro-efekt. Więcej nie piszę, łatwo ich znaleźć w wyszukiwarce. Jestem bardzo wdzięczna, że miałam w życiu okazję poznać osobę, która dała mi książkę p. Ani, co ciekawe otoczenie tej osoby mówi, że to \\\\\\\\\\\\\\\"chyba jakaś dieta cud\\\\\\\\\\\\\\\", skoro takie efekty, ale mało kto chce doświadczyć na własnej skórze. Robiłam kilka podejść do PP, kilka razy udzielałam się na forum. Uważam, że każde odstępstwo od PP się po prostu nie opłaca. chociaż najlepiej uczymy się na własnych błędach. Cieszy mnie obecność na forum Oli ze Szwecji, ponieważ też jestem studentką i cieszy mnie, że piszą tu osoby młode, które dbają o jakość swojego życia. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za inspirację!
data: 2013.12.16
autor: Kamila ze Szczecina
Dziękuję za komplement ale blog to nie dla mnie. Forum to co innego. To jak najfajniejszy lokal w mieście ale kameralny, w którym zawsze można spotkać znajomych. Wchodzisz i zawsze ktoś jest i pogadać można. Ktoś ma lepszy nastrój, ktoś gorszy, czasem śmieszno, czasem straszno :D I pozwalają wchodzić w klapkach i w dresach z polaru :) Stykrotko, jakie weki? U mnie żarcie znika w tempie ekspresowym. Gotowanie co trzy dni, tak jak pisze ostróżka, jest mi milsze zdecydowanie. Takie gotowanie można rozciągnąć na cały boży dzień. Nie musisz się spinać w godzinę. Masz czas wstawiasz wywar, masz chwilę szykujesz warzywa, mięso. Wieczorem stawiasz kropkę nad i - i gotowe! Sprawdza się nawet jak musisz gotować na zakładkę, bo raz kończy się zupa a raz gulasz a raz coś innego. Musisz tylko planować na bieżąco. Ja w weekend rozpisuję menu na cały tydzień, robię konkretne zakupy. W środku tygodnia planuję np. porową. Szybka do zrobienia i nawet maluch może zjeść. A i taki niewinny gulasz cielęcy robi się raz dwa. Zawsze mam też w odwodzie zamrożone kopytka albo knedle z mięskiem. W razie gdyby cuś. Uciekam, zbliża się pora dżemowa :)
data: 2013.11.21
autor: Fox_India
Oh Enko:D, niedoczytalam dokladnie, tak, mozesz przy tabletkach pic TLACI :)
data: 2013.11.21
autor: dynia
Enka:D, wypowiedz Pani Ani z archiwum:\\\\\\\\\\\\\\\"Przy tabletkach antykoncepcyjnych można pić imbirówkę, przy innych lekach proszę uważać\\\\\\\\\\\\\\\". Pozdrawiam
data: 2013.12.16
autor: dynia
Witam serdecznie! Czy ciapciowata kupka u synka moze oznaczac zabkowanie? Pilnuje, aby nie zmarzl bawiac sie na podlodze, wiec to raczej nie zimno wiec szukam innej przyczyny. W jakim smaku jest kaszoryz? Czy dodajac kaszoryz do garnka z jakas potrawa powinnam dodac go w smaku slonym, bo na soli zakonczylam jego gotowanie? Sadze, ze tak, ale chcialabym sie upewnic. Synek ma 1,5 roku, dostaje ok 55 gr miesa dziennie. Czy to nie jest za malo? Wiem, ze to indywidualna sprawa, ale prosze o naprowadzenie. Fox_India, uwielbiam czytac Twoje posty :) jestes niesamowicie zorganizowana! pozdrawiam i prosze zwolnij troche.
data: 2013.11.21
autor: dynia
Stykrotko zupki dla maleńtasów wekuje sie na dwa dni a dla starszych mozna na dłuzej Poza tym często wekowanie słoików na tydzień więcej czasu zabiera niż gotowanie co drugi dzień to zalezy od tego jak stoimy z czasem po powrocie z pracy. Niektórzy mają czasochłonne dojazdy i muszą więcej zawekować w soboty .
data: 2013.11.21
autor: ostróżka
witam, jestem początkująca w stosowaniu 5 przemian. I mam pytanie:) Czy można bezpiecznie pić herbatki z lukrecją biorąc tabletki antykoncepcyjne? Przy ,,kilerce\\\\\\\\\\\\\\\" doczytałam adnotacje o hormonach a jak z innymi herbatkami lukrecjowymi?
data: 2013.12.16
autor: Enka:D
Fox India, z tymi paznokciami to probowalam pare razy, nie akryl, poprostu 2 warstwy plus utwardzacz. I po 3 dniach znika jak fatamorgana. Wyglada pieknie tylko pierwszego dnia, trzeba pamietac, ze mamy tylko pare godzin aby podziwiac ;)))
data: 2013.11.20
autor: Sylwia V.
Fox_India przyjmij i ode mnie (spóźnione) gratulacje z okazji pojawienia się córeczki po tej stronie:) Jesteś dla mnie wzorem kobiety świetnie zorganizowanej, chciałabym tak umieć.
Chciałam również podziękować Cyrance, za to, że zmobilizowała mnie do przeczytania książki \\\\\\\\\\\\\\\"W głębi kontinuum\\\\\\\\\\\\\\\" - płakałam momentami ale i sporo zrozumiałam.

Wielkie podziękowania dla Oli z Francji, której wskazówki i rady dotyczące jedzenia bardzo mi pomogły. Z dużo większym spokojem pojechaliśmy na wakacje, było świetnie, jedzeniowo też daliśmy radę. Dziękuję Olu!
data: 2013.12.16
autor: e-agnieszka
KaM, ja tez uważam, że wsparcie drugiej połowy, to po prostu ta druga połowa sukcesu... Ale fakt nie można się porównywać, bo rożne są etapy w naszym życiu i nie wiadomo co się jeszcze wydarzy! Jest tak, jak ma być i co ma być to będzie. Na szczęście przez moje okna jeszcze widać(ale to odkładanie rzeczy na miejsce... Nad tym trza popracowac;). Pzdr
data: 2013.11.20
autor: Mtd
Fox_India - jesteś dla mnie wzorem ;) ja zawsze byłam niezorganizowana i tak mi pozostało mimo, że mineło 10,5 miesiąca od narodzin dziecka :) pewnie dlatego czasem jęczę, że nie ogarniam tego przy 1 dopiero dziecku. Nie wiem jak to robisz, ale jeśli tak jak piszesz gotujesz w weekend to znaczy, że wekujesz na cały tydzień i chcąc nie chcąc nie przestrzegasz 2 dni na jedzenie zawekowanego jedzenia :) Co do młodej - moja pierwsze chyba 7 miechów przesypiała całe noce bez jedzenia ;) zasnęła o 19:00 i budziła się o 5 rano na jedzenie więc to chyba normalne. A tak w ogóle chciałam się pochwalić, że zarówno moja jak i córeczki morfologia krwii wyszła tak dobra, że w przypadku córki robili 2 razy (na wydruku widać) a w moim przypadku cytuje lekarza: \\\\\\\\\\\\\\\"a morfologii to można Pani pozazdrościć\\\\\\\\\\\\\\\". Co ja na to? \\\\\\\\\\\\\\\"Panie doktorze, polecam Kuchnię Pięciu Przemian. Nie jem owoców, serków, nie pije mleka i żyję\\\\\\\\\\\\\\\" ;) A oczywiście, że mimo to kąsam słodycze. Czasem.
data: 2013.12.16
autor: stykrotka
Fox India założyłabyś jakiś blod, tak superancko piszesz
data: 2013.11.20
autor: agata
Ja też jestem najlepsza w pakowaniu zmywary a kiedyś byłam najlepsza w tetris; tak myślę, że dużo mają ze sobą wspólnego, prawda? Jeszcze w kwestii Fox_Indiowego przerobu. Tak sobie myślę, obserwuję, analizuję i dochodzę do wniosku, że tu wiele załatwia Mężowska Akceptacja. Już pomijam las, który daje wytchnienie tu i teraz... ale ta Akceptacja.... to jest chyba to...
data: 2013.11.20
autor: KaM
normalna to ja nie jestem ale żeby zaraz kompulsja? :D :D to wszystko dlatego, że już od jakiegoś czasu nie mogę sobie walnąć kielicha hihi
data: 2013.11.20
autor: Fox_India
Fox India, ha, przypomialas mi mnie sama, maksiare w ciazy, studia plus praca, potem maluch i jak skonczyl 3 miesiace pisanie pracy magisterskiej w nocy, totalny deficyt snu, bo mlody mial ochote na drinka, to dostawal, a nie jadl, zarl wampir ;) Gdyby wszystko bylo normalnie zajeloby mi to miesiac, tak pisalam 7 miesiecy. Z 50 kg zjechalam do 44 kg, wygladalam jak zombie z amerykanskich filmow kategorii Z, czyli najgorszych z najslabszymi artystami od make up\\\\\\\\\\\\\\\'u ;) Mi nie wysiadal kregoslup, u mnie siadaja barki i ramiona, bole promieniste, kiedy siadac i stac dluzej tez trudno, lezec tez srednio. Jak bywalam w Polsce chodzilam do fantastycznej masazystki Litwinki, krecila nademna glowa i mowila, ze mam odpuscic.. Jadlam 3 razy tyle co koj maz, teraz jem 2 razy tyle gdzie to sie podziewalo??? Dochodzilam do siebie dlugo, ale nie chorowalam, bo 99% dyscyplina byla. Wierze jednak, ze cialo pamieta, kiedys moze przypomniec... Potem zaczelam skracac liste rzeczy do zrobienia.. Moj maz ma kurza slepote, plusy nie bycia na PP ;))) wiec, nie widzi, ze nie ma na blysk... Ucz sie na moim doswiadczeniu, trzyma Cie tez kompulsja Kochana i kontrola. Pozdrawiam serdecznie.
data: 2013.12.16
autor: Sylwia V.
Serwus! zaatakuję Was z rana, a co! :D dziś młoda przespała całą noc a ja się zastanawiam czy to normalne :) średni wstał o 5 rano więc całe szczęście, że noc była taka super. Jaki cudowny był dziś wschód słońca.. KaM jeszcze a propos zmywarki :) ja zawsze pakuję zmywarkę - robię to najlepiej ;) - a mąż rozładowuje. Dziewczyny i jeszcze słówko a propos naszych gospodarskich osiągnięć. Pani Ania napisała w którejś z książek żebyśmy nigdy nie porównywali się z innymi bo albo nasze ego zostanie rozpasane albo będziemy czuli się źle. Ja mam nadzieję, że starczy mi tego humoru i siły w trudniejszych momentach życia. Kiedy czytam na forum o Waszych codziennych zmaganiach to czuję R.E.S.P.E.C.T Jesteście mi naprawdę bliskie. Czasem piszę coś tam od siebie udzielając rady ale czasem mam ochotę napisać po prostu: respect siostro! Ja wielu rzeczy nauczyłam się tu na forum, od Was właśnie. Bardzo się cieszę, że jesteście. Pozdrawiam
data: 2013.11.20
autor: Fox_India
Witam wszystkie panie :) To moj pierwszy post na tym forum. Mam dwoch synow, 6 i 2 lata. Byli chorzy dwa tygodnie temu, myslalam ze to grypa zoladkowa, stwierdzono Salmonelle. Lekarz stwierdzil ze samo przejdzie. Im przeszlo ale na mnie. Co moze pomoc pozbyc sie bakterii z organizmu? Dziekuje z gory i przepraszam jesli temat ten byl juz wczesniej poruszany.
data: 2013.11.20
autor: Ola
A jak wesoło się zrobiło
data: 2013.11.20
autor: 
Dziennik pokładowy Matki Polki Leśnej, data gwiezdna dzisiejsza. Sylwio V. - masz rację, absolutną rację. Ile to ja mam wokół głosów rozsądku, które próbują kontrować smyczą moje zapędy. Na darmo. To jest silniejsze ode mnie.. normalna nie jestem na pewno, ale Sylwio ja lubię to robić. Lubię, niestety. Nawet moja teściowa powtarza mi: Idź sobie do fryzjera, zrób paznokcie, zniknij sobie na chwilę żeby zatęsknili. Nie potrafię. Zresztą włosy długie nie wymagają fryzjera, a przy moim użytkowaniu rąk to i akryl z paznokci by wygryzło hihi. A męża mam takiego, że każe mi leżeć na szezlągu, bo świat się nie zawali, a ja swoje. A macica pobolewa. Trochę jednak mnie nastraszyłaś. Dziś jeszcze dodatkowo boli mnie kręgosłup bo w wannie uprałam dywan z pokoju starszego synka :) Muszę Wam jednak powiedzieć, że moje chłopaki takie fantastyczne, że w sobotę i niedzielę zajmują się sami sobą. Mąż wstaje rano, robi kawki, wstawia owsiankę, potem zajmuje się chłopcami. Właściwie on codziennie wstaje i robi to wszystko. Dodatkowo z rana gotuje świeże ziemniaczki dla synka przedszkolaka. Ja wstaję o 6:30, podgrzewam herbatkę, zupę i drugie danie, grzankuję kanapki, pakuję termosy i chłopaki, po śniadaniu, w drogę. A potem zajmuję się pampersiakami :) Około 12-13 pampersiaki mają dłuższą drzemkę. Jeśli uda mi się ich odpowiednio skalibrować mi też udaje się 30 minutowa lub godzinna drzemka. Dziś przed drzemką wstawiłam 2 prania, rozwiesiłam po drzemce. Gotowanie zawsze planuję na sobotę i niedzielę albo gotuję, tak jak właśnie teraz wieczorem kiedy dzieciaki już śpią, bo przecież w ciągu dnia i tak jego część trzeba spędzić w kuchni, a tak nie mam stresa, że nie zdążę czegoś ugotować. Ciachnąć gulasz albo zupkę dla malucha to chwila moment przecież. Po południu jak młoda drzemie to odkurzam i trochę sprzątam bo lubię rano wstać i nie potykać się o coś. Poza tym staram się sprzątać na bieżąco, odkładać rzeczy na swoje miejsce - to bardzo ułatwia zachowanie porządku. Sama sobie się dziwię, że z \\\\\\\\\\\\\\\"panny dwie lewe ręce\\\\\\\\\\\\\\\" wyszło takie cuś nadpobudliwe :) A może zawsze taka byłam? Mam trzy młodsze siostry, dwie zasadniczo wychowałam do spółki z moją mamą :) Trening zaliczyłam :) A żeby nie było, że nie robię w tym czasie czegoś dla siebie - zaczęłam pisać doktorat :) I tak to leci. Oczywiście nie zawsze wszystko jest super. Jesteśmy z mężem zmęczeni, czasem mamy tu istny dom wariatów. A prowiant na pępkowe, czyli pizza, kiełbaski w winie, kukurydza z boczkiem, orzechy prażone na miodzie, ogórki po syczuańsku robiłam z moim średnim kulfonem na blacie, młodą bujałam w wózku. Na koniec jak przyszli wujkowie to młodą lulał wprawiony mąż jednej z naszych forumowych Ań :) trzymał fason choć młoda śpiewała donośnie. Grunt, że wszystko było przygotowane na czas i się pępkowe udało - tak Aniu, siedzieli dość długo :) Obiecałam dziś jednak mężowi, że zadbam o siebie. Pozdrawiam Was ciepło. Na krasnoludy namiaru nie dam bo, cudów nie ma, wszystko trzeba własnymi ręcami :)
data: 2013.12.16
autor: Fox_India
Rita Pani Ania pisała ostatnio w poście aby zmniejszyć ilość kwaśnego smaku w potrawach bo to ma wpływ na ząbkowanie(nie rezygnować ale zmniejszyć). Jeśli odżywianie Twoje i Dziecka jest ok to ząbkowanie powinno przechodzić bezboleśnie. Wiem że Dziewczyny stosują Camilie(ja nie stosuje)- można smarować dziąsła olejkiem rumiankowym lub geraniowym tak z naturalnych rzeczy.
Sylwia V. popieram grunt to dbać o siebie, Fox-Indio humor nie opuszcza trzymajcie się i nie za ciepło żeby Małej było ok:-)
data: 2013.11.20
autor: Bombel
KaM,dzięki za pomysł.Moja wnusia Wandusia ma 2lata i 8 miesięcy,myślę że spodoba się jej taka zabawa.
data: 2013.11.19
autor: Elka
Ja nie rozumiem, kiedys Firanka chyba powiedziala, ze jak przez okna jeszcze widac, to jest ok. Co Wy tak wszystkie chcecie harac, co to wyscigi, a medal Wam ktos da? Ja juz dawno doszlam do wniosku, ze albo ja albo robota. Robota nie zajac, do gardla tez sie nie rzuci, poczeka. Najwazniejsze to ma byc co jesc, dzieci zaopiekowane, ja nie przeciazona i wtedy tez dla meza i ojca bede milsza, bo mniej sfrustrowana, bo padam na twarz. A Ty Fox India jestes w pologo 6 tygodni Kochana, wiec nie szalej, bo Ci sie to czkawka odbije potem, a tu zima i Ty masz trojeczke malutkich plus jednego duzego, spora gromadka. Kiedy mozesz powinnas polegiwac, a nie smigac jak traba powietrzna, bo to sie na dluzsza mete NIE OPLACA. Buzka.
data: 2013.11.19
autor: Sylwia V.
KaM, ja traktuje brukiew jako ostra, dodaj tez ze 2 marchewki, jedna cebule i pare zabkow czosnku. Majeranku duuuzo... Sprobuj na intuicje pierwszy raz, potem wyczujesz jak bedzie najsmaczniej dla Ciebie aby robic nastepnym razem. Wszystko se podraznilas, strzel imbirowke i wez dziecko na spacer albo do cieplej biblioteki. Od klotni sie nie umiera, a czasami nie da rady inaczej aby nauczyc sie samemu stawiac granice i mowic nie.Szczegolnie kobietom to trudno przychodzi. Pozdrawiam.
data: 2013.11.19
autor: Sylwia V.
*** Sylwio, dzięki. A proporcjonalnie ile brukwi na ile zupy? Spróbuję na pewno! *** Mtd, ja po postach Fox_Indii dochodzę do siebie przez dwa tygodnie ;) *** a teraz mam jeszcze pytanie z innej beczki do Szanownego Gremium: jaki narząd podrażniłam porannym spięciem (które niestety siedziało we mnie pół dnia), że teraz ciężko mi się tak oderwać od \\\\\\\\\\\\\\\"tronu\\\\\\\\\\\\\\\"?
data: 2013.12.16
autor: KaM
A ja po poscie Fox_Indii pomyślałam, że ze mna cos nie tak, bo nie wyrabiam przy mojej dwójce bachorków... Ale widzę, że to nie jest norma, a 200%normy!!! Zazdroszcze, oj baardzo. Jak Ty to robisz Kobieto Lisico?
data: 2013.11.19
autor: Mtd
kobietki , macie jakieś sprawdzone metody na ulżenie dziecku przy ząbkowaniu - czy w PP jest na to jakiś sposób ( młody ma 4 miesiace i jest na piersi), myślałam o imbirowce po kilka kropel, ale nie wiem czy można. proszę o pomoc :)
data: 2013.11.19
autor: Rita
Ale wymyśliłyśmy z Córą zabawę kuchniową. Układamy z warzyw na podłodze różne \\\\\\\\\\\\\\\"wzory\\\\\\\\\\\\\\\". Spod moich rąk wyszedł taki oto Lud: z długich porów były nogi, z brukwi brzuch, z fenkuła z nacią głowa, z marchewek ręce. Oczy zrobiłam z ziela angielskiego a z liścia laurowego szeroki uśmiech i nosek. Volia! PS. Ostróżko, jaz zwykle magiczny strzał w dziesiątkę. Znasz, Kobieto, życie ;) my z Mężem jesteśmy akurat na etapie porządkowania emocji między nami. Pół biedy, że boli, bo w końcu zaczęło działać! Alleluja! Słonecznie pozdrawiam.
data: 2013.12.16
autor: KaM
KaM, brukiew jest super w zupie z duza iloscia ziemniakow i majeranku. Smacznego.
data: 2013.11.19
autor: Sylwia V.
Witam forum .Fox Indio daj namiary na jakiego krasnoludka bo ja od 4 tygodni robie za inwalidke.Pani Ani dziekuję za troske rady i wsparcie czynne i duchowe a forumowym kociarom za porady w sprawie karmienia kota bo przbyla mi do domu czteromiesieczna zdzira dachowa imieniem Zuzanka. Podobno koty wyciagaja z czlowieka chorobe i dlatego moja wnuczka sprawila mi kota i teraz razem śpią u mnie , od piątej rano już mialam pobudkę, najpierw wstał kot, po kocie wnusia,po wnusi ja się zwlokłam o lasce.I tak zaczęłam dzień kobiety co powinna poleżeć.Ale szanuje się Pani Aniu jak tylko moge.KaM zostaw sobie troche wnetrznosci na starość też są potrzebne. Jak Ciebie bolały to on też nie poszedł do pracy w skowronkowym nastroju najwyzej udawał chojraka ,wiec jesteście po równo. Wszak chłopy też wybieraja sobie żony wedle tego co w nich siedzi do przerobienia.Nie przejmuj się za bardzo, bo pewnie miałaś racje. Pozdrawiam wszystkich
data: 2013.11.19
autor: ostróżka
Fox India mieszka w lesie wiec zlapala pare krasnali i za miche kartoflanki one odwalaja \\\\\\\\\\\\\\\"czarna robote\\\\\\\\\\\\\\\" plus skrobia warzywa...
data: 2013.12.16
autor: Sylwia V.
Post do Crazy_Fox_India i o antybiotykach był mój. Pozdrawiam raz jeszcze! I chciałam jeszcze napomknąć o tajnych zbiegach okoliczności, i o tym, jak ostatnio na rynku dorwałam dziwną bulwę, zakupiłam, a była to brukiew. Jakie było moje zdziwienie, gdy za kilka dni pojawił się na Forum wpis Pani Mamy i Babci \\\\\\\\\\\\\\\"Norwegów\\\\\\\\\\\\\\\" :) pomijam już kolejny zbieg okoliczności, że o niczym innym nie marzę, jak o wyjeździe właśnie do Skandynawii, a tu Norwegia i brukiew w jednym. I podziękować też Ostróżce chciałam, bo każdą ostatnią Swoją wypowiedzią przychodzi do mnie na czas. Niesamowite jest to, co się dzieje wokół. Nawet, gdy słońce zza chmur nie wygląda, a wnętrzności od porannego ostrego zgrzytu z Małżonkiem Moim Przecież Przeze Mnie Wybranym trochę pobolewają. Pozdrawiam raz jeszcze.
data: 2013.12.16
autor: KaM
Witam Forum. W Rzeczpospolitej jest artykuł na temat antybiotyków http://www.rp.pl/artykul/22,1065369-Antybiotyki--Czas-sie-opamietac.html?p=1. Można poczytać. Fox_India, Ty powinnaś zmienić Swoją nazwę na Crazy_Fox. Ukłony w pas skierowane do Ciebie to za mało. Trójka dzieci, w tym przedszkolak na własnym prowiancie i noworodek a Ty hamburgery robisz i ogórki po syczuańsku? A gdzie zupki, gulasze dla dwulatka, a gdzie zupy i obiady dla Ciebie, jako karmiącej, a gdzie jedzenie dla przedszkolaka, który jest niezłym wyjadaczem... a gdzie w tym wszystkim mąż i Jego prowiant? A sen? Twój sen, znaczy. Już nie wspominam i innych przyziemnych tematach, jak kąpiel, pranie, zmywanie, a nawet zapakowania i wypakowanie zmywary, które jednak zajmuje czas. W mojej dobie brak kilku godzin. Zdradź sekret, gdzie dokupujesz Swoje godziny. :) Pozdrawiam serdecznie, Panią Anię szczególnie!
data: 2013.11.19
autor: 
Dziekuje Mtd, polecana przez Ciebie ksiazke dodalam do mojej listy pozycji do przeczytania. Pozdrawiam
data: 2013.11.19
autor: dynia
Very.Ewo, jesli chcesz przygotowac ciekawe i w miare zdrowe slodkosci byc moze ten blog bedzie dla Ciebie inspiracja : http://smakoterapia.blogspot.pl. Niektore przepisy mozna zmodyfikowac wg PP. Pozdrawiam
data: 2013.11.18
autor: Ola
Very.ewa - kulki owsiane w szeleszczące papierki opakowane, pierniczki kolorowo lukrowane (barwienie lukru raczej naturalne zalecane - kurkuma, buraki itp.), ciasteczka owsiane, babeczki i inne. Ważne, by dzieciom to ładnie zapakować - oczy też się muszą najeść. Wykorzystaj bibułkę, papilotki do babeczek, powycinaj aniołki. Ja synowi pakuję porcję pierniczków do metalowych puszek w kształcie bombek (można powiesić na choince). Ma wtedy frajdę, bo mu codziennie uzupełniamy zjedzone ciastka. Jak masz czas to możesz spróbować zrobić domek z piernika - założę się, że przebijesz tym wszystkie inne paczki:)
data: 2013.11.18
autor: Marcela
Veryewo, niedawno Sytkrotka polecała rafaello z kaszy jaglanej.
data: 2013.11.18
autor: Sasanka
Dziewczyny, dzień dobry po dłuższej przerwie! Potrzeba mnie przywiodła... A cóż by innego:P Jak wiecie, Święta tuż-tuż, takiego maila reklamowego dostałam... A skoro tuż-tuż, to masa różnych akcji typu zrób niezamożnemu dziecku prezent. No i wpadłam jak wędzona śliwka w wigilijny kompot, gdyż do wspólnie przygotowywanej paczki mam wrzucić dziecku słodycze. Najpierw pomyślałam, że nie wrzucę, bo-wiadomo-co, ale potem zobaczylam, że to dziecko na napisało w liście do Mikołaja, że chce słodycze. A poza tym, paczka będzie otwierana w towarzystwie innych dzieci, a organizatorzy zasugerowali w liście do darczyńców, żeby w miarę możliwości szczodrze wypełnić słodyczami (!!! dorośli, cholera, ludzie!!!), nie chcę więc, żeby było mu przykro. Domyślam się, że jak to w przypadku dzieci - chodzi o to, żeby smakowało słodkim i miało ładne opakowanie - sama mogę zrobić coś na słodko i atrakcyjnie opakować, tylko pomysłu mi brak! Kulki owsiane w różnych kolorach dostanie, to na pewno, macie jeszcze jakieś pomysły? Bo ja nie jestem za dobra ani w dzieciach, ani w słodkich wypiekach, chętnie bym dzieciakowi upiekła kawał pieczeni:). A poza słodkim, macie pomysły na kaszę owsianą? Bo kupiłam i nie wiem, co z nią. Pozdrawiam słodko!
data: 2013.11.18
autor: very.ewa na gmailu
Witajcie,Pani Anno dziękuję:)oczywiscie do dyni z groszkiem dodaję cytryny.
Aniu ze Stacji Owsianka dziękuję za informację o miodzie i ziemniakach,na razie źródła znalazłam ale info przydatne:)Dodam moze tylko że wynalazłam coś jak targ z produktami eko. Targ odbywa sie raz w tygodniu,zazwyczaj w sobotę w okolicach mostu uniwersyteckiego,muszę tylko zerknąć na jakiej ulicy bo nie pamietam:)Jeszcze tam nie byłam ale wkrótce na pewno się wybiorę.
Pozdrawiam
data: 2013.11.18
autor: Dorota z Wroclawia
Aaa Boska, właściwie to chciałam przeprosić, bo jak sobie siebie przypomnę (4 miesięczną pepowiczkę) to tez nie czułam tematu. Daj sobie czas, będzie się układać powoli i Ty tez powoli będziesz wiedziała na ile można sobie pozwalać... Ważne aby gotować i obserwować. Powodzenia!
data: 2013.11.18
autor: Mtd
Dynio i Sylwio V. nie znam wymienionych przez Was pozycji, ale polecam ciekawą książkę Becky A. Bailey pt.\\\\\\\\\\\\\\\" Łatwo kochać, trudno dyscyplinowac\\\\\\\\\\\\\\\". Książka dużo wyjaśnia i zmusza do pracy nad soba( tak zreszta jak filozofia PP). Powoli trenuję swoje umiejętności i widzę, że to działa. Po tej lekturze dotarło do mnie, ze aby dziecko współpracowało najpierw trzeba zacząć od własnego Ja;) pzdr
data: 2013.12.16
autor: Mtd
Boska, po przeczytaniu książek Autorki tego forum jest w miarę jasne co i jak gotować, mam wrażenie, że tego nie robiłaś... Wg mnie rano owsianka jest podstawa( bez dodatków, tylko przyprawy i miód) czasem jajka z grzankami . Zupy z podstawowych warzyw, na wołowinie. Duszeniny z ziemniakami, kasza gryczana lub sporadycznie jęczmienna, na kolacje zupy z grzanka. Unikaj kwaśnego, surowego i zimnego oraz pszenicy, cukru, wieprzowiny, kurczaków, warzywa powinny dominować nad zbozami( ziemniaki to podstawa) . Ostrożnie z kapustnymi i fasolowymi. Tak to widzę... Pzdr
data: 2013.11.18
autor: Mtd
Stykrotko mamy dzieciątka w tym samym wieku (10 miesięcy), tyle że ja mam jeszcze jedno więcej (3 latka) :) Maleńczak także wciąż je ode mnie, jak na potęgę a w nocy to już szczególnie sobie mamusię upodobał. Twoja dziewuszka czuje, że mamy nie będzie za wiele w ciągu dnia i próbuje \\\\\\\\\\\\\\\"nadrobić\\\\\\\\\\\\\\\" ten czas przy Twojej piersi. Swoją drogą, czy ciut nie za wcześnie na jajeczniczkę i gulaszyki? Przecież to jeszcze malizna, gryzienie jeszcze nie jest jej mocną stroną, chyba że gryzienie przedmiotów ;) Mój maleńczak wcina owsiankę równo z siostrzyczką rano i wieczorem, a w ciągu dnia poza cycem ma dwa razy zupkę (gęstą z mięskiem), czasem w porze drugiego dania dostaje odrobinkę ziemniaczków z mojego talerza, a od święta skórkę pieczonego przeze mnie chleba. A propos bananów... Ehh nie wiem dlaczego, ale większość ludzi z którymi rozmawiam pyta się, czy moje dzieci jedzą banany... Odpowiedź chyba jest jasna, że nie. Ale są takie zdrowie - mówią. Dzieci je uwielbiają! Mam jeden chwyt na to: http://www.ipla.tv/Boso-przez-swiat-bananera/vod-5443530 Kiedyś obejrzeliśmy z Mężem ten film, jak i wiele innych tego Pana, i odeszła nam raz na zawsze ochota na banany. Owszem, kiedyś zjem - jak pojadę do Ekwadoru :) Wtedy sobie zerwę takiego najbrzydszego :) Polecam filmik, a ukochany jeśli sam się nie przekona, to niczym go nie przerobisz na swoje. Poza tym sama musisz być silna i stanowcza w tym co robisz, jeśli ktoś poczuje, że się wahasz - może Ci być ciężko. A w sekrecie Ci powiem, że zbyt wiele Twojej pracy, wysiłku i zmian zaszło w Twojej postawie, aby teraz się poddać. I jeszcze jedno, my spędzamy w kuchni dużo czasu, ba cały czas - ale czy to nie jest właśnie nasza droga? Trzymanie w rękach zdrowia swojego i osób nam najbliższych? A znajomych do kuchni nie wpuszczaj, to Twoje królestwo. Tyle. Trzymaj się, dasz radę. Pozdrawiam.
data: 2013.12.16
autor: Kejla
Stykrotko, trzymaj się, u mnie podobnie było jest i pewnie będzie... na razie. A kluseczki, kasza gryczana, kremy jarzynowe. Spróbuj z innej strony i kieruj się w ta dobra. Moze Twoj drobiazg jest dokarmiany poza Twoja wiedza i dlatego mu nie wchodzi msze. U mnie najgorszy makaron z sosem pomidorowym niestety wygrałby z najlepszym naszym gulaszem...takie życie. Ludzkość ma słabość do kwaśnego jedzenia... A od jabłka się zaczęło;) pzdr
data: 2013.11.18
autor: Mtd
Już kilka razy wchodziłam na forum ale dopiero dzisiaj zdecydowałam się napisać.Proszę o pomoc jak układać posiłki aby pomóc przy dużej kwasicy. może ktoś miał z tym styczność. Od prawie 4 miesięcy gotuję z książek p.Ciesielskiej ale nie koniecznie dobrze mi to wychodzi. Co mogę dawać na śniadanie i drugie śniadanie do szkoły by nie zakwaszało i dawało energię .
data: 2013.11.17
autor: boska
Myślę o chwili odpustu PP. Dziecko nie chce mi jeść nic poza piersią. W żłobku też nie je. Chętnie za to zjada kanapeczkę z jajeczniczką. Nie dużo, ale zawsze. Za nic ma gulaszyki, zupki PP, owsianki. To już wiecie. Do tego jestem osaczona, bo według mojego ukochanego siedzę tylko w kuchni. Jest zły, że za mało córeczce poświęcam czasu. Jest zły, że nie chcę jej dać do jedzenia innych rzeczy \\\\\\\\\\\\\\\"normalnych\\\\\\\\\\\\\\\" typu banan itd. skoro nie chce jeść nic innego. Mamy ostatnio na tym gruncie małe potyczki. Małe, bo to i tak bardzo dobry i cierpliwy człowiek. Mówi, że pełno moich garnuszków, herbatek, imbirówek. Teraz byli tydzień goście i oni też uważają, że ja cały dzień w kuchni siedzę. Ja tego nie czuję, ale zapytałam ich czy oni też tak to widzą. Ja wiem, że on też się stresuje tym, że ona głodna będzie w żłobku, bo ja nie chcę się zgodzić na jedzenie żłobkowe mimo, że to prywatny żłobek i mają ponoć dobre jedzenie. To tyle z frontu. Jakoś mi tak dzisiaj ciężko. Musiałam się wyżalić.
data: 2013.12.16
autor: stykrotka
Pani Aniu, pozdrawiam serdecznie z tego mojego lasu! Trójka dzieci trójką dzieci ale porządek musi być :) Nie powiem, nie odpuszczam :) Wszystkim, bardzo bardzo serdecznie dziękuję za ciepłe słowa. To bardzo bardzo miło! Bardzo :) Dziennik pokładowy matki Polki - data gwiezdna 20131117 - U nas szafa gra. Jest dobrze. Młoda grzeczna jest bardzo. Dużo śpi (nawet w nocy!!), dużo je, dużo ten tego no - wiecie :) Jedna uwaga - jeśli taki osesek najada się, nie kolkuje a nocy nie przesypia przyprawiając starą matkę o ból głowy - to znaczy, że trzy kaftany przy 20 stopniach w domu to za dużo nawet jak na oseskowe nerwy :D Tata znalazł przyczynę :) Poza tym muszę chyba młodej ograniczyć przesypianie całego dnia bo w nocy zdarza jej się przez półtorej godziny pyłgać oczkami na mamusię w stylu - \\\\\\\\\\\\\\\"No to co teraz porobimy?\\\\\\\\\\\\\\\" :) Musimy jej uświadomić kiedy pyłgamy oczkami - dzień- a kiedy śpimy jak susły - noc :) A poza tym u nas, jak to od czasu do czasu, pojawia się jakiś kulinarny temat. Tym razem synek wspomniał o hamburgerach. Nie skończyło się tylko na pogadance o tym, że hamburgery z Maca to nic dobrego. Zrobiliśmy zatem własne hamburgery. I to luksusowe! Upiekliśmy drożdżowe bułeczki z przepisu pizzowego, zrobiliśmy luksusowe kotlety z cielęciny, cebulkę i wyszły super, a my temat hamburgerów mamy zamknięty a najstarsza latorośl może mówić, że on też hamburgery jak tornado wciąga :) A propos ogórków po syczuańsku. Zrobiłam je na tatusiowe pępkowe i - Pani Aniu, ma Pani rację - faceci je uwielbiają! Pozdrawiam serdecznie! P.s. czyż to jesienne zachodzące na różowo - pomarańczowo - wrzosowo słońce nie jest cudne?!
data: 2013.12.16
autor: Fox_India
annay, keep calm and eat kartoflanka. na moje oko tego Ci trzeba ;)
data: 2013.11.17
autor: ola + Szwecja
Febe, kawalek jagniecia wrzucasz na wrzatek ze szczypta tymianku. Miesa dla malych dzieci nie zaprawiamy, a miesa do zup nie zaprawiamy w ogole.Pozdrawiam.
data: 2013.11.17
autor: Sylwia V.
Dynia, masz ksiazki, przejrzyj i wybierz jak Ci podpasuje, napewno bedzie ok. Czytaj dopoki masz czas _;) Masz malutkie dziecko, czas jest dobry, moj byl aniol do 16-17 miesiaca...
data: 2013.11.17
autor: Sylwia V.
Witam. Podpowiedzcie mi prosze,czy bol pod prawym zebrem przy podnoszeniu prawej nogi i schylaniu sie to watroba? Boli i boli, staram sie pilnowac PP, ale duzo zawirowan i stresu w moim zyciu powoduje, ze jestem nerwowa i rozdrazniona. Wiem, ze cos knoce w gotowaniu, moze za duzo smazonego? Przyprawione owszem, ale jednak. Niesubordynacja latem regularnie tez przejawia sie w bolacym gardle i katarze. A co poczac z mezem, ktory nie do konca pilnuje zywienia PP 4letniej corki i wciaz wpedza nas w smarkania, kaszle i te wszystkie paskudztwa? Chyba jedynie zwiazac i w kosmos wystrzelic haha
W styczniu chcemy starac sie o drugie dziecko, poprzednia proba skonczyla sie poronieniem w 12tyg.
Prosze Was kochane o mocnego kopa i kilka wskazowek
Dziekuje
data: 2013.11.17
autor: Iza_bella_18.01
Witam wszystkich, mam prośbę do mam małych alergików, napiszcie, proszę, jak gotujecie zupkę na jagnięcinie (czy mięsko należy najpierw zaprawić?). Moja córeczka jest na PP od lipca 2013 r.(i jesteśmy super zadowoleni, bo bez diety PP chyba nadal jadłaby tylko Neocate), ale nadal nie toleruje cielęciny oraz indyka (ma bardzo silne uczulenie na białko mleka krowiego oraz jaja kurzego). Będę wdzięczna za rady, dziękuję i pozdrawiam.
data: 2013.11.17
autor: febe
Pisałam dzisiaj list do brata, który prosił mnie o przepis na TLACI. Bardzo chciał, aby był to przepis w formie odręcznej, żeby drukować nie musiał i żeby sobie mógł na szafce w kuchni powiesić. Napisałam i jakoś tak mi się zrymowało, zabrzmiało przez to weselej i teraz już wykręcić się nie będzie mógł od zrobienia herbatki :) Mąż mówi - wrzuć na Forum, przepiszę Ci, może się komuś też przyda, a więc czynię to niniejszym: http://szarotka.art.pl/wierszyki_o_herbatce_i_kawce.pdf Żadne to górnolotne rymy, twórczość też przyziemna, ale takie jest i gotowanie - trochę przyziemne i trochę artystyczne. Jeśli jakieś błędy będą w proporcjach przypraw, proszę się nie zrażać, ale takie sobie ustaliłam, bo tak nam smakuje. Szczególnie kawa :) ***Pozdrawiam serdecznie Panią Anię i Forum :) Czytam Was, staram się na bieżąco, choć czasem na pysk lecę i jakoś po łebkach przeglądam posty. Aby coś skrobnąć muszę myśli zebrać, a na to już sił mi niejednokrotnie brakuje przy tych moich dwóch oszołomkach. Ale co tam! Zdrowia życzę wszystkim! I pomyślcie sobie o porannej kawce... mniammmmmm.
data: 2013.11.17
autor: Kejla
annay bez urazy - podstawowy błąd to Twoja znajomość tematu :) Proponuję ci spróbować kapusty białej, włoskiej itd. i przekonać się czy czujesz finalnie smak ostry czy słodki. Jeżeli uważasz, że słodki to dodawaj w smaku słodkim, bo wszyscy autorzy książek (w tym Pani Ania) segregują produkty również według własnego wyczucia smaku. Wydaje mi się, że też w którejś książce o tym pisała (nie mam czasu sprawdzić). Jednak jeśli jeszcze ci mało to przytaczam ci inną tabelę zrobioną na podstawie książek Barbary Temelie http://5przemian.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=26&Itemid=107. A pomyłka co do strony - no proszę Cię, takich pierdół się czepiasz? każdemu może się zdarzyć drobna pomyłka w książce. Ja nie miałam problemu z rozszyfrowaniem o którą zaprawę chodzi ;)
data: 2013.11.17
autor: stykrotka
Sylwio v., obecnie czytam ksiazke dr. Sears o rodzicielstwie bliskosci, potem mam w kolejce ksiazke tego samego autora o dyscyplinie, jak rowniez ksiazke A. Stein. Czytalam wywiad z J. Juul, ktory bardzo mi przypadl do gustu. Napisz prosze od ktorej ksiazki jego autorstwa powinnam zaczac. Rowniez zaluje, ze nie przeczytalam tych ksiazek zawczasu.
data: 2013.11.17
autor: dynia
Annay, czytasz książki po to, żeby szukać błędów, czy jak? Tak czy siak - gratuluję dokładności :) Jak zaczniesz gotować, nie będą Ci przeszkadzały pomyłki drukarskie. Sama będziesz wiedzieć. No i Twoje posty z pewnością będą grzeczniejsze, bo PP uszlachetnia :)Pozdrawiam Forum.
data: 2013.11.17
autor: DanusiaA.
Annay dobrze się czujesz? Twój post wprawił mnie w lekkie osłupienie,ale i rozbawił. Ty jak Maci.......icz.No nie!!!!!!!!!!! szykuje się na forum akcja spiskowa.
data: 2013.11.17
autor: sikoreczka
wiec dzisiaj robiłam sznycle wolowe z filozofi zycia i chyba p, Ania zapomniala o jajku bo po usmażeniu nie trzymaly się kupy.Marzeno z Gdyni jeżeli czytasz forum to podejdz na Wzg. Maksymiliana na dworzec SKM w tunelu do butiku z cichami .
data: 2013.11.17
autor: Basia z Gdyni
W książce Filozofia Zdrowia znalazłam kilka błędów: str.183 mięso wieprz.dusz.z jarz.:zaprawa na str.200!, a tam nie ma żadnego przepisu na zaprawę!
Kapusta biała czerw. i włoska nie należy do produktów grupy \\\\\\\\\\\\\\\"o\\\\\\\\\\\\\\\", tylko \\\\\\\\\\\\\\\"sł\\\\\\\\\\\\\\\"!
Ciekawe ? ile jeszcze takich podstawowych błędów jest w tej książce?
proszę o odp. na forum
data: 2013.12.16
autor: annay
Dynia, sorry, ze z poslizgiem, pisalas, ze czytasz o rodzicielstwie bliskosci, zgaduje, ze moze masz ksiazke Agnieszki Stein. Jako, ze to moja branza i uwazam po przeczytaniu paru pozycji, ze szkoda, ze nie wpadlo mi to w rece, kiedy moj gagatek zmienil sie z aniola w barbarzynce. Utwierdziloby mnie to w przekonaniu, ze robie mu dobrze, zamiast tracic zmysly, ze.przeginam na calego stajac okoniem z tym co mowia mi wszyscy. Moze tez bylabym jeszcze troche bardziej liberalna i blizsza? Polecam Ci jeszcze Jaspera Juul i blog Jarka Zylinskiego. Powodzeniu w potyczkach z \\\\\\\\\\\\\\\" nie\\\\\\\\\\\\\\\" i wielkich kabum dwulatka albo prawie dwulatka ;)))
data: 2013.12.16
autor: Sylwia V.
witam wszystkich serdecznie, jestem młodą mamą, mój synek ma 3, 5 miesiąca. staram się trzymać PP , ale grzechy też mi się zdarzają. od 2 tygodni mój mały tobi kupkę raz na 5, 6 dni. lekarka zalecila czopki, jest jakis inny sposób? proszę o pomoc..
data: 2013.11.16
autor: Rita
Dziekuje Wam bardzo, chyba powoli się poprawia, nie chce zapeszać. Dzis temp. jest niższa. Spróbuje jeszcze z ostrozeniem, ale jutro, bo wczoraj i dzis nie robiliśmy wielkich kąpieli ze względu na temp. Najgorzej wchodzi synkowi imbirowka. Za nic nie chce połknąć, a gdy podaje strzykawka , to jest histeria...dobrejmocy i nocy Wam życzę!
data: 2013.11.16
autor: Mtd
Lesa dziękuję, to bardzo cenne informacje dla mnie. Ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła bo trudno tak zostawić tutaj wszystko a przede wszystkim bliskich.Dobrze, że jest Skype, ale wiadomo że nie zastąpi to nikogo. Mtd mój mały pocił się bardzo po szczepieniach i był nerwowy, spał jak na szpilkach. Pomogło jedzonko oczywiście i
kąpiel w ostrożeniu, po drugiej kąpieli już przeszło. Polecam
data: 2013.11.15
autor: Pinezka
Mtd angina to stres lub zimno tak mowila Pani Ania może Ci to w czymś pomoże.. otulaj maluszka i trzymaj dyscypline w jedzonku i bedzie dobrze. Według mnie szczepienie to stres i zimno.. ..zakodowałam to z książek.. pozdrawiam Was ciepło i Wszystkich odwiedzających..
data: 2013.11.15
autor: Leila
Czesc wszystkim! Informacja dla \\\\\\\\\\\\\\\"Anglikow\\\\\\\\\\\\\\\". Wyprobowalam ostatnio kasze gryczana palona, a raczej prazona z jednego ze sklepow internetowych ze zdrowa zywnoscia. Kasza jest lekko tylko podpieczona dlatego smak ma troche bardziej intensywny od naturalnej ale bardzo przyjemny i nie taki mocny jak nasza polska kasza. Polecam :) Sklep to healthysupplies, a taki rodzaj kaszy jest tylko jeden i nazwali to \\\\\\\\\\\\\\\"kasha\\\\\\\\\\\\\\\", dla ulatwienia ;) Jest tam tez wiele innych, interesujacych nas produktow. Jedyne czego nigdzie nie ma, to rozdrobniona lukrecja. Na szczescie Poczta Polska i Royal Mail jeszcze dzialaja :) Pozdrawiam!
data: 2013.12.16
autor: Basia z Bristolu
Mnie się udało pismo przechwycic, było na mnie zaadresowane;) i telefony tez są do mnie. Ale jesteśmy cwaniary;) szkoda, ze i tak ponosimy konsekwencje.pzdr
data: 2013.11.15
autor: Mtd
Mtd, ja tez tak wszystkie przeciagalam i moj tez nic nie wiedzial, niestety ostatnie chcialam pociagnac do bolu, czyli ponad rok, ale przyslali gady pismo i maz otworzyl i po ponad dodatkowym jeszcze miesiacu zwloki poszlam, ale byl to koniec wrzesnia. I tak maly goraczkowal potem. Trzymaj go cieplo, bedzie dobrze.
data: 2013.11.15
autor: Sylwia V.
Oj Sylwio V, co ja nie robiłam , aby to szczepienie przeciągnąć właśnie do wiosny 2014. Groziło mi już tylko spotkanie na wyższym szczeblu(Sanepid). Gdyby się maż dowiedzial...Moze powinnam była zrobić je po prostu tego lata, ale wydawało mi się ze synek jest za malutki. Niestety system się zorientował i już nie mogli mi odpuścić( ponad rok przesunięcia). No cóż pokornie przyjmę cios na klatę. Oby dotknęła go tylko angina...
data: 2013.11.15
autor: Mtd
Dziekuje za info o miodzie :)
data: 2013.11.15
autor: dynia
Pinezko-jestem mamą,babcią i teściową-i od 7 lat na PP(dzięki mądrym i zdrowym radom Pani Anny Ciesielskiej), od 7 lat wdrażam \\\\\\\\\\\\\\\"ciesielszczyznę\\\\\\\\\\\\\\\"(oczywiście razem z książkami)mojej młodej rodzinie żyjącej w Norwegii.Działają wszystkie tam przepisy,są dostępne przyprawy,a te,których tam nie można dostać(m.in.lukrecja) dostarczamy z Polski przy okazji wizyt.Dostępna jest tam jagnięcina tak zalecana w naszym żywieniu.Ceny na nią....hmmmmm.....wysokie.Zresztą wszelkie ceny żywności w Norwegii są mocno doskwierające kieszeni.Toteż jadą paki z zaopatrzeniem,każda wizyta,to wywózka zapasów.W tym doszliśmy do perfekcji.Trzeba również wziąć pod uwagę tamtejszą wodę polodowcową płynącą z kranów-jest miękka ,pozbawiona smaku,za to wszelkie sery,masło-solidnie solone.Przy gotowaniu,szykowaniu potraw trzeba to uwzględnić.Warzywa ogólnie dostępne....poza pietruszką korzenną.Owszem,jest w dużych sklepach,ale za jaką cenę!!W Norwegii preferują pasternak zamiast pietruszki.Mnie on nie przypadł do gustu,więc mrozimy przywiezioną z Polski pietruchę,żeby na dłużej starczyło.Za to ogólnie dostępna i codziennie spożywana jest tam brukiew!Bardzo mało u nas używane warzywo,a tam jadana w zupach,purre,sałatkach-pyyycha!Aklimatyzacja w Norwegii na pewno przyjdzie Tobie i Twojej rodzinie łatwo!Ludzie spokojni,porządek i sposoby ich życia łatwy do przyswojenia.Nawet język......w końcu go usłyszysz :-).Zatem-szczęśliwej podróży!!
A ja chciałam przy okazji pozdrowić serdecznie zarówno Wszystkich cichutko czytających i korzystających z porad jak ja,jak i tych piszących -oczywiście z Panią Anią Ciesielską na czele! Przez całe swoje życie zmuszona byłam(po przejściu zakaźnej żółtaczki w wieku 10 lat) do szukania jak najmniej szkodliwego sposobu odżywiania,aż 7 lat temu znalazłam w ulubionym piśmie Nieznany Świat artykuł o PP i namiary na Centrum Zdrowia w Poznaniu.Trzymam się teraz wszelkich zaleceń zdrowotno-żywienoiwych iiii......dobrze mi z tym.Co prawda przed ośmioma laty trafiłam do szpitala z ogromnymi bólami-przeszłam laparoskopię woreczka żółciowego-żałuję,że tak późno trafiła do mnie informacja o PP,może obyłoby się bez tej interwencji chirurgicznej.Teraz jestem mocno uwrażliwiona na wszelkie słodycze,surowe warzywa i owoce,zimne potrawy.Na szczęście mogę spokojnie zjadać pyszne zrównoważone zupy,duszeniny,piekę czasami chlebek wspaniały z ostatniej książki Pani Ani.Mam go na kilka dni,a zjadam po 1-2 kromeczki.
No,a najbardziej cieszy mnie postawa mojej rodziny( w tym czterech mężczyzn w wieku od 3 do 72 lat!!).Po początkowych protestach-szczególnie dotyczących zażółcenia kurkumą,czy zniknięcia surówek-teraz stwierdzają ze zdumieniem,że jedzenie jest pyszne,nie powodujące dolegliwości gastrycznych,które sobie nabywają rzadkimi na szczęście odstępstwami od domowego jedzonka.
I jeszcze jedna informacja może przydatna dla Pinezki-najmłodszy nasz chłopaczek uczęszcza do norweskiego przedszkola od 15 miesiąca swojego życia!Tam nie ma żywienia przedszkolnego.Tam trzeba razem z dzieckiem dostarczać to,co on ma zjeść.W przedszkolu jest tylko poczęstunek owocowy,picie soków,lub po prostu....wody.A zabawy dzieci w różnym zresztą wieku odbywają się praktycznie codziennie na dworze-bez względu na to,czy wieje,czy leje!Początkowo nasz malutek (urodzony już w Norwegii) łatwo zapadał na przeróżne paskudy,teraz zahartowany i na domowym jedzonku łatwiej znosi drakońskie w naszym mniemaniu metody hodowli dzieci w norweskim przedszkolu.
Kłaniam się Wszystkim-Lesa-mimo zaawansowanego wieku stosująca od prawie 30 lat rytuały tybetańskie.
Kochani!! to naprawdę odmładza mięsnie i stawy!!
data: 2013.12.16
autor: Lesa
Mtd, mysle, ze moze to byc po szczepionce, bo zawsze jest oslabienie i spadek odpornosci. To juz po ptakach, ale szkoda, ze nie poczekalas do wiosny z ta szczepionka.. Napewno imbirowka, a bulionu to nie za duzo, bo jest intensywny a maly ma tylko 2 latka. Pozdrawiam.
data: 2013.11.15
autor: Sylwia V.
Hej wszystkim, chciałam zapytać Was o opinie. Czy to możliwe, aby po szczepieniu dziecko dostało anginy? Byliśmy tydzien temu na baardzo zaległym szczepieniu, trzy dni temu mały zaczął się rozkładać... Pewnie tez cos sknocilam/ lub rodzinka się dołożyła, ale nie tak istotnie... Czy mogę dwulatkowi podać bulionu z jagnieciny( mała filiżankę) ? Pzdr wszystkich
data: 2013.11.15
autor: Mtd
Beata, panikujesz, w niczym Ci to nie pomoze. Zadzwon do pani Anny. Pozdrawiam.
data: 2013.11.15
autor: Sylwia V.
Dziękuję Pani Aniu za ściski:) i pozdrawiam serdecznie!
data: 2013.11.15
autor: Marcela
Pani Aniu,jak to jest z tą cukrzyc ą u dzieci?kaza mi wazyc,liczyc kalorie jesc mnóstwo surowizny zimnej wody przy kwasicy...niewiem co robic,jestem bezsilna a chciałabym pomóc dziecku,nawet zupy musze przeliczac ,warzywa gotowanedzielic głowa boli,jest to trudne bo wiem ze PP,jest dobre a jednak odbiega od norm lekarskich pozdrawiam wszystkich
data: 2013.11.14
autor: BEATA
Słuchajcie, na małe wyjazdowe okazje świetnie się sprawdza najmniejsza z możliwych kuchenka esbit, w której paliwo stanowią białe kostki czegoś, co spala się niemal bezwonnie, a paczka zawierająca kuchenkę i zapas paliwka jest wielkości niedużego portfela. Jest dozwolona w samolotach (te gazowe kartusze nie są) i działa bezdźwięcznie, co ważne w niektórych okolicznościach hotelowych ;-) Większa i mocniejsza jest rewelacyjna pocket rocket fmy msr, którą mi Anna Majchrzak Zduńska Wola poleciła (Anno, dzięki raz jeszcze!). Doroto z Wroclawia, miód kupowałam kilkukrotnie przy Jarnołtowskiej 66. Gugle street pokazuje podwórko z eksponowanymi 2 słoikami :-) miód od pszczółek urzędujących w Dolinie Bystrzycy i okolicach. W rejonie Jerzmanowska/Rdestowa również ziemniaki \\\\\\\\\\\\\\\'prosto z krzaka\\\\\\\\\\\\\\\'. A jeśli podróżujesz odrobinę dalej, to np. u mistrza pszczelarstwa Kazka w Ligocie Strupińskiej.
data: 2013.12.16
autor: Ania ze Stacji Owsianka
keithy :) jak mogę go ratować kilerką jak sama nie jestem w stanie jej wypić. Raz próbowałam, ale prawie wylądowałam w kiblu po kilku łykach :D
data: 2013.11.14
autor: stykrotka
stykrotka, moj w koncu wierzy jak go kilerka potraktowalam na niemoc :) obiady smaczne gotuje, brzuszek spada (a moj to sportowiec), fantastyczne samopoczucie i nawet juz slyszalam, ze moze nie smakuje lepiej niz u mamy, ale czuje sie lepiej niz po mamy jedzeniu i slyszalam to tez od jego mamy, wiec plotka poszla ;) dziekuje Wam wszystkim za wsparcie, Pani Ani za nowosci o zabkowaniu...malego mojego mam wrazenie przytkalam czym ciezkostrawnym i stad dusznosci. musze uwazac, a ze lubie dogadzac jak rasowa mamusia to niestety nie zawsze na dobranoc podawalam zupe. pewnie powinnam! a moze mozna cos bardziej do gryzienia co zaspokoi potrzeby moich starszych urwisow? no i co serwujecie mezom na kolacje? przepisy z rozdzialu dedykowanego czy jeszcze inne? i o ktorej? my mamy w domu spokoj o 21, jak juz dzieciaki spia. to chyba za pozno na kolacje? a maz wola: jesc!
data: 2013.11.14
autor: keithy
Kawą Anatol jestem miło zaskoczona:-) też taką mam nadzieję, że da się wszystko zorganizować, także cielęcinę bo nie mam pojęcia jak miałabym potraktować renifera czy łosia.
data: 2013.11.14
autor: Pinezka
Długo nie zaglądałam na forum, bo mam gości od tygodnia i nie mam czasu a tu się przewinęło tyle wątków :) Do tego dyskusja na temat mojej decyzji żłobkowej. Nie będę się już na ten temat rozwodzić, bo tak jak słusznie Ostróżka powiedziała na ten moment ta decyzja jest najlepsza i nie ma co się doszukiwać. Dzięki Ostróżko za wsparcie i mądre słowa. Oczywiście, że ja osobiście uważam, że żłobek to nie wymarzone miejsce dla malucha ale co z tego jak życie weryfikuje co innego. Bombel. Emocje to ja chowam pod poduchę. Wydaje mi się, że ona nie chce juz papek jeść. Ona chce mniam mniam mniamkać kanapeczkę z jajeczniczką z żółtka i wszystko to co my jemy ;) tego nie odmawia. Dorosła się znalazła, berbeć jeden ;) Kubek niekapek poszedł w kąt. Nauczyła się w końcu pić, ale z takiego kapka z plastikowym wystającym ustnikiem. Co do siedzenia na rodzicielskim dłużej to już za późno. Nic zmienić nie mogę, bo przepisy zostały sprytnie napisane. Po wykorzystaniu 9 miesiecy urlopu macierzyńsko-rodzicielskiego wzięłam cały zaległy urlop. Z tego powodu, że przerwałam rodzicielski urlopem nie mogę już wykorzystać pozostałych 3 miesięcy. Jednak wg. mnie to czy będę z nią jeszcze 3 miesiące czy nie to już nie ma takiego znaczenia. Na każdy moment będzie za mała na żłobek. I tak będzie płakała i tak. Chociaż teraz trochę żałuję, że dłużej nie posiedziałam, ale żeby odzyskać mocniejszą pozycję w pracy musiałam wrócić i im pomóc. Szykują się zwolnienia a to dobra posada. Trudno. Na szczęście mam fajnego szefa i pewnie nie raz będę mogła zdalnie pracować i odebrać ją wcześniej ze żłobka. *** Mtd - dzięki za kciuki :) *** Olu ze Szwecji - no mówię Ci - serca baaaardzo dużo wkładam :) chcesz? wyślę ci te zupki kurierem. Nawet tatuś mówi, że są pyszne. *** Pani Aniu, tak Pani pogłaskała moje ego, że muszę się pilnować, żeby z tej okazji nie zjeść kawałka czekolady. Nie widzi mnie Pani a mnie przejrzy na wylot. Fakt, nie odmawiam sobie czasem słodyczy. Nie jem ich dużo, ale dyscypliny mi jeszcze pełnej brak. Walczę z tym. Też Panią mocno pozdrawiam. Nie obrażam się, bo jestem zakręcona dokładnie jak warszawski słoik. A nawet jestem słoikiem wg. mediów, bo pochodzę ze Śląska. Może kiedyś się zdecyduję i zadzwonię, ale ja to dzikus trochę jestem i nie lubię zawracać innym głowy. *** A teraz najważniejsze dziewczyny - trzymajcie kciuki bo czeka mnie miesiąc bez PP. Po delikatnej sprzeczce z moją brzydszą połową, że wydaje za dużo pieniędzy na jedzenie, bo tylko wołowinka, cielęcinka i brakuje nam kasy do końca miesiąca przez to powiedziałam, że w takim razie proszę bardzo. Niech gotuje przez miesiąc, ale codziennie chcę mieć obiad byleby nie z kurczaka. Córeczce wiadomo - będę gotowała ja, ale mam nadzieje, ze przetrwam miesiąc bez PP ;) słowo się rzekło, nie ma zmiłuj się. On w PP nie wierzy jak wiecie, bo dopadła mnie choroba a miałam nie chorować. No ale jak nie zachorować jak ja w lecie lody jadłam czasem ;)
data: 2013.11.14
autor: stykrotka
Pani Aniu, dziekuje za pamiec :) Fox_Indio, gratuluje! Niech sie dziecie pieknie chowa :) Odnosnie miodu w UK, ja uzywam najtanczego \\\\\\\\\\\\\\\"set\\\\\\\\\\\\\\\" do slodzenia kawy. Do owsianki staram sie miec cos porzadnego z Polski, a jak nie ma to kupuje w Costco miod firmy Rowse (tam wychodzi taniej). Oszukuje siebie, ze jest on lepszej jakosci niz te tanie miody ;) Pozdrawiam wszystkich!
data: 2013.12.16
autor: Basia z Bristolu
Pani Aniu, dziękuję za rozmowę i wyjaśnienie mi moich błędów:) Jestem ogromnie zaskoczona, jak na początku łatwo sobie porządnie zaszkodzić...Ale jest to tylko dowód na to, że jeśli jest coś nie tak, to nie dlatego, że PP nie działa ale, że my coś knocimy, choć jesteśmy święcie przekonani, że stosujemy dyscyplinę. I stąd chyba rozczarowania co poniektórych i powątpiewanie otoczenia. Pani Aniu, jeszcze raz dziękuję:)Pozdrawiam
data: 2013.11.14
autor: Emka z Wawy
Olu+Szwecja,no niezbyt to dobrze wygląda bezpiecznie,estetycznie i energetycznie gotowanie grzałką elektryczną.Kiedyś na forum dziewczyny polecały kartusz z mała kuchenką która mieści się w torebce+emaliowany garnuszek 0,5 l.
data: 2013.11.14
autor: sikoreczka
Dziękuję serdecznie Pani Aniu za słówko do mnie, melduję że nie biorę „jeszcze” żadnych leków na nadciśnienie. Troszkę się unormowało i żyje świadomie ;) Tylko mam pytanie odnośnie mojej senności południowej - czy mogę częściej pić kilerkę, żeby wzmocnić potrójny ogrzewacz? Pozdrawiam
data: 2013.11.14
autor: Angela
@Pinezko, dziekuje za odpowiedz. Wszedzie sie da jesc po ciesielsku. Wystarcza przyprawy (sa na calym swiecie), marchewska, por, pietruszka, cebula, ziemniaki i mieso - to rowniez znajdziesz w kazdym sklepie na calym swiecie. Ja gotuje w USA po ciesielsku i wszystko co potrzeba mam 10 minut od domu, a wydaje na jedzenie o polowe mniej niz kolezanki :)
Takie rzeczy jak korzen lukrecji mozna kupic na czyms w rodzaju lokalnego allegro, ale mama przysyla mi z Polski. Nawet polski kminek kamisu udalo mi sie znalezc w jednym sklepie tutaj, kawe anatol. Wszystko da sie zorganizowac.
data: 2013.11.14
autor: Freya
Dynia, te miody Tiptree sa ok (tylko kup set, ja plynnych, kupionych w sklepie nie uwazam)i do kawy i do owsianki i sa brytyjskie. Manuke uzywalam w ciazy, droga jest, ale mysle, ze mozesz uzywac do wszystkiego i to nie bedzie profanacja, no ewentualnie do pieczenia uzywalabym czegos tanszego ;)
data: 2013.11.14
autor: Sylwia V.
Mtd masz jakieś znajomości u Mikołaja że Pani Ania odpisała;-) dziękujemy bo już Mi Pani brakowało a każde słowo jest na wagę złota. Pani Aniu o płatkach i energiach wiem zrozumiałam przekaz nie kombinować bo przekombinuje jest dobrze niech tak będzie. Mąż za każdym razem się dziwi że Synek tak wsuwa owsiankę niech tak zostanie;-) A jak przeżywam i się martwię też mogę dzwonić ech...
Fox-Indio gratulacje i szczęścia życzę.
Freyia możesz pić nasze herbatki bo są zrównoważone i nie szkodzą. Co do zapisów na opakowaniu ziół nad ziołami nikt nie robi badań dlatego są takie zapisy odnośnie kobiet w ciąży i dzieci.
data: 2013.11.13
autor: Bombel
Dzieki Sylwio V. :) myslalam o miodzie Gale\\\\\\\\\\\\\\\'s, ale zniechecilo mnie info na etykiecie, ze miod jest z krajow UE i poza, bo to nie brzmi zachecajaco. Czy miod manuka uzywasz do kawy lub owsianki? Szukalam w sklepach UK cos zblizonego do chlebka Wasa 3 zboza i nic nie znalazlam. Prosze o informacje jesli sie myle. Dziekuje. Pozdrawiam
data: 2013.12.16
autor: dynia
O jaaa! Ale mi milo, ze Pani Ania o mnie wspomniala! Ah... Mam swiadomosc ze jeszcze dluga droga przede mna, ale wiem juz np. ze nie ma lepszego lekarstwa dla mnie niz miksowana kartoflanka. Bez niej moje zycie traci sens :D Przyjezdzajac do Szwecji nie umialam porzadnie obrac ziemniaka, aktualnie moglabym spokojnie brac udzial w zawodach. Nie wyobrazam sobie dnia bez tej wspanialej esencji. Niektorzy pytaja, jak mozliwe ze mi sie nie nudzi. Nie wiem. Raz ugotowalam jakas inna jarzynowke ulegajac sugestiom ze mi sie znudzi, to nie dosc ze mi nie smakowala to jeszcze sie przypalila. Oryginalna Ciesielska Kartoflanka jest czadowa i juz. A w zwiazku z tym, ze w poniedzialek wyjezdzam na tydzien na jakis projekt i niestety zakwaterowali nas w hotelu (juz mial byc hostel i moje dania!), baaardzo sie zdyscyplinowalam. Mam tu grzalke ktora wezme ze soba... Czy ktoras z Was gotowala kiedys nasza herbatke grzalka? Pamietam ze kiedys przegladajac forum natrafilam na kawe gotowana grzalka.... Dziewczyny macie moze jakies rady,sugestie? Bede ratowac sie imbirowka, posypywac potrawy imbirem i wybierac mniejsze zlo, ale moze cos jeszcze z Waszych wyjazdowych doswiadczen? Bede bardzo wdzieczna!
Dzis Szwecja tryskała slonkiem do wieczora, wiec pozdrawiam Was bardzo slonecznie!
data: 2013.11.13
autor: Ola + Szwecja
Sylwia, dzięki. Jak pokazują się szanse, to trzeba je brać, nie ma co.. Pewnie, że to wielka niewiadoma, ale jakie to urozmaicenie życia! I nadal mnie ciągnie tu i tam, widać tak mi pisane. Plus, podróże to także wielka szkoła życia;)
Pozdrawiam serdecznie
data: 2013.11.13
autor: Arnuszka
No właśnie Pani Aniu marchwianka lepiej załatwiła sprawę niż probiotyk więc nie wiem po co go podawałam:-) Fox_Indio gratulacje także ode mnie :-)
data: 2013.11.13
autor: Pinezka
Pinezko, była dawno tu na forum Kasia z Norwegii (mieszka w Oslo), ale nie wiem, czy czytuje jeszcze. Napisz do mnie na mejla, podawałam kiedyś, a ja zapytam Kasię, czy mogę przekazać Ci jej namiary; sądzę, że nie będzie z tym problemu.
data: 2013.11.13
autor: Marta R.
Kasiu z Ponieca proszę przedzwoń :)
data: 2013.11.13
autor: Anna Ciesielska
Freya ja piłam przez całą ciążę naszą herbatkę i kawę i wszystko było ok. piłam ją także podczas porodu. Herbata jest zrównowrzona więc lukrecja nie zaszkodzi. A ja mam pytanie z innej beczki, czy jest tu ktoś na tym forum kto mieszka w Norwegii? Przymierzamy się do wyjazdu tam na stałe, ale nie wiem czy da się tam jeść po Ciesielsku.
data: 2013.11.13
autor: Pinezka
@Elka, wlasnie czytam i widze jak byk, ze herbatki sa dla kazdego lecz na opakowaniu lukrecji jest napisane, zeby nie pily jej kobiety w ciazy, wiec nie wiem. A ja Elu jestem na samym poczatku ciazy i tym raze mnie dam sie omamic truskawkami, a nastepnie kaszkami ryzowo-owocowymi. Juz jestem madrzejsza ;) Usciski!
data: 2013.11.13
autor: freiya
Witam

Pani Aniu gotuję i jem codziennie owsiankę z Pani przepisu i już po godzinie jestem głodna. Czytam różne informacje na temat owsianki że jest sycąca i daje energię na cały dzień.
To dlaczego tak szybko odczuwam głód?
data: 2013.11.13
autor: Wróbel Ewa
@Freyia,to fajnie że wszystko w porządku u ciebie.Wprawdzie nie jestem w ciąży,ale myślę że nasze herbatki z pierwszej książki można pić bezkarnie,na str.141jest podpowiedź co do kombinacji ziołowych.Ale przecież pijesz jeszcze kawę,kakao,herbatę?Na forum któraś dziewczyna pisała o herbatkach typu \\\\\\\\\\\\\\\"hinduskie\\\\\\\\\\\\\\\"w sklepie Rossmana.Składają się one z lukrecji,pieprzu,liści czarnego bzu,albo karmelu.Nie wiem czy są u ciebie takie sklepy.Opakowanie ma 20-25 sztuk.
data: 2013.12.16
autor: Elka
Dynia, miody, ktore ja tutaj probowalam, jak zapasy z Polski mi sie konczyly. Zadne z nich nie rozpuszczaja owsianki... Z tanszych to Gale\\\\\\\\\\\\\\\'s set honey, English blossom albo Orange blossom honey firma Tiptree, i fajny ale bardzo intensywny, bo z propolisem i pylkami Tropical Forest Organic Honey z kolibrem na sloiczku, fajna oferta w tej chwili na Amazon ale on chyba nie dla dzieci. Kawa Taylor jest ok, sa rozne, wybierasz, ktora Ci podpasuje pijesz, albo szukasz dalej... A maz i ojciec niech Ci kupi miod Manuka na Mikolaja, albo i dwa, pyramidsszny plus podobno jakies cuda w srodku :) Pozdrawiam.
data: 2013.12.16
autor: Sylwia V.
Pani Aniu,tak króciutko,a tak mnie ucieszyło słowo do mnie,niespodzianka po prostu.tym bardziej że 32 lata temu miałam usunięty woreczek żółciowy.Czyli jestem do przodu!
data: 2013.11.13
autor: Elka
Arnuszka, super, zycie podroza bywa tez... Ja wyjechalam po nauke i skonczylam z lekko ucywilizowanym macho za meza i synkiem i dwoma rozpuszczonymi siersciuchami...ale dyplom mam, nawet dwa tutejsze. Nawet mi to nigdy przez mysl nie przeszlo, ze tak bedzie. A jest ok :) Pozdrawiam.
data: 2013.11.13
autor: Sylwia V.
Alu K. - bardzo dziękuję, wybiorę się:) Kasztany chodzą już za mną chwilę:)
data: 2013.11.12
autor: Pati
Pani Aniu, dziękuję za słowo do mnie, i oczywiście całą wiadomośc- staram się czerpac garsciami z forum, mimo że różnie wychodzi.. Sytuacja z Mamą nie wyjaśniona, ale hmmm, co ja mogę zrobic, znowu jestem na emigracji i jakoś nie myślę o sytuacji rodzinnej. A co do emigracji to wyjezdzam chyba ponownie- tym razem za ocean- kontynuowac naukę. I chcę na to patrzec właśnie tak, jak Pani napisała- że to szansa i to mi życie oferuje. I muszę po prostu to brac ostro na klatę;) Ogólnie jest nieźle, choc stoczyłam się ładnie przez ostatnie tygodnie.. ALe niech i tak będzie.. Byleby widziec ten punkt przed sobą i iśc na przód.. Dziękuję Pani i Forum. Naprawdę czuję wdzięcznośc i wiem gdzies w środku że to właściwe miejsce. i to wystarczy.
data: 2013.11.12
autor: Arnuszka
Pati, ja kupuje świeże kasztany w kauflandzie. Wcześniej nacinam na górze w trzech miejscach, wrzucam na wrzątek i gotuje 20-25 minut. Zawsze są dobre i można je przez parę dni przechowywać w słoiku w lodówce. Mam nadzieje, że pomogłam. Pozdrawiam. Dziękuję Pani Aniu za odpowiedź. Pozdrawiam. Zapomniałam dodać , że jeszcze gorące obieram.
data: 2013.11.12
autor: Ala K.
Dziewczęta, ja w sprawie kasztanów. Widzę w sklepie do kupienia taką siateczkę - surowych? - kasztanów. Są suche, twarde i brązowe. Kiedyś kupiłam i postanowiłam upiec, ponacinałam skórkę, zgodnie z internetowymi wytycznymi, piekłam dobrze ponad 20 minut, ale jakoś mi nie wyszły... Dalej były twarde, skórka nie popękała, e tam, do niczego. Ale dziś wyczytałam, że można je ugotować w wodzie z solą, pół godziny, po czym zdjąć skorupkę i osłonkę. Czy ktoś tak robił? Brzmi nieźle, ale te pieczone też się trudne nie wydawały, a popsułam:)
data: 2013.11.12
autor: Pati
Witam serdecznie! Jakis czas temu probowalam wyslac posty, ale zadne nie przeszly , wiec znowu dzialam. Chcialam jeszcze raz podziekowac Marceli i e-agnieszce za grudniowe rady dotyczace utrzymania laktacji pomimo rozlaki z moim synkiem na 6 dni. Wrzesniowy wypad udany, synek byl pod bardzo dobra opieka moich rodzicow, a karmienie nadal trwa :) niepotrzebnie sie martwilam na zapas.
Synek nadal budzi sie w nocy na karmienie i ma bardzo nieregularne/rzadkie drzemki, ale moj punkt widzenia sie zmienil; mam w sobie wiecej luzu i akceptacji, a jest to zasluga pp i rodzicielstwa bliskoci o ktorym ostatnio poczytuje. Jest dobrze :)
Odnosnie szczepionek to w zebraniu argumentow do dyskusji z mezem przydaly sie 2 ksiazki: \\\\\\\\\\\\\\\"Szczepienia. Ukrywane fakty\\\\\\\\\\\\\\\" i \\\\\\\\\\\\\\\"What doctors don\\\\\\\\\\\\\\\'t tell you\\\\\\\\\\\\\\\".
Tygodniowe wakacje na Ibizie w pazdzierniku udaly sie fantastycznie :) jeszcze raz dziekuje Wam za wszystkie rady :) jakos sobie poradzilam, poki co jestesmy cali i zdrowi :) byc moze pozniej nam to wyjdzie, 3 m-ce po wakacjach lub na wiosne, ale bylo warto! Na co dzien maz duzo pracuje, wiec ten urlop dal nam mozliwosc rodzinnego spedzenia czasu :)W hotelu dla synka i siebie wybieralam mniejsze zlo, doprawialam i bylo ok. Na obiad zawsze byla dostepna jakas zupa, wiec nie musialam udac sie do kuchni po specjalne zamowienie. Na sniadania serwowalam synkowi m.in. takie ala koleczka kukurydziane z boots\\\\\\\\\\\\\\\'a bez zadnych szkodliwych dodatkow (oczywiscie odpowiednio przyprawione), a do picia mielismy ekspresowe torebki Twinighs \\\\\\\\\\\\\\\"Settling ginger\\\\\\\\\\\\\\\" z imbirem, lukrecja, cynamonem i gozdzikiem.
Pytania do dziewczyn mieszkajacych w Anglii: jaka kupujecie kawe i miod? czy jest tutaj dostepny slodki ryz? Z gory dziekuje.
Serdecznie pozdrawiam :)
data: 2013.12.16
autor: Dynia
Fox_India :) gratulacje! duzo serdecznosci zyczymy :)
data: 2013.11.12
autor: Dynia
Witajcie Kochani ! Pani Aniu , bardzo dziękuję za odpowiedź . Wylazło szydło z worka...a woskowina z ucha . Dyscyplina - ciągle to sobie wbijam w głowę , ale czasem na diabła też coś robię . Na razie spokój . Pani Aniu , życzę Pani oraz całemu Forum pozytywnie układających się spraw , życzliwości i serdeczności wokół i w sobie , siły i zdrówka . Trzymajcie się cieplutko i nie poddawajcie się złym nastrojom . Szerokiego uśmiechu ! Pozdrawiam Was i ściskam . Do miłego :) .
data: 2013.11.12
autor: Nesca
Och Pani Aniu, aż mi się łza w oku zakręciła, takie laury dzis zebralam i ten Mikolaj tak szybko spełnił życzenie, a nawet Mikołajek jeszcze nie ma. Dzieki. Oby korona na głowie kolejna mi nie urosła. Na szczęście życie trzyma mnie w ryzach, bo znów mam ucho zatkane;)) pozdrawiam z Poznania :)
data: 2013.11.12
autor: Mtd
Fox India, sorry, ze z poslizgiem... Gratulacje i dla mnie jestes Matka Polka ale w 100% na pozytyw :)))
data: 2013.11.12
autor: Sylwia V.
Duzo dziewczyn zadawalo to pytanie, ale jak klikam na posty w archiwum to nie wyswietlaja sie odpowiedzi a same pytania, zatem jeszcze i ja - czy w ciazy mozna pic tli? ps. pozdrawiam forum, dawno mnie nie bylo, ale wszystko jest git.
data: 2013.11.12
autor: freiya
Fox-Indio -niech Ci się zdrowo chowa nowe dziecię:))
data: 2013.11.12
autor: Aneta z P.
Witajcie, Kochani! Mtd, nie wiem, czy zadziałał Twój list do Świętego Mikołaja, ale właśnie siedzę i odpisuję. Ach, gdyby to tylko ode mnie zależało to moje pisanie… Trzymam się jako tako :), to nie ta kwestia. Przewala się przez tę moją głowę i najbliższe otoczenie tyle, że trudno to wszystko połapać. Ale to oczywiście jest właśnie tak jak ma być. Jeżeli interesuje Was poprzednia moja odpowiedź, post jest już w całości, a teraz wracam jeszcze do kilku kwestii z sierpnia i września. Kawy zielonej nie próbowałam, sami spróbujcie i odczytujcie jej działania, wg mnie nie ma ona ognia, zatem kofeina może oddziaływać inaczej. Nie wiem, czy będę jej próbować, na razie nie mam ochoty. A propos bobu, tak, polecałam bób mrożony z Hortexu, cały zeszły rok jadłam, był super, kupowałam w naszym w sklepie w Puszczykowie. Ale chyba przechwaliłam, bo ostatnio nie da się go zjeść. Ale może to tylko jakaś partia – zadzwoniłam z reklamacją do Hortexu, w odpowiedzi przysłali mi dużą pakę soków :) oraz wyjaśnienie, że proces technologiczny był właściwy, a winowajcą była oczywiście luka w transporcie ;) Bądźcie więc przygotowani na luki transportowe, natomiast odkryłam również bób z Kwidzynia (Mtd:), dodawajcie miksowany do zup, gulaszy lub róbcie sałatki, tak jak poleca Mtd, którą chwalę niniejszym za mądre posty. Angelo, napady senności pojawiające się w południe to słabość woreczkowo-wątrobowa, mogą to być sprawy zaległe, a pieczenie stóp zaś jest właśnie tego konsekwencją, bo osłabiona wątroba nie przesyła energii i esencji do płuc, a płuca w związku z tym nie przesyłają ich do nerek. Patrz: potrójny ogrzewacz. Magdo z AZS, wydaje mi się, że rozmawiałyśmy, jeśli nie, to przedzwoń – za dużo poważnych problemów zgromadziłaś, na forum nie jestem w stanie Ci pomóc, dzwoń, choćbyś miała dzwonić codziennie. Ewiczko, jeśli Twoje dziecko jest na PP i od urodzenia jest azetesikiem, to znaczy, że ładnie narozrabiałaś w ciąży. Myślę, że powinnaś zadzwonić. Koliberku, zbyt poważne to sprawy, aby je zawieszać tylko na Poprzęckim i miodzie pokrzywowym, zadzwoń. Doroto z Wrocławia, nie sądzę, żeby liszaje były objawem oczyszczania, raczej osłabienia i reagowania na negatywne bodźce. Potrzebna jest wam raczej spokojna dyscyplina, spokojna, czyli nie polecam wam absolutnie zbyt energetycznych potraw czy miksturek (kilerka). Ja też kiedyś byłam alergiczką, też miałam liszaje na twarzy – ustąpiły, gdy się w pełni zdyscyplinowałam. Nesca i Mtd., zatykanie uszu woskowiną, dziewczyny, jest też zależne od sposobu odżywiania. Przy właściwej dyscyplinie i eliminacji kwaśnego pożywienia z czasem ten problem zniknie. Wiele razy przetykałam uszy u laryngologa, teraz nawet myć nie muszę:) Kasiu, ale jak mam Cię potraktować? Ile masz lat? Do której klasy chodzisz? Czy masz męża? Jak się odżywiasz? Może zadzwoń. Mtd. dobrze Ci poradziła. Arnuszko, rozmawiałyśmy i ciekawa jestem, jakie są skutki tej rozmowy, czy uporządkowałaś relacje z mamą – nic o tym nie piszesz. Jeśli już po raz enty wyjechałaś, weź się rozluźnij, zaakceptuj, otwórz na nowe okoliczności – one są dla Ciebie, pomagają Ci. Potrawy wegetariańskie zawsze będą dla Ciebie bardziej osłabiające aniżeli mięsne – wołowe, cielęce lub jagnięce, nawet gorzej przyprawione. Popij je imbirówką w domu lub z termosu. Majko z Podlasie, curry śmierdzi mi kozą, estragon jest goryczką, cząber jest do zup fasolowych, a lubczyk jest mi za intensywny i go nie lubię:) Akuku, dobrze by było, aby ten, który je to, co mu smakuje, jadł to z właściwą świadomością – wtedy mu będzie służyło. Angela, z tym nadciśnieniem to nie taka prosta sprawa, jeśli jesteś osobą starszą, masz w sobie z pewnością duży bagaż niedyspozycji narządów, zatem radzę - tak jak to zrobiła Ostróżka - obserwuj siebie, dyscyplinuj jedzenie i emocje, a na razie zjadaj prochy przepisane przez lekarkę. Pinezka, nie wiem, czemu chcesz podawać dziecku probiotyki. Jeśli chcecie zaczerpnąć wiedzy na ten temat, wbijcie w Google probiotyki a pH, probiotyki a jelita. Ostróżko, w sprawie waszych badań i zalecenia szczepienia. Podobno nam emerytom należy się raz w roku ogólne badanie w szpitalu, a na szczepienia zareaguj śmiechem i powiedz, że nie chorujesz na grypę, więc to nie Twój problem. Elka, dobra jesteś, takie masz wycacane wyniki:) Aido, dopuszczałabym używanie probiotyku tylko wówczas, gdy dziecko byłoby na długiej terapii antybiotykowej lub w ogóle na starym jedzeniu, a i tak to byłoby samonapędzającym się wzorcem. Ametyst, stewii nie polecam, bo nie do końca jest sprawdzone jej oczywiste oddziaływanie na nasze procesy fizjologiczne. Majka z Podlasia, jeśli nie służy Ci herbata, to jej po prostu nie pij i nie kombinuj. Erno, pozdrawiam! Doroto z Wrocławia, być może 1 łyżeczka tranu to zbyt dużo dla dwulatka, a poza tym pamiętaj, że kaszel głęboki i suchy oznacza słabość płuc, która powiązana jest ze słabością wątroby. W atakach kaszlu naprawdę pomaga nasza kawa zbożowa z dodatkiem prawdziwej. Jagoda dobrze Ci odpowiedziała. Ago, nie podawaj synkowi żadnego mleka ani sera – będzie zdrowsze. Mtd., rób swoje, a na męża się uodpornij i dogadzaj mu :) Pati, ogórki syczuańskie zawsze polecam, są fantastyczne, ale zalewane są octem winnym. Sasanko, nie robisz przecieru pomidorowego w starej sokowirówce? To najlepszy sposób. Doroto z Wrocławia, przy tej dyni z groszkiem, cebulą i czosnkiem nie zapomniałaś o smaku kwaśnym? Basiu, chyba rozmawiałyśmy, ale spróbuj zadzwonić ponownie. Stykrotko, dla zupełnych maluchów cynamon nie jest konieczny. Małgorzato, tak jak obraz może być opisywany różnymi odcieniami, tak samo walory smakowe mogą być różnie odczuwane. Proszę odnieść się do zaleceń z właściwym dystansem, próbując zaakceptować je wg własnego doświadczenia i przekonania. Czytelniczko, Jagódka Ci nie odpisała - małpa zielona:)- ale ja przypominam, że odkaszliwanie śluzu z płuc może trwać kilka lat, u mnie tak było. Nad ranem płuca mają czas swojej aktywności, stąd to poranne odkaszliwanie, które jest dobre! Ważne, żebyś się niczym nie osłabiała, nic kwaśnego, nic surowego, nic zimnego, nic mlecznego. Keithy, na nocny suchy kaszel naprawdę pomaga nasza kawa zbożowa z dodatkiem naturalnej. A przede wszystkim nie rób niczego, co naganne, w ciągu dnia – nie osłabiaj wątroby, na kolację nie może być nic ciężkostrawnego, surowego, zimnego. Aneczka bardzo dobrze Ci radzi. Arnuszko, weź się w garść, przestań się cieciać. Proszę o telefon i dokładny meldunek! A dziewczyny bardzo ładnie Ci podpowiadają. AnnoSz., bardzo często hormonalna terapia zastępcza wywołuje problemy z nadciśnieniem. Lukrecja stosowana w naszej herbacie nie ma żadnego wpływu. Powinnaś się zastanowić, czy hormony, czy PP. A tak w ogóle to Wschodniaczki używają mielonych goździków – po pół łyżeczki 2 x dziennie, popite i nie ma problemów z uderzeniami gorąca. Ewik58, pozdrawiam! Mtd., a gdzie Ty mieszkasz? A z mężem sobie poradzisz, bo jesteś silna, uśmiechaj się, przytakuj i rób swoje. Aida i Sylvia V. dobrze Ci radzą :) Możesz podawać dziecku imbirówkę codziennie, czasami kilerkę, troszkę rosołku, nawet po ibuprofenie. Basiu, pamiętaj, że angielski sposób żywienia dzieciaków jest – no – dla nas, dziwny, budzący zdumienie. Musisz być czujna, bo synowi będzie trudno się zdyscyplinować. Elżbieto z Krakowa, myślę jednak, że biegunka u dziecka mieszkającego w Anglii w pierwszym rzędzie jest wynikiem nieprawidłowego żywienia, a w drugim problemów emocjonalnych, które po części również są skutkiem niewłaściwego żywienia. Emi, dlaczego nie masz ochoty na mięso, dlaczego nie pijasz herbaty, kawy, spróbuj się zastanowić, może zadzwonisz. Mtd, nie masz przekonywać męża do niczego, Twoje argumenty do niego nie docierają, to nie ten czas – jeszcze… więc nie kombinuj. Słuchaj Sylwii V., ona Ci dobrze radzi, to mądra baba:), inne zresztą też. Zmartwiona, myśmy chyba rozmawiały, jeśli nie, to zadzwoń. Beatomoniko, też Cię pozdrawiam. Dziewczyny, opamiętajcie się, popadacie ze skrajności w skrajność! Joanno S., dziecko, które jadło kwaśne-surowe-zimne, nagle dostaje rosół barani, jagnięcinę, puree ziemniaczane. Po prostu zablokowałaś mu wątrobę, stąd ten suchy kaszel. Teraz podawaj mu jedzenie delikatne, zrównoważone, spokojne. Nie masz rezygnować z PP z powodu obiadków przedszkolnych, ale nie masz też dzieciaka nadmiernie rozgrzewać. Powoli, spokojnie analizuj, wchodź w to żywienie, ono Ci pomoże. Sandro, ze mną tylko telefonicznie. Basiu z Bristolu, mówisz, że takie zmiany w Anglii? Ha ha :) Ewo S., ja też zrobiłam w tym roku troszku powideł śliwkowych, śliwki były na tyle słodkie, że dodałam b. mało miodu no i przyprawy. Kakao bym nie dodawała, ale się też nimi nie objadam. Agato, myślę, że z zapaleniem płuc u dziecka jest już dobrze. Jeśli masz z tym nadal problem, zadzwoń. Joanno S., nie kombinuj z herbatami, przepisy masz w książkach. Nawet Sylwia to samo napisała:) Pędzia, o czym Ty właściwie do nas piszesz 21.10? Bo nie rozumiem… Agnieszko z dzieckiem z cukrzycą, czekam, żebyś zadzwoniła. Cukrzyca to naprawdę duża sprawa i nie oczekuj, że ktoś się odważy coś Ci zasugerować. Stykrotko, nie obraź się, ale jesteś zakręcona jak warszawski słoik. Wrzuć na luz i zdecyduj, czego chcesz: zdrowej, sprawnej córuni i dobrego u niej apetytu? A pamiętasz o swojej własnej dyscyplinie? Przecież karmisz piersią! No i ?… Aszkah, również pozdrawiam i cieszę się, że u Ciebie dobrze. Pinezko, dziewczyny, pamiętajcie, że marchwianka jest lekarstwem, nie posiłkiem! Można ją dodawać do owsianki, jak są problemy jelitowe. Bombel, czy Ty wiesz o tym, że żytnie, pszenne czy jęczmienne płatki to kompletnie inna energia? Uważasz, że kombinując dobrze robisz? Alu K., myślę, że w Kuchni Polskiej znajdziesz przepis na peklowanie mięsa przeznaczonego do wędzenia, a po naszemu dodasz do gotowania przyprawy wg uznania. Kasiu z okolic Ponieca, zdaj meldunek, jak się czujesz. Agato, oklepywanie oczywiście przy mokrym kaszlu. Doroto z Wrocławia, możesz pić imbirówkę przy euthyroxie, ale po filiżance. Elu168, nie masz wzmacniać córki, masz jej nie osłabiać! Zacznij porządkować karmienie dziecka, eliminując to, co niewłaściwe, a wprowadzając to, co właściwe, bez nacisku na wzmacnianie, na rozgrzewanie. Pomału wprowadzaj dyscyplinę, a dziecko będzie silniejsze. Nie dawaj żadnego mleka! Ani krowiego, ani koziego, ani sztucznego, ani serów. Gotuj, gotuj, gotuj! No i przedzwoń. Renato, jeśli przeczytałaś książki i jesteś w temacie, po prostu zadzwoń – na forum nie jestem w stanie zrobić dokładnego wywiadu. Baronetto, nie włączam się, dziewczyny odpowiedziały właściwie, a najlepiej Stykrotka:) Stykrotko, owsiankę i zupki wekujemy w sytuacji ekstremalnej, Twoja sytuacja to będzie dla Ciebie normalność. Owsianki i zupki gotujesz na bieżąco lub co drugi dzień, nie ma zmiłuj. Aggi, sądzę, że w płatkach komosowych jest mniej goryczki, no i stosuj ją jako dodatek do zup, kaszowych drugich dań czy owsianki. Darku ze Śremu, jedno jest pewne – proszę unikać wszelkiego nabiału, krowiego, koziego i owczego. Proszę się meldować, gdy będzie już Pan organizował to miejsce na spotkania. Keithy, ząbkowanie u dziecka to szczególny czas, kiedy bardzo źle znosi smak kwaśny. A więc każdy jego nadmiar, każde zimno będzie powodowało cierpienie i problemy żołądkowe. Gdy dziecko ząbkuje, dawajcie ciut mniej smaku kwaśnego, ale oczywiście musi on być. Obydwa rodzaje kopru są ok. Kingo, pominę milczeniem Twoje sfiksowanie. Masz Google, szukaj. Pinezko, albo Ty byłaś zablokowana, albo pulpetów nie zrównoważyłaś właściwie. Danno14, przewaliłaś z potrawami niezrównoważonymi i zablokowałaś woreczek albo i może wątrobę. Choroba bostońska, o której wspomina Ci Aszkah, jest typową chorobą zablokowanej wątroby i woreczka. Marcela, no fajnego masz tego syna, ale zabrania Ci jeść ciasteczek do kawy?! Aż tak :) Beato, podobnie jak Agnieszka, nie doczekasz się konkretnych zaleceń na forum. Jeśli zdecydowałyście się ratować swoje dzieci, dzwońcie! Może będziecie tymi, które poniosą kaganek oświaty w cukrzycowe rewiry. Keithy, a kto Ci broni być właściwie i rzetelnie przekonaną do PP, gdy jesteś w domu, a na wyjazdach robisz to, co możesz, bez niszczenia dobrego samopoczucia i wypoczynku sobie i rodzinie. Ustalone są zasady co do ograniczeń, ale się bawicie (w ruchu jest oczywiście imbirówka czy aspiryna), a po powrocie do domu pomalutku się ogarniacie. Cyranka dobrze Ci podpowiada o złotym środku. Agato, bańki zawsze stawiajcie prosząc o to fachową siłę, po konsultacji z lekarzem. Nigdy samopas. Aggi ma rację. Dziewczyny, obojętnie co napiszecie o przedszkolu czy żłobku, jedno jest pewne – wszystko ma swój czas. Konieczność koniecznością, ale wzrost patologii w społecznościach jest efektem przedwczesnego uspołeczniania, odrywania od korzeni małych dzieci, które powinny nabierać właściwej tężyzny fizycznej, uczyć się emocji w środowisku jak najbardziej sprzyjającym, w bezpośrednim kontakcie z matką. Skupiłabym się raczej na przygotowywaniu matek do mądrego macierzyństwa, do umiejętności akceptacji różnorodności dziecięcych potrzeb i zachowań i oczywiście przygotowaniu i umożliwieniu matkom finansowego zabezpieczenia, by mogły ten czas wykorzystać dla własnej regeneracji i opieki nad dziećmi. Mówicie, że utopia? Wiem, że to moje mówienie nie jest konkretną radą, ale kiedyś te sprawy trzeba w końcu uporządkować! Mam iść do Sejmu? Olu, to cóż, że ze Szwecji? Dobrze, że się wymądrzasz, bo to znaczy, że masz się lepiej. Ubieraj się ciepło i zadzwoń kiedyś. Giovanno, pozdrów męża i ugotuj mu coś jeszcze, aby mnie mile wspominał albo żebym była wciąż w jego głowie, a co :) Bombel, jeśli masz się bać i przeżywać, to zadzwoń, dwa zdania i będzie spoko. Ach, Ostróżko, ściskam Cię mocno. Jak Twoje biodro? Koniecznie zadzwoń! Aniu ze Stacji Owsianka, jak miło Cię słyszeć! Jak interpretować Alohę? Wg własnej świadomości, bez żadnych ograniczeń i wzorców. Agato, każda kuracja antybiotykowa pomaga na chwilę, a po paru tygodniach uaktywnia się produkcja i wydalanie śluzu w postaci ropy – taki jest układ. Podawaj dziecku imbirówkę, pilnuj, żeby nie przemarzał, nie podawaj cienkich zup z nutką wychłodzenia. A. z Krakowa, w jakim smaku podajesz topinambur? Czy jest to potrawa na mięsie (jagnięcina, wołowina) – to musi być, no i oczywiście dajecie za mało przypraw. Neath, jestem już zmęczona, jest późno, zadzwoń, proszę, jak nie jutro, to pojutrze, wszystko Ci wytłumaczę. Emko z Warszawy, zadzwoń jutro lub pojutrze, oczywiście między 10 a 12. Dorciu, życzę Ci wytrwałości i bierz się do roboty, a uwolnisz się od HTZ, bo to zależy od Twojego postanowienia i Twojej siły. Zadzwoń kiedyś! Fox_Indio, ściskam Cię mocno i gratuluję. No, mając trójkę małych dzieci będziesz miała niezły kocioł, ale przy Twoim poczuciu humoru chyba Cię wilcy w tym lesie nie zjedzą. Trzymaj się! Keithy, bądź Ty ze mną w kontakcie telefonicznym, próbuj się do mnie dodzwaniać. Wiatrnapogodę, przy naszej dyscyplinie ja probiotyków nie polecam. Agato, chrząkanie może mieć podłoże emocjonalne albo narządowe, nie wiem, musisz przedzwonić. Ostróżko, nie tylko proponuję zdjąć koronę cierniową, ale też odstawić krzyż i radośnie podskakiwać w tym naszym życiu doczesnym. Jeśli uwolnimy się z roli ofiary, krzyż nam nie będzie potrzebny w ogóle – to nam chciał przekazać Jezus. A dyscyplina jest potrzebna, żeby bez naszej zgody ktoś nam znowu tego krzyża nie wsadził. O liściach laurowych piszesz już Ostróżko... Mtd., cóż zamiast korony cierniowej? Radosne życie Polki, wbrew wszystkiemu, kategoryczne odrzucenie traum z przeszłości, wojennych przeżyć, dawnego cierpienia. Kochani, to by było na tyle, no chyba dosyć, ściskam Was mocno, a szczególnie Ostróchę moją, Fox-Indię, Sylwię, Basię z Brystolu, Marcelę, Sasankę, Stykrotkę, no i Jagodę, która mnie wreszcie zaprosiła na ciacho! Hej!
data: 2013.11.13
autor: Anna Ciesielska
Fox_Indio, gratulacje:)! Dużo zdrowia oraz szczęścia Tobie i Twojej rodzince!
data: 2013.11.11
autor: Marcela
Wybacz Mtd ze nie rozwinę teraz wystarczajaco a w skrócie, bo ten post kierowany jest głównie do mnie samej ponieważ własnie odrosła mi wspaniale splątana korona cierniowa i bardzo zajęta jestem karczowaniem .Cierpie także z powodu braku odpowiednich narzędzi.Co w zamian roli cierpiętniczej?Wszystko co nas teraz cieszy,nie przedwczoraj bo minęło nie pojutrze bo nieznane i może budzić niepokój. No i trzeba wyniuchać co w tej cierpiętniczej roli nas pociąga, bo ma ona swoje uroki,nieraz moze nawet przybrać formę nie tylko cierni ale i laurowych listkow .Skutki te same.
data: 2013.11.11
autor: ostróżka
Ostróżko, co w zamian roli cierpietniczej? Rozwiń proszę, bo czasem chyba mam z tym problem...pzdr
data: 2013.11.11
autor: Mtd
kobity naszym pierwszym i arcyważnym zadaniem jest zdjąć z głowy korone cierniową obojetnie czy dotyczy toksycznego dzieciństwa ,ciężkiej przedszkolnej i szkolnej traumy czy innych związków , to się naprawdę opłaci, wiem po sobie. I pilnować coby na miejsce starej nie urosła druga, bo to ustrojstwo ma spore siły zywotne i lubi się odradzać.
data: 2013.11.11
autor: ostróżka
Gratulacje Fox_Indio :) Sił i choć chwilki czasu dla siebie Ci życzę. Zdrówka dla Was!
data: 2013.11.11
autor: Kejla
Keithy, u nas było podobnie. Od czasu gdy na kolacje podaje kremy jarzynowe problem znikł...miewają kaszle, ale mokre. Spróbuj. *** Fox_Indio wielgachne gratulacje!!! Odzywaj się jak znajdziesz troszku czasu:) *** wiecie napisałam już list do Mikołaja, poprosiłam żeby P. Ania miała sile czasem nam jeszcze cos skrobnac;) pzdr dla Pani Szef !
data: 2013.11.11
autor: Mtd
keithy jestem z Tobą myślami :) znam ten problem
pomózcie w sprawie chrząkania, ma ktoś jakiś pomysł
data: 2013.11.11
autor: agata
Dzień dobry,

Pani Aniu, Co Pani sądzi o probiotykach? (w zagrzybieniu organizmu)
data: 2013.11.10
autor: wiatrnapogodę
Ja w sumie fajnie wspominam przedszkole, poza może pierwszym tygodniem. Teraz natomiast, po wielu latach, zdałam sobie sprawę, że nienawidziłam szkoły podstawowej. Nauka szła mi bardzo dobrze, miałam w szkole koleżanki i tak dalej i tak dalej, ale teraz widzę, że nie wiedząc o tym, nienawidziłam tej instytucji, ponieważ traciłam w niej czas i nie rozwijałam swoich talentów, a skutecznie inwestowałam czas w słabe punkty. Przed zajęciami ZPT bolał mnie brzuch ze stresu, bo moje ręce umieją zrobić zastrzyk psu i ładnie ozdobić ciasteczka, ale zrobić rysunku technicznego - nie ma mowy. Jeśli coś rozwijałam, to w jakimś kompletnie bezsensownym kierunku. Przebrnęłam przez to, bo musiałam, ale szkoła niczego mnie nie nauczyła, poza chorymi ambicjami i popadaniem w kompleksy, czego szczęśliwie powoli się oduczam. Bardzo pomogło mi w tym liceum, nauczyciele z mądrą dyrektorką na czele, pilnującą, żeby w szkole nie było wyścigu szczurów i nieprzesypiania nocy z powodu zamiłowania do czerwonych pasków. W przedszkolu było naprawdę sympatycznie, wspominam je jako miły i bezstresowy okres.
data: 2013.11.10
autor: Pędzia
no i u mnie znowu sie stalo, czwarte dusznosci mojego 4 latka w przeciagu dwoch miesiecy. tym razem duzo poczytalam, zrbilam oklad z ziemniakow ze smalcem gesim, natarlam smalcem, nalewka, podalam kawe, zaczelo sie wieczorem o 5 rano skapitulowalam, bo dziecko by mi sie udusilo, podalam encorton, steri neb salamon i pulmicort i chociaz chwile pospal... wiem ze bedzie lepiej po calej dobie, ale jestem podlamana. nie wiem o co chodzi i jak go ratowac
data: 2013.11.10
autor: keithy
Wasze wspomnienia ucieczek przedszkolnych odkurzyly w mojej glowie moje \\\\\\\"mityczne\\\\\\\" dziecinstwo. Mialam to szczescie ze mieszkala z nami kochana babcia - opiekunka niemal 24 godz na dobe, poza tym fajna odwazna kobieta. Taka ja pamietam, taka pamietaja ja jej koledzy i rodzina. Pamietam tez przedszkole, na tym samym osiedlu z ogrodzonym \\\\\\\"pieknym\\\\\\\" popielatym plotem placem zabaw. Wielokrotnie wisialam na tym plocie albo rozmawiajac z przedszkolnymi dzieciakami ( nawet kolezanki zza plotu mialam :)) albo wyobrazjac sobie co tez te szczesliwe , jak mi sie wtedy wydawalo, dzieciaki robia interesujacego w grupie. Bardzo im wtedy zazdroscilam przedszkola.Tylko informacja o tym, ze musialabym jesc okropne zupy w stolowce, jakos te zazdrosc wyciszala. Skonczylo sie na tym, ze babcia znajac pania z pobliskiej zerowki poprosila ja , by zabierala mnie czasem z jej dzieciakami na jakies spacery itp. Moja potrzeba socjalizacji zostala zaspokojona. Nie wiem i nigdy sie nie dowiem na ile moje wspomnienia sa prawdziwe. W duzym stopniu jestesmy tworcami naszych wlasnych wspomnien - ludzie, ktorych spotykamy, ksiazki ktore czytamy, filmy ... wszystko to pomaga nam tworzyc osobiste mity. Nasze spoleczenstwo ponadto uleglo ogromnemu mitowi zmarnowanego zycia przez \\\\\\\"toksycznych rodzicow\\\\\\\". Oczywiscie rozwoj wspolczesnej psychologii to krok milowy w rozwoju naszej swiadomosci. Nie dajmy sie jednak uwodzic nadmiernie zbiorowym opowiesciom i szukajmy wlasnych sciezek, bez poczucia winy. W kazdym razie zwracam sie do wszystkich mam bijacych sie z myslami - istnieja dzieci teskniace do przedszkola :))) dobrej niedzieli !
data: 2013.12.16
autor: Ola
FoxIndio gratulacje.Rażno dochodż do sił i niech Ci sie to Cudo dobrze chowa.
data: 2013.11.10
autor: ostróżka
Ewa33,Bóg patrzy na cały świat, nie tylko na nas.To fakt ze zawsze mielismy albo mame ze wschodu albo tate z zachodu albo nianie z Watykanu i zawsze walczylismy za waszą wolność a pózniej za naszą a jednemu wieszczowi to nawet udało się zrobić z nas Chrystusa narodów a drugi wyzwał nas od pawia i papugi tychże narodów a teraz Ty świecisz nam po oczach wielką słowiańską Rosją.Co, nowa ciotka opiekunka na horyzoncie? A imię jej pewnie 55 bo 44 juz było.Ugotuj babo kartoflanki i zrozumiesz w którą stronę patrzeć żeby odnależć normalność.
data: 2013.11.10
autor: ostróżka
Pati, ja tez uciekalam z przedszkola przez prawie rok, dopoki panie mnie nie nakryly. Jak juz mialam dosc, mowilam, ze babcia juz przyszla, ubieralam sie i wychodzilam. I szlam przez las do babci. Dzieki bogom to byly jeszcze bezpieczne czasy, polowa lat 70tych. I Babcia powiedziala o tym mamie dlugo po fakcie... Kiedy moj maly zaczal chodzic do przedszkola 2 miesiace temu, mialam stracha, ze jakos mu w genach dalam te ucieczki, i ze tez bedzie zmykal z przedszkola, ale tutaj maja porzadne zabezpieczenia... Kiedys jeden z psychologow powiedzial, ze mit szczesliwego dziecinstwa to tylko mit. Niewiele tak naprawde z tego czasu pamietamy, bo wyparlismy wszystko co bylo niedobre i traumatyczne z punktu widzenia malego dziecka, inaczej bysmy nie przetrwali. Pozdrawiam.
data: 2013.11.10
autor: Sylwia V.
@Pati,ja też uciekłam z przedszkola kiedy miałam 6 lat,ale z jakąś koleżanką wzięłyśmy najpierw podwieczorek z talerza, który stał w korytarzu(to były ciastka markizy).Nikt się tym nie przejął,ani w domu ani w przedszkolu.To było w 1956 r.Ale w przedszkolu nauczyłam się gwizdać!.Za to mój syn kiedy miał 5 lat wyszedł z przedszkola ,bo chciał już do domu,a mama jeszcze nie przyszła.Dobrze że po pracy nigdzie nie marudziłam i przyszłam do przedszkola.Panie rozglądały się i nie widziały Wojtusia.Nie ma i już.Do domu pędziłam jak samochód wyścigowy.Moje dziecko drzemało na podwórku,na trawie,pod drzewem wiśniowym.Kiedy mnie zobaczył powiedział:czekałem na ciebie !Na drugi dzień panie w przedszkolu powiedziały:Wojtuś to uciekł z przedszkola!Straszne!To było w 1980r.Moja świadomość życiowa była do niczego.Szukałam winy w sobie bo to moje dziecko przecież.
data: 2013.11.09
autor: Elka
Fox India, gratulacje! Dla Ciebie i wszystkich chłopów w rodzinie. Jestem niesamowicie wprost ciekawa, jakie imię zarzucilas swojej Babie:)
data: 2013.11.09
autor: Pędzia
uszanowanie! zanim stronka Pani Ani kilka dni temu zrobiła \\\\\\\"psztryn\\\\\\\" i zniknęła na kilka dni pisałam, że 27 października ja zrobiłam psztryn i się rozbabiłam :) poród był super! największy ból znieść można jeśli wie się, że trzeba pomoc tej małej osobie, która sama chyba w większym stresie i bólu od nas :)teraz zaglądam na forum \\\\\\\"jak cię mogę\\\\\\\" bo wiecie - strasznie zarobiona jestem :) ale u mnie szafa gra! Pani Aniu, dzięki Porządkowi wiem gdzie góra a gdzie dół! Dziękuję za tę wiedzę. Jest pięknie! Pozdrawiam serdecznie!
data: 2013.12.16
autor: Fox_India
Witajcie,
pojęcie normalności nie istnieje. Ekolodzy stali się fanatykami, często nie mają pracy po studiach. Rodziny są rozbite przez postęp czy też cofkę cywilizacji. Zawszę zastanawiałam się nad tym, która kultura jest dla nas korzystniejsza. Zimny zachód czy ciepły wschód ? Biało czerwona flaga Polski to nasze niedowartościowanie oraz emocje na skali międzynarodowej. Pędzący wir Unii doprowadza do zachłanności i sztucznego przepychu, a z drugie strony widzę potęgę słowiaństwa, Rosję, która z politowaniem patrzy się na Polske. Polacy, gdzie sa wasze korzenie, mentalność, indywidualizm? Nie wspominając o Bogu, który patrzy na nas z góry. Pozdrawiam
data: 2013.11.09
autor: Ewa 33
@Dorcia!Witamy
data: 2013.11.09
autor: Elka
Ewa33, to o czym piszesz dotyczy bardzo wielu środowisk. Właśnie prze-bu-dza-my się nieustannie, a to Forum bardzo pomaga, nie spieramy sie o definicje, klasyfikacje normalności - próbujemy produkować (czynić tez w kuchni..) szeroko pojęte DOBRO. Bez paniki. Dzięki uszanowaniu tradycji jeszcze to możemy... Pozdrawiam Forum i p.Annę zdrowiutka jak rybka
data: 2013.11.09
autor: Ewik58
Boże, jak ja nienawidziłam to przedszkole... Chodziłam tam, bo co miało dziecko zrobić? Wszyscy w domu pracowali, babcia i dziadek też, widziałam, że nie ma co protestować, bo nie ma wyjścia. Poszłam tam jako 3-latka, była również młodsza grupa, zostało mi to jednak, na szczęście, oszczędzone. Tak to właśnie widzę. Jazdy z jedzeniem, leżakowaniem, wypróżnianiem (bądź nie), pilnowaniem się przez dzieci nawzajem, młodsze przez starsze, kiedy panie miały coś lepszego do roboty. To prawda, że dzieci potrafią być bardzo okrutne, jak trafi się okazja i da narzędzie do ręki... Nie opowiadałam tego wtedy nikomu, nie wiem, czy moi rodzice to wiedzą, nie zamierzam im tego teraz mówić, bo i po co. Chcieli jak najlepiej. Mama kiedyś powiedziała, że całe szczęście, że poszłam do tego przedszkola, bo mnie usocjalizowało, a dziadek by mnie ciągle \\\\\\\"lelał\\\\\\\". No, może. Na podwórku nigdy nie mogłam się z dziećmi dogadać, ale stamtąd można było w dowolnym momencie wrócić sobie do domu, a z przedszkola nie. Zresztą nie przesiadywałam w domu, więc chyba nie było tak źle. Kiedyś z przedszkola uciekłam. Raz, kiedy byliśmy na placu zabaw, chciałam sama iść do domu, to była już chyba zerówka. Pamiętam też apel na rozpoczęcie I klasy, już w prawdziwej szkole i swój atak paniki tam. Szkoły nauczyłam się za to skutecznie unikać. Dziś mam również problemy z socjalizacją, ale jako osoba dorosła, nawet jeśli sobie nie do końca z tym radzę, to chociaż rozumiem, co się dzieje. Nie wiem, czy to przez to, że dostałam swój trening za wcześnie, czy gdyby zacząć później, to byłoby lepiej. Nie mamy życia równoległego, aby móc sobie to porównać. A może mama miała rację, może bez tego byłoby jeszcze gorzej? Przechodziłam koło tego przedszkola niedawno, jeszcze działa i nazywa się tak samo... Zrobiłam się cała sztywna... Nie piszę tego, żeby kogokolwiek przekonywać. Dzieci są różne i nie wszystkie mają traumę po przedszkolu, zresztą pewnie nie było to samo zło. Ale czasami małe dzieci nie mówią o wszystkim. Nie wiedzą co, jak, po co. Kiedy myślę w tej chwili o tym, potrafię nazwać te ówczesne uczucia, wtedy nie. Mam wrażenie, że \\\\\\\"dzisiejsza ja\\\\\\\" siedzi w głowie tej małej dziewczynki i patrzy przez jej oczy, dziwne to takie... Czuję się teraz taka stara... I jeszcze jedno: nie jesteśmy w stanie usunąć naszym dzieciom wszystkich cierni spod stóp, choć dalibyćmy wiele, by sami je nadepnąć, a nie dostało się dzieciakowi. Jest to jednak niemożliwe. Na szczęście. Bo gdzie by było miejsce na rozwój i dojrzewanie?:) Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie:)
data: 2013.12.16
autor: Pati
Dziękuję Ci Sylvio V za Twoje uwagi:) Masz niewątpliwie rację co do stresu, bo ostatnio sama nakręcam się tym bólem głowy. Im bardziej z nim walczę, tym bardziej mnie atakuje i w efekcie tym bardziej się go boję. Ostatnio to mam jakiś obłęd...Staram się wsłuchiwać w siebie, ale nie umiem jeszcze wielu rzeczy zrozumieć, czytam fragmenty książek, ten o wątrobie to na okrągło i dalej mam wątpliwości. Wiem, że przewaliłam z kawą i teraz staram się ją mocno ograniczyć, wręcz nie pić...choć mocno cierpię z tego powodu, bo często ona właśnie mi pomagała na głowę. A tak a propos, jeśli nie kawa z rana to co innego, od razu owsianka? CO do emocji, to temat rzeka, też kompletnie przeze mnie nieogarnięty, choć nad tym często rozmyślam, o co chodzi...No nic, praca, praca i jeszcze raz praca. Ale choć wiele osób chce mnie zniechęcić do PP, skoro ostatnio cierpię bardziej niż wcześniej, to ja jakoś nie mam wątpliwości, że idę właściwą drogą...Ja już inaczej nie potrafię:) Muszę tylko jeszcze wszystko pospinać w całość. Mam z pewnością na tapecie wątrobę z woreczkiem żółciowym, coś z krążeniem i jak mi jeszcze wyszło z biorezonasu, z oczyszczaniem zewnętrznym (odprowadzaniem toksyn na zewnątrz). Na usprawnienie oczyszczania mam zalecone moczenie nóg w wodzie z solą. A może macie jeszcze jakieś sposoby? Pozdrawiam Panią Anię i całe Forum:)
data: 2013.11.09
autor: Emka z Wawy
Witam Wszystkich bardzo serdecznie. Od dwóch miesięcy wdrażam PP. Książki P.Ani (3)znam,ciągle do nich zaglądam.Pierwszą poleciła mi Pani Doktor od akupunktury,do której zgłosiłam się z powodu b.bolesnych łokci tenisisty. Jestem w okresie menopauzy(10 m-cy na HTZ-plastry-z powodu silnych dolegliwości+emocje, zalecona przez ginegkologa oraz ortopedę, złamałam się po półtora roku zmagań).Mam wielką nadzieję na poprawę swojego stanu zdrowia. Chciałabym się też uwolnić od HTZ. Na efekty przyjdzie mi jeszcze pewnie długo czekać, ale to,że pociąga mnie gotowanie \\\\\\\"na nowo\\\\\\\" jest dobrym znakiem,że jeszcze mnie życie potrafi zaskoczyć.Wypadają mi włosy i schudłam 3 kilo,co jest o.k. Cieszę się, że TU jestem i liczę na wsparcie.Pozdrawiam bardzo serdecznie
data: 2013.12.16
autor: Dorcia
Witajcie,
jako stary belfer pragnę wam przypomnieć dziewczyny, matki, że nauczyciele nie koniecznie radza sobie z waszymi dziećmi. Moi rodzice uczyli się przy świecy i mieli przynajmniej lepszy wzrok. Wielu nauczycieli, studentów oraz uczniów ląduje w zakładach psychiatrycznych lub szpitalach ze zwykłego wyczerpania tudzież waszych fanaberii .Dzieci są wożone w nocy do klinik, ponieważ dostają jakiś ataków. Znam profesorów, którzy przyjmują silne leki psychotropowe, bo wpędzaja się w wyścig szczurów. Czasami warto przeczytać kilka ksiażek psychiatrycznych, może już jesteście umieszczeni na jakiejś półeczce. Mam wielki szacunek do kuchni Pani Ani, ale przeszłam już wiele zabiegów i odeszłam z zawodu. Moja ukochana planeta ziemia staje się poligonem i nie dziwię się, że nam się odwdzięcza różnymi katastrofami. Przebudzcie się ...
data: 2013.11.08
autor: Ewa 33
Emka, kiedys cierpialam na bole glowy, teraz jest znacznie lepiej, ale pojawiaja sie 2-3 dniowki. Sa spowodowane stresem, napieciem, przemeczeniem. Zdarzaja sie raczej przed okresem. Te parenascie dni przed okresem jestesmy nadwrazliwe, czasami puchniemy, zbiera sie woda, ktora jest symbolem podswiadomosci, wszystkie nie fajne wyparte swiadomie emocje az wibruja nam pod skora. Oczywiscie wszystko zalezy Ile mamy za uszami ;) Mysle, ze kawa w nocy to nie jest dobry pomysl, niektorym tez imbirowka zbyt pozno nie sluzy. Mi pomaga kilerka, spacer, moze lykniesz jakies uspokajacze ziolowe i uwazaj aby nie byc glodna, wtedy tez bol glowy potrafi sie zaczac. Wsluchaj sie siebie. Pozdrawiam.
data: 2013.11.08
autor: Sylwia V.
Pedzia, mysle, ze bogu ducha winnej Cyrance zdarzylo sie napisac, ze zlobek, to nie najlepsze rozwiazanie, ja napisalam, ze mam inne zdanie. Stykrotka, do tego sie odniosla, bo to jest jej temat na tu I teraz tak naprawde. Tematy pojawiaja sie i znikaja, moze to wszystko, cale zawirowanie malutkie, nie dotyczylo tu wcale Stykrotki, a my mamy prawo czepic sie tematu jaki nas podkreci...jedyna osoba, ktora ma cos do powiedzenia to pani Anna, ktora moze nas nie puscic albo pogonic nam kota publicznie. Ja mam to siebie, ze czepiam sie szczegolow, jestem szczera i jak bogowie rozdzielali rozne cechy to tylko polizalam dyplomacji, ale dobrze mi z tym i w piersi bic sie nie bede. I oczywiscie mam swoje opinie, komus to pasuje albo nie, alleluja. Pozdrawiam
data: 2013.11.08
autor: Sylwia V.
Bombel,jesli dziecko nie choruje, zachowuje się normalnie, czyli nie zauważasz nic niepokojącego, oprócz teraz tej wagi, którą Ci uczynnie wytknęła znajoma położna-jeśli je tyle ile potrzebuje, jest pogodne, to znaczy, że waga jest ok. Wg \\\\\\\"Moje dziecko nie chce jeść\\\\\\\" czasem dzieci zaciągają hamulce i waga może sobie przez kilka nawet miesiecy stać lub nieznacznie rosnąć i to jest ok, w pewnym momencie nadrabią. Moja mała utknęła na 10 kg (a ma rok i 7 m-cy, więc to taki niby marny 3-10 centyl) i wogóle się tym nie przejmuję. rozwija się super.pozdrawiam
data: 2013.12.16
autor: Cyranka
Witam wszystkich. Właśnie mija rok, jak rozpoczęłam nowe życie z PP. Z wieloma rzeczami mi się poprawiło, ale nadal mam duży problem z bólem głowy. Ostatnio mam takie nasilenie, że głowa potrafi boleć parę razy w tygodniu (obecnie mam tygodniowy maraton, związany z miesiączką i już nie wytrzymuję). We wrześniu byłam u neurologa, miałam robiony TK i wszystko wyszło OK. Mam stwierdzoną migrenę na tle hormonalnym - związanym z cyklem (przed, w trakcie miesiączki, ok. owulacji, ostatnio też w okolicach 20 dnia cyklu). Tyle, że kiedyś miałam albo przed miesiączką, albo na początku, albo na końcu miesiączki itd. a obecnie w każdym potencjalnym momencie. Odżywiam się bardzo restrykcyjnie (żadnych kurczaków, kwaśnych zup itp.), ale nie wiem, czy nie popełniam jakiś błędów. Dziwnie reaguję na imbirówkę, bo mam wrażenie, że jak wypiję ją pod wieczór, to na drugi dzień boli mnie głowa (nie wiem, czy to przypadek, ale było tak już kilka razy). Chyba lepiej reaguję na kilerkę. Poza tym po raz pierwszy od roku odrzuca mnie od kawy i odczuwam woreczek żółciowy. Ostatnio brałam sporo leków przeciwbólowych i przepisane tryptany, które nie zawsze pomagały. No i chyba przesadziłam z kawą. Ona często pomagała mi na ból głowy i zdarzało mi się wypić dwa jej kubki w środku nocy. No i oczywiście ból głowy często budził mnie w max. wątroby, co potwierdza problem z wątrobą (zawsze myślałam, że mam zimną wątrobę, ewentualnie jej zastój, obecnie podejrzewam ogień). Wczoraj byłam na badaniu biorezonansem u pani stosującej PP. Zbadała mnie ona pod względem równowagi energetycznej i wyszło, że mam problem z przemianą Ziemi (śledziona) i Drzewa (wątroba), reszta OK. Poza tym wyszły mi jakieś bakterie w krwi, ale co do reszty bakterii, robali wyszło OK (myślę, że to zasługa PP, bo większość jej pacjentów ma cały zwierzyniec). Miałam też stymulację na przysadkę (zawsze miałam wysoki poziom prolaktyny i brałam leki, ale od 2 lat mam je odstawione). Nie wiem, co jest nie tak, ale dziś kolejny dzień nie funkcjonuję, mam ból głowy, mdłości, jest mi słabo. Nie daję rady, bo nie ma dnia, abym ostatnio wstała z miarę dobrym samopoczuciem. Takie nasilenie mam od września, nie wiem, co robię nie tak. Pani Aniu bardzo proszę o jakąś wskazówkę, a może ktoś z Forumowiczów mi coś podpowie. Pozdrawiam:)
data: 2013.11.08
autor: Emka z Wawy
Sylvio, Stykrotka już przemyślała swoje opcje i przyszła Was zapytać o radę, co ma robić w związku z opcją już wybraną przez siebie. Jeśli byłabym nauczycielką niemieckiego i ktoś przyszedłby z prośbą, żebym pomogła mu kupić w niemieckiej księgarni internetowej podręcznik gruzińskiego, to nie tłumaczyłabym mu, że niemiecki jest bardziej praktyczny - po prostu szanuję decyzję i pomagam, jak mogę, pomagając się przedrzeć przez zawiłości systemu księgarni. A swoje zdanie na temat nauki niszowych języków zostawiam dla siebie. No i już więcej do powiedzenia w temacie opcje - decyzje nie mam:) Ostrozko, Pani myśl z ostatniego postu jest najbardziej bliska moim poglądom, ale przyzna Pani, ze odbiega od tonu pozostałych wypowiedzi, które skupiają sue na tym, jakie to kaleki wyrastają z dzieci zawleczonych do zlobkow. Tu nadmieniam, ze żłobki sa mi w zasadzie obojętne, irytują mnie natomiast liczne komentarze dotyczące decyzji Stykrotki. Ale o tym juz pisałam, wobec czego dziekuje za uwagę i do usłyszenia przy okazji innego tematu!
data: 2013.11.08
autor: Pedzia
Pędzia ,jak słusznie napisała Mtd świadomość pewnych spraw ma nas mobilizować a nie wprowadzać w histerię.Stykrotka podjęła decyzję po rozwazeniu swojej sytuacji.I to w jej terazniejszej sytuacji jest słuszna decyzja. My natomiast mamy na forum prawo do napisania swojej opinii o pobycie dziecka w żłobku.A że jest to opinia zła? A co, ma byc dobra bo inaczej będziemy oskarżone o krakanie?
data: 2013.11.08
autor: ostróżka
Beata, nikt na forum sie nie odezwal odnosnie cukrzycy, mysle, ze powinnas zadzwonic do pani Anny.
data: 2013.11.08
autor: Sylwia V.
Pedzia, padlo tutaj pare opcji do przemyslenia dla Stykrotki. Klamra niejako zamykajaca, mysle, te rozwazania byl ostatni post Ostrozki, ze dziewczyna podejmie decyzje taka jak nalezy, jakakolwiek by ona nie byla. Pozdrawiam.
data: 2013.11.08
autor: Sylwia V.
Witam, pisze do Was po raz pierwszy. Nie wiem od kiedy jestem na 5 przemianach. U mnie ten proces odbywal sie stopniowo. Zaczelam sie obserwowac i po kolei eliminowalam szkodliwe nadmiary. A dnia na dzien jakos mi sie nie udalo. Moja sytauacja bardzo sie poprawila, ale jest kilka spraw, o ktore chcialabym zapytac. Dodam tylko, ze mam 32 lata, mam raczej wilgotna konstytucje. Kiedys grzybice, nadwaga, ogolnie slaba sledziona. Stan mojej sledziony sie poprawil. Moja skora, kiedys sklonna do przesuszen, dzis jest w dobrym stanie. Jedyne co mi dolega, to malutkie pekniecie w nosie, jak zjem za duzo masla, badz pogrzesze slodyczami. Troche czasu mi to zajelo, aby zrozumiec, ze nadmiar wilgoci wlasnie tak sie u mnie przejawia. Choc moze sie myle, nie wiem. Mam pytanie do pani Ani, a takze do innych doswiadczonych pan, czy ktos tez miewal takie pekniecie w nosie. Dodam, ze w przeszlosci mialam polip w zatoce szczekowo-nosowej. Druga sprawa wyglada tak, ze zauwazylam od jakiegos czasu, a troche mi to zajelo, aby to poukladac, wiec sprawa jest od dawna, tylko ja tego nie skojarzylam. W trakcie owulacji czuje bol nie tyle w jajnikach, co w jelitach. Kiedys myslalam, ze to przez pokarm, ale zauwazylam, ze nie ma to az takiego znaczenia, ale w czasie owulacji moje jelita szaleja, wzdecia, bol brzucha, czasem nawet biegunka. Do tego bol glowy w prawej skroni. To trwa zwykle kilka dni 2-3. Potem mija. A do tego mam zablokowana watrobe, bo przed okresem tez mnie boli glowa kilka dni zanim wszsytko sie zacznie. Bylam z tym u lekarza, i jakos nie chce mi sie wierzyc, ze taka moja natura, bo odkad znam TCM, biore wielki nawias na to co lekarze mowia. TCM znajduje drugie dno naszych doleglowosci, czasem niespodziewane, czego lekarz konwencjonalny nie wie. A szkoda. Dlatego zwracam sie do pani Ani z pytaniem, czy takie problemy swiadcza o slabej watrobie, czy to jelita. Zaznacze tylko, ze mam pani ksiazki. Trzecia to taki typ raczej ksiazki kucharskiej dla smakoszy. Bardzo ciekawe przepisy. Pozdrawiam serdecznie.
data: 2013.11.08
autor: Neath
Witam serdecznie forum. Uwielbiamy topinambur smakowo ale mamy z nim maly problem - nie wazne w jakiej ilosci dodam do potrawy dziala na nas bardzo gazopednie. Czy sa jakies sposoby na zneutralizowanie takiego dzialania? Pozdrawiam!
data: 2013.11.08
autor: A. z Krakowa
aggi mój email - agunia439@wp.pl
Mojemu młodemu po wybraniu antybiotyku niestety po tylnej ścianie gardła płynie flegma ( jak przyświecę latarką to widzę ). Nie jest tego dużo, ale objawia się chrząkaniem. Poradzcie coś na to. Kataru w nosku nie ma. I znowu nasiliło mu się uporczywe odbijanie. Czy to refluks?
data: 2013.11.08
autor: agata
\\\\\\\"Nikt nikogo nie straszy\\\\\\\", a kraczecie jak stado wron. Na miejscu matki z dylematami dawno przestałabym czytać, bo można zwariować od takich wypowiedzi - kiedy podjęło się trudną i w jakiś sposób bolesną dla siebie decyzję, zmasowane zachwalanie przeciwnej opcji jest jeszcze trudniejsze do udźwignięcia. Mówię to, doskonale zdając sobie sprawę, że intencje macie jak najlepsze i chcecie nieść pomoc. To w NAS bardzo cenię, ja też lubię pomóc, kiedy mogę, i wirtualnie, i w realu - ale dawno już zauważyłam u siebie zapędy do podsuwania ludziom bardzo słusznego scenariuszy i tylko ja wiem, ile postów tu napisałam, a następnie skasowałam. W realu natomiast muszę sobie przypomnieć i usłyszeć moją mamę, jak uderza do mnie ze swoimi radami dotyczącymi absolutnie wszystkiego, i dopiero wtedy z pełną swobodą mogę się ugryźć we właściwe miejsce na języku. Coraz częściej w nie trafiam, czego i Wam serdecznie życzę.
data: 2013.12.16
autor: Pędzia
Hmm, jaką odpowiedź na moje pytanie daje Aloha van Daath? Podpowiedzcie jak interpretować tę nicość.
data: 2013.11.08
autor: Ania ze Stacji Owsianka
Tak czytam co piszecie i przypomniało mi się, od jak dawna na forum już wielokrotnie pisane było,że pierwszym krokiem do naszego-nazwała bym to-przebudzenia jest akceptacja miejsca urodzenia a więc kraju, miasta,rodziny i warunków w jakich przyszło nam się urodzić a więc i żyć.Świadomie mamy te akceptacje w sobie budować bez względu na wszystko co nas w tych pierwszych latach życia spotkało,co z tego pamiętamy,co nas do dzisiaj boli lub na czym możemy się oprzeć, co zbudowało naszą siłe lub jest przyczyną naszej słabości.To wszystko było po coś potrzebne i te warunki życia i rodzicow wybralismy sami ,a raczej był to wybór naszej Duszy czy Ducha -jak kto woli.Jeżeli to prawda to trzeba przyjąć do wiadomości, że nasze dziecko, a raczej jego Dusza też warunki wybrała i PO COŚ.Takie właśnie warunki PO COŚ temu dziecku potrzebne. Dotyczy to i pobytu w żłobku i ojca alkoholika i rodziców rozwodzących się i zespołu Downa i całej reszty.Jeżeli to prawda, to Stykrotka jak kazda mama robi to, co należy zrobić. Jej córeczka taką sobie mamę wybrała, dla siebie najlepszą, takiego tatę i takie warunki życia.A co do dawnych czasów; te są zawsze lepsze, a to nieprawda,one są tylko inne ale mają tak samo złe i dobre strony jak terazniejsze.
data: 2013.11.08
autor: ostróżka
Witam Forum.
Pinezko zawsze musisz dodać tłuszcz(masło, oleje) do zupek tak jak pisała Erna witaminy ADEK tylko wchłaniają się poprzez tłuszcze a są to ważne witaminy dla dziecka. Pamiętam jak miałaś problemy z odpowiednimi zupkami dla Syna ale zerknij jeszcze do książek ja gotuje z podanych proporcji Pani Ani zamieniając tylko warzywa w odpowiednim smaku i wszystko wychodzi ok.
Stykrotko ja nadal uważam że problemy jedzeniowe Twojej Córki to Twoje emocje chociaż może chce jeść sama bo mój Syn tylko siam i siam. Co do kubka niekapka jako logopeda proszę nie stosuj go jeśli już to taki ze słomka ale nauka picia ze zwykłego kubka lub szklanki jak najszybciej jest najlepsza. Kiedyś nie było wynalazków i dzieci miały mniejsze problemy z mowa. Jeśli teraz wracasz do pracy rozumiem ze nie korzystasz z rocznego urlopu Twój wybór może jeszcze przemyśl decyzję pieniądze są złudnym zabezpieczeniem szczęścia nie dają a zobacz ile się z ich powodu u Ciebie w domu dzieje...
ostróżko ma Pani racje są różne prawa i instytucje dostosowane do dzieci i rodziców wręcz stworzone z myślą o nich. Tylko rzeczywistość jest inna żyjemy w kraju absurdu i tyle albo zgadzamy się na to albo nie...
Keithy Cyranka dobrze Ci napisała znaleźć złoty środek to jest to czego potrzebuje każda z nas. Nie róbmy z nas PPowców dziwolągów uważam że możemy pozwolić sobie \\\\\\\"gdzieś\\\\\\\' wyjść i pojechać.
Teraz trochę z innej beczki... Od 2 dni zasiała mi znajoma położna ziarnko niepokoju bo Syn przez 2 miesiące przybrał na wadze 400g i wg niej to mało. Je 4 nasze posiłki plus pierś. Wiem, że mam nie zwracać uwagi na siatki i centyle ale zaczynam myśleć. Co radzicie. PZDR P.Aniu
data: 2013.12.16
autor: Bombel
Erno, zupki gotuję na mięsie, ale maksymalnie wykrawam tłuszcz bo raz zafundowałam małemu zastój przez nadniar tłuszczu i się teraz boję. Masła też nie dodaję do zup. Dziękuję za podpowiedzi, porowa już ugotowana:-)
data: 2013.11.07
autor: Pinezka
Agata a może być na skype, bo nie korzystam z gg? Mój nick to fszolak.Pozdrawiam
data: 2013.11.07
autor: Aggi
Ola, nikt tu nikogo nie straszy, ja pokazalam tylko jaka jest rzeczywistosc, wszyscy jestesmy dorosli i nie ma co chowac glowy w piasek. Mysle, ze w duzej czesci to my kreujemy nasza rzeczywistosc swoimi wyborami.I na tyle ile mozemy robmy to dobrze dla naszych dzieci, nie zapominajac o sobie oczywiscie. My sie szarpiemy ze swoim \\\\\\\"niedokochaniem\\\\\\\", malym poczuciem wlasnej wartosci, ktore dostalysmy jako dziedzictwo od naszych mniej lub bardziej swiadomych matek. One kochaly nas na tyle ile potrafily, my mozemy sie postarac uczyc sie na ich bledach i dac troche lepsze dziedzictwo naszym dzieciom, aby potem wystarczajaco silne i ufne konfrontowaly sie ze swiatem, kiedy przyjdzie ich czas... Pozdrawiam.
data: 2013.12.16
autor: Sylwia V.
Pani Aniu, mąż zachwycał się przez cały obiad zupą kalafiorową na rosole! Mówił, że to najlepsza, jaką ugotowałam:) Dziękuję!
data: 2013.11.07
autor: Giovanna
Ach i bardzo dziekuje wszytskim Mamom za wskazowki na temat żywienia przedszkolnego. Powoli dojdę z tym do ładu, a Wasze informacje bardzo mi się przydadzą(moja świadomośc wzrosla)!!! Jeszcze a propos powrotu do pracy po urlopie macierzyńskim, przy pierwszym dziecku wrociłam do pracy przed 5 mies. i cóż widzę róznice. Starszy jest bardziej narwany, młodszy spokojniejszy, jakby bardziej spełniony. Trudno jednak ocenić czy to kwestia temperamentu dziecka i innych czynników. W moim odczuciu mysle, że mój czas spędzony z dzieckiem ma jakieś znaczenie, badania rowniez dowodzą, że tak jest. Pozostaje nam robić to, co do nas nalezy, w miare naszych mozliwości. A jesli mamy okazje to zwiększać te mozliwosci, a świadomość pewnych spraw ma nas mobilizować a nie wprawiac w histerię. PZDR Panią Pani Aniu, ach co by było gdyby...;)
data: 2013.11.07
autor: Mtd
Olu, tu nie chodzi o straszenie tylko pewna świadomość, która pozwoli planować pewne sprawy na przyszłośc. Im wieksza i lepsza jest nasza świadomość tym chyba lepiej dla naszych rodzin i spoleczeństw...Również nie mam gazu jednoczesnie mam świadomość czym to skutkuje, wiec planuje już pewne sprawy w tej materii na przyszłość:)) Może się okazać, że Stykrotka moze wyslać swoje maleństwo do żłobka na krócej, albo tyko na 3 dni w tygodniu, a w pozostałym czasie dzieckiem zajmie się jakaś bliska osoba... Nie wiem, ale wydaje mi się, że powstrzymywanie się od komentarzy i opinii niczego dobrego nie wniesie. Stykrotko trzymam za Ciebie kciuki i życze Ci abyś mogla tak zorganizowac sobie codzienne sprawy, aby Twojej rodzinie wychodziło to na zdrowie!
data: 2013.11.07
autor: Mtd
oczywiscie ze nie jest super, ale pragne zauwazyc ze niektorzy nie moga sobie pozwolic na nie chodzenie do pracy. wszystko na ten temat. i nie nalezy ich straszyc. takie zycie. ja nie mam gazu i jestem w Szwecji bo licze na to ze moge sie czegos nauczyc. gotuje kartoflanki niustannie i robie gulasze ale gaz bede miala dopiero w styczniu. i juz.

stykrotka szuka wsparcia doswiadczonych matek, wiec jej pomozcie. tyle ode mnie.
data: 2013.11.07
autor: ola
Co do żłobków i przedszkoli, to zgadzam się z Sylwia V i Ostrózką. Uważam, ze na socjalizacje mamy całe życie. Kiedyś nie było przedszkoli i żłobków, i społeczeństwo było wg mnie zdrowsze(spokojniejsze, bardziej poukładane). Żyło sie skromniej(generalnie), matka zajmowala się domem, dziecmi, gotowała i to im wychodziło na dobre. Nie twierdzę, że było idelanie(sama czasem dostaje na głowe i mam feministyczne zapędy), ale nie po to rodzimy dzieci, żeby je potem organizować i wtłaczać w system, tylko po to, aby im dać miłośc, nacieszyć się tym małym cudem. Uważam, że dziecko powinno spedzic pewien okres w domu, nie umiem okreslić granicy, ale na pewno nie jest jeden rok czy dwa lata.Z tego co wiem do 2 roku zycia dziecko potrzebuje kontaktu z jednym zaufanym, bliskim opiekunem. Wówczas uczy się podtsawowych odruchów emocjonalnych - troska, przytulanie, mowa, gesty. Żłobek nie jest w stanie tego zapewnić, bo w żlobku jest natłok i trudno się w ogóle skupić na jednostce. Wszytko powinno się zmieniać stopniowo. Dom, potem troche poza domem(np. dwa razy w tygodniu jakaś ciotka/niania), potem przedszkole(niekoniecznie codzienne). I tak prawo przewiduje obowiązek edukacji bodaj od 5 roku zycia, wiec odwrotu nie ma. Dodam, ze sama zrezygnowałam z bardzo dobrze platnej pracy na rzecz dzieci, lekko nie jest, ale nie wyobrazam sobie robic teraz kariere i widzieć moje dzieci 2-3 godziny dziennie(nawet nie mialabym sił bawic sie z nimi i gotowac jeszcze). Wiem, ze życie zmusza nas do pewnych decyzji, wiec nikogo nie oceniam. Po prostu staram sie teraz tak zorganizować, aby byc z dziećmi. Co bedzie potem, los pokaze, ale całego zycia tak spedzić nie chcę. Jedank czasu na samorealzację mam jeszcze bardzo dużo;)) Pozdrawiam
data: 2013.11.07
autor: Mtd
Pinezko a czy w tych zupkach jest tłuszcz.Jak dobrze pamiętam witamina A /karoten w marchewce/ jest dobrze wchłaniana tylko w obecności tłuszczu.Pozdrawiam.
data: 2013.11.07
autor: Erna
Pinezko, równowaga i przewaga słodkiego musi być zachowana, więc oczywiście dajesz więcej ziemniaków lub innych słodkich warzyw (np, dyniowo-ziemniaczano-porowa (tez karoten ale mniej niz w marchewce), czy porowo-ziemniaczana, czasem \\\\\\\"ukrainski barszczyk\\\\\\\" - 1 marchewka, kawalaczek buraczka, ziemniaki, cebula czosnek, odrobina kapusty itp))Myślę, że się martwić nie musisz, spokojnie dojdzie do normy. Ale z marchwki nie rezygnuj całkiem, zmniejsz jej ilość w zupkach czy gulaszykach, i zamiennie z zupą bezmarchewkową.
data: 2013.12.16
autor: Ewa S.
Stykrotko, podjelas decyzje, ja Cie nie oceniam, ani nie dyskutuje, ze masz decyzje zmieniac. Ja tylko wkroczylam, bo stwierdzono, ze zlobek jest wlasciwie ok, no wedlug Oli, jest super. Taaak, wiec, ja sie z tym nie zgadzam. Czasy kiedy ryby i dzieci glosu nie maja odchodza w niepamiec. Zwazywszy na coraz slabsza, wrecz tragiczna kondycje psychiczna ludzi doroslych, zaczeto bardziej zwracac uwage na dzieci. A przeciez wsxyscy eiemy, ze korzenie naszych traum, zahamowan, blokad, poczucia wartosci, co sie przeklada na zdrowie generalnie lezy w naszym dziecinstwie. Wszystkie tutaj majace dzieci zwracamy taka uwage, jak im gotujemy, a co z reszta. Wychowywanie dziecka jest wyzwaniem w kazdym calu, finansowym tez. O zlobkach i konsekwencjach pobytu dzieci w tych instytucjach mowi sie od dawna. I pomimo, ze po dzieciach nie widac, ze jest nie ok, badania wskazuja, ze jest bardzo nie ok. I trzeba z pelna odpowiedzialnoscia to przyjac do wiadomosci. Ola zlobek jest wygodny, usocjalizuja dziecko, przykroja je do wlasciwej miary, przyszlifuja wszystkie kanty, i czesto przetrenuja toaletowo jak najwczesniej sie da, super. Pozdrawiam.
data: 2013.11.07
autor: Sylwia V.
Dziekuje ,czytalam wszystkie ksiazki...
czy jest mama ktora ma dziecko chore na cukrzyce typu1
I gotuje na PP wdzieczna,z kazda wypowiedz
dziekuje,nie radze sobie emocje,ostatnich dni,to wszystko tak Nagle,musze to poukladac
B.
data: 2013.11.07
autor: BEATA
Dziękuję Ewo S.:-) pozwolę się jeszcze dopytać czy zamiast marchewki dać inne warzywo w smaku słodkim, bądź uzupełnić jej brak ziemniakami by proporcje się zgadzały, czy poprostu ominąć to warzywo? synek jest pomarańczowy już bardzo, bardzo długo mam nadzieję, że bardzo mu nie zaszkodziłam:-(
data: 2013.11.07
autor: Pinezka
Witam forum. W Polsce jest karta praw dziecka, karta praw ucznia,RODKI, fundacje,poradnie i inne łaty, nawet poswięcane.Dziecko ma prawo do wszystkiego tylko nie do domu i spokojnej w tym domu matki.Bo jak nie brak mieszkania to kredyty albo bezrobocie,albo inne stresy. Tak więc Tobie, Stykrotko, odwagi i roztropności życzę,przejdziesz ospę jak większość z nas, a dzieci cierpią także w tych domach gdzie pieniędzy nie brakuje tylko rodzice troszku slepi lub głusi nie widzą i nie czują.
data: 2013.11.06
autor: ostróżka
u mojej mamy w pracy i w moim najblizszym otoczeniu WSZYSTKIE dzieci chodza do zlobka. i go sobie chwala. takie czasy. i nie ma co robic z tego tragedii i wywodow.

stykrotko, mysl pozytywnie! powiem Ci ze moja bratanica cierpi jak do zlobka nie idzie i nie ma dzieci z ktorymi mozna sie pobawic. na pewno dasz rade! kto jak nie Ty! czytam Twoje posty o zupach wylewanych i az burczy mi w brzuchu. tyle serca i energii w to wkladasz, to jest piekne i Twoja mala na pewno to doceni!

dobrze ze juz swieta za pasem... tez chce do mamy, zup, gulaszy, duszenin i innych pysznosci gotowanych na GAZIE...
data: 2013.11.06
autor: ola- wciaz w pieknej Szwecji
Sylwio V. wszystko pięknie i ładnie, ale nie mam innego wyjścia. Nie stać mnie ani na zostanie w domu ani na wzięcie niani. Takie czasy. A co dopiero 2 dziecko. Oczywiście, że marzyłabym o siedzeniu z nią 3 lata w domu :( Dzieci w żłobku w którym byłam nie wyglądały ani na zestresowane, ani na napięte. Były wesołe, rozluźnione i bawiły się razem. Nie ma więc chyba aż takiej tragedii jak piszesz. Dużo zależy też od żłobka. Nie wiem czy dobrze, ze czytam to forum, bo po takich wpisach jak Twój wpadam w panikę i widzę oczami wyobraźni moje cierpiące dziecko. Jeszcze jedno w sprawie domu starców - to tylko od tego zależy jak się dziecko wychowa. Tak się potem odpłaci.
data: 2013.11.06
autor: stykrotka
Cyranko nie mam szans :) jakbym została w domu to wystarczyłoby pieniędzy tylko na kredyt mieszkaniowy, czynsz i media. Co do żłobka ja mam trochę inne zdanie na ten temat. Dzisiaj byłam z nią w żłobku podpisać umowę. Ona jest strasznie towarzyska i bardzo lubi dzieci. Nawet nie zwracała na mnie uwagi tylko bawiła sie z dziećmi i zabawkami. Jednak dzieci w grupie szybciej sie rozwijają niż z nianią w domu. Niani bardziej bym sie bała, że źle trafię. Poza tym liczą sobie w Warszawie straszne pieniądze. Co do zemsty dzieci za żłobki - oznaczałoby to, że za 30-40 lat 80% ludzi będzie w domach starców. Mam jednak dzisiaj jeden sukces - zrobiłam rzadszą owsiankę i nawet zjadła i jadła chętniej. Zupkę tez rozrzedziłam i troszkę zjadła. 10 łyżeczek i koniec. Jutro zrobię tylko warzywną. Mocniej przyprawiłam, ale jakoś nie przemawia do mnie mocniejsze przyprawianie dla dziecka. Czułam i w owsiance i zupce sporą jak dla dziecka słoność i nie jestem pewna czy dobrze, że tak robię
data: 2013.11.06
autor: stykrotka
Witam, ale sie zrobilo sielsko i anielsko, dyplomatyczne-cacanie... Ja chcialabym odnosnie zlobka, a potem moze wczasow. Piszecie, ze zlobek to moze nie najlepsze rozwiazanie, badzmy szczerzy zlobek to najgorsze rozwiazanie. Przeciez oddajemy malenkie dziecko na dlugie godziny, oczywiscie ono przezyje, moze inaczej przetrwa, bo nie ma wyboru, ono nam nie powie jak jest i jak sie tam czuje. Narazamy je na dlugotrwaly stres, wydziela sie hormon kortyzol, ktory jezeli trwa to dlugi czas ma negatywny wplyw na uklad odpornosciowy, uklad trawienny, mozg... Dziecko jest napiete i sie boi, tlumi te odczucia z ciala, i w konsekwencji tworza sie chroniczne napiecia miesniowe, ktore utrudniaja przeplyw impulsow I energi w ciele. Nastepuje tez blokada emocji.. Moj maly ma 3 lata i poszedl do przedszkola 2 razy w tygodniu na 2.5 godziny i widze, ze pomimo, ze lubi kontakt z dziecmi, ale Ile go to kosztuje i dzieki przedszkolu uaktywnily sie deficyty energetyczne, ktore moze by sie same naprostowaly a tak sie teraz bujamy... Teraz o wakacjach, oczywiscie to sie nie musi zle skonczyc, ale ja wiem, ze frycowe mniejsze lub wieksze sie zaplaci po paru miesiacach. Frycowe bedzie mniejsze im goretszy kraj wybierzemy i gdzie bedziemy sie stolowac, sorry ale wszystkie resorty z all inclusive nie wchodza w rachube, bo to jest masowa i tasma, odnosnie ludzi i tego jak karmia i sypniecie imbirem pomoze naszemu ego ale nie naszemu cialu. Male rodzinne hotele, gdzie kobiety gotuja na gazie, male restauracje lub garkuchnie gdzie tlumnie jadaja tubylcy. Tam gdzie jadaja turysci nie warto nawet przechodzic obok ;) Pozdrawiam.
data: 2013.11.06
autor: Sylwia V.
Aggi podaję moje gg 12718962
data: 2013.11.06
autor: agata
Stykrotko,wybacz moje pytanie, ale czy na 1200% nie ma innej opcji, żebys zostala z dzieckiem w domu? ja z synem wrocilam po 9 m-cach i z perspektywy czasu żałuje tej decyzji-mogłam była zostac dłużej a wybrałam własna wygodę. teraz z córką jestem juz póltora roku i do 2 lat posiedze na pewno.dla mnie to najlepsza inwestycja w przyszłość dziecka, lepsza niż odłożone na lokacie największe kwoty. A co do tego, że w żłobku cyca nie będzie, ano, jak pisałam z głodu nie zemrze-albo zacznie jeść, to co dostanie w żłobku, albo na początku nie tknie nic i zacznie jeść ładniej to co dostanie w domu plus cycuś oczywiście jak najbardziej wskazany. Nie martw się na zapas. choć tak jak pisałam, żłobek to nie jest najlepsze miejsce dla takiego malucha. mówi się, że domy starców to zemsta dzieci za żłobki, i coś w tym jest...może chociaż jakaś niania?
data: 2013.11.06
autor: Cyranka
Agata, z tego co wiem, to jest właśnie tak jak piszesz. Mnie lekarka powiedziała, że trzeba być bardzo ostrożnym przy spastycznych oskrzelach, gdyż bańki postawione w momencie skurczu mogą go pogłębić i może to być bardzo niebezpieczne. Na pewno trzeba kogoś, kto się zna na rzeczy i umie dobrze dziecko osłuchać, czy kaszel jest mokry i czy jest przykurcz. Ważne jest też, czy masz już jakieś doświadczenia z bańkami i wiesz jak dziecko reagowało. Na początku jesieni miałam straszny problem z moim Bartkiem, kaszlał przez 5 tygodni takim złamanym mokro-suchym kaszlem. Chciałam wtedy postawić mu bańki, ale ostatecznie się nie zdecydowałam. Starałam się o jak największą dyscyplinę i po raz pierwszy włączyłam kilerkę, jest baardzo pomocna. Do tego moje ukochane okłady ze smalcu i ziemniaków i 10 ton cierpliwości. Strasznie się to ciągnęło, ale w końcu przeszło. Jeśli chcesz, to podaj maila, wymienimy się doświadczeniami – za pozwoleniem pani Ani oczywiście. Oprócz tego samego imienia, mamy chyba taki sam problem z dziećmi:)
data: 2013.11.06
autor: Aggi
Aggi powiedz mi czemu bańki mogą być niebezpieczne? Ja mojemu stawiałam tzn, nie ja , znajoma pielęgniarka, po konsultacji lekarza. Czy chodzi o to, że jak są świsty to bańki postawione w tym czasie mogą doprowadzić do skurczu? Napisz proszę
data: 2013.11.06
autor: agata
Cyranko, dziekuje za wielkie wsparcie, niby kilka slow, a stawia do pionu i rozjasnia w glowie :)
data: 2013.11.06
autor: keithy
*** Sykrotko, spróbuj ugotuj zupkę na oliwie z oliwek z podstawowych warzyw, nie za gęstą, z niewielką ilością przypraw, ale niech będzie smaczna. I bez kaszy na początek. U nas, w podobnym do Waszego, momencie - zadziałała. Trzymaj się, wiem, że jest Ci ciężko. *** Fox_India to chyba już rozpakowana :)
data: 2013.11.05
autor: KaM
Cyranko - ależ oczywiście z dawaniem piersi non stop nie mam problemu. Jak dla mnie to mogłabym siedzieć 2 lata w domu z dzieckiem i tylko tak je karmić. Mega wygoda i mega bliskość z dzieckiem. Jednak jak wrócę do pracy za 2 tygodnie to mała nie dostanie cyca w żłobku przecież ;) Pinezko - dzięki. No ja nie wiem dziewczyny - chyba dość mocno przyprawiam. Boję się za dużo sypnąć soli czy imbiru, bo czy to rzeczywiście nie szkodzi jak dam za dużo? w moich owsiankach raz czuć sól bardziej a raz mniej i w żadnej wersji jej nie smakuje. Jutro wykombinuję jeszcze inną, rzadszą. Może jej ta forma kleikowata nie pasuje. Mam jednak mały sukces - pije w końcu herbatę, ale jeszcze z innego kubka. Kubek kapek ;) z takim plastikowym ustnikiem. Zup 3h gotowanych dla niej i wyrzucanych do kosza póki co mam dosyć. Nie dam rady psychicznie ;) wezmę się za jakieś jarzynówki, albo krócej gotowane na indyku. Może jakąś brokułową zrobię. Coś muszę wymyślić. Czas leci nieubłagalnie.
data: 2013.11.05
autor: stykrotka
Mtd - już nie mam przedszkolnego dziecka, ale opowiem Ci o moim dostarczaniu obiadków. Tuż przed pp dla najmłodszego syna wprowadziłam dietę bezglutenową, bezcukrową i bezmleczną i takie obiady dawałam do przedszkola. Raz w tygodniu dostawałam od przedszkolnej kucharki jadłospis i tak gotowałam aby moje dziecko miało takie samo jedzenie jak pozostałe dzieci. Teraz aż się sama sobie dziwię, bo to ogrom pracy. Ewolucja szła w tym kierunku że potem dawałam już to co my mieliśmy na obiad, ale starałam się nie powtarzać dzień po dniu. Aktualnie nie mam już aż takich ambicji, bywa że daję mu do szkoły trzy dni z rzędu ten sam gulasz czy klopsiki, tylko w różnych połączeniach. A co do pomidorowej to ja kiedyś zrobiłam taką oszukiwaną pomidorówkę na bazie marchewki, smaczna była. Jeśli mogłabym Ci cokolwiek sugerować to raczej odradzałabym kopiowanie przedszkolnego menu (na marginesie dodam, że moim przypadku to była naprawdę dobra szkoła samodzielnego gotowania mimo ograniczeń składnikowych, jak czasem czytam, że pp to ograniczająca dieta to się dziwię, w pp jest naprawdę szeroka gama możliwości, no jest z czego wybierać). Z drugiej strony mogłabyś mieć wgląd to ich menu i tylko czasem coś zdublować, jakieś takie przysmaki jak placki ziemniaczane czy naleśniki. Serdecznie pozdrawiam
data: 2013.11.05
autor: Sasanka
keithy,przecież grunt to złoty środek, czasem możemy sobie świadomie odpuścić, nawet nie jest powiedziane, że to się żle skończy.o wyjazdach była już wielokrotnie mowa, można wybierać z restauracyjnego menu mniejsze zło, można zabrać choćby tylko imbir, zalewać wrzątkiem i nie katować się, tylko właśnie cieszyć urokami wakacji, a jakby co, to po powrocie wiesz co robić, żeby doprowadzić rodzinę do porządku.
a apropo basenu, to my regularnie chodzimy całą rodziną raz w tygodniu, dzieci na pół godziny dosłownie, my z mężem na godzinę, potem pijemy TLI, mała dostaje cyca i jest ok, nie zauwazyłam po tym żadnego osłabienia. a fajnie spędzamy z rodziną czas.więc myslę, że i u was raz na jakiś czas nie zaszkodzi.Grunt, że na codzień robisz dobrą robotę. A apropo tego, że inni jedzą byle co i nie chorują, też mnie to czasem nurtowało,aż pewnego dnia okazało się, że znajomy, który zdawałoby się zdrowo się odżywia, tylko czasem jakiś owoc, ciasteczko, lody, ma hemoroidy-czyli ci wszyscy którzy pozornie wyglądają na okazy zdrowia, to nie koniecznie tak do końca
data: 2013.11.05
autor: Cyranka
Podzielę się z Wami jeszcze moją historią z bólem zęba mądrości.Pisałam kilka dni temu,że bolał niemiłosiernie i nic nie pomagało (płukanie ostrożeniem dawało tyle co płukanie zimną wodą-dawało na kilka sekund ukojenie), do tego stopnia, że na kolejną noc wzięłam paracetamol, żeby móc spać (a leku syntetycznego nie miałam w ustach od wielu wielu lat,nawet przy bólu porodowym nic).pomogło.na 3 dzien poszłam zrobić pantomogram i wyszło, że ta ósemka nie ma szans przebić się, bo na drodze stoi jej siódemka, stąd prawdopodobnie ten ból i nie ma wyjścia trzeba wyrwać.A tu pech chciał, że to długi weekend na ktory wyjechalismy i wiadomo-nie nasze jedzonko do końca, i zamiast się wzmocnić przed zabiegiem, pewnikiem się osłabiłam.po wyrwaniu zęba-ulga, przestało boleć, nawet jak znieczulenie już nie działało,ale na następny dzień obudziłam się mega spuchnięta, aż się rodzina przeraziła. oczywiście zaraz zaczeli mi suszyć głowe, że to przez to, że nie wzięłam zaleconego antybiotyku.a ja nic, tylko czym prędzej wracałam do domu, żeby robić swoje:owsianka,rosół, kilerka, do tego probiotyk,srebro koloidalne, ostrożeń, żyworódka.druga doba była najgorsza, doszła gorączka,obudziłam się z jeszcze większą opuchlizną, niemal bez jednego oka-trochę się przestaszyłam, ale powtarzałam sobie-spokój, ufność, nie panikuj.robiłam dalej swoje, choć mnie życzliwi wspierali, że to pewnie stan zapalny i że jak nie wezmę antybiotyku, to się doigram.po trzeciej dobie zaczęło się poprawiać i wierzę, że będzie dobrze.to taka moja lekcja.pozdrawiam.
data: 2013.11.05
autor: Cyranka
Pinezko, jeśli dziecię pomarańczowe to zmniejsz ilość, nadmiar nie jest dobry. Też tak miałam kiedyś. P Ania kiedyś pisała żeby \\\\\\\"nie do każdej zupki marchewka\\\\\\\". Czyli czasem porowa lub inna bez marchewkowe i nie do każdej zupki po np 3 marchewki zawsze. Pomyśl. Pozdrawiam
data: 2013.12.16
autor: Ewa S.
Mtd a może przeanalizuj jeszcze raz i jesli to możliwe zabieraj dzieciaczka przed obiadem?
My tez chcielismy bardzo zanosic prowiant,ale analizujac caly jadlospis właczajac w to kompoty owoce i deserki nie bylo mowy. Nie dałam rady gotowac tego samego przystawilo mi juz na samych poniedzialkowych pierogach..a jak beda racuchy? zurek? barszcz? wiec synka zaprowadzamy po sniadaniu i zabieramy przed obiadem .Na te 2,5 godz dostaje tylko herbatke w termosiku..a moze u Ciebie tez byloby to dobre rozwiazanie.? Dodam, że rano i tak marudzi , ze nie chce pojsc wiec czas zweryfikuje..;-) pozdrowionka dla Was Wszystkich
Urwanie glowy jest, ale sie oplaca .
data: 2013.11.05
autor: Leila
Stykrotko, jesli chce piers, dawaj piers, z głodu nie zemrze.to pewne.pisałam juz na ten temat.a twoje spięcie przy każdym posiłku-zje czy nie zje, na pewno jej się udziela.odpuść, choć wiem, że to nie łatwe. moja mała też mizernie jadła, dopiero teraz troche sie ruszyło, a ma ponad półtora roku (choć i tak cycy jest na pierwszym miejscu). aha, zajada się kopytkami, pierogami, owsiankę też lubi-ale zje ją tylko na śniadanie, kiedy jemy ją wszyscy. gdy daję wieczorem, gdy my jemy normalną kolację, owsianka już nie koniecznie
data: 2013.11.05
autor: Cyranka
z innej beczki, mam takie spostrzezenia ze filozofia PP bardzo odbiega od rzeczywistosci. od 10 miesiecy jestesmy na PP, widze oczywiscie wielkie zmiany, wielkie pozytywy odzywiania, zawze bylam przeiwna tym dzisiejszym zabieganym czasom, kiedy je sie wszystko w drodze, w pospiechu i sie nad tym nie zastanawia. Ale mam takie czarne mysli od czasu do czasu, ze nie chce mi sie po raz kolejny pakowac calej torby jedzenia jak jedziemy kogos odwiedzic, a rodzina spora, najblizsza to ok 20 osob, spotykamy sie srednio raz-dwa razy w tygodniu. Chcialabym, zeby ktos ugotowal cos dla mnie, zeby miec dzien lenia...zjec cos w kanjpie, restauracji, razem z dziecmi...nie wybrzydzac! nie mowic wszystkim wkolo, ze moje dzieci tego nie moga jesc, ze ciasto, ze kompot... i im tez po 100 razy odmawiac. mysle sobie ze te moje dzieci to nie moga isc na basen (ja uwielbiam plywac i robilam to systematycznie przez kilkanascie lat), one tez lubia bardzo, ze nie pojada na oboz z babcia, bo tam nikt nie moze wybrzydzac, herbata zwykla pewnie z cukrem, kanapkia na sniadanie z dzemem, jedzenie z puszki. stracilyby zdowotnie bardzo, ale zyskaly emocjonalnie, duchowo. Na narty jezdzilismy, pozwiedzac, pochodzic, a teraz nie chce wyjezdzac bo to tyle zachodu z gotowaniem, ze musialabym kombinowac i stac przy garach a nie odpoczywac i delektowac sie innym miejscem i czasem z dziecmi. Mam 5-cio osobowa rodzine, jest trudno na codzien...i tak sobie mysle, ze sa dzieci w tym moim najblizszym otoczeniu co nie zjedza obiadu a jedza rogalika z czekolada, wypija rutinacee i i tak mniej choruja niz te moje. i nikt sie z nimi nie cacka, a i jezdza z nimi gdzie im wyobraznia podpowie. Jak tu pojechac na wakacje za granice, przeciez ja na zwykle mazury mialam z 15 litrow sloikow zawekowanych. to takie depresyjne nastroje czasm mnie lapia, jakos tak nie mam wsparcia ani nie mam z kim pogadac, bo ludzie na mnie jak na dziwolaga patrza
data: 2013.11.05
autor: keithy
Mtd, moich dwoch urwisow chodzi do przedszkola od pol roku, nieliczac wakacji, najpierw staralam sie tak jak ty gotowac potrawy zblizone do tych przedszkolnych, ale wkolko stalam przy garach i sobie odpuscilam. teraz daje zupe dwa razy ta sama np. krem raz z grzankami, raz z ryzem, raz z makaronem, obiadki tez mieso to samo a warzywa albo kasze zmieniam na ziemniaki, kluszki slaskie, a jak mi sie nie chce to i daje to samo dwa razy...zwykle zjadaja, choc czasem tez maja gorsze dni, ze im sie nie chce. nie przezywam... stykrotko, moj maly ma 7 miesiecy, ale tez mial taki okres, ze swojecgo nie chcial tknac, tylko patrzyl na nasze z otwrta buzia...jakos przeszlo, teraz tylko strasznie wyje w nocy, budzi sie co godzine albo dwie i nijak nie moge go uspokoic
data: 2013.11.05
autor: keithy
Stykrotko, moze to co robisz jest zbyt mdłe, moze musisz bardziej doprawić wszystkimi smakami, nawet kwaśnym. Ja zauważyłam, ze mój młodszy często woli nasze bardzo pikantne. Staram się zwracać teraz uwagę, aby nie było zbyt delikatnie. Co do owsianki, to inna sprawa, moje chłopaki lubią niemiksowana, ale przetarta... Jest gładka jak pudding i rzeczywiście delikatna w smaku. Rano uwielbiają tez jajko dobrze osolone i popieprzone z grzanka. Z zupami tez łatwo nie jest, bo raz wola krem, a innym razem w kawałkach, najlepiej smakuje im rosół z kluseczkami albo krupnik na kaszy gryczanej oraz kartoflanka. Na kolacje prawie zawsze staram się zrobić jakiś krem jarzynowy. Kiedyś owsianka była 2 razy dziennie, ale zauważyłam zniechęcenie i wysuszenie u dzieci. Na razie obie strony(mama i dzieci;) są zadowolone, ale wiem ze za jakiś czas czeka mnie nowa adaptacja;)(dodam, za mój młodszy do roku był prawie tylko na piersi i nie chciał nic poza nią:(
data: 2013.11.05
autor: Mtd
Witajcie. Pewna pielęgniarka zwróciła mi uwagę, że synek jest zbyt żółty od marchewki i mam uważać bo od nadmiaru karotenu może mały mieć problemy z wątrobą. Wiecie coś na ten temat? Wiem, że niejedna z Was pisała, że dziecię jest pomarańczowe od marchewy. Robiłyście coś z tym? Ograniczałyście ją czy nie przejmować się tym?****Oj Stykrotko współczuję Ci bardzo, nic niestety doradzić nie potrafię, tylko przychodzi mi do głowy, że może nie odpowiednio doprawiasz, nie wiem. Ja mojemu w tym wieku dawałam trochę jedzenia na osobnym talerzyku i łyżeczkę i on próbował sam jeść a ja w międzyczasie podawawłam mu resztę. Trzymaj się:-)
data: 2013.11.05
autor: Pinezka
Stykrotka, kombinuj z ta owsianka, moze daj troszke wiecej miodu? Zrob pulpety cielece, mieso zmiel ze 3 razy, mozesz zrobic gulaszyk z mieloneg miesa, przepis w trzeciaj ksiazce plus puree. Tak ku pokrzepieniu serca, moj mlody jak bylismy w Portugalii rok i dwa lata temu, czyli mial rok, potem 2 lata, jak juz skonczyl sloiki zapeklowane z domu z zupa, to jadl tylko owsianke, przez 2 tygodnie plus cyc. Wszystko inne, plul tak daleko jak widzial, i przezyl... W tym roku z kolei nie jadl a pozeral zupy jak smok, wiec widzisz oni tak maja... czasami. Pozdrawiam.
data: 2013.11.05
autor: Sylwia V.
Postaram się napisać jeszcze raz ;) Ostróżko - dzięki za wsparcie. Zawsze coś mądrego napiszesz. Ciężko jednak nie panikować. Tu nie ma juz żartów ani nic do śmiania. Moja córeczka juz prawie 3 tygodnie nie je owsianki, zupki, prawie nic tylko pierś. Za parę dni kończy 10 miesięcy. Nie wiem czy to przez ząbkowanie, ale w celach testów podawałam jej deserki Hipp i Gerber (suszone śliwki i jabłka z marchewką). Jadła ze smakiem. Wprawdzie podaję jej to jak nie jest głodna a jak jest głodna to chce tylko pierś, bo masuje jej może dziąsła. Z owsianką kombinuję i z proporcjami i konsystencją i na nic to. Zupki też. Ani na cielęcinie nie zje, ani na indyku. Jest mi bardzo ciężko, gdy stoję codziennie 3h przy zupce a ona potem nie zje i to idzie do kosza. Wpadam powoli w panikę i bezsilność bo za parę dni zaczyna adaptację w żłobku a ja myśle tylko jednym: będzie głodna :( Dziewczyny - poratujcie mnie błagam. Co jeszcze mogę jej upichcić co macie sprawdzone? Ja nawet dzisiaj zrobiłam polentę z marchewką i przyprawami. A ona chce jeść bitki wołowe, które parę dni temu jadłam. Do bitek dzioba otwiera i chętnie memła rozdrobnione i mówi Mniam Mniam. Puree ziemniaczane też jej smakuje. Natomiast owsianka i zupka beeeeeee. Nie je tego wprawdzie dużo. Może z centymetr, dwa mięska. Chcę jej dawać jedzenie do żłobka ale co mam jej więc dać np. na śniadanie. A może zacząć już jakieś pulpeciki cielęce. Po żółtku wymiotuje dalej niż widzi. Spróbuję przepiórcze. A może dodam do tej owsianki przetarte jabłko. Jak tak dalej pójdzie to nie będę miała wyjścia i będę musiała dawać jakieś kaszki Nestle itd. Oczywiście obiadków Hipp, Bobovity czy Gerbera też nie chce. Nie dziwię się, bo są paskudne w smaku. Sama po niej nie zjem jak nie zje ;)
data: 2013.11.05
autor: stykrotka
Witajcie, mam pytanie do mam dzieci przedszkolnych, które w przedszkolu jedzą nasze jedzenie. Czy zmieniacie jadlospis Waszym dzieciom codziennie? Czy Wasze przedszkolaki jedzą to samo(np. kartoflankę) w przeciagu dwóch dni? Rozpoczynam moją przygode z dowożeniem prowiantu do przedszkola i nie wiem czy jestem w stanie zapewnić dziecku codzienną zmiane menu. Zreszta wydaje mi się, ze ono tego niepotrzebuje(takiej różnodności)... Pani dyrektor zasugerowała, zeby jedzenie szykowane w domu było podobne do przedszkolnego(o ile to możliwe). I tak pojawia sie pytanie czy mam kombinowac, czy dać sobie spokój(mogłabym zrobic marchiwanke, dodac trochę pomidora, dla koloru i udawac że to pomidorowa...)? Czy to już przesada? Doradźcie proszę. Pzdr
data: 2013.11.05
autor: Mtd
Beata, najpierw w \\\\\\\"Filozofii zycia\\\\\\\" przeczytaj podrozdzial o cukrzycy, potem cala ksiazke \\\\\\\"Filozofia zdrowia\\\\\\\", to tak na poczatek. Przegladaj forum, czytaj dalej ksiazki plus ostatnia i znajdz jeszcze post Arnuszki dlaczego nie trawimy surowego. Zacznij gotowac. I pytaj, ale jak juz zdecydujesz co chcesz robic.. Pozdrawiam.
data: 2013.12.16
autor: Sylwia V.
@BEATA!masz książki?czytałaś?Czytaj i stosuj się do zaleceń w nich zawartych.Sama widzisz jaki jest skutek dotychczasowego żywienia.Na pewno z rozpaczą i przerażeniem patrzysz na dziecko.Pani Ciesielska pisała swoje książki po wieloletnich doświadczeniach.Gotowała sobie i rodzinie.Jej teksty są głęboko przemyślane.Ja żywię się trzeci rok według zasad p.p.Jem i piję tylko gotowane i tylko gorące,albo chociaż ciepłe.Mam się coraz lepiej:nie trzeszczą mi kolana,głowa mnie nie boli,nie mam kataru,nie biorę żadnych lekarstw.Powinnam być po wsiach obwożona jako dziwadło bo mam 63 lata.Moja psychika też jest w lepszym stanie.Czytaj,gotuj i obserwuj,bo wyskoczą nieraz drobne niespodzianki-wyniki poprzedniego żywienia.Ale to wszystko jest do przejścia.Trzymaj dyscyplinę,bo inaczej się pogubisz.Tu na forum zawsze znajdziesz poradę i dobre słowo.Bądź cierpliwa i działaj według zasad Pięciu przemian.Twój świat się wyprostuje.
data: 2013.11.05
autor: Elka
Proszę o pomoc zdiagnozowono u mojego 13 letniego synka cukrzycę typu 1 z insulino terapią jestem przerażona
poniewaz dieta jaką proponują lekarze to kwaśne ,surowe ...itd
niewiem co robic cos wiem o PP,ale to jest przeciw diecie cukrzyka jak to jest?
data: 2013.11.04
autor: BEATA
Kochani piszcie, mam nadzieję, że już więcej nic nie rypnie... Proszę, aby osoby, których listy zostały wykasowane spróbowały jeszcze raz napisać :)
data: 2013.11.04
autor: Anna Ciesielska
Z powodu pierwszego etapu przenosin strony na nowy serwer oraz problemów które wystąpiły przy tej czynności, komentarze do tematu z dnia 03 i 04 listopada nie zostały zachowane.
Za powstałe problemy uprzejmie przepraszamy.
data: 2013.11.04
autor: Administrator strony
@Marcela,ha ha ha ,wychowałaś dziecko jak trzeba
data: 2013.10.31
autor: Elka
Dzień dobry! Przegrałam ze swoją głupotą (tj. brakiem dyscypliny) i teraz zbieram dojowe żniwo. Chciałam napisać co poradził mi na moje bolączki mój pięcioletni syn. Było to mniej więcej tak: \\\\\\\"musisz pić imbirówkę dziesięc razy dziennie, nie - dwadzieścia razy dziennie przez tygodzień, nie - przez dwa tygodzienie. Tylko nie pij imbirówki w nocy. Nie jedz też ciastek do kawy, bo to Cię osłabi\\\\\\\". Matczyne serce mi urosło! Gęba chciała by się uśmiechnąć, ale nie potrafiła, bo spuchnięta;). Pozdrawiam wszystkich serdecznie z panią Anią na czele!
data: 2013.12.16
autor: Marcela
Witam, Panią Anię i Forum ciepło- jesiennie. Danna14 u mnie w miejscowości panuje choroba BOSTOŃSKA z opisu pasuje, choć czasem jest też temperatura. Idź do lekarz nie panikuj. Bostońską trzeba przetrzymać w domu i smarować jak ospę. Moje dzieciaki na razie sie uchowały. Ale profilaktycznie przetrzymałam najmłodszego w domu i podkarmiam jego energię ;-D
data: 2013.10.31
autor: aszkah
W kwestii przepisu na kopytka z dyni - jeżeli nie chcemy dodawać za dużo mąki, możemy zamiast kopytek zrobić kluski dyniowe. Ja robię w proporcji: 500 g ugotowanych ziemniaków, 500 g rozprażonej dyni, 200 g mąki (kluski wychodziły również, gdy dałam więcej dyni a mniej ziemniaków). Do tego 2-3 łyżki mąki ziemniaczanej, jajko. Czasem wrzucę trochę parmezanu albo dodam serka typu ricotta. Z przypraw, tak jak pisze Pati, koniecznie gałka muszkatołowa, poza tym kurkuma, sól, imbir, papryki, pieprze. Powstałą masę nabieram łyżką i wkładam do osolonego wrzątku. Aby masa lepiej odchodziła od łyżki, zanurzam ją najpierw we wrzątku. Po nabraniu masy przesuwam łyżką po wewnętrznej stronie garnka, aby kluska uformowała się w kształt wrzeciona. Kluski wyjmuję zaraz po wypłynięciu na wierzch. Na patelni roztapiam masło, wrzucam garstkę pokrojonych świeżych liści szałwi (mogą być suszone), wrzucam kluski i lekko podsmażam z obu stron.
data: 2013.10.31
autor: Kostka
Mam pyszny przepis z warsztatu na coś słodkiego PP bez cukru :) Kulki kokosowo-jaglane ala rafaello. *** 1 szklankę kaszy jaglanej dobrze wypłukać, zalać 3 szklankami wrzątku. Postawić na gazie.
Dodać szklankę drobno pokrojonych daktyli, ale mocno uciśniętych w szklance :) i 1/2 szklanki wiórek kokosowych ( Z ),cynamon i szczyptę kardamonu ( M ),szczyptę soli ( W )
i kapnąć soku z cytryny. ( D ).
Gotować jeszcze pod przykryciem jakieś 15 minut co jakiś czas mieszając. Ma sie z tego zrobić mocno gęsta papka tak, żeby łyżka stała pionowo.
Ostudzić do letniego. Jeśli za mało słodkie jest to można dodać trochę miodu, ale mi zawsze słodziutkie wychodzi :)
Uprażyć migdały na patelni. Kulek wychodzi jakieś 50. Więc tak plus minus migdałów. Ostudzić je.
Formować małe kulki mniej więcej wielkości kulek rafaello, zeby nie były za duże bo migdałek się zgubi. Do każdej wcisnąć po jednym migdale i obtoczyć w wiórkach kokosowych. SMACZNEGO
data: 2013.10.31
autor: stykrotka
Kopytka, niniejszym: bierzemy mąki pszennej taką dobrą garść (w dwie ręce), podsypujemy, jak mamy, gryczaną - tak pi razy oko, kropka kurkumy. Na to gotowane ziemniaczki przez praskę (dużo, dużo), jajo, pure dyniowe (no ile tam komu wyjdzie - szklankę?) i 2-3 spore łychy mąki ziemniaczanej (nie załować). Imbir, gałka muszkatołowa (uważam, że koniecznie). Sól do smaku. I teraz dodajemy mąki do całości - ciasto wcześniej już się mi ładnie odklejało od rąk, a tu znowu się lepi - ale wytrzymać!:) Będzie się długo lepić, trzeba wyczuć tę ilość, kiedy mamy już wszystkie składniki, żeby nie przesadzić. Ja brałam takie lepiące, mięciutkie, sypałam mąkę na stół, obtaczałam ten kawałek ciasta ze wszystkich stron, żeby w ogóle móc uformować wałek. Ugotować pierwszą partię - i najwyżej dodać jeszcze mąki, gdyby okazało się, że jednak za mało. Przepraszam za ten opis, ale ja wszystko robię na oko i nie potrafię powiedzieć, ile czego. Dziś nabyłam kawałek dyni Australian Butter, bardzo smaczna, słodkawa i lekko orzechowa (zjadłam trochę na surowo, nie mogłam się powstrzymać:)).
data: 2013.10.30
autor: Pati
Potrzebuje pomocy ,u mojej trzyletniej córki dzis rano pojawiło sie uczulenie,krosty wyglądające jak ukaszenia komara.rownież od kilku dni dziecko pociera nos i oczy. Boje sie ze lekarz przepisze sterydy lub antybiotyki. Może ktoś coś podpowie.
data: 2013.10.30
autor: Danna14
Od mojej dentystki słyszałam, że zęby mądrości usuwa się, jeśli są zepsute.. Jeśli rosną i potem sobie są po prostu, to niech będą..Ja mam wszystkie 4;) (choc mądrości mi nie przybyło;), jak wyrastały, trochę bolało, ale większych problemów nie miałam.. Najlepiej spytac dentysty..może jakieś miejscowe żele do smarowania są???
data: 2013.10.30
autor: Arnuszka
Cyranko, bez powodu nie należy wyrzucać ósemki, ani innych zębów, jeśli są zdrowe, natura po cos nam je daje. Z tego co wiem, trzonowce w tym ósemka mogą się przydać w przyszłości m.in. Do osadzenia mostów, protez czy implantow. Bez poważniejszych wskazań nie pozbywalabym się zęba mądrości, jeszcze Ci jej ubędzie;). Pzdr
data: 2013.10.30
autor: Mtd
Pati, napisz jak je zrobiłaś :). Ziemniaki, mąka i pure z dyni? A jajo ? też?. pozdrawiam.
data: 2013.10.30
autor: Aida
Cyranko,zęby mądrości często rosną nie w tym kierunku co powinny(brak miejsca), dlatego te okropne dolegliwości.Najlepiej zrobić zdjęcie Rtg i stomatolog oceni czy trzeba usuwać.Poza tym są to zęby najsłabsze i szybko dobiera się do nich próchnica.Więc czy warto je zostawiać?Z moich własnych doświadczeń,to żadne żele nie działają,a leki p/bólowe tylko na chwilę.Ja swoją ósemkę zostawiłam i bardzo tego żałowałam,bo po wyrwaniu już dużego zęba ,nawet całe opakowanie pyralginy nie pomogło,więcej bałam się brać.Ból nie do opisania.Pewnie każdy przechodzi inaczej dorosłe ząbkowanie,ale przydałaby się na początek wizyta u stomatologa.Pozdrawiam.
data: 2013.10.30
autor: Ania z Bydgoszczy
Cyranko, moze przejdz sie do dentysty. Ja mialam za glebokie kieszonki i potrzebne bylo naciecie. Zostawilam to na ostatnia chwile kiefy bol juz byl nie do wytrzymania i spuchlam i zaniemowilam, bo byl obrzek. Trafilam na swietna starsza dentystke, nacinala laserem i pakowala w kieszonki jakies specjalne ziola, przezylam oczywiscie, i zeby madrosci mam do teraz, a bylo to z ponad dziesiec lat temu. Na teraz powinnas czesto plukac ostrozeniem. Pozdrawiam.
data: 2013.10.30
autor: Sylwia V.
Uprzejmie donoszę, że wyszły mi pyszne kopytka z ciasta z pure dyniowym. Tylko nie można przesadzić z ilością mąki, bo wyjdą twardawe, a po co. Wyrywaliśmy je sobie w domu, choć niektórzy podobno nie lubią dyni:)
data: 2013.10.30
autor: Pati
witam i proszę o poradę.wyrzyna mi się ząb mądrości (tak mi się przynajmniej wydaje, że to to) i boli tak, że bóle porodowe mi się przypominają- nic, nic, aż nagle nadchodzi fala, potem ból jest niemal nie do zniesienia, a po kilku minutach znika.przy dwójce małych dzieci nie jestem w stanie normalnie funkcjonować.pewnie najskuteczniejsze byłyby leki przeciwbólowe,ale karmię piersią, więc nie bardzo mogę je brać, poza tym leków nie łykam z zasady. poradźcie, proszę, jak mogę sobie ulzyć- leki homeopatyczne? jakieś masowania?jakieś żele?kupiłam taki dla niemowląt na ząbkowanie, ale nic a nic nie pomaga. I czy faktycznie te zęby trzeba usuwać? w archiwum nie znalazłam nic na ten temat.
data: 2013.10.29
autor: Cyranka
Kingo, rośliny są dość ciężko-strawne z powodu ściany komórkowej, którą posiadają, i gotowanie ich wspomaga ich trawienie. To są fakty (jestem żywieniowcem z wykształcenia, pracuję na codzień przy bialkach) naukowe. Spokojnie możesz jeśc ugotowane warzywa do woli, surowe hmmm..jeśli Twoje zdrowie Ci pozwala, to czemu nie.. Ale ja już widzę po sobie (a jestem jeszcze przed 30-tką SIC!), że surowe mi zalega w żołądku i powoduje różne sensacje.. Więc wiedza i doświadczenie przemawiają na korzysc gotowanego. Do tego oczywiście nasze przyprawy, które także z naukowego punktu widzenia mają mnóstwo zalet.. To wcale nie jest takie skomplikowane! Powodzenia
data: 2013.10.29
autor: Arnuszka
Kingo, zadaj sobie pytanie, jak ja sie czuje po ciesielskich przysmakach? W zaleznosci od tego jak sobie odpowiesz, bedziesz wiedziala co myslec na temat internetowych nowinek. Ja tez od kilku lat gotuje po ciesielsku, rowniez czytam duzo na temat zywnosci i odzywiania, i musze przyznac, ze nie znalazlam lepszej \\\\\\\"diety\\\\\\\".
data: 2013.12.16
autor: Basia z Bristolu
Witam:) zrobiłam dzisiaj pierwszy raz mojemu synkowi (19m-cy) pulpety z FS dla dzieci na indyku i wyszły mi cebulowe w smaku, też tak Wam wychodzą czy coś źle zrobiłam?
data: 2013.10.29
autor: Pinezka
Gotuję o kilku lat bazując na książkach Pani Ani. Ostatnio sporo słyszałam o zbawiennym dla zdrowia działaniu diety owocowo - warzywnej. Zachęcają do jedzenia dużych ilości warzyw i owoców surowych. Tłumaczą, że jedynie one mogą odkwasić organizm i ułatwić trawienie. Zalecają spożywanie surowych warzyw przed posiłkiem mięsnym. Można sfiksowć ;). Nie wiem co o tym myśleć..
data: 2013.10.29
autor: Kinga
Renato, zjadaj czesto zupy, miksowane i nie, takze owsianke. Nie zaluj przypraw, ale przyprawiaj tak, zeby Ci smakowalo. Zajadaj wszystko co gotowane, nic kwasnego, surowego ani zimnego. A moze Ty jestes chronicznie zestresowana? ** Agrado, bardzo podobala mi sie Twoja historia :) Pozdrawiam!
data: 2013.10.29
autor: Basia z Bristolu
czy do herbatki na temperature dodaje sie koper wloski czy zwykly? i powiedzcie jeszcze mamy maluchow jak radzicie sobie z dzieckiem zabkujacym? wysoka temeratura i wyrazne niezidentyfikowane bole? podejrzewam zeby... i troche brzuszek... mimo, ze jedzenie to samo
data: 2013.10.29
autor: keithy
Witam wszystkich po dłuższej przerwie. Muszę się pochwalić, że odzyskałem już 6 kg utraconej wagi i jestem silniejszy. Ponieważ mam grupę krwi ARhD+ to spożywam głównie ciepłe kasze moczone kilka godzin, aby uległ rozpadowi kwas fitynowy, zupy warzywne długo gotowane na wywarze wołowo-indyczym, jak chleb to głownie na zakwasie. Moim najsłabszym organem jest kręgosłup na odcinku lędźwiowo -krzyżowym ( obniżenie krążka międzykręgowego L5/S1 i wypuklina 6 mm ). Ostatnio dzięki diecie PP i większej aktywności fizycznej boli mniej, ale jak czasami pozwolę sobie na większą dawkę słodyczy, drożdżówek, lub alkohol to mam silniejsze bóle, trwające kilkanaście godzin. Są to bóle lędźwiowo-krzyżowe promieniujące przemiennie w kierunku jednego, lub drugiego biodra. Zastanawiam się jaki bezpośredni wpływ ma to (zdecydowanie niezdrowe jedzenie) na ten ból. Czy nadal jest wyziębiony środkowy ogrzewacz, czy brakuje w organiźmie esencji, czy kolagenu? A może to nerki? Nie spożywam nabiału, unikam białego pieczywa, wieprzowiny, kurczaków, słodyczy, potraw surowych, zimnych i kwaśnych, co też polecam innym, nawet zdrowym. Ciepłe jedzenie sprawia, że nie odczuwam głodu, tak jak kiedyś. A było to spowodowane jak myślę niedoborem składników pokarmowych i esencji w krwi i w komórkach. Brakuje mi tylko konsekwencji, jak widać. Może gdyby było takie spokojne miejsce w okolicy Poznania, gdzie moglibyśmy się spotykać, wymieniać doświadczenia, kupić zdrową żywność, to byłoby nam łatwiej. Ja się mogę przyłączyć.
data: 2013.10.29
autor: Darek.Śrem
Agata, okład z ziemniaków jest dobry na wszystko. Tu działa ciepło, więc przy suchym kaszlu rozluźnia się przykurcz i kaszel łatwiej przechodzi w mokry, a przy mokrym łatwiej się odkrztusza. Na pewno nie zaszkodzi. U mnie już parę razy nie pomogła inhalacja, a pomogły ziemniaki. Ja oklepuję dużo przy mokrym kaszlu, ale ważne jest żeby głowa i klatka były niżej, wtedy wydzielina może spływać. Ponoć klepiąc na leżąco, wbija się ją jeszcze głębiej i efekt jest odwrotny.*** Dziewczyny czy macie jakiś patent na komosę, żeby nie wyszła gorzkawa po ugotowaniu. Z góry dziękuję.
data: 2013.10.28
autor: Aggi
Stykrotko dla dziecka możesz zawekować zupki i owsiankę na dwa dni.A poza tym przestań się tak gorączkowo organizować i przygotowywać bo zawsze się coś wydarzy co wybije Cię z rytmu.A jeśli się nastawisz na to, że wszystko ma być jak sobie zorganizujesz, to wtedy najmniejsze \\\\\\\"wybicie z rytmu\\\\\\\"doprowadzi Cię do poczucia chaosu którego własciwie nie będzie.Ty go wytworzysz w sobie, swoim nastawieniem.Kobieto odpowiedziałaś Baronetcie w jednym zdaniu i zawarłaś w tym zdaniu całą kwintesencję, nie wierzę, ze kobieta która potrafi napisać takiego posta nie poradzi sobie na co dzień. Tylko twoja panikujaca z lekka postawa i dążenie do perfekcyjności moze Ci przysporzyć trudności.Prawie każda z nas wracała do pracy po urodzeniu dziecka,ja to robiłam trzy razy, wierz mi, wszystko sobie organizowałam i układałam i po kilku dniach okazywało się ze trzeba coś zweryfikować, dodać lub ująć, bo inaczej stanie na głowie lub się rozleci. Więc kobito, spoko, kazdy dzień przynosi coś innego,jezeli nic nie jest pod linijke wszystko da się ugnieść po swojemu jak dzionek tego wymaga w danej chwili.
data: 2013.12.16
autor: ostróżka
Piękny rysunek , z jakże głębokim sensem przekazujący istotę kuchni pięciu przemian :)
Świetna ilustracja słów P.Ani :)

https://www.facebook.com/photo.php?fbid=238858346272245&set=a.127988504025897.28141.119065851584829&type=1&theater

Pozadawiam forum .
data: 2013.10.27
autor: Agnieszka Pięciu Przemian
Witam forum.Baronetto,napisałaś \\\\\\\"dieta powinna być kompromisem pomiędzy tym kim jestesmy a tym co robimy\\\\\\\" i tym samym odpowiedziałaś na swoje pytanie. Zrównoważone jedzenie jest właśnie takim kompromisem.Natomiast jak komuś coś dolega to przez całe forum przewijają się rady forumowiczek które z takimi dolegliwościami miały już do czynienia, Pani Ania też w swoich postach ukierunkowuje jak sobie pomóc, co jeść a czego w danej chwili stanowczo się wystrzegać, właśnie jak piszesz \\\\\\\"rozpatrzone pod kątem przydatności dla danej osoby\\\\\\\".Tylko powinnaś wziąć pod uwagę, że forum,lub książka nie jest gabinetem w którym przyjmuje lekarz medycyny chińskiej.W gabinecie jest bezpośredni kontakt z chorym więc są warunki aby tego chorego na tyle dobrze poznać i obejrzeć aby temu konkretnie choremu zalecić ile i czego i o jakiej porze dnia,lub pory roku powinien zjeść lub wypić.Ile razy się zdarzyło, że P.Ania napisała ;prosze zadzwonić, bo potrzebna była własnie ta konkretna dla danej osoby porada. A jeżeli chodzi o energię to w kazdym człowieku działa ona na takich samych zasadach; jak jest równowaga to jest dobrze a jak jej brak to coś dolega i dlatego owo zrównoważone jedzenie jest takie ważne bo ono do tej równowagi energetycznej nas prowadzi.Oczywiście to teoria, bo w praktyce to jestesmy albo bardziej albo mniej -co kazdy lekarz medycyny chińskiej potwierdzi. Przyjmij też do wiadomości ze \\\\\\\"PP Ciesielskie \\\\\\\" jest dostosowane do naszych warunków klimatycznych, naszych od wielu pokolen wypracowanych kulinarnych obyczajów,także kondycji zdrowotnej i psychicznej.PP Ciesielskie to potęga \\\\\\\"pd katem przydatności dla nas\\\\\\\" Cos tu nie gra? To \\\\\\\"TU\\\\\\\" to Baronetto tylko Ty, czegoś Ty nie rozumiesz.Moze zbyt skupiona jesteś na tym \\\\\\\"zakazywaniu\\\\\\\" Tu nie ma zakazywania jest dążenie do wiedzy,rozsądku i wolnej woli.Z pozdrowieniem.
data: 2013.12.16
autor: ostróżka
Baronetta, tak sobie mysle, ze kiedy juz przeczytasz trzy ksiazki i przejrzysz nawet z grubsza forum, to sama sobie odpowiesz na pytanie dlaczego pani Anna daje takie a nie inne sugestie. Pozdrawiam.
data: 2013.10.27
autor: Sylwia V.
Baronetta, ale tak na prawdę to PP liznelas tylko? PP to są pewne ramy, pewne wytyczne wewnątrz których każdy z nas maluje swój obraz; każdy z nas innymi farbami, na innym płótnie, używając różnych podkładów, rozpuszczalników, a potem też innych werniksow. Nawet jeśli mamy farbki tej samej firmy co ktoś inny to i tak inne składniki nazbyt sie różnią by mogło wyjść coś podobnego. Nie ma jednej konkretnej sytuacji wiec i jednego antidotum uniwersalnego też nie ma. Magiczne \\\\\\\"kwasne, surowe i zimne\\\\\\\" to właśnie jedne z ram. Ja na zrozumienie tego też potrzebowałam trochę czasu.
data: 2013.12.16
autor: KaM
Baronetto, zwróć uwagę na warunki klimatyczne i ogólne wychłodzenie oraz zasluzowanie naszych organizmów. Żeby wrócić do równowagi i się dogrzać, właśnie takie jedzenie jest potrzebne. Większość osób zwracających się o pomoc wymaga odsluzowania, dogrzania i nawilżenia. Stad podobne wskazówki. Po osiągnięciu pewnej Równowagi, wiedzy i umiejętności obserwacji oraz analizy własnych potrzeb osiągamy pewna samodzielność i sami decydujemy co nam służy a co nie( zgodnie z tym co sugerujesz). Jednak generalnie ze względów klimatycznych( pora roku i położenie geograficzne) i tak podobne produkty bedą sprzyjające zdrowiu( uwzględniając pewien przedział różnorodności sezonowych produktów). Pzdr
data: 2013.10.27
autor: Mtd
Drogie mamy. Na jak długo maksymalnie mogę zawekować owsiankę i zupki? Powoli przygotowuje się organizacyjnie do powrotu do pracy i ogarnięcia wszystkiego. Jeszcze raz też mam pytanie o cynamon dla niemowlaka. Nie powinnam go używać do TLACI?
data: 2013.10.27
autor: stykrotak
Baronetta - nie czytałaś dokładnie książek. Pani Ania napisała, że nie ma złotego środka dla każdego organizmu. Jednemu służy to innemu tamto. Mamy gotować, jeść i słuchać naszego organizmu.
data: 2013.10.27
autor: stykrotka
\\\\\\\"Dietetyka według tradycyjnej medycyny chińskiej jest dietetyką energetyczną. Znaczy to, że pożywienie jest klasyfikowane według energii jaką ze sobą niesie oraz według działania na poszczególne narządy wewnętrzne.Mamy tu do czynienia z oznaczeniem właściwego sposobu odżywiania się dla konkretnej osoby. Nie ma tutaj całkowicie zabronionych - ani zawsze dozwolonych - produktów spożywczych. Wszystko jest rozpatrywane pod kątem przydatności dla danej osoby. Dieta powinna być kompromisem pomiędzy tym kim jesteśmy a tym co chcemy robić.\\\\\\\"
Dlaczego więc Pani Anna zaleca wszystkim to samo oraz tego samego zakazuje? Coś tu nie gra...
data: 2013.12.16
autor: Baronetta
@Renata,sama sobie pięknie odpowiedziałaś:gotuj,czytaj,obserwuj siebie.już po trzech miesiącach poczujesz poprawę.
data: 2013.10.27
autor: Elka
Keithy mój 4latek uwielbia polentę na rosole,dzisiaj na przykład wkroiłam do niej trochę mięsa i warzyw z rosołu.zrobiłam pętelkę smaków i wyszla przepyszna.odgrzałam to później na patelni z masłem i był znów inny smak:)Robię tez dosyć czesto tarte z różnymi warzywami.Naleśniki z mięsem i z warzywami,leczo.Olaf tez nie bardzo chce jeść warzywa chociaż z zupami nie ma problemu.Czesto ukrywam mu te warzywa mieszając z kaszą,makaronem lub ziemniakami. Robie wtedy różne kształty,kuleczki,kwadraciki... Ostatnio ugotowalam ziemniaki od razu z marchewka i groszkiem,cebula i czosnkiem poddusiłam z masłem i cytryna pogniotłam,zrobilam z tego kuleczki,wyszły bardzo dobre,wcinał aż milo popatrzec:)Jak nie chcą jeść zupy na kolacje to może daj im do niej grzankę z masłem i pieprzem?
Jest trochę kombinowania :)
Pozdrawiam
data: 2013.10.26
autor: Dorota z Wrocławia
Dziekuje FoxIndio za rady:)Ja tez dochodze do wniosku,że słabiutka jestem.Mimo że dwa lata na PP to organizm jeszcze nie zdołał sie zregenerować.Staram sie pozytywnie myśleć,na razie leżę i wypoczywam.Mialam bardzo męczący miesiąc i pewnie teraz zbieram tego żniwo.Z natury jestem przeciwniczką brania hormonów a tu musze nagle brać aż dwa,ciężko mi z tym ale staram sie to zaakceptować,wszakże nie mam innego wyjscia:)
Pozdrawiam serdecznie
data: 2013.10.26
autor: Dorota z Wrocławia
Drogie Mamy! co podajcie dzieciom 3-4 letnim na obiadki? prosze podzielcie sie sparwdzonymi przepisami z ksiazki p. Ani. Za czym przepadaja wasze dzieci? a moze macie wlasne pomysly? co dajecie im do przedszkola? u moich chlopakow zaobserwowalam niechec do marchewki...wogole warzyw obiadowych...gulasze sie znudzily, najbardziej smakuje smazony indyk i mielone z wolowiny, a to raczej nie za dobrze. Probuje roznych innych dan, ale niezmiennie wygrywaja kotlety, ktore z porcji obiadowych sa wyjadane. Reszta zostaje do zwrotu. Zupa na kolacje przejdzie raz, dwa razy w tygodniu...po prostu cholpaki potrzebuja czegos konkretnego do przegyzienia. Jak sobie radzicie z dziecmi w tym wieku? pozdrawiam
data: 2013.10.26
autor: keithy
witam wszystkich forumowiczow

Jestem tutaj nowa i dopiero raczkuje w diecie 5 przemian. Od lat zmagam sie z zaparciami, w stolec jest zbity , czasami z domieszką sluzu. Sluz jest chyba z domieszką krwi, ale to pewnie przez hemoroidy które mam od zaparc. Lekarze gastrolodzy przebadali mnie i powiedzieli ze organicznie wszystko jest ok , a na zaparcia mam zmienić dietę. Trafiłam na książki Pani Ani i postanowiłam spróbować. Czy w diecie 5p mam sie szczególnie na coś nastawic żeby zlikwidować zaparcia czy po prostu gotować i patrzeć co na mnie działa dobrze a co ńie ???
data: 2013.10.26
autor: Renata
Witam wszystkich
O książkach i sztuce gotowania Pani Ani wiem od 6 lat. Wtedy uczyłam się gotowac wiec niektóre nawyki pozostały mi na stałe - szczególnie te dotyczące używania przypraw. Na początku podchodziłam dość rygorystycznie do całej diety gdyż jestem alergiczka i astmatyczka. Jednak z biegiem czasu niechęć meza do dość tradycyjnej kuchni, a raczej chec do fast-foodow, piwa, mrożonek i całej konserwantowej żywności oraz moje lenistwo skłonilo mnie do zejścia z obranej ścieżki. Nawet w czasie ciązy i karmienia piersią nie zrezygnowałam ze słodyczy. Myślałam ze skoro z dzieckiem nic się niedzieje to mogę sobie pozwolić. Teraz jednak widze ze wszystko co było złe w diecie wychodzi. Moja córka 16 miesięcy była karmienia piersią. Teraz ma rok i 10 miesięcy i już dwa razy była w szpitalu na nagłe zapalenie pluc z dusznością. Ma podejrze unie alergii i astmy. Przypominając sobie o książkach wróciłam do gotowania według PP aby uchronić mojego Skarba przed kolejna choroba i sterydami. Gotuje zuby na indyku, cielęcinie i wołowinie. Probuje kaszki ryzowe z bebilonem pepti zamienic na owsianke- to idzie nam najciężej, gotuje herbatke z tymiankiem, lukrecja i imbirem. Odstawilam owoce, wieprzowinę i bułki. Czy powinnam podawac jej cos jeszcze na wzmocnienie organizmu? Ona choruje bez gorączki a to znaczy, że organizm w ogóle się nie broni. Bardzo proszę wszystkich o rady i pomoc.
data: 2013.10.26
autor: ela168
Cyranko oczywiście nie zmuszam dziecka :) jak kręci głową to próbuje 2 razy i jak nie chce to przestaję. Nie zabawiam też. Trochę niefortunnie użyłam słów \\\\\\\"przyzwyczajania do noszenia\\\\\\\". To nie chodziło o to, że nie chciałam ją przyzwyczaić tylko o to, że z faktu siedzenia non stop w kuchni (o czym Wam niejednokrotnie pisałam) nie miałam zbyt wiele czasu na posiedzenie przy dziecku. Jednak bywały tu głosy na forum, że dziecko patrzy i mnie podziwia i uczy się samo. A ja miałam wyrzuty, że nie leżę z nią na dywanie. Tak to jakoś wyszło, że chciałam i bawić się z nią i gotować jej dobrze i sobie gotować dobrze, ale dla mnie nadal pochłania to bardzo dużo czasu. I możecie sobie pisać, że to się samo gotuje 2h, 3h ;) U mnie życie weryfikuje inaczej. Może nie jestem zbyt dobra w organizacji czasu i nawet te 9 miesięcy z dzieckiem mnie tego nie nauczyło. *** Bombel - no może coś wyczuwa. Niewykluczone. *** Mtd - ja moją tez w chuście nosiłam, ale jakoś nie była dla mnie wygodna podczas gotowania. Zresztą ona w domu nie bardzo chciała w niej siedzieć. Teraz zostawiam ją sobie w łóżku po ostatnim wczesnorannym karmieniu a jak pójdzie do żłobka to zamierzam jeszcze dłużej z nią spać. A co się dziwisz, że lekarze nie mają nic przeciwko surówkom? oni tak też są nauczeni. Moim zdaniem żywienie PP nie wyjdzie poza pewne kręgi i świat zawsze będzie się tak żywił jak żywi a lekarze będą mieli swoje schematy. Pomijam fakt, że dowiedzieć się o PP to wielka sztuka. Gdyby nie prezent to w ogole dalej bym o tym nie slyszala
data: 2013.12.16
autor: stykrotka
Doroto z Wrocławia, nie czuję się na siłach doradzać Ci w kwestii euthyroxu i imbirówki ale znalazłam następujące wypowiedzi Pani Ani: \\\\\\\"(...)Nowa z wątpliwościami, możesz przy małych dawkach hormonu na tarczycę popijać czasami imbirówkę lub kilerkę.\\\\\\\", \\\\\\\"(...)Kasiu, pytasz o imbirówkę i leki hormonalne. Zależy, jakie leki i ile imbirówki dziennie.\\\\\\\", \\\\\\\"(...) Przy tabletkach antykoncepcyjnych można pić imbirówkę, przy innych lekach proszę uważać.\\\\\\\" Doroto, wydaje się, że jesteś bardzo osłabiona o czym świadczy egzema i plamienie w ciąży. Ja brałam duphaston ale u mnie tamta ciąża zakończyła się poronieniem. Na egzemę pomagała mi zawsze imbirówka (choć w pełnej dyscyplinie, byłam jeszcze na tyle osłabiona, że jeszcze się z nią zmagałam - dziś nie ma śladu) więc jeśli uzyskasz pozwolenie od Pani Ani to pij koniecznie. Bądź dobrej myśli i dbaj o siebie! Pozdrawiam serdecznie.
data: 2013.12.16
autor: Fox_India - baba w babie
Słyszałam parę dni temu piękna historię, z która chcę się z Wami podzielić.
Pewien złoczyńca umarł i stanął przed sądem. W sali sądowej jego oskarżycielami byli wszyscy ludzie, których skrzywdził za życia. W przerwie obrad sądu złoczyńca wyszedł na korytarz. Chodząc po nim zauważył starszego siwego pana o dobrych, spokojnych i ciepłych oczach. Chwilę mu się przyglądał i w końcu zapytał kim jest. Staruszek odpowiedział: Jak to nie wiesz kim jestem? Wiesz, przecież jestem Bogiem. To czemu nie ma Cię na sali?Zapytał złoczyńca. Jestem twoim obrońcą - odpowiedział Bóg. Jak to- zdziwił się człowiek, przecież tyle złego zrobiłem. Bóg spojrzał w jego oczy i odpowiedział. Za dużo o tobie wiem aby cię oskarżać. Tylko Ci co nic o tobie nie wiedzą mogą to robić.
data: 2013.10.25
autor: Agrado
witam. szkoda, że nie pojawił się mój wczorajszy post. pisałam do Stykrotki polecając książke \\\\\\\"Moje dziecko nie chce jeść\\\\\\\". Główna zasada- nigdy NIE ZMUSZAC dziecka do jedzenia. czyli nie zabwiac, nie robic samolocikow, zadnych bajek, reklam,jak kręci glową i mówi , że nie chce, to znaczy, że nie chce i już, pewnie nie jest głodne. dziecko ma swoje limity, wie najlepiej ile i jakiego jedzenia mu potrzeba, żadne stworzenie na tym świecie się nie zagłodzi, o byłoby wbrew naturze. Naszym zadaniem jest proponować to co zdrowe, czyli my decydujemy Co, Gdzie, Kiedy, a dziecko Czy i Ile zje. Do tej pory zalezalo mi, żeby moja mała najpier zjadła owsianke, zupe, a potem cycus (ma 1,5 roku), teraz wiem, że mleko matki jest najwartościowsze,i mitem jest, że z czasem staje się mniej wartościowe niż jarzynki, zupki. Ciekawe jest tez to,co autor pisze o rozszerzaniu diety, sama byłam taka przejęta-po 6 m-cach mają byc wprowadzane produky stałe, a mała do 9 m-ca niemal 2 łyżeczki i koniec. a okazuje sie, że 100 lat temu były wytyczne, że do 1 rż tylko pierś. Za 100 lat też pewnie będą inne. a człowiek zwany zwierzem, jaki był taki jest i będzie. Karmić dziecko piersią jak najdłużej (wytyczne WHO mówią do 2 lat a nawet dłużej), na żądanie , nie zmuszać, nie patrzeć na wagę, bywa ciężko samej się przestawic, no bo taka pyszna , zdrowa zupka, a ona nie chce. No cóż, zabieram i sama zjadam.pozdrawiam.
data: 2013.12.16
autor: Cyranka
Witam Forum:)
Pani Aniu dziekuje za rozmowe:)Mam jeszcze tylko pytanie czy przy braniu leku na tarczyce euthyrox mogę pic imbirówkę? Dziś bylam u lekarza i niestety zwiększył mi dawkę duphastonu do 3 dziennie bo zaczęłam plamić.Do tego jeszcze egzema na rękach mi sie pojawiła i nie mam zielonego pojęcia od czego.Czy to moze być od tych leków? Nic niewłaściwego nie jadłam,100% dyscypliny.
Fox Indio ty zdaje sie mialas podobne problemy w ciąży,może moglabys mi cos podpowiedzieć zanim Pani Ania odpisze?
Pozdrawiam
data: 2013.10.25
autor: Dorota z Wrocławia
No, masz racje Bomblu, dlatego rodzinka uważa mnie za czarownice;) Mam nadzieje, ze nie spalą mnie kiedysna stosie...
data: 2013.10.25
autor: Mtd
podpowiedzcie proszę, czy oklepywanie plecyków robi się przy kaszlu mokrym czy suchym i okłady ze smalcu gęsiego i ziemniaków przy suchym czy mokrym
data: 2013.10.25
autor: agata
Bombel, ja bardzo przepraszam, ale ja w temacie czarownic i znachorow. To byli ludzie swiatli, oczywiscie bez papierow i szkol owczesnych, ale parali sie medycyna nie tylko niekonwencjonalna ale tez w duzej czesci, medycyna konwencjonalna. Dzieki swojej otwartosci i madrosci laczyli te obie sztuki i dlatego mieli lepsze efekty niz lekarze. Znali sie na ziolach, na ich bazie tworzyli nalewki, mascie rozniaste. Oni odbierali porody, ale znali tez sposoby na antykoncepcje i ziola aby ciaze stracic. Dlaczego Kosciol urzadzal polowania na czarownice i znachorki, bo to byly niezalezne, bo
zarabialy pieniadze, od mezczyzn, madre, czasami tez piekne kobiety, ktore zyly same z wyboru. W tamtych czasach stalo to sola w oku niejednemu... Po kaplankach, byly to kolejne \\\\\\\"emancypantki\\\\\\\". Pozdrawiam.
data: 2013.12.16
autor: Sylwia V.
Witam Wszsytkich. Stykrotko sama sobie odpowiedziałaś w ostatnim poście co do zachowania Twojej Córki chodzi o żłobek. Ona to czuje i tyle-dlatego ta potrzeba bliskości jest taka silna. Może powoli razem oswajajcie się z ta myślą.
Mtd masz lekarza w domu to co się dziwisz u drugiego że nie ma pomyślunku ich na studiach nie uczą intuicji tylko konkretów. Medycyna konwencjonalna nadal jest ciemną stroną nauki tak jak kiedyś byli nimi znachorzy, czarownice itp. Nic na to nie poradzimy taki mamy świat, możemy tylko robić swoje.Pozdrawiam
data: 2013.10.25
autor: Bombel
Hej wszystkim, Stykrotko moje pierwsze dziecko tez uczyłam, ze nie na ręce, ze samo ma zasypiac, Cycuś na konkretne godziny. Wydawało mi się, ze to daje poczucie stabilizacji, którego dzieciom tak brakuje. Jednak teraz wiem, ze źle myślałam. Moje drugie dziecko traktuje z większym instynktem( tym macierzyńskim przede wszystkim). Dużo w chuscie(dopóki nie było za cieżko;) Cycuś mniej wiecej o podobnych porach, ale głównym wyznacznikiem była potrzeba synka. Usypialam go cycusiem, dodam, ze nie miałam problemu z odstawieniem(w drugim roku). Poza tym moze Twojemu robaczkowym zęby idą? Moi tez mi grymasza czasami. Teraz młodszy od tygodnia nie chce owsianki. Wspomagam się zupa, jajkiem oraz bajką( wiem, ze to złe rozwiazanie, ale nie mam zwyczajnie czasu). ****Dzis byłam u alergologa, potrzebowałem odp. zaświadczenie i przy okazji obgadalam trochę kwestie żywieniowe. P. Doktor(bez urazy, bardzo ja szanuje) nie widzi problemu w surówkach, owockach(przecież tam są witaminy), a nawet kabanosach( powiedziała tylko, ze zależy jakie- rozumiem, ze bez chemii;), sezonowość żywienia nie ma dla niej znaczenia. Równowaga kwasowo- zasadowy istnieje, a organizm ja sobie bezgranicznie potrafi wyrównać. Ciekawilo mnie m.in. dlaczego srodowisko stanów zapalnych, guzów itp. jest kwaśne, na to oczywiście p. Doktor nie potrafiła odpowiedzieć, stwierdziła tylko, ze nie można popadać w takie doszukiwanie, a medycyna konwencjonalna, to trochę sztuka dla sztuki i jeszcze wszystkich procesów nie poznaliśmy i pewnie nie poznamy(z tym się zgadzam;)... No cóż, boli mnie ten cały brak pomyslunku... Szczególnie u ludzi, którzy powinni go reprezentować. Pozdr Was i. Panią P. Aniu
data: 2013.10.25
autor: Mtd
Dzień dobry wszystkim, o szczepieniach inaczej.
http://wolna-polska.pl/wiadomosci/chce-pan-zaszczepic-moje-dziecko-2013-08
data: 2013.10.25
autor: Aida
Stykrotko, jeszcze jedno.piszesz, że nie nauczyłaś małej noszenia na rękach. mysle, że właśnie tu jest pies pogrzebany. Byc może właśnie nie wystarczająco została wynoszona w okresie niemowlęctwa i teraz się tego domaga. dzieci nie robią namna złośc, one bardzo jasno komunikują swoje potrzeby i najlepsze co możemy zrobić, to podążac za nimi. Po prostu noś ją jak najwięcej, przytulaj, śpijcie razem, jesli tego nie praktykujecie, niech się nasyci Twoją bliskością. U mnie, ze starszym synem, to bardzo podziałało.
data: 2013.10.25
autor: Cyranka
Dzięki Bombel i ogólnie dziewczyny za wsparcie. Ja się tak stresuje bo od 12 listopada zaczynamy adaptację w żłobku i wtedy nie będzie piersi. Jak dla mnie to mogłabym karmić i karmić piersią, bo bardzo to lubię. Tą bliskość z dzieckiem. Tydzień nie robił kupy Twój synek??? Nieźle. Ja słyszałam, że dzieci i do tygodnia kupy mogą nie mieć, ale zgodnie z PP (czyli codzienna kupka) to tak jakby niedopuszczalne w moim mniemaniu dlatego trochę się zmartwiłam. Dzisiaj kolejna zupka do kosza, bo jakoś nie potrafie ugotować zupy z kaszką kukurydzianą nie przypalając jej. Za gęsta jest. A ciężko stać cały czas i mieszać :) Wyobraźcie sobie, że dorobiłam się już dwóch palników ;) O lęku separacyjnym wiem, ale ona go nie przechodziła, bo nie płacze jak znikam z oczu. Bardziej obstawiam ząbkowanie (potwierdzone dzisiaj u lekarza). Ma 2 jedynki na dole a teraz lada moment wyjdą u góry. Stąd pewnie nie chce jeść zupek i owsianek. No i pewnie jakiś skok rozwojowy. Charakterna mi się ta córa robi jak cholerka :)
data: 2013.10.25
autor: stykrotka
Pani Aniu, dziękuję za dzisiejszą rozmowę.Rozświetliła mi umysł. Zacznę zmieniać to moje menu. Mam tylko pytanie czy owsianka jest dla mnie czy też ją ograniczać lub robić rzadszą. Z góry dziękuję z odpowiedz. Pozdrawiam wszystkich ;))
data: 2013.10.24
autor: Kasia z okolic Ponieca
Witam serdecznie. Proszę poradźcie jak zaprawić szynkę wieprzową i boczek , po naszemu do wędzenia. Byłabym wdzięczna za radę.
data: 2013.10.24
autor: Ala K.
Stykrotko już Dziewczyny Ci pisały nie analizuj tak bardzo wszystkiego co się dzieje. Dziecko nie jest machiną nie zaprogramujemy Go tak jak byśmy chciały.(miesiąc to apogeum skoków rozwojowych szczególnie lęku separacyjnego może oto chodzi, dzieci są wtedy marudne, maja mniejszy apetyt lub brak(już wyrabiają sobie tzw. smaczki i coś im smakuje lub nie), ciesz się że je pierś dostaje to co potrzebuje po jakimś czasie wróci do normalnego jedzenia. Dzieci na piersi robią kupki różnie więc tym się nie przejmuj(mój jak był tylko na piersi robił raz na tydzień i było ok, bez żadnych wspomagaczy ani jego ani moich. Dziś Synek tez tylko zjadł 3-4 łyżki zupy i koniec było pobawiliśmy się i zasnął, od 4 dni budzi się w nocy a nie robił tego 3miesiące nie przejmuje się tym bo i po co. Jak masz awersje do gotowania to poproś męża, sąsiadkę lub kogoś tam niech ci ugotuje gar zupy i tyle. Korzystaj z pięknej jesieni do jutra potem z dojo które zapowiada się tak jak powinno żółto i pomarańczowo i ciepło energetyzuj się tym. Idź z córcią do lasu na dłuuuugii spacer zapomnij o obiadkach jak karmisz piersią i Obie korzystajcie. Wypoczęte i naładowane wrócicie i razem ugotujcie zupę-ja tak robię z Synem sama przygotowuje wszystkie produkty a potem razem smakujemy i wrzucamy w obiegu do garnka, bawimy się a jak się ugotuje to jemy. Tym co Córka zje z ziemi tez się nie przejmuj przetrawi ja sprzątam raz w tygodniu a Syn codziennie;-)Poczytaj sobie\\\\\\\"Księga Rodzicielstwa Bliskości\\\\\\\", \\\\\\\"Pierwsze Dwa Lata\\\\\\\" Cramera i noś noś Swoją Córkę.
@dni temu pisałam post i się nie pojawił hmmm....nie ważne prosiłam o pomoc w przedłużającym się katarze u 7miesiecznego Syna je owsiankę i zupy karmie Go piersią ja 100%nasze jedzenie gotuje owsiankę z cebulą lub czosnkiem, rosół, jarzynowa, puree a Młody nadal ma katar, jak jest na podłodze to ciepło ubrany, robiłam inhalacje, smarowanie i nic nadal mu cieknie. Mam jeszcze pytanie odnośnie zamieniania płatów mogę czasami zamiast owsianych dać żytnie lub jęczmienne czasami(dużymi czasami) pszenne z kaszami już kombinowałam wszystkimi i było ok nie wiem jak z płatkami.
POZDRAWIAM ciepło i serdecznie
data: 2013.12.16
autor: Bombel
Stykrotka, dawaj cyca na zadanie, to moze nie chodzi o jedzenie, moze chodzi o to, by byc blisko Ciebie znowu. Niech zasnie Ci czasami na rekach, Ty usiadz, oprzyj sie wygodnie, zebys wytrzymala z nia przez 2 godziny, pilot do reki i obejrzyj telewizje, odpusc nic nie rob... Poza tym moj tez nie lubil poziomu podlogi, wiec najpierw mialam takie siedzisko, ze sadzalam Maksia w nim na blacie kuchennym jak cos robilam, jak wyrosl z tego to siedzial w wysokim krzeselku z przytroczonym stoliczkiem, dostawal sprzet kuchenny jakis drewniany, walil tym, albo bawil sie plastikowymi pojemnikami, wiekszymi i mniejszymi i ja gotowalam w tym czasie, on obserwowal mnie a pozycje mial \\\\\\\"partnerska\\\\\\\" a nie z dolu... A jak piszesz, ze mala chce na rece, a Ty jej tego nie nauczylas, to mi wszystko opada... Co to \\\\\\\"rozbisurmania\\\\\\\" sie dziecko biorac na rece, bierze sie dziecko tak czesto jak ono prosi, szczegolnie tskie male. I z dziecmi tak juz jest, ze bez przerwy jest cos, idealnie to jest w filmach. A ewentualne wlosy wydali, my mamy dwa koty, siepia sie w kazdej porze roku i wlosy sa wszedzie, moj maz twierdzi, ze to naturalne antyciala... Moj potrafi sie na tydzien obrazic na herbatke i zamiast prawie litra tylko umacza dzioba i zyje, a ja nauczylam sie odpuszczac. Kazda matka ma z czyms zagwozdke... ja tez.... Bedzie ok.
data: 2013.12.16
autor: Sylwia V.
Stykrotko, odpuść. Jeśli Mała nie chce jeść - nie wciskaj. Ssie cyca? To chwała, że ma co ssać. Czasami dzieci wiedzą lepiej. Obserwuj tylko i podaj od czasu do czasu po troszeczku herbatki. U mojej córki (też w okolicach roczku) był taki czas (podczas zżerania najgorszych brudów z najbardziej zapomnianych kątów) gdy dostała okropnego zakażenia w jamie ustnej (wespół z wyrzynającymi się ząbkami), kiedy przestawiła się na cyca bodajże na tydzień. Schudła mocno. To był bardzo ciężki okres dla całej naszej rodziny. Syn również go odchorował później. W tym całym nieszczęściu okazało się, że właśnie ten cyc był największym szczęściem, bo uchronił nas, córkę znaczy, od pobytu w szpitalu. Z pewnością by się odwodniła gdyby cyca zabrakło. Pilnuj jedzenia Swojego tylko, imbirówkę pij sama, obserwuj Malucha i miej cierpliwość. Trzymam kciuki.
data: 2013.10.24
autor: KaM
Jeszcze jedno:) polecam chustę do noszenia dzieci, taką wiecie wiązana, tradycyjną. Mój synek ma 19m-cy i teraz zaczęłam ją na nowo używać przy odgrzewaniu jedzenia bo jest bardzo niecierpliwy i koniecznie chce mi płakać do ucha a nie do nogi;) no i teraz ma taką możliwość a mamie puchną uszy ale przynajmniej kręgosłup się nie męczy.
data: 2013.10.24
autor: Pinezka
Aha, marchwianki też nie chciał. W moim przypadku akurat była źle ugotowana bo woda się wygotowywała i była gęsta. Teraz gotuje na maleńkim ogniu i jest rządsza i mu smakuje bo potrafi zjeść 250ml na drugie śniadanie. Nie wiem czy to dobrze że tak dużo jej je bo to w końcu lekarstwo, ale dobrze się po niej czuje więc chyba ok.
data: 2013.10.24
autor: Pinezka
Stykrotko mój maluch jak nie chciał pić herbatki w żaden sposób to wlewałam mu strzykawką Pani Ania poradziła mi też aby przez sen mu dać ale nie próbowałam bo strzykawka załatwiła sprawę. Nie robił też kupy kilka dni a jak już zrobił to pachniała...okropnie i była czarna! Okazało się że za mało przypraw dawałam. Jak dorzuciłam wiecej kminku do zupy i pieprzu i kolendry i chili na czubku łyżeczki to problem minął i z kupami i niechęcią do herbatki. A jak nie chce jeść to np stoję z nim w oknie i komentuje jakie samochody jadą bo to go ciekawi i pakuje przy okazji do buzi jedzenie;) albo mam nagrane w telefonie filmiki i on je ogląda z otwartą buzią więc już w ogóle nie ma problemu z pakowanie jadła do buźki:) może coś z moich doświadczeń się Tobie przyda. Pozdrawiam.
data: 2013.10.24
autor: Pinezka
aszkah - ja właśnie jestem bardzo szczęśliwa i bardzo mało nerwowa. Jednak kiedy dziecko nie robi kupek, nie chce jeść nagle moich potraw, nie potrafię je napoić, bo nie potrafi się nauczyć albo nie chce to mam takie dni jak wczoraj. Przerzuciłam się na gotowanie głównie jarzynówek, bo gotuje się je krócej. Jak 3 razy zrobiłam na cielęcinie i wyrzuciłam a każde gotowanie to ponad 3h to było mi jeszcze ciężej. Widzisz ja jej nie wcisnę imbirówki, bo ona pić nie chce a na siłę się nie da bo zaciska szczękę. Marchwiankę dwa razy próbowałam na łyżeczce, ale wypluwa mimo, że jest bardzo smaczna i słodziutka z natury marchewki. Moniko z Łodzi chyba zadzwonię do Pani Ani. Ja mam kuchnię połączoną z salonem a w kuchni na kafelkach mała ma rozłożone duże puzzle piankowe. Daje jej co chwilę innego do zabawy, ale nic to nie daje. Raczkuje i wspina się na mnie :) ona cały czas podczas mojego gotowania widzi mnie. Od urodzenia. Ale to nie to samo co bawić się z dzieckiem i wygłupiać. Ja teraz też nie mogę się wyleczyć od 7 października. Coś mnie dopadło. Pewnie grzeszki lata. Aaaaa.. no i mówię MNIAM MNIAM non stop :) Zastanawiam się czy problem nie wynikł z jedzenia przeze mnie placków z cukinii i racuszków dyniowych, ale bez cukru. A może mania zbierania włosów z ziemi i ssania ich z kciukiem zrobił jej jakiś kłębek w jelitach. Ale codziennie odkurzam, żeby ich nie było bo mi wypadają strasznie i mam związane włosy. Jednak cwaniara zawsze gdzieś jakis dorwie
data: 2013.10.24
autor: stykrotka
Stykrotko, dzwoń do Pani Ani, nie ma co czekać, pionujacy głos z góry jest niezbedny:) Jesli chcesz to napisz do mnie niq@tlen.pl. Przechodziłam podobne zawirowania gdy moje blizniaczki mialy 9 mcy, rok... Podsumuje tylko tyle, ze w Twoim poscie jest pytanie i odpowiedz. Nie robi kupek, nie je, placze, chce na rece gdy ide do kuchni, a przeciez nie nauczylam nosic...
Dziecko 9 miesieczne z natury potrzebuje byc z mama, a kiedy mama niknie w kuchni na dlugie godziny to dla niego tragedia. Znajdz miejsce na kocyk, niech bedzie obok, niech slyszy Twoj glos, mow co robisz...mmmm mniam mniam, jaka pyszna marchwianka, moze sprobujesz;) Zaakceptuje z czasem, zobaczysz, i wyluzuje i odpusci i kupke zrobi... I zeby nie bylo, kiedy moja Mania miala takie stany trzymania kupki , nikt inny jak Pani Ania przywrocila mnie do porzadku... To nie jest lekki czas, ale ciagle sie uczymy :) Trzymam kciuki
data: 2013.10.24
autor: Monika z Łodzi
Pani Aniu, u mnie jest wszystko poukładane. Robiłam dodatkowe badania na polipa na jajniku którego mi wykryto. Byłam u Ginekologa. Zrobiłam badania hormonów są w normie. Dostałam leki ziołowe które zaczęły na mnie działać po 3 miesiącach i jest efekt regularne miesiączki inny nastrój , brak objawów choroby WZJG. Uspokoiłam sie. Dokładnie wiem kiedy dostanę okres bo mój organizm dokładnie daje mi znać o tym. Przez całe moje życie nie mogłam sobie z tym poradzić. Żadna chemia mi nie pomagała. Dopiero zioła. Myślę że trzeba zmian takich jak sposób jedzenia żeby zacząć myśleć o naturze a nie o plastiku. Wtedy można pomóc sobie. Przede mną kontrolna wizyta, jestem ciekawa czy moje jajniki są mniej polipowate? Dziewczyny ja przy polipowatych jajnikach mam dwójkę dzieci nie ma co się załamywać można mieć dzieci przy tym schorzeniu. Pozdrawiam wszystkich.
data: 2013.10.24
autor: aszkah
Witam Panią Pani Aniu, witam forum .Stykrotka zrób w domu reorganizację. Jesteś zła i zmęczona może nawet sfrustrowana. Daj luz nie martw sie dzieci są mądre. Mój synek ma 3 latka rośnie zdrowo, też miał przerwę od owsianki bo w domu jest nerwowa atmosfera. Na kupki ma wpływ marchwianka. Może potrzeba podać kilka łyżek i da radę pomóc, a może potrzeba podać córce imbirówki. Mojemu smykowi pomogła marchwianka. Ja w domu miałam podobny problem . Też była nerwowa atmosfera, w związku z tym mam dużo do zrobienia i próbuje szukać dystansu, jak mam to zrobić? nie wiem. Mam nadzieje, że mi anioły podpowiedzą. Nam kobietom czasem wydaje sie, że musimy, koniecznie , podołać wszystkim obowiązkom i padamy na twarz a tu już zima trzeba zwolnić . Daj sobie spokój, śpij, pozwól sie wyręczyć bo zaczną sie konflikty i większe problemy. Ja mam wrażenie, że jak nie jestem szczęśliwa to mam wpływ na atmosferę domową i humory domowników.
data: 2013.10.24
autor: aszkah
Ech.. jest mi źle :( Jestem sfrustrowana. Moja córeczka nie chce od półtora tygodnia jeść ani naszych owsianek, ani zupek. Zaciska buzię i nie da rady. Od czasu do czasu zje trochę owsianki, ale to nie to MNIAAAAAAMMMM co było :( Do tego ma bardzo nieregularne kupki. A jest tylko na cycku bo nic innego nie je. Ostatnio nie miała 5 dni aż w końcu czopek glicerynowy użyłam. Zrobiła. Następnego dnia rano też zrobiła, ale znowu dzisiaj 2 dzień jak nie robi. Cieżko mi tez cokolwiek w kuchni robić. Nie da się, bo idzie do mnie, wdrapuje się i płacze, że na ręce chce a nie nauczyłam jej tego. Nie nosiłam jej non stop. Same wiecie, że gotowałam :) do niedawna miałam kupkę dziennie. Regularnie. Nie mogę dać ani marchwianki ani nic innego. Marchwianką pluje. No i sama już nie wiem co robić. Herbatki naszej też nie wypije, bo nie chce ani z kubka niekapka, ani z butelki, ani ze szklanki, ani na łyżeczce. Od początku moich prób z butelką, czyli jakoś jak miała 5 miesięcy nie chciała i nadal nie chce. Na dodatek teraz to nie mam czasu gotować przy niej a wieczorem jak pójdzie spać to nie mam już sił :) Tak więc nie wiem czy będę miała czas na owsiankę dla mnie i dla niej, obiad dla niej, obiad dla nas, kawa rano, herbata TLACI dla mnie i dla niej.
data: 2013.10.24
autor: stykrotka
@Agnieszka,bardzo dobrze trafiłaś,czytaj książki,gotuj dosłownie według przepisów w nich zawartych.Z czasem twój świat poukłada się jak należy,dziecko wróci do zdrowia,a ty zyskasz pewność siebie.
data: 2013.10.22
autor: Elka
Siła często objawia się miękkością, wielkodusznościa, także mądrością i akceptacją,a bywa,że posłuży się także sprytem jak trzeba
data: 2013.10.22
autor: ostróżka
Agata, jeśli mały miewał duszności to uważaj też na bańki! Nieumiejętnie postawione mogą być niebezpieczne w przypadku twojego dziecka. U mojego astmatyka przy suchym kaszlu cuda działają okłady z ziemniaków ze smalcem gęsim. Trzeba najpierw utłuc, dodać szczodrze smalcu,zawinąć w pieluchę i na klatę, niech delikwent ponosi a najlepiej odleży z kwadrans. I tak kilka razy dziennie. Lepszych sposobów niż ci podały dziewczyny nie znajdziesz. Ja wyprowadzałam mojego młodego już z takich opałów, że nie wierzyli najstarsi górale. Pozdrawiam cieplutko.
data: 2013.10.22
autor: Aggi
Ostrozko, mi pojawia sie pytanie kto przyslowie stworzyl. Silny, swiadomy mezczyzna teskniacy za silna kobieta czy silna swiadoma kobieta teskniaca za partnerem rownym sobie? A moze pytanie jest retoryczne? I bezzasadne z zalozenia? Ostatnio sie nawet zastanawiam czy partnerstwo nie jest mirazem w dzisiejszych czasach kiedy jeden drugiemu wyszarpuje wladze...i potem nie wie co z nia zrobic..
data: 2013.10.22
autor: Sylwia V.
Hehehe Pedzia, zostalam wychowana w dyscyplinie i kontroli i te slowa bez wahania stawiam obok siebie. Pozdtawiam.
data: 2013.10.22
autor: Sylwia V.
A kto tu przysłowia, Pędzia, traktuje po łebkach.One sławią madrość i wyśmiewają przywary. Szyja kręci głową- to hołd oddany kobiecie jej madrosci, intuicji itp. Ale może to stać się zarzutem, bo nie zawsze kobiety wiedzą czego chcą.Przed slubem imponuje im silny facet a po slubie chcą mieć kapcia którym mozna kręcić na wszystkie strony aż zgłupieje i się podda, albo ucieknie.Dlatego 10;0 dla Portugalczykow ,bo za silnym mężczyzną stoi silna kobieta,która/jak napisałas/ daje solidny grunt, jezeli stoi słaba to zazwyczaj chce mu te jego siłe odebrać a to się zawsze zle konczy dla obojga.Dziewczyny szukają sposobu jak nie odbierać sobie lub jemu, tylko wspierać się i dzielic.Dla mnie to przysłowie raczej traktuje o tym ze Portugalczycy lubia sobie pomarzyć ale ...marzenia czasem sie spełniają.Czego wszyscy sobie wzajemnie życzymy.
data: 2013.10.22
autor: ostróżka
Mtd, kontrolowanie to nie dyscyplina. Dziecko wychowane w dyscyplinie bardzo różni się od dziecka wychowanego pod kontrolą i nie stawiałabym tych słów obok siebie. Podpisano: córka kontrolujacej matki:)))
data: 2013.10.22
autor: Pędzia
Jestem tu pierwszy raz. Moje dziecko, jedyne dziecko i radość mojego życia zachorowało na cukrzycę. Dowiedziałam się od \\\\\\\"dobrej duszy\\\\\\\" o tych metodach żywienia i postanowiłam zacząć się uczyć. Wszystko przede mną, na razie wyprawa po książki.
data: 2013.12.16
autor: Agnieszka
Doroto z Wrocławia. dzięki Ci za rady. Smalcem gesim smarowałam, nalewkę mam , ale ze względu na intensywny zapach nie mogę go posmarować. Jest alergikiem i miwał duszności. No podłamana jestem.
data: 2013.10.22
autor: agata
Sylwio V., masz racje z tym hukaniem. Z tym, ja nie podnoszenie głosu lecz chyba bywam nieugięta, stanowcza i kontrolująca( to chyba najgorsze;). Nie każdy jest gotowy na taka dyscyplinę...
data: 2013.10.22
autor: Mtd
Sorry, Joanna S. kladlam mojego gagatka spac. W trzech tygodniach niekoniecznie nauczysz sie robic harbatki tak aby byly dobre. Poszukaj postow Elzbiety z Krakowa, Ostrozki, one popisywaly o herbatkach. A i dawanie takiemu malcowi w ogole, a szczegolnie wieczorem kakao to troche ryzyk fizyk, mysle sobie....
data: 2013.10.21
autor: Sylwia V.
Ostróżko, umiejętność czytania ze zrozumieniem posiadłam, ale dziękuję za propozycję ponownej lektury ciekawych postów. \\\\\\\"Ktoś jest głową, a ktoś szyją\\\\\\\" - gdzie tu chodzi o to, że ktoś jest mądrzejszy i ważniejszy? Bardzo powierzchowne rozumienie tego przysłowia, mądrości narodu nie traktowałabym tak po - nomen omen - łebkach. Jeśli ktoś jest szyją, to daje głowie solidny grunt i umocowanie, a jedno bez drugiego i tak nie istnieje, dokładnie tak jak piszesz i nie ma co się spierać. Być może powiedzenie, że ktoś szyją \\\\\\\"kręci\\\\\\\" ma negatywne skojarzenia, bo samemu \\\\\\\"kręceniu\\\\\\\" przylepiono obślizgłą łatkę, ale o ile się znam na fizjologii, do skręcenia głowy w jakimś kierunku trzeba woli i głowy, i szyi. Nikt nikomu nic nie odbiera, spokojnie:) Pozdrawiam!
data: 2013.12.16
autor: Pędzia
Pędzia ta silna kobieta nie kręci swoim mężczyzną, ona umie pozwolić byc mu silnym bez szkody dla siebie,czyli nie tracąc swojego poczucia siły.O to chodziło Portugalczykom i dlatego 10:0 dla Portugalczykow.Przeczytaj posty jeszcze raz , nie chodziło o to kto wazniejszy,madrzejszy i kto kogo ma słuchać czy kto kim kręcić, tylko jak być razem nie tracąc siebie ani nie odbierajac niczego temu drugiemu.Wtedy też łatwiej znależć wspólne zdanie w sprawach dotyczacych dzieci.
data: 2013.10.21
autor: ostróżka
Joanna S, przepisy na herbatki sa w ksiazkach, nie kombinuj, bo przekombinujesz, poza tym miety raczej nie uzywamy... Pozdrawiam.
data: 2013.10.21
autor: Sylwia V.
Doczytałam że dałaś antybiotyk więc kilerka odpada,dopiero jak odstawisz...
data: 2013.10.21
autor: Dorota z Wrocławia
Witam Forum:)
Agato tak jak mi pisała ostatnio Jagoda(wielkie dzięki,pomogło) na początek i najszybciej ziemniaki ugotowane z cebulą,uduszone z paroma kroplami cytryny(ale dosłownie paroma:)ja przesadziłam i kartofelki poszły do wywalenia:/i masłem(przepis jest w poprzednim wątku we wstępie P.Ani.
Do tego rosół z 3 książki z kaszą gryczaną niepaloną i kilerka dwa razy dziennie po pół filiżanki.Możesz zrobić bańki jak umiesz i nacierać klatkę piersiową smalcem gęsim i nalewką bursztynową.Poza tym łóżko,ciepło,czerwone i pomarańczowe kolory w ubraniu,nasza herbatka tlaci z miodem.
W nocy jak kaszel męczy to kawa anatol ze szczyptą prawdziwej z przyprawami i osłodzona miodem:)AA i cierpliwość,cierpliwość...bo ciążko słuchać jak tak dudniąco kaszle.Będzie dobrze.
Pozdrawiam
data: 2013.10.21
autor: Dorota z Wrocławia
Może były gdzieś na forum podawane przepisy na herbatki ale nie mogę ich znaleźć. Czy można pić np taką kombinację: na 1,5l wrzątku wrzucić lipę z 1 torebki +0,5 łyżeczki anyżu + 0,25 łyżeczki imbiru gotować 5 minut albo na 1,5l wrzątku 0,5 łyżeczki cynamonu, torebka mięty, 0,25 łyżeczki imbiru 0,25 szklanki zimnej wody, i gruby plaster cytryny, gotować 5 minut.
Pozdrawiam
data: 2013.10.21
autor: Joanna S.
Mtd, u mnie sie sprawdzilo, ze kto mieczem wojuje od miecza ginie. Probowalam huknac i poleglam. Pomysl, jak faceci maja generalnie w plecy w dzisiejszych czasach i jeszcze ich kobieta bedzie im huczec, a przypuszczam patrzac na Twoja frustracje, ze raczej zaryczysz jak lwica. Ten Twoj bidul sie zagotuje przeciez... No, nie wiem, mozesz probowac... Pozdrawiam.
data: 2013.10.21
autor: Sylwia V.
Nieprawda, ze 1:0. My mówimy, ze mężczyzna jest głową domu, ale kobieta jest szyją. Moim zdaniem 1:1.
data: 2013.10.21
autor: Pędzia
Joanno z PŃ możesz napisać jakie granulki i w jakim województwie mieszkasz
data: 2013.10.21
autor: agata
Poległam na całej długości. Dosłownie. Mój synek - 6 lat kasłał najpierw mokro, potem sucho. Kaszel zrobił sie bardzo uporczywy , męczący , głośny i głuchy. Osluchowo czysty, bez temperatury. I wiecie co się okazało? Dopiero przeswietlenie rtg pokazało zapalenie płuc. Zmogło mnie z nóg i podałam antybiotyk. Ponoc to zapalenie mykoplazmatyczne. Kaszlu może trochę mniej, ale szału nie ma - jak to mówią. Poradźcie coś, proszę.
data: 2013.10.21
autor: agata
Jeszcze a propos picia, chciałam zauważyć, że gdy moje dzieci są dobrze nawilżone potrawami, to też prawie nie proszą o picie(zreszta tak, jak i ja). Myślę, ze to dobry objaw(nerki spokojnie sobie pracują, bez szaleństw), bo nawilżenie, jak piszę P. Ania, następuje poprzez przemiany białkowe, a wiec głownie za pośrednictwem naszych potraw,a nie napojów.
data: 2013.10.21
autor: Mtd
Joanno S. nie ma za co:) Cieszę się, ze mogę już komuś pomóc. Co do napojów, to mam tez problem, szczególnie, że w moim domu istnieje konkurencyjny soczek z wodą. U mnie sprawdza się TLACI, czasem dodaję lipę albo koper włoski. Słodzę miodem, w innym razie soczek zdominowałby moje herbaty... A propos naszego podejścia czasem musimy chyba jednak huknąć, jak generał, a czasem sposobem, jak pisze między innymi Sylwia V. Tylko jakim sposobem, gdy facet jest tak nowoczesny, ze nie uznaje intuicji kobiecej i instynktu macierzyńskiego i wchodzi na nasze pole, również to kuchenne? *** Chciałam Wam się pochwalić, że wbrew całej rodzinie podjęłam decyzje o zmianie przedszkola mojego synka i dziś miałam rozmowę z nową P. Dyrektor dotyczącą żywienia. Cóż okazało się, ze niepotrzebnie się denerwowałam, bo kobitka okazała mi swą dobrą wole. Wcale nie musiałam wielce prosić i przekonywać(co czyniłam w poprzednim przedszkolu bezskutecznie). Dała mi tylko instrukcje, co zrobić, aby sformalizować działania. Mam nadzieje, że wszystko wypali. Pzdr Was
data: 2013.10.21
autor: Mtd
Dziewczyny, polecam domową nutellę ze śliwek - smakuje wybornie, dzieciaki uwielbiają.. Robi sie tak jak powidła śliwkowe, z tym, że tak pod koniec gotowania trzeba dodać kakao (tak ok 15 dag na 3 kg sliwek) i wtedy trezba zwększyć ilość miodu czy cukru i pogotwac jeszcze z 15 min. Oczywiscie całość na koniec potraktować blenderem. Pyszna domowa tzn \\\\\\\"nutella\\\\\\\". P.Aniu, co Pani o tym sądzi? Dobry urozmaicacz?
data: 2013.12.16
autor: Ewa S.
Ja bym powiedziała że 10:0 dla Portugalczyków.
data: 2013.10.21
autor: ostróżka
1:0 dla mądrych Portugalczyków Sylwio V. :D
data: 2013.10.20
autor: Fox_India - baba w babie
Mtd dziękuję ślicznie za odpowiedź. Synek ma się lepiej, kaszel suchy przeszedł w mokry i już się tak nie męczy, przestał również kaszleć w nocy :-)Największy problem mam z piciem dla niego, bo naszych herbatek za nic nie chce pić, zawsze miał małe pragnienie i trzeba było za nim biegać, żeby wziął łyczka czegoś. Jedynie troszkę wypije wody z imbirem i miodem a wieczorem kawę albo kakao. Proszę napiszcie co można jeszcze pić.
Pozdrawiam serdecznie
data: 2013.10.20
autor: Joanna S.
Eeee, a ja myslalam, ze Ty Fox_India jestes generalissima na pelen etat wliczajac dni wolne i swieta! U mnie bycie generalem bylo poniekad moim dziedzictwem. Po kadzieli wszystkie kobiety, od paru pokolen trzymaly totalnie stery w swoich rekach. I placily i placa za to wysoka cene. Ja oczywiscie tez poszlam ta sciezka, mialam wpojone, ze tak jest. W moim poprzednim zyciu, bym pewnie jakakolwiek zmiane zywieniowa wprowadzila w pare dni i nie bylo by dyskusji. Ale w ukladzie, gdzie bylam szefem, zaczelam usychac... Potem minal jakis czas i w jakiejs pomrocznosci weszlam w uklad tradycyjny, czapka generalska gdzies sie zapodziala i znacznie mi lepiej, ale zdarzaja sie, juz rzadziej, ale \\\\\\\"cofki\\\\\\\", wtedy moj maz mowi mi aby przestala latac z szabla, bo mi sie bajki pomylily... Ale tu juz nie przejdzie, ze mam zawsze racje, chociaz zazwyczaj mam ;) i metoda malych kroczkow jest zdecydowanie lepsza niz duze kabum. Efekty sa czasami mniejsze, czasami wieksze, ale to proces. Wszystko zalezy od faceta, metode trzeba dopasowac do konkretnego meza czy narzeczonego... Tak za mna chodzi co Portugalczycy mawiaja, za silnym mezczyzna stoi jeszcze silniejsza kobieta. Tylko mysle, ze kobieta musi grzeszyc swiadomoscia. Pozdrawiam.
data: 2013.12.16
autor: Sylwia V.
Dawno się nie udzielałam, ale chciałam napisać (może komuś się przyda ta informacja) że wyleczyłam córkę z zapalenia oskrzeli naturalnie - bez chemii, bez antybiotyków.
Oczywiście byłam pod ciagłą kontrolą lekarza homeopaty - dała odpowiednie granulki, ale oprócz tego: owsianki, zupy (polecam zupe selerową krem- pyszna, na bazie pory, cebuli i czosnku z imbirem i majerankiem), rosół wołowo-indyczy z kaszą - i mimo że ponoć kasza jaglana jest śluzotwórcza to mojej córce jednak pomogła ja odśluzować.
Oprócz tego nacieranie rozgrzewjącym balsamem, gaza z amolem na klatke piersiową oraz klatka przewiązana szalikiem cały dzień i regularne oklepywanie pomogło wyjść z choroby. Córka ma 3 lata i 3 miesiące.
Na początku choroby byłam tez u Pediatry który zapisał Bactrim i inne. Potem poszłam ponownie na koniec na kontrole i powiedziała: Pięknie! Nie wiedząc że nie dałam zapisanych leków. Pozdrawiam Forumowiczki! :)
data: 2013.10.20
autor: Joanna z PŃ
Wiesz, Mtd, kiedy nabyłam świadomości (po kilku \\\\\\\"kalekich\\\\\\\" próbach rozmów) o tym, że mój Mąż nigdy nie miał złych intencji w stosunku do dzieci, a jedyne, co było \\\\\\\"złe\\\\\\\" (choć to nieadekwatne słowo) to obierane przez Niego metody, to zmieniła mi się całkowicie perspektywa. Od tego momentu zaczęło ubywać pretensji, zaczęły się częstsze rozmowy \\\\\\\"z głębi\\\\\\\", wyrzucanie \\\\\\\"na zewnątrz\\\\\\\" tego, co gniło w środku. Zaczęło dziać się lepiej. Obecnie przerabiamy etap emocji, jedzenie jest trochę jakby na drugim planie. Bywa gorąco. Ale, kiedy brak zaległych pretensji - jest o niebo lepiej i łatwiej. Pozdrawiam! Fox_Indio, Ciebie to szczególnie i podwójnie! :)
data: 2013.12.16
autor: KaM
Czesc! Mam teraz troszke czasu i czytam roznosci na temat zywnosci i odzywiania i wiecie co, cos sie chyba rusza w posadach. Coraz wiecej jest roznych doniesien typu: soki niezdrowe (sam cukier i chemia), pelnozairniste niekorzystne dla jelit, platki sniadaniowe bezwartosciowe, jogurty owocowe to sam cukier, wracajmy do podstaw i gotujmy z \\\\\\\"prawdziwych\\\\\\\" produktow, uzywajmy przypraw i ziol, planujmy posilki, wykorzystujmy resztki do innych potraw. Wiadomo, jedna jaskolka wiosny nie czyni, ale przynajmniej jest ta jedna, albo kilka, a to oznacza ze nadchodza zmiany. Pozdrawiam!
data: 2013.12.16
autor: Basia z Bristolu
Sylwio V., ja się mogę mianować nawet Capo di tutti capi, Królową Boną mego gospodarstwa wiejskiego ale mój mąż ma mnie na oku i jak stwierdzi, że się za bardzo rozochociłam zaraz wyjmuje mi jedno oczko z łańcucha :) a czasem nawet dwa! i wtedy on ma święty spokój a ja sobie krzywdy nie zrobię! i dzięki Bogu! bo ja bym ciągle patataj patataj a on z każdym dniem siwieje jeszcze bardziej. Ani faceci nie są doskonali ani my perfekcyjne. Ja miałam nieciekawe obserwacje męskie od dzieciństwa, byłam w toksycznej relacji i też przez długi okres czasu uważałam - samiec Twój wróg. Aż pewnego dnia na horyzoncie pojawił się On (nie zemdlałam od razu ani mi kowadło na łeb nie spadło ale ... :))i dając mi myśleć, że to ja trzęsę całym światem oswoił mnie i stał się najlepszym przyjacielem. Zadanie przyznam było karkołomne. Czy dane nam to na zawsze? Nie wiem. Ale zanim osiągnęliśmy porządek w naszej relacji żarliśmy się, przeciągaliśmy linę, udowadnialiśmy które mądrzejsze, łzy się lały rzęsiste. A potem, w którymś momencie spojrzeliśmy na siebie inaczej, tak po ludzku.. Ja odpuściłam, on zaakceptował moje dziwactwa (układam talerze kwiatkami do góry :)). Oboje daliśmy sobie odetchnąć. Choć i dzisiaj ja rzucam nożami on wyjmuje oczka z łańcucha to jest nam dużo lepiej. I nie mogę nie wspomnieć, że to właśnie on nauczył mnie wielu pozytywnych rzeczy a ja odwzajemniam mu mniejszym gderaniem o pierdoły. Nie mogę nie wspomnieć, że jedyne czego oboje jesteśmy pewni i o co bojów nie toczymy to żywienie PP. Może wiemy, że to dzięki kartoflance między nami nadal jest ta chemia! A swoją drogą jak się ludzie dowiedzą, że ja tu jestem obrońcą płci brzydkiej to stracę reputację a mąż zabije mnie śmiechem! absolutnie! ale kilku porządnych facetów znam :)
data: 2013.10.18
autor: generalissimus Fox_India
No właśnie, wszystko się pokielbasilo w tych czasach. Natura chce swoje a egol chce swoje i stad te nieporozumienia. Sylwio V. Mądrze piszesz. Ja byłam taka jak mój maż, konsumpcjonistka, zawsze \\\\\\\"trendy\\\\\\\", nowoczesne życie, odżywianie, kariera. Okazało się, ze życie weryfikuje. Natura(mam na myśli organizm moich dzieci i nietylko) ma inne potrzeby. Zrozumiałam to po lekturze książek P. Ani. Mój mąż myśli po prostu po staremu(nowoczesnemu), przekazy medialne to dla niego strzał w dziesiątkę i oczywiście medycyna konwencjonalna.. Ja przypominam mu teraz Amiszke ze swoim podejściem do odżywiania i życia. Jeden wspólny wieczór nie zmieni tej sytuacji, już takie rozmowy przeprowadziliśmy. Oczywiście, ze wspólny czas na rozmowach ma sens,bo trzeba dbać o więzi, ale wiem,ze będzie ich jeszcze baaardzo wiele zanim nastąpi przemiana:)
data: 2013.12.16
autor: Mtd
Mtd weź mnie tak nie wychwalaj bo się podjaram i zacznę wypisywać głupoty :) jak coś sknocę to mój mąż zwykł mawiać: acha, młoda się podjarała :) a co do męża - pal licho, że chce szczepić - jeśli ma takie przymioty o których piszesz to grzech nie wykorzystać! odłóżcie mamciowanie i tatusiowanie na chwilę na bok, zresetujcie się :D a potem mu powiedz, że jest super i żeby się nie wtrącał mimo swej przystojności :) a jeśli chodzi o moją pro męską wrażliwość to powiem szczerze faceci nie mają ze mną lekko, serio serio :) Pozdrawiam!
data: 2013.10.18
autor: Fox_India - baba w babie
Fox_India, sama mawiasz o sobie general, kazdy ma inna relacje partnersko-malzenska. Pojawienie sie dziecka zmienia wszystko w zwiazku, kazde z rodzicow chce przychylic nieba maluchowi, kazdy robi to inaczej. My kobiety uzywamy bardziej czuja, faceci czerpia z mediow, tak maja, niektorzy sluchaja radia ;))) Nie z kazdym, smiem powiedziec, ze z wieloma mezami nie da sie usiasc przy kielonku i przegadac zywienia dzieci, to nawet nie to, ze oni nie chca. Faceci w dzisiejszych czasach sa sfrustrowani, wiele wymagan, praca, ktora nie daje satysfakcji, z roznych wzgledow, generalnie nie maja szansy aby to co powiedza mialo posluch i zaowocowalo w dzialaniu. Czasy sie zmienily, \\\\\\\"pamiec komorkowa\\\\\\\" czy kolektywna podswiadomosc przeszlosci jest. Wiec przychodza do domu i zona robi cuda z zarciem. To jest wbrew wszystkiemu co oblepilo ich dzieki zmasowanemu atakowi informacji roznych kazdego dnia, temu co mowia lekarze, temu co mowi mama... sporo tego, wiec bez zastanowienia sa na nie. Dlatego kropla drazy skale w tym przypadku, tak sobie mysle. Sorry za dywagacje z rana, ale pomimo, ze jestem optymistka, to w tym temacie jestem realistka. A my bierzemy do siebie wszystko zbyt osobiscie i to jest recepta na zadyme. Tez mam wiele wspolczucia dla facetow, i uwielbiam ich, ale pomimo tego, ze uzywam raczej wciaz niestety lewej polkuli, zawsze jestem adwokatem kobiet. Pozdrawiam.
data: 2013.12.16
autor: Sylwia V.
Witam!! Czy mailowo można skontaktować się z Panią Ciesielską?
data: 2013.10.18
autor: Sandra
Joanno S., synkowi brakuje nawilżenia i pewnie ma się z czego oczyszczać, jeśli je przedszkolne jedzenie. Problemy z gardłem(bo rozumiem, ze ma suchy kaszel krtaniowy, to problem z wątroba, jest niedowartościowana, mógł zjeść zbyt ciężkostrawnie). Ja podawalabym mu jak najwiecej zup jarzynowych, najlepiej miksowanych, kilerka, ziemniaczki puree. Czasem wspomagam moich chłopców syropem z cebuli(mieszam plastry cebuli z miodem- działa mukolitycznie i antybakteryjne). Co do przedszkola to ciężki temat. Jeżeli nie będzie tam jadł PP-owego jedzenia, to co chwile będzie miał katar, kaszel. Przynajmniej ja mam takie spostrzeżenia. Pzdr
data: 2013.10.18
autor: Mtd
Fox_Indio, określenie \\\\\\\"twardogłowy\\\\\\\" użyłam z przymrużeniem oka, nawiązując do postu Sylwii V... Poza tym Ciebie o taka wrażliwość bym nie podejrzewala:) Jesteś dla mnie wzorem cietych postów i ocen, przy czym dodam, ze bardzo lubię Twój styl oraz czytam Twoje wypowiedzi nawet dwa razy:)(nota bene kiedys besztalas postawę właśnie mojego męża ad. szczepień). Co do naszych relacji, masz racje nie wypada ich analizować na forum, ale z pewnością jesteśmy na etapie bycia głownie Mama i Tata. Odżywianie rodzinne jest obecnie głównym tematem naszej codzienności. Poza tym dodam, ze mój mąż to cudowny ojciec, przystojny i bardzo inteligentny facet(dlatego chyba oczekiwałam, ze zrozumie reguły porządku razem ze mną). A ja tylko potrzebowałem dać upust negatywnym emocjom. Trzymaj się Fox_Indio!
data: 2013.12.16
autor: Mtd
KaM, rzeczywiście za dużo siezamartwiam i próbuje cały czas planować przyszłość, a to niemożliwe, jak już każda z nas zdążyła się przekonać. Co do ufności i cierpliwości, to faktycznie mi jej brakuje szczególnie wobec małżonka;). Jednak, gdy codziennie widzę, jak częstuje nasze dzieci badziewiem, to nie czuje wyrzutów sumienia, ze tej ufności mi brak. Wzrasta we mnie gniew i nie umiem sobie z tym poradzić, bo wiem jakie bedą tego konsekwencje..No nic dość na mój temat, melduje tylko, ze synek jest czysty osluchowo, a lekarz przyznał, ze taki kaszel moze trwać nawet 2-3 mies. Jak dla mnie to trochę za długo, ale rozumiem, ze to norma dla nie PP-owiczów;). Trzymam kciuki beatomoniko za Ciebie i innych. Cieszę się, ze tu trafiłam p. Aniu!
data: 2013.10.17
autor: Mtd
Witajcie. Na pp jesteśmy od trzech tygodni, niestety synek w przedszkolu je normalne obiadki więc tylko śniadanie i kolację je wg pp. Ponieważ od kilku dni miał katar (nie skojarzyłam tego z oczyszczaniem) pomyślałam, że się przeziębił i postanowiłam go wzmocnić więc ugotowałam rosół barani, do tego na obiad sznycelki jagnięce i ziemniaczki puree. Po dwóch dniach doszedł suchy męczący kaszel. Teraz zaczynam mieć wyrzuty, że ten kaszel to pewnie przez błędy żywieniowe przez zbyt energetyczne jedzonko. Proszę poradźcie jak to odkręcić. Co teraz podawać mu do jedzonka i picia. Synek ma 5 lat. I czy może dać sobie spokój z pp jeżeli nie mogę trzymać dyscypliny z powodu obiadków przedszkolnych czy mogę wyrządzić więcej szkody niż pożytku?
data: 2013.10.17
autor: Joanna S.
Mtd miałam jeszcze dodać, a mam sklerozę, że może trochę ostro napisałam ale ja podobno mam męską płeć mózgu i facetów bronię częściej niż powinnam ;) P.S. Ja ciągle baba w babie, w tej ciąży będę chyba chodzić do końca świata.. :)
data: 2013.10.17
autor: Fox_India
Mtd, czytam Twoje posty i dotknął mnie sposób w jaki piszesz o swoim mężu, np. twardogłowy. Może to żartobliwie, może nie. Może problem nie leży tylko tam gdzie Ty go obecnie dostrzegasz czyli jedzenie wg PP. Może Wasze przepychanki w stylu moja mojsza jest bardziej mojsza niż twojsza mają też inne podłoże? Nie kojarzę z Twoich poprzednich postów jaka relacja jest między Wami bo i to nie moja sprawa ale to trochę tak przykro czytać, że Ty taka umordowana i to wszystko wina męża. Czasem same robimy z siebie ofiary, załamujemy ręce same nad sobą. To Ty go wybrałaś, widocznie był tego wart. Co się zmieniło, że stał się Twoim ciężarem? To nigdy nie jest wina jednej strony. To nie chodzi tylko o przepychanki o dzieci i ich żywienie. Jeśli Wasza relacja nie ma sensu, to nie ma. Jeśli się kochacie i szanujecie powinniście dać radę rozwiązać ten problem. Może Ty zamiast toczyć z mężem walkę o żywienie PP powinnaś najpierw go wziąć i zacząć od początku, od szczerej rozmowy, pogadajcie przy lampce wina na neutralnym gruncie, zastanów się czy uczucie między Wami nie potrzebuje liftingu, tuningu, odświeżenia czy co tam chcecie. Odbudujcie swoją podstawową relację. Nie jesteście tylko mamą i tatą. Jesteście kobietą i mężczyzną. Zbajeruj chłopa, weź pod włos, pomiziaj i powiedz, żeby dał Ci szansę, zaufał, że jest wspaniały, niesamowity, chwal go, doceniaj, że jest. Jeśli nie masz ku temu powodów to znaczy, że czas podjąć jakąś decyzję. Na tym forum znajdziesz oczywiście potwierdzenie, że żywienie według PP to najlepsza rzecz na świecie. Nie wyśmiewałabym jednak tutaj tego kabanosa i nurofenu, nie wyśmiewałabym męża. Faceci czasem sami są jak dzieci we mgle. Robią co mogą i potrafią, starają się po swojemu. A my jesteśmy winne im szacunek, bo to nasi faceci.
data: 2013.10.17
autor: Fox_India
Pomału wracam do rzeczywistości...mam nadzieje że ciężkie chwile za mną i czegoś nauczę się z tego co przeszłam...
na nowo rozchodzi się w domu zapach potraw wg.PP
trzymajcie za mnie kciuki
Wszystkich serdecznie pozdrawiam
data: 2013.10.17
autor: beatamonika
Mtd, jeszcze ja dorzucę słowo. Nie pozwalaj sobie na zbyt dalekie wybieganie myślami w dal. Nic to nie da, że będziesz rozmyślać o przyszłości, nie przyniesie to żadnego pożytku znaczy. Przyniesie za to duży wydatek energetyczny, czczy do tego. Pamiętaj, że skoro Okoliczności wprawiły w Twoim życiu w ruch machinę zmian, to już nic ich nie zatrzyma. Zmieniać będzie się teraz wszystko, powoli, czy szybciej, nie ważne. Trzeba Ufności i Cierpliwości. I trzeba wiedzieć, kiedy wyjść się wykrzyczeć albo wybiegać w samotni. Nic nie da myślenie o przyszłości, bo Ty z Twoją obecną świadomością i tak nie jesteś w stanie jej ogarnąć (przyszłości znaczy). A gdyby Ci teraz ktoś powiedział, że za ileś lat będziesz się rozwodzić z mężem? Pewnie byłoby to dla Ciebie nie do ogarnięcia, przytłoczyłby Cię smutek i strach i paraliż. To dlatego, że w tym momencie nie jesteś gotowa na żaden rozwód, w tym momencie jesteś gotowa na zupełnie co innego. (pomyśl też, na co w tym momencie jest gotowy Twój mąż…, to również jest niebywale istotne). I tego trzeba się trzymać, na tym się koncentrować. Wiadomo, z tym rozwodem to był tylko przykład dla lepszego zobrazowania. Nic nie przyspieszysz, Mtd, a Swoim zniecierpliwieniem wprowadzasz niepotrzebne ubytki energii, głównie u Siebie. Szkoda zdrowia. Jak już nie możesz wytrzymać, idź wybiegaj stres. Wrócisz spokojniejsza i silniejsza.
data: 2013.10.17
autor: KaM
Och Aggi, ja wiem o czym piszesz, wina jest zawsze po obu stronach. Rzeczywiście za bardzo pragnelam zmiany i zrazilam partnera. Teraz zapewne muszę zrobić krok w tył, żeby znów ruszyć do przodu. Tylko trudno nie stracić zimnej krwi gdy chodzi o dzieci... Boje się, ze bedą niepotrzebnie cierpiały jeśli będziemy mieszać stare z nowym. Bardzo mi pomagają Wasze wskazówki, dziekuje!
data: 2013.10.17
autor: Mtd
Mtd, zadzwoń do p. Ani, ona potrafi wesprzeć i dodać siły..
Ja miałam podobne przeboje z mężem naukowcem, tyle ze on mi sie nie wtrącał za bardzo, jedynie komentował, krytykował itp.. ale jak mu mówiłam ze jak chce to niech jeździ z dzieckiem po lekarzach, to jakoś za bardzo nie chciało mu się.. Ja jak już byłam wątpiąca bo dziecko kasłało kolejną noc i sie męczyło, zadzwoniłam do p Ani, która wsparła, naprowadziła, ja się uspokoiłam i na drugi dzień o niebo lepiej było i kaszel też sie zmniejszył. Więc nasz spokój też ważny. Jak nie wiesz co zrobić - zadzwoń do p Ani, rozmowa z Nią potrafi dużo zmienić.
data: 2013.10.17
autor: Ewa S.
Mtd, to co opisujesz łudząco przypomina moją sytuację (z kabanosem włącznie). Morze wylanych łez, nieprzespane noce, prośby, groźby, wojna na argumenty i partyzanckie podchody wroga, totalna bezsilność...Książkę mogłabym napisać w przedmiotowym temacie. Jakiś czas temu przeczytałam na forum, że to w jaki sposób wprowadzamy PP do naszych domostw odzwierciedlać może relacje panujące w rodzinie i komunikacje między partnerami. Bardzo mi się to oczywiście nie spodobało, bo jasnym było dla mnie jak słońce, że to mój mąż robi źle, a ja dobrze. No ale po jakimś czasie zaczęłam się owym relacjom przyglądać i różnych różności się dokopałam. Fajnie o myleniu niezbędnych dla organizacji życia rodzinnego ustaleń ze złośliwą kontrolą żony piszą Christiane i Alexander Sautter w \\\\\\\"Gdy opadną maski\\\\\\\". Jest tam też o tym, dlaczego intensyfikacja starań i wysiłków żony powoduje coraz większy opór u partnera. Łatwo powiedzieć \\\\\\\"odpuść\\\\\\\". Ale ile trzeba wcześniej przerobić i zrozumieć to już zupełnie inna para kaloszy.
data: 2013.12.16
autor: Aggi
Zmartwiona, ja mam bardzo niewielkie doświadczenie, ale szybko to się chyba nie da. Ja bym postawiła na puree ziemn., kasze gryczana(patrz przepis: kaszka rozmazna dla chorych) i herbatki, rosół. Aspiryna z kawa powinna Cię trochę wspomóc. Trzymaj sie!
data: 2013.10.17
autor: Mtd
Dziewczyny dziekuje, gdyby nie Wy to już nie wiem co/kto? Ja to wszystko rozumiem i czuje tak jak Wy, ale jak facet nie docenia tego co robię i po raz n-ty daje do zrozumienia, ze jestem nienormalna, to tracę grunt pod nogami. No nic, widać taki los, przynajmniej na razie. Widocznie tego mi trzeba, a moze zasłużyłam po prostu, ale przeraża mnie taka przyszłość i nie umiem jeszcze tak \\\\\\\" kombinować\\\\\\\";) Jutro idę do osluchania z maluchem... Taa Nurofen na kaszel, tez mi szczeka opadła... Tatuś po prostu nie moze już słuchać tego kaszlu, ale przyjąć do wiadomości tez nie chce, ze to z jego winy m.in., wiec próbuje udowodnić, ze swoimi sposobami załatwi sprawę. Nie mogę tylko wytrzymać, gdy pomyśle, ile razy sytuacja jeszcze się powtórzy...pzdr i dziekuje za wsparcie!
data: 2013.12.16
autor: Mtd
W moim gospodarstwie sprawdziły się patelnie z Olkusza,nie odkształcają się,jeśli jest natłuszczona to nic nie przywiera.Patelnia o średnicy 28 cm. kosztuje 90 kilka zł.W tych szwedzkich można piec w piekarniku ale patelnia o średnicy 30 cm. kosztuje 360 zł.
data: 2013.10.17
autor: Elka
Basiu zrób jeszcze badania na enzymy trzustkowe.Tak było ze mną,biegałam do wc jak twój syn.Po różnych badaniach stwierdzono że to taka uroda,dopiero lekarz irydolog stwierdziła że trzustka \\\\\\\"uschła\\\\\\\" nie produkowała enzymów do trawienia.Wyprowadziła mnie z proszkowaną błoną żołądka kury.Może to śmiesznie brzmi, ale pomagało coś podobne jak apteczny kreon.Mimo że nie biegałam tak często,to stolce były luźne ,uspokoiło się jak zaczęłam gotować PP.
data: 2013.12.16
autor: erna
Emi, poszukaj patelni żeliwnej, kiedyś mieli takie w IKEA, są w szwedzkiej DUKA. Są najzdrowsze. O, znalazłam tu :http://allegro.pl/carl-victor-patelnia-zeliwna-drewno-24-cm-i3581341043.html
data: 2013.10.16
autor: KamilaK
Mtd, to nie jest tak że albo dziecko kaszle, albo łyka procha i koniec kaszlu. Pewna lekarka powiedziała mojej koleżance, że taki kaszel u dziecka może trwać półtorej miesiąca i faktycznie tak było. Jej synek miał ten kaszel po wyleczonej anginie i choć osłuchowo było ok to kaszel trwał i trwał. Trzymaj się.
data: 2013.10.16
autor: Sasanka
Witam
Bardzo proszę o pomoc, troszkę przeskrobałam, trochę ze słodkim ale najbardziej to chyba moje zalatanie lub stres się przyczyniły do stanu, w którym aktualnie jestem. Od niedzieli mam bardzo wysoką temp. dobijającą do 39,9st i nie chce spaść ta gprączka. Jestem bardzo,bardzo słaba,wszystko mnie boli łącznie z gardłem, uchem, mięśniami i chyba lewą nerką, zołądek, wątroba - odczówam wszystko.Prwie nic nie jem,dużo piję,popijam rosołek,od dziś kilerka.kawy nie tykam, kaski też, po wszystkim co zjem mam wielki kwas w ustach.
Jestem na pp od 7lat, dbam gotując rodzinie a o sobie często zapominam.
Myślałam o wywarze z jagnięciny ale mam taką z kościa:((
Bardzo proszę o wskazówki co mogę zrobić, żeby się szybko podnieść
Pozdrawiam
data: 2013.10.16
autor: zmartwiona
Sylwio V. , rozsmieszylas mnie do lez prawie tym, ze Twoj facet wierzy w slowo pisane :)))) Moj akurat wierzy w to, co uslyszy w radiu. Z tym to juz trudniej, bo co mam robic ? Nagrywac audycje i placic stacjom ??? :)))))))) Bez mezczyzn byloby zdecydowanie nudno ! Pozdrawiam Cie serdecznie
data: 2013.10.16
autor: Ola
Mtd, Ty sie nie mozesz rozsypac, bo wszystko sie zapetli jeszcze bardziej. Pusc to, karm dzieci jak karmisz, zajmij sie soba bardziej. Poza tym jak dzieci maja katar to potem maja kaszel, jak nie potrafia wydmuchac porzadnie nosa to kaszel trwa nawet ponad 3 tygodnie. Skad pomysl, zeby na kaszel dawac nurofen, nie wiem czy jakikolwiek lekarz, by to zalecil. Moze zabierz dziecko do lekarza niech oslucha i powiesz mezowi, ze gosc nic nie znalazl, kazal trzymac mikrusa w cieplym i uwazac na przeciagi plus karmic cieplo. Trzeba sposobem kochana! Kabanos przeciez przetworzone mieso dokladniej wedlina, doroslym kaze sie jadac to rzadko, bo zle sie trawi i moze powodowac raka nawet, Twoj tego nie wie? Kup, dla spokoju, najlepszej kielbasy ekologicznej, udus z cebula i przyprawami i daj raz na jakis czas.. Moj wierzy w slowo pisane, szukaj artykulow o szkodliwosci przeciebolowych, przetworzonego miesa, tluszczu, cukru, ilosci cukru w sokach itd. Musisz miec plan, a nie zalamywac rece, uzyj rozczochranej, nie czekaj az Ci meza oswieci, nie tlumacz mu niuansow PP, bo powie Ci ze herezje pleciesz, podaj to inaczej. Pozdrawiam
data: 2013.10.16
autor: Sylwia V.
Basiu, nie czuje sie jeszcze na tyle zaawansowana PP owiczka , by udzielac Ci rad w kwestii odzywiania. Za sprawa nauczycielki jogi z ktora kiedys cwiczylam, rowniez psychologa wpadla, mi do reki ksiazka francuskiego doktora Philippa Dransarta. Jest to lekarz, ktory w swojej pracy z pacjentami szuka przyczyn chorob w blokadach emocjonalnych . Jesli chodzi o przedluzajaca sie biegunke u dziecka pisze W SKROCIE, ze moze miec to zwiazek z konfliktem miedzy dosc niezaleznym charakterem dziecka a autorytarnoscia rodzicow. Czesto moze chodzic o matke, ktora nie pozwala zyciu « plynac jego wlasnym nurtem », jest sztywna.Jelito to miejsce , jak pisze, to miejsce oddzielenia : puszczam stare , by otworzyc sie na nowe ; temu nalezy pozwolic plynac Biegunki u doroslych moga byc manifestacja tego typu konfliktu np z szefem lub tez pojawic sie w momencie, gdy boimy sie ze nie staniemy na wysokosci zadania. Przekazuje Ci Basiu te teorie, gdyz sama sobie pomoglam przygladajac sie swoim niedomaganiom pod katem proponowanym przez Dransarta, miedzy innym w kwestii tradziku i przedluzajacej sie wlasnie biegunki. Zycze Ci by Twoj syn szybko wyzdrowial. Pozdrawiam cale Forum.
data: 2013.10.16
autor: Ola
Ulka, ja mam takie: http://www.emalia.pl/product/show/474270/naczynie-kuchenne-komplet-flox-16-18-20-cm-z-pokrywkami-szklanymi-emalia-olkusz-komplety
data: 2013.10.16
autor: Ika
Mam jeszcze małą prośbę do Anki KK. Pamietam, ze jesteś lekarzem i chciałabym Cię bardzo prosić o radę. Jakich uzylabys argumentów, jako lekarz, gdybys miała przekonać innego lekarza do naszego sposobu odżywiania. Ciagle podkreślam w moich rozmowach z mężem równowagę kwasowo - zasadowa, dogrzewanie narządów oraz to ze bakterie, czy inne mikroorganizmy pojawiają się w naszym wnętrzu pod warunkiem sprzyjających dla nich warunków, mowię ze patogeny powodują powstawanie patologicznego śluzu, a NLPZ wyciszają stan zapalny odkładając oczyszczanie na pózniej, ale nic to, ompletnie nic. Jeśli mogłabys mi cos podpowiedzieć, bede niezmiernie wdzięczna. Jeśli chcesz mozesz pisać do mnie na maila: m-t@o2.pl . Z góry dziekuje
data: 2013.10.16
autor: Mtd
Drogie Panie, (a może i Panowie też ? ;). Jestem na PP już ponad trzy lata i mam coraz mniejszą ochotę na mięso. Ciekawi mnie, czy też tego doświadczacie. Doszło do tego, że mięso jem raz w tygodniu i to nie koniecznie z chęcią. Na wędliny wcale nie mam ochoty.Poza tym nie mam potrzeby picia herbat, kaw, alkoholu i mleka. Czuję się z tym bardzo dobrze mam dużo energii, czuję się świetnie fizycznie i psychicznie. A teraz do Was jeszcze pytanko o patelnię, na jakiej smażycie, może nawet bez tłuszczu;) Ja już przerobiłam pentelpress, moneta, gerlach i niestety szybko się zużyły i przypalały. Czytałam o patelniach Woll z tytanem, ale nie wiem czy zdrowe jest smażenie na niej. Proszę doradźcie. Jeśli nie chcecie tak publicznie to poproszę na email emka29292@wp.pl.
data: 2013.10.16
autor: Emi
Basiu, do głowy przychodzi mi kolonoskopia, badanie u proktologa, usg jamy brzusznej. Zrób badania z krwi. Popatrz na syna holistycznie. Jak długo jest w Anglii? Popatrz na jego emocje. Biegunka nie musi być na tle żywieniowym.
data: 2013.10.16
autor: Elżbieta z Krakowa
Aido, Sylwio V, dziekuje za odzew. Próbuje tak jak Wy być łagodna i za dużo nie mowić. Niestety dzieci są ciagle czymś drobnym, ale nieodpowiednim podkarmiane. Stad częste katary, bądź drobne wysypki. Potem robi się konkretny kaszel, a czasem temperatura. Tym razem kaszel trwał 2 tygodnie i mój twardogłowy stwierdził ze ile można kaszlec, a moje metody się nie sprawdzają. Rano poszedł w ruch Nurofen i Kabanos...tak dobrze czytacie. kabanoska dziecku nie można w końcu odmówić, w końcu to tylko drobiowy a nie wieprzowy;(( jestem rzeczywiście wykończona. Nie mogę aktualnie złapać dystansu i się powoli rozsypuje. Robię co mogę, czyli gotuje,tule dzieci, modlę się, ale gdy pomyśle, ze końca nie widać, to czuje brak sensu w tym co robię. Obiecałam sobie, ze tej jesieni i latem bede ładowala akumulatory, ale mam wrażenie, ze poziom energii jest zerowy. Pzdr Was
data: 2013.10.16
autor: Mtd
Elzbieto z Krakowa, bardzo dzekuje za odzew. Chodzimy do lekarzy, szukamy, probujemy. Wykluczono u syna bakterie , wirusy, celiakie, pasozyty...Mieszkamy w Anglii i zadziwia mnie tutejszy system medyczny.... odsylaja nas mowiac ze nie jest tak zle bo syn nie traci na wadze...a on codziennie biega do toalety nawet po 10 razy... Bierze wiec garsc suplementow i szukamy dalej.
Probowalismy homeopatii, odstawilismy gluten, bral probiotyki, wzielismy nawet tabletki na pasozyty na wlasna reke ale nie wiem czy za slabe czy to nie to. Zadzwonilam do pani Ani latem i polecila gotowac, gotowac, nie bylam wtedy na 5prz. Odstawilismy owoce, mleko, jogurty, syn je zupki sniadaniowe i pije herbatki...ale zmiany nie ma najmniejszej nawet, a moze nawet na gorsze bo czesciej budzi sie w nocy...
Czuje sie bezradna bo syn meczy sie, ja szukam i probuje mu pomoc ale moze nie robie tego dobrze. Duzo rad i pomyslow slysze ale znow nic nie wydaje sie przynasic najmniejszej nawet poprawy. Wiem ze trzeba wybrac zaufana metode i konsekwentnie sie jej trzymac, ale jaka to metoda...i co ma leczyc...
Wczoraj poszlismy do lekarza medycyne chinskiej, akupunktura i ziolowe leki. Ponoc za 2-3 tygodnie mozna spodziewac sie zmiany...
Chcialabym wspierac jego system odpowiednim gotowaniem, ale czy gotujac mu te baraniny i wolowiny rozgrzewajace i wzmacniejace nie obciazam go jeszcze bardziej?
data: 2013.10.16
autor: Basia
Czy ktoś wie czy mogę podać dwulatkowi imbirowke, kilerke lub trochę rosołku po ibuprofenie podanym przez tatusia...? Dziecko dostaje nasze zupki, puree ziemniaczane, owsiankę, kasze gryczana. Z góry dziekuje za wsparcie...
data: 2013.10.16
autor: Mtd
Ika,
czy te garnki z Olkusza są tylko z motywem ze śliwką czy też sa innymi motywami?
data: 2013.10.16
autor: Ulka
Mtd nie panikuj, tez mam \\\\\\\"twardoglowca\\\\\\\", a zyje z PP z 6+ lat. I moj nie zalapal, i co i nic. Czasami zje co ugotuje, czesciej nie zje. Tabletki na zgage, nadkwasote, zatwardzenia, zmienia co jakis czas na inne, bo stare przestaja dzialac. Ja odpuscilam. Jezeli przychodzi dziecko sytuacja sie zmienia. Widze, ze jak sie mniej denerwuje, puszczam jest lepiej. Na szczescie moj maly je tylko to co mama da, plus niestety czasami kawalek banana zaserwowany przez Tate, wtedy imbirowka. Jeszcze jest malutki, pozniej zobaczymy. Robisz tyle Ile mozesz, Ty masz jesc z sensem, wyluzowac i kombinowac Ile wlezie ;))) Ale czasami zdarza sie gorsze dni, ale przeciez nie zabijesz gada, on tez chce dobrze dla swoich dzieci, na tyle na ile mu swiadomosci starcza. Pozdrawiam.
data: 2013.12.16
autor: Sylwia V.
Mtd, jak to co robić, robić swoje. Nie gadać, nie \\\\\\\"wykładać\\\\\\\". Być, gotować, tulić. Nie denerwuj się, kaszel minie. Męża poproś o pomoc,pokaż mu jak bardzo jest potrzebny, tu przemilcz tam przytul, nie wkurzaj się. Nie dramatyzuj,bo rozlecisz się na kawałki, dzieciom nic nie będzie. Mąż z czasem \\\\\\\"zmądrzeje\\\\\\\" :). Też tak miałam :D. Pozdrawiam.
data: 2013.12.16
autor: Aida
Arnuszko, ile osób tyle rad :). Każda rada czy opinia ma swój \\\\\\\"korzeń\\\\\\\" w doświadczeniach osoby piszącej. Dorzucę, co ja poczułam czytając Twój post. Badania, konsultacje - tak, bo one także otwierają przed nami nowa przestrzeń do analizy. Niezrównoważony energetycznie organizm to niesamowita gonitwa różnych emocji, które prowadzą do stanów przypominających choroby psychiczne. Nie wspominam o dolegliwościach ze strony układu pokarmowego. Ale to już wiesz. Zdarzenia, które przynosi nam życie także mogą wytrącić z wszelkiej równowagi. Czasem bywa tak, że wizyta u dobrego!!! psychiatry skończy się konkluzją: nic pani nie jest, ma pani za dużo obciążeń wszelkich! I z tymi walącymi się na głowę gruzami trzeba żyć. Każdy powie zmień to, BA! ale nie wszystko zależy od naszych wyborów.* Konkludując, gdyby udało Ci się porozmawiać ze sobą szczerze, rozpoznać niesprzyjające okoliczności, może miejsce, może ludzie.Zmienić to co możesz w swoim życiu zmienić, żeby poprawić jego jakość. To pierwszy krok.** Może bronisz się przed czymś co Ci \\\\\\\"los\\\\\\\" przynosi?..Pogodzenie z nim i bycie w TU i TERAZ też czyni cuda.*** Praca z czakrami i światłem.****Wiem, że sytuacja u nas w kraju jest trudna dla młodych i tych starszych. Jednak zmiana kraju pochodzenia nie każdemu służy lub też koszty emocjonalne mogą być zbyt duże. ****Jest jesień to trudny czas, ciężko jest utrzymać dobry nastrój. \\\\\\\"Prochy\\\\\\\" odcinają od życia ale często je ratują . Odpowiedź jest w Tobie.Odwagi!! i chwyć wreszcie ster własnego życia ! Pozdrawiam.
data: 2013.12.16
autor: Aida
Ulka, ja mam takie ze szklaną pokrywką. Są świetne i do tego ładnie widać jak się gotuje. Praktyczne to, bo widać czy nie za mocno, czy nie za słabo. A do tego ile przyjemności z patrzenia :)Dziewczyny, a może podpowiecie czy macie jakieś praktyczne sprzęty ułatwiające codzienne gotowanie? Blender mam, kupiłam szatkownicę Borner V3, ale techniki mi zabrakło jak tym szatkować :)
data: 2013.10.16
autor: Ika
Dziewczyny co ja mam robić? Mali moi chłopcy kaszla, powoli dochodzą do siebie, a mój mąż wierzący tylko nauce i medycynie konwencjonalnej, ma już dość tych moich sposobów, twierdzi ze jestem nienormalna. Planuje dawać im \\\\\\\"normalne\\\\\\\" leki i \\\\\\\"normalne\\\\\\\" jedzenie... Tłumacze mu ciagle, ze gdy podjadaja to czy tamto to po prostu chorują. On twierdzi ze to jest chore, żeby dziecko nie mogło zjeść ciasta, owocka, wypić soczku... Popadam w depresje, każdy ostatni dzień kończę płaczem, bo ile mogę mu tłumaczyć.A jak sobie wyobraże, ze będziemy mieszać stare jedzenie z nowym(a i tak po troszku się zdarzalo, ale sobie radzilam), to nam jeszcze dzieci z tego swiata zejda... Pani Aniu co mam robić?
data: 2013.12.16
autor: Mtd
Tylko Pati zobacz, Arnuszka miala bulimie, potem byla wegetarianka, to wszystko trwalo lata, niedawno zaczela w koncu jesc mieso. Z czego ma dziewczyna czerpac sile? I tak znajduje w sobie jej wystarczajaco wiele, by brac sie za bary z ofertami od losu. I idzie w nielatwe, bo sama, bo w obcym kraju. Ja uwazam, ze daje rade, prosi o pomoc kiedy jest jej ciezko i wie co ma robic. Reszta zalezy od niej. Kazdy ma swoja droge, kazdy inna... Pozdrawiam
data: 2013.10.16
autor: Sylwia V.
Witajcie, potrzebuje kupić garnki z olkusza,wiem że ciemne w środku, ale czy z pokrywką emaliowaną czy szklaną? Poradźcie Kochane;)
data: 2013.10.15
autor: Ulka
A dyć tam. Oczywistym zaletom Arnuszki bym nie śmiała zaprzeczać, tylko może jej te ciągłe przeprowadzki po prostu nie służą. No, bo nie każdemu służą. Coś za coś. Z postów przebija jej udręczenie tą sytuacją, tabletek się już najadła, mądrych książek naczytała, próbowała się w różne aktywności zaangażować, a nic lepiej nie jest. Zakładam, że psychologa również już odwiedziła. I zapewne wie, że odstępuje od zasad wskazywanych przez p. Anię. Filtrujemy cudze wypowiedzi przez siebie, mielimy we własnej głowie, po czym rodzi się jakiś wniosek. Mój był taki, ale może ja też mam coś w sobie pogibane, przez co i wniosek krzywy. Pozdrawiam wszystkich serdecznie:)
data: 2013.10.15
autor: Pati
Arnuszko - ja chętnie doradziłabym Ci wizytę u psychiatry, ale STARSZEGO;). Z zeznań moich znajomych i moich skromnych doświadczeń wynika, że ci młodzi szastają tabletkami na szczęście, bo po prostu tego ich nauczono, że hop siup tabletka i wszystko zagra. Ci starsi mają na tyle doświadczenia i zawodowego, i życiowego przede wszystkim, żeby wiedzieć, że szczęście nie jest zamknięte w pigułce, i naprawdę niejedno w życiu widzieli, więc wiedzą, kiedy przychodzi ten moment, że już nie \\\\\\\"można\\\\\\\", a \\\\\\\"trzeba\\\\\\\" zaordynować leki. Takie mam wrażenie przynajmniej.
data: 2013.12.16
autor: Pędzia
Basiu, mamo 11-letniego syna. Czy znasz przyczynę długotrwałych biegunek? Czy byłaś u lekarza? Robiłaś jakieś badania? Jakie ? Rok to długi okres. Dobrze byłoby wiedzieć DLACZEGO. Sam, jak to Ty nazywasz \\\\\\\"rozwalony system\\\\\\\" nie dawałby aż takich objawów. Według mnie powinnaś znać diagnozę a dodatkowo zadzwonić do Pani Ani. Wydaje mi się, że sama dieta PP (nie skierowana na konkretne działanie, konkretną przyczynę) może nie wystarczyć. Będąc \\\\\\\"lata świetlne\\\\\\\" na PP zawsze w sytuacji wystąpienia konkretnego niedomagania ukierunkowywałam własne działanie.
data: 2013.12.16
autor: Elżbieta z Krakowa
Opiszę niedowierzającym 5P wg Anny Ciesielskiej. Przyjaciółka gościła u mnie równo jedną dobę, przejazdem; oprócz emerytury dorobiła się schorowanego jelita grubego. W podróży 3dniowej-totalna blokada wyjazdowa. Z powodu tempa wizyty (imprezy) spożyłyśmy niewyszukane potrawy z naszej kuchni. Były to: kawa gotowana i ciasteczka owsiane własnej roboty, świeżutko uwarzony(na giczy) krem z pora z grzankami-do syta. Rano-kawa, jajecznica na wędzonce czosnkowanej i chleb żytni z masłem. Blokada zniknęła, ona pierwszy raz czuła się tak rewelacyjnie z jelitami bez gazów. Oczywiście, że zostaje z nami!!! Pozdrawiam Forum
data: 2013.10.15
autor: Ewik58
A Ty Pati, co? Skonczyly sie piekne czasy, kiedy praca czekala albo szukala nas, teraz my szukamy pracy. Arnuszka chciala pracowac w Poznaniu, nie udalo sie, dostala oferte z demoludow i pojechala. Miala siedziec w Polsce i czekac na Godota? Dzielna i odwazna dziewczyna, a podroze ksztalca;))) Pozdrawiam tez z demoludow...
data: 2013.10.15
autor: Sylwia V.
Arnuszka, jestes w nowej pracy, nowym miejscu i po chwilowej euforii nowoscia, beda jakze znane stresy, stany lekowe. Nie przerobilas starych zaszlosci i kiedy tylko bedziesz slabsza, to wszystko wypelznie spod dywanu gdzie to zgarnelas. Wraca schemacik wymiotowania i strach. To przyszlo po to aby stawic temu czola, skonfrontowac to. I dobrze wiesz, ze tabletka szczescia w niczym tu nie pomoze, zaciemni obraz, bedziesz na lekkim haju i bedziesz tracic czas, bo nikt za Ciebie pewnych rzeczy nie zrobi. I nie zakrecaj sie co bedziesz jesc na luch raz w tygodniu, bo to problem zastepczy, masz jesc kiedy jestes glodna, troszczyc sie o siebie, o swoje niedogrzane wnetrze... I moze znajdz jakies male hobby poza praca i glowkowaniem, moze porysuj, pomaluj, pofotografuj. Tak pieknie pewnie mieszkasz ;) Pozdrawiam
data: 2013.10.15
autor: Sylwia V.
Arnuszka, tak mi się ciśnie na usta pytanie, czy Ty naprawdę CHCESZ w tych nowych ciągle miejscach siedzieć? Człowiek jest istotą społeczną, a nawiązanie satysfakcjonujących więzi wymaga czasu i zachodu. Obcy kontekst kulturowy, bywa, że proces jeszcze spowalnia. Czytam, co piszesz, właściwie sama sobie odpowiadasz...
data: 2013.10.15
autor: Pati
Arnuszko, może lepiej nie psychiatra, a psycholog na początek i obowiązkowo telefon do pani Ani. Jesienią wzmagają się stany depresyjne, może to Ciebie też dotyczy. Koniecznie też wspomagaj się naszym jedzeniem - mnie zawsze poprawia nastrój. Trzymaj rygor, powinno być lepiej. Jak masz potrzebę, pisz do nas na forum. Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki:)
data: 2013.10.15
autor: Marcela
Witam, czy któraś z Pań stosowała dietę PP przy zastępczej terapii hormonalnej? U mnie pojawił się problem z nadciśnieniem (wywołany prawdopodobnie hormonami). Czy są jakieś elementy diety PP, które powinnam ograniczyć albo wycofać. Zastanawiałam się nad wpływem lukrecji na ciśnienie krwi, ale przecież w diecie jest ona w niewielkich ilościach i zrównoważona z innymi składnikami. Może któraś z Was ma jakieś doświadczenia i wskazówki dotyczące stosowania diety PP wraz z zastępczą terapią hormonalną. Z góry dziękuję za porady.
data: 2013.10.15
autor: AnnaSz
Dziekuje Keithy za proozycjje daniowe, z pewnoscia cos wykorzystam;)
data: 2013.10.15
autor: Aneczka
Aneczko i Aido dziękuję za odzew w mojej sprawie. Wydaje mi się że wychodzę na prostą z moim maluszkiem. Trochę mam spóźniony refleks z odpowiedzią, ale jak to mówią, lepiej późno niż wcale:)
data: 2013.10.14
autor: Pinezka
Dziewczyny, nie chcę marudzic zbyt wiele, więc zadam jedno zwięzłe pytanie- czy jeśli na prawdę sobie nie radzę sama ze sobą, to lepiej wziąc prochy od psychiatry? Niestety, coraz trudniej przychodzi mi adaptacja w nowych miejscach, no i niestety wymiotuję codziennie, na prawdę wstyd mi to pisac, ale to jakoś ponad moje siły chyba, i w ogólę nad tym nie panuję. Zapisałam się na wizytę, bo szkoda mi zdrowia i energii, ale nie wiem czy to właściwa ścieżka. (Wiem, że nienajlepsza, ale może taka pomoc doraźna nie byłaby najgorsza)..? Czy jednak nadal próbowac się ogarniac bez żadnej pomocy leków? (Choc doświadczenie uczy mnie czego mogę się spodziewac;( Pozdrawiam Was
data: 2013.10.14
autor: Arnuszka
Keithy, mojemu synowi pomaga ugotowana wtedy herbatka z koprem włoskim, ta na temperaturę z czerwonej książki. Oprócz tego masowanie punków akupunkturowych. Poszukaj postów Elżbiety z Krakowa dotyczących astmy.
data: 2013.10.14
autor: Ika
dziekuje Ci Aneczko, odwdziecze ci sie moim doswiadczeniem kobiety karmiacej. Ja tez rano jadlam owsianke, na drugie sniadanie bylam juz glodna jak wilk, wiec jadlam kopytka, kluski slaskie, pierogi z miesem z rosolu, soczewica, nalesniki, jajka, salatke jarzynowa plus kanapki z indykiem, wolowina, salatke na cieplo z cukinia, papryka, cebula, czosnkiem, natka, ew. ryzem albo indykiem...rozne wersje. A na obiad tez mam duzo pomyslow: indyk pieczony, gotowany, sznycle wolowe, pulpety cielece, gulasze...aromatyczny moj ulubiony! juz mase tych przepisow w trakcie karmienia przetestowalam i nie chodzilam glodna :)
data: 2013.10.14
autor: keithy
Keithy sprobuj podac kawe zbozowa z dodatkiem naturalnej oczywiscie z cynamonem i imbirem. Jesli masz dostep do jagnieciny to ugotuj bulion a w ciagu dnia podawaj kilerke a takze marchwianke. Natomiast wieczorem przed spaniem natrzyj klatke piersiowa smalcem gesim i nalewka burssztynowa.
Pozdrawiam
data: 2013.10.14
autor: Aneczka
Witam wszystkich forumowiczow. Przede wszystkim bardzo ale to bardzo dziekuje Pani Ani za pomoc przy przywroceniu syna do zdrowia i uniknieciu szpitala - chodzi o zaropienie slinianki, moze Pani pamieta. Teraz dopiero wiem co znaczy doswiadczyc uzdowienia domowego, bez lekarzy, igiel i stresu. Ciesze sie, ze wytrwalam, ze uwierzylam i uparlam sie, mimo, ze rodzina i lekarze stawiali na szpital i antybiotyki, ewntualnie rozcinanie. Nie mam watpliwosci, ze przyczyna byly male grzeszki ale tez przemarzniecie i prawdopodobnie leczenie dusznosci sterydami, co do ktorych mialam duze watpliwosci, ale... No wlasnie: co robic gdzy nagle w nocy dziecko dostaje ataku suchego kaszlu i nie moze spac, ledwo oddycha? co podac, zeby ulzyc i zaczac leczyc? do tej pory robilam inhalacje, no bo co innego? nie ugotuje przeciez w 5 min garnka rosolu? czy ktos miewa podobne sytuacje? jak unormowac oddech? uspokoic siebie i dziecko?
data: 2013.10.14
autor: keithy
Jagodo, czy mogłabym się o coś spytać? Co byś poradziła w wypadku dużej ilości śluzu w płucach (codzienne odkasływanie, śluz po nocy zbiera się w płucach?) Od kilerki mnie odrzuca. Będę bardzo wdzięczna choćby za ogólną wskazówkę. Pozdrowienia
data: 2013.10.14
autor: Czytelniczka
Od roku gotuję wg.przepisów,które podaje Pani w wydanych książkach/mam wszystkie/.Ostatnio kupiłam książkę z przepisami innego autora/dla urozmaicenia posiłków wegetariańskich/-i zakradły się pewne wątpliwości.W Pani przepisach tymianek jest w przemianie Ognia/g/,bez podziału na świeży i suszony.Wg wspomnianego innego autora:świeży to Ogień,suszony to Metal.
Bazylia u Pani to Drzewo a u innego autora-świeża to Ogień,
suszona to Metal.
Seler u Pani to Metal a u innego autora to Ziemia.
Koper u Pani-Drzewo a u innego autora-Metal.
Majeranek u Pani-Ogień a u innego autora - Metal.
Bardzo proszę o wytłumaczenie mnie co jest prawdą.
Cały czas jeszcze uczę się.
Pozdrawiam serdecznie Małgorzata
data: 2013.10.13
autor: Małgorzata Gruca malgorzatagruca51@wp.pl
Dlaczego cynamon pomijany jest w herbatce TLACI dla maluchów? coś przegapiłam/nie doczytałam? Nie powinnam używać cynamonu w potrawach mojej 9-miesięcznej córeczki?
data: 2013.10.13
autor: stykrotka
Witam Forum, po raz pierwszy sie tu pojawiam. Zaczelam gotowac wg 5 przemian 2 miesiace temu zeby pomoc mojemu 11sto letniemu synowi, ktory od roku juz ma biegunke. Badania nic nie wykazaly i tak w ciemno probuje roznych metod. Zrownowazone gotowanie wydaje sie jedna z rozsadniejszych drog. Niestety nie ma zadnej poprawy jak na razie.Wiem ze trzeba cierpliwosci i czasu zeby zobaczyc poprawe ale zastanawiam sie czy nie za mocne mu gotuje potrawy . W ksiazkach znalazlam przepisy dla malych dzieci przy biegunkach, ale jak komponowac diete dla starszego chlopaka zeby uspokoic jego rozwalony system? Bardzo prosze o wskazowki bo juz sie gubie...
data: 2013.10.12
autor: Basia
A ja dziś zrobilam dynię z groszkiem,podduszoną cebulką i czosnkiem,wyszło pyszne:)


Magda jak masz ochotę pogadać to pisz na maila:dolores24r@interia.pl :)
Pozdrawiam
data: 2013.10.12
autor: Dorota z Wrocławia
Robiłam kiedyś dawno temu ratatuję z cukinii za zimę,na oleju dusiłam cukinię z cebulą, czosnkiem i przyprawami (z tego co pamiętam to na pewno estragon, cząber i czili) oczywiście soliłam i zalewałam to sokiem pomidorowym. Kwaśny sok pomidorowy konserwuje bezbłędnie i bezoctowo;-)Potem miałam w słoiku gotowe lekkie danie, a jakie pyszne:-) Najwięcej roboty to było z przecierem pomidorowym. Jak ktoś może sobie pozwolić czasowo i zdrowotnie to baardzo polecam.
data: 2013.10.12
autor: Sasanka
Kochani, zapiekankę dyniowo-ryżową polecam ponownie. Polecam małą modyfikację - a efekt - rewelacja. Na wierzch zapiekanki kłaść równo połowki podgotowanej krotko brukselki, i dopiero całość polać sosem. I zapiekać. Wyglada i smakuje wybornie :) Wpiszcie w wyszkiuwarce \\\\\\\"zapiekankę\\\\\\\" i autora Ewa S.. Pozdrawiam
data: 2013.12.16
autor: Ewa S.
Sasanko, wytrawne muffinki idą zawsze na oko i z tego, co w lodówce i w szafce. Byle nie za dużo na raz;) Mąkę pszenną często uzupełniam gryczaną (albo potem amarantusową - wychodzi ładna skórka). Ciut kurkumy i rozgniecionego rozmarynu (ten w doniczce mi się latem czeguś zepsuł, muszę nabyć nowy, siekane świeże listki też się dobrze sprawdzały). Prażona dynia (do muffinków polecam hokkadido, pyszna), olej, jajko, kumin (bo strasznie lubię). Lubię też dodać gotowanego ziemniaczka (rozgniecionego), jak mi akurat zostanie z obiadu. Cebulka w drobą kosteczkę (nie próbowałam jeszcze zeszklonej, ale pewnie kiedyś i tak zrobię), imbir, gałka muszkatołowa, jakieś pieprze i oregano. Sól do smaku, podsmażony boczek w małych paseczkach (albo szynka) i wody trochę, dla konsystencji. Z tą wodą - to ja nie wiem, czy to konieczne, dolewam jej trochę, bo sądzę, że bez niej będzie za suche po upieczeniu. Nigdy nie próbowałam nie dodać, ale może to zbędne i tylko przez to dłużej się piecze? Szczyptę sody oczyszczonej i szczyptę proszku do pieczenia. Czasami dodaję trochę startego parmezanu. Zjadam ciepłe, jak wystygną, to mi już nie smakują (na drugi dzień podgrzewam na patelni, ale to już nie to). Ten proszek pewnie jest \\\\\\\"nie-teges\\\\\\\", ale nie mam innego pomysłu, jak dam samą sodę (która, jak mniemam, w wysokiej temperaturze się rozkłada?), to mi nią \\\\\\\"jedzie\\\\\\\" (więc może się tak całkiem jednak nie rozkłada?). Można spróbować jeszcze białko ubić przed dodaniem, ale chyba to i tak nie wystarczy.*** Wedle tej dyni jeszcze chciałam zapytać, czy pure można zawekować. Gdzieś wyczytałam, że nie, bo ma za mało kwasów, ale nie napisali, co w związku z tym. Zepsuje się? Ja w zeszłym roku włożyłam jakieś bieżące nadmiary do słoiczków i w smaku/zapachu były dobre, ale większość dość szybko zeszła:) Chętnie bym jakoś zakonserwowała (żółtą) cukinię, da się? I że nie na kwaśno octem, jak ogórki, i żeby wyszły tak trochę al dente? Tak mi coś w tej chwili zadzwoniły ogórki po syczuańsku, żeby zrobić analogicznie, ale one chyba mają ocet w przepisie. Ale może mało, sprawdzę jeszcze, niemniej - robił ktoś?:)
data: 2013.12.16
autor: Pati
Witam ponownie. Ma ogromną prośbę o namiar do kogoś doświadczonego z forum z kim mogłabym porozmawiać i kto mógłby mnie wspomóc swoim doświadczeniem z pp. Mam AZS i 3 m-ce temu rozpoczęłam stosowanie pp, ostatnio mój stan się znacznie pogorszył i nie potrafię sobie pomóc.Ciężko opisać to wszystko tutaj na forum. Będę bardzo wdzięczna za pomoc.
data: 2013.10.11
autor: Magda
jak dziala to forum? napisalam list ale sie nie pojawil...kolejna proba
data: 2013.10.11
autor: baba
Z dyni robię placuszki z przepisu na cukiniowe, tego z ostatniej książki, pasują nam do tego i powidła śliwkowe, i miodek, i co tam jeszcze :) No i kolor mają piękny. Moja najmłodsza córcia ostatnio ugotowała zupę z dyni tak jak w tym przepisie na żółtą zupę z cukinii i ryżu. Pycha :)
Pani Aniu, naciągałam grzybków z lasu, jak co roku, większość ususzyłam, dużo dałam sąsiadom, ale część zrobiłam według tego przepisu na ogórki syczuańskie, tylko oczywiście soli dałam mniej - czy on (przepis) do grzybków może być? Ja jem ich niewiele, nie bardzo mogę, o wiele bardziej lubię zbierać :) ale znajomi mówią, że lepszych grzybków w occie nie jedli. Pozdrawiam Forum.
data: 2013.10.11
autor: DanusiaA.
Ja również polecam długi pieprz, to chyba mój ulubiony gatunek pieprzu teraz. Pijący herbatę goście dostają go jako wsad do niej i nie wierzą, że to pieprz:) Poza tym jest bardzo ładny, aż szkoda go rozcierać... Poczytajcie o pieprzu, jest go bardzo wiele gatunków i każdy naprawdę smakuje inaczej.
data: 2013.10.10
autor: Pędzia
Pati, fajny przepis na dyniową zapiekankę podawała kiedyś Ewa S, poszukaj w archiwum. Ja na bazie dyni robię taką jarzynkę: na oliwie podduszam trochę drobno pokrojonego selera naciowego i czosnku, dodaję do tego pokrojoną w kostkę dynię, posypuję imbirem, potem solą,podlewam odrobiną zimnej wody, jak dynia trochę zmięknie daję sok z cytryny, kilka pokruszonych orzechów włoskich, jeszcze trochę duszę żeby te orzechy zmiękły, dodaję odrobinę oliwy, ewentualnie mielony kminek i na koniec odrobinę chili, pieprz lub imbir. Do tej dyni przypraw dodaję symbolicznie, by nie przytłumić aromatu selera, czosnku i orzechów. Co z dyni? U mojej koleżanki jadało się dynię z zielonym groszkiem, kolorystycznie to musi być piękne, ale jeszcze nie opracowałam wersji zrównoważonej;-)Pati, czy mogłabyś napisać jak robisz te wytrawne mufiny?
data: 2013.10.10
autor: Sasanka
Witajcie, u mojego synka tez suchy kaszel..Po bulionie i kaszy robi się powoli mokry. Niestety mój mezulek niecierpliwy jest i nie wierzy moim tłumaczeniom o oczyszczaniu organizmu. A kaszel oczywiście po wyskoku jedzeniowym, jaki tatuś mu zafundował. Nie wiem ile czasu zajmuje zrozumienie porządku naturalnego... Nie mam już sił na burze rodzinne.. Napiszcie jak, to u Was wyglądało, bo mój maż Nurofen już szykuje...i cukierki na gardło...czy 1,5 roku to dużo, czy mało? Pzdr Was!
data: 2013.10.10
autor: Mtd
W sprawie suchego kaszlu - ja mam zawsze taki... Jak mnie coś złapie i trzyma, to kaszlę na sucho i długo, aż w końcu przestaję, ale nigdy ten kaszel po drodze nie robi się mokry. Choć i rosół i pyry w ruchu. I kilerka. Ale oprócz tego również normalne jedzenie - czy to tu tkwi przyczyna? Nie jeść nic innego w tym czasie? Takie coś mi by nie przyszło do głowy...***
Dziewczyny, a co robicie z dyni, oprócz zupy? Ja piekę wytrawne muffinki, dodaję do kopytek, smażę placuszki, ale ostatnio trafiłam na przepis na pierogi: nadzienie z pure dyniowego ze zmieloną ugotowaną ciecierzycą i zeszkloną cebulką, ładnie doprawione czym kto lubi. pyszne, takie lekko orzechowe i słodkawe, zaostrzone różnymi paprykami mielonymi. Ta dynia za mną chodzi, a w internecie znajduję tylko przepis na pieczoną dynię, zupę i ciasto dyniowe. Ale może ktoś coś doda? Odnośnie ciasta pieczonego z dyni, część przepisów zawiera startą surową, a część pure. Jest jakaś zasadnicza różnica między efektem końcowym na te dwa sposoby? Używam pure, bo wydaje mi się, że tak się szybciej piecze, ale moze warto spróbować surowej? i co z tej dyni, co z dyni...?:)
data: 2013.10.10
autor: Pati
Dziękuję Jagoda:)juz wczoraj ugotowałam te ziemniak,rosół ugotowany,jeszcze tylko kasze kupię.dziś kaszel juz mokry,juz go bardzo malo:)kilerke pije od wczoraj
Pozdrawiam
data: 2013.10.10
autor: Dorota z Wrocławia
Mój 5 syn od. 2 lat nie piję. Mleka czasem prosi o ml eko i zastanawiam się czy mogę je. Mu podać a jeśli. Tak to Jak. Przygotowane. Krowie czy kozie
data: 2013.10.10
autor: aga
Doroto z Wrocławia, Twój synek ma prawdopodobnie zablokowane płuca. Gdy mieliśmy taką sytuację - suchy, męczący kaszel, wyprowadziliśmy naszego synka rosołkiem i ziemniakami z imbirem, cebulą i solą.Ziemniaki po ugotowaniu trzeba ugnieść razem z cebulą, dodać 3-4 krople cytryny i troszkę masła. Takie puree dziecko powinno zjadać 2-3 razy dziennie. Do tego nasz rosołek z rozgotowaną i zmiksowaną kaszą gryczaną, najlepiej krakowską oraz oczywiście kilerka. 2-3 dni takiego jedzenia (bez owsianki), w nocy - jeśli kaszle - to kawka zbożowa ze szczyptą naturalnej (tzn. dorosłej), z przyprawami i troszkę miodem i suchy kaszel powinien zacząć robić się mokry. Dla bezpieczeństwa zadzwoń do Pani Ani, bo lekarz może to zdiagnozować ten stan nawet jako zapalenie płuc i będziesz miała mega problem. Od rana gotuj rosołek, a na śniadanie podaj mu ziemniaczki (bez serka, bez jajka, bez niczego innego). Płuca muszą ruszyć, wtedy kaszel się zmieni, syrop moim zdaniem tego nie załatwi, bo rzecz jest w poziomie energii. Pozdrawiam i trzymaj się :)
data: 2013.10.10
autor: Jagoda
Pati, ja też tak zachłannie patrzę na bogactwo warzyw i czasem kupuję więcej niż zdołam przerobić. Miałam Ci odpisywać, że i tak jest nieźle bo mamy z głowy stragany owocowe, ale początkowo nie miałam czasu, a potem Majka z Podlasia przypomniała o przyprawach. Kiedy zapuszczam się w jakieś nowe miejsca kupuję przyprawy, ostatnio odkryłam paprykę wędzoną, która dobrze sprawdza się w potrawach z dodatkiem wędzonki, czy boczku, można tej słoności wieprzowej dawać wówczas mniej. Nie mogłam się powstrzymać i kupiłam pieprz długi, ma ostry smak i trochę korzenny zapach. Ostatnio wyszły mi świetne papryki faszerowane, smakowo i estetycznie bardzo udane. Co do przypraw to może podpowiecie mi do czego używacie gorczycy, ta prażona do buraczków z przepisu pani Ani jest rewelacyjna i tak sobie myślę z czym mogłaby się równie dobrze komponować. Pozdrawiam ciepło, jesiennie.
data: 2013.10.10
autor: Sasanka
Aida podawałam rano do owsianki,jedną łyżeczkę.bardzo żadko popołudniu. Zawsze z jedzeniem.

Mam jeszcze jedno pytanie odnośnie kaszlu.Olaf ma bardzo silny,suchy,z glebi płuc.Bardzo męczący,zwykle trwa parę godzin(przeważnie od czegoś co zjadł,jest bardzo silnym alergikiem)zastanawialiśmy sie ostatnio z mężem czy nie mozna by mu dać w takim ostrym ataku jakiegoś syropu ziołowego.Niestety imbirówka i kawa anatol sie nie sprawdzają.Ciężko patrzyć jak sie tak meczy.
Dajecie cos swoim dzieciakom jeśli takie sytuacje wam sie zdążają?
Pozdrawiam
data: 2013.10.10
autor: Dorota z Wrocławia
Dziewczyny ja mam blender Brauna z metalową końcówką miksującą i szczerze go polecam. Jest w komplecie z końcówką do ubijania piany i siekania.
data: 2013.10.10
autor: Ala K.
Pani Aniu, ja tez w sprawie stewi. Wcześniej czytałam, że nie poleca Pani stewi, że raczej miod i cukier trzcinowy. Ale dlaczego nie stewia? Jakie są przeciwwskazania.
data: 2013.10.10
autor: Krystyna S
witajcie, ja mam metalowego Russell Hobbsa Desire 18980-56 i sobie chwalę. Rozdrabniacz działa super, a sosy gulaszowe dzięki rozdrobnionym warzywom są takie mniamniuśne że normalnie mniamniuśne. pozdrawiam
data: 2013.10.10
autor: Fox_India
Ala, mam Bosch i jestem bardzo zadowolona. Zamieniłabym go jedynie na taki z metalową nasadką miksującą oraz z takim wiekszym szklanym pojemnikiem do rozdrabniania
data: 2013.10.09
autor: stykrotka
Alu Zelmer nero 700W mialam. Szybko sie posypala koncowka blenderujaca. Ostatnio tez zepsul sie przycisk wlacz i regulujacy moc - tylko turbo zostalo. Obecnie rowniez szukam czegos porzadnego.
data: 2013.10.09
autor: KaM
UkamHPT7K powiem tak, zaczęłam przygodę z pp 2007 roku, nie brałam euthyroksu od 10 lat , a powinnam /usunięta tarczyca 85r/. Bardzo pilnowałam kuchni pp, ale wciąż byłam słaba.W końcu poszłam po rozum do głowy i w lutym br. zrobiłam badania na poziom tsh,wyszła duża niedoczynność.Wizyta u lekarza i ustawienie dawki leku.Dzisiaj mam w normie hormony i dopiero odczuwam efekty zrównoważonego jedzenia,od 15 sierpnia schudłam 5 kg,mam więcej energii i cały czas stosuje pp.Jem i piję wszystko co Pani Ania poleca.Pozdrawiam.
data: 2013.10.09
autor: erna
Mam pytanie biorę euthyrox 50 czy mogę pić napój TELCI z ostatniej książki P. Ani Ciesielskiej.
data: 2013.10.09
autor: UkamHPT7K
Doroto z Wrocławia, a o jakiej porze podajesz synkowi tran? Tran to duże obciążenie dla wątroby i ważna jest chwila podania. Pozdrawiam.
data: 2013.10.09
autor: Aida
A jakiej mocy (W) i jaki model ten blender, bo są różne? Patrzyłam na allegro które maja moc : 700W Zelmer i 650W Bosch. czekam na porady ;)
data: 2013.10.09
autor: Ala
Ostróżko, dziękuje Ci za słówko. Na razie jeszcze nie biorę leków, tylko obserwuję i o dziwo od soboty utrzymuje się na granicy 137/90, 132/88. Dobry anioł mnie prowadzi ;) Pozdrawiam
data: 2013.10.09
autor: Angela
Witam,mam do Was pytanie.Odkryłam ostatnio przyczynę z pozoru niezrozumiałego kaszlu u mojego 4-letniego synka. Jednego dnia był w nocy,następnego dnia zanikał,za dwa dni znów to samo. Otóż winowajcą jest tran.Jak o nim pamietalam to kaszel sie pojawiał a jak zapominałam to od razu zanikal .Możecie mi doradzić co w takim razie dawac mu w zamian?

Elu ja również posiadam blender Bosha,jest świetny.Używam Od ok 2 lat,nic sie z nim nie działo:) Mam model z dodatkowym pojemnikiem i ostrzem do szatkowania,nawet mieso daje radę zmielić:)
Pozdrawiam
data: 2013.10.08
autor: Dorota z Wrocławia
Ela, ja używam Bosha. Służy mi już 2,5 roku bez problemów.
data: 2013.10.08
autor: Ika
Jaki polecacie niezawodny blender w naszej czarodziejskiej kuchni? Musze go kupić a w natłoku produktów na rynku, trudno dokonać wyboru. Pozdrawiam
data: 2013.10.08
autor: Ela
Największe tajemnice NASA dotycza tego co ludzkość wie, tylko inaczej te tajemnice w róznych epokach rozwoju nazywano,pózniej zapominano, bo były inne priorytety czy cywilizacyjne kataklizmy i bolączki, a teraz \\\\\\\"NASA\\\\\\\" uwaza, ze jak coś nazwie tajemnicą i w dodatku przez NASA odkrytą to bedzie znaczyło ze NASA pierwsza pozjadała wszystkie rozumy.A póżniej się powoli okazuje, że już co najmniej 5000 lat temu tajemnica była znana, tylko albo aktualnie nie była potrzebna, albo nie umiał na niej nikt zarobic.
data: 2013.12.16
autor: ostróżka
Majko z Podlasia ja bym nie piła czegoś po czym mam mdłosci i zawroty głowy. Ale skoro lubujesz się w herbatach to wpisz herbata w archiwum i w poscie z 2010 r. Pani Ania poleca różne kolorowe herbaty,napewno któraś z nich Cię usatysfakcjonuje.Są dobre i mają bardzo egzotyczne nazwy ,nieznane w osiedlowych sklepach.
data: 2013.10.07
autor: ostróżka
Cyranko ja myślę, ze pokarm w żołądku poddany działaniu kwasu solnego zawiera ten kwas również wtedy gdy dostaje się do jelit a więc bakterie jelitowe kwasu solnego się nie boją. Ponieważ jak twierdzi ulotka ;beneflora to własnie bakterie jelitowe więc też powinny być odporne na działanie kwasu solnego.To tak na zdrowy rozum. A co na to P.Ania to ku uciesze forum - nie pamiętam,
data: 2013.10.07
autor: ostróżka
Cyranko, odporność na środowisko żołądka jest jednym z wyznaczników dobrego probiotyku. Jeśli dany szczep bakterii nie przetrwa w żołądku, to znaczy, że nie nadaje się do produkcji jako probiotyk. Ciekawy artykuł: http://www.janus.net.pl/probiotyki.htm
data: 2013.10.07
autor: Pędzia
witam. ja w temacie probiotyków. od czasu do czasu używam, ostatnio beneflory - po analizie porównania na stronie dr Ryczkowskiej http://medycyna-integracyjna.pl/index.php/2012/05/13/dysbioza-matka-wszystkich-chorob/ (długi artykuł, zestawienie jest na końcu). Wątpliwość pojawiła mi się odnosnie zasadności stosowania probiotyków wogóle po przeczytaniu w archiwum odpowiedzi pani Ani dot.
flory bakteryjnej w jelitach, a mianowicie, że: \\\\\\\"jest wytworem naszego organizmu i jego środowiska (...)w żołądku jest tak stężone środowisko kwasu solnego, że nie przemknie się przez nie ani bakteria, ani enzym. Jest to nasz naturalny posterunek zabezpieczający przed inwazją szkodliwych drobnoustrojów\\\\\\\". Czy zatem probiotyki docierają wogóle do jelit? może to głupie pytanie, ale już tyle prawd oczywistych ostatnimi czasy mi się weryfikowało jako powszechne mity, że wolę dopytac.
data: 2013.12.16
autor: Cyranka
Pani Aniu, po wypiciu mocnej czarnej herbaty mam zawroty głowy i mdłości. Nie piję jej z zasady, ale gdy zrobię wyjątej mam takie dolegliwości. Czuję się wtedy strasznie źle. Jaki jest tego powód? A moze gdybym czarną herbatę dosmakowała odpowiednio jak nasza kawę gotowaną, to byłaby mniej niekorzystna? Tylko czy jest to możliwe? Pozdrawiam całe forum!
data: 2013.10.07
autor: Majka z Podlasia
Witam czy używacie stewię? Czy mogłaby w herbatkach zastąpić lukrecję .Pani Aniu czy ma pani zdanie w tej sprawie? Pozdrawiam
data: 2013.10.07
autor: Ametyst
Z jednej strony NASA ze swoimi tajemnicami, z innej TAO , i odliczanie zasad 5...3...1... a i tak wszystko jest przecież JASNE :D. A zabawa z lustrem to tylko własnym :). Tajemnica jest w NAS ! Luna , odpowiedź jest w Tobie, Ty ją znasz, bo o tym piszesz :) Pozdrawiam serdecznie.
data: 2013.10.07
autor: Aida
Pinezko, wybacz nie śledziłam Twoich postów o karmieniu syna, chcę tylko odnieść się do Dicoflor-u. To dobry specyfik i czasem jest tak, że warto wspomóc organizm dziecka kulturami bakterii, bo zwyczajnie może ich brakować. Nie bój się, robisz dobrze i nic nie będzie jak odstawisz preparat. Możesz do niego wracać w razie potrzeby. W wolnym czasie spokojnie pomyśl, dlaczego, lub czego, lub z jakiego powodu jest tak jak jest i tyle. Pozdrawiam.
data: 2013.10.07
autor: Aida
Czesc! Jakies zasady trzeba w zyciu miec, no nie? :) Moze byc nawet i piec. Ja staram sie zyc z trzema zasadami: jedz posilki piecio-przemianowe, cwicz cialo, wrzuc na luz. I tyle. Czy kiedys zlozy mi sie to na jedna tylko zasade? I co by to mialo byc? Przychodzi mi do glowy tylko: kochaj i czyn co chcesz. To bardzo dobra zasada, moim zdaniem. Piec Przemian tez w tym jest :)
data: 2013.10.07
autor: Basia z Bristolu
Akuku, intrygujące jest to, co napisałaś. Zwłaszcza dla wszystkich świerzynek, kóre głowią się i łamią głowę, czy do końca życia trzeba bedzie odzywiać się z książką i przepisami w ręku. Czy możesz rozwinąć swoją myśl, tzn. jesz pięcioprzemianowo, czy łączysz je z innym jedzeniem, czy całkowicie tego nie stosujesz?
Oczywiście cała filozofia pp jest jak najbardziej słuszna - jeść coś, co nam słuzy i ulega dobremu trawieniu, ale czy to mają być tylko potrawy wg pp? Już nie piszę o jabłkach, czy truskawkach, ale babcine pierogi, kartacze, czy od czasu do czasu ciepła, pachnąca szarlotka z cynamonem? Jak już ktoś dojdzie do zdrowia, to dlaczego nie może jeść mądrze, ale niekoniecznie zgodnie z pp, bo inaczej rozchoruje się. To jak to działa?
data: 2013.10.07
autor: luna
@ostróżko,pare dni temu poszłam do lekarza,chciałam żeby dał mi skierowanie na zrobienie podstawowych badań.Nic nie mówił o szczepieniu,ale może jestem za młoda(ha ha ha)(63lata),a szczepienia zaleca się po 65-tym roku życia,a może taki lekarz.Przed tygodniem złożyłam do niego deklarację,bo mój jest po przeszczepie wątroby i do pracy już nie wróci.\\\\\\\"Lekarzu ulecz się sam\\\\\\\",kto to powiedział?okazuje się że moja krew i mocz są w doskonałym stanie,wiem stąd,bo na wydruku obok wyników moich badań podane są widełki :\\\\\\\"zakres referencyjny\\\\\\\".Tylko cholesterol całkowity ma zapis:203,00 mg/dl,a norma wynosi:120-200,ale to chyba po tym ciastku(posypałam cynamonem i imbirem),na które skusiłam się po 8-iu miesiącach omijania cukierni.Cukier,87mg,nie wiem jak to czytać,co to znaczy.Ważę 80kg,ale nic mnie nie boli,nie trzeszczą mi kolana,nie biorę żadnych lekarstw,nie mam kataru.W poprzednią niedzielę byliśmy z przyjaciółmi na spacerze rowerowym po okolicach Łodzi,przejechałam 70km.Do domu wróciłam koło 17:00 przyjemnie zmęczona.
Dostałam dwa egzemplarze wydruku i jeden noszę przy sobie,czasem komuś się pochwalę jaka jestem śprync kobita.
data: 2013.12.16
autor: Elka
Drogie Forum, oto co wlasnie znalazlam pijac herbatke mocno cynamonowa i spogladajac na piekna mgle za oknem http://www.twojewiadomosci.com.pl/content/%C5%9Bmiertelne-szczepionki-obowi%C4%85zkowe-polka-ujawnia-%C5%9Bwiatowy-przekr%C4%99t-farmaceutyczny . Moze komus cos ten artykul rozjasni. A propos szczepien, to sama przed nimi ostatnio umknelam, gdyz chciano mi je robic ze wzgledu na prace w szkole..Nie wiem czy w Polsce pracownicy szkol tez sie specjalnie szczepia ...Pozdrawiam Was bardzo serdecznie.
data: 2013.10.06
autor: Ola
Apsik, znacie mnie od zawsze pod nickiem,który znam tylko ja.
Zabawa w odkrywanie ma sens, bo jak śpiewali Skaldowie nie oto chodzi by złapać króliczka ale by gonić go :) A ten od Alicji w Krainie Czarów mówił znowu o wejściu w lustro :)
Spotkamy się wszyscy wtedy kiedy trzeba, a naszą drogą jest TAO. Dziewczyny (i mam nadzieję co raz więcej chłopaków) trzymajcie się pięciu zasad, później znajdziecie trzy, a na końcu tą jedną najważniejszą. Żegnam Wasze forum. Do zobaczenia ...
data: 2013.10.06
autor: 
Witam forum. Tak z ciekawości chciałam zapytać czy jest na forum ktoś kto ostatnio miał kontakt z przychodnią lekarską. Chcieliśmy sobie z mężem zrobić kontrolne badania i lekarz kazał nam się zaszczepić przeciw grypie. Odmówilismy a on/lekarz/zapisał nam w kartach ; pacjent odmawia szczepienia.W zeszłym roku tego nie zapisywali tylko obywało się na zachęcaniu do szczepienia. A teraz oficjalnie już jestesmy zapisani.
data: 2013.10.06
autor: ostróżka
Akuku podpisz się nickiem pod którym Cię już znamy.
data: 2013.10.05
autor: Apsik
Witam! Pinezko jesli chodzi o gulasz to ja mimo wszystko dodalabym pare kropel cytryny a zmniejszyla ilosc natki. Natomiast co do dicofloru to nie wiem czy mozna stosowac ale mysle sobie ze moze twoj synek ma wychlodzone jelitka i stad te problemy. Podaj mu moze marchwianke (mozesz tez dodac rano do owsianki) zamiast tego dicofloru przez pare dni i obserwuj, dodatkowo ubieraj malego na czerwono lub na zolto unikaj niebieskiego. A tak przy okazji w pepco w POLO w Srodzie Wllkp sa teraz w sprzedazy czerwone body;)Pozdrawiam
data: 2013.10.05
autor: Aneczka
Anuszka, zdrowe jest to co nam służy. Jeśli to co zjadasz daje Ci zdrowie jedz to.
data: 2013.10.05
autor: Akuku
Witam to znowu ja, mama Witka co to zamęczała Was pytaniami o zupy:) Minęły dwa tygodnie (chyba) odkąd się nie odzywałam i w tym czasie mieliśmy jeszcze kilka przygód wymiotnych, ale mam nadzieję, że to już koniec. Udało mi się w końcu ugotować zupę o idealnej konsystencji bez kasz:)przez to, że bardzo ograniczyłam mięso i nie dawałam żółtka doprowadziłam do anemii. Mały ma kiepskie wyniki. Ech...jak nie urok to sr...ka:P nie będę Was drogie mamy zamęczała teraz pytaniami o zupy, ale o gulasz:)dodajecie cytrynę czy tylko zieloną pietruszkę tak jak jest w przepisie? Wam też sosiku wychodzi malutko, czy tylko ja mam z tym problem? tak naprawdę to przy odgrzewaniu nie zostaje go wcale. No i jeszcze jedna sprawa: w archiwum przeczytałam, że jedna mama daje 1,5 rocznemu dziecku ok. 15dkg mięsa dziennie, a ja taką porcję dzielę na 4 dni i okazało się, że przewaliłam wcześniej min właśnie z ilością mięsa. Jak to jest w końcu? Pogubiłam się. Nie wiem czy dobrze robię, ale daję Witkowi dwa razy dziennie po 2 krople Dicofloru jak zalecił pediatra, byłam już tak zawiedziona moim gotowaniem, że stwierdziłam że prawdopodobnie mu nie zaszkodzę i kupy teraz są piękne tylko obawiam się, że jak to odstawię to problem może powrócić. Miałyście z tym probiotykiem do czynienia? Jak myślicie dobrą podjęłam decyzję? Przepraszam za chaotyczną notkę, ale mam za dużo rozpraszaczy dookoła i nie mogę się skupić. Będę bardzo wdzięczna za jakieś podpowiedzi. Jak ktoś chce to mogę się podzielić przepisem na zupkę, jest pyyszna i idealna:) Pozdrawiam
data: 2013.10.05
autor: Pinezka
Akuku, tak, kazdy składnik masła ma inną wrażliwośc na ciepło, tak więc białka są bardziej wrażliwe i łatwiej je przypalic. Mogłabyś usciślic swoje pytanie: czy białko jest zdrowe? Bo mało precyzyjnie je zadałaś.. Białko jest niezbędnym materiałym budulcowym naszych komórek...a w PP patrzymy co jest tym źródłem białka i jaką ten produkt ma naturę...
A z tym stwierdzeniem, że każdy je co mu smakuje i służy jego zdrowiu, to też mało przejrzyste stweirdzenie... Bo często to, co nam smakuje- nie słuzy naszemu zdrowiu (słodycze?!).. a ja, stosująca przeważnie PP, pytałam, co zrobic gdy nie ma możliwości zjedzenia wg pp, np na lunchu służbowym. i tu dziękuję Dziewczynom za odpowiedzi.
Następnym razem skuszę sie na mięso wołowe ale jak będzie w postaci jakiegoś steku bądz gulaszu, a nie mielone/. Pozdrawiam forum.. Powiem jeszcze tylko, że kolejny wyjazd za granicę i cały czas człowiek w szoku, budząc się w nieswoim łóżku, nie znając ludzi, miejsc, itp.. Próbuję przyjąc to miękko i gładko, bo nie moge narzekac, ale mimo wszystko trochę to taka wywrotka..
data: 2013.10.04
autor: Arnuszka
Angelo jak ja miałam skaczace ciśnienie to mi P.Ania kazała brać tabletki które lekarz przepisał żeby nie nadwerężać serca a teraz nie mam kłopotów więc nie biorę
data: 2013.10.04
autor: ostróżka
akuku,
chyba zle zrozumiałas mojego posta.Pozdrawiam
data: 2013.10.04
autor: ostróżka
Witam wszystkich serdecznie, od kilku miesięcy mam podwyższone ciśnienie które kształtuje się na granicy 150/105, 147/99. Byłam u kardiologa ale pani kardiolog zaleciła mi branie tabletek o nazwie Tritace 2,5 mg. ale ja jestem przeciwnikiem tabletek i nie biore zadnych lekow. Myśle ze nasza dietą unormuje się wszystkie dolegliwośći. Czy aby takim postępowaniem, nie obciążę innych narządów?
Czy ktoś tylko nasza dietą uregulował sobie ciśnienie? Proszę o radę w tym temacie.
data: 2013.10.04
autor: Angela
Arnuszka, niech każdy je co mu smakuje i słuzy jego zdrowiu.
data: 2013.10.04
autor: akuku
Ostróżka, do domu wracamy z dynią bo w domu czujemy się dobrze :))
data: 2013.10.04
autor: akuku
Pędzia i Arnuszka
Białko, które zawarte jest w maśle poddaje się energii ciepła inaczej niż pozostałe składniki masła. Każdy ze składników masła ma inną naturę, białko wytrąca się w postaci białego osadu. Powiedzcie mi czy białko jest zdrowe ?
data: 2013.10.04
autor: akuku
Dzięki Majka i Alina! Tak, najważniejsze to się nie stresowac zanadto, bo wiem, że to by było najgorsze rozwiązanie. Niestety cała ta przeprowadzka źle się odbiła na moim odżywianiu i teraz jakoś mi pod górę. ALe ok, postawię się do pionu wkrótce. Póki co, luz blues, zupa, owsianka, trochę sportu i pozytywne nastawienie.
Pozdrawiam Forum i Panią Anię
data: 2013.10.03
autor: Arnuszka
Arnuszko, ja czasami jak musze zjesc w miejscu publicznym to raczej jadam dania miesnea do tego najlepiej kartofle bo te wegetarianskie to czesto sa z makaronami albo serami. Zawsze ale to zawsze mam w torebce takie miniaturowe pojemniczki z: miodem, imibrem, czabrem, kardamonem i cynamonem. Pieprz dostaniesz zawsze. Ja glowne dania czy zupy posypuje imbirem, ew czabrem. A potem razem z innymi pije kawe z ekspressu slodze ja miodkiem, posypuje imbirem i kardamonem i wiem ze raz na Jakis czas to jest ok. Czasami zamwiam zamiast kawy jakakolwiek herbate (z torebka oddzielnie a nie w szklance) i wyciagam z torebki wlasna kupiona w sklepie imbirowa. O zawartoisci mojej torebki kraza juz wsrod znajomych wesole Historie i ja tez to biore na humor, jak wiedzma wyciagam moj czarodziejski zestaw, doprawiam i nic mi nie robia dziwne spojrzenia ludzi naokolo w restauracji czy znajomych. Oni sie przyzwyczaili, niektorzy kaza nawets obie tez doprawic, np. kawe. Najwazniejsze nie stresuj sie ta sytuacja tylko wybierz intuicyjnie to co ci sie wydaje najblizsze PP i spedz milo czas z ludzmi. W domu zjesz pozniej talerz dobrej zupy i bedzie OK. Serdecznie pozdrawiam
data: 2013.10.03
autor: AlinaSG
Informacja dla Karolki ;-)
Na Trójce ok 11:15 Pn-czw Grażyna Dobroń prowadzi Instrukcję obsługi człowieka - takie pięciominutówki - można je znaleźć na stornie radiowej Trójki - i odsłuchać nawet te starsze. Wydała też książkę - z tego co było w audycjach.
data: 2013.10.03
autor: Tereska
Pani Aniu, dlaczego w Pani przepisach tak mało jest lubczyku, cząbru, curry czy estragonu? Nie lubi Pani tych przypraw?
data: 2013.10.03
autor: Majka z Podlasia
Witam forum. Amuszko,a może byś przygotowała swój lunch w domu. Pozdrowionka dla wszystkich.
data: 2013.10.03
autor: Irek
A nie ma opcji \\\\\\\"własne jedzenie\\\\\\\"? :) Z doświadczenia wiem, że kilkudniowe odstępstwa przyprawiają mnie o takie konsekwencje, że w przyszłości boję się ryzykować. :) Zauważyłam po sobie, że mniej szkodzi mi ostre jedzenie. Pozdrawiam.
data: 2013.12.16
autor: Kamila ze Szczecina
Arnuszko, nie myśl teraz o tym, co bedziesz jadła na lunch, czy kolację w miejscu publicznym. Postaw na intuicję. Zjedz to na co będziesz miała wtedy ochotę, jeżeli na coś lekkiego to zjedz warzywa, jeżeli na coś konkretnego i rozgrzewajacego to mięso. I nie stesuj się tym, jaką masz podjąć decyzję. Odpuść i miej przyjemność z lunchu i wspólnego spotkania przy stole.
data: 2013.10.03
autor: Majka z Podlasia
Dziewczyny, mam nową pracę (właśnie zaczełam w tym tyg) i wiem że raz w tyg całym zespołem jemy wspólnie lunch w stołówce, i zastanawiam się jakie posiłki wtedy wybrac- czy lepiej te wegetariańskie, czy jednak mięsne (jest często wołowina, choc takie posiłki z mięsa w placówkach publicznych jakoś nie przemawiają do mnie). Mięso nie będzie dobrze przyprawione, więc czy lżej strawne będzie wtedy danie bezmięsne??
Dziękuję za każdą sugestię.
Pozdrawiam
data: 2013.10.02
autor: Arnuszka
KASIU, co jadasz? Jak sobie pomagasz w tej sytuacji? Moze zadzwoń lepiej do P. Ani...
data: 2013.10.02
autor: Mtd
Marto R i Nasco dziekuje za rady! Nie ukrywam, ze próbowałam już wykorzystać Wasze metody. Niestety niewiele zmieniają. Tak czy inaczej muszę się wybrać sama i z dziećmi do laryngologa. Z góry dziekuje za wszelkie ciekawe namiary laryngologiczne;). ***Och Pati ja mam tak samo w warzywniakach i nie tylko. Mi w tym 2gim roku mojego PP wyszła fenomenalna dyniowa mixowana z grzankami(mniam). ***Poza tym chciałam Wam polecic(nie wiem czy słusznie) BÓB w puszce z Kwidzynia(to tak a propos reklamy;). Chciałam od razu podpytać czy w połączeniu z gotowanymi jajami , majonezem, cebulką, koperkiem lub pietruszką i naszymi przyprawami to dobry pomysł? Pani Aniu jak Pani ocenia? Bede wdzięczna za sugestie!pzdr
data: 2013.10.02
autor: Mtd
Witam, czy ktoś z Was mógłby mi pomóc i podać więcej szczegółów dotyczących dzisiejszej (1. 10)audycji w \\\\\\\"Trójce\\\\\\\" - z pobieżnych relacji wiem, że była jakaś mama, która ma jakieś sprytne sposoby na słodycze u dzieci, i jakieś przepisy chyba i książkę wydaje, chyba z przepisami...jeśli ktoś/cos to proszę podpowiedzcie i bardzo chciałabym to znaleźć w sieci i posłuchać :) Dzięki!
data: 2013.12.16
autor: Karolka
WITAM OD DWÓCH TYGODNI MAM STRASZNE BÓLE JELIT,PROBLEM Z WYPRÓŻNIANIEM I JESTEM STRASZNIE OSŁABIONA- KRĘCI SIĘ W GŁOWIE. BÓL JEST NIE DO WYTRZYMANIA:( PROSZĘ O PORADĘ
data: 2013.10.01
autor: KASIA
Trzeba kupic najwiekszą na rynku dynię i wtedy juz koncza sie problemy bo jest co dzwigac i po co wracać do domu.Ja tak dzisiaj zrobiłam, to jedyne wyjście.
data: 2013.10.01
autor: ostróżka
Pati , uśmiechnęłam się jak czytałam Twój wpis. Jak też tak mam jak jadę na rynek. Pozdrawiam.
data: 2013.10.01
autor: Ala K.
Dziewczęta, a może by tak, w pełni sezonu warzywnego, popisać, co której ekstra wyszło? Jak byłam ostatnio na rynku - wszystko krzyczało \\\\\\\"weź mnie, mnie weź!\\\\\\\", ja chciałam wszystko dotknąć, wziąć do ręki, powąchać... Ludzie, nie będę mówić, z czym mi się to kojarzy;) Już się nie mogę doczekać, kiedy znowu tam pójdę (ale na razie nie mogę, bo lodówka ciągle pełna;)) I maniakalnie przeglądam przepisy. No przecież tak się nie da żyć;) Pomóżcie.
data: 2013.12.16
autor: Pati
Mtd, u mojego syna zadziałało ćwiczenie, którego nauczyła nas laryngolog. Trzeba nabrać powietrza, zamknąć usta zatkać nos palcami mocno i dmuchać ile sił w te palce, jak w chusteczkę, tak, żeby było czuć powietrze pod palcami w nosie, a nie w policzkach i nagle puścić. Powinna temu towarzyszyć reakcja \\\\\\\"wybuchu\\\\\\\", ciśnienie odblokuje zatkanie. Można powtarzać to kilka razy pod rząd kilka razy dziennie do skutku bez żadnych reakcji ubocznych. Doktor powiedziała mi wtedy, że to zatkanie najczęściej jest powodowane opuchlizną (np. po katarze) i dwie płaszczyzny mocno przylegają do siebie, mogą być nawet \\\\\\\"sklejone\\\\\\\", trzeba je dmuchnięciem oddzielić.
data: 2013.12.16
autor: Marta R.
Witam :) . Dziękuję Ostróżko za odpowiedź . Mtd , Mam też problem z zatykaniem uszu i po ostatnim płukaniu laryngolog polecił mi w razie potrzeby VAXOL - spray do uszu . Na razie nie stosowałam ale kupiłam i zobaczymy jak się sprawdzi w potrzebie . Pozdrawiam , spokojnej nocki życzę :)
data: 2013.10.01
autor: Nesca
Rono, ten trudny temat już zamknięty,na forum inne wątki domagają się rozwinięcia. Tak to bywa, że ktoś coś chce wykazać, ktoś inny zaprzeczy, kogoś temat dotknie, a w międzyczasie wyłaniają się ciekawe rzeczy do przemyślenia albo jeszcze porcja wiedzy. Lubie to forum:-)Ostróżko, piękne to motto \\\\\\\"Czasem życie wymaga od nas nie tyle wiedzy co pokornej zgody a wiedza przychodzi jako skutek doswiadczania\\\\\\\".
data: 2013.12.16
autor: Sasanka
Witam forum:)Magda ja co prawda liszajów na twarzy nie mam za to na dłoniach jest ich czasem cale mnóstwo :| Też mam większy wysyp od dwóch,trzech dni i coraz częściej jestem skłonna przypuszczać,że jest to wina pory roku.Jestem na pp od 2 lat i zauważam u siebie pewną cykliczność w moich wysypach skórnych.Dziś jest tego o wiele mniej oczywiscie i nie występuje aż z takim natężeniem ale jest.
Myślę,że u Ciebie moze byc tak samo,sypie cie bo sie oczyszczasz z całego syfu który masz w organiźmie. Musisz byc teraz bardzo cierpliwa,pij imbirówkę,jedz dalej po naszemu i staraj sie podchodzić do problemu w miarę spokojnie. Przemywaj twarz ostrożniem,stosuj żel aloesowy,na początku trochę piecze ale jest bardzo skuteczny. Musze przyznać że na samym początku pp,jak bylo bardzo tragicznie i nie moglam nic robić rękoma to ratowałam sie bardzo małą ilością sterydów(elocom),teraz z radością mogę powiedzieć ze nie potrzebuje niczego,radze sobie z moimi syfkami po naszemu:)
Życzę Ci cierpliwości,będzie ci teraz bardzo potrzebna:)
Pozdrawiam
data: 2013.10.01
autor: Dorota z Wrocławia
Cyranko bardzo dziekuje zabardzo jasna odpowiedz-pozdrawiam.
data: 2013.10.01
autor: Basia z Gdyni
Iko, dzięki za podpowiedź:-) Ugotowałam właśnie z tego przepisu, o dziwo robi się to szybko (zwłaszcza, gdy w lodówce jest wczorajszy rosołek) zupa wyszła świetna, akurat na jesienną kolację! Pozdrawiam serdecznie
data: 2013.10.01
autor: Sasanka
Witajcie, mam prośbę z innej beczki. Czy ktoś moze mi polecić dobrego laryngologa z Poznania? Mam zatkane ucho od tygodnia, jestem w dyscyplinie, pije nasze napary, ale niewiele mi pomaga. Dodam, ze mam do tego skłonności i moje dzieci także. I tak muszę się wybrać rodzinnie, trzeba zajrzeć i dokładnie sprawdzić jak jesteśmy pozapychani... Z góry dziekuje za namiary i kontakty. Jeżeli nie chcecie promować reklamy, bede wdzięczna za wysłanie informacji choćby na mojego maila: m-t@o2.pl . Z góry dziekuje i pozdrawiam wszystkich! Mtd
data: 2013.09.30
autor: Mtd
akuku, co to znaczy, że częsci masła nie poddają się energii ciepła???!
ten biały osad zawiera białka, które w wyższej temp się przypalają. masło klarowane natomiast to prawie sam tłuszcze mleczny, a więc jest bardziej odporny na przypalenie
data: 2013.09.30
autor: Arnuszka
Akuku, biały osad wystarczający sie w czasie klarowania to nic innego jak białko. Jak najbardziej poddaje się cieplu - stad koagulacja (zlepianie sie cząsteczek). Trzeba usunąć, bo to w końcu masło klarowane;)
data: 2013.09.30
autor: Pędzia
Witam,
czy ktoś może mi pomóc i udzielić odpowiedzi na moje pytanie: jakie mogą być przyczyny nasilenia objawów AZS na twarzy (twarz od dwóch dni w czerwonych piekących i swędzących liszajach, szczególnie w okolicach oczu, skroni i na policzkach) oraz dodatkowo opuchnięte oczy.
Dodam, że ostatnio odczuwam lekkie pobolewanie w prawym boku.Na pp jestem 3 m-ce (100% dyscypliny), do tej pory plamy występowały na szyi, rękach i czasem na twarzy, ostatnio doszedł wysyp na plecach, klatce piersiowej i brzuchu.
data: 2013.09.30
autor: Magda
W czasie klarowania masła pojawia się biały osad, który zbieramy i wyrzucamy. Są to prawdopodobnie składowe masła, które nie poddają się energii ciepła i dlatego są nam niepotrzebne.
data: 2013.09.30
autor: akuku
Basiu z Gdyni, ja masła klarowanego używam głównie do obsmażania. masło klarowane to 99% tłuszcz, nie pali się w przeciwieństwie do zwykłego masła. czasem dodaję też do gulaszy, zup, mięska porosołowego obsmażanego na patelni z przyprawami,robię na nim grzanki. na zwykłym masle robie jajecznice, no i oczywiście do chleba.
data: 2013.09.29
autor: Cyranka
Może ktoś podpowie dlaczego czasami używamy masla klarownego a do innych potraw zwyklego.Na czym polega ta roznica,albo inaczej,kiedy używamy klarownego?
data: 2013.09.29
autor: Basia z Gdyni
Sasanko, zupa cebulowa dla nas najsmaczniejsza jest na rosole wg przepisu z III książki.
data: 2013.09.29
autor: Ika
Sasanko, Twój post z 28.09. nic dodać, nic ująć :) Wpadłam tylko zobaczyć, co słychać. Widzę, że dalej ciepło, pięknie i kolorowo. Pozdrawiam Forum.
data: 2013.09.29
autor: mocno zapracowana DanusiaA.
Rono, wierze, ze mialas dobre intencje, ale to trudny temat, w ktory wdepnelas. Autyzm ma swoja specyfike. I oczywiscie, mysle, ze kazda matka kocha, akceptuje i szuka jak moze jeszcze pomoc swojemu dziecku. Ale one tez o ta milosc i akceptacje walcza kazdego dnia. Malo kto wie co sie dzieje za zamknietymi drzwiami. Dla mnie to wspaniale kobiety i silaczki, a mialam szczescie spotkac ich wiele. Pozdrawiam.
data: 2013.09.29
autor: Sylwia V.
Mój 6-latek przemarzł w szkole i jest chory. Ma suchy kaszel i boli go brzuszek. Jest bardzo słaby. W nocy miał skurcz oskrzeli. Ugotowałam bulion jagnięcy na jagnięcinie bez kości, ale czy mogę jeszcze do tego podać mu imbirówkę, czy to już za dużo na raz?
data: 2013.09.29
autor: Ika
sasanko , absolutnie sie z toba zgadzam a piszac o znajomej chcialam wskazac tylko i wylacznie to ze jej dzieci sa zaszczepione ale tylko jedno jest chore. nie chcialam nikogo urazic przykro mi ze tak odebralas moj post. pozdrawiam
data: 2013.09.29
autor: rona
To o czym napisała wczoraj Anka KK powinno moim zdaniem zakończyć tą trwającą od dłuższego czasu dyskusję w temacie szczepień. Nie wiemy wszystkiego i tak pewno ma być. Niech zaświeci Wam słoneczko i cieszcie się z każdej chwili :))
data: 2013.09.29
autor: akuku
Witam, Pani Anno KK jeśli już zdecyduje zaszczepić dziecko (tężec i polio bo te dwie rzeczy trochę mnie niepokoją) to kiedy? Jak dziecko skończy rok, dwa? I jak wybrać szczepionkę z mniejszym złem w składzie? Z góry serdecznie dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam cieplutko :)
data: 2013.09.29
autor: Raczkująca świeżynka PP
Witam Dziewczyny,
Widzę, że toczy się ciekawa dyskusja nt szczepień, ja jednak mam pytanie troszkę z innej beczki.
Czy myślicie, że można wyeliminowac masło z diety bez większej szkody? Tzn zupy na mięsie, to już jakiś tłuszcz jest, a do pozostałych potraw warzywn-zbożowych- oliwa?
Co myślicie?
Pozdrawiam
data: 2013.09.29
autor: Arnuszka
właśnie Sasanko, dobrze to napisałaś, często mamy w energii /że się tak wyrażę/ takiej a nie innej choroby ,cos przerobic . Czasem życie wymaga od nas nie tyle wiedzy co pokornej zgody a wiedza przychodzi jako skutek doswiadczania.
data: 2013.09.29
autor: ostróżka
Witam
Miodkowa, lekarze POZ mają płacone miesięczyny ryczałt za ilość pacjentów, a nie za usługę jak inni specjaliści. Więc zależy im na \\\\\\\"zdrowych\\\\\\\" pacjentach- jestem takim lekarzem i \\\\\\\"zarabiam\\\\\\\" na tych , którzy nie chorują - tak jak w starżytnych Chinach, gdzie płaciło sie lekarzowi za bycie zdrowym i nie płaciło za leczenie chorego :) . Szczepienia sa bardzo trudnym tematem. z jednej strony niemowleta nie umierają juz na krztusiec, czy nie są kalekami po polio, z drugiej narasta ilość alergii, chorób autoimmunologicznych i zaburzeń typu autyzm.Nie obwiniałabym tylko szczepień , ale też dietę, pewien smog elektromagnetyczny w którym żyjemy ( ile ludzi wykorzystuje telefony komórkowe jako budziki i kładzie przy głowie - zgroza ), brak ruchu i wypoczynku, brak budowania więzi rodzinnych i międzyludzkich. Ostateczną decyzję o szczepieniu podejmują ( jeszcze na razie ) rodzice i w mojej praktyce , jest to szanowane. Oczywiście ostrzegam rodziców, że krztusiec, tężec czy WZW B wciąż są groźne i że decyzja musi być bardzo rozważna. Jak widzę, że dziecko źle znosi szczepienia to proponuję mniej alergogene szczepionki lub odsuwanie szczepień na późniejsze terminy. Pracuję już 18 lat i cały czas nie widzę jednoznacznego związku między szczepieniami, a zdrowiem lub chorobą dziecka. Mam dzieci wyszczepione na wszystko co możliwe - jedne są zdrowe, a drugie niebywale chorowite. Mam tez nieszczepione i tak samo jedne zdrowe a inne chorowite. Nie ma niestey testu , który pozwoliłby sprawdzić czy dziecko dobrze zareaguje na szczepienie. Zyczę mądrych , rozważnych decyzji. Pozdarwiam serdecznkie , u mnie świeci dzis słońce:)
Anka
data: 2013.12.16
autor: Anka KK
Z tymi szczepieniami to ciezka sprawa. Najgorsze w tym wszystkim jest to ze pomimo tego ze jestem przeciwnikiem szczepien to podobnie jak ty Stykrotko z mezem bitwy nie wygram i jeszcze do tego na mojej glowie pozostaje decyzja jaka szczepionke wybrac 5w1 czy ta refundowana. Tutaj dopiero zaczynaja sie schody. Gdzies na forum przeczytalam ze mozna zakupic w aptece pojedyncze szczepionki ( takie niby \\\\\\\" bezpieczniejsze\\\\\\\") i zaszczepic nimi w jakis odstepach czasowych. Moze macie Dziewczyny jakas wiedze na ten temat?
data: 2013.12.16
autor: Aneczka
Wpadłam na forum by zapytać na jakim mięsku najlepiej zrobić zupę cebulową a tu widzę jeszcze wątek autystyczny. Mój syn ma lat trzynaście, poznałam trochę rodzin z autystycznymi dziećmi i nie znam nikogo, kto szukałby całej winy w NFZ, w lekarzach, zresztą dr. Majewska też jest lekarzem. Tak Rono, życie pisze różne scenariusze. W przypadku autyzmu oczywista jest też konieczność zaangażowania i multidyscyplinarnej rehabilitacji i przede wszystkim miłość, bo to ona sprawia że człowiek rozkwita. Twoja znajoma jest na pewno wspaniałą matką, wspaniałym człowiekiem, nie zamierzam kwestionować jej zasług w rozwoju syna, ale nasze zaangażowanie to też nie wszystko. Nie wyobrażam sobie by matce głęboko upośledzonego dziecka spojrzeć w oczy i powiedzieć, że moje dziecko mimo podobnej diagnozy funkcjonuje dużo lepiej bo ja się za to lepiej zabrałam, i nie tylko z powodu delikatności ale po prostu nawet bym tak nie pomyślała. Bo tu mamy do czynienia z tajemnicą.
data: 2013.09.28
autor: Sasanka
Czy ktoś ze Szczecina planuje zamówić filozofię smaku? Pozdrawiam:)
data: 2013.09.27
autor: Kamila
Witam, mam pytanie: czy ktoś wie w jaki naturalny sposób można podwyższyć poziom progesteronu?
A tak w ogóle to czuję się dziś wyjątkowo bo to dzień moich urodzin i wszyscy składają mi życzenia ale i ja sobię życzę tego, abym była dobrym człowiekiem dla siebie i innych.
data: 2013.09.27
autor: Mekcyk
Mam jeszcze pytanie do osób z Wroclawia,gdzie kupujecie miód?moje zrodla pysznego miodu od pszczelarza sie niestety skończyły i szukam nowych:)
Dzieki z góry za info:)
Pozdrawiam
data: 2013.09.27
autor: Dorota z Wroclawia
Witam forum,ja mojego synka szczepiłam do ukończenia przez niego 6 miesiąca życia.Olaf jest silnym alergikiem i bałam się szczepić go dalej,czesto chorował,wiecznie zakatarzony,i jeszcze do tego bagatelizująca wszystko lekarka.Zaczęłam sie wnikliwiej tym interesować i doszliśmy z mężem do wniosku że nie chcemy tego całego syfu wciskać w naszego i tak już słabiutkiego malucha.Bałam sie oczywiscie tężca ale zawsze mam przy sobie jodyne do przemycia rany jakby sie skaleczyl i dajemy sobie świetnie rade bez sczepień. Wszystkie choroby wieku dziecięcego sama przechodzilam(a szczepiona oczywiscie na nie bylam)wiiec nie widzę sensu by i moje dziecko na nie szczepić. W chwili obecnej synek ma 4lata(od2 lat na pp)nie choruje wogole(no chyba ze ma kaszel po zjedzeniu po kryjomu czegoś co mu nie wolno)swietnie sie rozwija a energii ma tyle ze czasem za nim nie nadążam:)Kolejnego dziecka nie zaszczepie na nic bo po prostu jest to dla mnie za duże ryzyko!
data: 2013.09.27
autor: Dorota z Wroclawia
\\\\\\\"Moja mama, zawodowo zajmująca się m.in. dziećmi autystycznymi, zawsze stwierdzała regres po szczepieniach u dzieci z którymi pracuje. Ona widzi te skutki na co dzień.\\\\\\\"- Fox Indio w przypadku pierwszego dziecka nie posłuchałaś się mamy ? przecież szczepiłaś 5 w 1, 6 w 1 i nie bałaś się ze zaszkodzi to dziecku? czy azs u swojego 1 dziecka wiążesz ze szczepieniami czy też niewłaściwym odżywianiem w ciąży ? w kwestii autyzmu - w swoim otoczeniu przyjaźnię się z mamą, która ma syna z zespołem aspergera, ona nie szuka winnych w NFZ, szczepieniach , lekarzach uważa, że tak miało być. Z synem poradziła sobie świetnie. Poświeciła mu mnóstwo uwagi, czasu, rehabilitacji i pracy. Gdy otworzyła się przede mną ze jej syn ma autyzm nie mogłam w to uwierzyć. Dziś jej syn jest nastolatkiem kończy gimnazjum (zwykłe publiczne!!!). Owszem nadal wskazuje mu niewłaściwe zachowania i na bieżąco z nim analizuje co jest źle a jak być powinno, ale kocha go całym sercem i pogodziła się z losem. I jeszcze jedno -zdecydowała się na kolejne dziecko. Jej córcia ma 4 latka była szczepiona i jest zdrowa. A jaki jest wniosek z mojego wywodu? Nie ma żadnej reguły zaś życie pisze dla nas różne scenariusze.
data: 2013.12.16
autor: Rona
Co do szczepień - no przekonałyście mnie dziewczyny. Jednak ja nie przekonam męża i nie wygram tej bitwy. Mam nadzieję, że nic się nie stanie, bo w naszej rodzinie nie ma nikogo ze słabą odpornością. Fox_India - słuszna uwaga :) na moją niekonsekwencję. Jednak zanim zaszczepiłam córkę to czytałam sporo na temat powiązania szczepionki z autyzmem. W 1980 roku też były szczepionki i to te z rtęcią a jednak autyzm miało 1 na 10000 dzieci. Nasze mamy też były szczepione i też pewnie syfem. A może autyzm jest wynikiem śmieciowego i pełnego konserwantów i innych syfów jedzenia? Tego nikt nie wie. Sylwia V. - masz na pewno dużą wiedzę n/t autyzmu skoro zajmujesz się tym. Podeślij mi materiały na sylwia.u@o2.pl. Wiecie, wyobraźcie sobie ze w szpitalu nawet nikt mnie nie pytał czy szczepić. Zabrali mi dziecko jak spałam i oddali zaszczepione. Ostróżko - mądra z Ciebie kobieta. Myślę, że to co napisałaś o mnie co do perfekcjonizmu i tego czy do garnka wrzuciłam prawidłowo to dokładnie ja. Pewnie dlatego mam czasem sporo negatywnych emocji, bo chcę, żeby potrawy były idealne. Co ciekawe - jak weszłam na ścieżkę PP Pani Ani i gotowałam z pierwszej i drugiej książki to nie miałam gazów stosując nawet tyle przypraw. Mam wrażenie, że wszystko zepsuło się po porodzie. Co do mojej mamy i jej gotowania i emocji. Z mamą mam wspaniałe relacje natomiast jej kuchnia to kostki rosołowe, kostki grzybowe, smażenie na margarynie, dodawanie dużo octu do barszczu, więc nie wiem czy jej pozytywne emocje mają jakiś wpływ na to czy potrawa powoduje wzdęcia czy nie :) Po Waszych a szczególnie Twoich postach postanawiam gotować sobie po swojemu z zachowaniem kolejności smaków i natury produktu. Oczywiście to nie tak, że ja nic nie gotuje bez przepisu. Nie raz gotowałam potrawy tzw. jednogarnkowe wykorzystując mięsko porosołowe i wychodziło bardzo smaczne. Niekoniecznie jednak dobrze zrównoważone. Na koniec - jestem spod znaku Panny co może wtajemniczonym wiele wyjaśnić co do pedantyzmu i perfekcjonizmu :D :)
data: 2013.09.27
autor: stykrotka
Witam. Mam syna , który jest nadpobudliwy i ma zaburzenia zachowania.Wczoraj dostał skierowanie do poradni zdrowia psychicznego . Chciałam prosić o polecenie poradni bądź psychiatry w Poznaniu lub Szczecinie. Byłabym bardzo wdzięczna.
data: 2013.09.27
autor: Ala K.
Cyranko, chyba nie do mnie pisałaś:-)
data: 2013.09.26
autor: Sasanka
Stykrotko, piszesz, że nie jesteś lekarzem i nie Tobie oceniać skuteczność szczepień i ich ewentualne skutki uboczne a następnie wręcz z pewnością stwierdzasz, że autyzm nie jest skutkiem szczepień ale chorobą, która ujawnia się w konkretnym (nieodpowiednim) momencie i nie ma nic wspólnego ze szczepieniami. Dziwię się lekarzom, którzy w telewizji bezrefleksyjnie powtarzają frazy na temat braku ewentualnych dowodów na wpływ szczepień na rozwój autyzmu. Stykrotko, nie stosujesz zasady ograniczonego zaufania? Dowody będą, a zasadniczo już są, trzeba tylko chcieć je przyjąć do wiadomości. W 1980 roku autyzm diagnozowano u 1 na 10 000 dzieci. W roku 2004 autyzmem było dotknięte 1 dziecko na 166. W USA w 2010 roku na autyzm choruje już 1 na 100 dzieci, a wśród chłopców 1 na 50/60. Profesor Majewska prowadzi badania w tym zakresie w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Katedrze Marii Curie Komisji Europejskiej w Zakładzie Farmakologii. Gdyby nie było przesłanek ku takim badaniom, nie byłyby prowadzone. Zadziwiające jak łatwo ludzie wierzą reklamom, rzeczom pisanym patykiem na wodzie a w kwestii szczepień nie przemawiają do nich fakty. Moja mama, zawodowo zajmująca się m.in. dziećmi autystycznymi, zawsze stwierdzała regres po szczepieniach u dzieci z którymi pracuje. Ona widzi te skutki na co dzień. Zauważa także jak kolosalne znaczenie dla rozwoju tych dzieci ma właściwa dieta. Jej nie trzeba przekonywać, że coś tu nie gra. Ma porównanie pomiędzy dziećmi autystycznymi już nie szczepionymi, a tymi które przechodzą kolejne szczepienia. Pozdrawiam
data: 2013.09.26
autor: Fox_India
Witam, mam pytanie do mam które zdecydowały nie szczepić swoich pociech. Jak organizm poradzi sobie na PP z polio i tężcem? Jestem zdecydowana nie szczepić, jednak znak zapytania pojawia się przy w/w sprawach. Pozdrawiam
data: 2013.09.26
autor: Raczkująca świeżynka PP
Sasanko, wystąpień typu pani Majewska jest wiele, tylko trzeba wiedzieć gdzie szukać. np. http://www.radio.bialystok.pl/news/index/k/30/n/98488
http://www.youtube.com/watch?v=fzAU-_ZrPbk

jesli chodzi o lekarzy, to właśnie sęk w tym, że wielu z nich swoich dzieci nie szczepi, ale oni otwarcie tego nie przyznają podczas wizyty.Lekarzy NFZ obowiązują PROCEDURY i czy się z czymś zgadzają osobiście czy nie, nie mogą robić nic wbrew tym procedurom, czyli otwarcie mówić o szkodliwości szczepień nie będą. Inna sprawa na ile lekarze szukają informacji na własną rękę, a na ile idą jedynie utartą ścieżką, czyli wiedza zdobyta na studiach i szkolenia finansowane przez firmy farmaceutyczne.
Ja syna szczepiłam w pierwszym roku życia, bo nie byłam wystarczająco świadomą mamą, młodszej córki nie szczepiłam na nic od urodzenia- rozwija się rewelacyjnie, i pod względem równowagi emocjonalnej, działania systemu nerwowego, zapadalności na choroby, itd. bije brata na głowę. Pewnie, wiele czynników może miec na to wpływ, ale wierzę, że fakt nieszczepienia jest jednym z istotnych. Duzym problemem jest też niezgłaszanie odczynów poszczepiennych-rodzice ni zgłaszaja, lekarze bagatelizują, nie chcą wiązać ich ze szczepieniem. Jak synek siostry kilkumiesiczny nastepnego dnia po szczepieniu dostał bezdechu, że wezwała aż pogotowie, to lekarka potem stwierdziła, że pewnie dziecko się czegoś przestraszyło.
data: 2013.09.26
autor: Cyranka
Stykrotko,jeżeli lekarz ma podpisany kontrakt z NFZ, to dostaje zapłatę za każdą usługę,też za szczepienia. Jak coś jest finansowane to znaczy opłacane,więc charakter komercyjny, gruba kasa z naszych składek.To wiedza nie tylko medyczna, śnij spokojnie.
data: 2013.09.26
autor: Miodkowa
\\\\\\\"Nie ma jak u mamy, cichy kąt, ciepły piec...\\\\\\\":)
, ja na twoim miejscu podglądałabym jak gotuje mama, widać ma kobietka nosa do gotowania, od naszych mam można naprawdę się wiele nauczyć. Jak zajarzysz o co chodzi to się podziel - bardzo proszę:). Pozdrawiam caluśkie forum i muszę to napisać choć nie wiem co sobie pomyślicie ale od dawna mam na to ochotę: Kocham Panią Pani Aniu:)
data: 2013.12.16
autor: Gosia S.
stykrotko a może za dużo przypraw dajesz jak na siebie? Niedawno gdzieś w archiwum przeczytałam że jakąś dziewczyna też miała po wszystkim gazy dopóki nie zmniejszyła ilości przypraw.
data: 2013.09.26
autor: Pinezka
\\\\\\\"To prawda, że są ostre reakcje poszczepienne, ale zdarzają się niezwykle rzadko u dzieci z chorym układem odpornościowym\\\\\\\" - w tym cały sęk, skąd w pierwszej dobie życia można wiedzieć, jaki układ odpornościowy ma dziecko? Mój mały urodził się w terminie, po totalnie bezproblemowej ciąży, siłami natury, dostał 10 punktów. A potem go zaszczepili... Na drugi dzień był cały pokryty bąblami, jakby wpadł w pokrzywy, nie przestawał płakać przez kilka następnych dni. Tak silną reakcję, wręcz szokową, widziałam u niego tylko jeden raz, jak w te wakacje najadł się potajemnie od kolegi chrupek orzechowych, a z ciężkim AZS borykam się od 4 lat. Oczywiście nie mam dowodów, że to było po szczepieniu, no bo jakie mogę mieć. Szczerze mówiąc to wtedy nawet nie wiedziałam, że dziecko było szczepione, bo przecież o zgodę nikt nie pyta. A ta reakcja alergiczna została wytłumaczona drażniącą chemią używaną na oddziale, no i uwierzyłam. A że mąż alergik, to wszystko ułożyło się w sensowną całość.
data: 2013.12.16
autor: Aggi
Witam forum.Stykrotko nie pokuszę się o prawidłową odpowiedz na twoje pytanie, odpowiem jak ja to rozumiem i być moze nie bedzie to prawidłową odpowiedzią.Czemu nie męczyły Cię gazy po mamy jedzeniu? A co było w maminym garnku?Był pełen radości z widoku córki i wnuczki i miłosci do was.A co jest w twoim garnku, mase napięcia czy do deka wszystko prawidłowo wrzucone, czy to ma sens, ta dieta, czy bedzie mężowi smakowało, czy Tobie nie zaszkodzi np. ta cebula . Jesteś wszak perfekcjonistka ,w twoim garnku wszystko stoi na baczność albo się wszystko trzęsie, bo jest nie takie idealne jak powinno być.Odpiszesz mi moze ,ze stosunki z mamą bywają trudne i też bedąc u niej odczuwałaś napięcie. Ale to uczucie na poziomie sytuacji zyciowych. Na głębszym poziomie jest radość ze wspólnego bycia trzech kobiet matki córki i wnuczki.Jest to wewnetrznie uzdrawiające .Udało Ci się temu poddać. Poza tym to nie ważne jak twoja mama gotuje, tylko jak Ty gotujesz u siebie na co dzien.A co do szczepień, to faktycznie kazda z nas ma prawo wyboru wedle tego o czym jest przekonana. Zauważ dajemy sobie prawo wyboru a NFZ tylko każe zaszczepic i kropka .Ale przed odpowiedzialnością jeśli szczepionka faktycznie zaszkodzi to broni się rękami i nogami. I wspiera go cały aparat prawny.Poza tym żadna szczepionka nie jest za darmo bo za to aby ją sprowadzić płacimy wszyscy.Ja też.
data: 2013.09.26
autor: ostróżka
Drogie Panie dajcie już stykrotce spokój - ile mam, tyle decyzji. Każda z nas stresuje się na myśl o szczepieniu, bo chcemy dla dzieciaków jak najlepiej. Ja szczepiłam na obowiązkowe i na nieobowiązkowe - moja decyzja i moja odpowiedzialność. Znajome nie szczepiły i też nic złego się nie dzieje, ja ich decyzje szanuję a one moje - dzieciaki bawią się razem i wszyscy są szczęśliwi. W moim przypadku szczepienie na ospę przyniosło rezultat i bardzo się z tego ucieszyłam, bo mały właśnie był po infekcji i długo dochodził do siebie a jakby doszła jeszcze ospa, to bardzo obniżyłaby mu się odporność. Dlatego w tamtym czasie byłam zadowolona ze swojej decyzji.
Pozdrawiam i oby każda mama trafiła na takiego pediatrę , który otwarcie mówi, że jest to decyzja rodzica i lekarzowi nic do tego ;)
data: 2013.09.26
autor: Rona
Mam koleżankę - sąsiadkę, która zaszczepiła syna na wszystko co możliwe. I to uważam za przesadę. Ja nie szczepię ani na rotawirusy, ani grypę, ani pneumokoki, ani meningokoki i inne takie duperele. Zaszczepiłam tylko te obowiązkowe i nic ponadto. Wszyscy manipulują strachem. To najlepszy manipulator. Kościół też straszy piekłem i ludzie się boją, bo nikt naprawdę nie wie co jest po drugiej stronie. Ja jestem wierząca i praktykująca, ale zdaję sobie sprawę z tego, że strach to wróg. Mnie szczepionkami zastraszyli i klops.
data: 2013.09.26
autor: stykrotka
Stykrotko, moge podrzucic Ci linki, ale wszystko w jezyku angielskim, jezeli chcesz nie ma sprawy. Jezeli chodzi o autyzm. Pracowalam 7 lat z m.in. dziecmi autystycznymi i ich rodzinami. Kiedys upierano sie, ze autyzm ma podloze genetyczne juz od dobrych paru lat odchodzi sie od tego, bo to sie nie potwierdzilo w badaniach. Jest bardzo wiarygodne, ze szczepionki powoduja autyzm. Pierwsze syptomy autyzmu u dzieci pojawiaja sie w wieku 6 miesiecy, pelne spectrum wystepuje okolo 2 do 3 lat, wszystko jest bardzo indywidualne, Asperger diagnozuje sie jeszcze pozniej. Kazdy przypadek jest totalnie inny, nie ma drugiego dziecka o podobnych symptomach. Rozmawialam z matkami tych dzieci, wiele bylo przekonanych, ze ich dzieci mialy autyzm poszczepienny z wystapieniem pelnych objawow po podaniu pierwszego MMR okolo 18 miesiaca do 2 lat. Pozdrawiam.
data: 2013.09.26
autor: Sylwia V.
Jeszcze zapomniałam napisać, że zaobserwowałam u siebie pewną rzecz. Byłam teraz tydzień u mamy. Na jej beznadziejnym pod kątem PP jedzeniu. Zrobiłam to dla testów co się stanie. Nie wiem czemu po jej jedzeniu nie miałam gazów. Nawet jak zjadłam coś z cebulą w potrawie. Natomiast jak gotuję wg PP to jest calkiem na odwrót. O co chodzi? Nie wiem nawet czy jest odpowiedź na moje pytanie i czy ktoś się na nie pokusi :) słodkich snów
data: 2013.09.25
autor: stykrotka
Ostróżko ja Majewską słuchałam. Powiem tyle - ja nie jestem lekarzem i nie mam wiedzy medycznej. Nie mnie więc osądzać czy szczepionka szkodzi czy nie. Wystąpień osób typu Pani Majewska praktycznie nie ma. Skoro szczepionki mają charakter tylko komercyjny to jaki interes w tym mają ci lekarze co szczepią darmową szczepionką finansowaną z NFZ? Dlaczego lekarze - znawcy tematu szczepią swoje dzieci?
Sylwia V. chętnie przeczytałabym potwierdzenie Twoich słow, że znaleźli tylko parę dzieci chorych na autyzm u Amiszów :) prawda jest taka, że autyzm jest chorobą nie poszczepienną a chorobą ujawniającą się po skończeniu 1 roku życia dziecka. A że to się zbiega ze szczepieniami czyli ostatnią dawką tych wszystkich szczepionek 5w1 i 6w1 to były takie podejrzenia, że to ich sprawka. To prawda, że są ostre reakcje poszczepienne, ale zdarzają się niezwykle rzadko u dzieci z chorym układem odpornosciowym. A tak naprawdę dziewczyny to nie piszę, żeby na siłę przekonać, że szczepionki to nie jest zło. Ja też przechodziłam gehennę czy szczepić i uległam sile większości. Nie wiem czy dobrze zrobiłam, ale nie chce już tego rozdrapywać ponownie, bo nie zaznam spokoju wewnętrznego.
data: 2013.09.25
autor: stykrotka
Jak już pisałam na forum, moje najmłodsze dziecko ma autyzm, najprawdopodobniej poszczepienny. Czasu nie cofnę, ale mówię o tym w moim otoczeniu, powołuję się na autorytet dr. Majewskiej, jednak prawie wszyscy wokół szczepią swoje dzieciątka bez zastrzeżeń, nawet ostatnio usłyszałam od koleżanki że jej pani ginekolog znalazła rozwiązanie na wszystkie kobiece sprawy za pomocą szczepionki na raka szyjki macicy, co za siła sugestii, co za naiwna wiara! A dziewczyna myśląca przecież. Manipulacja strachem jest tak ogromna, że nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy, Ostróżka wspominała o tym ostatnio. Tak sobie myślę, że ludzie blokują się przed innym sposobem myślenia, bo informacje o szkodliwości szczepionek też traktowane są jak straszenie, a siła tego pierwszego wytrenowanego strachu jest większa, i jest to strach tak gęsty, że więcej nie pomieści, choć na zewnątrz ma przebranie racjonalności.
data: 2013.09.25
autor: Sasanka
Stykrotko, Amisze nie sa samowystarczalni, wiec kontakt ze swiatem zewnetrzym maja, czasami tez czesc dzieci posylana jest do publicznych szkol. Wiec dostep do wirusow tez maja. Zostali oni wzieci pod lupe, bo nie ma tam przypadkow autyzmu u dzieci. Znalezli tylko pare dzieci i okazalo sie, ze akurat ich rodzice ulegli namowom i zaszczepili je i wystapil poszczepienny regres autystyczny.Pozdrawiam.
data: 2013.09.25
autor: Sylwia V.
Rozumiem, że rozumowanie takie jak - wszyscy szczepią i nic się nie dzieje - ma nam pomóc \\\\\\\"pocieszyć\\\\\\\" się, że my także postępujemy słusznie. Zgadzam się z ostróżką, że dziś przyzwoitość lekarzy w kwestii szczepień przechyla się na tę nieprzyzwoitą stronę. Sami odczuliśmy to przy pierwszym synu, kiedy na comiesięczne kontrole przychodziliśmy z dziecięciem cuchnącym rybią łuską ze złażącą z ciała skórą a lekarka stwierdzała jak ślepy dżokej, że nie widzi przeszkód do szczepienia. A w domu zaczynało się rodeo z zaostrzeniem skóry, temperaturą i nieustającym płaczem. Dziś bardziej boję się efektów szczepienia w postaci NOP. W karcie medycznej syna próżno szukać informacji o stanie jego skóry w pierwszych miesiącach życia. Gapiostwo lekarzy? Nie sądzę. Dlatego kolejny syn, prawie dwuletni, jest nieszczepiony. Kiedy przyszłam z nim na pierwszą wizytę kontrolną (o zachowaniu lekarzy na położnictwie już chyba pisałam) do prywatnego centrum medycznego i na prośbę o przygotowanie dziecka do szczepienia odpowiedziałam, że nie będzie szczepione, lekarka zapytała mnie po co w ogóle przyszłam jeśli dziecko nie będzie szczepione. Uśmiechnęłam się tylko i ubierając syna do wyjścia odpowiedziałam, że faktycznie zaszła jakaś pomyłka :) Wyszłam zostawiając trzy zdziwione kobiety. Na kolejną wizytę \\\\\\\"kontrolną\\\\\\\" umówiłam się 3 miesiące później do innej lekarki (usg bioderek i te sprawy). Na jej pytanie o szczepienie odpowiedziałam: nie. Nasza \\\\\\\"nieoficjalna\\\\\\\" rozmowa na temat szczepień była bardzo interesująca. Zostawiłam w gabinecie jedynie oświadczenie, że świadoma i etc. nie zgadzam się na szczepienia i tyle. Nie jestem nieodpowiedzialną matką, ponieważ czuję odpowiedzialność za własne dzieci w tej materii. Jestem matką świadomą zagrożeń. Czytam na temat chorób zakaźnych, ich objawów, możliwości zakażenia. Nie mówię tu o odrze, śwince, gruźlicy czy ospie. Mówię np. o błonicy czy krztuścu. Sensory mam wyczulone na maksa. Znam statystyki. Na stronie Państwowego Instytutu Higieny można znaleźć m.in. meldunki epidemiologiczne http://www.pzh.gov.pl/oldpage/epimeld/2013/INF_13_09A.pdf Dużo mówią o realności zagrożeń ze strony chorób zakaźnych. Nie wiem czy życie codzienne nie niesie nam więcej ryzyka a propos naszego bezpieczeństwa. Pozdrawiam
data: 2013.12.16
autor: Fox_India
Kilka słów do tematu szczepień: mój 6 letni syn, nieszczepiony na krztusiec, był wiosną tego roku jednym z kilkorga zaledwie dzieci ze swojej klasy, które oparły się tej chorobie. Większość zachorowała. Objawy i liczebność w szkołach w mieście były tak poważne, że mówiło się o epidemii. Ja nawet nie wiedziałam, że to \\\\\\\"panuje\\\\\\\", bo ciągle mówiło się o epidemii czegoś i nie nadążałam za tym co się skończyło a co zaczęło. Dowiedziałam się po fakcie, kiedy podchodziły do mnie w szatni inne mamy i mówiły, że ja to miałam szczęście, że moje dziecko nie zachorowało na krztusiec. I wszyscy dookoła cieszyli się, że są od tego obowiązkowe szczepienia, bo co dopiero byłoby gdyby ich nie było.
data: 2013.12.16
autor: Marta R.
Stykrotko nikt nie ma do Ciebie pretensji ze zaszczepiłaś swoje dziecko.Kazdy ma prawo do swoich lęków.Ale pisanie że wybrałaś lepsze zło i ze wszyscy szczepią i nic się nie dzieje to już totalny brak znajomości tematu-problemu.Polecam wszystkim niezdecydowanym co do szczepień, szczególnie kilkutygodniowych niemowlat wykłady dr. Majewskiej i nie tylko ,na yutube ,także na stronach stopcodex,tylko trzeba się zapisać na bezpłatny biuletyn Tam sa dopiero fascynujace wieści dotyczace szczepień skutków ubocznych po kilku latach i przekretów lub zwyklych niedopatrzeń firm farmaceutycznych, także linki do artykułów tłumaczonych z angielskiego,sprawozdań z różnych komisji itp.
data: 2013.09.25
autor: ostróżka
Witam forum, moja znajoma pani doktor urodziła synka dość pózno , w wieku 40 lat,i to jej jedyne dziecko. Powiedziała mi, że nie pozwoliła go zaszczepić i nie zaszczepi bo wie co to szczepionka.Stykrotko, to nie prawda, że wszyscy szczepią i nic się nie dzieje, dzieje się wiele złego ,tylko lekarze to ukrywają. Wiele szczepionek jest wycofywanych bo są zapaskudzone lub okazuje się ,że są zbyt widoczne skutki uboczne, których nie da się ukryc. Ja mam trzech synów,najstarszy ma wszystkie szczepionki i całe dzieciństwo przechorowane ,średni w ogóle jest nie zaszczepiony, bo lekarz zdecydował ze wcześniak jest za słaby i lepiej nie szczepić .I uchował się dobrze a trzeci po drugiej dawce tzw\\\\\\\"diperte\\\\\\\"- wtedy te szczepionki tak nazywano -dostał drgawek i pani doktor zabroniła szczepić.Napisała w karcie, że dziecko nie kwalifikuje się do szczepień. To były czasy gdy na lekarzy nie wywierano takiej presji jak dzisiaj.Wszystkie moje dzieci przeszły odre,ospe i swinke i wcale nie ciężej niż dzieci szczepione. Wiem, bo mieszkam w wiezowcu w którym mieszkało wtedy mase młodych małżeństw a od dzieci było aż czarno na placu zabaw i wszyscy się znali, wszyscy wiedzieli którego dziecka nie ma w przedszkolu czy w piaskownicy bo ma katar, ospe czy inne paskudztwo wieku dzieciecego. Oczywiscie bardzo się bałam, bo już w ten głupi łeb miałam wryte, ze aby uchronić dziecko przed zagrażajacymi jego zyciu chorobami wieku dziecięcego, trzeba je zaszczepić i trzęsła bym się ze strachu gdyby mi moja mama i teściowa nie powiedziały, że one wcale nie były szczepione i żyją a ja też nie miałam nawet połowy tych szczepień co moje najstarsze ciągle chore dziecko,wyszczepione zgodnie z obowiązującymi przepisami.A teraz niedawno przeczytałam, że już w latach 70-tych były w Polsce bardzo toksyczne szczepionki, te di-per-te ,czyli trzy w jednym,żeby dzieci nie były tak często kłute.I myślę, że lekarze już pod koniec lat 70 wiedzieli, że te szczepionki są toksyczne, bo inaczej sami nie pisali by w karcie, że dziecko za słabe i się nie kwalifikuje, albo ze drgawki są po szczepieniu i wobec tego nie nalezy szczepic ani podawać tzw. dawki przypominajacej.Nie trzeba było o to zabiegać.Ale moze to były jeszcze czasy kiedy lekarzom wolno było czuć sie odpowiedzialnym za to, co sie pacjentowi przepisuje.Teraz albo sie tego w realu nie wymaga, albo sie zabrania.Czy przyszło to komuś do głowy, że ludziom się zabrania poczucia odpowiedzialności za to co robią a nawet za swoje życie.I ludzie dają się na to nabrać, bo to jest wygodniejsze.Lekarz zadba o zdrowie, przedszkole wychowa,nauczyciel nauczy,Nestle i różne sracdonaldsy podają gotowe danie w torebce, tylko \\\\\\\"góra\\\\\\\" jest zła i nie robi porządku.No ale \\\\\\\"góra\\\\\\\" zawsze na całym swiecie była i jest gorsza od poprzedniej,przynajmniej w tym stara dobra tradycja nie zawodzi.
data: 2013.12.16
autor: ostróżka
Sylwia V. oczywiście wiem, że nie dosłownie wszyscy. Ujęłam to miarą zdecydowanej większości. My też kiedyś byliśmy szczepieni i to szczepionką z rtęcią. Ja po prostu bałam się nie szczepić, ale wiem, że są odważniejsze mamy. I tak mój M by mi nie pozwolił nie zaszczepić. Podałaś przykład Amiszów a oni zdaje się żyją odizolowani od społeczności więc mnie Twój przykład nie przekonuje. Nie mają oni styczności z większością wirusów.
data: 2013.09.24
autor: stykrotka
Nie Stykrotka, to nieprawda, ze wszyscy szczepia. Ja akurat nie mialam wyboru, gdybym miala pewnie bym zdecydowala dac mojemu jedna lub deie szczepionki, ktorych bylabym przekonana, ze maja sens, reszta dziekujemy, bo nie ma znaczenia czy zaszczepisz czy nie, dziecko Ci tes moze zachorowac a niepotrzebnie obciaza sie mu system odpornosciowy trucizna, bo wiekszosc z nich to trucizna szczegolnie dla mozgu. A wiesz populacja jakicj dzieci jest najzdrowsza - Amiszow, bo nie szczepia dzieci, nie daja anybiotykow I innych lekow... Pozdrawiam
data: 2013.09.24
autor: Sylwia V.
Dziewczyny, ponoć w ostatnim Przekroju jest artykuł na temat szczepień, o tym że coraz więcej lekarzy jest \\\\\\\"na nie\\\\\\\". Ale ja tego tekstu nie widziałam, obiło się tylko o moje uszy. Serdecznie pozdrawiam
data: 2013.12.16
autor: Sasanka
Aneczko. Ja spędziłam 2 miesiące w internecie szukając info o tym czy szczepić czy nie a jesli tak to czym. Myślałam, że oszaleję więc postanowiłam przestać się w to bawić i wybrałam lepsze zło. Zaszczepiłam 5w1 i nic sie nie stało. Wolałam zaszczepić niż potem żałować jeśliby zachorowała. I kamień spadł mi z serca. Wszyscy szczepią i nic się nie dzieje.
data: 2013.09.24
autor: stykrotka
Dzieki Dziewczyny. Mam wlasnie taki zamiar przesunac te szczepienia przynajmniej do 3 m-cy ale nadal nie wiem ktora wersje szczepionek wybrac . Mam zupelny metlik w glowie sa tak rozne opinie na temat tyh skojarzonych. Jedni twierdza ze nie ma ona (niby) w swoim skladzie rteci i nie zawiera zywych komorek krztusca w przeciwienstwie do tej zwyklej. Moja 5,5 letnia corke szczepilam tymi skojarzonymi ale wtedy nie mialam zupelnie zadnej wiedzy na temat szczepionek.
Mam jeszcze jedno pytanie mianowicie co jadlyscie drogie dziewczyny w czasie karmienia piersia. Moj maly jest caly zasypany na buzi ropnymi krostkami ma je rowniez na glowce a na uszkach taka jakby rybia luska sama zreszta nie wiem do czego to przyrownac Chyba przewalam ze smakiem slodkim ale juz zupelnie nie mam pomyslu na to co jesc bo dlla karmiacych jest mnostwo zakazow. Dodam ze ciagle jestem glodna i musze ccos zjesc przynajmniej co 1,5 godz.Sniadanie zaczynam od owsianki zjadam jej 3 talerze, potem 2 jajka na miekko z 2 grzankami, ok 13 zupa zazwyczaj kartoflanka, potem przewaznie gulasz miesno warzywny najczesciej z cieleciny lub jagnieciny a czasem mieszany, na podwieczorek chlebki wasa takie wieloziarniste lub 3 zboza a na kolacje znow zupa z 2 grzankami i tak co dziennie. Jak mozna inaczej urozmaicic to jedzenie zwlaszcza 2 danie i podwieczorek. Zastanawiam sie tez czy codzienne jedzenie miesa to nie za duzo? Dodam rowniez ze te gulasze to glownie z ziemniakami ( ktorych rowniez zjadam bardzo duzo) lub kasza gryczana niepalona. Poradzcie cos Drogie Dziewczyny. Pozdrawiam
data: 2013.09.24
autor: Aneczka
Aneczko, a moze masz szanse przesunac terminy szczepien, przynajmniej o miesiac lub dluzej. Moj maz tez jest zwolennikiem szczepien, natomiast moj msly mial wszystkie szczepienia 6-9 miesiecy pozniej, im wieksze dziecko tym silniejsze. Chociaz I tak po kazdym razie goraczkowal mniej lub bardziej i odpornosc mu spadala mocno... Pozdrawiam.
data: 2013.09.24
autor: Sylwia V.
Aneczko, mam podobny problem. Jednak ja jestem już po szczepieniach... Wybraliśmy szczepionki skojarzone, jednak wyboru dokonywaliśmy za czasów przed PP, a wówczas moja świadomość była oczywiście inna. Teraz gdybym musiała zdecydowałbym się chyba na zwykle szczepionki, chyba jest mniejsze ryzyko zanieczyszczeń i ewentualnie wiadomo jaka była reakcja na konkretna szczepionkę a nie na mix nie wiadomo czego... Uświadom męża, ze szczepionka to sztuczna odporność zastępująca naturalna, a więc jednocześnie obniżająca te prawdziwa, która obdarzyła nas natura. A ważność działania nie jest przewidziana na całe życie tylko na kilka ewentualnie kilkanaście lat... Co wtedy? Naturalna odporność, którą się nabywa na bazie odżywiania, przyjmujesz na całe życie. Dodam, ze mój mezulek prze do tego by zaszczepić poza obowiązkowymi szczepieniami, rownież dodatkowymi. A koncerny farmaceutyczne zacierają ręce...
data: 2013.09.23
autor: Mtd
Witam, jeszcze chcialam dodac odnosnie ostatniego tematu czyli \\\\\\\"gryzonie&spolka\\\\\\\". Jest to prawda, ze jest duze prawdobodobienstwo, ze dzieci agresywnych rodzicow beda agresywne i tez beda w dosc konkretny sposob dobierac sobie inne dzieci na potencjalna \\\\\\\"ofiare\\\\\\\". Ale ten wiek przedszkolny tez rzadzi sie swoimi prawami i te dzieci dopiero sie ucza kontrolowac emocje i jako wentyl tego ogromu napierajacych emocji, ktorego nie sa w stanie kontrolowac, moga byc zachowania powiedzmy agresywne typu gryzienie, popychanie, uderzanie innych. Mysle, ze z czasem kiedy zaczna bardziej te emocje ogarniac, temat moze zniknac. Ale ja bylam swiadkiem, czegos jeszcze innego i ostatnio poczytujac ksiazke o rozwoju dziecka, jakby potwierdzilam swoje przypuszczenia. Poznalam bardzo milo male z cudnym, uroczym, dobrze ulozonym chlopaczkiem, patrzac na moje dziecko, dla mnie to nie do wiary ;) moj to \\\\\\\"totalny barbarzynca\\\\\\\".Wiec nasi chlopcy sie spotykali i po pewnym czasie, zaczely zdarzac sie incydenty, ze ten cudny i grzeczny zamierzal sie na mojego mlodego. Powtarzalo sie to czesto i potem jak zauwazylam, to grzeczny potrafil dowalic na placu zabaw innym dzieciom tez, czesto starszym chlopcom. zaczelam sie zastanawiac o co chodzi, rodzice spokojni, reki nie podnosza na siebie ani na dziecko, nie zdarza sie aby matka zaryczala jak lwica jak ja czasami, moze dziecko za duzo cukru ma? I dotarlo, ze maly grzeczny nie moze: biegac w domu ani poza domem, krzyknac w domu ani poza domem, smiac sie w glos z glebi brzucha, rzucic zabawka aby kolejny raz sprawdzic czy grawitacja dziala, tylko moze siasc z mamusia i lepic, rysowac, ukladac puzzle przez godzine itd itd. Wiec jako konsekwencja jest maly frustrat, bo bidul nic nie moze, wiec jak tylko nadarzy sie okazja, ze ktos ma zabawka jaka chce, albo siedzi na zjezdzalni a on tez chce teraz i jest \\\\\\\"bum\\\\\\\" w czyjas glowke. Wiec te cudne grzeczne i idealnie zdawaloby sie zachowujace dzieci maja powazne problemy.... Ja zdecydowalam po namysle, ze nie ma sensu kontynuowac znajomosci... Pozdrawiam.
data: 2013.12.16
autor: Sylwia V.
ciekawe czy naukowcy znajda u nas gen ułatwiajacy trawienie mleka UHT a idąc za ciosem poszukają jeszcze /i napewno znajdą/gen na trawienie wszelkiego GMO i dodatków smakowych zamieniajacych krowie rogi i kopyta w smakowite i łatwe do strawienia parowki dietetyczne.
data: 2013.09.23
autor: ostróżka
Witam! Z gory przepraszam za brak polskich znakow ( taki sprzet nieposluszny :))Moje pytanie dotyczy szczepien. Na PP jestem od 5 lat i jak wiekszosc z Was co do szczepien mam takie samo zdanie. Z moim zdaniem niestety nie zgadza sie jednak moj maz i tutaj wlasnie pojawia sie problem. Udalo mi sie go przekonac do tego zeby nie szczepic zaraz po urodzeniu dziecka jednak przy wizycie patronazowej u pediatry ktora jest homeopata ( szczerze mowiac myslalm ze ma podobne podejscie do szczepien jak moje-niestety bylam w bledzie) uzyla takich argumentow przemawiajacych za szczepieniem (moj maz bardzo wnikiwie ja przepytal) ze nie mam innego wyjscia jak zaszczepic. Wlasnie zbliza sie termin pierwszego szczepienia u dziecka ( 6 tygodn) i chcialam zapytac czy ktoras z Was pomimo bycia na PP zaszczepila swoje dziecko a jesli tak to jaka szczepionka skojarzona 5 w 1 ? (platna) Czy zwykla ( taka wlasnie radzila TA HOMEOPATKA) Bardzo prosze o rade . Maz zdania niestety nie zmieni bo temat ten przerabiam z nim juz od polowy ciazy i jest nieugiety.
data: 2013.09.23
autor: Aneczka
Dzień dobry , ciekawie o mleku: http://www.youtube.com/watch?v=6fymPsMN8qM
data: 2013.09.23
autor: Aida
Bombel, właśnie przeczytałam artykuł, do którego link podesłałaś. Też się zdenerwowałam, ale w sposób, jaki denerwuję się, gdy dochodzą mnie słuchy o tym, co wyrabia "góra" w Polsce, czy inne (nie)szanow(a)ne instytucje. Nie lubię słuchać, czytać i oglądać takich rzeczy. Czuję coś w środku, z czym jest mi tak bardzo niewygodnie, (może to coś na kształt bezsilności, ale chyba i coś jeszcze) że odcinam się ode tego "wszystkiego".
data: 2013.12.20
autor: KaM
Sylwio, tam nie ma nic rewolucyjnego, nawet nie wiem czy można to traktować jak jedną jaskółkę co to i tak wiosny nie uczyni, ale powiedzmy jakaś mała szczelina w betonie powszechnego wyobrażenia o zdrowym odżywianiu. Oto link - http://www.edziecko.pl/jedzenie/56,79379,12595803,Czarna_lista__to_jedzenie_wcale_nie_jest_zdrowe_.html
data: 2013.09.22
autor: Sasanka
Kam post był ogólnie o sytuacjach w przedszkolu,mam za sobą 4 lata prowadzania się z wnuczką po przedszkolach a przedtem 4 lata z wnuczkiem i stąd moje obserwacje. Wnuczka teraz poszła do pierwszej klasy.Dzieci ciagną do siebie wedle potrzeb.Te bardziej dominujace i energiczniejsze czy agresywniejsze zaczynają \\\\\\\"rządzić\\\\\\\" spokojniejszymi a dopiero pózniej pomału wyrównują się różnice/ albo i nie w trudnych przypadkach/ i zaczyna się dobieranie przyjaciół.
data: 2013.12.16
autor: ostróżka
Sasanka, a podalabys jakis detal odnosnie tej prasy czy artykulu. Moze to jakies tlumaczenie albo nawiazanie do artykulu anglojezycznego. Moj maz i ojciec wierzy w slowo pisane, wiec chetnie bym mu cos w ten desen dala do poczytania. Z gory dziekuje!
data: 2013.09.21
autor: Sylwia V.
Ostróżko, ładnie to ujęłaś, z tym, że to agresor "wybiera" ofiarę. Z tą przeniesioną energią wzorca ofiary też się zgadzam. I pierwsze pytanie, które postawiłaś trafiło w sedno, czyli: co zrobić z "ofiarą". Szczerze przyznam się, że liczyłam na odpowiedź. A tu padło kolejne pytanie które akurat mnie nie dotyczy, bo żalu do świata nie mam i nie pytam "losu" dlaczego moje dziecko. Nie użalam się nad dzieckiem, bo nie. Mam nadzieję, że temat gryzoństwa zakończy się dobrą chłopięcą przyjaźnią, powiedzmy. Widać, że Ci dwaj (znaczy mój Syn i "gryzoń") lgną do siebie, bo gryzienie gryzieniem, a bawią się razem, krążą wokół siebie jak satelity, jeden drugiemu coś pokazuje, zaglądają sobie przez ręce etc. Widać może wcale nie potrzebuję odpowiedzi, co zrobić z dzieckiem "poszkodowanym" oprócz tego, że kochać, kochać, kochać... a wtedy może pewne odpowiedzi przyjdą same.
data: 2013.12.20
autor: KaM
Mój mąż przeglądając dziś prasę trafił na artykuł o tym, że wg ostatnich badań wiele produktów uchodzących dotychczas za zdrowe w dziecięcej diecie wcale nie służą zdrowiu, na czołowych miejscach jogurty i soki. I wcale nie było to na jakiejś niszowej stronie tylko na jednym z najpopularniejszych portali. Zerknęłam na link podany przez Bombel, bo myślałam że to ten materiał, tylko coś mi się nie zgadzało z reakcją Bombel. Zajrzałam na tę stronę i uderzył mnie przede wszystkim wiek \\\\\\\"ekspertów\\\\\\\", oczywiście z całym szacunkiem do młodości, świeżości, entuzjazmu;-)pozdrawiam
data: 2013.12.16
autor: Sasanka
Bombel oprócz pism Korczaka i praw dziecka jest jeszcze kultura masowa z wielką siłą niszczenia i większym podstępnym zakresem oddziaływania niż zdajemy sobie sprawę.Nawet my,uodpornieni na truskawki.Pozdrawiam
data: 2013.09.21
autor: ostróżka
Witam forum. Odkąd tutaj jestem srednio co dwa lata przypominana jest Desiderata.Oczywiście dobrego nigdy za wiele.A teraz do rzeczy. Tak już jest ten swiat skonstruowany. Jeżeli dziecko jest agresywne i reaguje strachem na reakcje przedszkolanki która usiłuje\\\\\\\"uporzadkować sytuacje\\\\\\\"no to wiadomo, że w domu dziecko spotyka się z agresją fizyczną której się boi i jednocześnie uczy.Inaczej tylko by się zawstydziło.Ale
co zrobić z dzieckiem jakby wybranym do tego aby to ono było ugryzione, popchnięte czy walnięte klockiem.Niejedna matka pyta czemu właśnie moje.Pisze \\\\\\\"wybranym\\\\\\\" przez tego wystraszonego agresora. Taka ofiara to zwykle dzieciak zaopiekowany i ułożony przez rodziców , którzy nie tylko boją się o dziecko, ale pokutuje w nich jeszcze wzorzec ofiary i często uraza do \\\\\\\"barbarzyńskiego świata\\\\\\\" Niby sobie ten wzorzec uswiadomili, przepracowali, niby wybaczyli sobie i otoczeniu. Ale ta energia jeszcze w nich tkwi i przekazana jest dziecku.I dlatego to ono staje tuż obok małego agresora i ono jest jako pierwsze ugryzione . A mama smętnie pyta czemu moje;takie ułożone, zaopiekowane i wyuczone, że nie wolno na niego krzyczeć, ani je popychać , ani gryzć!Jezeli mamie w trakcie owej nauki po głowie błąka się jeszcze myśl pełna żalu; bo na mnie krzyczano, bo mnie odpychano to...chyba nie muszę pisać więcej.
data: 2013.12.16
autor: ostróżka
http://www.desiderata.pl/ Pozdrawiam!
data: 2013.09.21
autor: KaM
KaM moze zle odczytalam Twoje intencje moze strasznie to wygladalo napisane z tym sadem itd. ale takie prawne aspekty sa.j
czytajac ostatniego Twojego posta odrazu mam obraz skad u tego chlopca tyle agresji ech dorosli nie chca sluchac dzieci tez widuje podobne obrazki u siebie w pracy czasami wstyd mi za kolezanki ale...zastanawiam sie tylko gdzie ta nauka Korczaka Gordona i prawa dziecka.Chcialam jeszcz napisac odnosnie termosow ja mam do dan KingHoff zadowolona jestem do herbaty i zupy taki zwykly marketowy stalowy jak wlewam wrzatek trzyma dlugo.przepraszam ze bez polskich znakow ale z tel pisze.
data: 2013.09.21
autor: Bombel
Witajcie Kochani.
Kam - dzieki za komentarz, tez w sumie pomyslalam ze to wymyslanie to chyba w miare normalne.
Pinezka - mi sie kiedys tez tak w brzuchu przelewalo, pamietam to od maluskiego (pamietam jak mialam 4-5 lat, czy wczesniej tez mi sie przelewalo to nie wiem bo nie przypominam sobie). Przestalam to slyszec od jakichs 3 lat moze (a mam 35).
Ale chce napisac w sprawie nog: bylam wczoraj wieczorem u chiropraktyka. Jak uslyszal moje objawy to od razu powiedzial ze mnie \\\\\\\"polamie\\\\\\\" ale moje objawy wedlug niego nadaja sie do neurologa. Przylepil mi elektrody w dole plecow, a one przez pare minut mnie masowaly. Potem mnie podusil (ponaciskal plecy przy wydechu), powyciagal (az pochrupotalo - a ja nie jestem z tych u ktorych kosci chrupia, bo jak sam stwierdzil jestem wyjatkowo gietka). I tyle. Smialam sie z tego wszystkiego az mi tusz do rzes zasmarowal policzki i pani z recepcji poradzila udac sie do lazienki przed wyjsciem na ulice. Nie poczulam nic, zadnej roznicy. W domu pogotowalam, wzielam goraca kapiel z sola (Epsom salt) i do lozka. Jeszcze rano czulam zdretwiala noge, a tu kolo poludnia zorientowalam sie ze \\\\\\\"odpuszcza\\\\\\\"... Nie wiem czy to szarpania pana chiropraktyka, czy kapiel, czy samo z siebie - kochani, ODPUSZCZA. Dziekuje bardzo i milego dnia wszystkim. A rytualy i tak zrobilam.
data: 2013.12.16
autor: Mama Ineczki
Kam ale super pomysł z odlewaniem tego rosołu!:) że też sama nie skojarzyłam, bo moja mama tak robi z ziemniakami, a jak się okaże że jednak za gęste wychodzą to po prostu wlewa odpowiednią ilość z powrotem:) Chyba lepiej z tymi zupami bo mały robi teraz mniej kup i noce są spokojniejsze. Gotuję póki co na kaszy gryczanej, tylko się zastanawiam czy można tak non stop jeść zupy z tą kaszą. Jutro na ugotuję na obiad gulaszyk bo póki co cały tydzień ma bez mięsny no i będę obserwować. Może za dużo dawałam tego gulaszu, bo raczej więcej niż 1.5 orzecha włoskiego. A źle się wyraziłam odnośnie odgłosów w brzuchu. To raczej słychać jak chlupanie w brzuchu a nie burczenie. Tak jak woda w butelce;P
data: 2013.09.20
autor: Pinezka
Mamo Ineczki, dwóipółlatek to maleńkie dziecko, a wymyślanie, zdaje mi się, jest w standardzie. Powiedz lepiej, skąd we wrześniu truskawki. Mój Syn pewnie by powiedział, oczywiście zgodnie z prawdą, że są kwaśne, dlatego nie je. Podsłyszałam raz w przedszkolu u Syna jak jedno dziecko do drugiego mówiło: \\\\\\\"znowu dostaniemy te kwaśne jabłka\\\\\\\". Truskawki to pewnie ze śmietanką były i z cukrem. Pozostawię to bez komentrza. No a z dzisiejszej wizyty w grupie u Syna - byłam świadkiem \\\\\\\"akcji\\\\\\\" pomiędzy moim dzieckiem a \\\\\\\"gryzoniem\\\\\\\", potem zobaczyłam jak jedna z pań wkracza do akcji, jak łapie tego brzdąca i \\\\\\\"unieruchamia\\\\\\\" go skutecznie, słyszę monolog pani, serię zarzutów i komentarzy na które dziecko nie ma sposobu odpowiedzieć, bo i stary by nie odpowiedział. Dalsze komentarze, szarpanina, tzn. ciąganie się, bo On próbował się wyrwać a Ona Mu na to nie pozwalała. I wiecie, co było najbardziej wymowne w tym wszystkim? Wielkie, przestraszone oczy tego chłopczyka; jakiż On był przestraszony - źle mi na samą myśl o tym. I panie, które nie zauważyły nic złego w całym tym zajściu. Na moje ślepawe oko chłopczyk nosi w sobie duże pokłady nieodreagowanego gniewu i czasem Mu się coś \\\\\\\"wyrwie\\\\\\\" w postaci ugryzienia na przykład mojego Syna właśnie. Taki oto obosieczny miecz, czy dwukońcowy kij, jak kto woli. Pozdrawiam z miasta, co pada w nim deszcz czwarty dzień z rzędu.
data: 2013.12.16
autor: KaM
Koliberku, otocz męża aurą (światłem)miłości i wsparciem. Bądź silna. Szansa na wyzdrowienie jest zawsze, dopóki w to głęboko wierzymy. Chyba tylko tyle mogę podpowiedzieć. Mieszanka Poprzęckiego jest polecana na oczyszczenie krwi po chemioterapii, możesz rozmieszać w łyżce zupy. Dobre miksowane zupy mogą męża wzmocnić. Trzymaj się!!!
data: 2013.09.20
autor: Aida
Ja przyznaję bez bicia nie potrafię wrzucić na luz. Lubię mieć wszystko pod kontrolą :) Taka fundamentalistka :) Cecha nie do końca pożyteczna, niefajna wręcz, zwłaszcza w odniesieniu do osób z najbliższego otoczenia. Mnie samej ciężko ze sobą wytrzymać. Luz włącza mi się niekiedy, głównie za sprawą rozpaczliwego wręcz zmęczenia. Wtedy może się walić, palić ja mam w nosie. Na swoje usprawiedliwienie mogę jedynie dodać, że to pewnie dlatego, że dość wcześnie musiałam usamodzielnić się w 100%. Wiecie, taka buhu historia jakich wiele i na którą szkoda czasu :) Dlatego pewnie tak bardzo podoba mi się idea zdyscyplinowania na pożywieniu zrównoważonym. Jednakowoż :) muszę przyznać, że nawet tej jesieni, pomimo zachowywanej dyscypliny, moi synkowie odsmarkują i odkasłują na mokro. Owszem, były latem kawałeczki tarty owocowej, ciastka owsiane, niedzielne kakao albo babeczki. Mea culpa. Tu nie wychodzi mi bycie świętszą od samego papieża, choć postronni obserwatorzy komentują naszą dyscyplinę żywieniową jako ogromną krzywdę jaką wyrządzam rodzinie ograniczając ją tak okrutnie w letnim i nie tylko menu. Starszy synek zapobiegawczo kończy tygodniową kurację kilerką, młodszemu wystarczy delikatny rosołek i puree. Wiem na pewno dwie rzeczy: na tym się skończy - nie będzie antybiotyków, nocnego ataku astmy, nebulizacji, druga - trzeba będzie zaostrzyć dyscyplinę, bardziej pilnować. Choć, tak jak piszecie, dzieci ciężko kontrolować na okrągło. Nieważne jednak czy chodzi o nas dorosłych czy o dzieci (zwłaszcza te alergiczne). Dyscyplina to podstawa, żeby jesień nie przywitała nas porannym trąbieniem w chustkę higieniczną (żeby tylko :)). Pozdrawiam serdecznie
data: 2013.09.20
autor: Fox_India
*** Pinezko, pewnie! idź spać! najlepiej ok 8mej, razem z dzieckiem, nie zapomnij tylko nastawić sobie budzika na ok 5-5.30ci. Wstań o tej piątej, zrób sobie kawę, wyjdź na taras/balkon/podwórko zamknij oczy, wciągnij powietrze nosem, weź głęboki oddech, poprzeciągaj się, rozłóż szeroko ramiona i weź jeszcze raz głęboki oddech, potem wróć do domu w ciszy wypij kawę. Delektuj kawę. Potem do obowiązków. Czy zupki już Ci wychodzą? Ja, kiedy zapędzam się w kozi róg z gotowaniem (to wtedy, gdy to nieszczęsne lepsze wychodzi) i już nabywam świadomości o samozapęzeniu, wtedy właśnie idę szybko spać i następnego ranka, gdy staję nad kuchenką, pierwsze, co robię, to kilka uspokajających oddechów, potem biorę książkę i jak pierwszoklasistka, po literce, po kolei, bez żadnych dodatkowych fantazji. Zeruję się znaczy. Wracam jakby na start. Kiedy moja zupka wychodzi za rzadka, to jeszcze przed miksowaniem odlewam do kubeczka rosołku i wychodzi super smaczna i o konsystencji jaką potrzebuję. Ewentualnie zagęszczam lanymi kluseczkami. Metoda PRÓB i BŁĘDÓW polega na próbowaniu i MYLENIU SIĘ. Sama sobie musisz dać przyzwolenie na popełnianie omyłek z których następnie wyciągniesz KONSTRUKTYWNE wnioski. Myląc się w powyższym kontekście nie ponosisz porażek, a uczysz co skąd się bierze i co potem z tego wynika. Burczy Synkowi w brzuszku? Dobrze, że zauważyłaś! Obserwuj teraz bez panikowania wnikliwiej: Co je, kiedy burczy, czy boli, nastroje Synka i Twoje etc. tec. ... szukaj korelacji, one tam są. Jak znajdziesz, to się zdziwisz :) **** U nas w przedszkolnym temacie lepiej! Wedle tego, co pisała Jagoda, włączyłam Synkowi do stałego menu rosół pod różnymi postaciami (czasem z kluseczkami, czasem w sosiku do mięska, raz był beszamel na rosołku), dałam raz tylko kanapkę, zabieram Go do domu po posiłku, żeby głodny nie szedł, no i przytulam, przytulam, przytulam. *** Bombel, dzięki za info o tym, co mogę, ale raczej chodziło mi o to, co mogę zrobić, by uchronić swoje dziecko a nie \\\\\\\"uziemić\\\\\\\" cudze. Teraz wiem, że miałam błędny tok myślowy, ale myślałam, że może w razie częstszych \\\\\\\"napadów agresorskich\\\\\\\" mogłabym wystąpić do dyrekcji o usunięcie dziecka ze szkoły. Pewnie jedyne, co mogłabym, to zabrać Syna. Nie zapeszając - na razie jest spokój. Pozdrawiam!
data: 2013.12.16
autor: KaM
Witajcie pisze dziś może na przekór wszystkim wokół mnie, ostatnio dostałam od \\\\\\\"życzliwej\\\\\\\" osoby taki linkhttp://www.przepisy-dla-dzieci.pl/Cooking/Article/b9b82f25-75c9-4755-a9d6-182d3d059751 od razu się zdenerwowałam, bo pewnie wszyscy są mądrzy tylko nie ja a propos żywienia dzieci.Ech nie będę się nakręcać bo już swoje złe emocje wylałam na owsiankę a ja do kosza.... Dziś pierwsza owsianka Syna smakowała mu to mało powiedziane jakby mógł to zjadłby łyżeczkę swoje rączki które maczał w owsiance itd.;-)miło było obserwować. Idę na spacer aby złe myśli i emocje wyfrunęły. Pozdrawiam
data: 2013.12.16
autor: Bombel
Koliberku, skonsultuj to z Panią Anią, ale może, oprócz kuchni PP, zainteresuj się tematem wit. B17. Pozdrawiam
data: 2013.09.20
autor: raczkująca świeżynka PP
Luz,luz, luz wielokrotnie się to powtarza tutaj na forum-jak Wy to robicie mądre kobietki??:)chyba poolewam kilka obowiązków i pójdę po prostu spać to może ten luz sam do mnie przyjdzie. Ostatnio szkoda mi było czasu na sen...Często też czytam w archiwum, że Wasze dzieci to małe głodomorki, mój synek również tylko, że zdarza mu się (np. właśnie dziś), że w brzuszku mu bulgocze to jedzonko a zwłaszcza herbatka choć pije między posiłkami tylko ok. 50ml no i 5ml imbirki. Taki szczególik, ale coś mi podpowiada żebym tego nie lekceważyła. Wczoraj i dzisiaj w związku z tym zjadł dzisiaj 4posiłki a nie 5 a itak mu bulgotała herbatka chociaż był już przeszło 3 godziny po obiedzie. A może jestem zbyt drobiazgowa. Nie wiem idę spać. Dziękuję za każde słowo, naprawdę.To mnie podbudowuje:)
data: 2013.09.19
autor: Pinezka
Witam wszyskich. Zdecydowalam sie opisac moje dylematy, poniewaz ktos moze mial podobne przejscia i moze sie podzielic. Jestesmy z corka na PP ponad pol roku. Mala ma 2.5 roku. Stopniowo zaostrzalam u malej kuchnie, po konsultacjach z Pania Ania, ktora stwierdzila iz mala jest ciezkim przypadkiem - wiele alergii, AZS, problemy z trawieniem. Chyba jej sie polepsza - stwierdze to bardziej zdecydowanie w przyszlym roku, bo na jej stan bardzo wplywaja pory roku: w polowie czerwca tak ja pylki (chyba) zaatakowaly ze oprocz kosmicznego swedzenia glowy, obsypalo ja pokrzywka, ktora pokazywala sie wylacznie po drazniacym jedzeniu. U mnie jest to samo co u malej ale tylko w niewielkim stopniu. Problem mam ja, a nawet kilka:).
Pierwszy problem to jedzenie malej w przedszkolu - wszytko oczywiscie jej gotuje ja, w przedszkolu podgrzewaja, a herbatka w termosie. Mala przez pare dni przed samym zasnieciem zaczela cos tam sobie cicho opowiadac i mlaskac ( :) ). W koncu doslyszelismy slowo \\\\\\\"truskawki\\\\\\\". Jak zapytalam czy dzieci w przedszkolu jedza truskawki, to Inka odpowiedziala tak. Dzis pani mi powiedziala ze jak dzieci zapytaly Inke czemu nie je truskawek, to Inka BEZ NAMYSLU odpowiedziala ze ona bardzo duzo zjadla w domu. I winogrona. I arbuzy. Szczeka mi opadla jak to uslyszalam. Owoce przestalismy jesc jeszcze przed PP, czyli ponad rok temu. Ja wiedzialam, ze ona z jedzeniem i z innymi rzeczami zawsze bedzie sie troche roznic i chcialam ja troche przygotowac, ale nie wiem jak mam to zrobic i do tego podejsc. Na dodatek wczoraj zmyslila ze ja kolanko boli, zebym poswiecila jej uwage (gotowanie PP odbywa sie miedzy innymi jej kosztem bo mam dla niej bardzo malo czasu).
Druga sprawa to rytualy tybetanskie. Zaczelam 2 tygodnie temu, a tydzien temu ponosilam mala na plecach az mi nogi zdretwialy. Od kilku dni cos mi sie dzieje z nogami - najpierw mnie \\\\\\\"krecily\\\\\\\", pozniej czulam jakby zimno, a teraz juz tylko prawa stopa i noga mi dretwieje. Popatrzylam w rozne miejsca w internecie i faktycznie poprawilam niektore cwiczenia. Ale caly czas po cwiczeniu nr.2 czuje takie dziwne mrowienie-wlewanie krwi, czy limfy w kostki z przodu nog. Znalazlam tez wpis dziewczyny z podobnymi objawami - stwierdzili u niej zapalenie nerwow krzyzowych (dolny kregoslup). Ide dzis do chiropraktyka, pozniej jesli bedzie potrzeba to do ogolnego po wskazanie kierunku co dalej. Oni przy rytualach tybetanskich pisza zeby uwazac jak ktos ma problemy z odcinkiem krzyzowo ledzwiowym kregoslupa. Co myslicie?
data: 2013.12.16
autor: Mama Ineczki
Pinezko, jak ja znam te wszystkie rozterki. Mam 2 i prawie pół letnią córcie. Od poczęcia na PP. Zdrowa, silna i same dobre rzeczy bym tu wypisywała, ale nie o to chodzi. Ja bardziej chciałam Tobie napisać o tym jak ważne jest żeby włączyć na luz. Moja córka zawsze to wyczuwa. Jak się za bardzo przejmuje i stoję cały dzień w kuchni, bo jest coś nie tak to zawsze potem jest na odwrót. Nie chce jeść albo i co innego . Może ten stres wtedy wchodzi też do jedzenia- pewnie tak jest. Jak pisałaś o tych ziemniakach, to sobie też pomyślałam ile razy córka coś próbowała zjeść bo mama zrobiła, a raczej było średnio smaczne. Z moich doświadczeń to nie zawsze musi być jedzenie. Czasami te wymioty i biegunki to się przypałęta i już. Grunt to do przodu.
Z mojego doświadczenia czekam aż dziecko się trochę oczyści ( w sensie biegunki, czy wymiotów) z reguły wtedy je b. mało , raczej pije naszą herbatkę. Potem powoli pomału parę łyżek owsianki i zupki. I tak do wyzdrowienia. I do chrupania chlebek Wasa pszenny. Fox India dzięki za podpowiedz zupową. A jeszcze z doświadczenia moja mała też nie lubi za bardzo eksperymentów z zupkami typu kasza gryczana. Najczęstsze składniki to ziemniaki, marchewka, cebula, por, czasem fasolka szparagowa, kalafior, buraczek, pomidor(plasterek).
Z kasz kaszka kukurydziana, kasza jęczmienna, ryż biały,
data: 2013.09.19
autor: Agrado
Witam, mam pytanie dotyczące mieszanki Poprzęckiego i miodu pokrzywowego. Czy można podawać mieszankę w formie naparu, jeśli tak w jakich proporcjach? Mój mąż choruje na nowotwór trzustki (przerzuty w wątrobie), jest w trakcie b.wyczerpującej chemioterapii i wyniki krwi ma coraz gorsze. Ostatnio także \\\\\\\"złapał\\\\\\\" zapalenie jamy ustnej więc będzie miał problem z połykaniem na sucho tych ziółek. Skutkiem choroby jest także cukrzyca więc nie wiem czy może stosować miód pokrzywowy. Proszę o pomoc. Pozdrawiam.
data: 2013.12.16
autor: Koliberek
Pinezko, mojemu malemu tez jajka nie schodzily potem wziely i zeszly. I pewnie nawet bym o tym nie wiedziala, gdybym nie poszla do pediatry, na ogolna wizyte, gdy bylam w Polsce. Kazala je lekko sciagac, po kapieli, rzadko sciagalam, bo zapominalam... Wiec bez stresu, moze nastepnym razem nie opowiadaj swojemu wizyt u pediatry w takich szczegolach, jezeli chlop ma miec potem glupawke. Poza tym wychowanie dziecka to odpowiedzialnosc i to duza, ale tez nie demonizujmy i staraj sie w tym nie zatracic. Moze zatroszcz sie o siebie, bo jestes przemeczona i bedziesz przemeczona, bo tak jest. Musisz znalezc chwile dla siebie aby podladowac akumulatory, kiedy dziecko spi, zjedz spokojnie, poczytaj, pooddychaj.. A sobota niedziela, maz i ojciec w domu z rana, dziecko nakarm, napoj, goraca herbatke na droge i wista wio, tatus z pociecha na spacer na przynajmniej 2 godziny, a Ty zlegnij kobieto, pogap sie w tv, posnuj sie po domu, ODPOCZNIJ. Robota nie zajac... Bedzie dobrze i poradzisz sobie. Juz sobie radzisz, mysl pozytywnie, bez ciebie by sie zawalilo ;))) Pozdrawiam.
data: 2013.09.19
autor: Sylwia V.VHYH9
To w takim razie oto mail do mnie: ignacynka@gmail.com
data: 2013.09.19
autor: Pinezka
Pinezko, bez przesady, jaki anioł stróż?! Gderająca kwoka w leginsach :) Czy zupa wyszła okay? Czy mogę przekazać Ci maila w jakikolwiek sposób poza forum? Pani ostróżko, dziękuję. Wielki ukłon dla Pani. Wyjdzie towarzystwo wzajemnej adoracji ale co mi tam! :D A ze mnie taka okropna gaduła, że czasem nawet powiem coś sensownego :) Czy na forum jest inna dynia na dwóch nogach? Czy też toczy się coraz wolniej? :) Pozdrawiam
data: 2013.09.18
autor: Fox_India
Fox_Indio a Ty jesteś moim aniołem stróżem?:) chętnie poproszę o maila, ani na telefon ani na gg nie mam warunków, Jestem spod Poznania, choć mego męża Warszawa pociąga, bywa tam co jakiś czas i chętnie by się tam przeprowadził, ale niestety o prace ciężko itd. ale kto wie... Marto R. emocji to ci u nas dostatek;)same problemy, tylko, że one już trwają o dawna więc nie wiem czy to jest przyczyna. Kaszkę kukurydzianą ostatni dużo dawałam by zagęścić zupę a resztę gotuję wszystko ściśle wg przepisów. Dziękuję bardzo za zainteresowanie moją sprawą, nie mam za bardzo z kim o tym pogadać. Przed mężem muszę być opanowana bo to lekki hipochondryk. Dzisiaj np zaczął panikować, że Witkowi jajka nie schodzą z pachwin. No musiałam sobie zioła uspokajające zaparzyć bo z nerwów cała sztywna i płytki oddech mam znowu. Masakra. Dziecko to jest ogromna odpowiedzialność i chyba sobie z tym nie radzę:(
data: 2013.09.18
autor: Pinezka
Nesca, a moze trzeba zwrócić uwagę na ilośc potrawy.Większa miarka do większego i pełniejszego garnka.Ale to porada starej kobiety co to jej już nic nie zdąży zaszkodzić i może sypać na czuja.
data: 2013.09.18
autor: ostróżka
Czytelniczko,a więc wszystko jeszcze przed nami.Życzę Ci aby książki P.Ani okazały się nie tylko ciekawą lekturą ale i cennym drogowskazem, bo twoje dociekliwe zainteresowanie jak tam u nas w środku wszystko chodzi, gra pika i o co woła wskazuje że może będziesz z nami. A tym że \\\\\\\"Niebianska Przepowiednia\\\\\\\" trochę Ci \\\\\\\"nie leży\\\\\\\" nie przejmuj sie bo mnie też z poczatku przypominalo to troche brazylijski serial kryminalny. Ale wierz mi są w tej książce cenne żródła prawdy wprost powalajace na kolana. Pozdrawiam
data: 2013.12.16
autor: ostróżka
Aido dziękuję za odpowiedź. Myślałam już wcześniej o kilerce, ale bałam się, że jeszcze bardziej mnie zemdli po takiej dawce lukrecji ...a tu chyba lepiej :) wypiję jeszcze jedną i będę się obserwować, choć czuję, że moje szaleństwo słodyczowe długo będzie odbijać się czkawką … a przecież wiedziałam, że nie warto...ehh...jeszcze raz wielkie dzięki :)
data: 2013.09.18
autor: Asia z Gdańska
Witam :). Coś ostatnio próbuję znaleźć odpowiedź ile to jest łyżeczka-miarka , czy 5 ml czy 2,5 ml , czy dla każdego inna może być ? Od niedawna daję mniejsze łyżeczki /3.5ml/, gdyż robiłam standardowe do tej pory , czyli 5 ml i potrawy były zbyt ostre . Nie wiem czy dobrze robię , czy należy trzymać się ogólnie przyjętej zasady - łyżeczka to łyżeczka 5 ml . Coś mi jednak rozum podpowiada , że trzeba sobie dopasować wielkość do swoich potrzeb :D . Będę wdzięczna za odpowiedź . Słoneczko jesienne przeciska się przez chmury...Pozdrawiam Was więc słonecznie i serdecznie :) .
data: 2013.09.18
autor: Nesca
Uważam, że jednak lepiej czytać książki Pani Ani- niż moje posty, zdecydowanie tak będzie bezpieczniej. Ja mam taką naturę, że lubię poznać temat, a później niepotrzebnie mądrzę się. Ale na szczęście wróciłam do sił i na razie dam Wam spokój z tym moim pisaniem. Kończąc wątek cholesterolowy, cytat ze słów Pani Ani!!! \\\\\\\"genetyczne skłonności do pewnych schorzeń mamy wszyscy, lecz nasza mądrość nakazuje, aby dokładnie wiedzieć, na co chorowali nasi rodzice i dziadkowie, jakie popełniali błędy, byśmy mogli oddzielić się od tych niszczących przyczyn. Czyli porządkowanie naszych „felerów” może potrwać wiele lat.\\\\\\\" - to z mojej \\\\\\\"Ciesielskiej Biblii\\\\\\\". Jestem żywym przykładem, że tak jest :) ( tylko 8 lat mi to zajęło) i nie tylko w sprawie cholesterolu, bo to jest \\\\\\\"pikuś\\\\\\\". Pozdrawiam.
Ps. Nie znam książki \\\\\\\"z głębi kontinuum\\\\\\\" ale znam \\\\\\\"Świadomi rodzice\\\\\\\" i gorąco polecam.
data: 2013.12.16
autor: Aida
Pinezko, jesteś najlepszą matką dla swojego dziecka. Nigdy nie poddawaj tego w wątpliwość! Nie jesteś przypadkiem z okolic Warszawy? :) Ostatnio jakoś ciężko mi otworzyć gg ale zahacz mnie jeśli chcesz. Podam Ci maila (odbieram go na bieżąco na telefonie) albo numer telefonu jeśli sobie tego życzysz. Jeśli tylko Pani Ania nie widzi przeszkód a Ty będziesz chciała, możemy sobie pogadać o tych zupach w miarę na bieżąco. Na pewno jest też coś, czego ja mogę nauczyć się od Ciebie. Pozdrawiam
data: 2013.09.18
autor: Fox_India
Ostróżko proszę o jeszcze trochę cierpliwości do mnie. Muszę zorganizować sobie książki na stałe, bo te co miałam były pożyczone i musiałam oddać, jestem na razie tylko właścicielką najnowszej Filozofii Smaku. Aido, mam jeszcze jedno pytanie do Ciebie. W swoich postach wspomniałaś o swoim blogu zawodowym, czy mogłabyś tu umieścić linka bo chciałabym do niego zajrzeć, być może mogłabym z niego skorzystać. Z pozdrowieniami,
data: 2013.09.18
autor: Czytelniczka
Pinezko, z tego co pamiętam, wymioty+biegunka to zablokowanie wątroby, nie przesadziłaś ze słodkim w tych zupach? Albo może jak India napisała, nie zupa albo nie tylko zupa była przyczyną, może za dużo tłuszczu w połączeniu ze smakiem słodkim pojawiło się w dziecka posiłkach, ewentualnie jakieś poważne emocje, które zablokowały wątrobę.
data: 2013.09.18
autor: Marta R.
Czytelniczko, nie szukaj w moich postach a w książkach Pani Ani. Może na teraz gotuj i eksperymentuj z Filozofią Smaku a za jakiś czas wróć do pierwszej książki FŻ i FZ. Czytaj też archiwum. \\\\\\\"Trzeba wyskoczyć ze starych butów\\\\\\\" pod warunkiem , że tego chcesz. To co jest w książkach Pani Ani nie jest trudne jeśli jesteśmy na to gotowi :) i powolutku. Pozdrawiam.
data: 2013.12.16
autor: Aida
witam forumowiczki i panią Anię.
Mój dwulatek od urodzenia na pp. od początku azs. Do tej pory wszelkie dolegliwosci leczone tak jak być powinno. niestety dopADŁY go dusznośc i i jak się kazało zapalenie płuc. leczony szpitalnie czyli nic mu nie jest. . Jestesmy już w domku. jednak budził mi się dzisiaj w nocy ok godz.3:30,czyli płucka.oprócz tego nic mu nie dolega.wnioskuję że organizm jest wychłodzony. Jak mogę mu pomóc,oprócz tradycyjnego żywienia. czy powinnam smarować mu klatkę piersiową smalcem i nalewką? I czy imbirówka będzie wskazana? Z góry dziekuję za pomoc.
data: 2013.09.18
autor: ewiczka
W całym lesie nie ma ani kawałka drewna - powiedział Tygrysek do Puchatka.
data: 2013.09.18
autor: Fox_India
Mamo-chodzi o to, ze Monika Biblis ma swoje zasady żywienia w/g Pięciu Przemian i są one nieco odmienne niż Pani Ciesielskiej tak więc czeka Cię wybór.Basiu z Gdyni ja nie uczestniczyłam w żadnych kursach prowadzonych przez Panią Anię ale jak \\\\\\\"wchodziłam\\\\\\\" na PP to na tym forum były przestrzegane pewne zasady np. warunkiem konsultacji u P.Ani lub uzyskania porady na forum było dokładne i ze zrozumieniem zapoznanie się z treścią książek po to, aby osoba pytająca zrozumiała odpowiedż lub to o czym na konsultacji mówi P.Ania.Dziewczyny z jak to nazywacie \\\\\\\"starego forum\\\\\\\" po treści pytania poznawały czy ktoś książki przeczytał czy tylko przekartkował.I takowy niesumienny delikwent odsyłany był do książek.I własnie ta postawa \\\\\\\"starego forum\\\\\\\" wyostrzyła mi nosa i poznaję po postach czy komuś zależy na poznaniu zasad PP w/g Ciesielskiej czy tylko chce sobie pogadać.Oczywiście pogadać mozna ,czemu nie,niekiedy i ciekawie i pozytecznie dla obu stron, ale po co wtedy powtarzać po raz enty przeczytaj książki skoro rozmówca broni się przed tym rękami i nogami.To psuje tylko atmosfere pogaduszek. A co do wysokości cholesterolu u Aidy, Czytelniczko !!! wystarczy w wyszukiwarkę w rubrykę pierwszą \\\\\\\"słów w tekście\\\\\\\" wpisać słowo cholesterol a w drugą rubrykę\\\\\\\"autora wypowiedzi\\\\\\\" wpisać;AIDA i będziesz miała całą wiedzę Aidy o cholesterolu jak na tacy.Wyszukiwarka jest w prawym górnym rogu.Oczywiście czytanie wszystkich postów Aidy również polecam ale skoro chodzi Ci o cholesterol...Z pozdrowieniem.PS. Nie odstraszam nowych tylko zniechęcam marudnych, a kogoś komu zależy, to niestety jeszcze nie udało mi się odstraszyć.A w postach Fox Indii jest tyle cennych informacji dla mam i nie tylko i tyle wsparcia i optymizmu ze daj Boże niech się wygaduje nawet 3x na dzień.
data: 2013.12.16
autor: ostróżka
Dziękuję bardzo Fox_Indio, bardzo, za fatygę i spostrzeżenia. Odpycham od siebie te myśli bo wolałabym żeby przyczyną była zupa:( zastanawiam się właśnie czy przyczyną tych wymiotów może być tylko źle zrównoważone jedzenie. Myślę o tym czy nie zrobić właśnie jakichś badań, ale nie mam pojęcia jakich. Pójdę do lekarza i co powiem, że najpierw dałam mu za dużo tłuszczu a później za słodką zupę i wymiotował w nocy a w następnej nocy miał rozwolnieni i dużo śluzu w kupie?temat ciągnie się od przeszło miesiąca. Przepraszam że tak zanudzam tymi zupami i dopytuje o szczegóły które powinnam znać, ale ja mam wrażenie, że jestem najgłupszą matką na świecie która nie umie zadbać o własne dziecko:( do ziemniaków dawałam cytrynę, ale nie chciał ich jeść i prytał po nich a jak przestałam ją dodawać to je ze smakiem i nic się nie dzieje, dlatego tak dopytuję. Właśnie gotuję zupę taką jak napisałaś:) no właśnie, od razu uderzyła mnie ilość ziemniaków- 85dkg?i sobie pomyślałam czy to nie za dużo? nie powoduję u Twoich dzieci zastoju? nie dodajesz kasz? dlaczego? i mało przypraw. Jak zaczęłam wprowadzać Witkowi owsiankę i zupki to miał problemy z kupą (pachniała stęchlizną) Pani Ania poradziła mi abym dała więcej przypraw: na litr płaską łyżeczkę kminku no i kolendra, chili, pieprz. Kurcze no co jest z tym moich Maluchem. Martwię się tym bardzo:( śpię jak na szpilkach, jak tylko jęknie w nocy to już jestem w stanie gotowości, ale co ja Wam tutaj będę gadać, borykacie się z większymi problemami. Cieszę się, że nie muszę przynajmniej walczyć z AZS. Jeszcze raz Ci dziękuję i pozdrawiam.
data: 2013.09.18
autor: Pinezka
Eh Pinezko.. jeszcze jedno. Ja też knociłam na początku z dziecięcymi zupkami, głównie ze smakiem kwaśnym ale pomimo silnej alergii u synka nigdy nie wystąpiły po zupce tak dotkliwe objawy jak u Twojego. Czy Ty jesteś absolutnie pewna, że zupka jest przyczyną tych objawów? Nawet niedostatecznie równoważona nie powinna aż tak silnie oddziaływać.. Musiałabyś naprawdę drażnić jelita synka potężną dawką smaku kwaśnego, czy aż tyle go używasz? Chyba nie skoro piszesz, że zupka jest zazwyczaj słodkawa. Dodatkowo zrównoważona zupa, jakakolwiek, nie powinna przebijać jakimkolwiek smakiem. Chyba, że jest wskazówka np. \\\\\\\"doprawiamy na ostro\\\\\\\". Nawet jednak wtedy zupa ma nutę ostrości ale nie pali gardła. O kaszy gryczanej się nie wypowiadam bo dla moich plonków JEST składnikiem charakterystycznym i za nią nie przepadają pod żadną postacią: paloną, niepaloną a zwłaszcza przypaloną :) Ja jednak pomimo obecności kaszy gryczanej w zupce nie zwiększałabym ilości smaku kwaśnego, może tylko 4 dodatkowe kropelki. Pinezko, objawy które opisujesz nadają się (przepraszam ale nie wiem ile latek liczy sobie Twój synek) na dogłębną analizę i chyba nie chodzi tu o zupki albo chodzi nie tylko o nie. Pinezko, przepraszam Cię za impertynencję ale po tylu latach na PP pytasz o to czy dodawać smak kwaśny do ziemniaków? Wiem jak musi być Ci ciężko. Mam nadzieję, że znajdziesz odpowiedź na dolegliwości Twojego synka. A może już ją znasz? Pozdrawiam Cię serdecznie.
data: 2013.12.16
autor: Fox_India
A ty ostrozko poczytaj swoje pytania jak bylas poczatkujaca i wyciągnij wnioski jak się teraz zachowujesz w stosunku do pytających,pomijajac,ze uczestniczylas w kursach.
data: 2013.09.17
autor: Basia z Gdyni
Aida, nie doczytałam o cholesterolu, nie dałam rady - bardzo dużo jest Twoich postów. Ty Ostróżko tu chyba takim straszakiem jestes i masz za zadanie odstraszać nowych. Pytam na forum bo jeden mówi tak, drugi inaczej, jeden je chleb, drugi unika itp. i staram sie w tym połapać. Jeden szuka tu informacji, inny chce się wygadać, tak jak np Fox India. Ale co prawda to prawda, do książek jeszcze raz wrócę pogłębiać wiedzę. Pozdrawiam,
data: 2013.09.17
autor: Czytelniczka
Monika Biblis jest autorką wielu książek z przepisami dań wg pięciu przemian. Wystarczy wpisać w google. pozdrawiam i dziękuję za rady.
data: 2013.09.17
autor: MAMA
MAMO podstawa to książki p. Ani \\\\\\\"Filozofia zdrowia\\\\\\\" i \\\\\\\"Filozofia życia\\\\\\\" w której jest bardzo dokładnie opisane żywienie kobiet w ciąży i karmiących piersią w \\\\\\\"\\\\\\\"Filozofii smaku\\\\\\\" jest dopełnienie. Czytasz i gotujesz, nie bój się przypraw bo one pomagają Tobie i Twojemu dziecku. Owsianka bez żadnych dodatków, zupy wachlarz jest b. duży teraz jesienią warzyw dostatek(ja cebulowa jadłam, porowa, kartoflankę i inne na które miałam ochotę) duszeniny z cielęciny indyka, grzanki, polenta od wyboru do koloru. Imbir w Twojej diecie to samo dobro i przespane noce;-)Pozdrowienia z wykopków, u mnie też w lesie zatrzęsienie grzybów tylko nie mam kiedy wyskoczyć...
data: 2013.12.16
autor: Bombel
Mamo, jedz wg przepisów z tego rozdziału dla dzieci i na pewno nie z rodzynkami :) Kto to jest Monika Biblis? A imbiru się nie bój, to nasz przyjaciel
data: 2013.09.17
autor: DanusiaA.
Czytelniczko ,zasady PP w/g Anny Ciesielskiej najdokładniej i zupełnie przystępnie opisane są w książkach Filozofia zdrowia i Filozofia Zycia.Na tych książkach powinnaś się skupic i nie tracić czasu na szukanie potwierdzenia na innych portalach,blogach czy w artykułach, bo będziesz miała nie wiedzę o naszym PP, tylko groch z kapustą.Dziewczyny pisza swoje a Ty swoje; jak nie presja to indeks glikemiczny , tycie lub chudnięcie, jak nie cukrzyca to cholesterol, albo wiesci z innych blogów. Dziewczyny już najwazniejsze Tobie wyjasniły, reszte wątpliwosci wyjaśnią te dwie książki o których wspomniałam.Nie trać więc czasu na paplanie tylko zacznij z uwagą czytać, wtedy okaże się ,ze te pierwsze książki są tak samo jasno napisane jak ta trzecia.Widoczne już jest, ze dziewczyny co rusz odpowiadają na twoje watpliwości a Ty podrzucasz następne.Napisałaś że nie mogłaś funkcjonować w dyscyplinie na tym jedzeniu i musiałaś je dostosować do siebie,skoro skutki są mierne to widocznie powinnaś postepowac odwrotnie, nie zasady PP dostosowywać do siebie tylko siebie do zasad PP.A z książki \\\\\\\"Niebiańska Przepowiednia \\\\\\\" chociaż do twoich przekonań nie trafiła to jednak polecam Ci rozdział o scenariuszach życiowych i jak wciągamy innych we własny scenariusz. Bo tak mi po głowie chodzi, że Ty właśnie, nas we własny scenariusz chcesz wciągnąć, tak samo jak pan JK. W tej książce pisze także, że myśląc dobrze o kimś, wzmacniamy jego energię kierującą go w dobrym kierunku. Ale to nie znaczy, że będziemy w kółko obracać się wokół twoich wątpliwości, bo one moga wynikać z tego, że PP w/g Ciesielskiej nie jest dla Ciebie.Co nie jest złym wyborem tylko innym niż nasz. Szanuj więc czas swój i nasz i przeczytaj dokładnie książki i zdecyduj. Zadaj sobie ten trud nawet jesli poczatkowo wydają się Tobie trudno zrozuniałe, w co wątpie. Myślę, że raczej szukasz pretekstow, wątpliwosci i przeszkod niż czegoś nie rozumiesz.
data: 2013.12.16
autor: ostróżka
Pinezko, przed południem gotowałam najzwyklejszą jarzynową - kolacyjną dla moich ploneczków. Postanowiłam dokładnie rejestrować co i ile, żeby odpisać na Twój post, chociaż zwykle gotuję już na oko. Teraz, specjalnie dla Ciebie :), odważyłam, odmierzyłam (mam łyżeczki-miarki, dawałam raczej pełne niż płaskie) i wyszło: 2 litry wrzątku, 1/4 łyżeczki tymianku, 1/4 łyżeczki kminku, niecałe 60 dkg ziemniaków (waga obranych), 30 dkg marchewki, maleńką pietruszkę, 1/4 łyżeczki imbiru, 28 dkg cebuli, 3 (raczej mniejsze) ząbki czosnku, łyżeczka soli. Gotowałam do miękkości. Zblenderowałam. Dosoliłam większą szczyptą soli. Dodałam 21 kropli cytryny, 1/4 (niepełną) łyżeczki kurkumy, 2/3 łyżeczki masła, delikatnie posypałam pieprzem. Wyszła bardzo dobra jednak chciałam ją jeszcze trochę zagęścić, żeby była treściwa więc dodałam jeszcze trzy średnie ziemniaczki (pewnie około 25 dkg), dogotowałam, zblenderowałam, dodałam szczyptunię :) - nie lubię zdrobnionek ale to była szczyptunia :) - soli, 2 krople cytryny, na czubeczku łyżeczki kurkumy, na czubeczku łyżeczki kminku, na czubeczku łyżeczki pieprzu czarnego. Wyszła naprawdę dobra. Pinezko wszystko to, co napisałam powyżej, nie wzięło się z moich eksperymentów tylko z przepisów Pani Ani m.in. z Filozofii smaku. No prościej się chyba nie da a jeśli ja gdzieś popełniam błąd czujne oko dziewczyn na pewno to wyłapie. Taka zupka a do tego jeszcze grzanka z mięskiem porosołkowym i kroplą keczupu to dopiero królewska kolacyja! Dla młodego i starego. ## MAMO, to forum Anny Ciesielskiej i jej koncepcji żywienia zrównoważonego. Tu biblioteczka składa się z trzech książek, w dwóch są zalecenia idealne dla karmiącej matki, matki odżywiającej się pożywieniem zrównoważonym. A że zalecenia są idealne potwierdzam to ja - urocze dziewczę ;) od trzech lat będące permanentnie w ciąży lub karmiące piersią :D ### Jesień mnie zagrzybiła! Na szczęście nie wewnątrz tylko dokoła domu. Grzybów jak mrówków :) Pozdrawiam serdecznie, Pani ostróżko pozdrawiam! :D
data: 2013.09.17
autor: Fox_India
Czytelniczko, zakładam że już wiesz jak to jest z tym cholesterolem? A wracając do pytania, 3xtak. Jak czegoś nie pierniczę to mój cholesterol jest wręcz modelowy :D. Gdzieś w USA, ktoś przeprowadził badania i stwierdził że orzeszki pistacjowe mają duży wpływ na poziom cholesterolu. Wystarczy zjadać 5 szt. dziennie w długim czasie. To takie nieszkodliwe lekarstwo a drugie to avocado. Sprawdzone, ale nie zadziała bez dobrych, gorących i zrównoważonych posiłków. Pzdr.
data: 2013.09.17
autor: Aida
Asiu z Gdańska, o godz. 13 kilerka, zanim zadzwoniłam do Pani Ani już byłam po bulionie jagnięcym ( przepis jest na forum). To dobrze, że zdyscyplinowałaś się z jedzeniem.Po słodyczach to chyba najlepsza jest imbirówka ale jak nie działa to kilerka - przyjaciółka. Ja to wręcz czułam się jakbym miała totalną zapaść energetyczną, bez takich objawów jak Twoje, myślałam że będzie po mnie. Słodycze to masakra ale może szybciej z tego wyjdziesz. Odblokowywałam tez meridiany i chodziłam wcześniej spać.Pani Ania pomogła mi znaleźć przyczynę, wypadło na gulaszową, nie wiedziałam że to dla drwali:), placki z cukinii jakiś naleśnik z kasztanową :D, przemęczenie. Nie uwzględniłam też miejsca gdzie spędzałam wakacje:) zapomniałam, a to może być klucz. Teraz jest sezon piernikowy to i \\\\\\\"opierniczanie\\\\\\\" łatwiej znieść:D. Pozdrawiam
data: 2013.12.16
autor: Aida
Dziękuję za dotychczasowe komentarze, właściwie to jestem na dobrej drodze, bo sama odstawiłam chleb biały pszenno-żytni (jakoś intuicyjne), jem mnóstwo warzyw i kasz które uwielbiam, a owoców i tak nigdy nie jadłam dużo. Książki czytam, chociaż przyznam że ostatnia, najnowsza „Filozofia Smaku” chyba najjaśniej napisana. Mam pytanie do Aidy – czy na tej diecie polepszył Ci się cholesterol?
data: 2013.09.17
autor: Czytelniczka
jestem mamą miesięcznej córeczki, jak zwykle mam problem co mogę jeść a czego nie. Obecnie obawiam się ostrych przypraw tj. imbir...itd. żeby później nie mieć nie przespanych nocy. Może ktoś mi podpowie? Kupiłłam książkę Moniki Biblis z przepisami ale nie mam przekonania co do proponowanego menu typu zupa cebulowa, czy można jeść owsiankę z rodzynkami. Może ktoś podałby przykładowe dania, bardzo by mi pomogły
data: 2013.09.17
autor: MAMA
Aido, czy mogłabyś napisać, co poradziła Ci Pani Ania na odblokowanie śledziony? Ostatnio zapędziłam się w kozi róg (oczywiście z własnej głupoty- słodycze) i nie mogę ruszyć z miejsca. Mam zgagę, mdłości, nieustannie smak kwaśny i gorzki w ustach, a jedzenie bardzo delikatne- owsianka, ciągle zupy, ziemniaki, mięso w małej ilości i hektolitry imbirówki. Nawet po naszej herbacie mi niedobrze. Z góry wielkie dzięki za dobre rady. Pozdrawiam serdecznie :)
data: 2013.09.17
autor: Asia z Gdańska
Patrycjo, z tym tyciem i chudnięciem to sprawa bardzo indywidualna. Ja zmagam się z tematem całe życie, przetestowałam różne \\\\\\\"cuda\\\\\\\", diety, metody. Przekopałam się przez literaturę mniej lub bardziej fachową. Po przejściu na PP schudłam niewiele, ale poczułam się dużo lepiej i przestało mnie \\\\\\\"straszyć od środka\\\\\\\". Ale mój organizm zaliczył jo-jo już tyle razy, że broni się, jak może przed kolejnymi eksperymentami (bo a nuż mu znowu zafunduję jakiś post albo głodówkę? Moje ciało mi nie ufa :-D). Dodatkowe parę kg mi zniknęło, jak odstawiłam całkowicie pszenicę (i przy okazji moje stawy odzyskały radość życia). Więc wszystko zależy od Twojego organizmu: ile ma za dużo, z jakiego powodu, jak długo...///Czytelniczko, ja na PP wg Ciesielskiej uniknęłam cukrzycy ciążowej (w co mój ginekolog nie chciał uwierzyć)i odsunęłam od siebie widmo tabletek/insuliny. Oczywiście zero cukru, teraz jeszcze zero chleba, makaronów i naleśników, ale ziemniaki, marchewki, buraczki i inne smaczki o zabójczym indeksie mi nie szkodzą :-) Bo indeks to tylko jeden puzelek w układance \\\\\\\"cukrzyca\\\\\\\". Są jeszcze insulinooporność, zaburzenia pracy trzustki, zaburzenia hormonalne, stan emocji/stres, aktywność fizyczna... Ja zapomniałam o indeksie. Staram się tak dopieścić swoje ciało (karmić, grzać i poruszać), żeby chciało mu się żyć :-)A jak będzie chęć do życia, to samo się postara ponaprawiać, co się da. Tylko trzeba - jak na budowie - dobrych materiałów, energii i ruchu. I ze śpiewem na ustach przy tej pracy :-)
data: 2013.12.16
autor: Prymulka
Buchling, do podanych lektur dołącz \\\\\\\"Przebudzenie\\\\\\\" de Mello oraz inne jego pozycje i Andrew Matthews: \\\\\\\"Słuchaj swojego serca”, a jeśli masz lub \\\\\\\"planujesz\\\\\\\" dzieci, to dodatkowo \\\\\\\"W głębi kontinuum\\\\\\\". Ja osobiście lubię też bardzo \\\\\\\"Rozmowy z Bogiem\\\\\\\" Neala Walscha. Wielokrotnie była tu polecana też \\\\\\\"Tańcząca z wilkami\\\\\\\"
data: 2013.12.16
autor: Marta R.
Czytelniczko, rzeczywiście to nasze gotowanie rządzi się odmiennymi prawami :). Domyślam się, że masz jakieś zalecenia dotyczące indeksu glikemicznego. Gdybyś jednak dokładnie przeczytała książki Pani Ani i jakiś czas przyłożyła się do gotowania to wiedziałabyś to co wiemy wszystkie. W poprzednich postach z żalem wyraziłaś się, że jest zakaz zjadania owoców i tyle ziemniaków i klusek.... Dokładnie tych produktów powinna unikać osoba która ma problem ze skokami cukru. Napisałaś, że wszystko takie rozgotowane i takie niewłaściwe. Nie wiem skąd masz te informacje. W każdym razie ja mam problem z niskim cukrem i sięgam wtedy po miseczkę fajnej jarzynowej zupy. Mąż ma odwrotnie i jak nie zjada poza domem różnych \\\\\\\"smakołyków\\\\\\\" to też jest Ok. Niczego nie rozgotowujemy, gotujemy, i owszem, wystarczająco długo ale wywar z mięsa ale nie warzywa. Po zjedzeniu kaszy masz stabilny poziom cukru. Ziemniaki z przyprawami i opiekane też są ok. Warzywa krótko , obsmażone w woku i podpieczone w piekarniku , to raj dla trzustki.Pieczone jabłko z przyprawami a jakże. Makarony też można przygotować odpowiednio. Żyć nie umierać!!! :) A jeżeli mimo wszystko żal Ci owoców,cóż wybór należy do Ciebie ( ale śliwki węgierki mają niski indeks :)). Był taki moment, że naczytałam się o indeksie, przestraszyłam się choroby w rodzinie. Długo dyskutowałam z wytrawną dietetyczką ale o tyle tylko, że każda z nas \\\\\\\"namądrzyła się\\\\\\\" i rozeszłyśmy się z usmiechem i w zgodzie. Ale przy innej okazji pani zapytała o książki Pani Ani. Taka ze mnie niemądra mądrala ale to już wiecie :( .
data: 2013.12.16
autor: Aida
Dziękuję pięknie za termosowe informacje, bardzo mi pomogły :). Okazało się, że zatrzymałam się w \\\\\\\" termosowym rozwoju\\\\\\\". Tyle rodzajów , firm i pięknych kolorów. Masz rację Sasanko z tym kubkiem,lżejszy i nie trzeba odkręcać, nalewać- znalazłam półlitrowy z piankowym \\\\\\\"ociepleniem\\\\\\\". A obiadowy sam sobie wybrał Esbit-a. Pozdrawiam.
data: 2013.12.16
autor: Aida
@Czytelniczka,pamiętaj że naszą kawę gotujemy w rondelku razem ze szczyptą cynamonu,imbiru,kardamonu,goździka 4 minuty i słodzimy miodem.Goździki można zmielić w młynku do kawy.Wzmożone łaknienie minie,mnie pomagała wołowina duszona,albo klopsiki z makaronem.Aha, kawę gotuję zaraz po wstaniu z łóżka i piję na czczo.
data: 2013.09.16
autor: Elka
Czytelniczko, zasada jest jedna i stoi to w ksiazkach, jezeli stosujemy sie do zalecen PP inne diety nas nie obowiazuja. Wiec rozwazania o indeksach glukemicznych czy wydzielaniu insuliny nie maja tutaj sensu. A przestaniesz byc glodna, kiedy uzupelnisz swoje braki energetyczne, do tego czasu, jak mawia Fox India \\\\\\\"zagryzamy lodowka\\\\\\\" ;) A moja chyba trzecia kawa w zyciu byla kawa gotowana z przyprawami i miodem i jako pierwsza nie postawila i nie stawia zadnego narzadu deba... Pozdrawiam.
data: 2013.12.16
autor: Sylwia V.
Panie Darku bardzo się wszyscy cieszymy,życzę powodzenia na PP-owej drodze.
data: 2013.09.16
autor: ostróżka
Aido, dla chłopaka dobrym rozwiązaniem może być też jakiś fajny termokubek, ja kupiłam w sportowym sklepie taki, który nie przecieka przy przechyłach i całkiem nieźle trzyma ciepło, oczywiście z każdą godziną temperatura spada. W temacie termosowym dodam jeszcze, że na napoje całkiem dobrze sprawdzają się niedrogie stalowe termosy dostępne w supermarketach, trudniej o dobry termos obiadowy. U mnie obiadowy Primus nawet się sprawdza, po czterech, pięciu godzinach od włożenia obiad jest jeszcze bardzo ciepły, ale z każdą godziną stygnie.
data: 2013.09.16
autor: Sasanka
Proszę,napiszcie mi jak to naprawdę jest..Na niektórych portalach, blogach, i w artykułach jest napisane, że od kuchni według 5 przemian się tyje, na innych, że się chudnie. Jak jest naprawdę? Pytam ponieważ już mam kilkukilogramową nadwagę i nie chciałabym jeszcze więcej przytyć.
data: 2013.09.16
autor: Patrycja
Witam. Mam pytanie techniczne odnośnie dziecięcego jedzenia. Czy w zupie ma być czuć przyprawy czy same warzywa? Ostatnio myślałam że zrobiłam zupę idealną-gęsta, słodkawa, wcześniej zawsze wyczuwałam kminek i pieprz a teraz nie no i niestety synek pół nocy wymiotował a kolejnej nocy miał ból brzucha aż w końcu nad ranem dostał biegunki nawet ciut krwi było w pieluszce co mnie bardzo zmartwiło. Drugie pytanie to ile dajecie cytryny do zupy z kaszą gryczaną? Wiem że trzeba wiecej ale nie wiem czy dużo wiecej tym bardziej że w przepisie jest zielona pietruszka. Jestem 6lat na PP a mam wrażenie że nic nie wiem jeśli chodzi o gotowanie dziecięce:( aha jeszcze jedno-do ziemniaków dodać cytryne czy kończyć na słonym jak w przepisie?
data: 2013.09.16
autor: Pinezka
Czytelniczko, o wysokim ideksie zapomnij - to znaczy, on istnieje, ale patrzymy tu na niego z innej perspektywy, info o nim nic nam nie da, bo w PP obowiązują inne kategorie. Jeśli ktoś ma ukochanego króliczka i nie chce go zabijać w celach konsumpcyjnych, to na nic mu przepis na pasztet. Jest o tym w pierwszej książce bodajże. A propos indeksu ziemniaków - ja byłam PP zachwycona, bo pozwalało jeść i ziemniaki, i kukurydzę, i pamiętam, że przez pierwsze kilka miesięcy zleciało mi z wagi prawie 20 kilo, a że była to zima, to jadłam wtedy gotowane ziemniaki, baraninę, trochę kukurydzy i kartoflankę na wędzonce i trochę warzyw:), na pohybel wszystkim specom od indeksu. Jeśli jesteś wciąż głodna, to coś chyba nie gra? Aido, trzy sprawy do Ciebie też mam termos Esbit, obiadowy, a na płyny pięknego Primusa - one są naprawdę przepiękne, takie kolorowe:)) i w kilku rozmiarach. Przepraszam za kryptoreklamę, ale zalinkuję do doskonałego moim zdaniem sklepu http://8a.pl/termosy-i-kubki-termiczne/termos-primus-cold-and-hot-vacuum-bottle-fashion , żebyś się mogła pozachwycać i tym termosem, i innymi, bo oferta nader bogata. Jeśli chodzi o szczęki - zdaniem niektórych speców, mniejszy czy większy mamy wszyscy pościskane:) Ja zrobiłam na sobie eksperyment: kiedy byłam w domu, nastawiałam sobie minutnik i oddawałam się różnym czynnościom, od sprzątania po czytanie. kiedy zegarek dzwonił sprawdzałam stopień swojego zaciśnięcia - zawsze jakiś. I tak kilkanaście razy dziennie, więc to nie przypadek! Są na to BARDZO proste ćwiczenia, dostałam kiedyś dawno temu zestaw na zajęciach z emisji głosu - ale mimo wszystko pójdę do fachowca, żeby mi powiedział dokładnie, co z tym robić. Najpierw ortodonta, a potem pewnie logopeda. Na pewno fajną formą terapii byłaby nauka śpiewu, o której skrycie marzę:). A jeśli chodzi o gęś, jeśli tylko mam możliwość, to wrzucam łapki - rzadki rarytas - lub szyjki (też nieczęste). Ja się gęsiego tłuszczu nie boję za bardzo, ale też nie daję tej gęsi za dużo, dla wzmocnienia smaku i dodania jakiegoś niecodziennego akcentu. Jeśli mam kawałek gęsiny, to wolę upiec:)
data: 2013.09.16
autor: Pędzia
Czytelniczko, rzeczywiście tak jest, że na początku przygody PP jest się ciągle głodnym, ale jak kiedyś przeczytałam na forum, organizm się dowartościuje i to przejmujące uczucie głodu zniknie i u mnie tak się stało. Przestałam być ciągle głodna i przestałam chudnąć. Ale zastanawiam się, czy Ty dobrze wszystko zrozumiałaś: białe pieczywo? - my jemy chleb pszenno - żytni i to czerwsty lub w postaci grzenek. Kluski? - makaron raczej sporadycznie i to dla tych zdrowych. Przeszukaj archiwum i doczytaj w książce na temat kawy. Gotowana kawa nic nie podrażnia. Chorujesz na cukrzycę?
data: 2013.09.16
autor: Ika
Sylvia V. owszem duży kaliber ale KaM pytała co można w kwestii prawnej to odpisałam. W dalszej kwestii Twojego posta zgadzam się w 90% bo jak rodzic nie potrafi być uważny i wytłumaczyć \\\\\\\"logicznie\\\\\\\" a przede wszystkim znaleźć czas dla swego dziecka a nie gonić cały czas nie wiadomo za czym to ja mam w szkole takich gagatków.
Pozdrawiam serdecznie
data: 2013.12.16
autor: Bombel
Alicjo, bardzo Ci dziękuję za odpowiedź i za polecenie tych książek. Zaraz je zdobędę i zacznę lekturę, oby więcej pojawiło się propozycji książek, uwielbiam, w ten właśnie sposób, poprzez lekturę do mnie trafia wszystko najlepiej. Od wczoraj wieczór zaczęłam czytać archiwum forum i jestem Wami wszystkimi zauroczona, Waszą postawą do świata, ludzi, kuchni i przede wszystkim do siebie. Mam nadzieję, że po lekturze nowych książek,tego forum i książek Pani Ani, zmienię się i ja i mój organizm:)
data: 2013.09.16
autor: Buchling
Witam chciałam zapytać czy to normalne że na tej kuchni jest się w kółko głodnym. Jak to opanować? Doczytałam , że wysoki indeks glikemiczny niektórych produktów na których bazuje ta kuchnia: rozgotowane warzywa, ziemniaki, kluski, białe pieczywo bardzo podbijają insulinę, a ta z kolei krążąc w dużych ilościach po organizmie powoduje zapotrzebowanie na cukier, stąd organizm domaga się jedzenia. I jak się ma do tego kawa z miodem pita na czczo - czyli od rana następuje drażnienie trzustki. Jeśli ktoś mógłby mi to wytłumaczyć to byłabym wdzięczna. P.S. próbowałam czytać Niebiańską Przepowiednię, ale jakoś nie dociera do mnie przesłanie tej książki :( Może to nie ten czas. Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
data: 2013.09.16
autor: Czytelniczka
Bombel, ale zes wytoczyla armate, policja, obdukcja, piszesz, ze w ekstremum siegnac i wtedy \\\\\\\"kabum\\\\\\\". Kobieto, to przedszkole, taki mikrus jeden z drugim jeszcze kolorow nie rozroznia porzadnie, nazwiska swojego nie pamieta... Dzieci w tym wieku czasami gryza, drapia i przywala tez, ale wtedy trzeba poszukac przyczyny i to jest rola rodzicow, po oczywiscie konkretnej sugestii przedszkolanki. Czasami powod moze byc trywialny, bo. dziecko widzialo krokodyla lapiacego swoj upragniony obiad, albo kawalek z jakiegos glupawego filmu dla doroslych, teraz sie okladaja juz wszedzie. Poza tym gagatek czy gagatka nie rozroznia dobra od zla do czasami 6 roku zycia, wiec to wszystko nie takie proste i pokazanie, ze tak nie robimy to tez bedzie nowa nauka i proces. Pozdrawiam serdecznie.
data: 2013.12.16
autor: Sylwia V.
Aida, mam termosy metalowe: Esbit i Warhead Termite, oba świetne. Do herbaty najlepszy jaki mam to 0,5 Primus z dwoma korkami. (Primus obiadowy 0,5 l. niestety nie trzyma dorze ciepła.)Świetny jest też termos do herbaty Salewa. W sierpniu 2012 pytałam na forum o termosy. Dostałam bardzo dużo odpowiedzi. Poszukaj :)
data: 2013.09.16
autor: Ika
Marto R.:) dziękuję.
data: 2013.09.16
autor: Aida
Mam prośbę. Proszę napiszcie jakie zupy gotujecie na gęsi ( jakich częściach) i czy Wam służą. Gęś jest tłusta i trochę się jej obawiam. Ale jest jesień i chciałabym spróbować. Jestem ostrożna, bo ostatnio strasznie zablokowałam sobie śledzionę. Musiałam prosić Panią Anię o pomoc. Pozdrawiam.
data: 2013.09.16
autor: Aida
Buchling, co do lektur to napewno jako obowiązkowe: James Redfield: Niebiańska Przepowiednia i Tajemnica Szambali.
A zacznij od gotowania naszej kawy,TLCI, owsianki, zupek I duszeni,odpoczywaj,zero zlych emocji. Po przeczytaniu ksiazek P Ani bedziesz wiedziala jaki jest Twoj problem. Napady glodu, pryszcze I cala reszta, ktora opisalas to oslabiony srodkowy ogrzewacz. Czytaj duzo archiwum. Ja mimo,ze jestem na pp 8 lat ciagle wyczytuje I z ksiazek, I z archiwum cos dla mnie potrzebnego. Dziewczyny tutaj sa naprawde madre I tak wspaniale potrafia pisac. Czytaj ich posty bo warto.
data: 2013.09.16
autor: Alicja z Brighton
Aido, ja polecam termosy Aladdin, bardzo dlugo trzymaja, sa trwale, sprawdzaja mi sie od dawna w roznych warunkac, bez watpienia najlepsze jakie mialam. Ewentualnie dobre sa tez Valira. Jest duzy wybor jednych i drugich.
data: 2013.09.16
autor: Marta R.
Pani Anno. Ostróżko. Dziękuję za wsparcie. Szanowni forumowicze. Wiem, że dieta PP mi pomaga, ponieważ jestem silniejszy i powoli odzyskuję utraconą wagę. Zawsze byłem szczupły ( 180/77), ale w najgorszym momencie waga spadła do 69 kg. i byłem bardzo słaby, miałem też kołatanie serca, bóle stawów i biegunki spowodowane objadaniem. Było mi też bardzo zimno w nogi. Wykryłem wtedy u siebie nadczynność tarczycy, którą od ponad roku mam pod kontrolą endokrynologa. Wiele miesięcy straciłem, zanim dotarłem do tej diety. Teraz już wiem, że spożywałem niewłaściwe produkty, często w nadmiernych ilościach, tj. słodycze, nabiał, alkohol, surowe owoce, surówki, woda, wieprzowina, kurczak. Teraz jem głównie kasze, przyprawione buliony z warzywami długo gotowane na wołowinie, baraninie, indyku. Popijam imbirówkę i ciepłe ziółka. Piszę to, bo może te informacje pomogą innym, jak mi pomagają porady p. Anny. i tego forum. Pozdrawiam wszystkich.
data: 2013.09.15
autor: Darek.Śrem
Witam wszystkich!
Piszę tutaj pierwszy raz, więc proszę o wyrozumiałość:)
Od jakiegoś czasu coś się zaczęło dziać z moim organizmem.Mam wielkie napady głodu bardzo często na słodycze,ale i nie tylko,potrafię zmieszać wszystko na raz,co chwilę odczuwam głód, zaczynają pobolewać mnie zęby,zaczęły wyskakiwać mi pryszcze na twarzy,ale i na plecach. A do tego wszystkiego mam ogromne bóle pleców, nóg i rąk. Mam 27 lat a czuję się (nie obrażając oczywiście nikogo) jak schorowana 70latka:( Znalazłam tę stronę,zamówiłam już 2 książki Pani Ani, czekam na tę najnowszą i chciałabym zacząć poznawać tajniki 5 przemian w kuchni. Proszę o poradę, wiem że to głupie,ale od czego tak naprawdę zacząć? Chciałabym zmienić swoją kuchnię ale i nastawienie, przestawić swoje myślenie, chyba potrzebuję też jakiegoś wyciszenia. Polecicie mi również jakieś książki, które mi w tym pomogą? Które pomogą spojrzeć mi również inaczej na świat?
Z góry dziękuję za odpowiedzi.
data: 2013.09.15
autor: Buchling
alusha wejdż w archiwum wpisz ketchup i znajdziesz jak ketchup zrobić i jak podrasować na ketchup przepis P.Ani na przecier pomidorowy.
data: 2013.09.15
autor: ostróżka
KaM pytasz się co może rodzić-dziś rodzic może wszystko zrobić. Ja obserwowałabym całą sytuację ale trzymała rękę na pulsie i była cały czas w kontakcie z Paniami dziecka i tak jak sama napisałaś dziecko nie mówi odrazu więc trzeba i jego słuchać bardzo uważnie bo najpierw działa soma dopiero potem psyche. Może u takich maluchów zadziałają jakieś warsztaty dostosowane do ich potrzeb-biblioterapia daje dobre rezultaty
9seria o Franklinie dla takich maluchów jest dobra nawet sama możesz z małym przerabiać problem w domu jeśli nie chce mówić bezpośrednio). Jeśli dochodzi do agresji fizycznej najnormalniej na świecie możesz zrobić obdukcje, powiadomić policje złożyć wniosek do prokuratury lub sądu(oczywiście w ekstremum sytuacji)tzw. notatki są bardzo dobre bo w emocjach dużo rzeczy nam umyka a spisywanie że tego i tego dnia zdarzyło się to i to- narazie próbowałabym załatwić to na terenie przedszkola czas pokaże.Nie wiem czy chodziło Ci o takie wskazówki...dobrze że Twój Syn ma dobrego ducha to bardzo wspierające jest i na pewno działa jeśli nie ma Cie obok.
Stykrotko nie tłumacz mężowi co i jak sory że to piszę ale mężczyźni pracują na konkretach i już dla niego ważne jest posiłek i smak nie to co w nim jest w jakim jest smaku co mu da itd-nie potrzebnie spalasz swoją energię. Ja robię tak jak inne dziewczyny jak jestem w kuchni Syn na macie to mu opowiadam co robię daję powąchać, gadam i gadam..nie znam osób które by poświęcały 100%uwagi och też bym chciała siedzieć w domu z dzieckiem i patrzeć jak rośnie i się rozwija ale niestety będę musiała wrócić do pracy i tyle;-(
data: 2013.09.15
autor: Bombel
Alusha, typowy sos pomidorowy w Filozofii życia str. 290, też kiedyś nie mogłam znaleźć :D. Pzdr.
data: 2013.09.15
autor: Aida
Pędzia,mój syn też ma coś z tym ściskoszczękiem, no i mąż. Też od czerwca zwlekam z konsultacjami. Nasłuchałam się u ortodonty co się może dziecku z tego powodu wydarzyć, włos staje na głowie. Podobno są proste ćwiczenia na rozluźnienie. Chyba trzeba skonsultować. Czy możesz polecić jakiś termos turystyczny ( firmę)dla syna do szkoły na gęściochę i herbatę ?(jeden dojrzał do takiej decyzji). Ze szklanym wkładem nie wchodzi w rachubę. Pozdrawiam.
data: 2013.09.15
autor: Aida
Mamy gdzieś przepis na domowy ketchup na zimę? Nie mogę nigdzie znaleźć.
Pozdrawiam wszystkich!
data: 2013.09.15
autor: Alusha
Witam serdecznie!
Piszę trochę zdołowana, bo okazało się, ze zmiany na mojej skórze to rumień wielopostaciowy. Z tego co poczytałam paskudztwo trudno się leczy. Zmiany skórne są bardzo brzydkie i bardzo swędzą. Czy ktoś z Was zetknął się kiedyś z czymś takim?
Od lutego próbuję przestawić moją rodzinę na PP - jak mi się wydaje z niezłym skutkiem. W wakacje trochę było odstępstw - to jakieś lody (dzieci), to jakieś piwo (ja). Boję się jednak, że ten rumień to nie tyle efekt wakacyjnych szaleństw co jeszcze moich wcześniejszych zaburzeń w funkcjonowaniu organizmu. Bardzo proszę o poradę co można w takiej sytuacji zrobić. Pozdrawiam serdecznie.
data: 2013.09.15
autor: Nika_Anna
Hihi, pani Szefowo, mam tylko dwa tygodnie, zeby wyluzowac:)))? Alez Pani ma wyobraźnię, zazdroszczę! Dziewczyny, podziele sie, nowych rzeczy sie wczoraj dowiedziałam o szczekoscisku, idę czym predzej na konsultacje do jakiegoś specjalisty od tego - bo ponoć szczekoscisk rzuca sie i na ból oczu, i na napięcia pleckowe. Mnie na te drugie mało co pomaga, ćwicze, rozciagam, kombinuje z jedzeniem, daje sie masowac i wciąż cos jest nie tak. \\\\\\\"stres, stres, stres\\\\\\\", wszyscy powtarzają, ale bez przesady. Za to faktycznie zaciskam szczęki non stop, czasem mniej, czasem bardziej, i szczekoscisk ktoś mi juz sugerował, ale sie nie przejelam - a tu moze złe jak zawsze siedzi w okolicach głowy;) Dla mnie to odkrycie tygodnia. Pozdrawiam!
data: 2013.12.16
autor: Pędzia
JK daj spokój, jesteś z innej piaskownicy, my mamy inny piasek, inne zabawki i zupełnie inaczej się bawimy. Jeżeli będziesz chciał skorzystać z naszego sposobu widzenia świata, to siedź cicho, obserwuj i ucz się. Nie pouczaj nas, bo nie wypada. Ludzi cierpiących jest mnóstwo wokół; AZS, RZS, mukowiscydoza, autyzm, cukrzyca, depresja, zawał itd, itd. A wystarczyłoby tylko zrozumieć energetyczny mechanizm napędzający człowieka. Niestety, nie każdy człowiek chce, jest gotowy. A zatem nie będę puszczała Twoich listów, ponieważ nie zrozumiałeś mojego przesłania, naszych intencji, naszego sposobu myślenia i działania. Jesteś jeszcze z innego świata. Obserwuj, obserwuj, gotuj, a za jakiś czas pogadamy. PS. Bądźcie grzeczni, bo na dwa tygodnie wyjeżdżam na wakacje, hej! :) Stykrotko, patrzyłam, nic na kominie nie wisi :)
data: 2013.09.14
autor: Anna Ciesielska
Kurka wodna nie pojawił się mój post :) muszę napisać go na nowo. No chyba, że Pani Anna sprawdzi czy gdzieś nie utknął
data: 2013.09.14
autor: stykrotka
Stykrotko, gdyby to mnie odrzucało tak od cebuli, to wyeliminowałabym ją chwilowo z użytku, tzn. w potrawach innych niż zupy próbowałabym ją zamienić czym innym w smaku ostrym, a do zup (do gotowania) bym dodawała i wyjmowała cebulę na sam koniec. No i obserwacja reakcji żołądkowo-jelitowych oczywiście. Ja nie lekceważę takich znaków dawanych przez organizm, ale idąc za moim nosem i preferencjami smakowymi podwajam swoją czujność. Pozdrawiam.
data: 2013.09.14
autor: KaM
Stykrotko, za bardzo się wszystkim przejmujesz. Spokojna mama to spokojne dziecko. Więcej szkody narobi Twój niepokój i brak zaufania do siebie samej, niż uchybienia w gotowaniu. Kłopotów emocjonalnych, związanych z adaptacją w przedszkolu nie przeskoczysz. A emocje potrafią nieźle namieszać. Moja \\\\\\\"przygoda\\\\\\\" z przedszkolem dawno minęła ale do dzisiaj ją pamiętam. Z dwojga dzieci jedno \\\\\\\"przyjęło\\\\\\\" się w przedszkolu a drugie nie. W związku z tym zrezygnowałam ze swoich aspiracji i zostałam w domu. Nie myślę , nie oceniam, czy to dobrze czy nie, teraz są inne problemy. Wokół są dzieci, teraz nastolatki, które nie są żywione według PP. Czasem jednak wraca do mnie uwierające wspomnienie, które dotyczy wożenia termosów ale już do zerówki i klasy 1-3, a uwiera nie ze względu na mój trud tylko tzw. odbiór społeczny i jego wpływ na dzieci. Było jak było a teraz jest jeszcze inaczej. Każda z nas stara się jak umie. Pozdrawiam.
data: 2013.12.16
autor: Aida
Dziewczyny, jesteście niesamowite! Sasanko, Tobie również dziękuję. Przykładem trafiłaś w sedno problemu, to jest to - faceci robią nic nie mówiąc... a ja... ekhmm... dziękuję! fajny ten piątek trzynastego ;) pozdrawiam!
data: 2013.09.13
autor: KaM
Mtd, ppowe przedszkole to domowe przedszkole:) Stykrotka, dzieci chorują z tęsknoty za bliskimi i z potrzeby kontaktu z doroslym opiekunem jeden na jednego.Żadne zabawy, piosenki, wycieczki i rowiesnicy ani oddane panie-ciocie tego nie zrekompensuja. Nasze jedzenie sprawia, ze nie dokładamy im do i tak duzego bagażu, ale nie zaspokoi tych potrzeb. Jesli nie ma innego wyjscia to nie ma, ale nie ma też sie co ludzic, ze nie bedzie chorob. Bardzo przekonująco jest to opisane w książkach Niebiańska Przepowiednia i W głębi kontinuum.
data: 2013.09.13
autor: Marta R.
Z całą tą wiedzą, którą przekazała nam pani Ania jest w pakiecie porada \\\\\\\"rób swoje, bądź skoncentrowana, mało mów\\\\\\\". To się sprawdza nie tylko wobec ciotek, koleżanek i innych kum, ale także najbliższych osób. Naprawdę warto sobie czasem powiedzieć rób swoje i siedź cicho, bo to co robimy wymaga skupienia i uwagi. Stykrotko, jak napisałaś o tej paranoi miksowania w smaku słonym to przypomniało mi się parę dyskusji z moimi facetami, no nie tędy droga,zdarzało się, że po takich akcjach ja bywałam osłabiona a oni zamykali temat i spokojnie oddalali się do swoich ulubionych zajęć. A co do miksowania, to czy zrobisz to wcześniej czy później będzie miało znaczący wpływ na ułatwienie pracy? Nie sądzę. Swoją drogą to ja się od tych facetów uczę. Kiedy mężczyzna coś reperuje nie usprawiedliwia się, nie tłumaczy, że musi mechanizm rozkminić, nie gada, że kabelek czerwony podpina do zielonego, po prostu to robi. Oczywiście nie grozi mu wyśmiewanie ani dyskusje, czemu akurat takie kolory kabelków. Nie wiem czy to jest dobry przykład, ale w naszych rękach są mechanizmy znacznie bardziej złożone i zależności między kabelkami bardziej skomplikowane. Jednak jakoś to ogarniamy! Bo to działa! Dziękujemy Ci pani Anno :)))
data: 2013.12.16
autor: Sasanka
Cyranko, nawet nie wiesz, bardzo potrzebowałam Twoich słów. Dziękuję!
data: 2013.09.13
autor: KaM
chciałabym dopytać w kwesti technicznej dosmakowywania. kończymy na smaku ostrym, ale gdy trzeba jeszcze odrobię dosolić, czy mozna dosolic i na koniec cofnać się do smaku ostrego i lekko dopieprzyc, czy trzeba jednak robić cale kółeczko.dotychczas najczesciej robilam w ten pierwszy sposob.
I czy ściągacie skórę ze skrzydelka indyczego do rosołu?
data: 2013.09.13
autor: Cyranka
Stykrotko,mnie zajęło niemal rok nabranie wprawy w gotowaniu. wcześniej miałam wrażenie, że spędzam cały dzień w kuchni, a teraz mam wrażenie, że wszystko się robi samo, ot szybko pokroję, wrzucę do gara i dalej robi się już samo, na koniec tylko posmakować, doprawić i już. czasem rodzina się włącza- 4letni synek obiera marchewkę, mąż cebulę, a córcia (rok, 5 m-cy) bawi się obierkami albo poświęcam trochę soli, grochu,etc. i się bawi. Z \\\\\\\"w głębi kontinuum\\\\\\\" zapadło mi w pamięć, że praca (gotowanie, czy jakakolwiek inna czynność) to po prostu jeden ze sposobów spędzania czasu, taki sam jak oglądanie tv czy cokolwiek innego. A jeśli chodzi o dzieci i zajmowanie się nimi \\\\\\\"rozwojowo\\\\\\\", to ponoć to, co dzieci rozwija najbardziej i czego one tak na prawdę potrzebują, to nauka poprzez obserwację. A czy może być lepsza nauka dla dziecka- i to zarówno chłopca jak i dziewczynki, jak lekcja gotowania? jak gotuję sam na sam z małą opowiadam jej, co to za warzywo, w jakim jest smaku, nazywam warzywa po angielsku, pozwalam otwierać i zamykać przykrywki od przypraw, daję do powąchania, daję gąbeczkę i razem potem zmywamy. fakt, schodzi się trochę dłużej, bałaganu się narobi, ale jest dobrze tak jak jest.aha, i nauczyłam się panować nad tym pragnieniem, żeby zaraz wszystko ogarniać, żeby był porządek. Wyryło mi się w głowie NAJPIERW POTRZEBY LUDZI POTEM RZECZY, i tak się jakoś układa, że jak dzieci się nasycą uwagą, to potem zajmą się sobą i chwilą na posprzątanie się znajduje.
data: 2013.12.16
autor: Cyranka
eli, ja jestem w tym trudnym momencie posyłania mojego 4latka do przedszkola i mam te same problemy(2 latek ma iść w przyszłym roku). Aktualnie zmieniłam przedszkole na inne, bo w starym nie chcieli słyszeć o własnym prowiancie - czytaj \\\\\\\"totalny beton\\\\\\\", choć przedszkole prezentowało się na prawdę super. W nowym przecieram szlaki. Minął I tydzień września i II tydzień spędzam już z młodym w domu, z powodu przeziębienia. Niestety chociaż mogłabym spędzić ten rok z dzieckiem w domu, wszyscy dookoła(rodzina i przyjaciele) twierdza, ze jest lepiej dla dziecka gdy chodzi do przedszkola i spędza czas aktywnie z dziećmi, a mój mężczyzna też jest tego zdania... No cóż nie mam siły kopać się z koniem. Robię swoje na tyle na ile mogę. Może w końcu moi bliscy zauważą, że jednak coś jest nie tak... A może się tu wszyscy zbierzemy i otworzymy PePowe przedszkole z prawdziwego zdarzenia pod flagą Pani Ani?;)))
data: 2013.12.16
autor: mtd
ostróżko, zdecydowanie masz to nienazwane nienazywalne coś :D
data: 2013.09.12
autor: Fox_India
Stykrotko, ja byłam z dziećmi w kuchni, spiewałam im głośno opowiadałam,dzieciak dostawał łyżkę w rączkę i wybijał rytm do melodii albo przesypywał kasze ze słoika do garnuszka jak był starszy albo bawił się pokrywkami i jakoś to szło. Było wesoło, czasem trochę za głosno, ale fajnie. Oczywiście nasłuchałam się uwag ,że dziecinnieje, że mi dzieci na głowe wchodzą,że nie uczę ich dyscypliny,szczególnie od koleżanek i mamy mojej. Na te uwagi trzeba odporności a mnie jej troche brakowało. No ale teraz wszak inne czasy.Poza tym dlaczego tak bardzo nie ufasz sobie że potrafisz dobrze zrównoważyć zupę czy owsiankę.Nawet jak ci się czasem nie uda to wszak po wpisach na forum widać ,ze to kazdemu czasem się nie udaje. Zadna tragedia,liczy się wola czynienia.
data: 2013.09.12
autor: ostróżka
Panie JK nerwica nerwicy nierówna,tak jak człowiek człowiekowi.Wierzymy, że Pan swoją nerwicę przechodził ciężko i z powagi i ciężkości swojej choroby nic Pan sobie ująć nie da.A właśnie o to chodzi w poście Fox Indii aby sobie dla własnego dobra ująć tej ciężkości.Świadomie ująć.Radzi to także Szeffer.pl Może nie w chwili paniki,ale tuż po.W ten sposób będziemy na najlepszej drodze ku skracaniu owych atakow , zmniejszaniu ich znaczenia i wpływu na nas. W ten sposób pomagamy sobie i terapeucie czy lekarzowi od nerwic. Każdy z nich, nawet ten najlepszy, niewiele pomoże bez naszej świadomej współpracy.A te współprace mozna osiągnąć poprzez świadome ,uważne przyjrzenie się naszej makatce.Poprzez zdanie sobie sprawy ze to my ją dziergamy i od nas zależy interpretacja tego co już utkane.Nasza interpretacja jest najważniejsza. I tylko w tym co od nas zależy mamy możliwość wyboru.A więc we wszystkim, także w tym czy będziemy zagłębiać się w nerwicę czy wyjdziemy z niej w miare szybko i bez dużych strat. Z pozdrowieniem
data: 2013.09.12
autor: ostróżka
Fox Indio-gapa ze mnie co? można się pośmiać
data: 2013.09.12
autor: ostróżka
Eli - jak tak piszesz, że dziecko mimo jedzenia PP tak dużo chorowało to mam chwile zwątpienia czy to co robię ma sens. Sama borykam się ostatnio z totalną nietolerancją cebuli w potrawach. Ostatnio zrobiłam zgodnie z przepisem kotlety mielone cielęce (luksusowe). Nie muszę mówić co 1 cebula na 1kg cielęciny robiła :) i tak jest ze wszystkim gdzie jest cebula. Kiedyś tego problemu nie miałam. Dzieci dzielą się na chorujące i nie chorujące. W moim otoczeniu są mamy dzieci karmionych soczkami, jogurtami itd. których dzieci przez pierwsze 3 lata ani razu nie zachorowały. Ty piszesz, że dziecko chorowało a ja cały czas jestem pewna, że moje nie zachoruje. Jeszcze mnie trochę mój mąż wczoraj przybił (niecelowo), ale powiedział, że to już jest paranoja skoro miksować owsiankę mogę tylko w smaku słonym bo to energia prądu. Rozmowa zaczęła się z tego, że nie mam czasu gotować i sobie i jej oddzielnie owsianki i on mówi, żebym jadła córeczki owsiankę skoro mi smakuje tylko jej miksować a sobie nie. Wiem, że dla większości z Was ta kuchnia jest intuicyjna i prosta, ale dla mnie nadal jest to trudna sztuka jeśli chodzi o równoważenie potraw. Nie wiem czy owsianka dla malucha ma mieć lekko słony smak czy nie. Szczypta szczypcie nierówna. Długo by tu opowiadać :) Niemniej myślę, że mój organizm dobrze pracuje na PP, bo wystarczyło posmakowanie 1 kosteczki cielęciny z gulaszu który wymyśliłam, żeby moje zimne stopy dostały po minucie strzał gorąca ;) ehhhh. Ciężko mi dziewczyny mimo wszystko, bo uważam, że jednak powinnam bawić się z córeczką na dywanie, uczyć ją wszystkiego a nie stać przy kuchni prawie cały czas. Staram się jednak być z Wami.
data: 2013.09.12
autor: stykrotka
Eli, bardzo dziękuję! to jest ważne, co napisałaś. Czyli obserwować, słuchać, myśleć i wyciągać odpowiednie do sytuacji wnioski. Bombel, incydenty agresorskie wiadomo, że nie biorą się znikąd, i że to nie są problemy pokroju bolącego zęba tzn: wyrwany ząb - koniec problemu. Co Ty byś zrobiła (mając takie doświadczenie, jakie masz), gdybyś była w podobnej do mojej sytuacji? Co w ogóle, w placówce oświatowej, może zrobić rodzić poszkodowanego dziecka, znaczy na co pozwala lub czego nie zabrania prawo? Jeszcze chciałam Wam powiedzieć, że tam, w tym przedszkolu ma mój Synek Swojego Anioła Stróża. Po drugim gryzoniowym incydencie powiedział mi, że \\\\\\\"Ta Pani\\\\\\\", a chodziło o jedną z Pań nauczycielek, \\\\\\\"jest podobna do Ciebie\\\\\\\". Tak widziałam właśnie, że Ona dużo obok Synka przebywa. I cieszę się z tego bardzo. Pozdrawiam!
data: 2013.12.16
autor: KaM
Witam Witam Dziewczyny moj 3 latek takze poszedl do przdszkola..Zaprowadzam Go na 2 godzinki od 9,30 i przed 12 zabieram czyli jest tam od po sniadaniu do przed obiadem...rano zjada owsianke i tutaj mam pytanie ..co moge zrobic mu do owsianki..przewaznie zyczy sobie kanapke z miodem, ale zabardzo nie chce mu dawac codziennie..z drugim sniadaniem nie ma problemu poniewaz zjada jajecznice, nalesniki itd problem w tym, ze pasowaloby zeby cos zjadl razem z owsianka poniewaz na drugie sniadanie nie ma czasu..jest czas do przedszkola..Kam moj maluch tez zareagowal katarem i stanem podgoraczkowym mysle ,ze to emocje chociaz nie przymuszam go do pojscia..sam chce, ale ja mu obiecuje, ze czekam w szatni lub pod szkola a on sie bawi..wiec nie tak do konca chyba jest zadowolony, ale na temat przedszkola nie mowi ani slowa..dzisiaj dostal ciacho co mnie rozbroilo...ja tu staje na glowie, zeby nie jadl ,pedze tam i spowrotem wpadam po niego a on z ciachem w rece...a niby slodycze mialy byc zakazane..;-) jutro napewno pojdzie z usmiechem na ustach heheh...zostawiam mu tylko ciepla tli na te 2 godz..jesli macie jakies pomysly co moge mu rano podac z owsianka piszcie prosze(a moze też zółtko)..pozdrawiam wszystkich cieplutko...
data: 2013.09.12
autor: Leila
Jeżeli dziecko 7 miesięcy nie jest karmione piersią to w diecie PP jakie są inne źródła kwasów omega 3?
data: 2013.09.12
autor: lovi
Opowiem o mojej przygodzie z przedszkolem. Synek miał 4 lata gdy rozpoczął zajęcia, spędzał 5 godzin, jedzenie i picie dawałam swoje w termosach. Gdy wszyscy straszyli jak to zacznie chorować bo dzieci zawsze chorują w przedszkolu to myślałam że może i inne dzieci chorują bo jedzą jak jedzą plus jedzenie przedszkolne fatalne-ale nie mój syn. I zaczęło się podobnie jak u ciebie Kam-ucho, osłabienie, brak energii. W domu-kuracja nasza-powrót do życia. Potem kaszle, katary, ucho, bóle nóg, gorączki, wysypki, bóle brzucha, krtań-na zmianę, co chwila. Był najczęściej chorującym dzieckiem w grupie! A te danonkowo-soczkowe dzieciaki swoje choroby odhaczały ale raz w miesiącu np. Zachodziłam w głowę co jest źle, co knocę w jedzeniu-nawet miałam kryzys na temat PP-bo może jednak coś mu szkodzi z naszego jedzenia-robiłam wywiady czy jednak nie jada w przedszkolu i nic. Oczywiście też opowiadał o grupie chłopców która go odrzucała, były 2 incydenty z bójką itp. Codziennie prosił o to żeby nie iść do przedszkola. W sercu czułam że to emocje ale rozum mówił że mały musi przetrwać, radzić sobie,że dużo się uczy, bawi, ma kontakt z innymi i z życiem w grupie. Po 1,5 roku (sic!) gdy organizm był bardzo wycieńczony-robale zaatakowały, grzyb, szkarlatyna-zabrałam go z przedszkola. Od pół roku w domu nie miał nawet kataru... Dziś chodzi do zerówki, chętnie i z uśmiechem, też wspomina o chłopcu nadpobudliwym ale teraz daje rade. Wniosek-przedszkole niszczy młodsze dzieci, nawet nasze jedzenie nie daje rady, one chorują bo w ten sposób zostają w domu. Na koniec dodam że kolega neurobiolog mówił mi że mózg dzieci dopiero sześcioletnich jest na tyle dojrzały aby sprostać stresom przedszkolnym, poradzić sobie z emocjami i je zdrowo przerobić. Młodsze dzieci tego nie potrafią-po prostu z biologicznej niedojrzałości mózgu, gdy je jednak zmusimy do pobytu w przedszkolu (o żłobkach nie wspominam-to już jest masakra dla życia emocjonalnego dziecka) straty mogą być o wiele większe niż zyski. Nie przeskoczymy Porządku-ja spróbowałam i wiem że młodszy synek pójdzie dopiero do zerówki.
data: 2013.09.12
autor: eli
Uwaga. W dniach 14-29.09 Centrum ANNA będzie nieczynne. Wszelkie zamówienia złożone w tym terminie zrealizowane będą po 30.09. Pozdrawiamy :)
data: 2013.09.12
autor: Sklepik
Pinezko kasza krakowska to gryczana niepalona. Pytałam się czy karmisz jeszcze piersią bo myślałam, że może coś ty zjadłaś i tak Mały reaguje, ale jakoś mi ta druga kawa nie pasuje ale to moje-poobserwuj Go Ty najlepiej wiesz co i jak. KaM dziewczyny dobrze Ci pisały, wspierać Syna to najlepsze co może dostać ale trzymać rękę na pulsie i być czujną. U mnie w szkole rok temu była podobna sytuacja i mimo że my jako nauczyciele miałyśmy oczy dookoła głowy to niestety przykry incydent zdarzył się w toalecie(pobicie)oberwałyśmy my ale rodzice agresywnej dziewczynki zostali bezkarni . . . Fox_Indio ty robisz tyle jedzenia dla 4osobowej rodziny ja podobnie dla 2, mój mały mimo że na piersi to apetyt też ma a o sobie to już nie wspomnę;-)więc spoko jak gotowanie to na całego. Dziś smętnie za oknem i melancholijnie, wczoraj dyniowa mniam była dziś grzybowa z wczorajszego zbioru. Pozdrawiam ciepło jesiennie. P.S. co myślicie o teorii Huny i szamańskim masażu mam okazję się wybrać ale nie wiem.
data: 2013.09.12
autor: Bombel
Fox_india mam pytanie czy kiedykolwiek miałas jakieś epizody związane z nerwica ??? Ataki leku paniki ??? Bo ta piękna opowieść o makatce i o mijającym życiu z cyklu filozoficznych przemyśleń - nie wiem jak ma pomoc Kamilun. Kamilun w tym momencie jest na \\\\\\\"wojnie\\\\\\\" sama ze swoimi myślami. Nie wiem jak miałaby spokojnie usiąść i pozbierać myśli. Widziałas kiedyś kota który widzi psa ??? Siedzi i myśli nad swoim życiem? Nie jego mózg uruchamia wszystkie mechanizmy obronne, nie będę tutaj wchodżil w szczegóły, ale wtedy nie ma czasu na racjoalne rozmyślanie. Tak działa mózg człowieka podczas nerwicy i wszelkich ataków. To trzeba przeżyć bo tak ktoś kto jest zdrowy i stoi obok daje \\\\\\\"dobre rady\\\\\\\" pt spokojnie nic ci nie jest będzie dobrze. Będzie dobrze ale trzeba do tego człowieka dotrzeć pokazać mu ze wszystko ok to tyko mózg złe interpretuje rzeczywistość. Nie przychodzi to od razu , na to trzeba czasu. Kamilun gdybyś kiedyś była w Polsce daj znać. Dam ci listę najlepszych specjalistów od nerwic -sżybko ci pomogą.
data: 2013.12.16
autor: JK
ostróżko :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D
data: 2013.09.12
autor: Fox_India
Dzięki Dziewczyny, Wasze odpowiedzi były bardzo pomocne. W kwestii wsparcia psychicznego robię dokładnie tak, jak piszecie - nie ciągnę Syna za język, z resztą, to nie zdaje egzaminu, bo On nic wtedy nie powie - tak, jakby \\\\\\\"przerabia\\\\\\\" to jeszcze w pamięci, i ta pamięć nie jest dostępna. Przykładem jest jakieś fajne, ale emocjonujące weekednowe zdarzenie. Babcia już w niedzielę wypytywała jak było. Syn nic nie mógł z siebie wydusić, potem Tatuś robił podchody - dalej nic. Raptem we środę, po 4ech dniach Syn ni stąd ni zowąd zaczyna rozmowę o tym, jak to się dobrze bawił na wyjeździe. Dlatego zawsze czekam cierpliwie aż zacznie sam. No chyba, że widzę \\\\\\\"trofeum\\\\\\\" w postaci odcisku zębów, wtedy pytam. W kwestii stania za Synem murem, to akurat z autopsji wiem, co Mały ma do stracenia, więc stoję, choćby mnie mieli rozstrzelać. Może tylko niepotrzebnie daję recepty typu: jeśli on cię uderzy to zrób to i to, może faktycznie trzeba dać Synowi szansę i w tej kwestii. Jeszcze raz dziękuję za wszystkie rady jedzeniowe. Są BARDZO przydatne i bardzo wiele mi rozjaśniły. Uciekam, bo Mniejszy Maluch wstał. Dobrego dnia!
data: 2013.12.16
autor: KaM
Fox Indio czy ta twoja ciąża nie przebiega za szybko? Już 9 miesiąc ja myślałam ze chyba 6, w kwietniu dawałaś znać że właśnie na wiosnę spotkała Cię ta przygoda.Pozdrowienia
data: 2013.09.11
autor: ostróżka
KaM, przedszkole jest wielkim wysysaczem energii dzieci, niestety.Pomimo tego, że rzeczywiście fajnie mogą tam spędzać czas, to jednak jest to dla nich bardzo duże i poważne doświadczenie. Tak jak Sylwia pisze, trzeba stać za dzieckiem murem, rozmawiać z nim, wyłapywać niepokojące wątki (ale nie wprost, nigdy nie od razu po przedszkolu, tylko tak mimochodem, przy innej okazji), w miarę możliwości pewne sprawy tłumaczyć, nauczyć reakcji obronnych. Jak wraca z przedszkola, to tylko poprzytulać mocno, pomiziać, bo emocji przynosi co niemiara. W naszym przypadku z Rafałkiem jadą 4 termosy - z zupką na II śniadanie (gęściocha albo rosół z kluseczkami lanymi i marchewką się sprawdza), grzanki już nie dajemy, bo zjadał grzankę, a nie zupę, termos z II daniem, z kawką i herbatką + grzaneczka z miodkiem na podwieczorek. W przedszkolu jest od 9 do 15.30 - 16. Po przyjściu do domu dostaje jeszcze raz drugie danie albo co najmniej zupę, bo jest głodny jak mały szakal (obiad dają 0 13.30). Teraz chodzi drugi rok i jest jakby lepiej (chociaż emocje też duże), ale pierwszy rok był trudny. Trzymaj się!
data: 2013.09.11
autor: Jagoda
KaM, pamietaj, ze to pierwszy Twojego synka kontakt z tego typu \\\\\\\"instytucja\\\\\\\", potem beda nastepne, nie jest dobrze aby poczatek byl malo fajny. I on ma byc pewien, ze gdyby niewiadomo co to mama, tato, oboje staja za nim MUREM. Wtedy on bedzie silny, dzieki Waszej sile i bedzie dobrze, i bedzie to pamietal... Pozdrowienia :)
data: 2013.12.16
autor: Sylwia V.
KaM, kiedyś już pisałam na forum, że w domu mam dwa małe chodzące przewody pokarmowe, że o mężu już nie wspomnę :). Od września mój starszy pięcioletni syn wrócił do przedszkola. Wiem ile jedzenia pochłania i że głodny w przedszkolu chodzić nie może (jest tam na 8 godzin - z mamusią już siedzieć nie chce :)), ponieważ zacznie im obgryzać szafki albo zaczną znikać dzieci ;) Zabiera ze sobą dwa, czasem trzy termosy. Jeden z herbatką, jeden obiadowy (zupa, drugie danie), czasem zabiera jeszcze taki 0,3l jak do herbaty z dodatkową zupą. Zwłaszcza teraz jesienią i zimą. Jest gorąca nawet po południu. Dodatkowo ma kanapki. Chleb jest zawsze zgrzankowany z pieprzem ziołowym, do tego uszlachetniona wędlina. Dzień zaczynamy od kawy, jeszcze w domu zjada owsiankę - codziennie bez wyjątku - do której robię mu grzanki albo np. dwa naleśniki z mąki kukurydzianej, albo parówkę cielęcą z Krakowskiego Kredensu albo indyczą (Indykpol ma takie z 80% mięsa z indyka) - tu już Twoja w tym głowa czy Twój syn tyle potrzebuje i jak to rozegrasz. Na drugie śniadanie w przedszkolu jest zupa. Zawsze. Potem oczywiście drugie danie. Kiedy termosy na początku wracały nie do końca puste, doszłyśmy z panią opiekunką, że syn, który zjadał jedzenie z termosowych pojemniczków, chce jeść tak jak wszystkie dzieci z kolorowych talerzyków. Teraz więc panie wykładają mu jedzenie z termosu na talerze jak białemu człowiekowi :D Po południu przychodzi czas albo na drugą zupę albo na przygotowane przeze mnie kanapki. Czasem na tzw. podwieczorek dostaje ciasto dyniowe albo marchewkowe a dodatkowo w przedszkolu ma swój słoik z kulkami miodulkami (na które jest dzienny limit :)), ciastkami owsianymi, swój chleb i mały słoiczek miodu z imbirem. Uffff. Hardcore, prawda? :) Jest silnym alergikiem ale cała ta pasza przechodzi bez jednego katarku. Odpukać. Mój młody, który jest personą dość empatyczną i wrażliwą też miał problem z przedszkolnymi gagatkami. Jednym z nich okazała się gryząca niewiasta :) Codziennie słyszę o dwóch chłopcach sprawiających problemy. Dzieciom i paniom. Jednak mój młody ma tę przewagę, że ma gronko \\\\\\\"przyjaciół\\\\\\\" jeszcze z czasów około roczkowych. Zdziwiłam się nawet, że pamiętali się po kilkuletniej przerwie. Jedno co mu wpajam to prawo do obrony. Wie, że jeśli ktoś robi wobec niego coś co mu się nie podoba ma powiedzieć pani. Jeśli ta nie reaguje ma o tym powiedzieć mamie ale przede wszystkim ma prawo do obrony. Wpajam mu: nie wolno mnie gryźć, nie wolno mnie popychać, nie pozwalam na siebie krzyczeć. Nie ma odpowiadać agresją na agresję ale ma prawo, nawet jako dziecko, wytyczyć innym granice, których przekroczyć nie mogą. Jak to zrobi - już jego w tym głowa. Dość powiedzieć, widziałam już akcję jak radził sobie na placu zabaw: smerf ciamajda przepoczwarzył się w smerfa siłacza. Jedno mój syn wie na pewno. Mama i tata są jego najlepszymi przyjaciółmi, którym może powiedzieć o wszystkim, którzy pomogą mu rozwiązać, możliwe że każdy, dręczący go problem. Nie ma tematów tabu, nie ma rzeczy o której nie mógłby nam powiedzieć żebyśmy wyciągnęli pomocną dłoń. Jednego tylko nie rób jeśli mogę Ci radzić, nie zmamusiuj swojego syna. Kiedy ja zachowywałam się jak nadopiekuńcza matka miałam w domu totalne jajeczko na miękko. A na potwierdzenie apetytu moich domowników dodam jeszcze tylko, że aby uczcić rozpoczynający się 9 miesiąc ciąży zagniotłam dziś kopytka z trzech kilo ziemniaków, w piekarniku dochodzi 1,5kg pieczeń cielęca, ugotowałam zupę dyniową i upiekłam ciasto marfefkowe. Jutro przecież kolejny dzień konsumpcji :) Pozdrawiam
data: 2013.12.16
autor: Fox_India
KaM, na mojego nosa to stres. W niczym synkowi nie zaszkodziłaś. To ogromna zmiana w jego życiu i Ci \\\\\\\"odlotowi\\\\\\\" koledzy. Zrobiłabym tak jak Sylwia radzi, bo jak się zrazi do przedszkola to będzie problem.Pozdrawiam.
data: 2013.12.16
autor: Aida
JK, http://www.promis.pl/sklep/pl/p/Termos-obiadowy-ROTPUNKT-850-0%2C8-l/324 i na rosół lub zupę też znajdziesz :). Ten obiadowy jest świetny, używam takiego, a ta łyżka jest przedmiotem wielu żartów. I w związku z tym dostałam w prezencie piękną drewnianą :).
Fox_India, jak pięknie napisałaś o życiowej makatce... Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
data: 2013.09.11
autor: Aida
JK, ja nieufnie patrzę na szklane termosy. Na pewno są tańsze, ale cięższe i krócej trzymają temperaturę, tak więc będą lepsze do użytku domowego. Być może nie robi Ci to różnicy, jeśli jeździsz samochodem albo pracujesz w jednym miejscu, ale ja się dużo przemieszczam między punktami, w dodatku komunikacją miejską - w zimie mogiła, dlatego zdecydowałam się na termosy turystyczne. W związku tym momencie mam trzy (spędzam poza domem do kilkunastu godzin): na zupę, na coś do picia plus obiadowy. Jednorazowo byłby to duży wydatek, oczywiście, powolutku sobie do tego dochodziłam.
data: 2013.09.11
autor: Pędzia
Dzięki Sylvio V.! krótszy pobyt jest jakimś rozwiązaniem i ze względu na posiłki (zwłaszcza ominięcie nieszczęsnego drugiego śniadania) i na wydatek energetyczny. Byłoby to jakieś rozwiązanie na początek. Przemyślę. Panie wybitnie pilnują tych dwóch chłopców, a raczej innych dzieci... tak się akurat stało, że jedna Pani poszła z dziećmi na religię prawosławną, druga Pani została w sali, syn bawił się na dywanie wspólnie z gryzącym kolegą. Kolega niby już był ujarzmiony, nawet mój Syn wspomniał raz o nim w kontekście zabawy, a tu proszę, taka niespodzianka. Syn obudził się po ok 1,5 godzinie. Zjadł spory obiad i od razu było widać różnicę na plus. Po godzinie zdecydowałam się podać kilerkę. Zaparzyłam pół porcji. Syn spróbował i zamlaskał z uśmiechem. Pozwoliłam Mu wypić, choć z obawą. Nie wypił całej. Przestał, jak przestała Mu smakować. Wygląda dobrze :) pozdrawiam!
data: 2013.09.11
autor: KaM
Kamilun możemy tu wszyscy radzić a wszystko to Ty.. Sama nie wiem dlaczego, od razu przyszło mi na myśl to, co Pani Ania, tak serdecznie, pisze o naszej życiowej makatce. Może to gonitwa Twojego postu sprawiła, że mam wrażenie Twojego dość automatycznego i nieświadomego prześlizgiwania się przez wlekącą codzienność. Tak jak pisze Pani Ania: \\\\\\\"często to dzierganie (makatki) jest automatyczne, nieświadome, nie wiesz, że codzienne przeżycia , spojrzenia, zachowania, myśli pozostawiają ślad - zostają wydziergane zarówno piękne wzory i kolory, jak również szarości, kołtuny i dziury. Nie wiesz, że to Ty kreujesz swoje życie. Dobrze, gdy w pewnym momencie zaczynasz to robić świadomie, wiedząc już, że nitki nie powinnaś przerwać, że makatki nie możesz spruć, mimo że się za nią wstydzisz.(...) gdy będziesz w trudnym momencie, dziergaj, nie pozostawiaj dziur, nie wypieraj tego czego doświadczasz. Wiesz jak wyglądają energie i kolory smutku, niewiary bezczynności, agresji, braku akceptacji, złorzeczenia i z pewnością też wiesz jaką barwę ma radość, spokój zaufanie, miłość, akceptacja. I jeżeli wiesz, że dziergasz codziennie, dziergaj tak, abyś patrząc na swoją makatkę wiedziała, że nie zaniedbujesz danych Ci szans i mimo trudności, które przychodzą, dziergasz twardo, z uporem, na przekór, kolorowo i radośnie, najlepiej jak potrafisz.\\\\\\\" Kamilun odbij się od dna. Na pewno potrafisz. Bo wszystko to Ty. Pozdrawiam
data: 2013.12.16
autor: Fox_India
KaM, moze dawaj dziecko do przedszkola tylko na 3 godziny dziennie, rano albo popoludniu (kiedy juz zje w domu) a paniom polec ujarzmic tego sxczegolnie co gryzie, albo niech go/ich trzymaja z daleka od Twojego malca, z nim spokojnie porozmawiaj i wytlumacz, ze nikt nie ma prawa go ranic i ma sie bawic z dziecmi, ktore lubi. Jak zdarzy sie incydent jeszcze raz, wal do Dyrekcji na wysokim obcasie i w mocno czerwonym zakiecie. Trzymam kciuki :)
data: 2013.09.11
autor: Sylwia V.
Aida patrzę w internecie termosy znalazłem taki http://allegro.pl/termos-obiadowy-durothermoglas-rotpunkt-0-850ml-i3473195908.html . Na drugie dwie idealny, tylko zastanawiam sie co z zupa?? Drugi termos ??? Pracuje cały dzien tak więc wracam do domu koło 19, fajńie by było jakbym zjadł z 2 ciepłe posiłki. A moze masz inna propozycje ???
data: 2013.09.11
autor: JK
Kamilun, czy jest cos, co lubisz robić, masz jakieś stare hobby? Jeśli tak, wróć do niego lub znajdź cos dla siebie nowego. Znajdź jakieś oderwanie od tej aktualnej rzeczywistości. Sport, rysunek, ogrod, muzyka, jazda konna, tyle jest opcji. Musisz mieć cos poza zobowiązaniami( a mam wrazenie, ze jestes baaardzo obowiazkowa). A promotor moze zaczekac. Mozesz skończyć doktorat, nie musisz... Tak myśle, ze robisz to nie zgodnie ze swoją potrzeba. Oczywiście to tylko element Twojego życia, ale zawsze warto znaleźć odskocznie. Jesteś młoda, tyle przed Tobą. Scenariusz moze być inny niż planujemy i inni planują za nas.
data: 2013.09.11
autor: Mtd
Tak jeszcze w sprawie zupek, to jak mój synek miał około 2 lat, pani Ania powiedziała mi, żeby płatków owsianych nie dawać do zupek, bo są już w owsiance.
data: 2013.09.11
autor: Aggi
Witam Forum i proszę o radę w sprawie przedszkolaka czterolatka. Podejrzewam, że synek jest wycieńczony. Szybko napiszę, co, i jak: przedszkole od 2go września, praktycznie zero płaczu, Panie chwaliły Go bardzo, że kontaktowy, że radosny, no same ochy i achy; Syn praktycznie codziennie wracał z przedszkola zmęczony, co sygnalizował w drodze powrotnej (niestety na piechotę do przejścia max 1 km - ciężko mi jednak ocenić dokładnie); jedzenie w przedszkolu miał swoje - rozkład posiłków - rano kawa, owsianka, ok 9tej kanapka w przedszkolu, ok 11tej obiad - zupa (zjadał ok pół porcji tego, co w domu) - drugie (do syta), ok 14tej dokańczał obiad; zdarzyło się kilka razy, że zabrałam Syna do domu przed ostatnim posiłkiem, wtedy było widać, że był bardziej drażliwy (głodny znaczy); po powrocie do domu zjadał albo zupę albo kolejne danie obiadowe (ok godz 15tej). W przedszkolu jest też źródło dużego stresu - dwóch chłopców, z czego jeden notorycznie wyrywa zabawki (Panie mówiły, że chłopiec odstaje od grupy, a miały pewnie na myśli zachowanie typu ADHD i temu podobne) a drugi gryzie dzieci. Mojego syna ugryzł raz w pierwszy dzień no i niestety wczoraj drugi raz (oba razy były \\\\\\\"za darmo\\\\\\\", znienacka, podczas zabawy). Syn w ogóle nic nie wspomina o innych dzieciach, mówi tylko o tych dwóch chłopcach i o tym, że nie chce chodzić do przedszkola, bo nie chce ich tam spotkać. Dziś w nocy zaczęło Go bardzo boleć ucho, przepłakał pół nocy. Teraz śpi już od ponad godziny. Zanim zorientowałam się, że jest taki wycieńczony, to podałam Mu imbirówkę. A może kilerka byłaby lepszym rozwiązaniem w tym wypadku? Czy wystarczy trzymać dyscyplinę, pilnować spokoju, przytulać i nie nadwyrężać? Syn był dziś tak osłabiony (ok godz 12tej), że nie dał rady siedzieć przy Lego, położyłam Mu na kocu poduszkę, przykryłam kołderką - leżał tam sobie aż zasnął. Do tej pory był jak wulkan pełen energii - mógł szaleć bez końca. Dodam jeszcze, że zrobiły Mu się chłodne dłonie. Ach i jeszcze mam pytanie do Mam przedszkolaków. Co Mamy, dajecie dzieciom do przedszkola na drugie śniadanie oprócz kanapek. Myślę, że mogłam zaszkodzić Synkowi tymi prawie codziennymi kanapkami.
data: 2013.12.16
autor: KaM
Kamilun, ostatnio przeczytałam bardzo dobrą książkę Tadeusza Niwinskiego „My” która traktuje o związkach i o emocjach. Mi ta książka wiele wyjaśniła, jest bardzo przystępnie napisana. Może kiedyś będziesz miała ochotę po nią sięgnąć i ta lektura pomoże Ci zrozumieć stany lękowe zarówno w relacjach ze sobą jak i w związku. Na forum doczytałam, że Pani Ania też zamierza napisać książkę o emocjach, byłoby bardzo fajnie :)
data: 2013.09.11
autor: Czytelniczka
Ostróżko ma Pani absolutną rację, że tak jest. Jednak w moim wypadku nie mogłam funkcjonować na tym jedzeniu (w ścisłej dyscyplinie), ponieważ w kółko byłam głodna. Takie rozgotowane lekkostrawne jedzenie w moim wypadku powodowało spory wyrzut insuliny i organizm ciągle domagał się jeść. Jadłam pełno chleba, ziemniaków, gulaszy i miałam ciągle niesmak, gazy odbijania i tak dalej. Cholesterol cały czas bardzo wysoki, ciągnęło mnie do słodkości. I te wszystkie ograniczenia z niejedzeniem owoców, brokułów, kurczaka itd. powodowały, że nie myślałam o niczym innym tylko żeby to właśnie zjeść. Musiałam to wszystko jakoś dostosować do siebie. Pozdrawiam Panią.
data: 2013.09.11
autor: Czytelniczka
Sorry Kamilun, jeszcze mi przyszlo do glowy, nie wiem gdzie piszesz doktorat, ale w Anglii oferuja studentom tez zaplecze medyczne powiedzmy. Miedzy innymi jest tam tez counselling, to jest slizganie sie po powierzchni, ale jest to krotkotrwala semi-terapia, moze Ci potrzeba poprostu sie wygadac, bo czujesz sie samotna? Tylko najwazniejsze, bo wedlug mnie to jest podstawa, wybierz kogos kto Ci bedzie pasowal, jest ich zawsze paru, idz do wszystkich i wybierz, kto Ci sie wydaje najsensowniejszy, inaczej bedzie szlo jak po grudzie i nicz tego moze nie byc. Pozdrawiam.
data: 2013.09.11
autor: Sylwia V.
Kamilum, spokojnie ta choroba ńie jest taka straszna jak Ci sie wydaje, da sie ja złapać za jaja i ujazmic na tyle ze da sie normalnie funkcjonować. Nie pisze, ze ja wyleczysz bo takich osób znam kilka ktore raz na zawsze sie z nią pożegnaly. Czy byłaś u lekarza i nazwał dokładnie co Ci jest ?? Strasznie chcesz komtrolowac swoje życie, skupiasz sie na nim i w kryzysowej sytuacji układanki pt moje życie a właściwie Twoje , rozyspuje sie a Ty lezysz na lopatkach. Terminy Cię gonią ... Takie życie wszystkich gonią i co z tego ??? Nie oddasz na czas doktoratu to świat sie zawali ??? Sa większe tragedie. Kontrolujesz co sie dzieje w domu i masz na tym punkcie obsesje. ok powoli zacznij z tym walczyc ale malymi krokami. Jak idziesz spac, czy masz gdzies wyjsc sprobuj zapisac na kartce czy zgasilas swiatlo, gaz ,itp. sprobuj nie sprawdzac tej kartki ale jak sie ńie da to masz zapisane WYLACZYLAM swiatlo, gaz, itd. To jest jak nauka chodzeńia przez male dziecko tez probuje az sie nauczy, Ty masz sie nauczyc ze jak wyjdzies z domu i zgasilas swiatło to jest zgaszone.TY sama kreujesz świat który Cię otacza i widze ze problem zapałki urosł do problemu wieży Eiffla. Musisz trochę sie temu przeciwstawić, wiem ze to nie łatwe, ale małymi krokami. Piszesz ze jestes sama, wiem to jest trudne , ale pomysl sobie ze masz rodzine wokol siebie a ona patrzy na Ciebie jak na debila bo dla ńich zachowujesz sie jak chora psychocznie. nie wiem co gorsze. Co do leków a w Twoim przypadku antydepresantow nie wiem co powoduje ze sie ich boisz. Moze, a właściwie jestem przekonany ze masz nerwice lekowa, która strasznie utrudnia życie. Moze , ale to lekarz niech oceni , trzeba wziąć leki. Dadzą Ci one chwile spokoju od nerwicy, kilka tygodni, miesięcy normalnego życia - czas na pozbierańie sie, wytyczenie nowych wartości i celów w życiu. Chwila odpoczynku od \\\\\\\"pożaru\\\\\\\" który sie teraz toczy w Twojej głowie. Uświadomi Ci to tez ze wszystko co sie teraz dzieje to tylko twoje przejaskrawienie rzeczywistości, zobaczysz ze ńic złego sie nie dzieje a tylko Ty zle interpretujesz rzeczywistość. Możesz tez iść do dobrego, ale naprawdę dobrego psychologa który zrobi to samo ale będzie to trwać kilka lat zanim będziesz \\\\\\\"normalna\\\\\\\". Piszesz że masz/miałas problemy z zaburzeniami łakńienia- anoreksja, bulimia, przymus wewnętrznego jedzenia??? Przerabialem i to 20 lat temu ... Znowu pojawia sie problem kontrolowania życia i tego co robisz. Nie dajes rady z problemami życia codziennego więc chociaż ciało będziesz kontrolować. Jak już je kontrolujesz to tak jakbys miała skrzydła, wszystko jest ponad, świat jest piekńy, ty jesteś piękna a wszyscy dookoła tacy szarzy i dziwni. To jest silniejsze od najmocniejszych narkotyków, ale tak samo złudne i niebezpieczne. Za krótko chodziłem do psychologa i nie wyleczylem tego do końca i prawie 2 lata temu wróciła nerwica lekowa, której prawie sie pozbylem. Chodzę do psychologa, leki brałem pól roku, teraz zmieniłem dietę - powoli powoli cos robię w kierunku poprawy komfortu życia. Nerwica sobie jest ale żyjemy tak ze ja jej nie drażnie a ona stara sie mi nie dokuczac :) i potraktuj http://www.szaffer.pl jak lekturę obowiązkowa. Ten facet nie ma nerwicy a jak poczytasz miał niezłe jazdy, jak to czytam to cały ja 2 lata temu.
Co do diety nie wypowiadam sie, tu sa ludzie którzy maja doświadczenie a ja dopiero zaczynam :)
data: 2013.12.16
autor: JK
Kamilun, przesun termin oddania pracy o miesiac albo dwa z powodow zdrowotnych i zrob to na spokojnie. Ja prace magisterska, tez zagranica, pisalam po nocach przez 7 miesiecy, moglam to zrobic przez miesiac ale moj maly urodzil sie wczesniej i nie bylo wyjscia, ale deficyt snu i opieka nad dzieckiem caly dzien daje w kosc. Dasz rade, ale zmien termin, wiem jakie sa kryteria robienia doktoratu i jakie szczegoly i szczegoliki sa brane pod uwage przy ocenianiu... Powodzenia!
data: 2013.09.11
autor: Sylwia V.
Kamilun czy myśmy kiedyś dawno temu nie rozmawiały tu na forum i przez maile?pozdrawiam
data: 2013.09.11
autor: katarzynka78
Witam i ogromnie dziękuję wszystkim za odpowiedz na moje pytanie. Na forum pojawiałam się wcześniej, ale przyznam, ze jest mi wstyd, ze się zapędziłam w taki róg. Panią Anie spotkałam w 2005 roku. Od tego czasu jestem na PP. Wyjechałam z Polski 14 lat temu, i właściwie to nawet nie zauważyłam, kiedy zaczęły się problemy lekowe. Byłam skupiona na zaburzeniach łaknienia i myślałam, ze to jest mój główny problem. Po latach, okazuje się, ze jednak nie. Ze to strach. Już będąc tutaj w liceum, pierwsze problemy przyszły z jelit – zaparcia, wzdęcia, mdłości, bezsenność.
W ostatnich miesiącach zaczął się bardzo nasilać. Miałam do końca września skończyć pisanie doktoratu, plus praca na poł etatu plus dodatkowy projekt badawczy do skończenia przed obrona. Nieugięty promotor co do timingu, i zaczęła się jazda. Najpierw już jakiś rok temu chorobliwe sprawdzanie wszystkiego przed wyjściem i przed zaśnięciem. Problemy ze spaniem. Od paru miesięcy nie zasypiam przed 3-4 nad ranem, czasem zdarza się nawet 6-7 rano. No i tzw. Zaburzenia obsesyjna kompulsywne na całego, uwieńczone tak uporczywym sprawdzaniem (czy wyłączyłam kuchenkę, światło, zamknęłam drzwi etc)., ze kończy się to często atakami paniki przed wyjściem z domu, a nawet chęcią, żeby sobie cos zrobić. Czasem zabiera mi 40 minut, żeby wszystko sprawdzić, i się uspokoić. Czasem sprawdzanie jeszcze bardziej mniej przeraza. Przed spaniem to nawet nie wspomnę, bo teraz denerwuje się już tym, ze wiem, ze wieczorem (w nocy) znowu się wszystko powtórzy. Wiec jak można podejrzewać, moje nerki są w stanie offowym. Kolko się zamyka, bo nerki meczy brak snu, słaba energia nerek karmi strach i tak to właśnie wygląda. A ja w tym wszystkim czuje się bezradna i do 30 września mam skończyć doktorat. Nie umiałam sobie tutaj gdzie jestem zbudować życia, znaleźć faceta, założyć rodziny. Lek mnie paraliżuje, gdziekolwiek wychodzę, moje jelita dostają fiola, mam kosmiczne wzdęcia a jak z bólem wrócę do domu, to kończy się w kibelku. W takiej sytuacji, nawet spotkania z moimi przyjaciółmi są niemożliwe. Totalny brak bliskości, bo z jakiegoś powodu, bliskość z kimkolwiek powoduje, ze moje jelita są w stanie permanentnego alarmu. Staram się gotować według PP, ale nie mam gazu i nie mam możliwości go tutaj mieć. Bronie się jak mogę przed antydepresantami, ale nie wiem jak długo tak dam rade. Czuje się w potrzasku i nie wiem jak sobie pomoc. Nie mam nawet chwili wytchnienia od strachu. Przez ostatnie dwa lata miałam byłam na terapii, ale oprócz zrozumienia siebie i przyczyn tego co mi dolega, nie wiele mi to pomogło. Nawet nie umiem sobie wybaczyć, mam wrażenie, ze to wszystko to moja wina, ze cos sknociłam, nie zrozumiałam. Wiem, ze musze przetrzymać, skończyć pisanie i zmienić moje życie. Ale na razie, z totalnie rozregulowanym zegarem biologicznym, zupełnie nie widzę jak to wszystko może w końcu się jakoś wyprostować. Serdecznie pozdrawiam Panią Anie.
data: 2013.09.11
autor: Kamilun
Pinezko, a moze po prostu za dużo ostrych i słodkich , moze spróbuj raz z makaronem tym cieniutkim, jako zageszczenie. Muszę przyznać, ze i mojego synka dzialalo, ja miałam bardzo podobne spostrzezenia. Zastanawiałem się wtedy czy moje dziecko faktycznie potrzebuje tak restrykcyjnego podejscia... I sprawdzalam. Gotowalam długo makaron z kurkuma, oliwa, imbirem/ organo i solą. Potem zageszczalam mu zupke i było dobrze. Pozwalalam mu na taki zestaw raz w tygodniu. Z czasem było coraz lepiej... Moze zle Ci radzę, ale spróbować warto! Zreszta, jesli zle pisze, to ktos chyba naprostuje. Pzdr mtd
data: 2013.09.11
autor: Mtd
Witam forum. Czytelniczko,bardzo często \\\\\\\"ten sposob odzywiania\\\\\\\" odczuwamy jako presję bo nie chce nam się podciągnąć w dyscyplinie albo w starej energii mamy coś jeszcze do przerobienia ważnego dla nas lub dla innych, albo,nie tyle chcemy być zdrowsi ile zachować status osoby chorej bo daje przywileje i czesto mimo wszystko czyni życie łatwiejszym. Otoczenie jest już znużone opowieściami o objawach , dolegliwościach i lekach więc szukamy nowego tematu do rozmów o sobie. Temat nowy szybko nie znuży a sprawi, że możemy być nadal głównymi bohaterami.Nie bierz nic do siebie ja piszę tylko o różnych objawach życia i przyczynach odczuwania presji.Po prostu najlepiej przemyśleć sprawę i być swiadomym czego się chce. Ci na PP wcale nie są lepsi ani gorsi od tych nie na PP.Gdybym myślała inaczej to też czuła bym nie tylko presje ale i dyskomfort z powodu rodziny nie liczacej się z zasadami Porządku.
data: 2013.12.16
autor: ostróżka
Aido, dzięki za skrzypowe tajemnice:-) ubiegłego lata zbierałam zbierałam i suszyłam skrzyp, ale cały zbiór przelałam przez głowę, tzn przez włosy. Serdecznie pozdrawiam.
data: 2013.09.11
autor: Sasanka
Aida indyk był z kasza graczana, pózniej jadłem jeszcze raz z kuskusem i pieczony cukinia. Powiem szczerze, ze siedzę w domu z 17 miesięcznym synkiem który ma zapalenie oskrzeli i nie daje mi sie ruszyć nawet na chwile żeby cos zrobic. Do jedzenia zostal mi indyk cukinia kasza jaglana kuskus kasza gryczana poidor maslo olej przyprawy i platki owsiane :) musze isc dzisiaj na zakupy ale to pozńo wieczorem :) Nie mam nawet kiedy poczytać książek p . Ani ale nadchodzi weekend i już wszystko sie uormuje :)
Co do kuchni i nerwicy hmmmm po odstawieniu cukru i nabialu bo od tego zacząłem skończyły sie problemy bolało brzucha, lepiej śpię i ogólnie czuje sie lepiej. Tylko ja na nerwice spojrzałem trochę bardziej globalnie to co jem to jedno, dwa jakie mam podejście do życia, trzy czy ruszam sie , uprawiam sport itd. Taka higiena swojego życia. Co do nerwicy i jej objawów nie będę sie już rozpisywal. Ciagle rozmawianie o niej to jak pielegnowanie najladniejszego kwiatka :) nie rozmawiam o nerwicy , nie ma tematu , usuwam ja ze swojego życia, nie chce ciagle o niej rozmawiać i jej pielęgnować :)
data: 2013.09.11
autor: JK
Kamilun, niechcący wykasowałam Twój post,proszę zadzwoń! Proszę też Bystrooką o telefon! :
data: 2013.09.11
autor: Anna Ciesielska
JK, podziękowania za Twój wpis o nerwicy. Bardzo dużo wnosi i jest taki „ludzki” w porównaniu z wpisami innych osób na tym form. Byłoby super gdybyś dzielił się uwagami jak ta kuchnia działa na Ciebie w dłuższej perspektywie. U mnie część się sprawdziło, a część nie, z powodu ogromnej presji jaką jednak wywierał na mnie ten sposób odżywiania. Ale to sprawa indywidualna, a że warto samemu przyrządzać posiłki, to na pewno. Pozdrawiam Cię serdecznie i forumowiczów.
data: 2013.09.11
autor: Czytelniczka
Proszę o podanie przepisu na klopsy z cielęciny lub wołowiny bo myślę, że takie będą mi służyły, a w książce i na forum nie znalazłam, a nie chciałabym ich sknocić. Mam też problem, bo nie używam mąki pszennej, a stosuję tylko ziemniaczaną i nie wiem jak to zamienić, żeby było dobrze? Mam już bitki wołowe-odpadły, gulasz z indyka-odpadł, zupa z dyni-? i nie wiem co robić dalej. Przepraszam p. Aniu za biadolenie, ale od grudnia zeszłego roku próbuję stanąć na nogi i ciągle jest dół.
data: 2013.09.11
autor: jeszcze raz Bystrooka
Nie daję juz rady. Jestem tak strasznie niewyspana... od miesięcy budzę się ok 3 w nocy i nie śpię. Mam wrażenie, że jak przeszłam na pp miesiąc temu to śpię jeszcze gorzej. Do tego już nie wiem co mam jeść. Na początku wszystko co ugotowałam mi służyło, jednak po 2-3 tygodniach zaczęły się problemy. Próbuję wyłączać winowajców i tak odpadły: rosół, jarzynowa urozmaicona, papryka, wczoraj zjadłam na obiad bitki wołowe+ kluski śląskie, na kolację zupę dyniową+jajko na miękko z odrobiną kaszy gryczanej, no i noc nieprzespana, gazy, rano twarz buraczkowa, sucha. Co jeść, jak się wyspać? Jestem osłabiona, od grudnia zeszłego roku schudłam ok. 14 kg, na pp chyba jeszcze chudnę, ale już się nie ważę. Często czuję głód, ale boję się jeść. Po owsiance, ziemniakach, kluskach czuję się niby dobrze, ale na języku tworzy się grubszy nalot koloru żółtego. Czy wszystko robię źle? Jak często można pić imbirówkę?
data: 2013.09.11
autor: Bystrooka - załamana
Dziękuję bardzo za odzew w mojej sprawie:) a ja właśnie nie gotuję zupek z FŻ bo tam trzeba na czuja i boję się, że przewalę z jakimś smakiem. Z kolei widzę, że zbyt sztywno trzymam się przepisów z FS i masz rację Leilo powoli wariuję. Też czasami gotuję na kaszy gryczanej ale wtedy trzeba więcej kwaśnego i przy gotowaniu większej ilości niż w książce nie wiem czy kładę wystarczająco ziel. pietruszki czy po prostu wlać więcej cytryny, dlatego rzadko ją gotuję. MTD wcześniej przed jego problemami jelitowymi również mieszałam zupę z owsianką: na drugie śniadanie 1:1 a na podwieczorek trochę zupki a reszta owsianki i mimo to też zdarzały mu się 4-5 kupki. Fox_Indio wywar gotuję tak jak jest w przepisie w FS a mięsa z maleńką kostką daję ok 5-7 dkg na 2l wywaru. Często wracam do rozdziałów dziecięcy w obydwóch książkach, ale mam jakąś dziwną blokadę przy wprowadzaniu zmian do jego diety bo zawsze coś knocę i wychodzą mu krosty. Kurczę, myślałam że na 1l zupy musi być pół łyżeczki cytryny i wyliczyłam 15kropel, ale faktycznie te kupy pachniały kwaśnym - och, niemądraja:( A co do zagęszczania, to jeśli dam kilka ziemniaków więcej nie dodając więcej np cebuli to ta zupa nie będzie przewalona słodkim? tego się obawiam stąd taka ilość kaszy. Bombel a kasza krakowska to właśnie gryczana niepalona? Już nie karmię piersią, mały popija między posiłkami TLAI od rana kawka od niedawna i ok 16.00 również. Dziewczyny, wasze spostrzeżenia są dla mnie bardzo cenne. Dziękuję Wam baardzo! no to do dzieła!:) Pediatra powiedział, że synek za mało waży i pewnie dlatego tyle mięcha mu daję. Nie wiem dlaczego tak się boję, przecież najwyżej wyjdzie mu jakaś chrostka lub mu się uleje lub strzeli kupą w każdym razie świat się nie zawali. Ps to ostatnie zdanie było bardziej do mnie skierowane. Pani Ani pewnie znowu ręce opadną jak przeczyta te moje wywody;) Pozdrawiam i przepraszam za taki długi post.
data: 2013.09.11
autor: Pinezka
Sasanko, skrzyp to krzem. Krzem spełnia wybitną rolę w energo-informacyjnych polach organizmu. To właśnie od metabolizmu krzemu zależy funkcjonowanie tzw. matrycy energetycznej - energetycznego wzorca organizmu. Kurczę, Pani Ania mnie skasuje :). Wracam do pytania :) Skrzyp ma zastosowanie przy zwyrodnieniach stawów a przy złamaniu krzem wzmacnia kość. Ta kąpiel jest przyjemna :) w niczym nie zagraża ( może być jedna torebka 50 g) a efekt pewnie dla każdego inny. Krzem pierwiastek życia. Właśnie niedobory wit. B1 powinny być uzupełniane razem z krzemem. A przy złamaniach to jeszcze bób :). Dobranoc.
data: 2013.09.11
autor: Aida
JK, indyk i kasza? indyk-metal-smak ostry a kasza? jaka? Indyk to jednak najlepiej z marchewką duszoną wcześniej obsmażoną i może pure albo opiekane ziemniaki, co Ty na to ? Tak , masz rację w takim stanie jak opisujesz to już tylko prochy. Pomyślałam dzisiaj na rowerze, że organizm musi być jednak bardzo zniszczony, awitaminoza i wiele, wiele innych spustoszeń, które po kolei powodują , przykurcze, zapalenia nerwów różnych, tarczyca, wszystko \\\\\\\"siada\\\\\\\" i wtedy organizm nie radzi sobie . Przepraszam, nie mam czasu tego ująć w słowa ale \\\\\\\"widzę\\\\\\\" ten straszny stan. Do tego jakieś urazy, traumy które pracują skrycie. Przecież witamina B1- tiamina to lek psychiatryczny i B2, kwas foliowy, przeciwutleniacze: kwas liponowy, wit E, glutation który organizm musi sam wytworzyć a jak? z czego? Dość :)). Np te poczciwe płatki owsiane zawierają B1, gotuj owsiankę bez żadnych owoców, ale ciut, ciut kurkumy, ciut imbiru itd.zgodnie z przepisem. Nie ma wyjścia trzeba odbudować to co zostało zniszczone i będzie dobrze. Mam nadzieję, że trafiasz za moim tokiem myślenia? W Filozofii zdrowia są informacje o witaminach i zależnościach. No słowo daję, ruszyłeś :) trzymam kciuki!
data: 2013.12.16
autor: Aida
Witam Forum znalazłam chwilkę wolnego Syn zabrany przez męża na spacer nadrobiłam zaległości w czytaniu i wreszcie mogę coś napisać.
Pinezko co do gotowania dla dziecka i kup;-)ja uważam podobnie jak Fox_India że za dużo mięsa i dla takiego malca za dużo smaku ostrego i kwaśnego. Gulaszyk to zamiennie z zupą z mięsem nie to i to. Wywary gotujesz z przyprawami czy bez?co do zagęszczania zup więcej ziemniaków plus 2-3 łyżki płatków lub kaszy krakowskiej(kukurydzianej bym nie dawała do zup do owsianki tak)przyprawy to dawałabym szczyptę pół łyż to są proporcję za duże jak dla takiego Maluszka, karmisz jeszcze piersią?nie piszesz czy podajesz herbatki czy nie dlatego pytam.Na drugie śniadanie możesz już mu dawać jajecznicę lub omlecik dla dzieci tak żeby miało urozmaicenie. Ja ostatnio przeglądam kilka razy dziennie książki P. Ani bo w październiku Nasze pierwsze kroki z owsianką.
Stykrokto jak tam Twoje gotowanie? Mój Syn idzie za rok do żłobka ale już zastanawiam się jak to będzie z tymi termosami nie obce mi są Twoje emocje. Jak masz ochotę to możemy popisać(w wolnej chwili) prywatnie moje gg:2313183.
Odniosę się do wzburzenia na temat kup i cycków, zasypiania lub budzenia się w nocy. Nie rozumiem wzburzenia w tym temacie(chociaż jako Matka karmiąca spotykam się z tym na codzień więc temat mi nie obcy) bo wszystko to sama natura przecież;-) Ja jestem za naturalnym wychowaniem dzieci dlatego stoję murem za karmieniem piersią i obalam wszelkie mity na jego temat. Dziecko samo decyduje kiedy chce jeść kiedy spać również w nocy oczywiście są kobiety które chcą się wysypiać i maja różne sposoby na oszukanie dziecka aby nie wstawało w nocy i jadło hmmmm tą kwestię zostawiam już bez komentarza... Nie zgodzę się również że 1,5 miesięczne dziecko nie budzi się na jedzenie bo może się budzić i tyle.
JK twój ostatni post o gotowaniu już jest inny od poprzednich trzymam kciuki za wytrwałość bo jak wcześniej się miotałeś i pisałeś o diecie to mnie nosiło żeby coś odpisać ale sobie myślę po co facet sam się przekona co jest dobre a co nie. Co do kwestii zdrowego żywienia dzieci to polemizowałabym bardzo długo pracuje w oświacie i sory ale tam nie ma zdrowych posiłków dla dzieci bo jak można zrobić takowy za2,5zł? W mojej pracy dzieci dostają zupy z paczki lub koncentrat pomidorowy z makaronem na przemian z kapuśniakiem, reszta z cateringu bo szybciej taniej itd, dzieci tego nie jedzą wywalają do kosza po czym idą do sklepiku i objadają się słodyczami, chipsami itd. Ech może kiedyś zrobie rewolucje żywieniową...
Jak p.Ani pozwoli to podam stronę zdrowyprzedszkolak.org w swojej okolicy przedszkola które nie karmi dzieci śmieciami.
Miałam napisac jeszcze o ziołach ale już Chłopaki wrocili ze spaceru. Pozdrawiam i serdeczności dla Szefowej Forum
data: 2013.09.10
autor: Bombel
Magda, koniecznie przeczytaj wszystkie posty Mamasik. To kopalnia wiedzy na temat AZS. Badz cierpliwa. Powodzenia.
data: 2013.09.10
autor: Alicja z Brighton
Witam wszystkich i bardzo proszę o pomoc bardziej doświadczone osoby, bo jestem już bliska rozpaczy. Mam 30 lat i od dziecka jestem alergikiem. W dzieciństwie ciągły katar i przeziębienia, leczenie homeopatią pomogło i alergia nie objawiała się przez kilkanaście lat. Parę miesięcy temu uaktywniła się, ale tym razem lekarz stwierdził AZS. Od 2 m-cy jestem na pp (dyscyplina w 100%). Tydzień po przejściu na żywienie pp AZS bardzo się nasiliło. Plamy pojawiły się prawie na całej twarzy, szyi i również rękach. Plamy są cały czas czerwone, piekące, okropnie swędzą. Taki stan utrzymuje się już prawie miesiąc i ciągle pojawiają się nowe plamy, najwięcej jest na twarzy w okolicach oczu, na szyi na rękach. Proszę o radę co robię źle? Czy to właściwy objaw oczyszczania się organizmu i czy powinno przebiegać to aż tak drastycznie? Ciężko funkcjonować z tak nasilonym wysypem.
Wydaje się, że stosuję dostosowane dania: rano kawa z przyprawami i miodem, owsianka, w pracy kanapki z mięsem z zup i rosołów(chleb pszenno-żytni czerstwy 4-5 dniowy), w ciągu dnia herbaty TLCI i TLACI oraz kawa zbożowa. Na obiad zupa + II danie (wszystko wg przepisów z książek). Stosuję także kąpiele w ostrożeniu. Ale od miesiąca stan skóry ani trochę się nie poprawił.
data: 2013.09.10
autor: Magda
Witam Forum:)
Chciałam nawiązać do niedawnej wzmianki na temat dobrych przedszkoli.
Otóż moje dziecko chodzi do właśnie takiego przedszkola:).Mieści się ono Na Bielanach Wrocławskich.Nazwa placówki Złote Krople.Jedzenie gotują na bazie PP(szkoda tylko że na prądzie ale wszystkiego mieć nie można:))oczywiście są serki,owocki i tego typu rzeczy(wiadomo że nie wszyscy stosują pp:)) ale idzie się dogadać z włascicielką. Noszę swoje cherbatki,czasem podrzucam jakieś przepisy z których naprawdę korzystają. Olaf nie je kwaśnych zup,rosół robię mu sama i przynoszę,Panie pilnują by olo nie pił wody,i nie jadł nic czego nie może.Dużo rzeczy jest gotowanych specjalnie pod olafa,np.klopsy indycze,gulasze wołowe,ostatnio nawet była zupa z dyni.Unikają cukru,używają miód,stosują nasze zioła.Zaczął tam chodzić w kwietniu i jeszcze ani razu nie był chory(a jest mega wrażliwcem).Jest to duże przedszole,prywatne ale z dofinansowaniem z gminy więc tragedii z opłatami nie ma:)Naprawdę z czystym sumieniem mogę polecić to przedszkole,jest fantastyczne.
Pozdrawiam
data: 2013.09.10
autor: Dorota z Wrocławia
Dziekuję Aido chociaz muszę poszukac jaki ma być ten stosunek tych kwasow...Pinezko wydaje mi się,że dajesz za duzo kaszy kukurydzianej do tej zupy..zapomniałas o płatkach owsianych...ja zupki gotuje w ten sposób ..mam taki schemat w głowie...np na 1,5 litra wszatku + szcz kurkumy+szcz tymianku +kawaleczek kosci z mięskiem np wolowiny czy cielaka +szcz imbiru+pol lyzeczki soli+szcz bazylii.To goteję tak z 1,5 godz nastepnie dodaje wrzatku troszke + ziemniaczki na wyczucie +marczewka +mniej pietruszki+kasza kukurydz 2 lyżki + cebula+ por biala częsc i zabek czosnku + 2 tyzki platkow owsianych + szcz soli.po 0,5 godz sprawdzam słonosc ma byc slona ale nie przesolona i dodaje tyle kropli cytryny aby nie bylo czuc nadmiaru soli ani cytryny+ szcz majeranku lub wrzatku+kilka kropli oliwy z oliwek + szcz pieprzu+ gotuję 10 min jeszcze...sprobuj ugotowac w ten sposob napewno jest wporzadku poniewaz mojemu malcowi bardzo sluzyla ..mozesz zamiast kaszy kukurydz. użyc gryczana niepaloną albo rzadziej jęczmienną i zawsze płatki owsiane jesli dajesz gulaszyk to juz nie zupke z miesem bedzie za duzo..trzymam kciuki bedzie dobrze.Gotuj zupke na czuja nie na wage bo zwariujesz..
data: 2013.09.10
autor: Leila
Aido, czy mogłabyś napisać jak działa ta kąpiel skrzypowa. Dwie torebki to dwie paczki czy dwie ekspresowe saszetki? Mojej siostrze po złamaniu nogi zalecono właśnie skrzyp.
Serdecznie pozdrawiam z Krakowa, do którego dziś wróciło słońce i jesień jest znów zjawiskowo piękna.
data: 2013.09.10
autor: Sasanka
Aida ja mam bardzo dobry stosunek do ziół widze w nich duża moc. Patrząc jednak na nerwice, szczególnie nerwice lekowa z atakami paniki , histerii i lękami czarno widze szybka pomoc. Zioła działają, ale trzeba je stosowac długo a efekty z czasem przyjdą. Nie zawsze jednak jest czas na to. Jak masz pacjenta który sie cały telepie, boi sie wszystkiego, ma napięte ciało jak kot który zobaczył psa to trzeba mu dać cos z farmakologii a tu medycyna lubi na szybko dawać benzodiazepiny. Po godzinie pacjent jest już prawie zdrowy ale jak odstawi piguly to wszystko wraca ze zdwojoną siła, a po 3 miesiącach stosowania benzodiazepiny leczymy sie z uzależnienia. Dlatego lekarze dają dodatkowo antydresanty, szczególnie teraz modne SSRI. Maja działać po 2 tygodniach stosowania i co najważniejsze nie uzależniają. To tyle teorii a praktyka pokazuje że każdy inaczej reaguje na wszystko. Moim zdaniem pacjent musi zdać sobie sprawę ze ma \\\\\\\"tylko\\\\\\\"nerwice i trochę ja olac do tego dołozylbym terapie zioła lub leki. Pacjent musi chcieć wyzdrowiec, musi sobie sam pomoc. T tak jak z dieta PP , kto chce to stosuje nikt nikogo nie zmusza :)
Co do diety :) 3 dzien owsianka , ale bez przypraw i owoców. Właśnie zjadłem pozywa zupę , a zaraz idę piec indyka+ kaszę. Więc powoli powoli cos działam w temacie odżywiania . W tym tygodniu zamówie termos który mi polecilas. A dodatkowo powiem ze stał sie cud - moja żona wzięła do pracy obiad i to warzywa z ryżem, gdzie zawsze jadła kanapki :) tak więc powoli powoli cos zmieniamy w swojej diecie. Dziękuje Tobie oraz ludziom którzy mi pomogli.
data: 2013.12.16
autor: JK
Pinezko, mój synek miał podobne objawy. Najlepiej było, gdy mieszalam zupę z owsianka(1/1) lub innym weglowodanem(np. ziemniaczki).Wtedy wszystko było ok. Tak szczegółowe proporcje chyba nie są, aż tak istotne. Gdy skończył 2 rok okazało się ze moze jeść już bez owsianki. Myśle ze był bardzo wrażliwy i sama zupka była dla niego jeszcze zbyt intensywna. *** Śmiem zaryzykować tezę, ze leki, nerwice, depresję to takie same dolegliwości jak inne choroby fizjologiczne. Są wynikiem wieloletniego osłabienia naszych narządów zła dieta, stresem, zimnem, uzywkami... To wynik niedoborow i nadmiarow. Myśle ze odpowiednia dieta można te dolegliwości zniwelować, ale to równie długookresowy proces. ***JK a propos złości na nas forumowiczow, tu trzeba mieć dystans do siebie, tu nikt nie owija w bawełnę, tu uslyszysz szczere diagnozy, każdy szczegół jest wypomniany. Mnie to bardzo odpowiada, bo chciałabym dążyć do mojej najlepszej wersji, a bez takich wytykow się nie da. Po prostu gotuj, próbuj, a kostka Rubika zacznie się sama ukladac. Pamiętaj, ze leki to inne sztuczne formy dochodzenia do równowagi, ale sztuczną droga do niej nie dojdziesz. Pzdr
data: 2013.09.10
autor: Mtd
JK, proszę nie pisz tak o ziołach, one mają wielką moc. Cała rzecz polega na odpowiednim doborze.Być może, że przy tak trudnym problemie jak nerwica nie jest łatwo zadziałać ziołami ale nie jestem pewna :). A Ty nie rozpisuj się :) tylko gotuj i poczujesz na sobie MOC ziół i przypraw i energii OGNIA. Masz rozgrzać te swoje zastoje, wyrównać niedobory zlikwidować nadmiary. Przeanalizuj obieg energii w ciele, jak też ONA dociera do mózgu? :) książka!!!. Masz rację z witaminami z grupy B, magnez i B6, selen i inne to mój \\\\\\\"konik\\\\\\\" a i krzem!!!. Mogłabym długo pisać ... Ciekawe doświadczenie: zalać dwie torebki skrzypu ciepłą wodą i podgrzać , nie gotować i zostawić na kilka godzin. Przygotować sobie kąpiel, tyle wody z tym skrzypem żeby przykryło ciało i poleżeć 20-30 minut :) Pozdrawiam.
data: 2013.12.16
autor: Aida
Pinezko, jak dla mnie wszystko z proporcjami warzyw jest okay, choć nie napisałaś ile mięska dajesz na wywar albo czy ono jest z kostką i jak dużą. Gotując wywar nie dodajesz także na tym etapie przypraw - dlaczego? Według mnie, po podziale zupki na dwie części dajesz trochę za dużo smaku kwaśnego (wystarczy 4-5 kropli na 0,5l) oraz nieodpowiednią ilość przypraw (operuj szczyptami albo osławioną forumową \\\\\\\"mgiełką przypraw). Czy \\\\\\\"ł\\\\\\\" to łyżka czy łyżeczka? Zakładam, że łyżeczka :)Pinezko, w Filozofii smaku masz podane przepisy dla dzieciaków - krok po kroku. Zastosuj je, a jeśli zupa wychodzi za rzadka dodaj mniej wody lub kilka ziemniaków więcej aż do zadowalającej Cię konsystencji dbając o równowagę smaków, głównie by zupka nie wychodziła zbyt mdła. Jednak kolendra, pieprz czarny i chili w jednym dziecięcym zestawie to może być zbyt wiele szczęścia naraz :) Nie wiem też, czy Twój synek powinien zjadać zupę z mięsem (wystarczy sam fakt, że jest na mięsku), a następnie jeszcze gulasz. Jeśli kupony są kruche to sugeruje zbyt wiele wapnia. Może zastosuj podany przez Panią Anię rozkład posiłków dla maluchów zawarty w Filozofii życia? Pamiętaj też, że możesz mieszać owsiankę z zupką jarzynową na drugie śniadanie. Dodatkowo zerknij Pinezko do rozdziału Dziecięce gotowanie w Filozofii smaku gdzie są wskazówki Pani Ani jak rozszerzać menu dla maluchów. Pozdrawiam
data: 2013.12.16
autor: Fox_India
Leila, eyeq to specjalistyczny skład, szczególnie dla dzieci uczących się intensywnie, niespokojnych i z nadpobudliwością a także z niedoborami wynikającymi z diety ubogiej w GLA i te inne. Dla dorosłych i kobiet w ciąży najlepsze są standaryzowane omega. Dorosły człowiek powinien przyjmować 1000 jednostek dziennie. Ja polecam Ecomer i Ecomer Gold. W innych suplementach należy zwracać uwagę na stosunek Omega 3 do Omega 6. Pozdrawiam serdecznie.
data: 2013.09.10
autor: Aida
Serdeczne dzięki JK za namiary na stronę Pana Grzegorza dla osób borykających się z nerwicą, a także za podzielenie się swoimi doświadczeniami w walce z tą przypadłością. Śledzę forum od kilku lat, tak długo też trwają moje doświadczenia z dietą pp, ale nie wypowiadam się na forum, bo wydaje mi się, że nadal mało wiem. Przeczytałam książki, uczę się ciągle , jestem spokojna, że wybrałam właściwą drogę i jestem zupełnie odporna na różne rewelacyjne doniesienia dot. innych super zdrowych diet. Wchodząc w pp miałam już ponad pół wieku gotowania po swojemu, jakieś ugruntowane teorie co jest zdrowe . Na początku gotowałam przede wszystkim zupy, chociaż nie wszystkie mi służyły, większość była za ostra. Dobrze czułam się po złocistej miksowanej i zacierce z pierwszej książki (szybko dały się przyrządzić),zachwycona byłam krupnikiem , nie mówiąc już o owsiance, którą pokochałam od pierwszego ugotowania. I tak metodą prób i błędów (dolegliwości gastrologiczne) wybrałam z książek swoje ulubione potrawy ,nie jest to duży wachlarz, ale mimo to czuję dobroczynne działanie pp.
data: 2013.09.10
autor: Marynia
A ja w sprawach dziecięcych znowu, może tym razem ktoś będzie mógł mi pomóc. Ostatnio namieszałam w diecie mojego 17 m-cznego synka dlatego piszę by znów nie popełnić błędów. Szukam zupy idealnej dla niego i prawie mi się udało uzyskać gęstą zupę, ale wydaje mi się, że jeszcze jest za rzadka. Mam nadzieję, że Was nie zanudzę podając proporcje jakie stosuję i proszę o ewentualne skorygowanie. Najpierw gotuję \\\\\\\"bazę\\\\\\\" czyli wywar mięsny 1.5godz. później na 1.5 litra tego wywaru dodaję trochę kurkumy, 32dkg marchwi, 40dkg. ziemniaków, kawałeczek pietruszki, 8 płaskich łyżek kaszy (zazwyczaj kukurydzianej) 12dkg cebuli i 16 dkg pora i mały czosnek gotuję godz. miksuję wychodzą z tego 2l zupy więc dzielę na pół i w jedną połowę miksuję ok. 5ł mięska (cielęcine)i dodaję ok 0.5 ł soli, cytryny 17 kropli a do części bez mięsa 15kropli później troszkę kurkumy bądź majeranku, płaską łyżeczkę kminku i po 0.5ł imbiru, kolendry i pieprzu czarnego i chili na czubku łyżeczki. Jak myślicie mogłabym dodać jeszcze trochę kaszy by była bardziej gęsta? jeszcze nad owsianką doskonałą pracuję ale coś mi nie wychodzi bo mały pryta nawet w trakcie jedzenia jej. Dzisiaj zrobił aż 5 razy kupkę i jak na moje oko to nieco za dużo i nie mam pojęcia dlaczego ale dość często mu się to zdarza. Czy któraś doświadczona mama i bardziej bystra ode mnie mogłaby mi podpowiedzieć czy ta zupa jest ok i co z tymi kupkami (konsystencja nie plastyczna tylko że tak to nazwę krucha;)? Na drugie śniadanie dostaje zupę z mięsem a na podwieczorek bez mięsa. Na obiad ziemniaki z gulaszykiem cielęcym no i kolacja owsianka.
data: 2013.12.16
autor: Pinezka
Wiecie co zioła ziolami , na jednych działają na innych to placebo. Niektórzy pacjenci maja to do siebie ze wystarczy im dać melise w tabletkach i powiedzieć ze to działa i oni świecie w to wierzą - takie nieszkodliwe koło ratunkowe, ktore czyni cuda. Kiedys wysnulem teorie do lekarki ze te wszystkie nerwice to bardzo duze braki magnezu (uboga w magnez dieta) i wystarczy w duzych dawkach podac magnez. a pani doktor powiedziala ze gdyby to bylo takie proste to nie byloby psychiatrow. Profesjonalna terapia to leki+terapia, mozna sama terapie ale rezultaty sa wolniejsze ale trwalsze niż same leki. A z ciekawostek powiem ze na niektore nerwice stosuje sie leki z lat 50-tych bo sa najskuteczniejsze, bo nie ma nic lepszego.
I teraz rzecz najważniejsza - zrozumienie choroby przez otoczenie. A z tym już trudno. Wyobraźcie sobie chłopa 180cm 100kg wagi który ma atak leku, duszności, nogi z waty , itd powiecie wariat. A moze trzeba z nim porozmawiać, dać mu trochę otuchy. Z doświadczenia powiem , ze nawet bliscy nie rozumieją tego problemu, a co dopiero otoczenie. Przykładem jest mój przyjaciel- jak miałem ostra jazdę z nerwica, to on mówił do mnie 0 leków , nie dawaj sie , nie wyglupiaj sie. Rok pózniej to on leczy sie na nerwice w zakładzie zamkniętym. Tak więc nie wiadomo kiedy i kogo moze złapać :(
data: 2013.09.10
autor: JK
Sasanko, dziękuję, że o tym napisałaś. Słyszałam sporo o różeńcu ale go nie stosowałam. Ostatnio rozmawiałam z panią, doświadczonym farmaceutą,opowiadała o swojej znajomej, której wspaniale pomógł różeniec na stany depresyjne. Może to jak zwykle jest indywidualne.Ja jak mam\\\\\\\"pochyłą\\\\\\\" łykam dziurawiec w tabletkach i jest OK :).Słyszałam, że świetnie działa wyciąg z glistnika ale wiele lat temu został wycofany z produkcji. Opowiadał mi znajomy lekarz, że w szpitalu , gdzie pracował, pielęgniarki regularnie prosiły o receptę na mieszankę w której skład wchodził glistnik. Wycofano, bo podobno ma jakieś narkotyczne działanie.. ale to takie opowieści.Pozdrawiam.
data: 2013.12.16
autor: Aida
Zapomnialam dodać, że ten eyeq zawiera olej z wiesiołka czyli kwasy omega 6 dodatkowo (może to sie komuś przyda)i rzeczywiście sklad jest ok..może ktoś juz wie od pani Ani? synkowi podaje w płynie Mollersa bezsmakowy.
data: 2013.09.09
autor: Leila
Aido czy ten olej z ryb eyeq stosuje sie tez w ciazy na opakowaniu nie ma wzmianki na ten temat...pozdrawiam forum.
data: 2013.09.09
autor: Leila
Kamilun sprowadz sobie ze sklepiku P.Ani ostrożeń i prawidłowo zaparz, przynajmniej się spokojnie wyśpisz
data: 2013.09.09
autor: ostróżka
Aida zasugerowala Kamilun różeniec górski, więc podzielę się moimi doświadczeniami z tym ziółkiem. Zaintrygowała mnie ta roślina, działająca jak żeń-szeń, podnosząca odporność, witalność a na dodatek działająca antydepresyjnie. Sytuację na przetestowanie specyfiku miałam odpowiednią, ze względu na mierną formę i ogromną ilość zadań wspomożenie ziołowe wydawało się jak najbardziej wskazane.Odwiedziłam zielarnię, kupiłam różeniec i zaczełam go zażywać. Power owszem się pojawił, zmęczenie przychodziło później, niestety \\\\\\\"skutki uboczne\\\\\\\" sprawiły że zrezygnowałam z tej suplementacji.Wiem, że to zabrzmi dziwnie, ale po prostu pojawiły się sny, które mi się nie podobały, to były \\\\\\\"nie moje\\\\\\\" sny. Moje sny lubię, czasem nawet te męczące, te powtarzające się, te straszne, one dają wgląd, dają do myślenia. Jakiś czas temu znajoma szukała naturalnych środków antydepresyjnych, powiedziałam o tym różeńcu i o swoich doświadczeniach, powiedziała że jej to nie dotyczy, bo od lat nie miewa snów. Po paru dniach zażywania i u niej pojawiły się dziwne sny, z motywami utraty, przerażenia, lęku. Zużyła to jedno kupione opakowanie i już nie kontynuowała kuracji. Nie chcę nikogo zniechęcać, bo to ziele na pewno działa, a dodatkowe atrakcje są kwestią indywidualną, ale napisałam, może komuś się to przyda. Pozdrawiam serdecznie
data: 2013.12.16
autor: Sasanka
Jedna ważna rzecz dla Kamillum - najpierw idź do lekarza i zrob wszystkie badania żeby wykluczyć choroby organiczne. A co wygole lekarz ci stwierdził i jaki dał leki ? JK
data: 2013.09.09
autor: CDTPB
Jestem wiekowa, emerytka i ponad rok uczę się angielskiego dla przyjemności. Jest ze mną w grupie bardzo energetyczna matka samotna po 40-stce i wiecie co? Odkryłyśmy po wakacjach, że jesteśmy obie w tym samym Klubie Pięciu Przemian wg Anny C! To jest właśnie to! Skutkuje: wyjątkową energią, radością zmagania się z życiem, pogodą w sercu i życzliwością. Warto. Pozdrawiam p.Annę i Forum.
data: 2013.09.09
autor: Ewil
Aida dziękuje za pomoc jak zbióre to wszystko do kupy i zacznę stosować to moze sie uda.
A co do mojej nerwicy to wiesz była minęła, ale jak to w Polsce zaliczylem 10 psychiatrow zanim trafiłem na 2 kobiety ktore nie chciały ze mnie robić rośliny tylko chciały mi pomoc. Dostałem lekki lek na nerwice , który pomógł mi odetchnąć od \\\\\\\"walki\\\\\\\" z wiatrakami. Trafiłem na stronę Pana Grzegorza i mówię sobie dasz radę ńie jest to nic trudnego. Rok temu bałem sie sam zostać w domu, przejść przez ulice, wejść do centrum handlowego, itd Pan Grzegorz napisal jedno zdanie ktore zmieniło jego życie i moje. Ok umre, skoro taka ma byc ńiech bedzie. Zaakceptowalem smierć, tyle razy miałem atak leku paniki i ńie umarłem (psycholog powiedział mi to samo masz atak leku , przecież to nic nowego wiesz jak sobie z nim radzić zaraz mińie wiele razy to przechodzilem). Zdałem sobie sprawę z tego, ze nie umieram to tylko mój mózg złe interpretuje rzeczywistość i staje do ataku ńiewiadomo z czym ... Psychiatra polecił mi Panią psycholog, kobietę koło 60-tki. Niby rozmawiamy o niczym i o wszystkim, ale w ciagu godziny zadaje 3-4 pytania nad który muszę sie mocno zastanowić , ale widze ze sa \\\\\\\"oczyszczajace\\\\\\\" i powodują ze nerwicy nie ma. Z technik relaksacyjnych to Kamilum musisz sie nauczyć oddychać, musisz zając czymś umysł - hobby, sport, sprzątanie, choćby pisanie tego co czujesz. Nie możesz zostawić myśli samym sobie , bo w konsekwencji zaczniesz sie zastanawiać nad choroba i dopuścisz do ataku leku. Nie słuchaj ludzi którzy chcą żebyś wyjechała na wieś , czy gdzieś daleko od ludzi bo tam jest spokój. Tam jest spokój i tam pojawiają sie myśli, a one prowadzą do ataku. Rób to co sprawia ci radość, a odwraca Twoja uwagę od choroby. Po trochu staraj sie tez z nią walczyć, bez chęci wyzdrowieńia i dopóki sama sobie nie pomozesz nikt tego nie zrobi za ciebie, nawet żadne cudowne antydresanty. Przestaniesz brać i choroba moze znowu wrócić ... Poza tym jak sie zbliża atak to pomysl o czymś najwspanialszym co cię spotkało w życiu, jak gdzieś idziesz, np do sklepu to nie myśl co złego moze cię spotkać, tylko myśl co masz w nim kupić, choć chcesz jeszcze zobaczyć , itd złe myśli zamieniaj na pozytywne. I ostatnia rzecz bo i tak sie rozpisuje nie wnikaj czemu cię to spotkało jakie sa przyczyny, możesz stracić całe życie i sie nie dowiesz. Raczej pracuj nad sobą tu i teraz. A ze statystyk to nerwice ma około 40% polskiego społeczeństwa w wieku do 35 roku życia, 30 % czynńych zawodowo ńiemcow ma depresję i nerwice. Witamy w kapitalizmie, gdzie rządzi kasa i nic wiecej, a kto nie potrafi sie odnaleźć trafia do psychiatry. P.s. Moja znajoma okazało sie ze jest psychiatra i dzien w dzien ma 20 pacjentów glowńie młodych ...
data: 2013.12.16
autor: JK
Przypomniało mi się, bardzo dobry skład ma eye IQ.
data: 2013.09.09
autor: Aida
Taaa, po 1 wojnie było pokolenie stracone a teraz po upadku komunizmu jest pokolenie napiętnowane latami 80-90 a za czasow Frycza Modrzewskiego też sporo pisane było traktatów że takie będą Rzeczpospolite jakie ich młodziezy wychowanie. I za Staszica też młode pokolenie się demoralizowało i trzeba było na nowo wychowywać. I tak od Adama i Ewy pokolenia sa wykoslawione a swiat barbarzyński, a psychologowie mają skromne narzędzia.... ale wystarczające do pisania mądrych artykułów o niekorzystnych zjawiskach społecznych aby wytłumaczyć nam na jakim świecie żyjemy bo my som za gupi i nie możemy zrozumieć ani tej głębi przemian ani tej głębi przeżyć ani tragizmu piętna ani w ogóle
data: 2013.09.09
autor: ostróżka
Bystrooka, coś przeskoczyło, to Jagoda napisała o stosowaniu prostych dań. To bardzo pomocne w Twojej sytuacji. Z tego co napisałaś wynika, że potrzebujesz dużo czasu na wyjście z tego impasu. Nie martw się, bo wszystko będzie dobrze. Może zachłysnęłaś się nowym gotowaniem a w Twoim przypadku trzeba dużej uważności. I tak masz bonus od Pana Boga, za miejsce w którym mieszkasz:))Wracając do rzeczy, ja na Twoim miejscu trzymałabym się przepisów. Żeby wzmocnić organizm, stosuj tylko ciepłe i delikatne potrawy. Małe posiłki co trzy godziny. Miksowane zupy i rosół to podstawa. Rzeczywiście może być tak, że organizm zacznie coś \\\\\\\"wypluwać\\\\\\\" tzn. wysypka to skóra, a skóra to płuca. Słabe płuca, wracamy do złej pracy śledziony, czyli gorąca, zrównoważona zupa. Ściskam Cię suwalszczanko :) Gotuj i pytaj :)jesteś na dobrej drodze.
data: 2013.12.16
autor: Aida
JK,tak, nawet wskazane żebyś stosował mniej przypraw, dopóki nie wzmocnisz się. Najważniejsze to eliminacja produktów, które nie będą Ci służyły. Ciągle ciepłe posiłki. Tak jak pisałam wcześniej nie posmakowała Ci owsianka, zjedz na śniadanie miksowaną np. porową. Nie zastanawiaj się, że na śniadanie zupa obiadowa. Moi synowie odmówili jedzenia owsianki i picia kawy, raptem przestało smakować. Jakiś czas to znosiłam. Ale jeden z synów, mega wrażliwy i w ogromnej opozycji do wszystkiego co nie jest jego pomysłem i decyzją, zaczyna \\\"zjeżdżać\\\" energetycznie, więc zaraz polecą emocje. Postanowiłam, że ma jeść na śniadanie miksowaną zupę, jaką sobie zażyczy ale ma być zjedzona. Pierwsza reakcja była taka: na śniadanie zupa? Bo coś .. tam i nawymyślał. Oczywiście musiałam \\\"postawić się\\\" i dużo to kosztowało ale udało się. Jest poprawa, ale daleko do równowagi.Boję się myśleć co będzie jesienią i zimą.Tak więc wracając do Ciebie. Postaraj się jeść, jeżeli to możliwe, co trzy godziny miseczkę miksowanej zupy lub rosołu. Rosół możesz mieć w termosie ( dobre termosy Rotpunkt, chodzi o to żeby wnętrze było szklane). Do tego jakieś duszeniny, warzywa z niewielką ilością mięsa. Wszystkie przepisy mają naturę neutralną, więc je stosuj zgodnie z własnymi upodobaniami.xxx Strona, którą podałeś, jest niesamowita a raczej doświadczenia autora, jestem wstrząśnięta ale pełna nadziei, że uda się Tobie i Kamilun i wielu, wielu innym. Lęki i ataki paniki to też piętno naszych czasów. To straszne, ale często pochodzą od najbliższych osób. Minorowe to zakończenie, aż mi się zrobiło \\\"byle jak\\\". Na szczęście jest wiele sposobów i technik które są pomocne i bardzo skuteczne. Schodzę do strefy ZERO. Pozdrawiam i pytaj :)).
data: 2013.12.16
autor: Aida
Kamilun, a Ty jesteś na PP? Wyeliminuj zupełnie wieprzowinę; smaku słonego używaj jedynie do równoważenia; jakieś fasolki czy soczewicę możesz dodawać do zupy, ale nie gotuj zupy z soczewicy, czy fasolowej. Obserwuj jak się czujesz po kawie, jeśli trzeba, rób słabszą albo rezygnuj z przed i popołudniowej. Zlokalizuj pierwotne źródło negatywnych emocji i pracuj nad nim, próbuj się odciąć jeśli nie fizycznie to mentalnie. Odreagowuj złe emocje - bieganie, rower, zumba. Jeśli masz problemy z oddychaniem rób ćwiczenia z balonikiem pompując go jak najdłuższym oddechem. Oczywiście 100% dyscyplina i raczej dieta jak dla matek karmiących. Jak na razie tyle mi przyszło do głowy. Pozdrawiam ciepło.
data: 2013.09.09
autor: KaM
Witam wszystkich, Kamilum, czy badałaś tarczycę? Nie leczymy tu stanów lękowych, tylko wzmacniamy ciało i psychikę naszym zrównoważonym jedzeniem, ćwiczeniami. Ważna praca z emocjami(np. terapia). W książkach pani Ania pisze o emocjach. Ważna jest relaksacja i nabieranie dystansu do siebie, świata. To jest do opanowania. Pracujemy nad sobą! Powodzenia.
data: 2013.09.09
autor: Urszula Zielińska
Piętno czasów lat 80 i 90-tych. To właśnie psychologowie z ich skromnymi narzędziami zauważyli, zbadali i opisali tą zmianę Milenijną. To szerokie zjawisko społeczne spowodowane zmianą systemu społeczno-polityczno-finansowego. Nagle w niektórych środowiskach pojawiły się nowe możliwości w wielu sferach życia społecznego. Świat „otworzył się” i nastąpiło zachłyśnięcie się. Oczywiście należy pamiętać , że to dotyczy tylko niektórych grup społecznych. Jest wiele fajnych źródeł na ten temat. Zainteresowałam się kiedyś tym tematem, bo nie mogłam zrozumieć postawy wielu osób wokół mnie . Właśnie tych cech , które były mi obce. Wychowano mnie w kulcie pracy. Czy to dobrze czy źle , czasem już nie wiem. Oczywiście cóż są winni Ci młodzi ludzie ? teraz już dorośli, rodzice chcieli dla nich jak najlepiej, żeby mieli to czego im zabrakło. Zamiast wychowywać, dawali coraz więcej i więcej ale nie dali tego co ważniejsze. To jest pokolenie, które cechuje duża pewność siebie, często dłużej mieszkają razem z rodzicami, opóźniając przejście w dorosłość, są tolerancyjni i otwarci na to, co inne, nie pamiętają czasów PRL-u - są pokoleniem \\\"nieskażonym\\\" komunizmem. Są świetnie przygotowani do pracy w realiach wolnego rynku i globalizacji. Dobrze rozwiązują częste problemy, ale słabiej radzą sobie z niestandardowymi. Technologia, z której tak aktywnie korzystają, pozostawia im mało czasu na myślenie autonomiczne i wyrobienie sobie własnych poglądów, jednocześnie zaś umożliwia im sprawdzanie wiedzy w różnych źródłach. Dochodzi do stopniowej alienacji pokoleniowej - nie kontaktują się niemal wcale z przedstawicielami poprzednich pokoleń (nie licząc rodziców). Nie szukają autorytetów, żyjąc w przekonaniu, że \\\"wszystko jest w ich rękach\\\" i nikt nie może im nic narzucić. Uważają, że jeśli czegoś nie ma w sieci, to taka rzecz nie istnieje - ogranicza to ich zdolność do rozwiązywania problemów. Nauczeni biegłego posługiwania się klawiaturą, zapominają jak się pisze ręcznie. Często są zbyt pewni siebie i niecierpliwi, muszą się dopiero uczyć odpowiedzialności za swoje czyny. Ta spuścizna powoduje, że bardzo trudno jest wychowywać dzieci nie godząc się na wiele powszechnych zachowań. Mam na myśli sposób żywienia!! Ale nie tylko, bo styl życia: od komputera do TV to na dłuższy dystans zagłada. Żniwo fast fodów, mrożonek i innych wynalazków już jest. Medycyna nie da rady tego stłumić, nie chcę myśleć co to będzie. Pilnuję własnego podwórka ale idzie jak po grudzie, bo w otoczeniu jest różnie. Mam teraz najgorszy czas, czas konfrontacji. Owszem, trafiło mi się, że mam bardzo zdolne dzieci, system edukacji nie wystarcza i co mam zrobić? Summerill nie ma. Indywidualiści, nieugięci ale wspaniali. Może jakoś to przetrwam i dane mi będzie zobaczyć co z nich wyrośnie. Uważam, że jeszcze gorsze następstwa niesie styl życia wielu rodzin. Nie ma wspólnych posiłków, rozmów , wspólnego gotowania, jest tak potworna alienacja – wszyscy za murem, ochrona, piloty. Ta brzydko zwana socjalizacja to tylko szkoła,chyba że rodzice zatroszczą się o więcej. Młodzi ludzie przeżywają straszne dramaty ale kto jest odpowiedzialny? Na tym forum też pojawiają się takie osoby i one często nie rozumieją dlaczego tak są potraktowane. Bo to forum jest w sieci! Ma być odpowiedź.
Ech!
data: 2013.12.16
autor: Aida
Kamilun ja miałem ataki leku i paniki, brałem leki , chodziłem na zajęcia z psychologiem. Na tym forum pewnie uzyskasz informacje ze właściwa dieta pomoże. Jest w tym prawda - magnez, wit. Z grupy B, omega-3 wszystko to powoduje nasz organizm jest mniej podatny na bodźce z zewnątrz. Techńiki relaksacyjne- właściwe oddychanie, woda, terapia behawioralno-poznawcza. Poza tym atak paniki i leku ńie trwa w nieskończoność , kiedyś musi minąć. Jedyna amatorska strona polecana przez lekarzy jest ta wwww.szaffer.pl . Mimo ze człowiek nie jest ani psychiatra, ani psychologiem ma wielka widze na temat nerwicy i najlepsze jest to ze sie jej pozbył raz na zawsze. Poczytaj bo facet duzo przeszedł , a ja czytając go widziałem siebie ... I moja rada zajmij czymś swoje myśli , bo jak je zostawisz samym sobie to atak leku masz gotowy.
data: 2013.09.09
autor: JK
Kamilun, a praca z uważnością - TU i TERAZ - zatrzymaj ten moment i przyjrzyj się temu lękowi, opisz go dla siebie i przeczytaj! To Twoje demony i musisz nauczyć się nimi zarządzać. Wszystko jest w Tobie w Twojej głowie. Schematy które w kółko powielasz. Wiem ,łatwo powiedzieć:(. Oczywiście trzeba dotrzeć do źródła i je przeanalizować, zrozumieć. Nie będzie łatwo.Podam Ci technikę poszerzania świadomości spróbuj:) Technika – STOP!
Zacznij wykonywać tę prostą metodę przynajmniej sześć razy dziennie.Za każdym razem trwa ona tylko pół minuty, zatem całość zabierze ci trzy minuty dziennie To najkrótsza technika medytacji na świecie. Cała sprawa polega na tym, abyś robiła to nagle.Idąc ulicą nagle przypominasz sobie o STOP. Zatrzymaj się, zatrzymaj się zupełnie, żadnego ruchu. Bądź obecna TU i TERAZ przez pół minuty. W jakiejkolwiek sytuacji się znajdziesz – zatrzymaj się kompletnie i bądź uważna wobec tego, co się dzieje. Po upływie pół minuty ruszaj znów i powtarzaj tę metodę przynajmniej sześć razy dziennie. Jeśli nagle stajesz się obecna tu i teraz, cała energia ulega przemianie. Ciągłość Twojego umysłu zostaje przerwana. Jest to tak nagłe, ze umysł nie potrafi stworzyć nowej myśli tak szybko. Potrzebujesz nieco czasu, gdyż umysł został zaskoczony.Gdziekolwiek jesteś, w momencie, gdy będziesz o tym pamiętała, wyszarpnij się swojemu istnieniu i zatrzymaj się. Nie tylko ty staniesz się świadoma. Wkrótce także poczujesz, ze inni stają się świadomi twojej energii, świadomi że coś się stało.
- nieznane zapukało do ciebie !!! Powodzenia, to działa.
Mam nadzieję, że wiesz o tym jak wielkie znaczenia ma zrównoważenie organizmu właściwym pożywieniem? to PODSTAWA i o tym nie będę pisać.
Trzymam kciuki!!! Antydepresanty, cóż, napisałaś,zapytałaś to może oznaczać, że dasz radę bez nich. Może jesteś osobą niezwykle wrażliwą na ten barbarzyński świat, jeżeli tak to poczytaj o preparatach dr. Bacha, tak sobie myślę, może różeniec górski byłby dobry. Pozdrawiam.
data: 2013.09.09
autor: Aida
Aida, dziękuje :) widać, że jesteś z grupy osób pozytywnie nastawionych. Czy jestem rozczeniowy , moze i tak. Po 1,5 roku chodzenia po lekarzach chyba jestem i jestem chyba rozgoryczony Polska służba zdrowia, która jak dla mńie ńie istńieje. Cóż Polska szara rzeczywistość. Pracuje w takiej branży, ze widzę na codzień i przepych i skrajna biedę. Jak człowiek z porażeniem mózgowym po opłaceniu czynszu, rachuńkow ma 30 zł na jedzenie na cały miesiąc a Państwo ma go w dupie. Nieważne w końcu tabelki pokazują ze jesteśmy zielona wyspa i kryzys nas ominął ... Dobra nieważne.
Zadam ci pytanie - czy przyprawy mogę stosować w mńiejszej ilości niż w przepisach ??? Nie czuje sie po takiej ilości dobrze ...
data: 2013.09.09
autor: JK
Kamilun, na początek kilka pytań. Czy odżywiasz się pożywieniem zrównoważonym? Czy jadasz regularnie? Czy się wysypiasz? Czy masz bardzo stresującą pracę? Czy zaprzątają Ci głowę nierozwiązane problemy, niezakończone sprawy? A jak dajesz sobie radę z codzienną gonitwą? Wiem z autopsji co to ataki paniki i stany lękowe. Wiem jakie towarzyszą temu myśli i jak ciężko te stany opanować. Możliwe, że występuje wraz z powyższym niemożność wzięcia pełnego, głębokiego oddechu. U mnie wszystkie te stany były konsekwencją wycieńczenia organizmu z powodu złej diety, niewyspania, przepracowania, stresu i ciągnących się za mną różnych toksyczności :) Stany, o których piszesz, są wyraźnym sygnałem, że Twój organizm znajduje się na równi pochyłej z ostrym pikowaniem w dół. Antydepresanty to będzie dopalacz, który dopełni dzieła zniszczenia. Jednakowoż :) jednakowoż można się tych wszystkich \\\"niedogodności\\\" pozbyć ale jest jeden warunek. Na trzy pierwsze pytania, które postawiłam u góry, musisz odpowiedzieć twierdząco, a potem poukładać życiowe puzzle, żeby stworzyły poprawną (uporządkowaną) całość.
data: 2013.12.16
autor: Fox_India - pokolenie lat 80-tych :D
No, aż się boję napisać ale trzeba, w archiwum jest kilka cennych informacji na temat depresji Freia poleca min. krople Bacha a p.Ania radzi aby jeśli odzywianie złe to korzystać z lekow trzeba, póki człowiek nie wzmocni się jedzeniem. No, trzeba poczytać
data: 2013.09.09
autor: ostróżka
Witam forum.Kamilun, nie ma twoich postów w archiwum,czy my Cię znamy, czy Ty jesteś na PP. My tutaj różnym \\\"niepokojom \\\" dajemy radę stosując kąpiele w ostrożeniu, świeże powietrze ,gimnastykę, rytuały tybetańskie i zrównoważoną dietę dobrze dopilnowaną bez słodyczy surowego zimnego i kwaśnego,dobrze też jeżeli mamy w swoim otoczeniu kogoś kto nas wspiera w motywaćji do tego aby jednak te kartoflanke ugotować i szczególnie wieczorem zjeść imbirówką następnego dnia poprawić,owsianką załagodzić.Brać omega3 magnez nie unikać słońca spacerów i rozmowy. Czy wiesz co to zrównoważone jedzenie,czy czytałaś książkę P.Ciesielskiej w której jest nawet tabelka jak na naszą psychiczną kondycję wpływają niedobory w jedzeniu? Jak się odżywiasz?Jak oddychasz, czy wiesz cos o tym,że słodycze potęgują depresyjne nastroje.
data: 2013.12.16
autor: ostróżka
Witam serdecznie całe forum. Dziękuję Aido za radę, ale nie jest to proste : \\\"nie stosuj wieloskładnikowych dań\\\", skoro oprócz owsianki i dodatków do drugich dań wszystkie pozostałe są wieloskładnikowe! O matko, jakie to trudne! Wydaje się, że jestem po lekturze książek, czytam archiwum, stosuję się w 100% do założeń, ale..... No właśnie, takie detale typu: rosół zbyt esencjonalny - szkodzi, za duzo - szkodzi, mięso jangizowane z aromatycznym sosem w nadmiarze - szkodzi. Ale kiedy jest \\\"za dużo\\\", \\\"w nadmiarze\\\", jaki to \\\"sos aromatyczny\\\"? Jak czytam posty o tym, że wyszliście z alergii, AZS, łuszczycy, to serce się raduje, a u mnie na razie nastąpiła sytuacja odwrotna - nie miałam alergii (właściwie, to niby miałam alergię na kurz, dlatego przyjmowałam kilka lat Alertec, ale objawiało się to swędzącymi powiekami, dlatego mi to nie grało, i z ksiązki doczytałam, że to padnięty środkowy ogrzewacz), a teraz mam potwornie swędzącą pokrzywkę. Wydaje się, że stosuję proste i dostosowane dania: menu z wczoraj: kawa, owsianka, jajecznica na pomidorze z ryżem, gulasz cielęcy z ziemniakami, kartoflanka i 5 klusek śląskich. Po każdym posiłku obserwacja i jakby wszystko ok., a wieczorem po kąpieli twarz zaogniona, pokrzywka też. Dodam, że od trzech dni biorę Alertec, a pokrzywkę smaruję maścią protopic, żeby jakoś funkcjonować. Jednak nie poddaję się, bo poza tym jedzenie mi bardzo smakuje, mam więcej energii, ból, który towarzyszył mi od połowy roku (środek brzucha) wycisza się. Największym problemem jest bezsenność i alergia. Czy to tak ma być? Czy najpierw musi być gorzej, żeby potem było lepiej?
data: 2013.12.16
autor: Bystrooka
Witam was serdecznie dziewczyny. Mam pytanie : czy któraś z was wie jak leczyć ataki paniki i bardzo mocne stany lekowe ? Dostałam od lekarza antydepresanty, ale się zawzięłam, ze nie wezmę i potrzebuje pomocy.
data: 2013.09.09
autor: Kamilun
A podobno mężczyżni to najlepsi\\\" kucharze z intuicją\\\" a panu JK to od samego początku kładziemy w głowę ze powinien zacząć czytać książki od nowa a on jest zły bo nie dostał przepisu na śniadanie po ktorym by go żołądek nie bolał a jak tak poczytałam wszystkie posty to nikt mu tutaj tak nie naurągał jak on nam i tylko za to że skrytykowałyśmy jedzenie dzieci w przedszkolach.A co do lat 80 to tacy byli psycholodzy jakie były czasy nic na to nie poradzimy ze tak myśleli.
data: 2013.12.16
autor: ostróżka
Zatoczyłeś koło JK. Każdy jest indywidualny, niepowtarzalny, i tak samo wytyczne o które pytasz - dla każdego są inne. W tej materii liczą się niuanse, które każdy, każda z nas odkrywała i odkrywa metodą prób i błędów. Ramy naszych zachowań określone są w książkach. Innej drogi nie ma.
data: 2013.09.08
autor: KaM
AB, proszę bardzo :) i wszystkiego najlepszego!
data: 2013.09.08
autor: Aida
JK, nie lubię takich dyskusji, bo zabierają mi cenną energię i czas, i nie zawsze są rozumiane zgodnie z intencją piszącego. Pomyślałam sobie, że może jednak napiszę.Fox India \\\"poszła po bandzie\\\" tak jak kilka innych kobiet, to fakt. Pani Ania napisała,że trudno Ci będzie, bo mężczyźni tak mają :) i to jest ten ZNAK STOP! POMYŚL! - nie odczytałeś go. Ja mam trzech mężczyzn w domu i czasem nie \\\"ogarniam\\\" męskiego punktu widzenia i działania. Wiem, że pewnych rzeczy \\\"nie przeskoczę\\\", po prostu inne umysły i niejednokrotnie, tęgie,niesamowite i wynalazcze, a tak zajęte sprawami świata, że pidżamę wkładają do lodówki :))- przy okazji szukania śniadania!. JK,na pewno zauważyłeś, że kuchnia to taki obszar gdzie jest cała masa drobnych czynności z których składa się dopiero jakaś (sic!!!) część!! całości. Pomyśl, jak funkcjonujesz na co dzień? Przecież to wiesz.Pewnie jesteś \\\"zadaniowcem\\\" i od do. Doświadczone dziewczyny piszą skrótami myślowymi, których Ty nie rozumiesz. Zresztą, prawda jest taka, że dopóki, dopóty - nie przeczytasz książek i nie zastanowisz się nad ich treścią to nie jesteś partnerem do rozmowy, są to treści nawet dla kobiet (czasem) zawiłe, wierz mi :). Skróty myślowe powodują, że nie wiesz o co chodzi. Ponadto kuchnia, czy raczej zasady żywienia, które stworzyła Pani Ania są dalece odmienne od wielu nurtów kuchni PP. Podejmując decyzję,musisz poczuć intuicyjnie ( to będzie trudne dla mężczyzny) że to jest to ! dla Ciebie i dla Twojej rodziny. Widzisz... już na wstępie gęsty las :). Nie zawiedź mnie :)) !!!, to będę pisać dalej. Przeczytaj książkę, przynajmniej tą jedną - Filozofię zdrowia. Gotuj,obserwuj , analizuj i wtedy pytaj. To co napisałeś o swoim zdrowiu świadczy o tym, że dobrze trafiłeś ale bez zaangażowania się w gotowanie i nauczenie się \\\"czytania\\\" własnego organizmu nic z tego nie będzie. Być może należysz do pokolenia lat 80-tych, które zostało okrzyknięte przez psychologów, jako pokolenie typowo roszczeniowe, bo takie to były czasy. Coś w tym jest. Tak czy siak, \\\"gotować każdy może\\\" - obejrzyj film pt. Ratatuj, da Ci wiele do myslenia :)). A w książkach, rzeczywiście, jest wszystko czego potrzebujesz a nawet więcej! np. kup sobie na jesień i zimę , czerwone slipy czy bokserki- co tam sobie chcesz :)) już to wiesz?
data: 2013.12.16
autor: Aida
Witajcie !!!

Jestem Maciek z Olsztyna. Pisałem tu kiedyś na początku mojej przygody z dietą 5 przemian. Mam łuszczyce a córka AZS i uczulenia. W zasadzie co do młodej to muszę napisać w czasie przeszłym ponieważ wszystko zniknęło. Na śniadanie owsianka i kuracja rosołowa jak ja to nazywam i pierwszy raz od 8 lat skóra wiosną była czysta. Ja widzę powolny ale znaczny progres jesli chodzi o moje plamy. Niektóre zniknęły wogóle, niektóre czasem bywają juz niewidoczne a czasem lekko różowe. No ale wakacje, grille piwko i takie tam. Nie poddawajcie się, gotujcie, czytajcie szukajcie widzy. To jest ta droga. Pani Aniu oraz Elu z Krakowa, dla Was drogie Panie ślę pozdrowienia i życzę wszystkiego dobrego. Od Was otrzymałem pierwsze wytyczne. Hej

Ps: Gotowaniem zaraziłem już kilka osób ;)
data: 2013.09.08
autor: Maciek Oln
Fox_india jesteś jak polscy politycy .... Lejesz wodę aż mi w butach chlupie .... Jak zadałem pierwszy raz pytanie na forum to większość miała to w dupie, zdawkowo ktoś rzucił jakieś hasło. Ja pońowilem pytania znowu olewka , po kilku dniach dostałem w końcu jakieś info. To nie mozna było od razu napisać od a do z jakiś wytycznych dla mńie ??? Czy to jest gotowiec ??? Nie to jest prośba żeby ktoś mi pomógł w to wejść, ale oczywiście większość ma w dupie jakakolwiek pomoc .... Od dzisiaj staje sie biernym, uzytkowńikiem tego forum. Możecie wieszać na mńie psy, a mi to lotto ....
data: 2013.09.08
autor: JK
Aida dzięki! o tym, że rosół tak działa pamiętam zawsze i akurat rosołu pilnuję. Teraz już wiem, że jangizowanego, aromatycznego mięsa z sosem również; w sumie to takie oczywiste jest, tylko w momencie jak to się działo, to jakoś mi umknęło gdzieś pomiędzy organizowaniem na nowo planu dnia, stresem okołoprzedszkolnym i innymi temu podobnymi \\\"rzeczami\\\".
data: 2013.12.16
autor: KaM
JK, z całym szacunkiem, pozwól, że się wtrącę. Wiesz jaka cecha mnie irytuje? i nie chodzi tu tylko o Polaków czy forum ale o każdą osobę na Ziemi, która tę cechę wykazuje. a ta cecha to: \\\"buhu, nie chce mi się - podaj mi na tacy.\\\" Ty nawet nie zadajesz konkretnych pytań, Ty chcesz wszystko naraz, ślicznie zapakowane. zawsze znajdzie się winny problemów, które ma bliźni a zakasać rękawy i wziąć się samemu do roboty zamiast biadolić jak baba przed okresem to można. pokolenie \\\"instant\\\" - zrób mi dobrze, byle szybko! piszesz: \\\"czy ja szukam tabletki szczęścia na tym forum i szybkiego rozwiązania problemów - nie, szukalem kogoś kto napisze co mam robić, co może być przyczyną tego że się źle czuje.\\\" No to jednak wychodzi, że szukasz, bez wykazania odrobiny chęci z własnej strony, średnio wysmażonej, gotowej recepty na szczęście. Ludziom na forum nie chce się po raz enty pisać na forum, że wszystko jest w książkach, jakie są główne zasady, nawet czerwone literki na górze strony wypisane ręką Pani Ani nie powstrzymały Cię od biadolenia \\\"buhu tak mi źle tak mi źle tak mi szaro...dajcie dajcie dajcie albo spier.....cie BUHU.\\\" Ty i Twoi znajomi kupcie sobie czasopismo z rubryką w stylu - zapytaj Kasię - dostaniecie gotowca jak się nie chce kupić i przeczytać kilku książek. A że czas na ich przeczytanie zawsze się znajdzie, to wiem na BANK. To nie jest forum w stylu - jak wymienić koło dwumasowe w Oplu. Tu nie dostaniesz jednorazowej porady - krok po kroku. Za wszystko zabierasz się od zadniej strony? Dziwię Ci się zwłaszcza, że jesteś facetem. Takie biadolenie, pomawianie matek - Polek, Polek w ogóle, nie przystoi testosteronowi. Weź się chłopie do roboty albo faktycznie dupy nie zawracaj, bo my tu wszyscy ostro zajęci jesteśmy :) Fajnie, że Ty i Twoi znajomi tworzycie zwarty front ludzi pod sztandarem: oni robią nam krzywdę, my biedne sierotki. My tworzymy zwarty front osób pod hasłem: nam się chciało książki przeczytać i wziąć do roboty. Wrzućcie na \\\"jedynkę\\\" podatki, przedszkola albo niskie pensje. Napisz interpelację do sekty rządzących - niech uchylą rąbka wiedzy tajemnej :) ## Zniesmaczona, zdefiniuj złą forumową energię. Ja nigdy jej tutaj nie doświadczyłam. Jeśli Ty jej doświadczasz, po co tu nadal jesteś? Masochizm? Może czas zmienić prenumeratę czasopisma. Jest takie powiedzenie: prawda w oczy kole. Mówisz prawdę - dostajesz etykietę mądrali, człowieka niezrównoważonego, egoisty. Mimo chęci niesienia pomocy. Dobrymi intencjami piekło jest wybrukowane - mówią. Brrr.. O tak, jesteśmy \\\"www.centrumegoizmu.pl\\\" :D Ku chwale Ojczyzny. Tutaj poprawność polityczna nie jest w cenie. Tu wszyscy chętni usłyszą prawdę i dobrą radę. Zniesmaczona zastosuj się do własnej rady: trochę wyrozumiałości, dystansu. Jak się nie da spokojnie i życzliwie odpowiedzieć, lepiej cicho siedzieć. Ostatnio milczałam na złoto ale dziś mnie wzięło na srebro :) życzliwie i bezwstydnie. I jeszcze jedno, nie trzeba udowadniać, że kupy i strupy są fajne - bo nie są. Faceci mogą mieć swoje zdanie na temat cyców :) ale Zniesmaczona - czy Ty zawsze latasz w klasie biznes czy częściej zdarza Ci się przesiadywać w ekonomicznej? :) niniejszym pozdrawiam - VIP przewodnicząca Koła Gospodyń Wiejskich
data: 2013.12.16
autor: Fox_India
KaM, przypomniało mi się jak kiedyś przesadziłam w żywieniu dzieci i okazało się, że za dużo podawałam rosołu i pewnie zbyt intensywnego (blokada wapniem). Też można wywołać podobne skutki, nie tylko mięsem. Pani Ania mi uświadomiła jak to zadziałało. Twój synek jest mały, miej też i to na uwadze. Pozdrawiam.
data: 2013.09.08
autor: Aida
Ach i jeszcze trapi mnie temat, więc chwilę pociągnę. Przecież rozmowa okupach nie jest sztuką dla sztuki, prawda? Wspomina się o niej w kontekście analizy przyczyn, skutków i wyłapania ewentualnych zależności, tak? Bo w sumie o to nam wszystkim chodzi, prawda? By umieć w czas się zorientować, co się święci. Dzieci nie powiedzą, dzieci trzeba obserwować i umieć dołączyć najmniejszy nawet puzzel do układanki. A kupa najmniejszym puzzlem to na pewno nie jest.
data: 2013.09.08
autor: KaM
Ten, kto ma dzieci, dla tego kupy strupy i inne stanowią codzienność. Kiedy coś zaczyna stanowić twoją codzienność - nabywasz na to tolerancji. Jeśli coś cię zniesmacza znaczy ze nie masz na to tolerancji a to znaczy, ze z tym czymś nie obcujesz. Tym sposobem dowodze, ze Zniesmaczona najpewniej nie ma dzieci. Niepodpisany Człowieku zinterpretowales to, co napisałam ponizej według siebie - ja nie miałam żadnych złych intencji, to było raczej \\\"słowo wprowadzajace\\\", bo tu Zniesmaczona pisze o swoich uczuciach a ja wyjeżdżam z kolejnym materiałem na dalsze Niesmaki. Przykre jest to, że poczułam powinność wytłumaczenia się. I to mnie zniesmaczylo bo nie miewam tak na co dzień.
data: 2013.12.16
autor: KaM
Bystrooka, jeśli chcesz dowiedzieć się, na co Twój organizm tak reaguje, nie stosuj wieloskładnikowych dań, tym bardziej z modyfikacjami, tylko wybieraj proste - łatwiej się połapiesz, co Ci służy, a co nie. ***Anonimie niepodpisany, niemal każdą wypowiedź można dostosować do z góry przyjętej tezy. Uważność w czytaniu i dobra wola mogą się tu przydać. Pozdrawiam
data: 2013.09.08
autor: Jagoda
Niko-Anno, myślałam o Tobie. Cieszę się, że wszystko minęło łagodnie. U mnie, w tamtym czasie, było troje dzieci mojej siostry, bałam się że wszystkie zachorują. Profilaktycznie wszystkie potraktowałam tak samo i udało się, chociaż mój drugi syn i siostrzenica przeszli \\\"poronną\\\", łagodną formę bez wysypki. Ale co przeżyłam to moje :(. Sasanka miała rację,dorośli też chorują. Czołowi zawodnicy - kadry siatkarskiej, Kurek i jeszcze chyba Możdżonek przywieźli bostonkę z jakiegoś zgrupowania. Dzieci mówiły, że pokazywali swoje dłonie, jakaś masakra. Niestety nie mam pojęcia co to może być, ta Twoja wysypka (czy pokrzywka?). Na swędzenie używałam kremu z aloesu, który sama zrobiłam. Aloesy hoduję w doniczkach, bo świetnie jonizują powietrze. Dobre też jest srebro koloidalne i krem naturalny z uczepem. Pozdrawiam i trzymam kciuki.
data: 2013.12.16
autor: Aida
Aido, dziękuję za słowo na czwartek :-)
data: 2013.09.07
autor: AB
KaM, napisałaś o tym, ze zniesmaczona nie ma dzieci (bo jest zniesmaczona), tak jakby to był co najmniej jakiś obowiązek ich rodzenia.. Przykro to czytać.
data: 2013.09.07
autor: 
Aido, bardzo Ci dziękuję za pomoc z bostonką w sierpniu. Mały przechodził, ale baaardzo łagodnie. Pojechaliśmy na wakacje, wyciszaliśmy emocje, gotowaliśmy wg PP. Dobrze było.
A teraz zaczął się rok szkolny; trochę szaleństwa, mi poleciały emocje (praca, praca!), dopadł mnie stres i od razu jakaś wstrętna wysypka swędząca na rękach i plecach. Biegałam od dermatologa do rodzinnego; nie wiedzą co to - czy alergia czy pokąsanie przez owady. Każą robić stosy badań, bo to może być wszystko. Chyba nie pozostaje mi nic innego jak znów wyciszyć emocje, zdyscyplinować się i wspomagać organizm w zwalczaniu paskudztwa samodzielnie, bo lekarze bezradni :(
Pozdrawiam wszystkich :)
data: 2013.09.07
autor: Nika-Anna
Dziękuję Jagodo, bardzo staram się trzymać przepisów ściśle z książek, ale w tym wypadku chyba rzeczywiście przewaliłam z kapustą (dodałam 1/4 małej głoweczki), reszta wg książki. Wczoraj tak się źle czułam, cała twarz i szyja płonąca, piekąca i swędząca, że się poddałam i wzięłam lek antyalergiczny. Za to miałam prawie przespaną noc i dzisiaj zupełnie inny humor. Czasami trzeba się tak poratować. Kto wie, może za kilka m-cy już nie będzie mi to potrzebne Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie :)
data: 2013.09.07
autor: bystrooka
Widać Zniesmaczona dzieci nie ma, skoro tak Ją kupy i inne podobne zniesamaczają. No i niestety popłynę tym \\\"naszym\\\" głównym nurtem \\\"kupnym\\\" (bynajmniej Zniesmaczonej nie na złość!) bo już drugi raz w krótkim okresie czasu dałam się sama sobie wpuścić w maliny, więc napiszę, bo może co komu przypomnę. Obok tego \\\"naszego\\\" zapuchniętego czerwonego ucha przez dwa dni syn \\\"przynosił\\\" z przedszkola dosyć rzadkie kupy. A ja zachodzę w głowę, co On takiego zjadł, i nic mi do układanki nie pasuje. Dzisiejsza noc i ranek przyniosły odpowiedź. Przepłakana, przesmarkana, zakończona temperaturą. Najwidoczniej gdzieś przemarzł. Najpewniej w przedszkolu. Może za trzecim razem wyłapię dwa dni wcześniej. Pozdrawiam wszystkich!
data: 2013.12.16
autor: KaM
Bystrooka, za dużo elementu metalu w zupie - kalafior, brokuł, kapustne, a do tego strączkowe - żadna wątroba tego nie przerobi. Nic dziwnego, że Ci wywaliło na twarzy. Zupy rób na wołowinie lub cielęcinie, lub jagnięcinie, przewaga ziemniaków + marchewka + cebula + ząbek czosnku + jakieś jedno dodatkowe warzywko, np. trochę kalarepy czy kalafiora (brokuły b. wychładzają) i wtedy zupa Ci nie szkodzi. A najlepiej to trzymaj się przepisów z książek, krótko jesteś na PP i trzeba się trochę wdrożyć, żeby połapać zależności. Twój jedzeniowy plan dnia jest ok, ale przewaliłaś z tą zupą i może z czymś jeszcze i stąd te kryzysy. Porowa, dyniowa, cebulowa, kartoflanka są jak najbardziej ok. Radziłabym Ci wypijać codziennie kilerkę, wg wskazań z Filozofii smaku. Pozdrawiam
data: 2013.09.07
autor: Jagoda
Pani Aniu serdecznie dziękuję za dzisiejszą rozmowę telefoniczną z moją kochaną Mamą :) Odważyła się do Pani zadzwonić, więc to jej kolejny schodek w rozwoju na drodze PP :) Ogromne dzięki za każde słowo, za postawienie do pionu i nazwanie każdej rzeczy po imieniu. Mama jest bardzo zbudowana tą rozmową i myślę, że teraz już będzie dużo lepiej, bo większość naszych niedomagań, to nasze zmagania ze sobą i tym co w nas \\\"siedzi\\\". Dopiero teraz miałam moment aby napisać te słowa wdzięczności i już gotująca się owsianka na jutrzejsze śniadanie i kartoflanka stygnąca przy komputerze ponagla mnie, aby kończyć pisanie. Każdego dnia myślę, że coś chcę wrzucić od siebie na Forum i co dzień padam zmordowana dniem z wszędobylskimi Maleństwami :) No nic, w końcu coś napiszę niebawem. Może jutro! Dobrej nocy dla wszystkich!
data: 2013.12.16
autor: Kejla
Czytam tak i czytam i myślę, pytać, nie pytać? Ale cóż, skoro w to \\\"weszłam\\\" to z wszystkimi tego konsekwencjami. Jestem świeżynką i będę pytać. Stosuję pp od m-ca, przeczytałam trzy książki, śledzę forum na bieżąco i przeglądam ciągle archiwum, ale uwierzcie, jak ma się problem (niepewność, niejasność), to naprawdę ciężko jest znaleźć odpowiedź. Jak tylko ugotowałam pierwszy rosół, byłam zachwycona (mąż również, córki niekoniecznie). Poczułam pewnego rodzaju zaufanie do tej diety. I wszystko mi służyło. Łącznie z kawą, której wg specjalisty z Tybetu nie powinnam pić. Całkowicie przeszłam na pp. Rano kawa, potem owsianka, w pracy mięso porosołowe zmielone z kaszą + zupa, ryżem lub w formie naleśników, do tego duszona marchew. Na obiad gulasz+ziemniaki/kasza, ryż, kolacja zupa. W ciągu dnia tlaci. No i pięknie. Ale nie do końca. Jakoś tydzień temu pierwszy kryzys : twarz czerwona, pryszcze, na szyi wysypka, swędząca w formie pokrzywki. Noc kolejna nieprzespana. Myślę: oczyszczanie? Jednak na drugi dzień dwie imbirówki, odstawiony rosół, poczułam się lepiej. Nagotowałam jarzynówki. Przecież takie są rady: rosół, jarzynówki, duszeniny. Przez kilka dni ok., jednak znowu kryzys. To samo. Myślę: jednak ta jarzynowa urozmaicona jest nie dla mnie. Jest tam kalafior, brokuły, strączkowe i trochę kapusty. Może to od tego? Dzisiaj mam pokrzywkę od klusek śląskich i już sama nie wiem, czy tak ma być, czy ciągle coś knocę? Rozumiem, że na to trudno jest odpowiedzieć, dlatego spytam tylko, czy w takiej sytuacji to ratować się imbirówką czy kilerką (mam problem z suchą wątrobą i skórą twarzy). Drugie moje pytanie : czy gotowanie delikatne dla wątroby tzn. dodawanie mniej przypraw, czy wybieranie odpowiednich dań? Czy zupa dyniowa (ale na wołowinie), cebulowa, porowa, kartflanka są zupami dla alergików i wątrobowców czy nie?
data: 2013.12.16
autor: Bystrooka
Zniesmaczona jak my klepiemy w klawiature o cycuszkach to jak Tobie nie pasuje to po co tracisz czas na czytanie,weż się za słoiki, papryka czeka.A strupki też mieli wszyscy święci i nawet pokazywali.
data: 2013.09.07
autor: ostróżka
KaM nic nie idzie na straty, teraz będziemy wiedzieli że \\\"lepsze\\\" może takze wejść w ucho nie tylko na skore, w płuca,gardło czy objawić się złym samopoczuciem lub pokasływaniem.
data: 2013.12.16
autor: ostróżka
Pani Aniu, dziękuję za szybką przesyłkę z ziołami. Serdecznie pozdrawiam.
data: 2013.09.07
autor: Barbara
Ostróżko dziwię się tylko samej sobie i temu, że znajduję odpowiedź dopiero wtedy, gdy sformułuję pytanie tzn. napiszę je na Forum. Niecierpliwością się wykazałam i tyle. A co było? Nasz wróg, czyli \\\"lepsze\\\". Któregoś dnia syn zjadł typowo jesienny obiad z wołowiną, tzn obsmażonym przed duszeniem mięsem z dosyć aromatycznym sosem. Dziękował, tak Mu smakowało. Chyba już więcej mówić nie muszę, co było dalej. A może powiem, może komuś się przyda? No i taka radość mnie ogarnęła, że tak synkowi smakowało, że co zrobiłam? Ano zaczęłam częściej te \\\"pyszności\\\" przyrządzać. Kilka dni temu zauważyłam, że synkowi (dla którego nie ma życia bez mięsa) coś mięso przestało smakować, że zaczął sosik preferować. Do tego ten codzienny kaszel i co noc kasze. Coś mnie ruszyło, ale mało widać. Przedwczoraj Pani w przedszkolu powiedziała, że Kuba nie chciał pić ciepłego picia (co też dziwne było, bo on wrażliwy jest na zimne picie) no i w końcu to nabrzmiałe czerwone ucho. Za intensywnie było jak na możliwości czterolatka najwyraźniej. Pozdrawiam dywagując od głównego nurtu ;)
data: 2013.12.16
autor: KaM
Zniesmaczona, nic nie poradzimy na to, ze kał (skoro nie chcesz kupki) i strup sa wyraźnym odbiciem stanu organizmu i nawet medycyna akademicka wciąż o tym pamięta, chociaż zdarza sie jej zapominać. To nie jest skupienie się na sobie i uzalanie: \\\"mam strupy i zle wyglądam\\\", ale opis tego, co niezbędne do szerszego oglądu sytuacji. Podobne opisy na forach poświęconych medycynie naturalnej sa norma, jesli ich nie ma, to znaczy, ze uczestnicy nie rozumieją, na czym ta medycyna polega. Anonimie (btw, dlaczego anonimowo?), ostatnie słowa pewnie do mnie za wdupiemienie. Nic na to nie poradzę, ale nie uważam nadstawiania drugiego policzka za przejaw szczególnej mądrości życiowej, i uważam ponadto, ze życzliwość mamy prawo (obowiązek? Z dbałości o siebie po prostu) wyłączyć, jesli zmienia sie ona w walenie głowa w ścianę. Pozdrawiam wszystkich z bulwersem, w tym siebie;)
data: 2013.12.16
autor: Pędzia
Zniesmaczona, Anonim, a kimże jesteście? Dlaczego chociażby nie imię? Na wszelki wypadek, bo gdyby się jednak okazało, że pomoc tego niefajnego forum będzie potrzebna...? Spokojnie, na razie obowiązku logowania nie ma... Nie tacy krytykanci mieli tu gościnne występy, a jednak forum trwa, pomaga, jest żywe. Ile to lat?... Chyba dziewięć. Można uszanować, a można też zabrać zabawki i iść do innej piaskownicy.
data: 2013.09.06
autor: Jagoda
Dziewczyny Kochane, czytacie czasem swoje posty zanim je wyślecie? Ja myśle ze warto, bo może czasem byście sie powstrzymały i skasowały. Mowa jest srebrem, milczenie złotem. Słowa ranią czasem bardziej niż nóż. PP powinno pychę likwidować, więcej pokory i życzliwości dziewczyny! Niektóre z Was powinny się wstydzić.
data: 2013.09.06
autor: Anonim
Co się dziwisz Kam. My tu mamy niepowtarzalną okazję przerobić coś z kuchenno -męsko- damskich relacji a Ty wyskoczyłaś z uchem, no i co było,pryszcz, meszka ugryzła czy cos poważniejszego?
data: 2013.09.06
autor: ostróżka
Dużo złej energii leci od wielu osób na forum. Po co naskakiwać na człowieka i mądrzyć się? Jak się nie da na spokojnie i życzliwie odpowiedzieć, lepiej cicho siedzieć. Nie sprawiacie wrażenia osób zrównoważonych, tylko przemądrzałych egoistów. Forum śledzę od kilku lat, wiele korzystam ale nie omieszkam wreszcie napisać że niedobrze się robi i niesmacznie od czytania na okrągło tak osobistych szczegółów jak cyce, kupki, strupki itp. A nie zauważyłam żeby to komuś przeszkadzało. Trochę wyrozumiałości, dystansu...
data: 2013.09.06
autor: Zniesmaczona
Cała wiedza jakiej poszukuje JK jest w książkach Pani Ani i na forum, które warto sukcesywnie czytać, powoli , cierpliwie i ze zrozumieniem. PP to nie dieta, która wyleczy i zadziała błyskawicznie, to filozofia i zmiana stylu życia na stałe, nie na chwilkę. Takich niecierpliwych i roszczeniowych osób
było na tym forum dużo, a tu trzeba sobie samemu odpowiedzieć
na pytanie dlaczego źle się czuję, co może być przyczyną,
nikt za nas tego nie zrobi. Tu trzeba cierpliwości, dużo dobrej woli i chęci. Cytat z książki Pani Ani : \\\"zdrowie nas nie opuszcza, my sami je wypędzamy\\\".
A powrót do zdrowia może trwać nieraz tyle samo ile trwało
niewłaściwe odżywianie.
Trzeba być cierpliwym, ufnym i chcieć naprawdę coś zmienić
w swoim życiu i zdrowiu.
Ja przeszłam na żywienie wg PP 9 lat temu, obecnie mam 63 lata, zeszczuplałam, waga teraz jest stała, nie zażywam żadnych leków, /a byłam schorowaną osobą/, raz w roku robię sobie rutynowe badania, a wyniki zadziwiają lekarzy. Nie choruję, nie przeziębiam się.
Regularnie czytam forum, do książek Pani Ani wracam bardzo
często i zawsze znajdę w nich niespodziewanie coś nowego.
Moje dorosłe dzieci żyją po swojemu, a ja nie próbuję ich nakłaniać do zmiany trybu życia, często wpadają na obiady,
jedzonko im smakuje, ale dla nich to za dużo z tym zachodu.
Refleksja pewnie przyjdzie jak zdrowie zacznie szwankować.
Ja wiem, że mój wybór był słuszny i warto było przewartościować swoje życie. Czego wszystkim poszukującym, wątpiącym i mało cierpliwym życzę.
data: 2013.12.16
autor: Mała
JK,jeżeli nie pomoże Ci żona w tym pepowym przedsięwzięciu, nie dasz sobie rady. Masz świadomosc mężczyzny i pewne sprawy będą dla Ciebie nie do ogarnięcia. Przestań więc się szarpać i krzyczeć, że Cię krzywdzą, ugotuj zupę i pomyśl - jest fajnie :)
data: 2013.09.06
autor: Anna Ciesielska
I z powodu tego wszystkiego, co widać natenczas wokół, jestem wręcz zadowolona, że gdy ja wchodziłam w PP, to byłam tylko ja i książki. Zagadkę ucha syna rozwiązałam, bo przecież sama do siebie to pytanie na Forum umieściłam. No nie inaczej. :) Pozdrawiam!
data: 2013.09.06
autor: KaM
JK, odkad sie pojawiles minely prawie 2 tygodnie, byles juz w posiadaniu jednej ksiazki, ugotowales raz owsianke, wyszla be, dostales przepis od nas, ugotowales jeszcze raz? Ode mnie dostales jadlospis na dzien plus liste na zakupy, ugotowales zupe, zrobiles klopsy, gulasz, kupiles chleb pszenno-zytni??? Nic mi o tym nie wiadomo? Zacznij cos robic, gotuj a Ty tylko gadasz i gadasz coraz mniej milo i bardziej roszczeniowo? Masz wszystko czego Ci potrzeba, ale pieczone golabki nie spadaja same do otwartej buzi, sorry. I kropka, ja uwazam ta dyskusje za zakonczona. Pozdrawiam.
data: 2013.09.06
autor: Sylwia V.
JK, nikt nikogo nie traktuje z góry, przeczytaj jeszcze raz uważnie, a przede wszystkim przeczytaj swoje posty i zastanów się. Nikt poza Panią Anią nie powie Ci co dokładnie masz zrobić, bo Cię nie zna. Są generalne zasady, a resztę trzeba samodzielnie. A takie zarzuty, że się niegrzecznie tu traktuje nowych pojawiają się co jakiś czas, a jednak Nowi pojawiają się i zostają. P.S. Chcesz wyzdrowieć, to dieta musi być restrykcyjna.
data: 2013.09.06
autor: Ika
Sprawa stara i ciagle się powtarzajaca. Przychodzi ktoś nowy i pierwsze boje toczy o prawo do gotowca póżniej truskawki, gruszki z zurawina i inne pozołdy. Pan JK jak przeczytał książki to sam pisze że sprawe konsultował z innymi dietetykami,a więc książki do sprawy PP tego pana nie przekonały stąd wszelkie perełki mądrości jakie ma tutaj podsuwane traktuje jak gradobicie.Panie JK prosze wrócić do książek albo do innych dietetykow a nam na razie nie zawracać głowy. Dietetyk Panu poradził aby nie podchodzić do \\\"tej diety\\\" zbyt drastycznie .Ten dietetyk żle się wyraził ,nie chodzi o podejście drastyczne tylko rygorystyczne. A tak naprawdę, to nie chodzi o rygor tylko o wybór, wybieramy co nam nie zaszkodzi tylko pójdzie na zdrowie.I szanujemy Porządek w naturze ktorego Pan nie rozumie, bo jakby Pan rozumiał to by Pan pisał inne posty.Prosze więc jeszcze raz o przeczytanie uważne książek.Skoro nie jest Pan głupszy od nas to tak jak i my zrozumie Pan dlaczego jest Pan chory i co robić dalej.Wszystkie tutaj musiałyśmy przejść te droge, czyli zacząć od ponownego czytania ,żadna z nas gotowca nie dostała, Pan nie jest wyjątkiem.
data: 2013.12.16
autor: ostróżka
Wiedza tajemna? Przecież wszystko jest wyłożone jasno na forum i w książkach, ale skoro masz problem, żeby zrozumieć, to: wyklucz z diety produkty zimne, wychładzające, kwaśne i surowe, zapomnij o słodyczach, a pozostałe gotuj według kolejności smaków, którą znajdziesz nie tylko w książkach, ale skoro książki już masz, to z nich korzystaj, równoważ posiłki, gotuj, gotuj, gotuj, piecz, duś, syp przyprawy w prawidłowej kolejności i czytaj książki i archiwum forum. I - tak: mam Cię w dupie:)
data: 2013.09.06
autor: Pędzia
JK, a mnie jedno zastanawia - najpierw piszesz, że nie masz czasu na lekturę książek i w ogóle na nic, i najlepiej niech ktoś Ci da cudowną pigułę na wszystko, którą byś tylko brał i brał i coraz lepiej się czuł. Nie palono się do pomocy, to prawda, ale zobacz, z jakimi pytaniami przychodziłeś - były to hasła w stylu \\\"No to jestem, a teraz wy mi wszystko opowiecie, żebym się nie musiał namęczyć, bo nie mam czasu sam się wgłębić\\\". A potem nagle okazuje się, że jednak masz czas czytać nasze ziejące ogniem wypowiedzi i jeszcze się do nich ustosunkować, jeszcze się przed nami tłumaczyć:) ). Drążąc z nami temat czekolady i tłumacząc swoje Bogu ducha winna dziecko, że czekolady nie weźmie, spokojnie obrałbyś warzywa na zupę i pokroiłbyś oraz zamarynował mięso na pieczeń, tak więc może odpuść sobie stado jazgotliwych bab i zabierz się do roboty, a przychodź z KONKRETNYMI pytaniami. Żadnych bożków czcić nie musisz - bo to Twój wybór, czy pozwalasz dawać dziecku wanilinowy sos z torebki (od którego nota bene bardzo dobrej jakości gorzka czekolada jest zdrowsza, czy) czy decydujesz się na inne postępowanie. Powodzenia!
data: 2013.12.16
autor: Pędzia
nie obrażam się ale irytuje mnie cecha która ma to forum i większość Polaków - poza czubkiem własnego nosa nic mnie nie interesuje ... 0 empatii - słownie zero ... a żeby coś się dowiedzieć to prawie jak dostać się do papieża. starzy użytkownicy od razu sobie odpisują nowych traktuje się jak zło konieczne. ludzie obudzcie się i nieście pomoc innym.

ciekawa sprawa jak się kijem zamieszalo w mrowisku to wszyscy jednak czytaja wiadomości ba nawet odpisują :) brawo udowodniliście że jednak forum żyje
data: 2013.09.06
autor: jk
Prymulkowe P.S. Wobec tego, co napisałam poniżej, zarzuty ze strony JK o bycie w sekcie i tworzenie ze sposobu żywienia bożka jest bezzasadne. Radzę dokształcić się w temacie działania sekt, sposobów pozyskiwania i zniewalania jej członków. ///Chyba poczułam się dotknięta sugestiami, że moje życie jest manipulowane przez wrogą propagandę Pani Ani :-D /// I tu szeeeroki uśmiech.
data: 2013.09.06
autor: Prymulka
sylwia chcesz mnie mieć w dupie to proszę cię bardzo ... masz do tego prawo w końcu wolny kraj. czy ją szukam tabletki szczęścia na tym forum i szybkiego rozwiązania problemów - nie, szukalem kogoś kto napisze co mam robić, co może być przyczyną tego że się źle czuje. pisze pisze i nic po paru dniach ktoś łaskawie coś napisał, później przyznam znalazło się parę życzliwych osób. czy jestem rozczeniowy ??? nie jestem po prostu rozgoryczony tym że ludzie którzy pewnie też mieli w życiu problemy mają teraz innych w dupie , powtarzam centralnie w dupie. pokazałem to forum znajomym których zainteresowalem ta dieta i wszyscy powiedzieli że nowych traktuje się tu jak zło konieczne i od razu z góry. macie ta tajemna wiedzę na temat diety i ją miejcie dla siebie.
data: 2013.09.06
autor: jk
To jeszcze tylko \\\"jedno\\\" zdanie ode mnie do JK :-) Może to tylko moje odczucie, ale ja nie zauważyłam na tym forum propagowania czegokolwiek, nikt nie czerpie tu żadnych korzyści z pomagania i doradzania. Ewentualnie może wyswiadczyć grzeczność. Ja nie mam poczucia misji uzdrawiania i nawracania innych (chorych, zmeczonych, poszukujących). Czasem mogę coś doradzić albo skorzystać z doświadczeń innych. Ale to wszystko bezinteresownie i na własną odpowiedzialność. Jeśli będziesz się obrażać, nie usłyszysz i nie zobaczysz NIC. Twoje emocje rozmyją Ci przekaz jak gorące powietrze nad piaskami pustyni.
data: 2013.12.16
autor: Prymulka
JK, jak cos nie pasuje do Twojej wizji jedzeniowej, to sugerujesz, ze baba strzelila focha? Dlaczego po prostu nie mozesz przyjac na klate co tutaj Ci posugerowalismy, przepuscic to przez siebie, my tutaj jestesmy duzo dluzej niz ty, pomysl o tym, nie jestesmy goloslowni, nasza wiedza jest poparta doswiadczeniem. Uszanuj to... I sporo osob Ci dawalo rady, a niemal wszystkie maja dzieci, rodziny, sa bardzo zajete i zapracowane a to znaczy, ze nie mamy Cie w dupie. Ale, ze jestes bardzo roszczeniowy, to niewykluczone, ze mozemy tam Cie wkrotce miec. Niemniej pozdrawiam serdecznie.
data: 2013.09.06
autor: Sylwia V.
Strączek, dziękuję Ci za informacje. Każdy z nas doświadcza tych ogromnie smutnych zdarzeń, wierz mi, tylko nie wszyscy o tym piszą. Nie pogrążaj się w smutku, proszę. Z Twoich postów bije dużo siły i mądrości - tak trzymaj. Pozdrawiam serdecznie.
data: 2013.09.06
autor: Aida
JK rozumie że jesteś bardzo rozgoryczony,ale niech Twoja wyobraźnia wzniesie się na wyżyny-masz samochód który zaczyna fiksować,co robisz,prowadzisz do mechanika,mechanik -proszę przyjść jutro.Zachodzisz do warsztatu na następny dzień,mechanik-no dużo jest do zrobienia,linka,okładziny,szczęki hamulcowe do wymiany itd,itd,itd-odpowiedź, roboty na trzy tygodnie.A TY panie do chol....samochód potrzebuje jest na jutro, bo mamy wyjazd rodzinny na wczasy do Turcji.I to samo jest z Twoim organizmem,bóle żołądka to rozp......wnętrze na maksa,a Ty prosisz, aby pomóc żeby nie bolało.To forum to nie przychodnia lekarska,tu nikt nie dostaje tabletki.Tutaj trzeba pomalutku, powolutku,z sercem i rozumem gotować,smakować,konsumować i obserwować co się dzieje w naszym środku.Proszę przeczytaj z zrozumieniem w FZ str.105.Nie nabzdyczaj się na radzących i krytykujących.Wszyscy chcą pomóc,ale jak Ty nie pojmujesz porządku,podstawą PP jest zrozumienie o co w tym chodzi.Dobrze pomóc to przepisać książki Pani Ani.Głowa do góry,jeżeli jesteś gotowy to dasz radę.Zacytuję Panią Anie\\\"kuchnia zrównoważona to największy cud na ziemi\\\" tak to jest cud.Powodzenia.
data: 2013.12.16
autor: erna
JK, \\\"ludzie odżywiają się źle i żyją długo\\\"... No Chłopie, czego Ty właściwie szukasz? Porady czy usprawiedliwienia? Pozdrawiam Panią Anię i Forum :) U mnie pracowicie, trochę nostalgicznie (drugie Młode wyfrunęło z gniazdka do internatu), poza tym energia jest, choć czasem mam trochę dość tego, że, robiąc za matkę i ojca tylko zasuwam, zasuwam... No nic, myślę że warto, dzieci mam zdolne i chętne do nauki :)
data: 2013.12.16
autor: DanusiaA.
Dodam jeszcze ze jak pisałem o pomoc to prawie wszyscy mieli mnie gdzieś. Pojawił sie temat cukru i od razu wsżyscy atakują :) czyli czytacie forum tylko macie w d.... Jakakolwiek pomoc.
data: 2013.09.06
autor: Znienawidzony JK
Sylwia daj sobie spokój ... Zachowujesz sie jakbym Ci co najmniej naublizal. Przeczytałem książki , ba nawet poszedłem po opinie do kilku dietetykow. Nikt nie neguje tej diety ... Przestrzegają tylko przed zbyt dyrastycznym podejściem do niej. Cukier.... Ok nie jest zdrowy, nie znaczy to ze dziecko ma nie znać jego smaku. Mój starszy synek jak go poczestujesz Czekolada podziekuje i nie weźmie, ale zna jej smak. Więc nie popadaj w histerię, wszystko jest dla ludzi i to ich wybór co robią. Czytam to forum i przyznam ze niektórzy zachowują sie jakby byli w sekcie. Dieta 5 przemian urosła tutaj do rangi Bożka ktorego prawie sie czci ... Cos sie powie złego o niej lub ma sie odmienne zdanie to już zgladzic.
Przyznam sie tu i teraz - to forum poza paroma osobami ktore chcą pomoc , reszta ma nowych użytkowników w d.... Trzeba zebrać o jakieś info , jakaś pomoc. I jak to ma zachęcić do propagowania takiego stylu życia?????? Niektórzy zachowują sie jakby to była tajemna wiedza dla wybranych. Na innych www o tej diecie tak samo , ale tam przynajmniej za $ wszystko powiedzą. Wychodzi na to ze przy okazji propagowania tej diety, kręci sie całkiem fajny biznes ... Czy kupując ksiazki Pani Anny wrzuciłem kasę w błoto? Nie bo to otworzyło mi oczy na odżywianie. Znalazłem fajne przepisy, duzo rad i postaram sie zmienić sposób odżywiania i za darmo mogłem porozmawiać uzyskując przez kilka minut najcenniejsze informacje o odżywianiu.
Sylwia troszkę empatii i życzliwości to nic nie kosztuje ...
data: 2013.09.06
autor: JK
JK mi się też odechciało...Jeżeli faktycznie zależy Ci na prawdziwym zdrowiu, to wróć do czytania i sprawdź jakie działanie mają owoce(podpowiem Ci jednak, bo nie mogę się oprzeć: i wychładzają, i zakwaszają, a wiec są bardzo niezdrowe, szczególnie dla młodych przewodów pokarmowych),cukier i reszta produktów. Zadaj sobie pytanie dlaczego dzieci w przedszkolach chorują na potęgę, maja anginy, katary, kaszle, wirusówki i inne problemy z ukladem oddechowym, pokarmowym(alergie skumulowane). Oczywiście, ze nie poważniejsze(choć nowotwory, cukrzyca, otyłość i inne sa coraz częstsze), bo ich układy dzięki swej młodości jeszcze w miarę sprawnie się oczyszczają , a nie kumulują toksyny(nadmiary niechcianych substancji, np kwasy). Dodam, ze rolą grzybów i bakterii jest rozkładanie niepotrzebnych substancji w naszym organizmie, one tam się zagnieżdżają, bo maja co jeść. To my tworzymy im odpowiednie środowisko pokarmem, który spożywamy. Na nasze zaproszenie panosza się w naszym organizmie. Za 20 lat Twoje dzieci będą pewnie w jeszcze gorszej kondycji niż Ty aktualnie, bo A maja Twoje geny(już nadszarpnięte;)) B odżywiają się zapewne gorzej niż Ty gdy byłes w ich wieku, a musisz wziąc pod uwage całe 35 lat swego zycia... - takie jest moje zdanie. pzdr i życzę powodzenia rozważnym zagłębianiu wiedzy nie tylko z książek Pani Ani. Pani Aniu serdecznie Panią pozdrawiam!
data: 2013.09.06
autor: mtd
JK, zastanów się może, skąd Ci się wziął ten \\\"zwierzyniec\\\" w Twoim ciele. A potem uważniej popatrz na swoje dzieci i na to, co im podajesz do ręki/na talerz. Nic nie dzieje się bez przyczyny, a te wszystkie \\\"atrakcje\\\", które są udziałem Twojego ciała, nie spadły nagle jak piorun z jasnego nieba. Pracowałeś na to przez swoje trzydzieści parę lat. I miałeś szczęście, że samo dzieciństwo przypadło Ci jeszcze na czasy pustych półek w sklepach. Ominęły Cię \\\"przysmaki\\\", które teraz się zaleca naszym milusińskim jako zdrowe. Pomyśl :-)
data: 2013.12.16
autor: Prymulka
JK, napisales, ze zywienie w przedszkolu zdrowe i fantastyczne - jak restauracja z gwiazdkami michelina... jako argument podrzuciles deser, brzmi ladnie tylko, ze to sam cukier. Juz abstrachujac, ze nawet nie zajrzales na forum, nie wspominajac o archiwum czy wczytaniu sie w ksiazki, a pare dni miales. Sie czepmy tego cukru wiec, naukowcy juz dawno juz nie bija, juz wala na alarm w temacie cukru i cukier plus dzieci. Juz wiadomo i mowi sie, tutaj w demoludach, ze cukier bardziej szkodzi watrobie niz tluszcz, a jeszcze dodatkowo uzaleznia i zeby chronic przed tym nasze dzieci, bo starsze generacje juz maja nagrabione, a my ze wzgledu na zle nawyki zywieniowe hodujemy kolejna jeszcze slabsza generacje. Wiec, nie wyskakuj, szczegolnie tutaj z takimi wstawkami o czekoladzie i cukierkach, bo napewno to niewlasciwa bajka. Pozdrawiam.
data: 2013.09.05
autor: Sylwia V.
Witam forum. Monitor jest.Wprawdzie nieco używany,ale na moje potrzeby emeryckie w sam raz.Wchodzę więc sobie na forum a tu tak grzecznie, pożytecznie , miło i tak gładko, że jako ostróżka, omal się nie pośliznęłam i gdyby nie ten test dla czujnych na którym się zatrzymałam, to rymnęła bym jak długa/152 cm./Czy ktoś mógłby doprecyzować co znaczy taki test.Czy ;uważnie czytajacy znajdą?faktycznie ,znalazłam jako wyszczerbioną filiżankę. Więc może znaczy ;czujni mają uwazać aby energia na forum płynęła ściśle określonym kanałem.Ma to swoje zalety, ale mnie jest łatwiej wypchnąć niż skanalizować. A więc;bajka o ogrodzie czy picca z bakłażanem i jalapeno?Jedno i drugie dosyć ostre więc na początku pozwolę sobie tylko na KILKA SŁÓW do PANA JK.Candida albicaus,tropicalis,mucor racemosus,haemophilus parainfluenzae,streptococus wiridas-chłopie szóstka z łaciny.Ale jak czytałam to wszystko to miałam wrażenie, ze klika ktoś kto ma już 7 krzyzyk na horyzoncie, a tu proszę 35 lat.To co będzie za 10 lat. Wrak czy doktorat z łaciny? A jak do całego wachlarza dzisiejszych dolegliwości dojdzie jeszcze bunt kolegi małego, to dopiero będzie gwałt, bo to gorsze niż refluks.Tak więc chłop. znaczy Panie JK, moja diagnoza jest taka. Pan chce wiedzieć dokładnie co Panu jest i szuka Pan kogoś kto Pana wyleczy.Początek był pełen zapobiegliwego zaangażowania;książki kupione i czytane,meldunek na forum przypieczętowany, telefon do Pani Ani i rozmowa z Nią odbębniona. TAK odbębniona, bo jak widać z następnych postów nic z niej nie wynikło.A więc Panie JK co Pan woli; zdrowie czy stękanie z doktoratem z łaciny i jako gratisowy promocyjny dodatek proncius nieruchuś.Bo taka będzie losowa kolejność.A więć Panie JK tabelka produktow i smaków na ściane w kuchni i do gotowania. I proszę zaprosić też żonę, jej kobieca intuicja bardzo się Panu przyda.Posty o trudach gotowania będa napewno życzliwie rozpatrywane, natomiast uwagi o zdrowym odżywianiu dzieci na razie niech Pan sobie daruje, bo forum też ma swoje granice cierpliwości.Z pozdrowieniem dla wszystkich.
data: 2013.09.05
autor: ostróżka
Witam Forum, mam palący problem i nie wiem, od której strony go ugryźć, może ktoś pomoże. Dziś rano spuchł mojemu synowi czubek lewego ucha; na chwilę obecną ucho jest już spuchnięte w połowie, odstaje od głowy, jest jakby obrzmiałe, za uchem widoczne jest zaczerwienienie. Boli tylko przy dotyku. Gorączki syn nie ma, w nocy w okolicach godz trzeciej i nad ranem kaszle od kilku dni, w ciągu dnia w ogóle. Pozdrawiam i dziękuję z góry za pomoc.
data: 2013.09.05
autor: KaM
Hahaha, JK, właśnie napisałam Ci baaaardzo długiego posta, ale jednym zdecydowanym ruchem skasowałam:). Jeśli piszesz, że \\\"dzieci jedzą czekoladę cukierki i jakoś nic się nie dzieje\\\", to szkoda Twojego czasu na czytanie moich wypocin. Obawiam się też, że skoro masz takie podejście, to wkrótce forum może stracić zapał w pomaganiu Ci, bo to wygląda tak, że dostajesz podpowiedź A, po czym rzucasz tekst minus A i jeszcze dorzucasz jakąś teorię B, całkowicie sprzeczną z A. Podejrzewam, że możesz to robić i Pani Anna Ci pozwoli, ale czy nie szkoda Ci czasu na dyskusję o rzeczach tu oczywistych, skoro już dawno zo
stały tu zaakceptowane i o nich się raczej nie dyskutuje. Spieramy się tu czasem o coś, co wygląda na niuanse, ale wybacz - czekolada dla dzieci i motywacje do zmiany sposobu odżywiania są chyba poza dyskusją:)
data: 2013.12.16
autor: Pędzia
Szanowny Sklepiku,
w niedzielę złożyłam zamówienie i do dzisiaj listonosz nic mi nie przyniósł. Zawieruszyło się, czy Poczta Polska nadaje stosowne tempo przesyłce? ;-)
Dorota Jankowiak
data: 2013.09.05
autor: DorotaJ
sylwia ją podałem przykladowy deser mogłem dać przykład innego. po drugie dzieci jedzą czekoladę cukierki i jakoś nic się nie dzieje. są ludzie którzy odzywają się źle i żyją długo .... więc nie roztrzasajmy że zdrowe dziecko nie może zjeść czegoś co jest niezdrowe. po dietę sięgają zazwyczaj ludzie którym coś dolega a nie zdrowi ludzie.
data: 2013.09.05
autor: JK
Witaj Aido.Łuszczyca to wredne choróbsko,bez żelaznej dyscypliny tzn na 100% nie warto myśleć o poprawie stanu skóry bez leków.Od 3 lat tylko natłuszczam skórę oliwą z oliwek,olejem rzepakowym z pierwszego tłoczenia,używam też tłuszczu kokosowego.Wcześniej byłam pakowana sterydami a to przyniosło tylko spustoszenie w moim organizmie.Łuszczycą miałam zajętą całą głowę,uszy,kolana,łokcie.Aktualnie nie widać jej w 99% :).Jedzenie ma wpływ na moją skórę ale tak samo osłabia mnie stres.Ostatnie 2 lata ,podobnie jak Jagoda (pozdrawiam:)) miałam czarne.Odeszły dwie najbliższe mi osoby ,obie prze 40...więc łuszczyca też przyszła.Oczywiście nie w takim stopniu jak przed pp.Żeby się nie zadrapać i nie zwariować podczas opieki nad umierającym bratem sięgnęłam po,,Anielską medycynę\\\" Doreen Virtue.To był strzał w 10,korzystam do tej pory.Przy łuszcyzcy konieczny jest też ruch,u mnie rower i pilates.Pozdrawiam
data: 2013.12.16
autor: strączek z łódzkiego
JK, pewnie Twoj ten niepodpisany post o deserze w przedszkolu. Mysle, ze akurat kiepsko wybrales danie, ktore ma byc dobre i zdrowe dla dziecka. Ja bym tego nie zjadla i nie dala tego mojemu synkowi. Teraz wytlumacze dlaczego, wiec gruszka jest obgotowana zapewne w wodzie z cukrem, zurawina, bo jest kwasna mocno, jest zzelowywana z cukrem, a sos waniliowy to cukier, maka, mleko, odrobina masla, sol i nie sadze aby ktos sie pokusil o zdrapywanie lasek waniliowych wiec zostal uzyty cukier waniliowy. Gruszka jako gruszka nie jest zlym owocem dla dziecka, bo nie zawiera zbyt wiele fruktozy, ale w tym przypadku jest jeszcze z cukrem. Dla mnie wartosc odzywcza i zdrowotna tego deseru nawet nie jest dyskusyjna, tylko zadna. Sorry chlopie, Twoj strzal byl w plot... Pozdrawiam.
data: 2013.09.05
autor: Sylwia V.
Strączku, piękne dzięki. Dużo mi pomogłaś, cenna uwaga w sprawie dodatkowego smaku kwaśnego, rzeczywiście zamiast mąki pszennej używam gryczanej, a to jest zdaje się smak gorzki. A mięsko wyjęte z zupy po prostu z musztardą. Takie proste. A jakie smaczne! Tylko nie wiem jeszcze, czy dla mnie.....
data: 2013.09.05
autor: Bystrooka
Strączek z łódzkiego, mam pytanie. Napisałaś, że jesteś łuszczykiem. Mam koleżankę z tym problemem, dojrzewała do PP całe lata świetlne ale dojrzała.Jak prosi to ją wspieram ale daleko jej do Twojej postawy :).Powiedz , jeżeli możesz, czy jak panujesz nad emocjami i plus PP to łuszczyca wycofała się i w jakim stopniu? Pozdrawiam.
data: 2013.09.05
autor: Aida
Słowo na czwartek :))
Określ czego chcesz
Myśl o tym – dumaj o tym :)
Działaj w tym kierunku – korzystaj z okazji!
Otwórz się na nieskończoną ilość możliwości, rozwiązań, jakie może podsunąć życie.
Powiedz sobie: ”Wszystko jest możliwe. Przecież nie mam pojęcia, co może wydarzyć się jutro!?”
Odpuść kontrolę i wyobrażenia o tym „w jaki sposób” marzenie się spełni. Niech Cię to nie interesuje. Pozwól się zaskoczyć.
Rób swoje i czuj się szczęśliwy bez względu na to, czy to marzenie się spełni, czy nie.
... i słońce świeci :) pozdrawiam.
data: 2013.09.05
autor: Aida
Bystrooka,tak,odżywiam się tylko jedzeniem ciepłym.Termos towarzyszy mi wszędzie- w pracy,na zakupach ,wycieczce.N początku wydaje się to uciążliwe, ale póżniej wchodzi w krew:).Chleb bezglutenowy jem raz na ruski rok ,ze sklepu ekologicznego w postaci grzanek.Najczęściej mam w termosach gulasz z kartoflami, kaszą,albo treściwą zupę razem z mięsem na którym się gotowała.Mięso z zupy jem razem z musztardą np do drugiego dania,albo podduszam z przyprawami ,mielę ,doprawiam i do naleśników,na kanapki dla domowników.Po 3 latach pp spróbowałam znów glutenu aby wybadać stan organizmu no i katastrofa więc odpuściłam...ale jak Ty nie chorujesz na celiakię to nie rezygnuj z małej ilości starego chleba.Może trzeba ograniczyć,musisz sama na sobie sprawdzić.Natomiast jeśli korzystasz z przepisów książkowych i tam gdzie jest zaprawianie mąką pszenną ty robisz z inną ,to pamiętaj o dodatkowej porcji kwaśnego np cytryny,aby zachować równowagę.A co do picia po posiłku,to z czasem nie będziesz miała ochoty na płyn po dobrym nawilżeniu zupą itd,chyba że coś sknocisz, to pragnienie będzie:).To już koniec moich wypocin ;),działaj.Jeśli coś namieszałam to mam nadzieję że szefowa wyprostuje.Pozdrawiam
data: 2013.09.05
autor: strączek z łódzkiego
Dziękuję mtd za poradę, pojadłam troszkę fasolki jak mi poradziłaś, a od dziś mam mega katar. W związku z tym mam pytanie: Czy można zrobić teraz 3 dniowy seans czosnkowy polecany w maju przez Panią Anię. Proszę o rady. Pozdrawiam
data: 2013.09.05
autor: Angela
MtD co żywienia w przedszkolach to mój mały chodzi do państwowego i jedzenie ma jak w dobrej resturacji- ostatnio miał na deser gruszke z zurawina w sosie waniliowym. A w przedszkolu obok dzieci dostały frytki. wszystko zależy od dyrekcji i rodziców. co do prywatnych przedszkoli to powstała nowa firma która założyli właściciele 3 przedszkoli i robią posiłki dla dzieci z pasją. robią obiady dla większości przedszkoli i nikt na nich nie narzeka
data: 2013.09.04
autor: 
Dzięki Aida, wszystko jasne, w moim rejonie po bobie tylko wspomnienie, ale cenna to wieść na przyszłość, a ten zjedzony w lecie profilaktycznie się wykaże, mam nadzieję i pozdrawiam ciepło
data: 2013.09.04
autor: Miodkowa
hej kochani :) powoli wracają mi sily, znow jestem wszystko ogarniajaca, uporzadkowana studentka. nadal moje jelita i zoladek daja mi popalic, ale dzis ugotowalam kartoflanke i gulasz aromatyczny i konsumuje :) nadal nic zimnego nie jem, i laze wszedzie z 3 termosami :D musze kupic plecak... ;)

@beatamonika, wiem co przezywasz! kilka tygodni temu zmarla mi ukochana babcia, z ktora mieszkalam cale zycie. rozwalilo mnie to calkowicie, przestalam gotowac, odzywialam sie skandalicznie.... no i wszystko na co uczciwie zapracowalam przez pol roku sie posypalo :( dzieki ksiazkom naszym zaakceptowalam, zrozumialam i . Napisalam wiersz, jakos sie pozbieralam. Negatywne emocje sa niesamowicie destrukcyjne. takze trzymaj sie, czytaj nasze cudowne ksiazki i staraj sie zaakceptowac!

cieszy mnie to ze mam tu gdzie jestem warunki do gotowania i akceptacje ze strony otoczenia. poznalam tu wspanialych ludzi z calego swiata, ktorzy nie zadaja zbednych pytan, nie namawiaja do zlych hotdogow podczas grilla, podczas gdy palaszuje owsianke. to moj wybor :) mam tez wsparcie od mojego chlopaka ktory choc nie pasjonuje go gotowanie, gdy bylo mi zle, gotowal marchwianke i troszczyl sie. mam ogromna nadzieje ze wszystko jest na dobrej drodze, powoli wprowadzam rownowage na nowo i choc ogrom pracy jeszcze przede mna- dam rade!
data: 2013.09.04
autor: ola ze Szwecji
Oj, piękne dzięki. Muszę te wszystkie informacje skopiować i analizować. Strączku, odżywiasz się tylko i wyłącznie jedzeniem ciepłym? Czy kanapki (chleb gryczany, kukurydziany) nie wchodzą w grę? Co w takim razie jesz w pracy, lub w sytuacji, gdy nie ma dostępu do kuchni? I jeszcze jedno: co robisz z mięskiem porosołowym? Czy mozna takie mięsko wyjąć prosto z zupy i ciepłe zjeść, czy trzeba je przyprawić, zemleć i wtedy można zjeść?
data: 2013.09.04
autor: Bystrooka
Bystrooka ,wkradł się błąd co do długości mojego pp ,nie 7 a 4lata :)),ale wydaje mi się że tak jem od zawsze.Jestem łuszczykiem,mam celiakię(dlatego glutenu zero),brat w wieku 40 lat zmarł na raka jelit, więc genetycznie też nie za dobrze.Stąd taka moja żelazna dyscyplina.Piszesz że Cię zdołowałam ;),ale myślę że mnie żle zrozumiałaś.Ja dzięki pp mogłam zrezygnować z 9 tabletek codziennie ,biorę tylko jedną ,jem dużooo,schudłam 40 kilo,mam inną świadomość,czy to mało...?Oprócz gulaszy jem kotlety indycze,roladki wołowe,cielęce,bitki,pieczenie,wszystko to co mam pod ręką i ochotę zrobić:).Kartofle,kasze -gryczana,kukurydziana,owsiana,rzadziej ryż to są moje produkty wyjściowe do drugiego dania.Tak, to prawda, głównie jem kartoflanki,jarzynówki,cebulowe,porowe ,ale tu można wiele mieszać i wychodzą różne smaki.Strączkowe jem, ale nie za dużo,fasolkę szparagową,bób,czasem delikatna fasolówka no i soczewica w zupie też ląduje.Jak mam ochotę na słodkie to robię sobie kulki owsiane albo gofry ,też owsiane.Do zagęszczania sosów używam mąki kukurydzianej,skrobi kukurydzianej,mąki ziemniaczanej.Kluski robię z maką ryżową ,kukurydzianą ,owsianą ,kasztanową.Jeśli trawisz gluten to możesz jeść małe ilości starego chleba na zakwasie ,najlepiej w formie grzanek do zupy.Z kawą ostrożnie maks 2 razy dziennie,wysusza, to samo z indykiem i ryżem,herbata tlci ciągle w użyciu.I najważniejsze z mojego doświadczenia ,nie obżerać się po 19 bo w nocy wątroba nie da rady:).To tyle,jakby co ,pytaj;).
data: 2013.09.04
autor: strączek z łodzkiego
Dziękuję za odpowiedzi i rady. Strączku, potwierdziłaś, że mój ulubiony rosół niestety nie jest dla mnie. Dla sprawdzenia tego wczoraj wypiłam kubeczek i oczywiście w nocy ok godz. 3.00 pobudka, sikanie i brak snu, a potem wiatry, wiatry, kręcenie w brzuchu. To chyba wina rosołu, a nie jarzynowej na kolację? Strączku, to fajnie, że twoja wątroba jest w lepszym stanie, ale trochę mnie zdołowałaś - po siedmiu latach???? I ciągle jesteś na jarzynówce i gulaszach? A dlaczego nie jesz glutenu? J jak w związku z tym robisz kluski, zacierki, zagęszczasz sosy? Ja też unikam glutenu, ale w sumie to sama go odstawiłam i nie wiem, czy mi szkodzi, czy nie. Po prostu od kilku m-cy odstawiałam wszystko, co może być szkodliwe dla organizmu: gluten, nabiał, słodycze, a teraz doszło zimne-surowe-kwaśne. Nie jem też strączkowych i nie wiem, czy mogę je wprowdzić, czy też nie? O mój Boże, a jeszcze rok temu jadłam wszystko, piłam ulubione wino wytrawne, z którym już chyba muszę się pożegnać na zawsze..... prawda? Muszę też się wyciszyć, bo zawsze byłam nerwowa, a ostatnie pół roku dało mi porządnie w kość. Jak poczuję się lepiej wprowdzę jakieś ćwieczenia, tylko nie wiem, co byłoby najlepsze, może coś podpowiecie? Jeszcze jedno pytanie (sorry, że tak pytam), jak to jest z popijaniem jedzenia, czy powinno się odczekać po jedzeniu 1-2 godz. i dopiero pić (mam na mysli oczywiście herbatkę tlaci), czy jak mam pragnienie to mogę pić od razu po posiłku? Może to banalne pytanie, ale prawdopodobnie nie ma pytań głupich.... Pozdrawiam:)
data: 2013.09.04
autor: Bystrooka
Witam forum:)w końcu udali mi sie znaleźć chwile na odpisanie:)
piekę na samym miodzie juz teraz bardzo żadko,po prosru nie czuje potrzeby jedzenia na słodko i bardzo sie z tego ciesze bo jeszcze 2 lata temu bylam nałogowym slodyczowcem:)pp robi swoje:)
Do ciastek z mąki kukurydzianej dodaje ok 50g miodu,a do ciastek kruchych na 200g maki pszennej ok 4 czasem 5 łyżek takich do zupy.Z tym miodem to raczej indywidualna sprawa bo kazdy lubi innaczej:)dla mojego męża są za Malo slodkie i polewa je sobie jeszcze miodem lub syropem klonowym,a znów dla mojej przyjaciółki są za słodkie :)Za to obie zgodnie uwielbiamy ciasto kruche z przepisu na pizze z żółtej książki,dodaje tylko wiecej soli.Jak juz sie upiecze to na wierzch daje ugotowany por z marchewka i jest pysznie:)
Pozdrawiam
data: 2013.09.04
autor: Dorota z Wrocławia
Witam serdecznie Forum i Panią Anię! Pani Aniu, dziękuję za podpowiedź o tych moich emocjach. Obserwuję, z jakiego powodu w pewnych sytuacjach tak rezonuję. To było ważne odkrycie. Spieszę również donieść, że dla takich ancymonów jak ja najlepszą metodą na lepszą organizację i na większą dyscyplinę jest kolejne podwyższenie poprzeczki. W moim przypadku posłanie czterolatka do szkolnego oddziału przedszkolnego. Jak na razie wszystko idzie po naszej myśli - od uśmiechniętych i z wigorem Pań, po sprawy termosowe. A i ja wiem, że muszę się pilnować, bo jak popuszczę sobie lejce i się \\\"rozjadę\\\" to całe domino się posypie... tak czekałam na kolejny bodziec, bo wciąż z dziedziny dyscyplina coś u mnie leży i kwiczy - chodzenie spać późne najczęściej i późnowieczorne gotowanie. Na szczęście idzie ku lepszemu! Przedszkolak przywołał do porządku nas wszystkich. I dobrze! :)
data: 2013.12.16
autor: KaM
Przepraszam JK, ale ja nie znam przedszkola, które daje dobre, zdrowe rzeczy. Moze polecisz jakieś w Poznaniu;)
data: 2013.09.04
autor: Mtd
Podziele sie anegdotka z zagranicy :) Przed chwilka wrocilam ze sklepu miesnego - firmowego, nie zadnego marketu, w ktorym sprzedaja rozmaite gatunki mies, do wyboru do koloru, nawet tak egzotyczne jak renifery czy bazanty. Pytam czy dostane skrzydlo lub szyje z indyka, a sprzedawca pyta, a wlasciwie szuka tylko potwierdzenia - \\\"ale to ma byc dla psa, tak?\\\" Mowie, ze dla mnie na zupe :) Niestety, nie bylo, tylko na specjalne zamowienie.
Nastepnie pytam czy ma moze cielecine z koscia, okazalo sie, ze miewa i uwaga - kilogram kosztuje w przeliczeniu 120 zlotych.
Trudno, chcialam, staralam sie, rosol bedzie na udzcu z idyka plus rostbef, moze byc?
data: 2013.12.16
autor: Freyia
Miodkowa, to co masz przed oczami, czyli : nic nie poradzę _ jesień to tym razem wszystko o jesieni:)), nic więcej nie było. Zniknął co prawda post z odpowiedziami ale to test dla czujnych: był i nie ma :)Była cenna informacja: bób to złoto dla naszej cielesnej formy. Pozdrawiam.
data: 2013.09.04
autor: Aida
Bystrooka, czy Pani Ania potwierdziła, że rzeczywiście masz ogień wątroby? Z tego co wiem Ci panowie z Tybetu, zdarza się, że stawiają złą diagnozę. Z tego co piszesz to sucha ta Twoja wątroba jak wiór ale czy to ogień? Gotuj delikatne potrawy, testuj, obserwuj, bądź uważna. Eliminacja mleka i pochodnych, zimnego, surowego i kwaśnego to już ogromna ulga dla organizmu. Wprowadź ruch na świeżym powietrzu i relaks.Po każdym następnym dniu będziesz czuła się lepiej. Zadawaj konkretne pytania wtedy na pewno ktoś odpowie :).Pozdrawiam.
data: 2013.09.04
autor: Aida
Miodkowa, wszystkie posty jesienne (i nie tylko) masz w archiwum, u góry po lewej wejście; możesz też wpisać w wyszukiwarkę (góra po prawej) słowo - klucz, np. jesien i wyszukać wszystko :)
data: 2013.09.04
autor: DanusiaA.
Moja nadzieja na przeczytanie nowotematowego postu Pani Ani ciut wygasa, a moze ktoś z Forowiczy, którzy mają go przed oczami zdoła go tu jakoś wkleić ?Byłoby mi razniej\\\"robić to , co zawsze jesienią\\\" z pokazniejszym rozwinięciem.
data: 2013.12.16
autor: Miodkowa
Sylwia dzieci jedza w przedszkolu i jedzą dobre zdrowe rzeczy , słodyczy nie lubią. a makarony od czasu do czasu i to już dawno nie jadly
data: 2013.09.03
autor: jk
dziękuje wszystkim za pomoc
data: 2013.09.03
autor: jk
JK, czytaj tez ksiazki pod katem Twoich dzieci, pewnie tez karmisz je m.in. makaronami... Pozdrawiam.
data: 2013.09.03
autor: Sylwia V.
Angela, czy pieczenie stóp to nie nadmiar jang w nerkach? Pomyśl, może brak im esencji, ten bób ostatnio polecany przez Panią Anie i trochę fasolowych(akurat sezon chyba) to chyba coś dla Ciebie na ta chwile.*** JK przepis na owsiankę jest gdzieś na forum(ja robię taka trochę dziecięcą z III książki, tylko ciut mocniej przyprawiam). Tę owsiankę jemy razem z dziećmi, wychodzi nam wszytskim na zdrowie, czasem dorzucam sobie orzecha/suszoną śliwkę(tez nie mam często czasu gotować dla każdego z osobna)pzdr
data: 2013.09.03
autor: mtd
Bystrooka,na temat fałszywego ognia wątroby jest bardzo dużo w archiwum .Poszperaj,to najlepszy sposób na naukę.Są tam np moje posty i Hanii z Torunia nt łuszczycy a to wiadomo że wątroba w ogniu.Poza tym szefowa na forum i w ostatniej książce dokładnie opisała ten stan...Po 7 latach pp powiem Ci że moja wątroba jest w lepszym stanie:)),ale sprawy zaszły za daleko i cudów nie ma , za to jest inna jakość życia,lepsza:).W przypadku zmaltretowanej wątroby dyscyplina jest niezbędna,zarówno w jedzeniu jak i w myśleniu.Ja jem głównie zupy jarzynowe,często miksowane,klopsy ,gulasze cielęce i wołowe,zero kapustnych,nie jem glutenu,czasowo łykam sylimarol,tran.U mnie rosół jest dla rodziny. Ja po rozrzedzeniu robię sobie na nim jarzynowe,czysty jest dla mnie za intensywny ,wątroba szaleje ...Jak poczytasz ale dalej coś nie będziesz kumała to daj znać;).ps Pani Aniu dlaczego nie poleca Pani ziemniaków JK? To mnie zdziwiło.Pozdrawiam forum i szefową.
data: 2013.09.03
autor: strączek z łódzkiego
sylwia bardzo bardzo dziękuje za wszystko :) blender mam i używam :) w weekend będę już gotowal , ostrożnie podchodzac do ilości przypra. nie uzywalem prawie wogóle przypraw i muszę chyba stopniowo je wprowadzac . w domu mam 2 małych dzieci to wierz mi nie mam nawet czasu na tv. odpoczywam w pracy
...
data: 2013.09.03
autor: jk
Ika, dzieki za odzew. Zupełnie nie mam zamiaru się obrażać. Chciałam tylko w jakiś sposób wydobyć z was tę wiedzę. Domyslam się, że nie jest to prosta rada. Na temat grzybicy przeczytałam wszystkie posty. Długo myslałam, że to jest mój największy problem, a teraz już wiem, że grzybica nie tworzy się ot tak sobie, bez przyczyny. Musi być coś rozregulowane. I u mnie jest padnięty chyba cały układ pokarmowy (wątroba - czerwona twarz). Ale mam nadzieję. Juz na samym początku pp, jak włączyłam do zupek i owsianki herbatkę, a potem kawkę to przez kilka dni czułam ulgę na żołądku, ale potem chyba coś zchrzaniłam, bo znowu ten ból się pojawił. A może tak ma być? Po prostu powoli, małymi kroczkami do przodu. I OBSERWOWAĆ SIEBIE. Teraz już to wiem.
data: 2013.09.03
autor: Bystrooka
JK, jak skonczysz ta ciezka prace to pojedz na zakupy, kup mieso : cielecine, wolowine z koscia na zupe, wolowe mielone na klopsy, warzywa na zupe np zlocista, blender ma? Nie ma, to tez kupi, zlocista sie blenduje, Tobie blendowane zupy lepiej posluza, I termosy, szklane na zupy czy obiady, stalowe na kawe i oddzielny na herbatke. Kup kawe zbozowa badz zoledziowa, cobys tez wody nie pil rano. I tyle, teraz masz wszystkie informacje w pigulce zloz to w calosc i zamiast czytac gazete wieczrem czy ogladac tv, zrob zupe i nos w ksiazki tam znajdziesz reszte plus archiwum, masz czas pisac posty przejrzyj archiwum. Baw sie dobrze ;)
data: 2013.09.03
autor: Sylwia V.
Bystrooka, nie obrażaj się, bo takie prostej rady to nie ma. Jeżeli chodzi o grzybicę to wpisz w wyszukiwarkę część słowa i szukaj i czytaj. Przeczytaj też wszystkie posty Rene. Pozdrowienia. P.S. Wszystko co napisała Sylwia V. do JK przyda się i Tobie.
data: 2013.09.03
autor: Ika
sylwia 2 ciężkie dni czekają mnie w pracy. dwie moje koleżanki są chore i muszę zrobić swoją pracę i ich. i nie jecze tylko proszę was o pomoc.
data: 2013.09.03
autor: jk
Cóż, widzę, że niektóre posty przechodzą \\\"niezauważone\\\". Oczywiście nie dotyczy to Pani Ani, kóra od razu zaoferowała mi pomoc, za kórą jeszcze raz dziekuję. Przeczytałam wszystkie książki, stosuję dietę od miesiąca, ale poprosiłam użytkowników forum tylko o wypisanie konkretnych dań pt. \\\"Dieta dla rekonwalescenta\\\", bo z taką się zetknęłam przy czytaniu archiwum. A dotyczy ona osób z fałszywym ogniem wątroby. Odstawiłam od razu kwaśne - surowe - zimne, ale też nie powinnam nadmiernie rozgrzewać tej mojej wątróbki, stąd była moja prośba o wypisanie :jakie mięsa, zupy, czy mogę chleb (mam grzybicę), czy imbirówkę, po prostu prosiłam o kontakt osoby, które to przeszły. Może takich nie ma? Trudno, widocznie sama muszę dojść do tego, co jest dla mnie dobre, a co nie. Pozdrawiam z deszczowej Suwalszczyzny.
data: 2013.12.16
autor: bystrooka
JK, a jak nie przetrwasz 2 dni, to co? Mysle, ze oczekujesz czegos co tu w Anglii nazywaja \\\"quick fix\\\" czyli szybko, bo nie mam czasu.. Moze faktycznie to nie sposob zycia dla Ciebie, bo jak narazie tylko jeczysz... Pozdrawiam.
data: 2013.12.16
autor: Sylwia V.
JK pyszny przepis na owsianke jest w archiwum Pani Ani, oto on: Proszę na 1,5 l owsianki dodawać 1/3 łyżeczki kurkumy, bez kaszki kukurydzianej, 1/3 łyżeczki masła, 8 łyżek płatków, 1 łyżeczka imbiru, 1/2 łyżeczki soli, 2 łyżeczki cytryny, gotować ok. 20 min, po czym wyłączyć na 15 min, dolać wrzątku, dodać miód do smaku i posypać po wierzchu imbirem lub cynamonem, lub kardamonem i zagotować.
data: 2013.09.03
autor: dynia
Sylwia wstalem dzisiaj z mega bólem brzucha, jelit i ogólnie złym nastrojem. Zazylem balsam kapucynski pózniej napilem sie wody. Bol brzucha jeszcze gorszy ... Przypomńialem sobie ze pisałas żeby zrobic grzanke na śniadanie - wziąłem bułeczki orkiszowa i opiekunem ja w piekarnika. Zjadłem z masłem i 0 bólu:) miałas racje :) pewnie z głodu bolal mńie ten brzuch. I mam uczucie rozpierania gazów w jelitach i zaparcie :( nie wiem z czego, nie mam pomysłu co robić. Wydaje mi sie moja wątroba trzysta itd stanęły i nie trawie pokarmów :(
data: 2013.09.03
autor: JK
Sylwia dziękuje za Twoje słowa. Mam przed sobą 2 ciężkie dni , jak je przetrwam biorę sie za dietę. Co do owsianki jakoś sie zrazilem moze powodem jest to ze ńie mam dobrego przepisu. Ta zupa sniadaniowa z pierwszej części jakoś mi ńie pasuje. Jak na 1,5l wody mam dać 2 łyżki kaszy jaglanej i z tego co pamietam 3 łyżki pplatkow owsianych ???? A co do gotowania to ja gotuje :) szczególnie makarony :) niestety problem polega na tym ze nie mam ostatnio na to czasu :(
Mam prośbę powiedzie mi gdzie kupić dobry termos na jedzenie ???
data: 2013.09.03
autor: JK
Dziekuje Sylwio V. :) ciesze sie, ze Twoje poczucie humoru powrocilo i ze z nami dzielisz sie swoja madroscia :) pozdrawiam
data: 2013.09.03
autor: dynia
JK moze odstaw te kanapki, zamiast owsianka, ona Ci wczoraj nie zaszkodzila, tylko na kanapke uklad trawienny stanal Ci deba. Drugie sniadanie zupa z kawalkiem chleba - grzanki z madlem i pieprzem ziolowym, zrob grzanke bardziej w braz dluzej pomielisz, lepiej strawisz, jak dziewczyny Ci pisaly chleb swiezy zapomnij, I tylko pszenno-zytni zadne buly czy bagietki czy innosc z nasionkami. Potem jakies klopsy pierwsza ksiazka, delikatnie z przyprawami ale soli dodaj, bo nie bedzie dobre, do tego ryz, albo kasza gryczana. Masz zone, niech Ci pomoze komponowac posilki, jezeli tak sie gubisz w kuchni. Kolacja zupa plus grzanka. Przezyjesz... Obserwuj siebie, zapisuj po czym zle sie czujesz i nie mow, ze po przyprawach.. Nauczysz sie gotowac chlopie jak sie zawezmiesz, zona bedzie chciala pewnie sluby odnawiac z radosci ;))) Pozdrawiam.
data: 2013.09.02
autor: Sylwia V.
Dynia, jak wieczorem jest cyrk, bo spal za pozno, to poczekaj, az jest zmeczony. Ja tez sie spinalam, bralam go do lozka i najczesciej bylo tak, ze ja zasypialam, a on kolejna godzine skakal swiezutki po lozku. A moze powinnas go wybudzac po 1.5 godzinie, subtelnie oczywiscie bez stada sloni, ale jednak wybudzac? Nie masz byc matka idealna, takie nie istnieja, masz byc wystarczajaco dobra. I mysle, ze generalnie byc matka to wyzwanie, nigdy nie bylo latwiej, bylo inaczej, zylismy w wiekszej wspolnocie, dziecko moglo latac \\\"samopas\\\" i bylo ok. Ale nie bylo pampersow i pralek ;))) Ja uwazam, ze jest jedna najwazniejsza rzecz, ktora sie przydaje przez cale zycie, a w wychowaniu dzieci w szczegolnosci - poczucie humoru, daje dystans do sytuacji przeroznych z automatu. Ja niestety jak urodzilam mojego \\\"barbarzynce\\\" to poczucie humoru stracilam, ze zgryzoty... A my kobiety jestesmy mistrzyniami swiata w kreowaniu zgryzot, mniejszych i wiekszych, az nad powala na lopaty. Na szczescie mam cudowna przyjaciolke, ktora sama to wszystko przeszla i lopata mi kladla do glowy, az pomoglo. Pozdrowienia.
data: 2013.12.16
autor: Sylwia V.
Stykrotko, ja do zupek dzieciecych daje taka ilosc lyzek kaszy niezmielonej, jaka jest w przepisie. Potem wszystko miksuje, wiec nie musze wczesniej jej mielic.
data: 2013.09.02
autor: dynia
Sylwio V., uwielbiam Twoj styl pisania :) masz racje, ze nalezy cieszyc sie tym, co mam, bo moj synek jest moim skarbem, a to ze mam niekonczaca sie liste rzeczy do zrobienia, czy to sprzatanie, czy ksiazki, czy cokolwiek innego, to tak naprawde nic sie nie stanie, jak troche to bedzie musialo poczekac. Tu i teraz - nad tym pracuje, ale trudno mi przestawic moj tok myslenia. Trudno mi to zalapac... Tak niewiele trzeba do szczescia, a jednoczesnie nie wiem jak sie z tego wyplatac, ze stresu, spinania sie itd. Poki co trzymam sie pp i zobaczymy co bedzie :) jestem dobrej mysli :)co do drzemek to nie wiem, czy synek jest wyjatkiem od reguly, czy tez nie, ale jak nie dospi w ciagu dnia, to w nocy czesto sie wybudza. Jak za pozno ma drzemke, to wieczorem jest cyrk. Poki co spi o wiele lepiej, wiec jest dobrze :)na Ibize lecimy w pazdzierniku, dam znac jak bylo. Pozdrawiam
data: 2013.09.02
autor: dynia
Witam serdecznie Panią Anię i wszystkich na forum. Na pp jestem od 4 lat, w miarę wolnego czasu czytam forum, natomiast piszę po raz pierwszy. Jestem w wieku 4+, od lipca dokucza mi senność w ciągu dnia, nie raz zdarza się, że o 11 godz. a niekiedy o 13 czy po 14 godzinie. W tych godzinach jestem w pracy i nie mam możliwości zrobić drzemki. Od 3-4 tygodni doszło pieczenie stóp, z początku było to sporadycznie, natomiast od tygodnia zdarza się to codziennie w godzinach popołudniowych. Nie potrafię odczytać swoich sygnałów mojego ciała, dlatego zwracam się na forum o pomoc w moich dolegliwościach. Pozdrawiam wszystkich Angela.
data: 2013.09.02
autor: Angela
Jeszcze zapomnialam - czy w Filozofii Smaku tez dodajemy zmieloną kaszę gryczaną i inne zboża? bo jest różnica między łyżką zmielonej kaszy a niezmielonej :)
data: 2013.09.02
autor: stykrotka
Dynia, na chlopski rozum kiedy nie dospi w ciagu dnia powinien pasc szybko i na dlugo, moj jak spal/spi za dlugo albo za pozno w ciagu dnia budzi sie o 4 czy 5 rani i chce sie bawic albo jest swiezutki zdecydowanie za dlugo czyli np do 23... Teraz Ty, ja tez czasami chcialabym wszystko zostawic i wyjechac na wyspy Hula-Gula, ale sie nie da. Powiem Ci tak, bedzie latwiej ale znacznie pozniej, narazie jeszcze czeka Cie \\\"bunt dwulatka\\\" I jest mozliwe oczywiscie, ze Twoj synek przejdzie to gladko jak moj zeby, zero problemu, ale w moim przypadku bylo mocno pod gore czasami i myslalam momentami, ze trace zmysly, nie stracilam... Ciesz sie tym co masz, zabrzmi to trywialnie, ale dzieci naprawde blyskawicznie rodna a my tesknimy potem za tym czasem, ich zapachem kiedy wisialy na nas, nawet zasmarkane... A zmeczenie, wczesniej spac trzeba chodzic, proste i wykonalne, czasami ;) Tez mam gore zaleglych ksiazek, ktore czytam z doskoku po 2 strony, jakies gazety pokryte kurzem gdzies leza... Tak jest, tak widocznie ma byc, slonce swieci na spacer.z gagatkiem. Trzymaj sie cieplo, co z ta Ibiza, jedziesz, popisz jak bylo! Pozdrawiam serdecznie :)
data: 2013.12.16
autor: Sylwia V.
Przepraszam, ale nie podpisałam się pod postem. Z tym ogniem wątroby - to byłam ja - Bystrooka. Dodam jeszcze, że bardzo często sikam ( w nocy 2-3 razy), mam bardzo nierówny apetyt, sa momenty, że jestem głodna co godzinę, osłabiona. Nie jem pieczywa, makaronu, gdyż odstawiłam gluten, nie wiem, czy mogę jeśc chleb, czy nie, ale tęsknię za nim Jem kaszę gryczaną, ziemniaki, gulasze, warzywa, zupy i owsiankę z płatków bezglutenowych. Piję kawę (Pani Ania powiedziała, że mogę) i tlaci. Bardzo lubię te napoje.
data: 2013.09.02
autor: Bystrooka
Dzień dobry Pani Aniu, witam wszystkich czytających i piszących. Jakoś dwa tygodnie temu napisałam pierwszy post na forum, potem rozmawiałam z panią Anią. Bardzo dziękuję za rozmowę. Ale, chyba niedokładnie opisałam swój problem, ponieważ jeszcze wtedy byłam przed lekturą pierwszej książki (dwie pozostałe były przeczytane). Poza tym nie lubię rozmów przez telefon, nie potrafię wyłapać ważnych dla mnie informacji, gubię się w rozmowie, po prostu jestem wzrokowcem i lubię słowo pisane. Po przeczytaniu I tomu zdiagnozowałam u siebie fałszywy ogień wątroby. Podam objawy, które mi towarzyszą : od grudnia zeszłego roku czerwona twarz i bardzo wysuszona skóra na twarzy, suche, czerwone oczy,język czerwony z żółtym nalotem, ból w środku brzucha, bezsennośc (zasypiam ok godz. 23, po czym budzę się ok. 2-3 w nocy i już leżę tak do rana. Jestem załamana, nerwowa, niewyspana, bez nadziei na wyjście z tej choroby. Nawet nie wiem, czy można to leczyć inaczej, gdyż żaden z lekarzy nie wpadł na to co mi jest. Poza tym mam zdiagnozowaną grzybicę układu pokarmowego. Moja prośba do osób, które miały podobny problem, lub wiedzą jak postępować. Proszę napiszcie, co to jest dieta dla rekonwalescenta, bo wyczytałam z forum, że powinnam taką stosować przy ogniu wątroby. Dodam jeszcze, że dietę w całości stosuję od miesiąca i początki były świetne, ból brzucha zelżał, na twarzy ogasało. Jakoś tydzien temu miałam kryzys, szyja w pokrzywce, ból, swędzenie, całe noce nieprzespane, ale jakoś to opanowałam. Nie wiem, czy było to spowodowane stresem, jakimś malutkim grzeszkiem, czy może jedzenie z pp, ale niewłaściwie dobrane? Początkowo rosół wołowo-indyczy bardzo mi służył, teraz obserwuję zaczerwienienie twarzy, po owsiance mam bardziej żółty nalot na języku, po godzinie już wraca do normy. Zrobiłam baraninę i chyba był to zły wybór, jak przeczytałam w książce - baranina jest rozgrzewająca - czyli mąż będzie miał pyszne kolacje. Czy powinnam ograniczyć imbir i przyprawy ostre, na jakim mięsie gotować zupy (doczytałam, że indyk jest najbardziej neutralny, ale za to wysusza, więc sama już nie wiem). Nie jem nic kwaśnego-surowego- zimnego, ale czy w moim przypadku, nie powinnam własnie zjeść np. kurczaka lub rybę? Bardzo proszę o pomoc, mój mail : lidiakrejpcio@gmail.com. Czy wogóle mam szansę na wyjście z tego ognia wątroby? Bedę bardzo wdzięczna za wszystkie rady i maile.
data: 2013.09.02
autor: 
Drogie doświadczone koleżanki :) Nie mam niestety czasu, żeby częściej się tu udzielać. Odpoczniecie sobie ode mnie :) Przygotowuję się psychicznie, organizacyjnie i jakoś tam jeszcze do gotowania córeczce do żłobka. Mam jeszcze czas, ale wolę już się w to wdrożyć. No i nie wiem niestety na ile dni mogę gotować zupki biorąc pod uwagę, że gotowana będzie wieczorem. Czy mogę jej dawać taką zupkę przez 2 kolejne dni? a może nawet 3? A może lepiej ugotować więcej samego wywaru mięsnego i na takim gotować co 2 dni zupki? Na gotowanie codziennie na pewno nie znajdę czasu. Doradźcie. Wiem co pisze w książkach - zupka na 2 dni, ale może da się jakoś przymrużyć oko i przedłużyć to o 1 dzień :) Wpadam w panikę czy dam radę i mam huśtawki nastroju przez to. Już nawet Pani Ania mi się dzisiaj śniła w sprawie wekowania zupek dla mojej córeczki :)
data: 2013.09.02
autor: stykrotka
JK, odpowiadając na Twoje pytania. Ja na codzien piję herbatkę TLACI czyli tymianek-lukrecja-anyż-cynamon-imbir, przepis jest w książkach, ale i tak trzeba sobie proporcje samemu dopasować, czasem piję herbatkę imbirową z miodem. często też przed śniadaniem kawę zbożową Anatol z cynamonem,imbirem, kardamonem. woda i herbaty nie są wskazane.na śniadania oprócz owsianki z trzeciej książki możesz np. zjeść jajecznice z grzankami (na PP nie jada się świeżego pieczywa) z ketchupem; cielęcina oczywiście jest jak najbardziej ok; a przyprawy ja przechowuję w małych słoiczkach.pozdrawiam serdecznie
data: 2013.09.02
autor: Cyranka
Beatamoniko, sle Ci aniolka, trzymaj sie
data: 2013.09.02
autor: dynia
Sylwio V., z doswiadczenia wiem, ze niewystarczajaca ilosc snu dla mojego synka w ciagu dnia zwiastuje zle przespana noc. Masz racje, ze mam negatywne nastawienie, bo czasami mam wrazenie, ze to moze ja jestem powodem tego, ze synek tak zle spi, bo cos robie nie tak... Zmeczenie daje mi w kosc, co nie pomaga sytuacji. W dodatku wstyd sie przyznac, ale przemawia przeze mnie rowniez chciejstwo, bo chcialabym miec wiecej czasu dla siebie, a tu nie ma lekko szczegolnie biorac pod uwage fakt, jak bardzo zywy jest moj maly skarb. Eh, musze sie wziasc w garsc. Synek zaczal lepiej sypiac, wiec widze swiatelko w tunelu :) pozdrawiam
data: 2013.09.02
autor: dynia
Aida dziękuje za odpowiedz, jestem nowy i niedoswiadczony i bladze strasznie .... Dzięki ludziom takim jak Ty jest mi dużo prościej wchodzić w tajniki nowej diety. Co do owsianki to kardamonu ńie dałem bo nie miałem. Cynamon hmmm moze i to on był winowajcy, ale bol brzucha to moze od kurkumy był ??? Ogólnie ta jedna owsianka miała tyle przypraw co ja moze przez tydzień zjadłem więc pewnie tez od ilości brzuch mńie bolal. Dochodzę do wniosku ze muszę przyjemności dozowac stopniowo. Nie jem już słodyczy, nabialu, owoców, kiszonek, itp. Jem większość ciepłych posiłków. Więc teraz zostało mi już gotować tylko wg wskazań Pani Anny z przepisów pochodzących z trzech książek :)

Pozdrawiam
JK
data: 2013.09.01
autor: JK
Pędzia, prąd mnie nie martwi, jedynie zdrówko, które nie chce wrócić. nie wiem jak tu działać, co robić po kolei, proszę, napiszcie, co powinnam ugotować żeby się wzmocnić. I odzyskać siły. Wyzdrowieć... Czym wzmocnić żołądek
Arnuszko, ja też wyjechałam. Ok 2-3tyg. temu. Myślałam, że będzie łatwo, ale nie jest. Nie jest też ciężko. Jest inaczej. Niestety ja nie mam tu pracy, i usiłuję znaleźć, ale bez języka to bardzo trudne. Pracuję nad ułożeniem tego wszystkiego, rozgrzaniem mojego smutnego i zimnego żołądka. Myślę, że będzie lepiej, w to wierzę. Jak pisałam, jestem instruktorem kulturystyki, ale mimo dobrej znajomości angielskiego, bez szwedzkiego nikt mi nie da tu pracy niestety. Także ostro działam!! :) Narazie studiuję, gotuję i trenuję. A propos treningów, polecam Wam wszystkim kochani kalistenikę progresywną. Jest to kulturystyka z wykorzystaniem ciężaru własnego ciała. świetne ćwiczenia, które zapewniają brak kontuzji poprzez naturalne ruchy. Wszelkie ćwiczenia oporowe i izometryczne są świetne. No i oczywiście, jak trening to interwał :) Wzmacnia serducho, dodaje sił, wydziela endorfiny. Wspaniała dieta Pani Ani + ćwiczenia kalisteniczne, oporowe, izometryczne i wszelkie, wszelkie z wykorzystaniem obciążenia własnego ciała- to jest to!! :)
data: 2013.09.01
autor: zagubiona Ola w Szwecji
@JK,po co kombinujesz,w książkach jest tyle przepisów że do końca życia wystarczy.Po za tym nasz sposób żywienia to nie dieta,to sposób życia.W \\\"Filozofii Zdrowia\\\"na stronie 215, są przepisy na różne napoje,ja gotuję sobie najczęściej pierwszą(tymiankowo-lukrecjowo-imbirową), na co dzień do popijania.Wędliny gotuję według przepisu z \\\"Filozofii Życia\\\"ze strony 292.W \\\"F.Z.\\\"na str.224 są porady co jesć na śniadanie,obiad,kolację.
data: 2013.12.16
autor: Elka
@beatamonika!i ciebie wszyscy pozdrawiają i przytulają.
data: 2013.09.01
autor: Elka
JK, kardamon jest zdradliwy dla wrażliwych żołądków!. Zajrzałam na ten blog, przepis jest OK ale Ty powinieneś ugotować sobie bardzo neutralną owsiankę tzn bez cynamonu i kardamonu, mniej soli ( moim zdaniem). Miksowanie też nie jest konieczne. Napisałeś,że wyszła Ci breja ? hmn, owsianka jest the best! tylko gotowana z sercem:))Pocieszające jest to, że masz książki i chęci do zadbania o swój żołądek :)Pytasz o kanapki? może lepiej tą jarzynową? na zmianę z inną zupą? trzymaj ten trop a szybko zapomnisz o tym co wyliczyłeś w poprzednich postach. Wszyscy to mamy ale jak dbamy o równowagę kwasowo-zasadową i mamy dogrzany brzuszek to wszystkie problemy znikają.Powodzenia!
data: 2013.09.01
autor: Aida
Arnuszko, emigracja to separacja. Z jakich powodów dokonałaś takiego wyboru ? Ty to wiesz, tak sądzę. Jesteś młodą kobietą i wyborów przed Tobą też wiele. Jest źle ?, bądź uczciwa wobec siebie samej, możesz to zmienić! Proponuję Ci proste ćwiczenie, które może być bardzo pomocne. Wycisz się, możesz zapalić świeczkę, i pomyśl o swoich rodzicach - zobacz ich z całą gamą zdarzeń, wspomnień tych dobrych i tych złych. Uszanuj w sercu to wszystko co mogli Ci dać, ale nie rzeczy materialne, tylko miłość, troskę, uwagę- wszystko. Pamiętaj, że Twoi rodzice są właściwi- tacy jacy są.Podziękuj im w sercu za wszystko. Jeżeli było coś nie tak lub nawet źle, nie musisz ich kochać ale okaż w sercu szacunek. To wbrew pozorom nie jest wcale takie łatwe. Może wylejesz wiadro łez, może będziesz krzyczeć ze złości a może pojawią się tylko pozytywne odczucia. \\\"Przyjęcie\\\" rodziców z szacunkiem dla ich trudu i losu czyni cuda i daje przytomność w dokonywaniu życiowych wyborów.Oczyszcza przestrzeń. Czy będziesz blisko czy daleko, to nie ma znaczenia, bo to jest w Tobie dziewczyno. Dodam, że ćwiczenie pochodzi z terapii systemowej.Trzymam kciuki.
data: 2013.12.16
autor: Aida
Arnuszko, chce Ci napisac kilka slow, gdyz tez nie mieszkam w Polsce od kilku lat i znam moze choc po czesci problemy, o ktorych piszesz. Przez pierwszy rok emigracji wylam do ksiezyca doslownie i w przenosni . Dopoki nie zdalam sobie sprawy , ze walczac niby o to swoje nowe zycie walcze przede wszystkim ze soba i przeciwko sobie, doputy miotalalam sie jak ryba zlapana w siec. Oczywiscie to jest wszystko kwestia indywidualnego doswiadczenia i nikt za Ciebie tego nie przezyje, ale moze jakies rady , ktore z autopsji Ci przytocze w czyms Ci pomoga. Po pierwsze pomysl, ze emigracja to jakis dar od losu – daleko od bliskich i « bliskich » mozesz sie lepiej poznac, dowiedziec czego naprawde od zycia chcesz . Wiadomo, ze mozna to zrobic wszedzie, ale choc pewnie chwilami tej sytuacji nienawidzisz, wierz mi, Z DALEKA pewne sprawy widac lepiej, szybciej sa widoczne. Po drugie piszesz o tak zwanej stabilizacji … Zasanawialas sie co to w ogole znaczy ? Czy to nie jest przypadkiem takie slowo wydmuszka, ktorym niektorzy lubia sie poslugiwac dla sobie znanych celow ? Zycie to ciagla zmiana, o czym wspaniale uczy PP. Skoncenturuj sie moze na swojej sile, na tym z czym Ty przyszlas na ten swiat , co mozesz dac innym . Rodzina, dom to piekne sprawy, ale one same sie buduja , jesli Ty budujesz siebie. Jesli Tobie sie wydaje , ze zycie innych jest stabilne a Twoje nie , bo nie masz meza etc ;, to po prostu mylisz sie. Zycie kazdego to wieczna przemiana. Po trzecie, zastanow sie, czego sie najbardziej boisz ? Co powoduje ten stres , o ktorym piszesz ? Jesli zlapiesz to za rogi to jest to Twoja wielka szansa ! Moze wlasnie dlatego los Ci te emigracje zsyla ? Zebys zajrzala do paszczy lwa i wyszla z jakis myslowych schemtow …moze rodzinnych lub kulturowych ? Strach jest najgorszym doradca . Mna targal na poczatku niemilosiernie. Tak bardzo balam sie zawiesc wszystkich a tak naprawde sama siebie. Mysl bardziej, co dla Ciebie jest dobre, a nie czego sie boisz. Wtedy ten strach stanie sie wyzwaniem, a nie wrogiem. Po czwarte , emigracja to na poczatku tesknota, ale zastanow sie czy czy to za czym tesknisz to nie sa jakies Twoje uzaleznienia ? Zyjemy czesto niemal toksycznie uzalenieni, myslac ze tylko jesli to czy tamto, mozemy byc szczesliwi … Moze ten « kryzys » w Twoim zyciu to szansa na przyjrzenie sie temu blizej ? I jeszcze jedno : nic nie jest na zawsze, to ze teraz masz taki etap to nie znaczy, ze jestes na to skazana. Wszystko samo sie zmieni kiedys , czy tego chcesz czy nie . Bierz zatem to co najlepsze dla Ciebie tu i teraz. Zycze Ci powodzenia i duzo sily . Wspieraj sie dobrym odzywianiem, usmiechaj jak najczesciej ( szczegolnie do siebie) a na pewno poczujesz rownowage, a wtedy zycie czasami samo przynosi rozwiazania. Niektorzy nazywaja to cudami :) Pozdrawiam
data: 2013.09.01
autor: Ola
Zrobiłem dzisiaj na 2 śniadanie owsianke wg tego przepisu http://kuchnia5przemian.blog.onet.pl/2009/10/12/sniadaniowo-owsiankowo/ nie wiem czy to właściwy przepis czy nie, ale zrobiłem ja. Wyszła lekka breja o smaku słono-cynamońowym. Zjadłem moze 15 łyzek i byłem najedzony, ale jak to ja mówię mam ochotę na chleb z masłem i szynka. Zjadłem kanapkę i zaczęło sie - bol brzucha, odruch wymiotny, atak leku paniki, uczucie gorąca (pewnie od owsianki która działa rozgrzewajaco), refluks, skurcz żołądka, itd. Miałem zaraz gotować zupę z książki Pani Anny (jarzynowke ze 104 strońy) ale dałem sobie spokój. Zastanawiam sie teraz czy ten przepis był zły, czy niepotrzebnie jadłem kanapkę, czy ta dieta jest dla mnie, a moze to moja nerwica. Dam sżanse jeszcze tej diecie ale chyba podejde do niej ostrożniej :)
data: 2013.09.01
autor: JK
Amuszko, chcialam Ci napisac pare slow, ale widze, ze Pani Ania poprosila cie, abys zadzwonila, wiec z pewnoscia otrzymasz dobra rade i pomoc w zdecydowaniu co dalej robic :) trzymaj sie i zycze powodzenia :)
data: 2013.09.01
autor: dynia
Arnuszko, przedzwoń proszę :)
data: 2013.09.01
autor: Anna Ciesielska
2 tygodnie temu kupiłem pierwsza książkę Pani Anny. Czytając ja mówię sam do siebie - fajna dieta ,ale nic z niej nie rozumiem. Nie poddalem sie czytalem , zdobywalem wiedze i coraz bardziej bylem przekonany ze ide w dobrym kierunku. Na forum dowiedziałem sie ze mam jeść neutralne i ciepłe. Dodzwonilem sie do Pani Anny i ta powiedziała mi co mam jeść a czego sie wystrzegać. Mam nie jeść kurczaków, pomidorów, papryki, surowych owoców, kiszonek, ziemńiakow i kaszy jaglanej-wiecej nie zapamietalem bo rozowa byla krotka a informacji bylo bardzo duzo :) Szczerze to większość z tych rzeczy to była moja dieta ... Pani Anna powiedziała ze w drugiej i trzeciej części jej książek jest wiecej przepisów i na pewno znajdę cos dla siebie. Kupiłem w piątek obie, przeczytałem i aż sie przerazilem. Robiłem wszystko żeby mieć te dolegliwości ktore mam :( Zaczynam stosować dietę, początki sa trudne ale nie poddaje sie, wiem ze to właściwa droga i ostatni dzwonek żeby zadbać o zdrowie.
Jakby ktoś znalazł chwile to mam kilka pytań :) powiedzcie mi prosze co pijecie na codzien??? ja pije wode mineralna ale to chyba nie jest dobry pomysl z tego co czytam. kawy nie moge, po czarnej herbacie zle sie czuje , zielona tez na mńie dziala nie bardzo :( nic słodkiego , ani mlecznego nie mogę pić bo mam grzyby w układzie pokarmowym. Następne pytanie to mam odnosńie śniadań - w książkach widzę duzo przepisów obiadowych i kolacyjńych. Przepisów sniadaniowych jest mało:( Czy w tej diecie mozna wogole jeść kanapki ???? Czy ktoś z was ma przepis na owsianke na słono (nie mogę nic słodkiego). Czy moge jesc cielecine (moge wolowine). Jak przechowujecie przyprawy????
Moja żona ma bóle żołądka po zjedzeniu cebuli i papryki, co moze być przyczyna ????
Mam mnóstwo pytań :) na dzisiaj koniec bo i tak duzo napisałem :)

Pozdrawiam wszystkich
JK
data: 2013.09.01
autor: JK
Czuję się rozbita,umarła bliska mi osoba,niemam na nic chęci
czuję sie żle...Kuchnie tez zaniedbałam cały zapał,radosc gotowania mi nie idzie...taka obojetnosc
wszystkich pozdrawiam
data: 2013.09.01
autor: beatamonika
Ola, przede wszystkim przestań sie zamartwiac tym prądem. Moje PP odbywa sie wyłącznie na prądzie - brak instalacji gazowej w budynku, a butli gazowej do domu za nic nie wniosę, ponieważ z wakacji w dzieciństwie pamietam wybuch butli w namiocie nieopodal... Niby to sto lat temu, inne technologie, uraz pozostał. Gotowalam na kuchence elektrycznej \\\"po staremu\\\", gotowalam \\\"po nowemu\\\", zmiana we wszystkim była widoczna. Byc moze od gotowania na gazie byłaby wyrazistsza, ale... Czy potrzebowałam wyrazistszej? Polub tę kuchenkę elektryczną i szwedzki chłodek:) kciukasy!
data: 2013.12.16
autor: Pędzia
Droga Arnuszko, bardzo mi przykro, ze tak sie teraz czujesz. Gdybym gdzies byla blisko to bym cie zaprosila na gotowana kawe ;) i pogaduszki, albo poprostu na spacer na powietrzu, albo cie usciskala i powiedziala, ze wszystko sie ulozy.
Nie wiem jaki jest twoj stan zdrowia, ale chyba nie jest az tak zle skoro mozesz podrozowac :) Zdrowe odzywianie jest wazne ale nie tak wazne jak spokoj ducha i harmonia. Nawet najzdrowsze jedzenie moze niekoniecznie pomagac jesli towarzyszy nam wielki stres. Mysle ze dieta powinna nas wspierac w zyciu a nie hamowac. Jesli jestes zdrowa i mozesz podrozowac czemu nie? to wacale nie oznacza ze zrujnujesz sobie organizm jak przez tydzien albo 2 nie bedziesz sobie gotowac. Ja tez podrozuje (ostatnio spedzilam 2 tyg w USA i daleko tam bylo do kuchni do gotowania) ale zawsze sobie jakos radze. Mam ze soba miod zeby nie uzywac cukru, mam imbir do posypywania potraw, wybieram potrawy ktore gotowane sa z duza iloscia przypraw, pije herbaty ziolowe - wiele jest takich mieszanek w sklepach nawet z lukrecja i cynamonem ze nawet smakuja podobnie do naszych herbatek. Czasem nawet probuje narodowe smakolyki jak jest cos czego jeszcze w zyciu nie jadlam. Inne kuchnie swiata czesto uzywaja naturalnie mnostwo przypraw. Nie pijam tam zimnej wody tylko cieple herbatki. A jak wracam do swojego domu to z jeszcze wieksza radoscia gotuje sobie wyteskniona kawe z przyprawami. W zyciu wazna jest rownowaga i radosc z tego co robimy. Zycze ci duzo usmiechu i jestem pewna, ze ze wszystkim sobie poradzisz. Powodzenia
data: 2013.08.31
autor: Katarzyna
Witam wspaniałe forum mądrych i rozsądnych osób, dzień dobry, Pani Aniu! Bardzo serdecznie proszę Was o radę i pomoc, gdyż się zagubiłam doszczętnie :( Nie wiem, czy idę prawidłowym torem, poradźcie kochani. To mój pierwszy post tutaj, choć regularnie śledzę forum. Poniżej opiszę swój problem. Mam 22-lata i od ok 7 miesięcy (z małymi grzeszkami) jestem na pp. PP odmieniło moje życie, zapewniło piękną cerę, poprawiło kondycję jelit (całe życie zmagałam się z problemami jelitowymi -zastoje, wzdęcia - regularnie). Wszystko się wyregulowało, niestety do czasu. Lato, okres, w którym powinnam była pielegnować to, co udało mi się osiągnąć, przywiało niestety wiele smutków i stresów - śmierć bliskiej osoby, dużo zmian. Niestety, popełniłam pare karygodnych grzechów. Mimo, że podczas wypoczynku w Grecji trzymałam się intensywnie diety, gotując wszystko sama, jedząc dużo warzyw, po powrocie zagubiłam się i nie mogę dojść do siebie. Tuż przed planowanym wyjazdem na studia do Szwecji rozłożyłam się - gardło, temperatura + biegunka raz dziennie. Niestety przez głupotę własną, pozwoliłam sobie na antybiotyk. Nie pomógł. Dzień przed wyjazdem gdy już naprawdę nie wiedziałam, co robić pozwoliłam sobie przedzwonić do Pani Ani - poratowała dobrym słowem, zdiagnozowała u mnie wyzięmbione jelita, powiedziała jak zadziałać. O 13 killerka, potem marchwianka i na następny dzień temperatura przeszła a ja wróciłam do siebie i mogłam jechać w świat. Niestety, historia się powtórzyła. Jestem w Szwecji na studiach, mimo że dbam o siebie niesamowicie, znów leżę w łóżku (objawy identyczne, tyle, że szybciej zareagowałam). Gorączkuję ok 37,5 i jestem osłabiona od ok 3 dni, wczoraj skończyłam 3-dniową poranną kurację czosnkową, codziennie kilerka o 13, oszczędzam się, jednak ciągle nie mogę złapać sił... Rano owsianka, wieczorem również, w ciągu dnia 2 kubki marchwianki, rosół, wczoraj zjadłam trochę ziemniaczków na masełku z marchewką pokrojoną i cebulą z rosołu + sznycel wieprzowy z 1 książki+3 razy dziennie płuczę gardło szałwią z gliceryną. Było dziś rano lepiej, ok 12 znów opadłam z sił. Co robić kochani? Jak się wzmacniać w tej chłodnej szwecji bez ognia??? Czy powinnam skonsultować się z lekarzem. Nie ufam im. Ufam naszemu zrównoważonemu sposobowi na życie. Tylko jak mam tutaj funkcjonować skoro do dyspozycji mam tylko kuchenkę elektryczną w akademiku?! :(:(:( Poradźcie coś, proszę. Dodam jeszcze, że przed wyjazdem podczas USG piersi lekarz wyczuł węzły chłonne odczynowe pod pachami powiększone - jeden 1,9, drugi 1,3. Czy z tego też może wynikać moje osłabienie? Bardzo , bardzo liczę na Waszą pomoc. Podporzadkuję się wszystkiemu, choćbym miała jeszcze dłużej okupować kuchnię w akademiku :):) Po ostatnim przeziębieniu miałam wieelką nadzieję, że to już za mną, nawet udało mi się 2 razy być na treningu, być może po jednym z nich mnie przewiało właśnie (jestem z zamiłowania instruktorem kulturystyki, ale o tym napisze później, być może ktoś z Was będzie chciał się poradzić, do zrobienia kursu zmotywowała mnie 2 książka - mam pewność że jest to zgodne z naszą kuchnią - oczywiście na siłownię zasuwam z termosem!!). Z góry bardzo Wam dziękuję za wszystko!
data: 2013.08.31
autor: zagubiona Ola w Szwecji
Dynia, jezeli Twoj maly ma drzemke dopiero okolo 16 to moze zrob eksperyment i przeczolgaj go do 6.30 czy 7 i wtedy on padnie i przespi noc. Oczywiscie posilki wczesniej i wez pod uwage, ze moze byc \\\" przewrazliwiony\\\", bo bedzie zmeczony. Moze on juz nie potrzebuje drzemki w ciagu dnia i tylko bedzie wczesniej chodzil spac? Sa dzieci, ktore szybko porzucaja drzemki w ciagu dnia i to sie nijak ma do ich zdrowia czy rozwoju... Poza tym przeczytaj swoj post i ten zwrot o \\\"makabrycznych\\\" pobudkach w nocy, zobacz jakie masz negatywne nastawienie i pewnie oczekiwanie w zwiazku z tym? Nie ma lekko Kochana, chcemy dziecko, mamy dzieco i lapiemy sie za glowe, bo mama Ci mowi tak, Ciocia tak, a kolezanki dziecko spi jak zabite prawie non stop, super...hehehe... A I nasze problemy wychodza spod dywanu, bo macierzynstwo, szczegolnie, jak sie jest z dzieckiem w domu daje w kosc i tak naprawde obnaza nas i nasze problemy z samymi soba, co nie jest zle to to szansa na rozwoj i bycie swiadomym nie tylko rodzicem. Bedzie dobrze ;)
data: 2013.12.16
autor: Sylwia V.
Witam Forum, nadal nie wiem czemu moje posty nie docierają, ale mam nadzieję, że może teraz się uda. Stoję przed kolejnym dylematem dt życia na emigracji. Najpierw wróciłam do kraju na początku tego lata, i szukam tu pracy, może dostanę ofertę w Poznaniu. Jednak w międzyczasie dostałam pracę za granicą, i mimo, że cały czas myślę o wyjeździe z Polski, to wiem że emigracja to nieustanny stres, zmiany itp. I nie wiem, czy za wszelką cenę powinnam szukac stabilizacji czy jednak rzucic się na glęboką wodę. Wiem, że temat ten odbiega może od żywienia wg PP, ale zupełnie się pogubiłam. Wymęczyło mnie to życie na walizkach, ciągłe przeprowadzki, zmiany, stres. Niestety, nie umiem sobie z tym radzic i albo jem za dużo w takich momentach, albo sięgam po alkohol. Nie wiem co robic w takich sytuacjach. Wiem, że jestem po stronie PP i że już nigdy stad nie odejdę. Nie wiem jednak czy udac się do jakiegoś psychologa czy jak? Bo nie umiem tego ogarnąc. Wiem, ze większosc z Was ma rodziny, Dzieci i jakoś sobie radzi, ja czuję się jak dziewczynka z piaskownicy, choc juz prawie 30-tka na karku...Ale nie wiem co robic? Wyjechac na wakacje? toz to stres ze nie ugotuję sobie normalnie, i po wypoczynku, bo tylko sie zamartwiam..Nie wiem jak to uporządkowac wszystko. Póki co po prostu zyję i przyglądam się przemijającym dniom.. ale wiem też że szkodzę sobie swoim zachowaniem, wyborami itp..
data: 2013.08.31
autor: Arnuszka
Dziekuje Wam Kochane za odpowiedzi z radami :) teraz wiem, ze wszystko jest w normie :) Synek czesto ma cieply, pelen brzuszek, skora nie swedzi, czuje sie swietnie, wiec tylko zabawa mu w glowie, a na sen czy tez na zwolnienie obrotow po prostu mu szkoda czasu. Slowa: spokoj, cierpliwosc i determinacje bede powtarzac jak mantre, dzieki :) Zgadza sie, ze to raczej sa moje oczekiwania co do snu w nocy, a niekoniecznie potrzeba synka. Ale zauwazylam, ze im lepiej spi w nocy, tym lepiej spi w dzien, a przez te ostatnio makabrycznie przerywany sen nocny na mleko, drzemki dzienne byly pozno. Ostatnio jedyna drzemka w ciagu dnia dopiero po 15, 16:00. Probowalam polozyc sie z synkiem spac jak byl mniejszy, ale on za nic w swiecie nie chcial przy mnie lezec spokojnie... Teraz jest to samo, wiec musze wyciszac go w inny sposob. Karmienie bardzo mi w tym pomaga :) Przedwczoraj zaczelam odstawiac synka od nocnego karmienia, obudzil sie 4 razy, plakal, ale co minute do niego szlam go uspokoic nie wyciagajac z lozeczka. Wczoraj przespal cala noc, obudzil sie dopiero o 5:00 rano, wiec wtedy dalam mu mleko. Zobaczymy jak bedzie dzisiaj. Nie wiem, czy dobrze robie, ale tak podpowiada mi intuicja... mam nadzieje, ze mu nie zaszkodze...
Racja, ze powinnam sie cieszyc, ze synek jest taki zywy i przy okazji zadbac o wlasna kondycje, abym za nim nadazyla :) wyszukalam sobie gdzies problem, gdzie go nie ma, dziekuje Wam :) serdecznie pozdrawiam
data: 2013.08.30
autor: dynia
pani Aniu dziękuje za rozmowę , dużo spraw wyjaśniło mi się :) dzisiaj idę kupić 2 książki do kolekcji i zaczynam na poważnie odżywianie się ;)
data: 2013.08.30
autor: JK
Dzien Dobry!
Wlasnie skonczylam poranna kawe i dokanczalam ogladanie filmu Food Inc. o produkcji zywnosci w USA. Przerazajace.
I tak sobie mysle, ze moga byc rozne opinie na temat diet, tego jakie sa zalety jednej i drugiej. Ale kazdy kto zacheca ludzi do myslenia nim wlozy cos do ust jest bohaterem. I wy wszyscy to robicie poprzez kupowanie jajek prosto od rolnika, gdzie kury biegaja swobodnie po farmie, mieso od rzeznika, warzywa na lokalnym straganie itd. A co najwazniejsze dzieci oglodaja was gotujace w domu, wybierajace lepszej jakosci produkty, i unikajace tych wszystkich smieci w kolorowych papierkach. A to napawa optymizmem na przyszlosc. I wiem, ze liczba osob, ktore sie zastanawiaja nim cos zjedza rosnie, nie wazne czy na PP czy na innej diecie, wazne, ze mysla i mozliwe, ze zaczna dokonywac lepszych wyborow w sklepie.
Ja tez staram sie zdrowo odzywiac, kupowac swieze produkty z miejsc gdzie wiem, ze zwierzeta sa dobrze traktowane i gdzie jest jak najmniej chemikaliow uzytych do produkcji. Na poczatku PP wydawalam wiecej pieniedzy na lepszej jakosci mieso i inne produkty. Ale teraz jestem lepiej zorganizowana, troszke mniej jem - to uboczny efekt PP nasycam sie szybciej, naturalnie moje porcje sie zmniejszyly po poczatkowym jedzeniu wielkich ilosci :). I teraz wydaje wlasciwie tyle samo co kiedys. I mysle, ze wielu z tych co sa na PP poszukiwalo glownie zdrowia. Ale tak na prawde to wy wszyscy dokonujecie jeszcze jednej waznej rzeczy wspieracie dobra produkcje zywnosci. Dbacie nie tylko o siebie, ale takze o nasza planete.
data: 2013.08.30
autor: Katarzyna
leila - wykryto mi candide w biorezonansie a pozniej potwierdzono mi to w badaniach w dobrym laboratorium takim co bada materiał na miejscu a nie wozi gdzies.
data: 2013.08.30
autor: jk
JK, jakim sposobem dowiedziałeś się o candzidzie? Też podejrzewam u siebie to świństwo, ale żadnych badań nie robiłam. Słyszałam że nie zawsze wychodzi z badań. Jakie objawy na bank świadczą o obecności grzyba?
data: 2013.08.29
autor: Leila
Dzieciom wystarczy mowić stanowczo ze w nocy się spi a nie je, glaskać tulić i zrozumie. Żadnego picia czy herbatek w zamian. Takie 1,5 roczne dziecko już nie potrzebuje w nocy jeść, ale kolacja musi być odpowiednio treściwa. Ale w dzien warto karmić nadal.
data: 2013.08.29
autor: Ewa S.
Dynia, ja tak, jak e-Agnieszka, młodszego usypialam cycusiem i w dzień, i wieczorem, bardzo dużo z nim spalam. O ile mogłam ucinalismy sobie wspolne drzemki w ciagu dnia. Nie miałam problemów z odstawieniem i usypianiem po odstawieniu. Wyjaśniam synkowi, ze jest już duży, prawie jak tata i nie potrzebuje już cyca;). Chyba zrozumiał, bo tylko dwa razy się z tego powodu poplakal;) Zawsze stosuje taki sam rytual przed snem, wiec maly wie co go czeka i sie nie buntuje. Gdybym mogła cofnąć czas, taka sama taktykę zastosowalabym ze starszym.pzdr mtd
data: 2013.08.29
autor: Mtd
Córkę odstawiłam od piersi z konieczności jak miała 15 miesięcy. Z powodu branych przeze mnie leków nie mogłam jej karmić. Gdy karmiłam syna przeczytałam, że dzieci same się odstawią od piersi gdy do tego dojrzeją i rzeczywiście, syn sam zrezygnował z karmienia gdy miał 28 miesięcy. Nawet gdy przestałam karmić przebudzał się w nocy i wendrował do nas do łóżka, albo wołam mnie do siebie. Dynia, zrób tak jak Ci serce podpowiada. Tęsknimy za snem, wypoczynkiem i wolnością. A z perspektywy czasu okazuje się, że te dzieci tak szybko rosną.
data: 2013.08.29
autor: Ika
Dynio, Twój synek jest jeszcze malutki, to normalne, że budzi się w nocy, że jest bardzo aktywny w dzień. Mój starszy synek do tej pory budzi się w nocy a w dzień zawsze szkoda mu było czasu na sen więc często zasypiał na podłodze podczas zabawy. Teraz ma 4,5 roku i dopiero od niedawna przesypia całe noce i to nie wszystkie. Ja nie oczekuję, że małe dziecko będzie się zachowywało jak dorosły. Niemowlaki też można oduczyć jedzenia w nocy ale czy to ma sens i jest dobre dla dziecka? Nie sądzę.
Na pocieszenie dodam, że mój młodszy synek (26 miesięcy), w którego nocne karmienie i budzenie w ogóle nie ingerowałam, sam z siebie jakiś miesiąc temu zaczął przesypiać noce, nie wszystkie o prawda ale większość.
Dzieci potrzebują bliskości, poczuć się bezpiecznie przy mamie w nocy, kiedy się obudzą. To bardzo dobrze, że karmisz synka piersią, dajesz mu to, co najlepsze, nie upatrywałabym problemu tam, gdzie go nie ma. Ja nie potrafiłabym słuchać płaczu synka oduczając go na siłę nocnego karmienia czy odstawiając od piersi. Zresztą jaką masz gwarancję, że przestanie się budzić w nocy jeśli nie będziesz go karmić? Wiele dzieci budzi się w nocy nawet, gdy nie są karmione piersią.
Pisze to mama, która synka starszego oduczyła nocnego jedzenia ale nie budzenia, po 2 urodzinach, i uważam, że to było za wcześnie. Zdrowy sen jest ważny, ale czy dzieci są identyczne jak dorośli? Dzieci po prostu budzą się w nocy, taką mają naturę, może jest im to po prostu potrzebne a nocne mleko jest tak samo wartościowe jak za dnia, zwłaszcza dla dzieci, które w dzień wolą poznawać świat i nie mają czasu na picie mleka.
Jeszcze co do usypiania w dzień - cy synek zasypia przy piersi? U mnie to jest najłatwiejszy sposób na uśpienie synka, gdy widzę że jest zmęczony.
Pozdrawiam serdecznie, Agnieszka
data: 2013.08.29
autor: e-agnieszka
Dynio, mój synek(4) jest taki sam, podejrzewalam nawet Adhd. Drzemki często były wymuszone( zamykalam sie w sypialni, spuszczalam zaluzje i przytulalam z jego ulubiona podusia i poswiecalam czasem 40 min. zeby zasnal). Noce bardzo kiepsko przesypial, szczególnie ze mną. Pomagał smoczek, ale wtedy nie bylam jeszcze na pp, wiec jedzenie tez mialo wplyw na temperament( odrobina cukru, pszenica, owoce, nawet woda bardzo go pobudzaja, teraz to widze). Drugi synek(2,4 mies) jest spokojniejszy. Dostawał pierśprzez 2 lata, w nocy bardzo czesto sie domagal, przez pierwsze1,5 roku byłam bardzo niedospana. Jednak pomoc taty bardzo zmieniała postać rzeczy. Kiedy on się angażował, a piersi nie miał;) po prostu cicho szeptal ciii i klepal delikatnie synka po pupie lub ramionkach. Synek się uspokajał i usypial, często na dłużej niż ze mną... Starszy nadal jest bardzo ruchliwy, ale jest tez b. sprawny, sprawniejszy niż rówieśnicy. Bardzo pomaga stały plan dnia, rutyna i pilnowanie diety, oraz duzo zabaw wyciszajacych, mniej bodzcow( kolorowe glosne zabawki, miejsca, bajki niewskazane). Dasz radę, ja powoli wychodzę z tych problemów, więc i Ty sobie poradzisz. Pzdr
data: 2013.08.29
autor: Mtd
Dynia, to, ze dziecko budzi sie w nocy na cyca, wcale nie znaczy, ze sie nie wysypia. Czy to tez nie nasze oczekiwania, ze powinno dziecko spac ciagiem, najlepiej 12 godzin? Kazde dziecko jest inne, moze Twoj mocniej inny i nie miesci sie w normie przewidzianej przez poradniki dla rodzicow? My tez budzimy sie w nocy, czasami pare razy, przewracamy sie na drugi bok i spimy dalej. Dzieci tez nie spia nieprzerwanie, pozniej tez sie ucza, ze obudzilem sie, ciemno, ok, spimy dalej.. On ma dopiero 16 miesiecy, ma prawo dopic w nocy. Ile on ma drzemek w ciagu dnia? Jezeli tylko jedna to faktycznie powinien odpasc okolo 1 czy 2 i wtedy zasnac okolo 20. A ze zywy? To chyba dobrse, ma energie tylko sie cieszyc, moj maly, odkad zaczal chodzic, to biega I bynajmniej mnie to nie martwi. Potrzebujesz tylko wygodnych butow, kiedy bedxiesz zanim latac ;) U mnie wszyscy odpadaja jak mlody zaczyna biec, oprocz mnie. Pamietaj musisz dobrze jesc, bo padniesz... Na spacery go, spodnie dluzsze coby nie zdarl kolan do miesa, kask i bedzie dobrze ;))) Pozdrawiam.
data: 2013.08.29
autor: Sylwia V.
Dynio, każde dziecko jest inne. Aktywność i mniejsza niż u innych dzieci potrzeba snu może wynikać też z tego, że nasze dzieciaki dostają wartościowe pożywienie, są silne i mają dużo energii. Z naszym synkiem też tak było. Inne mamy spokojnie woziły swoje dzieci w wózeczkach, te grzecznie spały, a Rafałek tylko na rękach, bo lepiej stamtąd było widać i można było tego czy tamtego dosięgnąć. Wózek porzucił jak miał trochę ponad 1,5 roku i już nie dał się do niego wsadzać (a kupiliśmy mu nową piękną spacerówkę...). U nas też były noce z przebudzeniami, nawet jak już nie dawałam mu w nocy piersi (rozterki miałam identyczne jak Ty :). Tylko spokój, cierpliwość i determinacja, ale może być tak, że na efekty będziesz musiała poczekać. Wszystko w normie - nie masz się czym przejmować, poza tym, żeby dać radę. Staraj się trzymać rytm, ale dziecko jest indywidualnością, nie automatem i może mieć inne zdanie w niektórych kwestiach :) W każdym razie u nas tak było. Trzymaj się!
data: 2013.08.29
autor: Jagoda
Szukalam na forum, ale nie uzyskalam zadnej rady... tak sie zastanawiam czy jest jakis powod, ze moj synek (16 m-cy) jest tak bardzo aktywny czy tez po prostu taka jego natura. Synek jest baaardzo ruchliwy, nie usiedzi na miejscu, ciagle raczkuje, chodzi, po prostu bez przewry jest w ruchu. Ostatnio bardzo czesto buntuje sie przy dziennych drzemkach, czasami zasypia dopiero kolo 15:00 co jest zdecydowanie za pozno. Wiem, ze wplyw na problem z drzemkami ma takze to, ze nadal synka karmie w nocy, wiec ma przerywany sen, ale czasami mam wrazenie, ze jemu po prostu szkoda dnia na sen. Nie wiem, czy cos robie zle, ze maly nie potrafi zwolnic...
data: 2013.08.28
autor: dynia
Dzieki Aska za odpowiedz :) dodalas mi nadzieji, ze jest szansa, aby synek w koncu przesypial noce, a wtedy ja rowniez wypoczne. Przeczytalam tekst \\\"Usnij wreszcie\\\" z linka podanego na forum przez Joanne MamAsik i ma on dla mnie sens, aczkolwiek pojawily sie watpliwosci, czy synek nie poczuje sie zaniedbamy, niewazny itd, a moze to zeby, glod itd., ale przeciez zdrowy sen jest wazny dla zdrowia, wiec musze przerwac nocne karmienie. Bedzie dobrze :)
Gratulacje z powodu ciazy :) ale z Ciebie marzycielka :) obawiam sie, ze nie da sie przeskoczyc porodu, wychodzenia zabkow itd. Z serdecznymi pozdrowieniami
data: 2013.12.16
autor: Dynia
Stykrotko, ja o kminku. Szczerze nie lubilam jako dziecko, bo jak natrafialam na ziarenka pod jezykiem, to mnie wykrecalo. Moj sposob - uzywam tylko mielonego: roznica kolosalna. A na dodatek przez przypadek zaczelam uzywac kmin rzymski - oczywiscie mielony (rowniez smak slodki), ktory bardziej mi smakuje, jest wedlug mnie mniej kwasny i jakis taki bardziej \\\"cieply\\\" - nie wiem jak to opisac.
Moze sprobujesz, pozdrawiam
data: 2013.12.16
autor: Mama Ineczki
Dzięki Aggi, w sumie jestem weterantką noszenia jedzenia w termosach do przedszkola. Pomyślałam, że masz jakiś fajny patent na drugie dania :) Termosy wyparzam, a potem wkładam tam ryż, makaron i na to gulasz.
data: 2013.08.28
autor: Ika
mam prośbę jeżeli ktoś mógłby mi pomoc to proszę niech odezwie się na maila lobuziak08@onet.eu . Potrzebuje osoby która już długo siedzi w temacie a ją mam mnóstwo pytań.
data: 2013.08.28
autor: BK
Dynia,u nas wybudznie w nocy bylo tylko i wylacznie spowodowane cycem....bynajmniej nie glodem:) Myslalam dlugo ze to zeby, ale jednak byl cyc. Moja corka miala 15 miesiecy jak przerwalam nocne karmienie, zostawilam tylko jedno jak szla wieczorem spac, bo juz wtedy wrocilam do pracy. Dwie pierwsze noce bylo troche dramatu, ale moj maz do niej wstawal i jakos poszlo. Od tego dnia spi od 7 wieczorem do 6:30 rano bez wybudzania, no moze tylko czasem, ale wtedy do niej idziemy, przerzuca sie ja na boczek, przykrywa kocykiem, mis do przytulenie i tyle:) Oczywiscie wszystkie dzieci sa inne, ale moze u was to wybudzanie tez tylko zeby powisiec na cycu:)
Ja juz teraz w szostym miesiacu z drugim, tym razem chlopak, wiec znowu sie zacznie:) A tak w ogole mysle ze moze sie urodzi jak bede spac, bedzie mialo roczek, wszystkie zeby i bedzie przesypiac noce he he! Pozdrwaiam
data: 2013.08.28
autor: Aska
Panko, oczywiście nie wiem co zaleci pani Ania. Z praktyki wiem, że surowy bób po zamrożeniu potrafi zrobić się gorzki, niesmaczny. Robię tak jak napisała Kasia z Poznania. Blanszuję, osuszam na ręcznikach papierowych i wkładam do woreczków ze struną. Jak mam ochotę na bób to wrzucam na wrzątek, gotuję do miękkości. Często, po obraniu ze skórki, podduszam na masełku. Smacznego.
data: 2013.08.28
autor: Aida
a ją do pełni szczęścia dowiedziałem się że w układzie pokarmowym mam candida tropicalis .... przynajmniej wiem z czym walczę
data: 2013.08.28
autor: JK
Jeszcze w sprawie bobu. Jeśli można prosić P. Anię o uszczegółowienie. Bób przed mrożeniem podgotowć (zblanszować), w pełni ugotowć czy zamrozić surowy? A może nie ma to znaczenia?
data: 2013.08.28
autor: Panka
Ika, mój mały ma 4 latka, ale bardzo źle trawił, dlatego do tej pory pilnuję, żeby jedzenie było zmiksowane lub dobrze rozdrobnione. Fakt, na urodzie traci, ale za to zyskuje na zdrowiu więc się tym zbytnio nie przejmuję. A z porcjami też nie ma problemu, bo zjada cały termos. Bardzo pomaga zaparzanie termosu wrzątkiem i zainwestowanie w dobry sprzęt. Pozdrawiam
data: 2013.08.28
autor: Aggi
próbuje to ogarnąć ale się trochę gubie :) jak widać jestem laikiem który potrzebuje szybko pomocy :(
data: 2013.08.28
autor: jk
Witam ulubione forum, mam nadzieję , że Pani Ania pozwoli na wklejenie linka do zatrważającego artykułu dot. szczepionek . Coś zaczyna się dziać w tym temacie skoro ukażują się takie opracowana :(

Zwróćcie Państwo szczególną uwagę na sumy o których jest mowa , wrrrrr.....

http://kefir2010.wordpress.com/2013/02/26/szczepienia-wzw-b-a-korupcja-w-polskiej-medycynie/
data: 2013.08.28
autor: Agnieszka Pięciu Przemian
Jk nie strona www jest Ci potrzeba tylko tabele z pierwszej książki. Zrób sobie przede wszystkim kawę gotowaną rano i spokojnie bez nerwacji. Właściwości produktu zawsze będą takie same, nie zmienisz jego natury. Jeżeli produkt jest ochładzający czy kwaśny to jest i już. Możesz z niego ugotować coś pysznego i zrównoważonego. Powodzenia.
data: 2013.08.28
autor: Ika
jk, zmiłuj się! Książki!!!
data: 2013.08.28
autor: Prymulka
Witam. Ja też nie mogę znależć tego postu, w archiwum też nie ma, a są posty tuż przed wpisem i zaraz po wpisie P.Ani.Został wycofany? Ktoś na forum wspominał coś o presji.
data: 2013.08.27
autor: ostróżka
czy jest jakąś www gdzie może zobaczyć do jakiej grupy należy dany produkt??? i co dodać lub z czym połączyć żeby zmienił swoje właściwości ???
data: 2013.08.27
autor: jk
Kejla, dziękuję za odzew, oczywiście zjeżdziłam cały temat do dołu, jest tylko ten o bobie, jak wpisuję w wyszukiwarkę autora to tak samo, w sierpniu tylko ten wczorajszy.Trudno,jakieś czary,będę jeszcze zaglądać tęsknie i może się pojawi, a może nie?
data: 2013.08.27
autor: Miodkowa
Aggi, czy tzw. drugie dania transportujesz w termosach jako jednogarnkowe, czy osobno kasza czy ryż i osobno mięso? Jak za mało mięsnego dania w termosie, to do obidowej pory w przedszkolu stygnie... Za to razem traci na urodzie.
data: 2013.08.27
autor: Ika
Stykrotko, jak chodzi o zapach naszych dań z termosu, to cóż, czuć go w całej okolicy, czy tego chcesz czy nie:). Dużo wyjeżdżaliśmy w te wakacje i nie było jednej osoby, która nie spytałaby \\\"Co tak ładnie pachnie\\\". Efekt był taki, że miałam często małych Gości w porze obiadowej. Pozdrawiam
data: 2013.12.16
autor: Aggi
cyranka - moja ciotką jest lekarzem i powiedziała że na zachodzie europy badanie żywej kropki krwi jest bardzo popularne, ale robi je lekarz a nie zielarz :) a tym co wyjdzie w badaniu nie trzeba się zbytnio zamartwiac. trzeba spojrzeć w swoją dietę :)
danusia - właśnie czytałem że nie każde mięso kasza i warzywa będą dla mnie ...czy nie ma jakiejś www na której są gotowe przepisy na jedzenie neutralne i ciepłe (??
data: 2013.08.27
autor: jk
JK, kaszę mięso i warzywa powinieneś jeszcze nauczyć się złożyć w odpowiedni posiłek - jak przeczytasz książki i trochę przebadasz temat na sobie, to dowiesz się też, jakiego mięsa, jakich kasz i których warzyw powinieneś używać, czym doprawiać, żeby były Dla Ciebie strawne - a czego unikać, mimo że też jest kaszą, mięsem i warzywem :) Pozdrawiam, życzę wytrwałości i wszystkiego dobrego. Pozdrawiam Panią Anię i Forum po wakacjach, które może i dobrze, że się skończyły :)
data: 2013.08.27
autor: DanusiaA.
Pani Anno ja wiem, że te przyprawy są skomponowane ilościowo dla zrównoważenia potrawy. Jednak ja na własną odpowiedzialność zmniejszam ich ilość, żeby obiad smakował najbliższym. Niestety kminek w moim otoczeniu rodziny i znajomych smakuje zaledwie może 5 osobom. Nie wiem czemu ludzie tak nie lubią tej przyprawy :) Kogo nie zapytam to nie lubi. Moja mama natomiast bardzo często mówi, że moje dania są zbyt ostre. Fakt - rosół ostatnio wyszedł mi znowu meeeega ostry mimo uzupełnienia zupy do 6L. Wydaje mi się, że to kwestia tego z jakiej firmy jest przyprawa, bo jedne są bardziej a drugie mniej ostre ************* Marcela - no i sobie nie wyobraziłam :) chociaż nawet bez tego wyobrażenia moje ego płata mi okrutne figle :) ale koniec tego. Nie wiem dziewczyny co będzie z gotowaniem dla mnie i męża jak wrócę do pracy. Nie wiem czy można wekować owsiankę i zupki na więcej niż 2 dni a najlepiej na minimum 5 dni. To by było idealne rozwiązanie. Ostatnio jak zapisywałam małą do żłobka to zaznaczyłam, że sama będę gotowała mimo, że ten żłobek bardzo dba o jedzenie i nie daje ani soczków, ani słodyczy, ani owoców. Serwuje za to ogórkową :) Pani ze żłobka powiedziała mi, że największy problem dotyczący przynoszonych dań dla dzieci jest to, że one z termosów tracą już swoją świeżość i bukiet zapachowy, który tworzony jest podczas gotowania potrawy. Jest więc tak, że inne dzieci czują piękne zapachy podczas gotowania a zapach jedzenia dla dziecka z termosu nie jest już tak ciekawy. Zobaczymy jak to wyjdzie w praniu ****** Pati i Bombel dziękuję za wzmocnienie słowami i dodanie otuchy :) Mam teraz bardzo mało czasu na komputer. Dopiero po 1,5 tygodnia miałam dzisiaj czas, żeby na sekundę przysiąść. Mam więc pytanie, bo w archiwum nie mogę znaleźć odpowiedzi. Mała od około 2 tygodni je zupki i owsianki. Wiem, że u dorosłego wypróżnienie powinno odbyć się miedzy 5 a 7 rano. Jednak jak to jest u około 8 miesięcznego dziecka, które dopiero zaczyna jeść co innego niż mleko? Moja mała robi kupkę przynajmniej 5 razy dziennie. Taka dosyć zwarta. Często takie malutkie bobki popuszcza. Nie wiem czy to źle czy dobrze. Po jedzeniu nic jej nie dolega i smakuje jej już i owsianka i zupka (póki co Zupka I z FŻ). Dzisiaj spróbuje na kości ugotować zupkę
data: 2013.08.27
autor: stykrotka
Marto R. dziękuję ślicznie :)
data: 2013.08.27
autor: AB
Miodkowa zjedź w dół i znajdziesz... Najpierw taki krótki pościk, a dalej dalej będzie TEN którego szukasz. Pozdrawiam.
data: 2013.08.27
autor: Kejla
Witam serdecznie, od dluzszego czasu zastanawiam sie jak pomoc synkowi dobrze spac w nocy. Synek ma prawie 16 miesiecy i od prawie roku jestesmy na pp. W ciagu dnia je 4-6 posilkow. W nocy budzi sie co 2-3 godziny na karmienie. Uwazam, ze nie budzi sie z glodu, ale z przyzwyczajenia. Prosze o rade co powinnam zrobic, aby synek przesypial cale noce. Pozdrawiam
data: 2013.08.27
autor: Dynia
Pędzia chyba kojarze o co chodzi .... ale w weekend poczytam książkę i zobaczymy. Narazie uzyskałem info ze przy mojej grupie zero mam jeść kaszę, mięso i warzywa.
data: 2013.08.27
autor: JK
Witam forum, mam pytanie do pani Ani. Czy alergicy, AZS-owcy i inni slabeusze moga bob?, na przyklad do zupy?, albo albo bez? Chodzi o mnie (B+) oraz moja 2 i pol roczna corcie (O-). Jesli chodzi o stan malej, to przypominam ze jakis czas temu okreslila Pani jej stan, \\\"ze gorzej juz byc nie moze\\\". Chociaz na razie jest ok - egzemy nie ma, katarow nie ma, tylko pokrzywki w reakcji na roznosci typu pieprz, gozdziki, miod, maslo, nadmiar imbiru lub zbozowki itd. U mnie natomiast wydzielina splywa mi po gardle, egzema wedruje po dloniach i dusi mnie na calej dlugosci mostka co jakis czas. Czy musze zadzwonic z tym pytaniem?
Dziekuje serdecznie i pozdrawiam wszystkich
data: 2013.12.16
autor: Mama Ineczki
Witam Pani Anno, właśnie zakupiłam trzecią część książki pani autorstwa, czy mogę nieskromnie prosić o autograf?
data: 2013.08.26
autor: Kasia Kołodziej
Dobry Dzionek Pani Aniu, Forowicze! Wróciłam po urlopie, patrzę-nowy temat,jesień, ale nie ma postu Gospodyni w związku z nim. Z kontekstu wynika, że był, gdzie go szukać?
data: 2013.08.26
autor: Miodkowa
Przepraszam, ze tak post pod postem, ale niestety, wynika to z braku mozliwosci edycji postow, a ja nam dwa slowa a propos smoków. Zgłaszam sprzeciw, proszę nie wrzucać do jednego wora! Są smoki i smoki - ja akurat najlepiej z dzieciństwa pamietam nie ziejace ogniem potwory, a kwintesencję lagodnosci, humoru i pomocnosci. Drogie Panie, Falkor z \\\"Niekonczacej sie opowiesci\\\" nie był latającym psem, był najprawdziwszym smokiem! Był smokiem szczęścia, a te powstają z ognia i powietrza. I takiego smoka chętnie wyciągnę ma każdym forum, tym bardziej ze jako smoki szczęścia maja one jeszcze jedna właściwość - szczęście im sprzyja i zawsze znajdują to, czego szukają, a nie szukają rzeczy nieważnych. Pozdrowienia dla zasmoczonych:)
data: 2013.12.16
autor: Pędzia
JK - wlasnie dlatego przeczytanie książek to podstawa. Bez tego nie będziesz w stanie nawet zrozumieć rad, które Dobre Dusze Ci tu ewentualnie zaserwują. Poświęć dwa-trzy wieczory na zglebienie podstaw, zreszta założę się, że po tym sam wpadniesz na właściwy trop.
data: 2013.08.26
autor: Pędzia
AB, dynia jest ocieplająca, ale w nadmiarze albo źle zrównoważona może powodować zastoje, szczególnie podczas dojo.
data: 2013.08.26
autor: Marta R.
neutralno rozgrzewajace???? możesz troszkę więcej napisać????
data: 2013.08.26
autor: JK
Truskawko jakoś mi się nie chce wierzyć, że jesteś na pp kilka dobrych lat. Dopadły cię anginy? Życie jest przyzczynowo - skutkowe, a my często o tym zapominamy. Jednak im dalej w las tzn. w pp - tym więcej drzew tzn. świadomości, że coś jest skutkiem z czegoś :) Czy Szanowni Forumowicze oświecą mnie jaką naturę ma dynia? Bo że jest słodka, to wiem :)
data: 2013.08.26
autor: AB
\\\"Kto mieczem wojuje ten od miecza ginie\\\". Smok to od dawien dawna symbol uosobienia zła. W psychologii symbolizuje ludzkie lęki i ciemną stronę osobowości. Stoi w opozycji do bohatera, który musiał pokonać zło drzemiące w nim samym, ukazywane pod postacią smoka, by ostatecznie zwyciężyć nad złem. W chrześcijaństwie utożsamiany z diabłem, chaosem, pogaństwem czy herezją. Zastanawia mnie dlaczego ktoś kto powinien dążyć do równowagi, do wszelkich cech pozytywnych opartych na miłości wyciąga na forum publicum smoka i miecz? Dlaczego nie mówimy tu o sile aniołów, o magii akceptacji dla różnorodności ale po raz kolejny w a l c z y m y ? Odpowiedź jest tak oczywista, że w sumie nie trzeba nikomu wtajemniczonemu wyjawiać. Świeżynki dowiedzą się, że chodzi o STRACH. Strach rodzi myśli o smokach. Strach przed przyznaniem się, że ktoś może myśleć inaczej, że może mieć inne spojrzenie na świat. Strach przed samym sobą. Strach a więc brak miłości. Nie kocham więc widzę strzelających a sama macham mieczem. Czy tutaj łby mają polecieć ? Bo jak tak to ja wolę zejść ze sceny i nie pławić się widokiem rozlewającego się jadu notabene smoczego.
data: 2013.12.16
autor: Elżbieta z Krakowa
JK, wyluzuj chłopie, przeczytaj sobie ze spokojem pierwsza ksiazke, kup dwie pozostałe części książek p. Ani. Zacznij od unikania kwasne, surowe i zimne. W tym czasie czytaj i uśmiechnij się, bo dostałeś szanse na nowe zdrowsze życie:). Powoli zacznij gotować potrawy neutralno rozgrzewajace. Nie licz na ludzi do okola, bo Twoje zdrowie jest w Twoich rekach. Wiele z nas tu miało problemy większe i mniejsze, ale można to wyprostować tylko powoli i z głowa! . ***No i jak z tym tranem, rozumiem ze zadaje głupie pytanie i ze już można brać, Ostróżko, zlitujesz się nad żółtodziobem i doradzisz mi, bo nie jestem pewna;)?pzdr
data: 2013.08.26
autor: Mtd
Witam

Półtora roku temu zaczął sie mój problem z zoladkkiem - po zjedzeniu czegokolwiek mój żołądek puchl jak balon, chciało mi sie \\\"beknac\\\" ale niestety nie mogłem. Po kilku dniach doszedl do tego wszystkiego skurcz żołądka , bardzo bardzo bolesny i miałem ochote wymiotowac. I tak przez pól roku chodziłem do gastrologow i badałem sie - 4 pełne morofolgie, usg brzucha, gastroskopie, badanie moczu, tarczyca, próby watrobowe i wszystko jak u małego dziecka - wzorcowe. Sigmoidoskopie mialem 4-5 lat temu wiec lekarze orzekli ze jak byla ok to nie musze powtarzac. Nic nie moglem jesc tak mnie bolalo i z schudlem 7 kilo. Powiedziano mi ze to nerwica i zespół jelita drazliwego. Na nerwice i dolegliwości zoladkowe dostałem sulpiryd który brałem pól roku. Wszystko sie uspokoiło ale dostałem mega zaparc. Od 10 lat miałem zaparcia ale teraz to były bardzo ciężkie - stosowalem czopki gilcerynowe . Przytylem znowu 6 kilo. I tak minęło 1,5 roku aż wpadłem na pomysł ze moze to dieta. Rodzina umówila mnie z dietetyczka która okazała sie lekarzem badajacym biorezonansem. Wyszło mi ze mam alergie na cukier i mleko (jadłem tego bardzo duzo) i mam candide, mucor racemosus . Dostałem probiotyki balsam kapucynski olejek oregano i mikroelementy żeby odkwasic organizm + dieta bezmleczna i bezcukrowa po której w ciagu miesiąca schudlem 2 kilo - nie wiem czy to normalne. Zaparcia minęły, stolec normalny, objawy z układu pokarmowego mińimalne. Jak trzymam dietę to praktycznie ich nie ma. Zmartwilem sie trochę tym grzybami mucor racemosus, bo pani doktor powiedziała ze mogę mieć problemy z niedotlenieńiem i skrzepami. Widząc ze medycyna konwencjonalna dawno już o mnie zapomniała, a naturalna jak widać cos pomaga poszedłem na badanie żywej kropli krwi. I tu sie zaczęło ... Lekarz nawymyslal mi duzo rzeczy - anemie, uszkodzenie krwinek, zły wygląd erytryctow, agregacja i rulonizacja erytrocytów, moze choroba autoimuńologiczna, itd. Załamało mnie to. Poszedłem do laboratorium zrobic wszystkie badania jeszcze raz. Krew wyszła ok , poza eozynocytami, mocz badanie i powiew ok, CRP pońizej 1, glukoza 90, zrobiłem tez wymaz z gardła i nosa. I tu już wychodowano rożne rzeczy. W nosie mam grońkowiec zlocisty - liczne. W gardle mam candide albicans, haemophilus parainfluenzae i streptococus viridans - wszystko liczne. Pani w laboratorium powiedziała ze najgorsza ta candida bo reszta to flora fizjologiczna a grońkowiec mogę być nosicielem. Poszedłem do laryngologa i potwierdził to widzi z jednej strony lekkiego grzyba. Zadzwoniłem do lekarza od kropli krwi a ona znowu nawymyslal, ze z tej candidi moze być rak płuc bo pewnie mam go w plucach, ze mam pasożyty bo eozynofile podwyższone, ogólnie lipa. Pytanie czy z tym grońkowcem cos mam robić ??? Z candida ??? Czy mogę mieć candide w plucach ??? I co robić ze streptococusem i haemophilus ???? boli mnie czasami głowa - raz czoło, raz po bokach, na górze, bóle szyi, bóle galek oczach i widzenie za mgła. Dzisiaj boli mnie brzuch ale moze to z nerwów. Mam 35 lat 176cm ważne 71 kg, ciśnienie mam 100 na 60 lub 70 gdzie całe życie miałem 120/70, temperatura ciała 36-36,2 a za chwile 37-37,2. Bol w okolicy lewej nerki i lewego sutka. W zatokach mam stwierdzone polipy ale narazie nie chciano mnie operowac. Lekarze ogólnie mówią ze nic mi nie jest a znachorzy i zielarze straszą ze bóg wie co mi jest i trzeba szybko działać. Pogubilem sie już i nie wiem co robić, na co sie leczyć. Na brzuch , na nerwice czy na zatoki, czy teoic te grzyby i bakterie ??? Proszę o pomoc!!!
W ciagu ostatniego tygodnia po tygodńiowej przerwie zacząłem brać znowu balsam kapucynski i teraz zńowu mam mega zaparcia .... A było już dobrze. Temperatura ciała sie ustabilizowała, głowa trochę mnie boli. Kupiłem książkę
Filozofia życia - poleciła mi ja lekarka od biorezonansu. Powiem szczerze ze nawet nie mam czasu dokładnie jej przeczytać. Czy przepisy ktore w niej sa mogę stosować mając Candide ??? Co mam robić żeby te wszystkie dolegliwości minęły???

Pozdrawiam
JK
data: 2013.12.16
autor: JK
Pędzia dziękuję za odzew, dobrze wiedzieć na przyszłość z tą kamforą. Tylko myślę że to nie tutaj leży problem bo to było prawie dwa tyg. Temu. Już było dobrze a tu nagle znowu. Dziwi mnie też że w ciągu dnia jest zdrowy radosny jakby nic się nie wydarzyło a tylko w nocy ok 1-3 się to dzieje.
data: 2013.08.25
autor: Pinezka
Cyranko, ja tez sie rozkrecam ostatnio pod katem sportowym.Rower i bieganie... Niestety do półmaratonu to mi na razie daleko, ale mam podobne ambicje. Z tego co pamietam najlepsze sa zupy jarzynowe na mięsie, bo najlepiej regeneruja i nawilżają. Nie wiem czy owsianka nie jest zbyt rozgrzewajaca przy wysilku sportowym, a zupy sa bardziej neutralne... pzdr
data: 2013.08.25
autor: Mtd
Pinezko, byc może masz honeowrazliwca, który reaguje nawet na leki w preparatach złożonych. To sie zdarza, zgodnie z zasadą,ze lek wywołał u dziecka objaw, jaki wyleczylby u zdrowego. Może zanim zaczniesz kombinować z jedzeniem, daj synkowi do powachania olejku kamforowego lub dodaj parę kropel do kąpieli - przyczyną wyniotow i kolek moze byc działanie nietrafionego leku, a nie zła dieta. Kamfora jest podstawowym antidotum leków homeopatycznych i najczęściej sie sprawdza. Cyranko, gratulacje;). Mtd, pierwsze zdanie Twojego postu ma dla mnie jednoznaczną wymowę i nie chcę drążyć tematu. Owocnego tygodnia wszystkim! Ja juz dawno po szkole, bez dzieci własnych, ale koniec sierpnia wciąż kojarzy mi się z końcem wakacji i powrotem do szkoły, kupowaniem zeszytów i ołówków, jednak to dzieciństwo w nas siedzi, co;)?
data: 2013.08.25
autor: Pędzia
Witam serdecznie. Ogromnie proszę o podpowiedź bo już nie wiem co mam robić:( mój synek (17 m-cy, jest na PP od zawsze) ma problemy jelitowe i ja mu to zafundowałam:( Zaczęło się od tego że 12 i 13 sierpnia podałam mu na ząbki lek homeopatyczny w płynie Camilia i w nocy to zwymiotował. W ciągu dnia było wszystko ok. był wesoły, energiczny miał apetyt a kolejnej nocy zrobił 3 gigantyczne luźne kwaśne kupy ze śluzem. Nagotowałam kleiku i jadł cały dzień na przemian z zupą bez mięsa w nocy było ok. więc następnego dnia jadł już normalną owsiankę i znowu były brzydkie kupy. Po rozmowie z Panią Anią doszłam do tego, że przewaliłam z kwaśnym więc mały jadł owsiankę dla niemowląt gdzie na 2,5l dałam 25 kropel cytryny i było ok. Ale dzisiaj w nocy znowu zwymiotował owsiankę i znowu takie same kupy. Zmartwiłam się bo teraz to ja już nie wiem co źle zrobiłam:( Jeśli miał ktoś podobne doświadczenia to proszę o podpowiedź jak sobie poradził bo mi ręce opadły i nie mam więcej pomysłu. Znów gotuję kleik ale nie wiem czy to starczy i czy ma to jeść cały dzień?
data: 2013.08.25
autor: Pinezka
witajcie.chciałam się tylko pochwalić, że przebiegłam dziś swój pierwszy półmaraton - wszyscy wlewali w siebe wodę i dopalacze, a ja płynną owsiankę na godzinę przed biegiem i TLACI w trakcie. Biegło mi się tak spokojnie, poty siódme się nie lały. Jutro niedziela, więc będzie rosół na regenerację:)
A może ktoś z forumowiczów też biega i podpowie, co jada w dniu biegu-przed, w trakcie i po? może sama pani Ania by podpowiedziała, co najlepiej wybrać.pozdrawiam serdecznie.
data: 2013.08.25
autor: Cyranka
Nie znam diety Daniela znam za to dietę Daimondów, na której byłam ładnych kilka lat. Ostatnie lata tej diety to permanentna grzybica układu rozrodczego, leczona nawet sterydami, co nic nie pomogło i wiele innych dolegliwości. Po przejściu na dietę PP, po jakimś czasie grzybica znikła. Truskawko nic nie piszesz co jesz. Jak wygląda Twój przykładowy jadłospis. Ja w tą zimę miałam zapalenie oskrzeli, które wyleczyłam bez antybiotyku rosołem z baraniny. Wiadomo, że angina to problem wątrobowy.
Nigdy nie przeczytałam książek Pani Ani, czytam tylko forum i gotuję według zasad pięciu przemian. Kuchnia PP znalazła się w naszym domu dzięki mojej mamie, która całe życie poszukiwała optymalnego sposobu żywienia. Ona czytała książki Pani Ani i wprowadziła zasady żywieniowe PP w naszym domu. Jestem w tej dobrej sytuacji, że moja mama jest na emeryturze i to ona zajmuje się głównie gotowaniem. Ja gotuję tylko w weekendy. Ostatnio odeszłam od dyscypliny, w kwesti surowe, ale zaczęłam źle się czuć, zaczął boleć mnie żołądek. Nie ma innej drogi niż dyscyplina, czas wziąć się za siebie i doprowadzić do użytkowania mój potrójny ogrzewacz. Pozdrawiam Panią Pani Aniu
data: 2013.08.25
autor: Monika Centrum
Pędziu, nikomu wyrzutu nie robiłam. Truskawkowa zagwozdka mnie zafrapowala, więc zareagowalam i tyle. Ciekawi mnie dlaczego Truskawka zdecydowała się na antybiotyk. Każdy antybiotyk działa immunosupresyjnie, czyli osłabia mechanizmy odpornościowe. Taka info widnieje nawet na ulotkach. Stad stwierdzenie, ze nie dziwie się kolejnym chorobom Truskawki- po prostu następuje sztuczna ingerencja w mechanizmy obronne i utrata równowagi. Ja przechodzę anginy bez antybiotyków, moje dzieci ostatnio tez. Imbirowka, ziemniaczki, rosół, czosneczek i kilerka i po sprawie. Jestem na pp krótko, ale czuje ze znam procedure(ciąg przyczynowo- skutkowy). Jak sobie nie daje rady, to zwracam się z prośba o pomoc, przede wszystkim do p. Ani. To tyle. Poza tym na temat formy wypowiedzi i wrażliwości czytelników, była ostatnio długa dyskusja... ****Truskawko myśle, ze te antybiotyki bardzo mogły namieszac i możliwe ze będziesz musiała swoje wychorowac, żeby dojść do równowagi naturalnej... Tak sobie analizuje. Chemia tylko namiesza. ***czy dajecie już tran dzieciom?pzdr
data: 2013.08.25
autor: Mtd
Truskawko podpowiem że nie warto.Byłam 4 razy na diecie Daniela tj.dr.Dąbrowskiej.Z perspektywy 13 lat mój organizm do dzisiaj nie może złapać równowagi.Czy ona oczyszcza wątpię.Spytałam Panią dr.czy sama stosuje dietę Daniela,odpowiedziała że nic jej nie dolega więc nie ma takiej potrzeby.Decyzja należy do Ciebie,ale musisz liczyć się skutkami wychłodzenia potrójnego ogrzewacz i jeżeli znasz zasady pp to wiesz co Cię czeka,Pozdrawiam
data: 2013.08.24
autor: Erna
Truskawko, dobrze funkcjonujący organizm to samooczyszczająca się maszyna, zapewniam. Zamiast szarpać sie z różnymi detoksami, lepiej po prostu stale dbać o siebie. Jest o tym w drugiej książce, w \\\"porcji rozsądku\\\" bodajże. Polecam:). Znałam osoby, które stosowały dietę dr Ewy Dąbrowskiej, wyśmienicie czuły sie w trakcie, pózniej pojawiły sie poważne problemy zdrowotne - nie wiem, jak jest teraz, bo kontakt nam sie urwał, ale miało byc tak fantastycznie po tym szesciotygidniowym poście, a tu klops - u jednej osoby problemy z plodnoscią, u drugiej \\\"poważne schorzenie nefrologiczne\\\". Wiadomo, co to znaczy, problemy z nerkami. Do niczego nie będę namawiać i od niczego odwodzic, ale zastanów sie dobrze, poczytaj na spokojnie i na wiosnę zdecyduj:)
data: 2013.12.16
autor: Pędzia
Pędzia, Mtd, dzięki :)) za odzew. W życiu są takie okresy kiedy żyje się bez większych dylematów i wątpliwości i przestojów. Czasem niestety pojawiają się takowe i burza mózgu gotowa. Postanowiłam nie brać już antybiotyków w przypadku lżejszych chorób, ale ostatnio dopadły mnie dwie anginy pod rząd, więc poddałam się.Mtd, mam podobne zdanie i przemyślenia do Twoich na temat diet owocowo-warzywnych. Jednak kusi mnie, żeby przejść taką dietkę Daniela np, sezon na owoce i warzywa w pełni..Chodzi mi konkretnie o oczyszczenie organizmu z różnych różności, toksyn, które pewnie uzbierały się z czasem. Na nadmiar energii życiowej też nie narzekam. Z drugiej strony robi mi się zimno i słabo na samą myśl o takim jedzeniu. Też tak sobie rozmyślam..
pozdrawiam z wypełnionej słońcem kuchni :))
data: 2013.08.24
autor: Truskawka
Obok wszystkich tematów, ale krew się we mnie zagotowala. Mtd, kto dał Ci prawo czynienia komuś wyrzutów, ze podjął taką, a nie inną terapię? Byc może rozsądnej byłoby zastosować inną terapię, ale: nie byłaś świadkiem, nie znasz okoliczności, nie znasz ówczesnej sytuacji życiowej i powodów, dla których dziewczyna zdecydowała sie na antybiotyk. Nie jest rozsądne wziąć antybiotyk na katar, to na pewno, ale poza katarem jest mnóstwo innych chorób, które mogą nas dopaść, a nie zawsze mamy a) wiedzę b) możliwości, aby wyleczyć sie bez udziału mocniejszych środków. Pisze to osoba, ktora od niemal 25 lat nie brała antybiotyków, za to zbiera otrzymane recepty na nie;)
data: 2013.08.24
autor: Pędzia
Truskawko, dlaczego w ogóle wzielas antybiotyki, skoro jesteś na pp? Nie dziwie się ze zaczęłas chorować... Trochę za mało szczegółów podajesz. Najlepiej zadzwoń do p. Ani. A propos diety Daniela, która mówi o powrocie do natury, dziwne ze dyskwalifikuje inne naturalne produkty. Poza tym wydaje mi sie, ze diety owocowo- warzywne, szczególnie surowe składniki dają złudne wrażenie przyplywu energii krótkotrwałej, tzn. ze uwalniaja wewnętrzne zasoby energetyczne , ale na krótka metę. Nie lądują naszych akumulatorow, tylko je wyczerpuja. Owszem zabalaganiony organizm otrzyma możliwość pewnej detokstkacji, ale kosztem wewnętrznych zapasów energii komorkowej. A chodzi o to, aby ładować dobrą energię i jednocześnie oczyszczac, dlatego pp jest optymalne. Pp prowadzi do najbardziej optymalnego metabolizmu komórkowego. Tak sobie rozmyslam...pzdr
data: 2013.08.24
autor: Mtd
Panko ja bob obieram bo skora jest raczej ciezkostrawna. Ostatnio zrobialm cos w rodzaju musu, zmiksowalam obrany bob z awokado, przyprawilam solidnie i wyszlo pyszne smarowidlo do chlebka. Oczywiscie najlepiej jesc swierzy w sezonie ale Taki jest bardzo krotko wiec to mrozenie to taki maly wyjatek.
data: 2013.08.24
autor: AlinaSG
Mam taką zagwozdkę... Na pp jestem od dobrych kilku lat. Po przeczytaniu książek Pani Ani bardzo szybko przekonałam się do takiego sposobu odżywiania. Nie powiem, pojawiły się dobre efekty. Ostatnio zaczęłam często zapadać na infekcje, potem antybiotyki, w następstwie tego grzybice itd itp. Zaczęłam więcej rozmyślać o zdrowiu, a raczej o jego niedomaganiach. Sporo czytałam o różnych dietach, np antygrzybowych, owocowo-warzywnych, np dieta Daniela zbawienna dla zdrowia, oczyszczająca z toksyn. Jednak niewiele ma to wspólnego z pp. Znajomi są zachwyceni zajadaniem się tylko i wyłącznie warzywami i owocami, a mi skóra cierpnie na samą myśl. Jestem w rozterce. Może ktoś mi trochę rozjaśni trochę w głowie..
pozdrawiam ciepło :))
data: 2013.08.23
autor: Truskawka
Elżbieto z Krakowa, przepraszam ze się wtrącę. Czytamy książki i forum, dlatego nie umknęło nam to, co ostatnio Pani Ania napisała do Pati: \\\"a poza tym jedz bób, może być mrożony\\\". Serdeczności
data: 2013.12.16
autor: Monika Wsch.
Czy jecie bób ze skórą czy bez? Ja po kilku ziarenkach ze skórą bardzo żle sie czułam, teraz zawsze obieram. Czy jest równie skuteczny?
data: 2013.08.23
autor: Panka
Kasiu z Poznania i AlinoSG będąc na PP nie mrozimy żywności. Jeśli bób występuje w sezonie czerwcowo - lipcowym to nie jemy go w grudniu. Tzn. możemy ale ten suszony. Dziewczyny czytajcie książki i Forum. Błagam. Pozdrawiam ze słonecznego Paros.
data: 2013.08.23
autor: Elżbieta z Krakowa
AlinoSG, bób prosto z zamrażarki wrzucam na wrzątek i normalnie gotuję. Nie czekam aż się rozmrozi. Pozdrawiam serdecznie
data: 2013.08.23
autor: Kasia z Poznania
Kasiu z Poznania gorace dzieki za rade w sprawie bobu. Dzis kupilam spory zapas i zrobilam tak jak opisalas i juz sie ciesze na poznojesienne i zimowe bobowe rozkosze. Tylko prosze napisz jeszcze czy potem powoli rozmrazasz czy wrzcasz zamrozone na wrzatek? Cieplutko pozdrawiam.
data: 2013.08.22
autor: AlinaSG
Chciałam dodać coś o samoocenie. Jak sama nazwa wskazuje dotyczy samo oceny, wiec jest to głównie praca nad tym jak sami na siebie patrzymy. To tyle. Ostatnio byłam na spotkaniu z koleżankami i czułam się jak wiedźma wszystkowiedząca i wiecie co - potem źle się z tym czułam. Tak sobie pomyślałam ,że to bez sensu tak gadać innym. Coraz bardziej rozumiem ,na czym polega fakt braku warsztatów prowadzonych przez p.Anię. Choć jeszcze do niedawna bardzo mi było żal, że się nie załapałam.
data: 2013.08.22
autor: Agrado
Pani Aniu, jak zwykle bardzo dziękuję za każde słowo skierowane do mnie. Ja myślę o przyczynach, na ile mi moje rozumienie książek pozwala...Pewnie ciągle coś knocę i stąd mam niekiedy maratony z tym bólem głowy, a szczególnie na wakacjach był koszmar, bo nie mogłam gotować w pp. Oczywiście unikałam kwaśnego, surowego i zimnego, wszystko doprawiałam pieprzami, imbirem, ale i tak miałam skurcze żołądka, wzdęcia, wylew w oku, a nawet odezwały się hemoroidy...Po powrocie wróciłam do ścisłej dyscypliny, w brzuchu wszystko mi się uspokoiło, jest ogólnie lepiej. Ale parę dni temu byłam u osteopaty i ten wymacywał mi wszystkie organy w brzuchu (jakby masaż), i stwierdził, że mam wszystko tam poblokowane! A to już były 3 tygodnie po powrocie z urlopu...A co do wzorców myślowych, to sądziłam, że ma to znaczenie, oczywiście nie umniejszając samemu żywieniu, które jest podstawą...No nic, długa droga przede mną, aby wszystko to ogarnąć, szczególnie od strony duchowej i emocjonalnej...Pozdrawiam gorąco:)
data: 2013.08.22
autor: Emka z Wawy
Stykrotko, Twoich poprzednich wypowiedzi nie skomentowałam, bo zrobili to inni Forumowicze, ale teraz już nie wytrzymałam! Gęba się człowiekowi sama śmieje jak czyta Twoje sensowne porady udzielone innym. Odwaliłaś kawał dobrej roboty - to absolutnie nie jest ta Stykrotka sprzed roku. Tylko sobie za dużo teraz nie wyobrażaj, bo dopieszczone Ego poprosi o owoc albo czekoladę lub awanturkę zrobi w domu;). Cytując Fox_Indię: ku chwale Ojczyzny! Pozdrawiam serdecznie i życzę wytrwałości.
data: 2013.08.22
autor: Marcela
Pani Aniu, kilerka odstawiona. Mam spory apetyt ale najbardziej daje mi się we znaki smaczek na mięcho. Może to ta jesień a może mam nadrobić 7 miesięcy wybrzydzania? Jedno jest pewne - dzień bez mięcha to dzień stracony. Nawet jak patrzę na męża to też widzę stek na dwóch nogach ;) Zasadniczo co 3 godziny mój żołądek dopomina się o konkretne jedzenie a z ubojni co miesiąc przyjeżdża pół cielaczka. Czuję, że będzie dobrze. W ciągu miesiąca przytyłam 3 kilo! a młoda w brzuchu to grubaska chyba jakaś :) My też w weekend udamy się na dyniowe polowanie bo już mam takiego smaka, że głowa nie boli. Wrzosy zakwitły, dynie wypełzły znaczy się jesień ale nam nic to! Deszczyk spływa po oknach dachowych, jest pięknie! pozdrawiam
data: 2013.08.21
autor: Fox_India
Witam forum. Olu człowiek pokorny to ktoś kto uznaje prawdę o sobie.Czy nie przyznałam oficjalnie że jestem pyskacz i trudno mi o poprawę. Pewnie emigracja bedzie najbardziej skuteczna. A określenia \\\"elastyczna konsekwencja\\\" nie lubię bo za bardzo mi się kojarzy z przysłowiem \\\"pokorne ciele dwie matki ssie\\\". Tylko w tym przypadku nie jest to ciele tylko wytrenowany \\\"menedżer\\\" co to tu przytaknie, tam pochwali z tym się pogodzi a inne zbada i nawet pomoże, ale swoją korzyść wyciśnie /często z odsetkami/ . Temat dobry do dyskusji ale ja udziału nie wezmę.I jeszcze słówko o urodzie dyniowego targu.Aby zachwycił to daje głowe że wcześniej poszła w ruch miotła i łopata, a w ogrodzie dobra motyczka do odchwaszczenia a nie różne rondoupy czy inne wynalazki mniej lub bardziej racjonalne.Tyle- mam szczerą nadzieję- ostatniego kazania.Padła mi chyba karta graficzna więc korzystam z kompa sąsiada.
data: 2013.12.16
autor: ostróżka
Witam cieplutko, Pani Aniu zadzwonię złożyć raporcik jak tylko wygospodaruję 5 minut ciszy i skupienia. Serdecznie pozdrawiam, kłaniam się bardzo nisko i dziękuję za pamięć.
Szanowne doświadczone PPowiczki, jestem na etapie buntu przeciw obowiązkowym szczepieniom dzieci... a raczej przeciw obowiązkowemu truciu dzieci. Czy ktoś z Was wystosował pismo do przychodni lub sanepidu w celu zaprzestania nękania pismami? W archiwum znalazłam posty Pana Romana ale linki są nieaktywne. Bardzo gorąco proszę o namiary lub odesłanie to stosownych stron. Z góry serdecznie dziękuję i pozdrawiam.
data: 2013.08.21
autor: Raczkująca świezynka PP
Przepraszam, \\\"ciecieRZyca\\\" powinno byc.
data: 2013.12.16
autor: Basia z Bristolu
Czesc wszystkim! Chcialam sie podzielic przepisem na potrawe z kielbaskami mergez. Szukalam tych kielbasek tutaj dobre kilka lat (zbyt intensywnie to nie szykalam, bo na przyklad nie chodzilam po sklepach z egzotycznym jedzeniem) i nareszcie pojawily sie w jednej z glownych sieci sklepow - Morrisonie. Do potrawy potrzeba tylko kilka skladnikow: kielbaski, cebula, czosnek, cieciezyca, pomidory w puszce i przyprawy. Przyzadzilam te kielbaski tak: 8 kielbasek (400g) pokroilam i podsmazylam na patelni do wytopienia tluszczu (nadmiar odlalam, bo bylo tego sporo), dodalam 3 male, posiekane cebule, podsmazylam do miekkosci cebuli. Dodalam 3 duze zabki czosnku, rozgniecione, lyzeczke pasty harissa (specyfik marokanski z paparyki slodkiej, chilli i platkow rozy), 1/2 lyzeczki imbiru. Nastepnie dodalam sol do smaku i dwie puszki cieciezycy bez zalewy (wg mnie najlepsza cieciezyca jest z firmy Napolina). W smaku kwasnym dodalam puszke siekanych pomidorow, nastepnie 1/2 lyzeczki kurkumy, 1/2 lyzeczki slodkiej, wedzonej papryki w proszku i lyzeczke kminu rzymskiego. Dusic na malym ogniu okolo 1/2 h, dosmakowac pieprzem lub chilli. Zamiast harissy dodalabym chilli. Pycha zarcie wyszlo z tego :) Nazwalam to \\\"Fasolka po bretonsku, po marokansku\\\". Szefowo, czy przepis moze byc? Pozdrawiam pania, pani Aniu i Forum :)
data: 2013.12.16
autor: Basia z Bristolu
Ostrozko, dziekuje za Twoj komentarz.Sklamalabym gdybym napisala ze do konca rozumiem o co Ci chodzi.Moze to nie ten wiek ani to doswiadczenie ... Pozdrawiam serdecznie.
data: 2013.08.20
autor: Ola
Dziękuję stykrotka :) Gotuję dalej i uzbrajam się w cierpliwość :)
data: 2013.08.20
autor: Magda
AlinoSG, moja mama wrzuca wypłukany bób na wrzątek z odrobiną imbiru i gotuje 2-3 min, później go odcedza i rozkłada na ściereczkę, żeby dokładnie wysechł. Jak już wyschnie, to wkłada do woreczków i do zamrażarki. Często korzystam z tak zamrożonego bobu i smakuje prawie jak świeży :)
Pani Aniu, bardzo dziękuję za odpowiedź skierowaną również do mnie.
data: 2013.08.20
autor: Kasia z Poznania
Witam kochane Forumowiczki. z ogromna radoscia znalazlam na targu bob i gotuje sobie ile sie da. Ale to kruchy towar i Pani Ania stwierdzila ze warto jesc nawet mrozony. Tylko: czy mrozic surowy, czy moze jednak gotowany albo tylko sparzony? Dziekuje za odpowiedz i pozdrawiam poznoletnio slonecznie
data: 2013.08.20
autor: AlinaSG
Magda. Przechodząc na PP organizm zaczyna wracać na właściwą drogę. Powoduje to czasowe pogorszenie stanu, bo organizm się oczyszcza i wyrzuca wszystko na zewnątrz. I jest to jak najbardziej prawdiłowa reakcja organizmu. Ja miałam tak z trądzikiem. Ciężko powiedzieć jak długo to będzie trwało, bo to kwestia indywidualna. Może być 3 m-ce, pół roku a nawet i rok. Gotuj dalej PP i zwracaj uwagę na stan swojej skóry. Będzie się oczyszczać z góry do dołu, czyli znikać zaczną najpierw plamy na twarzy. W przypadku AZS dyscyplina musi być 100%, bez żadnych maleńkich wyskoków i grzeszków kulinarnych.
data: 2013.08.20
autor: stykrotka
Witam! Chciałabym sie dowiedzieć jaką naturę ma zielona kawa? Nie lubię smaku palonych ziaren, a działanie kawy bardzo mi się przyda (jestem astmatyczką). Czy przyrządzać ją - gotować - tak samo jak paloną? Nie znalazłam nic na ten temat w archiwum.
data: 2013.08.20
autor: Beata z Zielonej Góry
Pani Aniu :) Pani jest TU gospodynią i Pani układa bileciki przy nakrywaniu stołu. Pyta pani co mnie podkusiło? Presja, za dużo presji. Pisze Pani, że jakaś batalia, jakaś przegrana? Mam zgoła inną perspektywę. Mniejsza o to, w poście , którego miała Pani nie zamieszczać, napisałam o mojej „nieadekwatności”, wpadłam w wątek. Presja na każdego człowieka wpływa inaczej, a energię, tak czy siak, ma niszczącą. Ostróżko, semantycznie, ostatnie zdanie z Twojego ostatniego postu do mnie, taki ma sens. Fajnie, że natychmiast sypnęłaś przemyśleniami na temat świadomości i samooceny. Zmieniam temat :). Ostatnie dojo, jak dla mnie, było magiczne.*** Niedaleko, codziennie tędy przejeżdżam, jest zagłębie dyniowe. Piękny widok, dynie poukładane w misterny sposób, a i warkocze czosnku też już są. Odmian dyni wiele, hokkaido, piżmowa, prowansalska. Nie przegapcie sezonu dyniowego. Czym mocniejszy kolor, tym większa zawartość karotenoidów - prekursorów witaminy A. Miąższ ma dość wysoki indeks glikemiczny (75) dlatego warto go łączyć z produktami o niskim IG. Jest dobrym źródłem potasu i kwasu foliowego, więc doskonałym warzywem dla ciężarnych. Życzę wszystkiego dobrego.
data: 2013.08.20
autor: Aida
Witam,
Mam 30 lat i od dziecka jestem alergikiem. W dzieciństwie ciągły katar i przeziębienia, leczenie homeopatią pomogło i alergia nie objawiała się przez kilkanaście lat. Parę miesięcy temu uaktywniła się, ale tym razem zaczęło się pojawiać co jakiś czas kilka czerwonych swędzących plam na twarzy i w okolicy szyi. Lekarz stwierdził AZS. Zachęcona przez znajomą, która pp wyleczyła z AZS swoje dziecko kupiłam książki i po przeczytaniu zaczęłam gotować. Od 4 tygodni jestem na pp. Na początku wszystko było w porządku, dobrze się czułam, ale tydzień temu plamy pojawiły się prawie na całej twarzy, szyi i również rękach (katastrofa). Są czerwone, piekące i swędzą. Taki stan utrzymuje się już tydzień. Już nie wiem czy robię coś źle, a jeżeli nie to jak długo może się taki stan utrzymywać? Może na forum były już na ten temat wypowiedzi, ale próbowała cokolwiek znaleźć z marnym skutkiem.
Pozdrawiam
data: 2013.08.20
autor: Magda
Pani Aniu, dziękuję za słowa nauki dla mnie.Tymczasem ja siedzę sobie z dzieciakami na wsi i gotuję dla całej wielopokoleniowej rodziny, wszyscy chwalą, że smacznie, a ja nic nie mówię, nie nawracam nikogo, część coś kojarzy, że to jakieś \\\"pięć smaków\\\", ja robię swoje i już. A siostra od tygodnia zaczęła gotować swojemu roczniakowi owsiankę :) grunt to nie pouczać, pozwolić każdemu dojrzeć samemu, zasiać ziarenko i niech sobie kiełkuje, dawać przykład swoim postępowaniem, a reszta to już kwestia czasu
data: 2013.12.16
autor: Cyranka
Dziekuje 8E8L3 :) czy maka pszenna 650 to strong wholemeal bread flour czy tez strong white bread flour? Maka pszenna 2000 to extra strong wholemeal bread flour? A maka zytnia 2000 to wholemeal rye flour? Prosze o pomoc, bo troche sie w tym pogubilam... Serdecznie pozdrawiam
data: 2013.08.19
autor: Dynia
Dynio wszystkie produkty które wymieniłaś kupisz na str.www.bogutynmłyn.pl Pozdrawiam.
data: 2013.08.19
autor: 8E8L3
Dziekuje Pani Ani i Mtd za informacje :) gdzie w Poznaniu mozna nabyc make pszenna 650 i 2000 oraz make zytnia 720? Drogie dziewczyny pepowiczki mieszkajace w Anglii, gdzie mozna takie maki kupic? Szukalam, ale nie moge znalezc. Uprzejmie prosze o info. Serdecznie pozdrawiam
data: 2013.08.19
autor: Dynia
Skoro Olu pozwolisz umykać temu niuansowi no to Ci umyka.Niuansami tak jak ciekawością piekło zbudowane. A otwartość na innych to nie pokora tylko otwartość na innych.
data: 2013.08.19
autor: Ostróżka
Oczywiscie ja tez nie osiagnelam tak wysokiego poziomu ! :))))))) calkowite rozpuszczenie ego nie istnieje. Fajnie pisze o tym de Mello, chyba w \\\"Przebudzeniu\\\"... To jest wspaniala sprawa, zeby wlasnie, tak jak piszesz Ostrozko, nie czuc sie zle lub karmic nasze ego slyszac czyjas krytyke. Mysle, ze jest to juz bardzo duzo . Mnie jednak ciagle umyka niuans zawarty miedzy pewnoscia swoich racji a otwartoscia na innych i uznaniem ich stanowiska, a czasem zakwestionowaniem naszych dotychczasowych przekonan. Nazywam to elastyczna konsekwencja :)))) Czy innymi slowy, kwestia pokory, o ktorej wspomniala w ostatnim poscie p.Ania. Jak wiadomo znalezienie zlotego srodka bywa najtrudniejsze, tak jak wlasciwe dosmakwanie zupy. Pozdrawiam
data: 2013.12.16
autor: Ola
Witam forum.Olu mnapisałam że samoocena jest iluzją. Wygląda na to, że zaprzeczyłam sama sobie,bo jak piszesz;człowiek świadomy nie bierze pod uwagę samooceny, bo to objaw ego, a ego u człowieka świadomego jest rozpuszczone w świadomości.No wyobraż sobie,że moja świadomość nie uzyskała jeszcze tak wysokiego poziomu, żeby doszło do rozpuszczenia ego. I nie jest to zaniżona samoocena tylko stwierdzenie faktu.Natomiast jestem na tym etapie gdy samoocena nie obniża mi się jak na forum dostaje wciry ,ani nie skacze w górę jak ktoś twierdzi ,że obrałam dobry kierunek lub prawidłowo rozpoznałam co w forumowej trawce zapiskało.Napisałam o samoocenie bo chcialam Aidę wyprowadzić z błędu; na pewno dyskusja nie podwyższyła samooceny jej adwersarzowi,adwersarz to bardzo wyraznie czuje.Wskazówka na skali nie poruszyła się ani w górę, ani w dół. Mtd, na ortoreksje najlepsze poczucie humoru.POzdrawiam
data: 2013.08.19
autor: ostróżka
Pani Aniu, bardzo dziekuje za cieple slowa. Co prawda to ze inni nie maja latwo nie powinno nas radowac, ale swiadomosc ze nie jestesmy sami z jakims problemem to juz zupelne inna sprawa :)))Rowniez pozdrawiam serdecznie ! Ostrozko, Twoj ostatni post jest dla mnie prawdziwa zagadka filozoficzna. Tak sobie mysle (i czuje :))) , ze gdy pojawia sie swiadomosc samoocena znika, rozplywa sie, gdyz jest przywiazana do ego, ktore lubi oddzielac i porownywac. Tak na marginesie wiele innych \\\"potrzeb\\\" wtedy jakos sie rozmazuje i moze to jest ta prawdziwa wolnosc ? W kazdym razie na pewno piekny i ciekawy cel zycia. Zycze wszystkim dobrego tygodnia.
data: 2013.12.16
autor: Ola
Pani Anno , dziekuję za troszkę lepsze potraktowanie i udzielenie odpowiedzi. Nadal tu jestem drogie Panie :) Pozdrawiam
data: 2013.08.19
autor: Rona
Ostróżko, czy według Ciebie samooc. to to samo, co poczucie własnej wartości? Bo mnie ono spada, gdy wszyscy bliscy wokół mnie podchodzą do mnie sceptycznie i podejrzewają nawet ortoreksje(sic!). A jednak robię swoje, lecz ciężej mi i czuje, ze samoocena leci w dół. Myśle, ze gdy nikt bliski Ci nie przyznaje racji w dłuższym okresie czasu, to następuje spadek samooceny, który odbije się na organizmie- to zwykły stres dlugofalowy. A stres daje w kość wątrobie;( Poza tym chyba jest tyle innych czynników, a sytuacja ceteris paribus nie istnieje. Ja na razie ciagle cwicze swoj dystans, choc mam wrazenie, ze zycie zdystansowane jest mniej emocjonalne. No cóż zgodnie z cytatem: Cierpliwość jest gorzka, lecz owoce są slodkie(pewnie cos przekrecilam, prawda?) popisalam sobie troszku, pzdr
data: 2013.08.19
autor: Mtd
A mnie ostatnie wydarzenia na forum nauczyły, że obniżenie lub wzmocnienie samooceny jest iluzją, bo zależy od świadomości rzekomego ja /ego/osoby ocenianej i oceniajacej poziom samooceny.Natomiast przyznanie słuszności czy racji nie podwyższa samooceny tylko potwierdza ,że kierunek jest właściwy lub też daje wsparcie szczególnie, gdy \\\"mieć racje\\\" staje się równie trudne i bolesne co \\\"nie mieć racji\\\" . Serdecznie pozdrawiam wszystkich.
data: 2013.12.16
autor: ostróżka
Dzień dobry,

Pani Aniu, dziękuję za miłe słowa, które dodały mi pewności siebie jako świeżynce PP. Jeżeli chodzi o naszą aktualną sytuację to niestety wysoka temperatura u mojej córeczki utrzymywała się przez 3 dni (momentami dochodząc do 40 C)
i zdecydowaliśmy się na konsultację u lekarza. Diagnoza - infekcja dróg moczowych i niestety antybiotyk. Karmię oczywiście nadal zgodnie z PP, ale ten antybiotyk musiałam podać, bo bardzo martwiłam się o córeczkę,

pozdrawiam serdecznie
agnieszka

P.S. ja już zdecydowałam - TYLKO PANI ANIA!
data: 2013.08.18
autor: febe
Pani Aniu dziękuje za odpowiedzi- synek ok. Obserwuje teraz czy to nie wieprzowina. Ja nie używam, ale rodzina oczywiście tak;(! *** Doroto, jaka ilośc cukru a jaka miodu? gramowo podobnie, czy objetosciowo- np szklanka miodu= szklanka cukru? Przyznaje, ze pisze spontanicznie, nie zajrzałam jeszcze do książki;). Pzdr
data: 2013.08.17
autor: Mtd
Witajcie, Kochani! Dynio, jak poprawić wygląd piersi po ciąży, po karmieniu? Nie możesz być chuda, dbaj o jedzenie, ćwicz, aby Twoje ciało było jędrne, jednak musisz się troszeczkę tłuszczykiem owinąć, a piersi się wypełnią, to kwestia 1-2 kg, musisz wyczuć, jak piersi zrobią się ładne, to już pilnuj, żeby nie iść w nadwagę. Rono, Ostróżka wyjaśniła Ci bardzo dokładnie, dlaczego nie odpowiedziałyśmy na Twoje pytania. Nie mogę dać Ci żadnej gwarancji stosowania moich zaleceń, ponieważ rzecz jest w rozumieniu Porządku, akceptacji, w świadomości, a nie w powtarzalności eksperymentu, doświadczenia. To nie klinika ani laboratorium, to życie. Raczkująca Świeżynko PP, proszę o meldunek, co słychać. Mtd, oczywiście, czterolatek może jeść fasolkę szparagową i młodą kapustę, sądziłam, że wspominasz o fasoli ziarnistej i większych ilościach kapusty. Jak synek czuje się teraz? Basiu, jeszcze Cię mdli? Czy już po krzyku. Jesteś na PP? Cyranko, nic nie jest szkodliwe, wszystko jest ok, co nam natura stworzyła. Szkodliwe są nadmiary, Cyranko. I jeżeli już tymi nadmiarami jesteśmy zniszczeni, musimy się uporządkować, zdyscyplinować, wyeliminować te energie, które nas osłabiają, wychładzają (kwaśne-surowe-zimne). A dlaczego każda następna książka jest bardziej restrykcyjna? Ponieważ mając kontakt z ludźmi, obserwując siebie, rodzinę, widzę, że aby zyskać poprawę zdrowia czy samopoczucia, nie dopuścić do pogorszenia, niezbędna jest dyscyplina. Pamiętaj, że jesienne zadymy i smarkania to nie skutek tego, że PP jest do kitu, tylko Twojej nonszalancji w zjadaniu owoców i popijaniu wody. A jaglankę – jeżeli wam służy – jedzcie, tylko pamiętajcie, że ona jest zimna, musicie prażyć ją w ogniu i przyprawiać. Bardzo dobry jest krupnik na skrzydełku indyczym z jaglanką i – jak podpowiada Jagoda – nasze udźce indycze z jarzynami z jaglanką na sypko. Próbujcie. KaM, Elżbieta nie przesadziła. Ty pomyśl nad tym, skąd wydostają się Twoje uwagi. Asiu z Gdańska, wolałabym jednak, żebyś przedzwoniła. Ewik58, nie ma różnicy w płatkach, kupujcie takie, które wam bardziej smakują, mogą być już obrobione termicznie. Febe, myślę, że już w tej chwili jesteś zorganizowaną mądrą świeżynką. Agnieszko, nie wyobrażam sobie Twojego życia, jeśli w żadnej sprawie nie potrafisz być w 100% konsekwentna. Oj, ciężko mają Twoi najbliżsi. Ale to nie wina mojej ani pierwszej, ani drugiej, ani trzeciej książki, ani PP, tylko tego, co masz w głowie, a to już w 100% zależy od Ciebie! Dobrze ujęła to Ostróżka. Basiu z Bristolu, pozdrawiam! Dziewczyny, a propos waszych rozważań na temat technik wizualizacji, potrzeby doznań – jedno wiedzcie: dla wielu osób jest to sprawa bardzo niebezpieczna, dla innych to zabawa, dla jeszcze innym ciekawostka. Te techniki nie mają żadnego związku z duchowością, której ludzie poszukują. Bądźcie spokojni, jeżeli załapiecie to, o czym mówimy na co dzień, czyli właściwy dystans, cierpliwość, dyscyplinę, tę cholerną pokorę (nie oznaczającą bycia ofiarą) to dostaniecie wszystko – jak w banku, w wersji full wypas. Nasza praca polega na codziennym poskramianiu egola, uczeniu się tej cierpliwości i dystansu, natomiast techniki wizualizacyjne cały czas tego egola podkręcają. Ostróżka bardzo pięknie to opisała w poście z 18.07. Naszą sprawą jest pracować nad przyczynami chorób. Stykrotko, dziewczyny zauważyły, że się wygładziłaś, ale nie umartwiaj się i załatw sobie większą kuchenką. Wspominasz, że w jakiejś zupie dałam za dużo kminku, ale uważnie czytaj przepisy i zauważ, ile w zupie jest groszku, cebuli, makaronu, więc tyle musi być kminku. Czyli najpierw przemyśl, a potem puszczaj na wizję. Emko z Warszawy, zlikwidowałaś ból głowy za pomocą wizualizacji, nie analizując przyczyny, stąd pojawił się wylew w oku. Pamiętaj, zabawa z wizualizacją w usuwaniu bólu jest bardzo, bardzo niebezpieczna. Nie baw się tym!! Najpierw pomyśl nad przyczyną. Febe, Stykrotko i wszystkie inne matki, które korzystacie z przepisów Moniki Biblis i Magdaleny Dudek, nie odpowiadam za skutki stosowania zaleceń tych pań. Zdecydujcie się. Musicie wiedzieć, że niektóre ich zalecenia są sprzeczne z moimi i niebezpieczne i dla dzieci, i dla dorosłych. Nigdy nie polecam dla dzieci królika, ponieważ jego natura jest wychładzająca. Mtd, ładnie odpowiedziałaś Febe. Olu, pozdrawiam Cię i jeśli Ci to ulży, nie Ty jedna masz taki problem z mężem. Tylko dystans i nie rozżalać się nad sobą:) Sylwio V., no mamy tych chłopów, jakich mamy, już nam się wydaje, że jest prawie cały nasz, a tu szast-prast… Grunt, żeby się nie zachłysnąć swoją własną naiwnością, uśmiechnąć się i przetrzymać. Cierpliwość, cierpliwość, nic więcej. Febe, jeżeli będą się pojawiały jakiekolwiek problemy, z którymi nie będziesz umiała sobie poradzić, proszę, po prostu przedzwoń. Emko z Warszawy, w przypadku Twoich natarczywych bólów głowy nie szukaj wzorca, lecz przyczyny! Czym knocisz, skoro ból się nagle pojawia? Danuto, proszę, zamień indyka na wołowinę, cielęcinę lub jagnięciną, próbuj, doprawiaj i napisz, jak się czujesz. Pinezko, oczywiście, że dałaś za mało herbatki. A poza tym herbata nie gwarantuje, że gorączka po niej znika – to nie czopek. Panie Darku ze Śremu, pozdrawiam i życzą wytrwałości! Kasiu, Marcela i Ostróżka bardzo dobrze podpowiedziały Ci w sprawie męża. Beato z Zielonej Góry, pozdrawiam, proszę zagłębiać się w dyscyplinę i będzie Pani gubiła wagę. Magdo Wenzel, również pozdrawiam! Kazek, jeżeli problemu jeszcze nie rozwiązałaś, zadzwoń! Joanno, dla rocznego dziecka na kolacje golonka, a na śniadania jajka na szynce, a może sałatka grecka… :) Pomyśl! Jeśli dziecku nie smakuje Twoja owsianka, spróbuj ją dosmakować. Może spróbuj owsiankę zmieszać z 1-2 łyżeczkami zupy lub marchwianki. Jeżeli dziecko wyczuje Twoją niepewność i chęć dogodzenia, będzie grymasić do skutku, aż dostanie golonkę:) Naprawdę, dużo trudniej być matką konsekwentną, zdyscyplinowaną, niepobłażającą, więc się zastanów, jaka chcesz być. Kasiu z Poznania, możesz zafundować sobie drenaż limfatyczny, ale pamiętaj, że musisz uaktywniać narządy, które za przepływ limfy odpowiadają. Fasolka szparagowa to nie bób – tylko on ma uzdrawiające, specyficzne własności, zbawienne dla nerek. Stykrotko, w herbatce muszą być odpowiednie składniki, ale ich ilość dyktowana jest indywidualnym zapotrzebowaniem. Ostróżka stara się to tłumaczyć bardzo spokojnie, bardzo wyraźnie, bardzo jasno. Pati, drenaż limfatyczny drenażem, stosuj go od czasu do czasu, ale dbaj o nogi, gdzieś jest przyczyna – może to wątroba, może nerki. Może potrzebny Ci ruch, codzienna gimnastyka, może zmiana charakteru pracy, może co godzinę przerwa i machanie nogami, a poza tym jedz bób, może być mrożony. Ostróżko, zdanie pierwsze Twoje z postu z 1.08 należy wężykiem, wężykiem… Absolutnie akceptuję Twój wywód na temat rozumienia akceptacji:) Sylwio V., o wrzuceniu mnie z Ostróżką do worka z napisem Staruchy – pogadamy o tym niebawem:) Dziewczyny, jak piszecie o tych swoich mężczyznach, mężach, panach – mam wrażenie, że wszyscy, choć różnymi foremkami , wyciskani są z jednego ciasta. Tullo, jak tam noga? Czy to rzeczywiście było zakażenie? Jest ok.? Ewo z Łodzi, mam wrażenie, że skoro dzieciaki mają niedowagę, dajesz im za małe porcje. Dzieciaki muszą się najadać. Może posiłki są częste, ale jedzenia za mało i nad tym popracuj. Zadzwoń, proszę! Mtd, Twoje bóle na stopie po sosie pomidorowym mówią o tym, że miałaś blokadę w meridianach wątroby i woreczka. Fox_Indio, czas na następny meldunek, jak tam jagnięcina i zupy z fasolą. A Twój post wisi dalej na kominie i raczej już nie doleci. VisAnno, naprawdę dużo dziewczyn na naszym jedzeniu urodziło zdrowe dzieci, możesz być spokojna. Roliniaczko, czy jesteś na naszym PP-owym jedzeniu, nic o Tobie nie wiemy, jak mamy Ci coś poradzić? Ostróżko, każdy tak ma z tymi wyskakującymi spod stosu perełek paskudami. Ale perełki do nas wracają, nie martw się, a smoczysko się wycofuje i znika na jakiś czas. Wszyscy tak mieliśmy, mamy i będziemy mieć, nawet Jezus się z nim zmagał. Takie życie… Freyio, mimo namacalnych sukcesów, radzę Ci jednak trzymać dyscyplinę z dzieckiem. Ewo, naprawdę nic nie wiem na temat aż takiej szkodliwości fluorowania zębów. Karolino, no nie ma kursów i nie będzie. Praca samodzielna + książki + forum + ewentualnie telefon do mnie. Aido, nie puściłam Twojego postu z 17.08, bo chciałam przerwać rozprawę o wyższości Świąt Wielkanocnych nad Świętami Bożego Narodzenia. Całą Twoją z Ostróżką batalię wygrała jednak absolutnie Ostróżka. Znam was obydwie, obydwie bardzo szanuję i bardzo kocham, ale co Ciebie, Aido, podkusiło? Przyczyny mogę szukać jedynie w tych cholernych jagodach, których się nażarłaś i pomieszały Ci w głowie. Ostróżka była i jest bezbłędna, a Ciebie poniosło. Już więcej ani słowa w tym temacie, bo żadnego postu nie puszczę. Bystrooka, na forum Ci nie odpowiem, dzwoń. Febe, rozmawiałyśmy o tej herbatce, szukaj w książce. Od herbaty temperatura nie znika. Powiem wam, dziewczyny, że potraficie mądrze, z dystansem, wnikliwie dyskutować o rzeczach naprawdę istotnych. No można was garściami żreć:) Fajne jesteście. Mój smoczek ogonkiem zamachał. A w ogóle to pięknie dziękuję za życzenia imieninowe, wszystkie was przytulam, jesteście moimi perełkami. A żeby wasze perełki nie spadały, jak robale się ruszają, to nanizujcie na sznureczek i zawiązujcie. Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie
data: 2013.11.11
autor: Anna Ciesielska