Forum


WYSZUKIWARKA
słów w tekście:
autora wypowiedzi:
według daty (rrrr lub rrrr.mm lub rrrr.mm.dd):
Aktualny temat
ARCHIWUM
 poprzednia  27    28    29    30    31    32    33    34    35    | 36 |    37    38    39    40    41    42    43    44    45    46   następna
2007.09.11    Nie ma wyjścia, jesień...
My tu gadu gadu, a niebawem połowa jesieni. Ale taka widać uroda tego forum. Dziękuję za waszą cierpliwość:) Nadsłuchujcie, bo nadchodzi pierwsza jesienna epidemia grypy – będzie pod koniec września. A więc przywołuję wszystkich do porządku, dyscypliny, rozwagi:) Dobrze, dobrze, ugotujcie sobie ten gar rosołu, zróbcie duszonego czosnku, otulcie się czerwonym kocem i kontemplujcie wspominając wspaniałe letnie wieczory. Ponieważ jesień zapowiada się nieciekawie (mam na myśli oczywiście pogodę, a nie politykę), więc pozostaje nam cieszyć się z tego, że wiemy, jak sobie pomóc w poprawianiu samopoczucia, w radośniejszym odbieraniu świata, w regenerowaniu sił, ogrzewaniu zmarzniętych stópek. Będziemy zatem z radością pędzić przez naszą deszczową złotą polską jesień do świątecznego nastroju.
Witam.Ośmiele się wlączyć w damskie towarzystwo na tymm forum.Przeczytalem obie książki i streszczając się dowiedziałem się że w mym przypadku należy ogrzać środkowy ogrzewacz bo osłabiony,wychłodzony itd a jestem już po 60-ce i mam niedowage około 9kg.Mam też w rodzinie osobe która ma sporą nadwage i wychodzi nato że nadwaga to też ołabienie,wychłodzenie itd.I jeśli oboje będziemy stosować posiłki rozgrzewające to Ja będe przybierał na wadze a ta osoba z nadwagą będzie z wagą spadać?Mylę dobrze czy coś mi się pokręciło.
data: 2007.12.28
autor: Rudolf.
Niedługo Święta. Ja już dziś zastanawiam się, co z wigilijnego stołu można dać do spałaszowania Maluszkowi (20 miesięcy). Chyba niewiele... Przygotowujecie jakieś specjalne świąteczne specjały dla dzieci? Mój Mały jest takim smakoszem, chciałabym uraczyć go czymś extra. W zeszłym roku podstawę stanowił cyc, ale w tym roku to już inna historia. Poradźcie coś doświadczone Mamy :)
Jolik dzięki za odpowiedź - już wyszliśmy na prostą i wszystko znowu jest łatwiejsze :) Wystarczyło na chwilę oddać Malucha pod opiekę Babci i odpocząć. Czasami tak całkowicie jestem pochłonięta sprawami dziecka, że zupełnie zapominam o sobie. A P. Ania już w maju radziła, żeby trochę odpuścić i pomyślec czasami o sobie. Cóż ja potrzebowałam trochę więcej czasu, żeby do mnie to dotarło.
pozdrawiam wszystkich
data: 2007.11.27
autor: Ania M. z Rudy
Zrobiłam dziś wyciąg z mięsa,troszkę mało tego rosołku ale jest pyszny.Przy noim osłabieniu stwierdziłam,że powinien pomóc.Czy mięso z które robiła wyciąg mogę zjeść? Coś mi się kojarzy ,ze chyba jednak nie doszukałąm się odpowiedzi na forum i dlatego to pytam.
Pzdr.:o)
data: 2007.11.27
autor: Agata
Rene,faktycznie to kasza gryczana,nie palona.Hm... tłuczone pyry ;) zrobiłam tuż przed feralnym porankiem,chyba nie wiem jak się robi dobre:( Czytałam forum , analizowałam przepisy ale tak naprawdę nigdy wcześniej nie robiłam.Mam pewne wątpliwości czy to które zrobiłam nie było za mdłe i takie nijakie czyli źle doprawione.
Najgorsze jest to,że nie mam na nic apetytu.
pozdarwiam :o)
data: 2007.11.27
autor: AGATA
Rene, racja. Podziwiam Twoja prace nad soba. Kazdy jednak ma swoj czas dochodzenia do Porzadku, a niektorzy nigdy do Niego nie dochodza. Niektorym wystarczy 3 miesiace lekkich chorob dziecka, by zaczeli szukac, innych niczego nie nauczy dziecko pod respiratorem. Dlatego jesli probowalismy, ale wplywu nie mamy, akceptujemy i odpuszczamy. Wysluchac mozemy, ale nie odpowiadamy na niezadane pytania. Kochamy i robimy swoje :). Wczesnie dzis wrocilam. Juz Wam daje spokoj :).
data: 2007.11.27
autor: Jolik
Ale sie ubawilam :))). Po napisaniu postu do Mamaa przeczytalam post Rene. Wrzucilam w wyszukiwarke 'ziemniaczane' i mi wyszlo: purre, puree, pure, puure, pire i moje piure :). To moze po prostu i polsku piszmy 'tluczone pyry' :))). ***Gosiu, miksujesz zawsze w smaku slonym, wiec musialabys poleciec rano kolko do ostrego jeszcze.
data: 2007.11.27
autor: Jolik
ja jeszcze z pytankiem dot. owsianki, otóz gotuję ją zawsze wieczorkiem ok 50 minut bez wyłączania gazu/koło godz 20, 21/, rano przed pracą tj. 6.15 miksuję wszystko, odgrzewam i wlewam do termosu wrzątek, jem w pracy koło 9, ale chodzi mi o to że jak kończę ją wieczorem na imbirze to jak rano miksuję na ostrym to jest żle?czyli jak skończę wg przepisu Rene /mam twoje wypowiedzi za wzór/ na słonym to czy mogę ją zmiksować dopiero rano i potem doprawiać resztą, czy po prostu wszystko zrobić już wieczorkiem? pytam się bo jak miksowałam kilka razy wieczorkiem to rano była straszna woda, a tak normalnie płatki naciągnęły przez noc wodą i się rankiem przed miksowaniem rozpulchniły:)
data: 2007.11.27
autor: Gosia T.
Mamaa. Nie jestem tak doswiadczona jak Rene, czy Joasia, ale przy problemach z jelitkami ja bym odstawila ten chlebek, a ugotowala piure ziemniaczane i marchwianke. Poza tym sprawdzilabym w ksiazce jakie organy sa w momencie placzu w nocy w minimum, a jakie w max. Moze tu znajdziesz odpowiedz. Tylko nie zacznij analizowac 'za bardzo' :).
data: 2007.11.27
autor: Jolik
Aniu, jeszcze do Ciebie. Pani Ania poleca dzieciom delikatną jajecznicę (na drugie śniadanie). Na pewno potrafisz taką zrobić - np.troszkę pieprzu, soli, zimnej wody, szczypta bazyli, kurkumy, może ciut kminku mielonego, i na koniec pieprzu - kończymy na ostrym. Tu też dowolność w kwestii dodatków, w zależności co lubicie. Ty i Twoje dzieci jesteście na PP od niedawna. Wcześniej samo "zdrowe" wychładzające jedzenie. Oczyszczanie z nadmiaru śluzu, czyli katar - zwłaszcza poranny - czasami trwa długo. Pozdrawiam.
data: 2007.11.27
autor: Anita
Aniu mamo S.iK. Jak sie boisz wchodzic do kuchni, to usiadz w pokoju, posluchaj muzyki i sie zrelaksuj. A jak nastepnym razem otworzysz lodowke, to pomysl co CHCESZ ugotowac, a nie co powinnas. Katar trwa miesiac? Moze za bardzo chcesz zeby przeszedl? Mojej misi mokry kaszel i katar przeszly w dwa dni, ale dopiero wtedy gdy przestalam sie martwic 'co powie' lekarz jak sie jej nie poprawi :). Wczesniej tydzien sie bujalysmy :). I nic na sile. Wpisz w wyszukiwarke owsiank bez koncowki i przegladaj od najstarszych postow. Pogody ducha zycze :)
data: 2007.11.27
autor: Jolik
Dzięki Jolik za odpowiedź!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
data: 2007.11.27
autor: madzia
Aniu, poczytaj spokojnie posty Rene i Joanny Mam Asik, Ewelinki, ale tak po kolei. Nie od razu Kraków zbudowano. Wprowadzaj nowe dania stopniowo. I staraj się tak je ugotować, a przede wszystkim do-sma-ko-wać by jedzonko było smaczne. Dziewczyny bazują na zupkach miksowanych (Rene syn mówi, że je kolorowe zupki:) i gulaszykach lub klopsikach, plus puree ziemniaczane. W dni katarowe do popijania rosół - Rene podała przepis na delikatny - dobry dla dzieci. Ale doczytaj jeszcze. Jeśli o owsianke chodzi Pani Ania podała przepis dla dorosłych, chyba jakoś w marcu tego roku. Ja gotuję z drobną zmianą czasu podania soku z cytryny, by się on krócej gotował: 1,5 litra wrzatku, 1/3 łyżeczki kurkumy, mniej niż 1/2 łyżeczki masła, 8 łyżek płatków (ze Stoisławia są polecane przez wielu Forumowiczów), 1 łyżeczka imbiru, 1/2 łyżeczki soli, gotować 20 min mieszając, potem na 15 min wyłączyć gaz, i nastepnie dodać 2 łyżeczki soku z cytryny, trochę wrzątku, miód (do smaku - czyli by Ci smakowało, spróbuj, nie bój się:) i na koniec odrobina imbiru. Zagotować i wyłączyć. Zrezygnowałam niedawno z orzechów i rodzynek. Gotuję dwa razy tyle ile podałam, bo wlewam gorącą owsianke w słoiki, przechowuję w lodówce i mam na 4 dni. Dla dzieci gotuje się codziennie, a przepis jest w książce. Owsiankę tak naprawdę gotujemy taką jaka NAM smakuje stąd przepisów tyle ilu kucharzy;) A Ty głodna chodzisz? Jako to? A kanapki? A sałatki? A zupy? A mięcho z ziemniakami i jarzynką? I najedz się do SYTA, by nie czus się głodna i nie podjadać między posiłkmi. Na pocieszenie napiszę, że każda mniej lub bardziej obawiała się nowego. A z czasem nasze pytania stają się odpowiedziami. Dasz radę :) Pozdrawiam.
data: 2007.11.27
autor: Anita
Aniu, może się za bardzo starasz i nie umiesz wyluzować. Przy dzieciach bez względu na wszystko musisz być spokojna i ufna. Oczywiście że nie możesz dawać jedzenia na siłę, ale musisz być zdecydowana i konsekwentna mówiąc, że jeśli nie zje obiadu następnym posiłkiem będzie kolacja i tyle. Żadnych pogryzaczy, żadnego podjadania. Spróbuj małymi kroczkami. Ugotuj ziemniaki, panierowanego kotleta z indyka, marchewkę z groszkiem, czy one nie jadały kiedyś takich rzeczy? Albo kotleta mielonego z mielonej cielęcinki, zamiast wieprzowiny, którą pewnie kiedyś jadały. Zrównoważ, delikatnie przyprawiając. Ugotuj rosół i daj do popijania, albo z lanymi kluskami,albo z ziemniakami. Potem wyjmij mięso z rosołu, zrób do niego sos beszamelowy z książki ( oczywiście bez śmietany ), podaj z ryżem lub kaszą gryczaną, do tego groszek. Wykorzystaj czas dyni i ugotuj dyniową, przecież dzieci uwielbiają tę zupę, albo porową, albo fenkułową.Kombinuj. Albo jakiś gulasz cielęcy z warzywkami. A owsianka to owsianka. Każdy chyba ma swój przepis.Mój to 1,5 l wrzątku, odrobina kurkumy, 1/3 łyżeczki cynamonu, 13 łyżek płatków owsianych, odrobina imbiru, 1 łyżeczka soli, gotuję 15 min, wyłączam i stoi kolejne 15 min, potem na gazie jeszcze chwilę gotuję dając łyżkę soku z cytryny, ciutkę kurkumy, porządną łyżkę miodu i trochę masła, na koniec trochę imbiru. Jeśli chcesz miksować to w smaku słonym, czyli po soli. Moja wersja jest bez kukurydzianki bo nie chce mi się mieszać ( przypala się bardziej ), ale dzieci chyba lubią więc w smaku słodkim możesz ją dodać. Katar pewnie jeszcze długo was nie będzie opuszczał, tym dłużej im bardziej będziesz się stresować przy garach.***Agato, przy osłabionych jelitach nie jadłabym kaszki krakowskiej bo to chyba kasza gryczana o ile dobrze kojarzę a ona jest gorzej strawna, więc przerzuć się na purre ziemniczane.*** W temacie relacje matka -córka...w mojej mamie ( sytuacja trochę odwrotna )chyba coś pękło w momencie kiedy przestałam się nad nią użalać, kiedy po raz kolejny trafiła do szpitala ( choruje na ciężką astmę ), a ja zupełnie bez emocji rozmawiałam z nią i tłumaczyłam jej ( bez płaczu, do tej pory zawsze płakałam z nią - taka mądra byłam ),że jej zdrowie jest w jej rękach , a nie w rękach lekarzy.No i zaczęła kombinować po swojemu i jakoś się trzyma, ostatnie pół roku w ogóle nie miała ataku duszności, więc wszystko raczej na dobrej drodze.Ukłony
data: 2007.11.27
autor: Rene
Katarzynko, ja to krzesło zamówiłam przez internet, ale wcześniej przymierzyłam się do podobnego w Ikei. To w Ikei było nawet tańsze, ale uwzględniwszy, że Ikea jest 70 km ode mnie, nie opłacało mi się po niego specjalnie jechać, jak już się namyśliłam na kupno. Podobno w innych sklepach też można trafić takie modele, ale mnie się nie udało.
data: 2007.11.27
autor: Kostka
Drodzy Państwo,
na PP jestem juz od jakiegoś tam czasu (może 2 lat z przerwami na niekonsekwencje) chciałam tylko pochwalić sie moim 8-letnim synkiem, który w szkole na pytanie co zrobić by uchronic sie przed chorobami - napisał: należy spożywać potrawy i napoje rozgrzewające, unikać ochładzających, kwasnych i surowych. Nie wiem co na to pani w szkole , ale my to rozumiemy. Jestem dumna z mojego syna. OStatnio kiedy złapał jakąś infekcję sam poprosił o imbirówkę, powoli wykształca sie w nim świadomośc otaczających nas rzeczy. Nie ma w nim buntu, są za to ogromne pokłady pokory.
I to tyle Pozdrawiam wszystkich, ze szczególnym wyrózenieniem Pani Ani.
data: 2007.11.27
autor: Małgorzata z Łodzi
Popadam w zły nastrój…czytam forum, książki i boję się wejść do kuchni…a jak już otworzę lodówkę to głupieję i nie mam pojęcia co powinnam ugotować…Katar już od miesiąca nas nie opuszcza, pomimo odstawienia nabiału i surowego. Nie mogę znaleźć przepisu na owsiankę o której tyle piszecie, może zasmakuje moim dziewczynom? One są tak bardzo przyzwyczajone do złego jedzenia którym były od narodzin karmione, że cokolwiek ugotuję wg pp nie chcą jeść. Dawać na siłę? Głodna jestem a nie wiem co powinnam zjeść żeby było dobrze…Szkoda, że nie mieszkam w Poznaniu z pewnością przydałoby mi się spotkanie z Panią Anią.
data: 2007.11.27
autor: Ania mama Soni i Kai
Zauważyłyście jaki dziś piękny ranek był. Wszystko przysypane śniegiem wygląda tak czysto. Oczywiście najlepiej wyglada to przez szybkę bo jak się wyszło to brrr.
Dzięki Anicie za rozważania na temat czosnkowej.Ugotowałam rosół i zrobię z niego tę zupę,bo kilka razy myślałam o niej,ale podchodziłam jak "do jeża" i bałam się jak to wyjdzie. Jeszcze pytanko do doświadczonych dziewczyn, czy robicie jakąś jarzynkę z kapusty pekińskiej. Ja kiedyś, przed pp dusiłam pekińską na oliwie i dodawałam sos sojowy. Czy na tej bazie po dodaniu np.czosnku i innych prochów byłoby to danie do przyjęcia, jak Wam się wydaje. A może ktoś, coś z pekińskiej? Dołączam swoje pozdrowienia dla kursantek listopadowych i dla Pani Ani. Takie słoneczne jak te promienie, które właśnie błysnęły w moje okno:-)))
data: 2007.11.27
autor: elaq
Pani Aniu, ponownie gdzieś się zakręciłam ,gdzieś zgubiłam,coś źle doprawiłam i trochę odpuściłam z jedzeniem... W czwartek zjadłam w pracy kilka ciastek i wypiłam rozp. kawę , później zupę zternosu ale coś w niej dodałam nie tak! Piątek to już wymioty od 4 rano i dzień na imbirówce i wódce z pieprzem (tylko troszkę), kolejne dni to odruch wymiotny na widok wszystkiego.
Jedyne co jen to owsiankę rankiem i kaszkę częstochowską z przepisu ale to też kilka łyżek.
Domyślam się ,że to mega zastój... CO ROBIĆ bo opadam z sił?
data: 2007.11.27
autor: AGATA
Ponieważ co druga z was jest zabiegana i zapracowana, w cenie są przepisy szybkie i smaczne. PIEROŻKI Z NADZIENIEM MIĘSNO - CEBULOWYM. Zrobiłam je w 15 min. Ale jeden warunek, w lodówce musicie mieć ugotowane ziemniaki z dnia poprzedniego oraz smarowidełko na kanapki w słoikach, które jest niczym innym, jak zapasteryzowanym zmielonym mięsem z warzywami z rosołu, oczywiście dobrze przyprawionym ( zmielona wołowina+indyk+marchewka+prochy, mieszam wszystko ręką, wkładam do słoiczków i do wrzątku na 20 min-stoi w lodówce nawet 3 tyg. do miesiąca ). Ciasto na pierożki to ugotowane ziemniaki, zmielone lub przeciśnięte przez praskę, jajo, mąka ziemniaczana, imbir, sól, mąka pszenna ( mniej niż ziemniczanej ), kurkuma lub jeśli ktoś lubi więcej smaku gorzkiego – mąka gryczana ( ja robię bez ).Ugniatam szybie ciasto, rozwałkowuję, wycinam szklanką kółka, wkładam na nie smarowidełko, które wcześniej podduszam na patelni z drobnopokrojoną cebulą i prochami, zaklejam i wrzucam na chwilkę na wrzątek, polewam masełkiem i zjadam na 2 śniadanie w weekend. Pyszne to bardzo i polecam serdecznie, roboty z tym tyle, co nic. Można je robić również w wersji wigilijnej ( wyjątkowo ) z kapustą i grzybami przykładowo, jeśli w cieście będą ziemniaki, będzie to i tak bardziej odżywcze. Będą równie dobre i chyba je zrobię na wigilię. Zamiast kapusty z grzybami. Ukłony
data: 2007.11.27
autor: Rene
Kostka przeszukałam neta na temat tego krzesła i jak tylko zobaczyłam zdjęcie i wyobraziłam sobie,że na tym krzesełku siedzę to już wiem,że to coś dla mnie!!!Dzięki za informacje:))a mnie nadal boooooliiii:(((((
data: 2007.11.27
autor: katarzynka 78
Madziu, imbirowka ROZPRASZA sluz, a nie ROZGRZEWA. Jesli jest wilgoc w organizmie, nawet z pozornym ogniem, to pij na zdrowie :). ***Kolik51 jako corka mowie: zadnego wtracania sie. Jak male jest u Ciebie, karm jak uwazasz, ale corki nie pouczaj, bo sie zatnie :). Jako matka mowie: zaakceptuj swoja corke cokolwiek by nie robila nawet ze swoimi dziecmi, bo inaczej sie zatnie :). Ona musi sama dojsc i sama do Ciebie przyjsc po rade, wtedy jej powiedz co myslisz. Nie wczesniej i nie, ze Ty masz racje, a ona nie, bo... sie zatnie :). Czasem potrzeba wiele bolu swojego i swoich malutkich dzieci zeby ZACZAC szukac. A Ty masz 'tylko' BYC i jesli zada pytanie, powiedziec co uwazasz, ale nie oceniajac jej postepowania i jej wyborow. Nawet jesli Cie rozczaruje nimi. Wiem, to trudne, ale mozliwe, bo moja corka ma wlasnie takich dziadkow. Jednych i drugich. I tylko dlatego potrafie do tesciowej powiedziec MAMO :).
data: 2007.11.27
autor: Jolik
Witam i zwracam międsię do doświadczonych mam. Mój 15- miesięczny syn(od urodzenia jest na pp)bardzo często budzi się w nocy, płacze ma wzdęcia i gazy a rano robi rzadszą kupkę. Cały czas się zastanawiam co robię żle. Je oczywiście owsiankę dwa razy dziennie, zupy, kawę naszą herbatkę, czerstwy chlebek. Staram się jak tylko mogę.Proszę o podpowiedź i radę.
data: 2007.11.27
autor: mamaa
Ela ma rację oczywiście. Z sałatą poczekajcie lepiej do lata:) Ja zaryzykowałam na własną odpowiedzialność. Elu buziaki dla Ciebie***
data: 2007.11.26
autor: A.
Anitko kochana, sałatę zimą polecasz na forum!!! Apel do początkujących, SAŁATY O TEJ PORZE ROKU NIE JEMY. Groszek z marchewką ugotuj kochana. Pozdrawiam serdecznie :)))
data: 2007.11.26
autor: Ela
Pani Kolik 51, wiem co Pani czuje. Hm, akceptacja, intencja i ufność. Jedyna droga. (Choć NIE jest łatwa). Im bardziej będzie Pani zależało tym córki będą stawiać większy opór. To pewne. Sama kiedyś piałam rano wodę z modem i cytryną. I mi przeszło:)
data: 2007.11.26
autor: Anita
Pomimo zmęczenia, które ogarnia czasami każdego, naprawdę czuje się w TYM gotowaniu radość. A jeszcze większą PO. I z taką intencją pisałam poniżej o moich wyczynach - sukcesach. Nie po to by sie pochwalić, a właśnie zarazić tą radością i zagrzać do boju:) Czosnkową robiłam pierwszy raz i chwilami się obawiałam, ale myślałam, spoko, dasz radę tylko nie myśl tyle i krok po kroczku z przepisem w ręku plus notatkami z pierwszego mojego czwartku - pamietałam, że było o niej i tam znalazłam wskazówkę by dać tak dużo główek nie ząbków(rosół z pierwszej ksiażki bez drobiu). Zupa wyśmienita. A także zimą niezbędna. Ugotujcie sobie Kochani:)
data: 2007.11.26
autor: Anita
Kochane i madre dziewczyny,powiedzcie jak przekonac moja corke (po SORBONIE)zeby nie wychladzala mojego cudownego wnuka(16miesiecznego)potrawami typu,barszczyk,ogorkowa,pomidorowa, rano woda z miodem i cytryna,swiezy chlebus i produkty prosto z lodowki(maslo,sery,wedliny)O dziwo!Poki co,zdrow jak ryba,ale rece zawsze lodowate,jezyk bialy,oblozony,ale te argumenty sa malo wystarczajace zeby zmienila diete dziecka.Sama tez temperatura rak przypomina nieboszczyka ale nie da sie tknac.Podsuwam ksiazki"Odzywianie wgPP dla matki i dziecka"i oczywiscie ksiazki p.Ani.Sama zreszta od jakiegos czasu po lekturze Ewy Foley jestem na tej diecie i cudnie mi z nia,a moje dziewczyny nie!!!.Wyszly juz z domu,wiec odpada gotowanie dla nich tak jak radzi p.Ania.Radzi tez aby o zdrowie rodziny jednak powalczyc.Mlodsza ma duza nadwage i ciagle jest na jakis idiotycznych dietach.Wiem,wiem "widocznie tak ma byc,czemus to sluzy"Ale jestem matulka i babuszka a ta "trupiasta"spodziewa sie nastepnego potomka ,wiec od rana(bo wyniki slabe a skad maja byc dobre!)raczy sie sokiem z burakow bo tesciowa tak poradzila a potem to juz samo zdrowie czyli wszystko czego nie powinna ale "moze "bo jest w ciazy.Nie zanudzam bo rosolek jesienny pyrczy,psisko czeka na swoj spacer,ptaszyska zeby je sloninka potraktowac a domowe zeby wlaczyc im Mozarta (tylko przy nim sa szczesliwe i pieknie spiewaja ,przestajac skubac fotele.Zaraz tez przjezdza wnuczek a owsianka wg pp nie gotowa,ale o tym cicho sza bo to nasza tajemnica.
data: 2007.11.26
autor: KOLIK 51
P. Anito. Noo , noo . Z podziwem przeczytałam Pani post.Ta radość i entuzjazm , a mi się udzieliły.To idę coś wymyślić dla Izy.Pozdrawiam .
data: 2007.11.26
autor: Bozena K.
Zrobiłam też (az tyle tego???) moją dawną ulubioną Cesar Salat, i w obstawie zrównoważonych części składowych obiadu nikogo z nas nie powaliła, więc podam przepis tym którzy za sałatą tęsknią. Ubita na sztywno śmietana 30%, kilka łyżek majonezu Winiary, dużo czosnku przez praske plus dużo pieprzu czarnego, szczypta chilli, kilka kropel tabasco, w słonym przetarte przez sito anszua (anchovy - malutkie szprotki w puszce), szczypta soli, starty ser parmezan, kilka kropli sosu Worcestershire, sok z cytryny, sporo rozkruszonego w palcach tymianku, troszkę kminku mielonego i na końcu szczypta pieprzu. Na rozdrobnioną sałatę lodową wlewamy/nakładamy przygotowany gęsty, aromatyczny i pikantny w smaku sos, posypujemy grzankami z chleba i dodajemy usmażone małe kawałki piersi indyka, zaprawione wcześniej po naszemu. Serwujemy jeśli bardzo sałatę lubimy, mamy gar rosołu pod ręką, nic nam nie dolega i nic nas nie bierze, a więc raz na rok:)
data: 2007.11.26
autor: Anita
Serdeczne pozdrowienia dla dziewczyn z kursu w Poznaniu 16-18 Listopad. Ja juz jestem pierwszy dzien w pracy ale ciagle o Was wszystkich mysle. Czekam na wiesci od Moniki- "ciezarowki";o). Daj znac kiedy bedziemy juz ciociami.Usciski dla naszej Pani Ani,P Gosi i P Kazika. Do zobaczenia w Wasowie.Papatki i cmoki.
data: 2007.11.26
autor: Alicja z Brighton
Kochani, Pani Aniu, nie ma to jak wspaniały = pracowity weekend:) Bo faktycznie im więcej gotujemy tym w sumie mniej. Tzn zrobimy tyle na raz, że mamy na potem :) i zdarzyło mi się w zeszłym tygodniu ok godz 23 iść spać, bo nie-miałam-co-robić (zazwyczaj chodze 12-1 albo i później). Autentycznie. W ten weekend zrobiłam i cielęce klopsiki i marchewkę (pierwszy raz mniam) ale też zupę czosnkową z grzankami, jagnięcą łopatkę i pieczeń Firankową (***Gabi - kupiłam polędwiczki piersi indyka). Zupa przepyszna:P Ugotowałam 5 litrów rosołu wołowego i dodałam 12 główek czosnku opieczonego w piekarniku, od razu wyskakiwał z łupinek i nadał się wprost do miksowania. Jajo naturalnie też było, ale myśle, że można je gotować w razie potrzeby w osobnym garnku i serwować wprost do talerza. Ja takie jajko czasami gotuję na śniadanie. Zrobiłam też zupę krem z groszku, groszek na ciepło wg przepsiu plus kilka chochel rosołu ( tego na jesienne ) i to zmiksowałam i grzanki dodałam. A więc the winner is... ? Może zapytam Piotrusia Pana, bo dla mnie wszystko jest palce lizać :) A więc zadzwoniłam i zapytałam, orzekł, że jagnięcina (zresztą dla niego urodzinowa:) Pani Aniu dziękuję za te pyszności!!! Oraz za przyjemość gotowania, za jego oraganizaję (nawet zakupy są przyjemnością ostatnio), za moje chwile relaksu, których kiedyś nie znałam, za większy dystans do problemów, za "iskry w oczach" i "u Ciebie to chyba wszystko dobrze jak słyszę" które zauważaję NiePPowi znajomi i nieznajomi, za dogadzanie najbliższym i ich uśmiech po spożytym posiłku, za to, że tajników zaprawiania moja Babcia chora na Altzheimera nie zabierze ze sobą "do grobu", bo już sporo słoików zawekowałam, a mam zamiar więcej. Oraz korzystajac z okazji za ...Nexusa. Tak jak ktoś już napisał, w naszym domu także jest Pani codziennie:) To dla nas radość i zaszczyt. Ukłony. ***Firanko, pieczeń PYCHA!
data: 2007.11.26
autor: Anita
Moje gratulacje Marto R. Otul Michałka czerwonym kocykiem.
I pamiętaj! Dziecko nie jest do oglądania.
Pozdrawiam serdecznie.
data: 2007.11.26
autor: Halina.
Słuchajcie, czy mając ogien w organizmie np. serac mozna pić imbirówkę, czy nie "zapali się" człowiek od tego?
data: 2007.11.26
autor: Madzia
Witam wszystkich forumowiczów. Czytam dokładnie wasze posty,choć na forum nie zabieram głosu (aż do dzisiaj).Jesteście kopalnią wiedzy.A szczególnie posty JoannyMamAsik i Rene na temat karmienia małych dzieci.Moja wnuczka po zjedzeniu takiego obiadu mówi'picha'.Dzięki wam za to.Ale chciałam napisać o sobie.Robiliśmy z mężem podstawowe badania,które wyszły całkiem dobrze.Problem w tym,że u męża jest mało białych ciałek,dolna granica jest 4.000 a u niego jest 4.800.Może ktoś będzie wiedział czy to dobrze czy żle (tu ukłony w stronę Pani Ani).Pewno znowu coś knocę.Pozdrawiam.Aniołki dla wszystkich.
data: 2007.11.26
autor: Krystyna z Łodzi
Kochana Marto,gratuluję pięknego pepeowego Bobaska.Pozdrawiam Was serdecznie.
Pani Aniu,dziękuję za kurs weekendowy.Po pierwszym kursie potrzebny mi był młot pneumatyczny,żeby rozbić schematy"co ludzie powiedzą",teraz potrzebuję lupy,żeby dobrze się sobie przyjżeć.
data: 2007.11.26
autor: Ania-Inka
Teresko przepraszam cię, ale opinia Karoliny jest trafniejsza. Następnego dnia użyłam do imbirówki korzeń i efekt ten sam. Nie wiem jak ty to robisz że tobie nie szkodzi, może masz jakieś konszachty z imbirem w korzeniu. Ja już napewno nie będę ryzykowała. Pozdrawiam proszkowo, imbirowo. (Hanna-Magda)
data: 2007.11.25
autor: 
Hanno Magdo właśnie o tym samym pisałam wcale nie tak dawno:)aby było śmieszniej z uciążliwych dolegliwości po imbirzew w korzonku wyleczył mnie też imbir tylko mielony...Pozdrawiam:)
data: 2007.11.25
autor: karolina
Droga Hanno-Magdo myslę,że to nie imbir świerzy ci zaszkodzł a te skórki z pomarańczy i mandarynek.Ja od ponad 2 lat piję herbatkę tylko z korzenia imbiru - okolo litra dziennie - 4-5 razy w tygodniu(TLI mi tak dobrze nie "wchodzi" ;-) ) i nigdy nie miałam sensacji.Nikt ze znajomych,którzy także piją taką imbirówkę nigdy nie narzekał,a jest ona łagodniejsza niż ta ze sproszkowanego imbiru.A może poprostu masz gorąco w żoładku i dlatego ci zaszkodziło?
data: 2007.11.25
autor: Tereska
I to jest mądrość, której nie kupisz w sklepie, nie znajdziesz na drzewie.... To jest Rene. Zawsze gotowa podpowiedzieć nie tylko w zakresie gotowania, ale także pomaga spojrzeć na problem, z którym wydaje się, że w tym momencie nie daje się rady. Dziękuję serdecznie za każde miłe słowo i radę, a dobrych rad nigdy dużo.... Wspomnienie rocznicy śmierci Pani Ojca mnie również przywołuje do refleksji, wszak wydaje się jeszcze nie tak dawno wymienialiśmy sobie pozdrowienia w stołówce "tonsilowskiej", a to już dwa lata... z miłym pozdrowieniem dla Pani oraz wszystkich Forumowiczów
data: 2007.11.25
autor: Helena z Bierzglinka
Piszę z prośba o pomoc dla mojego męża.Od kilku miesięcy ma bolesny, wrażliwy czubek nosa, który jest w dodatku zaczerwieniony. To tak, jak gdyby wychodził mu pryszcz, ale to nie jest to: to sie utrzymuje cały czas, nie zmienia sie ani w te ani wew tę. Na pp jesteśmy od prawie roku. Co może mu pomóc? Pozdrawiam
data: 2007.11.24
autor: Zosia z Lublina
Katarzynko, mam również problemy z kręgosłupem i siedzę 8 godzin przy komputerze. Pomogłam sobie kupując specjalne krzesło, tzw. klękosiad. Siedzę na nim od 3 miesięcy i jest to jedyne siedzisko, na którym mogę siedzieć bez bólu tyle godzin. Może Tobie również się przysłuży. Pozdrawiam
data: 2007.11.24
autor: Kostka
Kilka słów na temat imbiru, tego w korzeniu. Opowiem krótką historię, która powinna wszystkim wyjasnić co potrzeba. Ostatnio, przez kilka tygodni przebywałam w Chinach. Mieszkałam w domu, w którym kucharką była Chinka. Gotowała nam różne wspaniałości, między nimi była imbirówka, którą Chinka robiła następująco _ do wrzątku wkładała pokrojony korzeń imbiru, następnie skórki z mandarynek lub pomarańczy, w zależności co aktualnie było w domu, gotowała to ok. 15 min. następnie dodawała brązowy cukier i serwowała te pyszności nam wszystkim.
Przepraszam za ten długi wstęp już przechodzę do sedna.
Po powrocie do Polski uszczęsliwiona że mogę sobie ugotować wspaniałą imbirówkę przystąpiłam do dzieła. Ugotowałam, wypiłam, smak niestety nie ten, ale pomyślałam że winna jest może woda. Kłopoty zaczęły się drugiego dnia. Czułam się podle. Mdłości, fatalne samopoczucie. Od razu zrozumiałam, że powodem jest moja imbirówka. Pod postacią imbirówki zafundowałam sobie sporą porcję chemii z konserwantów zawartych w korzeniu imbiru i skórce pomarańczowej. Teraz już wiem, że zdecydowanie zdrowsze jest używanie mielonego imbiru. Prawdopodobnie bez tego wydarzenia dyskutowałabym na temat preferencji.
Gwoli ścisłości na PP jestem od marca tego roku. Forum śledzę, ale nie udzielam się, chyba że wystąpi problem jak wyżej.
P.S. Dziękuję Pani Ani za atmosferę i przeżycia na kursie drugiego stopnia. Pozdrawiam koleżanki. (Hanna-Magda)
data: 2007.11.24
autor: 
Tak jest inna Dario. No to co tam u ciebie z żarełkiem może nie trybić?
data: 2007.11.24
autor: Joanna - MamAsik
P. Marto .Gratuluję. Niech maluszkowi mleczko idzie , a raczej płynie na zdrowie.Wiadomo, najlepszego gatunku , luksusowe.Pozdrawiam serdecznie.
data: 2007.11.24
autor: Bozena K
Joasiu Mam-Asik nie jestem tą samą Darią jestem inną Darią.
data: 2007.11.24
autor: DARIA
Oj zapomniałam się podpisać pod postem w sprawie mięsa indyczego na pieczeń :-)
data: 2007.11.24
autor: Mama Gabi z Kołobrzegu
Tomaszu, pewnie że pani Ania ma szansę coś podpowiedzieć, może z grubsza ocenić co nie trybi, ale nie podpowie tobie i Darii dlaczego. A to "męczące" dlaczego jest tu istotą sprawy. Można być na pp, ale knocić coś w jedzeniu, zamast zupy na kolację zjadać ppową pizzę, albo coś smażonego, ciężkostrawnego, można zamiast wołowiny jeść tylko uszlachetnianą wieprzowinę, albo jeść ją za często, można sobie czasem pozwolić na coś z dodatkiem drożdży, itp. itd. i jak się nazbiera - to walnie. A do tego dochodzą jeszcze emocje, zmęczenie, przepracowanie, bagaż z minionych lat... Jak coś
"nie trybi" to czynimy ukłon w stronę najdelikatniejszego jedzonka - o którym można poczytać w archiwum, szczególnie wśród często pojawiających się postów od mam i do mam :), pilnujemy pracy potrójnego ogrzewacza (tego co was tam ostro kopie), jemy, odpoczywamy, i jak już trzeba to pracujemy - szczególnie teraz zimą nie można zapomnieć o odpoczynku (a to ostatnie to już sama do siebie :) )
data: 2007.11.24
autor: Joanna - MamAsik
Witaj dario. Jestem w podobnej sytuacji a może nawet ciut gorszej (pare postów niżej) - sam nie wiem o co chodzi? Zobaczymy co Pani Ania podpowie. Pozdrawiam i życzę jak najmniej sensacji.
data: 2007.11.24
autor: Tomasz z Gdyni
Kochani, w zeszłym tygodniu urodził się nam fantastyczny pięcioprzemianowy syn. Michałek przyszedł na świat w pięknym miejscu, w atmosferze spokoju, wśród cudownych ludzi. Ssie moje pięcioprzemianowe piersi i najpiękniej wygląda zaraz po posiłku, kiedy tkwi, w wydawałoby się, tak ulotnym błogostanie pomiędzy głodem a przesytem:)
Pozdrawiam
PS1.Pani Anno, dziękuję za wsparcie i za to, że Pani jest:)
PS2.Aniu-Inko, nie odpowiadam na Twoje mejle, bo nie mam czasu:) garnki kupiłam:), odezwę się wkrótce.
data: 2007.11.23
autor: Marta R.
Dario, ale jak tu ewentualnie pomóc, skoro jedyne dane jakich dostarczasz to fakt, iż żywisz się ppowo od 13 miesięcy. Czy jest to żywienie zgodne z zaleceniami pani Ani? Czy jesteś tą samą Darią, która twierdzi, że plaster dojrzałego pomidora latem nie zabija, i że kwaśne, surowe i zimne po coś zostały stworzone? Bo jeśli tak, to czas sobie uzmysłowić, że i owszem nie istnieją one przez przypadek, ale li tylko po to by świadomie (również ze świadomością konsekwencji) z nich korzystać. Dlatego też jeśliś tą samą Darią, która do tej pory pojawiała się na forum, to zweryfikuj swoje żywienie, a jeśli jesteś kimś innym, to tak czy inaczej trzeba poszukać przyczyn a nie skupiać się na efektach, które raczej nie są oczyszczaniem się organizmu.
data: 2007.11.23
autor: Joanna - MamAsik
Pani Aniu, chcę wrócić do Pani ostatniej wypowiedzi na temat kapustnych.Pisze pani, że osoby mające problemy zdrowotne nie powinny ich jeść wcale. W jednej z Pani książek przeczytałam że kapustne powinny być uwzględnione w naszej diecie także w przypadku poważnych schorzeń. Uprzejmie proszę o wyjaśnienie .
A może ze względu na ich ściągającą energię nie powinniśmy ich nadużywać zimą? Dziękuję i pozdrawiam.
data: 2007.11.23
autor: Hania z Warszawy
Mam pytanie odnośnie tej pieczeni na kanapki, jakie mięso z indyka, może być pierś? Z góry dziękuje.
data: 2007.11.23
autor: 
chciałam napisać sprostowanie, (pięcio przemianowego bakcyla) :-) i dodać, że forum to bardzo mądra i wciągająca lektura, polecam tym, którzy są nowi, mają dużo pytań i jeszcze nie czytali całego, dużo daje. Miłego weekendu paaaaa.
data: 2007.11.23
autor: Mama Gabi z Kołobrzegu
Pilnie potrzebuje namiar na osteopate w okolicach Warszawy! Nie dla siebie, ale bede wdzieczna za kazda odpowiedz :)
data: 2007.11.23
autor: Jolik
A jeszcze słowo, nie załamujcie się, nie panikujcie, powoli, a efekty na pewno będą, trzeba tylko wierzyć, włączyć na luz i słuchać siebie. Ale mądra się nagle zrobiłam :-)
data: 2007.11.23
autor: Mama Gabi z Kołobrzegu
Witajcie Kochani, dawno nie pisałam, bo.... czytałam forum, nadrabiałam zaległości. Musiałam trochę zwolnić, odpocząć, pomyśleć. A właściwie to Korneli katar dał mi dużo do myślenia, musiało się to stać, żebym coś zrozumiała, że wszystko za szybko, za bardzo pędzę i zero odpoczynku.Nic się nie dzieje bez przyczyny. Wiele zrozumiałam i dużo się nauczyłam przez ten krótki okres czasu. Na początku trochę spanikowałam, ale coś mi podpowiadało, nie martw się będzie dobrze.Oczywiście od razu za telefon i do Pani Ani, a Pani Ania miała akurat kurs weekendowy, więc co zrobiłam, siadłam i zaczęłam czytać, szukać i słuchać siebie. I co po katarze ani śladu :-) oczywiście co pomogło, wiara!!! imbirówa i puree ziemniaczane (ale jej posmakowało, a imbirówka :-)) No i tak jak mi dziewczyny radziły i pisały Mama ufna i w anielskim spokoju. Ja też troszkę zmieniłam swój jadłospis. Teraz jest nam o wiele łatwiej, bo przecież to tylko katar, a tak wiele nas nauczył.Książki Pani Ani, dał mi Tato 4 lata temu,od tej pory zaczęłam gotować, tzn. najpierw siostra,(ona mnie tym zaraziła), a potem ja, ale tak naprawdę całkowicie od 2006r., kiedy zaszłam w ciąże, a jako karmiąca całkiem połknęłam ppepowskiego bakcyla :-) I za to jesteśmy wdzięczne, bo jesteśmy zdrowe i szczęśliwe, Ja i Mój Kochany Koralik-Kornelka. Myślę, że niedługo też będzie nam dane spotkać się z Panią Anią osobiście,a do tego czasu będę czerpać mądrości z książek, forum i słuchać siebie. Serdecznie pozdrawiam Panią Anię i wszystkich forumowiczów, dzięki dziewczyny za dobre słowo i za waszą życzliwość buziaki pa pa pa.
data: 2007.11.23
autor: Mama Gabi z Kołobrzegu.
Dario, moim zdaniem, to POZORNE przegrzanie zoladka. Moze troche za bardzo sie rozgrzewasz zamiast jesc neutralne jedzenie? Przy braku odpowiedniej ilosci krwi nietrudno o pozorny ogien. Poczytaj o tym w ksiazkach.
data: 2007.11.23
autor: Jolik
może ktoś mnie poratuje radą bo już nic nie rozumiem na PP jestem 13 m-cy nigdy nie miałam zgagi ani palenia w żoładku, po 4 m-cach przejścia na PP po każdym niemalże posiłku mam takie palące odbijanie ,jakby treść żoładkowa cofała mi się do przełyku co to jest?????? czy jest to nie wiem forma oczyszczania/wiem wiem to brzmi baardzo głupio/, może emocje, moze dostałam od PP jakiegoś refluksu /czy to w ogóle mozliwe?/
data: 2007.11.23
autor: daria
w dalszym ciągu ponawiam swoje pytanie -jaki smak mają grzyby jadalne- książka SŁODKIE
na kursie SŁONE
-uwazam ze jeżeli na kursie podaje się inne fakty to powinna wyjść erata do książek

-napój Indian pychotka ale proszę spróbować wypić tą miksturę w zalecanej proporcji 1 a zwłaszcza 4 łyżeczek pieprzu

a tak sobie (a jednak) myślę że otrzymam odpowiedzi na pytania chociaż zasadnicze
Wracając do wegetarianizmu ta też tak sobie (jednak) myślę - -jak to dobrze być bezdyskusyjną wyrocznią we wszelkich sprawach żywieniowych -typowy PIS ;kto stoi obok to wróg a niedaj Boże na/przeciw to przecież oczywista oczywistość wróg wróg wróg po trzykroć wróg. - czy to jest forum,na pewno forum a może jednak nie wykasować,wykasować,wykasować,wykasować nie było pytania to też nie trzeba odpowiedzi oj oj oj jaki ssssssssłodki i błogi spokój a Indian do rezerwatu i cześć
data: 2007.11.27
autor: Andrzej z puszczy
Anitko i Joasiu-dzięki za wsparcie,naprawdę! Anitko moja pani kręgarz jest na pp pani Ani od...8 lat! i to z tego ta mądrość w diagnozie:))pozdrawiam i wszystkim duuuuuużo zdrowia życzę i pozytywnych i wysokich wibracji@@@@@@@@@@@@@@@:)))
data: 2007.11.23
autor: katarzynka78
Grazyno, Anita ma racje ksiazki, ksiazki i jeszcze wiele razy ksiazki, a potem reszta przyjdzie sama lub z pomoca p.Ani :). ***Aniu M., a Tobie sie nie zdarza po jedzeniu, ze masz za duzy brzuszek? Co do picia, to zupa tez jest w duzym stopniu piciem przeciez. Klapki opadaja wtedy kiedy powinny. Ja sie w pewnym momencie mojego zycia zakalapuckalam w to jak mnie odbieraja inni i... przyszedl okres kiedy czyjes odbieranie mnie MNIE przestalo obchodzic. I do dzis wspominam ten czas jako najlepsze doswiadczenie w moim zyciu. Uswiadomilam sobie jak bardzo moja opinia o mnie byla zalezna od opinii innych. I kiedy jest mi zle, mam wyrzuty sumienia, itp. przypominam to sobie, ze nikt sie na mnie wtedy nie obrazil, a wrecz ludzie lubili ze mna byc. A dziecko... dziecko wie kiedy jestes soba, a kiedy starasz sie sprostac wymaganiom kogos innego. I reaguje tak jak potrafi. Np. chorujac. I to jest to lustro, ktorego nie rozumiesz. Gdy dziecko jest chore najpierw przyjrzyj sie sobie, a dopiero potem dziecku.
data: 2007.11.23
autor: Jolik
Aniu M. jasne, ze to ten przyklad. Majac chaos w glowie, wysylasz niezdecydowana energie do otoczenia i mniej sluchasz intuicji, wiec i jedzenie jest troche inne. Liszajkiem sie nie przejmuj, dojdz do ladu ze soba, a bedzie dobrze :).
data: 2007.11.22
autor: Jolik
Witam Pani Grażyno:) Najlepiej będzie zacząć swoją Pięcio Przemianową przygodę od nabycia i przeczytania książek Pani Ani pt. Filozofia Zdrowia, Filozofia Życia. Potem powoli zmienić i przeorganizować swoją kuchnię (nabyć brakujące przyprawy, może zmienić garnki, a może i kuchenke na gazową, chyba, że szczęśliwym trafem taką Pani posiada:), zacząć gotowanie i w wolnych chwilach czytać sobie archiwum, albo po prostu od początku albo wątkowo, po wpisaniu interesującego hasła w wyszukiwarkę. Przyjdzie czas na konsulatcję, kursy, może czwartkowe spotkania w Poznaniu, a może kiedyś na Wąsowo:) Jeśli chce Pani poprawić zdrowie, samopoczucie i jakość swego życia, dobrze Pani trafiła. Ale wszystko w swoim czasie:) spokojnie i po kolei, bez pośpiechu, nie na skróty. I nikt nie obiecuje, że będzie łatwo;) Bo "nie ma cudu bez trudu". Pozdrawiam serdecznie.
data: 2007.11.22
autor: Anita
Witam serdecznie wszystkich obecnych na forum i pozdrawiam.Jestem tu pierwszy raz a duzo już dowiedziałam się o metodach zycia Pani Ani i bardzo mnie to interesuje.Chciałabym spróbować metod zycia,ale od czego zacząć?Maqm niewiele czasu,bo pracuję zawodowo i zajmuję się dodatkową jeszcze praca,ale w wolnych chwilach chciałabym poswiecić sobie czasu.Pozdrawiam serdecznie.Grazyna
data: 2007.11.22
autor: grajda3@wp.pl
Ostatnio trochę pobłądziłam, w głowie chaos, kondycja fizyczna i psychiczna na niskim poziomie, a u Maluszka na klatce piersiowej dziwne zmiany na skórze (coś w rodzaju liszaja). Czy to właśnie przykład na to, jak emocje Mamy wpływają na dziecko? Póki co akceptuję fakt, że dziecko jest moim zwierciadłem, ale na razie zupełnie tego nie pojmuję. Miałam być na kursie w ten weekend, ale niestety okoliczności były niesprzyjające, a myślę, że przydałoby się żeby mi też "wszystkie klapi opadły".
Wrócę jeszcze do tematu ilości zjadanego pożywienia przez dzieci (mam trochę zaległości w czytaniu forum i wiem, że to było dawno) ale podzielę się z Ewą S. swoimi doświadczeniami. Mój Maluch (19 miesiecy) zjada pełny talerz gęstej owsianki i często prosi o dokładkę, potem tyle samo obiadu (zupy i 2 dania) na kolację też pełny talerz. Do tego na 2 śniadanie co jakiś czas jajko w różnej postaci, no i zawsze daję mu coś skubnąć z mojego talerza. Jak na takie małe dziecko, to ilości te są spore prawda? Mały uwielbia jeść i zawsze ma ochote na małe co nieco. Dzieci po prostu uwielbiają dobrze zjeść. Czasem jednak się martwię, ze brzuszek ma trochę za duży po tym jedzeniu - taki wypchany i że to może trochę za dużo, ale nie moge zmniejszyć porcji, bo on jest zwyczajnie głodny. Dodam jeszcze, że moje dziecko do 18 miesięcy nie piło prawie nic. Może z dwa łyki na dzień. Spędzało mi to sen z powiek. Teraz wypija już małą filiżankę i jest ok. Może dzieci same wiedzą jakie ilości jedzenia i picia są dla nich dobre? Sama już nie wiem...
pozdrawiam
data: 2007.11.22
autor: Ania M.
Ja to mam teraz szefa:) Poczęstowałam go moim piernikiem (tzn nie moim, tylko babci Zosi;)- piekę go co dwa tygodnie) i wyczuł imbir - bo daję go całe wiadro:))) "Imbir jest bardzo zdrowy" - rzekł. Pani Aniu, naprawdę, pozytywny przepływ energii między nim a mną to jakaś nagroda po latach rozterek zawodowych, ciężkiego treningu pokory i jednocześnie trzymania głowy wysoko... Cieszę się tym teraz, bo nigdy nie wiadomo co przed nami, za kolejnym zakrętem. Cieszę się i nie piszę scenariuszy. Płynę. Ukłony, serdeczne pozdrowienia i ente podziękowania za "całokształt".
data: 2007.11.22
autor: Anita
Katarzynko, potwierdzasz moje obserwacje. Czyli jednak blokada energetyczna, a więc imbirówka:) Pani kręgaż bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła swoją diagnozą. Życzę powrotu do zdrowia*** Asiu, cudowny to czas spędzony na szkoleniach u Pani Ani. Jak podróż dookoła świata i jeszcze dalej. A klapki będą nam odpadać do końca naszych dni. Pozdrawiam Cię serdecznie. No i wszystkich na Forum.
data: 2007.11.22
autor: Anita
Witam wszystkich. Może ktoś ma (miał) podobne objawy: lekki ból po lewej stronie żołądka, twardy żołądek, czasami biegunki, lekka zgaga, mocno zaczerwienione oczy, chwilami taki osłabienie, ze wstac z łóżka nie mogę. Jestem od 2 lat na PP i było z reguły dobrze - aż tu nagle takie hece - pierwsze pojawiły się te czerwone oczy - myslałem że to od komputera bo sporo siedze przy nim (ale siedze od 6 lat a oczy mam czerwone od ok 2 m-cy). Może Pani Ania coś podpowie? Z pierwszej książki wyczytałem, że te czerwone oczy to ogień wątroby - co robić szczególnego jesli to to? Bo na codzień jestem na PP i mimo to cos takiego wyszło - jestem zaniepokojony. Pozdrawiam mocno wszystkich.
data: 2007.11.22
autor: Tomasz z Gdyni
Pani Firanko, przepis na mięsko extra! Dzieci zjadają z wypchanymi policzkami. Dzięki za to urozmaicenie.
Tak to chyba jest, że po jakimś czasie stosowania kuchni PP nikt nie chce jest kupowanych wędlin. No i dobrze niech tak będzie.
Pani Aniu, każdego dnia "jest Pani w moim domu" i w moich myślach. Czasem jak nie nadążam z gotowaniem to się na Panią zżymam i fukam ale mam nadzieję że nie płynie za tym niedobra energia. Chłopcy jedzą coraz więcej !!!!!! Calutką jesień przebiegliśmy " w cuglach" z jednym potknięciem. Wiem co było przyczyną. Jest tak jak Pani powiedziała niespełna rok temu!!! moi synowie są zdrowi DZIĘKUJĘ(ze mną trochę trudniej.
A apropo's to za wypowiedź na forum w czasach zawirowania dostałam energetycznie po głowie. Ktoś mnie ofuknął i pewnie słusznie.Fakt że pisałam i byłam zła że tak długo to trwa ale ciągle zastanawiam się czy to moja energia wróciła czy ktoś mnie ukarał?-ciekawy mechanizm, bo intencje moje nie były złe.Co Pani o tym sądzi?
Chcę jeszcze słowko na temat książek. Odkopałam nawet swego zużytego De Mello żeby porównać i gorąco polecam "Ścieżka miłości" Don Miguel Ruiz wydawnictwo Galaktyka. Tematyka niezwykle tożsama a jakże inaczej się czyta...Jakiś czas temu można było ją przeczytać na stronie internetowej : czytelnia.za.pl/27201.html ale sprawdziłam i może to chwilowe ale pojawia sie komunikat -strona w przebudowie.
Pozdrawiam.
data: 2007.11.22
autor: Aida
Może mi ktos poradzi wczoraj robiłam badania krwi najbardziej obawiałam sie o krwinki czerwone ale te wyszły bardzo dobrze podobnie jak cała krew, muszę przyznać że w zyciu nie miałam tak dobrego wyniku krwi, robiłam też badanie ogólne moczu, ale w składzie wyszły mi liczne bakterie i nieliczne moczany co to znaczy ktoś może mi pomóc nic mnie nie boli może to jakieś zakażenie, zaaplikowałam sobie imbirówke, wypiłam tylko pół bo mimo że jestem na PP od 1 roku to wciąż ona mi nie może w pełni przejść przez gardło, nie jem żadnej surowizny, mleka,jogurtów i nabiału no ale cóż zdarza mi się ostatnio i to bardzo często pociąg do czekolady,zastanawiam się czy nie napić się ziółek UROSEPT, tak w ogóle to nie odczuwam żadnego dyskomfortu ani pieczenia:)
data: 2007.11.22
autor: Gosia T.
Karolinko i Jagódko, dziękuję i pozdrawiam.....
data: 2007.11.22
autor: Marta
Katarzynko, na blokującą emocję i poszukiwanie wsparcia poza sobą a nie w sobie to gorąco polecam kurs u pani Ani. Wiem co mówię. Nie wiem czy ja taka nadwrażliwa czy podatna na powalanie, ale poturbowało mi mózgownicę i zrobiło się inaczej po weekendzie na kursie. Znów inaczej skanuję napływające dane, a Renia nadal ostrzega, że i tak nie wszyskie klapki mi odpadły. ;) * Agulko, wilkomen, bienvenu, welcome... :)
data: 2007.11.21
autor: Joanna - MamAsik
Dziękuje Pani Aniu...będę na pewno. Pozdrawiam
data: 2007.11.21
autor: Kamiczek
Dziewczyny dzięki za wszelkie sugestie odnośnie kręgosłupka;) anitko ja ćwiczę systematycznie od 4 lat,codziennie po 30 min,właśnie takie ćwiczonka wzmacniające grzbiet,brzuszek i pośladki,jestem po złamaniu kręgu w wypadku samochodowym więc te ćwiczenia to dla mnie konieczność i wybawienie od bólu.Wczoraj dotarłam do pani kręgarz i ewidentnie stwierdziła,że "poszło mi po woreczku żółciowym i flaczkach" i wylazło w bólu miednicy i kręgów lędźwiowych i że ciągle blokuje mnie ta sama negatywna emocja" poczucie braku wsparcia"ze strony rodziny i innych osób.do tego doszło ogromne przemarznięcie i masz babo placek!!!aaaaauuuuu ale boooooliiiiiii:((((((
data: 2007.11.21
autor: katarzynka78
Witajcie,jestem razem z dziecmi(mąż na obczyznie)na pp zaledwie 3tyg,a za mną już mnóstwo potknięc,błędów,dodam że jestem mamą karmiącą 10 miesięcznego brzdąca z azs,uważam że tym trudniejsze dla mnie zadanie bo muszę właściwie gotowac dla dziecka ale i dla siebie.Cieszę się że w moje ręce trafiły te 2 cudowne książki szczególne podziękowania dla autorki,a zawdzięczam to Magdzie mamie Kaspiana-Madziu dziękuję jeszcze raz! Przyznam się Wam że sporym problemem jest dla mnie dosmakowanie potraw(zupa śniadaniowa,owsianka dla dziecka)jak czytam masło i miód do smaku "to leżę" wierzę jednak że kiedyś się nauczę,wiem że muszę byc cierpliwa.Pozdrawiam serdecznie:))
data: 2007.11.21
autor: Agulka z okolic Jarosławia
Smak słony Elu na pewno powinien być i myślę, że Firanka dodała i soli i vegety, w odpowiednmim miejscu, tyle, że zapomniała o tym napisać;) To się nazywa czujność. Pozdrawiam serdecznie:)))
data: 2007.11.21
autor: Anita
Pani Firanko mam pytanie odnośnie tego przepisu który Pani zamieściła na forum, a gdzie jest smak słony, bo chyba powinien być.
data: 2007.11.21
autor: Ela
Kochani wczoraj zaskoczyła mnie znaleziona w gazecie taka myśl: gdyby serce myślało przestało by bić.... i do dziś jestem pod wrażeniem - pomyślałam że może jeszcze komuś będzie w sam raz:) pozdro
data: 2007.11.21
autor: karolina
Tak, ćwiczenia wzmacniajace mięśnie grzbietu, które polecam poniżej, są z repertuaru jogi. Na wzmacnianie kręgosłupa ukierunkowane są te które ja prowadzę. Nie polecam asan karkołomnych przy których cokolwiek boli, ale bardzo podstawowe w leżeniu na brzuchu, w klęku podpartym. Na rynku jest wiele poradników, w Empiku chociażby, można do nich zajrzeć, zrobić stosowne notatki i wyjść:)
data: 2007.11.21
autor: Anita
Katarzynko78 : ten ból pleców to pewnie przemarznięcie,ale jeśli ciągle się powtarza to polecem książkę "Joga kręgosłupa" Alois Raab - ciekawe ćwiczenia,mi pomogło bardzo szybko,a miałam ból pleców po stłuczce samochodowej i męczyła się przez prawie 2 lata... więc polecam
data: 2007.11.21
autor: Tereska
Katarzynko w "Filozofii Życia" jest rozdział poświęcony kregosłupowi. Przypomnij go sobie. Ja ze swej strony po ukończeniu rehabilitacji, oraz jako osoba ze skrzywieniem kregosłupa, a więc i bólami od czasu do czasu, doradzam Ci delikatne ćwiczenia wzmacniajace mięśnie grzbietu, mięśnie brzucha i pośladki. One wszystkie są odpowiedzialne za kondycję kregosłupa. Jeszcze dwa lata temu tylko ćwiczeniami trzymałam pion, bez nich ani rusz, bardzo cierpiałam, nie mogłam nawet spać z bólu. Od czasu przejścia na kuchnie pp, która to wpływa na j a k o ś ć mięśni i regenerację chrząstek stawowych, nawet w czasie ostatnich wakacji kiedy nie ćwiczyłam prawie w ogóle (mam przerwę wakacyjna w prowadzeniu jogi, a sama się za ćwiczenia zabieram od jutra:) kregołup mnie nawet nie zabolał. Nigdy nie korzystałam z pomocy kręgaży, osobiście się ich boję :). W zawodzie nie poracowałam i już wiele zapomniałam, ale zabiegi zalecone przez wykwalifikowanego specjalistę na pewno pomogą w tym zaostrzonym obecnie stanie. A potem imbirowka, dyscyplina żywieniowa, ćwiczenia. Na pewno ważna jest pozycja siedzenie tak długo w pracy przy komputerze. Oraz dość twardy materac do spania. Pozdrawiam serdecznie.
data: 2007.11.21
autor: Anita
Proszę o podpowiedź. Co znaczą niwielkie sińce pod oczami u dziecka od wewnętrznych kącików oczu. Czy to ma coś wspólnego z wątrobą. I jeszcze jedno u mojej córki zrobiły się czerwone krostki po obu stronach skrzydełek nosa. Czasem jej przygasną a czasem znowu pojawią się. Nie mogę sprawdzić po czym jej się to nasila i z jakim narządem jest to związane.
data: 2007.11.21
autor: K.
Reantko, te piękne i mądre słowa kierowane do Pani Helenki są także dla nas bardzo wartościowe i wielu potrzebne. Pozdrawiam Cię cieplutko.
data: 2007.11.21
autor: Anita
Pani Helenko z Bierzglinka. Jagódka mi kiedyś napisała, że Góra nie trzyma nas na dnie doliny nigdy dłużej, niż jest nam to niezbędne. Pani dzisiejsze zmagania to nic innego jak testy...Pamiętam, jak dokładnie 2 lata temu raczkując już w PP - a było to nic innego jak olbrzymie zawirowanie emocjonalne, zakręcenie, praca zawodowa i bardzo chore małe dziecko - postanowiłam zabrać do siebie umierającego tatę. Nie myślałam nawet przez chwilę czy sobie poradzę. Zdążyłam jedynie ugotować pyszny barani rosół, tata pijąc go mówił za każdym razem, że czuje jak mu siły wracają. Zmarł dokładnie 2 lata temu, 20 listopada i wiem, że tak musiało być. Bo na pewno nie dałabym rady. Bóg go zabrał do siebie i choć moja rozpacz trwała bardzo długo poradziłam sobie z nią właśnie dzięki p.Ani. Wcale mnie nie pocieszała, znacie ją przecież. Wystarczyło, że powiedziała na kursie, że mam wreszcie zostawić tatę w spokoju i tak się też stało. Na drugi dzień kursu przyszłam już w kolorowym sweterku. Oczywiście jeszcze czasami płakałam, ale wtedy zawsze za radą p.Ani wracałam do garnków i było lepiej. Zaufałam i zaakceptowałam wszystko. Tego również Pani życzę pani Helenko, ufności, że wszystko co Panią spotyka ma wielki sens, bo to jest właśnie życie. Opiekuje się Pani swoją siostrą, bo Bóg tak zdecydował, bo pewnie nigdzie lepiej by jej nie było i pewnie dlatego, żeby dzięki tej opiece stać się jeszcze lepszym człowiekiem. Bo silna to Pani jest na pewno. A że to wszystko jest niełatwe, to oczywiste. Do zobaczenia mam nadzieję w grudniu. Ukłony
data: 2007.11.20
autor: Rene
Karolinko i Jagodo, tak, nasza kuchnia pięcioprzemianowa dzięki wielu produktom jest wykwintna i luksusowa. Kiedy kupuję jak najlepsze masło, które kosztować chce już ok 5 zł za kostkę, wołowinkę, serek kozi, miód czy jajka ze wsi myślę sobie "jestem tego warta". Pozdrawiam :)
data: 2007.11.20
autor: Anita
Proszę o proporcje na polentę, moje próby wypadaja mizernie, a chodzi mi o takie proporcje żeby można było pokroić ją w kostkę. Z góry dziękuję.( w archiwum nie znalazłam)Pozdrawiam.
data: 2007.11.20
autor: Aida
Katarzynko78, ja Ci proponuje imbirowki popic. Mnie bardzo pomogla przy skurczu miesni przy kregoslupie. Tez stres, siedzaca praca i przemarzniecie. Tez sie ruszyc nie moglam. A oprocz tego rosolki. Jest juz zima, a za kregoslup odpowiadaja m.in. nerki i watroba. Potraktuj siebie jakbys byla przeziebiona po prostu. No, bo jestes :)
data: 2007.11.20
autor: Jolik
No Jagódko AMEN:)! Ludziom którzy czasem pytają mnie dlaczego kupuję droższą kiełbaskę na grila mówię że to jest mój luksus... Luksusem jest też super (własny oczywiście) pasztecik, dobre masło, cukiereczek imbirowy itp... Taniocha i bylejakość otaczały mnie przez wiele lat - teraz wybrałam luksus bycia sobą zawsze i wszędzie i pięcioprzemianowy luksus też i nawet biżu ostatnio mi luksusowe wychodzi (jak mi klientki zeznają) i tak ma być... Cmokam:)
data: 2007.11.20
autor: karolina
Aniu mamo S.iK, pisałam kilka postów o moim dziecku w przedszkolu, poszukaj w archiwum. Pozdrawiam.
data: 2007.11.20
autor: Agnieszka z Wrocławia
Marto, przyprawy są ok. Wystarczy podejść do sprawy na tzw. chłopski rozum. Po pierwsze, nikt nie importuje np. korzenia imbiru, by go tutaj przerabiać na proszkowany, bo to się nie opłaca – koszty związane z transportem świeżego imbiru są dużo wyższe. Czyli imbir w proszku nie ma chemii, bo ona jest potrzebna właśnie po to, byśmy mogli kupić świeży korzeń. A po drugie i najważniejsze – jeśli sypiemy przyprawy do garnków i zdrowiejemy, to jak mogą być szkodliwe? Trochę więcej zaufania. Zgadzam się z tym, że przyprawy kupowane u Pani Ani mają lepszą jakość (pieprz mielony jest pieprzem mielonym, a nie mielonymi zmiotkami), ale to jest kwestia sprawdzonego dostawcy, a jak wiadomo, u niektórych przeważa chęć łatwego zysku nad chęcią utrzymania jakości. Jeśli Kamis np. wypuszcza cynamon z dodatkiem siemienia, to naraża się jako marka na utratę zaufania klientów. Choćby nas, którzy co nieco potrafimy zauważyć i wyczuć. Ale to właśnie decyzja – większy zysk czy solidność. A jeśli chodzi o chińskie produkty, wiele się o tym mówi ostatnio. No ale właśnie, chińskie jest tańsze. Powiem szczerze, że bardzo zwracam uwagę na Made in... , a jeśli już kupuję chińszczyznę, to robię to świadomie. Chodzi nie tylko o to, że to gorsza jakość, ale również o to, że niska cena wiąże się z niską zapłatą dla ludzi tam pracujących oraz z tym, że ta powódź chińskich produktów powoduje jakąś fatalną unifikację, plastikowość, nieprawdziwość i marketowość. W tych produktach nie ma niczego, poza chęcią zysku – kopiowane pomysły, trujące dodatki, bylejakość – wszystko to jest zaprzeczeniem stylu, w jaki chcę dobierać otaczające mnie przedmioty. Trochę dygresyjnie to wyszło, ale jeśli chcemy zmieniać świat, mamy zmieniać siebie, swoje nawyki, myślenie, a przede wszystkim chodzi o bycie świadomym swoich własnych decyzji i o uważność. Pozdrawiam
data: 2007.11.20
autor: Jagoda
Marto nie po popadaj w schizę plizzz:)Owoców nie jemy a jak już to raczej raz na 100 lat wiec nawet gdyby to spoko a mój post był o poprawianiu dobrego a nie o strachu przed obcym kochana:) Wielokrotnie pisaliśmy o luzie wobec sensacji i nie ładowaniu się w lęki więc w ten zimowy czas dżwigaj te termosy i uwierz że ważniejsza od opakowania jest jego zawartość. Przyprawy kupuj w u Pani Ani i tyle:) Pozdrawiam cieplutko:)Wszystkich oczywiście:)
data: 2007.11.20
autor: karolina
Grzyby jadalne - jaki smak w 5 przemianach są sprzeczności!
Forum-jak sama nazwa wskazuje - wymiana poglądów, natomiast Pani twierdzenie o niegrzecznych , bo mających odmienne zdanie w postach uważam za ZBYT rowinięte EGO.Czy tylko pochwalne teksty oj coś chyba przerośnięty KACZYZM
Popieram ogólny kierunek ale proszę pracować nad SOBĄ i odrobina pokory w wyśłuchiwaniu innych poglądów.Przecież nie jest Pani nieomylna, też zmienia poglądy w kolejnych książkach natamiast -wegetarińskie posiłki mięsne to chyba niedopatrzenie albo chwila słabości.Słonia i tygrysa trudno porównywać ale trzeba szanować (zwłaszcza tygrysa) ich sposób naprzeżycie - ale proszę pamiętać że nawet tygrys zejdzie ze ścieżki gdy nią idzie słoń !
data: 2007.11.27
autor: Andrzej z puszczy
Witajcie:)No i tak jak mnie ostrzegała Jagódka, praca już dała mi w kość!nowa praca od 3 tyg., 3 pierwsze dni stres,zepsute ogrzewanie,przemarzłam do szpiku kości, 8 h.przed kompem i...wczoraj odwozili mnie z pracy z ogromnym bóle kręgosłupa lędźwiowego:( No i dzisiaj urlop i wizyta u mojej pani kręgarz.Nie mogę siedzieć,stać,leżeć,paraliżujący ból...Do pracy chodzę z naszymi herbatkami i zupkami w termosach,oczywiście wszyscy sie dziwią,ale jak widzę ich "gorące kubki" to się ogromnie cieszę ,że mam swoją zupkę-pyyyychotkę:)Tylko co z tym kręgosłupem biednym moim?jak dbacie o swoje?Macie jakieś inne sposoby oprócz codziennych ćwiczeń i naszego jedzonka?pozdrowionka dla wszystkich@@@@
data: 2007.11.20
autor: katarzynka78
Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za miłe porady na forum, bo na wykłady jeździć pewnie nie będę mogła się wybrać. Chętnie przeglądam Wasze posty i czerpie z nich naukę. Dziękuję P. Ani za westchnienie do moich problemów emocjonalnych, muszę je przezwyciężać i iść do przodu, bo nie ma co się nad sobą rozczulać. Dziękuję Rene za wspaniały post dotyczący kończenia gotowania na smaku OSTRYM, jest tak wyraziście napisany, że nie ma żywej duszy, która by nie zrozumiała o co idzie.... Pozdrawiam.
data: 2007.11.19
autor: Helena z Bierzglinka
Witam! Nasunęły mi się pewne wątpliwości po przeczytaniu postu Karoliny odnośnie imbiru oraz innych przypraw "nie naszych". Skoro wszystko, co do nas dociera z daleka jest mocno nafaszerowane chemią - np. owoce egzotyczne, to jak się ma sprawa z przyprawami takimi jak imbir, kurkuma, kardamon, cynamon itp? Już nie pierwszy raz czytałam na temat ich szkodliwości. Pytam, ponieważ od ponad roku używam ich w dużej ilości. Może ktoś orientuje się w kwestii naczyń chińskich, czy naprawdę są takie szkodliwe? No i termosy.... Dźwigam go codziennie i też nie wiem czy nie jest chiński? :) Pozdrawiam wszystkich ciepło
data: 2007.11.19
autor: Marta
Młotkowany to taaaki bardzo gruubooo ziarnisty faktycznie jakby tylko raz go ździelili młotkiem i rozkruszyli -kupiłam w Intermarche i do tego pieprz czerwony z firmy "Dobra/-e?"
data: 2007.11.19
autor: Firanka
Aniu mamo S.iK. O przedszkolu bylo juz wiele razy. Nie na wiele zda sie Twoje gotowanie w domu jesli dzieci sa na przedszkolnym jedzeniu. Sposobow na to zeby dzieci mogly jesc swoje jedzonko jest wiele. Najprostszy, to zaswiadczenie o alergii na mleko od lekarza. Sprobuj, bo inaczej bedziesz sie krecic w kolko. Powodzenia :).
data: 2007.11.19
autor: Jolik
Dziękuję Agnieszko z Wrocławia i Rene:) Popijając pyyszną herbatkę daktylową przeczytałam Twoje wszystkie posty Rene:) Dużo się dowiedziałam nowych rzeczy. Popełniałam wieele błędów, popełniam je niestety nadal bo nie wiem jeszcze sporo rzeczy, ale czytam książkę Pani Ani, gotuję potrawy z książki i forum oczywiście, choć na forum wiele przepisów nie ma:( Schabik już sie piecze a ja studiuję nadal bo jakoś nie możemy pozbyć się katarów i kaszlu...Sonia znowu godzinę w nocy kaszlała. Odstawiłam nabiał, staram się podawać ciepłe posiłki. Co mam jednak począć jak są cały dzień w przedszkolu. Wszyscy wiemy co dają dzieciom do jedzenia w przedszkolu...
data: 2007.11.19
autor: Ania mama Soni i Kai
Agisko, jesli wiesz na czym skonczylas, to lecisz od tego smaku kolko. W przepisach rosol jest traktowany jako slony, ale mysle, ze powyzszy sposob jest aktualniejszy :)
data: 2007.11.19
autor: Jolik
Jak dla mnie pieprz młotkowany to taki w ziarnach rozgniatany "młotkiem" albo inaczej:))
data: 2007.11.19
autor: Anita
Firanko dzięki za super pomysł zapiekania mielonego. Na pewno wypróbuję. Pozdrawiam Ciebie i wszystkich serdecznie:)))
data: 2007.11.19
autor: Anita
Firanko! Pieczeń pychota :) Właśnie zajadam kanapki w pracy!
Czy jak gotuję zupkę na rosole to wrzucam warzywa w smaku ostrym ( bo kończyłam gotowanie na ostrym) czy traktuję rosół jako wrzątek? A właściwie to w jakim smaku jest sam rosół? Pozdrawiam cieplutko i cynamonowo.
data: 2007.11.19
autor: Agiśka
Emisiu starty "żywy" chrzan jest ostry natomiast słoiczkowy jest zakrapiany octem to smak jest jasny... Musztardy np z kamisa zakwalifikowane jako ostre i bardzo ostre takie są natomiast łagodne zazwyczaj są kwaśne. Odkryłam pycha musztardę kremską czeską (kiedyś kupowałam w Nachodzie) obecnie dostępna w Auchan i Albertach - czysty słoik bez naklejek a nadruki czarno-czerwone są na wieczku. Niestety po otwarciu słoik jest niezakręcalny.Wg mnie jest ostra. I znika szybko z lodówki do wędlin. Polecam
data: 2007.11.19
autor: Firanka
Co to jest "pieprz mlotkowany"?????
data: 2007.11.19
autor: 
Mam pytanie : w jakim smaku jest chrzan i musztarda ? zastanawiam się, ponieważ w niektórych przepisach występują jako smak ostry innym razem jako kwaśny ? czy to jest tak samo jak z majonezem ? delikatesowy jest słodki a z firmy Pegaz kwaśny, pozdrawiam
data: 2007.11.18
autor: Emisia
Piecze z mięcha mielonego. Miałam dosyc wędlin wieprzowych. Pani Małgosia podpowiedziała że zapieka mięso w brytfance z pieprzem młotkowanym. Spróbowałam i smakuje wyśmienicie. Biorę 0,5 kg mięsa wołowego i indyczego miele i mieszam, dodając 2 jaja, kminek, mąke ziemniaczaną która "zbierze wilgoć tak aby mięcho mogło dłużej poleżec bo wilgotne może pleśnieć)imbir, pieprze i chili wg uznania,cebule 2-3 (zależy jakiej wielkości), buły 2 namoczone, odciśnięte i zmielone, troche bazylii lub pietruchy zielonej (troszke mąki pszennej też z troski o tą wilgoć), tymianek, kurkuma,(wczoraj troszke rozmarynu), jeszcze odrobina kminku i na koniec pieprz czarny. Wkładam to to do foremki-rynienki wyłożonej papierem i posypuje pieprzem młotkowanym, zapiekam w piecu najpierw w około 180 przez 1h potem zaglądam ale zazwyczaj jeszcze zmniejszam ogienek i jeszcze trzymam w piecu bo za pierwszym razem wyszło mi za mokre jak na mój gust. Do kananpek na 4 dni jak znalazł. Całusy
data: 2007.11.18
autor: Firanka
Mamo Gabi z tego co Pani Ania mnie mowila, ryz nalezy zawsze laczyc z ziemniakami bo jest bardzo wysuszajacy. Moze dodaj troche ziemniaczkow. A na reszcie nie bardzo sie znam.
Buzka,
data: 2007.11.18
autor: Kamila z Wadowic
Dzięki. Teraz dopiero widzę ile błędów popełniałam, właśnie dzięki forum i Wam, na błędach się człowiek uczy, przy drugim dziecku już będę o wiele mądrzejsza :-) pozdrawiam.
data: 2007.11.18
autor: Mama Gabi z Kołobrzegu
Alicjo (zg) na temat przechowywania chleba było było, poczytaj w archiwum a znajdziesz. * Gabi, skup się na książkach, poanalizuj produkty, ich energię, poczytaj choćby wszystkie odpowiedzi pani Ani w tym wątku, a wiele ci się rozjaśni. Nie podkładaj przepisów do sprawdzania, korektę w sprawie ryżu dostałaś, ale to naprawdę TY musisz sama wszystko pojąć, a odpowiedzi na twoje pytania są. Skup się, a je znajdziesz.
data: 2007.11.18
autor: Joanna - MamAsik
Mamo Gabi jak karmisz to ryż niestety jest bee.
data: 2007.11.18
autor: 
Cześć wszystkim. Mam pytanko: w czym trzymacie chleb, aby zczerstwiał? Zawinięty w folię, w ktorej zostal zakupiony nie czerstwieje?
data: 2007.11.18
autor: alicja (zg)
Pani Aniu, jeżeli mój post był agresywny to nie wiem, jak dopiero określić to co wypisuje Pani o wegetarianiżmie. Dziwi mnie to, że zamiast podejść tolerancyjnie do tego sposobu odżywiania i choć spróbować podjąć kwestię pp w kuchni bezmięsnej, doradzić, tak jak czynią to inni autorzy, Pani woli krytykować i zamykać się na ten temat.Dlatego raz jeszcze życzę rozwoju świadomości w tej kwestii.Pozdrawiam!
data: 2007.11.27
autor: Kasia
P. Aniu, pomimo rozmowy z Pania wyglada na to, ze blokada 'puscila' dopiero po wizycie u lekarki. Przed osluchaniem kazala mi malej opukac plecki, a jej porzadnie odkaszlnac. Efekt: 'osluchowo czysto, leczenie nadal to samo' :). Dzis w zasadzie zostal juz tylko lekki katarek. Mila 'oszalala' na punkcie kawy zbozowej ze szczypta normalnej :). Ze mna tez juz dobrze. Jeszcze raz dziekuje za rozmowe.
data: 2007.11.17
autor: Jolik
Witam, podam przepis jaki wymyśliłam, tzn. trochę zmodyfikowałam jarzyny smażone dodając ryż brązowy,a robię to tak 2 marchewki, i pietruszka starte na tarce, 2 papryki, 2 duże pory, drobniutko pokrojone,oczywiście obsmażam wszystko po kolei na oleju, dodaje ugotowany ryż,wg przepisu i takiej ilości jaka jest w książce,do tego szczypta imbiru, sól do smaku, 0,5 łyżeczki cytryny, garść pietruszki, szczypta bazylii, szczypta kurkumy i tymianku, chwilę podsmażam na wolnym ogniu. Może to być jako samodzielne danie np. na śniadanie?Proszę o korektę, czy dobrze to skomponowałam??? Z góry dziękuję
data: 2007.11.17
autor: Mama Gabi z Kołobrzegu
Witam serdecznie .
Pani Aniu jeszcze raz dziekuję za radę w sprawie ospy .
Ospa to kolejna nazwa medyczna blokady w naszym ciele w jesiennym okresie słabości po lecie .
Jak zakończy się całkowicie ,żeby nie zapeszać zdam relację z przebiegu.Na tym etapie widać moc działania naszej pracy i rozszyfrowanie reguł,którymi kieruje się życie .
Pozdrawiam
data: 2007.11.16
autor: Justyna i Roman z Wolsztyna
Już się biorę sama do dalszego zgłębiania wiedzy na temat pp i jedzenia wg zasad, dziękuje za wszystkie odpowiedzi i podpowiedzi. Bardzo bym chciała pojechać kiedyś do Wąsowa i mam nadzieję, że tam będę i wrócę bardziej wtajemniczona, fajnie że jesteście, jeszcze raz pozdrawiam wszystkich, miłego weekendu buźka.
data: 2007.11.16
autor: Mama Gabi z Kołobrzegu
Pani Aniu dziękuję, za wszystkie pomocne informację, serdecznie pozdrawiam.
data: 2007.11.16
autor: Mama Gabi z Kołobrzegu
Wszystko niby wiem, ale jeśli po tym najadaniu się zaraz leci i robi luźną kupkę, wolając że brzuszkze boli to nie jestem pewna czy to nie z przejedzenia... Wcześniej była mowa o tym że mamy dzieciaki dyscyplinowac w jedzeniu, dawać im posilki co 2 godziny, a moja czasami co godzinę zjada licząc od zakończenia poprzedniego. Byłam tylko ciekawa ile objetościowo takie maluchy wciągają , my już kiedyś miałysmy sytuację że się najadla i zwymiotowala zaraz.. Ale już zluzowuję i zdaję sie na intuicje córki.:) Ukłony..
data: 2007.11.16
autor: Ewa S.
Dziekuje Wam wszystkim za slowa otuchy. P. Aniu to zdanie, ze jestem taka madra, to miod dla mojego ego. Od razu przestalo sie czepiac mojego stanu. Wracam powoli do normy. To znaczy psychicznej. Jak to bylo? Chcenie powoduje nie-manie? A wiec powolutku i spokojnie. Tym bardziej, ze ciagle do konca nie wiem co chce mi to moje uczulenie powiedziec. Na razie wiem, ze jest moim najmocniejszym Sprzymiezencem i kiedy w koncu sie z nim zmierze, duzo moze sie w moim zyciu zmienic. Na razie zbieram sily na te walke:)
Juz dawno chialam Wam polecic ksiazki A. Mindella, tylko ciagle nie wiem ktora jako pierwsza. Jest on tworca psychologii zorientowanej na proces, ktora opiera sie na Jungu, nowoczesnej fizyce, Tao, szamanizmie, zeby wymienic te najwazniejsze zrodla. W kazdym razie filozoficznie moim zdaniem b. blisko p. Ani ksiazek.
Ewo S. dziekujesz p. Ani za odpowiedz, a jakbys jej nie czytala. Zostaw swoja dziewczynke w spokoju. Piszesz, ze jest szczupla, wiec pozwol jej jesc, lekkostrawne, dozwolone dla niej jedzonko. Nic jej nie bedzie. Ciesz sie, ze lubi to co jej podajesz i nie marudzi. I nie porownuj z innymi dziecmi. Zaakceptuj jej glod, a wszystko tak jak pisze MamAsik wroci do normy (cokolwiek by nia nie bylo:))
Pozdrawiam cieplo
data: 2007.11.16
autor: Magda z Aachen
A jeżeli chodzi o owsiankę, wiem kończy się na smaku ostrym,a jak na końcu daję żółtko, to potem mogę dać smak ostry?
data: 2007.11.16
autor: Mama Gabi z Kołobrzegu
Aniu, mamo Kai i Soni, wszystko, czego potrzebujesz znajdziesz na tym Forum i w książkach p.Ani. Ja zaczynałam od gotowania kaw (dla siebie i dzieci), potem nieśmiało zaczęłam zupy i herbatę neutralną. W międzyczasie zachwycałam się potrawami mięsnymi. Kolejność smaków i podział produktów na grupy smakowe jakoś same weszły mi do głowy - z czasem. P.Ania napisała kiedyś, że szczypty przypraw (ich "wielkość") zależy od naszej świadomości pp-owej - najpierw są mniejsze potem coraz większe (najpierw w 2 palce, potem w 3, później nawet w 4palce)- weż to pod uwagę podczas przygotowywania posiłków dla dzieci. W tej chwili moje dzieciaki jedzą prawie wszystko, co zrobię (oprócz tych naprawdę super ostrych potraw), a mąż chwali wszystko. Życzę powodzenia. Pozdrawiam Wszystkich.
data: 2007.11.16
autor: Agnieszka z Wrocławia
Mamasik proszę podpowiedź mi, jakie zupy i jarzyny na ciepło mogę teraz gotować? Widać za bardzo się wychłodziłam, chyba sałatkami!!! i mnie też powoli coś bierze, więc w ruch idzie imbirówka, rosół i czosnek :-) z góry dzięki miłego weekendu wszystkim życzę.
data: 2007.11.16
autor: Mama Gabi z Kołobrzegu
Już myślałam, że będziemy czekać cierpliwie na post Pani Ani do następnej środy:) A tu niespodzianka. Eh, jak ja lubię czytać odpowiedzi kierowane do wszystkich, wiele się można dowiedzieć nowego o co samej nie przyszło do głowy zapytać. Czasami czuję się zagubiona w tej wiedzy jeszcze, ale z drugiej strony cieszy mnie ciągłe odkrywanie poznawanie uczenie. To takie ekscytujące. Jak pojęcie nieskończoności. *** Zrobiłam ostatnio kotleciki pikantne ze schabu i przypomniał mi się stary sposób panierowania w jajku i płatkach owsianych:) Pyszne toto wyszło, ale czy może być - do schabu i np kurczaków (które spozywamy bardzo sporadycznie, dla urozmaicenia tylko)? Ukłony i podziękowania dla Pani Ani i pozdrowienia dla wszystkich.
data: 2007.11.16
autor: Anita
Dziękuje wszystkim w szczegolności p. Ani za odpowiedzi.
Jak duże porcje jadają wasze maluchy (2-3 letnie)? Moja np. zjada: 350ml owsianki, a wieczorem to nawet ok. 500ml, więc chyba sporo, zwłaszcza że jest gęsta. Zupki podobnie (porcjuję w większe słoiki stąd mniej więcej wiem). Dla przykładu taką samą porcje owsianki zjadam ja na sniadanie i czuję sie pełną stąd mnie dziwi że po tym jeszcze woła o jedzenie. Ale kto wie. Może te małe brzuszki są bardzo pojemne..;) A jak u Was?
Pozdrawiam serdecznie.
data: 2007.11.16
autor: Ewa S.
Aniu mamo Kai i Soni, chorowanie pod wakacjach to "skutki picia wódki" czyli wakacyjne grzeszki. Owoce, lody, zimne napoje..wiadomo, jaka to energia.Jeśli jesteś pewna, że chcesz spróbować dać swoim dzieciom szansę na wesołe pozbawione cierpień życie proponuję ze spokojem wczytywać się w książki i archiwum forum, a znajdziesz tam mnóstwo ciekawych wskazówek. Po drugie musisz odstawić natychmiast słodycze, wszystko co surowe, kwaśne i zimne, mleko etc., a dzieciom serwować tylko ciepłe i zrównoważone posiłki. Ta wiedza wierz mi sama do ciebie przyjedzie, jeśli się na nią otworzysz. Poszukaj moich starych postów z marca i kwietnia, pisałam, jak powinien wyglądać jadłospis dziecka. Powodzenia.
data: 2007.11.16
autor: Rene
Elu z Opola co do korzenia imbiru - ja z ostrzeżeniem(!)Był czas jakieś 2 lata temu że najbardziej mi smakowała herbata z korzenia obranego i pogotowanego a później przykrytego do naciągnięcia. Tak mi bywało ciepło że aż dym z uszu szedł i myślałam sobie że super ale po jakichś 4 miesiącach dostałam uczulenia na twarzy, dekolcie, ramionach, udach - wyglądałam masakrycznie. Krosty były czerwone i swędzące. Siedziałam i myślałam o co biega (i niestety piłam więcej imbirowej herbatki na korzonku) stan się pogarszał a ja dostawałam szału. Spotkałam na urodzinach koleżanki gościa który ma dojrzewalnie bananów na wybrzeżu i sprowadza też inne "cuda" i mi powiedział że imbir jest zaprawiany chemią na podróż z miejsca gdzie rośnie do naszej rzeczywistości i że ta chemia ze weględu na cienką skórkę jest również we wnętrzu. To co mi się przydarzyło było po prostu zatruciem organizmu...czyli co się polepszy to się pop.....Myślę że raz na jakiś czas to ok ale często to nie radzę. Krosty schodziły mi 5 miesięcy!
data: 2007.11.16
autor: karolina
Pani Aniu, dobrze, że mnie pani przywołała do tablicy w związku z kapustnymi, bo dziś mnie podkusiło właśnie na urozmicanie i wrzuciłam dziewczynom listek kapusty włoskiej do jarzynki. Pewnie nic się złego w związku z tym nie wydarzy, ale nadwrażliwiec Kornelka już wieczorem była lekko stękająca. Ale damy radę, mama idzie nałapać czego jej trzeba na kursie, to będzie dobrze. Jang się ostatnio cieszył, że mu się podoba ciesielstwo, bo ciekawsze rozmowy sobie prowadzimy, to może jeszcze bardziej będzie się cieszył z kolejnych zmian, które pewnikiem nastąpią. :)
data: 2007.11.15
autor: Joanna - MamAsik
Witajcie, Kochani! Kamiczku, tak, czekam Cię w grudniu na konsultacji. Firanko, do Ciebie się nie odnoszę, bo wszystko jest jasne. Ewo S., rosół Renatki dla 2,5 letniego dziecka może być, ale w małych ilościach, jeśli czysty, to niecała filiżanka – nie więcej, a najlepiej, by był zmiksowany z jarzynkami, z ziemniakami. Kamilo z Wadowic, oczywiście, że cynamon w formie laski ma swoją klasę, ale ten w proszku też nam się przydaje. Jolik, myślę, że po naszej dzisiejszej rozmowie jest Pani spokojniejsza, a za parę dni usłyszę, jak się sprawy mają. Miu, dziewczyny Pani wyjaśniły, jak postępować z mąką kasztanową. Do naleśników nie można dodawać jej zbyt wiele, bo się będą palić. Kanapki na zajęcia proszę zawsze robić z mięskiem, dobrze by było, gdyby to był zawsze „łakoć” przez Panią zrobiony. Chlebem – czerstwym oczywiście – najadamy się, gdy nie mamy pod ręką talerza z gorącą zupą, więc proszę sobie jego porcji nie wydzielać. W domu zaś zjadamy wyłącznie potrawy gotowane. Marzeno z Piastowa, w nasze czwartki nie jadamy ciast, lecz pogryzamy ciasteczkami:) Mamo Gabi z Kołobrzegu, sama masz wątpliwości, czy aby za dużo nie myślisz, a ja jestem pewna, że tak jest. Dziewczyny wspomagają Cię i odpowiadają bardzo solidnie, ale nie nadużywaj tego. Nasza klimatyczna sezonowość dotyczy głównie owoców, ale też kalafiorów, fasolki szparagowej, bobu, ogórków, pomidorów itp. itd. Jest tego sporo. Okazuje się, że tak nas już handel omamił, że nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. A więc czasami jakąś puszkę możemy do garnka dorzucić, żeby chociażby zmienić smak potrawy, czyli urozmaicić. Anito, oczywiście, ciasteczka owsiane z firmy Sano są pyszne. A rogala marcińskiego tylko ugryzłam. Joasiu, wymieniasz Gabi kapustne jako zimne, ja przypominam jeszcze raz, że mają one energię jesieni, czyli ściągającą, blokującą, a więc nie są zimne, a raczej „ciężkostrawne”. Jeśli mamy jakiekolwiek zawirowania emocjonalne lub zdrowotne, nie powinniśmy używać ich wcale. Pani Ostróżko, każdy z nas ma w swoim pobliżu to, co jest mu niezbędne. Widocznie czwartkowe ciasteczkowe spotkania już Pani kiedyś:) zaliczyła. Pani Gabi z Kołobrzegu, na temat termomiksu dziewczyny się wypowiedziały. Czosnek, proszę, niech Pani zawsze – nawet jako matka karmiąca – zjada z okruszkiem sera koziego. Marzenko z Piastowa, pozwólmy innym chodzić na bosaka i się hartować – ich problem. Agato, w tym rzecz, że nie pamiętam Twojego babola, ale przyjmuję Twoje słowa i pozdrawiam Cię również serdecznie. JBM, polenta dyniowa ok., ale nie za często. Proszę więcej przypraw, aby potrawa nie była zbyt wilgociotwórcza. Dzikie gęsi należą do dziczyzny, czyli są w smaku ostrym. Panie Waldku, w przypadku dny moczanowej musi być ostra dyscyplina żywieniowa, a przede wszystkim musi Pan rozgrzać narządy i poprawić krążenie oraz, co bardzo ważne, musi Pani ograniczyć produkty zawierające wapń (eliminacja serów, wywarów kostnych, broń Boże powidła). Ale z pewnością to Pana nie zadowoli, potrzebna by była konsultacja, bo same leki, które będzie Pan brał, sprawy nie załatwią. Pani Justyno, czy dziecko już wydobrzało? Joasiu, gęś normalna jest słodka, dzika ostra. Pani Heleno z Bierzglinka, ta nadwrażliwość emocjonalna, którą akuratnie Pani posiada:), rozsiewa się ogólnie – sama mam coś takiego w tej chwili. A wolałabym nie:) Joasiu, odpowiadasz dobrze dziewczynom. Pani Ostróżko, doprawianie owsianki zależy od tego, co komu bardziej smakuje, ale kończymy zawsze na smaku ostrym, tak jak podpowiedziały dziewczyny. Tak, Kamilo z Wadowic, Magdo z Aachen, Renatko, jesteście czujne, dzięki. Elu, „zaprawianie” słoików a la teściowa – bardzo dobry pomysł. Malutka z Poznania, tak, naszą klasą bawią się moje dzieciaki, ale niestety, nie znalazłam mojej klasy:) Pani Aniu M., jedno jajko dziennie dla malucha to za dużo. Joasia dobrze podpowiedziała. Aniu-Gajo, oczywiście, że Cię poznałam po pierwszych zdaniach. Akupresura to dobra rzecz, bawię się z nią już wiele lat. Książki, które wymieniasz, są godne polecenia. Uważam, że lepszy jest gwóźdź, patyk lub własny pazur niż elektroakupunktura, choć inni mają odmienne zdanie. Każdemu, kto chce korzystać z akupresury, przypominam, że najpierw trzeba zapoznać się z mapką meridianów i nauczyć się odszukiwania punktów. Karolino, Twój sposób na słoiki też jest godny polecenia. Aniu, a po co Ci imbirówka? Pani Urszulo, pyta Pani o wilczy apetyt, czy to jest normalne? Myślę, że tak, czasami taki miewamy. Ale już proszę się najadać naszym gotowanym żarciem:) Pani Elżbieto z Opola, może sobie Pani popijać tę herbatkę, gdy przyjdzie Pani zmarznięta, ale rano na czczo radziłabym jednak naszą kawę. Pani Magdo z Aachen, jest Pani bardzo mądrą dziewczyną, ale tutaj się Pani zakręciła. Szuka Pani radykalnego sposobu na swoje cierpienie, a takie znajdzie Pani tylko w aptece. Ja polecam jedynie dystans, rozwagę, dyscyplinę, akceptację i pomalutku do przodu. Zawirowania, których teraz Pani doświadcza, mogą mieć swoją przyczynę sprzed trzech miesięcy, sześciu albo nawet sprzed roku. Anito, kiedy Ty masz czas na takie szperanie po internecie i znajdowanie ciekawostek? A dzieci gonisz:) Mamo Gabi, mama karmiąca powinna jadać wyłącznie potrawy gotowane, więc sałatki na razie odstaw. Rosołku takiemu małemu dziecku raczej nie podawaj, jeśli już, to tylko parę łyków, a puree ziemniaczane masz w głowie, nie pytaj o przepis. Czytaj uważnie posty Joasi. Aniu M. z Rudy, no nie przesadzaj, nie wierzę, żeby do marca było tak deszczowo i brzydko. Dziecko siedzące w wózku powinno być w specjalnym ocieplanym worze. Nie do pomyślenia jest, by nie miało otulonych nóżek. Tak, Anito, potwierdzam, że jak jest brzydko, to siedzimy w domu w wywietrzonych pomieszczeniach. Pani Ulo S.G., cieszę się, że dziecko zdrowe. Pani Kasiu, i pierwszy, i drugi Pani post, którego nie umieściłam, bo jest niegrzeczny, powinnam potraktować milczeniem. Zastanawia mnie tylko jedno: dlaczego Pani, mająca inny punkt widzenia, zagląda na moje forum, dlaczego się Pani irytuje, a wręcz w drugim poście jest Pani agresywna. Ja mogę rozmawiać, dyskutować i swoich argumentów używać tylko w stosunku do osób, które akceptują mój punkt widzenia. O tym, jakie zdanie na mój temat mają wegetarianie, ja doskonale wiem i Pani jest tego najlepszym przykładem. JBM, bardzo potrzebny jest ten pościk Magdzie z Aachen. Tak, Jagodo, sztuka nicnierobienia to wielka sprawa. Czy się jej kiedyś nauczymy i potrafimy być bez skrupułów? Firanko, Twój pościk mądry. Oczywiście, Anito, potrzebna nam jest pamięć o dziękczynieniu przy naszych posiłkach. Mamo Gabi, ucz się dosmakowywać, podkreślam jeszcze raz, dziecko jest smakoszem, wyczuje każdy Twój błąd. Rosół nie może wyjść mdły. Panie Olku, całus w ucho może był za mocny (decybele!) i mogło to je uszkodzić. Ale myślę, że z czasem to wszystko się unormuje. Izis, Pani Małgosia-dentystka pięknie odpowiedziała na Pani problem. Megan, możemy oczywiście takim koniom 15-letnim podawać kawę prawdziwą, ale słabszą. Bardzo dobrze robi przy problemach z płucami. O mleku proszę zapomnieć. AM – Agato, co godzinę rób przysiady, złap się za drzwi i machaj nogami, rób skłony do przodu – na pewno Ci to pomoże:) Różnimy się wiekiem, ale ja po kursach też jestem sztywna. Gosiu z Margonina, bardzo miło, że pomogłaś Izis. Kamilo z Wadowic, dobrze, że się odezwałaś. Pani Ewo S., proszę z szacunkiem do dziecka. Proszę przewidywać czas jego głodu i wcześniej podgrzewać posiłek. Nasze dzieci jedzą dużo, więc być może Pani podaje za małe porcje. Aby dziecko się dopchało, na pewno lepsze są następne łyżki zupy niż skórka od chleba (dziecko z AZS!!!). Dla dwulatka to norma, że po obiedzie chce cyca – dziecko po prostu chce się nasycić właściwą energią, proszę mu tego nie bronić. Proszę przygotowywać jej posiłki miksowane i nie stwarzać napięcia emocjonalnego przed, w trakcie i po posiłku. Czyli wielki spokój i akceptacja dla dziecka. I widać, że dziecko potrafi się zadowolić kęsem, a problem Pani stwarza. Proszę dawać jej garnki do wylizywania, przecież to wspaniałe zajęcie. Jak postępować w takich sytuacjach? – po prostu być szczęśliwą mamą. Joasia odpowiada Pani podobnie. Proszę ograniczać dziecku kontakt z tatą i babcią, jeśli wprowadzają zawirowania w jej emocje. Pozdrawiam serdecznie
data: 2007.11.27
autor: Anna Ciesielska
Pani Jagodo ja podobnie jak Pani po nadmiarze pracy wrześniowo-październikowej wylądowałam na zwolnieniu lekarskim. Praca stresująca i dużo siedzenia przy komputerze. Teraz się uspokoiło no i dopadł mnie jakiś wirus zaczęło się od bólu gardła i kaszlu a skończyło się na bólu lewej nerki i zapaleniu pęcherza oraz stanu podgorączkowego. Poszłam do lekarza, który przepisał mi oczywiście antybiotyk. Ja recept nie zrealizowałam leczę się naszym rosołem, czosnkiem, wywarem z pietruszki, leżę w łóżku i dużo się wygrzewam. Ale widzę, że to zwolnienie było mi potrzebne. Odpoczywam psychicznie mam czas dla siebie obejrzałam sobie dzisiaj „Niebiańską przepowiednię” i mam nadzieję, że w poniedziałek pójdę do pracy wyleczona.
data: 2007.11.15
autor: Urszula z Wrocławia.
Piszę pierwszy raz na tym forum zatem witam Panią Anię oraz wszystkich forumowiczów 
Mam problem ze swoimi córkami (3 i 5 lat) Chorują na potęgę, głównie katar i co za tym idzie kaszel. Zaczyna się po wakacjach i trwa z małymi przerwami do kolejnych wakacji… Kupiłam ostatnio zappera i nadal chorujemy. Pani, która nam poleciła zappera powiedziała, że musimy zmienić sposób odżywiania się i najlepiej wprowadzić jedzenie wg 5-ciu przemian. Kupiłam książki Pani Ani i studiuję je od dłuższego czasu. Wszystko ma w nich sens i zgadza się z naszym dotychczasowym jedzeniem i co za tym idzie chorobami…Problem w tym, że dla moich dziewczyn jest to duża zmiana i nie smakuje im nowe, zdrowe jedzono…Co robić? Wypróbowałam już przepisy z książek i nie wiem co dalej? Nie nauczyłam się jeszcze co to słodkie a co kwaśne a co najlepiej rozgrzewa w chorobie…A moje dziewczyny wciąż chore…Może macie jakieś proste przepisy dla dzieci? Nie wiem też co dawać im do picia? Do tej pory, wstyd się przyznać, piły sok do rozrabiania z wodą…Czasem piją herbatęowocową ale niestety z cukrem….Przyznaję jesteśmy wszyscy „zepsuci” złym jedzeniem ale chcę to zmienić Do tego problemy z nadmiernymi kilogramami…nic dziwnego…złe jedzenie…Pozdrawiam i proszę o pomoc.
data: 2007.11.15
autor: Ania mama Kai i Soni
Mam pytanie do elżbiety z Opola-zainteresował mnie Twój przepis dla zmarzluchów na rozgrzewającą herbatkę z korzenia imbiru. Przepis mi się podoba,nie piszesz tylko z jakiej wielkości słoiczka bierzemy 1/3. Skorzystam na pewno,bo o tej porze roku jest mi często zimno.Dziękuję.
data: 2007.11.15
autor: Ela mat
Czasami wystarczy uslyszec 'dasz rade' i juz jest dobrze :). Dziekuje za dzisiejsza rozmowe p. Aniu :). Popilam rosolku i juz mi lepiej. A tak swoja droga zima sprzyja nierobstwu i lenistwu, byle bez wyrzutow sumienia :). ***Ewo moja misia ma takie etapy, ze non stop by cos dziamala. Zwykle potem widze, ze sie ciuchy na dlugosc jakos skurczyly :). Moze twoja corcia po prostu wczesniej niz Ty wie czego jej trzeba? Jeszcze jest w wieku kiedy instynkt dziala :). Zrob sobie grafik kiedy wola o jedzenie i jesli mozesz, to sie dostosuj, bo walka o przerwy nic nie wskorasz. Moze ona potrzebuje jedzenia w innych godzinach po prostu :).
data: 2007.11.15
autor: Jolik
Pani Jolik, Pani Ania kiedyś pisała, że rosół można podawać również z ziemniakami.
data: 2007.11.15
autor: Urszula z Wrocławia.
Ewo, jaka jesień, toż to już zima i zimowy sen. :)
data: 2007.11.15
autor: Joanna - MamAsik
Dentyści niektórzy też maja poczucie humoru- moja koleżanka opowiadała że jej mały jeździł fotelem jak windą na 2 giej wizycie. Zaglądał panu doktorowi w zęby za pomocą narzędzi choc chyba i tak nie wiedział jak a potem on(doktopr) jemu obecnie dziecko ma 4 lata i uwielbia dentystę!? Także lekarz dał czadu... Z maluchami lepiej chodzic rano bo nie ma tłoku, dziecko wyspane i też inaczej reaguje.
data: 2007.11.15
autor: Firanka
Joasiu, twoj sposob z dokładka jest świetny. Dzieki. Wiesz, z jej emocjami ja nawet jakos sobie czasami radzę tylko jak dziecko jest z tatą czy babcią to juz gorzej. Może faktycznie ma wielkie niedobory energii... Jeszcze co mnie martwi, to ze od jakiegos czasu widzę jak mała czasami jest taka nieswoja, bez humoru, na dworzu to już specjalnie nie chce jej się ani chodzić, snuje się, jezdzilaby tylko w wozku, energii niewiele..
W domu tez nie jest takim dzieckim co jest wesole i bawi sie ciągle, dlatego może faktycznie ma malo energii. Ale przecież je to co trzeba. Jak byla mniejsza to żywa bardzo byla, a teraz rozkręca sie głównie przy innych dzieciach, czy czasami z tatą ale głównie to jedzenie jest jej największą radochą... ale może jesień tak działa i na nasze dzieci??
data: 2007.11.15
autor: Ewa S.
Bardzo dziękuję pani Gosi z Marg za tak obszerną odpowiedz dla p.Izis.Mam dwoje dzieci , ząbki rosną a o takim lekarzu jak pedodonta nie słyszałam a to bardzo pożyteczna wiadomośc.Pozostałe Pani rady też bardzo cenne.Pozdrawiam jak najpiękniej
data: 2007.11.15
autor: mama Beata
Jeszcze jedna rzecz przyszła mi do głowy przy obieraniu ziemniaków. Ewo, możliwe że twoja mała czuje instynktownie wielkie niedobory energii i musi się nasycić. Dorośli też tak mają (wiem coś o tym, po 2 latach jem już troszkę mniej). Daj jej czas, spokój i dobre, właściwe jedzenie. :)
data: 2007.11.15
autor: Joanna - MamAsik
Ewo, są u was emocje, jest i twoje przewrażliwienie. Moje dzieci też dużo jedzą. Zjadamy 6 litrów zupy w 2 dni, i dużo to i mało, bo do tego są jeszcze inne potrawy. :) Najpierw jest owsianka, zawsze z dokładką, potem drugie śniadanie i jeśli na nie podam chlebek z jajeczkiem czy z duszonym czosnkiem to mogę być pewna, że za 1,5 godziny upomną się o zupę. Koło południa jest zupa, koło 15.00 drugie danie. Jeżeli dziewczyny jedzą obiad osobno, bo Nelka śpi jeszcze w południe, to Zuzia orzeka, że dokładkę zje z Kornelą. Około 17.00 znów jedzą, najczęściej zupę, przed 19.00 muszę zaserwować owsiankę. Na nic nie mogą czekać, więc muszę trzymać pion i przewidywać i wszystko mieć zawczasu przygotowane. Pierwszą porcję do talerza nalewam niewielką, a każdy posiłek serwuję z dokładką i pilnuję przy tym żeby powolutku jadły. Także twoja mała nie zjada za dużo, w to musisz uwierzyć, ale musisz uporządkować emocje, bo nie może siadać do stołu w nerwach. Opanowanie emocji to już pole do popisu dla ciebie. Powodzenia
data: 2007.11.15
autor: Joanna - MamAsik
A jakie buty noszą zimą zacięci wegetarianie? Chyba nie z materiału?
data: 2007.11.15
autor: 
Kamilo, także mam taką właśnie kuchenkę do gotowania kawy na wyjazdach i do podgrzewania zup w pracy:) I ja polecam. Gotuje / podgrzewa bardzo szybo - ma bardziej kaloryczny gaz niż nasz domowy. Pisałam o tym (albo chciałam), jak na wyjeździe firmowym wszyscy myśleli, że przywiozłam fajerwerki;) a następnego dnia ubolewali, że ich nie było:))))). Pozdrawiam wszystkich.
data: 2007.11.15
autor: Anita
Witajcie, Kochani. Może to smieszny problem ale nie radzę sobie z córką i jej nadmiernym apetytem. Ma ponad 2 latka, AZS wiec musimy trzymac dyscyplinę. Ostatnio jest coraz gorzej. Kazdy posilek jest otoczony placzem - najpierw placze ze juz chce jesc, a musi sie podgrzac, wiec niecierpliwa i trzeba sie nakombinowac aby doczekała spokojnie. Dostaje gorące bo przeciez nie poczeka aż troche przestygnie, ale już sie nauczyła dmuchać i to nie problem, Potem jak zje od razu wola 'co jeszcze może dostac?' . I oczywiscie zaraz placz i z krzesla nie wyjdze itp.. Porcje dostaje naprawde duze,każdy dorosły jak widzi to sie dziwi że ona tyle potrafi zjeść (jest szczupła na szczęście). Wtedy dam czasami kawałek skórki od chleba ,czy churpkiego, albo z mojego talerza skubnie i jest ok. Niestey jedzenie caly czas chodzi jej po glowie bo bawiąc się jak tylko zobaczy że idę do kuchni to biegnie za mna i wola co może dostać itp..Często jest tak ze zje obiad, potem jeszce chce cyca , po cycu nieraz znow ciagnie do kuchni i wola 'co moze zjesc..' Jak widzi że gotuję owsiankę wieczorem to często wchodzi do krzesla i juz czeka na nia a trwa to ok. 30-40 minut. Nie jest zainteresowana niczym innym tylko czeka na te owsianke..Żadna zabawa nie ma szans gdy przypomni sobie albo zobaczy ze cos robię w kuchni. Niektórzy by się cieszyli (bo to z niejadkami to dopeiro sa problemy), ale ja naprawdę mam problem co robić jak tak się domaga,. bo przecież posiłek dopiero co zjadla, ma problemy z jelitami wiec nie moze tak ciagle jeść. Pozatym widzę ze emocje u niej sa ogromne , zwalaszcza ze wielokrotnie jest placz przed jedzeniem (gdy jeszce nie ma) i po jedzeniu (ze jeszcze coś chce) Czy to przyprawione jedzenie moze az tak pobudzac apetyt, czy to jakis problem emocjonalny czy psychiczny u niej..? CZasami jak zobaczy w lodówce kaszę wiec wystarczy jej dać odrobinę lyżeczke kaszy (oczywiscie podgrzanej) i już jest usatysfakcjonowana.
To jej częste jedzenie też chyba nie jest dobre . Podam przykald : godz. 15.30-16 - je obiad, troche też mi z talerza wyskubuje. Potem zjada cyca. Potem wola ze jeszce cos chce, i zazyczaj ulegnę i dostanie troche odrobine chleba czerstwego. Godzina 17-18 - znów jakaś polenta z sosikiem, czy zupka. 19.30-20 owsianka po której woła że jeszce coś chce, a jak gotowalam w tym czasie dla niej owsiankę czy zupkę na to po kolei wszystkie garnki po zupce i owsiance wyskrobuje łyżeczką. Zajmuje jej to nawet pół godziny i potrafi tak "wylizywac" wszystkie garneczki od kazdego jedzenia które się podgrzewalo. Nie wiem jak postepowac w tych sytuacjach ,gdy tak wola, domaga się, co ja robię nie tak. Jest przy tym ogromnie nerwowa, oczywiście drapanie idzie często w ruch, placz itp..Walka o to aby nie ulec, zrobić choćby małą przerwę w jedzeniu..Ale to nie jest normalne..
Będę wdzięczna za jakąś sugestię/poradę. Pozdrawiam!
data: 2007.11.15
autor: Ewa S.
Przychylam sie,ze 8 godzin przy kompie to za duzo. Ja siniakow nie mam, ale trace wzrok w zastraszajacym tempie. I zdaje sobie sprawe, ze kazda praca, ktora dostane, bedzie polegala na siedzeniu przy kompie caly dzien.Jade wlasnie w pon. do Paryza na rozmowe o prace w firmie konsultingowej.I to jest wlasnie prace przy kompie ale nie od 9 do 5 ale od 9 do 'ile sie da'. Jak jest projekt to i nawet cala noc.... I siedze i sie zastanawiam. Buuuuu.
Dziewczyny ale chcialam wam powiedziec jak PIEKNA kuchenke znalazlam. No miodzio. Mozna ja znalezc na stronie :
https://ssl.allegro.pl/item256524252_kuchenka_gazowa_turystyczna_idealna_na_lato_.html
Ja pojechalam bezposrednio do Krakowa i ja sobie od goscia kupilam. Male cudenko. Nawet moj tacina, ktory sie stanowczo sprzeciwial idei gazu w moim pokoju, nie mogl wyjsc z podziwu. Paniu Aniu, wiem, wiem, to tylko do podgrzewania. Ale lepszy rydz niz nic. Robie co moge. A w tym pokoju w ktorym mieszkam butli naprawde nie da sie wstawic.
Kuchenka jest gites bo naboje sa relatywnie tanie, kuchenka jest stabilna, latwo mozna ja przenosic i bardzo latwa w obsludze.
Co do wegeterianizmu i jest tematu na forum, to w wyszukiwarke wrzucic slowo 'wegetarianizm' albo przeczytac dokladnie wszystkie posty Pani Ani. Uwazam, ze jesli ktos oczekuje od Pani Ani ustosunkowania sie w jakiejs kwestii powinien sobie zadac troche trudu, zeby wczesniej wiedziec jakie Pani Ania ma do tego stosunek. Wszystko zostalo powiedziane i wystarczy troche poszperac. Ja tez bylam wegetarianka przez jakis czas i zaliczylam po tym ciezki zjazd w dol. Cala moja rodzina ma hopla z przerzutka na temat zwierzat (mielismy psy, chomiki, rybki, swinki morskie i rozne inne stwory a moj siostrzeniec jezdzi na koniach) i cierpienie zwierzat nie jest nam obce. Ale niestety przekonalam sie na wlasnej skorze, ze bez miesa sie nie da.
Pozdrawiam,
data: 2007.11.15
autor: Kamila z Wadowic
Anitko, pięknie dziękuję za utwierdzenie mnie w słuszności dokonanego wyboru wyższości kawy naturalnej nad zbożową.
data: 2007.11.14
autor: Megan
droga Izis.Tak się składa, że znam te problemy z dziećmi okrutnie bojącymi się stomatologa. Istnieje parę sposobów - albo gabinet, gdzie jest gaz rozweselający, premedykacja środkami uspokajającymi dzień wcześniej i na godzinę przed zabiegiem ew. znieczulenie miejscowe. Znieczulenie ogólne na leczenie zębów nie jest dobrym rozwiązaniem, bo trzeba się spieszyć-a tutaj chodzi o dokładną robotę. Na pewno trzeba dziecko przygotować, znaleźć odpowiedniego dentystę,który przygotuje i CIEBIE i DZIECKO do leczenia. Z mojego doświadczenia powiem Ci, że często rodzice wprowadzają niepotrzebne zamieszanie i niesamowity stres u dziecka. A najgorsze co można zrobić, to wmawiać, że to na pewno nie będzie bolało.Dzieci to bardzo wdzięczni pacjenci, ale na początek trzeba paru wizyt adaptacyjnych, gdzie dzieciak dowie się, co będzie grane i bardzo powolutku rozpocząć leczenie. Ja miałam nawet takie dzieci, gdzie mamy przyjeżdżały tylko po to, by poczekać przed gabinetem, bo dziecko bało się wejść, potem stopniowo, to obejrzało gabinet, to poświeciło sobie lampą a wiertarka dopiero na kolejnych wizytach. I to tylko trzy razy dotknięcie zęba. I tak stopniowo coraz więcej. Rzadko kiedy taki system się nie sprawdza,ale to Ty przede wszystkim musisz przygotować dziecko, wytłumaczyć i się nie stresować wizytami córki, bo to wyczuje. I nie obiecywać za dużo nagród - ew.coś na zakończenie leczenia. Popytaj znajomych o pedodontę - spec. od dzieci. Pozdrawiam i życzę sukcesów
data: 2007.11.14
autor: Gosia z Marg.
Agatko (AM), to Ty masz siniaki od siedzenia na dupce w pracy:)? Nic tylko sie cieszyć, że mamy pracę Kochana:)
Pokręć się troszkę i zrób kilka ćwiczeń. Pozdrawiam Cię serdecznie.
data: 2007.11.14
autor: Anita
Olku, bez przesady, to raczej tak jakbys sobie obil miesnie. Daj temu uchu odpoczac i bedzie dobrze :). ***Kasiu, jestem ciekawa co bys jadla zima i wiosna w naszym klimacie gdyby nie bylo szklarni, lodowek i warzyw sprowadzanych spoza Polski i jak dlugo bys na tym pociagnela :). ***Izis, magia to nie tu :). Slyszalam kiedys o akupunkturze stosowanej zamiast znieczulenia, ale nie wiem gdzie taki gabinet znalezc. ***Ugotowalam wreszcie dyniowa, pychotka :). Czy wy ja jecie sama, czy np. z grzankami? I z ciekawosci z czym oprocz polenty jecie rosolki, bo ja lubie popijac ze szklaneczki, a makaron wiem, ze be :).
data: 2007.11.14
autor: Jolik
Jagódko
Piszesz, ze 8 godz dla PP-owców to za dużo, zgadzam się z Tobą. Ja od siedzenia na dupie mam sine całe nogi, to nie jest porządek i szanowanie ciała. Jednak jak narazie nie wykazuję się zbytnią twórczością jak to zmienic. Moze macie jakis pomysł forumowiczki. Aha, ja to akceptuje! zeby nie było, bardziej chodzi o inspiracje.
data: 2007.11.14
autor: AM ;-)
dzięki za przypomnienie, cieszę się, że jest takie coś jak forum, czasem może się lekko zapomnę i chce się wygadać, więc siadam i piszę do Was, dziękuję za wszystkie rady i podpowiedzi, powoli sama chce dochodzić do wszystkiego, ale czasem człowiek się zagubi i szuka drogi wyjścia i pomocy,szuka ułatwienia, wiem MUSZĘ SAMA. Dziś jestem już spokojniejsza i bardziej ufna, pozdrawiam wszystkich trzymajcie się ciepło, fajnie, że jesteście!!!
data: 2007.11.14
autor: Mama Gabi z Kołobrzegu
Gabi z Kołobrzegu polecam Tobie 2 ostatnie posty pani Ani Ciesielskiej tak tytułem wstępu jak poruszać się na forum i jakie to niesie za sobą konsekwencje. Pozdrawiam
data: 2007.11.14
autor: Rene
Megan, kawa naturalna gotowana z przyprawami jest dla nastolatków odpowiednia. I lepsza niż zbożowa z mlekiem. Nie tylko wybrałaś mniejsze zło, co dobrze zrobiłaś:)
data: 2007.11.14
autor: Anita
Witajcie forumowicze.Mam pytanie w sprawie kawy naturalnej gotowanej. Od jakiego wieku można ją podawać.Czy młodzieniec 15 letni może w czasie przeziębienia taką kawę z wszystkimi przyprawami wypić ? Mój syn wypija owszem kawę zbożową, czasami ale zawsze musi dolać sobie mleka z lodówki no i bez przypraw , bo wyczuje choćby odrobinę imbiru. A dzisiaj rano gotowałam sobie kawę nie żałując imbiru kardamonu i cynamonu i z miodem i bardzo mu smakowała. Stwierdziłam , że ta kawa w czasie przeziębienia będzie zdrowsza niż zbożowa bez przypraw i jeszcze z mlekiem. Pani Aniu , czy dobrze zrobiłam ?. Mój instynkt podpowiada mi,że tak. Pozdrawiam Panią bardzo serdecznie i wszystkich forumowiczów i z góry dziękuję za odpowiedż
data: 2007.11.14
autor: Megan
Kochani Wszycy, mam duży problem. Moja córka, lat 10 potwornie boi się dentysty. Ma obniżoną odporność na ból. Nie chcę jej wprowadzać w narkozę przy leczeniu zębów. Czy znacie jakiś magiczny sposób, żeby jej pomóc. Teraz rosną jej zęby stałe. Nistety już z próchnicą.
data: 2007.11.14
autor: Izis
Witam, koleżanka cmokneła mi głośno bezpośrednio w prawe ucho i poczułem pszeszywający ból w uchu i straszny hałas i potem dzwoniło mi w uchu. Było to wczoraj i ucho mnie potem troche bolało i wogóle czułem jakoś dziwne tam w środku. Dziś zadzwoniła do mnie siostra i odebrałem komórke przykładając do tego samego ucha i jak sie ona odezwała to mnie zabolało tam w środku dość mocno...... Czy możliwe że mam coś uszkodzone?
data: 2007.11.14
autor: olek
No i pierwsza próba z rosołkiem nie powiodła się, ugotowałam, ale chyba za mało pewna byłam i dla tego coś poszło nie tak, Kornela wypiła tylko łyczek i jakoś nie bardzo jej podszedł, jak go próbowałam to wydał mi się jakby trochę za słodki. No nic na błędach się człowiek uczy, ale szkoda, że teraz je muszę popełniać, jak mała ma katar, na pewno z czasem dojdę do wprawy tak jak z zupkami,nasuwa mi się tylko pytanie, co robię nie tak??? Pozdrawiam.
data: 2007.11.14
autor: Mama Gabi z Kołobrzegu.
Kasiu, mi i wielu z nas także nie jest obojętny temat uboju zwierząt i kiedyś z powodu rosterek na ten temat ja sama chciałam przejść na wegetarianizm. Już w czasie studiów dowiedziałam się jak ważne jest jedzenie mięsa z punktu widzenia fizjologii i pracy nie tylklo układu trawienia, ale funkcjonowania całego organizmu. Pani Ania jest często o wegetarianizm pytana i zawsze potwierdza, iż mięso jest ważne. Wiele osób spożywających mięso na pewno całym sercem jest za tym by zwierzęta szanować jako istoty i by traktować je "po ludzku" w trakcie i hodowli i transportów i uboju. A, że jest jak jest? Przejściem na wegetarianizm niczego nie zmienimy. Możemy walczyć by było lepiej, by było dobrze, ale całego świata nie naprawimy. Pogodziłam się z tym choć to nie znaczy, że znieczuliłam na zwierząt los i niedolę, bo każde auto transportowe mijam z mocno bijacym sercem, i jestem gotowa podpisać każdą petycję by im pomóc, a w super marketach czasem zadaje głupie (nie bezmyślne, bo jak najbarzdiej przemyślane) pytanie po co tyle tego mięsa, po co tyle hodować i zabijać skoro leży i się psuje??? Sprzedawca nie wie co powiedzieć, ale też co miałby... Jest tylko trybikiem machiny ...biznesu. Ja nad kawałkiem mięsa, które przygotowuję, które będę z moją rodziną spożywać odmawiam w myślach swoistą modlitwę czy medytację, by się temu zwierzęciu dobrze żyło w krainie wiecznych łowów. Trochę indiańskiej folozofii w tym, bo jak wiemy Indianie szanowali upolowaną zwierzynę, dawała im pożywienie i skóry, i... ale to temat rzeka. Więc stop. Pozdrawiam.
data: 2007.11.14
autor: Anita
Patrzyłam na termosy na allegro: podobają mi sie ze sklepu promis chyba niemieckie firma Rotpunkt, szklane. Są ni to tanie ni drogie chyba koło 30 zł taki 0,5 litra do kawy - herbaty. ***Łazi za mną tatar ale coś czuje po kościach że to kiepski pomysł tą porą i w moim stanie, nawet z dużą ilościa cebuli czy czosnku. Mam racje? czy macie inne zdanie? polędwica wołowa śliczna *** Kasiu wegetarianizm jest dobry dla Kalifornijczyków może też w Indiach (to z książek Pani Ani) poza tym w tym roku pani Ania napisała młodej wegetariance że NIE ZABIJAMY ZWIERZĄT DLA PRZYJEMNOŚĆI tylko po to aby je zjeść i rola tych wegetarian którzy szturmują forum co pewien czas jest walka o to żeby zwierzęta żyły w humanitarnych warunkach i tak też były uśmiercane. KONIEC Nie sądzę też żeby pani Ania chciała kruszyc z tobą o to kopie- jeśli chcesz byc wegetarianką masz do tego prawo. Moja rada to przeprowadź sie w ciepły rejon np Morza środziemnego tam wegetarianizm ci nie zaszkodzi, u nas w klimaccie umiarkowanym będzie ci zwyczajnie trudno. No chyba że jesteś już na poziomie innego wchłaniania energii - są podobno tacy ludzie co czerpia siły witalne z energii słonecznej. *** Rene dogrzebałam sie do informacji od ciebie propos zakwaszania baraninki i pomyslałam że przewaliłam strasznie jak prócz buły dałam jeszcze 2 łyżeczki balsamicznego. Jutro będe miała baraninke i odświeżam sobie info. Dzięki. A żeby sie lepiej trzymały to moja mama powiedziałam że dać dwa jaja - tyle że dla dzieci to już będzie niezła porcja energii. *** Póki co pędzę na rosołek od jesiennych smutków .Trzymajcie się
data: 2007.11.14
autor: Firanka
Kasiu moze Ty najpierw przemysl powaznie to co piszesz. A moze najpierw poczytaj odpowiedz na Twoje pytanie jest i w ksiazkach P. Ani i na forum np. w poscie z 2007.06.09. A jak wplywa jedzenie zwierzat na PP. to mozesz wywnioskowac czytajac ile ludzi wdziecznych jest p. Ani za przywrocenie do rownowagi i zdrowia.
Z powazaniem
data: 2007.11.14
autor: Magda z Aachen
Jeszcze w sprawie termosów obiadowych. Super, naprawdę świetne są termosy Galicja, widziałam tylko takie jasnoniebieskie, w Piotrze i Pawle. Dostałam taki od Eli i o 14 czy 15 mam naprawdę gorący obiad. Magdo z Aachen, sama nasza kuchnia jest lecznicza, ale powoli. Ostatni tydzień spędziłam w domu, bo dopadło mnie silne osłabienie - co zjadłam czy się ruszyłam, to od razu poty i słabość. Wyszedł ostatni stres i nadmiar pracy wiosną (zachciało mi się dorabiać). Ale leczyłam się tylko naszym rosołem na jesienne smutki, puree z czosnkiem, dobrze przyprawioną wołowiną i w niedzielę ozdrowiałam. Jak ręką odjął:)) Teraz już chodzę do pracy, znowu się gimnastykuję (ale delikatnie), a przede wszystkim wpadłam na to, po co mi był potrzebny ten domowy tydzień: otóż wniosków jest kilka, ale one się zazębiają: po pierwsze poranny pośpiech niszczy esencję i jak się rano spieszę, to mam gorszy dzień; po drugie, 8 godzin pracy z nosem w komputerze, to dużo (za dużo) - przynajmniej dla PP-owców, a po trzecie, istotą życia jest Tu i Teraz i nie ma sensu żałować, że w danym momencie nie robimy czegoś innego. Już z tego wychodzę, ale zdarza mi się jeszcze wpadać w taką swoistą paranoję pt. "marnowanie czasu" he he. Czas jest zawsze zyskany, pod warunkiem, że niczego nie żałujemy. Może u Ciebie jest podobna historia - coś Ci jest, bo coś musisz zrozumieć. Trzymaj się i przemyśliwuj:)) Pozdrawiam
data: 2007.11.14
autor: Jagoda
Magdo z Aachen chcę Ci powiedzieć że napoczątku PP tak samo się budziłam w tych godzinach a koszlę w nocy musiałam przebierać tak była mokra.Dyscyplinując się z czasem to wszystko mineło.Skóra od kolan w dół to tak mocno mnie swędziała więc drapałam ,przed PP to nieraz całe ciało mnie swędziało a teraz obserwując siebie widzę że swędzenie pojawia się tylko jak grzeszę.Więc widyisz Magdo ,że to wszystko co z nami się dzieje będąc na PP mija.Pozdrawiam Cię i życzę by tak jak mi i Tobie to minęło.
data: 2007.11.14
autor: J.B.M.
Droga pani Anno, po przeczytaniu Pani wywodów na temat wegetarianizmu,aż mi się włosy na głowie zjeżyły i widzę, że dysponuje Pani chyba bardzo wątłą wiedzą na ten temat. Po pierwsze chciałam Pani uświadomić, że wegetarianizm nie jest, tak jak Pani twierdzi, uwarunkowany lękiem, w moim przypadku też nie nakłonił mnie do niego "uduchowiony guru", to nie moda. Wegetarianizm to też nie ascetyzm, to zwykły szacunek do życia, życia mojego ale też i życia innych stworzeń.Nie zabijam swego ciała, wręcz przeciwnie dbam o nie, ale też nie widzę potrzeby by w tym celu zabijać innych. Wegetarianizm to nie owoce, warzywa i zimne napoje, niech mi Pani wierzy, że minęły te czasy gdy nic nie można było kupić i wegetarianie odżywiali się surówkami. Obecnie racjonalne odżywianie bezmięsne nie jest już problemem, zaś ja dopiero przy tym sposobie odżywiania czuję się dobrze, przestały mnie nękać problemy zdrowotne,jestem pełna energii, uprawiam sporty a przede wszystkim wyzbyłam się strachu. Polecam, bo jak widać na Pani przykładzie, przy mięsnej diecie jednak uwalnia się Ego, bo stąd chyba te problemy z akceptacją innego i brak tolerancji. Życzę rozwoju świadomości w taj kwestii. Pozdrawiam!
data: 2008.01.08
autor: Kasia
Pani Aniu piszę, ponieważ zastanawia mnie jedna rzecz a mianowicie Pani podejście do wegetarianizmu. Szukając odpowiedzi na forum znalazłam nawet Pani stwierdzenie, iż uzyskuje Pani dobre rezultaty w wyprowadzaniu z wegetarianizmu??? Szczerze mówiąc ciekawi mnie jak propagując tak fajny sposób odżywiania, jakim jest niewątpliwie kuchnia pp, może Pani równocześnie popierać jedzenie mięsa a tym samym, nie ukrywajmy, zabijanie innych istot.Czy naprawdę uważa Pani, że energia jaka się tworzy podczas uboju tych stworzeń nie ma żadnego wpływu na nasz organizm? Proszę poważnie przemyśleć tę kwestię i wdzięczna będę za odpowiedż. PS: Mam nadzieję, że przy pisaniu następnej książki poświęci Pani nieco więcej uwagi wegetariańskiej kuchni pp, polecam naprawdę warto. Pozdrawiam!
data: 2007.11.13
autor: Kasia
MamAsik, dzieki za post. Troche mnie zmartwilas, bo myslalam, ze istnieje moze jakis sposob wyrwania sie z tego blednego kola - swedzenie i bol (czyli stres) prowadzace do jeszcze wiekszego rozregulowania i skurczu, co powoduje zwiekszone objawy. Inna sprawa, ze wierze, ze jedzenie PP P. Ani jest lekarstwem, co prawda nie takim jakie oferuja lekarze (ktorych od dziecinstwa staralam sie unikac)ale jest i to na wszystko:). Zreszta skutki jego widac po calej mojej rodzinie, nawet po moim mezu ktory korzysta wlasciwie tylko z objadow i to nie zawsze. Pozdrawiam serdecznie i dzieki, za Twoje zaangazowanie
data: 2007.11.13
autor: Magda z Aachen
Gabi, poczytaj także posty Magdy Ciesielskiej. No i pamiętaj: mama przy chorym dziecku ufna, uśmięchnieta i w anielskim spokoju.
data: 2007.11.13
autor: 
dzięki dziewczyny za informacje. Powoli będzie dobrze, więcej wiary w siebie i tak jak mówicie muszę się w siebie wsłuchać, ale to taki nasz pierwszy RAZ,dotąd wszystko ładnie się układało,(kiedyś musi być ten pierwszy raz) więc dla tego trochę się pogubiłam. Sałatka jest dobra :-) jeżeli już to tak właśnie ją jadam na drugie śniadanie, a co do owsianki to tak pytałam, bo wydała mi się ona strasznie gęsta?
data: 2007.11.13
autor: Mama Gabi z Kołobrzegu
Serdecznie dziękuję Pani Aniu za pomoc w dojściu do zdrowia mojej córeczce ( wysoka temp. a następnie wysypka ). Bylam u lekarza dla spokoju meza,kiedy mala miala tylko temp.ok.38,8 st.-stwierdzil,ze nic jej nie jest ale zapisal antybiotyk - ktorego oczywiscie nie podalam.Mala znow jest okazem zdrowia.Dziekuje.
data: 2007.11.13
autor: Ula.S.G
Dziewczyny, jak Renatka pisała, w brzydką pogodę (wiatr, zimno, deszcz) nie wychodzimy z dziećmi na dwór na obowiązkowy spacerek (tzn Wy nie wychodzicie - moje to już bardzo duże dzieci;). Te biegająco chodzące 2-4 latki trudno jest odpowiednio ubrać by się nie zgrzały i potem nie przeziębiły. Lepiej wywietrzyć pokój, zamknąć okna i nagrzać go z powrotem i dziecko (bawiące się) wpuścić do ciepłego pokoju. Dzieci malutkie natomiast zamiast spaceru spać mogą przy otwartym oknie. Zapamiętałam te informacje z czwartku także, bowiem sama kiedyś malutkie dzieci, te jeszcze nie chodzące, wystawiałam z wózkiem na balkon, lub otwierałam okna, by pobyły na świeżym, a sama, z wyrzutami sumienia, że taka jestem okropna-matka-wygodnicka, bo na spacer nie poszłam... gotowałam i się domem zajmowałam. Jaka ulga, że to było jak najbardziej ok:) ***Gabi, więcej wiary w siebie:) Jesteś mamą, chcesz dla swego malucha jak nalepiej, wsłuchaj się w siebie, wertuj książki, szperaj w archiwum i działaj.
data: 2007.11.13
autor: Anita
czyli sałatka jarzynowa jesienią i zimą odpada? Tzn. jeść tylko ciepłe zupy i mięsko?
data: 2007.11.13
autor: Mama Gabi z Kołobrzegu
dzięki za podpowiedź, będę starała się czytać na bieżąco, na razie troszkę mam mało czasu na to, powoli nadrobię dzięki pozdrawiam.
data: 2007.11.13
autor: Mama Gabi z Kołobrzegu
Gabi, odpuść sobie mój przepis na owsiankę, pilnuj się tego co pisze i poleca pani Ania, zdaje się, że w tamtym przepisie jest i łyżka soku z cytryny. Brrr, już wieki temu tak gotowałam owsiankę. Jak pisała Jagoda, ilość smaku kwaśnego zależy od naszej świadomości. U mnie się pozmieniało. Gabi, bierz wszystko w swoje ręce, patrz uważnie na to co się wokół dzieje i czerp doświadczenie ze swojego życia.
data: 2007.11.13
autor: Joanna - MamAsik
Gabi, a smaczna ta sałatka? Twoja sałatka, twoja decyzja. Karmisz piersią, prawda? Ja swego czasiu dostałam zalecenie: salatkę ewentualnie na drugie śniadanie, po wcześniejszym wyjęciu z lodówki (zalecenie wiadomo od Kogo :) ). Czytałam na forum, że sałatki można też podawać do obiadu. * Magdo z Aachen, twoje pytania są mocno powiązane z moimi rozmyślaniami na temat traktowania pp a la pani Ania jak typowego lekarstwa. Nie tędy droga, a już na pewno nie droga na skróty. Droga na skróty prowadzi na manowce. Nie ma co liczyć na przyspieszacze, bo można sobie zrobić energetyczny zamęt w organizmie. :) A tak bardziej nawiązując do twoich pytań to: Napój życia nie ma takiego "pięknego" działania jak imbirówka. Imbirówka to najlepszy rozpraszacz śluzu i zastojów, kawa to świetny rozgrzewacz, dobry rosół podziała właściwiej niż energetyczny bulion (chyba, że zalecenie pani Ani jest inne). Lepiej też w czasie niemocy zrobić smaczne puree, choćby do tych podsmażanych ziemniaczków bardzo ciągnęło; puree jest lżejsze, pogłaszcze wątrobę, da siłę śledzionie. Taki okres osłabienia może trochę potrwać gdy się wychodzi z niego tylko właściwym jedzeniem. I musisz chuchać i dmuchać na siebie jakbyś dbała o maleńkie dziecko, bo jak nie, to jeszcze dłużej będziesz niedomagać. Rób wszystko ze świadomością, że w organizmie właśnie zapada cisza, śpimy. Może ktoś wesprze cię jeszcze jakąś informacją na temat uciskania punktów, przez które przechodzą meridiany narządów, ja nie znam się na tym absolutnie, a myślę, że mogło by to pomóc. Trzym się ciepło i czerwono.
data: 2007.11.13
autor: Joanna - MamAsik
Mamasik znalazłam Twój przepis na owsiankę i tam jest ze na 2l wody dajesz 18-20 łyżek płatków owsianych? To nie pomyłka? A z czym dawać małej polentę, czy tak samą?
data: 2007.11.13
autor: Mama Gabi z Kołorzegu
Gabi, sałatek prosto z lodówki nie jemy w ogóle, a takie, które troszkę postoją aż do uzyskania temperatury pokojowej, lub kuchennej;) w kuchni zawsze cieplej. Tak czy siak sałatki są zimne, nie wszystkim służą, a przy wszelakich dolegliwościach Pani Ania ich nie zaleca (jak każdego zimnego, surwego i kwaśnego jedzenia). PS Archiwum nie tylko przeglądaj w poszukiwaniu konkretnych odpowiedzi, ale przeczytaj sobie po kolei całe:) Pozdrawiam.
data: 2007.11.13
autor: Anita
Pogoda nas nie rozpieszcza. Już sama nie wiem, czy wychodzić z Małym na spacer, czy siedzieć w domu. Rene pisze, zeby siedziec w taką pogodę w domu, ale tak będzie aż do marca. A może lepiej ciepło ubrać, wsadzić pod koc, a po powrocie gorąca zupa. No i spacer nie za długi. Sama nie wiem. Jak sobie radzicie zimą z Maluszkami?
data: 2007.11.13
autor: Ania M. (ta z Rudy)
Dziś Kornela kończy 15 miesięcy i stało się dopadł nas pierwszy katar :-( w nocy już ciężko się jej oddychało, ale dobrze spała, teraz jej spływa to wszystko do gardełka i odkasłuje i raz się jej cofnęło, czy to dobrze? Trochę jestem zaniepokojona, bo robię, tzn, tak myślałam,że robię wszystko dobrze, ale jednak coś poszło nie tak, trochę wczoraj pofolgowałam ze spacerem(za długi) Nie pisałam wcześniej, bo nie chce panikować i szukałam wszystkich informacji w archiwum, znalazłam, ale chciałam się upewnić. Czy mogę podać małej imbirówkę w takiej proporcji jaka jest w książce? Rosołek podawać do popijania, a puree ziemniaczane to wziąć z przepisu na ziemiaki z wody (a ile ziemniaków), dodać imbiru (czosnku i cebuli też tyle ile w przepisie,czy dla niej mniej?)i na końcu masło?Wiem, że dużo pytań zadaje, tym bardziej, że przeglądałam archiwum, ale trochę się jednak martwię, wiem, że będzie dobrze, potrzebuje tylko, żeby ktoś dobrze mi podpowiedział, z góry bardzo dziękuje pozdrawiam.
data: 2007.11.13
autor: Mama Gabi z Kołobrzegu
MamAsik przeglądałam sobie archiwum i czytałam psota Pana Adama, który mi poleciłaś, zastanawiam się tylko teraz, czy mogę jeść sałatkę jarzynową, która stoi w lodówce? Dzięki pozdrawiam.
data: 2007.11.13
autor: Mama Gabi z Kołobrzegu
Kochani, na stronie http://www.msn.com w dziale video highlights możemy zobaczyć (nie trzeba rozumieć angielskiego) jak opiekać czosnek w piekarniku, sposobem, który kiedyś poleciła Karolina. (Tu jest zapiekany w foli alu z pieprzem, sola i oliwą). Sam wyskakuje z łupinek i jest idealny do kanapek, sałatek, sosów. A przy okazji wejścia na tę stronę trików kulinarnych możemy poznać kilka sposobów dotyczących przygotowania pieczeni z indyka, np jak indyka ułożyć do zapiekania, jak uzyskać piękną brązową chrupiącą skórkę bez wysuszania białego mięsa piersi i jak go fachowo pokroić na kawałki w czasie biesiady i potem do przechowania, jeśli coś z niego jeszcze zostanie naturalnie;). W Stanach obchodzą Święto Dziękczynienia, a my możemy przekonać się, że nie taki diabeł straszny i skorzystać ze ściągawki by na Boże Narodzenie odrobić wąsowskie zadanie domowe:) plus przerobić na po naszemu przepis na aksamitny sos żurawinowy. Aż ślinka leci mmmmniammm. Pozdrawiam serdecznie.
data: 2007.11.13
autor: Anita
Pani Urszulo ja do wypowiedzi Pani Joanny -MamAsik dodam na pewno imbirówka i przerwa na kawę przez parę dni.Zastój wątrobowy może mieć różne przyczyny albo przemęczenie i stres i wyniku tego zastój albo złe równoważenie potraw.
data: 2007.11.13
autor: Urszula z Wrocławia,, która się dawno nie odzywała.
A ja Was jednak pomecze pytaniem o droge na skroty. Od isiaca jeste oslabina, szczegolnie noca, budze sie zlana potem miedzy 1 a 3, no i ze straszliwym swedzeniem dloni. Nie musze chyba dodawac co sie pozniej dzieje. Dzisiaj rano obudzilam sie ze spuchnietym lewym kolanem i uczuciem rozbicia. Zrobilam sobie 'napoj zycia', dalam rade wypic polowe. Przy nim to imbirowka jest wrecz lagodna :)
I w zwiazku z tym wszystkim pytanie, czy powinno sie w ogole oprocz imbirowki, czosnku, no i kawy stosowac wszystkie te przepisy specjalne? Czy moglabym podratowac sie np. wyciagiem miesnym dla chorych lub kaszka rozmazna?
No i jeszcze jedno pytanie - czy lepiej podawac puree ziemniaczane czy tez ziemniaki podsmazane?
Przepraszam ze Was mecze, ale jakos nie moge sobie dac ze soba rady.
A swoja droga to faktycznie mimo mojego rozregulowania to dzieki naszemu jedzonku moj maz i dziewczynki nie sa w stanie tak latwo wyprowadzic mnie z rownowagi:)
Pozdrawiam wszystkich serdecznie
data: 2007.11.13
autor: Magda z Aachen
Urszulo, jak to nic nie ma w archiwum? Tylko raz dziennie zupa? I na dodatek szynka wieprzowa? Jak coś się źle dzieje, to ortodoksyjnie rzecz ujmując zero wędlin, owsianka, obiad, a tak poza tym to co 2-3 godziny jarzynowa pyszna zupa. I pewnie imbirówka na odblokowanie wątroby, która teraz cicho w swej energetycznej niszy siedzi. * Aniu, od pytania o imbirówkę, cytat dla ciebie: "Zanim zadasz pytanie, sprawdź, czy nie ma odpowiedzi w moich książkach lub w archiwum forum!"
data: 2007.11.13
autor: Joanna - MamAsik
Polecam rozgrzewającą herbatę – pyszna
Kup imbir w dużym korzeniu-8-10 cm
Obierz ze skórki i utrzyj na grubej tarce
Na dno szczelnego słoiczka wsyp małą szczyptę soli
Wciśnij trochę cytryny
Daj odrobinę kurkumy
Daj 1/3 słoiczka miodu
Do tego włóż utarty imbir- zamieszaj , aby wszystko się razem zmieszało
Może stać w lodówce 2 tygodnie
Rano weź łyżeczkę do kubka i zalej wrzątkiem- super rozgrzewająca
( ja zrobiłam sobie na noc i nie mogłam potem spać, tak mi było ciepło)
data: 2007.11.13
autor: elżbieta z Opola
Aniu, imbirówka to 1 łyżeczka kopiata imbiru wrzucona na szklankę wrzątku i gotowana przez 3 minuty.Pić powoli (inaczej się zresztą nie da:-))małymi łyczkami. A w ogóle, czytałaś Ty dziewczę, książki??
data: 2008.01.08
autor: 
Jestem na pp od 3 lat ale tak naprawdę od pół roku. Przedtem chyba popełniałam błędy. W sierpniu byłam bardzo przeziębiona. Po tej chorobie pozostały też bóle w prawym boku, kluska na wątrobie i czasem ból prawej nerki. Od sierpnia: rano kawa gotowana z imbirem, potem zupa śniadaniowa, potem kanapka np. z masłem czosnkowym i uszlachetnioną szynką wieprzową. Obiad ok 14 00 na pdwieczorek kromka chleba, na kolację zupa. Od wczoraj ok. 23 00 odczuwam wilczy apetyt. Dzisiaj to znów się powtórzyło. Sprawdzałam w archiwum i nic na ten temat nie ma. To chyba nie jest normalne. Czy spotkaliście się z takimi objawami?? Będę wdzięczna za przybliżenie tematu.
data: 2007.11.13
autor: Urszula
Hej Karolna, no ja podobnie robię zapasy na tydzień lub dwa ale często zostaje mi nadwyżka zupowo-gulaszowa i czeka w lodówie nawet do 3-4 tyg. (oczywiście w słoiczku spasteryzowana), tylko że słoiki pasteryzuję w piekarniku „na sucho" bez wody i w tym całe ułatwienie :) i jest OK. Buziaki
data: 2007.11.12
autor: Ela
Proszę o przepis na IMBIRÓWKĘ.
data: 2007.11.12
autor: Ania
Dziewczyny dzięki za pomysły jak poradzic sobie z rozwiązaniem żywienia dziecka w przedszkolu. Już wyszłam na prostą i opanowałam sytuację. Swoją drogą jak sobie przypomnę np jadłospis typu zupa pomidorowa i makaron z sosem słodkim o godzinie 13.00 a przed tym 9 00 śniadanie i bez podwieczorka, to nie mogę się nadziwić, że żadnego z rodziców to nie dziwi i nie naciskają by to zmienić. Jednak po wypowiedzi jednej z mam na zebraniu, że jedzenia jest za dużo i lepiej zmiejszyć porcje, już ręce opadają. Już nawet sam lekarz, u którego załatwiałam zaświadczenie, wyraził zdziwienie jak po takim żywieniu mogą się dzieci normalnie rozwijać. W przedszkolu uważana jestem za jakąś zbyt przewrażliwioną mamę i panie cały czas mnie uspokajały, że dziecko się przyzwyczai i tak jak inne dzieci są najedzone on też będzie. Nie dałam się przekonać i ułożyłam wszystko po swojemu. Teraz szukam dobrego termosu obiadowego, w TESCO w Swarzędzu nie ma takiego. natrafiłam w internecie na termosy obiadowe firmy VALIRA. Podobno bardzo dobrej jakości i według producenta utrzymją ciepło produktów stałych do 24 godzin (co jest chyba niemożliwe). Kosztuje niemało bo 89 zł, więc nie jestem pewna, czy te pieniądze są warte wydania.
Pozdrwiam serdecznie
data: 2007.11.12
autor: Iwona ze Swarzędza
Elu ja jeśli chodzi o wekowanie przyjęłam taką opcję gotuję sobota i niedziela bo w tygodniu czasu brak. Więc powstają zupy, pasztety, zrazy ale też pieczeń wołkowa albo golonki indycze które wędrują przecież do piekarnika i tak więc na półkę niżej wstawiam blaszkę z wodą a na niej układam słoiki z nadwyżkami (czyli tym co raczej nie zdołam upchnąć w siebie przez 7 do 14 dni) lub ostatnio z drzemami:dyniowym i marchewkowym no i żurawiną do pasztetu. Słoki zostawiam w piekarniku około 1,5 godziny a później na półeczkę:) i jeśli ktoś głodny ich nie ruszy to spokojnie moga postać:) Pozdrowienia dla wszystkich:) na dworze -2 i śnieg...
data: 2007.11.12
autor: karolina
Witam wszystkich serdecznie i na wstępie dziękuję pani Ani za to forum,a wszystkim uczestnikom za to, że mogę czytać ich wypowiedzi. Książkę pani Ani "przypadkiem" znalazłam w maju 2005 roku. To był moment, kiedy szłam do sklepu, stawałam przed półkami i nie wiedziałam co kupić. Wszystko wydawało mi się sztuczne, zapakowane w jakieś kolorowe pudełeczka i wogóle nie przypominało mi jedzenia.Zaczęłam od przepisów, bo treść książki wydawała mi się za trudna i nie do końca zrozumiała. Zaczęłam gotować i pamiętam pierwsze odczucia, że to jedzenie jakoś inaczej na mnie działa - uspokaja, harmonizuje, czyni umysł jaśniejszym. Przez dwa lata sięgałam do książek, odkładam je, gotowałam nieregularnie, ale kiedy tylko miałam więcej czasu dla siebie - wracałam do Pięciu Przemian.W końcu po dwóch latach udało mi się przyjechać na konsultację, a potem na kurs I i II stopnia. To tam dowiedziałam się, że moje pierwsze odczucia były właściwe, tzn. ten sposób odżywiania ściśle wiąże się z moim sposobem myślenia i odczuwania. To może tyle tytułem wstępu i wyjaśnienia jak się tu znalazłam. Dodam tylko, że mam 31 lat, mieszkam w Warszawie, a pani Ania skojarzy mnie na pewno, jeśli napiszę, że tegoroczne wakacje spędziłam w dalekim azjatyckim kraju pijąc dużo zimnej wody i jedząc dużo surowych owoców :) Obecnie pokornie znoszę wszystkie "skutki picia wódki" :) No i właśnie w tym celu sięgnęłam po książkę Jarosława Kuchty" Elektroakupunktura dla każdego", którą kiedyś na forum pani Ania polecała. Przeczytałam ją z dużym zainteresowaniem, mówi o rzeczach znanych mi z naszych kursów.Zlokalizowałam wiele punktów i widzę, jak to działa. Autor poleca w książce proste urządzenie do stymulacji impulsami prądowymi - autopunkter, którego skuteczność jest jego zdaniem zbliżona do akupunktury, gdyż twierdzi, że akupresura, czyli masaż punktowy, ze względu na słabość bodźca ma ograniczoną skuteczność. No ale ten prąd...Zastanawiam się nad tym, bo z jednej strony prąd jest stosowany w medycynie, pamiętam jak leczyłam guzki na strunach głosowych jonoforezą, a z drugiej strony wiem z naszych kursów jaka to energia. Pani Aniu, co pani o tym myśli? pozdrawiam wszystkich serdecznie
data: 2007.11.12
autor: Gaja
:) Kamilo, no właśnie, nie o lekarstwa i szybkie efekty chodzi, no nie? Nie za dobrze ci z tą mamą?
data: 2007.11.12
autor: Joanna - MamAsik
Kochane dziewczyny dziękuję za wszystkie owsiankowe odpowiedzi.Pragne też wyjaśnic że przerobiłam 11 stron archiwum a teraz robie powtórkę czytając posty imienne. Przeczytałam wszystkie posty p. Darka i Marcela także p. Rene Joanny i p.Ciesielskiej.Jestem Wam wdzięczna za tyle wiedzy.Natomiast owsiankę od początku jadłam kończoną w smaku słodkim tak jak pisze w książce.Reszte posiłków kończyłam w smaku ostrym. I właśnie czytając archiwum trafiłam na przepis owsiankowy p. Ani.Ten przepis polecany był przez p.Darka nie pamiętam komu ale odszukałam go.Okazało się że owsianka ma byc w smaku ostrym tak jak wszystkie potrawy. Same wspominacie że przepisy są czasem modyfikowane więc chciałam się upewnic.Wszak jestem na początku tej drogi i nie pozjadałam wszystkich rozumów dotyczących pp.Pozdrawiam Was wszystkie bardzo serdecznie
data: 2007.11.12
autor: ostróżka
Joanno MamAski Ortodox!Luz blues. Primo - nie ja gotuje tylko mama, bo jak jestem w domu to mama walczy w kuchni, secundo: no wlasnie o ten bylion rogrzewajacy chodzilo, tertio: mamina juz rosol z przepisu Rene ugotowala i go wlasnie pochlipuje:) Pytalam o ten bulion rogrzewajacy bo jak wrocilam do domu to bylam w stanie rozpadu sie chcialam ratowac. Ale chyba to mylne myslenie, ze wszystko mozna szybciej 'naprawic' jedzac teraz rozgrzewajace jedzenie. ALe powoli wracam do normy, wiec chyba jakis srasznych glupot nie zrobilam. Buzka
data: 2007.11.12
autor: Kamila z Wadowic zasypanych sniegiem
Malutka ;) Różnica wieku mnie nie przeraża, Jachu jest wysoki, w razie czego pasuje. Tylko mnie te naleśniki przeraziły, hi hi. Kiedyś też się rozsmakowałam w poście Reni o naleśnikach i dowaliłam Zuzi. Zjadła za dużo albo źle wysmażyłam (raczej to drugie), ale jabłka nie dałam, były z cukinią. * Aniu, jajko dla dziecka codziennie, to nadmiar. Serwujemy dzieciom 2-3 jajka w tygodniu, czyli co drugi dzień będzie ok. Ale powinnyśmy uważać też czy nie dodałyśmy ich do pulpetów lub innych dań.
data: 2007.11.12
autor: Joanna - MamAsik
Dziewczyny, mam wątpliwości czy 1 jajko dziennie dla 19 miesięcznego dziecka to nadmiar, czy może powinnam serwować jedno na 2 dni.
pozdrawiam ciepło
data: 2007.11.12
autor: Ania M.
Kamilo, a coś ty wykombinowała z tym przepisem na rosół? Gotujesz rozgrzewający bulion zamiast rosołu? Robisz "rosół" bez gotowania go z natką i szczyptą bazylii?, nie kończąc na smaku ostrym? Przeskocz do przepisu na jesienne smutki albo skorzystaj z przepisu Rene na rosołek "dla dzieci". Smacznego
data: 2007.11.12
autor: Joanna - MamAsik
Asik, jak nie jeden, to drugi może być mężem...Jeśli nie niepokoi cię różnica wieku między Jaśkiem i dziewczynami ;) Tylko że też zjadłam naleśnika z jabłkiem, tak mnie Rene natchnęła.Kupiłam blender, ale fantastycznie ziemniaki zamienił w pulpę, już widzę, jak za trzy tygodnie Jaśkowi przygotuję pyrki.Ciekawe, gdzie wylądują...Pozdrawiam wszystkich!
data: 2007.11.12
autor: Malutka z Poznania
A mi ostatnio spadła z nieba strona http://www.nasza-klasa.pl. Ale zabawa! Polecam, jeśli można.
data: 2007.11.12
autor: Malutka z Poznania
Witam, miłego tygodnia wszystkim życzę. Joanno MamAsik dzięki, o ile rzeczy już jestem mądrzejsza, mając internet bardzo się z tego powodu cieszę :-)czuję, że to otworzy mi wiele możliwości i znajomości związanych z PP oczywiście! Pani Aniu poznałam Panią Irenę z Kołobrzegu, w tym tygodniu się do niej wybieram :-) Gorąco pozdrawiam.
data: 2007.11.12
autor: Mama Gabi z Kołobrzegu
Hej, Chcę się podzielić z Wami super sposobem na pasteryzowanie słoików, poleciła mi go moja teściowa (tech. żywienia). Zawekowane słoiczki jeszecze ciepłe wkładam do piekarnika i trzymam je godzinkę w tem. ok 130-140 stopni, czyli takiej minimalnej, (jeśli już są zimne to trzymam chwilkę dłużej) przetestowałam ten sposób i jest OK, jest on bardzo wygodny bo nie trzeba ich gotować, wkładać do gara itd. Teściowa tak wekuje od lat całe zapasy komptowo-dzemowe na zimę. Nie wiem co na to Szefowa, ale myślę że zaakcetuje :) Pozdrawiam
data: 2007.11.12
autor: Ela
Marto.R.iJoanno MamAsik dzięki za informację o gęsi.Marto ja dokładnie zrobiłam tak jak Ty napisałaś.Pani Ostróżko wszystkie potrawy kończymy na smaku ostrym łącznie z owsianką.Tak zakończone potrawy są lepiej trawione i tak powiedziała Pani Ania że na ostrym. Pozdrawiam.
data: 2007.11.12
autor: J.B.M.
Pani Ostróżko, 10.10.07 pani Ania w swoich odpowiedziach zwracała się do pani tymi słowami:"Pani Ostróżko, cieszę się z Pani sukcesów, ale również ja, nie tylko dziewczyny, wytknę Pani parę błędów. Zakazane: gruszki gotowane, żurek. Ryba tylko słodkowodna, dobrze przyprawiona, zupy zawsze na mięsku, a rosół proszę wreszcie dosmakować, bo wstyd. Oliwki dwie, może Pani warzywa polewać olejem lnianym, ale z przyprawami. Zawsze, nawet w czasie dojo, potrawy kończymy na smaku ostrym." Temat kończenia potraw na smaku ostrym przewija się co chwilkę na forum, więc sprawa jasna, zawsze wszystko kończymy na smaku OSTRYM, choć w książce może być inaczej:)) Pozdrawiam
data: 2007.11.12
autor: Rene
Ostrozko podobno czytasz forum, a tu juz dziesiatki razy p. Ania i dziewczyny powtarzaja - potrawy koczymy na smaku ostrym.
data: 2007.11.12
autor: Magda z Aachen
Ostrozko!Wszyskto konczymy w smaku ostrym. Niezaleznie co i jak gotujemy. To jest jedna z poprawek naniesionych na forum do przepisow z ksiazek (wraz z ta poprawka, ze kasza jaglana jest be i sluzotworcza i jej nie uzywamy). Wszystko koncz na ostrym. Nota bene, ostatnio moja mama miala problem, bo w przepisie na rosol rozgrzewajacy, konczymy na slonym i nie bardzo wiedziala co robic (czy zrobic koleczko do ostrego). Ja tez nie wiem. Wiec zostawilysmy tak jak jest.
Buzka
data: 2007.11.12
autor: Kamila z Wadowic
bardzo proszę może jakaś uprzejma duszyczka mnie pouczy .W książce owsianka zakończona jest smakiem słodkim a na forum znalazłam przepis Pani Ani na owsiankę zakończoną smakiem ostrym:"na koniec posypac cynamonem imbirem i kardamonem i zagotowac"czy różnica jest obojętna i zależy od tego co komu bardziej smakuje czy końcowy smak stosuje się w zależności od stanu zdrowia czy ja cos pomyliłam żle przeczytałam?.Z góry dziękuję za odpowiedz
data: 2007.11.11
autor: ostróżka zakręcona przeprowadzką jak karuzela
Gabi, chodzi oczywiście o Anatola w paczuszkach, rozrywasz, wsypujesz i jest ok. * Pani Heleno, odporność psychiczna rośnie w ogrodzie, jakże by inaczej. A pyry, marchewki, cebula, czosnek, to niby gdzie rosną? A jaką kartoflankę można z nich uwarzyć. :)
data: 2007.11.11
autor: Joanna - MamAsik
Jak dobrze od Pani Ani usłyszeć pozdrowienie, bo bardzo tego ostatnio potrzebuję. Troszkę czuję nadwrażliwość , bo połączenie pracy, domu i obowiązków związanych z opieką nad chorą starszą siostrą wymaga odporności dużej ,zwłaszcza psychicznej, a ta niestety nie rośnie w ogrodzie.....Dziękuję za zaproszenie na ciepłą jesienną kawę i choć będzie trudno, ale postaram się w następnym miesiącu zajrzeć do Pani.To co obecnie robię jest możliwe tylko dzięki Pani. Może to zbyt patetycznie zabrzmiało, ale tak czuję i tak jest.Pozdrawiam Panią i wszystkich, których otacza Pani swoją opieką.
data: 2007.11.11
autor: Helena z Bierzglinka
J.B.M. gęś jest słodka. :) * Waldku, trzymaj się postu Kamili, a jakby co to wiadomo, do Szefowej.
data: 2007.11.11
autor: Joanna - MamAsik
Mam pytanie, przeglądałam archiwum, ale nie znalazłam nic na ten temat, chodzi mi o kawę zbożową anatol, u nas jest ale tylko ekspresowa??? Czy to o tą chodzi, czy jest może sypana?
data: 2007.11.11
autor: Mama Gabi z Kołobrzegu
Dziękuję Pani Aniu za pomoc w leczeniu ospy .
Justyna K z Wolsztyna
data: 2007.11.11
autor: Justyna
J.B.M.: nie wiem czy to będzie profesjonalna odpowiedź:), ale możesz te gęsi wrzucać pomiędzy smakiem słodkim a ostrym, czyli już po wszystkich dodatkach słodkich, a przed przyprawami ostrymi. Same się wtedy gąski zakwalifikują, gdzie będą wolały:) Tylko wtedy ważna jest równowaga pomiędzy tymi smakami, żeby nie przewalić z którymś. Pozdrowienia
data: 2007.11.11
autor: Marta R.
Waldek!W zasadzie, z mojego doświadczenia wynika, ze nie ma szczególnych zasad w razie takiej czy innej choroby. Generalnie niezaleznie co sie dzieje, nalezy 1). Totalna dyscyplina i nawet jeszcze wieksza z powodu choroby. 2)Czyli zero zimnego, surowego, kwasnego (a ja od siebie dodalabym jeszcze zero slodkiego, bo osobiscie mnie slodki rozbraja) 3). Dodatkowo uwazac z naszymi potrawami, ktore moga zawierac skladnini niezbyt odpowiednie na te pore roku (posty Joasi MamAsik). 4) Cierpliwosc, relax, odpoczynek 5) Moze jak choroba jest powazna, to jest okazja zeby sie zastanowic, czy nasz tryb zycia nam sluzy i czy nie warto czegos zmenic.
Pozdrawiam i powodzenia. U mnie powoli (w tempie zolwia na urlopie) oczyszczaja sie zatoki.
data: 2007.11.11
autor: Kamila z Wadowic
Zywienie wg zasad p. Ciesielskiej stosujemy juz od 2 lat dzieki mojej wspanialej Zonie.
Jednak mam pytanie czy ktos ma doswiadczenie na temat szczegolnych zasad ktore nalezy stosowac w przypadku stwierdzonej dny moczanowej.
data: 2007.11.11
autor: waldek
Mam pytanie.Dostałam dzikie świeże gęsi.Nie wiem do jakiego smaku je zaliczyć.Mam zanotowane,że gęś to smak sł.a dziczyzna to ostry.Do zupy potraktowałam ją jako ostry ale nie jestem pewna.Pytam bo mam połówek gęsi w zamrażalce więcej.Dziękuję i pozdrawiam.
data: 2007.11.11
autor: J.B.M.
Witaj Marto R. pytam o termomix, bo moja Mama to sprzedaje i chce mi wcisnąć :-) więc chciałam zasięgnąć informacji lub rady, czy aby nie na darmo wydam kasę?Gotowanie w tym oczywiście odpada, ale inne funkcje??? Mama trochę inaczej się żywi i żyje tzn. normalnie, a od kiedy ma termomix to już w ogóle wychłodzona sokami itp.Może kiedyś zrozumie.Na razie dzięki pozdrawiam miłego wieczoru życzę paaaa.
data: 2007.11.10
autor: Mama Gabi z Kołobrzegy
Witam! Mamo Gabi, ja posiadam termomix z czasów przed-PPowskich. Nam się teraz jako urządzenie grzewcze już nie przydaje, bo gotuje toto na prądzie a nie na gazie. (Używałam w wyjątkowym przypadku jak mieliśmy awarię gazu przez 2 dni, dawno temu). Ale za to cały czas używam do ścierania ziemniaków na babkę, placki ziemniaczane itp, do kręcenia majonezu i sosu tatarskiego, do mielenia ciemnego cukru na puder, i pokrzywy na miód pokrzywowy czy innych ziół. Aha i jeszcze do rozdrabniania surowych jarzyn na zupę jeśli naprawdę nie mam czasu na krojenie, cebuli do klopsów, jeśli pani w sklepie zmieliła mi mięso i nie chce mi się wyciągać maszynki tylko do cebulki. Można też miksować gotowe zupy, ale przy naszych ilościach wielokrotne przelewanie mnie wkurzało i mąż kupił mi blender, którym miksuję bezpośrednio w garze. I jeszcze przydaje się funkcja wagi. Natomiast do gotowania, to jak się zapewne domyślasz, nie polecam. Pozdrowienia
data: 2007.11.10
autor: Marta R.
Witajcie.Chciałam podzielić się przepisem na polente z dynią.Pisałyście wcześniej o wekowaniu dyni w słoikach więc i ja zrobiłam a teraz kombinuję co z tym zrobić ponieważ temat dynia jest mi mało znany.A więc wrzątek,kurkuma,masło,kasza kukurydziana,roztarta dynia ze słoika imbir sól,sok z cytryny,kurkuma,miód,cynamon,kardamon,imbir.Wyszło pyszne tylko potrzeba jeszcze akceptacji.Pozdrawiam.
data: 2007.11.10
autor: J.B.M.
Droga Paniu Aniu,kochane babeczki i faceci;) przepraszam za dawne słowa napisane na forum (potrzebne lub nie ale wypowiedziane)powracam po długiej nie obecności po walce z samą sobą i ponownie na PP.
Musiało minąć dużo czasu abym wszystko poukładała,wyciszyła się i wiele zrozumiała.
Pzyznaje się do błędu,nie było to mądre co napisałam ale napisałam i już! Pani Aniu PRZEPRASZAM raz jeszcze za brak umiejętności w przelaniu myśli na papier;) i czasami walnięciu jakiegoś babola.
Pozrawiam i całuje
Ps. Panie doktorku bardzo dziękuję za to co Pan napisał.
data: 2007.11.10
autor: AGATA
Muszę te naleśniczki spróbować zrobić jeszcze raz pół na pół, ale już dokładnie a nie "na oko", wtedy na pewno wyjdą.
Przeglądałam ostadnio takie pisemko dla rodziców, (kupuję czasami dla fajnej bajeczki). Był tam artykuł, jak wzmocnić odporność swojego dziecka, między innymi pozwolić biegać na bosaka, ubierać lekko (to w ramach hartowania) no i przebywać na dworze, niezależnie od pogody, najlepiej 3-4 godziny. Mnie zrobiło się zimno po przeczytaniu tego artykułu a jak ma to znieść małe dziecko? Brrrr. W tę paskudną pogodę siedzieliśmy w domku, bo nawet mój Michałek na pytanie, czy idziemy na spacerek mówił "nie". Dobrze, że napisałyście Kobietki o tym siedzeniu w domu, bo niestety miałam wyrzuty sumienia, że ja kiszę dziecko a tu "mądre" pismo pisze, że trzeba wietrzyć. Trzeba to słuchać swojej intuicji:) Pozdrawiam
data: 2007.11.10
autor: Marzena z Piastowa
właśnie Koralik śpi, a ja zamiast w garkach, to przeglądam archiwum :-)
data: 2007.11.10
autor: Mama Gabi z Kołobrzegu
Gabi, do archiwum, no już, koniec tego dobrego. :)
data: 2007.11.10
autor: Joanna - MamAsik
Mam Termomix od kilku lat. Najbardziej przydaje mi się w czasie przygotowania do świąt ( mak ,ciasto drożdżowe , sernik,pasztet). Abstrahując od ceny , nie widzę za bardzo konieczności posiadania tego urządzenia przy naszej diecie.
To urządzenie nacodzień przydaje się wtedy kiedy trzeba coś ekspresowo przygotować do jedzenia ( surówka, zupa)
data: 2007.11.10
autor: Janina
To urządzenie poprawnie nazywa się termomix, jestem czasami za szybka,muszę zwolnić, pewnie tak będzie jak Kornela trochę podrośnie, bo teraz łapię chwilę kiedy ona śpi, albo się bawi :-) pewnie to znacie, mamy!
data: 2007.11.10
autor: Mama Gabi z Kołobrzegu
JA DO GABI Z KOŁOBRZEGU.PROSZĘ ZADZWONIC DO MNIE W SPRAWIE ZAOPATRZENIA W FENKUŁ ITP.POD NR 0943529346 LUB 603666490.IRENA .KOLOBRZEG
data: 2007.11.10
autor: 
Super, dzięki za podpowiedź :-) A jeżeli chodzi o smażony czosnek, to z czym, zamiast twarogu, jako karmiąca mogę jeść??? :-) paaaaa.
data: 2007.11.10
autor: Mama Gabi z Kołobrzegu
Gabi, możesz sobie rozetrzeć przez sitko, możesz podrobić widelcem. Mam takie doświadczenie z rozcieraniem przez sitko z wakacji. Koleżanka nie miała miksera i musiałam owsiankę dzieciom przecierać przez sitko i była pyszna, aksamitna, jarzynki też wyjdą pewnie bardzo delikatne. * Reniu, to ja się zastanowię czy na ten casting się pisać, choć przystojniak z niego to fakt. :)
data: 2007.11.10
autor: Joanna - MamAsik
Witajcie już się za Wami stęskniłam :-)słyszeliście może o takim urządzeniu jak teromix??? Pewnie tak, co o nim myślicie, przyda się takie coś w naszej kuchni? Miłego dnia buziaki.
data: 2007.11.10
autor: Mama Gabi z Kołobrzegu
Pani Aniu niedawno P. Darek napisał że bardzo ważny dla nas jest SPOSÓB w jaki Pani na tym forum JEST .To prawda.Poczytałam co Pani nam napisała po ostatniej burzy i zrobiło mi się lżej.Każdemu uświadomiła Pani że ma prawo do bycia lepszym jutro niż jest dzisiaj.Mnie to bardzo motywuje do dbania o własny pion a więc dziękuję Pani. Żałuję tylko że nie mogę podładowac akumulatorów na spotkaniu czwartkowym no ale od czego mamy forum?To też bardzo dużo. Pozdrawiam wszystkich.
data: 2007.11.10
autor: ostróżka
Asia, z Ciebie to prawdziwy ortodox!! Niech się teraz wszyscy o tym dowiedzą:)))No ale w końcu autorytet forumowy jesteś, więc niech tak zostanie:))A Tomusiowi to casting trzeba będzie zrobić, tyle tych bab chętnych na tego przystojniaczka:))Zmartwię cię jednak, chyba coca colę będzie pił, bo powtarza to na okrągło.No i piwo, jak tata...:))A tego jabłka w tym naleśniku jak kot napłakał było, więc spoko, nie denerwuj już się:)))Miłego weekendu wszystkim życzę
data: 2007.11.09
autor: Rene
Pytam jak to się robi??? Może głupie pytanie, ale naprawdę czasem proste rzeczy wydają się trudne. Dzięki za odpowiedź, Mój Koralik już śpi, więc mogę trochę nadrobić, zaraz sobie poczytam, a na razie kolorowych snów paaaa.
data: 2007.11.09
autor: Mama Gabi z Kołobrzegu
Gabi, oczywiście, że w sezonie ciszy i spokoju musimy uważać na kapustne, buraczki, wszysko co w tabelce rozpoznasz jako zimne. Jest też taki archiwalny post pana Adama (wystarczy wrzucić słowo jesień i Adam) i wtedy wiadomo, że o tej porze musimy być blisko przypraw, cebuli, czosnku, właściwego mięska... Więcej rozmaitych jarzyn jadamy latem, ich natura jin nas lekko ochładza - było we wstępie pani Ani do wątku letniego. Teraz bazujemy na rosole i czosnku, czasem możemy sięgnąć po fasolkę, czasem po buraczka (na ciepło). I uważać na rybki, bo podobno możemy na nie poczuć chęć, a wówczas w panierkę, do ziemniaczków i zalać imbirówką. (pani Aniu pozwoliłam sobie skrobnąć o tym, tak sprawozdawczo-poczwartkowo) I tak to się toczy. Gabi, A o co chodzi z rozcieraniem jarzyn, o co pytasz? * Droga Rene, sprawdzasz ile twoje dziecię wytrzyma podając mu naleśnika z wtartym jabłuszkiem!!! :) Ja tam uczę Zuzionka, że jabłuszko to zje jak już będzie duża i będziemy piekły wołowinkę a wraz z nią upieczemy sobie jabłka z miodem i kardamonem. Taką ci tu synową szykuję, a ty se jaja robisz i rozbestwiasz potencjalny materiał na męża. A fe!!! * No, póki nie spadnie piękny śnieg, póki słota i chlapa to wietrzymy chatki, organizujemy się zabawowo-zajęciowo i dzieciaki w chatkach trzymamy, po plusze się nie szwędamy jeśli damy radę. Bo wiadomo, od smrodku jeszcze nikt nie umarł, a od zimna cała armia Napoleona. (zgadza się Reniu?) * Natomiast w temacie akceptacji, pokory i płynięcia z prądem polecam Skazanych na Shawshank.
data: 2007.11.09
autor: Joanna Orthodox - MamAsik
dzięki Kamilo za podpowiedź, muszę zobaczyć. Nie wpadłam na ten pomysł, bo raczej nie chodzę do takich sklepów, ale też nie jest ich dużo :-)
data: 2007.11.09
autor: Mama Gabi z Kołobrzegu
Pani Aniu, dziękuję Pani za mądrą, ciepłą i cierpliwą rozmowę. Tytuowani specjaliści i naukowe autorytety są dla nas testem takim samym jak śliczne pachące jabłko. Próbujemy ich by się przekonać, że to nie to, że jabłko nam nie służy, że nie tędy droga. Po dzisiejszej, a więc spóźnionej troszkę lekturze ostatniej Pani odpowiedzi dodam jeszcze, iż mamy ogromne szczęście, że dane nam było Panią poznać. Skoro to wola Pana się dzieje, to nie tylko szczęściarzami jesteśmy, a naprawdę wybrańcami, wszyscy my bez wyjątku:) Od nas zależy *tylko lub aż* co z tym zrobimy. Ukłony.
data: 2007.11.09
autor: Anita
Tak, u Pani Ani ciasteczka były pyszne i atmosfera jak zawsze wspaniała. *** Uciążliwości (np. dla jednych cieżka dla innych nudna praca) uczą nas pokory. Próbujemy im zaradzić, ale jeśli nie dajemy rady, widocznie jeszcze nie czas na zmianę, a więc je akceptujemy. *** Dostajemy tyle zadań, bólu i cierpienia ile jesteśmy w stanie udzwignąć. Tyle hektarów ile jesteśmy w stanie zaorać. Ani więcej ani mniej. ***:) Rogale Marcińskie, które zakupimy w niedzielę w Poznaniu (a może nie tylko) zjedzmy do dłużej gotowanej, z większą ilością przypraw przedpołudniowej kawy. A przed i po imbirówka;) Pozdrawiam Wszystkich.
data: 2007.11.09
autor: Anita
chyba z tej radości, że mam internet wkradają mi się błędy :-) jeszcze raz serdecznie pozdrawiam.
data: 2007.11.09
autor: Mama Gabi z Kołobrzegu
Gabi a nie macie w tym Kolobrzegu wiekszego supermarketu? Zazwyczaj wlasnie tam mozna znalezc takie rzadkie warzywka.
Buzka,
data: 2007.11.09
autor: Kamila z Wadowic
Marzenko, jedliśmy chrupiące ciasteczka owsiane, które pani Ania nam wręcz wciskała:))) Były pyszne. W ogóle było miło jak zwykle, pouczająco i inspirująco, no i wesoło jak zawsze,wiadomo. Pamiętajcie drogie mamy. Chore dziecko to problem tylko i wyłącznie matki!!!Jego cierpieniem nie można się obwiniać, żadnych skrupułów.Matka musi być silna, akceptująca i ufna, mieć w sobie wielką mądrość, żeby umieć żyć z cierpieniem dziecka. Acha. Ze smarkającym, czy kaszlącym dzieckiem, a nawet zdrowym w taką pogodę macie siedzieć w domku !!! Oczywiście pojawił się również temat pokory i jej nauki, do czego potrzebna nam jest powściągliwość....****A w temacie naleśników zrobiłam ostatnio pół na pół z mąką kukurydzianą, a w słodkim wtarłam podduszoną na oleju dynię, dziecko jadło ze smakiem, na koniec dostał jednego z wtartym jabłkiem, takiego lubi najbardziej.*** Poza tym Elapela imieninowo zrobiła niezłe ala krokiety, duże cieńkie naleśniki ( też pół na pół z kukurydzianą i pszenną ) nadziała mieloną jagnięciną z warzywami ( może być inne mięso oczywiście ), złożyła jak kopertę , w jajo i panierkę ( bułkę tartą ) i obsmażyła, no muszę przyznać, że było to pyszne i serdecznie polecam:)))Ukłony
data: 2007.11.09
autor: Rene
Witajcie Kochani nareszcie doczekałam sie internetu :-} ale fajnie mnieć bezpośredni dostęp, nie muszę być zależna od nikogo :-) W wolnych chwilach będę sobie nadrabiać zaległości,na razie tyle o ile i znów poczułam sie daleko w lesie zagubiona, a może nie potrzebnie. Z Kornelką jest wszystko ok,zaraz skończy 15 miesięcy, już ładnie zajada zupki i owsainkę, na razie nie wprowdziłam jeszcze niczego innego. Myślę o puree ziemniaczanym,zastanawiam sie czy podawać je takie same bez niczego, żadnego dodatku??? Znów zaczyman chyba za dużo myśleć i to mnie gubi. Albo za dużo informacji na raz??? Kornela je ładnie zupki, ale jak zje zupkę to zaraz robi kupkę troszkę rzadka (przepraszam), czy to jest dobry objaw, czy może jakaś blokada??? Pisałam kiedyś o warzywach, tzn. jakie dodawać do zupek i gulaszu, z odpowiedzi wywnioskowałam, że wszystkie warzywa można jeść cały rok, a co z sezonowością, czy to się tyczy tlko owoców? Ten nasz Kołobrzeg jest taki mały, trudno jest dostać niekótre warzywa, nie ma słodkich ziemniaków, pastrenaka, fenkuł zdarza sie, ale bardzo rzadko,więc jesteśmy trochę ograniczone :-( A o co chodzi z rozcieraniem warzyw? Ale się rozpisałam to chyba z radości, że mam ten internet :-) pozdrawiam wszystkich w szczególności Panią Anię trzymajcie się ciepło pa pa pa.
data: 2007.11.09
autor: Mama Gabi z Kołobrzegu
Miu, naleśniki z mąką kasztanową są pyszne ale przy proporcji pół na pół z pszenną mi wyszły rozpadające się "ciapy". Teraz robię na oko więc nie podam Ci proporcji, w każdym bądź razie dodaj "mniejszą połowę", chociaż znawcy j. polskiego twierdzą, że używanie tego zwrotu nie jest poprawne :):) . Chyba też zrobię naleśniki, ale polane syropem klonowym bo ciągle chodzi mi po głowie coś słodkiego. Próbowałam sobie nawet wyobrazić, jakie to pyszne ciasto jedliście w czwartek u pani Ani, mniam:).Pozdrawiam
data: 2007.11.09
autor: Marzena z Piastowa
P. Aniu bardzo dziękuję jeszcze raz , za rozmowę telefoniczną. Pani spokój i rady zrobiły swoje. Trafiły gdzie trzeba i zrobiły co trzeba.To znaczy ze mną , a raczej we mnie.Pozdrawiam serdecznie i trzymamy się cieplutko.
data: 2007.11.09
autor: Bożena k.
Miu, a poza tym co napisał Jolik, to intuicja dobrze ci podpowiada, że sałatkę w kanapce trzeba zmienić na mięcho. Wrzuć temat "kanapki" w wyszukiwarkę, może coś jeszcze ci wpadnie ciekawego.
data: 2007.11.08
autor: Joanna - MamAsik
A swoja droga, to ciekawe, ze misia rozlozyla sie dokladnie wtedy kiedy ja. Lub ja tego dnia co ona. Dlaczego tak mowie? Bo w przeszlosci mialam tak, ze rozkladalam sie zawsze wtedy gdy mialam wolne... Ach ta psychika...No po prostu nie da sie jej przecenic. Dziecko jest obrazem obojga rodzicow, ich emocji, ich podejscia do zycia... Daleka jestem od twierdzenia, ze to nie moje emocje to spowodowaly, ale... chyba jednak nie tylko moje. Zwlaszcza, ze mnie jej choroba nie przeszkadza w chwili obecnej. ***Kamilo z roznych miejsc na swiecie :), niemielony cynamon jest super do wszystkiego co gotujemy do picia. Przynajmniej jest pewnosc, ze nie ma w nim siemienia, a gotowanie wyciaga co trzeba i 'fusy' latwiej odizolowac :). Dzieki za przypomnienie :). ***Firanko piekne to przyslowie, deszcz ok., ale blagam, nie zimny! :) Czy Ty tez, jak moja przyjaciolka w ciazy, sypiasz w ciagu dnia i dlatego nie spisz w nocy? :) ***Miu, ilosc chleba jest zalezna od samopoczucia, im gorzej tym mniej mozna go jesc. Niestety jest to kwestia indywidualna, ale mysle, ze nie przesadzasz skoro kanapki sa odpowiednio dosmakowane i poza nimi juz chleba nie jesz. Jak z miodem, nikt Ci dokladnie nie powie ile kromek czy lyzeczek. Dla kazdego co innego, ale pytac i tak zawsze warto :).
data: 2007.11.08
autor: Jolik
Dziękuję bardzo za odpowiedzi.Dyscyplinuję się o wiele bardziej niż kiedyś,jest dużo lepiej i cieszę się niezmiernie,że mogę co chwila coś zmieniać na lepsze.
I śmiać mi się chce jak przypominam sobie początki PP,kiedy to zrobiłam jogurt-dosmakowany rzecz jasna wg pięciu smaków-cynamonem,imbirem,kakaem,kurkumą,z migdałami i byłam z siebie niezmiernie zadowolona.
Stare nawyki umierają dosyć ciężko,ale za to te nowe rodzą się takie piękne,że aż dech czasami zapiera...tyle "filozofowania".
A chciałabym się teraz zapytać o mąkę kasztanową-czyli np.do ciasta naleśnikowego można ją stosować np.pół na pół z pszenną i będą one wtedy lepsze?
I jeszcze jedno-bo rozsądek podpowiada mi,że kanapka z sałatką z lodówki,na uczelnię nie jest dobrym pomysłem,lepiej ze świezo przygotowaną tzn.nieprzetrzymywaną parę dni w lodówce,ale czy przepyszna kanpaka z kotletem i musztardą,z mięsa mielonego wołowego jest dobra?
Bo cały czas próbuję "doprecyzować"kwestię kanpkową-nie jem świeżego chleba,staram się,żeby miał parę dni,ale czy np.powinnam ograniczać ilość chleba w ogóle?Bo jak biorę kanapki to staram się nie jeść już chleba na śniadanie lub kolację,oczywiście.
Trochę mi o to głupio pytać,bo przypominam sobie,że o istnieniu forum wiedziałam od dawna,ale na nie specjalnie nie wchodziłam,pewnie dlatego,że bałam się trochę tego,że będę musiała włożyć więcej pracy i się przyłożyć i trochę się wtedy podśmiewywałam z pytań o takie właśnie drobne kwestie.
Teraz wiem,że warto,nie absolutnie ze wszystkim,bo faktycznie intuicja czasami działa cuda;ale dla wiedzy i spokoju.
Z góry dziękuję i rzecz jasna pozdrawiam.
data: 2007.11.08
autor: miu
Tym razem mnie i moja corcie rozlozylo :(. U mnie wczoraj potworny skurcz miesni przy kregoslupie (watrobka oberwala wiaterkiem + kiepski stan sledziony), a misia katar, kaszel i dzis stan podgoraczkowy, wiec siedzimy grzecznie w cieplym domku i sie kurujemy :). Jako ciekawostke powiem, ze jedyna rzecza, ktora byl w stanie zaoferowac mi lekarz w przychodni byl... zastrzyk przeciwbolowy, ktory prawie nie pomogl! A co pomoglo? IMBIROWKA! Pozdrawiam wiec imbirowkowo i ide sie poprzytulac z misia pod kocykiem :).
data: 2007.11.08
autor: Jolik
Chcialam sie podzielic moim odkryciem. Otoz ostatnio kupilam w sklepie ze zdrowa cynamon w formie kory a nie mielony. Dodalam pare kawalkow do kawy i mniammmmmmmmmmmm!Kawa jest o wiele lepsza, ostrzejsza i bardziej wyrazista. Polecam.
Buzka
data: 2007.11.08
autor: Kamila z Wadowic
Pani Aniu, dziekuje za pamiec:)Ano dojazdy do Warszawy trwaja w najlepsze. Rozmyslam o tym swoim zyciu i oswiecilo mnie ostatnio, ze nie daje sobie przywolenia, zeby sie zmienilo...Tak bardzo zaakceptowalam stan obecny, ze nie mam odwagi na kolejne dobre dla mnie zamysly...Chyba mna troche zakrecilo. Oparlam sie troche na listach Jagody, min. gdzie pisala o tym, by przy tym calym dazeniu do swiadomosci nie zapominac zyc. A ja chyba weszlam tylko w analizowanie. Na szczescie przy pomocy Aniolkow i czytania forum otwieram kolejne szuflady i moze w koncu zobacze do skrywaja w tym calym swoim balaganie:) Pozdrawiam Pania bardzo goraco i dziekuje za slowa w ostatnim liscie. Rzeczywiscie mamy wolna wole do ksztaltowania naszej swiadomosci i mniej lub bardziej wyboistej drogi... Bardzo za to Pani dziekuje:)Wyrazy szacunku
data: 2007.11.08
autor: Monika z Łodzi
Szefowo juz sie okreslam : Kamila z Wadowice= Kamila z Londynu=Kamila z Paryza= Smutna z Londynu.
Pozdrawiam wszystkich. Ojoj, dawno mi kawa tak nie smakowala jak dzisiaj. Mam nadzieje, ze to znak powrotu do normy (mojej fizycznej i tej na forum). Buzka
data: 2007.11.08
autor: Kamila z Wadowic
Jesień. Za chwilę zima. Może nawet zabiegane mamy znajdą trochę czasu na luksus czytania. Polecam książkę "Wyspa" , autor Aldous Huxley, wyd.GWP , a do poczytania w autobusie "Chichot losu" Hanka Lemańska (o tym jak życie potrafi spłatać figla).Autorka- doświadczony psycholog terapeuta. Napisana leciutkim piórem.
data: 2007.11.08
autor: Aida
Ugotowałam wczoraj rosół wg przepisu Rene - pyszny. Dziękuję za podzielenie się tym przepisem. Jest delikatny a jednoczenie smakowity jak ten na jesienne. Tylko nie jestem pewna czy dla 2,5 letniego dziecka z AZS sie nadaje? P. Ania pisała że dla takich jedynie cielęcina, ale jak mam już ten gar takiego (na wołowinie i indyku) to raz na pare dni jak dostanie małe ilości do popicia może nie zaszkodzi a wzmoci?
Pozdrawiam i dziękuje p. Ani za odpowiedzi.
data: 2008.01.08
autor: Ewa S.
Pani Aniu dziękuję za przytulenie bo już zastanawiałam się czy wszyscy tu na forum oszaleliśmy? a tak... myślę że dziś spadł zimny deszcz i oczyścił nasze Dusze a Pani post uspokoił reakcje. Dzidzia przestała się śpieszyć a ma jeszcze czas - choć kusząca jest perspektywa tulenia jej w rękach to my też nie przyspieszamy.*** Wszystkim Forumowiczom powiem że nie zamierzam niczego obiecywać (to propos zaglądania czy pisania na forum). Poza tym bywam zadziorna by za chwilę bywać miłą i z lękami (swoimi) jak Państwu odpowiem czy mniej czy bardziej ułożenie - tak jak napisała poniżej pani Ania musicie sobie poradzić. ***Córce pana Doktorka gratuluję Ojca który za dzieckiem stanął jak Lew ale uświadomić trzeba sobie jasno że to Pani weszła w PP i jak będzie pani Silna to nawet Firanka "nie podskoczy":)*** Nasz indywidualny rozwój przebiega bardzo nieharmonijnie czasem zainspiruje nas tragedia, czasem książka, czasem ludzie- z tej inspiracji odradza się w nas WIELKOŚĆ i otwieramy się na Nowe polecam Państwu Wszystkim piękne chińskie przysłowie, ktore towarzyszy mi od dłuższego czasu: OD TEGO ŻE KTOŚ CIĘ SKRYTYKUJE NIE JESTEŚ GORSZY - OD TEGO ŻE KTOŚ CIĘ POCHWALI NIE JESTEŚ LEPSZY.Oczywiście jeśli szaleje Ego to piękne przysłowie można bardzo mętnie zrozumieć. A tego Państwu nie życzę! Dobrej nocy (u mnie 2:30) i poranka z kawą.
data: 2007.11.08
autor: Firanka
Pani Anno, dziękuję. Jeszcze raz przepraszam za ten chaos. Zadanie domowe odrobię, część książek już mam za sobą, ale widać, nie padły jeszcze na dobry grunt, albo czas był nie ten... Tak, mam coś nieprzerobionego, co jeszcze mnie trzyma w starych schematach i mam nadzieję o tym porozmawiać na konsultacji w grudniu, jeśli, oczywiście, nadal mogę przyjechać. Dobrej nocy.
data: 2007.11.08
autor: Kamiczek
Wiem ,że jestem przewrażliwiona, ale dużo z synkiem przeszłam po urodzeniu,ponieważ on jest wcześniakiem.I co chwile coś spadało na nas jak grom z jasnego nieba.Każdego dnia staram się być coraz silniejsza,ale czasami jakaś zła aura jest w otoczeniu w jakim przebywamy a nie można tego zmienić.Już przestaję marudzić.Bardzo cieszę sie,ze pani Rene i pani Miwi mi odpisały.Podniosło mnie to na duchu.Uszy już w porządku.Przepis na rosołek napewno wyprobuje.Dziekuję .Pozdrawiam i dobranoc.
data: 2007.11.07
autor: Alicja
No to kawa jutro będzie!!! Uff, jak dobrze. Podziękowania dla tych co pomagają gdy wpada się w maliny. ;)
data: 2007.11.07
autor: Joanna - MamAsik
Witajcie, Kochani! Jeszcze się taki nie urodził, który by wszystkim dogodził... Poza tym, znowu „myśleć, myśleć, myśleć”. Wiem, że czekacie na moje dwa zdania, nie będzie to polemika, lecz wyjaśnianie zasad funkcjonowania forum i Porządku. W pierwszej kolejności chcę przypomnieć, że forum jest moje, ja wprowadziłam tutaj pewien rytm, pewne zasady i tego nie zmienię, nawet gdy niektórym nie będzie to odpowiadało. Moje forum zobowiązuje przede wszystkim każdego – kto chce z niego skorzystać – do myślenia. Forum MA INSPIROWAĆ I UCZYĆ SAMODZIELNOŚCI, ja i osoby, które pomagają, niczego nie musimy - my możemy. Nie dajemy na forum ryby, nawet nie dajemy wędki, my tylko wyjaśniamy, że są takowe, że można się o nie postarać, ale trzeba tego chcieć! Wszystko zależy od naszej dyscypliny, od naszej woli, od naszej świadomości. Oczekujecie Państwo – niektórzy – gotowców, jesteście w pozycji roszczeniowej. Nie rozumiem, dlaczego. Stwórca dał wszystkim po równo rozumu i ciała, ale jednocześnie narzędzie stwórcze, czyli wolną wolę. Tą wolną wolą kształtujemy swoją świadomość i mniej lub bardziej wyboistą drogę życiową. A zatem, wszystko, co was spotyka, jest za waszą przyczyną, a nie za przyczyną forum i udzielanych na nim odpowiedzi. Ból i cierpienie, które się w was pojawiają, też są za waszą przyczyną, za waszą wolą. To wasza wola, wasze decyzje czynią z was istoty bardziej lub mniej świadome i to trzeba, niestety, zaakceptować. Zżymacie się na określenia „ktoś wyżej lub niżej świadomy”, „ktoś bardziej lub mniej uduchowiony”, ale przed tym nie uciekniecie. Hierarchia jest Porządkiem. Zżymacie się również na reakcje radzących i odpowiadających, a zapominacie o tym, że to wy jesteście w pozycji ucznia, wy jesteście niżej, bo jeszcze nie wiecie, a zatem gdzież jest uczniowska pokora? Zaglądacie do mojego forum po przeczytaniu książek, mniej więcej wiecie, jaka jestem, ocieracie się nawet o moje kursy, a próbujecie na forum przywoływać mnie? i innych odpowiadających do porządku, do grzeczności, do ułożoności? Coś mi tutaj nie pasuje. Trzeba mieć dużo w sobie mądrości, aby umieć budować poczucie własnej wartości (a to robimy przez całe życie) nie wpadając w pychę. Pomagać innym nie wpadając w rolę ofiary. Być asertywnym nie wpadając w egocentryzm. Umieć odmówić pomocy nie wpadając w skrupuły. Cieszyć się, gdy na to mamy ochotę, nie mając wyrzutów sumienia, że inni cierpią. Również bronić swoich racji z podniesioną głową. Współodczuwać, a jednocześnie nie litować się. I pomagać tylko tym, którzy o to proszą. Zdobywania tej mądrości w spokoju, w zadumie życzę wam z całego serca. Dla podkreślenia całego zawirowania i mądrości wypływającej z niego, proszę, żebyście wszyscy odnieśli się do przypowieści o Zachariaszu, którą podała nam Joasia – o odmienności i faryzeuszach. Miałam wrażenie, że to, co się działo przez te ostatnie dni to był kawałeczek polskiego piekiełka – kawałeczek polskiej sceny politycznej. Polecam szczególnie, nie powiem komu, książki de Mello: „Śpiew ptaka”, „Modlitwę żaby” i „Przebudzenie”, poza tym „Niebiańską przepowiednię”, w szczególności „Mewę” Bacha oraz książki Coelho. I to by było na tyle. A teraz czas na odpowiedzi. Firanko, dobrze odpowiedziałaś Pani Ewie S., jedynie dopowiem, że każde zawirowanie energetyczne w organizmie dziecka – osłabienie – daje również reakcje jelitowe, czyli uświadamia nam to, że nie tylko pilnujemy katarków, kaszelków, wysypek, temperatury, ale również tego, co się dzieje w jelitach. Czyli właściwe jedzenie to podstawa w każdym przypadku. Pani Ostróżko, do Pani listu dotyczącego żółto-burego rosołu nie będę się odnosić, bo już Pani wie, że był to bulion. Rosół jest zawsze klarowny. No i myślę, że już się Pani dobrze czuje. Pani Jolik, Pani listy są bardzo mądre. Pani Ewo S., jeżeli polecam dzieciom chlebki Waza, to ma to być w naprawdę niewielkiej ilości, takie, jakie im odpowiadają. Obserwujcie, jakie będą po nich reakcje i jakie kupy. Uważajcie z kapustnymi i buraczkami dla maluchów. Może Pani na razie dodawać odrobinę kapusty włoskiej i nic więcej. Firanko, korniszonki przywołały Cię do porządku, ale to bardzo dobrze, unikniesz zawirowań, gdy pojawi się drugie dziecko. Gocha, małe konserwowe cebulki, może Pani dodać do sałatki, ale dla dorosłych, nie dla dzieci. A kiszonki trzymaj do wiosny i wówczas po troszku. Iwi, odpowiedzi na tak poważne problemy nie dostanie Pani na forum Proszę z książek czerpać mądrość, już się dyscyplinować, eliminując kwaśne, surowe i zimne, ewentualnie zapisać się na konsultację. Zresztą dziewczyny już Pani trochę podpowiedziały. Pani Olu, kawę, herbatę, owsiankę słodzimy tak, aby to nie były ulepki, chlebek również cienko posmarowany, jeśli chlebek to nie kulki, a o ogórkach kiszonych i marynatach proszę zapomnieć. Katarzynko78, widzisz, widzisz, jesień zbiera żniwo anginowe, ale nie martw się, za parę lat wam to przejdzie:) Radzisz sobie dobrze, ale pamiętaj – latem i jesienią nie popełniaj tych samych błędów, co rok temu. A ropa w organizmie skąd? – to jest Twoja stara produkcja toksycznej wilgoci, która zastała przechodzi w ropę. Sprzyja temu oczywiście przemęczenie, przemarzanie, osłabienie z powodu silnego stresu i niewłaściwe jedzenie. Angina to nie oczyszczanie – to zastój w organizmie, osłabienie wątroby. Pani Ostróżko, już kiedyś mówiłam, że jak mężczyzna jest zakleszczony i nie wie, co robić, wypija kielicha, a jak dziewczyna jest zakleszczona i nie wie, co ma robić, zjada ciacho. A więc wcześniejsze rozpoznanie, czyli znów „myśleć, myśleć, myśleć” może w tym Pani pomóc. Poza tym, gdy pojawia się łaknienie na słodkie, proszę raczej zjadać talerz zupy lub coś naszego – wtedy śledziona przestanie skamleć. Pani Olu, jeżeli dziecko cały czas kaszle, musi Pani popełniać swoje własne błędy żywieniowe, bo domyślam się, że Pani karmi. Pani Ostróżko, angina będzie lizała stawy i kąsała serce tylko przy starym jedzeniu. W naszym przypadku nie będzie nam grozić. Gocho, w sprawie wzdęć i gazów, weź Ty się zdyscyplinuj z tym jedzeniem, nie bój się przypraw, a wszystko się uspokoi. Jagoda i Ola dobrze Ci doradziły. Panie Walterze Ameryki, jeśli nie załatwił Pan jeszcze książek, proszę przedzwonić. Magda z Aachen i AM z Nowego Jorku podały właściwe sposoby. Pani Magdo z Aachen, ciecierzycę może Pani dodawać do duszenin mięsnych i zup, pasty jak najbardziej, ale z dużą ilością czosnku i przypraw. Zupa pieczarkowa również z dużą ilością cebuli i na rosole. Żaneto, bardzo się cieszę, że buźka Ci się wygładziła. Pani Olu, proszę dziecku robić cieniutki lane kluski z mąki kukurydzianej lub owsianej. Mamaa, może Pani syna puścić na zajęcia, oczywiście, ale bardzo ważna jest cała otoczka Pani intencji i Pani pracy nad synem, aby on budował swoje poczucie wewnętrznej wartości, a nie brał udział w zajęciach tylko w celu sprania kolegów. Pani Alicjo, myślę, że Pani dzwoniła i rozmawiała ze mną i Pani wątpliwości są już wyjaśnione. A jeśli Pani nie dzwoniła, dziewczyny właściwie Pani pomogły. Kamilo, nie będę Ci odpisywać, bo nie mam czasu. Darku, Tobie też tym razem nie odpowiem, bo nie mam czasu:) Jagodo, no dobrze piszesz, tyle Ci tylko odpowiem. Tak, Joasiu, każdej dziewczynie po stokroć tłumaczę, że ma sięgnąć do archiwum. Katarzynko, słuchaj Jagody, bo to, co ona wie na temat pracy i stosunku do pracy, jest właściwe, bo przeszła baba wiele. Darku, ponieważ czytają to forum ludzie bardzo wrażliwi:) proponuję Ci zamienić słowo głupota na bezmyślność. Niby to to samo, ale jak brzmi:) Proponuję, aby do bezmyślności – głupoty mieć właściwy dystans i potraktować ją, jeżeli tylko rozpoznamy ją w sobie, z wielkim poczuciem humoru i wielkim dystansem. Chodzi chyba o to rozpoznanie... A w kwestii kobiety, powinna ona być na tyle mądra, żeby chwilami umieć być głupia przy swoim mężczyźnie (czytaj: bezmyślna). A w ogóle, temat właściwej kobiecości i właściwej męskości to rzeka, „bez pół litra nie rozbieriosz”. Tym bardziej, że żyjemy w stale funkcjonującym patriarchacie. Emisiu, puree ziemniaczane z taką ilością masła, aby nie było za dużo, cebulę taką, jaka Ci wpadnie w oko, jaki czosnek? – polski oczywiście. A czy Ty czytałaś książki? Słodkie ziemniaki dodawaj do zup i do puree ziemniaczanego. Pani Magdo z Aachen, język z bruzdą pośrodku to rzeczywiście osłabienie energetyczne organizmu, a głównie śledziony. Proszę nie kombinować, regenerować się, ale bez oczekiwań, proces regeneracji będzie u Pani trwał kilka lat. Pani Haniu z Warszawy, typowa jesienna jarzynka to owszem marchewka, buraczki, kapusta czerwona, duszenina a la leczo, kapusta włoska polana bułeczką, czasami kalafior, czasami sałatka kukurydziano-fasolkowa, czasami brukselka, czasami sałatka z brokułów z czosnkiem i kukurydzą. Na razie nic więcej nie przychodzi mi do głowy, może inni dopiszą. Tak, Jolik, Darek to młody, ale bardzo mądry facet. Wyobraź sobie, że mój mąż też by chciał, żebym chodziła tylko w pewnych rzeczach, a ja się uśmiecham i czasami robię mu tę przyjemność, ale generalnie podchodzę do tego z dystansem i nie daję się omotać. Tak więc myślę, że powinna Pani przytakiwać mężowi, ale robić swoje w kwestii tej spódnicy, czasem ją oczywiście zakładając z błyskami Renaty B. w oczach:)) Dobrze, Darku, umawiamy się, że głupota to nie głupota, tylko potknięcia, czyli rzeczywiście nasza codzienność. A czy ubrać spódnicę, jak mąż każe, czy też nie, to w tym się rzeczywiście mieści „całe spektrum różnych zagadnień”, czyli nasze poczucie własnej wartości, akceptacja męskiego chciejstwa i oczywiście sztuka kompromisu. Wyobraź sobie, Darku, że dla mnie rozpoczęcie bycie w związku było normalną zabawą w dom, którą uwielbiałam w dzieciństwie. Tylko czasami przy potyczkach zastanawiałam się, dlaczego tak knocimy tę zabawę... Pani Olu, na pytanie marchewkowe ja Pani nie odpowiem, bo nie wiem, o co Pani chodzi. Antolko, oczywiście, może się Pani wyleczyć z grzybicy układu pokarmowego, ale potrzebna jest stuprocentowa dyscyplina w eliminowaniu nie tylko mącznych, słodyczy, serów, owoców, ale także wszystkiego, co kwaśne, surowe i zimne (patrz: tabelka książka pierwsza), czyli wszystkiego, co wilgociotwórcze. Inko, oczywiście cebula i czosnek uduszone są już w smaku słodkim, ale swą energię w potrawie zachowują. Zupy te bardzo wzmocnią cały środkowy ogrzewacz. Proszę je robić na kawałku wołowiny, czyli rostbefu. Można je pić kilka dni z rzędu, oczywiście. Jolik, nie oczekuj od mężczyzn naszego realizmu, oni mają swój realizm, a to zupełnie co innego. Pani Asiu i Gabi z Kołobrzegu, myślę, że to znieczulenie jest już nieaktualne, ale na ten temat powinien wypowiedzieć się dentysta. Firanko, Twoja odpowiedź Pani Oli jest absolutnie na miejscu, nie widzę w niej niczego, co by mogło urazić Panią Olę. Śpij spokojnie i zacznij wreszcie rodzić. Dandelion, nie bierz tego ubierania tak poważnie, najważniejsze, żebyście były w domu ponętne, a w czym, to nieistotne. Najważniejsza w tym wszystkim jest pogodna twarz. Magdo mamo Kaspiana, proszę pilnować dzieciaka, a w razie czego dzwonić. Olu, od tego postu o kąsaniu i o „gniciu forum” zaczęła się cała awantura. Czy pomyślałaś, dlaczego tak zareagowałaś? Aniu z Rudy, dlaczego puree miksujesz, czy to jest dla niemowlęcia? Powinnaś je robić tłuczkiem. Masło dodajemy po ugotowaniu. Renato, Tobie również przyznaję pełną akceptację w kwestii odpowiedzi dla Oli – jej posty do Firanki wymagały kategorycznego potraktowania. Twój post był akuratny. Jagodo, Ty również zareagowałaś mądrze. I w tym miejscu Ola powinna była na jakiś czas zamilknąć, ale tego nie zrobiła. I rozpętało się to nasze polskie piekiełko. Magdo P-K, cieszę się, że Julka wciąga owsiankę i że wszystko jest dobrze. Pani Ostróżko, Pani post do Pani Oli też był bardzo potrzebny. Pani Iwono ze Swarzędza, w sprawie przedszkola dziewczyny Pani odpowiedziały. Jolik, Ty również mądrze odpisałaś Pani Oli, oczywiście, na początku naszego przepoczwarzania nabzdyczamy się bardzo często, po czym wchodzimy w refleksję, analizę i pytamy siebie, dlaczego tak reaguję. I Ty, Karolino, też wyjaśniasz Oli, jak trzeba. Tak, Firanko, lepiej dać więcej pieniędzy na markowy termos niż kupować byle co. Również, Joasiu, Ty odpowiedziałaś Oli bardzo mądrze. W sumie dziewczyny, wszystkie odpowiedziałyście Oli bardzo właściwie i bardzo mądrze. Firanko, nie wal się w piersi, jest wszystko ok., już się nie denerwuj. Pani Iwono, miło, że się Pani odezwała i miło, że uświadamia Pani dziewczynom to, że kupujemy warzywa takie, na jakie mamy ochotę. Pani EluQ, bardzo się cieszę, że wszystko się Pani dobrze układa, proszę zaglądać i pisać. Pani Olu, post z 31.10 pominę milczeniem. Joasiu, następne słowa do Pani Oli mądre i uspokajające, ale czy dotarły? Tak, Małgoś, pewne rzeczy się wie, ale nie wszystkim to wystarcza. Pani Martynko, coś czuję, że Pani nie czytała książek, proszę się zatem najpierw skupić, sięgnąć do archiwum, tam wszystko Pani znajdzie. Trochę musi Pani popracować. Joasia dużo Pani podpowiedziała. Mamo Kaspiana, proszę pilnować jedzenia dla małego, musi się uporządkować całe wnętrze i równowaga kwasowo-zasadowa w jelitach. To musi potrwać. A do pupy proszę używać dobrego kremu, który będzie koił. Do zupy proszę nie dodawać kabaczka i cukini, lecz kawałeczek dyni. Pani Ago-Myszo, jadłospisu dla Pani taty ode mnie Pani nie dostanie, nie mogę tego zrobić, bo taty Pani nie znam. Jeżeli on zaakceptował treści książek, proszę, niech wprowadzi zmiany w żywieniu wg własnego uznania. Oczyszczać się, oczywiście, nie musi. Proszę dokładnie przeanalizować treść książek. Kamiczku z Ostrowa – społecznico, a Pani po co się odezwała? Nagromadziła Pani w sobie urazów i niechęci do Bóg wie kogo i walnęła tym na forum w obronie Oli? Takich zachowań ja nie będę akceptować. Tu potrzebne jest Pani skupienie nad przypowieścią o Zachariaszu, którą podała nam Joasia. Tak, Gocha, ja też najbardziej lubię średnie marchewki i bez robali. Pani Dandelion, naszego forum nie zmienię, będzie nadal takie, jakie jest. Podforum na pewno nie będzie stworzone, dlatego, że Joasia może odpowiadać tylko i wyłącznie pod moim nadzorem. Pani Bożeno K., dziecko w szpitalu, problem duży. Ale czy przeanalizowała Pani wszystko, co się działo przed? Joasia trochę Pani podpowiedziała w kwestii przyczyn, z których dziecko się tam znalazło. Proszę spróbować jutro zadzwonić do południa. Pani Alicjo, dziewczyny pomagają Pani właściwie, w razie czego proszę zadzwonić. Pani Aniu, myślę, że się już Pani uspokoiła, dziewczyny też Pani pomogły. Joasiu, Pani Alicji odpowiedziałaś bardzo mądrze. Katarzynko78, Twoje złe wyniki to skutek Twojego długotrwałego osłabienia. Może wspomóż się ziółkami Pana Paprzęckiego, bo proces regeneracyjny wymaga czasu. Pani Iwono z Kościana, może zjada Pani tego miodu pokrzywowego zbyt dużo? (nie więcej niż płaska łyżeczka dziennie). Rosół z jagnięciny zawsze będzie mętny, podobnie jak z cielęciny lub młodego kurczaka. Mięso musi być dojrzałe. Na jagnięcinie rób zupy, a rosoły na wołowinie i indyku. AM z Nowego Jorku, mieszankę Paprzęckiego mogą stosować wszyscy. Iwi, skąd to zniecierpliwienie? Pani Kamiczek, jeżeli Pani gorąco poleca miksturę, to tak, jak dziewczyny radzą, proszę najpierw sprawdzić, jaki jest do tego mój stosunek. Ta miksturka może wzmocnić krew, ale daje silne osłabienie środkowego ogrzewacza. Pani Heleno z Bierzglinka, pozdrawiam, w Poznaniu też zimno i pada. Zapraszam jutro na kawę i ciacho. Pani Aniu, jaka konieczność wymaga, aby kobieta w ciąży zjadała ziółka pana Paprzęckiego? Nie umiem Pani odpowiedzieć, bo nie wiem, jakie jest niedomaganie. Kochani, wszystkie posty z 4.11 przepuszczam, wymieniacie w nich swoje myśli i refleksje, ale ja pomijam je milczeniem. Pani Magdo z Aachen, Pani list z 5.11 bardzo mądry. Panie Doktorze, miło, że Pan do nas zagląda. Proszę jednak pozwolić córce radzić sobie samej w jej trudnościach i zawirowaniach, zbyt mocno się nad nią nie rozczulać. Ona się musi nauczyć samodzielności. Natomiast Pańskie spojrzenie na odpowiedzi Firanki jest jednostronne, usiłuje Pan skłonić dziewczyny, w tym Firankę, do odpowiedzi udzielanych tak, aby to nie zaburzało spokoju Pańskiej córki. Tak się nie da. Córka ma pracować nad sobą tak skutecznie, by umieć akceptować odpowiedzi tych, którzy więcej od niej wiedzą i o które one zabiega. A w ogóle to dziękuję za miłe słowa. Pani Bożeno K., mam wrażenie, że Pani za mocno egzaltuje się cierpieniem dziecka. To cierpienie, w którym Pani teraz jest, musi Pani umieć przetworzyć na swoją siłę i mądrość, musi Pani umieć wyciągać wnioski, usuwać przyczyny, porządkować swoją emocjonalność i świadomość. Problemy dziecka czegoś Panią uczą. Proszę o tym nie zapominać. Powinna być Pani bardzo skupiona, bardzo wyciszona, a jednocześnie pogodna i ufna, że znajdzie Pani w sobie tyle tej mądrości, by dziecku pomóc. Sanatorium ja Pani nie radzę, ale zrobi Pani, jak Pani uważa. Pani Dario, piernika bez kefiru nie da się zrobić, bo nie byłby zrównoważony, a czarny salceson, raz na jakiś czas, dobrze dopieprzony i posypany innymi przyprawami. Ale raczej proszę unikać. Pani Jolik, Pani odpowiedź jest właściwa i dla Pana Doktora, i dla wszystkich obrażonych. Inko, babcia Zosia to moja mama, która nie żyje już od 20 lat. Góralką nie była, tylko lwowianką. Moniko z Łodzi, jak tam dojazdy do Warszawy? Miło, że się odzywasz. Pani Ostróżko, nie powinna przejść Pani kursu asertywności w związku z tą wprowadzką syna? Oj, bym radziła. Tak, Jagodo, dzięki Ci za mądre słowa, za wyjaśnianie forumowiczom rzeczy ważnych. No cóż, ale burza dalej szaleje. Pani Alicjo, nie będę nic dopowiadać od siebie, dziewczyny odpowiadają dobrze, tylko Pani musi się zdyscyplinować. Firanko, jeszcze raz Cię proszę, daj sobie spokój teraz z forum, skup się na swoim dużym brzuszku i sprawie, którą masz załatwić. Wszystko jest ok. Przytulam Cię mocno. Drogi De Mello, jesteś super. Dandelion, Ty się boisz pisać? A czemuż to? Pamiętaj, że wszystkie problemy z zatokami to problem zimnego żołądka, śledziony, trzustki. Widocznie jest to skutek wcześniejszych Twoich zawirowań. Spokojnie rób swoje, pij imbirówkę, rosoły, jedz czosnek, pomału się wszystko uspokoi, aa jutro przyjdź na ciacho:) Magdo z Aachen, oczywiście, każdego dnia można być lepszym niż wczoraj. Dandelion, nawet o tych trollach, które zalęgły się na forum, czytałam dzisiaj w Przekroju:) Moje kochane BOR-owiki, Darku, Jagodo, Renatko, Elu, Joasiu, Karolino, Grażynko, przyjęłam słuszność waszej intencji i decyzji, chcieliście bronić racji forum i Szefowej. Tylko już cicho, już ani słowa. Przypomnijcie sobie wykłady z kursu II, że w pewnych warunkach (...) nie da się polemizować i prowadzić dyskusji na argumenty. Trzeba po prostu PUŚCIĆ. Wtedy się porządkuje samo. Ale jeden warunek: nie może być w waszych sercach zacietrzewienia, a wiem, że nie ma. Kamilo z Wadowic, Ty się określ, bo nie każdy łapie, że Ty jesteś z Londynu. Pani Marysiu, żeby miała Pani spokojny obraz całości, proszę dokładnie prześledzić posty z ostatnich dwóch tygodni. Będzie Pani wiedziała bez wątpliwości, kto się nabzdyczył. Tak, Anito, wszyscy chcemy spokoju, nie martw się, na pewno będzie. Pani Inko farmaceutko, możemy zachowywać ostrożność przy zakrapianiu olejkiem kamforowym, ale wiem z doświadczenia, że jedna kropelka nigdy nie zrobiła szkody dziecku. Pani Elu Mat, emaliowanych obitych garnków nie używamy. Agiśko, kluseczki są ok. A jeżeli krwi ma Pani bardzo mało i miód pokrzywowy nie pomaga, proszę sięgnąć po ziółka pana Paprzęckiego. Jolik, cóż ja na to poradzę, że Twoje listy – takie mądre – a ci, którzy powinni, ich nie czytają. To oczywiste, że posty ukazują się z opóźnieniem, bo nie siedzę cały czas przed komputerem. Przerzucam je hurtowo. Pojawiają się oczywiście chronologicznie. Aido, masz rację, ja też nie wiem, co niektóre baby wkładają do garów. Ale ja nie sądzę, żeby ci, którzy autentycznie korzystają z forum, zniechęcili się tym zawirowaniem. Przeczekają. Pani Marto R., Pani również życzę spokojnego, radosnego:) rodzenia. Przy takich zapasach szybko Pani wróci do formy. Pani Magdo z Aachen, biały język to objaw zimna w organizmie, osłabienia energetycznego. Tutaj trzeba dłuższego czasu na odnowienie jang. Proszę szczególnie pilnować dziecka. Renatko, jak dobrze, że się odzywasz i rzetelnie odpisujesz, że nie zraziły Cię chimery innych dziewczyn. Miwi, oczywiście, że odpisujesz Pani Alicji mądrze. Anito, już tak nie tęsknij, jutro się spotkamy, a placki możesz zrobić i przynieść na czwartek. Pani Mysiu, nie uważam, że te bóle nóg to bóle wzrostowe. Raczej są to zawirowania wątrobowe. Proszę pilnować żywieniowej dyscypliny i analizować, po jakich posiłkach te bóle się pojawiają. Przypuszczam, że może to być po nadmiarze słodkiego, serów, kęsów owoców. Powinna Pani podawać imbirówkę i pilnować ciepłych kolacji – konieczne zupy. Marto R., przepisy akceptuję, żarcie może być pyszne:) Pani Ostróżko, oczywiście, ma Pani rację. Pani Bożeno, ponawiam propozycję, proszę zadzwonić jutro przed południem. Pani Anko D., za moich czasów na pleśniawki był pigment kupowany w aptece, dzieciaki były umazane od ucha do ucha. Ale myślę, że coś jest nie tak w Pani jedzeniu. Proszę się nad tym zastanowić, bo chyba karmi Pani piersią? Tajemniczy Nieznajomy, dziękuję za te piękne słowa. Pozdrawiam serdecznie
data: 2007.11.07
autor: Anna Ciesielska
ZAPROSZENIE
(by Oriah Mountain Dreamer, Indian Elder)

Nie chcę wiedzieć, jak zarabiasz na życie;
Chcę wiedzieć, czego pragniesz
I czy masz odwagę marzyć o wyjściu na spotkanie tęsknocie swego serca.

Nie chcę wiedzieć, ile masz lat:
Chcę wiedzieć czy zaryzykujesz, jak szaleniec szukając miłości,
swoich marzeń, przygody bycia żywym.

Nie interesuje mnie to, jakie planety rządzą twoim księżycem;
Chcę wiedzieć, czy dotknąłeś kiedyś środka swego żalu
czy otworzyłeś się na zdrady życia.
Czy też zamknąłeś się w skorupie przed strachem i dalszym bólem!
Chcę wiedzieć, czy możesz wytrzymać z bólem, moim i twoim,
Nie próbując go ukryć, rozproszyć, unicestwić.

Chcę wiedzieć, czy możesz żyć w RADOŚCI, mojej albo swojej
czy możesz tańczyć dziko i pozwolić ekstazie wypełnić cię od stóp po głowę
Nie upominając nas, abyśmy byli ostrożni, realistyczni.
Abyśmy pamiętali o ograniczeniach bycia człowiekiem.

Nie chcę wiedzieć, czy historia, którą mi opowiadasz jest prawdziwa;
Chcę wiedzieć, czy możesz rozczarować kogoś, aby być uczciwym wobec siebie samego;
czy możesz znieść oskarżenie o zdradę, nie zdradzając własnej duszy;
Chcę wiedzieć, czy możesz być wierny i przez to wiarygodny.
Chcę wiedzieć, czy możesz dostrzegać piękno nawet gdy nie jest ładne na co dzień,
i czy możesz czerpać życiodajne siły z jego źródła.
Chcę wiedzieć, czy możesz żyć z porażką, swoją lub moją
i nadal móc stać nad brzegiem jeziora, wołając do srebrnej tarczy księżyca, “TAK!”

Nie chcę wiedzieć gdzie mieszkasz albo ile masz pieniędzy;
Chcę wiedzieć, czy możesz wstać po nocy pełnej bólu i rozpaczy
zmęczony i rozdarty do głębi
i robić to, co trzeba dla twoich dzieci.

Nie chcę wiedzieć, kim jesteś ani skąd się wziąłeś;
Chcę wiedzieć, czy będziesz stać ze mną w środku ognia i nie wycofasz się.

Nie chcę wiedzieć gdzie, czego i z kim się uczyłeś;
Chcę wiedzieć, co zostanie z twojego wnętrza, gdy wszystko inne odejdzie;
Chcę wiedzieć, czy możesz być z samym sobą
i czy naprawdę lubisz tego towarzysza w momentach pustki.
data: 2007.11.07
autor: 
A jakby rzeczywiście okazało się, że to pleśniawki, to musi pani zadbać jeszcze o kilka rzeczy związanych z pielęgnacją piersi, ale to pozaforumowe kwestie. W razie czego proszę znaleźć doradcę laktacyjnego w swoim mieście lub napisać: adamiak.joanna@gmail.com
data: 2007.11.07
autor: Joanna - MamAsik
Anko D., któraś z pań miała taki problem. Wystarczy wrzucić do archiwum słowo pleśniawi i jest dokładny przypadek w poruszonym przez panią temacie opisany. Sprawdziłam przed chwilą. Taka odrobina wysiłku. Da pani radę. I proszę doszukać się przyczyny, pleśniawi są skutkiem nierównowagi. Warto wiedzieć dlaczego się pojawiły i czy są to na pewno pleśniawki.
data: 2007.11.07
autor: Joanna - MamAsik
Moje 3 tygodniowe dziecko dostalo plesniawek na jezyku, caly jezyk pokryl sie bialym nalotem, a teraz do tego doszedl tez nalot na wargach. Czy moze ktoras z Pan miala podobne problemy zdrowotne z dziecmi i czym je wyleczyla?
data: 2007.11.07
autor: Anka D.
Pani Ostróżko, gratuluje ostatniego słowa w tej dyskusji. Wygrała Pani scenę, jak mawia się w teatrze. Pozdrawiam dyniowo, bo pod tym znakiem w tę słotę umyka nam dzień.
data: 2007.11.07
autor: Natalia O.
Dziękuję jeszcze raz , za dobre życzenia i zainteresowanie niżej wymienioną.Zrobiły swoje.Dobra energia trafiła gdzie trzeba.Pozdrawiam absolutnie wszystkich .
data: 2007.11.07
autor: Bożena K
P. Aniu chcę się zapytać czy podawać Izie bakterie jelitowe. Bierze 2 antybiotyki dożylnie.Martwię się , żeby ją po szpitalu znowu przywrócić do równowagi .Diagnoza brzmi zapalenie opłucnej z wysiękiem w prawym płucu.Płuco przestało wogóle oddychać.Nie wiem co się przyczyniło do tego. Wcześniej miała anginę ropną z wysoką gorączką .Wyleczyła sie imbirówką , jedzeniem , rosołkami .PLukała się ostrożeniem, szałwią. Poszła do szkoły 2 dni i znowu gorączka , a po 2 dniach temperatury 39 stopni i szpital . Musiała się bardzo żle czuć , bo w nocy powiedziała mi że ...Ani nie napiszę co mi powiedziała . Bo mnie zmroziło.Więcej bym nie chciała tego usłyszeć .Rozumiem , że Pani nic mi tu nie doradzi,miałam już wszystko przygotowane do wyjazdu i wreszcie by ją Pani poznała.I galimatias, zawirowanie takie , że nic tego nie przebije.Pozdrawiam serdecznie i z lekka nacdzieją na słówko.
data: 2008.01.08
autor: Bożena K
Nie bardzo wierze w to że opóżniające się posty mogą w czymś bardzo zaszkodzic Jak ktoś ma dobrą wolę i da sobie chwile czasu na zastanowienie to nie nadyma się jak balon i nie dowodzi przez 2 tygodnie swoich "jedynie słusznych racji"Czasem lepiej nie walczyc o to Zeby miec ostatnie słowo.To dotyczy nie tylko forum ale także życia w realu.Ja mam wrażenie że odgłosy poprzedniej burzy jeszcze pobrzmiewają i chodzi właśnie o to ostatnie słowo .
data: 2007.11.07
autor: ostrózka
Anito i inni dyniomaniacy: ja wypróbowałam placki dyniowe a la ziemniaczane z naszego przepisu. Zamiast ziemniaków dynia na tarce, więcej cebuli, więcej przypraw i więcej mąki, bo dynia była raczej sypka, nie tak jak ziemniory. Ja dorzuciłam mąkę ziemniaczaną. Polecam. A oprócz tego robiłam jeszcze tartę dyniową na ostro wg przepisu Magdy Ciesielskiej na placek cebulowy. Ciasto wg przepisu z mąką kasztanową, a nadzienie to uduszona dynia w drobną kostkę z porami w piórka, przyprawiona jak na zupę dyniową, porządnie i ostro. Proporcje też zupowe czyli 1 kg dyni na 4 grubaśkie pory. Posypałam jakąś końcówką wędliny w kostkę i okruszkami sera. Polecam również. Było tak pyszne, że wtrąbiliśmy z mężem cały placek w jeden dzień. Wszystko było dobrze, ale uświadomiłam sobie, że mimochodem wprowadziliśmy tym samym po pół kostki masła... Ale chyba przyprawy i pory dały radę, bo zastoju nie było:) Smacznego!
data: 2007.11.07
autor: Marta R.
Witam wszystkich. Pani Aniu, mój młodszy syn (czterolatek) miewa nocne bóle nóg. Prawdopodobnie są to bóle wzrostowe. Ja bedąc dzieckiem niejedną noc miałam nieprzespaną właśnie przez bolące nogi. Nie wiem jak pomóc synkowi w takich sytuacjach jak budzi się w nocy z płaczem. Masuję mu wtedy nóżki i niekiedy jak ból nie jest silny udaje się mu zasnąć. Ale ostatniej nocy masaże już nie pomogły. Musiałam podać mu paracetamol. Starszy syn (10 lat) też przechodził takie bóle nóg jak był mały. Jeszcze do tej pory zdarza się niekiedy że narzeka w nocy. Na kuchni pięcioprzemianowej jesteśmy pół roku. Pozdrawiam ciepło.
data: 2007.11.07
autor: Mysia
Agiśko, smaczny jest Twój pomysł na kluski dyniowe. Mam kilka dyń w domu, które się do mnie uśmiechają i póki co robią za jesienne dekoracje. Jak Pani Ania przepis przyklepie to sobie zrobię:) Myślałam ostatnio o plackach dyniowych, robionych jak ziemniaczane. W internecie znalazłam kilka przepisów, na słono, na słodko, a także z imbirem i cynamonem. Jak je wypróbuję dam znać. Pozdrawiam serdecznie. Ukłony dla Pani Ani. Stęskniłam się już za Panią. PS Renatko, cieszy moje serce Twój dzisiejszy post, w Twoim najlepszym stylu. Buziak dla Ciebie*
data: 2007.11.07
autor: Anita
Pani Alicjo chyba jest pani pod ogromnym wpływem rodziny no i lekarzy chyba też a przecież to Pani dziecko i Pani wie co jest dla niego najlepsze. Chyba sie Pani zamotała a taka za dogłębna analiza wszystkiego też nie jest dobra. Ja też kiedyś przesadziłam w niektórych składnikach i moje dzieci maja sie dobrze. Starszy np. potrafił w wieku dwóch lat wypić całą szklanką imbirówki i dopiero na konsultacjach dowiedziałam sie że to jednak ciut za dużo dla takiego malucha. Przynajmniej dzisiaj nie ma z nią problemu. Czas najwyższy odzyskać pewność siebie. Niech sie Pani nie załamuje tylko ugotuje małemu rosołek cielęco-indyczy, delikatny to będzie najlepsze dla niego lekarstwo. Na te uszy to na pewno imbirówka pomoże. Mam tez jeszcze jeden sposób na uszy, mianowicie biorę dwie spore kule waty i kropie je nalewką bursztynową i przykładam do uszu a na to czapka. Ból mija bo to fajnie rozgrzewa, tylko trzeba uważać z jej ilością bo ona w końcu na spirytusie jest robiona. Niech Pani "wrzuci dziecko w najwyższe jedzeniowe wibracje" jak to napisała fajnie Joasia a wszystko sie ułoży. Pozdrawiam!
data: 2007.11.07
autor: Miwi
Alicjo, za dużo w Pani zamartwiania się o dziecko. Luz blues – nie pamięta Pani? Akceptujemy dzieci chore i zdrowe. Trochę brakuje pani pewności, że to co robi jest słuszne, że wystarczy dziecko pilnować i dyscyplinować w jedzeniu, a na pewno będzie wszystko ok. Pisze Pani , że mąż i rodzinka naciskają, żeby dziecku dawać mleko, ale to Pani wcale nie ma pewności siebie czy niepodawanie mleka dziecku jest dobre. Prosiłam, żeby zajrzała Pani do archiwum i poczytała na temat wapnia, było o tym pisane. Nie rozwiało to wątpliwości? Dziecko mleka nie może dostawać. Żadnego. A tym bardziej dziecko osłabione, które ma chore zęby, bladą twarz, czy problemy z uszkiem. To są właśnie skutki podawania mleka oraz być może innych błędów żywieniowych. Mleko ma naturę niestety wychładzającą. A pani niestety nie chce i nie umie z niego zrezygnować i nadal twierdzi w swoim poście, że krowie odstawiła, ale kozie dla spokoju ducha zamierza podawać. Proszę tego nie robić. Marchewką niech się pani nie przejmuje, ta na pewno dziecku nie szkodzi, choć jak ze wszystkim można przewalić, nie sądzę jednak że to ma miejsce. Swego czasu pytała Pani o rosół, udało się ugotować ? Podam mój przepis, robię delikatny ze względu na dziecko. Przepis na 5 l czystego rosołu, więc wrzątku musi być więcej, to oczywiste. Kurkuma, tymianek, kminek cały po łyżeczce, 0,5 kg szponderka wołowego czyli żeberka, 1 rostbef ( mogą być 2 rostbefy zamiast 1 szponderka, jeśli ktoś lubi mniej tłusty rosół lub gicz cielęca lub inna kość cielęca np. od kotleta lub kawałek gęsi, albo w smaku gorzkim kawałek jagnięcinki np. od comberka), 2 skrzydła indycze, liść laurowy, kilka ziaren ziela angielskiego, po łyżeczce płaskiej imbiru, pieprzu białego, kolendry całej,4 całe duże cebule, 4 duże ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę, łyżkę czubatą soli, łyżeczkę warzywka, pęczek natki pieruszki, łyżeczka rozmarynu, gotuję 2 h, potem wrzucam 4 marchewki i 1 pietruszkę i gotuję kolejną godzinę, potem robię jeszcze kolejne kółko 5 smaków dodając w kwaśnym bazylię ( do rosołu nie dodajemy cytryny czy masła ) i w gorzkim wrzątek, żeby rosół nie był zbyt intensywny. Kończę oczywiście na ostrym ( najczęściej jest to pieprz czarny, który dodaje każdej potrawie smakowitości ) lub dając np. jeśli rosół jest już wystarczająco ostry listek laurowy. Przepis jest ok., rosół wlewam do wygrzanych słoików, może stać 2 tyg i nadal jest pycha.Ukłony
data: 2007.11.07
autor: Rene
Magdo z Aachen, spojrzeć na jęzor czasem możesz, ale oczywiście wyluzować. Biały w tym miejscu to wyziębione wnętrze, środkowy ogrzewacz. Grzej małą czosnkiem, właściwym jedzeniem, kwaśne w ilości minimum, rosołek, w końcu język też wydobrzeje. U mojej Zuzi w miejscu śledziony jest nadal bruzda i pęknięcia, ale widzę, że pęknięcia zaczynają zanikać. Dasz radę dogrzać swoją małą . Byle było ciepło z zewnątrz i w środku. To gotowanie z dziećmi to fajny pomysł, w naszym domowym przedszkolu 2 trzylatki też mieszają w garach, udają że przyprawiają, przyjemnie się na to patrzy.
data: 2007.11.07
autor: Joanna - MamAsik
A ja mam znowu pytanie odnosnie jezyka. Obiecuje, ze po raz ostatni:)Moja starsza corka ma b. bialy, nawet nie blady tylko bialy, ale bez zadnego nalotu. Szczegolnie srodek, czyli sledziona i zoladek. Bledow chyba nie popelniam teraz za duzo, bo mlodsza ma rozowiutki, a moj tez sie poprawia. Czy moglabym jakos jej pomoc dodatkowo? A moze po prostu nie patrzec na jezyk i wyluzowac?
Pozdrawiam pytajaco
data: 2007.11.07
autor: Magda z Aachen
Pani Aniu, mam dobre wieści odnośnie mojej cielesnej powłoki:) Wszystko się ustawiło jak najlepiej. "Zaangażowałam" anioły i wspólnie daliśmy radę. I dzidzia jak trzeba i moje wyniki. Czekamy więc spokojnie i z uśmiechem na rozwiązanie, które, jak wszystko wskazuje, odbędzie się w cudownym miejscu, z właściwymi ludźmi dookoła, z poszanowaniem kobitki i bobasa. Cały czas uzupełniam zapasy w lodówce. Już nie ma w niej miejsca na nic, tyle słoików napchałam:) A klopsów to tyle naraz na oczy dotąd nie widziałam:) Narobiłam z 4 rodzajów mięs w różnych kombinacjach, jak na wesele:) Pozdrowienia
data: 2007.11.07
autor: Marta R.
Dziekuję pani Ince za odpowiedż. Smaruję małemu dookoła ucha i zakrapiam wacik olejkiem kamforowym, bo też mi sie obiło o uszy ,ze nie powinno się zakrapiać.Tylko ten wacik ciągle wypada.Dzisiaj miałam ciężki dzień bo zobaczyłam,ze stopy mojego dziecka są dziwnie żólte od spodu.Twarz też mi się wydaje jakoś blado żółta już od dłuższego czasu.Strasznie się zamartwiam czy coś się nie dzieje z wątroba a może te nerki.Zastanawiam sie czy może za dużo marchewki(ale wszystko robię zgodnie z przepisem i marchewki są małe), jest w zupce codziennie, a mały zjada całą porcje.Moze ktos miał taki problem.Dobrej nocy.
data: 2007.11.06
autor: Alicja
Aido, ta dyskusja nigdy się nie skończy, bo wpadają znienacka takie osoby jak Pani i na nowo ją rozdmuchują. To już było i sie skończyło i koniec. Wszystko ma swój czas, a Pani nie było tam wtedy, kiedy to sie toczyło, Więc teraz już cisza!
A smaki to rzeczywiście, WSZYSCY chyba źle dodają. Pyskówki szły w te z z powrotem, z poziomu na poziom, obrażali się wzajemnie. Żadna ze stron nie wykazała się powściągliwością.
data: 2007.11.06
autor: Natalia O.
Opowiem Wam cos pocieszajacego. Ostatnio znajomi mojej corki b. lubia do nas przychodzic. A wiecie co jest dla nich tak pociagajace? WSpolne robienie posilkow. Zawsze planuje jakies danie przy ktorym dzieci moga sie wykazac: np. tarciem, mieleniem, mieszaniem itp. I ta atmosfera przygotowywania bardzo je pociaga. Ja tez sie ciesze, bo mam mniej pracy:) No i przypomina mi sie dziecinstwo. A pozniej nagroda dla nich jest wspolne zjadanie tych smakolykow. Polecam goraco ten sposob na zorganizowanie dzieciom czasu w te dlugie, zimne, ciemne jesienne popoludnia. Pozdrawiam wszystkich cieplo
data: 2007.11.06
autor: Magda z Aachen
Przez rok wypowiadam się po raz trzeci więc nie nadużyję gościnności jeśli dopiszę jeszcze jedną refleksję. Nowy Styl Życia jakim jest dochowanie "wierności" zaleceniom Pani Ani poszerza horyzonty a nie je zawęża to przecież zwykła chemia organizmu więc tym bardziej o co ta dyskusja?
Nie bez powodu przed chwilą napisałam, że w ten sposób odstraszycie kogos kto zajrzy pierwszy raz, bo znam taki fakt. Długo musiałam tłumaczyć, że to jakieś chwilowe zamieszanie. Dla osób które być może mają mniej czasu żeby szusować po takim forum wystarczy teraz zajrzeć żeby więcej nie wrócić!!!
Jeżeli to forum ma być psychologiczną grupą wsparcia to niech tak zostanie jak było, a resztę gumką myszką. Ale może już czas na zmianę? Czy nie czujecie Panie frajdy, że jest takie forum na którym można znaleźć ciekawe informacje nie tylko o przysłowiowej marchewce( nie obrażając marchewki)? Jak spojrzeć znad tego garnka to jest wiele ciekawych tematów i zdarzeń o których można wspomnieć i do tego gorąco namawiam. Ponawiam prośbę nie psujcie ale budujcie. Pomilczcie, nabierzcie dystansu do siebie, do otoczenia do marchewki i wróćcie odświeżone i mądrzejsze, żeby radzić początkującym. Pozdrawiam.
data: 2007.11.06
autor: Aida
Agiśko, na pewno te kluseczki dyniowe są przepyszne, ale według mnie chyba trochę za dużo smaku słodkiego. Może się mylę, ale Pani Ania zapewne wypowie się na ten temat. POzdrawiam gorąco!
data: 2007.11.06
autor: mamaa
Jolik, ja się nie złoszczę...nie stać mnie na to... Ja mam widzisz, odwrotnie, niż Ty. Wkręcam sie w temat, jak społecznica, nawet gdy mnie nie dotyczy i potem obrywam za to. A trzeba cicho było siedzieć! Ale dowiedziałam się przy okazji, że mam niskie poczucie wartości i muszę korzystać z męża, żeby sobie ją podnieść... że jestem karą dla samej siebie...że moje pisanie jest niepotrzebne i że nie mam szacunku..ale, to już dla mnie skończony temat.
Masz rację z tymi opóźnieniami postów, w ogóle to słowo pisane jest trudne, szczególnie dla odbiorcy, stad powyższe opinie o mnie, o Oli... Chciałam teraz Tobie odpisać, skoro zadałaś sobie trud do mnie coś powiedzieć i poświeciłaś mi kilka swoich myśli. Dziękuję więc (A Ela mnie zaraz pewnie zruga za brak konsekwencji i tak się będziemy ciągle nakręcać). Pozdrawiam
data: 2007.11.06
autor: Kamiczek
Przepraszam, czy aby napewno Panie dobrze pilnujecie co i w jakiej kolejności wrzucacie do garnków? Mam poważne obawy, że nie i stąd ta absurdalna i zbyt długo trwająca dyskusja. Doprawdy żenada. A tyle ciekawych rzeczy wokół i na świecie. Przecież odstraszycie osoby którym ta ważka wiedza opracowana przez Panią Annę Ciesielską może niejednokrotnie uratować życie (mnie uratowała) a zdrowie to już nie wspomnę ilu ludziom. Nie mnie pouczać kogokolwiek!!! ale ostatnio ilekroć zajrzę żeby się czegoś nowego dowiedzieć czytam jakieś pyskówki. Czekam na post Pani Ani ale w swojej mądrości milczy to oczywiste. Pozdrawiam wszystkich serdecznie i bardzo proszę nie psujcie. To forum też powinno się rozwijać a nie "dreptać".
data: 2007.11.06
autor: Aida
I jeszcze jedno. Wezcie pod uwage, ze posty ukazuja sie z opoznieniem. Zdarzylo mi sie nie raz, ze post, ktory pisalam wydawal mi sie odpowiedni w stosunku do tego co czytalam, a kiedy widzialam go pozniej na forum byl tak jakos ni w piec ni w dziewiec, bo poprzedzalo go iles tam innych postow, ktorych wczesniej nie mialam okazji przeczytac. A to naprawde potrafi czasem zmylic jesli chodzi o czyjes intencje.
data: 2007.11.06
autor: Jolik
Dopisuję się.
data: 2007.11.06
autor: małgoś
Porobilo sie juz tak, ze chyba tylko p. Ania moze tu pomoc :(. Kamiczku, nie zlosc sie na mnie. Ja Ci tylko podalam swoj przepis na spokoj. Jak cos mnie razi, to staram sie nie wkrecac dalej w temat, tylko znikam na troche jak przy nieszczesnym temacie spodnic :(. Cos mnie urazilo, zniknelam z forum na pare dni i tak sie ulozylo, ze zrozumialam DLACZEGO MNIE to urazilo. Wiem, ze gdybym kontynuowala temat, to wyszlaby tez niezla wojna z tego :). Po prostu, trzeba wiedziec kiedy odpuscic i poczekac az zycie samo przyniesie rozwiazanie. To trudne, wiem. Zwlaszcza gdy czlowiek sie czuje zlekcewazony, ponizony itp. Ale jesli ja sie tak zaczynam czuc, a mam pod tym wzgledem duzo doswiadczen, to obecnie zastanawiam sie DLACZEGO JA TAK TO ODEBRALAM. I obstaje przy swoim, ze TEN TEMAT (odbioru wypowiedzi innych osob) przerobilam. Choc w innych tematach moze to Ty jestes bardziej zaawansowana :). Kazdy po prostu przerabia pewne rzeczy we wlasciwej MU kolejnosci. Czekam niecierpliwie na p.Anie, nawet jesli mi sie dostanie za spodnice :).
data: 2007.11.06
autor: Jolik
Witam wszystkich serdecznie :) Chciałam się podzielić przepisem na przepyszne i mam nadzieje zdrowe kluseczki dyniowe.Moje dzieciaki zajadają się nimi od kilku dni.
1 kg dyni ugotowac na parze, podusić, rozetrzeć lub zmielić, dodaj jajko, mąki kukurydzianej, imbiru, szczypte soli, mąki pszennej i na koniec szczyptę kurkumy. Nie piszę celowo proporcji bo robiłam na oko :). Wrzucam na nieco osolony wrzątek jedna kluseczkę i sprawdzam czy maja właściwą konsystencję. Podaję albo z roztopionym masełkiem z tartą bułką i szczyptą miodu, albo z różnymi sosami. Smakują zarówno na słodko jak i na ostro. Świetne też są odsmażane na masełku. Mam nadzieję, że Pani Ania wypowie się czy kluseczki są ok. Z niecierpliwością też czekam na odpowiedź Pani Ani w sprawie niskiego poziomu hemoglobiny, bo mnie niestety też dopadł ten problem:(.Pozdrawiam bardzo serdecznie wszystkich.
data: 2007.11.06
autor: Agiśka
Pani Aniu-chcę zapytać,prawdopodobnie naiwnie,czy w garczku emaliowanym z odbitą emalią w środku można gotować? Mam duży,piękny rosołowy gar,z brązowym środkiem,w którym ostatnio ,niestety,wyskoczyło obtłuczone z emalii kółko wielkości dwu groszówki.Jest to prawdopodobnie efekt "pomocy"w myciu garczków przez mojego syna.Serdecznie pozdrawiam.
data: 2007.11.06
autor: Ela mat
No to już teraz razem "radośniej odbierajmy świat". Mamy tyle możliwości...
data: 2007.11.06
autor: elaq
Czy Wy odżywiacie się rzeczywiście wg pp???? Skąd w Was tyle złości i negatywnych emocji? Wypilibyście imbirówki i dalibyście spokój.
data: 2007.11.06
autor: Urszula
Zamiast w dół spójrzmy w górę...i "Cieszmy sie z tego, że wiemy, jak sobie pomóc w poprawianiu samopoczucia, w radośniejszym odbieraniu świata, w regenerowaniu sił, ogrzewaniu zmarzniętych stópek. Z radością pędźmy przez naszą deszczową złotą polską jesień do świątecznego nastroju."
data: 2007.11.06
autor: Anita
Do Pana Darka:"Potrafisz chodzić po wodzie? Nie, nie jesteś więc lepszy niż zwykłe źdźbło trawy. Potrafisz latać? Nie różnisz się więc niczym od zwykłej muchy. Podbij swoje serce. Wtedy może staniesz się kimś".
data: 2007.11.06
autor: Ansari z Heratu
ja też pragnę się dopisac
data: 2007.11.06
autor: ostróżka
Zapomniałam sie podpisać pod postem do Pani Alicji.
data: 2007.11.06
autor: Inka
Pani Alicjo,nie wiem co na to Pani Ania ale według mojej wiedzy jako farmaceutki małym dzieciom nie wkraplamy olejku kamforowego do ucha lecz smarujemy nim wokół ucha ewentualnie na wacik.Olejek kamforowy jest "za ostry" na delikatną błonę ucha oraz skórę dzieci.Pozdrawiam.
data: 2007.11.06
autor: 
Jeszcze jedno, i chyba już ostatnie, nie ma we mnie NIC Z BESZCZELNOśCI, kłaniam się każdej sprzątaczce i robotnikowi z którymi mam do czynienia, mam szczególne poważanie dla tak zwanej głupoty, która mnie właśnie najwięcej nauczyła. Ale dziś doszłam do wniosku, że jest we mnie chyba pewna satysfakcja z tego, ze utarłam nosa tym, co tak chętnie używają słów: głupi, wyższy poziom, wyższa świadomość. A nowe forum z pewnością zostanie założone jak Pani Ania to wszystko przeczyta. Też jestem za tym żeby się nawzajem adorować. Z poważaniem
data: 2007.11.06
autor: ola
-
data: 2007.11.06
autor: Firanka (podpis)
A może stwórzcie sobie nowe forum i adorujcie się wzajemnie. Coraz mniejszą mam ochotę na czytanie Waszych wypowiedzi. Może większość czytających odetchnie z ulgą.
data: 2007.11.06
autor: Zocha
Chciałabym dyskretnie zauważyć, że w poście, pod którym podpisał się p. Darek ocenia się mnie jako BEZREFLEKSYJNą I BESZCZELNą! Ludzie, ja już w tym momencie przestaję Was rozumieć. A przecież było już wiele postów pojednawczych i kończących temat, prawda? Mówicie o pokorze, pojednaniu, wyższej świadomości, porządku... bądźcie konsekwentni. *** No dobra, to jestem GłUPIA, BESZCZELNA, NIEZRóWNOWAZONA, i co jeszcze chcecie to sobie dopiszcie. Niestety miałam rację - ja BYłAM TYLKO ISKRą NA TO PALENISKO. Dzięki jednemu głupiemu pytaniu (o NIEUŚWIADOMIONEJ INTENCJI - zajrzyjcie do mojego posta z wyjaśnieniami) wylazło z Was to wszystko. Ale stało się, Wasze poziomy chyba nie runęły, co? Świat się nie zawalił? Emocje normalna sprawa wszędzie. Czy nie można po prostu - mówiąc gwarą - zapić, zapomnieć? Dandelion, Kamila, Karolina, Magda z Aachen - jesteście równe babki, podpisuję się pod Waszymi postami. Uściski dla wszystkich
data: 2007.11.06
autor: Ola
Kochani, polecam Wam i Pani Ani świetnę bajkę pt Ratatui, o szczurku który wspaniale - choć nie pięcioprzemianowo - gotował. Był w niej i szafran i bazylia, kuchenki gazowe i wielkie gary. I kilka perełek mądrości o życiu i gotowaniu:). PS Także jestem za tym by nie toczyć bitew na tym forum, by móc zaglądać tu z radością, by czegoś nowego się dowiedzieć, nad czymś zadumać, spróbować nowego przepisu, czy po przeszukaniu archiwum (!) w tę i z powrotem zapytać dobre dusze o pomoc czy wsparcie. Ukłony.
data: 2007.11.06
autor: Anita
Rzeczywiście, ludzie z zewnątrz czytają i co widzą? Podział. Krzyki o pobudzonym "egolu" wyrzucane przez kogo? Przez tych, którym egol właśnie każe bronić swojego terytorium. Karolino, wstydzić się powinni wszyscy...bez wyjątku, z samej góry drabinki aż do samego dołu. Dziewczyny (może Panie?) są karą dla siebie? Mocno powiedziane, odważnie. A tak w ogóle, to nie wypada po zakończonej dyskusji wpadać i jeszcze dokładać tym, co już przeprosiły i się wycofały i siedzą cicho.
data: 2007.11.06
autor: Parys z Wrześni
Jestem sercem z tym co napisaliście. Obserwowałam z zaciekawieniem całą bitwę (jakby tego nie nazwać)w zaciszu wygodnego fotela. Jednak niesmak narastał, to przecież nie chodzi o to abyśmy się nawzajem prowokowali i targowali. Jestem spokojna, że wróci na forum porządek .
Pozdrawiam Was serdecznie i Rene i Elunię i Firankę, której nie znam a jest mi bliska sercu.
data: 2007.11.06
autor: Gabryśka z Kołobrzegu
Kochani
A może pora zostawić w spokoju komputery i wrócić do gotowania. W garnkach można zdziałać cuda....
pozdrawiam serdecznie i wracam do kuchni :)
data: 2007.11.06
autor: Ania M. z Rudy
Marysiu nie ma żadnego tła jest za to życie i ja się nie zgadzam żeby ktoś mój osobisty kontakt z WAMI wszystkim zaśmiecał targowiskiem próźności. Pani Ania wiele razy mówiła o powściąganiu emocji... Nie raz wiele osób pisało - zobaczcie o ile teraz macie łatwiej o ile więcej jest informacji i więcej NAS i forum i wspólna pomoc ale czy taka? Powstał cyrk na kiju i wywaliło szambo. Do pewnego momentu czytałam bez emocji a później zrobiło mi się wstyd... Za Kamiczka za Olę i za wszystkich tych którzy zaczęli się tłumaczyć... Wstyd bo Pani Ania będzie to czytać... Dziś to nie mój problem każdy wie za co ma się wstydzić a za co nie. Winy nie ma bo nie mnie oceniać a karą jesteście sami dla siebie (co nie załatwione i tak do Was wróci-powodzenia)Jestem daleko od Poznania wielu z Was widuję tylko kilka razy w roku i ten kontakt - dla mnie codzienny jest bardzo WAŻNY. To co się stało pokazało mi jak bardzo ważny. Marysiu jeśli jak piszesz jeszteś ostatni raz na forum to Twoja sprawa - nie będę Cię prezekonywać co jest dla Ciebie dobre a co nie. Żeby zmienić swoje życie trzeba determinacji, żeby ujarzmić egola trzeba determinacji, dziewczynom które teraz walczą z zatokami (jak ja dwa lata temu) trzeba determinacji ale też pokory nawet do hasła "głupie" a zwłaszca do hasła "świadomość" dotyczy to wszystkich a zwłaszcza tych którzy z tematem zaczynają i jak widać po ostatniej burzy nie umieją powściągnąć swojego rydwanu, ani odpuścić ani nawet słuchać i usłyszeć. Pozdrawiam WSZYSTKICH tak czy inaczej PS. Dziewczyny z zatokami - spokój, żarełko i aspiryna, ostrożeniem obmywajcie paszcze. Ja później smarowałam się kremem i w czpce szłam do łózia (nie wychodziłam rano bez czapki - oczywiście innej z domu. Schodziło, schodziło a w tym roku cisza:) się trzymajcie:)Dendalion odpuść będzie ok a z L4 rób tak jak Ci serce dyktuje a nie rozum sama wiesz doskonale:) Jestem z Tobą:)
data: 2007.11.06
autor: karolina
A może po prostu nie reagujmy na prowokacje...? Róbmy swoje., a przecież wiemy jak.Pani Ania napisała w swoich książkach,że nie możemy narzucać swojego (naszego) myślenia. Każdy musi dochodzić" osobiście do wielu prawd oczywistych.Nie ma nic na siłe.I spoko.Pozdrawiam serdecznie.
data: 2007.11.06
autor: Barbara
Też chcę takiego forum, jak było kiedyś! Bez obrażania, bez kategoryzowania ' to głupie, to mądre'. Takiego, na kórym świadomosć się czuje, a nie o niej krzyczy i wygłasza wykłady...Można wyrzucić tych "głupich", ale...kto będzie wtedy tłem dla tej wyższej świadomości?
data: 2007.11.06
autor: Marysia oststniraznaforum
Kaamilo z Wadowic - dzięki.No właśnie tez tak jakoś "azjatycko" wyglądam.To mnie przeraziło dziś rano.Ale twój post mnie rozbawił w sensie pozytywnym :) - jakoś tak inazej jak się wie ,że ktos inny ma podobnie.Trzymaj się!!
data: 2007.11.06
autor: Dandelion
Pani Ostróżko, ma Pani rację, gadam jak kwoka. Przepraszam Panią, że skupiłam się na pierwszym poście a nie na tym drugim, który powinien być dla mnie ważniejszy. No, bo jest. Przepraszam też pozostałych forumowiczów i Panią Anię za zawirowania i toksyczną atmosferę, jakie spowodowałam na forum.
data: 2007.11.06
autor: Kamiczek
Dandelion, no wlasnie z tym samym sie teraz zmagam. Z nosa sie leje (w tyle gardla), boli lepetyna a wczoraj wstalam podobna do Azjaty (oczy spuchniete na super maxa). Czuje, ze zatoki zmieraja. Ja wiem, ze to z powodu roznych zawirowan (emocje - mnostwo negatywnych emocji+ przemarzniecie). Jedyne rozwiazanie to dalej spokojnie robic swoje i dyscyplina.
Zadnego slodkiego (bo nasila to nasz stan), imbirowa, rosol, owsianka, czosnek i chyba nic innego.
Mam nadzieje, ze szybko przejdzie.
W sprawie sporu. Hmmm, faktycznie, ega zostaly dotkniete. Polalo sie troche uszczypliwosci. Nauka,ktore z tego wynosze: granica pomiedzy broniniem tego, co uwazamy za sluszne, 'nasze', a zwykla pycha jest cholernie cienka. Dlatego tak czesto mam problem z bronieniem siebie. Bo nigdy nie wiem, kiedy przekrocze granice.
Jesli chodzi o to, ze jestemy wspolwlascicielami tego forum i my o nim decydujemy- zgadzam sie w 100%. Pomyslcie dziewczyny, jesli ktos z zewnatrz do nas zaglada- a tak sie przeciez zdarza, to co sobie pomysli o naszej filozofii? Kolejny bubel. Mowia o milosci, akceptacji, zrozumieniu i daja sobie po pysku na forum. W nikogo nie pije -sama mam swoj ogrodek i chociazby w domu na codzien przekonuje sie, jak to w co wierze jest trudne do wprowadzenia w zycie.
Dolaczam sie do protestu. Jestesmy za nas i za nasze forum odpowiedzialni.
data: 2007.11.06
autor: Kamila z Wadowic
Kochani, TO MY MUSIMY WYZNACZYĆ GRANICE TEGO FORUM! Do tej pory całą odpowiedzialnością za to obarczaliśmy Szefową, powoływaliśmy się na Jej autorytet. Ale to Forum jest także nasze, my też mamy swój autorytet i prawo do tego żeby określić w jakiej przestrzeni chcemy się wypowiadać, a kiedy przestrzeń ta jest naruszona powiedzieć DOŚĆ! Do tej pory grzecznie przekonywaliśmy, że to nie miejsce na agresję, uszczypliwość, celowo zadawane głupie pytania. Pojawiały się takie listy jak Pani Ostróżki, która sercem ujrzała łkającego egola pani Kamiczek i celnie wypunktowała pokrętność postu o mężu muzyku - którego podstawą było niedowartościowanie samej pani Kamiczek. A jednak zabrakło pani Ostróżce odwagi czy raczej popadła w skrupuły i... zaczęła się tłumaczyć, przepraszać, kulić się. Tak samo wielu z nas. I sprawa potoczyła się dalej. Wielu z nas próbowało samodzielnie pokonać obudzone demony, ale jakoś demony ciągle wracały... Dlatego nadszedł czas by RAZEM POWIEDZIEĆ BASTA! Nie musimy z tym czekać do środy i odpowiedzi Szefowej. To forum to nie miejsce dla osób bezrefleksyjnych, zadających celowo prowokacyjne pytania do czego tak bezczelnie przyznaje się pani Ola. Szanujmy więc czas, który Szefowa poświęca nam odpowiadając na listy. TO MY MÓWIMY STOP GŁUPOCIE, AGRESJI, NIEKONSEKWENCJI. MY DECYDUJEMY TERAZ ŻE NIE WPUSZCZAMY NA FORUM NEGATYWNYCH ENERGII ANI OSÓB, KTÓRE NISZCZĄ TO CO WYPRACOWYWALIŚMY POD OKIEM SZEFOWEJ PRZEZ LATA. Już nie każdy/każda z osobna, ale RAZEM STAJEMY MUREM i MÓWIMY DOŚĆ!!! Jeśli inne osoby chcą się dołączyć, proszę się dopisać. Szczególnie Ty Firanko - zamiast się kajać - przemyśl o co tu chodzi.
data: 2007.11.06
autor: Darek, Jagoda, Rene, Ela, Karolina, Joanna MamAsik, Grażynka z Lubonia
No dobra - jednak sie wypowiem.Na forum zalęgły sie trole internetowe - to sie na kazdym forum zdarza.Może jesienia częściej - my powiemy,że śledziona,a ci co świętuja Halloween - że to po prostu taki czas gdy złe duchy wychodza i sa upierdliwe.Może nas podburzają.:)Wklejam linki do klasyfikacji trolli internetowych - w sumie pokazuje to - w żartobliwy sposób jak ludzie funkcjonuja w necie.{http://trole.joemonster.org/}.Komunikacja na forach to - w świecie zaawansowanych technologii jakaś forma komunikacji ogólnoludzkiej.Kiedys myślałam,że to namiastka.zmieniłam zdanie - kłocimy sie - to normalne.Szkoda,ale zdarza sie.Może lepiej byłoby naprawde zignorować i nie odnosic sie juz więcej do tego?
data: 2007.11.06
autor: Dandelion
A ja mysle, ze powoli wszystko wraca do normy. Czas moze na chwile zadumy, ugryzienie sie w jezyk i usmiechniecie sie? Sprobowalam wczoraj tego sposobu i... zadzialal. Zamiast denerwowac sie na dziecko, ze nie chce grzecznie lezec, usiadlam przy nim i zaspiewalam kolysanke. Meza troche przywolalam do pionu, ale zaraz po tym poprawilam sie i przytulilam go. Dzisiaj rano nie nakrzyczalam na starsza, ze rozlala zupe, tylko usmiechnelam sie do niej i powiedzialam, ze mi sie tez zdaza. I wszystko jakies zrobilo sie prostsze, radosniejsze i nawet moje rece jakby zbladly. A wiec usmiechnijmy sie moze do Oli i Kamiczka? Bo to fajne dziewczyny. Jak i Wy wszyscy. Dziekuje Wam, ze jestescie
data: 2007.11.06
autor: Magda z Aachen
Trochę już sie boje tu cokolwiek napisać,więc skieruje swoje pytanie bezpośrednio do Pani Anny.Jestem na PP od dawna,bezpośrednim bodźcem były przewlekłe zapalenia zatok,miałam nawet - przed przejściem na PP oczywiście,operacje zatok(przynosowych).Mimo przestrzegania PP,to nawraca ciągle - ale "choroba" po przejściu na PP zawsze przebiegała znacząco lżej i krócej - zapchany nos,lekkie bóle głowy,dyskomfort - i tyle .No, w każdym razie poprawa znacząca.Za każdym razem kiedy to nawraca - stosuje nasze sposoby.W lutym poradziła mi Pani aspirynę 2 razy dziennie i rosołki.No i tak robie - od piątku.Niestety,dziś obudziłam sie z mocno opuchnięta twarza wokól oczu i nosa i ropniem u nasady nosa.Ostrożen juz sie robi,ale martwię sie ta opuchlizna - taka miałam tylko po operacji.No niestety - muszę chodzić do lekarza ,żeby mieć L4 na całe to kurowanie i boję sie gdzie mnie wyśle jak mnie zobaczy - naprawdę nie wyglądam dobrze.Na razie kazano mi zrobić prześwietlenie zatok,które odwlekam i odwlekam.Co jeszcze mogę zrobić?I co oznacza opuchlizna?
data: 2007.11.06
autor: Dandelion
Niektórym wolno wszystko, innym nie...milczenie jest złotem, tak, jak komuś coś niewygodne. Też mi się to znudziło, bo na zbyt wiele moich pytań dostalam szorstkie, lekceważace odpowiedzi. Rzadko się odzywam na forum od tego czasu, ale czytam regularnie.I powiem Wam, że zrobilo się okropnie. I to niekoniecznie za sprawą tych "mniej świadomych"
data: 2008.01.08
autor: Marysia
Gdy mędrzec wskazuje księżyc głupiec widzi palec.
data: 2007.11.06
autor: De Mello
tu już nie ma nic anielskiego, ani nawet po ciesielsku. Stała czytelniczka, ale chyba już nie....?
data: 2007.11.06
autor: 
Kamiczku gratuluję ego - jestem pod coraz gorszym wrażeniem...Ja też wyłaczam się na amen - milczenie jest złotem - przynajmniej niektórzy tak mówią... Pozdrowienia
data: 2007.11.06
autor: karolina
OD FIRANKI: MOI DRODZY FORUMOWICZE! Z POWODU TEGO ŻE KAŻDY MÓJ KOLEJNY POST DOPROWADZA DO ESKALACJI KONFLIKTU i osoby które miały intencję go wyciszyć również albo zostały obrażone albo same uległy poirytowaniU CHCIAŁAM PAŃSTWA WSZYSTKICH PRZEPROSIĆ. Ale i zaapelować o prawdziwe zawieszenie broni. Zaczynamy innym i sobie przypisywać słowa lub je interpretować w sposób który prowadzi na manowce. Panie Doktorku Pana post pozostawię bez komentarza ponieważ czas ku temu nie sprzyja.Poza tym jest mi przykro że nawet najbardziej dobrane słowa czy to moje czy to innych nie są w stanie zatrzymać efektu pędzącej kuli śnieżnej KTORA NISZCZY COŚ CZEGO NIE CHCĘ NIE CHCIAŁAM I NIE BĘDĘ CHCIAŁA NISZCZYĆ.
Pozdrawiam
data: 2007.11.06
autor: 
Dziekuję Joannie-Mam Asik za odpowiedz.Mały ma katar wiec,nocki troszkę zarwane.Mnie też to osłabiło dodatkowo jakis stres mnie dopadł i drapanie w gardle wyszło,ale już jest lepiej.Dręczy mnie jednak mocz o odczynie zasadowym u synka czyżby za dużo smaku słodkiego nie wiem o co tu chodzi.Lekarz kazał zakwaszać witaminą C bo przy takim odczynie grasuja bakterie.Przyznam sie,ze mam jakies schizo ostatnio i codziennie zastanawiam sie czy za dużo albo za mało wapna dzisiaj nie dostał.To przez te zęby i martwie sie tymi nerkami.Mysle ze kiedys przesadziłam z jajkami i dawałam mu prawie codziennie i co z ta intuicją,czy musimy uczyć sie na błedach a czasami nie można czegoś naprawić jak sie popsuje, a to jest życie dziecka.Każdego dnia się zastanawiam,czy odpowiednią daję ilość mięska czy nie za dużo.Maz kupił mleko kozie,rodzinka strasznie naciska ze musze dziecku podawać mleko,ze nic mu juz prawie nie daję.Dla spokoju ducha ich a przy tym mojego chciałabym mu spróbować podać troszeczke do owsianki,ale to chyba po katarze(nie wiem ile odczekać).Czy to ze przy- po katarze dziecko dotyka uszu bez płaczu,(ale uszy podobno kataralne)to normalne, gdzies w forum chyba było o tym ,ze zakrapiać olejkiem kamforowym,ale znowu jak cześto.Wiem, ze dużo pytań,ale odważyłam się je zadać bo powiem ze po ostatnich wypowiedziach na forum było mi ciezko a nie ma sie wokól siebie ludzi którzy są na pp wszyscy sa na nie, ma sie momenty załamania.A jak nie można sie zapytać tych, którym sie ufa to nie jest dobrze.Nie doswiadczyłam na szczeście na tym forum czegoś takiego . Bardzo duzo mi pani Ania i dziewczyny pomogły za co bardzo dziekuje.Pozdrawiam wszystkich.Dobranoc.
data: 2007.11.06
autor: Alicja
Poprzedni mój post był celowo skonstruowany tak a nie inaczej, bo chciałam rozładować na prawdę już ciężkawą atmosferę. Jeżeli komuś wydało się, że spłycam problem, to przepraszam. Ja się już po prostu wyluzowałam i myślałam że koniec tej afery. Czy to znaczy że mam się stąd wynieść w ogóle? Póki co zdecydowałam że zamknę buzię wyłącznie na temat który się tu przewijał od wielu dni, czyli nie wypowiem się więcej na temat poziomów, głupich pytań, emocji (o które np.posądziłam Firankę -wywyższanie się, itp., a za które przeprosiłam), bo każdy ma inny tego obraz a ja nie mam czasu ani energii się spierać, poznałam wiele punktów widzenia i zrozumiałam Was, zrozumiałam że Wy macie prawo tak reagować, jest to przypisane do waszej roli na tym forum, bo odpowiadacie wciąż na te same pytania. Macie prawo też uważać ze na innych poziomach jesteście (jak P.Darek), nic mi do tego, wódki z nim nie pijam. Ale jakoś mnie nikt nie zrozumiał, że mogło mi być przykro że nazwano moje pytania głupimi czy pierdołami, czy jakoś tak, a od tego się zaczęło. Poza tym Pani Ania napisała "nie wprowadzaj na forum swoich zawirowań w gotowaniu", co zinterpretowałam : nie opowiadaj o tym jak mieszasz w garach jak było z tą dyniową, nie jestem jasnowidzem żeby wiedzieć że dotyczy to również wątpliwości jakie mam (np w sprawie miodu). Nie wiem czy jasno się wyrażam, ale jestem już zmęczona tym szumem i brakuje mi słów. Wracam do mojego półrocznego dzieciaczka, który jeszcze nie śpi i filuternie się do mnie uśmiecha. Pozdrawiam, szczególnie Joasię, Anitę, Kamiczka i p. Anię.
data: 2007.11.06
autor: Ola
A jednak zajrzałam na forum bo ciekawośc przemogła i nie żałuję.Oto p.Kamiczek odpisała na mojego posta więc odpowiadam P. Kamiczek ja przyznałam się do błędu i napisałam że jest mi przykro a Pani jak ta zacietrzewiona kwoka nadal kontynuuje .To wzsystko idę przytulic się do wnuków
data: 2007.11.06
autor: ostróżka - babcia Emilki Filipka i Juleczka
Kamiczku!!! Wczoraj coś obiecałaś! Napisałaś: „Elu, jest mi fajniej bez forum i teraz juz naprawde koniec z mojej strony udzielania sie na nim. Czy teraz jasniej?". Wcześniej też było pare obietnic z Twojej strony. Skro deklarujesz że masz już dość tego forum to jeszcze raz proszę o konsekwencję, szanuj swoje słowa! Pani Olu, wcale nie jest „fajowo"! Chciałam napisać jaki miałam magiczny i pyszny weekend, celebrowanie jedzonka w gronie przyjaciół ale jakoś mi tu klimat nie pasuje, to forum jakby takie nie nasze, nie picioprzemianowe się zrobiło :-( Co to wogóle jest!
data: 2007.11.06
autor: Ela
Dzięki Jolik, już mnie nie ma.
data: 2007.11.05
autor: Kamiczek
ja się już w grobie przewracam
data: 2007.11.05
autor: De Mello
LUDZIE! Uspokojcie sie! Wyjasnianie, tlumaczenie, wracanie do tematu mimo zamkniecia go przez osobe, ktora go wywolala!... 'Morda w kubel' i przerobic i nie wracac! To sie naprawde robi nieprzyjemne nawet dla tych co tylko czytaja i nie pisza! Kamiczek, wez na luz. Sorry, ale nawet dla mnie to co piszesz, to... sledziona, wiec zaprzestan, dobra? Zamilknij, nie czytaj, a za miesiac poczytaj i zastanow sie dlaczego tak zareagowalas. Nie narzucam, proponuje, ale pewnie i tak mi sie od Ciebie dostanie.*** Darku, podziwiam. Wiesz kiedy sie wycofac gdy Jin zaczynaja sie szarpac :).
data: 2007.11.05
autor: Jolik
Pani Magdo, gdy ktoś atakuje, ja odpisuję. Po ludzku.
data: 2007.11.05
autor: Kamiczek
Pani Jagodo, zgadzam się, szacunek dla Porządku. Ale porządek to jest i ten mały raczkujący bobas, i ten w pełni dojrzały, dorosły człowiek. Często, niestety, zapomina się o wyciągnięciu pomocnej dłoni do tego maleńkiego człowieka, stojąc na górze i wołając: poradź sobie , sparz się, zobacz, ja już to zrobiłem i na kogo wyrosłem. Owszem, jak się samo nie sparzy, dziecko nie nauczy się nic o życiu. Ale kiedy woła o pomoc, to pewnie jej potrzebuje.Podpowiada mu to instynkt. I dlatego nadal będę uważała, iż sortowanie pytań na lepsze i gorsze, na te, na które szkoda czasu i na te, na które warto przepowiedzieć, żeby zaistnieć jest tym, czym je wcześniej nazwałam - targowiskiem, licytacją...jak kto woli.. I kierowałam to do uczestników forum, którzy tak właśnie robili. czasami za błahostką kryje się wołanie o pomoc...czasami ostatnie wołanie...Już na kursie u Pani Ani wyraziłam swoje ubolewanie na temat niektórych wypowiedzi i podejścia pewnych osób, nie robiłam więc nic za Jej plecami i bez szacunku dla Niej. moje "wiadro pomyj" nie bylo chyba brudniejsze od tego, jak zostały nazwane pytania Oli...Szacunek należy sie wszystkim...ale nie będę nakręcać tematu od nowa.
Karolino, jeszcze nie jestem na tym poziomie, aby wsłuchiwać sie w siebie i nie słyszeć tego, co dzieje się dookoła mnie...i mam nadzieję, że nigdy tam nie będę. Może nie osiągnęłam jeszcze tego poziomu, co Ty i Pan Darek, ale nie ma tego złego: ma przed sobą więcej wcieleń, aby sie drapać po tej drabince.I jakiez to moga byc ekscytujące wcielenia!
Joanno-MamAsik, a wiesz, ze Monty Roberts i jego "słuchanie koni" było inspiracją dla pewnej Angielki do stworzenia metody "słuchania psów" i holistycznej metody ich wychowywania? Stosuję ją na moim psie i efekty są znakomite- bez przemocy, z szacunkiem do istoty żyjącej. To tak jako ciekawostka...
data: 2007.11.05
autor: Kamiczek
Dzieki Kamilo za odpowiedz, uspokoilas mnie. Kamiczku, prosze Cie zastanow sie i na razie odloz to pisanie bo dla mnie (i mysle, ze nie tylko) jest smutne i niepotrzebne. Co chciaslas to napisalas, wystarczy. Dzieki Jagodo za Twoj post, w ramki i mozna powiesic przed komputerem:)
Pozdrawiam
data: 2007.11.05
autor: Magda z Aachen
Panie Darku, wiem że Pan mi już nie odpisze, więc teoretycznie mogę napisać wszystko (tu mój śmiech, ale nie kpina, żeby nie było). To nie ja zrobiłam "czegoś" z tego forum w ciągu ostatnich 2-tygodni, tylko wiele osób zaangażowanych, Pan też dorzucił trzy grosze. Ja byłam tylko iskrą na to palenisko. A w ogóle to czego Pan ode mnie oczekuje, czy ja Pana uraziłam? Przeprosiłam Firankę za zbyt ostre posty do niej i "wszystkich, których zaangażowałam w tę aferę marchewkową", czy mam wymieniać wszystkich imiennie? Myślałam, że się to drapanie skończyło, a tu proszę. Pan niech będzie na swoim poziomie, a ja na swoim, i jest fajowo. A w sprawie zagłębiania się w refleksję czy coś takiego - nie jestem takim typem. Przemyślałam już, powiedziałam co miałam do powiedzenia, przeprosiłam wszystkich i OK. Ja nie mam czasu na długie refleksje, ja mam dwoje dzieci. Buźka. Ola
data: 2007.11.05
autor: Ola
Pani Ostróżko, jeszcze wyjaśniam, o co mi chodzi, bo ja akurat to wiem. Cytuję własną wypowiedź:"O ile doczytałam, rzeczone "głupie" pytania kierowane były w eter do wszystkich...".Jak widać, jest tam cudzysłów, który ma oznaczać, iż nie jest to moje zdanie na temat tych pytań. Ja od początku uważam, iż nie ma głupich pytan, bywają tylko głupie odpowiedzi. Mnie oburzyło nazwanie ich w ten sposób. Chodziło o to, że te osoby, które nie chciały, nie musiały odpowiadać, bo pytanie było kierowane do nas wszystkich, ludzi "dobrej woli", niekoniecznie do tych zajętych...Jak widać, czytanie i odpowiadanie pod wpływem emocji nie opłaca się, bo potem trzeba prostować...No, i nie ja jednak mowię o prywatnych sprawach...
data: 2007.11.05
autor: Kamiczek
Cały czas zastanawia mnie pytanie: skąd nagle na tym forum (takim forum!!!) wzięły się słowa, argumenty, określenia, które do niego zupełnie nie przystają, a raczej przypominają wiadro pomyj wylane na kwietnik. I przypomniał mi się list Pani Ani do Agaty, gdy mówiła jej o trzech podstawach: pokora, hierarchia, Porządek. I to jest chyba klucz. Od siebie dodam szacunek. Gdzie się podział szacunek dla Pani Ani, gdy Ola czy Kamiczek określały, czym jest nasze forum? A przecież - przypomnę - Pani Ania moderuje to forum, a co tydzień przez kilka godzin odpisuje na wszystkie listy i pojawiające się w nich wątpliwości. Co z szacunkiem dla osób, które cierpliwie i mądrze odpowiadają na pytania? I nie ma się co zasłaniać tym, że początkujące dziewczyny otrzymują odpowiedzi, które może nie zawsze są takie, jakich oczekują, ale raczej inspirujące do poszukiwań i zagłębienia się w tę wiedzę. Przecież to nie szkoła ani tym bardziej przedszkole, tu jest prawdziwe życie, a ono rzadko daje odpowiedzi na tacy. W sytuacjach poważnych zaś niezbędna pomoc jest ZAWSZE udzielona. Przyznam, że też się ucieszyłam, gdy zdawało się, że burza ucichła. Jednak to pozory, bo naruszony został Porządek, który przejawia się w hierarchii, czy się to komuś podoba, czy nie. W efekcie nie ma oczywiście również pokory, która jest następstwem uznania Porządku i hierarchii. Wniosek nasuwa mi się taki, że jeśli o jakiejkolwiek kontroli można i należy tu mówić, to o kontroli intencji, z jaką piszemy, bo to forum jest bardzo, ale to bardzo szczególne. Może na koniec podam sposób na sprawdzanie intencji zaczerpnięty z książki: "Kreowanie marek z pasją". Otóż zanim podejmiemy jakieś ważne działanie, 5 razy (5!!!) należy zapytać siebie: dlaczego to jest ważne? Pozdrawiam
data: 2007.11.05
autor: Jagoda
Kamiczku ja Ci proponuję zrób to samo co Darek i ja już od paru miesięcy z nielicznymi przerwami - wsłuchaj się w ciszę w sobie...A tak po za tulki dla całego forum zmagającego się z sobą i z innymi - taki czas, taka nauka... Kontemplujcie ostatki jesieni, zima za chwilę przecież. Dobrych kawek, miłych poduś, kociego mruczenia no i jedzenia:) jedzenia:)jedzenia:)))
data: 2007.11.05
autor: karolina
Darku, wiem, wiem, nie odpowiesz, ale pierwszy raz jak się spotkaliśmy to wymieniliśmy kilka zdań w temacie koni, Monty Roberts i zaklinacze. Pamiętasz? Ciekawi cię to jeszcze? W epoce przeddzieciowej celebrowałam wyjazdy do stajni, czyszczenie koni, jazdy w teren (taką miałam pracę, że jeszcze w południe tam docierałam, albo nawet bladym świtem jak dzień był wolny). Było co celebrować. Teraz czuwam nad porankami, żeby każdy przy kawie był zadowolony, ja - zanim ferajna wstanie piję kawkę przy książce, gotującej się owsiance, między kanapkami dla Janga do pracy, potem budzi się reszta i wiem, że można przeczytać kilka książeczek, że będzie czas na ćwiczenia. To są moje ulubione poranki, jak wystarczająco wcześnie wstanę. A jak nie, to zgrwamy się na gorąco i też jest dobrze (jeśli się nie zakręcę, że nie zdążę :) ) A z koni zostało uwielbienie moje i dziewczyn do ułanów, piosenki o nich, film z zawodów kawaleryjskich. Ale już nam córy zapowiadają, że będziemy wspólnie jeździć, one na małych a my na dużych koniach. Niezła jazda. Z marchewkami w tle. :)
data: 2007.11.05
autor: Joanna - MamAsik
Pani Ostróżko, nie chciałam wypowiadać się już na forum, ale odpiszę do Pani.Nie czuję się urażona chęcią dokuczenia mi, bo napisałam o moim mężu i tym muzyku (który, nota bene, udziela bezpłatnych lekcji wielu osobom!)aby zobrazować to, co mam na myśli o naruszaniu terytorium. Nie kłapię o swoich prywatnych sprawach dla zwrócenia na siebie uwagi. Aby wydawać taki osąd, musiałaby mnie Pani znać osobiście. Równie dobrze mogłabym przytoczyć Jana Pawła II, który przyjmował na pielgrzymkach osobistych tysiące ludzi, nie oszczędzając swojego czasu i terytorium. Mam jednak taki swoisty sposób obrazowania sytuacji bliskimi mi doświadczeniami, bo umiem to wtedy lepiej opisać... Nie rzucam, jak inni egzotycznymi nazwiskami i tytułami, nazwami filozofii, tylko tak dla przyozdobienia swojej wypowiedzi, jak to robią inni. Chęć urażenia kogoś jest ludzką rzeczą i ja się nie gniewam,szczególnie gdy robią to obce mi osoby. Proszę też przeczytać uważniej posta, gdzie są cudzysłowy, a nie interpretować wypowiedzi tak, jak akurat jest wygodniej, żeby zaczepić.
data: 2007.11.05
autor: Kamiczek
Panie Doktorku, dziękuję za odpowiedź na mój list. Tak, ma Pan całkowitą rację, to my - matki - jesteśmy dla dzieci najlepszymi uzdrowicielkami. Zdaję sobie z tego sprawę, z uśmiechem biorę na siebie tę odpowiedzialność i nie oczekuję (a wręcz nie zgadzam się!), żeby ktoś obcy załatwiał za mnie tak ważną rzecz, jak zdrowie dziecka. Poszukuję jednak lekarza, który nie "przeszkadzałby" mi w tych działaniach i wsparłby (swoją pieczęcią:) w walce ze szczepieniami, jeśli zajdzie taka potrzeba. Na pewno mi się uda, obym tylko zachowała anielski spokój:)) Pozdrawiam
data: 2007.11.05
autor: Marta R.
P. Jolik dziękuję.Bardzo wspierajace to wszystko.
data: 2007.11.05
autor: B. K.
P. Magdo , zaraz jadę do szpitala . Ale ja się dzisiaj naszeptam Małej do uszka. Dziękuję. P. Anito fajna babka z Pani .Pozdrawiam wszystkich .
data: 2007.11.05
autor: B. K.
Pani Ostróżko, nie chciałam wypowiadać się już na forum, ale odpiszę do Pani.Nie czuję się urażona chęcią dokuczenia mi, bo nie napisałam o moim mężu i tym muzyku (który, nota bene, udziela bezpłatnych lekcji wielu osobom!)aby zobrazować to, co mam na myśli o naruszaniu terytorium. Nie kłapię o swoich prywatnych sprawach dla zwrócenia na siebie uwagi. Aby wydawać taki osąd, musiałaby mnie Pani znać osobiście. Równie dobrze mogłabym przytoczyć Jana Pawła II, który przyjmował na pielgrzymkach osobistych tysiące ludzi, nie oszczędzając swojego czasu i terytorium. Mam jednak taki swoisty sposób obrazowania sytuacji bliskimi mi doświadczeniami, bo umiem to wtedy lepiej opisać... Nie rzucam, jak inni egzotycznymi nazwiskami i tytułami, nazwami filozofii, tylko tak dla przyozdobienia swojej wypowiedzi, jak to robią inni. Chęć urażenia kogoś jest ludzką rzeczą i ja się nie gniewam,szczególnie gdy robią to obce mi osoby. Proszę też przeczytać uważniej posta, gdzie są cudzysłowy, a nie interpretować wypowiedzi tak, jak akurat jest wygodniej, żeby zaczepić.
data: 2007.11.05
autor: Kamiczek
To ja idę dziś na całość i dorzucę słówko do nowego wątku: celebruję poranne gotowanie kawy:)
data: 2008.01.08
autor: Anita
Kochani, wszyscy jesteśmy zmęczeni tym co przez ostatnie dwa tygodnie działo się na Forum, wszyscy czujemy ogromną niewygodę, bardzo chcemy żeby się to już wreszcie skończyło. Każdy użył już wszystkich dostępnych mu środków, żeby sprawę zamknąć. Pisaliśmy: "kropka", "bez odbioru", próbowaliśmy odwrócić uwagę innych wrzucając nowe tematy (jak ten mój o celebrowaniu...), próbowaliśmy zadawać niby błahe pytania, żeby wszystko odwrócić, próbowaliśmy z poziomu emocji, z poziomu rozumu, próbowaliśmy pouczać, przepraszać, kajać się, obrażać... nic nie poskutkowało. Aż tu - olśnienie - dzięki Anicie. Może najprostszym rozwiązaniem jest po prostu z tą niewygodą pozostać. Milczenie? I w tym czasie praca nad akceptacją?? Tej niewygody, tych emocji, tych wszystkich emocji??? Kochani, ale nie myślcie że piszę to bo chcę uzdrowić Forum. Nie. Nie jestem uzdrawiaczem :) Piszę to tylko i wyłącznie z własnej perspektywy. Postanowiłem zamilknąć i pozostać z tym wszystkim w sobie, bo coś czuję że to właśnie może być dla mnie najbardziej inspirujące. Dlatego - proszę wybaczyć że nie odpowiem już teraz na żadne skierowane do mnie listy i przez jakiś czas nie będę się ujawniać. Pozostaję z Wami w ciszy,
data: 2008.01.08
autor: Darek
Panie Darku! Jaka ulga,podrzuca nam Pan taki uroczy i ważny temat jak celebrowanie naszych uroczystości rodzinnych ,kulturowych czy też związanych z porami roku.To świętowanie a właściwie sposób w jaki to robimy ,pokazuje jak dbamy o nasze korzenie.Bo jak o nie nie dbamy to usychamy tak jak rośliny usychają.No i na tym szybko kończę bo właśNIE PODRZUCONO MI WNUKI. mUSZę JE PRZYPILNOWAC BO MóJ SYN Z RODZINą WłAśNIE WPROWADZA SIę DO WłASNEGO MIESZKANIA W TYM SAMYM BLOKU CO JA MIESZKAM.Cos mi klawiatura nawala. Teraz będę babcią i teściową na co dzień a nie tylko od święta.Pani Joanno pamiętam o pani ostrzez
eniach.Do widzenia na dłużej
data: 2007.11.05
autor: ostróżka
Witam
P.Bozenko prosze ucalowac Ize ode mnie tak zwanym pocalunkiem zdrowia.Kiedys ogladalam film o pewnej rodzinie .Matka czesto snila o synu w trumience i maly zachorowal na raka.Ale ona miala wiare i wierzyla ze Bog ja zaprowadzi tam gdzie maly zostanie uzdrowiony.Przekazala te wiare chlopcu.Chlopiec zbieral pocztowki z "modlitwami" tak nazywal zyczenia powrotu do zdrowia.Chcial pobic rekord w ilosci pocztowek w czym rodzice a glownie matka go wspierali.Kazda pocztowka to jedna modlitwa .On wiedzial ze jesli tyle osob sie za niego modli to bedzie zdrowy i tak sie stalo.Napewno wielu z was ogladalo ten film (tytulu nie pamietam).Niesamowita sila ktora tkwila w malym i jego matce doprowadzila do cudu uzdrowienia.P Bozenko pani i Izunia tez te sile macie.Musicie tylko przepedzic wszystkie paskudy z jej organizmu aby poszly precz.To samo powtarzam sobie i mojemu Kaspianowi .Wynoch paskudy z mojego dziecka moj Kaspian jest zdrowy.Albo szeptam mu do uszka "taki sliczny zdrowy chlopiec" i choc moje oczy widza to co widza a umysl usilnie trzyma sie faktow wiem ze nadejdzie taki dzien gdy moje szepty beda faktem terazniejszym.Zreszta sami widzicie jaka poprawa.
Pozdrawiam i caluje wszystkich mocno.
data: 2007.11.05
autor: Magda mama Kaspiana.
Ja się na Ciebie wcale nie złoszcze Darku:) Tylko po co Ty się w ogóle złościsz (wcale też nie na mnie:)? O to mi chodziło od samego początku, tylko nie umiem tak jasno się wyrażać. Przecież, jak piszesz, znamy się:) i na tyle co się znamy to i pewnie lubimy. Jesteś nie tyle zwyczajnym facetem, co bardzo miłym i mądrym. No i przystojnym, a złość piękności szkodzi - to już żart, ale cały czas piszę to serdecznie. Bo nie o akceptacje mojej osoby mi chodzi tylko tych nieszczęsnych, niekiedy może i głupich pytań. Miło mi, że Ty akurat uważasz, że nie jestem ta samą osobą co sprzed roku. I Twój post przeczytam sobie jeszcze kilka razy. No i ja też Cię ściskam, przecież:)
data: 2007.11.05
autor: Anita
Darku, nie chcę Ci nic powiedzieć "nie mówiąc", napisałam wprost o co mi chodzi, krócej niż rok temu, doczytaj, jeśli chcesz. Moją intencją było: nie robić z igły wideł.
data: 2007.11.05
autor: Anita
Anito, tu nie chodzi o akceptację. Przecież ja Ciebie zupełnie akceptuję i to nie od dziś :) Chodzi o porządek. Jeśli milczenie to milczenie. Jest w nim wielka tajemnica właśnie przebóstwiania. Strasznie trudno wytrzymać kiedy się tam w środku gotuje... Znam Cię już długo i wiem ile mądrości jest czasem w Twoich słowach - jeśli płyną z serca. ale czasem włącza Ci się ten drugi tryb, który tak się rozpuścił kilka tygodni temu i teraz znów wrócił. Ty się nie masz obrażać tym bólem który pojawił się kiedy usłyszałaś coś niewygodnego - bo ten ból właśnie ZATRZYMANY W ŚRODKU przemieni Cię. Sama wiesz ile podtekstu było w obu listach do mnie. Ale nie przejmuj się - zdarzyło się, ja się nie gniewam. Widzę jak bardzo nie ma sensu wracanie do czegoś co miało miejsce rok temu tylko dlatego żeby ponownie wykorzystać to przeciw drugiej osobie. Ty już nie jesteś taką samą Anitą jak ta rok temu. Zmieniłaś się - naprawdę! Pamiętasz o życzeniach które wysyłamy innym w emocjach? Wierz mi ja to czuję w Twoim poście. Jak to ogromnie utrudnia karmiczne uwalnianie się. Ja akceptuję Twoją złość i wcale nie piszę tego żebyś mnie przepraszała. Są tu na forum inne osoby które powinny przeprosić ale się jakoś nie kwapią. Proszę Cię tylko o jedno - pozostań z tą złością na mnie (czy niewygodą - słowo nieważne) przez jakiś czas - tak jak mówiła Pani Ania - w milczeniu - zaakceptuj ją w sobie - i zobaczysz wszystko z zupełnie innej perspektywy. No, ściskam Cię,
data: 2008.01.08
autor: Darek
Magdo z Aachen, kmin rzymski jest w smaku slodkim tak jak nasz kminek. Jest tylko bardziej aromatyczny przezco zmienia nieco smak potraw. Raczej sobie nim nic nie pogorszysz.
Buzka
data: 2007.11.05
autor: Kamila z Wadowic
P. Olu .Pani odpowiedż po raz kolejny uzmysłowiła mi, trud słowa pisanego.To jest najtrudniejsza forma porozumienia się między ludżmi.Wykluczając suche i zwięzłe komunikaty , czy rozkazy. Bardzo łatwo o błędną interpretację. A to już zupełnie niepotrzebne.Dla nikogo.Dziękuję i zwróciła mi Pani uwagę na słuszne , pomocne aspekty.Wogóle wszystkim dobrym duszkom z tego forum dziękuję.Moj moment , kiedy wszystko , ale absolutnie wszystko zeszło na plan dalszy ,powoli mija.Jeszcze raz dziękuję wszystkim i pozdrawiam serdecznie.
data: 2007.11.05
autor: B. K.
Darku, tak jak piszesz, ćwiczysz właśnie akceptację. Życzę powodzenia i pozdrawiam. (PS Pozdrowieniami w poście z piątku się nie tłumaczę. Tylko wyrażam sympatię kilku znajomym Forumowiczom.)
data: 2007.11.05
autor: Anita
No tak, to ja tym razem z glupim pytaniem wyskocze. A mianowicie w jakim smaku jest kmin rzymski? Okazalo sie, ze uzywalam go zamiast kminku, no i nie wiem czy tym sobie nie pogorszylam. No ale moze nie.
A z rzeczy wesolych : Zakupilam w koncu kuchenke turystyczna, czekam na dostawe!
Pozdrawiam wszystkich cieplo a szczegolnie Doktorka, jakos mi sie przypomnialy czasy, kiedy moj tata jeszcze zyl
data: 2007.11.05
autor: Magda z Aachen
Oj zadzialo sie...Za kazdym razem kiedy przystepuje rano do CELEBROWANIA ;) forum, dowiaduje sie, ze "dyskusja marchewkowa" zakonczona. A tu prosze, nie jest tak:) Chyba jeszcze zadna inna , wczesniejsza kontrowersyjna dyskusja nie osiagnela takiego zenitu:) Milo czytac, i wyciagac wnioski. To bedzie dopiero kopalnia wiedzy, odczuc i nastrojów do przemyslenia na "za jakis czas". Bardzo, bardzo sie ciesze, ze jestem tu z Wami, rozumiem o czym piszecie/a przynajmniej staram sie na swoim poziomie;) Pozdrawiam wszystkich ,pelnych emocji i tych wyluzowanych. Zdrowia dla Izy; Pani Bozeno, co takiego Pani przerabia teraz? Jak zawsze nie smiem radzic, ale wierze, ze szybko Pani znajdzie odpowiedz:) Wszystkiego dobrego.
data: 2007.11.05
autor: monika z łodzi
A kim jest Babcia Zosia od piernika?Bardzo mnie to ciekawi,wyobrażam ją sobie jako Babcię-Góralkę która wszystko wie o życiu i o gotowaniu.
data: 2007.11.05
autor: Inka
P.Bozenko, z przykroscia czytam o dolegliwosciach Izy. Ale jestem tez pewna, ze dacie obie rade i zyskacie jeszcze wieksza pewnosc w tym co robicie :) Glowa do gory. Obie jestescie silne :). Pozdrawiam i zycze Izie szybkiego powrotu do zdrowia, a Pani spokoju i usmiechu. Zwlaszcza dla i przy Izie :)
data: 2007.11.05
autor: Jolik
Doktorku, milo Pana poznac. Mnie na poczatku czesto bylo przykro 'za innych', ktorzy otrzymywali odpowiedzi, ktore mnie zrazaly. Sama nie pytalam, bo nie mialam takiej potrzeby. W jedzeniu wytrwalam, forum czytalam, ale nie pisalam. Pewnego dnia poczulam, ze jestem w stanie z kazdej, nawet takiej, ktora mi sie nie spodoba lub nie bedzie odpowiadala moim oczekiwaniom odpowiedzi, wyniesc cos dla siebie. I wtedy zaczelam dopiero pisac. Tak. Nie ma glupich pytan, ale sa takie, na ktore odpowiedzi wystarczy poszukac w archiwum forum lub po prostu w ksiazkach. I to sa te, na ktore dziewczyny tak niechetnie odpowiadaja :). Np. jak sie zywic przy dolegliwosci takiej i takiej. Pierwsze pytanie jakie sie nasuwa: czytalas ksiazki? :)
data: 2007.11.05
autor: Jolik
I jeszcze jedno. Do wszystkich. Przestanmy sie 'czepiac' poszczegolnych slowek. 'Wyzszy, inny, nizszy, drabina, pochylnia itp., itd.' To przykre, ze zauwazamy 'slowka' i wedlug nich oceniamy calosc wypowiedzi, bo czesto wtedy umyka nam jej rzeczywista wartosc. A wiec moze troszke wiecej poczucia humoru? I troche zrozumienia dla roznych stylow wypowiedzi? I dla tego, ze osoby, ktore najczesciej udzielaja rad, to mlode matki majace niewiele wolnego czasu? Pamietam z mojej ukochanej ksiazeczki o dzieciecej psychologii taka historyjke: jeden chlopiec zniszczyl drugiemu szalas. Oberwal ten, ktory powiedzial (pisze w skrocie) k-wa. Skupiajac sie na poszczegolnych 'slowkach' tak samo rozumiemy calosc wypowiedzi jak rodzice, ktorzy 'swietnie zrozumieli' powyzsza sytuacje. Kiedy pisalam, ze niektore dziewczyny sa na INNYM stopniu swiadomosci... No, wybaczcie, po prostu nie dodalam 'W TEJ KWESTII'. Myslalam, ze to oczywiste...
data: 2007.11.05
autor: Jolik
Pani Bożenko K., ja także życzę Izie szybkiego powrotu do zdrowia. Czuję, że poczuła Pani, po latach zabawy w ciuciubabkę i zbierania guzów, nadzieję po przejściu na cieselską kuchnię, nadzieję i wiarę. Płuca to emocje... Pani jest bardzo związana z Córcią, a więc Pani emocje z jej stanem zdrowia także, bo też choroba Izy trwa od lat, a jej stan, mimo Pani starań i armii specjalistów, był coraz gorszy. Ale proszę tego nie odbierać negatywnie. Bowiem i ten medal, jak każdy, ma drugą stronę. Pani emocje odbijają się na Izy zdrowiu i kondycji, a więc :) proszę być dobrej myśli, a dobra myśl wróci dobrem. Przy okazji polecam De Mello "Przebudzenie". Przestanie się Pani zamartwiać niekiedy niepotrzebnie w dodatku na pewno niepotrzebnymi problemami. Zminimalizuje Pani te wahnięcia, o których pisze Asia. Bo coś czuję, że się Pani ostatnio bardzo zmartwiła, z Forum zniknęła i masz babo placek. Będzie dobrze:) Joasia mi przypomniała, jak też czułam się bezpieczna i już prawie zdrowa jak przy mnie malutkiej stał tato uśmiechnięty, spokojny, ba żartujący nawet z kubkiem gotowanego mleka z czosnkiem i miodem (ble:) lub talerzem rosołu i mówił "co? moja córka sobie nie poradzi?:)". A nie lubiłam zatroskanej, ale panikującej mamy, na której widok traciłam siły i chęć by wyzdrowieć. Cieplutko Was obie pozdrawiam.
data: 2007.11.05
autor: Anita
P. Bożenko, nie chciałam swoim wywodem spowodować u Pani wrażenia, że przecież nic Pani nie zrobiła takiego o czym pisałam, a jednak to coś spadło na Was, przepraszam. Sama nie rozumiem jak coś takiego mogło Was spotkać, bo nie wierzę żeby popełniała Pani jakieś straszne błędy w gotowaniu, coś musiało się wydarzyć w ciągu tych dwóch dni w szkole - może. A w ogóle jak Iza się czuje?
data: 2007.11.05
autor: Ola
Pani Olu dziękuję za tę wielką siłę.Jeśli zagości w moim wnętrzu to i równowaga , spokój i pewność siebie same się zjawią.To od p. Joasi.Dziękuję.Narazie ze zmęczenia nie mogę usnąć.Ciekawe zjawisko swoja drogą.Pozdrawiam sennie.
data: 2007.11.05
autor: B. K.
1. Pani Olu, zastanawiam się czy jednak nie zanadto przeceniłem Pani 'skruchę' w poście w którym pisze Pani, że już zamyka buzię. Gdyby tak rzeczywiście było, gdyby w pełni uświadomiła sobie Pani zamieszanie jakie wywołała Pani na forum - pomilczałaby Pani trochę, a nie tak ochoczo zabierała się do wypowiadania kolejnych sądów na temat kto ma rację a kto nie, przyjmowała przeprosiny i objaśniała nam rzeczywistość pisząc o kontrolowaniu forum, że "ktoś tam siedzi i musi najpierw przeczytać tekst zanim >puści<". Dobrze Pani wie kto to taki, bo jasne jest czyje to forum. Wygląda więc na to, że mój wczorajszy post rzeczywiście tylko "zamknął Pani buzię" i jednak nie skłonił do głębszej refleksji... Cóż może nie zdaje sobie Pani jeszcze sprawy jakich używała słów i co Pani z tego forum w ciągu ostatnich 2 tygodni zrobiła. Może wypadałoby wziąć przykład z pani Małgoś i też przeprosić, co? Pozostawiam to do przemyślenia. 2. Teraz odpowiedź na 'zagwostkę' pani Kamiczek "jaką miarą mierzy Pan poziomy na których znajdują się ludzie"? Odpowiedź bardzo prosta i z pewnością znana wszystkim którzy znają PP Pani Anny Ciesielskiej - WŁASNĄ ŚWIADOMOŚCIĄ. O tym jeszcze napiszę. 3. Teraz do Anity: z tego co rozumiem - miało być 'cichosiedzenie'. Skąd więc się wzięło włączenie się do "marchwekowej bitki" ze swoim "pewnie na niższych orbitach krążę - nie tylko dlatego, że jestem dużo niższa hihi" itd... Szczerze mnie ubawił ten post, bo jak sama mówisz - 'ja tu cicho siedzę, tylko dorzucę troszeczkę, skoro wszyscy tacy zaangażowani - potem wytłumaczę się "łelkambekowo-tulkowo-marchewkowo-kawowo-goździkowo-miodowo-powitalno-słonecznymi" pozdrowieniami - i już dalej siedzę cicho... No i ten drugi post: "22/09/06 napisałam do Ciebie odpowiedź na posta z dnia poprzedniego, a dziś, choć uważam bardzo podobnie, cichosiedze i już tyle nie piszę"... O co chodzi Anito? Że chcesz mi coś powiedzieć 'jakby nic nie mówiąc'? Jeśli tak to odwagi! Mów wprost! A jeśli odwołujesz się do postów sprzed ponad roku to nie po to żeby komuś dowalić tylko raczej innych forumowiczów inspirować. Cóż, widzę że słowo milczenie jakoś wyraźnie ostatnio staniało... 4. Po wyjaśnieniach przyszedł czas na podziękowania :):):) Dzięki ogromne Kamili z Wadowic, Magdzie z Aachen, AsiMamAsiK i oczywiście Jagodzie za Wasz twórczy głos w dyskusji o HIERARCHII. Wielokrotnie przewijało się na forum o szacunku wobec Hierarchii, Porządku, sam wiele musiałem w tym temacie przepracować i pewnie jeszcze muszę. Ale na jedną rzecz chciałbym jeszcze zwrócić uwagę: na CELEBROWANIE. Nie tylko na celebrowanie codzienności, ale właśnie - tych progów - których niezauważanie przysparza tylu nieporozumień. Nie znoszę amerykańskiego kina współczesnego - ale w tym jednym jestem pełen uznania: nawet takie filmy jak American Pie, czy Drzwi w podłodze - ale i wiele innych poruszają tę tematykę. A co z naszą rodzimą - jeszcze przedchrześcijańską tradycją postrzyżyn, itd? No bo nie chodzi tylko o tak doniosłe wydarzenia jak pasowanie na ucznia w 1. klasie, matura, absolutorium, ale też ślub czy pogrzeb, ale również celebrowanie upływającego czasu to jest pieczenie świątecznych pierników, rodzinne zjazdy z okazji urodzin czy imienin, a nawet coroczne zbieranie maków w maju a kasztanów we wrześniu. Chętnie poznałbym Wasze zdanie na ten temat - o ile oczywiście mieści się to w PP-wym duchu naszego forum. Pozdrawiam serdecznie,
data: 2007.11.05
autor: DareK
Dandelion, dzieki za wtracenie i pozdrowienia. Twoje 'ups, nie wiedzialam, ze az tyle tego' uswiadomilo mi, ze tyle tego jest :). **Przez jakis czas nie czytalam wogole forum, bo raz, ze musialam dojsc ze soba do ladu, dwa braklo czasu. Z tego co dzis przeczytalam jednym tchem wylonil sie obraz biednych, nie mogacych zrownowazyc naszych emocji sledzion :). Coz, pozne lato powinno rozleniwiac spokojnym cieplem, a nie mrozic zimowym wiatrem :). Proponuje zapalic swieczke chocby, zeby troche zywego ciepla wniesc do domu :).
data: 2007.11.05
autor: Jolik
A mnie wczoraj troche poniosło.Przeczytałam dzisiaj mojego posta do Kamiczka idoszłam do wniosku że nie rozpoznałam własnych intencji.Byłam oburzona tym "targowiskiem próżności"i wydawało mi się że pragnę temu zaprzeczyc tymczasem dzisiaj odkryłam że widac jasno jak na dłoni że podświadomie chciałam jej dokuczyc. Teraz to już wiem .Jestem już tego świadoma.To pewnie ta moja nieposzerzona jeszcze świadomośc chlapie takimi plamami.Przykro mi.
data: 2007.11.05
autor: ostróżka
Powoli przychodzi lepsze samopoczucie. Ale klatka piersiowa w kiepskim stanie . Straszne przykurcze się zrobiły. Prawe płuco powoli zaczyna podejmować pracę.Ale dużo decyzji przed nami . Nalegają na natychmiastowe sanatorium .Jeszcze muszę napisać , że Iza najszybciej wyszła z goraczki , mimo że najgorsza na oddziale .Inni już od ranka zalewają dzieci aktimelkami , jogurt non stop . Do picia zimna mineralna i litry soków.Owoce ,słodycze w przerwach i oczywiście babcie i mamy , a nwet pielęgniarki , bardzo Izy żałują. Bo takiego biednego dziecka nikt nie widział, żeby mama nie dała go nawet poczęstować czymkolwiek . Chociaż lizakiem .Tak , nawet lizakiem.Nie można.Czuję , że mi się dziwnie przyglądają.Ordynator wczoraj pocieszył Izę , że jego dzieci i on też uwielbiają słodycze . A on im nie żałuje .I są zdrowe.
data: 2007.11.05
autor: B. K.
Witam ponownie,
Miałem tylko raz pojawić się na tym forum. Pojawiam się drugi, gdyż p.Marta zwróciła się z prośbą o podanie adresu, bądź nazwiska lekarza-pediatry, któremu mogłaby ze spokojem powierzyć zdrowie swojego maleństwa.
P.Marto ja niestety nie pomogę, jestem psychologiem. A moi znajomi z branży lekarskiej już odeszli(wieku nikt nie oszuka). Ja sam do naszych "współczesnych lekarzy" mam większe obiekcje niż zaufanie. Jedynie co mogę napisać to to, że p.Marto najlepszym lekarzem dla dziecka jest i będzie Pani. A jak pojawiają się zwątpienia dzwonić do p.Ani lub zajrzeć na forum. Tej kobiecie można zaufać.
A to jest do wszystkich kobiet - Pamiętajcie! Wy jako kobiety macie o niebo lepiej wyostrzoną intuicję. I tego Wam mogą pozazdrościć mężczyźni. P.Darku mam nadzieję, że nie uraziłem:)
Zaś do p.Darka. Bardzo mądrze Pan pisze. Ale i tak wierzę, że p.Firanka odbierze moje przesłanie ciut inaczej. Jest to silna osobowość i wie, co chciałem napisać w tych słowach. Choć jestem tylko człowiekiem. A każdy człowiek ma inny charakter.
Powracając do mojego przesłania, to jest tak jak z dziećmi. Małe mają dużo pytań, na które żadają odpowiedzi. I jeżeli nie są pewne , iż dobrze zrozumiały, to zadadzą to samo pytanie jeszcze raz. Zaś dorosły zawstydzi się , i już nie spyta.
A dzięki Wam, tym "Wychowankom" z czołówki ( jak to pięknie ujęła p.Kamiczek z 03.11.2007) to forum istnieje. Tylko ta "starszyzna" niech będzie trochę wyrozumialsza dla tych "młodszych-spanikowanych":)
Pozdrawiam
P.S. Ja jako staruszek nauczyłem się od życia już cierpliwości, i dlatego cierpliwie czekam, aż moja córa zasiądzie ponownie do pisania;)Ja już tylko wtapiam się w lekturę. Choć nie powiem, bardzo interesuje mnie co napisze p.Firanka:)
data: 2007.11.05
autor: Doktorek
I ja wtrace moje 3 grosze na temat strachu mam i postrzegania dzieci jako chorych.Chociaz ja juz dziecko nie jestem (25 lat), co cale dziecinstwo spedzilam z mama na jezdzeniu po lekarzach. I nawet teraz kiedy tylko cos sie dzieje (np. biegunka) to mama przychodzi i mowi, ze trzeba mi zrobic gastroskopie, bo to niemozliwe, zebym nie byla chora....I wtedy mi rece opadaja. Opisalam juz moj ostatni maraton u lekarzy. Skonczyl sie u Pani hematolog, ktora stwierdzila, ze nic mi nie jest (z medycznego punktu widzenia- wyniki ok, chociaz niskie). Na co moja kochana mamina zareagowala desperackim 'I co teraz? I co dalej...'. Troche mnie to rozbawilo, bo naprawde mialam wrazenie, ze ona chcialaby zebym byla chora. Bo gryby lekarze znalezli jakas chorobe, ktore tlumaczyla by moje zle samopoczucie, moje okresy depresyjne, moje niskie cisnienie i ciagle zimno, to mozna byloby wziac pigule i problem by zniknal. Ale ja chora nie jestem i wiem, ze wszystko co sie ze mna dzieje, wynika z MOICH bledow, Z MOJEGO braku odpowiedzialnosci i MOICH emocji. Nie pisze o emocjach mamy, bo jestem na etapie , kiedy sama biore odpowiedzialnosc za siebie, i powinnam umiec sie od tych emocji odciac. Nie wiem czy ma sie to jakos do problemu mam z malymi dzieciakami. Wiem tylko, ze faktycznie, czasem latwiej jest wierzyc w chorobe. Bo to prostsze rozwiazanie. Natomiast bledy i brak rownowagi wymaga ciezkiej pracy i dyscypliny na co dzien. To jest codzienne przypominanie sobie priorytetow. A czlowiek jest z natury leniwy, i ciezko jest innym zrozumiec, ze wlasnie taka codzienna dyscyplina jest podstawa swiadomej egzystencji (polecam Scotta Pecka- the Road Less Travelled- ale tylko pierwsza czasc).
Pozdrawiam znowu zagorzalych uczestnikow dyskusji.
data: 2008.01.08
autor: Kamila z Wadowic
P. Joanno to prawda.Ale jak tu nie upaść.To mogę porównać do uderzenia piorunem.Iza jest na pewno nie do porównania z zadnym innym dzieckiem.Zdrowotnie.W lecie , nie ruszyła ani jednego owocu . Moja mama ją częstowała gruszkami z ogrodu. Patrzę a Ona ODMAWIA.Sama.Mama pełna pretensji do mnie , że przesadzam, że tak skrajnie nie wolno i wogóle w tym stylu.Iza jest bardzo konsekwentna. Nieraz ja podziwiać muszę.Od dzieci ,też można zaczerpnąć dla siebie dużo mądrości życiowej.Przy niej jestem pogodna i spokojna .Ale napięcie na pewno jest odbierane.Brakuje autentyczności.I to gdzieś tam wyziera zza zasłony.Ale sytuacja mnie przerosła.Przynajmniej na obecny czas.Pozdrowienia.
data: 2007.11.05
autor: B K.
bardzo lubię czarny salceson, czy jest on dopuszczalny?Aha jeszcze mam pytanko w sprawie piernika Zofii z Filozofii zdrowia, ale jakoś tym razem nie chciałabym dawać kefiru,można tak?Jest on pysznyyy
data: 2007.11.05
autor: Daria
Dzień dobry.P. Ostróżko i p. Olu. Dziękuję za wsparcie. Właśnie już parę lat temu ,po ostatnim wtedy pobycie w szpitalu ,obiecałam Izie , że o szpitalu nawet nie wspominamy . To już przeszłość. Byłam o tym naprawdę przekonana na mur.Ostatnio , po przejściu na pp ,to o szpitalu nie pomyślałam ani na moment.Okazuje się , że nagły cios spada na nas nagle . W najmniej spodziewanym momencie .Na dodatek wszyscy tylko krytykują. I dostało mi się teraz , że przesadzam z tymi przyprawami , że nie chcę słuchać dobrych rad , tylko się upieram itd , itp.Pozdrawiam ciepło.
data: 2007.11.05
autor: B. K.
Olu, to co napisałaś jest dokładnie tym, co pisała Magda o Kaspianie. Zapamiętałam, że zawsze myślała o Kaspianie jak o zdrowym dziecku, ze świadomością, że jest przyczyna takiego a nie innego jego stanu. Jak widać na zdjęciach Kaspian ma się duuuużo lepiej. :) Też łapię się na tym, że patrzę podejrzliwie na moje maluchy, czy aby nie widać symptomów jakiegoś niedomagania. Ale obserwować mimo wszystko trzeba. I reagować natychmiast. Jeżeli coś jest podejrzanego, to lepiej natychmiast wrzucić dziecko w najwyższe jedzeniowe wibracje i potrzymać na nich dwa, trzy dni. Pani Bożenko, Iza da sobie ze wszystkim radę, gdy pani będzie miała w sobie więcej spokoju i mniejsze wahnięcia między stanem euforii i upadkami emocjonalnymi. Tego oczekiwałam od mamy gdy chorowałam jako dziecko. Tego oczekują wszystkie dzieci. Równowagi, spokoju, pewności siebie. I ZERO!!! zasatanawiania się nad słodyczami, łakociami, latem bez przypadkowych brzoskwinek (były, prawda?). Pisze o łakociach, bo poczęstowałam moją Zuzię wczoraj kasztanem, połową kulki i przy kolacji jedną kluską a la kopytka. A ona rano obudziła się z cieniami i worami pod oczkami. Potworny widok. Nie wiem czy na 100% od tego, ale po kawie zaczęło się normować, przy owsiance się wyrównało. Teraz jest już dobrze. :)
data: 2007.11.05
autor: Joanna - MamAsik
Dzień dobry.P. Ostróżko i p. Olu. Dziękuję za wsparcie. Właśnie już parę lat temu ,po ostatnim wtedy pobycie w szpitalu ,obiecałam Izie , że o szpitalu nawet nie wspominamy . To już przeszłość. Byłam o tym naprawdę przekonana na mur.Ostatnio , po przejściu na pp ,to o szpitalu nie pomyślałam ani na moment.Okazuje się , że nagły cios spada na nas nagle . W najmniej spodziewanym momencie .Na dodatek wszyscy tylko krytykują. I dostało mi się teraz , że przesadzam z tymi przyprawami , że nie chcę słuchać dobrych rad , tylko się upieram itd , itp.Pozdrawiam ciepło.
data: 2007.11.05
autor: B. K.
Pani Janino:) Moje koty też uwielbiają nasze gotowanie. Od czasu kiedy gotuje po ciesielsku przesiaduja na szafkach w kuchni i smacznie kontenplują swe kocie sprawy w aromatycznych obłokach znad gara zupy czy duszeniny, pisałam już o tym:). Jednak nie daję - i nie polecam - im do zjedzenia naszych wędlin i mięs z powodu soli, której my potrzebujemy do trawienia, ale im szkodzi (na ukad moczowy). Od niedawna karmię je surowym mięsem (wołowina plus indycze podroby - jak mi poradziła Jagoda) i tylko w bardzo kryzysowym czasie dostają jedzenie gotowe w którym jest 4% mięsa, produkcji firmy od chipsów:) ***Darku poszperałam sobie dziś w dawnych forumowych zapiskach. 22/09/06 napisałam do Ciebie, będąc początkującą na Forum (moj drugi! post) odpowiedź na posta z dnia poprzedniego, a dziś, choć uważam bardzo podobnie, cichosiedze i już tyle nie piszę, co mnie ogromnie cieszy:) The simple the better: jest pytanie to odpowiadam jeśli wiem i mam czas i ochotę lub nie odpowiadam, jeśli nie znam odpowiedzi lub odpowiedzieć nie chcę. ***Panie Doktorku, ma Pan rację, sporo osób się przez Forum przewinęło i jakby zniknęło, a szkoda. Ufam, że z nami są i nadal wyśmienicie gotują ku radości swego nie tylko podniebienia:) Pozdrawiam wszystkich:)
data: 2007.11.05
autor: Anita
Panie Doktorku, oby jak najwięcej takich lekarzy jak Pan było dookoła! I ja właśnie w tej sprawie. Onegdaj na forum poszukiwałam pediatry w W-wie lub okolicach, który po "naszemu" będzie prowadził moje maleństwo, które w tym miesiącu przyjdzie na świat. Sprawa jest wciąż aktualna. Nie napisał Pan skąd jest ani jakiej specjalizacji, ale może zna Pan kogoś takiego? Jako, że forum nasze z założenia służy innym celom, proszę o odpowiedź bezpośrednio na adres: m.rusiecka@gmail.com Z góry dziękuję i pozdrawiam. Pozdrowienia dla wszystkich
data: 2007.11.05
autor: Marta R.
Pani Bożenko. Szczerze się zmartwiłam, gdy przeczytałam o stanie Izy, chociaż nie odpisałam Pani od razu. Co prawda nie poczuwam się do posiadania daru akuratnego wyjaśniania, ale P. Ostróżka ma pewną rację. Myślenie o czymś bardzo intensywnie przez długi czas (w tym przypadku o tym, że Iza jest bardzo schorowana) powoduje, że to się może spełniać, z psychologii to "samospełniające się proroctwo" -odnośnie zdarzeń, lub też "etykietowanie"- odnośnie cech ludzkich. Tyle pamiętam z wykładów na studiach:) Rozumiem że te określenia też nic pewnie Pani nie mówią, w każdym razie chodzi o to, że trzeba przełamać pewien stereotyp o sobie lub zdarzeniach wokół. To ma dużą siłę zmiany. Piszę o tym niejako także pod swoim adresem, proszę nie pomyśleć że się wymądrzam, bo sama właśnie po 1,5 roku chorób wmówiłam już córce, że ma astmę a teraz - że nie może jeść pewnych rzeczy bo ma astmę. Sama odmawia cukierka lub jabłka mówiąc, że nie może tego zjeść bo jest CHORA. Co za głupota. (muszę to zmienić). Wyobrazam sobie więc, jakiemu praniu został poddany organizm Izy i Pani świadomość po 8 latach jej chorowania. Proszę pomyśleć, że Iza jest zdrowa, coś się tylko pokićkało, nie jest schorowana, będzie CAŁKIEM ZDROWA. Rozumiem, co Pani musi teraz przeżywać, i rozumiem, ze trudno przyjąć te słowa gdy dziecko jest w złym stanie, ale proszę się nie poddawać. Pozdrawiam i życzę zdrowia Izie, a Pani - wielkiej siły, której mam nadzieję nie odjęłam swoim wywodem.
data: 2007.11.05
autor: Ola
Informacja pozornie nie na temat.Mam kilkuletniego kota(taki co to poluje na myszy i na ptaki) - do tej pory nie tknął nigdy żadnej wędliny a surowe mięso od rzxeźnika bardzo rzadko - zastanawiałam się nawet co w tym jest, obecnie zjada resztki mięs i wędliny przyrządzone zgodnie z zasadami PP.
data: 2007.11.05
autor: Janina
Do Pana Doktorka, dzięki za Pański list. To bardzo ważne zobaczyć nasze forum z zupełnie innej perspektywy! Przez ostatnie 2 tygodnie przewalało się tu sporo emocji i wytworzyło napięcie, które faktycznie niejednego mogło wystraszyć. Na szczęście - dzięki szczerości pani Oli sytuacja się wyprostowała, okazało się bowiem w jak istotny sposób INTENCJA wpływa na to co dzieje się z naszym pytaniem dalej. Mam wrażenie że osoby będące na PP mają niezwykłą wrażliwość właśnie na intencję zawartą w przekazie - po prostu czują sercem i dlatego niektórzy na to samo pytanie otrzymują odpowiedź nawet gdy była ona już wielokrotnie udzielana, inni są kierowani do archiwum. To forum żyje, pełne jest energii zaangażowanych w nie osób i to chyba dlatego reakcje są tak spontaniczne i tak silne. Mam wrażenie że wiele rzeczy dzieje się tu niejako "poprzez nas" ;) Każdy post - nawet ten najbardziej 'niewygodny' - jest ważny! i może stać się inspiracją dla innych do pracy nad sobą. Oczywiście są pewne granice w których te dyskusje mogą się toczyć - te wyznacza Szefowa. Porządek musi być :) Proszę jednak nie obarczać Firanki odpowiedzialnością za strach innych osób obawiających się pisać na forum, gdyż naprawde nie wierze że intencją Firanki jest 'odstraszanie nowicjuszy'... Nie chcę włączać się w Pana przekaz do Firanki, bo przecież ma Pan pełne prawo z czymś się nie zgadzać, czemuś przeciwstawiać. To już sprawa między Panem a Firanką. Chcę tylko powiedzieć że kiedy zaczynałem pisać na forum też musiałem pokonać ten strach i dobrze rozumiem osoby o których Pan pisał. Ci jednak którzy go pokonują dostają rzadką szanse ujrzenia siebie w autentycznym świetle, a ten widok czasem bywa zaskakujący. Pamiętam mój pierwszy post... :) Jeszcze raz dziekuję za włączenie się do dyskusji. Było mi ogromnie miło przeczytać historię Pańskiej córy i Pana w świecie pięciu przemian :) Miłego dnia,
data: 2008.01.08
autor: Darek
Na wstępie chcę przywitać i pozdrowić wszystkich, zarówno płeć żeńską, jak i męską.
Od kilku dobrych tygodni, a nawet może i miesięcy( nie liczę, bo jak to się mówi szczęśliwi czasu nie mierzą), obserwuję forum. Nie powiem, bo również zagłębiłem się do tyłu i nawet dotarłem i zapoznałem się z postami sprzed roku i dwóch. Dopiero teraz wiem, że jest to dobra rzecz, jak dzielicie się swoimi spostrzeżeniami i próbujecie komuś pomóc. Pojawiło się jednak małe ALE...
Będę ten pościk kierował w głównej mierze do Firanki. A dlaczego, już wyjaśniam. Mam córkę, która od jakiegoś czasu jest na jedzeniu PP.
Jak nigdy nie gotowała, i nie miałem okazji widzieć jej przy kuchni, tak, gdy zobaczyłem moją córę przy garnkach, stosie warzyw i mięsie, widok prawie mnie zaskoczył. Nie jestem ojcem, który interweniuje w życie córy, bo ma już te 26 lat, ale ciekawość była tak olbrzymia, że musiałem dowiedzieć się co było przyczyną aż takiej zmiany.
I się dowiedziałem o istnieniu kuchni P.Ciesielskiej. Pojawiły się pytania, wspólne przemyślenia, zarówno od mojej strony, jak i pozostałych członków rodziny.
Jestem lekarzem(i tu będzie zdziwienie co niektórych). Dlatego nie wszyscy lekarze są tacy "niedobrzy". Jest garska, która podpisałaby się pod książkami P.A.Ciesielskiej. Bo jest to prawda, o której wiedzą wszyscy od wieków, co wkładamy do buzi, to później jest widoczne na zewnątrz nas samych:) Tylko co niektórzy boją się przyznać do tego na głos. Ale niestety taki jest nasz obecny świat.
Firanko może pojawi się u Ciebie myśl, po co ja to piszę i jaki jest tego przekaz. Prawda, że ten wstęp jest może przydługi, ale chciałem Ci naświetlić choć trochę, jak to się wszystko zaczęło.
Córa na samym początku codziennie, a nawet dwa razy dziennie siadała przed komputer i wczytywała się w posty. Jak miała pytanie, poprostu zadawała je. Nie bojąc się, że będzie ono odebrane jako ważne, czy też mniej ważne, czy nawet nie na miejscu. Ci co chcieli jej udzielić odpowiedzi, odpowiadali lub podpowiadali. Próbowali jej "niewiedzę" wzbogacić. To było miłe.
Zaś, Ty Firanko, jak dobrze zauważyłaś, może chcesz dobrze, a zupełnie to inaczej wychodzi niż byś chciała. Ja jako bierny obserwator, odczuwam niektóre Twe posty źle. I jako początkujący bym się wystraszył i zrezygnował z dalszego korespondowania na forum. Pozwól niektórym pytać, zadawać co chcą, co im wnętrze podpowie. Na początku jest panika, dopiero później nabiera się wiatru w skrzydła.
Czy zauważyłaś, a jeżeli nie (to przyjrzyj się forum wstecz). Ile nowych osób pojawiło się szybko i jeszcze szybciej zamilkło. Nie mówię, że Ty Firanko jesteś tego przyczyną, ale gdy córa powiedziała mi, że jej się troszeczkę przykro zrobiło, że Firanka "oschle" odpisuje i to jest główna przyczyna jej zaprzestania zadawania pytań na forum.
Pouczasz inne dziewczyny(przepraszam za "dziewczyny", bo większość to zapewne już dorosłe kobiety), aby na chwilę zniknęły z forum, aby przymyślały i się wyciszyły. A pamiętasz swój pościk z 2 listopada, też miałaś na chwilkę zniknąć, a już pojawiłaś się 4 listopada. Hm, Hm.....A może usiądź w samotności, pomyśl co się dzieje, o tej sytuacji. Przecież Ty też Firanko zaczynałaś z wieloma pytaniami na swój start.
Czy możesz z ręką na sercu powiedzieć, że wszystko już wiesz? Nikt nie wie wszystkiego. Dlaczego P.Ania, jak odpisuje dziewczynom, że nie tak postępują, że to złe, jest zupełnie inaczej przez nie odebrane. Bo jest to inaczej skonstruowane, a niekiedy zamiana kolejności i nietrafny dobór słownictwa spowoduje niezrozumienie przekazu, który jest źle odebrany.
Dlatego Firanko mam nadzieję, że nie byłem zbyt uszczypliwy i w moim pościku mój przekaz zrozumiałaś. Pamiętaj ludzie dzielą się na słabszych i silniejszych. A Tobie gratuluję siły, ale pozwól i pomóż też innym dać tej SIŁY:)"Żadne pytania nie są głupie":)
Pozdrawiam i myślę, że dużego chaosu nie wprowadziłem.
P.S. Ukłony dla P.Ani(kawa jest na 6+).
data: 2007.11.05
autor: Doktorek
Do Kamiczka. W niczym mi nie zaszkodzilas swoja odpowiedzia . I jeszcze raz dziekuje za Twoja uwage i odpowiedz . Rozumiem tez , ze Jagoda wyrazila swoja opinie na temat wina w trosce o tych wszystkich , ktorzy czytaja to forum i ktorzy sa poczatkujacy .Mysle jednak , ze kazdy kto zadaje pytania , zawsze oczekuje ostatecznej odpowiedzi Pani Ani , ktora albo potwierdzi , albo sprostuje wszystko. Doskonale tez pamietam co napisala Pani Ania w ostatnim poscie na temat wina z zoltkiem , bo to byla odpowiedz na moje wczesniejsze pytanie. A swoja droga to moje pytanie nie dotyczylo wina tylko mieszanki Pana Paprzeckiego i chodzilo mi tylko o to czy moze ja spozywac osoba nie bedaca na PP. Niemniej, jeszcze raz dziekuje i pozdrawiam wszystkich slonecznie z Nowego Jorku .
data: 2007.11.05
autor: AM z Nowego Jorku
Ostrozko, dziekuje za ostatniego maila. Niby sie to wszysko wie, a jak latwo o tym zapomniec
data: 2007.11.05
autor: Magda z Aachen
To moje rece obecnie wygladaja podobnie jak wygladaly Kaspiana nozki, tylko troche gorzej:) Ale wszystko ma tez swoje dobre strony. Podczas odnawiania mieszkania to moj maz caly dzien poswiecil na mycie szaf itp. a nie ja:)
A odnosnie ostatnich postow Kamiczka - naprawde trudno czasami dostrzec, ze nasze ego tak nas zaprowadza na manowce. Mysle, ze odrobina dystansu do siebie i troche poczucia humoru mogloby tu pomoc. Ostrozko - ostroznie z NLP. Pare rzeczy jest tam wartosciowych, ale tylko pare. To taka droga na skroty, a wiadomo, ze skroty prowadza czesto na manowce. Z Hellingerem nie bardzo sie zgadzam, choc oczywiscie wazne, ze przypomnial nowoczesnemu swiatu, ze istnieje porzadek, ktorego lamanie jest niebezpieczne. I ze cokolwiek bysmy robili to Hierarchia istnieje i niedobrze sie dzieje jesli o tym zapominamy. Wiek, rasa, plec, status materialny, stan zdrowia, stan cywilny, wykszalcenie a rowniez doswiadczenie i madrosc to tylko niektore przyklady rang spolecznych, czy tez jak kto woli wysokosci na ktorej sie znajdujemy. Jesli nie jestesmy swiadomi naszej ranki (lub rang) to mozemy innym zrobic duza krzywde. Ale jezeli wezmiemy ja na powaznie, to tak jak pisze Jagoda mozemy siwadomie przyjac nasza odpowiedzialnosc i wniesc troche swiatla do naszego swiata.
Pozdrawiam z chaosu poremontowego (no moze nie do konca po:))
data: 2007.11.05
autor: Magda z Aachen
Pani Joanno jeżeli lubi Pani takie smaczki poczęstuję Panią jeszcze jednym. Słowo oszczędzam.Nie czujemy tego tak wyrażnie ale ono naszej podświadomości kojarzy się z brakiem i to podwójnym 1. czegoś nam brakuje i nie mamy za co kupic 2. musimy zaoszczędzic a więc mimo braku jeszcze czegoś sobie odmówic. Należy to słowo oszczędzam zamienic na słowa; nie robię niepotrzebnych wydatków. Od razu czujemy się lepiej 1. chwalimy siebie że nie wydajemy głupio pieniędzy 2. pieniądze zostają w domu, jest ich więcej niż byłoby gdybyśmy owe niepotrzebne wydatki zrobiły.Zyczę miłych snów.
data: 2007.11.05
autor: ostróżka
Małgoś, zawstydziłaś mnie swoją skruchą, pozdrawiam ciebie serdecznie. Forum jest kontrolowane, ktoś tam siedzi i musi najpierw przeczytać tekst zanim "puści".
data: 2007.11.04
autor: Ola
Pani Bożenko czuję że Pani bardzo jest zgnębiona chorobą córeczki.Bardzo proszę niech Pani nie poddaje się myśli że córcia zachorowała pomimo tego że jest na PP i jadła "tony cebuli i czosnku i piła imbirówkę".Proszę pomyślec odwrotnie ;moja córeczka jest odżywiana zgodnie z PP i jej organizm jest na tyle silny że da sobie radę z tym ciężkim choróbskiem.Dziecko jest emocjonalnie związane z matką.Pamiętamy o tym gdy jesteśmy na co dzień podenerwowane i rozumiemy że wtedy nasze dzieci też reagują podenerwowaniem ale niezwykle trudno pamiętac o tym także w czasie dziecka choroby bo się o nie boimy i ten strach jest dominującym uczuciem .A przecież w czasie choroby dziecko też nasze emocje i uczucia odbiera.Jeżeli Pani czuje pustkę to tak jakby Pani traciła nadzieje jakby Pani nie widziała dla Izy jakiejś szansy na poprawę. Pani stres udziela się dziecku.Pani wie o tym prawda? tylko w zmartwieniu zapomniała i w zmartwieniu trudno wzbudzic w sobie jakies pozytywne odczucia .Ale musi się Pani zebrac w sobie i dla niej dla jej zdrowia zacząc myślec o sobie jako o matce której córcia dochodzi do zdrowia.Pani Bożenko często się zdarza że mama nieświadomie umie byc matką chorego dziecka a nie umie byc matką zdrowego.Opiekując się dzieckiem daje z siebie wszystko pół życia własnego by oddała aby dziecko wyzdrowiało ale nie wie już jak byc życ i myślec jako matka dziecka zdrowego. Nawet jak ono zdrowe to mama w każdej sytuacji widzi dla dziecka zagrożenie dla zdrowia. O tym jestem pewna też Pani wie tylko strach te wiedze zablokował.Tak się dzieje i ktos musi o tym przypomniec.Bo jak się Pani nauczy byc mamą ciągle chorej Izuni to ona będzie ciągle chora.Ja nie mam daru takiego akuratnego wyjaśnienia sprawy jak inne Panie tutaj .Ale jeśli wiedzą o co mi chodzi to niech proszę któraś napisze to składniej Ja to piszę ze swoich własnych doświadczeń
data: 2007.11.04
autor: ostróżka
dziekuje joasiu za natychmiastowa odpowiedz sory za moja natarczywosc ale dopiero sie w to wszystko wciagam nadmienie ze nigdy nie uczestniczylam na forum i sa to moje pierwsze kroki pozdrawiam
data: 2007.11.04
autor: iwi
Dobra, to jeszcze słowo do Iwi, ostrożeń to takie staropolskie ziele - czarcie żebro. Niezłe ziółko z tego ziółka. Wrzucasz dwie paczki do dużego gara, zalewasz zimną wodą, na minimalnym ogniu doprowadzasz do wrzenia, gotujesz pyrkające 40 minut, zostawiasz żeby naciągnęło, piszę to na wszelki wypadek, bo chyba było to już dokładnie opisane. Potem przecedzasz do kąpieli-nasiadówki, tak żeby za mocno nie rozcieńczać, albo po prostu się tym spłukujesz. Parzy sie je bardzo długo, bo jak mówiła pani Ania, bardzo długo ekstrahują się z tego ziela niezbędne składniki (ale nie wiem jakie). Działa to na wszystko, od stresu po stres i wszystko co pomiędzy można zmieścić. :) Do kupienia w sklepach zielarskich, aptekach i oczywiście u pani Ani. Tylko z firmy Herbex.
data: 2007.11.04
autor: Joanna - MamAsik
Elu, jest mi fajniej bez forum i teraz juz naprawde koniec z mojej strony udzielania sie na nim,. Czy teraz jasniej?
data: 2007.11.04
autor: Kamiczek
co do tego terytorium o którym pisze p. Kamiczek to ludzie są różni jedni uszanują a inni nie.Ten muzyk zagrał z Pani mężem ale jak by mąż chciał z takich okazji korzystac często to pewnie ten pan poczuł by się wykorzystany i na pewno ograniczyłby kontakty. Poza tym skoro doczytała Pani że "głupie pytania skierowane były w eter do wszystkich" i to Panią obruszyło to jak mam rozumiec słowa "to forum staje się targowiskiem próżności".Forum to my wszyscy .Jak widac Pani postępowanie niczym nie różni się od tego które Panią tak oburza .Czy Pani w ogóle wie o co Pani chodzi .Bo ja nie rozumiem. Tyle tylko się dowiedziałam że jest Pani żoną pana który brał darmową lekcję u sławnego muzyka i nie wątpię że ma Pani bardzo utalentowanego męża. Ale ten temat wchodzi w również przez Panią krytykowaną sferę kłapania o swoich osobistych sprawach.
data: 2007.11.04
autor: ostróżka
dziewczyny jesli ktoras ciekawa z czym u Kaspiana walcze to poogladajcie zdjecia.Nie mam tylko w najgorszych stadiach robionych bo sie nie dalo tak sie drapal.http://magda208.fotosik.pl/albumy/303203.html
data: 2007.11.04
autor: Magda mama Kaspiana.
Firanko, nie dostałam mejla. :( * Pani Ostróżko, a pani ma zapędy językoznawcze? Lubię takie smaczki. :) Już myślałam, że się nie wyciszy nam na forum. Ale jednak będą marchweki z rosołu, i dobrze. Zobaczcie, dane nam zostały "boskie narzędzia" do działania, a jednak kwaśny bigos potrafi się z tego zrobić. Brrr. * Dziś w kościele było czytanie o Zachariaszu. Od dzieciństwa miałam słabość do tego człowieka, lubiłam gdy było czytanie o tym jak dorosły facet siedzi na gałęzi, ośmiesza się, tylko po to by zobaczyć "jakiegoś" Chrystusa. Do dziś nie wiedziałam co mnie w tym tak pociągało. Dziś jakby trochę zrozumiałam. Usłyszałam mądre rozważanie na ten temat. Była w nim mowa o tym co w sobie musiał pokonać Zachariasz, ile stereotypów przełamać, by znaleźć się na tym drzewie, a potem by przyjąć Jezusa do swego domu. Był Wybrańcem. Ale najpierw sam musiał dać sobie przyzwolenie na zostanie Nim. Wiedział, że będzie wytykany przez faryzeuszy, wyśmiewany przez tłumy; wiedział, że nie będzie pasował do tłumu, że może nawet źle się przez to poczuje. Ale nie chciał już dłużej skrywać się za bezpiecznym, w sumie, murem nijakości, przestał się liczyć z tym, co inni o nim powiedzą. Z jednej strony "wyobcował" się z tłumu, z drugiej zaś znalazł nową drogę. Stanął "nagi" przed sobą, zobaczył siebie takim jaki był, a już po chwili miał szansę otworzyć drzwi swego domu dla Jezusa (czyli dla Prawdy, Mądrości, Miłości). Nie wiem czy przekazuję tymi zdaniami choć odrobinę z mądrości jaką dziś wyłapałam. Zostawiam to tylko jako słowo - inspirację w temacie Wybrańców i wyobcowanych, ...
data: 2007.11.04
autor: Joanna - MamAsik
Wysłałam dzisiaj rano parę słów,ale widzę,że nie doszły. Spróbuję jeszcze raz. Pani Olu, niezmiernie mi przykro i bardzo przepraszam,jeśli moje słowa zostały źle odebrane,nie chciałam sprawić nikomu przykrości. Wtedy wydawało mi się,że wszystko dokładnie przemyślałam przed wysłaniem,ale rzeczywiście mogło to być odebrane nie tak,jak chciałam.Naprawdę nie mam kompetencji,żeby się tu wypowiadać, no chyba,że w roli pytającego. To już się na pewno nie powtórzy. Dostałam już po głowie. Dziękuję za reakcję i pozdrawiam ciepło. Jam nieopierzona, pisklę dopiero;)
data: 2007.11.04
autor: małgoś
dziekuje joasi i jagodzie za odpowiedzi ale jagodko nie bardzo wiem co to jest ten ostrozen jakie proporcje dac do miski i jak czesto robic te nasiadowki z gory dziekuje
data: 2007.11.04
autor: iwi
Kamiczku, napisalaś „Chyba jest mi fajniej bez tego forum." Innym razem piszesz „Teraz już naprawdę koniec z mojej strony." Bądz konsekwentną:) Pozdrawiam
data: 2007.11.04
autor: Ela
Pani Jagodo, zgadzam się, że kłapanie o tym, kim się jest i gdzie się jest, jest niepotrzebne, jeśli promieniejemy autentyczną mądrością, którą potrafimy dzielić się bez robienia dookoła tego szumu! A a propos chronienia własnego kawałka podłogi...mój mąż był ostatnio na lekcji u pewnego wybitnego muzyka...po prostu geniusz w swojej dziedzinie, sława, z tytułami naukowymi. Grali razem CZTERY godziny, a tamten nie chciał nawet pieniędzy, bo...nie. Po prostu. Ma ma talent, który dane mu było rozwijać i nie obnosi się z tym, ale nie chroni do siebie też dostępu. Bo jak się naprawdę coś kocha, jest się do tego przekonanym i, co najważniejsze, ma się czym dzielić, to nie stawia się granic i nie buduje się barier wkoło siebie. Ludzie nabiora takiego respektu dla autentycznej, promieniującej wiedzy, że sami to terytorium uszanują.
Teraz już naprawdę koniec z mojej strony.
data: 2007.11.04
autor: Kamiczek
cześc,jestem Magda. Jestem mamą 4-miesięcznego Piotrusia, u którego lekarz stwierdził AZS.Chciałabym nawiązac kontakt z mamą, której dziecko ma podobne problemy.Mój adres : madziunia@o2.pl bardzo proszę o odpowiedź.
data: 2007.11.04
autor: Magda R. z łodzi
Pani Aniu czuję, że nie w pełni decyduję o swoim losie.Jestem w pustce .Pozdrawiam serdecznie.
data: 2007.11.04
autor: Bożena K.
Pani Firanko, ma Pani słuszna rację, że prym w odpowiedziach wiodą nieliczne osoby. Sama w forum biorę udział na zasadzie tego "podwieszacza", żerującego na wiedzy innych, nie dającego z siebie nic, oprócz pytań, bo mam zbyt małe doświadczenie w PP jak na razie (około roku). I cenię je za to i podziwiam, ale trudno nie obruszyć się za potraktowanie kogoś jak marudy zadającej głupie pytania. Nawet, jeśli mnie to osobiście nie dotyczyło wtedy, poczułam, że ktośnagle postawił jakąś barierę. A skąd, na miłość boską, mam wiedzieć, kiedy komu coś wyda się głupie i niewarte czasu? To tak samo względne, jak przysłowiowa już szczypta! PP traktuję jak drogę do życia w zdrowiu, do akceptacji porządku, ale mam świadomość, iż każdy z nas przechodzi przez to inaczej, każdy coś z tego wyniesie dla siebie. Nie ma dwóch osób, które czułyby to samo po rosole czy imbirówce. Jeśli chodzi o słynne wyznaczanie swego terytorium, to każdy ma do tego prawo, oczywiście,ale wtedy, gdy ktoś bezpośrednio, kierując sie do mnie osobiście, próbuje je naruszyć. O ile doczytałam, rzeczone "głupie" pytania kierowane były w eter do wszystkich...
To forum staje się jakimś targowiskiem próżności, niebezpieczną licytacją,która nie ma nic wspólnego z przebóstwianiem się. Nie dziwię sie osobom, które czasami mówią mi, że czują się wyobcowane. Nauczyłam sie z tego forum wiele, zobaczyłam w tym "lustereczku" wiele cech, które mogłabym nabyć, a których absolutnie nie pragnę mieć.
Chyba jest mi fajniej bez tego forum.
data: 2007.11.04
autor: Kamiczek
Pani Jagodo właśnie przeczytałam Pani posta nic dodac nic ując tylko zapisac i czytac rano i wieczorem ,szczególnie te słowa o wybraństwie.Dodają odwagi i otuchy kazdemu komu ciężko kto zaczyna się potykac i wątpic czy jest sens trzymac pion. Serdeczności dla Pani Ani i wszystkich dobrych duszków tego forum
data: 2008.01.08
autor: ostróżka
Dobry wieczór wszystkim.ostatnio czytałam o NLP i przyszło mi na myśl że może warto zamienic określenia: inna lub wyższa Swiadomośc na głębsza lub szersza.Słowa jak wiadomo mają wielką moc i różnie ludzie na nie reagują.Określenie "inna świadomośc "wywołuje uczucie że ta osoba jakby z innej rzeczywistości i nas nie zrozumie a "wyższa świadomośc" z kolei tworzy uczucie jakby ktos traktował nas z góry bo już wie więcej i lepiej rozumie i się tym chwali.Natomiast określenie " świadomośc szersza i głębsza" wywołuje uczucie że to człowiek który widzi szerzej, więcej, rozpatruje problem z różnych stron więcej rozumie i może dac dobrą radę.Tyle o słowie świadomośc które tutaj jest często używane chociaż może nie ostatnio.A teraz inne określenie "jestem wybrańcem"To jest określenie całkiem na miejscu ..Zastanówmy się czy każde z nas nie ma poczucia że dostało szansę dzięki PP , kursom ,konsultacjom itd. na odnowe w życiu na uczynienie swojego życia zdrowszym i piękniejszym,Jakby nie powiedziec; jesteśmy wybrani przez los , aniołka czy też sami wybraliśmy się jedno oznacza jesteśmy WYBRANI-l. mnoga, jestem wybrańcem-l. pojedyńcza. Tylko to określenie bardzo zobowiązuje do ciągłej pracy nad swoją kondycją duchową i psychiczną a pozatym jest wydaje mi się obciążone "karmicznie" tymi różnymi wybrańcami bożymi z przeszłych wieków co to ich pycha zżerała do szczętu.Oczywiście to tylko takie sobie moje uwagi.
data: 2007.11.04
autor: ostróżka
No i po bitce, bojowo nastroszone marchewki poszły do rosołu:)) Super. Myślę, że cała ta dyskusja była bardzo inspirująca, bo raz, że zmusiła do postawienia pytań (każdy swoich) i dania sobie na nie odpowiedzi, a dwa - stała się pięknym lustrem, w którym można ujrzeć ładny kawałek siebie. Ostatnie słowo oczywiście należy do Pani Ani, ale w moim odczuciu warto czasem zdecydowanie wypowiedzieć swoje zdanie, a nie pudrować problem. Jeśli emocje były silne, to znaczy, że padające tu stwierdzenia poruszały coś bardzo istotnego. A najważniejsze, że osiągnęliśmy zrozumienie tej sytuacji płynące - jak pisze Darek - z serca, dzięki czemu nie jest ono ani ustąpieniem, ani przyznaniem racji, ani poczuciem wygranej - tylko właśnie zrozumieniem. Więc dziękuję wszystkim uczestnikom tej dyskusji, bo pokazali mi, jak cienka jest granica między pychą a szacunkiem dla swojego kawałka podłogi i że doświadczyłam, jak wielką moc ma działanie z serca i czym to faktycznie się różni od działania z poziomu emocji. Bezcenna wiedza. A poza tym uświadomiłam sobie, jaka faktycznie jest misja tego forum i ile zyskuję nie tylko pytając, ale i odpowiadając. Olu, umiejętność złapania dystansu do samej siebie to duża rzecz. Gratuluję:) I jeszcze tylko słowo o tym wybraństwie. Nie traktuję go jako coś ponad innych, ale jako swoją odpowiedzialność. Chcemy czy nie i jakkolwiek to nazwiemy, jesteśmy forpocztą nowego myślenia. Polega to właśnie na wzięciu odpowiedzialności za siebie, bo do tej pory lepiej wiedzieli lekarz, ksiądz, media, rodzice itp. Jest to pewnego rodzaju misja - to nasze zdrowienie, przebóstwianie, przeobrażanie, świadome zmaganie ze swoim ego - bo promieniujemy tym na nasze rodziny, odmieniamy domy, zmieniamy relacje w pracy itd. Zaczynamy żyć wg własnej, budzonej przez PP, mądrości. I oczywiście nie kłapiemy o tym, dyskretnie robimy swoje, ale tym PROMIENIUJEMY. I jasne, że jesteśmy w tym wszystkim szczęśliwcami, ale świadomymi i odpowiedzialnymi, a przy tym dzielącymi się z innymi, dlatego bardziej adekwatne wydaje mi się słowo na w:))))) Ale to oczywiście niuans, jeśli rozumiemy treść.
data: 2007.11.04
autor: Jagoda
A w międzyczasie można było śledzić metafizyczne rozmowy spodnice czy spodnie w których na szczęście nie bylo tyle zacietrzewienia:) Propos hierarchii to wróciłam do mojego Hellingera i nie da się ukryć że ona też istnieje. Zawsze w pierwszych rozmowach z nieznajomymi pytamy o wiek (lub oni pytają) i obecność w danej dziedzinie tak aby ułożyć odpowiednio stosunki. Poza tym funkcjonowanie grup opiera się na tym że są liderzy, negocjatorzy, mrówki, leniwce, podwieszacze... Tyluż nas zagląda na forum a np. iwi(?) czuła się ignorowana w swoich pytaniach o choroby kobiece. Dlaczego wiele kobitek nie zasiądziecie czasem do kompa żeby dać coś a nie tylko czytać, pytać i chować się w anonimowości? Moje pytanie kieruję do wielu wielu którzy w ciszy i spokoju czytają posty od Pani Ani ale nic od siebie nie wnieśli do tej pory poza pytaniami. Dziś pomyślałam czy gdyby Asia, Anita, Jagoda i Rene umilkły na 2 tygodnie nie zalegałyby tutaj stosy pytań bez odpowiedzi? A może ktoś z Was miałby wtedy POWÓD do tego by odpowiedzieć, pomóc i zmierzyć się z setką powtarzających sie podstawowych pytań, ktore mimo apeli dziewczyn, pani Ani będą się pojawiać czy tego chcemy czy nie. *** Darku dziękuję za post o AKCEPTACJI wcześniejsze prośby innych o nią nie docierały do mnie. Tym razem TRAFIŁO. *** Joasiu wysyłam maila. Pozdrawiam
data: 2007.11.04
autor: Firanka
Poziomy, poziomy ,poziomy... niby ich nie ma, a jednak cały czas są. jakie to musi byc męczące wciąż tak patrzeć na świat.
data: 2007.11.04
autor: Kamiczek
No cóż, to ja już zamykam buzię. Proponuję jednak słowa "jestem WYBRAŃCEM" zastąpić słowami "jestem SZCZĘŚLIWCEM". Mam wrażenie, że słowo 'wybraniec' jest tutaj nieodpowiednie. Czołem
data: 2007.11.04
autor: ola
Olu, przepraszam,jeśli swoim kłapnięciem Cię uraziłam,nie takie były moje intencje. Wtedy wydawało mi się,że wszystko dokładnie przemyślałam przed wysłaniem postu, ale rzeczywiście mógł być odebrany jakoś złowrogo.Nie mam żadnych kompetencji,aby wypowiadać się na forum, chyba że w roli strony pytającej. To się na pewno nie powtórzy. Już dostałam po głowie.
data: 2007.11.04
autor: małgoś
Pani Olu, intencją mojego postu z 28.10 było rozpoczęcie dyskusji na szeroki temat, który wydaje mi się szczególnie istotny wśród osób, które pracują nad sobą. Chodziło o uświadomienie sobie jakie szkody wyrządza człowiekowi głupota i zasygnalizowanie jak ułatwia ona manipulację nami. Mój post został właściwie zrozumiany, o czym świadczą odpowiedzi Magdy z Aachen, pani Ostróżki i Jolika. Temat mógł być kontynuowany i przyciągnąć na forum osoby, które są na PP już dłuższy czas, a z różnych przyczyn ostatnio mniej pisały. Niestety - wkrótce po interesującej wymianie postów na ten temat - pojawiło się Pani "pytanie o marchewki", które - jak Pani sama przyznaje - "było lekką prowokacją wobec pana Darka"... I choć ostatecznie mnie Pani jednak nie sprowokowała, to niestety Pani post wywołał na forum 2-tygodniową burzę. Otrzymała Pani odpowiedzi od Rene i od Firanki, które to odpowiedzi najwyraźniej nie zainspirowały Pani do tak refleksyjnego podejścia do siebie, jak to w liście w którym przyznaje się Pani do prowokacji... Z jednej strony szkoda, bo rzeczywiście na forum zrobiła się niezła bitka... (nie wołowa, raczej marchewkowa :) z drugiej jednak - wytworzyła się sytuacja, która każdego z nas (mnie również - w poście do pani Kamiczek) zmusiła do jasnego określenia swojego stanowiska w wielu sprawach, zarówno wobec innych jak i wobec samych siebie. Wybaczy Pani, nie odpowiadałem Pani do tej pory, ale nie chciałem podejmować polemiki z poziomu emocji, a te pojawiły się gdy pisała Pani o tym, że "forum gnije od złośliwości" itd. Porozumiewanie się z tego poziomu niesie za sobą zawsze niebezpieczeństwo, że jeśli usłyszymy coś dla nas niewygodnego to pojawia się agresja, złość, wyzwiska; gdy zaś coś, co nam odpowiada - wychwalanie pod niebiosy. Chciałem tego uniknąć, gdyż łatwiej jest dojść do porozumienia kiedy widzi się te same emocje już z pewnego dystansu, z poziomu rozumu. Ale jest jeszcze jeden poziom - widzenia sercem - i patrząc z tej perspektywy pokonuje się barierę 'ja i TY'. W głębi serca nie ma podziału na lepszych i gorszych, a każda taka sytuacja jak nasza forumowa 'bitka marchewkowa' zmusza nas do pokonania bariery 'my i oni'. Tam w sercu widzi się swoje ego i ego innych i rozumie się że jest się jednym, że tak samo jak ja zmagam się ze swoimi emocjami, ze swoim rozumem, tak samo inni się zmagają. I z tej perspektywy ja i inni to jedno. Dopiero teraz zrozumiałem jak bardzo jestem wdzięczny Pani i pani Kamiczek za posty które "z lufą przy skroni" zmusiły mnie do wyraźnego określenia się którą z dróg chcę kroczyć, z którego poziomu chcę się porozumiewać. Potrzebowałem Waszych postów by zrozumieć swoje emocje, swój rozum, i w końcu zobaczyć to wszystko zupełnie inaczej. Dlatego proszę przyjąć moją wdzięczność! Również za to że nazywa mnie Pani nieopierzonym :) Pozdrowienia. PS: i chyba dobrze będzie jeśli dodam tu, że pisząc o różnych poziomach rozwoju mam przede wszystkim na myśli własną drogę - tę którą sam przeszedłem - siebie jakim byłem i siebie jakim jestem, a nie - podkreślam - wartościowanie i wynoszenie się ponad innych.
data: 2007.11.04
autor: Darek
P.S. Niewychowana jestem. Pani Aniu -bardzo dziekuje za czas i porady przez telefon w momentach kryzysowych. Strasznie mi glupio, kiedy do Pani dzwonie, bo to znaczy ze sama nie wyrabiam, a nikt tego nie lubi. Plus to, ze caly czas walcze z mama. I miala Pani racje, zeby mame obserwowac. Obserwowalam i zobaczylam, ze mama sie boi,waha, mota i dlatego szukala odpowiedzi od lekarzy. Tak bylo cale moje dziecinstwo. Ja po niej to odziedziczylam i teraz dopiero ucze sie szukac odpowiedzi w sobie. I w pp. Bardzo za wskazowki dziekuje. No i przepraszam, jesli zasmiecam forum swoimi wywodami. Obiecuje, ze tylko od czasu do czasu.
data: 2007.11.04
autor: Kamila z Wadowic
Witam wszystkich na forum po krotkiej ciszy. Czytam, czytam i faktycznie troche zawirowan. Moze ma to zwiazek z pora roku. Mamy chyba dojo, sledziona chlapie i wola o slodkie i przy okazji chyba ego szaleje. Tak jest przynajmniej w moim przypadku. A w takim okresie, jest sie potwornie drazliwym i wychodza z tego takie a nie inne emocje.
Jestem wlasnie po maratonie u specjalistow medycyny tradycyjnej. Po tym jak spuchlam jak balon (od pasa w dol, i prawa strona twarzy) udalysmy sie z mama do naszej lekarki rodzinnej. I lekarka skierowala mnie oczywiscie do szpitala, bo nie wiedzala o co chodzi. Mama panika a ja caly czas wiedzialam, o co chodzi. Tak wymeczylam organizm + stress (chroniczny), ze sie to tak skonczylo. Lekarze kierowali mnie od jednego do drugiego (nie moglam powiedziec nie, bo a) wizyty zalatwiane po znajomosci, i nie wypada b) wiedzialam, ze mama sie boi, i ze chce miec pewnosc). Moja pewnosc mamie nie wystarczyla, wiec postanowilam przez to wszystko przejsc. I w sumie, pomimo stresow jakie wizyta w szpitalach niesie (plus sluchanie najrozniejszych diagnoz typu: raki, ciaza, HIV, choroba autoimmunologiczna, i oczywiscie pobieranie szpiku- przez to wszystko czlowiek sie moze rozchorowac) to wyszlo na plus, bo mama sie W KONCU przekonala, ze mialam racja. Walkowalam to tyle razy, i nie wierzyla. A teraz juz wie i ze mna nie dystkutuje. Opuchlizna sama zeszla (w ciagu trzech dni znowu wrocilam do swojej wagi). Postanowialam wziac na luz, jesc i spac bo na nic innego i tak nie mam sily. W szpitalu tak sie zeschizowalam, ze dostalam zapalenia pecherza i nie przyjechalam przez to na kurs:( Ale kiedy sie nad tym zastanowie,to mysle, ze nic nie dzieje sie z przypadku. Sama wiem, ze stan mojej swiadomosci jest jeszcze bardzo bardzo daleko od tego jaki bym sobie zyczyly (oj, chciejstwo?!), i wiem, ze moze nie skorzystalabym z tego kursu. Moj czas przyjdzie. A mnie teraz potrzebna jest pokora. I przerabianie wszystkiego po kolei samodzielnie. Zwlaszcza teraz, zmarzlam na cmentarzu we wszystkich swietych i juz w piatek mnie rozlozylo. Leze, spie caly czas, nie zbijam goraczki, pije rosol i jem owsianke. Wpadlysmy tez z mama na swietny pomysl. Otoz gotujemy w garnuszku dwie lyzeczki imbiru i wlewamy to do miski z goraca woda. Potem mocze w tym stopy przez pare minut. Efekt gwarantowany. Nogi rozgrzane i w nocy super-pocenie. Tak, ze nad ranem po gorzace nie ma sladu. Moze Pani Ania sie wypowie czy to jest madre czy moze nie bardzo? W kazdym badz razie mnie pomaga, ale nie chce nikomu doradzac, zeby nie zaszkodzic. Poza tym, mam chyba potworne pustke w sledzionie bo wyje za slodkim od tygodnia (moze to tez wina miodku pokrzywowego, ktory biore na krew). I ostatnia rzecz, to to ze z badan krwi, wyszeld mi pozytywny marker na gosciec. Co ponoc w wieku lat 25 nie jest najlepszym znakiem. Pani doktor powiedziala, ze prawdopodobnie jest to spowodowane stresem. I ze sama sobie to chorobsko na siebie sciagam moja schiza. I tak sie zastanawiam, jak analizowac chorobe reumatyczna, lub jej poczatek w medycynie chinskeij? Wilgoc? Panie Darku, dziekuje za posta. Sama madrosc. Nie ze wszystkim sie zgadzam, ale sie bronic nie bede, bo to moje ego chyba chce miec racje. A racja nie istnieje. Jest tylko inne postrzeganie. Moja prawde ja znam. Mysle, ze post tez bardzo pomocny dla innych. Potrzeba nam wiecej meskiego spojrzenia. Czasem mysle, ze zakrecenie, jest iscie kobieca przypadloscia. Nie wiem jak w moim zakreceniu udalo mi sie znalezc faceta, ktory jest ostoja spokoju, rozsadku i od, ktorego czasem dostaje dosc konkretnie po glowie, za moje swirowanie:)Dostajemy to czego nam potrzeba?
Sciskam wszystkich bardzo serdecznie. Trzymajcie sie jakos mimo tej pogody. Trzeba nam duzo kawy z cynamonem, imbirem i kardamonem:).
data: 2007.11.04
autor: Kamila z Wadowic
Olu, zgadzam się z Panią w całej rozciągłości. Mi tez kiedyś wydawało się, ze rozumy pojadłam, ze mam patent na szczęśliwość. Az przyszło "przebudzenie" i stwierdziłam, że w ten sposób utknęłam w rozwoju i ratunkiem może być otwarcie się na innych, nawet tych, co z pozoru wydają się stać niżej. I nauczyłam sie od nich tego, czego nie wiedziałam, zacietrzewiając się w mniemaniu, iż oni to już tylko o marchewkach i polewkach... Panie Darku, mam zagwozdkę: od kilku dni, wraz z moim mężem zastanawiamy się, jaką miarą mierzy Pan poziomy, na jakich znajdyują się ludzie. Bo my mamy taką filozofię, że nikomu z nas nie jest dane oceniać, co zresztą jest jedną z podstaw, jakich uczy Pani Anna. Ale być może w pewnym momencie o tych podstawach sie zapomina?
data: 2007.11.04
autor: Kamiczek
Przy okazji uwaga dla tych co zadają pytania (tego się właśnie nauczyłam na swoim przykładzie), zauwazyłam ze ładnie sformułowane pytania prędzej spotkają się z odzewem i informacją niż chaotyczny bełkot. FORMUŁUJCIE PYTANIA ELEGANCKO!
data: 2007.11.04
autor: Ola
Przepraszam, bo mnie zabrakło chyba ogłady, oczywiście ja jestem zawsze bardzo wdzięczna za każdą odpowiedź na moje pytania, chociaż o tym zawsze nie piszę. *Pani Joasiu MamAsik- pani posty są rzeczywiście idealnie zrównowazone wszystkimi emocjami! Jest pani faktycznie buforem w sporach i ambasadorem wszystkich z osobna na tym forum! Pani to jest mądra. **Firanko, na prawdę zrozumiałam twoje zniecierpliwienie, przepraszam za moje ostre riposty. Oczywiscie od dziś zawsze przemyślę wiele razy zanim o coś zapytam. Zgadzam się ze moje pytanie o marchewki było mało istotne, nieprzemyślane (choć nie uważam aby było głupie, poza tym najwyraźniej było potrzebne zebysmy sie czegos nowego nauczyli). Moze źle zrozumiałam twoje intencje, ty wcześniej źle mnie zinterpretowałaś. Kropka. Z miodem to było tak, ze po poście P.Ani nie miałam nadal jasności kiedy jest nadmiar, używamy go do słodzenia kawy, owsianki i herbaty - dobrze, ale gdy karmię piersią to więcej jem i piję potrzebuję więcej kalorii, no i jeszcze kazda lyzeczka jest inna jak i kazda szczypta jest inna. Mój błąd polegał na tym,że źle sformułowałam pierwsze pytanie, przez to zrobiło się ich az trzy. A moje dziecko nadal kaszle mimo że miodu 3 łyżeczki/dzien . Widzisz, Iza od P. Bożeny wylądowała w szpitalu w cięzkim stanie z zapaleniem płuca z wysiekiem, jednak złe rzeczy sie mogą zdarzyć, stąd moja dociekliwość. Te pytania wynikają wyłącznie z troski o zdrowie moich dzieci, a nie “z braku odwagi w braniu odpowiedzialności za moje zycie“, jak P. Darek sugeruje.
Wsłuchałam się w siebie i okazało się właśnie,że pytanie o marchewki było lekką prowokacją wobec pana Darka (dlatego napisałam “pytam, pytam,pytam”), z którego stwierdzeniem w kwestii zadawania pytań nie do końca się zgadzam. Sprawa jest jasna gdy jesteśmy odpowiedzialni wyłącznie za swoje własne zycie, wtedy łatwo jest nam podejmować decyzje. Rzecz ma się inaczej gdy w grę wchodzi zycie i zdrowie naszych malutkich dzieci (ktorych chyba pan jeszcze nie ma Panie Darku, w każdym razie nic z postów nie wynika). Stąd wiele pytań, wątpliwości, czasem takich na które odpowiedzi są jasne jak słońce. *** Panie Darku, proszę nie używać zwrotów “głupie pytania”, “głupie blondynki” bo człowiekowi o Pana inteligencji to nie pasuje. Jest Pan mądry, ale chyba jeszcze bardzo nieopierzony. **** Małgoś, a nie przyszło ci do twojego rozumku, ze są na swiecie ludzie, którzy właśnie z duzymi problemami radza sobie sami (na poziomie rodziny na przykład), a gubią się w drobiazgach? Bo ja tak właśnie mam. Szczerze to mnie ciut dziwią takie posty jak twój, ktoś wpada nagle w środek imprezy, coś kłapnie bez zastanowienia... ***** Wszystkich przepraszam, że tak Was zaangażowałam wywołując tę aferę marchewkową. Buziaki
data: 2007.11.04
autor: Ola
Panie Darku “rzeczywistość objawia nam się drabinkowo” i “jedni są wyżej inni niżej, jedni widzą więcej inni mniej” - czy to znaczy ze im Pan jest wyżej tym więcej Pan widzi? Proszę Pana, niech nigdy Panu nie wydaje się że widzi Pan więcej (no, chyba ze chodzi Panu wyłącznie o pewną DZIEDZINĘ, a nie RZECZYWISTOŚĆ). Mnie się kiedyś tak wydawało lata temu, kiedy po burzliwym okresie w moim zyciu wyszłam za mąz. A tu mój mąż, człowiek bez doświadczeń podobnych do moich, powalił mnie niejednokrotnie na ziemię swoją prostotą myślenia. Okazało się bowiem,że to ja nic nie widziałam. Moje nieopierzenie wychodziło jak szydło z worka i wstyd mi było jak nie wiem co. To,że Pan umiejscawia się wyżej na jakiejś drabince (rozwoju duchowego czy jakiegokolwiek innego) wcale nie oznacza, ze widzi Pan więcej, bo zwykle siedząc wyżej tracimy widok na to, co jest nisko pod nami, a co już się zmieniło. Pani Kamiczek napisała piękne zdanie: - “Na co dzień spotykam sie z ludźmi z problemami, przez jakie ja już kiedyś przeszłam i wierz mi - nigdy nie ma tej samej odpowiedzi“. Rzeczywistość nie objawia się drabinkowo, rzeczywistość jest zmienna, zna Pan zapewne powiedzenie, ze nie można wejść drugi raz do tej samej rzeki. Ślepiec nigdy nie zobaczy tego co Pan, Pan nigdy nie zobaczy tego, co ślepiec. Na jakich szczeblach Pana drabiny stoicie? Z poważaniem Ola
data: 2007.11.04
autor: Ola
Mam pytanie Kochani. Czy będąc w 5 miesiącu ciązy, można stosować Mieszankę Pana Paprzeckiego??
data: 2007.11.04
autor: Ania
Do Magdy z Aachen. Dziękuję P. Magdo za te ciepłe słowa pociechy! Panią dziwi, że lekarz mi nie powiedział, że mogę cierpieć na ataki paniki, że jest to raczej związane z moim stanem umysłu, a nie z jakąś chorobą wewnątrz ciała, np. sercem. Mnie to własciwie nie dziwi, bo przecież mieszkam w Polsce. Prosze mnie źle nie zroumieć - ja miałam okazję wyjechac stąd i rozpocząć życie (być może lepsze pod względem finansowym), ale nie skorzystałam - świadomie. Ale nasza służba zdrowia po prostu pozostawia wiele do zyczenia, równiez jeśli chodzi o bezpłatnego dobrego psychoterapeutę!! Dziękuję też za podpowiedź odnośnie odzywiania się podczas ciązy. Zwłaszcza mam pytania odnośnie picia napojów podczas karmienia piersią. Przy Mikołaju (pierwszym dziecku) okropnie chciało mi się pić. Oczywiście nie wiedziałam wtedy nawet o istnieniu Pani Ani Ciesielskiej a co dopiero o szkodliwym wpływie picia dużej ilości wody, no i żłopałam nawet po 3 litry dziennie.:(( Mam jeszcze wiele innych watpliwości, ale nie będę już zanudzać. W każdym razie, ma Pani rację odnośnie pracy nad samą sobą...Ale mam dobrą motywację - DZIECI!! Pozdrawiam serdecznie! Ania
data: 2007.11.04
autor: Ania
Jagodo, przeczytałam UWAŻNIE wypowiedź Pani Ani. Nie napisała, że wino z żółtkiem jest niewskazane,ale aby się wzmocnić,można przecież gotować wzmacniające zupy i to też robię. Mam jednak po miesiączce skłonność do niedoborów żelaza i ta kuracja bardzo mi pomaga, a myślałam, że o taką pomoc chodziło AM z Nowego Jorku. Aha, i przypomina mi się też to, co Pani Ania pisze w książce: nieważne co robisz, ważne są Twoje intencje. Chyba więc jednak coś wyniosłam z jej nauk... Pozdrawiam
data: 2007.11.03
autor: Kamiczek
Pani Heleno z Bierzglinka, bardzo ucieszył mnie Pani post; powiało zwykłą radością z gotowania, czyli tym, czego i ja od tego oczekuję;powiało prawdziwą życzliwością. Jest w Pani tak wiele pokory, a równocześnie trudno nie dostrzec, że pojęła Pani do cna to, co PP ma nam dać: zdrowie, a przez to zdrowe i niezakłócone przezywanie wszystkiego, co nas otacza. To zachwyciło mnie w Pani już na kursie i wiem, że jest pani na pewno w czołówce "Wychowanków". Pozdrawiam serdecznie i życze dalszej pogody, nawet w te słotne dni!
data: 2007.11.03
autor: Kamiczek
Nie czytałam na forum o czerwonym winie, nie wszystko po prostu uda się tak naraz zgłębić. Przepraszam więc, Pani AM z Nowego Yorku, że niechcący wprowadziłam Panią w błąd i być może naraziłam na ogromny szwank Pani zdrowie. Sama bardzo dobrze się po tym czuje, uważam, że nikt nie choruje i nie leczy się według wzorów z książki.
jagodo, jakiej rady udzielisz Pani AM, bo ona na nią czeka od doświadczonych?
data: 2007.11.03
autor: Kamiczek
Jeszcze jedno, jakieś dwa tygodnie temu Pani Ania odpowiedziała, że czerwone wino z żółtkiem nie jest wskazane. Więc traktujmy poważnie porady, o które sami pytamy, szczególnie jeśli udziela ich Pani Ania, a zanim sami poradzimy, czytajmy z uwagą forum. Bardzo wiele kwestii było już wyjaśnianych. Pozdrawiam
data: 2007.11.03
autor: Jagoda
Pani Heleno, zgadzam się z Panią, że życzliwość jest wielką wartością tego forum. Jest tu wiele osób, które chętnie pomagają i początkującym i tym, których w drodze dopadły jakieś wątpliwości czy niepokoje. Myślę też, że korzystanie z czyjejś życzliwości zobowiązuje do fair play, to znaczy, jeśli ktoś bezinteresownie mi pomaga, korzystam z tej pomocy tylko wtedy, gdy sama nie radzę sobie z problemem. To zwykły szacunek dla czyjegoś czasu, zaangażowania i empatii. Jeśli ktoś przekracza tę granicę, a my nie chcemy się podkładać i wchodzić w rolę ofiary, staramy się dać mu to do zrozumienia - najpierw delikatnie, potem bardziej wprost. Jeśli to nie skutkuje, mówimy otwartym tekstem. To zwykłe wytyczanie granic, a nie pycha, czy brak życzliwości. Samodzielność myślenia i poszukiwań - myślę, że właśnie te cechy dodają życiu kolorytu i czynią z nas prawdziwych odkrywców. Jaka radość wtedy:)) I dlatego zgadzam się z Darkiem, że bycie na PP to wybraństwo, bo do tych poszukiwań daje nam doskonały sprzęt pomiarowy i narzędzia. Pozdrawiam
data: 2007.11.03
autor: Jagoda
Elared, nie przejmuj się czy uraziłaś czy nie, no co ty. ? :) Za co tu się obrażać. W archiwum sprawdziłaś? Już znasz różnice? :)
data: 2007.11.03
autor: Joanna - MamAsik
Serdeczne podziekowania dla Ostrozki i Kamiczka za odpowiedzi. Pozdrawiam cieplo .
data: 2007.11.03
autor: AM z Nowego Jorku
Do Ani. Po pierwsze przeczytaj b. uwaznie 'Filozofie zycia'. Tam znajdziesz wskazowki jak sie odzywiac w czasie ciazy. No i na forum jest masa informacji. Po drugie naucz sie cierpliwosci. Naprawde chyba nie oczekiwalas, ze po zmienieniu sposobu zywienia Twoje dolegliwosci z dnia na dzien ustapia?!
Po trzecie to co opisujesz to sa klasyczne objawy atakow paniki, do poczytania w kazdej ksiazce do psychiatrii. Ze Twoj lekarz Ci o tym nie powiedzial, to mnie bardzo dziwi. NIc wiec dziwnego, ze zostaly one wywolane smiercia Twojej mamy i przy stresie wracaja. Nie utrudniaja Ci zycia (u ludzi dotknietych nimi czesto wystepuja 2 razy w tygoniu!) a wiec wyluzuj i zacznij prace nad soba. Najlepiej od codziennego gotowania:) Pragne tez Cie pocieszyc. Z punktu widzenia medycyny jestes zdrowa, wiec lekarze Ci sa niepotrzebni. Ataki paniki nie stanowia dla Twojego zycia zadnego zagrozenia, choc oczywiscie sa b. nieprzyjemne. Mozna wyleczyc je rowniez psychoterapia, ale potrzeba naprawde dobrego psychterapeuty. Tak czy inaczej czeka Cie duzo pracy nad soba. A wiec trzymaj sie dzielnie, zycze Ci duzo sily
data: 2007.11.03
autor: Magda z Aachen
mam nadzieje ze nikt ani pani Ania sie nie gniewa ze zapytalam na temat tych ksiazek po prostu szukam wersji niemieckiej tych 2 ksiazek a chce polecic je paru osobom oczywiscie mialam nadzieje ze te ksiazki to jakas wspolpraca z pania Ania a zeby je zobaczyc i stwierdzic musialabym byc w ksiegarni i przekonac sie ze jest inaczej ...dlatego pytam bo widzialam w internecie 9 ksiazek w tym te dwie pani Ani i myslalam ze to jakas wspolpraca a lepiej pytac niz bladzic
data: 2008.01.08
autor: elared
AM, jeżeli szukasz czegoś na "odbudowę krwi" i ogólne wzmocnienie, to polecam gorąco miksturę: na 1/2 litra czerwonego wina dajemy żółtko, porządnie roztrzepujemy i pijemy kilka łyżek codziennie, przez 10-12 dni. Najlepiej wieczorem. Wypróbowane na mnie samej, niesamowicie skuteczne!! Stosowała to tez moja siostra, która nie jest na PP i która ciągle zmagała się ze 'słabą krwią" Pozdrawiam
data: 2007.11.02
autor: Kamiczek
doAM z N. Jorku.ja o tym tak myślę ;w książce pisze że jest wskazana w chorobach nowotworowych po chemii i na odbudowe krwi w każdym przypadku.a więc skoro w każdym przypadku to dla każdego chorego po chemii i z poważnym niedoborem krwi wywołanym poważną chorobą.Pozatym to jest mieszanka Pana Paprzęckiego bo gdyby to była mieszanka P. Ani no to wiadomo że tylko dla tych co są naPP.Ale obiło mi się gdzieś w archiwum że to mikstura silna i naprawdę tylko dla poważnie chorych i tylko dla tych dwu przypadków chemia i niedobory krwi.No i właściwie dużo napisałam ale nic konkretnego z tego nie wiadomo ani nic nowego oprócz tego co pisze w książce.No cóż ja bardzo lubie klikac w klawisze. Pani AM mam nadzieje że Pani otrzyma wkrótce wiarygodną odpowiedz. Pozdrawiam i życzę zdrowia wszystkim .
data: 2007.11.02
autor: ostróżka
Iwi, 26.10 napisałam do Ciebie kilka słów, dzisiaj dorzuciła coś Joasia, myślę, że na początek to i tak sporo pracy. Powodzenia!
data: 2007.11.02
autor: Jagoda
Iwi, wyeliminowac to co kwaśne, surowe i zimne. Powrzucaj różne interesujące cię hasła do wyszukiwarki, poczytuj oprócz książek pani Ani odpowiedzi, których udziela na forum - również te archiwalne. * Elared, podobna propozycja i w tym przypadku. Jeżeli ktoś już się wypowiadał na temat pani Temelie, to już pewnie słowa nie piśnie, a że się ktoś wypowiadał, to jestem pewna. Tak więc ponawiam zaproszenie do wykopalisk archiwalnych, nadal aktualnych. :) (vide Darek
Temat: No przecież wiosna!
Data publikacji: 2007.05.24)
data: 2008.01.08
autor: Joanna - MamAsik
P. Ostróżko bardzo dziękuję.
data: 2008.01.08
autor: B. K.
czekam juz tydzien a nikt nie pisze co na dolegliwosci kobiece jesc pic blagam odezwijcie sie poradzcie cos
data: 2007.11.02
autor: iwi
Witam . Mam pytanie , czy mieszanka Pana Paprzeckiego jest tylko dla osob bedacych na pp , czy moga ja stosowac rowniez osoby odzywiajace sie " normalnie " ?
data: 2007.11.02
autor: AM z Nowgo Jorku
Pani Ago w książkach Pani Ciesielskiej pisze wyrażnie że picia wody, soków owocowych i warzywnych,także surowych warzyw i owoców unikamy.Myślę że musi Pani bardzo uważnie przeczytac książki jeszcze raz, nie tylko je przejrzec .Ja też musiałam długo wgryzac się w te wiedze aby zrozumiec dlaczego co i jak.
data: 2007.11.02
autor: ostróżka -
Pani Ostróżko, przecież ja jestem zupełnie normalnym facetem. Jeśli już mówimy o wtajemniczaniu, no to przecież wszyscy w pewnym sensie jesteśmy wtajemniczani. Chyba zaden ppowiec nie ma co do tego wątpliwości. To zupełnie normalny proces. Każdy z nas posiada egola, co to czasem skamle a czasem się rzuca. Ja też. I to też jest zupełnie normalne. Mamy prawo czasem się wkurzyć, z czymś nie zgodzić, czemuś przeciwstawić... Robimy to na miarę swojej świadomości. Żeby skończyć z tą "ezoteryką" i wtajemniczaniem powiem tylko że mój ostatni post był przede wszystkim polemiką z poprzedzającymi go postami Kamiczka, więc słowa pisane wielkimi literami odwołują się do tychże postów i kamiczkowych słów-kluczy. Na poziomie rozumu można się spierać o wiele rzeczy, na poziomie serca widzi się zupełnie inaczej. Akceptacja to coś dla mnie ogromnie ważnego, zarówno wobec innych jak i wobec siebie. W każdym razie nad tym właśnie pracuję. Pozdrowienia,
data: 2007.11.02
autor: Darek
Pani Aniu!Odebrałam niedawno wyniki krwi i mam niską hemoglobinę oraz erytrocyty.Właczyłam miód pokrzywowy na parę dni, ale jak go zaczęłam jeść to zaczęły wychodzić mi na skórze ogromne bóle.Czy to mogło być faktycznie od niego?Nie grzeszę żadnymi "skokami w bok" na inne jedzonko.Może nie mogę go brać?Na razie czekam i powtórzę badania za jakiś miesiąc.Zobaczymy.I mam jeszcze jedno pytanie o rosół z baraniny.Wychodzi mi bardzo mętny.Baran był mlodziutki czyli to na pewno nie wina mięsa.Stosuję przepis na jesienne słoty przerabiając na barana.Może ma Pani jakiś sposób żeby rosołek był klarowny?A może ktoś z forum gotuje z baraninki i coś mi doradzi.Z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam serdecznie :-)
data: 2008.01.08
autor: Iwona z Kościana
Witam wszystkich na forum .Pisze do was pierwszy raz choc z ksia$zek pani Ani korzystam od paru lat ale nie o tym chce pisac wlasciwie zypytac .Znalazlam jeszcze takie ksiazki jak:Dieta Strefowa ,Odzywianie wedlug pieciu przemian ,Odzywiaj dziecko zgodnie z natura,Jedz i zyj zgodnie z porami roku,Odzywianie wedlug pieciu przemian dla matki i dziecka,Odnowa na talerzu oraz Zupy wzmacniajace wedlug pieciu przemian no i w tym sa tez te dwie ksiazki Pani Ciesielskiej ale bardzo bym chciala wiedziec czy ktos ,kto uczestniczy na zjazdach pani Ani korzysta z tych ksiazek lub wie na ich temat cos wiecej a moze Pani Ania wie czy warto z nich korzystac i czy sa tak doskonale jak te pani Ani .Autorem tych ksiazek jest Barbara Temelie ale chyba nie wszystkich ale paru .Bardzo bym byla wdzieczna za rade i odpowiedz ,poniewaz jestem ciekawa tych ksiazek i chcialabym ja zakupic ale niestety nie mieszkam w polsce wiec jest to trudno sprecyzowac .Bardzo prosze o odpowiedz podam adres email elared@wp.pl lub numer gg 10416052
data: 2007.11.02
autor: elared
Marto R. dziękuję za czosnkowe podpowiedzi.
data: 2007.11.02
autor: Inka,oczywiście Ania
Kamiczku ja od siebie (poraz ostatni o WALCE NA MARCHEWKI)i dla mnie to koniec rozmawiania. Powiem co było "trzonem" mojej informacji. Pierwsze słowa były "Olu Pani Ania napisała żebyś zawirowań z gotowaniem nie wprowadzała na forum" - mimo słów których użyłam potem np propos miodu("dałaś ciała" itp)- te słowa były TRZONEM. zignorowałam pierwszy post Oli o miodzie myśląc że sie zreflektuje, NiC. Dzień później pytanie o marchewki. I tu pojawiła sie moj post. Ola uderzyła że mam trudny czas i coś propos problemów (moich) rodzinnych.To że je opisuję to konsekwencja mojego wyboru żeby taką a nie inną energią się podzielić. Jeśli dla was to zbyt intymne, obruszające i karygodne zachowanie to nie będę tego pisać. Ale to nie oznacza że same problemy i targedie mam w domu - dostrzegam jego uroki i cieszę sie życiem. Byc może w moich postach "dobra informacja to zła informacja", sama nie wiem? Ale jak napisała karolinka nie mam ochoty też dzielic włosa na czworo bo i tak ostatnio jestem sama ze sobą i myślami i może gdzieś coś zawirowało?
Ale mam do Was też jedną prośbę czy zamiat prościc żeby ignorować jakieś posty nie lepiej czasem byłoby 2-3 razy pomyśleć zanim się napisze na forum pytanie szczególnie te błache? Pani Bożenka (od Izy) została poproszona żeby nie odzywać sie czas jakis na forum i nie ma jej. Może mi też to dobrze zrobi bo jeśli miałam stawiać się wyżej to lepiej tu nie być. Wierzę, że Porządek jest. I jeśli nie zadbam(-y) to da nam po nosie. Całusy. bez odbioru...
data: 2007.11.02
autor: Firanka
Bożenko współczuję Pani bardzo że córeczka taka schorowana Może w szkole ją gdzieś ostre zimno zawiało,czosnek czosnkiem ale to przecież dziecko i to schorowane.Mój wnuczek po zapaleniu krtani już zdrowy poszedł do szkoły i prosiliśmy nauczycielkę zeby zwróciła uwagę aby nie wychodził na przerwie na dwór na boisko powiedziała że ona ma 35 dzieci w klasie a przecież prosiliśmy tylko o baczniejszą uwagę nad jednym dzieckiem ale sprawy przypilnowała wożna.
data: 2007.11.02
autor: ostróżka
Dziękuję, Joanno MamAsik, za cenne rady :))) Właśnie łapiemy z Jacusiem słoneczko na balkonie :) Ja z Torunia jestem. Pozdrawiam słonecznie!
data: 2007.11.02
autor: Martynka
Tak Panie Darku ma Pan rację kobitki mają prawo byc zniecierpliwione i mogą nie miec czasu na odpowiadanie które marchewki wolą; grube czy cieńkie ale błagam niech Pan będzie wtajemniczany nie wtajemniczony bo inaczej ja nabawie się kompleksu niższości i zamiast korzystac z pańskiej wiedzy i tego" akuratnego wyczucia"będę tylko troche inaczej gotowac.Z poważaniem
data: 2007.11.02
autor: stara Ostróżka
Witajcie!W związku z nową pracą musiałam wykonać badania kontrolne i...wyniki są bardzo kiepskie:(Bardzo niska hemoglobina i białe ciałka krwi.Na pp wg p.Ani lecę już ponad rok i czuję się świetnie choć faktycznie jestem blada i mam straszne sińce pod oczami.Zrobiłam też dodatkowo współczynnik IgE(na alergię) i wynik mnie znowu powalił 260! Dla dorosłej osoby współczynnik ten wynosi do 20.Ale obserwuję siebie i nie mam żadnych objawów alergii poza ostatnio jakąś egzemą,którą już wyleczyłam.Ale niepokoi mnie ta lekka anemia,przecież codziennie jem mięso i jajka.Pani Aniu i dziewczyny co robić?pozdrowionka dla ffffszystkich:)
data: 2007.11.02
autor: katarzynka78
Pani Alicjo, no wiadomo, że była burza związana z zadawaniem pytań, ale nie ma co się specjanie przejmować i jak trzeba to pytać i się nie tłumaczyć, co z tego wyniknie to i tak nie bardzo od nas zależy. :) Dobrze, że pani zrezygnowała z mleka w takiej sytuacji. Ranek dziecka niech pani rozpoczyna poranną kawą zbożową, gotowaną z przyprawami, osłodzoną miodem, dodam tylko, że im dłużej gotowana tym smaczniejsza (5 minut to minimum). Potem owsianka, w sytuacjach kryzysowych bez chlebka i dłość długo gotowana. Potem herbatka w ciągu dnia na życzenie, ale niewiele na raz. W razie potrzeby imbirówka - a teraz potrzeba jest, więc kilka razy dziennie by się przydało (jeśli się pani nasunie pytanie ile i jak podać, to proszę wrzucić hasło do archiwum, bo wszystko jest, naprawdę). Jajo nie powinno być codziennie, ale 2,3 w tygodniu, pani Ania pisała niedawno o lekkostrawnej formie na podanie jaja w postaci delikatnej, poprawnie przyprawionej jajeczniczce; ja takowej nie umiem dobrze zrobić więc gotuję jajo na miękko i duża dostaje całe w skorupce, a mała żółtko wylane na przyprawy, czosnek, serek. Rosołek musi pani ugotować po swojemu, to się da wykombinować. U mnie ostatnio czsem zdarza się, że wrzucę za mało warzyw do zupki i gdy oceniam, że po zmiksowaniu będzie za rzadka, zlewam do słoiczka "rosołek", który serwuję potem do polenty. Piszę o tym, bo jeśli to zupełnie niewłaściwy pomysł, to mnie pani Ania skoryguje przynajmniej. I powinna pani przy kłopocie sprowadzić chlebek do minimum, a wprowdzić w to miejsce więcej pyrek z cebulką. * I tu w temacie puree. Przepis pani Ani w książce jest przecież zupełnie dokładny. A czy duża cebula czy mała, to też od nas zależy. Głównie od naszego smaku. Wiem, że Żydzi robią tak, że dodają do gotowania ziemniaków tyle cebuli ile osób będzie ziemniaki jadło. :) * Martynko, to napiszę jeszcze raz, widocznie nie powinnam pisać w dni świąteczne, bo nie mam zasięgu. :) Owsiankowy przepis dla dzieci jest zupełnie właściwy i dobry, dlatego nie zastanawiaj się co dziecku ugotować na pierwszy posiłek przy wprowadzaniu pokarmów. Jeżeli chcesz wprowadzać pokarmy monosmakowo, to owsianka owsiana też będzie dobra, a za tydzień, dwa wprowadzisz do niej kaszkę kukurydzianą. Póki nie masz potrzeb drugośnadaniowo podwieczorkowych, to lepiej by kaszka była mieszana, będzie bogatsza, a potem wedle potrzeb. Konsystencja zaś powinna być dość gęsta, bo będziesz ten posiłek podawać łyżeczką, taka konsystencja musu czy też delikatnego budyniu. A gdy wyjdzie za gęsta, to odciągnij do kaszki mleka, tylko uważaj, bo pokarm matczyny działa jak "rozpuszczalnik" i może ci za mocno rozcieńczyć owsiankę. * Chyba się rozpisałam w temacie ściśle forumowym, jak myślę. * Dandelion, a nie czytałaś ty Kobieto ostatnio czegoś ciekawego? Bo sobie podglądam potem jak mogę łykane przez ciebie książki (typu "Na początku był głód." Dobrze pamiętam, że to ty ją podsunęłaś?)
data: 2007.11.02
autor: Joanna - MamAsik
Kochani, czytam sobie Forum ostatnimi czasy i siedzę cicho:) Podpisuję się pod kawałeczkiem postu Darka (całego nie rozumiem, bo pewnie na niższych orbitach krążę - nie tylko dlatego, że jestem dużo niższa hihi - i widocznie tak ma być) tym o akceptacji. Jedna z wielu perełek mądrości, którą miałam szczęście poznać dzięki pani Ani to ta, która mówi jasno i wyraźnie, że jeśli coś mnie w kimś drażni, czy denerwuje, czy chociażby niecierpliwi, to znaczy, że problem mam JA. Akceptujmy, innych i siebie (swoje zniecierpliwienie też) nie oceniajmy, nie porównujmy się i ...się przytulajmy, choćby w myślach, by troszkę polatać:) Pozdrowienia dla EliPeli (Aniołkowe łelkambekowe), Karolinki (Figowo - tulkowe, a więc mniam), Oli (marchewkowe), Renatki (kawowo-goździkowe), Joasi (miodowe) Pani Iwonki (powitalne na forum:) i słoneczne dla wszystkich innych. (W Poznaniu właśnie pięknie zaświeciło Słonko, a miało padać cały dzień:) Wracam do cichosiedzenia:)
data: 2007.11.02
autor: Anita
Gdzie się podział mój post???? Tyle się napisałam a jego nie ma!!
data: 2007.11.02
autor: Ania
JEJU,Darek ty to filozof jesteś, nie można prościej!!!!!!!!
data: 2007.11.02
autor: 
Witam! Jestem po raz pierwszy na tej stronie, niedawno też przeczytałam ksiązkę "Filozofia zdrowia" i uczę się gotować...:) Ale chyba niezbyt dobrze mi to wychodzi (choć wydaje mi się że zrozuiałam zasady Pięciu Przemian), bo wczoraj wieczorem znowu miałam "atak". Ów atak wygląda tak, że najpierw czuję w dołku lekki niepokój, potem coraz większy...zaczynają mi drżeć nogi, potem całe ciało i tak trzęsę się jak galareta. Do tego dochodzą zimne stopy i ręce, czasem duszności i palpitacje serca. Byłam u lekarza kardiologa, bo wydaje mi się że to od serca. Ale lekarz po dwukrotnym USG i założeniu aparatu Holtera stwierdził że z moim serduchem wszystko ok. Mam 30 lat, a pierwszy taki atak miałam w wieku 20, kiedy zmarła moja mama. Potem jakoś to ustąpiło i powróciło pół roku temu, kiedy mój synek miał pół roczku. 3 miesiące temu dowiedziałam się że jestem po raz kolejny w ciąży (teraz 5 miesiąc) - trochę mnie to zestresowało, ale teraz już się cieszę. Oczywiście boję się porodu i czy podołam obowiązkom z 2 dzieci...Jeszcze zanim zaszłam w 2 ciążę przechodziłm dziwne stany lękowe, tzn. takie irracjonalne, np. kiedyś krazył nad moim domem heliktoter a ja akurat byłam z Małym na spacerze i bałam się że to jacyś terroryści, którzy chcą nas zaatakować. :||| Do tego miewam takie dni że chodzę i płaczę, bo wydaje mi się, że umrę. Albo na skutek tych ataków trzęsawki, albo podczas porodu co mnie doprowadza prawie do granic histerii, na myśl że moje dzieci zostaną bez matki!! Chciałam umówić się do Pani Ani na konsultecje, ale wolne terminy są dopiero po Nowym Roku...Pomyślałam - to w końcu nie tak daleko...Ale po tym wczorajszym "ataku" trochę się podłamałam. Kochani...może ktoś z Was przechodził podobną "gehennę"????? Poradźce coś od serca. Może ja cierpię na jakąś nerwicę?? Rece mi opadają jak pomyślę o ponownych wycieczkach do tradycyjnych lekarzy, którzy będa na mnie dziwnie patrzeć i mówić "Proszę się mniej denerwować i pić meliskę". Przecież jestem młoda - mam synka cudownego, niedługo pojawi się na świecie drugie Maleństwo. Ja chcę żyć!!!!!!!!!
data: 2007.11.02
autor: Ania
Joanno-MamAsik,ja też uważam, że należy zamknąć temat. Dodam tylko jeszcze, że również uważam za nieodzowną umiejętność wsłuchiwania się w swoje odczucia w kontaktach z ludźmi - to kopalnia wiedzy o życiu i o nas samych. Nieodzowne jednak jest też zrozumienie dla dylematów i rozterek innych - choćby na poziomie marchewki - też po to, aby sie czegoś o sobie nauczyć. Bo nikt nigdy nie jest na samym końcu tej drogi, choćby nie wiem, jak wtajemniczony. Na co dzień spotykam sie z ludźmi z problemami, przez jakie ja już kiedyś przeszłam i wierz mi - nigdy nie ma tej samej odpowiedzi. I to jest piękne, to jest życie. Wracam do garów a potem pędzę na relaksujący spacer w lesie...Pozdrawiam!
data: 2007.11.02
autor: Kamiczek
Dzień dobry.Chyba sie pogubiłam.Moj chłopczyk(wiek 23 miesiace) ma katar,pewnie to dobry objaw wczesniej lekka sapka,ale lekarz stwierdził,ze ma uszy kataralne iprzepisał
antybiotyk do zakrapiania nie zastosowałam,ale wkłada palce do uszu.Wczesniej pisałam,ze ni karmie piersia,dodawałam mu do owsianki troszkę mleka krowiego,ale już przestałam.Nigdy nie byłam na konsultacji u pani Ani,czasami dzwonie ,ale nie chcę przesadzać.Cos nie tak z moja,intuicją,archiwum cięzko mi przewertować.Jestem z dzieckiem sama od rana do nocy ciezko jest mi zasiąść do komputera.Może głupio sie tłumacze,ale to jest trudny okres w moim życiu.Chciałam sie uprzejmie zapytać,ile mieska dziennie dla takiego brzdąca i czy może być codziennie jajko-może być jednego dnia żołtko drugiego dnia całe(zeby nie przesadzić z wapnem-zaczał mieć kłopoty z zębami i mocz odczyn zasasadowy i leukocyty)Synek wagę i wzrost ma odpowiedni do wieku,ale ma żólto -bladawą z prześwitującymi żyłkami skóre na twarzy.Je dużo rano owsianka grzanka z masełkiem,zupkę z przepisu zjada cała naraz,kasza gryczana z gulaszykiem lub z ziemniaczkami owsianka na wieczor z kaszką kukurydzianą.Moze poda mi któras z pań przepis dokładny na rosołek dla dziecka.Mam kłopoty z szukaniem w archiwum.Bardzo przepraszam ,ze tak marudze,ale sie martwie.POZDRAWIAM I DZIEKUJE ZA WSZYSTKIE RADY KTóRE DOSTAJE.
data: 2007.11.02
autor: Alicja
Pani Aniu .Zamiast u Pani, Iza wylądowała w szpitalu.Ma zapalenie prawego płuca z wysiękiem .Stan ciężki.Dwa tygodnie temu miała anginę ropną .Wyleczyła się naszymi sposobami Lekarka stwierdziła że jest ok. 2 dni w szkole i mamy naszą drogę.Nie rozumiem co się takiego stało , bo jadła tony czosnku , cebuli , imbiru w potrawach.Imbirówka i wszystko jak należy.Nie wiem co z tą naszą drogą. Strasznie ciężka. Nie do udżwignięcia czasami .Ze strugami łez pozdrawiam.
data: 2007.11.02
autor: Bożena K
Na różnych forach ,które czytałam jest podział na poszczególne wątki.Nie wiem czy technicznie byloby to trudne,ale może możnaby podzielić forum na dwa i stworzyć podforum dla początkujących?Co na to pan admin?
Ja rozumiem irytacje czy zniecierpliwienie pytaniami o grubość marchewki.Post,który sie dziś pojawił (o oczyszczanie sokami) no..powalił mnie po prostu.Ale chyba takie pytania na początku drogi po prostu mogą sie pojawiać,bo wielu osobom trudno sie pogodzić - niekoniecznie na poziomie świadomym,że to wszystko wygląda trochę inaczej niż im sie wydawało.Pewnie to trochę zależy od wieku i jakiej "indoktrynacji" jedzeniowej ktoś był poddany.

Rozumiem też opinie Kamiczka.Osoby na początku drogi są wrażliwe i słowo "pierdoły'(które ja bardzo lubię;))może je urazić.Może uniknęlibyśmy ranienia ich uczuć,a oni by sie nie zniechęcali?Bo oni to mogą odebrać jako brak zgody na wejście do grupy.Proponuję Joannę - MamAsik na "nadzorczynie"takiego podforum - twoje posty sa jasne,klarowne i ostre tylko tak jak trzeba.
no nie wiem - co wy na to?Ja jestem trochę poza grupa - mało sie udzielam,na czwartki nie chodzę choć jestem blisko - taki mam etap ,ale czytam forum kilka razy dziennie i jest ono dla mnie ważne.

Pozdrawiam Jolę - Jolik!
data: 2007.11.02
autor: Dandelion
Kamiczku, no jasne, że źle zrozumiałaś moje zdanie. Nie stawiam nikogo na świeczniku, tylko tak jak pisałam, jak masz trudny odbiór danej osoby, to może masz coś w sobie na dzięki niej przerobić . A jeśli ta osoba ma jakiś problem to sama też się ze sobą zmaga. Mi też czasem z kimś bywa niełatwo, ale nie popadam wówczas w pychę mówiąc sobie, ja jestem czegoś bardziej świadoma, to jestem od niej lepsza i mam ją w nosie. Dokładnie nie tędy droga. :) Skoro pojawia mi się nerw, skoro drażni mnie ktoś, to zastanawiam się dlaczego tak reaguję, skąd mi się biorą te nieciekawe reakcje. A jak to zrozumiem, to mam dodatkową wartość na swoim koncie. I tak to widzę. Myślę, że warto już zamknąć temat. Forum nikogo, mam nadzieję, do niczego nie zrazi. Nadal będą padać pytania, nadal będą odpowiedzi, czasem będzie burza. Wszystko jest nam potrzebne. Cmok. * A propos odpowiedzi, wysłałam wczoraj odpowiedź Martynce, nie doszła? :)
data: 2007.11.02
autor: Joanna - MamAsik
Karolino! i Marto R.! Wielkie dzięki za pomoc dotyczącą obróbki czosnku. Pozdrawiam.
data: 2007.11.02
autor: Panka
Dzień dobry w ten jakze piekny listopadowy poranek. Mam urlop wiec siedze sobie przy kawce i świeczce, owsianka pyrka na gazie i tak mi jakos fajnie pomimo, ze ze oknem slonce nie glaszcze zielonozoltych koron drzew. mam nadzieje, ze wam tez jest dobrze no i przede wszystkim spokojnie. Pozdrawiam wszystkich tych bardziej i tych mniej wtajemniczonych, uczacych sie, tak jak ja, akceptacji dnia codziennego. Z drugiej strony to ciekawe jak pytanie o marchewki moze zaowocowac tak egzystencjonalnymi rozwazaniami - wiec jak widac bylo potrzebne - wielu moglo na jego przykladzie zaobserwowac reakcje zarowno swoje jak i innych i byc moze sie cos z nich nauczyc:) a tak przy okazji ja najbardziej lubie średnie marchewki, bo duze tez mnie jakos odstraszaja, a malych nie lubie obierac - taki ze mnie niecierpliwy leń :P
data: 2007.11.02
autor: Gocha
Moje ego nie płacze. Jestem zadowolona z poziomu, na jakim jestem. Jestem spełniona życiowo, zawodowo. Moja wrażliwość owszem, ucierpiała. Dokładnie wiem co czuję i czuję to tylko ja nie TY, więc nie wmawiaj mi czegoś, czego wiedzieć nie możesz... I jeszcze, dzięki Bogu, dzięki umiejętności odczytania swoich uczuć mam pokłady empatii i stawiam się w sytuacji Oli i innych wcześniej "zniesionych na niższy poziom". A co z Twoją akceptacją na tym wyższym poziomie? Przepraszam, ale w swoim poście sam sobie przeczysz w wielu punktach. Widzisz to? mam nadzieję, że "przebóstawiając się" nie przestanę dostrzegać zwykłego grubiaństwa, jakie było w poście Rene.
Mieszkając w Szwecji zetknęłam się z grupą medytacyjną. Zbudowali własną wioskę, "doskonałą", mieszkali tam i nie kontaktowali się ze światem "spoza", bo uważali go za gorszy. Największym strachem napawa mnie to, że uważanie się za wybrańca może doprowadzić do takiego właśnie zachowania.
Nie zniechęcajmy nowych w PP takim zachowaniem. Ja jestem na PP od ponad roku i mam nadzieję, że pozostanę zawsze taka, jaka jestem, równocześnie się rozwijając.
Aha, znam osoby, które mają wielkie powody, aby czuć się lepszymi (i nie mowie tu tylko o PP), ale są zwykłymi, wielkimi sercem ludźmi, artystami, naukowcami...i tylko dlatego, ze wyrastali bez kompleksów, nie podkreślają na każdym kroku, kim sie stali i co osiągnęli. Dzielą się sobą z każdym, z tym na wyższym poziomie i z tym na niższym...TO JEST KLASA I DUCHOWOŚĆ! Bez odbioru.
data: 2007.11.01
autor: Kamiczek
Do Kamiczka z Ostrowa: tak, JESTEM WYBRAŃCEM i myślę, że Rene i Firanka także - również wiele innych osób piszących na forum - ale teraz będę pisał tylko o sobie. Posiadanie szansy jaką dało mi poznanie sztuki życia i gotowania Pani Anny Ciesielskiej i moc jaką z niej czerpię sprawia iż w pełni czuję się wybrańcem. Także czuję się WYŻEJ WTAJEMNICZONY a raczej wtajemniczAny, bo tak to już jest że rzeczywistość objawia nam się stopniowo - czy tego chcemy czy nie - i nie ma opcji żeby zobaczyć ją od razu całą. Gdyby ktoś szalony chciał to wszystko zobaczyć naraz - po prostu by go zdmuchnęło... Moje poczucie bycia wtajemniczonym czy wtajemniczanym wynika z obserwowania rzeczywistości i siebie jako całości, a także opiera się na osobistym d o ś w i a d c z e n i u. Już wyjaśniam: coś co już przerobiłem - rozumiem, widzę takie jakie jest. Gdy ktoś pyta o ten właśnie przerobiony przeze mnie fragment rzeczywistosci - to ja odpowiadam. Tak jak jest. I nie ma tu miejsca na skrupuły, gdyż zaciemniają one tylko tę rzeczywistość, która jest. Obojętnie czy komuś jest z tym przyjemnie czy nie. Powiem więcej - kiedy przerabiałem, otwierałem oczy, zaczynałem rozumieć też było mi bardzo NIEPRZYJEMNIE, bo moje oczekiwania musiały się skonfrontować z prawdą, mówiąc PPowskim językiem świat jakim chciało go widzieć ego okazywał się inny... Przykro mi ale jako ludzie jesteśmy na różnych poziomach rozwoju czy to duchowego, czy emocjonalnego, czy - jak najbardziej - fizycznego. Ten kto temu zaprzecza kłamie. Rozumiem, że jest Ci trudno zaakceptować ten fakt, że urażone ego płacze, że jest URAŻONE - ale taka jest rzeczywistość: jedni są wyżej inni niżej, jedni widzą więcej inni mniej. Widzenie rzeczywistości nie jest pychą. Pychą jest wynoszenie się nad innych, pogardzanie innymi istotami tylko dlatego, że uznaje się je za "gorsze". W widzeniu rzeczywistości nie ma pychy kiedy nie ma wartościowania, mimo iż widzi się jak DRABINKOWO jest ona skonstruowana. Osobiście nie odczuwam pogardy ani pychy w listach Rene czy Firanki, odczuwam natomiast - powiem wprost - zniecierpliwienie zadawaniem głupich pytań. A teraz do wszystkich, którzy odczuwają zniecierpliwienie zadawaniem głupich pytań: kochani, ci co te pytania zadają też są częścią rzeczywistości, więc - akceptacja. Świetna okazja do ćwiczenia AKCEPTACJI. Sam teraz nad tym pracuję... PS.: nasze zniecierpliwienie wobec tych osób czy raczej pytań to też część rzeczywistości, więc - wobec naszego zniecierpliwienia, także - AKCEPTACJA.......
data: 2008.01.08
autor: Darek
Elu, pięknie to powiedziałaś z tymi aniołami. Jestem zdania, że możemy mówić o swojej duchowości dopiero wtedy, gdy wszyscy ludzie i ich problemy, duże i małe będą dla nas ważne.I że większą sztuką i przejawem "boskości" jest powiedzieć "nie umiem odpowiedzieć na Twój problem", niż mówić "jakie to głupie, o co pytasz, bujaj się i szukaj sama odpowiedzi". Olu, pytaj i ucz się na błędach innych.
data: 2007.11.01
autor: Kamiczek
Jeszcze do mojej wypowiedzi. Ktoś musi być pierwszy, ktoś trochę w ogonie w zgłębianiu tajników różnych sposobów na życie, PP na przykład, i nikt nie jest wybrańcem, tylko ma swój czas na to. I to trzeba szanować. Ja na pewno pójdę drogą PP, ale to forum, dla kogoś na początku tej drogi, może być powodem rozczarowania. Na szczęście jest pani Ania.
data: 2007.11.01
autor: Kamiczek z Ostrowa
"One są drabinką, po której można wysoko zawędrować, ale niczego ci nie podadzą na tacy." Joannao-mamasik, proszę mi powiedzieć, że źle przeczytałam to zdanie!!! I że źle zrozumiałam!!! Czy takie coś można inaczej zinterpretować, niż stawianie tych wspomnianych dziewczyn na świeczniku? Jakie to one są wspaniałe i jaki stanowią niedościgniony ideał? Przepraszam bardzo, ale to mi się bardzo kłoci z tym, co powtarzała Pani Ania na kursie "nie popadać w pychę". A ja często, niestety, obserwuję pewną pychę towarzysząca radom, których udzielają "wyżej wtajemniczone". I przez to zrobiło się odrobionę nieprzyjemnie właśnie na forum. Brakuje mi czasami w Was tego, że 'zapomniał wół jak cielęciem buł". I na pewno nie jest to mojego Ego, wrażenia nie są tez tylko moje.Pozdrawiam
data: 2007.11.01
autor: Kamiczek z Ostrowa
Mam obie książki, /przeczytałam/ i nie mogę pojąć kto i kiedy może pić soki owocowe lub warzywne, więc proszę o objaśnienie tego .Gdyby ktoś był uprzejmy podać jedno dniowy pełnowartościowy jadłospis dla mojego taty, który ma podniesiony cholesterol i zmiany zwyrodnieniowe w kręgosłupie i kolanach, może najpierw powinien jakoś oczyścić organizm? Ale czym? Może wodą czy sokami, podobno sok z cytryny dobrze oczyszcza kości.
Czy przy chorych nerkach można jeść dużo białka?
Czy całe życie mamy się wystrzegać jedzenie surowych owoców i warzyw?
Proszę w tej sprawie o rade
data: 2007.11.01
autor: aga-mysza
Martynko, na pierwszy posiłek możesz wykorzystać przecież przepis z rozdziału z przepisami dla dzieci, z drugiej książki. Owsianka może być z kaszki kukurydzianej i owsianej, ale jak wolisz wprowadzać pojedyncze składniki, to możesz wybrać wersję owsianą, a za tydzień, dwa dołączysz kaszkę kukurydzianą. Początkowo, gdy nie serwujemy dziecku drugiego śnadania, obiadków i podwieczorków, kaszka może, a nawet powinna zawierać odrobinę kaszki kukurydzianej. (jakby co pani Ania skoryguje) A konsystencja powinna być gęstsza niż twój pokarm, a gdy kiedyś owsianka wyjdzie ci za gęsta zawsze możesz odciągnąć do niej trochę pokarmu. Tylko UWAGA!!! pokarm matczyny działa jak "rozpuszczalnik". Po prostu wszystko zyskuje prawie mleczną konsystencję. Wersja delikatnie gęsta jest właścia, bo jest to przecież wprowadzanie pokarmów stałych. I możesz wtedy częstować malca łyżeczką i nie kombinować jak "to" wlać w dziecko. Płynny nadal jest twój pokarm. Wszystkiego smacznego Jacusiowi życzę. (A tak poza tym, to jesteś Martynko z Poznania?)
data: 2007.11.02
autor: Joanna - MamAsik
Mam jeszcze jedno pytanko.Pani Aniu na konsultacji zapomnialam o tym wspomniec.Kaspian ma caly czas czerwony odbyt a po zrobieniu kupki nawet pupcie.Trwa to od pol roku mniej wiecej albo dluzej.Czy to moga byc kwasne kupki??Bo grzybicy nie ma na bank lambli tez nie.A pasozyty nawet jakby jakies mial to po przeszlo 2 miesiacach jedzenia czosnku w zupkach by ich juz nie bylo.Co jeszcze zapomnialam powiedziec na konsultacji ano to ze dodaje mu do zupek kabaczka i cukinie.Zdaje sie ze nic mu po tym nie jest .
data: 2007.10.31
autor: Magda mama Kaspiana.
Panko, ja ten czosnek obrabiam termicznie przy okazji czegoś innego w piekarniku, bo to faktycznie długo trwa. Najlepszy efekt osiągam niestety w folii aluminiowej. Przekrajam główkę w poprzek, bez obierania, zawijam w folię i zapiekam w piekarniku długo (nawet do godziny), w temperaturze dowolnej, ale raczej niskiej (zazwyczaj jednak w takiej, jaka akurat jest mi potrzebna do głównego dania w piecyku). Przekrojenie na pół bardzo pomaga, bo łatwo się wyciska czosnek z twardej łupiny (tylko w paluchy parzy:). Nie przypomina to obierania, tylko właśnie wyciskanie, bo czosnek tak przyrządzony jest w postaci pasty, praktycznie sam wypływa i nie trzeba przecierać ani rozdrabniać. Próbowałam bez folii, ale przekrojony tak się karmelizuje, że bywa twardy jak kamień. Wtedy nie powinno się przekrajać, tylko zrobić metodą Karoliny. Pozdrowienia
data: 2007.10.31
autor: Marta R.
Przepraszam za wprowadzenie moich zawirowan na forum. To sie nie powtorzy. Hektary po prostu...
data: 2007.10.31
autor: Jolik
Witam :) Mój synek Jacuś kończy niedługo 6 miesięcy i chciałabym zacząć mu gotować owsiankę - jak dotąd jest tylko na cycu. Przeszukałam forum pod kątem "pierwszego posiłku" i znalazłam, że pierwsza może być owsianka z samych płatków owsianych (oczywiście z przyprawami, odrobinką masła i miodu). Czy taki posiłek lepiej przygotować na gęsto, czy raczej do picia? Jacuś jest moim pierwszym dzieckiem - stąd moje pytanie, gdyż nie mam zupełnie doświadczenia w tej materii. Dodam, że cyca uwielbia, ale już coraz bardziej interesuje się innym jedzeniem. Pozdrawiam ciepło :)
data: 2007.10.31
autor: Martynka
Kochani:) Nie wiem jak reszta Polski ale w Jeleniej Górze w Tesco pojawiły sie szklane termosy za 12/15/17 zł (w zależności od pojemności) ładnie trzymają i długo ciepło. Co do czosnkowej ja nie wkładam czosnku do piekarnika bo to trwa zbyt długo - złapałam metodę francuską czyli dzielę główke czosnku na ząbki, nie obieram ich bo w łupinkach jest fajny smaczek! na małej patelni roztapiam masło z oliwą (pół na pół) i na malutkim ogniu pod przykryciem je smażę do miękkości. Ważne żeby ogienek był malutki i czosnek się nie przypalił bo będzie po ptakach:)MIękki czosnek obiera się bardzo łatwo później do wyciskarki i do rosołku a na tłuszczu obsmażam grzanki lub tłuszczyk z wyciśniętym czosnkiem do makaranu i starty ser kozi lub owczy oraz reszta smaków dla wyrównania-możliwości wiele:) Joasiu MamAsik to ja Cię przytulam:) szykuj sie do lotu:)Całuski:))))
data: 2007.10.31
autor: karolina
Witam wszystkich. Dawno forum nie czytałam,a tu jakieś zawirowania, atmosfera się ciut skwasiła...(a kwaśnego jak wiadomo trza unikać,he he)Ja też uważam,że zacietrzewianie się nie ma najmniejszego sensu, jak i rozkładanie wszystkiego na czynniki pierwsze. Jeśli ktoś pyta na forum o sprawy tak drobiazgowe, to mam wrażenie,że musi nieustannie konsultować swoje wybory, ciągle się upewniać. Jestem na początku drogi,ale czytając takie pytania nie mogę powstrzymać się od śmiechu;) Pewne rzeczy po prostu "się wie", same przychodzą, nie wymagają namysłu. Kiedy mamy problem,można zwrócić się o pomoc do innych,ale w sprawach podstawowych najzwyczajniej powinno się zaufać sobie... Wszak to takie naturalne i wspaniałe. Parę dni temu dostałam kataru stulecia,ale wiem od czego i co z tym fantem zrobić;)Po 2dniach jest wielka poprawa. Naprawdę warto wsłuchać się w siebie. Pozdrawiam ciepło spod kocyka;)Czekam z niecierpliwością na kurs:)
data: 2007.10.31
autor: małgoś
Olu, nikt się nie wywyższa, a niecierpliwi i owszem czasem, to takie ludzkie. Sprawdziłam raz jeszcze co ci Firanka napisała na twoje pytanie. Właściwie spoko luz, taka odpowiedź powinna ci wystarczyć, bo rzeczywiście musimy się kierować smakiem, albo pewnym źródłem warzyw, które kupujemy. Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości w kwestii wielkości, to kupujesz mniejsze. A wszelkie zło z toksyn zawartych w produktach, które kupujemy neutralizujemy choćby przyprawami. I dzięki temu aż tak nam te negatywne czynniki nie szkodzą. Choć wiosną nieźle się można było naciąć na ziemniakach, wtedy to w moim puree w końcu wylądował imbir i się poprawiło. I tak jest ze wszystkim. Nie sądzę, żeby ktoś kiedyś rozpisał się tu z jakąkolwiek, ogólnodostępną gdzie indziej, teorią witaminową, uprawową czy inną (vide rozważania cynamonowe, i tu stanęło na tym, że trzeba mieć źródło dobrej jakości). Dodam jeszcze tylko, że chyba każda tu pisząca jest na poziomie marchewki gdy ją obiera, ale też ważna jest świadomość, że nie jesteśmy tu na ziemi po to, by skrobać i gotować, ale po to by, mówiąc słowami pani Ani, "przebóstwiać się", czyli zmieniać swoją świadomość. * Elu, kogo by tu przytulić? Hmmm
data: 2007.10.31
autor: Joanna - MamAsik
Panko, czosnkowa z jajkiem jest nie tylko pyszna, ale niesłychanie wzmacniająca, więc warto spróbować, zwłaszcza jesienią i zimą. Jeśli chodzi o termosy obiadowe, bardzo dobre są szklane, co prawda chińskie, ale dość porządne, trzymają długo i nie ciekną. Kosztują ok. 30 zł, a można je nabyć np. w zwykłych sklepach z AGD, my je kupujemy na Dębcu (Poznań), w sklepie przy ryneczku. Trzeba tylko zwrócić uwagę na to, czy jest szklane wnętrze, bo plastikowe są do luftu. Można też sprawdzić w Piotrze i Pawle, dostałam w prezencie termos obiadowy, też fajny. Świetnym adresem jest również hurtownia AGD na Kopaninie (duże centrum hurtowe blisko torów), można tam znaleźć gary, jakich potrzebujemy i różne fajne fidrygałki, ale najlepiej brać na fakturę, bo to 20% taniej. W sprawie spódnic powiem tylko, że w nich kobieta kobiecieje, a w tym nasza siła:))))) Pozdrawiam
data: 2007.10.31
autor: Jagoda
Witam wszystkich po dłuższej przerwie, wróciłam już do siebie! Troszkę niemiło się zrobiło na tym naszym kochnym forum, ale to nic i to jakoś przetrwamy :) Wyluzujcie troszkę, po co się tak zacietrzewiać. Zmieniając temat i atmosferę chciałam Wam napisać, że mam dziś cudny dzień. Wstałam wcześniej niż zwykle, kawa jakaś smaczniejsza dziś była niż zawsze, poćwiczyłam rytułaly (czego nigdy nie robię). Zjadłam śniadanko, ciepło w brzuszku się zrobiło od owsianki, termosy w torbę i do roboty. Nawet tramwaj mi dziś nie uciekł (he he). A w pracy miło jak nigdy a z komputera wyleciało takie zdanie: „Wszyscy jesteśmy aniołami z jednym skrzydłem, możemy latać tylko wtedy, gdy obejmujemy drugiego człowieka". Przytulam Was wszystkich mocno. Buziaki
data: 2007.10.31
autor: ela
Witam! Marto R. mam pytanie, jak dokładnie radzisz sobie z tym czosnkiem. Domyślam się, że do piekarnika wkładasz nieobrany i w główkach podzielonych na pół? W jakiej temperaturze to robisz i jak sobie radzisz technicznie z tym wycikaniem ciepłego prosto do rosołu? Co z łuskami? Czy po wyjęciu z piekarnika obierasz? Będę bardzo wdzięczna za podpowiedź. I mam też pytanie do wszystkich, czy robicie zupę czosnkową tak jak w przepisie, w książce tzn. z jajkami. Szukałam w archiwum, ale na ten temat nic nie znalazłam. Pozdrawiam!
data: 2007.10.31
autor: Panka
Dłuzszą chwilę zastanawiałam się czy cokolwiek odpisać, więc przeczytajcie proszę uważnie. W poście Firanki a potem Rene wyczułam wyraźne zniecierpliwienie i brak akceptacji wobec moich pytań. Jakiekolwiek by one były, czy to są emocje charakterystyczne dla wielkiej mądrości czy “wyższego poziomu świadomości”? Jakoś mi także zadziorność w stosunkach nie pasuje do “wyższej świadomości”. Oj, daleko Wam do niej. Juz sformułowanie “wyższy poziom świadomości” ma zabarwienie świadczące o tym, ze to co mniej zaawansowane, mniej ważne, jest po prostu gorsze. Proszę Państwa, to są podwaliny filozofii niejednego rezimu i takie myślenie prowadzi na manowce. Zresztą czy coś jest ważne czy nieważne to pojęcie względne, zależne od punktu siedzenia. Ja pewne problemy emocjonalne, które tutaj poruszacie już w swoim zyciu przerobiłam, i obecnie z satysfakcją powróciłam do “poziomu marchewki”, bo mi sytuacja życiowa na to pozwoliła. I podoba mi się to. Jezeli komuś doskwierają moje pytania, jezeli kogoś razi brak głębi i powagi w moich pytaniach, niech je po prostu zignoruje, tak będzie prościej. Zapewniam, że ja się ani nie zżymam, ani nie obruszam z powodu braku odpowiedzi na nie. Jeszcze raz powtarzam nikt nie musi odpowiadać na moje pytania, to tylko internet a nie biuro prawne, jak ktoś odpowie - jego wola a moja radość. Jeżeli nie macie czasu ani ochoty odpowiadać, to po prostu je zignorujcie. Po co kruszyć kopie? I to właśnie chciałam przekazać Firance i Rene. *** PS. W sprawie tych nieszczęsnych warzyw, które wywołały tyle poruszenia, akurat o zawartości witamin i minerałów w młodych i starych warzywach ostatnio gdzieś przeczytałam, ale było to niejasne więc chciałam to skonfrontować. Sądziłam, ze ktoś w tym guście odpisze. Nie ma problemu. Na prawdę, jeśli nie znajdę wskazówek na tym forum w kwestii tego co mnie nurtuje (czy tego, czy bardziej ważnego), to znajdę gdzieś indziej. Z poważaniem
data: 2007.10.31
autor: Ola
Jolik - sorry,nie przypuszczałam,ze ten "kieckowy" ;) problem skrywa aż tyle,nie chcialam az tak sie wtrącać
data: 2007.10.31
autor: Dandelion
Zabieram się do napisania od paru dni. Jakoś trudno wyartykułować, że jest świetnie. Moja przygoda z pp trwa już jakiś czas. Gotowanie, kursy, konsultacja, przemyślenia i wszystko jest coraz lepsze. Nawet jesień mi w tym roku nie przeszkadza jak dawniej. Od kilku dni mam kuchnię gazową - dziwią się ludziska, a ja się cieszę baaardzo. Tydzień temu moja córka urodziła zdrową, maleńką córeczkę. To też wielka radość dla mnie. Od kilku tygodni mój mąż wcina owsiankę na własne życzenie i chwali ją, choć wcześniej nie wyobrażał sobie płatków bez mleka. Jest super chociaż przez trzy tygodnie kaszlałam i smarkałam, jeszcze trochę chrypię, ale wiem dlaczego. Dużo pracy przede mną, wiem o tym, forum bardzo pomaga, szczególnie listy P.Ani. Dziękuję bardzo wszystkim. Niektóre dziewczyny są wspaniałe, chociaż dużo młodsze ode mnie, to mają fajnie poukładane w głowach. Pozdrawiam serdecznie. Będę podpisywać się elaQ. To z adresu "emaliowego".
data: 2008.01.08
autor: elaQ
Witam wszystkich! Piszę pierwszy raz ale forum czytam regularnie a archiwum mam przerobione post po poście od samego początku. Na pp jestem z mężem od 5 miesięcy. Dziękuję wszystkim, którzy się tu udzielają bo dzięki Pani Ani i Wam moja wiedza się stale pogłębia. Ponieważ uważam, że nie ma głupich pytań a kto pyta nie błądzi chciałam odpowiedzieć na pytanie Oli czyli jakiej wielkości kupuję warzywa. Ja właśnie mam takie "skrzywienie", że od zawsze zwracam uwagę na wielkość warzyw. Po prostu nie lubię pół kilogramowych ziemniaków, olbrzymich marchewek i cebul, rzodkiewek wielkości małego pomidora czy metrowych porów. Pani w moim warzywniaku już bez pytania wybiera mi wszystko mniejsze chociaż trudno jej było zrozumieć, że za tą samą cenę wolę cieńszego pora czy drobniejsze ziemniaki i śmieje się ze mnie, że w tych mniejszych sztukach wcale nie ma mniej nawozów. Nie wiem jak to się ma do wartości odżywczych ale zwyczajnie nie lubię mutantów - warzyw o nienaturalnej wielkości. Pozdrawiam wszystkich.
data: 2007.10.31
autor: Iwona, żona Wojtka
Kochana F jeśli tylko uważnie patrzymy nie osądzamy i nie rozmyślamy, rozkładamy włosa na czworo to mądrzejemy - sama cały czas się uczę wyłączać myślenie i zwyczajnie być i przyjmować to co przychodzi takim jakim przychodzi.Kiedyś to już pisałam:) Czas nas uczy pogody...Daj sobie czas:) Tulki dla wszystkich:)
data: 2007.10.31
autor: karolina
Dobra, ok! będzie na ostro! Dzięki Pani Joasiu;)))Miło mi bardzo, że mogłam osobiście Panią poznać na przedostatnim czwartkowym (na ostatnim została z Julą w domku). Miłego dnia!!!
data: 2007.10.31
autor: Magda P-K.
Iwono, jeżeli jesteś zmotoryzowana to w Pobiedziskach (ok.20 min autem ze Swarzędza) jest "nasze przedszkole", prywatne przedszkole gdzie gotują dzieciom wg pp, prawie na 100%.Maja też stronę internetową http://www.naszeprzedszkole.pl, chyba taki jest adres. Może to jest dla was jakaś alternatywa. życzę powodzenia
data: 2007.10.31
autor: Alicja z P.
Pamietam jak się wrześniowo zagotowałam jak Rene pisała o powściągliwości do przedszkololanek i ich świadomości a później stwierdziłam że Rene ma rację i ...klasę jakiej dłuuugooo nie będę miała i nie kłapie tak na forum jak ja i pewnie lepiej jej idą układanki w domu z dzieckiem i mężem. Zresztą klasy to przede wszystkim od pani Ani - tak mi zawsze głupio jak coś nawalę z emocjami, głupim gadaniem i żarciem (jak z żołądkami, czy korniszonami). Chciałabym mieć tyle pokory co Karolina czy Asia. Tęsknię za postami Magdy Ciesielskiej bo to były też lekcje wiedzy i pokory. Może to śmieszne tym razem też się czegoś nauczyłam.
data: 2007.10.30
autor: f
Olu,odpowiem ci trochę w temacie Firanki. Niesłusznie osądzasz, zżymasz się i wydajesz sądy. Firanka jest typem zadziornym, ostro odpowiadającym i sama się kiedyś z tym zmagałam. Zastanawiałam się dlaczego tak robi, skąd w niej taka gwałtowność, stanowczość, szorstkość czasami. Nie rzuciłam się na nią jednak na forum tylko zastanowiłam dlaczego podpis "Firanka" wywołuje u mnie oczekwanie na coś nieprzyjemnego w treści. I zaczęłam uważniej czytać jej posty, obserwować swoje reakcje, zastanawiać się co, jak i dlaczego działa we mnie pod jej wpływem. I przyznam się, że wiele we mnie dobrego uczyniło to, co ona pisze. Praktycznie żadna z jej odpowiedzi nie była skierowana do mnie, a ja się z nimi zmagałam. I wiesz jaki mam wniosek. Firanka uderza w Ego czytającego. Myślę, że twoje nieźle oberwało skoro jej słowa tak cię zapiekły. I myślę, że moje Ego też czasem ostro reagowało, ale jedynym wyjściem było poskramianie go. Uwierz, ani Rene ani Firanka nie wywyższają się. To tylko ty je tak odbierasz. One są drabinką, po której można wysoko zawędrować, ale niczego ci nie podadzą na tacy. Koniec tematu. * Pani Magdo P.-K. zawsze kończyć na ostrym, najlepiej wszystko!!! co jadalne. :) * Magdo mamo Kaspiana, hurrra??? !!!
data: 2007.10.30
autor: Joanna - MamAsik
Super Iwonko cieszę sie że się udało! Dla mnie najlepsze termosy to a'la zupowe: zupę wlewam do pełna i jak nie otwiera sie w międzyczasie to zupa ciepła i drugi identyczny ale z plastikowymi wkładami też niestety mimo że nie zjada sie z niego wszystkiego najlepiej jest zapakować na ful bo wtedy lepiej trzyma ciepło. Niedawno w makro widziałam taki z firmy Rocco(?)Nie polecam takich szerokich z rodzajem talerza na górze, bo ciekną i kiepsko trzymają. Muszę wyrzucić kupiłam na próbę. Czasem lepiej pójść do luksusowego sklepu i dać więcej za markowy termos niż taki z supermarketu.Te angielskie firmy "thermos" kosztują 1.5 l z 80 zł ale to na lata jeśli się dba i nie stłuką sie ani nic nie pęknie.
data: 2007.10.30
autor: Firanka
Olu przedewszystkim Twoje posty świadczą o tym że to Ty masz problem... Proponuję przeczytaj jeszcze raz post Darka z 27.10 a najważniejsze z niego zdanie cytuję: Pytania zadawane innym niestety dość często wynikają z braku odwagi w braniu odpowiedzialności za swoje życie.Olu już to kiedyś pisałam do kogoiś innego - nie jest ważne co ktoś zrobił czy powiedział wobec Ciebie, ważne jest jak na to reagujesz i jaką opinię dajesz o sobie... No muszę przyznać że chwilkę już dłuższą nie było tu takiego wyskoku jak Twój. Forum to miejsce pracy nad sobą - tak wygląda Twoja praca? Wymuszanie uwagi a kiedy jej nie ma w wystarczającym stopniu jeszcze większy hałas? NO masz kobieto spppppooooorrryyyy problem - nie ma co. Pani Aniu dziękuję najpiękniej za ostatnie wysłanie mnie na drzewo:)Post Darka mnie doprostował a Ola otwarła oczy:) Wszystko jest po coś:) Darku całusek za Twoją mądrość. Olu dziękuję za przykład - byłam taka sama (aż wstyd sie przyznać...)Kochani forumowicze (pozostali) Śnieżka już w śniegu i lodzie - miłości w sercach życzę i pozdrawiam:)
data: 2007.10.30
autor: karolina
Rany, Olu, czemu to tak odebralas? Bo jak dla mnie, to troche za bardzo zaczynasz sie rozdrabniac (jakiej wielkosci marchewa) I za bardzo myslisz co dana osoba chciala powiedziec. I uwierz, wiem co mowie, bo tez to przechodzilam, tyle ze wtedy o tych moich obiekcjach nie pisalam :). I uwierz, ze skoro tak to odbierasz, to Ty masz cos do przerobienia, One naprawde chca dobrze, ale sa na innym stopniu swiadomosci. Czesto wyklucza to odpowiedzi jakich oczekujesz, no niestety i przeciez nie chodzi o odpowiedzi, ktorych oczekujemy, tylko takie, ktore daja do myslenia. Poczytaj posty-reakcje tych doswiadczonych na posty p. Ani. Nam wszystkim czasem idzie w piety. No, bo takie madre i takie glupie jednoczesnie :). Trzymaj sie i nie poddawaj, ale troche wrzuc na luz. Ogolnie niezdrowe jest zycie, bo prowadzi nieuchronnie do smierci i niewazne w jakim wieku :).
data: 2007.10.30
autor: Jolik
Iwonko. Milka ma termos kupiony w Tesco, ze styropianowym wkladem. Od 6 do 13 spokojnie trzyma cieplo. Na dol lejemy zupe (wrzaca), a do gornych pojemniczkow 2 danie + salatka. Do tego termos na herbatke i pojemnik na kanapki na sniadanie i podwieczorek. Misia siedzi do 16.50.. I dajemy rade :). Grunt to spokoj i celowe dzialanie :).
data: 2007.10.30
autor: Jolik
Dandelion, rany, ale sie porobilo! Zeby byla jasnosc, ja wychodze o 5.10, 'jade' 2 godz. z czego godzina na piechote, ale to zapewne wymowka. Bojowki, to raczej nie moj styl, ale dzinsy i owszem. Ladnie sciagaja wypukly jak w widocznych juz miesiacach ciazy brzuch :). Wiem, wiem,ze to 'moga' byc z mojej strony wymowki, ale... Wiem wlasnie tez, ze te chwile nigdy nie wroca i brakuje mi po prostu takiego sposobu myslenia u meza. Dla Niego jest albo seksowne ubranie sie przeze mnie, albo superseks, albo ze dzisiaj ide do pracy na 8 godzin i wtedy dopiero mam prawo nie miec na nic sily. Po prostu jest to czlowiek, ktory zawsze znajdzie sobie czarna strone zycia i nie potrafi wtedy zrozumiec racjonalnych argumentow. Ciesze sie, ze nadal potrafie byc soba :). A zbytnie naleganie dziala na mnie jak plachta na byka. Od dziecinstwa. Moze cos jeszcze z tego okresu mam nie przerobione skoro moj Pan stosuje metody 'przymusu psychicznego' rodem z mojego rodzinnego domu :). A ze to moja psychika jest przyczyna wszystkiego co sie dzieje w moim zyciu, jestem przekonana w 100 proc. :)
data: 2007.10.30
autor: Jolik
Pani Dzidko dzięki za pocieszający pościk. W google jest książka Petera Keldera z bardzo przejrzystymi ilustracjami i opisami a troszke niżej jest strona "Kraina zdrowia i relaksu"i tam też są rytuały tradycyjne i w wersji zmodyfikowanej. Cwiczenia są te same plus skupienie uwagi na punkcie hara i pozycje relaksujące po wykonaniu cwiczenia dobre dla takich sztywniaków jak ja co to wpadają w panikę bo z gimnastyką mieli na pieńku od lat wielu.Pomału moje życie zaczyna nabierac odcieni zupełnie dla mnie nowych. życzę wszystkim miłego wieczoru
data: 2007.10.30
autor: ostróżka
Przede wszystkim chcę podziękować Pani Ani i dziewczynom a w szczególności Firance za wsparcie i radę jak załatwić zaświadczenie do przedszkola. Udało się z takim podejściem i motywacją nie miałam problemu. Dyrektorka też przy takim argumencie musiała zgodzić się na wszystko. Jest jeden bardzo duży problem nie ma warunków na podgrzanie jedzenia. Catering-wiadomo firma przywozi obiad w pudełeczkach a potem zabiera to co zostanie z powrotem. Karol nie bardzo chce jeść zupę (z termosu), więc niedopilnowany w zasadzie nie zjadał swojej porcji. Wychłodził sobie centrum i trzeba było trzytygodniowego siedzenia w domu by doszedł do siebie. Nie mam możliwości zmiany przedszkola, bo w Swarzędzu jest z miejscami bardzo trudno a Poznań nie wchodzi w grę bo nie mamy możliwości zameldowania Karola w Poznaniu. Więc szukam pomysłu jak rozwiązać ten problem. Podsuńcie mi jakiś pomysł. Do tej pory nie używałam termosów obiadowych, więc nie wiem czy utrzyma on gorące drugie danie zagrzane o 6 rano do godziny 13-13.30? Może w inny sposób jakiejś mamie udało się rozwiązać ten problem?Karol musi siedzieć niestety w przedszkolu od 7 rano do 16. pozdrawiam serdecznie
data: 2007.10.30
autor: Iwona ze Swarzędza
Pani Olu czy Pani zdaje sobie sprawę że na tym forum na pytania odpowiadają kobiety które mają w większości małe dzieci niekiedy chore i jak każda matka i żona mase obowiązków w domu plus często praca zawodowa?Odpowiadają kosztem swojego wolnego czasu którego niekiedy jest tylko chwilka.Czy Pani uważa że pytanie która marchewka lepsza gruba czy cienka należy do tych problemów które wymagają ich uwagi i odpowiedzi.Poza tym mamy archiwum w którym można buszowac do woli wedle czasu i potrzeby , zachęcam aby Pani zajrzała , nie tylko o gotowaniu także o warzywach i emocjach .tam jest kopalnia wiedzy .wszystko tam Pani znajdzie oprócz złośliwości.Pozdrawiam
data: 2007.10.30
autor: ostróżka - błe
Kochana Pani Aniu. Wczoraj wieczorem Julcia na kolację pierwszy raz wciągnęła owsiankę! Ani troszkę nie wypluła. Dziś na śniadanko było tak samo. Serce mi się radowało, jak tak chętnie otwierała dziabaczkę i ładnie połykała. Dwa tyg temu skończyła 7 miesięcy , ma już 2 ząbki na dole (wygląda jak mały kasownik), a wczoraj zauważyłam, że zaczynają wychodzić jej 3 u góry. Z szyjką jeszcze walczymy. Musiałam znowu coś sknocić, a było tak ładnie. Ale kulamy się dalej, jest super. Julka nadaje po swojemu ostro i zaczyna mocno stawać na nóżki. Całuję mocno i serdecznie dziękuję za wszystko!!! Acha, jeszcze w sprawie owsianki: czy kończyć mam na masełku i miodzie czy na smaku ostrym? Magda
data: 2008.01.08
autor: Magda P-K.
Firanko, Rene,... i bije z Waszych wypowiedzi poczuciem wyższości, czyli wybitny egocentryzm. Pozdrawiam i życzę owocnej pracy nad sobą.
data: 2007.10.30
autor: Ola
Firanko, Rene, wasze posty świadczą tylko o tym, że macie poważne problemy z emocjami. Resztę wniosków z tej postowej krótkiej dyskusji zostawię dla siebie. Bye
data: 2007.10.30
autor: Ola
Rene, wielkie dzieki za odpowiedź i podpowiedź. Kupię książki, spróbuję stosowac się do zaleceń. Ciekawe, ile trzeba czasu aby poczuć efekty. Mam nadzieję, że jakieś pół roku wystarczy. A potem już nigdy więcej niczego niezdrowego. Za duże potem ma sie kłopoty.
Jeszcze raz gorąco pozdrawiam :)))
data: 2007.10.30
autor: Antolka
Jeśli to kogoś zainteresuje i sie przyda - informuję,że przypadkowo znalazłam makaron czaniecki w jednym z małych sklepików spożywczo-warzywniczych(drugi sklepik od ulicy Piłsudckiego) na ryneczku jagiellońskim na Ratajach - są trzy rodzaje.To - oczywiście - wiadomość dla ludzi z Poznania.
data: 2007.10.30
autor: Dandelion
A ja jeszcze odnosnie spodnic. Moja mama czesto mnie namawiala na noszenie ich, na to, abym ubierala sie ladnie, ale tylko po to aby sie lepiej czuc. Czasami nachodzi mnie ochota, aby sie ladnie ubrac dla mojego meza. Aby mu , a raczej sobie zrobic tym przyjemnosc. Zaczynam rozumiec, ze wazne jest abysmy gotowaly dla calej rodziny, baysmy akceptowaly druga polowe, podchodzily do niej z szacunkiem i miloscia. Ale, ze jestesmy dla mezczyzny - z tym pogladem nie moge sie zgodzic. Wystepujemy w rolach matki, zony, kochanki i tysiacach innych, ale przede wszystkim jestesmy dla siebie. Po to aby w swoim rozwoju isc dalej. Poza tym smieszna historia. Wczoraj stanelam przed lusterm - i mowie Wam - naprawde sie sobie spodobalam. Dzisiaj jest niestety troche inaczej. A zewnetrznie nic sie nie zmienilo, ani sposob ubierania, ani uczesania, tylko poziom stresu wzrosl gwaltownie. Tak wiec naprawde nie ma az takie´go duzego znaczenia jak sie ubieramy, tylko raczej jak sie czujemy, i zapewniem, inni (w tym tez oczywiscie mezczyzni)wlasnie to odbieraja na pierwszym miejscu.
Pozdrawiam ze slonecznego, ale dla mnie dzisiaj beznadziejnego Aachen
data: 2007.10.30
autor: Magda z Aachen
Ostatnio poszukując czegoś w archiwum znalazłam wypowiedź pani Ani na tematy bardzo aktualne, słowa te pewnie w tym czasie będą niektórym mamom niezbędne i podniosą je na duchu: "Dziecięce katarki, kaszelki, sensacje żołądkowe czy temperatura to nie są choroby – to zawirowania energetyczne. Naprawdę, drogie mamy, macierzyństwo jest usłane takimi doświadczeniami, nie liczcie na to, że wejdziecie w czas całkowicie wolny od Tego typu problemów. Wiem, Magdo, że Ty już masz tego świadomość i jesteś spokojna. Najważniejsze są dla was dystans i właściwa analiza przyczyn. Wszystkie się tego nauczycie(...)
Jeżeli my, starzy, poradzimy sobie jako tako, to przypominam o dzieciach. Dzieci bawią się na podłogach – tam jest zimno. Muszą być naprawdę ciepło ubrane – ciepłe rajstopy, grube spodnie, a na górze co najmniej trzy rękawki, najlepiej czerwone kolory. Wychłodzenie malucha spowoduje bardzo poważne zaburzenia w funkcji narządów. Pojawią się zaburzenia jelitowe – biegunki, niestrawności, zastoje, mdłości, wymioty, wysoka temperatura, katar, kaszel. Spanikujecie, nie dacie sobie rady, a to tylko zimno! Ważne jest też właściwe równoważenie dziecięcych potraw. Smak kwaśny w nadmiarze zaszkodzi – to jasne. Ale gdy jest go za mało, zrobi się zastój wątrobowy. Gdy połączy się to z zimnem, pojawi się poważna choroba: dziecko nie je, smarka, jest słabe i ma wysoką temperaturę nawet rano. Wystarczy je wygrzać (nie zbijając temperatury), podawać herbatki, imbirówkę, dobrze zrównoważoną lekką zupkę i powoli wszystko wraca do normy".
data: 2007.10.30
autor: Rene
Olu, zdolność do autorefleksji jest w naszej świadomości niezbędna. Nikt tu nie odmawia wsparcia osobom, które mają rzeczywiste problemy, ale przy tym MYŚLĄ i same próbuję je rozwiązywać. Więc uważaj na słowa w przyszłości, bo takie, które dzisiaj rzuciłaś, faktycznie wracają kamieniem.
data: 2007.10.30
autor: Jagoda
Firanka napisała Tobie Olu, co pewnie każda z nas chciałaby napisać. Dokładnie, nie męcz nas, bo twoje pytania to pierdoły krótko mówiąc.Kupuj sobie marchewki jakie chcesz, nikt tu nie ma ciągłego dyżuru na forum, żeby odpowiadać na twoje pytania. Przecież pani Ania napisała tobie dosadnie, żebyś nie wprowadzała na forum własnych zawirowań. Forum ma służyć wszystkim, a dylematy Firanki ( czytaj zmagania z mężem, czy choroba dziecka ) przeżywa akurat co druga z nas więc służą one jak najbardziej większości.A twoje komentarze, że forum gnije od złośliwości są poniżej pasa i sądzę, że powinnaś sobie dać z nim spokój, radź sobie sama najlepiej jak umiesz.
data: 2007.10.30
autor: Rene
Antolko! Przeczytaj książki, zacznij gotować a sama przekonasz się na własnej skórze, że choroba to nic innego jak brak równowagi w organiźmie a tę łatwo odzyskać ( nie wykluczając z diety produktów mącznych, oczywiście... )Moje dziecko też na nią chorowało, ale nie będę się powtarzać, poszukaj moich starych postów
data: 2007.10.30
autor: Rene
Ach Firanko, wiem że masz teraz trudny czas, a jeszcze trudniejszy przed tobą, piszesz wiele o swoich rodzinnych sprawach ale nikt jakoś nie napisał ci "nie męcz nas", więc wyluzuj też wobec tych innych. Pozdrawiam
data: 2007.10.30
autor: Ola
Witam serdecznie
Kiedyś był na forum temat cynamonu i nieuczciwości producentów. Ostatnio przekonałam sie na własnej skórze, że oni rzeczywiście oszukują. Kupiłam cynamon firmy Kamis zrobiłam sobie kawę z podójną dawką i nie dość, że kawa wręcz klieiła się do łyżeczki, to na dodatek była koszmarna w smaku. Wyraźnie czułam smak siemienia lnianego. Gorąco nie polecam!
Wrócę jeszcze do puree ziemniaczanego. Czy jakas mama mogłaby podzielic sie przepisem, bo co do mojego mam wątpliwości - chodzi mi o masło, kiedy je dodac w czasie gotowania do wody (zawsze zostawiam trochę wody do miksowania), czy właśnie na koniec przy miksowaniu.
Co do tematu stroju kobiecego. Co prawda nie szata zdobi kobietę, ale bądźmy piękne dla naszych Panów - oni są wzrokowcami :) niech za nami wodzą oczami :)
pozdrawiam gorąco
data: 2007.10.30
autor: Ania z Rudy
Firanko jak masz kąsać to lepiej nie odpisuj wcale i pozostaw bez komentarza, bo tak na prawdę to forum gnije od tego typu złośliwości. Co to znaczy nie zamęczaj nas wątpliwościami? Bez odbioru.
data: 2007.10.30
autor: Ola
Pani Ostróżko. W trzecim ćwiczeniu na początku odchylałam głowę niewiele do tyłu na tyle na ile mogłam wciągnąć powietrze, a że dawniej brałam leki od astmy to moja pojemność płuc była niewielka. Obecnie odchylam daleko i mój wdech jest bardzo głęboki, także myślę, że do tego ćwiczenia należy podejść / zresztą jak i do pozostałych/,że nic na siłe, jedynie tyle, ile mogę. Z czasem okazuje się,że możemy bardzo dużo a nasz kręgosłup wygnie się i do przodu i do tyłu bardzo elastycznie.
data: 2007.10.30
autor: Dzidka
Witam
Pani Aniu katar prawie pokonany wkoncu.Przespalam prawie 3 noce-prawie gdyz Kaspian sie 2 razy przsikal co go wybudzilo.A swoja droga jak na dziecko ktore pije okolo 50ml herbatki na dobe to duzo siusia.Dziekuje wiec za dobre rady.Badania wyszly prawie super na ile mozna ufac temu laboratorium.gdyz w zeszlym miesiacu robilam badania gdzie indziej i mial kwasochlonnych plytek krwi 18% a teraz 0.jEDYNE CO SIE JESZCZE PODCIAGNAC MUSI TO HEMOGLOBINA ALE JUZ NIE DUZO.OJ caps mi sie wloaczyl przepraszam.
Skora narazie bez zmian stanelo ale nie sypie wiec chyba dobrze.Za to Kaspek pokasluje mysle ze moze jeszcze w plucach cos zostalo bo kupki czasami sa prawie bez a czasami z bardzo duza iloscia sluzu.Czy dobre mam przypuszczenia?
Jeszcze raz z calego serca dziekuje za pomoc-Jest Pani WIELKA.
data: 2007.10.30
autor: Magda mama Kaspiana.
Jolik!Jak zaczęłąs pisać o problemie z kieckami,to myślałam,że jesteś taka kobietą,co po prosu w bojówka biega albo dżinsach,bo lubi i już.I myślałam sobie - co to za facet - narzuca jej jak ma sie ubierać.Ale z tego sie troche co innego zrobiło.Nie wiem czy twój mąż wykazuje brak realizmu.Może.Ja tam w kieckach w ciagu dnia nie biegam,bo o 6:20 wychodzę na autobus i godzine jade do pracy-nie byłabym w stanie w kiecce,buciczkach i rajstopkach wytrzymać na dłuższą mete w Pekaesie.Ale...pamietam,że nie tylko matka jestem,żona byłam najpierw.Moje dzieci już nie sa małe,więc może to inaczej,ale wiesz - to co piszesz o przemijających chwilach w życiu dzieci zastosowac możnaby także do małzenstwa waszego - macie między 30 a 40 lat,prawda?Wiesz,że to nigdy nie wróci?Kiedys była taka seria o ubieraniu sie na TVN Style.M.in.program dla kobiet,które myslały ,ż e sa tylko matkami,a zapomniały ,że mąż był pierwszy i nie dbały o siebie dla niego.Argumenty takie same.ale prowadzącym program udało sie wykazać,że były to tylko wymówki.a poza tym - w spodniach tez można być sexy - choc wiem ,ze faceci zaprzeczą w wiekszości - ale to o całośc chodzi- o to,zebu nie byc mamuśka biegająco w bladych beżach bez kropelki makijażu,ale kobieta dla swojego mężczyzny.
data: 2007.10.30
autor: Dandelion
Olu pani Ania pisała nie zamęczaj nas wątpliwościami na temat gotowania wybierz marchewki jakie chcesz oby nie były gorzkie a że nie gniją : są nawożone i nie ma sie co roztkliwiać. A z tym miodem to dajesz ciała czujesz że za dużo ale pytasz czy zmniejszyć. Powalcz sama co? Od przedwczoraj DOJO śledziona chlapie-skończy się piciem imbirówki jak przegniesz i rosołów, zresztą jesienia to norma. Gabi mnie czeka wyrwanie zęba po urodzeniu nie zamierzam sie katować środkami przeciwbólowymi (dziura wielkości krateru w ósemce jeszcze nie boli!) tylko wyrwać raz a dobrze - pytanie troche dziwne. Wyłączyłam radio bo gadają ciągle o sepsie i paciorkowcu Krakowie.Całusy
data: 2007.10.30
autor: Firanka
Inko (Aniu?),ja te zupy gotuję albo na gotowym rosole co to zawsze w słoiku mam zapas, albo na wywarze z małą kością tak jak każdą inną zupę. Czosnkowa wychodzi super z czosnku upieczonego w "półgłówkach" na miękką pastę. Jest wtedy bardziej kremowa. Wyciskam wtedy po gorącej główce na porcję prosto do talerza rosołu z dużą ilością kminku mielonego. Na bank grzeje:) Pozdrawiam
data: 2007.10.29
autor: Marta R.
Witam! Piszę w imieniu mojej siostry Gabi, która czeka na podłączenie internetu i nie ma na stałe kontaktu z forum. Udaje jej sie czasami skorzystac z komputera znajomego i coś napisać, przeważnie są to pytania. Dziś również chciałaby się zapytać, czy jako karmiąca mama (rocznej zdrowej Nelci) może skorzystać ze znieczulenia miejscowego? Chodzi o wizytę u dentysty. Ponoć nie ma przeciwskazan, ale woli się upewnić, żeby mała się potem źle nie czuła. Z góry dziekujemy i pozdrawiamy wzsystkich a w szczególnosci PANIĄ ANNĘ! Zdrówka i wytrwałości!
Ps. Czekamy na 3 ksiażkę!!!!!
data: 2007.10.29
autor: Asia i Gabi z Kołobrzegu.
Darku, Joasiu wielkie dzieki :). Problem nie w akceptacji siebie samej, tylko raczej w braku realizmu u partnera. No bo zeby ubrac sie w spodnice lub cos w tym rodzaju, to najpierw trzeba to miec. A ja mam, ale za male :) i w tym sensie pisalam o przytyciu, a w zyciu jak to w zyciu zwlaszcza matki, zawsze sa wazniejsze wydatki niz wlasne ubrania :). 'Kazda sekunda jest zupelnie nie do powtorzenia'. No, jest i wcale niekoniecznie na strrrasznie powaznie :). Grunt, to umiec dostrzec kazda sekunde w momencie gdy trwa i rzucic sie z radoscia w ta, ktora nadchodzi :).
data: 2007.10.29
autor: Jolik
Witam.Jak to jest,czy zupy cebulowa i czosnkowa są ostre czy słodkie jak cebula duszona?I czy są to potrawy rozgrzewające? I jeśli nie na rosole ,to na czym najlepiej je ugotować?Czy można kubek takiej zupy wypijać przez kilka dni z rzędu?Dużo tych pytań mi wyszło...Proszę o odpowiedź,z góry dziękuję.
data: 2007.10.29
autor: Inka
Pani Dzidko dziękuję za odpowiedz.Niestety u mnie z tymi rytuałami to będzie ciężko.Nie mogę wykonac tego trzeciego.Okoliczności życiowe wymagały odemnie abym schylała się do przodu a teraz aby odmłodniec musze zacząc w odwrotną stronę.Cos na to muszę zaradzic nie wiedziałam że mam taki sztywny kręgosłup a może to tylko na tym rysunku widac takie silne wygięcie do tyłu., może rysownik trochę przegiął.Trochę jestem tym przejęta.Pozdrowienia.
data: 2007.10.29
autor: ostrózka
Prosze o pomoc w następujacej sprawie: czy można za pomocą waszej diety wyleczyć grzybicę układu pokarmowego? Po wykluczeniu z pożywienia produktów mącznych, oczywiście.
data: 2007.10.29
autor: Antolka
P. Ostróżko. Ja kupiłam książkę o rytuałach ze strony P. Ani "Źródło młodości". Ćwiczę codziennie rano, zaczynałam od 3obrotów, 3 drugie,3 trzecie itd. jeden tydzień, w nastepnym zwiększałam o 2 itd. aż doszłam do 21 powtórzeń czyli po 10 tygodniach. Wiem jedno po tych ćwiczeniach czuję się pełna energii, kości w ciągu dnia " nie trzeszcżą" a mam pracę głównie siedzącą. Pozdrawiam.
data: 2007.10.29
autor: Dzidka
Olu,Jagodo, dzieki wielkie za odp:)
data: 2007.10.29
autor: Gocha
A ja jeszcze pytam, pytam, pytam, chodzi o warzywka, napiszcie proszę jakie wybieracie na targu - czy te większe i grubsze , czy raczej te mniejsze, ciensze. Czy to ma jakieś znaczenie z punktu widzenia ich wartości odżywczych zakładając że w tę pogodę żadne z nich nie są podgnite?
data: 2007.10.29
autor: Ola
Jolik, mam niespodniową propozycję, którą zaczęłam stosować w domu, a nawet poza. Nakupiłam w sklepie indyjskim szerokie chusty w kolorze "właściwym" (kupiłam je za 25 zł z przeceny). Obwiązuję się nimi w pasie, jest w nich bardzo wygodnie, ciepło, a mąż stwierdził, że dawno tak elegancko i kobieco ubrana po domu nie biegałam. No i podobno nam kobietom zdrowiej biegać w kieckach. :)
data: 2007.10.29
autor: Joanna - MamAsik
Jolik, to o czym piszesz to nie głupota, którą miałem na myśli w swoim poście. To dylemat Twojej codzienności, a ja osobiście uważam codzienność jako rzecz szczególnie świętą, więc - po pierwsze - ustalmy, że nie jest ona głupotą. Składa się z setek fragmentów, z których każdy to takie małe wrota do oświecenia. Myślę, że Twój dylemat czy nosić spodnie czy spódnicę to też takie wrota, przez które objawia się jakże szerokie spektrum rozmaitych zagadnień - począwszy od akceptacji własnego ciała, poprzez tajemnicę bycia razem w związku, sztukę kompromisu, itd... Sama wiesz ile tam tego. Ale wiadomość jaką mam Ci do przekazania wiele z tych wątpliwości nie rozwiąże, bo to nie ja mam Cię doprowadzać do pionu. Sam widzę na co dzień jak fascynująca jest sztuka kompromisu, jak bardzo twórcze jest odpuszczanie raz w jedną raz w drugą stronę, ile w tym życia i... LEKKOŚCI. Bo przecież z jednej strony nasza codzienność i bycie w związku to 'strasznie poważna sprawa' i każda sekunda (mówiąc po naszemu - każdy dzień w spodniach lub w spódnicy) jest zupełnie nie do powtórzenia, ale z drugiej - spróbuj tu żyć z taką powagą... Pozdrawiam serdecznie,
data: 2007.10.29
autor: Darek
Pani Ostróżko, niech się Pani nie przejmuje tak bardzo tą zamianą przypraw:) Na całe Pani szczęście ani bazylia ani majeranek nie są w naszej kuchni używane wiadrami, a dodatkowo znajdują się obok siebie w kole smaków, więc na pewno konsekwencje nie będą straszne:))Całe żywienie od nowa? Eeee... A składniki? A sam fakt używania przypraw, nawet lekko przemieszanych? A dobre intencje? Czy to się nie liczy? Wszystko jest ważne, nie tylko kolejność i na pewno już Pani sobie bardzo pomogła. A teraz będzie jeszcze lepiej, bo... z większą uwagą. Co do jarzyn, Pani Haniu, to można trochę buraczków (jak kto może:), kapustkę, np czerwoną lub włoską (jak kto może:), można jeszcze leczo paprykowe (jak kto może:), kabaczki, cukinie, bakłażany, patisony, dynię. Można jeszcze pyszny duszony pod przykryciem por, doprawiony jak do zrazów z indyka. Ja czasem duszę koper włoski albo, jak np dzisiaj, jadamy obiady z sałatką jarzynową. A marchewka co któryś raz, za każdym razem inaczej: 1.zwyczajne duszona, 2.z drugiej książki (proponowana w komplecie do rosołka-wesołka), 3.z przepisu na jarzyny duszone, 4.z przepisu na jarzyny smażone, 5.z groszkiem z puszki. Ja dzisiaj robiąc słoikowe zapasy do lodówki, zużyłam blisko 2 kg cebuli:) A do tego 4 pory, najgrubsze jakie były w sklepie i główkę czosnku. Chyba wszyscy moi znajomi razem wzięci tyle "aromatów" nie zużywają w tydzień:) A teraz idę sobie spać, z brzuchem pełnym tańczącej dzidzi. Pozdrowienia
data: 2007.10.28
autor: Marta R.
Darku. Twoje posty odkad czytam forum sa dla mnie skarbnica wiedzy o plci przeciwnej mojej. Sek w tym, ze sie ogolnie z Twoimi przemysleniami zgadzam, ale czy poprzez np. pelna kobiecosc rozumiemy to samo, czy cos innego? Taki glupi przyklad. Moj maz chce zebym chodzila w spodnicach, najlepiej krotkich, bo chce podziwiac moje cialo. Rozumiem go. Bo ja tez lubie na Niego patrzec. Ale... ostatnio przytylam, wygodniej mi w domu w spodniach, a na dworze cieplej po prostu. Ja nie mam wyrzutow sumienia, ze chodze w spodniach, ale ON by chcial zeby spodnice. I co Twoim zdaniem w tym momencie jest pelnia kobiecosci? Postawienie na swoim, czy poddanie sie od swieta? Bo na codzien nie da sie i juz. Wiem, najlepiej by bylo dla Niego gdybym na codzien chodzila w spodnicach. Tylko, ze to nie bylabym JA. Co o takiej 'glupocie' z zycia codziennego myslisz? Kto tu ma cos do przerobienia? Jestem w stanie przyjac jesli ja. Wiec jesli tak jest, to postaw mnie do pionu. Bo moze to, ze wole chodzic w spodniach, to moje EGO. Bede miala jeszcze jedno pytanie do Ciebie jako do mezczyzny, ale to dopiero jesli odpowiesz na dzisiejsze. Prosze odpisz, bo to dla mnie naprawde wazne :).
data: 2007.10.28
autor: Jolik
I oto zdałam sobie sprawę że ktoś tam siedzi w niedzielny wieczór abyśmy mogli pisac więc moje serdeczne za to dzięki i pozdrowienia dla tego Ktosia.Udało mi się wreszcie ugotowac pyszny rosołek na jesienne smutki. To zupełnie coś innego niż to rozgrzewające rosolisko.Pozatym już chyba wyzdrowiałam a dzięki ostrożeniowi to co wyciekło z moich zatok to nie do opisania.W archiwum doszłam do 5 strony i mam kilka kartek zapisanych różnymi mądrościami.Ponieważ piszecie o cwiczeniach rytuałów tybetańskich więc szukałam w google i znalazłam książkę.Mam pytanie bo niezbyt rozumiem czy należy cwiczyc np.wirowanie 3 razy dziennie czy 3 razy się zakręcic a następnego dnia 4 razy itd. do 21 i czy można cwiczyc już czy po konsultacji u p.Ani. Pozatym odkryłam pomyłkę ,mam przyprawy w słoiczkach po zupkach gerbera i okazało się że to co sypałam jako majeranek było bazylią.Więc jadłam niezrównoważone żarełko.Te słoiczki są jednakowe no i taka pomyłka. Zaczynam całe żywienie od nowa.
data: 2007.10.28
autor: ostróżka
Proszę napiszcie co teraz jesienią i zimą podajecie najczęściej "na jarzynę" do obiadowych potraw mięsnych. Czy tylko nieśmiertelną marchewkę ? W sklepach na bazarach są jeszcze dostepne brokuły, kalafiory, brukselka, ale z tego co pamietam nie nalezy w okresie jesienno- zimowym z nimi przesadzać. Pozdrawiam.
data: 2007.10.28
autor: Hania z Warszawy
Pani Ostróżko, czy może Pani jeszcze raz przysłać ostatni list?
data: 2007.10.28
autor: administrator
Ile traci pełnia kobiecości sprowadzona do tak marnego aspektu jak wchodzenie w role głupiutkiej? Panie Darku procent utraty tej pełni jest trudny do obliczenia,bo pełnia kobiecości na co dzień zawiera w sobie treści zmienne i zależne od epoki.Począwszy od damy poprzez puch marny,przodowniczke pracy,Matke Polke,feministki,bizneswomen a skończywszy na laskach, głupich blondynkach, ksantypach babskach,babach i babeczkach,wszystkie te określenia świadczą o tym czego w danej epoce chwili i sytuacji oczekują od nas mężczyżni. Przypominam że niejeden puch marny był inspiracją muzą i przyczyną.Nic się nie zmarnowało tylko zmieniło w piękną poezję lub czyn bohaterski za co wam chłopom chwała. Archetypy kobiecości o których pisze p Chrzanowska i wspomina p. Jagoda to nasze wzorce do których tak dążymy jak umiemy i jak nam obowiązki pozwalają,wspomagając się czasem wspomnianym w postach poniżej kryptonimem ku waszemu zadowoleniu.Uśmiechy i serdeczności dla Wszystkich.
data: 2007.10.28
autor: ostróżka
Wszystkim, ktorzy podpowiedzieli mi w zakresie dotyczacym mozliwosci zakupu ksiazki, serdecznie dziekuje w imieniu zony i swoim.AM z Nowego Jorku, my mieszkamy w malenkiej miejscowosci na polwyspie Delmarva,a ksiazki bede szukal w Philadelphi.Jeszcze raz wszystkich pozdrawiam i dziekuje.zapraszam na strone literacka http://www.literakcja.com
Walter
data: 2007.10.28
autor: Walterhof@comcast.net
Chcialam zadzwonic do Pani Ani, ale pomyslalam, ze odpowiedz na moje pytanie bedzie nie tylko mnie interesowac. Moj jezyk ma gleboka bruzde posrodku, co jak przeczytalam, oznacza oslabiona sledzione. Czy powinnam w takim razie gotowac wolowine z czerwonym winem i inne potrawy wskazane przy oslabionej sledzionie, czy po prostu dalej gotowac normalnie, wystrzegajac sie kazdyj wychladzajacej rzeczy i spokojnie czekac na rezultaty?
Poza tym spiesze doniejsc, ze stan mojej skory powoli sie znowu poprawia! Gdybym wczesniej przypuszczala, ze makaron do wolowinki itd., wlasciwie dozwolone, w takich przypadkach jak moj sa zabronione... Ale moze i dobrze, przynajmniej zapamietam to na dluzej:)
Darku, mysle, ze to strach nie pozwala kobietom byc soba, tak zreszta jak i mezczyznom, tylko, ze sila kobiet jest niezglebiona i czasami mroczna, wiec trzeba duzej odwagi i ostroznosci aby moc sie nia cieszyc, szczegolnie w naszym spoleczenstwie, gdzie tak malo na nia przyzwolenia i tak malo wzorcow. A wiec jeszcze raz nalezy sie poklonic Pani.
Pozdrawiam cieplo
data: 2007.10.28
autor: Magda z Aachen
Witam i bardzo proszę o podanie przepisu na puree ziemniaczane. Niby łatwy temat ale mam wątpliwości ile dodać masełka na 0,5 kg ziemniaków żeby nie było za słodko i jaką dodać cebulkę lub jaki czosnek ? surowe czy podduszone ? i jeszcze jedno pytanie : w jaki sposób wykorzystać słodkie ziemniaki, które widziałam ostatnio w naszych delikatesach ? pozdrawiam
data: 2007.10.28
autor: Emisia
Pewien mój nauczyciel powiedział kiedyś, że "aktywnie działające zło wyrządza człowiekowi mniej szkód niż jego własna głupota". Dziś widzę to tak: sukces zła w wyrządzaniu człowiekowi szkód to głównie działanie poprzez ludzką głupotę. Dlaczego piszę o tym właśnie teraz? Cóż, to właśnie głupota tak "inspiruje" nas do wyrażania radykalnych sądów o rzeczach, których w ogóle nie rozumiemy, podjudza do gadulstwa, które wygubiło całe narody! co więcej - głupota staje się chodliwym towarem na ludzkim targowisku, bo przecież dużo łatwiej jest się tam sprzedać udając głupka. Oczywiście udawanie głupka to już wyższa szkoła jazdy i jeśli umiemy to robić - jesteśmy prawdziwymi mędrcami. Gorzej, gdy sprawy sobie nie zdajemy, gdy nieświadomie wchodzimy w rolę głupiutkich, bo tak żyję się łatwiej. Ileż na tym traci pełnia kobiecości (ta, o której pisała Jagoda w liście z 28 stycznia 2007) sprowadzona tylko do tak marnego aspektu. No ale przecież wielu mężczyznom na tym właśnie zależy - na podporządkowaniu sobie kobiet, poprzez sprowadzenie ich do roli "ozdóbek" ich pustego życia. A cóż lepiej "upiększa" życie takiego mężczyzny jak nie kobieta, która weszła w rolę głupiutkiej ślicznotki... Czy to strach jednych i drugich przed potęgą pełni kobiecości zawiódł je i ich na takie manowce? A może wygodnictwo? Ale cena którą za to się płaci jest wielka... Na szczęście ponczowe kobiety dążą do świadomej pełni swej kobiecości. Pozdrawiam,
data: 2008.01.08
autor: Darek
Katarzynko, myślę, że wszyscy, którzy odpowiadają na forum, piszą to, co im podpowiada serce i własne doświadczenie. "Praca nad odpowiednim stosunkiem do pracy" jest jednym z najważniejszych doświadczeń, które mnie ukształtowały, dzięki temu, że zarabiam pieniądze żyje mi się dobrze, więc nie jestem jej przeciwniczką. I Tobie też gratuluję fajnej propozycji. Ale wiem, że nie można eksploatować swojego ciała ponad miarę, nie można się w nią wkręcać wbrew jego sygnałom, bo przeszłam przez to i zapłaciłam wysoką cenę. Najważniejsze w tym wszystkim są nasze intencje i otwartość - sytuacje dokładnie do nich się układają. I oczywiście dystans, bo życie podporządkowane tylko pracy jest marne, smutne i puste. Pozdrawiam
data: 2007.10.28
autor: Jagoda
Jagódko,wiem o czym mówisz i mi i Kamilce chciałaś przekazać...ale w dzisiejszych czasach no jakoś te pieniążki trzeba zarabiać i mieć na to nasze dobre jedzonko,chociażby:).Ja mieszankę stosowałam no początku swojej drogi pp,była mi potrzebna przy moim wyniszczeniu i teraz już jej nie potrzebuję!Ale widzę że Kamilka nasza to tam nadal szleje buntowniczka i wali faktycznie w to swoje biedne ciało:( Ja już jestem zdrowa,zadowolona,po anginie ani śladu:))))Dzięki Jagodo za te słowa,sprowadziły mnie do pionu znowu:))przytulanki@@@@
data: 2007.10.28
autor: katarzynka 78
a, wrzuć w wyszukiwarkę hasła : krowa zdechła, wapn czy zęby skupiając się na wypowiedziach pani Ani Ciesielskiej a wszystko będzie wiadome. Chore zęby to osłabione nerki, a to w twoim przypadku błędy żywieniowe, które musisz wyeliminować.A ze stwierdzenia Darka na temat zadawania pytań innym proponuję uczynić motto tego forum.Ukłony
data: 2007.10.28
autor: Rene
*A, dokładnie tak jak napisała Marta M. odpuść sobie mleko, kaszę jaglaną i wołowinę dla takiego maluszka. Nie przesadzaj z wapniem. Główne danie takiego szkraba, to owsianka, zupka, gulasz albo pulpety, puree ziemniaczane, jajo do zupki lub owsanki co drugi dzień też może być, albo na drugie śniadanie, toć to już całkiem duży szkrab. Przy jaju pamiętaj o smaku kwaśnym, kropce keczupu lub kwaśnego majonezu, serek jest dobrym dodatkiem, gdy pod jajem jest delikatnie podduszony czosnek, bez czosnku może nie być dobrym pomysłem. Poza tym pamiętaj, gdy matka kończy karmić dziecko piersą, to może zupełnie nie wprowadzać mleka, jogurtów, itp. Wystarczy właściwe, zrównoważone żywienie, mięsa, zupy na wywarach mięsno kostnych, jarzyny, kasze, jaja, masło. Zdarza się nawet, że jakiś autorytet z dzedziny pediatrii wypuszcza w świat takie zdanie na łamach TV, ale potem już chyba blokują mu dostęp do mediów. :) Poza tym odpowiedzi na wszystkie twoje pytania są w archiwum. I albo szukać będziesz wrzucając hasła, kawałki słów, które cię interesują albo poczytaj posty Magdy Ciesielskiej, Marzenki z Lubina, Rene, Aguśki, Agiśki, Miwi, Firanki, Grażynki.... dobra, nie będę przesadzać. Poszperasz to się dowiesz, które to mamy dzieci i co im gotują. :) Poza tym w dalszym śledzeniu forum w każdym przeczytanym poście szukaj wiedzy dla siebie i o sobie, poczytuj książki i odpowiedzi forumowe pani Ani, a powoli cię olśni i już będziesz wiedziała co i jak. * No to Katarzynko wiemy skąd ta angina :). Gratuluję pracy, zakup sobie duuuuże termosy na zupkę. :)
data: 2007.10.27
autor: Joanna - MamAsik
Kamilo z Londynu i Katarzynko, jedno wiem na pewno: jeśli ciało się buntuje, znaczy to, że popełniamy błąd. Ciało reaguje szybciej niż świadomość, ciało jest naszym zakorzenieniem, naszą ziemią, stabilizacją, podstawą życia. Jest święte. Więc trzeba je szanować. Ciało nie jest czymś, co należy zmuszać, pokonywać jego opór, podejmować decyzje wbrew jego rozpaczliwym sygnałom. Nie można, mając naszą wiedzę, działać dwoma przeciwstawnymi energiami: z jednej strony walić w nie stresem, napięciem, maksymalną eksploatacją, a z drugiej ratować się jedzeniem, miodem, mieszanką. Nikt, kto nie kieruje się swoim chciejstwem (czyli: muszę mieć super pracę, muszę realizować się w niej na maksa, dawać z siebie wszystko), nie jest zmuszany do tego, by pokonywać wysiłek większy niż możliwości. NIKT tego od nas nie wymaga, to wyłącznie nasze Ego wpycha nas w ten kanał. Do pracy trzeba mieć dystans, trzeba zrozumieć, że jest ona tylko częścią życia i nie pakować w nią całej życiowej energii, bo to się NIE OPŁACA. Trzeba wiedzieć, czuć, rozumieć, kiedy i na jaką pracę jesteśmy gotowi. Po co nam ona, jaką mamy intencję? Po to dostaliśmy dostęp do tej wiedzy, żeby być osobami bardziej świadomymi, żeby myśleć po nowemu. A nowe myślenie oznacza HARMONIĘ w każdym działaniu, w każdej decyzji, w każdej dziedzinie. W KAŻDEJ. Dążenie do niej jest najpiękniejszym, najpełniejszym sposobem przeżywania naszego Tu i Teraz. Ta wiedza wymaga również większej odpowiedzialności, bo wiemy, że wszystko, co nas spotyka, sami sobie tworzymy. Pozdrawiam
data: 2007.11.04
autor: Jagoda
hej Kamilko:) Ja na podobnej rozmowie byłam tydzień temu i sporo rzeczy nie dopowiedziałam pracodawcy,zdusiłam to w sobie z tych stresów i nerwów i co mi z tego przyszło?Okropna angina no i...fajna praca,którą dostałam jupiiii:)Ale ta angina tfuuu..Więc nie denerwuj się tak moja dziewczyno,bo znowu ciało sie zbuntuje i powie STOP! Ja miodku nie próbowałam.Raczej unikam takich "słodyczy",ale super efekty w regeneracji mojej krwi przyniosła mi kuracja mieszanką pana Paprzęckiego:)Super sprawa!Przepis jest w książce:)Ale tu już pani Ania niech się wypowie w twojej sprawie.Głowa do góry!!!!buźka@@@
data: 2008.01.08
autor: katarzynka 78
Kamilo z Londynu, bardzo mi przykro z powodu Twojej sytuacji. W sprawie miodu pokrzywowego - polecam wrzucić w wyszukiwarkę hasło "miód pokrzywowy" i uzyskasz w ten sposób pełną odpowiedź. Piszesz że 'im jesteśmy mądrzejsi tym więcej zadajemy pytań'. Myślę że chodzi tu przede wszystkim o pytania zadawane samemu sobie i to nie ilość jest gwarancją tej mądrości a raczej ich celność. Pytania zadawane innym niestety dość często wynikają z braku odwagi w braniu odpowiedzialności za swoje życie. Wydaje mi się że jeśli je już zadajemy to bardzo ważne jest by znać intencję z jaką są zadawane. Odpowiedź z zewnątrz niewiele nam da gdy w środku nie jesteśmy gotowi jej przyjąć. Poza tym nikt tak naprawdę nie "wie lepiej" niż Ty sama. Wielkość Pani Ani nie polega na tym że "zna odpowiedź na każde pytanie", tylko na tym jak Pani Ania JEST. I to jej bycie jest dla nas takie inspirujące, gdyż daje nam wielkie wsparcie w naszych własnych poszukiwaniach, w naszym własnym zadawaniu sobie pytań. Nie rozumiem też jak można czuć się silnym wewnątrz, mając jednocześnie poczucie "piekielnie" niedomagającego ciała... Przecież to "wewnątrz" i Twoje ciało to jedno i to samo! Nie wiem co to jest "Covey" ale rozdzielanie tych dwóch aspektów naszego bycia bardzo mi się tu nie podoba... Zresztą "piekielny bunt ciała" sam podpowiada Ci że gdzieś jest błąd. I to poważny. Czasem wyznaczamy sobie cele, które są tak odległe od rzeczywistości, że naprawde wyrzuca nas w kosmos. Wierz mi - znam ten lot... Ale nie da się pewnych rzeczy przeskoczyć, i to zarówno natury fizycznej jak i duchowej. Tak, jak chcąc skakać wzwyż - stopniowo rozwijamy swoje mięśnie - tak samo dążąc do głębszego zrozumienia potrzebujemy czasu na to by rozrastał się nasz ogląd, nasza świadomość. Jeśli "coś nawala" to nie dlatego że ze światem jest coś nie tak, ale dlatego że my gdzieś popełniamy błąd, albo wikłając się w nasze chciejstwa, albo po prostu nie widząc rzeczywistości taką jaka jest. Pozdrawiam serdecznie,
data: 2007.10.27
autor: Darek
a, może nie jestem autorytetem, bo na pp dopiero od kilku miesięcy- ale bacznie czytam forum, wg mnie chyba za duzo wapnia w diecie tego Malucha. Poczytaj rozdział z drugiej książki o karmieniu dzieci i forum przede wszystkim. Moje dziecko skończy w listopadzie 2 latka i nie dostaje ani kropli mleka, jest tylko na owsiance z samych płatków owsianych, zupkach, sporadycznie rosołku z polentą (na samej cielęcince z warzywkami), jajo na miękko z odrobinką serka koziego (3-4 razy w tygodniu) no i gulaszykach albo klopsikach najczęściej z cielęciny a tylko czasami z indyka.
Żródłem wiedzy nt żywienia dzieci jest głównie archiwum i to tam szukaj odpowiedzi na pytania.
A mleka nie dawaj w ogóle!
Pozdrowienia dla wszystkich forumowiczów
data: 2007.10.27
autor: Marta M.
Dziewcznyny, ja za chwile mam rozmowe kwalifikacyjna. I strasznie sie denerwuje. Wiec, zeby sie nie denerwowac to przegladam archiwum i forum i mam pytanko na ktore nie mam odpowiedzi.
Mam potwornie kiepska morfologie (biale i czerwone krwinkni leza i kwicza). Lekarze chcieli mnie zostawic w szpitalu. Na razie dostalam w tylek witamine b12 (i po kazdym zastrzyku pol dnia w toalecie) i chcialam zrobic sobie miod pokrzywowy. Wiem ze proporcje to 50g suszonej pokrzywy na 1 litr miodu. I oto moje pytania: czy miod moze byc kazdy czy tylko rzepakowy? Czy zmielic jeszcze suszona pokrzywe? I jak sie zrobi taka miksture to ile trzeba ja trzymac, zeby byla dobra do zjedzenia? I czy trzymac w lodowce? W jakich dawkach brac ten miodek? Czy lepiej brac naczczo? I czy to normalne ze ta pokrzywa zawsze idzie w miodku do gory?
Ufff...duzo tego bylo. Ale ponoc im madrzejsi jestesmy tym wiecej pytan (tak sobie to tlumacze, zeby sie usprawiedliwic). 'Miele' wlasnie Covey'a i wszystko sie powoli zmienia. To byl dobry czas na ta ksiazke. Wczesniej nie rozumialam co to odpowiedzialnosc. Teraz czuje sie silna wewnatrz, ale cialo sie piekielnie buntuje. Zreszta Pani Ania wie lepiej:)
Pozdrawiam dziewczyny i czekam na odpowiedz w sprawie miodku
data: 2007.10.27
autor: Kamila z Londynu, a wlasciwie to z juz z domu w Polsce ale jeszcze dzisiaj w Londynie :)
Gosiu jeszcze mi się przypomniało że szybkie zjadanie posiłków (w stresie) powodowało u mnie takie problemy, więc zwróć uwagę czy dokładnie przeżuwasz.
data: 2007.10.27
autor: Ola
CZy któraś z mam podpowie mi czym karmić 23 miesieczne dziecko,musiałam przestać karmić piersia miesiac temu.Kiedyś synek miał azs już od ok.roku nie mamy z tym problemu.Od niedawna dodaję do owsianki 1/3 mleka krowiego(koziego nie moge dostać).rano owsianka z kaszą jaglaną lub kukurydzianą ,grzanka z masełkiem,zupka wróznych kombinacjach miesko cielęce,wołowe,indycze,o16 ziemniaki z gulaszem,wieczorem owsianka z mlekiem,żółtko do owsianki co drugi dzień,czasami lane kluski na rosole,ale niestety na naszym nie wiem jak zrobić dla dziecka łagodniejszy.Od dwóch tygodni zaczely się problemy z ząbkami,żólkna,sa b.scisnięte i miedzy nimizaczęła robić sie dziurka.Coś jest nie tak z wchłanianiem wapnia.nie wiem co zle robie ,w poniedziałek bede dzwonić do pani Ani,ale może któras z pań miała takie problemy z ząbkami u dziecka,jezeli tak to proszę o radę.
,
data: 2007.10.27
autor: a
Witam!Mój sześcioletni syn chce chodzić do szkoły na zajęcia z teakwondo. Czy ktoś mógłby się wypowiedzieć czy to jest dobry pomysł? Dodam jeszcze,że on ma problemy z rówieśnikami bo nie potrafi się bronić, a koledzy to wykorzystują.Pani Aniu, co Pani na to?
data: 2007.10.26
autor: mamaa
Panie Walter.
Ja rowniez mieszkam w Stanach , dokladnie w Nowym Jorku . Nie wiem gdzie Panstwo mieszkacie , bo jesli rowniez w Nowym Jorku to widzialam ksiazki w polskich ksiegarniach na Greenpointcie . Mysle ze w innych miastach , po prostu trzeba szukac polskich ksiegarni . Inna droga to mozna zamowic ksiazki na stronie internetowej : http://www.domksiazki.com
Mam nadzieje , ze pomoglam . Pozdrawiam Panstwa serdecznie , jak rowniez wszystkich forumowiczow.
data: 2007.10.26
autor: AM z Nowego Jorku
Walterhof, podaj adres, chętnie Ci prześlę książki, bo mam podówjne. Mój e-mail: kamila_knoch@interia.pl
Pozdrawiam
data: 2008.01.08
autor: Kamiczek z Ostrowa
Proszę państwa, chciałabym zrobić jakiś makaron dla małej alergiczki do rosołu, bo ziemniaki czy kaszka średnio jej podchodzą . Czy mąka kasztanowa (ew. inna w smaku słodkim) by się do tego nadawała? Czy ktoś próbował eksperymentów z makaronem? ola
data: 2007.10.26
autor: 
Gocha, powiem co Jagoda ale dobitniej - wszystkie posiłki mają być gotowane ciepłe na początek ale nie radzę smażonego (jajecznica), gotuj, duś i piecz, kilka tygodni i będziesz miała to z głowy. Na chleb też kładź ciepłe w miarę możliwości. Miałam ten problem co ty powiedzmy od roku (plus zaparcia), szybko się go pozbyłam, teraz nie jem nic prosto z lodówy (nie jadam sałatek z gotowanych warzyw, dla mnie są zimne) i smażonego. Teraz gdy pozwolę sobie na smażone wzdęcia wracają ale tylko do wieczora. A sałatki to może masz możliwość podgrzać jeżeli są bez majonezu? ola
data: 2007.10.26
autor: 
Pani Aniu, skupiłam się na podziękowaniach i faktycznie nie napisałam o sobie. Więc syfki zaschły, strupy odpadły i śladu po nich nie ma =).
data: 2007.10.26
autor: Żaneta
Najlatwiej to zadzwonic do centrum. Numer jest na stronie i sie zapytac. Albo poprosic znajomych w Polsce o zakupienie i przeslanie. Ja natomiast mam pytanie odnosnie ciecierzycy, ostanio przypadkowo ja kupilam, nie calkiem wiedzac co kupuje, myslalam, ze jakis groch. Czy pasta z ciecierzycy jesienia jest dozwolona? Albo jakas zupa? czy tak jak pieczarkowa, nadaje sie raczej wiosna?
Pozdrawiam wieczornie
data: 2007.10.26
autor: Magda z Aachen
moje pytanie nie dotyczy porady zdrowotno - zywieniowej, ale zgola,zupelnie czegos innego.Mieszkamy w Stanach Zjedoczonych,moja zona juz po czesciowym przeczytaniu, pozyczonej od znajomej "Filozofii Zycia" uznala, ze koniecznie musi miec te jak i inne napisane przez pania ksiazki.Ale jak to zrobic mieszkajac w USA.Jak je oczymac? Jak zaplacic? itp. Nawiazujac do jesieni. Kocham jesien i ta sloneczna i ta pluchata.Jesien mnie energetyzuje i motywuje do wytezonej pracy. Ale ja jestem z pod znaku wagi. Pozdrawiam serdecznie w imieniu swoim i zony. Walter Hofmana
data: 2007.10.26
autor: Walterhof@comcast.net
Ostróżko no coś w tym jest co napisałaś o tej anginie...jakbym o sobie czytała...oj mam do przerobienia jeszcze swoje hektary mam....dzięki za odpowiedź
data: 2008.01.08
autor: katarzynka 78
Gocho, porzuć surową cebulę:))) Może też zamień te sałatki na zupy, raz że ciepłe, a dwa lepiej strawne, no i wzmacniające. Potrzebna jest też gimnastyka. No a poza tym to dopiero zaczęłaś, wątroba musi się zregenerować. Będzie dobrze, ale daj sobie trochę czasu. Iwi, grzybica to zakwaszony, zawilgocony organizm. W Filozofii życia jest rozdział na ten temat. Poza tym na stany zapalne pomagają nasiadówki w ostrożeniu, czyli nie tylko się cała w nim obmywasz, ale siedzisz tak długo, aż nie wystygnie. No i dyscyplina, dużo imbiru, rosołki, kawa gotowana. Jak się rozgrzejesz, wywalisz śluz, problemy zaczną znikać. Pozdrawiam
data: 2008.01.08
autor: Jagoda
Dodam jeszcze, ze u mnie inne dolegliwosci przewodu pokarmowego nie wystepuja - nie mam zaparc, nie boli mnie zoladek, nie wiem co to zgaga...
data: 2007.10.26
autor: Gocha
hej! Moze ja tez sie pozale :) moim problemem są wzdęcia i gazy, ktore mam praktycznie od zawsze czyli odkad pamietam. Do niedawna mialam tak, ze zaczynaly mi sie po obiedzie i tak do końca dnia. A teraz (jeszcze przed przejsciem na pp)mam je praktycznie caly dzien, a do tego jak wczesniej byly bezzapachowe tak teraz juz nie sa...wyprozniam sie codziennie rano, ale wlasnie ostatnio kupka jest rzadsza i tez brzydko pachnie. Jest to dla mnie niesamowicie meczace, czasem juz wole nigdzie nie wychodzic niz sie z tym meczyc. dawniej bralam espumisan, no ale ilez mozna! Wlasciwie nie mam innych powaznych tzn. dajacych w kosc problemow zdrowotnych. Nie przeziebiam sie w ogole, chociaz ostatnio zaczela mi schodzic skora dookola paznokci - juz na pp. co to moze oznaczac? Czytałam troche o wzdeciach w archiwum, być moze u mnie jest to problem emocjonalny. Ostatnio zaczelam juz dokladnie przezuwac posilki, nawet do przesady :) ale jakos w ogole nie chce mi to ustapic. Czy sa jakies produkty - nawet te dobre, ktorych nie powinnam jesc. kwasnego, surowego, zimnego nie jem, tylko salatke w pracy z gotowanych warzyw i surowa cebula. miodu 2-3 łyzeczki. moze calkiem zrezygnowac z chleba? w pracy jem owsianke, jajecznice z 2 jajek i warzywa duszone a kolo 12-13 salatke z warzyw z kromka chlebka. w domu zupka i robie obiad, zazwyczaj to jakies miesko z duszona jarzynka i ziemniakami lub gryczana niepalona. Moze ktos mi podpowie po eliminacji jakich produktow ustapily u niego takie dolegliwosci? buziaki!
data: 2007.10.26
autor: Gocha
oczywiście Katarzynko życzę ci szybkiego wyzdrowienia przytul się do podusi i wychwal siebie za wszystko co udało Ci się zrobic dla siebie i innych i grzej się
data: 2007.10.26
autor: ostróżka
ja wiem tylko że angina liże stawy i kąsa serce i wymaga długiego wygrzania a pozatym to podobno wszystko co człowieka dusi bo nie może lub krępuje się wypowiedziec lub zrobic choc mu się podoba dotyczy to także zablokowanej z jakichs wewnętrznych powodów naszej twórczej ekspresji
data: 2007.10.26
autor: ostróżka
Ja zjadam rano pół litra gęstej owsianki i dlatego dużo miodu daję a i tak za dwie godziny jestem głodna, słodzę jeszcze tylko kawę 1,5 łyżeczki i trzy herbaty dziennie, kulek nie jadam bo mi szkodzą, może źle robię, chleb z miodem bardzo rzadko. Pytam o ten miód bo moja mała ciągle kaszle i może z czymś przeginam.
data: 2007.10.26
autor: Ola
coś w tym jest, być może stres i napięcie zaburzają wewn. równowagę i pojawia się łaknienie na słodkie. Ja sięgałam po słodkie jak pojawiało się niewyspanie i też chaos w życiu codziennym (zabiegany dzień, niezałatwione sprawy), wydawało się że słodkie to porządkowało miłym uczuciem, ale tylko na krótko. Pokrywa się z tym co Pani pisze, P. Ostróżko.
data: 2007.10.26
autor: Ola
acha jeszcze uwaga otóż nie robiłam jeszcze kulek, jakoś nie mogę się zebrac i może dlatego miałam 2 wpadki z drożdżową bułką i pączkiem bo słodkie chodziło za mną niemożliwie ale teraz pytam się sama siebie co mnie denerwuje i staram się to rozumiec bo ja jem słodkie tylko wówczas gdy nie widzę wyjścia z sytuacji.
data: 2007.10.26
autor: ostróżka
Witajcie moi mili:)Od dwóch dni mam straszną anginę ropną.Dwa migdałki rozsadzają moje gardło i ból straszny.Oczywiście jadę na naszych sposobach imbirówka,płukanki i kąpiele z ostrożenia,rosołki,zupki,puree,aspirynka,ciepłe wyrko i jest duzo lepiej. Ale tak się zastanawiam skąd ta angina. Wiem,że to problem wątrobowy,ale skąd ta ropa w organizmie?Wiadomo,że antybiotyk by to wciągną z powrotem do środka a na naszym sposobie wyrzuca to z siebie.Czy angina ropna to sposób oczyszczania się organizmu? Szukałam na forum,ale mało znalazłam na ten temat.Dodacie coś od siebie?pozdrawiam serdecznie
data: 2007.10.26
autor: katarzynka 78
Witam. ja zużywam 2,5 do 3 łyżeczek miodu dziennie.1 łyżeczkę rano w kawie, drugą w owsiance a po powrocie z pracy robie sobie jeszcze małą kawkę w najładniejszej filiżance i do niej czasem włoży mi się więcej niż pół łyżeczki ale tylko czasem. Reszta picia to TLI lub TLACI i one smakują mi bez miodu.Chleba jem mało i wole go jako grzankę niż kromala z masłem i miodem Pozdrawiam.
data: 2007.10.26
autor: ostróżka -wychwalona dzisiaj za zupe z porów wg "pp"
Oczywiście pytając o spożycie miodu miałam na myśli ile go macie w kawkach, owsiankach, herbatkach i z chlebkiem w ciągu dnia (no i kulki). Bo ja naliczyłam sobie ok 6-8 łyżeczek, czy to nie przegięcie? I jeszcze proszę napiszcie czy jako mama karmiąca mogę zjeść ze 3 łyżki buraczków na ciepło do kaszy gryczanej i wołowiny, bo do kaszy najbardziej moim zdaniem pasują (pewnie nie mogę ale wolę się upewnić), no jeszcze ogórek kiszony ale ogórek to już tylko wspomnienie::)) Pozdrawiam wszystkich i ślę dobrą energię...
data: 2007.10.26
autor: Ola
dobry wieczor jestem od tygodnia na nowym jedzonku a to z tego wzgledu ze ciagle mam problemy ginekologiczne chciala bym sie dowiedziec co przy takich schorzeniach jadac bo znowu cos sie dzieje mam dosc lekarzy nadmienie ze mialam torbiela na jajniku i jestem dwa lata po operacji wycieli go razem z jajnikiem nadzerki stany zapalne grzybki to wszystko w mojej osobie chyba dosc wiec blagam o pomoc
data: 2007.10.25
autor: iwi
hej Dziewczyny! Powiecie mi czy takie małe konserwowe cebulki można dodac jedna, dwie jako smak kwasny do salatki? czy jakiekolwiek kiszonki o tej porze roku odpadaja?
data: 2007.10.25
autor: Gocha
Tak Firanko, trzymaj się dziewczyno. I do miłego:) A Nika zajrzała przez dziurkę od klucza:) Skąd to znamy?
data: 2007.10.25
autor: Anitka
Droga pani Niko, ale prośba. Hi hi. Ciekawe ile mejli pani dostanie. Bo nie sądzę, że choćby jeden. Internet. archiwum, książki pani Ani... Wrażenie jest, że książki są pani obce skoro taka prośba na forum. * Firanko trzym się!!!
data: 2007.10.25
autor: Joanna - MamAsik
A ta Nika jest dobra co?! Urwała się z wenusa
data: 2007.10.25
autor: Firanka
Pani Aniu jak mawia mój tata człowiek się uczy całe życie i umiera głupi. Te korniszonki to mi się z poczucia winy będą miesiąc śniły...więc znów idę poprawiać. Normalnie lekcje życia. Pani Aniu, Joasiu, Anitko, Rene i Karolinko dziękuję za dobre słówka i te stawiające do pionu też - żegnam się do grudnia, dam znać po "godzinie W" daję sobie luz z internetem bo mi nawet ciężko wysiedzieć. Szlaban i basta. Całusy i pozdrowienia wszystkim mniej i bardziej zakręconym forumowiczom:)
data: 2007.10.25
autor: Ania Firania
Poproszę o gotowe przepisy z baraniny, na adres mamcos@tlen.pl
z góry serdecznie dziękuję.Nika.
data: 2007.10.25
autor: 
Pani Ostróżko:) Liczą się intencje, ale tu były jasne jak słońce. Życzę zdrówka. Ostatnio przegiełam z kulkami (z 20 zjadłam tak ot na raz) i dwa dni leczyłam katar:) Imbirówka, kawka, rosół i dyscyplina plus choć troszkę leniuchowania i jest ok:)
data: 2007.10.25
autor: Anita
o boziu, tyle co się położyłam wyskoczyłam z łóżka ze zjeżonym włosem na głowie chyba dałam straszną plamę ale każda osoba o dobrej woli chyba zrozumie że słowa"wysokoenergetyczne popłuczyny"dotyczą tego co mnie wyszło z rosołku z wołowiny a nie przepisu Pani Ani.Na dzisiaj już koniec mojego paplania.Pozdrowienia
data: 2007.10.25
autor: ostróżka - błe
Pani Aniu, to prawda, Pani odpowiedzi to kolejna książka. Zresztą z Joasią Ameryki tu nie odkrywamy:) Ja tak czasem myślę, że możnaby wyłapać Pani forumowo-wykładowe perełki i faktycznie opublikować:) Jak chociażby tę: "Nasi panowie trochę za bardzo mieszają się nam w nasze babskie sprawy. Powinni zająć się zarabianiem pieniędzy i sprawianiem nam przyjemności:)" A tak na marginesie wyjaśnię, że pani Agnieszka M. nie jest dla mnie autorytetem. Czasami przeglądam różne kucharskie książki z ciekawości, by zobaczyć co słuchać w "wielkim i starym" świecie;) Może coś się nada do przeróbki? Dalej są czy bliżej? Tak samo z przyjemnością i apetytem oglądam Nigellę L. Lecz o ile Panu Tuskowi /no i Madonnie/ to bym może Pani książki w prezencie przesłała (a broń Cię Panie Boże hehehe:), to obu w/wymienionym paniom na pewno ani mi w głowie mieszać w garach:) Więc one też nie będą mieszać w moich. Za zimno i za surowo za kwaśno. I czasem jakby za jałowo. Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
data: 2007.10.25
autor: Anita
Hura! dostałam się do archiwum cała wiedza leży u moich stóp popijam imbirówkę czytam i notuję wspomogę się też inhalacjami z ostrożenia bo ten ból u nasady nosa to chyba zatoki pozatym czuję takie zatkanie w tej nosowej okolicy. Pani Joanno dzięki za rady co do wykorzystania tych rosołowych popłuczyn wysokoenergetycznych zastosuję się do Pani sugesti.Ugotuję zupę i idę do łóżka trochę się rozgrzac a potem dalsza sesja archiwalna .
data: 2007.10.25
autor: ostróżka
Dzień dobry. Niech żyje Jolik i kryptonim "wajcha" w jesienne pochmurne zasmarkane dni
data: 2007.10.25
autor: ostróżka
Dziewczyny - wy wiecie jakie pieczywo Wasa dla dzieci p. Ania ma na myśli? Wasa nie ma żadnego ze wskazaniem że dla dzieci, jest np. żytnie lekkie (ale w skladzie jest też np. odtluszczone mleko w proszku, i inne składniki), albo żytnie delikates (w składzie tylko mąka żytnia pełnoziarnista, woda i sól) więc nie jestem pewna czy w ogóle to któreś z tych.
Dziękuję p. Ani za cenne porady. Firanko i Joasiu, na was zawsze można liczyć :) Dzięki za mądre posty. Z tymi warzywkami to pewnie dałam plamę. Czasami dodaję troszkę kapusty do zupki, i czasami różyczkę kalafiora czy brokuła do obiadku. A ostatnio też buraczka w b. małej ilości do zupki (córcia b. lubi jak to mówi buraczkową, choć koloru oczywisćie takiego nie ma bo dałam plasterek, ale w smaku czuć), i robiłam jarzynkę z marchewką i kalarepą.. Czyli kapustne jak rozumiem całkowicie w odstawkę, przynajmniej do ustabilizowania...Pozdrawienia!
data: 2007.10.25
autor: Ewa S.
Pani Ostróżko, może lepiej nie sięgać po bulion silnie rozgrzewający skoro nie było specjalnego zalecenia. Nie lepiej rosół na jesienne smutki? Albo inny z pęczkiem zieleniny, doprawiony na okrąło i zakończony na smaku ostrym? Może dokończy pani ten swój wywar, pewnie ten wywar to już dosmakować tylko trzeba kwaśnym, wrzątkiem i gorzką przyprawą, słodkim kminkiem, pieprzem na koniec? A może pani to przerobi na zupę czosnkową? Da się z tego smacznie wybrnąć. * Pani Aniu, z pani odpowiedzi, to można sobie książki wydrukować, ciekawe ile to już tomów by było. Może sobie przygotuję taką pod choinkę. A co do proporcji słodko/ostrych to zupełnie nie tak jak ci lekarze TMC pisują i mówią. Oni chyba tak smacznie jak pani zaleca nie gotują po prostu. A cytat był jeszcze z moich zeszłorocznych poszukiwań nie w garze, tylko w wiedzy tajemnej dla lekarzy. Tak się wtedy zakręciłam... A Porządek był gdzie indziej. :)
data: 2008.01.08
autor: Joanna - MamAsik
Pani Aniu,czy Wasa 7 zbóż light jest odpowiednia dla dzieci czy lepsza żytnia lekka?
a co do ogrzewania podłogowego, to nie pomyslałam wcześniej o nim w kontekście energii wody, dopiero koleżanka mi to zasugerowała, no i zaczęłam się zastanawiać. mogę to jeszcze zmienić,bo jestem na etapie planowania, ale może to być trudne bo mąż bardzo nalega...dziękuję za poradę i pozdrawiam serdecznie.
data: 2008.01.08
autor: Marzena z Lubina
Ostrozko, komputer, to tylko maszynka. Zostaw go. Jedz i pij to na co masz ochote. Ja powiem szczerze, ze kiedys ugotowalam rosol z JEDYNYM smakiem kwasnym... kurczakiem. Wiem, ze zle, ale to byl TEN smak! I zaufalam sobie. I bylo dobrze. Ja przepraszam, ale dla mnie slowa: watpliwosci, boje sie, nie mam pewnosci itp. itd., to jest nasza (MATEK) emocjonalnosc. Nie wiem, moze rzeczywiscie ta emocjonalnosc jest kwestia swiadomosci, ale moim zdaniem jest nawet moze czasem istotniejsza od tego co kto je. 'Gotowalam z palcem w przepisie.Wyszedl okropny...' Jak ja gotuje z 'palcem w przepisie' to moi nie chca tego jesc. Szczypta inna dla kazdego w zaleznosci od... SWIADOMOSCI. Dziewczyny, wy WIECIE, tylko sobie na to pozwolcie, bo warto. A jak facet fuka, to za dzwignie Go i bedzie dobrze :). Panowie, nie tak? Bo moze mam wyjatek i o tym nawet nie wiem :)
data: 2007.10.24
autor: Jolik
Postanowiłam pójśc za radą Pani Firanki która pisze że jak człowiek zakręcony to się czepia szczegółów.A więc wszelkie problemy pozostawiam śledzionie potrójnemu ogrzewaczowi i innym mądrym narządom a sama będę się cieszyc z wolnego czasu poczytywac książki Pani Ani i niech się dzieje wola nieba a ona się dzieje zawsze dla naszego dobra więc w po0niedziałek powinnam byc zdrowa.
data: 2007.10.24
autor: ostróżka
No, ja polozylam na te wolowine nawet keczup, zeby kwasniej troche bylo, ale jak sie wypilo litr rosolku, to w sumie troche za duzo bylo, tak o 3/4 litra na dzien, zwlaszcza, ze nic mi nie bylo :). Przegielam, po prostu :). *** P. Aniu, mam coraz wieksza ochote zadzwonic, ale nie dzwonie, wiec to jeszcze nie moj czas :). Choc pewnie ostatnio by mi sie przydalo, nawet jakbym miala z rozzalenia nad soba poplakac :). Kazdy ma swoja droge i w zyciu trafia na sytuacje, ktore go ucza. Nie nauczy sie na jednej, to ma inna podobna. Tylko co my z nimi zrobimy... O, to jest zupelnie inna historia :). A im szybciej sie zorientujemy o co chodzi tym mniej ich bedzie, ale beda inne/nastepne :)
data: 2007.10.24
autor: Jolik
Dobry wieczór Wszystkim.Siedzę sobie w cieplutkim czerwonym szlafroczku i choruję.Wzięłam 2 dni urlopu i razem z weekendem( pisac teraz z sobotą i niedzielą to niemodne i nie europejskounijne)mam 4 dni na wyzdrowienie. Musiało mnie zawiac boli mnie kark i szyja głowa nad oczami i pomiędzy oczami i mam 37,4 stanu podgorączkowego. Piszę o tym na forum bo nie mam komu powiedziec.Jak myślicie czy to wychłodzenie jakiejs śledziony bo zaczyna się dojo a czytałam na forum że w tym okresie sledziona jest najważniejsza.Ale myślę że chyba nie ,musiało mnie zawiac wcześniej W ogóle zaczęłam się przeziębiac od 2 lat i chyba przed śmiercią dowiem się co to grypa .A teraz do rzeczy. Ugotowałam sobie rosół z wołowiny ze strony 244 z Filozofii Zdrowia rosół dla osób przemarzniętych. Gotowałam z palcem na przepisie .Wyszedł okropny czy Wam też wychodzi taka żółto-bura ciecz?.W przepisie widac wyrażnie że nie dodaje się zielonej pietruszki ani innej zieleniny pewnie dlatego że to smak kwaśny i oziębia .No cóż pije go bo myśle że tak trzeba ale nękają mnie wątpliwości.Z forum zrozumiałam że jak coś nie smakuje to mogą byc 2 powody albo żle doprawione albo jakiemuś narządowi ten smak i potrawa nie odpowiada bo chory .wrzuciłam w archiwum hasło rosół z wołowiny i niewiele mnie oświeciło ale cudownym zrządzeniem losu znalazłam post Pani Ani o owsiance który Pan Darek polecał komuś a ja go za chiny nie mołam znależc.Czytam wszelkie posty polecane bo są zwykle kwintesencją wiedzy na jakiś temat ale w archiwum docieram tylko do początku 2006 roku.Czy tak ma byc czy ja sobie nie mogę poradzic z podstawami obsługi komputera?
data: 2007.10.24
autor: ostróżka -
Ewo S zostaw probiotyki. Myślę że wysypka to nie od imbirówkai tylko objaw zaśluzowania i dobrze że to wychodzi w różnych formach (strzelające kupy, wysypki). Daj sobie luz i rób tak jak ci Asia napisała za parę dni będzie lepiej.Zawsze mnie fascynuje że jak dzieci chorują to jak jesteśmy zakręcone to się czepiamy szczegołów; zamiast motać sie w analizy to idź weź M,alą i ją przytul pobaw się z nią. Szkoda czasu na inne rzeczy. No poza gotowaniem:) ***Bożenko daj Tomkowi imbirówki na przeziębienie- zobaczysz jak się bedzie czuł do soboty (ale myśle że to jeszcze nie za dobry pomysł z tenisem nawet na sali). Pani Ania pewnie napisze konkretniej. Całusy wsztstkim
data: 2007.10.24
autor: Firanka
Witajcie, Kochani! Pani Ewo S., pasztecik-mielonka dla dziecka z jarzynek zupowych jak najbardziej. Proszę próbować podawać dziecku mały plasterek chlebka Wazy, ale tego dla dzieci. Miwi, oczywiście, przy biegunkach potrzebna jest dyscyplina: owsianka dłużej gotowana, delikatne zupy miksowane, marchwianka. Pani Olu, leki homeopatyczne, jeszcze raz to podkreślam, działają tylko na skutek, nie na przyczynę, a my zajmujemy się przyczynami. Pani Ewo S., proszę dziecku przygotowywać zupy wg stałych, ustalonych norm, raz z większą ilością cebuli, raz porów, raz marchewki, zagęszczone zawsze ziemniakami lub dodatkowo kaszami. Czystej zupy cebulowej „dorosłej” proszę mu nie podawać jako podstawowy posiłek, nawet z ziemniakami. Pani Urszulo, Pani przygoda z homeopatią i właściwie wyciągnięte wnioski są bardzo mądre i potrzebne dziewczynom. Pani Alicjo, problemy z drogami moczowymi to nie tylko escherichia coli, ale bardziej wygląda mi to na osłabienie środkowego ogrzewacza, głównie śledziony. Ewentualnie proszę zadzwonić. Poza tym Pani Marzena z Piastowa bardzo mądrze Pani odpisała. Firanko, jesienią i zimą dodajemy smak kwaśny do potraw, również do mięs, w niewielkiej ilości. Ty dodałaś za dużo. Dla Twojego dziecka kwaśne warzywko to nie powinny być NIGDY, ALE TO NIGDY ogórki ani czosnek marynowany. Te dodatki tylko dla starych. O kapuście kiszonej nie wspomnę. Rozumiem, że mąż miesza Ci w Twoim królestwie, ale proszę, nie popełniaj takich błędów. Joasia odpowiedziała Ci bardzo mądrze. Pani Ninson, ciśnienie męża nie jest aż tak strasznie wysokie, proszę nie panikować. Taki stan może być skutkiem zaburzeń wątrobowych. Proszę go przepytać dokładnie o jego całodzienne menu. Może wyłapie Pani to, co mu szkodzi. Może to stres, może zmęczenie. Ewentualnie proszę zadzwonić. Pani Ewo S., ma Pani szczęście z tą babcią. Niektóre dziewczyny mają, oj mają problemy. Inko, rybę w sałatce proszę łączyć z takimi składnikami, które pomogą ją dobrze strawić. Pamiętajmy, że ryba jest bardzo niską energią. Czyli dodajemy przyprawy ostre, cebulę, czosnek, a wszelkie „rozmaitości” proszę dodawać do innych sałatek, nie do ryb. A kukurydza jest ciężkostrawna, ponieważ jej ziarno niedokładnie pogryzione obciąża jelita. Pani Jolik, może być w ciągu dnia rosół wołowo-indyczy i wołowina do kanapki, ale proszę na tę wołowinę położyć kapkę musztardy, wtedy będzie wszystko w porządku. Pani Olu, oczywiście, może Pani córce podać gotowaną szyjkę indyczę, jest to pyszne – ja też walczę o nią z mężem:) Może być odrobinka musztardy, to wystarczy, i czerstwy chlebek również. Firanko, kaszel u dziecka, murowane, że po ogórkach i kapuście. Fakt, że jeśli dziecko jest niewyraźne, nie wypuszczamy go z domu, bo wystarczy, że chwilę pobiega i kaszel pewny. Karolino, sos boloński powinien pyrkać na gazie ok. 1,5 godz., ma wówczas odpowiednią moc i rzeczywiście jest miodzio. Olu, co za pomysły? Gołąbki z czerwoną kapustą?? Oczywiście, dziewczyny podpowiedziały, że powinna być włoska. Żaneto, pięknie dziękujesz, ale ja nie wiem, co u Ciebie. Jak tam syfki? Napisz dwa zdania. Pani Heleno z Bierzglinka, pozdrawiam serdecznie. Magkar, ile Pani może zjeść cebuli i czosnku dziennie, sama Pani musi wiedzieć, to się czuje. Jeśli jest nadmiar, przychodzi wzdęcie, niesmak, wielogodzinne odbijanie niestrawionym posiłkiem. Proszę być czujną i tego pilnować. Z pewnością wiosną, czyli od końca stycznia, już sobie Pani tak nie poszaleje. Joasiu, nie wiem, czy te proporcje, które podałaś dziewczynom w stosowaniu produktów w smaku słodkim i ostrym, powinny być aż tak ścisłe. Myślę, że to się samo pięknie układa. A z cebulą, jeśli przesadzimy, narządy same przywołają nas w niedługim czasie do porządku, prawdaż? Jagódko, dobrze, że śledzisz forum i podałaś przepis na sos boloński głodnej Karolinie, bo by dziewczyna nam padła:) Pani Magdo z Aachen, proszę nie wpadać w panikę z powodu gorszego samopoczucia. To jest absolutnie dopuszczalne, jest jeszcze Pani zbyt krótko na PP, aby pozytywy się utrwaliły. Jeszcze wiele razy będzie Pani miała takie sensacje. Oczywiście, Joasiu, również Twoja czujność jest babom na forum absolutnie niezbędna. Podpowiadasz Pani Magdzie mądrze. Pani Megan, skakanie aerobikowe wyszło już z mody, to przeżytek. W tej chwili potrzebne są nam ćwiczenia mądre - rozciągające, siłowe. Anitko, kieruję Cię do drugiej książki – wypowiedziałam się tam na temat łączenia/niełączenia białek i węglowodanów. Pani Agnieszka Maciąg nie powinna być dla Ciebie autorytetem. Pani Renato, zapisy na konsultacje na przyszły rok będą dopiero od grudnia. Tak, oczywiście, Firanko, masz coś do przerobienia ze swoim mężem. Z przeziębienia wychodzimy z pewnością troszkę dłużej, ale musi być właściwa dyscyplina, by zdrowienie nie przeciągało się. Joasiu, czyżby te skrzaty były mądrzejsze od ludzi? Ale fakt, że nasi panowie trochę za bardzo mieszają się nam w nasze babskie sprawy. Powinni zająć się zarabianiem pieniędzy i sprawianiem nam przyjemności:) Kamiczku z Ostrowa, trzymam kciuku za Twoją babską odwagę. Pani Olu, do zupy dyniowej na garnek 3 l cytryny wystarczy 1 łyżeczka!! A w niej jest nie tylko słodko, ale i ostro – por. Gosiu z Katowic, miło, że się odezwałaś i miło, że masz takie mądre przemyślenia. Krakowianko, proszę, uporządkuj swoje odżywianie – jeśli porady szukasz na naszym forum – a twarz przemywaj zielem ostrożenia z Herbexu. Anitko, Twoje zalecenia dotyczące opukiwania płuc podczas kaszlu są dobre, a smarować dzieciom plecy i klatkę piersiową można maścią kamforową. Pani Olu, zupa dyniowa jest bardzo prostą zupą, skąd przy niej tyle problemów u Pani? A poza tym, proszę nie wprowadzać na forum swoich zawirowań w uczeniu się gotowania. Każda z nas miała takie problemy i musimy je pokonywać same, a z każdym dniem będzie lepiej. Selin z Niemiec, jeśli za oknem zimno, nie polecam absolutnie Pani chleba jabłkowego. Proszę raczej upiec piernik babci Zosi, z większą ilością przypraw i w piekarniku gazowym:) Jolik, oj, mądrze napisałaś i Firance, i Oli, i Selin. A sos do gołąbków zrobiła Pani dobry. Olu, widzisz, że zakręciłaś się w zupę dyniową, bo coś się pokręciło w układzie z dziećmi. Taki miałaś dzień. Pani Marzeno, a propos ogrzewania podłogowego, czy ma Pani jeszcze wpływ, aby to zmienić? Jeśli tak, niech Pani zmieni. Pani Magdo z Aachen, musi Pani spróbować ten cukier, jeden się bardziej nadaje do pieczenia, inny do słodzenia kawy, ale my i tak używamy głównie miodu. Pani Olu, arbuza wybij sobie z głowy i z myśli!! Czuje się Pani lepiej, proszę to utrzymać. Gosiu, masło czosnkowe poszło w eter. Może niedługo PP-owcy będą się wyczuwać na kilometr?... :) Pani Olu, może Pani ten obrany czosnek gromadzić w lodówce albo spiżarni. Pani Urszulo, Pani Gosia podała wyraźny przepis: mieszamy masło miękkie, po kolei dodając składniki. Czy może je Pani jeść? Nie wiem, jak się Pani czuje. Proszę spróbować i zobaczyć, jak długo będzie je Pani trawiła. Zresztą Gosia Pani podpowiedziała. Pani Olu, z ziemniakami nie da się przesadzić przy naszym sposobie gotowania. Mamy wiele pomysłów i stale coś zmieniamy. Z miodem podobnie, bo go nie spożywamy, tylko słodzimy nim kawę i ewentualnie herbatę, a jeden kromal z masłem i cienko z miodem to pryszcz. Pani JBM, oczywiście, dziecko po takim wychłodzeniu choruje, czyli wraca do formy ok. tygodnia. A to, czy syn będzie miał siłę, aby zaliczyć mecz, na to Pani nie odpowiem. Tutaj powinna być Pani bardzo ostrożną i uważną matką. Jolik odpowiedziała Pani bardzo mądrze. Pani Ewo S., proszę wyeliminować ryż i kaszę jęczmienną, polentę również, kaszę kukurydzianą używać do owsianki lub czasem do zup. Zupy proszę zagęszczać głównie ziemniakami, ewentualnie kaszą gryczaną niepaloną. Do uspokojenia proszę karmić córkę wyłącznie owsiankę i zupkami na cielęcinie, oczywiście miksowanymi, z dodatkiem mięska. Imbirówka w takich ilościach nie zaszkodziła na pewno, przyczyną zaburzeń są niewłaściwe posiłki. Aniu z Mainz, pozdrawiam i cieszę się, że jest ok. Pani Ewo S., w swoim menu powinna Pani ograniczyć chleb do kilku bardzo czerstwych kromek – 2-4. Poza tym proszę się również dyscyplinować oczywiście. Joasia odpowiada Pani bardzo mądrze. Gosiu, niektóre majonezy są bardziej kwaśne, np. ten z Pegaza, natomiast z Winiar dla mnie jest słodki. Dziewczyny podpowiadają w tej kwestii. Duszeniny jarzynowe są smaczniejsze, gdy najpierw obsmażymy jarzyny na łyżce oliwy na ostrym ogniu. Mają wówczas w swej zawartości więcej ognia. Duszone o tej porze roku tylko w wodzie mogą być zbyt wychładzające. Uproszczeń nie szukaj, bo one Cię zawiodą na manowce. Pozdrawiam wszystkich serdecznie
data: 2007.10.24
autor: Anna Ciesielska
Gocha majonez z winiar jest słodki ale bywaja kwaśne, to samo z musztardami niektóre sa gorzkie niektóre kwaśne stąd różnice w przepisach (delikatesowe). Jarzyny czasem wrzuca się surowe do duszenin zależy który przepis, czasem dzięki zesmażeniu nie robi się "breja" patrz leczo.
data: 2007.10.24
autor: Firanka
Gocha, majonez jest slodki, bo glownie z jajek i oleju. W kwestii Twojego sie nie wypowiem. Ja kupuje napoleonski firmy mosso. Jak masz watpliwosci, to patrz na sklad. *** Tak jeszcze a'propos panow mi sie przypomnialo i z gory przepraszam jesli ktoregos uraze, ale moj potwierdza. 'Mezczyzna jest bardzo latwy w obsludze, bo ma tylko jedna wajhe' :).
data: 2007.10.24
autor: Jolik
Jolik.Dziękuję bardzo za odpowiedż ale wcześniej tzn. we wrześniu udało mi się go przez weekend na czosnku i rosole wyprowadzic z choroby.Być może jednak w tedy go za wczesnie puściłam do szkoły.On jest małoodporny.
data: 2007.10.24
autor: J.B.M.
Gocha.Majonez delikatesowy jest w smaku słodkim a majonez Pegaz ,który poleca pani Ania jestw smaku kwaśnym i chyba sobie jednak uproscisz kupując go.
data: 2007.10.24
autor: J.B.M.
Joasik, ja to i kontakty zmieniam i wiertarkę Boscha chętnie używam. Gorzej będzie z tym gwizdaniem;) hehe. Pozdrawiam bajkowo.
data: 2008.01.08
autor: Anita
Mam pytanko, czy każdy majonez jest w smaku słodkim? Bo te kupne to maja różne kwaskowe dodatki (niekoniecznie w małych ilościach...) i w smaku niektóre jak dla mnie sa kwaskawe. Ja robie sobie sama na oliwie z oliwek lub oleju rzepakowym: 2 zółtka , szklanka oleju, szczypta pieprzu, soli, pare kropel cytryny i łyżeczka musztardy, troche kurkumy. Sałatki zabieram prawie codziennie do pracy wiec wolałabym miec dobry majonez. Zrobiony w taki sposób bedzie ok? Czy może wiecej przypraw, albo w ogóle nie udziwniać ziółkami? Możecie mi polecic jakaś dobrą (i nie za skaplikowana) ksiazke o tao? i jeszcze ostatnie pytanie: czy w przypadku duszenia jarzyn konieczne jest najpierw obsmażenie kazdego w oleju? nie wystarczy zaczac od małej ilości wrzatku z tymiankiem, a potem oliwa i warzywa, albo od oliwy i potem dolac odpowiednia ilosc zimnej wody do duszenia? no wiem - leniwa jestem...ale nie zawsze nadazam z tym gotowaniem po pracy. pewnie niedlugo sie lepiej zorganizuje, ale poki co jeszcze czasem szukam uproszczeń :) tylko prosze nie mowic, ze sobie uproszcze kupujac majonez hehe
data: 2007.10.24
autor: Gocha
J.B.M. leczy sie tyle dni ile trzeba. Kazdy organizm jest inny, w chwilowej lub dlugo juz trwajacej nierownowadze. Piszesz, ze jecie pp dopiero od roku, a syn ma 12 lat. Dzieci bedace od poczatku zycia na pp z takich zawirowan wychodza szybko, ale Twoj syn potrzebuje czasu na wychorowanie sie. No i jaki tenis tak zaraz po chorobie? Nawet na sali? Nie za duzy wysilek po oslabieniu? Mezem sie nie przejmuj, oni tak maja :)
data: 2007.10.24
autor: Jolik
Ewo S., problemy jelitowe nie mijają tak z dnia na dzień. Jelita trzeba wygrzać, pogłaskać delikatnym jedzeniem. Ale przede wszystkim nie można szukać przyczyny w złym miejscu. Mam na myśli karmienie piersią. Ono dziecku nie szkodzi w żadnym momencie, no chyba, że coś knocisz we własnym jedzeniu, ale w sumie nie sądzę, żeby to miało wpływ na skurcze. Zobacz co Miwi pisała Mamie Kaspiana o biegunkach: "jak mój maluch miał biegunki to Pani Ania zaleciła mi podawanie owsianki gotowanej minimum dwie godziny bez miodu i na samych płatkach owsianych, marchwianki gotowanej minimum godzinę, zupki na mięsku miksowane ale z wyciągniętym wcześniej mięskiem i herbatkę TLAI w dowolnej ilości." Odstaw na razie kaszę jęczmienną i ryż, pozostań przy bazie kaszowej: owsiane, kukurydziana, gryczana i przede wszystkim przy ziemniakach, bo bez nich ani rusz. I jeszcze słowo o imbirówce. Wydaje mi się, że działa lepiej małymi porcjami kilka razy dziennie niż raz a dużo (wnioski z kolejnego przeczytania rozdziału dla ciężarnych i karmiących, plus obserwacje własne), czyli te 3x5ml podane, rano, w południe, po południu i to co na noc miałoby lepsze działanie. A jeśli po imbirówce wyszły krostki, to dobrze, to znaczy wywaliło śluz na skórze. I imbirówkę lepiej podawać nadal małymi porcjami, żeby go wywaliło do końca. Ewo, a z warzywami wszystko dobrze? Nie wrzucasz do gara kapustnych, selera, buraków, fasoli...? Tak się rozpisałam, bo ból brzuszka i strzelające kupy były u nas jeszcze zeszłej jesieni częstym zjawiskiem, ale już zapomnianym (no chyba, że mama zrobi test buraczany :) ). Pozdrawiam z lekko zakręconych Jeżyc.
data: 2007.10.24
autor: Joanna - MamAsik
Witam wszystkich, sle pozdrowienia calej grupie kursowej, ktora pewnie nie pisze, bo gotuje:) A moze ktos jeszcze skrobnie slowko? Gosiu, Tobie tez sle buziaki, daj znac po sobotnich zajeciach jak bylo! Pani Aniu, ciesze sie, ze bylam na kursie, troche mi sie w tej lepetynce lepiej poukladalo, szukam mojego spokoju i otwieram sie na Anioly. Wiem, ze scisla dyscyplina to nie wszystko, wazne sa te emocje, oj, wazne. Pyszna kartoflanka ugotowana, dzis bedzie pyrkac rosol, do tego luzik, skoncentrowanie na sprawach waznych i jest dobrze:) Pozdrawiam!
data: 2007.10.24
autor: Ania z Mainz
Jeszcze chcialam zapytać o imbirówkę , czy w naszym przypadku (na PP od czerwca) mogą wystąpić skutki uboczne z powodu dużej ilości imbirówki? Dałam córci imbirówkę (na raz 3 strzykawki 5ml po poludniu i jeszcze 10ml na noc. NA drugi dzień pojawiły sie nowe krostki i innych niż zwykle miejscach - na ramionach ,klatka piersiowa, brzuszek, takie w kolorze skóry,plackowate miejsca z drobniutkimi krostkami.
Po tym zaprzestałam imbirówki, krostki ma cały czas. Przedwczoraj dałam jej znów imbirówkę, ale codziennie troche się obawiam. Może niesłusznie?
data: 2007.10.24
autor: Ewa S.
Moja córcia cały czas ma problemy jelitowe - tak mi sie wydaje. Robi nieładną, lużną jasną kupkę, czasem strzelającą, przy czym zawsze woła ze brzuszek ją boli i podczas robienia też - sądze ze ma skurcze jelit. Nie robi codziennie ale raz na dwa dni najczęściej. Dyscyplinę trzymamy, zero chleba. Czy duża ilość kasz jaką zjadamy nie przeszkadza - owsiankę (tylko na platkach) zjada gęstą i w dużej ilości, kasza do zupki (gryczana, czasem ryz i jęczmienna), prawie codziennie polenta.. ? Czy do zupki można podawać także kukurydziankę, jeśli po poludniu zjada polentę? Na kolację je owsiankę i po niej jeszcze karmię ją piersią (tylko ten 1x) - czy to że po owsiance dostaje cyca nie wpływa żle na trawienie? U nas to juz taki mocny zwyczaj, ale moglabym zamienić karmienie na przed owsianką jeśli to ma znaczenie. I wtedy krótko po tym robi tę lużną kupkę, wołając że brzuszek boli... Czy mogą wspomóc ją probiotyki?
data: 2007.10.24
autor: Ewa S.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie.Na PP jesteśmy od ponad roku.Forum czytam codziennie ale w nim nie uczetniczyłam do dziś.Po spotkaniu czwartkowym u pani Ani wiedziałam że należy szczególnie w tym okresie zadbać o aby dziecko było ciepło ubrane.Ale w piątek w czasie lekcji poszedł z klasa do kościoła bez kurtki i stało się.W sobote żle sie czuł,wieczorem katar.W niedzielę bez ustanku ciekło z nosa i gorączka.W poniedziałek było mu bardzo zimno i dalej katar.We wtorek mniejszy katar i lekki kaszel.I w tym momencie mąż powiedział synu cos mama cie żle leczy .Zaznaczam pełna dyscyplina w jedzeniu.Męża boli to że nie idziemy do lekarza a Tomek ,który ma 12 lat dostaje tylko aspiryne jesli chodzi o leki.Bardzo proszę niech ,któraś z was napisze przez ile dni leczy dzicko z przeziębienia bo ja obawiam się że Tomek bedzie musiał być do konca tygodnia w domu.I brdzo proszę panią Anię by napisała czy po tygodniowym przeziębieniu Tomek będzie mógł zagrać w niedzielę przez godzinę w tenisa na sali.Firanko pozdrawiam cię mocno,współlokatroka z pokoju w Wąsowie Bożena.Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
data: 2007.10.24
autor: J.B.M.
Anito , dzięki za post , którego szukałam. / o aerobiku/
Teraz wszystko mi się wyklarowało.
data: 2007.10.24
autor: Megan
Napiszcie jeszcze proszę jak często jecie ziemniaki, czy jak są w zupie to na obiad tego samego dnia też mogą być (czasami). U mnie raczej jak są w zupie to na obiad coś innego, ale zdarzy się że i na obiad są. Nie wychodzi mi jeszcze planowanie. Czy można po prostu przesadzić z ziemniakami? No i miód - ile łyżeczek dziennie spożywacie. Buzia
data: 2007.10.24
autor: ola
składniki miesza sie jak masło zrobi sie miekkie po wyjeciu z lodówki, bez gotowania.
data: 2007.10.23
autor: Gocha
hehe, nie ma na co czekac;)a teraz juz tylko gotowanie, smakowanie, doprawianie, spokój, cisza i nauka cierpliwości.
data: 2007.10.23
autor: Gocha
Dziewczyny, ja nie byłam jeszcze na kursie i nie wiem, jak robić to masło. Czy miesza się je na zimno? Czy składniki dodaje podgrzewając? Pani Aniu pisałam kilka dni temu o dolegliwościach wątrobowych. Zaleciła Pani zupę śniadaniową bez kaszy i orzechów. Czy ja mogę jeść masło czosnkowe?
data: 2007.10.23
autor: Urszula
Używam dużo czosnku i nie mam cierpliwości ciągle obierać po parę ząbków kilka razy dziennie, więc obieram jednorazowo dużą ilość i leżą sobie kilka dni w słoiku w lodówce. CZy można tak?
data: 2007.10.23
autor: Ola
Gocha, to ty taka szybka jesteś? Już po kursie. Piknie panocku, piknie. Normalnie, że się tak Shrekowo powyrażam, kopara mi opadła jak przeczytałam. :) * Olu, a ja wiem, co zrobisz jak cię ktoś arbuzem poczęstuje: powąchasz i stwierdzisz, że pięknie pachnie. * A ja dziś w garze zamieszałam rzecz następującą: jako, że chwilowo za daleko do sklepu po pora, a słodki ziemniak i indyk były w domu, zawinęłam roladkowo słodkiego ziemniaka w indyka, obsmażyłam i poddusiłam w rondelku tegoż indyka ze słodkim ziemniakiem właśnie i główką czosnku, imbirem, solą, cytrynką, kurkumą, zaciągnęłam kartoflanką i podsypałam białym pieprzem. Dobre wyszło. Ale te porowe roladki kuszą. * Anito, nic nie napisano o braku taty Skrzata, ale pewnie wtedy Skrzatka nie ma czasu na bieganie podziemnymi korytarzami na pogaduchy z królikami, tylko do tysiąca rozmitych zajęć domowych dołącza zapewne naukę gwizdania, odbijania promieni słonecznych lub księżycowych i innych ważnych dla małych Skrzatów czynności; łącznie z bieganiem z chyżością zająca. hi hi.
data: 2007.10.23
autor: Joanna - MamAsik
Przepis na masełko czosnkowe:
kostka miekkiego masła(temp. pokojowa),
1 kopiata łyżeczka pieprzu ziolowego,
1 łyżeczka kolendry,
1 ł (nie kopiata) cząbru,
3 duże ząbki czosnku,
sól morska do smaku,
pare kropli cytryny,
kurkumy na czubku łyżeczki,
szczypta kminku mielonego,
płaska łyżeczka pieprzu czarnego
Na kursie masełko zrobiło furorę - dziewczyny nie popuściły Pani Ani, póki nie podała przepisu :) ale proponuję jeść po pracy ;)
data: 2007.10.23
autor: Gocha
Ta jarzynka była wg kolejności smaków ale nie wiem w sumie czy to miało sens, skoro gołąbki nie były. *** Kochane, dwa miesiące gotowania mam za sobą (wiem, to tyle co nic), dużo lepiej się czuję (głównie chodzi mi o kondycję po porodzie bo była bardzo kiepska, omdlenia, bóle mięśniowe - chyba miałam duże kłopoty z wchłanianiem magnezu, ciągle bolały mnie nogi, nawet trudno mi było gotować bo padałam na twarz po pół godziny stania w kuchni), sumienie mam jak na razie czyste - w sumie nie potrzebuje do szczęścia słodyczy i innych rzeczy zakazanych, ale mam często takie wizje i mam ochotę wgryźć się w czerwoniutkiego, słodziutkiego, soczystego, pachnącego ARBUZA. Rany, nie wiem co zrobię jak mnie ktoś poczęstuje arbuzem::)) Bo sama nie kupię.
data: 2007.10.23
autor: Ola
W sumie z kwasu to była łyżka mąki, te kilka liści selera i resztka keczupu jaką miałam, niezadużo mam nadzieję. Uff
data: 2007.10.23
autor: Ola
Dziękuję Wam. Jak mieszać to mieszać do końca (do końca dnia znaczy się). Wyszła mi "jarzynka" do tego gołąbka (też się cieszę ze z indykiem, teściowa już wie ze wieprza i kury nie tykamy). Myślę sobie właśnie że kapusta, ryż, indyk - wszystko ostre, no to dawaj jasna zasmażka, warzywa z rosołu, plus trzy podsmażone cebule, dwa duże kartofle starte na grubych okach, trochę mleka koziego (to może bez sensu ale miałam resztkę pół szkl.), trochę keczupu, parę liści selera, oczywiście przyprawy kurkuma, tymianek, imbir, pieprz, sól i 4 wielkie zęby czosnku. Wyszedł jakiś taki gęsty "bigosik" niekapuściany. Nawet strawne, ładny kolor bo sporo marchewki było. W sumie takie słodko-ostre. Zjadłam tylko jednego gołąbka i dużo tego.. "bigosu". Od tego dzisiejszego miotania w kuchni zapomniałam jak dzieci wyglądają::)) W dyniowej faktycznie mogłam gałkę, chyba fajnie pasuje.
data: 2007.10.23
autor: Ola
Dzisiaj zaskoczyl mnie moj sklep oferujac w sprzedazy 3(!) rodzaje cukru trzcinowego i troche przyznam sie szczerze zglupialam. Czy wybrac ten calkiem ciemny, sredni gruby, czy taki juz jasniejszy, ktory podobno w smaku najbardziej zblizony jest do normalnego?
No i oprocz tego obok wystawili make orkiszowa, precle tez z maki orkiszowej oraz ryz ciemny. Mniej wychladzajace, tak jak cukier trzcinowy jest lepszy od normalnego, czy to wszystko jedno? Szukalam w archiwum, ale jasnosci dalej nie mam.
A swoja droga to archiwum jest rzeczywiscie kopalnia wiedzy. Dzisiaj robilam zupe czosnkowa i nie zauwazylam w przepisie ilosci czosnku, wiec poszukalam w archiwum. Przeczytalam, ze P. Ania daje na 6 l. >12 glowek, wiec zuzylam zapiast przepisowych 10 zabkow ze 30 (tyle, ile mialam) i musze powiedziec, ze nawet nie bardzo bylo ta ilosc czuc. W kazdym razie wszyscy sie zajadali (no oprocz mojej starszej corki, ale jak pisalam ona jest hipochondrykiem, wiec wystarczy powiedziec, ze zdrowe aby grzecznie zjadla:)
Pozdrawiam czosnkowo
data: 2007.10.23
autor: Magda z Aachen
W sprawie gołąbkowej, to do sosu koniecznie czosnek!!! A gołąbki podałabym z puree ziemniaczanym, ale może nie alergikowi. :)
data: 2008.01.08
autor: Joanna - MamAsik
Olu, to już tylko do Ciebie:) Namieszałaś z ta zupą hihihi:))) Kółek, że się w głowie może zakręcić:) Może im więcej tym lepiej :) Jeśli jest na 4 to ufff;) Cytryny Trzymając się przepisu Pani Ani na wywar właściwie na końcu zupa jest już ok, ja tylko dodaję tę gałkę. Wiele przepisów jest ok w ciemno:) to niesamowite. A jeśli o gołąbki chodzi to moim skromnym zdaniem pikantny (dobrze doprawiony) sos pomidorowy z FŻ jest odpowiedni. Pozdrawiam Cię dyniowato:)
data: 2007.10.23
autor: Anita
Olu. Dopraw ten sos porzadnie, oczywiscie nie pomidorowy ani pieczarkowy, bo wychladza i ciesz sie, ze ryz z indykiem, a nie z wieprzowina. Zjedz jednego i zobacz, ale dla dziecka alergicznego np. nie polecalabym :). I niech ten sos troche kwasnego ma w sobie, bo z opisu golabkow wnioskuje, ze wcale go tam nie ma :)
data: 2007.10.23
autor: Jolik
Mam pytanko, czy ogrzewanie podłogowe ze względu na swoją energię jest niezbyt wskazane w domu?pozdrawiam wszystkich cieplutko :-)
data: 2008.01.08
autor: marzena
Ja to raczej bez negatywnych emocji gotuje, tzn bez nerwów, ale dzisiaj ta zupa gotowana była chyba 5 godzin bo dzieciaki zyć nie dają, dlatego się miotałam bo latałam od zupy do dzieci i do zupy i do dzieci, i tak pół dnia. Mózg się lasuje. A z tym mięsem to spróbuję jakoś wyczuć. Buzia
data: 2007.10.23
autor: Ola
To jeszcze raz ja, zostałam uszczęśliwiona przez teściową mnóstwem gołąbków zwykłych ryzowo - indyczych, czy można do nich dorobić jakiś ostry sos żeby były strawne?. Czy raczej nie stosujecie takich kombinacji? (Teściowa prawie wcale nie używa przypraw - tylko pieprz i sól)
data: 2007.10.23
autor: Ola
Selino, a moze maka przenna, kurkuma, maka zytnia, imbir, sol, troche wody i takie placki na plytce upiec? Tak kiedys chleb wygladal. No bo kwasne jablka, do tego kwasna przenna,proszek do pieczenia, to sam kwas wychodzi. Ale moze sie myle :).
data: 2007.10.23
autor: Jolik
Olu, jak to mieso, to mieso? To wez sobie osobno ugotuj rosOl z samego indyka, samej wolowiny i chocby z kuraka (tylko ten ostatni po sprobowaniu wylej) z taka sama iloscia innych przypraw. I musialabys strrrasznie duzo przed probowaniem wypalic papierosow zeby nie poczuc roznicy :). A dawac masz tyle zeby smakowalo i nie miotaj sie przy gotowaniu tylko spiewaj i smiej sie, a bedzie dobrze :). Ilosc koleczek w doprawianiu, to kwestia wprawy. A i wprawnym sie zdarza, ze musi ich byc duzo, bo emocje nie te :)
data: 2007.10.23
autor: Jolik
Firanko, oj masz do przerobienia. Dziecko nalezy do matki, ale tylko pod wzgledem zywienia, bo jesli chodzi o reszte, to do obojga. Slyszalam ostatnio takie porownanie, ze rodzice sa jak luk, ktory wypuszcza strzale/dziecko. Jak Twoj pan nie ma co robic, to niech sie targa z dzieckiem do lekarza, niech nawet wykupi recepty, ale co dziecko dostaje do buzi, to juz Twoja decyzja. Ty sie kobieto skup na swoich relacjach z mezem, a nie na chorobie dziecka, bo jak dla mnie ona sie przeciaga z powodu zawirowan miedzy Wami. I nie, ze Ciesielska, tylko JA (czyli Ty) uwazam, ze... I nie chodzi mi wcale o walenie piescia w stol. Ja zawsze w czasie choroby malej, tlumacze mojemu, ze najwazniejsze dojsc do sytuacji kiedy miedzy nami nie ma rozdzwieku. Bo jak jest, to sie przedluza. Ale sie wyzylam :) Trzymaj sie kobieto :)
data: 2007.10.23
autor: Jolik
Pozdrawiam wszystkich rzadko pisze,ale czesciej czytam, wszystko o gotowaniu, a moze bysmy tak cos upiekli za oknem zimno mam przepis na chleb jablkowy,wyprubowany
750g grubo startych kwasnych jablek,200g zukier(brazowy)
2-4 lyzki rumu, kardamon, imbir-- to razem wymieszac,2godz. pozostawic do nciagniecia
200g orzechow laskowych,200rodzynek,1lyzeczka cynamonu,1lyzeczka kakao,1/2lyzeczki mielonych gozdzikow 500g maki, 1torebka proszku do pieczenia-- piec w tem175°1,5godz. smacznego
data: 2007.11.04
autor: selin niemcy
Anitko, dzięki. Od dwóch miesięcy gotuje i nigdy nie miałam jeszcze takich problemów jak dziś z tą dyniową. Następna moja dyniowa będzie krok po kroku jak twoja. Ja moją dzisiejszą skończyłam, ale strasznie nakombinowałam, zrobiłam chyba 5 albo 6 kółeczek. Wywar na skrzydle indyka, no to miałam problem ile tej cytryny potem dać zamiast kurczaka, dałam 2 łyzki soku. Gorzki smak zachowałam na początku jak w książce ale ponieważ potem dałam za dużo dyni (chyba 1,5 kg + ziemniaki) to dowaliłam w nast. kółku jeszcze 1,5 łyżeczki tymianku (i to też była przewałka:) Niestety nie miałam porów - dałam 3 duże cebule i to okazało się za mało przy tej ilości słodkiego, więc dowaliłam przed odstawieniem garnka dwa zęby czosnku przeciśnięte i płaską łyżeczkę imbiru, i to chyba załatwiło sprawę, ale nadal czułam to przegięcie z tymiankiem, więc znowu kółeczko i łyżeczka masła i kilka żółtek na koniec, i wyszło w sumie chyba na 4 w skali od 1-5. Uffff.. strasznie się miotałam przy tej zupie. ** Generalnie mam kłopot jak zmieniam rodzaj mięsa w stos. do przepisu, bo mięso to mieso i nie czuję jakoś smaku wywaru, więc nie wiem ile czego dać zamiast np kurczaka. Chociaż akurat w tej dyniowej mieszałam strasznie ze słodkimi i gorzkimi. Buziaki i dziękuję za dobry przepis.
data: 2007.10.23
autor: Ola
Firanko, rada na temat kaszlu. Kaszel jest ok. Tzn powstaje z jakiegoś nie ok powodu, ale jak już jest to dobrze, zwłaszcza mokry, oczyszcza nas, uwalnia ze śluzu. Ale czasami (najgorzej w nocy) ten śluz w okolicy gardła jakoś tak uporczywie przeszkadza. Łzy lecą, w gardle łaskocze, kaszlemy, dławimy się i nic. My dorośli odczuwamy dyskomfort, a co dopiero małe dzieci. Jestem po rehabilitacji, miałam rok praktyk w szpitalu "płucnym". Kiedy pojawia się męczący kaszel, a nawet zanim, np przed pójściem spać - warto opukać plecki dziecka dłońmi ułożonymi w łyżeczki (tak jakby próżniowo) po obu stronach od kregosłupa, omijając nerki! czyli na wysokości oskrzeli w kierunku od dołu (od połowy pleców) do szyi, ruchami naprzemiennymi, dość mocno, ale z wyczuciem. Ciało powinno byc ułożone głową niżej, np na brzuchu, głowa poza łózkiem, lub w klęku złożonym tzw ukłonie. Minuta wystarczy. Ja sama kiedy czuję coś takiego, wykonuję w staniu skłon w przód (głowa niżej) i na zmiane dłońmi oklepuję sobie górną część pleców (tam gdzie sięgam) raz z jednej raz z drugiej strony. Oklepywanie jest bardzo pomocne i ważne. Na oddziałach płucnych obowiązkowe. Można przy tym zastosować maść bursztynową lub inną lekko rozgrzewającą. Kończę już na dziś i milknę:)
data: 2007.10.23
autor: Anita
Witajcie, chcę zapytać o radę na czerwone, łuszczące się plamki wokół nosa. Od dermatologa usłyszałam, że to tzw. łojotokowe zapalenie skóry. Wiem, że Aneczka poruszała tą kwestię w marcu tego roku, ale niestety w odpowiedziach do jej postu, nie znalazłam na to pytanie odpowiedzi. Bede wdzieczna za pomoc. Pozdrawiam ciepło!
data: 2008.01.08
autor: Krakowianka
Joasiu, miło - baśniowo się zrobiło:) A co kiedy u nastoletnich skrzatów ojca brak? Ooops:) Firanko, jesteś twarda babka (tak wnioskuje choć Cię nie poznałam jeszcze), a wiedzę i wiarę masz, więc dasz radę. Wyrzuć syrop i poproś Janga o kredyt zaufania:) Może to przeziębienie Małego to lekcja dla WAS. Karolinko, Figa super:) śmiga ze starszakami i oswiankę oraz wołowinkę z indyka podrobami zajada:) Pięcioprzemianowa kicia jak nic;) Starsze też się przestawiają i w ogóle koty sa wspaniałe. Ale kocie jadło zostawiam tu na forum w spokoju. Smoki i przytulaki***
data: 2007.10.23
autor: Anita
Olu, dyniowa to moja spcjalność;) a właśnie dziś rano też ja ukończyłam, więc pamiętam każdy krok. Przerobiłam w zeszłym roku przepis australijski na nasz i dostałam akceptację Pani Ani:) Wywar ( 6 litr) gotuję zgodnie z przepisem, zamieniając kurczaka z początku na skrzydło indyka dodane w towarzystwie ostrych obok cebuli, czosnku i porów. Dokładnie jak w przepisie gotuję go godzinkę, a potem dodaję cytrynę (z winem mi nie smakuje)i kurkumę. Obok w garnku większym na łyżce oliwy słonecznikowej duszę cebulke w #, dodaje dynię w # (jest jej mniej niż wywaru ale sporo) i dodaję także sporą szczyptę imbiru i ze dwa ząbki czosnku przez praskę. Wszystko razem przesmażam kilka minut i zalewam w sumie słonym (choć zrównoważonym) czystym wywarem i także jak w przepisie gotuję pół godzinki. Potem także jak w przepisie - a jesteśmy na smaku słonym - miksuję ugotowane dynie z porami (dzięki nim nie przewalisz słodkim smakiem) i robię pętelkę smaków i w ostrym na koniec dodaję jeszcze ciut pieprzu białego i gałkę muszkatałową. Do talerza jeśli cytryny mało, a dyni dużo łyżkę gęstej kwaśnej śmietany (ta pewnie nie dla każdego będzie odpowiednia). Niebo w gębie:) Ziemniaki dodane to już będzie dyniowa kartoflanka, a dyniowa ma swój urok jako ona sama. Choć dla małych dzieci może ok. Zupa dyniowa jak w książce stoi jest bardzo zdrowa. My ją po prostu uwielbiamy. Przy niej wszystkie twarze nad stołem są uśmiechnięte od ucha do ucha i mijają wszelkie niesnaski. Pozdrawiam w kolorze dyni czyli słonecznie:)
data: 2007.10.23
autor: Anita
To przepis syna Pani Ani. Podam wieczorem, jak dotrę do domu, bo nie chcę czegoś poknocić :)
data: 2007.10.23
autor: Gocha
Z mejla Gochy z Katowic wywnioskowałam, że na kursie opracowany został przepis na masło czosnkowe:) Gocho, dobra kobieto, podziel się i puść w świat (czytaj: na forum)...
data: 2007.10.23
autor: Marta R.
Witam Wszystkich pokursowo!
Chciałam podziękować Pani Ani za kurs i rozwianie wielu wątpliwości oraz całej grupie za stworzenie miłej atmosfery. Jestem przekonana, ze porządek jest, lecz także ze nie jest on rutyna, a raczej radosnym poszukiwaniem swojej własnej drogi. Jest on trwały i niezmienny, ale każdy może dodać do niego cos od siebie dla urozmaicenia ;)
Dziś ruszam na podbój katowickich piekarni, bo masełko czosnkowe już czeka w lodówce (i jeszcze się naczeka...4 dni hehe).
Pozdrowienia i całuski dla Ani z Mainz i kucharek owsiankowych (nie ma jak odrobina wspólnej ekscytacji przy dodawaniu przypraw).
data: 2007.10.23
autor: Gocha z Katowic
Proszę o radę, chodzi o DYNIOWĄ - zamiast kurczaka i śmietany jak w przepisie jaki dodać smak kwaśny? wino odpada bo dziecko będzie ją jadło. Czy dwie łyżki cytryny będzie ok? I jak dodam dużo ziemniaków to kosztem dyni czy nie? Bo tam będzie dużo słodkiego a dzieci mam kaszlące. Dziękuję
data: 2007.10.23
autor: Ola
Jak te popołudnia pędzą szalenie...moje głównie spędzone w kuchni na gotowaniu...ale uwielbiam to...gotuję obiad, owsiankę, smażę ketchup i potem lecę, jak ten osiołek do pracy, obładowana termosem z herbatą TLACIK, drugim z rosołem i jeszcze jedzonkiem na drugie danie. Na szczęście, mamy w pracy mini kuchenkę, gdzie mogę to sobie odgrzać. Patrzą na mnie, jak na hmhm...nawiedzoną palantkę, ale mam to w nosie...Ja wsuwam moje smaczne pyszności przemianowe i nic a nic nie tęsknię do bladych kuraków podawanych w jeszcze bledszym beszamelu...Wiem, bo jeszcze rok temu to jadłam...a teraz? teraz jestem szczęśliwa i wdzięczna Pani Ani, a także aniołom, które mi do niej wskazały drogę. Oj, lecę, bo kasza pod pierzyna dogorywa, a jeszcze gulasz dosmakowac trza :-)Pozdrawiam
data: 2007.10.22
autor: Kamiczek z Ostrowa
Alicjo, zapewniam Cię, że z zbakterią Escherichia coli jak najbardziej można poradzić sobie samym jedzonkiem. Przykładem jest mój synek u którego w wieku chyba 9 miesięcy stwierdzono w moczu tę właśnie bakterię. Obyło się bez leków, tylko ścisła dyscyplina. W archiwum znajdziesz cenne informacje, jak trzymać reżim jedzonkowy przy kłopotach zdrowotnych. Zyczę powodzenia a przede wszystkim wiary:)
data: 2007.10.22
autor: Marzena z Piastowa
Kochana Firanko :) Szukałam, szukałam tego przepisu na cielęce serce w różnych starych książkach kucharskich i w kuchni polskiej też - są tam przepisy na różne podroby, ale na cielęce serce nie. Oczywiście - coś tam sobie wykombinowałam, przerobiłam i wyszła pyszna duszenina. Buziaki!
data: 2007.10.22
autor: Martynka
Do Firanki o Skrzatach z księgi"Skrzaty" Wil'a Huygen'a: "Wychowanie córek ojciec pozostawia w rękach żony i tylko bawi się z nimi, huśta je na kolanach, opowiada im bajki, struga z drewna małe zwierzątka. Synami (albo synem, jeśli jest jeden) od trzynastego roku życia zajmuje się sam, zabiera ich wszędzie z sobą i uczy wszystkiego, co chłopcy powinni umieć." Wprawdzie skrzacie dzieci pozostają pod opieką rodziców do momentu ukończenia 100 lat, ale... I tak masz rację Firanko, ustal datę postrzyżyn, a do tego czasu ojciec ma się zająć męskimi sprawami z synem, a nie wtryniać się w nie swoje, babskie sprawy. No nie? Niech się razem kształcą w stolarce, gwizdaniu, wszelkich sposobach ucieczki, niech szlifują tempo biegu, by dorównać chyżością zającom, ale kuchnię i czarodziejskie klimaty niech zostawią włąściwej personie. No. To skrzacio nabzdurzyłam może, ale można się od skrzatów wiele nauczyć jak się im dobrze poprzyglądać. :)
data: 2007.10.22
autor: Joanna - MamAsik, vel tajemniczy uśmieszek od reklamy
Firanko ! jakie jakoś to będzie? Nam nie ma być jakoś tylko idealnie czyli czasem pod górke czasem z górki ale zawsze z pełnym garneczkiem pyszności i z widokami na przyszłość - no nie? Luzuj:) Anitko myślałam sobie jak tam Ty i Figa? Jak Ci idzie ale widzę że spoko więc tylko Was na odległość przytulam do serca:)Tajemniczy uśmieszku dziękuję za reklamę Domu Smaków:))))Pozdrowienia
data: 2007.10.22
autor: karolina
Witam. Chciałabym się dowiedzieć ile potrzeba oleju do zrobienia ciasta marchewkowego? Dziekuję za info i pozdrawiam wszystkich!
data: 2007.10.22
autor: Asia z Kołobrzegu.
Propos przerabiania przepisów to jak Martynka napisała że ma serce cielęce to ja buch po kuchnię polską i tam są przepisy tyle że trzeba przerobic ale mnie to jakoś nie odstręcza.Nic nie napisałam Martynie bo pomyślałam że za łatwo by miała i sama musi cos znaleźć. ***Kalendarz oscyluje zawsze 15 i 28 ja w końcu w Wąsowie sama doszłam jak to jest. (dojo też zawsze trwa 18 dni)***I jeszcze propos jin i jang to mój nad ranem w sobotę(?)mały kaszlał ja - kawa a on za godzinę (przy przesuszonym powietrzu ) podał małemu syrop i dał do popicia wodą z cytryną i miodem. Rano pytam co to za plamy na piżamie... Nie ma to jak łączenie ognia z wodą. Powiedziałam mu wczoraj że do okresu postrzyżyn czyli 6 rż dziecko należy do matki i potem to on ma z niego zrobic faceta a jak mi jeszcze raz tak zrobi to nie wiem co ja zrobię (ale coś bardzo nieprzyjemnego.) Znów chce go targać do lekarza. Naprawdę czasem jest bardzo pod górkę ale to ja mam cos do przerobienia. Wiem że długo wychodzimy z przeziębienia bo poraz pierwszy próbuję tylko z pp i bez leków i rutinoskorbinu więc też potykam się ale mi jest dobrze z małym w domu nie narzekam. Jakoś to będzie. Trzymcie się.
data: 2007.10.22
autor: Firanka
Basiu, http://www.domsmakow.pl tam szukaj mąki i innych przysmaków
data: 2007.10.22
autor: :)
Megan, bardzo proszę : "podczas intensywnych ćwiczeń siłowych wzbudzamy energię jang (ruch, ciepło), natomiast po czasie zmęczona jest materia (jin), a więc ciało, czyli mięśnie – gromadzący się kwas mlekowy. Trzeba dać ciału odpocząć. A że tworzenie się nowej esencji i regenerowanie ciała odbywa się w fazie spoczynku, nie ma mowy o tym, aby ćwiczeń było zbyt wiele."
data: 2007.10.22
autor: Anita
Pani Aniu, czy moąna się już u Pani zapisywać na konsultacje na przyszły rok?
ostatnio, jak dzwoniłam, to mąż Pani nie miał jeszcze nowego kalendarza na przyszły rok. Chciałabym się zapisać i już być pewną, że będę miała wolny termin na luty. Pozdrawiam.
data: 2007.10.22
autor: Renata
Bardzo dziekuje Jagódko, makaronu czanieckiego używam ale mąki kasztanowej w mojej kuchni jeszcze nie ma. Czy w sklepie ze zdrową żywnością dostanę czy masz jakies inne namiary. Serdecznie pozdrawiam.
data: 2007.10.22
autor: Basia
Firanko, dzieki za kalendarz :). Juz sobie zapisalam, a reszte policze. A co do panow, to przeciez normalne, ze inaczej wychowujemy. Mamy sie uzupelniac przeciez. Jak jin i jang :).
data: 2007.10.22
autor: Jolik
Przeglądałam ostatnio książkę pani Agnieszki Maciąg, piękne fotografie, piękny papier i piękna cena;) ale jakoś tak w niej za surowo, za kwaśno i za zimno:) Znalazłam jednak i coś dla nas: sokiem z cytryny można zrobić domowe manicure, tzn wybielić paznokcie, a nawet zlikwidować przebarwienia np od kurkumy. Działa:))) Sporo jest także o emocjach w kuchni, Brazylijki np przy gotowaniu śmieją się i weselą by ich jedzenie niosło radość. Pani Agnieszka gotuje wg zasady nie-łączenia białek i węglowodanów. Jedne i drugie spożywa się tylko z warzywami. Pani Aniu, jakie jest Pani zdanie na ten temat w odniesieniu do zasady Pięciu Przemian i jin-jang? Ukłony i serdeczności.
data: 2007.10.22
autor: Anita
Witajcie , U mnie weekend minął rosołowo , indykowo, kawowo, imbirówkowo. Córka nadal nie słyszy na to prawe ucho, ale wiem , że będzie dobrze. Codziennie zakraplam jej kamforowy olejek i wkładam wacik w ucho. Pilnuję jedzenia, tłumaczę dlaczego nie może jeść surowych ,kwaśnych i zimnych i słodyczy i chyba jakby rozumiała. Ale dzisiaj chciałam zapytać o aerobik Był gdzieś post od Anity w tej sprawie i odpowiedż Pani Ani, ale nie mogłam się dziś doszukac. Otóz chodzi mi o to, czy to skakanie aerobikowe tak na prawdę to nie wyczerpuje za bardzo naszego jang ?. O co chodzi z tą energią ? Przecież ruch jest jak najbardziej wskazany . A poza tym jesień i potem zima, może bardziej oszczędzac tę energię. No nie wiem, pogubiłam się. Pozdrawiam
data: 2007.10.22
autor: Megan
Karolinko, cieszę się, że jesteś:) I widzę, że podobnie mieszałyśmy w garnkach, a potem w talerzach, bo i krupnik miałam jak Ty w weekend i także robiłam sos boloński, a'la leczo, z marchewką, cukinią i dynią w # w słodkim, i koprem rzymskim w ostrym, reszta jak napisała Jagoda. Telepatia;) W końcu coś nas łaczy:) Sos boloński robię czasem także na bazie ostrego sosu pomidorowego z FŻ, do uduszonej z kminkiem cebulki (sł) dodaję wówczas mięsko mielone i pod koniec gdzieś w kwaśnym przecier pomidorowy. Też jest smaczny bardzo i myślę, że ok. Pozdrawiam Cię podwójnie, a wszystkich innych pojedynczo:) Kolekcjonerom perełek polecam "Życie" P.Coelho.
data: 2007.10.22
autor: Anita
Basiu, pyszny jest z makaronem, jak to boloński ma w zwyczaju:))) (najlepszy makaron Czaniecki), również z ryżem, no i jest też znakomitym farszem do naleśników, z dodatkiem mąki kasztanowej oczywiście. Smacznego:))
data: 2007.10.22
autor: Jagoda
Jagódko z czym najczęściej jadasz ten pyszny sos boloński.Dziekuje za przepis, tez skorzystam.
data: 2007.10.22
autor: Basia
Magdo z Aachen, a ty wciągasz tylko rosół i cebulową? :) No przecież może być jeszcze słynna kartoflanka, tylko może nie ta z duchowego przepisu Rene, bo ona może wzmacnia, ale najeść się nią ciężko. :) Chyba wszystkie zupy są dozwolone, byle nie były kwaśne i źle zrównoważone, ani z dużą ilością kapustnych. A zupa złocista czy dyniowa na indyku czy jagnięciu z książki, a grochówka... ? Ej, no jest tego, a jak się znudzą, to pani Ania zawsze radzi sięgnąć po książkę kucharską i przerobić sobie coś innego wg zasad pp.
data: 2007.10.22
autor: Joanna - MamAsik
Ach przydalyby mi sie kurs i konsultacje. No ale musze poczekac do wiosny. Obawiam sie, ze robie mase bledow. Joanno-MamAsik - jakie zupy sa dozwolone dla alergikow jesienia oprocz rosolu i cebulowej?
Dziekuje P. Aniu za rozmowe w piatek - pomogla mi przetrwac, a jest ciezko. Nie moge ze swoim organizmem dojsc do ladu, chociaz jezyk ladniejszy, to cale cialo obsypane.W kazdym razie skonczylam z dyskusjami z moim mezem w sprawie kuchenki turystycznej. Po prostu oznajmilam mu, ze kupuje ja po pierwszym, a gdy bedzie chcial mi zrobic kiedys duuuuzy prezent, to moze mi zamontowac kuchnie gazowa. Cos musialo byc w moim glosie takiego, ze ani sie nie odezwal, chociaz jeszcze dwa dni wczesniej wykluczyl kategorycznie kupowanie jej w najblizszym czasie. Niby, ze niepotrzebnie chce narazic nasze dzieci na duze niebezpieczenstwo.
Wiem, wiem marudze, ale juz sie zbieram do kupy i ide gotowac rosol. Faktem jest, ze gotowanie przynosi mi ulge.
Pozdrawiam wszystkich jesienno-zimowo (temperatury bliskie 0)
data: 2007.10.22
autor: Magda z Aachen
Dziękuje za wiadomości o kukurydzy.
data: 2007.10.22
autor: Inka
Joanno-MamAsik-dziekuję:)
data: 2007.11.04
autor: magkar
Jagódko jesteś kochana! DZiękuję pięknie bo i właśnie zrobiłam na oko po pepowemu sos bez przepisu tylko w ramach logiki bo mi nikt ni odpisał wcześniej i wyszło jak napisałaś-znaczy się jak się człowiek słucha to pytać nie musi a jak się już usłyszy to mu potwierdzą i amen:)Ja to teraz już do podusi tuptam i wszystkim miłych snów na tą nockę:)
data: 2008.01.08
autor: karolina
Karolinko, sos boloński możesz spokojnie zrobić improwizując. Nie zanotowałam dokładnego przepisu, bo zawsze go robię na trochę inny sposób, ale w ogólnych zarysach wygląda to tak: oczywiście zmielona wołowina podsmażona, starta marchewka, pokrojony kabaczek też podsmażone, cebula również oczywiście, potem wcisnąć czosnek, dosmakować ostrymi (w tym kolendrą), posolić, zakwasić podsmażonymi pomidorami i np. bazylią dla smaku, gorzkie, może troszkę wrzątku, jeśli jest za gęsto, dosmakować kminkiem i zakończyć na ostrym. Czasem wiosną i latem wkrawam trochę pieczarek, czasem sypnę groszkiem, czasem dodam fasoli, ten sos zawsze wychodzi pyszny. Buziaki i smacznego:))
data: 2007.10.22
autor: Jagoda
Magkar,cebula i czosnek gdy są gotowane mogą być spożywanie w duuuużo większej ilości niż te na surowo. Możesz przyobserwować w przepisach pani Ani jakie to są mniej wiecej proporcje. Natomiast jesienia i zimą jest to podstawa ze smaku ostrego. I ciężko będzie nimi przewalić. Poza tym z podstaw TMC kojarzę, że słodkie i ostre produkty powinny występować w proporcjach 2/3 produktów w smaku słodkim 1/3 ze smaku ostrego. To było podane jako ogólna zasada. I jeszcze z zeszłego roku pamiętam, że pani Ania wspomniała, że z czym jak z czym, ale z cebulą to ciężko przesadzić. Mam nadzieję, że dobrze to zapamiętałam, bo nie odnotowałam tego nigdzie. * Inko, kukurydza jest ciężkostrawna, na rybę też trzeba wykrzesać trochę energii, więc lepiej ich nie łączyć, a kukurydzę z cayenne udusić. :)
data: 2007.10.21
autor: Joanna - MamAsik
Witam gorąco:)Czy jest jakaś określona (oczywiście +/-) ilość spożywania czosnku i cebuli dziennie. Ja jem mnóstwo i czosnku i cebuli, wiem tez, że w dużych ilościach obciąża to wątrobę. Czy np. cebula gotowana jest delikatniejsza dla watroby? Bardzo dziękuję za odpowiedz:)Dodam jeszcze, ze cudny dzień dzis mieliśmy w Warszawie- uwielbiam taką jesień!!!
Pozdrawiam serdecznie:)
Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
data: 2007.10.21
autor: magkar
Droga Firanko!U mnie też nie ma jedności myślowej z mężem jeśli chodzi o jedzenie.Na szczęście ja prowadzę kuchnię,karmię dzieci,a on czasami ich dokarmia ciastem,czekoladką,lizakiem.Ja mimo wszystko i tak robię swoje,nadal gotuję i już nie walczę,w chwilach nieporozumień staram się być z własnymi uczuciami ,strachu co będzie,gniewu-jak on to może robić ja przecież wiem lepiej.Po prostu sobie pozwalam i to mi bardzo pomaga lepiej wszystko pojąć.Pozdrawiam Cię mocno i lubię Twoje posty.
data: 2007.10.21
autor: Agusia z Opola
Witam serdecznie nie tylko, gdy jest nowy przepis chociaż to bardzo cieszy, gdy pojawia się nowe zadanie, ale u mnie zmieniło się bardzo wiele, jeśli chodzi o czas. Dzięki Pani pomocy i dobrym radom stawiam kroki odważne w opiekowaniu się chorą siostrą /samotną/, którą wzięłam do siebie i sprawdzam na ile potrafię czerpać z Pani nauki pożytki.Otóż moja siostra to poważny problem / bo procesy zanikowe mózgu dają mocno popalić, ale jak Pani mawia "nic nie dzieje się przypadkiem, a wszystko jest po coś????". I do przodu. Walczę z problemami, tym bardziej, że na emeryturze też jeszcze się pracuje.... i to wszystko razem wzięte jest pokręcone, ale widać taki mam przydział. Czyż nie? Cieszę się, że mnie Pani zauważyła. Tęsknię za Wami. Pozdrawiam.
A propos przepisu, został przetestowany i jest super.
data: 2007.11.04
autor: Helena z Bierzglinka
Joasiu - MamAsik jeszcze mam nadzieję:) Wołek w oczekiwaniu a ja póki co krupniczek pyszniasty wcinałam a teraz od poranka idę się zaczosnkować (znaczy się dziś bez randek - chyba że osobnik tak pokocha że aż wytrzyma hi hi hi) piękny żółty listek dla wszystkich:)
data: 2008.01.08
autor: karolina
Witam wszystkich, a w szczególności Panią Annę. Chciałabym Pani podziękować za pomoc w znoszeniu dolegliwości związanych z ospą( półpaśccem?). Więc jak już pisałam na twarzy, głowie, w nosie i oku pojawiły się strupy. Najbardziej dokuczało jednak oko i nos. Miałam problem z widzeniem( zlepione oko) i oddychaniem(zapchany nos) Stosowałam się do zaleceń Pani Anny: 2 razy dziennie rosół, 2-3 razy dziennie kubek imbirówki z kopiatej łyżeczki, kawa z płaskiej łyżeczki, przez 3 dni czosnek, ziemniaki+ mięsko duszone z jarzynami, marchewka gotowana, codzienna kąpiel w zielu ostrożenia, przemywanie ostrożeniem, czerwony ubiór( dogrzewanie). Zaufałam tym wskazówkom i nie zastosowałam maści do oka, którą zalecił lekarz. Stwierdził on, że stan oka jest niebezpieczny. Również dziękuję bardzo mojej mamie,szczególnie za pyszny rosołek =)=).
data: 2007.10.20
autor: Żaneta
P. Olu .Ja się zastanawiam , czy ja Panią dobrze zrozumiałam?Bo nie wiem ,czy dobrze odpowiedziedziałam.Czy o to Pani chodziło? Pozdrawiam wieczornie.
data: 2007.10.20
autor: B. K.
Pustko podpisowa, nic się nie dzieje, jest sobota, nikt nie pisze (no chyba że maniacy, vide autor tej wypowiedzi ;)). * Karolino, padłaś z głodu czy wołka na coś przerobiłaś. * Pani Olu, jak gołąbki mają być smaczne, to lepiej nie mieszać. Kapustne to kapustne i nic tego nie zmieni, ale może pani wziąć delikatniejszą kapustę włoską, smakowicie przyprawić, a do tego sos czosnkowy. Dziś tak wykombinowałam. Dzieci też dostały - wnętrze kaszowo-mięsne do spróbowania.
data: 2007.10.20
autor: Joanna - MamAsik
P. Olu dzień dobry .Iza na pp. chorowała 2 razy.Ja też weteranką na pp. nie jestem.Najważniejszą zaletą na pp. jest leczenie bez leków chemicznych.Normalnie wie Pani jak się leczy . Na pp. pewnym jest ,że organizm prędzej , czy póżniej zacznie sobie radzić.U Izy teraz jest zdecydowanie lepiej .A z apetytem jest różnie .Przy gorączce korzystam z chwil kiedy spada. A jak nie je ,to się nie przejmuję , bo wiem , że to się nadrobi . A ważne , że się nie przeszkadza tą chemią.Lekarz jest w środku , tzn. nasza odporność.I jeśli się mu pozwoli i nie przeszkadza lekami, to on wie jak nas leczyć.Iza leczyła się pod okiem homeopatki , która dodatkowo podpierała się irydologią.Niestety już wiem , że brzuch był zimny jak lodowiec .Astma ,ani rusz nie chciała ustąpić.Bez rozgrzewającego jedzenia nie da się nic zdziałać .Za żadne pieniądze. Pozdrawiam serdecznie ,malutką też.
data: 2007.10.20
autor: Bożena K.
Witam, wiem że przy astmie trzeba stronić od kapustnych, czy dotyczy to też kapuchy czerwonej? Czy mogę małej gołąbki kaszo-ryżowe z mięsem wołowym owinąć czerwoną kapustą czy biała jest ok. Pozdr
data: 2007.10.20
autor: Ola
Co się dzieje, że od 15.10 nie ma żadnego wpisu??????
data: 2007.10.20
autor: 
Kochani witajcie:) Pytanie do tych co w Wasowie pichcili sos boloński czy ktoś mógł by skrobnąć przepis? Wiem z opowiadań że pyszny a dziś za mną jakoś tak chodzi i wołka już zmieliłam więc pozostaje w oczekiwaniu i cmokam seryjnie jak zawsze:)
data: 2007.10.20
autor: karolina
Dzięki Asiu u mnie Tymowi imbirówka bez popijania nie wchodzi. Dałam dwa gryzy bo to nowy smak kapusta kwaśna ale i ostra a poza tym z gryzieniem jest różnie, kapucha wyszła mi drobniutka no i do klopsów nie było jarzyn w sosieale był korniszonek ten rolnikowski. Mały niepotrzebie przedwczoraj wyszedł bo było słońce ale 10st tylko, przyblokował się -kaszel znów jakby suchy. ***Jesień jest do 27 październik,a potem 28 do 15 listopada dojo (czyli aktywność potrójnego i chlapanie śledziony i np chętki na słodycze), oczywiście 16 to już zima do 27 stycznia. Dziewczyny zapiszcie sobie rozkład kalendarza w jakiś zeszytach (ja mam w takim z kursów i wyjazdu do Wąsowa na okładce). ***Z Jangiem rano było starcie, muszę z nim rozmawiać a nie walić pięścią w stół jak radzicie. Jest mi strasznie smutno bo wychowanie wychodzi nam tak... tak osobno? Nie wiem jak to określić niespójnie ja inaczej on inaczej (bo mówi że przesadzam )a potem to już zostają same zawirowania.Czeka mnie milczący weekend. Trzymajcie się.
data: 2007.10.20
autor: Firanka
P.Aniu mojej Beacie zawsze oczy się błyszczą gdy wyciągam szyję lub golonkę indyczą z garnka z zupą i krzyczy "mamo daj mi to mięsko, to takie pyszne prosto z zupy", czy mogę jej dawać jak do tej pory, uwielbia z musztardą? Wiem że to nie jest zrównoważony posiłek, ale nie widzę na razie żadnych szkód. Może jak zje do tego pół kromki chleba czerstwego? **** Co do tego mięsa to dokładnie wiem p. Aniu co Pani pisze na jego temat, o coś innego mi chodziło, ale mniejsza o to. Pozdrawiam serdecznie
data: 2007.10.19
autor: Ola
Jolik chciałam tylko powiedzieć, że może homeopatia słabo działa przy tych ostrych przyprawach, ale kto tam wie:). ***** Pani Bożeno K. nasze córki takie trochę "podobne" chciałabym spytać czy u Izy teraz na pp krócej trwa choroba? Czy szybciej wraca jej apetyt? Bo ja mam bardzo pozytywne spostrzeżenia w przypadku mojej Beaty, ale to może za krótki okres czasu na pp żeby coś wnioskować? Pozdrawiam
data: 2007.10.19
autor: Ola
Dzieki, Joasiu. To mam jasnosc. Przegielam z rosolem wolowo-indyczym i wolowina do kanapki w jednym dniu :((. A juz mialam nadzieje, ze sie po prostu sledzionka odezwala :).
data: 2007.10.19
autor: Jolik
Nie podpisałam posta, ups.* Jolik prawie dokładnie jesień zaczęła się w połowie sierpnia, z końcem października będzie dojo, a w połowie listopada zima. Tak na oko.
data: 2007.10.19
autor: Joanna - MamAsik
Kochani, ja z takim drobiazgiem, bo sie pogubilam ostatnio: kiedy konkretnie zaczela sie jesien i kiedy zaczyna sie dojo? Ale tak dokladnie :).
data: 2007.10.19
autor: Jolik
Witam.W ostatnim poście Pani Ani wyczytałam,że połaczenie w sałatce ryby i kukurydzy nie jest dobre.Tylko nie wiem dlaczego?Czy dobrze zrozumiałam,że kukurydza jest ciężkostrawna?Pozdrawiam.
data: 2007.10.19
autor: Inka
Firanko, maluszkom wystarcza chyba dobrze zrównoważona duszenina miesno-jarzynowa i nie trzeba im szukać dodatkowego smaku kawaśnego. A on tę kapustę dał radę pogryźć? Kawy i tak nie dasz częściej niż 2-3 razy, no bo kiedy ją wciśniesz w grafik jedzeniowy, skoro powinnaś podać i imbirówkę, i herbatkę? Ja czasem nie wyrabiam z drugą kawą. Bo maluchy są głodne i zamiast popołudniowej kawy mają polentę z jakąś polewką a la cienka zupa. * Ewo S. takiej babci teściowej to pozazdrościć, mądra głowa. A mama jest Dyscyplina i jest ok. W sprawie cebulowej, to jednak jestem za ziemniaczano-cebulową, choć wersję do polenty moje szkraby sobie cenią.
data: 2007.10.19
autor: 
U nas babcia jest bez zarzutu. Dostaje codziennie rozpiskę co ma dać dziecku i wiem ze tego sie ściśle trzyma. Jest rozsądna i wie jak jej skóra wyglądała wcześniej i nie próbuje jej szkodzić. Ale wiem że są babcie (z nimi gorzej, bo niani to się płaci to można wymagać) które wiedzą lepiej co dobre i zdrowe i robią po swojemu... Ja na szczęscie mam rewelacyjną babcię. Sama nieraz bardziej niż ona wymięknę i dam dziecku coś czego się domaga, a babcia (moja teściowa) w razie czego jak dziecko się domaga czegoś mówi "jak mama przyjdzie z pracy to zdecyduje.." i jest spokój, tzn potem ja wychodzę na tę niedobrą w oczach dziecka ale cóż. Z czasem mam nadzieję zrozumie. Dzieki i pozdrawiam!
data: 2007.10.19
autor: Ewa S.
Pani Jolanto od kóz:) Gdzie Pani mieszka? Czy transport detaliczny sięga do Warszawy? Uprzejmie proszę o kontakt: m.rusiecka@gmail.com Pozdrowienia
data: 2007.10.19
autor: Marta R.
Dziękuję Firance i Pani Ani za odpowiedź zabieram się za studiowanie jeszcze raz lektur Pani Ani i za gotowanie dla moich chłopaków.
Pozdrawiam
data: 2007.10.19
autor: kaczorek
Dzień dobry wszystkim! P. Aniu mam prośbę od dwóch tygodni mój mąż ma wysokie ciśnienie krwi,(zawsze miał podwyższone ale teraz jest b.wysokie 154/98. Ma 37l. na pp jesteśmy od pół roku. Bardzo zaangażowany w odżywianie wg pp.Do tej pory szło wszystko w dobrym kierunku. Czy mogę prosić o jakieś sugestie, ciągle się uczę i pewnie stąd to wszystko. Jego posiłki wyglądają tak: rano kawa zbożowa, owsianka na śniadanie do pracy kanapki z mięsem z rosołu lub wędliną uszlachetnioną z cebula i czosnkiem, czasami zupa do termosu,herbata TLAI i imbirówka, obiad zupa oraz drugie danie. Tak to w skrócie wygląda. Z poważaniem ninson
data: 2007.10.19
autor: inson
Ewo S myślałam że jakiś taaki pasztet pasztetowy ale z cielęcinki to pewnie jest ok - a chleb dla tych, którzy mogą nie wiem czy pisałam że piekarz potwierdził że najlepszy jest wypieczony, pęknięty bo uchodzą gazy, czerstwy 5 dniowy bo po świeżym zawsze będą excesy czyli to, co Pani Ania mówi od zawsze. Ewo ja bym sie pokusiła żeby ugotować cebulową na rosole ale bez ziemniaków i dać do popicia lub z polentą. Mnie martwią dzieci z nianiami, babciami zostawiane te śluzy katarowe, kupkowe, kaszle to często wynik tego że komuś żal i daje dziecku bułeczke białą lub słodką, owocek i mama w pracy się nie dowie... ***Chciałam sie spytać czy jak dziecko choruje to dajecie częściej kawke tak jak pani Ania napisała dla Megan czy różnie? Do baraninki pani Aniu dałam dwie łyżeczki balsamicznego bo miałam stracha że przewaliłam Malemu ze słodko-rozgrzewającymi i że ma zastój więc dodaje kwaśnego trochę do takich potraw co obawiałabym się zastoju (a te kalkulacje w umyśle o zestawach obiadowych to mistrzostwo świata: baraninka ziemniaczki i do tego kombinuje "kwaśne" warzywko albo ogóreczki 3 z Rolnika, albo czosnek marynowany na ostro, dostał też raz ze dwa chapsy kapusty kiszonej gotowanej z marchewką ale bez pieczarek) i wtedy imbirówka może bardziej uruchamia wątrobę. Jeszcze nie jestem zadowolona z jego stanu na 100% ale jestem dobrej myśli. Trzymcie się kobietki i mężczyzny.
data: 2007.10.18
autor: Firanka
Chciałam sie nieśmiało,zapytać czy ktoś z forumowiczów miał problem z bakteria Escherichia coli w drogach moczowych(wynik posiewu 10^5.Czy bez antybiotyku mozna sobie z nią poradzić.lecze sie już samym rozgrzewajacym jedzeniem,ogrzewam sie, ale ciagnie mnie dalej i nogi słabną.Jeszcze odczyn moczu ,zrobił sie zasadowy i ciezar za bardzo spadł.
data: 2007.10.18
autor: Alicja
Urszulo, Olu, jasne, ze homeopatia tylko wtedy gdy dochodzimy dopiero do rownowagi. Przeciez napisalam, ze po jakims czasie zywienia pp i Filozofii Zycia pp nie jest juz nam potrzebna nawet homeopatia. Nawiasem mowiac bez przesady Olu, nie jemy non stop i przerwy da sie zachowac, a czosnek i inne ostre, to ja uslyszalam, ze chodzi o to zeby tego nie bylo w jamie ustnej. Badz czlowieku madry i pisz wiersze hi :). P. Ania CZASAMI dopuszcza homeopatie i dlatego chcialam przestrzec przed zbyt pochopnym jej stosowaniem. Zwlaszcza, ze nie chodzi o ludzi, ktorzy sa w rownowadze, tylko takich, ktorzy do niej daza. I czasami potrzebuja uwierzyc, ze cos im pomoze bardziej i szybciej:).
data: 2007.10.18
autor: Jolik
Co do stosowania homeopatii to mogę napisać kilka słów ponieważ zanim zaczęłam odżywiać się wg pp stosowałam ten sposób leczenia. Jeden rodzaj leku tzw. konstytucjonalnego i dobrany przez lekarza-homeopatę "prawdziwego", a nie po kursach. Lek dobrany po długim wywiadzie-rozmowie co do osobowości pacjenta, sposobu reagowania na emocje, funkcjonowania organizmu a nawet jego upodobań. Wszystko skutkowało pięknie do momentu kiedy nie połączyłam leczenia homeopatycznego z odżywianiem wg pp. Wtedy zaczęły na mnie oddziaływać (tak to rozumiem) dwie siły. Zaczęłam podejrzanie często zapadać na zdrowiu mp. gardło, oskrzela, jajniki i oprócz bólu tych narządów podejrzanie zaczęła spadać mi temperatura, np. nawet do 36,2 st. C, mimo, że faktycznie byłam spocona. To zaczęło mnie zastanawiać i postanowiłam spróbować tylko odżywiania pp i z homeopatii postanowiłam zrezygnować. Jak wynika z wcześniejszych moich postów mam też na sumieniu pewne błędy kulinarne ale myślę, że już je wyeliminowałam - czego jeszcze nie umiem to się douczę. Czuję się z moja wątrobą coraz lepiej i mój wniosek jest taki: nie należy łączyć homeopatii z pp. Homeopatia podnosi odporność organizmu poprzez leki. Odżywiając się wg pp, pobudzamy nasze organy wewnętrzne do dobrej pracy pożywieniem i siłą rzeczy inne pobudzenie nie jest już potrzebne. Obie metody są dobre ale każda oddzielnie, tzn homeopatia przy normalnym odżywianiu się tzn, jedzeniu słodkiego, kwaśnego i zimnego. Oczywiście są to moje osobiste przemyślenia i nie każdy musi się z nimi zgodzić. W każdym razie przy dobrym równoważeniu posiłków mnie homeopatia nie jest w tej chwili potrzebna. Pozdrawiam wszystkich.
data: 2007.10.18
autor: Urszula
To przysłowie mi się nasunęło oczywiście w związku ze mną. Skoro przyszło do głowy to nie bez powodu:)
data: 2007.10.18
autor: Anita
Dziekuje wam wszystkim za odpowiedzi niestety dopiero teraz na forum weszlam i juz za pozna do pani ani dzwonic bo 10 dawno minela.Narazie wszystko stanelo czyli dzis kupki zero .MamAsik dziekuje za dorady :)).
data: 2007.10.18
autor: Magda mama Kaspiana.
Pasztet do obiadu to dobry pomysł. Ale pewnie zjem sama do kanapek do pracy..;) Dzięki Joasiu za wskazówki odnośnie porów. Przy okazji - czy zupka cebulowa dla malucha to dobry pomysł? W zupkowym poście Rene się pojawia ale to chyba dotyczyło starszego dziecka , a ja mam dwulatkę. Podobno pokasłuje (po pracy się okaże) i myślałam o tej cebulowej zupce oprócz rosołku. Tylko jakoś zrobioną bardziej po dziecięcemu chyba? Np ugotować z przewagą ziemniaków, co sądzicie?
data: 2007.10.18
autor: Ewa S.
Ewo S. jak napisałaś pasztet, to mogło zmrozić, bo na myśl przychodzi zaraz puszka z pasztetem. A to co robisz jest pewnie pycha. Taki zapieczony pasztecik użyłabym jako mięsko do obiadu, nie da się? W twoich duszonych porach jest trochę mało przypraw. Może dodaj tam trochę imbiru, białego lub czarnego pieprzu, kurkumy w smaku gorzkim, będzie lepiej służył. Zobacz co jest w farszu do roladek indyczych w poście Marty R. I kończ zawsze na ostrym. :)
data: 2007.10.18
autor: Joanna - MamAsik
"Słowo jest srebrem, a milczenie złotem". Ileż takich mądrości ludowych mamy w narodowej spóściźnie. Autorzy anonimowi, pewnie kartoflankę jadali:)
data: 2007.10.18
autor: Anita
Ja w sprawie homeopatii. Moje spostrzeżenie jest takie, że kuchnia PP wyklucza stosowanie takowych leków. Zasady przyjmowania homeopatii są bowiem takie: unikać ostrych przypraw (w tym czosnku), zero kawy, herbaty, papierosów, bo to wszystko osłabia działanie tych leków (do tego pół godzinny odstęp przed czy po posiłku, a łyżeczka plastykowa, jakby ktoś z Państwa nie wiedział). Więc jaki sens ma przyjmowanie przez Państwo homeopatyków? Chociaż raczej na pewno nie zaszkodzą.
data: 2007.10.18
autor: Ola
P. Aniu . Dziękuję za cenne jak zwykle uwagi i rady.Strzegła mnie Pani przez cały czas.Pozdrawiam.Dziękuję za uwagę i pomocną dłoń wszystkim .Zyczę miłego dnia.
data: 2007.10.18
autor: Bożena K
Pani Aniu, z całą pewnością nie chciałam nikogo zaniepokoić postem o miodzie w Holandii. Nikt tematu na całe szczęście nie podjął. Dziękuję za wyjaśnienie tej skąd inąd ciekawostki kulturowej i jak zawsze serdecznie pozdrawiam.
data: 2007.10.18
autor: Anita
Mamo Kaspiana jak mój maluch miał biegunki to Pani Ania zaleciła mi podawanie owsianki gotowanej minimum dwie godziny bez miodu i na samych płatkach owsianych, marchwianki gotowanej minimum godzinę, zupki na mięsku miksowane ale z wyciągniętym wcześniej mięskiem i herbatkę TLAI w dowolnej ilości. Małemu przeszło po dwóch dniach ale wrażliwy brzuszek miał jeszcze jakieś dwa tygodnie, wiec bardzo uważałam z jedzeniem. U nas biegunki i gorączka była z nieupilnowania, u Was na pewno tak nie jest bo Kaspian jest za malutki. Mam nadzieję, że chociaż troszkę pomogłam.
Pozdrawiam!
data: 2007.10.18
autor: Miwi
Zauwazyc katem oka, zanotowac w pamieci, wyluzowac i ugotowac zupe :). Dzieki p. Aniu, ze w paru slowach potrafi pani powiedziec to, co mialam na mysli, a co chyba nie do konca potrafilam wyjasnic :), a z zalu juz mi sie nie zdarza plakac :). *Urszulo, masz racje, ze chirurgia w takich przypadkach, to ostatecznosc :). *Firanko, piekna ta piosenka :).
data: 2007.10.18
autor: Jolik
Dziekuje za odpowiedzi , w szczegolnosci Pani Ani. Firanko, ja pasztet to dla Malej robię z mięska z jej rosołku (cielęcinka) mielę z jarzynami z tegoż rosolu, dodaję jajo i przyprawy i piekę. Czy wg Ciebie taki też nie jest dobry dla maluchów? Poki co p. Ania zaleciła chleb odstawić całkowicie więc na razie i pasztet idzie w odstawkę. Pozdrawiam!
data: 2007.10.18
autor: Ewa S.
Pani Aniu pani słowa albo dodają skrzydeł albo zwalają z nóg. Dzis mnie uskrzydliły:))) ale idę leżeć ***P.Bożenko K. woskowanie zdecydowanie gdy uszy zdrowe.Tak jak pisze Jolik. ***Mamo Kaspiana dzwoń do pani Ani - dodam że niedawno pisałam o tym że jak na biegunki u ciotki dzieci nie pomagała marchwianka, to ktoś polecił kaszę gryczaną niepaloną a pani Ania potwierdziła że to książkowa rozmaźna dla chorych która działa cuda, choć przyznam że niebardzo wiedziałabym jak ugotować- przepis jest mało wyrazisty. ***Grzebałam w kasetach i znalazłam piosenkę dla tych co na obczyźnie i zastanawiają się czy wracać. Szczególnie dla Ewelinki (od śrubek i wyciszania myśli) G.Turnau: Tutaj jestem gdzie byłem tu się urodziłem/ tu się wychowałem i tutaj zostałem. /Pomyślałem to samo słońce wszędzie świeci/ więc gdzie byłi dziadkowie /będą moje dzieci. Może lepiej by było/ kto by to ocenił /gdybym rzucił to wszystko /miejsce bycia zmienił /Mogłem jechać wyjechać i stąd się oddalić /ale jednak zostałem /z tymi co zostali... Czy ci się tutaj uda czy ci się nie uda czy cię byt zaciekawi czy cie strawi nuda -pomyśl że o tym nigdy sie nie dowiesz gdy to wszystko zostawisz i pojedziesz sobie...Dobranocne całusy lubporanne jeśli post pojawi się jutro rano. Pozdrowienia wszystkim.
data: 2007.10.18
autor: Firanka
Pani Ani, dziekuje b. za odpowiedzi. Oczywiscie gotuje, gotuje codziennie, a z tym eksperymentowaniem to chodzilo mi o te potrawy, ktore wymyslilam , a Pani poprawila. Sprobuje do Pani zadzwonic w piatek, bo dzisiaj odkrylam, ze moja corka ma owsiki i nie bardzo wiem co robic.
Pozdrawiam serdecznie
data: 2007.10.17
autor: Magda z Aachen
Kochani, witajcie! Pewnie dzisiaj niektórych przywołam do porządku, ale o tym później. Joasiu, też mi się śmieje papucha, jak widzę tych waszych panów na czwartkowej biesiadzie. Jest to dla mnie ogromnie miłe. Nie wiem, jaka jest ich intencja, czy chodzi im o kawę, czy o sprawdzenie... Nic to, najważniejsze, że przychodzą po wielokroć i myślę, że Twój też będzie. Pani Bożeno K., wspomina Pani o drugim dziecku, o synu, a z postów wynikało, że ma Pani tylko córkę. Gabi, oczywiście, że do wszelkich proroctw trzeba mieć dystans. Ponieważ nie mamy wpływu na to, kto zagląda na forum, trzeba cedzić treści. A to, że powinniśmy się - niezależnie od tego, co będzie w 2012 – „wydabrzać”, to już inna sprawa, bo to nam się po prostu kalkuluje. Pani Magdo z Aachen, tak, przyznaję Pani, że osoby z boku, nawet te najbliższe, uważają, że jesteśmy nadgorliwe. Natomiast ja uważam, że to jedynie dokładność, uważność, dyscyplina – potrzebne nam do tego, by wejść w nawyk stosowania zasad Porządku. Gdy dziecko uczy się chodzić, po wielokroć przewraca się i wstaje, przewraca się i wstaje, co można by określić jako nadgorliwość, bo mogłoby się położyć albo usiąść. Pani Marto T., moje telefony dzwonią normalnie, więc bardzo proszę, aby Pani również zadzwoniła w sprawie dziecka. Anito, niepotrzebnie rzucasz na forum hasła, które mogą wzbudzić u niektórych niepokój – mam na myśli kwestię miodu. Jeśli w Holandii jedzenie jest inne, a wiem, że jedzą tam bardzo dziwnie, zjadanie miodu może im przysporzyć kłopotu. Nie będę tematu rozwijała, bo przy naszej kuchni miód nie stwarza żadnego zagrożenia, mimo że czasem przywołuję do porządku, aby nie zjadać go w nadmiarze. Pani Jolik, jeszcze raz powtarzam: płacz tylko wtedy, gdy jesteśmy wściekłe, natomiast nigdy wtedy, gdy jesteśmy rozżalone. Tak, Marto R., indyk się nadaje tylko dla dużej rodziny. Chyba że znajdziesz małego. W zeszłym roku tuż przed świętami w Piotrze i Pawle były małe 4 kg indyczki, więc szukaj. Oczywiście, Joasiu i Kamiczku, każdy, kto ma wolę, by do mnie zadzwonić, po prostu to robi. Pani Olu, tak, czasami mamy dzieci zakręcone, które trzeba karmić bardzo długo. No i robimy to. Proszę być stanowczą w przypadku herbaty i starej już nie podawać. Nie mówić jej, że słodzi Pani miodem, tylko mówić, że cukrem. Miodu powinna używać Pani najbardziej neutralnego, na pewno nie ma on związku z jej uczuleniem. To, że córka tak reaguje, to Pani zasługa, to Pani ją tego nauczyła i na to zezwoliła. Proszę czytać dokładnie książki, bo ma Pani pewne braki dotyczące wpływu zjadania mięsa na nasz organizm. Oczywiście, przebywanie w domu z dzieckiem to z pewnością nie jest stracony czas, tylko wielka szkoła życia. Kaczorku, dziewczyny odpowiedziały Pani właściwie, proszę też zaglądać do archiwum i do drugiej książki. Pani Danko, jaką ma Pani pewność, że atak był właśnie po rosole? Następne pytanie, co Pani jadła przed, a co po rosole, co dzień wcześniej, jaki był stan Pani emocji, no i czy czegoś Pani w tym rosole nie sknociła? Jagoda i Joasia bardzo dobrze Pani odpowiedziały. Gosiu z Margonina, tak, bardzo dobrze jest czasami, gdy nasi panowie wyjeżdżają. Wiele rzeczy możemy wówczas ze spokojem załatwić:) Dobrze, że jest ok. Marto R., oj, narobiłaś tymi roladkami zamieszania. Wszystkim mocno zapachniały:) Pani Aniu M. z Rudy Śląskiej, mąż Pani, który powiedział babci, że lekarzem jest zdrowy rozsądek, ma u mnie 100 punktów. Alicjo z P., pisze Pani, że „nie wolno” nam promować Samsona, ale nie wyrzuca Pani jego książek, czyli szanuje Pani te treści. My również! Pani Heleno z Bierzglinka, ubawiła mnie Pani tym, że gdy pojawił się nowy przepis, Pani się natychmiast odezwała:) Pozdrawiam serdecznie. Darku, cieszę się, że czuwasz, możesz częściej... No, Renato, dobrze, że się odzywasz. Firanko, tak trzymaj, gotuj, jedz i śpij. Luz blues. Mammaa, nie rozumiem pytania a propos kakao. Pani Ewo i Jacku, jeżeli chcecie ze mną porozmawiać w sprawie dziecka, zadzwońcie. Barbo, rosół, który tak długo Pani gotowała, wymagał uzupełnienia wrzątkiem, oczywiście przy zachowaniu kolejności smaków. Wtedy by było wszystko w porządku. Pani Urszulo, oczywiście, że do owsianki można dodawać cynamon. Na weselu proszę zjadać mniejsze zło, a poza tym dziewczyny pięknie Pani poradziły. Magdo z Aachen, może Pani ryż gotować bez kurkumy, ale wówczas potrawa podana do niego musi być bardzo dobrze doprawiona. Lasagne dobrze Pani skomponowała. W sałatce problemem będzie połączenie ryby z kukurydzą, która jest ciężkostrawna. A więc tuńczyk, może być ryż, konieczna cebula lub czosnek i dużo ostrych przypraw. Do krokietów może Pani dodać jedną lub drugą mąkę, zachowując oczywiście kolejność, a wypróbować musi Pani sama, która się lepiej sprawdzi. Herbatę czarną z jaśminem raz dziennie można, ale po co? Jolik, dobrze odpisujesz i Barbie, i Urszuli. Magkar, proszę się na razie z orzechami i nasionami wstrzymać. Chyba już Pani swoją porcję w życiu zjadła. Proszę dać odpocząć wątrobie. A w przyszłości 2-3 migdały dziennie lub łyżka pestek dyni, lub 2 orzechy włoskie. Joasia dobrze pisze. Kostko, mięso dodawane w przepisie jest już popieprzone i posolone, stąd smak słony. Kamilo z Londynu, przyjedź na kurs, to Cię normalnie spiorę. Katarzynko78, nie pytaj o maść na egzemę, tylko pomyśl o przyczynach. Anno z Mainz, tak, jesteś do Kamili bardzo podobna, to fakt. Podnosicie larum, że coś wam się wali, a zupełnie zapominacie, że chwilę przedtem popełniałyście kardynalne błędy. Wasze narządy są w niskiej kondycji, macie osłabienie energetyczne, w związku z tym błędy, które u innych nie są groźne, wam zupełnie podcinają skrzydła. Budujecie tę swoją równowagę misternie, aby potem kilkudniową głupotą wszystko zburzyć i znów od nowa... Jesteście wymęczone i tak wyglądają wszystkie pracujące studentki i studenci. Życzę Ci więc, Aniu, przede wszystkim spokoju i siły do gotowania, a reszta się ułoży. Marzenko z Lubina, Twój list do Ewy i Jacka bardzo potrzebny. Joasiu, również Twoje odpowiedzi są bardzo potrzebne. I Twój pościk, Firanko, wyjaśniający dziewczynom ważne rzeczy, bardzo potrzebny, ale do klopsików dla dziecka dodawaj kapkę cytryny lub odrobinę octu balsamicznego, a nie dwie łyżeczki – to bardzo ważne. Pani Magdo z Aachen, to znaczy, że Pani jeszcze nie gotuje? Pani nie ma eksperymentować, tylko gotować wg książkowych przepisów. Karolino, miło, że zaglądasz i odpisujesz. Renatko, Twój list, jak zwykle, pomocny dziewczynom. Pani Jolik, oczywiście, my się nie martwimy naszymi wpadkami, ale musimy być czujne, zauważać je i w miarę możliwości szybko i bez histerii neutralizować. Pani Megan, proszę zakraplać ucho córki kropelką olejku kamforowego, a nie nalewki bursztynowej, a przede wszystkim bardzo pilnować jedzenia – nic kwaśnego, surowego, zimnego, żadnych słodyczy i serów, 1-2 razy dziennie imbirówka i kawa zbożowa. Jagodo, miło, że przedstawiłaś początek naszych czwartkowych oraz forumowych spotkań. Pani Urszulo, o termosie nic nie wiem, dziewczyny Pani odpowiedzą. Natomiast oko proszę okładać zielem ostrożenia, ewentualnie stosować się do zaleceń dziewczyn. Pani Bożeno K., w sprawie ucha było na forum wielokrotnie, proszę sięgnąć do archiwum. A czytając tak dużą ilość postów od Pani zastanawiam się, czy nie robi Pani tego z uszczerbkiem dla swych domowych obowiązków. Tak jak kiedyś radziłam Anicie, by wstrzymała się od pisania o dzieciach przez jakiś czas i bardzo dobrze jej to zrobiło, tak również Panią o to proszę. Proszę chronić „swój intymny mały świat”. Pani Ewo S., oczywiście, że przyczyną powrotu wysypki u dziecka mógł być nadmiar kulek, może być nadmiar marchewki, ale zaszkodził przede wszystkim chleb. Córka ma zimny środkowy ogrzewacz, zimne narządy, co się łączy z tym, że ma zimne jelita. Proszę, by dziecko jadało wyłącznie posiłki gotowane, nie ma mowy o chlebie, czyli proszę wymyślić jej co 2-3 godziny ciepły posiłek, aż do momentu ustabilizowania. To musi trwać kilka tygodni, potem może Pani włączyć jedną kromeczkę czerstwego (jak dla konia) chlebka, ewentualnie jedną żytnią chrupkę Wazy (tę dla dzieci). Mięsko może być, ale proszę go używać bardzo niewiele, może być oszukane, czyli mielone, no i proszę ograniczyć tłuszcz. Dziecku potrzebne są jarzyny, w tym ziemniaki, płatki owsiane, kasza kukurydziana, gryczana niepalona – to baza. Nasze rosołki może podawać jej Pani codziennie w malutkich ilościach do popicia, a imbirówka koniecznie kilka razy dziennie. Megan, o lekach homeopatycznych wiem niewiele, bo ich nie stosowałam. Proszę pilnować córki w jej żywieniu, podawać imbirówkę, ewentualnie pójść do osteopaty, by sprawdził jej kręgi szyjne. Joasiu, jak zwykle odpowiadasz Katarzynce mądrze, a zamiana marchewki na cukinię wcale nie jest dobra. Bardziej na dynię. Cukini proszę dodawać do zup niewiele, a leczo z jej dodatkiem robimy raz na jakiś czas. Firanko, dobrze, że piszesz, że masz dobrą kondycję, dobry humor. Trzymaj się, babo:) Magdo mamo Kaspiana, proszę zadzwonić jutro po 10. Pani Agnieszko z Londynu, Pani zawroty głowy mogą mieć przyczynę w zbyt późnej, nieodpowiedniej kolacji, na którą powinna być tylko dobra, treściwa zupa, żadnych kanapek. Ale przyczyna może być również w grzeszkach popełnianych w ciągu dnia. Może Pani oczywiście zadzwonić. Pozdrawiam serdecznie
data: 2007.11.04
autor: Anna Ciesielska
Mamo Kaspiana, nie możesz małego trzymać na samej marchwiance. Lepszym rozwiązaniem będzie podawanie małemu puree ziemniaczanego (z przepisu plus imbir w smaku ostrym) i owsianki. Wiem, że problem u Was jest głębszy niż zastoje, które nam się przytrafiały w zeszłym roku, ale wychodziłyśmy z nich na puree, owsiance (czasem nawet takiej kryzysowej, bez smaku kwaśnego i miodu - total kleik z płatków owsianych, długo gotowany, zmiksowany) imbirówce i herbatce z większą ilością imbiru (bez dodatku miodu). Przyszła środa już blisko. :)
data: 2007.10.17
autor: Joanna - MamAsik
Moje drogie forumowiczki,czasami czytam na forum wasze wypowiedzi i wiem ,że poszukujecie mięsa jagnięcego,takim nie dysponuję ale posiadam mięso kozie mielone albo same nóżki.Gospodarstwo mam ekologiczne,kozy są karmione naszymi własnymi paszami.Raz w tygodniu dowożę towar do sklepów,głównie mleko kozie i przetwory z mleka. Jeśli jest któraś z pań zaiteresowana to proszę o kontakt.Cena mięsa to 35zł za kg.Sama jestem po kursie u Pani Ciesielskiej.Od tego kursu chyba osiem lat temu zaczęła sie moja przygoda z żywieniem wg.pięciu elementów.Pozdrawiam wszystkich.
data: 2007.10.17
autor: Jolanta
Jolik, dziękuje za wnikliwą analizę. To nie jest jęczmień, tam nie ma ropy. To wygląda raczej na kurzajkę ale taką wypukłą i trochę poszarpaną w tym najbardziej wypukłym miejscu. Mam to już ze dwa lata. Był taki okres niedawno, ze myślałam że przejdzie bo było mniejsze. Kosmetyczka powiedziała kiedyś, ze jest to bardzo łatwe do usunięcia, a ja jej na to, że jak samo wlazło to poczekam, aż samo zejdzie i nie jestem świadomościowo przygotowana na takie chirurgiczne zabiegi. Może faktycznie najlepiej przejść nad tym do porządku dziennego. Pozdrawiam cele forum!!
data: 2007.10.17
autor: Urszula
No tak, za bledy trzeba placic. W niedziele odrobine galaretki, wczoraj makaron, w miedzyczasie kieliszek czerwonego wina no i moje rece przestaly wygladac normalnie. Ciekawe co mi najbardziej zaszkodzilo? Na razie scisla dieta, tylko wolowinka, ziemniaczki, zupka,a potem mozna bedzie po kolei wyprobowywac co mi najbardziej szkodzi. Pozdrawiam z mocnym postanowieniem poprawy
data: 2007.10.17
autor: Magda z Aachen
Bozenko, konchy i swiecowanie uszu zdecydowanie tylko przy zdrowych uszach. Przy stanie zapalnym moga po tym zabiegu byc powiklania.
data: 2007.10.17
autor: Jolik
Witam Pani Aniu, klania sie Agnieszka z Londynu ponownie. Pisalam jakies poltora miesiaca temu kiedy bylam nowa, niepozbierana i niezorganizowana. Dalej jestem nowa bo poltora miesica na PP to niewiele ale o wiele bardziej zorganizowana (3 termosy do pracy i wor kanapek:), pewna siebie i szczesliwsza. Nawet moje syfki na buzi przygasly znacznie a walczylam z nimi od marca. Chcialam tylko zapytac o jedna rzecz. Od jakiegos czasu mam zawroty glowy. Probuje analizowac co i jak jem i nie widze wiekszych grzechow. Slaba jestem szczegolnie rano. Wiem, ze Pani niewiele moze powiedziec jesli nigdy wczesniej nie rozmawialysmy i nie zna Pani mnie i mojego organizmu a ja probwalam zapisac sie na konsultacje w grudniu (po 20.12) ale niestety Pani chyba konczy konsultacje w polowie grudnia. Czy mozna u Pani odbyc taka krotka konsultacje telefoniczna lub moze konsultacje emailem? Z gory dziekuje za odpowiedz i pozdrawiam z ciagle cieplego Londynu.
data: 2007.10.17
autor: Agnieszka z Londynu
Przeprzepraszm , nic mi nie wiadomo , żeby szczęściarz pisać przez ż.Ale to głupio wygląda.Pozdrawiam ortograficznie.
data: 2007.10.17
autor: B . K.
P . Firanko . Ja o konchach też pomyślałam , ale czy przy stanie zapalnym, można zastosować? Czy lepiej póżniej .Pozdrawiam.
data: 2007.10.17
autor: Bożena k.
Pani Aniu - mamy bardziej doswiadczone.Ja na forum tylko jak mam problem bo czasu brak.Otoz Kaspian wczoraj zaczal robic czesto kupki dodam bardziej smerdzace niz zwykle i duzo w nich sluzu.Katar ma nadal gesty i zoly w nocy nie moze oddychac oczywiscie(to tak na marginesie w ramach przypomnienia)Z katarem walcze imbirowka nadal jest o tyle lepiej ze nie zatyka go tak aby po wodzie morskiej nie zeszlo.Ale problem zaczal nam sie z kupkami w nocy zrobil 3 dzisiaj juz 4 nie wiem czy sa bardzo rzadkie bo nawet gdyby byly to woda w pampka wsiaknie ale brzydko pachna i sa sluzowate o barwie zoltej .Teraz podalam mu marchwianke i teraz pytanie czy potrzymac go na samych marchwiankach dokad problem nie minie czy np moge mu mieszac marchwianke z owsianka a moze w miedzy czasie zupki tez podawac?I czy moze pic przy biegunce imbirowke?
Swoja droga to wyglada to teraz tak jakbym wrocila do punktu gdy Kaspis byl malenki tez takie kupki brzydkie robil tylko bardziej wodniste i jeszcze bardziej nie pachnace.
Pozdrawiam.
P.Aniu widze sie z pania w przyszla srode na konsultacji :)).
data: 2007.10.17
autor: Magda mama Kaspiana.
P. Aniu ,ostatnio przyglądałam się niemowlakom w wózeczkach i sporo dzidziusi ma czerwone policzki . Nie rokuje to najlepiej ich przyszłośći .Wększość rodziców jest pewnie przekonana , że to oznaka zdrowego wyglądu.Cieszę się , że są już dzieci ,które dopiero się narodzą i już sobie zażywają pp. Nawet nie wiedzą jakimi są szczęściażami. A może wiedzą? Bo kto ,ich tam wie. Pozdrawiam.
data: 2007.10.17
autor: B ożena K.
P. Aniu czy angina ropna jest oczyszczaniem się organizmu?Bo zdaję sobie sprawę,że to głownie słabe centrum.Pozdrawiam.
data: 2007.10.17
autor: Bożena K.
Ewo S chlebek z pasztetem też brzmi niepokojąco dla maluszka ale obym była w błędzie.***Megan polecam konchy do uszu na allegro: rurka nasączona woskiem którą wkładasz do ucha i na drugim końcu podpalasz ciśnienie wyciąga z usznych zatok to co zbędne (dorośli 3 razy z 2 dniowymi przerwami) raz -dwa do roku. Do zrobienia w gabinetach naturalnych terapi, bądź chińskiej (bądź samemu ale trzeba się najpierw przyjrzeć jak ktoś to robi) zwie sie "woskowaniem uszu". ***Jolik dobrze kobieto że mnie nie znałaś sprzed 1,5 roku byłam "zakręconym ruskim termosem". Ale jak mi pani Ania powiedziała dzieci do 3r.ż. odbijają jak w lustrze "maminą" agresję to nawet nie walczyłam tylko poczułam że trafiła w 10 przyglądnęłam się i... zrobiło mi sie głupio. Więc teraz przy naszym jedzeniu zawirowania są ale mniejsze a pan Jang bąka od czasu do czasu że wreszcie nie wydzieram sie... Poza tym to że powiedziałam głośno że chcę urodzić w domu (tak bym nie mówiła tylko wyrzucała w różnych kierunkach frustrację i miała pretensje że ktoś tego nie załatwia). A to że uważasz że sie ześlizguję po równi to obraz tego co, wiem że dużoo za dużo wylewam na forum a powinnam posiedzieć, poczytać i "morda w kubeł" ale to przyjdzie z czasem:) A jak mi pani Ania coś spuentuje to znów mi będzie głupio (bo jak się wie że nie wolno to się nie powinno robić już paru rzeczy, no nie?:))*** Rene jesienią w ogrodzie Młody po prostu sam zrywał w ogrodzie różne owoce - ponieważ nie chcę byc choleryczką to nie reagowałam (ściągać z drabiny brzdąca przy jego żywczykowym temperamencie nie jest dobrym pomysłem) tylko ze spokojem mówiłam (ku wkurzeniu mojego Janga) "że owoce nam nie służą".***Mogę polecic jeszcze super książkę słynnej zaklinaczki dzieci Tracy Hogg Język niemowląt i Język dwulatka z klubu dla ciebie za 9,90 też wiele pomocnych stwierdzeń ale i analizy temperamentów dzieci. Pozdrowienia
data: 2007.10.17
autor: Firanka
Proszę o opinie czy dobrze robię jarzynke z pora - w garnuszku łyżka masła, do tego wrzucam pokrojonego pora, troche soli, odrobina cytryny, i troche wrzątku - dusi się ok. 10-15 minut. Po czym zagęszczam mąką ziemniaczaną, i ew. na koncu odrobine pieprzu, ale nie wiem czy konieczny bo to raczej ostre i tak.
Taka jarzynka mi b. smakuje, czy można tak przyrządzać i czy nadaje się też dla dwulatki? Pozdrawiam!
data: 2007.10.17
autor: Ewa S.
Tak mi sie przypomnialo. A'propos wkladania lub wlewania czegos do ucha. Z tym tez trzeba ostroznie. U mojej corki samo rozgrzanie uszka spowodowalo zaostrzenie bolu. Jak sie uszko zatka wata i jeszcze nasaczona rozgrzewajacymi plynami, to mozna zaszkodzic. Wiec moze jednak lepiej nic tam nie pchac tylko dzialac od wewnatrz jedzeniem lub lekami (??), a od zewnatrz przytuleniem i miloscia ? :))
data: 2007.10.17
autor: Jolik
Cukinia, to mi wczoraj bokiem wyszla. Jak kroilam bylo ok, a w zupce misi zrobil sie straszny kwas. No po prostu niewidzialnie podpsuta byla. Zupa do wc i dawaj nowa gotowac. Skonczylam o 21, ale wyszla taka pychota, ze jej troche podjadlam :)
data: 2007.10.17
autor: Jolik
Megan, leki homeopatyczne jednoskladnikowe musza byc po prostu bardzo dobrze dobrane nie tylko do schorzenia, ale rowniez do konkretnej osoby. Lek o ktorym wspomnialam byl przeznaczony dla dzieci o zupelnie innym typie osobowosci niz Mila. Oprocz tego, ze 'dopasowala sie' do tego leku pod wzgledem zachowania, sposobow reakcji itp. wywolal on u niej objawy, ktore normalnie leczy, np. moczenie nocne. Kiedy w poradniku poczytalam jakie osoby powinny ten lek zazywac i jakie choroby leczy, to mialam przed oczami core PO zastosowaniu tego leku. Odstawilam i wszystko wrocilo do normy. Ale teraz gdy jemy wg pp i pilnuje swoich emocji, a przede wszystkim zeby sie nie wkrecic w nic, nawet takie leki nie sa jej juz potrzebne :). Wystarczaja domowe sposoby w razie czego i to jest piekne :). I tak ma byc :).
data: 2007.10.17
autor: Jolik
Ewo, miód do kawki i owsianki. Masło też w owsiance nie zaszkodzi jeżeli jest gotowana "przepisowo". Gorzej z masłem na chlebie. Imbirówka jest myślę słuszna na ten czas. Na temat rosołu się nie wypowiem, bo też można nim przewalić, ale nie wiem czy o tej porze również. Pamiętam, że pani Ania polecała rosół 2 razy w tygodniu dla dorosłych i tylko przy chorobie codziennie. Ale wszystko zależy od szczegółowych zaleceń. Małemu dziecku można podać do popicia pół filiżanki, ale czy codziennie bez specjalnych wskazań...? Można przewalić wapniem, więc drapać może się porosołowo. To tyle co ja kojarzę na temat. Może telefon do pani Ani by pomógł?
data: 2007.10.17
autor: Joanna - MamAsik
Joasiu, dziekuje za odpowiedż. Ja cukini zbyt czesto nie robie, a dynia ma duzo katrotenu wiec na razie odpuszczam (cukienia tez ma karoten , ale sądzac po kolorze raczej nie ma go dużo). Poki co karoten ograniczam i zobaczymy. Czyli jak rozumiem trzymac rygor jedzeniowy, ale czy rosołki i imbirowka dodatkowo tez czy na razie nie, skoro już przez pare dni się tym wzmacnialiśmy? Kiedyś pisalaś, że jak się drapie to odstawic na jakis czas masło i zastąpić oliwą (ty albo Rene, juz nie pamietam) . Tak zrobilam , czy slusznie? No i nie wiem jak z miodem czy go tez ograniczyć/wykluczyć narazie z diety? Do tego wszystkiego mamy mocno czerwona okolice ust, mocno tez się ślini i tam drapie.. Przez moment myslalam ze może ząbkuje, ale nie jestem pewna bo nie latwo zobaczyć co tam w bużce się dzieje.
data: 2007.11.04
autor: Ewa S.
Kasiu, Kasiu, Katarzynko, żadne tam guru. Po prostu sporo błędów garnkowych (nie licząc emocjonalnych) trzaskałam w zeszłym roku i wychodziłam z nich po telefonach do pani Ani i dodatkowych konsulatcjach, dla upewnienia się. I tyle. A teraz nadal słucham, czytam i wyłapuję co nie tak robię. * Ewo S. drobnych błędów trzaskamy czasem sporo i długookresowo, a potem to wyłazi. Skoro jesteście na pp od czerwca 2007, to znaczy że mogą wam wychodzić wiosenne plony. Poruszyłyśmy ten wątek z Kasią kawałek niżej. Marzena z Lubina też pisała dopiero co o drobnych wpadkach, które mogą wprowadzać nierównowagę. Skoro oprócz skóry są luźne stolce, to znaczy, że dostały jelita. Uważaj na chleb i to smarowidło na nim. Zupy bezmarchewkowe to niezły pomysł, ale ja mam wrażenie, że czasem cukinia nam wychodzi bokiem. Dynia na indyku lub jagnięciu jeszcze jest ok, ale nie wiem czy mi cukinia nie zaśluzowuje jakoś dziewczyn, może nie umiem jej dobrze przygotować. Lepiej żeby dziecko dostało zupkę ze zmiksowanym mięsem 2 razy dziennie niż kanapkę. Szczególnie jesienią.
data: 2007.10.17
autor: Joanna - MamAsik
Joasiu Mamusiu Asiku:) Proszę o twojego maila,bo mam do ciebie kilka pytań jesteś dla mnie guru, zaraz po pani Ani:)Albo ja ci podam mojego i napisz proszę(kasia.rosik@poczta.onet.pl)!!!Masz rację z tym chlebem!Pani Ania mnie ostrzegała-nie szalej tak dziewczyno z tym chlebem,to nadmiar!!!!buuuu...wykąpałam się w ostrożeniu,posmarowałam kremikiem i już lepiej:) I znalazłam jeszcze ....buraka z tych chłodnych!pozdrowionka
data: 2007.10.17
autor: katarzynka 78
Jolik, dzięki za radę. MOją córkę to ucho wcale nie boli, tylko po prostu nie słyszy. A kiedy miała problemy z bolącym uchem, około rok temu, to wyciskałam sok z cebuli , maczałam w nim wacik i wkładałam do ucha. Zawsze pomagało.
Czy mogłabyś rozszerzyć temat zmiany osobowości po lekach homeopatycznych. Ja sama kilka lat temu przyjmowałam Pulsatillę. Bardzo mi pomogła. Zainteresował mnie ten wątek, bo nic na ten temat nie wiem. POzdrawiam
data: 2008.01.08
autor: Megan
Witajcie. Mam corke z AZS (ma 2 latka i 4 mce). Na PP jesteśmy od czerwca br. Od sierpnia jej skóra stała się praktycznie zdrowa. Dzielilam się z Wami moja radością z tej poprawy. Przestrzegam PP w 100% jeśli chodzi o córke (a ja to tak w 99%) Jej łakocie to jedynie kulki. Ale od 2 tygodni mamy powrot AZS, zaczęło się od wysypanych pleców drobnymi krostkami, a teraz z każdym dniem coraz gorzej - czerwone place na nożkach, rączkach, z zgięciach, jak za dawnych czasow AZS (choć plecki juz ładniejsze) No i znow mamy ogromny swiąd, o którym już zdążylam zapomnieć, nocne pobudki, drapanie i niemożność spokojnego zaśnięcia. Odstawiłam całkowicie kulki (od 2 tygodni ich nie je), bo być może za dużo ich jadła, ale poprawy nie ma ( a pijemy rosołki, przez kilka dni imbirówkę piła). Tuż przed tym nawrotem AZS byliśmy na kontroli u alergologa - stwierdziła zdrową skóre i pochwaliła nasze żywienie. Jedynie od razu zauważyła ze jest przemarchewkowana, czyli pomarańczowa skórka. Sądziłam że to powakacyjna opalenizna ale wg lekarki nie. I rzeczywiście, potem obejrzałam ją dokładnie i najbardziej widać na dłoniach i stopkach od wewn. strony ze jest mocno pomarańczowa skóra. Podobno nadmiar karotenu obciąża wątrobę - czy to może być przyczyną powrotu AZS? Do tej pory codziennie jadła zupki z marchewką, marchewka w gulaszyku, nie wydawało mi sie za dużo, wprowadziłam teraz co II dzień zupki bez marchewki(porowa, z fenkułem, z cukinii) żeby troche zmniejszyć ilość tej marchewki na jakiś czas. Czy dobrze robię? Inna rzcz która mi przychodzi do głowy to być możę za dużo mięsa w diecie - np. na śniadanie mała kanapka z pasztetem (po owsiance), na obiad gulaszyk lub pulpety i czasami trochę mięsa w zupce. Czy to dla takiego dziecka może być za dużo? Ile razy dziennie mięso można podawać? No i czy kulki w przypadku takiego dziecka sa wskazane (tam jest dużo miodu)? Oczywiscie nie teraz, gdy mamy powrot AZS, ale w przypadku ładnego stanu. Inna rzecz która mi przychodzi do głowy to fakt ze mamy jesień i wychodzi to co osłabione , a my jednak dość krótko jesteśmy na PP aby to przetrwać bezboleśnie. U nas zawsze od razu reaguje skóra, sporadycznie mieliśmy jakieś objawy ze strony ukł. oddechowego.
Oprócz AZS ostatnio robi dość luźne kupki, przy których woła że ją brzuszek boli - zdarzało sie ze robiła 2 razy dziennie taką, przez 3 dni, teraz mamy drugi dzień spokój.
Czy mam cały czas podawać imbirówkę, rosołki , przez cały czas trwania takiego stanu? Będę wdzięczna za wszelkie opinie i pozdrawiam!
data: 2007.10.17
autor: Ewa S.
Pani Aniu, dziękuję za rady dla poczatkującej:)
pozdrawiam wszystkich!
data: 2007.10.17
autor: gocha z k
No , to idę się położyć , bo komar tak mi dał do wiwatu.Jak za trzecim razem zrobiłam światło i go ...To nagle słyszę, jak Iza się pyta :mamusiu , a nie żal ci go?To są sytuacje niby z tych prostych , a jednak trudnych. No i całe spanie odeszło w siną dal .Pozdrawiam .
data: 2007.10.17
autor: Bożena K.
P. Jolik to , że Pani wyłapała niekorzystne objawy leków homeopatycznych u córki ,jest niesamowite. Pokazuje jak ważna jest uważna obserwacja. Jej nie zastąpi najdroższa i najnowocześniejsza aparatura medyczna , ani żadne analizy medyczne. Pozdrawiam .
data: 2007.10.17
autor: Bożena K
Pani Jolik ,ja to wogóle zdzorientowana byłam. Już się namyślałam , czy by tak kropli imbirówki nie wpuścić do ucha. Ale nie spotkałam się z takim rozwiązaniem nagłego bólu ucha.Ból w ciągu pół godziny tak się nasilił , że dostała mdłości.Miała też temp. 39 stopni.A nie chciałam jej zbijać sztucznie . Ale to idzie w parze , jak się łagodzi ból.No i na razie temp. 36 stopni.Pozdrawiam już nocnie . Bożena K.
data: 2007.10.17
autor: 
Bozenko. Ja rok temu odbieralam moja misie z przedszkola wczesniej, bo ja ucho bolalo. I naprawde tak wygladala jakby ja strasznie bolalo. Z placzaca misia na reku poczytalam poradnik homeopatyczny i wyszlo mi, ze chamomila vulgaris. Plus dawka paracetamolu jak dla 5-mies. dziecka. Na drugi dzien nic jej nie bylo. Tak nawiasem mowiac homeopatia, to zlozona dziedzina i bez dobrego poradnika ani rusz. A te leki na wszystko, to jak mowi moj maz ' jak cos jest do wszystkiego, to jest do niczego'. A wylapalam w homeopatii leki, ktorych dzialanie powodowalo u mojej corki zmiany osobowosci. Wiec ostroznie, to tez sa leki. Ale troche bardziej naturalne niz inne :).
data: 2007.10.16
autor: Jolik
Urszulo z Twojego opisu wnioskuje, ze jest to maly ropien, lub cos w rodzaju jeczmienia. Na tego typu dolegliwosci pomaga masaz czyms twardym, np. obraczka, pierscionkiem. Oprocz tego ostrozen, ale w jakich proporcjach , to poszukaj w archiwum, bo ja nie mialam potrzeby go uzywac. Mnie sie ropnie robily w innych okolicach (duzo nizej :)) i uzywalam wtedy masci ichtiolowej, ale na oko nie polecam. Natomiast przy jeczmieniu masowalam obraczka i przechodzilo. Rozumiem, ze sie sobie nie podobasz, ale ta biala czesc wyglada na 'czubek' ropnia. W innych miejscach zaproponowalabym oklady z rozpuszczonej, cieplej sody, ale nie przy oku. Moze sie jednak przemecz? Przeciez dochodzisz do rownowagi, wiec w koncu zniknie :). Jak moje kurzajki: raz sa, raz ich nie ma. A im mniej sie nimi przejmuje tym szybciej znikaja :). A jak chcesz cos powiedziec, to mow. Najwyzej sie dowiesz, ze zle interpretujesz, a to tez bedzie z pozytkiem dla Ciebie. Moze na moment zapomnisz o tym oku :)).
data: 2007.10.16
autor: Jolik
Czekam niecierpliwie odpowiedzi w sprawie ucha. Izę bardzo wczoraj bolało .Taki mały narząd , a tak potrafi w kość dać.Pozdrawiam aspirynowo .
data: 2007.10.16
autor: Bożena K.
Pani Anito dziękuję za odzew .Był mi potrzebny , oderwał mnie trochę ,od rzeczy zbyt poważnych.Pozdrawiam wieczorową porą.
data: 2007.10.16
autor: Bożena K
Anito, pozdrawiam podyniowo igłowidłowo. ;) * Katarzynko, no i co oprócz selera? Pamiętam, że jesteś chlebową fanką, a chleb w nadmiarze też nie służy, może to jego wina. No i kapustne sprowadź teraz do minimum. Odezwiesz się jak znajdziesz coś jeszcze?
data: 2007.10.16
autor: Joanna - MamAsik
Dzięki dziewczyny za odzew:) Pozdrawiam:)
data: 2007.10.16
autor: magkar
Dziękuję za dobre rady w sprawie wesela. I Pani Ani dziękuję za podpowiedź, jak mam dbać o moją wątrobę. Jest lepiej niż było ale doprowadzenie jej do dobrego stanu pewnie jeszcze trochę potrwa i oczywiście przy zachowaniu zasad pp. Wiem, że źle ja traktowałam: kilka lat z rzędu chodziłam latem i zimą na pływalnię a cztery lata temu przeżyłam okropne zdarzenie traumatyczne, po którym jeszcze do tej pory nie umiem się pozbierać. Chyba ze dwa lata łamały mi się paznokcie i teraz wiem, że to było objawem problemów wątrobowych. Teraz jest z nimi znacznie lepiej. Natomiast od jakiegoś czasu mam narośl(wyrostek) na lewej powiece. Przy samej powiece narośl jest zaczerwieniona a dalej taka biała i wypukła. To ma średnicę ok 2 mm i nie podobam się sobie w tej ozdobie. Piszecie, że problemy skórne można likwidować, przemywając ostrożeniem. Może i ja mogłabym zastosować? Jeżeli tak, to będę wdzięczna za podanie proporcji i częstotliwości bo na opakowaniu piszą tylko o kąpieli.
I jeszcze jedno. Codziennie zabieram do pracy z domu obiad. Problem w tym, że mam kiepski termos, tzn. nie jest szczelny i jedzenie zbyt szybko stygnie. I tutaj moje kolejne pytanie: czy gdzieś w Poznaniu albo w kierunku na Leszno można kupić porządny termos obiadowy, który nie wystygnie w ciągu 7 godzin? Czy może ktoś wie?
P.s. Jestem na forum od niedawna i ciągle pytam, ale wierzę, że nadejdzie taki czas, że też będę mogła coś doradzić.
Pozdrawiam wszystkich ciepło i wieczornie
data: 2007.10.16
autor: Urszula
Magkar, pytasz o początki tego forum i grupy PP. Otóż wszystko zaczęło się oczywiście od Pani Ani:))) Zanim powstała strona www, zaczęliśmy spotykać się na czwartkach. Bodajże od 2000r., czyli całkiem przyzwoita tradycja. W każdy drugi czwartek miesiąca, popołudniową porą, w Centrum czeka gorąca kawa, Pani Ania wygłasza wykładzik, można zapytać o aktualnie trapiące wątpliwości (byle niezbyt osobiste). Co jest najfajniejsze, tradycja się rozwija, czwartki stały się częścią miesięcznego rytmu całkiem sporej grupki osób, a za każdym razem dochodzą nowe. Ostatnio - i to też jest super - razem z dziewczynami przychodzą ich panowie. Czyli PP zasysa:))) Forum leci pewnie już trzeci albo czwarty rok. Czy jest potrzebne i czy zdaje egzamin, chyba nie trzeba pytać:))) Pozdrawiam
data: 2007.10.16
autor: Jagoda
Ba, powiem więcej, wystarczy wrzucić w wyszukiwarkę słowo "wkurza", a ... pojawiają się bardzo ciekawe posty o emocjach, akceptacji i pracy nad swoim Ego. Polecam.
data: 2007.10.16
autor: Anita
Do pani Bożenki K. oraz Joasi Mam Asik. Słów "wkurza" użyło na tym Forum sporo osób, w tym Rene, Karolina, Ela, Jagoda, a nawet w pierwszym swym poście pan Paweł C.(syn pani Ani). Nie ma co robić z igły widły. Pozdrawiam was obie:)
data: 2007.10.16
autor: Anita
Megan, jak nie wiesz czy to ma sens, to lepiej nie wkladaj. Dziecko po katarze moze miec przez dluzszy czas oslabiony sluch, pol miesiaca, to jeszcze nie tragedia. Ale zeby nie stac z zalozonymi rekami, przypilnuj diety, pare razy imbirowka i duzo spokoju. Potraktuj ja jakby miala przewlekly katar. Dasz rade.
data: 2007.10.16
autor: Jolik
Witam , mam pytanie w sprawie ucha. Moja 8 letnia córka skarżyła się , że nie słyszy dobrze na jedno ucho.Poszłyśmy więc do laryngologa, bo podejrzewałam, że ma po prostu dużo woskowiny, zrobił się korek i dlatego nie słyszy. A Pani laryngolog powiedziała, że to nie korek, tylko ucho wysiękowe. Musiała miec katar i nie wyleczony zaczął przechodzić do ucha. Zapisała całą masą leków, ale nie antybiotyk. A ja sobie faktycznie przypomniałam, że córka miała koniec września katar , który jednak trwał tylko 2 dni, bo podawałam jej imbirówkę, gotowałam rosół no i nasze jedzenie, które jest od 9 miesięcy. Czy ktoś mógłby mi coś poradzić , bo leki nie wchodzą w grę. Wkładam jej na noc wacik nasączony nalewką bursztynową, ale nie wiem, czy to ma sens.Pozdrawiam
data: 2007.10.16
autor: Megan
Firanko, lepiej schody niz rownia pochyla. Ze schodow sie nie zeslizgniesz, a mozesz przystanac i sie porozgladac jaki piekny jest swiat :). Przeczytaj swoj wlasny post a'propos emocji i zastosuj do siebie :). No jak Rene. Innym radzi fantastycznie, a sama zakrecona :). Rene, sorry, po prostu chyba przeczytalas cos innego niz mialam na mysli :). Firanko, ja wiem, ze ciaza, to taki sliski okres w zyciu kobiety, ale wez ty troche na luz, bo po takim jak jestes czasie na pp, to juz troche glupio katar dziecka tlumaczyc jedzeniem :). A moze sie jednak przejdziesz na spacer (SAMA) i pogadasz ze soba? :) Bo z Twoich postow wynika, ze na tej ciazy to sie calkiem poslizgnelas :).
data: 2007.10.16
autor: Jolik
Bingo Rene! Wlasnie o to chodzi! Moze i karkolomna teoria, ale sie sprawdza. Ale nie, ze 'niby' olewam, a w srodku sie martwie. Tylko cala soba. Ani krztyny watpliwosci, ze bedzie cos nie tak. Zdarzylo sie, bylo, minelo. Teraz jest teraz, a nie 2 minuty temu. I wiesz co? Dopoki martwila mnie kazda wpadka jedzeniowa, to te wpadki mialy skutki pod postacia goraczki, kataru, itp. Odkad przyjmuje je spokojnie, bo wiem, ze potem znow bedzie jedzonko pp, organizm malej nie reaguje histerycznie. A dlaczego? Bo ta histeryczna reakcja, to bylo tylko zobrazowanie moich emocji. A nie faktyczna fizyczna reakcja. Bo kiedy juz cos jej bylo, to juz pewna siebie wkraczalam z imbirowka i przechodzilo w sekundzie. Nie zgadzasz sie? Sama piszesz, ze 'dzieci czesto choruja na emocjonalnosc swoich rodzicow' :). A ja bym dodala, ze w 99 procentach :).
data: 2007.10.16
autor: Jolik
Firanko, w smaku kwaśnym dodaję do klopsów baranich namoczoną bułkę, też trochę się rozłażą, może więcej mąki ziemniaczanej dasz? Ocet balsamiczny jest dobry do zapraw mięsnych, pani Ania go poleca zamiast cytrynki do golonek indyczych, czy pieczeni jagnięcej, pieczeni wołowej etc. A swoją drogą te twoje zmagania z teściami są zastanawiające i nie wiem gdzie leży problem. Dla mnie sprawa byłaby jasna, gdyby teściowa podkarmiała mi Małego jakimiś zakazanymi rzeczami...Nie możesz walnąć pięścią w stół, albo tam po prostu nie jeździć ? Jolik o co chodzi z tym jedzeniem sernika przez twoje dziecko i przechodzeniem nad tym do porządku? Czy to oznacza, że jeśli to olejecie, to Małej nic nie będzie ? Karkołomna teoria.. Ewo i Jacku, wczytajcie się w to, co napisała wam Marzenka i Firanka. Nie rozumiem jedynie tego, co piszecie, że żaden lekarz celiakli nie stwierdził, a jednak wskazaniem jest położenie jej do szpitala, kto chce ją zatem tam położyć ? zadzwońcie do pani Ani po prostu. Dzieci często chorują na emocjonalność swoich rodziców, wystarczy sobie to uświadomić i wziąć się za SIEBIE, dziecko wydobrzeje w oczach...))Ukłony
data: 2007.10.16
autor: Rene
Witam, mam prośbę do Joasi MamAsik lub Rene: czy możecie przesłać mi materiały dotyczące szczepień , jeśli takowe posiadacie? (m.rusiecka@gmail.com) Będę wdzięczna:) Firanko, ja też mam termin niedaleko święta niepodległości:) Pozdrawiam
data: 2007.10.16
autor: Marta R.
Firanko, na każdym pięterku jest tarasik z widokiem, taka chwila oddechu przed kolejną wspinaczką. Może im wyżej tym tarasy większe i widok piękniejszy. Nie dowiemy się jeśli nie sprawdzimy;) Pozdrawiam wszystkich, cmok dla dziewczyny z gór - specjalistki od widoków - czyli Karoliny:)
data: 2007.10.16
autor: Anita
Firanko każdy poziom ma swój taras i swój szczyt i swoje widoki - czemu nie cieszysz się tym co masz? No i jakie schody co? skup się kobito i jaki balsamiczny? Jak już to cytrynka...A święto niepodległości to piękna data i jaki mznak - czegoś Ci jeszcze trzeba? Wszystko masz tylko tak jakoś doceń bardziej:) Całusek wszstkim
data: 2007.10.16
autor: karolina
Jolik ja sie pytam, bo dopiero 1,5 miesiaca jestem na PP. I wole bez konsultacji na razie niczego nie gotowac. Wystarczyly mi przeboje po samowolce z grzanym piwem. Ale moze po prostu jeszcze nie czas na eksperymenty? A odnosnie meza, to umowilismy sie, ze od czasu do czasu ja gotuje tylko dla siebie i dla dzieci, a on robi cos dla siebie. Mysle, ze tego gotowania troche mu brakuje i to, ze nie moze (nie che wg. PP)dla nas cos upichcic tez mu sie nie podoba, ale do tego to juz sie nie przyzna. Swoja droga jak wszedl wczoraj do domu to oznajmil, ze juz na klatce schodowej zapachy jak w chinskiej restauracji:) Uwazam, ze to komplement:)
A co do emocji... Mam kolezanke, cierpiaca na depresje. Cala swoja agresje wypiera. W zwiazku z tym wraca do niej nie tylko poprzez krzywde jaka sama sobie robi, ale tez np. zostala napadnieta ostatnio. Sila naszych nieprzerobionych emocji jest naprawde ogromna. Moim zdaniem nie wolno jej lekcewazyc. Pozdrawiam porannie
data: 2007.10.16
autor: Magda z Aachen
Ewo ja jeszcze też w sprawie glutenu, powiedziałaś że Mała ma 2 latka i waży 10 kg wg mnie to nie jest mało! Sugerowałaś kiedyś że masz duże problemy z synem - może warto przyjrzeć się nie dzieciom LECZ SOBIE. Zastanawiałam się pół niedzieli czemu problemem są dzieci a nie TY? Panicznie szukasz przyczyny na zewnątrz, łapiesz sie wszystkiego. Może warto DAC SOBIE ODPOCZĄĆ, ODETCHNĄĆ, ZAMKNĄĆ NEUROTYZM i zastanowić się co ta choroba córki ma ci pokazać, co ty w sobie masz zmienić żeby było lepiej? Może okaże się że to emocje. mam wrażenie ze słuchasz ale NIE SŁYSZYSZ! A na pewno to lekcja pokory. 2,5 roku na pp powinno dawać jakieś zmiany na lepsze no chyba że ktoś zaśrubował się lub jest antytalentem kulinarnym do potęgi. Może wyda ci sie okrutne ale to co napisałam - ja tak czuję. ***Anitko do termosu jeszcze wzorem Magdy C warto na wesele wziąć imbirówke która "przepchnie to wszystko".Pamietajcie mamy sie cieszyć że nas zapraszają! *** Dla tych co bardzo chcieli wiedzieć - mogę urodzic po święcie niepodległości. To znaczy że jest "z górki" (albo pod zależy jak patrzę. ***Wczoraj była baraninka ale trzeba mi rady bo dla syna klopsy sie dobrze kulały a w wodzie sie rozlaaazły na 0,5 kg miesa dałam jedno jajo (z mięchem indyczym starcza ale ono jest kleiste i woda tworzy galaretkę a baraninka nie). To co więcej jaj?mąki? Dałam też 2 łyżeczki balsamicznego. Mały kaszle dalej więc myślę że coś knocę w jedzeniu a poza tym jesienne śliwki i brzoskwinie z ogrodu teściów i przedszkole zrobiły swoje. To pp jak cebula "ma warstwy" niby łatwo otworzyc książkę i ugotować ale potem zaczynaja sie schody. Czekam ciągle czy na szczycie jest taras z którego jest widok ale czy pp ma "szczyt z tarasem". Pozdrawiam
data: 2007.10.15
autor: Firanka
Mamo Asik dzięki za odpowiedź! W rękawiczkach kochana to ja już dobre parę lat wszystko robię:) i tak się zastanawiałam czy to nie na nie się już czasami uczuliłam.A te warzywka to na pewno seler a co jeszcze?
data: 2007.10.15
autor: katarzynka 78
Pani Urszulo! Jechać na weselisko i dobrze się bawić.2 miesiące temu byłam też na takiej imprezie i ok. 19 zjadłam swoje żarełko-kasza,gulasz wołowy i warzywka jang i...całą noc nic nie zjadałam,wódeczkę piłam tylko ciepłą nie popijałam niczym,w samochodzie miałam termos z TLI,bawiłam się do 5 nad ranem:)jak wstałam kafffka z przyprawami i owsianka i nic mnie nie bolało oprócz nóżek biednych hihihi:)I oczywiście NIKT nie zauważył,że nic nie zjadłam weselnego,każdy z biesiadników był zaaferowany swoim talerzem tak więc zabawa,radość i zabawa!powodzenia!
data: 2007.10.15
autor: katarzynka 78
Pani Urszulo, mam za sobą kilka różnych imprez, obyło się bez sensacji a więc mogę polecić to i owo. Przed wyjazdem na wesle najeść się swojego jedzonka, do syta:) Zaopatrzyć się w termos z kawą i herbatą i pieprz ziołowy i w drogę:) A tam na miejscu bawić się dobrze, nie projektować czarnych scenariuszy, jeść to co ciepłe, "pieprzyć" co się da i nie wyskakiwać w samej kiecce na dwór. Toasty wznosić - jak przystało - czystą weselną wódką [może sie uda taką nie z lodówki;](nic to przy imbirówce hehe) i będzie ok. Polecam z archiwum wesoły weselny post Eli Marcelowej :)
data: 2007.10.15
autor: Anita
Karlo z Łodzi, właśnie kilka postów poniżej jest ów przepis, podany przez panią Martę R. Zrobiłam w weekend, polecam :)
data: 2007.10.15
autor: Anita
czy ktoś zdradzi mi przepis na słynne zrazy indycze w porach? pozdrawiam słonecznie
data: 2007.10.15
autor: karla łódź
Hej Katarzynko, może to co masz na dłoniach to plony z wiosny, błędy popełnione w tamtym okresie, a może coś w menu nie gra jeszcze teraz? Jesień to jednocześnie aktywność płuc (a płuca to przecież też skóra), więc trzeba płuca wzmacniać, trzeba się trzymać ciepło; a z drugiej strony nisza energetyczna wątroby - czyli wychodzi jej osłabianie wiosną. Płucz dłonie w ostrożeniu mimo swędzenia, na zmianę z krochmalem, potem smaruj może Lipikarem, bo on ładnie koi świąd, przynajmniej przez jakiś czas. Tak smarowałam dziewczyny. No i doprowadzaj się do porządku, sprawdź raz jeszcze które z tych warzyw, co się je ciężko obiera, są wychładzające i wyrzuć je z gara. No i skoro na zewnątrz przydają się już rękawice, to i może gumowe w kuchni sie przydadzą. :) * Kamilo, Aniu z Mainz, pamiętacie co było wiosną, a nawet całkiem niedawno - stres, stres, stres. A nawet teraz za dużo myślicie. No to wątroba nie daje rady, a za karę dostają i inne narządy. Chyba musicie wszystko powoli, bez nadmiernego zastanawiania się czy myślenia (a już na pewno bez złych myśli i negatywnego projektowania) i regenerować się, regenerować. My Mamy, przy osłabionych różnymi czynnikami dzieciach, na ich regenerację musimy czekać rok, półtora, a i potem trzymać je krótko. A przecież młode organizmy regenerują się szybciej. Więc skoro musicie się regenerować w dorosłej rzeczywistości, to włączacie pełną świadomość i 100% luzu i powolutku wasze wnętrza zaczną trybić. Czego wam życzę.
data: 2007.10.15
autor: Joanna - MamAsik
Ewo i Jacku, jeśli jesteście na pp od 2,5 roku a wasza córeczka ma objawy nietolerancji glutenu (przypuszczam, że są to bóle brzuszka, luźne stolce, brak strawienia niektórych potraw itp), dlaczego chcecie potwierdzać SKUTKI a nie szukacie PRZYCZYNY tej sytuacji? Przecież to, że Wasza Córeczka jest chora to SKUTEK, należałoby poszukać PRZYCZYNY (są opisane w książkach pani Ani). Na pewno serwowane propozycje lekarzy w tym biopsja jelitowa i pobyt w szpitalu to trauma dla małego dziecka na całe życie. Cena jest zbyt wysoka. Może konsultacje u Pani Ani - prawdziwej skarbnicy wiedzy, podczas których na pewno dowiecie się, gdzie popełniacie błędy? Dziecko jest w nierównowadze spowodowanej czymś konkretnym: niewłaściwym jedzeniem, jakieś błędy i grzeszki zdarzają się przecież, w tym Kwaśne Zimne i Surowe zawsze prowadzą do takich objawów. może słodycze?może owocki? świeży chlebek? może brak miksowanego pożywienia, a może nadmiar EMOCJI, o których my rodzice łatwo zapominamy, a na które Dzieci są bardzo wrażliwe...Wy jako RODZICE musicie TO wiedzieć i poszukać przyczyny, zwłaszcza jeśli jesteście na pp. Po za tym, istnieją inne sposoby sprawdzenia, czy to nadwrażliwość na gluten np.: dieta eliminacyjna, testy alergiczne z krwi na reakcję opóźnioną (na reakcję natychmiastową u mojej córki nic nie pokazały, a tylko te są refundowane przez NFZ). Ale nawet jeśli zostanie to potwierdzone, to co dalej? Medycyna konwencjonalna proponuje leki plus dietę bezglutenową na całe życie. Ja nie wyobrażałam sobie takiego żywienia dla mojej córki i stąd poszukiwałam dalej, aż trafiłam na pp. Znalazłam PRZYCZYNY takiego stanu zdrowia i powolutku doprowadzam córkę do stanu równowagi. Dodatkowo musimy pamiętać, że bóle brzuszka i biegunki charakterystyczne dla celiakii mogą oznaczać również inne choroby. Takie właśnie objawy miała moja młodsza córeczka Pola-15 miesięcy, a spowodowała to kandydoza..., której mam zamiar się pozbyć żelazną dyscypliną żywieniową wg pp. Decyzja oczywiście należy do Was i Wy jako Rodzice na pewno podejmiecie słuszną decyzję, bo wiecie, co dla waszego dziecka jest najlepsze. Tego Wam życzę i pozdrawiam serdecznie.
data: 2007.10.15
autor: Marzena z Lubina
Kamilo, jako że my tak podobne:), to napiszę, że ja nie miesiączkuję od dawna w ogóle, ale mam podobny problem. Zwłaszcza ostatnie dwa tygodnie to kiepski czas. Przez dwa dni jadłam dość dużo chleba, bo musiałam wyjechać, a po powrocie znów tylko ciepłe rzeczy i zaczęły się mega wzdęcia, niestrawność. Przed wyjazdem też nie było super, ale teraz wzdęcia trwały bity tydzień, nim mogłam zjeść czegoś więcej niż parę łyżek zupy. I mimo, że tak mało jadłam, to 2kg mi przybyło. No i podejrzewam, że to musi być gromadzący się wewnątrz śluz, ale to tylko moje przypuszczenia. I próbuję też dojść do normy, ale jest ciężko. Jem troszkę 3 razy dziennie i też mojemu brzuchowi daleko do płaskości. Nóg nie mam tak opuchniętych teraz jak Ty, ale mam "ciężkie" i trochę opuchnięte są. Ale zdarzały mi się kiedyś takie dni, że nogi miałam 2 razy szersze niż normalnie...Myślę, że duży wpływ ma na to wątroba, bo mam teraz znów skórę na dłoniach bardziej suchą, no i te opuchlizny, wzdęcia, senność. Kamilo, wydaje mi się, że po prostu jesteśmy wymęczone. Pani Aniu, co Pani o tym myśli? Ja siedzę w domu, jem i gotuję i to nawet dla całej rodziny, bo mama pracuje, tata zajęty, brat leży, bo miał operację na więzadła i potrzebuje 6 tygodni leżenia. Nie wiem, czy z kolei się tym nie przemęczam, ale tak się złożyło. Wiem, że miałam nie szukać pracy, ale okazuje się, że może dostanę propozycję pracy. Jeśli tak, to będzie związane wiadomo z wysiłkiem no i wczesnym wstawaniem, dojazdami, bo to by było w Komornikach, znalezieniem pokoju itp. itd. I nie wiem, czy jestem na to gotowa, czy nie lepiej odmówić w razie czego i się w domu doprowadzić do porządku. Tyle że w domu jestem już od kwietnia, z przerwami na pracę mgr, egzaminy i wakacje w Kijowie u siostry, jem tylko PP, tylko na ciepło (kanapki były tylko ostatnio), ćwiczę, no i nie jest za ciekawie. Już się zastanawiam, czy może zmiana otoczenia i praca by mi dobrze mi zrobiły, ale może za dużo myślę...Ależ się rozpisałam. Cieszę się, że będę w przyszły weekend na kursie, mam nadzieję, że gdzieś jakieś klapki się mi jeszcze otworzą:) Pozdrawiam wszystkich! P.S. Kostko, wołowina oczywiście w smaku słodkim:))
data: 2007.10.15
autor: Anna z Mainz
ja do naszej Joasi-MamAsik:) Wiem że twoje dziewczyny miały problemy skórne.ja prawie całe życie się z tym borykałam.Na pp jestem już od roku i nie wiem co się stało,dostałam jakiejś egzemy na dłoniach i nie wiem co to?Takie suche swedzące place(najpierw drobne bąbelki potem to wysycha) Ostrożeń zaostrza jeszcze te zmiany.Swędzi i piecze.Co zaproponowałabyś mi do smarowania?Czym smarowałaś swoje maludy? Na co uważać w naszym jedzeniu?Przecież kwaśnego,surowego i zimnego od roku w ustach nie miałam...Nawet warzyw na zupę nie mogę obrać bo bąble wyskakują momentalnie.A tak poza tymmm...to u mnie wsio ok:))pozdrowionka
data: 2007.10.15
autor: katarzynka 78
Wrocilo dziecko do domu, je pysznosci wedlugo pp, spi nawet czasem po 15 godzin dziennie...I troche sie zaczelam denerwowac, ze mi sie przytylo. Ale z kazdym dniem widze, ze to nie przytylam, ale spuchnelam jak bania!Dziewczyny, czy wam sie to kiedys zdazylo. Dzisiaj dostalam miesiaczke, i jestem w takim stanie ze nie moge chodzic bo nogi mam tak spochniete ze bola...Nic nie rozumiem. Nie pije alkoholu, i jem tylko pp. Czuje sie jak nadmuchana. Juz zapomnialam co to plaski brzuch. Sprecyzuje tylko, ze to raczej nie z powodu okresu, bo miesiaczkuje od jakis 13 lat i nigdy mi sie to nie przytrafilo. Jestem strasznie wystraszona i wydaje mi sie ze to moze byc jakas choroba. Co wy na to?
data: 2007.10.15
autor: Kamila z Londynu
Pierwszy raz robiłam dziś gulasz wołowy do pierogów ruskich. Robiłam z "palcem na przepisie" i dopiero po dodaniu składników zastanowiło mnie, że wołowina jest w nim w smaku słonym. Podejrzewam, że to błąd, i w takim razie wychodzi, że wołowinę trzeba dodać wcześniej, ale może się mylę?
data: 2007.10.14
autor: Kostka
Magkar, zobacz sobie pierwsze strony archiwum, a wszytko a propos istnienia forum i jego początków stanie się jasne. A co do nasion... Same koncentraty energetyczne. Też je jadałam, w ilości hurtowej i wiem, że się dla mnie skończyły, podobnie jak kwaśne jabłka. Czy się skończą i twoim menu to się okaże, pewnie będzie potrzebne doświadczenie osobiste różnic w samopoczuciu.
data: 2007.10.14
autor: Joanna - MamAsik
Witam wieczorową porą. Ja równiez z pytaniem...mianowicie w jakiej postaci można jeść nasiona i orzechy...na surowo odpada, w owsiance tez...Do czego można je dodawać i które orzechy sa najbardziej wskazane, a które niekoniecznie? Bardzo lubię zarówno nasiona jak i orzechy i chciałabym wiedzieć jak mogę z nich korzystać stosując się do diety PP.Dzięki za odpowiedź:)
data: 2007.10.14
autor: magkar
Barbo. Niechcacy czasem sie gotuje to co jest ci potrzebne :),a jak bedzie ci zle po tym rosole to go rozciencz i bedzie dobry ( mniej intensywny ).* Urszulo, biale pieczywo na pp? To chyba jak juz bez jedzenia potrafisz utrzymac wysoka swiadomosc, ale proponuje raczej z maki zytniej z przenna. Ono nie jest biale. Co do wesela. Niedawno bylam. Wiec, jedz co ci smakuje (poproboj wszystkiego po trochu), duzo tancz (zamiast ostrego), baw sie dobrze i zadnych wyrzutow sumienia. Np. moje dziecko (uczulone na wszystko co z mleka) jadlo dzis sernik. I nic jej nie bedzie jesli oboje z mezem przejdziemy nad tym do porzadku :).* Magdo z Aachen. Moj maz twierdzi, ze niedlugo sie zmienimy w chinczykow z powodu kurkumy. Musialabys zobaczyc pierogi, ktore dzis robilismy :). Kochana, co wolisz, marudzenie p. Jang i zolty ryz czy czasem odpuscic kurkume i cieszyc sie Jego lepszym humorem? Twoj wybor, twoja swiadomosc, a ze on mysli inaczej... P. Ania dobrze powiedziala. Kazdy ma mola ktory go gryzie ale to inna para kaloszy. Oczywiscie jak to u mnie cytat niedoslowny :). I jeszcze a'propos reszty: smakuje? samopoczucie dobre po tym? To nie pytaj tylko rob z usmiechem na ustach.
data: 2007.10.14
autor: Jolik
Witam wszystkich niedzielnie. Jako, ze wyslalam rodzinke do lasu, to mam czas na pomyslenie o menu na ten tydzien i stad tez pytania. Po pierwsze, maz sie troche buntuje, ze ten ryz jest ciagle zolty, czy mozna od czasu do czasu ugotowac go bez kurkumy? Po drugie czy jest dopuszczalna lazania w skladzie: makaron na lazanie, nasz sos beszamelowy, mieso mielone wolowe, przyprawione jak na klopsiki, ale juz bez bulki oczywiscie.
Trzecie pytanie: Czy jest dobrze zrownowazona salatka: kukurydza, ryz, tunczyk , sol, cytryna, szczypta kurkumy, moze jeszcze tymianku?, olej, pieprz?
Czwarte pytanie: czy do krokietow z ziemniaki dodac maki ziemniaczanej jesli nie chca nijak byc zwiezle, czy moze jednak pszennej?
Duzo tych pytan, wiem. Ale mam nadzieje, ze znajdzie sie ktos kompetentny, aby to ocenic. A moze komus sie przdadza, po poprawkach, moje pomysly. I jeszcze jedno pytanie, obiecuje ostatnie, tym razem chyba tylko do P. Ani: czy mozna raz dziennie pic hernate czarna, z miodem, kwiatami jasminu (chinskimi) i szczypta imbiru? Czy bedzie ona wychladzajaca? Oczywiscie nie zamiast TLI, tylko jako dodatek, zamiast wody z miadem i imbirem.
Pozdrawiam wszystkich b. serdecznie
data: 2007.10.14
autor: Magda z Aachen
Dziękuję za dobre rady mające na celu polepszenie stanu mojej wątroby. Orzechów już nie jem, chleb z nasionami zmieniłam na białe pieczywo, owsianka z kurkumą zamiast orzechów. Jest lepiej. Co do owsianki, to mam pytanie: czy w smaku słodkim można dodać też cynamon? I jeszcze jedno pytanie. Za twa tygodnie jestem na weselu. Jak znam życie będzie rosół z kurczaków, schabowe itp. i nic przygotowanego wg zasady PP. Jak postępujecie na takich uroczystościach? Czy tylko patrzycie na jedzenie, czy można coś ...skubnąć??
data: 2007.10.14
autor: Urszula
Mamoo, dziecko kakao nie powinno dostać nigdy. Jeżeli jedzeniem utrzymujesz dziecko w równowadze z konkretnej przyczyny, to kakao z tej równowagi może je wybić. Do picia kawa zbożowa i herbatka TLACI, a z kakaowych smaków to czasem kulka.
data: 2007.10.14
autor: Joanna - MamAsik
Witajcie! Czy rosół na jesienne smutki, gotowany niechcący przez przez 12 godzin nadaje się tylko do wylania? Jak wystygł to w słoiczkach zrobiła się z niego galaretka...
data: 2007.10.14
autor: BARBO
Marzeno z Lubina.Dzięki serdeczne za Twoją odpowiedz na nasze pytanie.Nasz problem polega na tym,że jesteśmy na jedzeniu w.g.PP od 2,5 roku.O celiakie jest podejrzana nasza 2-letnia córeczka.Nie jest to stwierdzone przez lekarza,to tylko nasze podejrzenia.Niestety żeby to stwierdzić,chcą małą położyć do szpitala na 3 dni i zaserwować biopsję jelitową.Szukamy namiaru na jakiegoś ludzkiego lekarza (najlepiej z Wrocławia)który mógłby nam pomóc i doradzić.Może ktoś z forumowiczów zna gastroeuterologa mającego coś wspólnego z PP.Z góry dziekujemy.Pozdrowienia dla Firanki i p.Ani.
data: 2007.10.14
autor: Ewa i Jacek
Od kiedy dziecko może dostać gotowane kakao? Pozdrawiam!
data: 2007.10.13
autor: mamaa
Do Kaczorka - na forum nikt nie poda ci przepisów - w archiwum moim ulubionym postem np o drugich śniadankach jest Grażynki z Lubonia. Poza tym wg PP możesz gotowac wg kilku książek - troche niejasno napisałaś bo pani Ania w II książce (FZ) napisała cały rozdział dla młodych mam i żywieniu maluszków wlaśnie od 6 miesiąca - więc polecam lekturę i życzę milego grzebania w archiwum. ***Całuski dla Gosi z MArgonina.*** Pani Aniu gotuję, jem i śpie jak w Wąsowie. Żeby do pionu siebie doprowadzić a potem całą rodzinkę.
data: 2007.10.13
autor: Firanka
Proponuję uciąć dyskusję na temat A.Samsona, bo nie taka była jej intencja. Kiedy ludziom włącza się stara świadomość, lepiej nie dyskutować, to wiemy przecież wszyscy. A pisanie o jego książkach, że są genialne i zawierają wiele mądrości to przecież nic innego jak promocja. Nie nam oceniać czyjeś postępowanie... Na koniec jakże prawdziwy cytat o rodzicach: „Nie bronią swoich dzieci przed chorym systemem. Na wywiadówkach potulnie siadają w ławkach. Słuchają wyroków wydawanych na swoje dzieci. Wstydzą się ich. Krzyczą na dzieci, bo usłyszeli od niedouczonej nauczycielki jakąś krytykę. A to właśnie im powinni ufać najbardziej”.*** P.Bożeno, proszę przemyśleć kwestię powściągliwości w bardziej ogólnym sensie. Ukłony
data: 2007.10.13
autor: Rene
Kochani. Od kiedy zaczęło funkcjonowac forum-ciekawi mnie ile lat juz tworzycie tak zgrana grupkę PPowiczów? No i jak to wszystko sie zaczęło?Jesli ktos będzie miał chwilke na naskrobanie paru słów to będę wdzieczna.Pozdrawiam:)
data: 2007.10.13
autor: magkar
P. Joanno kajam się i pozdrawiam w ten sobotni dzionek . Zaraz jadę odwiedzić moją 100letnią babcię.Znajdę się w innym świecie.
data: 2007.10.13
autor: Bożena K.
Karin, najpierw proponuję - po prostu wrzuć w wyszukiwarkę hasło: "owsianka" a uzyskasz pełne spektrum informacji na ten temat. Takie szperanie w archiwum oczywiście nie jest proste, wymaga myślenia i czujności i - to pewne - wymaga też trochę czasu, ale naprawdę się opłaca! Proporcje musisz odnaleźć sama, bo ilość dodawanych przypraw zależeć będzie od stopnia w jakim możesz je przyswajać. To że jesteś na dobrym tropie poznasz po tym że owsianka po prostu będzie Ci smakować. Poza tym - w trakcie dobierania proporcji szczególnie polecam post pani Ani z 2005.10.12. Pozdrawiam,
data: 2007.10.13
autor: Darek
co do Pana Samsona jeszcze - zobaczcie super przykład dla nas wszystkich... Nie ma złych słów i czynów są tylko źle użyte słowa i czyny - to po pierwsze, po drugie świadomość, po trzecie ego... Nie akceptuję tego w jaki sposób wykorzystał ostatecznie swoją wiedzę Pan Samson ale jednocześnie jako osoba świadoma wiem że ma on swoją drogę i swoje sprawy na tej drodze do załatwienia więc nie oceniam ani znaczenia jego osoby ani czynu... Jak mówi Pani Ania - wszystko jest po coś...Ukłony jesienne;)
data: 2007.10.13
autor: karolina
Na balkon to raczej dziecka bym nie wystawila. A co do komentarzy, to na szczescie w Niemczech sa one duzo rzadsze niz w Polsce. Ale jak jestesmy na wakacjach, to naslucham sie, naslucham. Pozdrawiam porannie
data: 2007.10.13
autor: Magda z Aachen
witam serdecznie forumowiczów. wspaniale was sie czyta i wasze rady stosuje w kuchni :)
mam prośbę czy ktoś z was może mi podać przepis i proporcje na owsianke z płatków owsianych z cynamonem? z góry bardzo dziękuje i pozdrawiam.
data: 2007.10.13
autor: karin
Wiem, ze p. Samson wykorzystal swoja wiedze w sposob, ktory oburza kazdego rodzica, ale wlasnie to, ze potrafil ja wykorzystac az w taki sposob niestety swiadczy o tym, ze byla ona doglebna i prawdziwa w odniesieniu do dzieci. A tak nawiasem mowiac mam taka ukochana ksiazeczke pt. "No cos ty, Tata". Tam nie pisze co robic, ale czego unikac. Autora nie pamietam. Jak ja znow wypozycze z biblioteki, to podam, bo choc starej daty, to wg mnie autorowi nalezy sie nobel za zrozumienie uczuc dziecka i umiejetnosc przekazania swojej wiedzy rodzicom. Czesto do niej wracam, bo jest krociutka, malutka, tresciwa, dobrze sie czyta i za kazdym razem odkrywam cos nowego. Maly przyklad: dziecko wystawione na balkon, zamkniete drzwi, dziecko sie dobija, wola mame, placze. Pod balkonem tlumek gapiow. Ktos mowi 'ja to bym przylal i bylby spokoj'. Jakas pani 'oj panie, przylac to przylac, ale jak ta matka umie tak nie slyszec tego wolania?' No coment's.
data: 2007.10.12
autor: Jolik
Pani Heleno, a wczoraj na czwartkowym było właśnie o tych roladkach, więc pewnie wielu je przetestuje. :) Może dotrze pani na przedświąteczny czwartek? I serdecznie pozdrawiam, bo przez Rene mam do pani słabość. * Pani Bożeno, a może bez "wkurzania" na forum? Troszkę powściągliwiej, bo to słowo z kategorii złych, a słowa mają swoją moc.
data: 2007.10.12
autor: Joanna - MamAsik
KOchana Pani Marto M. Dziękuję za przepis na roladki z indyka z porem i szynką, bo przyznam się, że mnie zainteresowały, jutro będzie pierwsze podejście.Na jesienne dni, faktycznie najlepszy jest rosół i dobra kawa.
Nie wyobrażam sobie życia bez kuchni pp.Szkoda, że tak późno natrafiłam na takie kapitalne odkrycie, które mamy w zasięgu ręki i własnego wyboru. Nawet nie potrzeba wielkich starań, troszkę przypraw, wiedzy i lepiej się żyje,,,, naprawdę.Pozdrawiam wszystkich entuzjastów i życzę doskonałości w pojmowaniu trudnej filozofii zdrowia i życia.
data: 2007.10.12
autor: Helena z Bierzglinka
P. Anito napisałam niestety , bo strasznie się zdziwiłam . Zawsze byłam przekonana , że mój stary rosół ,też niczego sobie był .A On , tzn . syn to nie zawsze taki łaskaw . Schował mi ostatnio kayenn. Ale mnie wkurzył. To w odwecie , bo czasem się przesypie gdzie niegdzie. Z tą przyprawą należy naprawdę ;ostro " uważać. No , ale byłam sprytniejsza . Kupiłam dodatkowe i sobie ukryłam . A starą i tak oddał .Na razie i niech tak zostanie ,ja mam ostatnie słowo.Pozdrawiam wieczornie.
data: 2007.10.12
autor: Bożena K.
Ja napisałam o książce pana Samsona, a propos dzieciaków i budy, ale nie chciałam nikogo oburzać, urazić czy poruszyć ponieważ pana znikąd nie kojarzyłam. Teraz nabrałam podejrzeń, że to może o "to" chodzi. No cóż. Różnie to ludzie mają przetarte. Skrzywienie nie wyklucza talentu. Nie nam oceniać... Ukłony
data: 2007.10.12
autor: Anita
Pani Bożenko, te cudne przyprawy swoje robią bez "niestety" :) Pozdrawiam
data: 2007.10.12
autor: Anita
przeczytałam wszystkie posty ale nie doczytałam się promowania Andrzeja Samsona nawet między wierszami.Korzystamy z jego wiedzy i napewno jest nam niewymownie przykro że wykorzystał ją do celów niedopuszczalnych, chyba poniósł za to karę.Podobno takie skłonności występują w co 5 rodzinie w Polsce co oczywiście nie jest usprawiedliwieniem dla niego.
data: 2007.10.12
autor: ostróżka
Witajcie, bardzo żałuję, nie mogłam zjawić się na spotkaniu czwartkowym i czuje mały niedosyt. Ale może za miesiąc mąż i babcia bedą mogli. Męczy mnie też sprawa nazwiska Samsona, pojawiająca sie na forum. Książki mam w bibloteczce, sa genialne, ale postać autora z treściami jest dla mnie niespójna. Nie wyrzucę tych książek, bo mają wiele mądrości, ale uważam że nie można, nie wolno (!!! )promować tego pana, nawet jeśli to tylko poprzez książki.
Pozdrawiam
data: 2007.10.12
autor: Alicja z P.
Kobitki my tu często na naszych Panów narzekamy, że tak ciężko ich przerobić i przekonać - a oni czasami potrafią zadziwić. Mój mąż na ostatniej wizycie u Babci wprawił mnie w osłupienie. Babcia zaczęła proponować naszemu 1,5 rocznemu Maluchowi a to czekoladkę, a to bułeczkę z masłem, a to mleczko, a to jabłuszko na co ja z uporem maniaka powtarzałam, że nie dziękujemy, bo nasz syn takich specjałów nie jada. Na widok termosu z herbatką oburzyła się już na poważnie i w końcu stanowczym tonem zapytała mojego męża,jak nazywa się lekarz, który prowadzi nasze dziecko (gotowa była do niego zaraz dzwonić :))na co mój mąż ze stoickim spokojem odpowiedział: "lekarz ten Babciu nazywa się zdrowy rozsądek"...i jak ich nie kochać?!
pozdrowienia dla wszystkich
data: 2007.10.12
autor: Ania M z Rudy Śląskiej
P. Marto super ten przepis .Bardzo , bardzo dziękuję .Na kanapki mi się też przyda . Bo te kanapki , to mi w całym jadłospisie robią pod górkę .Pozdrawiam.
data: 2007.10.12
autor: Bożena K
Pani Bożeno, proszę bardzo: pół kilograma piersi z indyka pokroić na duże kotlety, rozbić cienko, włożyć do zaprawy tradycyjnej. Przygotować 30 dag szynki najlepszej jakości (dębowa np) w cieniuteńkich plasterkach. Białe części 4-5 porów w półplasterkach dusić pod przykryciem na oleju z pieprzem, solą i cytryną (1 łyżeczka). Mnie się jeszcze tak odruchowo dodało kurkumy, ale w notatkach nie miałam. Rozłożyć kotlety, na to plasterek szynki, na to por, zawinąć i spiąć wykałaczkami jak zrazy, obtoczyć w panierce: jajko, bułka tarta i smażyć na oleju ze wszystkich stron. Wyglądają jak dewolaje i są pyszne. Zostało mi sporo farszu, ale jest bardzo dobry samodzielnie, na kanapki albo grzanki. Myślę, że pasowałby też jako wypełnienie bezcukrowych babeczek w wersji wytrawnej albo pierożków czy rogalików. W Wąsowie tych zrazów nie robiliśmy, Pani Ania jedynie podała przepis, więc nie wiedziałam jakiego efektu się spodziewać, ale warto było spróbować. Polecam. No i jak już pisałam, fajne są w plasterki na zimno, ale prosto z patelni najlepsze oczywiście. Pozdrowienia
data: 2007.10.12
autor: Marta R.
Oj niestety nie udało mi się dotrzeć na czwartkowe spotkanie, mąż nawalił, niania chora i w ogóle to dzieciaki okropne - ale chociaż znalazłam poszukiwane od miesiąca kluczyki do samochodu. Pani Aniu,, nie podziękowałam jeszcze za telefoniczne konsultacje, mały już zdrowy i w pełni gotowy do zamęczenia mnie. Żeby się nie stresować i nie nakręcać to schowałam swoje słuchawki głeboko i pomimo tego, że coś mu tam grało w płucach dalej robiłam swoje - na szczęście mąż "musiał' wyjechać pilnie (jak zwykle, kiedy w domu dzieci chorują) i myślę, że ten spokój mnie uratował, bo najgorsze co może być, to presja rodziny. Człowiek sam i wszyscy na niego, że męczę dzieci, że je wykończę i za późno podam leki. Uf, dobrze,że już minęło. Tymek do przedszkola zabiera termosik i śniadanko z cukierkiem owsianym. Robi to bardzo chętnie i jak się dowiedziałam, to dzieci mu tego zazdroszczą! Ciągle myślę, co z wykombinować z obiadami, bo pomidorówka z makaronem na kurczaku to standard. Ale na pewno i ten problem rozwiążę, w końcu dla chcącego zawsze znajdzie się jakaś podpowiedź. Pozdrawiam zabiegane mamy, które również przerabiają problemy z teściowymi, swoimi mamami i mężami.Dobrze jest pomyśleć, że nie jesteśmy same.
data: 2007.10.12
autor: Gosia z Marg.
Pani Danko, ciesieltwo jest dla wszystkich ale nie dla każdego. Ciekawe jakie potrawy pani gotowała przed tym rosołem i który przepis na rosół pani wybrała. Bo to wszystko ma znaczenie. * Pani mamo Kaczorek, proszę zajrzeć do archiwum, wprowadzałam po karmieniu pierią dziecku pokarmy, jest o tym na forum, jest w książkach. Ja przetrawiłam na potrzeby małej propozycje pani Ani z książek, dołączyłam do tego matczyną intuicję i powoli pięknie nam się to ułożyło. * Pani Olu, gęste zupy wchodzą lepiej, i spokojnie mogą być gęste. Z tym żółtkiem to też nie jest raczej zły pomysł, bo to słodkie, a słodkie można po każdym smaku, więc nawet równowaga pewnie w miarę zachowana. :) A jak do zabaw z dziećmi dołączy się gotowanie to już w ogóle nie ma czasu na nudę, co? A próbowała pani zrobić wersję TLACI tymianek, lukrecja, anyż, cynamon, imbir? Ładniej pachnie. Pozdrawiam
data: 2007.10.12
autor: Joanna - MamAsik
Tak, Pani Danko, to żywienie JEST rewelacyjne dla każdego, kto jest gotowy, by wziąć odpowiedzialność za swoje życie i zdrowie we własne ręce. Jest to żywienie ZRÓWNOWAŻONE, a więc gotując wg PP doprowadzamy organizm do stanu równowagi - a o to chodzi. Równowaga, czyli wszystko w normie. Narządy zaczynają prawidłowo funkcjonować, wraca nam energia i chęć do życia. Jeśli coś było Pani po rosole, znaczy to, że źle go Pani zrównoważyła lub był nieodpowiedni dla Pani obecnej kondycji (np. zbyt intensywny). Ale to wszystko dokładnie jest wyjaśnione w książkach Pani Ani. Jeśli je Pani czytała, najwidoczniej konieczna jest powtórka, a jeśli zatrzymała się Pani na przepisach, niezbędne jest zapoznanie się z ich treściami, by pojąć całość procesu, który zachodzi w naszych garach. Pozdrawiam i życzę dobrych decyzji
data: 2007.10.12
autor: Jagoda
Przez jakiś czas gotowałam po "ciesielsku", wiele potraw bardzo mi smakuje, ale po rosole dostałam ataku trzustki. Czy to żywienie jest rzeczywiście tak rewelacyjne dla kazdego?
data: 2007.10.12
autor: Danka
Cześć wszystkim forumowiczom. Mam do Was pytanko. jestem mamą dwóch chłopców, starszy ma 3,5 roku a młodszy 6,5 miesiąca.Młodszy synek jest nadal karmiony piersią, ale czas i pora wprowadzić mu nowe posiłki. Czy jest może mama na forum która wprowadzała posiłki dla takiego malucha i czy przygotowywała je według PP, Czy macie może jakieś przepisy z których mogłabym skorzystać? Powiem tylko, że żywienie według PP trwa u nas od 2 m-cy.Widzę efekty i chciałabym żywić mojego małego synka też według PP. Mój starszy synek dość często mi się przeziębiał, teraz póki co się trzyma i jest ok. Proszę o odpowiedź.
data: 2007.10.12
autor: Kaczorek
A apropo's siedzenia w domu z dziećmi (ten temat gdzieś się tu przewijał), to po 2 latach "siedzenia" z moją starszą córą uświadomiłam sobie, że ona mnie bardzo wiele nauczyła, mianowicie o mnie samej, a uczy mnie (nadal!) cierpliwości, łagodności, trzeźwości myślenia w kryzysowych sytuacjach, sztuki negocjacji, choć czasem też muszę huknąć albo po prostu normalnie poprzekomarzać się, no i mogę wymieniać, ale po co. Myślę że gdy jakaś mama ma wątpliwości wracać do pracy czy nie, warto zastanowić się co nam samym siedzenie z dzieckiem daje, wykorzystać dziecko do własnego rozwoju. Bo jeżeli nudzimy się z własnymi dziećmi w domu, to po co się męczyć. Przecież nie tylko my jesteśmy dla naszych dzieci potrzebni, ale one są naszymi nauczycielami, trzeba tylko to dostrzec. Moja mała nakręca nasz cały rodzinny zegarek, z mężem nie nadążamy za nią, a chciałabym wreszcie kiedyś za nią nadążyć. Pamiętam moja kierowniczka kiedyś zapytała mnie (jednocześnie byłyśmy na macierzyńskim, ona wróciła po pół roku do pracy a ja na wychowawczy) czy nie nudzę się z dzieckiem w domu. Czułam się strasznie zażenowana, jakbym uosabiała jakiś gorszy gatunek. Ale nie było mi z tym źle, bo w duchu odpowiedziałam sobie NIEEEE!
data: 2007.10.12
autor: Ola
Mojej Beatce nadal nie "wchodzą" zupy nie zabielane jogurtem, ciężko z tym, muszę ją karmić. Ona nawet mówi że zupa jej smakuje, ale nie zje, coś jej nie pasuje a to już 6 tygodni minęło. Zupy wychodzą mi bardzo dobre, na prawdę. Ostatnio jednak odkryłam, że gdy zupa jest baaardzo gęsta, taka właściwie papka (ciapcialapcia:), to chętniej ją zjada i wydaje się że nie potrzebuje zabielania. Albo dodaję żółtko do zupy - rozgniatam w talerzu i zalewam zupą, wiem że to nie jest do końca ok, ale tak na razie, na okres przejściowy. I tej herbatki TLI- nie chce pić. Powącha, napije się łyka, powie że dobra ta herbatka i zostawia i parę godzin nie prosi o picie. A gdy dam "starą herbatkę" wypija cały kubek jednym tchem. Czasem jeszcze wypije owocowa z dodatkami jak jest w książce. O kawie z przyprawami nie będę wspominać. Ja jej wcale nie napastuje, tylko tłumacze na jej rozum, ale to nie pomaga - Beata przytakuje, owszem, wydaje się że akceptuje zmiany, a potem - opór. Miód tez jej nie odpowiada, ale w końcu ona ma uczulenie na pyłki traw, więc może instynktownie odrzuca miód, sama nie wiem. Na razie słodzę cukrem trzcinowym. No jakoś musimy sobie radzić, nie da się przecież przy dzieciach przejść na dietę z dnia na dzień, na hurrra!. Nieprawdaż? Czy to tylko mój 3,5 latek jest taki oporny? Nawet trudno mi na razie myśleć o dawaniu jej swojego prowiantu do przedszkola bo wszystko byłoby wylewane jak sądzę. Chociaż może źle rozumuję, może gdyby inne dzieci zainteresowały się jej jedzeniem coś by w niej drgnęło... Ostatnio generalnie ma mały apetyt, ale jest jakby przemieniona, taka ułożona po 6 tyg. bez żelków, po prostu jakby wszystko rozumie, nie ma agresji i rzucania się na podłogę, bo było już piekło ostatnio. Niektórzy mówią, że z powodu mięsa w diecie ludzie są agresywni (atawizmy i tak dalej, może coś w tym też jest bo zdaje się że dorośli wegetarianie są trochę tacy bez energii jakbym to łagodnie powiedziała), a to ten cukier! cukier! cukier!... No i włosy już 2 tygodnie nie myte i wcale się tego mycia nie domagają. Pozdrawiam
data: 2007.10.12
autor: Ola
Pani Aniu dziękuję za wskazówki co do mojego żywienia muszę bardziej pilnie od nowa zacząc czytanie książek ostatnio się w tym trochę zaniedbałam zaglądałam głównie do przepisów,co do tych palców o których Pani pisała to chyba mam przerąbane z potrójnym ogrzewaczem bo mój serdeczny palec na lewej ręcejest czerwony a skóra na nim napięta i taka pergaminowa jak zamoczę go w ciepłej wodzie w dodatku z proszkiem to puchnie i okropnie piecze.Postanowiłam że może będę ten palec moczyc w tym ostrożeniu.Przeczytałam w jednej książce że dolegliwości tego palca oznaczają że człowiekowi brak radości w życiu i nie umie się cieszyc.Ja osobiście uważam siebie za szczęśliwą osobę tylko ciągle o tym zapominam.Bardzo mi się podobało co Jolik napisała o tych mądrych zwierzętach "jak mu się łape utnie to się nauczy życ na trzech". Fajne to. Pozdrawiam Panią i wszystkich na forum i ciesielskim jedzeniu.
data: 2007.10.11
autor: ostróżka
Tak,Pani Marto T., Joanna ma rację. Telefony u Pani Ani na pewno się urywają, ale nie może to być la Pani hamulcem do działania, jeśli problem jest ważny. Ja zadzwoniłam do Pani Anny i rozmawiała ze mną tak, jak gdybym była jedyną dzwoniącą w tym dniu, a wiem, że na pewno tak nie było a i konsultacje ją tuz przedtem pochłaniały.Pozdrawiam
data: 2007.10.11
autor: Kamiczek z Ostrowa
P. Aniu byłam dziś w poradni alergologiczej Po roku czsu musiałam odnowić zaświadczenie . Poradnia też odnowiona. Cała w zieleni tonie. W duchu się uśmiałam ,bo przypomniał mi się fragment o zieleni.Że pierwszy atak alergi ,zazwyczaj po pobycie w zielonym terenie występuje ,a po rozmowie z p. doktor to już śladu po dobrym chumorze nie zostało.No po jej leczeniu nikt zdrowy jej gabinetu nie opuści .Ratuj się kto może.A taką miałam nadzieję , że coś drgnęło.
data: 2007.10.11
autor: Bożena K.
P. Marto nie zdradzi Pani tego przepisu? Z Wąsowa.Jeśli tak to z góry dziękuję.
data: 2007.10.11
autor: Bożena K.
P.Anito, taki mi się wydal bliski i znajomy ten Pani stan i ten ryk, że moim właśnie zamiarem było Panią trochę rozbawić tym postem o tfu! smarkach, i cieszę się, że się udało. Duża buźka.
data: 2007.10.11
autor: Ola
A. przeczytałm po cichu skład surówki Izy . Bo pani oceniła ,że słaba i licha ta surówka. Tylko ziemniaki marchewka i pietruszka. To mi uświadomiło , że od 8 miesięcy ,to jest w lodówce i na talerzach.A surówek wcale i ona o starym menu zupełnie zapomniała. No jak na trdycyjną surówkę to niedużo . Muszę wkroczyć z pomocą mojemu dziecku.I skomponuję piękną , ale niezdrową surówkę . Na 5 , a może i 6.Pozdrawiam
data: 2007.10.11
autor: Bożena K
P. Jolik ma Pani absolutną rację.A co do zwierząt, to nie mają tak łatwo .Często jednak z pomocy korzystać muszą Moje Maxisko tak się dwa razy pięknie uratowało imbirówką Raz zatruł się piłką ,której oczywiście troche zjadł.Gdybym mu wtedy nie pomogła, to by....A teraz jak usłyszy słowo imbirówka ,to zmyka czym prędzej. Taka zapłata. .A syn się nie zaprogramował . Na szczęście , bo dalej nie lubi surówek . Mimo, że mu trułam ,że musi, że zdrowe , dostanie anemii , wręcz wpychałam mu to na siłę .Nawet czasem tak mi zależało ,że próbowałam go przekupić kupnem zabawki . Tak mi zależało. I mimo,ze nie jadł, anemi nigdy nie miał . Więc coś w tym jest . Na szczęście .Pozdrawiam.A i bardzo mi było miło kiedyś , jak syn powiedział , że wreszcie mu rosół smakuje.Ach , te cudne przyprawy swoje niestety robią.Pycha.
data: 2007.10.11
autor: Bożena K
Pani Aniu, dziękuję za pomoc w odnalezieniu PIONU.Polcia już bryka i dokazuje. Po takiej wysokiej i długiej gorączce (od sobotniej nocy)jeszcze słabiutka, ale nóżki juz sie jej nie plączą, tak jak wczoraj,i czółko tez prawie normalne.a tak naprawdę to mi się poplątało, bo pewnie krócej by trwało to moje zmaganie z gorączką, gdyby nie zakręcenie.Dziękuję za moc Pani słów. pozdrawiam serdecznie i gorąco (bo było!!)
data: 2007.11.04
autor: Marzena z Lubina
Pani Marto T. może lepiej się nie tłumaczyć urywającymi telefonami u pani Ani skoro problem jest poważny? I zadzwonić? Pani Ania przecież na forum porad nie udziela.
data: 2007.10.11
autor: Joanna - MamAsik
A'propos proroctw, to ja sie zapomnialam podpisac :).*P. Bozeno, male dzieci nie lubia surowek, mleka, nie przyprawionych potraw ze sloiczkow zwlaszcza, czesto gesto owockow, mietki, meliski i innych takich :). Wypada ich po prostu sluchac, no chyba ze sa juz na tyle duze, ze moga byc zaprogramowane :), i uwielbiaja zywe kolory, tylko trzeba pozwolic im wybierac. A to trudne, bo potem jest: 'ci rodzice to wogole gustu nie maja'. A ja sie smieje, bo to ona sama tak sie ubrala :). I niech teraz sie uczy bronic swojego punktu widzenia, bo nie moze powiedziec 'mama kazala' :). A zarazki atakowalyby inne zwierzeta, tylko ze one sa za madre zeby sie tym przejmowac :). Jest im zle, to leza, sa glodne to poluja, utnie sie im lape, to naucza sie zyc na trzech. Nie rozpamietuja, nie rozdrabniaja sie, zyja chwila obecna. I za to je podziwiam, bo czy czlowiek nie do takiego wlasnie podejscia do zycia dazy?
data: 2007.10.11
autor: Jolik
Hmm... Na szczescie moje ego jest tak spiace, ze mruknelo tylko 'milo sie czyta takie wypowiedzi p. Ani' :). Ale w jednym mu sie poddam, godzinka drzemki przed pojsciem do przedszkola i tylko dlatego sie poddam, ze swiadomosc zdecydowanie mu przytakuje i rozne organy tez :). Pelna harmonia :).
data: 2007.10.11
autor: Jolik
Pani Aniu, ja indyka na święta baaaardzo chętnie, ale kto go zje? Nas dwoje i dzidziulek - możemy nie dać rady:)) No chyba, że rodzinka wpadnie zapoznać się z dzieckiem. Albo zrobię udziec lub golonki z nadzieniem dookoła, też powinno być pysznie. Ale obiecuję, że nie poprzestanę na jajecznicy:) A wczoraj zrobiłam zrazy indycze z porami, z przepisu z Wąsowa. Mmmmmmm... Idę sobie skubnąć na zimno do chleba, jak plasterek roladki. Pozdrawiam
data: 2007.10.11
autor: Marta R.
Magdo z Aachen, ja tez mialam kiedys podobny sposob przezywania smutku, bolu i zalu. Do dna i potem sie odbic. Niestety z wirami jest tak, ze trzeba wiedziec do ktorego momentu dac sie poniesc, a kiedy zaczac walczyc. W przeciwnym wypadku, ktorys z kolei moze wciagnac zbyt gleboko i na zbyt dlugo. Teraz wole krotkie spiecie, nawet z placzem i szybkie wskoczenie na fale i nawet na sile znajdowanie czegos co moze ucieszyc. Podobno nawet sztuczny usmiech wywoluje oddzwiek w mozgu i calkiem szybko przeradza sie w prawdziwy :). Potwierdzam :).
data: 2007.10.11
autor: Jolik
A musiałam przed chwilą zachować twarz, bo usłyszałam od Szefa, że w Holandii miód jest surowo zabroniony kobietom w ciąży, bo zabija płód, "truly = naprawdę" dodał. Uśmiech i ok:) No, ale czego to ludzie nie wymyślą. *** Po nitce do kłębka. Jagoda, Renatka, Pani Ania i ... znalazłam: Andrzej Samson "20 000 godzin w budzie". Pozdrawiam
data: 2007.10.11
autor: Anita
Ja także dziękuję Pani Aniu. Jak zawsze, ale myślę, że tym razem szczególnie. I do zobaczenia:)
data: 2007.10.11
autor: Anita
P. Olu odnośnie zarazków wirusów itp., to ja Pani opiszę prostą sytuację .Grupa przedszkolna zaatakowana wirusem ospy, zachowa się tak:część dzieci zachoruje wcześniej , część póżniej ,a część nie zachoruje wcale.To od siły(odpornoścci) danego dziecka zależy ,jak zareaguje na atak ze strony w/w.I dlatego nie ma sensu walczyć z zarazkami , izolować , dezynfekować itp czynności .Należy wzmacniać organizm . My już wiemy jak .Bo zarazki wirusy , bakterie były , są i będą .Niestety okazuje się , że coraz bardziej zjadliwsze i grożne .Skąd one takie sprytne swoją drogą.Ale bez nich świat by nie mógł istnieć .Są potrzebne . I ciekawe kogo by atakowały ,gdyby nie My?Też się na coś przydajemy .Wyłączając Ciesielskich ma się rozumieć.Pozdrawiam.
(
data: 2007.10.11
autor: Bożena K.
Witam bardzo serdecznie wszystkich forumowiczów i Panią Anię. Mam krótkie i konkretne pytanie. Od 2 lat po osobistych konsultacjach z p. Anią żywię moją rodzinę metodą zrownoważoną i efekty są pomimo tego,że nie zawsze jesteśmy zdyscyplinowani, ale mój syn dostał zalecenie w zwiazku z tym że nie rośnie odpowiednio, zażywania leku o nazwie Letrox 25. Jest to (cytuje z ulotki)"lewotyroksyna sodowa, syntetyczny hormon tarczycy, będący odpowiednikiem naturalnego hormonu wytwarzanego przez tarczycę". Moje pytanie jest nastepujace czy mogę nadal stosować przepisy rozgrzewajace typu "imbirówka" czy "bulion wolowy" przy tak małej dawce hormonu(pół tabletki 1x dziennie)Przy czym muszę zastrzec,ze nie moge teraz przerwać kuracji tym lekiem ponieważ sprawa jest dość skomplikowana, natomiast z żywienia zrównowaonego nie zrezygnuję ponieważ wierzę w jego skutecznośc bezsprzecznie. Pozdrawiam i proszę p. Anie o odpowiedź. Miałam zadzownić ale wiem,że telefony się urywają i nie chce zawracać głowy, a moze ktoś ma podobny przypadek.
data: 2007.10.11
autor: Marta T.
Bardzo dziekuje P. Aniu za mozliwosc rozmowy telefonicznej, z ktorej zaraz skorzystalam:) Szkoda tylko, ze jakosc polaczenia nie byla zbyt dobra. W kazdym razie chcialabym Pania zapewnic, ze co do Pani sposobu zywienia jestem przekonana na 100% i jak tylko cos jest nie tak staram sie wylapac bledy, ktore jak to u poczatkujacego, zdazaja mi sie czesto. Moja mama mowi, ze jestem nadgorliwa, ale jak mam nie byc skoro widze po sobie, ze to jest genialne?
Pozdrawiam b. serdecznie
data: 2007.10.11
autor: Magda z Aachen
Pani Aniu, dziękuję za te palce. Potwierdza mi się obserwacja języka. A mój Jang załatwił opiekę dla dzieci i wybiera się na czwartkowe. Papucha mi się z tego śmieje, bo nie podejrzewałabym go o takie zachcianki, chyba że o spokojnie wypicie kawy mu chodzi. hi hi.
data: 2007.10.11
autor: Joanna - MamAsik
I o starszych dzieciach, też muszę napisać . Wczoraj mój syn wieczorem ,uroczystym głosem zawołał mnie do pokoju . Z lekko niepewną miną pokazał mi stronę o pięciu przemianach i med. chińskiej .Zapytał czy mi się to przyda ? No i uświadomiłam sobie że zrobił to SPECJALNIE dla mnie . Te starsze ,to też cudności .Było mi bardzo miło .Trzeba to zauważać koniecznie.Pozdrawiam informacyjnie .
data: 2007.10.11
autor: Bożena K.
A jeszcze chciałam napisać , że z moich obserwacji na swoich dzieciach i wśród rodziny i znajomych wynika , że małe dzieci nie lubią , wręcz nie znoszą surówek.Mądre , skąd wiedzą , że nie należy tego konsumować?I kto by pomyślał? Można się i od maluchów czegoś, we właściwym czsie nauczyć .No , ale jakoś bez odzewu to umyka . Dorosłym .Pozdrawiam . Przepraszm , tego forum to nie dotyczy .Wiadomo , że tu się już to wie.
data: 2007.10.11
autor: Bożena K.
A ,jeszcze muszę napisać, że w zadaniu domowym Iza miała napisać składniki zdrowej sałatki i wyliczyć ile calori w niej jest.Bardzo się zdziwiła ,bo pani powiedziała ,że sałatki zdrowe , trzeba jeść codziennie, owoce zjadać codziennie, żeby nie chorować.Bardzo była zdezorientowana. Bo co pani powie to jest ważne .A mama tu całkiem co innego.Ale się skonfliktowało.No , ale my wiemy swoje.Pozdrawiam surówkowo Tfu , tfu .
data: 2007.10.11
autor: Bożena K
Pani Aniu,przepraszam.Mój post to był sarkazm.Pewnie niezbyt czytelnie to wyszło.I przyznaje ,że ze złych intencji tzn.irytacji.Zgadzam się z tym kims kto sie nie podpisał,że bezgraniczna wiara w proroctwa zle robi na głowę.Co bedzie to i tak bedzie - widocznie tak ma być ,my na to wpływu nie mamy.Nie pamietam już co mnie rozdrażniło ,ale chyba ktos pisał ,że mamy sie "spieszyć" z przerabianiem problemów bo nadchodzi 2012 - cokolwiek by sie niby miało wtedy stac - to chyba przerabianie problemów do jakiejs daty jest dośc no..nierozsądne.Zirytowało mnie to.Wiem ,ze to mój problem ,ze tak to odebrałam,ale lubie czytac to forum jako wsparcie ,nawet jęsli mowa o trudnych sprawach;a nie lubie histerycznej paniki,uwag ,które są gadaniem tylko po to zeby gadac - co to wszystko miało do PP?Ale przepraszam raz jeszcze.
data: 2007.10.11
autor: Gabi
P Aniu , bardzo dziękuję za uwagę . No ,jakby Kto perły rozsypał na tym forum . Trochę wpadło do mojego domku.Schowam sobie do szkatułki.Pozdrawiam perełkowo wszystkich .
data: 2007.10.11
autor: Bożena K.
Dziękuję P.Aniu za wiele odpowiedzi do mnie. I pozdrawiam serdecznie.
data: 2007.10.11
autor: Ola
Witajcie, Kochani! Pani Bożeno K. i Mamo Kaspiana, w waszym przedzieraniu się przez nową świadomość przyglądajcie się, podglądajcie, obserwujcie, co czyni Joasia i inne bardzo mądre i doświadczone dziewczyny - mamy. Ich odpowiedzi, w których zawarta jest ogromna pokora i całkowita akceptacja dla zmagań, powinny być dla was takimi absolutnymi wskazówkami, a przede wszystkim przywołaniem w chwilach rozterek do pionu. Jolik, tak właśnie jesteś jedną z tych mądrych – umiesz czerpać ze swoich doświadczeń pełnymi garściami. Pani Olu, zalecenia dotyczące małych dzieci i niepoddawaniu ich akupunkturze pochodzą od fachowców z medycyny chińskiej. Proszę pamiętać, że akupunktura nie dodaje energii, tylko reguluje jej przepływ. Jeśli dziecko będzie stale pod wpływem czynników niszczących, czyli niewłaściwego pożywienia, stresu, wychłodzenia, akupunktura może małemu organizmowi naprawdę zaszkodzić. Tym bardziej, że mam na to dowody, a żywym przykładem są też treści postów przychodzących na forum, że wystarczy zmienić i zdyscyplinować jedzenie, aby dolegliwości ustąpiły. Jeśli akupunktura pomogła Pani, to proszę się z tego tylko cieszyć, ale mając już nową świadomość proszę nie narażać siebie i dziecka na zniszczenie. Pani dziecko nie może pić żadnego mleka, nawet koziego, chociaż kilkakrotne podanie z miodem i czosnkiem przy suchym kaszlu nie jest złem. Pani Magdo z Aachen, tak, może Pani przedzwonić. Pani Gosiu z Katowic, Pani tasiemcowy post przeczytałam z uwagą, czuć z niego wyraźnie, że jest Pani całkowicie gotowa do zabawy z PP. Łoju jako tłuszczu nie polecam, owszem, zjadamy tłuszcz, ale w umiarkowanych ilościach – musi Pani dać odsapnąć wątrobie. Nerki cielęce są oczywiście w smaku słodkim i można je raz na jakiś czas przyrządzać. Imbirówka jest Pani potrzebna, owszem, bo z pewnością jest Pani zaśluzowana, ale bez przesady, kakao też może Pani czasami popijać. Ile pijemy? – nie ma normy. Jeśli posiłki są prawidłowe, nie mamy pragnienia. 2-3 szklanki herbaty, 2-3 szklanki kawy. Zjadamy trzy posiłki dziennie, w razie potrzeby zawsze mamy kromala pod ręką. Pani Listko, oczywiście, owsianka to zupa śniadaniowa, tylko proszę jesienią i zimą bez dodatków owocowych, a kupioną jaglankę zużyć do zupy. Joasia wszystko Pani właściwie wytłumaczyła. AM z Nowego Jorku, po co Ci wino z żółtkiem? Jeśli chcesz się wzmacniać, gotuj zupy na wołowinie, rosoły, duszeniny warzywno-mięsne. Miu, oczywiście z kakao nie możemy przesadzać, właśnie ze względu na wapń. Pozwalam Pani na zbytnią „próżność jedzeniową”, mimo że wzbudza to w otoczeniu kontrowersje. Pozdrawiam również. Mamo Peplo, cieszę się, że dziecko wróciło do formy. Pani Olu, dziewczyny Pani odpowiedziały mądrze w sprawie pana akupunkturzysty. Ale przecież Pani już wszystko wie. Szaniab, może Pani zadzwonić w sprawie salmonelli u dziecka. Anito, Ty też o psychologach od uzależnień? Już tak z Tobą źle?:) Pani Bożeno K., z postu, w którym wspomina Pani o horoskopie astrologicznym córki wynika, że niezłe z Pani ziółko:) No dobrze, dobrze, jest Pani z nami i wszystko się uporządkuje. No i Pani, Pani Olu, też była głucha na znaki:) Ale dziewczyny, nie możecie siebie potępiać – taką miałyście świadomość. Teraz macie inną. Anita też to w swoim poście mądrze potwierdza. Anito, na Twoje gderanie odpowiadam Twoimi słowami: „oni gadają, a Ty cóż, robisz swoje”. Firanko, miło, że się odezwałaś i powtarzam Ci słowa: nie wypada. Pani Ostróżko, dobrze, że Pani zagląda na forum, widać, że wyszła już Pani z tego głębszego dołka i pomaga dziewczynom. Anito, karkówka z grilla, jeśli zaszkodziła, to musiała być zepsuta, chyba że popił je piwem albo zjadł z czymś surowym. Ale poradziłaś mu dobrze. Firanko, oczywiście, że wy, dziewczyny, w swoim zakręceniu zniechęcacie swoich panów do „ciesielstwa”. A ja was przed tym zawsze przestrzegam. Facetów przytulajcie, a o Ciesielskiej ani mru mru. A wasz problem, czy zostać w domu z dzieckiem, czy iść do pracy, przypomina mi sytuację, gdy mój najmłodszy syn miał trzy lata i rodzina kazała mi iść do pracy. A na to sobie w duchu mówiłam, że rodziłam dzieciaka nie po to, żeby iść do pracy. Joasiu, paznokcie to jest nasza wątroba, palec serdeczny to potrójny ogrzewacz, malutki to jelito cienkie i serce, środkowy to osierdzie, wskazujący to jelito grube, a kciuk to płuca. Tak, Pani Bożeno K., nasze forum jest z pewnością magiczne. Anito, Twój przydługawy kolejny post wyłącznie utwierdza mnie w przekonaniu, że Ty wszystko doskonale wiesz, tylko się cieciasz. Paznokcie poobgryzaj do krwi, wyrwij wszystkie włosy, to Twój problem. Jeśli na Twoje problemy psycholog zalecił Ci serotoninę, to powinnaś zmienić psychologa albo najlepiej w ogóle do nich nie chodzić. Tłumisz w sobie lęk przed tym, że sobie nie dasz rady, lęk przed opinią publiczną. A po co Ci to? Spójrz, dzień leci za dniem, i jest ok. Czy w czymś Ci ten lęk pomaga? Czy coś zmienia? Jeżeli, to tylko szkodzi, więc go olej. Jeśli karmicznie masz coś przerobić w swoim życiu, lęk Cię przed tym nie uchroni, a jedynie zaszkodzi. Więc włącz na luz. Pani Olu, jeśli osłuchowo wszystko jest u dziecka w porządku, rób swoje, pilnuj jedzenia. To chyba Pani powinna uporządkować swoje jedzenie - mruganie oczami jest oznaką osłabienia energetycznego. Na razie proszę ich nie zakraplać i proszę przedzwonić. Kawy nie powinna Pani pić zbyt wiele – 2-3 dziennie. Karmiąc dziecko jajka może Pani jeść codziennie, dobrze je tylko proszę równoważyć. Joasia dobrze Pani podpowiada. Pani Olu, nasze zmagania z dziećmi to tuptanie po linie – nieustanna uwaga, koncentracja, ale proszę pamiętać, że nasze dzieci potrzebują akceptacji i czułości, nie tylko wychowywania. Jagodo, wspomniałaś o przekrojowej rozmowie Eichelbergera z Najsztubem i cichosza. A ja kochani, polecam te słowa jako lekturę OBOWIĄZKOWĄ. Bardzo wam to pomoże w relacjach z otoczeniem. Żaneto, o Twoich syfkach rozmawiałyśmy, daj znać, co u Ciebie słychać. Pani Urszulo, witamy w grupie. Dziewczyny mądrze Pani podpowiedziały, co może być przyczyną problemów. Na pewno nie wolno Pani jeść masła klarowanego ani absolutnie orzechów. Prawdopodobnie ma Pani zastój wątrobowy, a nawet jelitowy. Popełnia Pani błędy w doprawianiu, równoważeniu. Proszę to przemyśleć, zastanowić się nad błędami i ewentualnie w przyszłości zadzwonić. Pani Bożeno K., kasza gryczana palona nie jest mniej wartościowa. Może Pani również podawać dziecku kropelki Bacha. Pani Olu, wirusy istnieją, ale każdy ma swoje. Aby się uaktywniły, potrzebne jest właściwe podłoże, czyli musimy się osłabić. Proszę starszej córce szeptać w nocy, gdy śpi, do lewego ucha, spokojne słowa o przykrywaniu, o otulaniu się ciepłą kołdrą. Za jakiś czas dziecko zaakceptuje przykrywanie i będzie spokojne. Może ma w podświadomości uraz. Ale bawarki proszę dziecku nie robić, a serek kozi tylko jako dodatek do czosnku. Co jest źródłem białka po odstawieniu nabiału? Czytaj książki, z nich się dowiesz. Pani Ostróżko, cieszę się z Pani sukcesów, ale również ja, nie tylko dziewczyny, wytknę Pani parę błędów. Zakazane: gruszki gotowane, żurek. Ryba tylko słodkowodna, dobrze przyprawiona, zupy zawsze na mięsku, a rosół proszę wreszcie dosmakować, bo wstyd. Oliwki dwie, może Pani warzywa polewać olejem lnianym, ale z przyprawami. Zawsze, nawet w czasie dojo, potrawy kończymy na smaku ostrym. Mięso indycze proszę ograniczać i zamieniać na wołowinę, cielęcinę, gęsinę, jagnięcinę. Proszę pilnować tej swojej wątroby. Joasiu, jak zwykle mądrze podpowiadasz. Pani Gosiu z Katowic, nie będę wypowiadać się na temat Pani rozterki, czy wejść w PP czy nie, bo wyjazdy, bo góry. Jeśli byłaby Pani otwarta, można pogodzić wszystko – dziewczyny Pani w tym pomagają. Jeśli już w tej chwili ma Pani problemy z wiązadłami, jedzenie powinno być dla priorytetem, a nie wycieczki w góry. W tej chwili popełnia Pani cały szereg błędów, niszczy Pani siebie i chce Pani w tym pozostać? Pani Moniko, naszą kawę gotowaną z przyprawami, słodzoną miodem mogą pić dziewczyny w ciąży. Tak, czerwona plama na policzku u córki, Pani Bożeno, to może być stres. Anito, dobrze, że przypomniałaś forumowiczom, że opieramy się na książce „Świetlista siła aniołów”. Malutka z Poznania, cieszę się, że się Pani wszystko dobrze układa. Pozdrawiam. Joasiu i znów bardzo mądrze radzisz Gosi z Katowic. Trzeba się właśnie wczytać w wiedzę książkową. Lukrecjo, bardzo sympatycznie odpisałaś Gosi z Katowic. Jak samopoczucie? Jak dzieciątko? No właśnie, Pani Haniu z Warszawy, dlaczego Ostróżka zjada głównie indyka?:) A w swojej sprawie, Pani Haniu, jeśli mam Pani wątpliwości, proszę zadzwonić. Jolik, oczywiście, pisz, co Ci w duszy gra – takie posty są potrzebne. Pani Bożeno, książka w przyszłości będzie, a teraz uczcie się pilnie z tych, które już macie. Mamo Kaspiana, dziewczyny mądrze Pani odpisują w sprawie dziecka. Poza tym proszę pamiętać, że odżywianie Pani dziecka jeszcze nie jest wystarczająco doskonałe, stąd poprawa jego samopoczucia jest tak oporna. Jolik, porada w sprawie zapraw bardzo potrzebna. Marto R., ależ coś tam jeszcze na te Święta zrobisz oprócz jajecznicy?:) Może indyka z kasztanami? Jolik, świadomość naszych panów to odrębna para kaloszy. Karmimy, hołubimy, przytulamy, kochamy się z nimi, ale musimy pamiętać, że myślą inaczej. A że każdy ma swojego mola i go musi w jakiś sposób zneutralizować, to już inna sprawa. Gosiu z Katowic, umawiamy się, że na razie na wycieczki nie wyjeżdżasz, a jeżeli w przyszłości, to namiot rozbij i pokonuj przestrzenie w promieniu paru kilometrów. Na więcej nie możesz sobie pozwolić – na razie:) Masz dosyć poszukiwań? No więc usiądź i ciesz się, bo znalazłaś. Pani Ewo i Jacku, Marzenka i Firanka odpowiedziały Państwu dobrze. Renatko, znam mądrość Samsona. Kiedyś dawno bawiąc się z najmłodszym słuchałam Trójki, a on miał bardzo często tam pogadanki i jego słowa były dla mnie miodzio. Pani Gosiu z Katowic, jeżeli decyduje się Pani na jakiś krok, nawet na napisanie na forum, to proszę bez żadnych oczekiwań. Właściwa intencja wystarczy. Nie mamy wpływu na to, jak inni odczytują nasze słowa. Pani Ostróżko, proszę pracować nad tym, aby to, co się stało dzisiaj, dotarło do Pani dzisiaj i jutro już nie istniało. Jeżeli czegoś nie może Pani zrozumieć, proszę to też zostawić, przyjdzie czas, a wtedy się wyjaśni. Firanko, możesz się bawić z tą medycyną tybetańską, ale będzie Ci ona mąciła w głowie. Z czasem stwierdzisz, że ta przygoda jest Ci niepotrzebna. Skórka cytryny jest przecież gorzka. Ja też powtarzam, że nadmiar słodkiego zaśluzowuje organizm, czyli wilgoć osłabia ogień i wilgoć to też warstwa niepotrzebnego tłuszczu. Nic Ci nie odpowiem na temat przeziębienia synka, znasz przyczyny, więc go teraz kuruj, bo wszystko wiesz. Pani Martynko, w sprawie serca i wątroby cielęcej proszę zaglądać do starych książek kucharskich i przepisy modyfikować wg naszego porządku. Proszę pamiętać, że to energia smaku słodkiego. Pani Bożeno, RZS to bardzo poważne osłabienie energetyczne organizmu. Środkowy ogrzewacz, czyli żołądek, śledziona, trzustka i wątroba są w poważnej niedoczynności. Trzeba się zastanowić nad genetycznymi uwarunkowaniami i swoimi dotychczasowymi błędami. Aby sobie pomóc, potrzebna jest ostra dyscyplina przez całe życie, ale jest to możliwe. Pani Haniu z Warszawy, podroby jak najbardziej, ale nie za często i w takich ilościach, jak proporcjonalnie występują w tuszy zwierzęcia. Podroby gęsie oczywiście, są przepyszne. Joasiu, jesteś bardzo mądra. Pani Magdo z Aachen, cieszę się razem z Panią. Mamo Kaspiana, dobrze, że widzi już Pani efekty swojej pracy. Pani Magdo z Aachen, na pewno kawa i owsianka, i zupy dla dzieci. Tak, Jagódko, bardziej nam sprzyja „morda w kubeł” niż klepanie trzy po trzy. Ale uczymy się tego przez całe życie. No i oczywiście, tego uwalniania mamy na całe życie. Gabi, jest Pani pewna, że tak będzie? Skąd Pani to wie? Proszę wybaczyć, ale to forum nie jest otwarte na takie tematy. Anito, te moje wcześniejsze parę zdań, też są pięknie a propos. Wysmarkałaś się, to dobrze – bieżącymi smarkami – a teraz do roboty. Twoje zdanie na temat 2012 r. zasługuje na nagrodę specjalną. Tak, właśnie w tym roku z powodu piłki nożnej w Polsce będzie koniec świata. Więcej do tego tematu, proszę, nie wracajmy, bo nie będę tych postów puszczała na forum. Oczywiście, Pani Olu, smarki produkujemy na bieżąco, tak samo jak łzy. Jolik, płacz jest dobry tylko wtedy, gdy jesteśmy maksymalnie wzburzeni i jest on dla nas rozładowaniem. Natomiast gdy płaczemy z żalu nad sobą, bo nikt nas nie kocha, wówczas ten płacz jest udręką, nie leczy i nie daje ulgi. Jesteś mądrą dziewczyną. Pozdrawiam wszystkich serdecznie
data: 2007.10.10
autor: Anna Ciesielska
Ja zaobserwowalam, ze kiedys jak plakalam, to czulam sie pozniej fatalnie. Ale od paru miesiecy stosuje inna metode. Jak mi jest juz tak strasznie smutno, zle i w ogole, to staram sie podazyc za tym. Do konca. Do samego dna. Az poczuje znowu bol zwiazany ze smiercia bliskich i innych osob. A potem jeszcze kawalek dalej. I kiedy osiagne juz dno (a czasami jest ono naprawde gleboko) to wtedy ogarnia mnie spokuj, akceptacja i powoli moge wrocic do swiata. Zawsze troszke zmieniona, bardziej wyczulona na innych, z troche mniejszym ego, az do nastepnego razu. To tak jak z wirem - jesli sie z nim walczy, to nie mamy duzych szans, ale jesli polyniemy razem z nim, to jest duza szansa, ze wyplyniemy znowu. Pozdrawiam troche metafizycznie
data: 2007.10.10
autor: Magda z Aachen
Joasiu, ja także nie mam nic przeciwko Polsce w strefie równikowej:)
data: 2007.10.10
autor: Anita
Magdo Mamo Kaspianka, pani Ania napisała, w którymś z dawnych postów by mamy mały dzieciaszków zapisywały co dziecko jadło i potem obserwacje stanu zdrowia także. Ja się łapię na tym, że ludzi tych jedzących "po staremu" jak wspomna, że coś im dolega, mam ochotę zapytać: a co jadłeś? I gryzę się w język*)
data: 2007.10.10
autor: Anita
Malgos. Nie ogladalam :). Proroctwami jest zainteresowanych duzo osob ( nie tylko starozytnymi), ale z moich obserwacji wynika, ze nie wszystkim to dobrze robi na glowe ;).
data: 2007.10.10
autor: 
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/rok_2012_czy_ziemi_grozi_przebiegunowanie_5579.html Podoba mi się klimatyczna końcówka tego artykułu.
data: 2007.10.10
autor: Joanna - MamAsik
Magdo z Aachen. Na pewno na gazie wszystko co dorazne w razie jakichs dolegliwosci. Reszte da sie zorganizowac, wiem, bo pod namiotem tez mam jednopalnikowa kuchenke i jakos sobie radze (cos owinac w koc zeby nie wystyglo, cos podszykowac wczesniej, a potem tylko podgrzac itp.).* Jagodo, to co chcemy jest najwazniejsze, ale w relacjach z najblizszymi czasem godzimy sie na cos co nie do konca nam odpowiada, biorac pod uwage to, ze maja inna swiadomosc, a nasza decyzja moze otworzyc ich na rozwoj. Kiedy jednak ja podejmuje taka decyzje, to potem staram sie dostrzegac glownie jej pozytywy. I naprawde jest ich duuuzo :). A to dlatego, ze nasza komunikacja z wszechswiatem moze zostac zaklocona rowniez przez negatywna energie kogos nam bliskiego, kogos na kim nam zalezy. Czasem trzeba sie poddac fali zeby wyniosla nas na brzeg, ale trzeba sie wtedy utrzymac na jej powierzchni, bo w glebinie ciagnie na otwarte morze.* Magdo Mamo Kaspiana. Buraczki wychladzaja sledzione. Jesli takie sa po nich objawy, to uwazaj na wszystko co slodkie i wychladzajace. Ale przeciez Ty to juz wiesz :).
data: 2007.10.10
autor: Jolik
Ten płacz (ryk znaczy się) się oczywiście "jak Pani Ania mówi" nie kalkuluje, nie opłaca, bo kawa dziś rano wyszła paskudna,a gotowałam dokładnie tak samo. Ale czytając o tych "tfu" smarkach, aż się uśmiałam. Ja w moim poście celowo ominęłam kwieste ilościową by tak drastycznie nie zadziałać na Państwa wyobraźnię jak się Ola odważyła:), ale faktycznie jest ich tyyyle, że hej;) Pozdrawiam. PS Pamiętam a propos płaczu z wykładów, lub czwartku któregoś - możemy płakać ze złości, ale ze smutku nie powinniśmy, to wciąga nas w niskie wibracje. Potwierdzam, ja dziś właśnie tak się czuję, jakbym wykopywała się powolutku w góre, na wierzch. Nawet makeupu u mnie brak (!).
data: 2007.10.10
autor: Anita
Era Wodnika nadejdzie! No co Wy, "Hair" nie oglądaliście??;) Cytacik wyjaśniający:
"When the moon is in the 7th house
and Jupiter aligns with the Mars
then peace will guide the planets and love will steer the stars!

This is the dawning of the age of Aquarius,
age of Aquarius!"
Zainteresowanym polecam ciąg dalszy;) Hipisi byli zafascynowani proroctwami starożytnych cywilizacji...
data: 2007.10.10
autor: małgoś
Te 'tfu smarki' produkuja sie pod wplywem emocji, ktore sa przyczyna placzu. Tak mysle. Tyle ze to dobry objaw, bo sie ich od razu pozbywamy. Nie na darmo mowi sie, ze placz uzdrawia i oczyszcza :). A z tym koncem swiata... Ja uwazam, ze jak juz cos sie zdarzy, to bedzie to raczej koniec postrzegania wszechswiata w taki sposob jak obecnie i rozwoj duchowy duzej czesci ludzkosci. Ale tak wogole, to przekonamy sie o tym dopiero za 5 lat i poki co lepiej ugotowac rosol i nie zawracac sobie tym glowy. Szkoda, ze nikt jeszcze nie policzyl ile razy od poczatku istnienia ludzkosci zmieniano date 'konca swiata' :) A moze dla kazdego nastepuje on w innym terminie?... A dla niektorych nigdy?... A ze swiat, to matrix, to sie zgadzam w 100% :).
data: 2007.10.10
autor: Jolik
A ja myślałam że nastąpi rozwój duchowości . Ludzie podążą w tym kierunku, , a o końcu świata nic mi nie wiadomo . Pozdrawiam . P. Anito bardzo trafne rozmyślania . Na jesienne wieczory. Pozdrawiam machając chusteczkami . Dla Pani.
data: 2007.10.10
autor: Bożena K.
No właśnie, często mnie Pani Anito też dręczy to pytanie, czy "rycząc produkujemy (przepraszam za wyrażenie) smarki na bieżąco.." Bo przecież skąd tyle tych tfu! smarków?
data: 2007.10.10
autor: Ola
Na rok 2012 zaplanowane są Mistrzostwa Europy w piłce nożnej w Polsce:) A więc faktycznie koniec świata;)
data: 2007.10.10
autor: Anita
paniJoanno dzięki za przypomnienie o pulpetach zupełnie o nich zapopmniałam zrobie je z mięsa z zupy dzięki temu zaoszczędzę na gazie bo moja menszczyzna narzeka że teraz on robi tylko na gaz
data: 2007.10.10
autor: ostróżka
do Miniek : w roku 2012 mają z nas wyjśc OBCY w wyniku czego zmienimy gęstośc i zorientujemy się w jakim żyliśmy MATRIXIE będziemy dla siebie bardziej mili i subtelni ale póżniej się okaże że cały kosmos to jeden wielki MATRIX w którym panują żelazne reguły i prawa natury ale troche lepsze niż przez nas wymyślone czyli zmiana będzie korzystna
data: 2007.10.10
autor: ostróżka wszechwiedząc
Zjadłam wczoraj mm'sy i dajma i uchyliło się moje kłębowisko. Póżno wróciłam do domu i aż czułam, że z głodu padam... Poszła projekcja czarnych scenariuszy i ryczałam cały wieczór. A niby akceptuję, ufam, niby sobie radzę. A żyć mi się nie chciało przez chwilę (tzn chciało dla moich kotów tylko). Bo czułam się taka słaba i taka do d... mama, bo... czułam presje całego świata, jego ocenę i przed nim odpowiedzialność i wstyd, przede wszystkim wstyd przed wychowawcami, trenerem, rodziną i w ogóle... Dziś mam mega ból głowy i oczu plus mdłości. A tu post Jagody, po którym nagle zrozumiałam o co poszło. O wypada/powinnam/muszę. A raczej o powinien/musi/wypada by... Pożytek z tego taki, że wysmarkałam karton chusteczek tak rycząc, a kataru dawno nie miałam, może sobie udrożniłam pod sufitem to i owo. Ciekawe czy rycząc produkujemy (przepraszam za wyrażenie) smarki na bieżąco czy oczyszczamy się ze śluzu uzbieranego wcześniej?... hm...
data: 2008.01.08
autor: Anita
w 2012 ma byc koniec świata... o to chodzi...
data: 2007.10.10
autor: gabi
Pani Magdo z Aachen, podana przez Panią strona właśnie traktuje o "naszych" rytuałach. Pozdrawiam
data: 2007.10.10
autor: Jagoda
Witam, naszła mnie taka refleksja, że będąc na PP (bez tego ani rusz, bo zablokowane narządy będą blokować emocje), zaczynając żyć i decydować w zgodzie z głosem serca, osiągamy coś, co jest bezcennym skarbem: zmniejsza się ilość sytuacji, w których czujemy przymus, realizujemy słynne „nie chcę, ale muszę”. Chodzi mi o to, że coraz mniej spotyka nas sytuacji, kiedy działamy wbrew sobie, uciszając swój wewnętrzny głos, bo przecież tak trzeba, wypada, nie lubię ale taka jest tradycja, taki jest wymóg itp. Działanie zgodne z naszym prawdziwym Ja to prawdziwy luksus!! Życie zaczyna płynąć bardziej harmonijnym torem, zaczynamy czuć jedność: czucia, myślenia, mówienia/niemówienia i działania. A starożytni nie na darmo twierdzili, że szczęśliwym jest człowiek, który tak samo myśli, mówi i czyni. I z tego też płynie kolejna rzecz – mianowicie coraz wyraźniejsze czucie, które sytuacje nam sprzyjają, jaką decyzję mamy podjąć. Podejmowanie ich jest łatwiejsze, bo nie kierujemy się skrupułami. A to już głos naszego Wyższego Ja, które zawsze chce dla nas najlepszego. O tym zresztą jak byk stoi w książkach, tylko to wszystko musi po kolei się układać. I jeszcze o tym mówieniu/niemówieniu. Nie zawsze i nie o wszystkim musimy mówić głośno – o niektórych sprawach, o tym, kiedy dotykają nas Anioły, czasem lepiej nie mówić zbyt wiele. To są bardzo intymne dialogi i odczucia, delikatnie odczuwalne energie – myślę, że zbyt wiele wypowiedzianych na ten temat słów może zaburzać tę komunikację. Pozdrawiam serdecznie
data: 2007.10.10
autor: Jagoda
Mysle ze moj maz po wyplacie zgodzi sie na kuchenke turystyczna na naboje. W koncu widzi, ze zywienie p. Ani mi pomaga i jestem naprawde zdeterminowana. Poza tym, stwierdzil, ze p. Ania ma racje, po podalam mu danie, na ktore mezczyzni maja zawsze ochote:). Problem jest tylko w tym, ze ma ona tylko jeden palnik. Stad tez pytanie: ktore potrawy musza byc przygotowane na ogniu, a ktore moga od biedy jeszcze pare miesiecy poczekac na kuchnie gazowa (nie trace nadzieji, ze sie doczekam, ale juz dalam na luz i nie panikuje i nie awanturuje sie o nia. Kawa, owsianka, rosol? A reszte odgrzewac na kuchence? Czy moze inaczej? Dziekuje z gory za podpowiedzi. Pozdrawiam cieplo i wracam do gotowania
data: 2007.10.10
autor: Magda z Aachen
o co chodzi z tym rokiem 2012?
data: 2007.10.10
autor: miniek
Firanko dziekuje za odpowiedz.Niestety moj Kaspian nie jest przeziebiony a katar ma odkad skonczyl 6 miesiecy czyli juz przeszlo 4 miesiace.Wtedy przeszedl na nutramigen i zaczal pokazywac sie katar ktory po miesiacu byl juz tak duzym problemem ze zaczelo go przytykac a sciagnac tego nie szlo.Nic nie dzialalo woda morska nie pomagala antybiotyk nie pomogl.dopiero imbirowka dala mu troszke rade.
Jesli o skore Kaspianka chodzi to jest duzo lepiej.Wczoraj dodalam mu do zupy buraczka czerwonego juz nie po raz pierwszy oczywiscie.Ale dopiero teraz odkrylam ze go od niego zaczelo sypac.Czyli ze skora jest na tyle dobrze ze teraz przynajmniej wiem od czego go sypie bo wczesniej nie odroznialam nowego wysypu od starego.Czasami nawet nowy wysyp nie byl od razu zauwazany dopiero po kilku dniach.Aj jak sie ciesze z tego pierwszega malego sukcesu.
pozdrawiam
data: 2007.10.10
autor: Magda mama Kaspiana.
Nie wiem czy to zasluga imbirowki, czy marchewki, czy tego ze moje dziecko trzymam od czterech dni b. krotko tzn. scisla dieta, ale dzisiaj przezylysmy dzien bez mokrych majtek! Nawet nie wiecie jaka to radosc... Swoja droga musze przyznac, ze jest dzielna, wypija codziennie wieczorem 150 ml imbirowki (po przeczytaniu postu, ze za imbirowke p. Ania powinna dostac nagrode Nobla, postanowilam wyprobowac). Radosna i zmeczona po calym dniu
data: 2007.11.04
autor: Magda z Aachen
Pani Ostróżko, hmm, ja pani raczej polecam nie słuchanie Aniołów i donoszenie cielęciny (choćby kawałka) do domu na własny użytek. Albo może jakiś kawałek wołowinki do przemielenia i na pulpety? Siły będzie po tym więcej niż po samym indyku. Niemalże mogę to pani obiecać, bo widzę po sobie, że jak dopilnuję by dziecioki i pan Jang się najedli w poniedziałek przed zakupami (dla mnie wtedy mięcha nie starcza), to potem mi sił brak i cierpliwości. Baba gotująca najważniejszą personą w domu. :)
data: 2007.10.10
autor: Joanna - MamAsik
Gocha, bo to tak jest. Euforia cie wynosi pod sufit i w koncu rabiesz o niego glowa i spadasz na dno :). Lepiej jednak twardo chodzic po ziemi niz udawac pilke :). Powodzenia.
data: 2007.10.10
autor: Jolik
Pewnie mi sie dostanie, ale co tam :). Firanko, przestan wyprobowywac, bo sie zakrecisz. Jesli kica, to nie jest zle. Imbirowka, neutralne jedzenie i przejdz sie na spacer. Jesli inhalacja, to bezposrednio przed snem, ale raczej proponuje parujacy garnek wstawic do pokoju w czasie snu malego (po uprzednim przewietrzeniu). I spokojnie. To tylko katar i kaszel, a ty przeciez znasz przyczyne i wiesz jak sobie poradzic :). A ze trwa 2 tygodnie? Znam dzieci majace katar przez pare miesiecy. Nie jest zle :) Spokoju zycze.
data: 2007.10.10
autor: Jolik
P. Anito ,pani menu świąteczne jest całkiem ,całkiem.Do tego śliczna choinka i Gwiazdka moja pierwsza ppowa będzie gwiazdkowa.5 gwiazdkowa.Lubię te Święta ,najbardziej ze wszystkich.I w tym roku po raz pierwszy, nie będę goniła i poszukiwała sztucznych witamin.Bo już wiem , że to na nic .Ten trend jest ze wszech miar korzystny ,tylko i wyłącznie dla producentów owych specjałów.Ojejku ,o ,czym to ja w zimie będę pisać !Bo witaminy mamy z głowy . Pozdrawiam jeszcze jesiennie., ale z odrobinką zimy .
data: 2007.10.10
autor: Bożena K.
"odbiór odpowiedzi niezgodny z oczekiwaniami" Pani Joanno mnie to tak dużo problemów wyjaśniło to Pani zdanie że proszę o więcej takich mądrych i krótkich wypowiedzi
data: 2007.10.09
autor: ostróżka
Firanko, książkę, o której napisała Rene znalazłam na http://www.allegro.pl :)
data: 2008.01.08
autor: Anita
Pani Bożenko, proszę zajrzeć do archiwum, do okołoświatecznych postów z minionych lat. Ja np. mam już pierwszą Gwiazdkę z PP za sobą. Był i barszczyk (niepostny:) i pierogi ruskie i pasztet i gruszki w winie i kapusta z grzybami i ryba w panierce mąka - jajko - mąka też:) Jeszcze o Świętach nie myślę. Póki co czuję jesienny kierunek energii. W ciągu dnia planuję to i owo na popołudnie i wieczór, a jak ten wieczór nadchodzi to mi się już nie chce nic:) Tylko kolację szykować i to na zwolnionych obrotach. Mam na to luz. I nie nazywam tego - jak w mediach trąbią - spadkiem energi czy osłabieniem, z którym należy walczyć przy pomocy farmaceutyków(!). Po prostu tak jest, zgodnie z Porządkiem, szykuję się na powitanie Pani Zimy. A ona u nas szybciej niż kalendarzowa. Ukłony.
data: 2007.10.09
autor: Anita
Pani Ostróżko, dziękuję za odpowiedź.
Mam pytanie do Pani Ani. Co myśleć o podrobach, oczywiście z gatunków polecanych - cielęce, indycze, wołowe. Dziś widziałam gęsie i kacze żołądki, ale nie odważyłam się kupić.
Czy podroby są dla wszystkich, czy tylko dla tych "bardziej" zrównoważonych i zdrowych.
Pozdrawiam
data: 2007.10.09
autor: Hania z Warszawy
Mam prośbę, czy Ktoś z Was miałproblem z RZS?
data: 2008.01.08
autor: Bożena
Witam wszystkich! Udało mi się dziś kupić na rynku wątrobę cielęcą i serce cielęce. Czy ktoś ma pomysł jak to przyrządzić? Czy wątroba może zostać przygotowana podobnie jak drobiowa (z kurczaka) z "Filozofii Życia"? Co do serca - nie mam pojęcia... Pozdrawiam i liczę na pomoc forumowiczów :)
data: 2007.10.09
autor: Martynka
Ewo i Jacku, moja córeczka, była na diecie bezglutenowej z powodu celiakii i silnej alergii pokarmowej (uczulenie nawet na ziemniaki, cebulę, kapustę, jabłka itp)więc tylko zostawała nam kukurydza i ryż, zero chleba, zero zbóż itd, a wszystko to kiedy miała 15 miesięcy. Teraz ma 3 lata i 8 miesięcy,od 2 lat jest na PP i jada gluten.Oczywiście zero kwaśnego, zimnego i surowego a mąka pszenna tylko wymieszana z kukurydzianą, gryczaną lub inną mąką, bo przy nadmiarze samej pszennej ciągle wyspka.Zaczynałam od stopniowego dodawania do zupek tego, co na czarnej liście. Pani Ania kazał mi włożyć wyniki badań do szuflady i zacząć gotować.Zawierzyłam i gotuję.Pozdrawiam serdecznie Pania Anię i dziękuję.
data: 2007.10.09
autor: Marzena z Lubina
P. Joasiu , mnie nie tylko Swięta po głowie chodzą . Ale, o tym roku 2012 sobie też pomyślałam .Pozdrawiam serdecznie.
data: 2007.10.09
autor: Bożena K
P. Firanko ja wiem , że smarowanie nalewką bursztynową jest pomocne .Rozgrzewa , a bursztyn ma korzystne ładunki .Poleca się rozpylać w domu ,nawet.A inhalacje ciepłe osuszające z tymianku? . Rozmarynu też można rzucić.Malucha to pewnie trzeba by zabawić, żeby siedział spokojnie .Ja jeszcze wrzucam szałwię i ostrożeń .Kilka razy dziennie stosować.Pozdrawiam inhalacyjnie.

.
data: 2007.10.09
autor: Bożena K.
Dziewczyny mam jeszcze pytanie propos przeziębień żeby zebrać jakieś ważkie informacje od was (mój Tym jest przeziębiony: skutki urodzinowego tortu, jabłek i wychłodzenia). Jang napastuje mnie Eurespalem. A ja imbirówka tak ze trzy łyżki stołowe 3 razy dziennie - niestety popijana herbatką bo inaczej sie nie da. Może z jakis dodatkowych nacierań albo innych patentów macie coś do wyprobowania żeby kaszel zanikał. Wczoraj już mi ręce drżały bo (2-gi tydzień) pomyślałam że "tradycyjnie" byłoby szybciej ale zaraz odwaliłam te mysli i mówie ale czy szybciej oznacza lepiej? Tył języka ma "obłożony" niby nie mocno ale oznacza to że jeszcze cos nie tak. Rozrabia za to "jak pijany zając w kapuście"...
data: 2007.10.09
autor: Firanka
Ewo i Jacku mam nadzieję że ktoś od celiakii sie odezwie, wiem że jest ona opisana na 107 str w Filozofii Zdrowia więc polecam jeśli jesteście nowi i mam nadzieję że problem nie dotyczy dziecka. Pewnie wiecie że to choroba jelit w której pani Ania będzie kazała odstawić mąkę pszenną (przynajmniej na długi czas), mleko ale i soki,etc czyli tradycyjnie wszystko co surowe kwaśne i zimne. Jeśli problem jest duży (wzdęty brzuch, biegunki) to myślę żebyście zapisali się na konsultacje do pani Ani no i zaczęli gotować dla siebie i chorego korzystając z forumowego archiwum i ksiązek. *** Rene poszukiwałam Dobrej miłości, niestety udało mi sie dostać tylko Dobre rozmowy (o nastolatkach) ale też interesująca. Polecam też książkę którą wiszę Gosi Książeczka dla przestraszonych rodziców też Samsona - dla tych którzy martwią sie że ich dziecko jest nienormalne bo ... tam wszystko w pigułce ***Znalazłam też starą medycynę tybetańską w bibliotece a tam z wielu zaleceń dla starszych osób (po 60-tce?) "aby utrzymać żywotność należy unikać potraw słonych" a niektórzy nie jedzą prawie w ogóle wieprzowiny i już wiemy czemu a ponieważ ostatnio było o pieczeni to powiem że lubie robić obok marynaty patent mamy: ostrym wąskim nożem robie nakłócia w mięsku i wsuwam łódki pokrojonego czosnku, aromat po upieczeniu rewelacyjny. I jeszcze jeden cytat "smaki w kolejności następowania posiadają różną siłę życiodajności - najważniejszy dla podtrzymania życia jest smak słodki, najmniej ważny cierpki" (myślę że chodzi o kwaśny). Niestety dużo rzeczy odbiega od klasyfikacji pani Ani ale to chyba ze względu na użycie roślin do leków i nie jest podane czego sie używa - bo jak wytłumaczyć że do gorzkich należy cytryna? Jest też ostrzeżenie że nadmiar słodkiego obniża "ogień ciała", prowadzi do otłuszczenia narządów na bazie których rozwija sie wiele chorób (cukrzyca).
data: 2007.10.09
autor: Firanka
Gocho, nie twoje słowa są błędnie rozumiane, tylko może odbiór odpowiedzi masz niezgodny ze swoimi oczekiwaniami. Ale to też w sumie nie problem jak się to sobie uświadomi. * Pani Olu, no i znów to rozumienie. Odpowiedziałam pani żartobliwie, a sedno odpowiedzi miało zawierać się w tym, że tego mleka koziego starcza tylko do produkcji serka, czyli, że korzystamy tylko z serka. Już się nauczyłam dzięki temu, że jak odpowiadam, to tylko do rzeczy i z sensem, bo niepotrzebnie sieję zamęt. Kajam się. :)
data: 2007.10.09
autor: Joanna - MamAsik
Pani Haniu nie byłam na konsultacji u P.Ani jedynie miałam z Nią rozmowę przez telefon.Półtora roku chodziłam na przeróżne badania i analizy łącznie z USG i badaniem komputerowym.Bolało mnie wszystko brzuch ,oczy, głowa ,nogi i miałam zawroty głowy lekarz uznał że pomoże tylko przeszczep, nie polecił mi żadnych leków, ziół czy diety bo nie pomoże. P.Ania poradziła abym przez dłuższy czas traktowała się jak dziecko jesli chodzi o jedzenie i wypoczywała kilka razy w ciągu dnia. Zupy mam jesc miksowane.Po kilkutygodniach już wiedziałam po których dobrze się czuję.Daję do nich raczej cebule i czosnek niż seler i por.Gotuję je długo i na plasterku wołowiny z kością.Duszeniny też duszę do oporu aż się wszystko rozlatuje a dlatego na indyku bo tani i dostępny na odcinku praca-dom.Jagnięcina dla mnie za droga i trudna do osiągnięcia.Cielęcine jak kupię to Anioł Stróż mojej synowej kieruje moje kroki do jej domu i tam owo mięso cielęce zostaje dla wnuków.Owsiankę gotuje 40 minut a bez bakali bo mi szkodzą .Nie jem nic surowego kwaśnego i zimnego zapomniałam jaki smak mają jogurty i surowe owoce, czasem na deser jem ugotowaną gruszkę lub upieczone jabłko ale mam w tym roku począwszy od wiosny na sumieniu 4 gruszki i 3 małe jabłka zeszłoroczne bo tegorocznych nie jadłam jeszcze natomiast mam na koncie pączka i bułke drożdżową i będę już pamiętac że to mi się nie opłaci.śama sobie kiszę żurek w domu i na razie mi nie szkodzi.Jeśli chodzi o moje samopoczucie to wyrażnie zauważyłam że się poprawiło może dlatego że nic nie boli i nie chodzę głodna i słaba zauważyłam też że łatwiej mi nie poddawac się napadom smutku melancholi i różnych gorzkich żali do czego miałam skłonnośc całe życie.Może to naprawdę ta serotonina z tej owsianki o której pisała Anita.Pozatym mam zeszyt w którym zapisuję różne piękne teksty wiersze i złote chwile z mojego życia.Ale teraz raczej mnie to cieszy co tam zapisane niż pociesza a to różnica.Ogólnie uchodzę za osobę pogodną co to jak przyjdzie do pracy to zawsze coś śmisznego powie ale tak naprawdę nikt nie wie z jakimi upiorami przyszło mi w życiu walczyc. Walka nic nie daje, trzeba te upiory dobrze poznac wiedziec skąd pochodzą jakos je oswoic, uczesac.Ostatnio nie są już takie agresywne. Wierzę w tą serotoninę w owsiance o której pisała Anita bo odkąd ją jem to łatwiej mi utrzymac dobre samopoczucie. A może też przejdzie mi ta choroba lokomocyjna.Wszystko mi jeszcze idzie pod górkę czego najlepszym dowodem jest historia mojego zapisywania się na konsultację do P.Ani moje zdobycze są jeszcze kruche i niewielkie .Zyczę Pani-Haniu- pogody ducha i zdrowia.
data: 2007.10.09
autor: ostróżka
do Jolik -ja niedawno dostałam po uszach od Pani Ani a raz też od p.Darka i p. Rene. Wiem że oni wszyscy dali mi rady z dobrego serca ale ja to odebrałam tak że moja wątroba gotowała się przez pół godziny dokąd nie pojęłam o co tym ludziom chodzi naprawdę.
data: 2007.10.09
autor: ostróżka na nowej drodze życia
Jolik ja to do Katowic wrocilam niedawno po tułaczkach krakowskich i toruńskich :) poki co nie mam byc czyja 'szyja' co najwyzej swoja:) wiem, ze wszystko jest tak jak ma byc i ze jest dobrze, chociaż czasem jednak w to watpie (na szczescie coraz rzadziej)i z wielkiej ekscytacji popadam w wielki sceptycyzm... szczerze to nie bardzo lubie pisac na forach, bo czesto moje wypowiedzi czy intencje sa blednie rozumiane (byc moze jeszcze nie potrafie sie logicznie wyslawiac hehe)wiec mysle, ze jednak jakis kursik w realu dobrze mi zrobi. i nawet mnie trzustka przestala bolec ;)
dobranoc wszystkim
data: 2007.10.08
autor: gocha z k
O jajkach i kawie doczytałam, gdzieś mi to umknęło. Jajka nawet codziennie, a kawy 2-3 szkl. i skoro dobrze smakuje to jest OK. *** Pani Joanno MamAsik, zrozumiałam że mleka można "tyle co na serek kozy dają", czyli do bawarki, ale nieważne, dawać nie będę. *** Mamo Kaspiana, lekarzem nie jestem ale jak dzieci długo smarkają (infekcja za infekcją) to niektórym powiększa się III migdał, który utrudnia oddychanie. Jak Kaspian dojdzie do siebie powinien się obkurczyć (po 3 tygodniach od ustąpienia kataru), przerabiam ten temat od roku u mojego 3,5 latka łącznie z nocnymi bezdechami w czasie infekcji. Jeżeli nie migdał to może przegrody, ale nie jestem specem od przegród::))
data: 2007.10.08
autor: Ola
A propos W.Eichelbergera, o którym wspomniała Jagoda. Jest taka książka-wywiad, którą napisał przed laty z A.Samsonem o wychowaniu dzieci:”Dobra miłość-co robić, by nasze dzieci miały udane życie”. Każdy rodzic przyszły i aktualny powinien mieć ją na półce. Elementarz po prostu. O mechanizmach, których my rodzice często nie jesteśmy świadomi, o słowach wtłaczanych dzieciom do głowy, które potrafią je tak negatywnie programować, że stają się scenariuszami całego życia, o upokarzających słowach, które działają na dzieci jak klątwa, o przedwczesnym wychowaniu religijnym, które prowadzi jedynie do zainstalowania w dziecięcych umysłach lęków i zahamowań. A pomysł, by uczyć przedszkolaki o grzechu i piekle z punktu widzenia zdrowego rozwoju dziecka uważa za całkowicie poroniony. Polecam serdecznie. Ukłony
data: 2007.10.08
autor: Rene
Mam pytanko.Czy ktoś z forumowiczów miał do czynienia z celiakią i co się z tym wiąże dietą bezglutenową?Jak to się ma do PP?
data: 2008.01.08
autor: Ewa i Jacek
noszenie w plecaku 7 sloikow 9h dziennie plus namiot,spiwor, kurtka itd. podziwiam kondycje :) cukru nie uzywam od 10 lat. oki, koniec tematu, nie o to mi chodzilo, zeby wymyslac wymowki, bo wtedy bym w ogole nie zaczynala pp. tak sobie tylko dumam, bo do teraz wystarczylo mi zjesc jedno porzadne sniadanko i mialam spokoj na 6-8h. wyprobuje na sobie to bede mogla cos stwierdzic na razie nie moge, poniewaz nie opieram sie na opiniach innych poki sama nie doswiadcze. fakt faktem mam juz dosc poszukiwan i chcialabym w koncu miec pewność i poczuć spokoj ze znalazlam to czego wciaz szukam. ale chyba najpierw musze meza znalesc, zeby miec komu gotowac, bo jak sie zakopie w garach to juz nikogo nie poznam :P wie ktoś gdzie na slasku mozna kupic pszenno-zytni chleb na zakwasie?
data: 2007.10.08
autor: gocha z k
Ja wiem, ze sie nie pomija. Ja wiem, ze sie odpowiada na konkretne pytania, a tylko czasem tak od siebie cos. A co bys powiedziala, gdydy Twoj Pan Jang powiedzial, ze odpowiedzi na Twoje posty sa ironiczne i kpiace? Bo ja Mu powiedzialam, ze jesli tak to odbiera, to On ma problem, a nie ja. Ale wkurzyc w pierwszym momencie taka wypowiedz moze. I ma prawo!! MA PRAWO! Bo chodz to On ma problem, to NAS wkurza, ze MA PROBLEM. Czyli, ze nie akceptuje nas w pelni, choc ja np. naprawde sie staram, a z moja druga polowa nie jest to naprawde latwe. Wiec jesli sie skarze, to nie na swoja swiadomosc, ale na swiadomosc mojego Pana i Wladcy :). Za malo ma ostrego w diecie, bo po wodce robi sie 'miod, malina' i ideal kazdej kobiety. A nie na tym to przeciez ma polegac, chociaz, w sumie Ojcem jest SUPER. A Mezem tez niezlym (jesli sie wyposrodkuje miedzy trzezwy, a nietrzezwy). Kazdy ma to co mu potrzebne do rozwoju...hi. Szkoda, ze Oni tego nie rozumieja. Przepraszam jesli ktorys Pan rozumie. Ide spac. Papa.
data: 2007.10.08
autor: Jolik
Pani Bożenko, jak to co na święta? Już o tym było wielokrotnie w poprzednich sezonach. Ja nie raz się śmiałam do łez z postów od co poniektórych o jajecznicy na Wigilię:) W święta nie jedzenie jest najważniejsze a nastrój i atmosfera, czyż nie? Jak te będą dobre, to na stole wystarczy puree (po mojemu ostatnio pyree (pyry+puree=pyree:)i sałatka jarzynowa, może też być jajecznica. I imbirówka do popicia:) To na wigilię. A jak mało roboty:) A na dni świąteczne to już naprawdę mamy ogromny wybór naszych mięsnych pyszności. Ja będę wtedy świeżą mamą karmiącą, więc to co piszę w pełni mnie dotyczy i wiem co mówię. A propos: Pani Aniu, dzidzia ustawiła się na główkę, dała się namówić:)) i wszystko jest w porządku, czekamy na swój czas. Pozdrowienia
data: 2007.10.08
autor: Marta R.
Pani Bożeno, myślę że konkursu na wigilię ppową nie będzie. Choć na przykład dziś w Szkocji rozdawano nagrody w konkursie na najlepszą owsiankę - to ich tradycyjne śniadanie, ale tak dobrej jak nasza z pewnością nie mają. :) Póki co w kwestii wigilijnej to zaplanowałam tylko ciasteczka owsiane, szykowane prawie dokładnie jak kulki tylko bardziej piernikowe w smaku i ze zmielonych prażonych płatków, może uda nam się z tego wykroić coś foremkami. No i nie będę musiała włączać elektrycznego piekarnika do pieczenia. :) * Jolik, Jolik nikt nikogo nie pomija, tylko mamy odpowiadają mamom, a te najczęściej się odważą na pytanie. Bardzo ważne jest to co piszesz o wierze w samego siebie, w to, że się jednak wie co trzeba i tylko tyle na ile się otworzył. * Lukrecjo, ale mi się w góry zachciało po twoim poście. Przy moich małych piechurach mam w ostatnim czasie zdobytą tylko Wielką Sowę i to z wózkiem, i plecakiem z termosami na plecach; ale fajnie było.
data: 2007.10.08
autor: Joanna - MamAsik
Gocha, chcesz miec pewnosc, ze miesko w sloikach wytrzyma dlugo? Obsmaz szybko (przyprawione odpowiednio) na goracym oleju, do sloikow i gotujesz trzy dni. Np o 15 przez godzine, 24 godz. przerwy, znow godzina gotowania, 24 przerwy i gotowanie. Tak przygotowany sloik wytrzymuje 3 tygodnie w temp. +30 stop. C. Pomiedzy gotowaniami sloiki stoja sobie na wierzchu. Zeby sie rozmnozyly bakterie (:)), ktore potem sa zabijane gotowaniem i w koncu jest ich tak malo, ze nie psuja miesa :). A wytrzymuja. Wierz mi. W upalne lato pod namiotem, ktory dzialal jak szklarnia, po 3 tygodniach jedlismy w domu i bylo ok. I ta wyobraznia oprocz tego :). No bez tego ani rusz. I zgadzam sie, ze wyjazd w gory, to kiepska wymowka. Jak sie chce, to sie da. :)
data: 2007.10.08
autor: Jolik
Witam ja znow z zapytaniem.Jak szybko imbirowka powinna pomoc na ten zasluzowany organizm?Kaspian pije ja juz od miesiaca i dalej w nocy jak go zatka to nijak tego ruszyc nie idzie.Oddycha z trudem ogolnie duzo przez usta.Zastanawiam sie czy czasem nie ma krzywych przegrod nosowych bo cos takiego ma moja siostra i ma trudnosci z oddychaniem przez nos.Praktycznie nie oddycha przez nos tylko przez usta tak jak moj Kaspian.Kataru ma duzo mniej wlasciwie w porownaniu z tym co bylo to malo teraz z niego schodzi a oddychac nie moze.Nawet jak ma pusty nos to slychac jakby tam byla jakas blonka cienka i blokowala przeplyw powietrza.
data: 2007.10.08
autor: Magda mama Kaspiana.
Pani Jolik tu się wszystko uważnie czyta .Ostatnio będąc w księgarniach ,jakoś odruchowo szukam nowego dzieła . Autor znany na tym forum . Czy Pani P. Aniu jeszcze wyda nową książkę .Ja za każdym razem w obecnych ,odkrywam coś nowego. To jest wielką sztuką w ten sposób coś napisać .To forum też jest w pewnym sensie książką . Czarodziejską bo żywą .Takie okno na ...Tak ,trafne z tym oknem .To idę gotować owsiankę . Dobranoc.
data: 2007.10.08
autor: Bożena K.
Gocha z Katowic, ja pochodze z Gliwic, to dosc blisko, "klimat" podobny, w Twoim miescie chodzilam do Studium informatycznego, ale poznalam przyszlego obecnego meza, wiec wyemigrowalam w okolice miasta, ktorego nie cierpie. Warszawa mianowicie. A mieszkam w Pruszkowie. Jeszcze lepiej :). Kazdy slyszal, no nie :). Gocha, uruchom instynkt, nie czekaj na konkrektne informacje, bo kazda rodzina jest inna. A jesli jestes 'szyja' tejze rodziny, to ty wiesz co robic. Daj sobie na to pozwolenie, na to ze WIESZ. To trudne, ale da sie. Nawiasem mowiac w momencie kiedy moj maz zaczal miauczec 'a kiedy zaczniesz zarabiac' moj szef spytal nastepnego dnia 'to kiedy konczymy czas uczenia sie?' A ja taka glupia jestem, ze uczciwie odpowiedzialam, ze male rzeczy, to moge sama, ale wieksze to pod jego kontrola. Glupia? Nie. Ja mowie na co sie czuje. Spytal? OK. Jutro pogadamy. A tak wogole, to czytal na forum, ze mi z tym uczeniem bez pieniedzy zle, czy tak po prostu wyszlo? A czy to tak naprawde wazne? Jest tak jak byc mialo. I juz. I tyle. I kropka. Dzieki za wszystkie podbudowujace wypowiedzi, bo jestem w dolku i niestety czytanie wlasnych wypowiedzi nic mi nie daje, a Waszych owszem. I po to jestesmy sobie potrzebni, bo sobie samym jeszcze nie wierzymy do konca..., a inni stawiaja nas do pionu. Dlaczego latwiej uwierzyc innym niz wyrobic ta wiare, ze JA TEZ WIEM? Bo tak jestesmy zaprogramowani!!! "Patrzysz w lustro, a to blad, nie ma prawdy w zadnym szkle, prawda inni ludzie sa, ktorym jest tak samo zle" I to jest istota tego forum. Nawiasem mowiac Pod Buda:). Dlatego czasami osoby nie majace jeszcze dzieci lub juz majace odchowane dzieci moga czuc sie pomijane, tak jak ja poczatkowo, bo nie pisalam o Misiu, tylko o tym co mi w duszy gralo, a tu zero odzewu :). A teraz wiem, ze przeczytanie i przemyslenie to jedno, a odpowiedz, to zupelnie co innego. A mimo to bardzo mnie cieszy gdy ktos mi odpowiada. :) Pozdrowionka dla wszystkich, ktorzy cos, do kogos lub do kogokolwiek pisza na tym forum :).
data: 2007.10.08
autor: Jolik
Tak sobie pomyślałam o Świętach . To już niedługo .Pewnie będę mieła pewne problemy z ... No właśnie co ja ugotuję?Lekka panika , ale odganiam ją . Coś się wymyśli. .Pozdrawiam jesiennie.
data: 2007.10.08
autor: Bożena K.
No i sąsiadka przyniosła całą furę babeczek .Jest cukiernikiem i cudności wypieka. A tfu , kto by to kiedyś u mnie pomyślał? Tak niewinnie i pięknie wyglądają , a? Wszyscy tu wiemy co nam mogą narobić .Same szkody,więc jutro przeprowadzą się bez gadania do innego domu. Nie będą nas tu kusiły! Oj , nie wszystko złote co się świeci . Pozdrawiam.
data: 2007.10.08
autor: Bożena K
Pani Anito dobry wieczór .Iza kazała podziękować , za to ,że Pani trzymała za nią .Było jej bardzo miło.Z komputerami to jest dość skomplikowana sprawa. Według mnie oczywiście . Myślę , że to sprytne okno na świat jest i będzie przyczyną konfliktów i łez. W wielu domach. Pozdrawiam wieczorowo.
data: 2007.10.08
autor: Bożena K.
Pani Ostróżko zaciekawiło mnie dlaczego Pani obiad to głównie jarzyny z indykiem, który jak Pani pisze, już Pani uszami wychodzi ? Czy wynika to z zaleceń Pani Ani, że nie może Pani spożywać innych mięs - wołowina, jagnięcina, cielęcina. Z Pani wypowiedzi wynika, że trzyma Pani dużą dyscyplinę np owsianka bez bakalii a jednak pozwala Pani sobie na owoce.
Przepraszam za moją ciekawość. Stosuję PP od przeszło roku /czasem niestety są grzeszki/ ale jak dotąd nie widzę istotnej zmiany w samopoczuciu. Ale Zgodnie z radą Pani Ani robię swoje bez względu na efekty, które być może jeszcze przyjdą.Pani pisze, że od 3-ch m-cy nic Pani nie dolega.To wspaniały i motywujący przykład.
U mnie na razie na konsultację się nie zanosi. Póki co czytam stale książki i forum. Proszę więc wybaczyć tą moją dociekliwość. Serdecznie pozdrawiam.
data: 2007.10.08
autor: Hania z W-wy
Witam Wszystkich, a piszę do Gochy z Katowic. Za specjalistkę od PP to się nie uważam (rok gotowania), ale od wyjazdów w góry to czemu nie ;) Co Ty jesz w tych górach, jak nie gotujesz? Przecież w plecaku zawsze ma się maszynkę gazową i te malutkie butle gazowe. I zawsze chodzi się z termosem. Teraz zamiast do niego lać czarną herbate z cukrem i cytryną, zrobisz TLI. Rano ugotujesz sobie kawę. Na śniadanie owsianka, którą przygotujesz wieczorem (20 min. gotowania + noc stania + rano zagotować), albo zjesz kanapkę z czosnkiem podsmażonym i kawałeczkiem sera. Jakiś gulasz mięsno-warzywny możesz mieć przygotowany w domu i zapasteryzowany w słoiku, więc w górach już tylko podgrzać i dogotować np. makaron, ja polecam orkiszowy. Nawet zupę możesz mieć w słoiku i zagrzać wieczorem w ramach kolacji. W górach zawsze gotowaliśmy, w środku dnia zawsze była przerwa na gotowanie i jedzenie, nawet zimą na śniegu. Właśnie po to, żeby mieć kondycję. No więc górami się nie wykręcisz, musisz znaleźć lepszy powód ;)) Pozdrowienia, szczególnie dla kursantek (28-30.IX) i oczywiście p. Ani, od tej co cały czas leżała i bardzo lubi lukrecję:)
data: 2007.10.08
autor: Lukrecja
Pani Gosiu z Katowic, bez konsultacji też da się zrobic to i owo, tylko trzeba się wczytać w wiedzę książkową, poszperać na forum i dać sobie przyzwolenie. Jasne, że trochę trudniej wyskoczyć wtedy na dłużej w góry, czy gdzie indziej, gdzie nie ma swojskiego żarełka. Ale pytanie tak naprawdę tkwi w tym, co ma tak naprawdę wartość. Może przyszedł czas zadbać o zdrowie, a potem ruszyć w góry gdy sił będzie na nie więcej. Ale jeśli u pani nie nadszedł jeszcze czas na gotowanie pięcioprzemianowe, to też nie ma tragedii. Jakby co wszystko poczeka. W kwestii maleńkiego błędu natomiast, gdy ktoś rzeczywiście musi potraktować swoje odżywianie terapeutycznie to nie może sobie pozwalać na wpadki, bo rzeczywiście napotyka na opór swoich organów, które tracą równowagę. Natomiast zdrowe ciało słucha się bardziej świadomości i wie, że będzie dobrze mimo "grzeszku". Pozdrawiam anielsko, bo tak się jakoś w tych Aniołów przewija ostatnio tyle.
data: 2007.10.08
autor: Joanna - MamAsik
Oczywiście Pani Bożenko, myślę, że każdy z nas ma kilka niewiarygornych sytuacji w pamięci, które na Jego obecność i pomoc wskazują. Pozdrawiam i trzmam kciuki za Izę. A moje dzieci poszły dziś do szkoły (chyba hehehe:) i komputery też mają. Piotr przeczytał mi fajny artukuł jak to dla dzisiejszych dzieci internet jest oknem na świat. Jest książką i podwórkiem, jest kumplami, płytoteką i zabawą w berka i kapslowy wyścig pokoju. Ewolucja. Pani Ania jest bardziej postępowa niż ja, ale uczę się:) Moje dzieci Panią Anię bardzo lubią:) Joasi dziękuje za kontakt. Zweryfikuję skalę tej fascynacji. Elo:) (to takie na topie pozdro)
data: 2007.10.08
autor: Anita
Wogóle , czy to nie cudownie że Anioły są . Koło nas , dla nas . A niektórzy ludzie to i czasem aniołem pachną , czytaj są .Ja już jednego poznałam. Pozdrawiam , bo jak pomyślę, to więcej aniołów w żywym wydaniu, oprócz Pani się doliczę.Bo takie też istnieją się okazuje.
data: 2007.10.08
autor: Bożena K.
Dzień dobry .Pani Anito .Chcę Pani powiedzieć , że anioł Stróż czuwa nad nami zawsze. Widziałam ludzi z wypadków drogowych . Auto do kasacji . A oni ,lekkie obrażenia. O tym się mówi , że to cuda. Ja kiedyś miałam do wykonania pewien rytuał . Iza na reanimacji ,wtedy znzna jasnowidząca powiedziała mi , żebym się nie martwiła , bo Iza ma bardzo mocnego Stróża.Nie pozwoli jej...Miałam w tym rytuale 3 bochenki (bułeczki) chleba rozdać biednym . Dosłownie wyleciałam na chwilę ze szpitala do sklepu .Bardzo się chciałam śpieszyć . Rozglądam się już w sklepie , za jakąś biedną osobą .No i rozpacz , bo widzę , że nie mam komu dać. Wychodzę przed sklep , patrzę a tu dokładnie 3 dzieci idzie z dołu. No nie miałam wątpliwości , że są ubogie. Były tak skromne...Poprosiłam ich ,aby zjadły te bułeczki , bo moja córeczka jest tu obok w szpitalu i wtedy wyzdrowieje . Zabrały chlebek i już przy mnie zaczęły jeśc.Ja wtedy byłam w takiej rozpaczy , że sie nie zastanawiałam nad niczym.Teraz nie mam wątpliwości Kto to tak ułożył.Raz uratował mnie przed napadem w ciemnej , bocznej ulicy.Wiedziałam , po prostu wiedziałam ,że grozi mi niebezpieczeństwo . I nagle sytuacja , zmieniła się o 100%.Takich zdarzeń miałam mnóstwo . W danej chwili nawet nie pomyślałam o Nim .Pozdrawiam serdecznie.
data: 2007.10.08
autor: Bożena K.
Firanko, ja też bardzo chciałam po ciąży zostać z Maleństwem w domu. Pani Ania mówiła, że się wszystko ułoży:) I co? No i zostaję na wychowawczym, choć jeszcze pół roku temu nie było żadnych szans na niego. Anioły pomogły.Starałam się o tym nie myśleć za dużo i się sytuacja wyklarowała.Uda się, zobaczysz.
data: 2007.10.08
autor: Malutka z Poznania
Moniko, kiedy byłam w ciąży z Jasiem, piłam naszą kawę. Odstawiałam ją, jak czułam, że wątroba niedomaga i przechodziłam rano na imbirówkę. Jeśli tylko masz ochotę możesz kawę pić. Taką z małej łyżeczki i mnóstwo ostrości. Pozdrawiam.
data: 2007.10.08
autor: Malutka z Poznania
Pani Ostróżko, jedyna znana mi publikacja z kartami Aniołów to "Świetlista siła Aniołów". Poznałam ją dzięki Pani Ani, na pierwszym kursie weekendowym. Książka i karty są pięknie wydane, zapakowane w pudełko. Ich lektura to niemalże odlot, ale nawiązujący do naszych strikte Ziemskich zadań, spraw, dylematów. Cena ok 70 zł. Anioły SĄ. Towarzyszą nam przez całe nasze ziemskie życie, ale nawiązują kontakt wtedy kiedy my jesteśmy otwarci gotowi i zainteresowani. I jest ich wiele, żaden nie wyklucza żadnego. Żaden nie jest ważniejszy. Anioł Komunikacji to taki z naszej najbliższej świty. Wybrana karta daje nam wskazówki, temat do refleksji, czasami otwiera oczy, uświadamia. Więcej przeczyta Pani we wstępie:) Są takie dni kiedy całe pudełko zabieram wszedzie ze sobą. Jako amulet:) Pozdrawiam serdecznie.
data: 2007.10.08
autor: Anita
Widzę jak to słoneczko ważne jest .Od razu jaśniej w całym domu.Jaśniej też w człowieku i pogodniej od razu . Jakoś te kłopoty mniejsze mniejsze się robią.Zeby tak ,tego słonka dało się urwać i schować do kieszeni . Na teraz i na potem .Pozdrawiam.
data: 2007.10.08
autor: Bożena K.
Widzę , że mój poranny post nie dotarł . Chyba w eter poleciał. Pisałam w nim o tym , że Iza dzisiaj o 15 zdaje tabliczkę mnożenia, na lepszą ocenę niż 2. Rano połknęła 3 łyżeczki owsianki . wcześniej wypiła kawę. W nocy usłyszałam , że coś mówi . Patrzę 2 w nocy .Iza śpi , bez reakcji na moje zawołanie i liczy 57 , 63 .Rano nic , nie pamiętała .Zauważyłyśmy rano czerwony wyrzut na policzku , który ja swędział.U niej to rzadkość.Jedzenie akuratne .Czyżby to stres?Idę poprosić jej Stróża , żeby o 15 był jej pomocny .To tyle w ten poniedziałkowy poranek .Pozdrawiam słonecznie, , bo akurat słoneczko się wychyliło zza chmur.
data: 2007.10.08
autor: Bożena K.
witam,chciałam zapytać czy naturalną kawę gotowaną z cynamonem, kardamonem i imbirem mogą pić kobiety w ciąży? bo generalnie zaleca się, żeby kawę w ciąży odstawić. pozdrawiam, monika
data: 2007.10.08
autor: monika
Na końcu chciałam podziękować P. Alicji.Ale nacisnęłam nie to co trzeba.I końcówka jest do niczego Pozdrawiam słonecznie , bo właśnie słoneczko zza chmur wyglądło.
data: 2007.10.08
autor: Bożena K.
witam!
dziekuje za rady ale widze, ze bez konsultacji bedzie ciezko :/ bo u mnie na razie to sie raczej pogarsza, a nie polepsza...moze to normalne, ze organizm sie oczyszcza czy przestawia na nowe odzywianie. Ale ta trzustka mnie martwi, a w sb to w ogole mialam jakas depresje - dawno takiego stanu nie mialam i takie nastroje na przemian ekscytacja i dół. Z objawow 'normalnych' to mialam lekkie schodzenie sluzu z zatok. Widze, ze terminy konsultacji to pewnie w styczniu dopiero. Ja mam w styczniu operacje rekonstrukcji wiazadla i co najmniej do marca bede lezec, nie mowiac juz o jezdzie pkp. najwyzej wstrzymam sie z pp do przyszlego roku jak mi sie nie poprawi. Ale chcialabym juz sie na cos zdecydowac, bo ostatnio za bardzo sie miotam.
Dla mnie pp jest trudne moze nie ze wzgledu gotowania samego w sobie, ale zywienia na wyjazdach. do tej pory prowadzialm dosc aktywny tryb zycia - prawie co weekend wyjezdzalam w gory - bez mozliwosci gotowania. czasem zdarzaly sie tygodniowe, a nawet dluzsze wyjazdy z wlasnym prowiantem bez mozliwosci zakupow. no i jak to pogodzic z pp? tylko nie mowcie, ze musze wybrac, bo nie wyobrazam sobie rezygnowac ze wszystkiego na rzecz gotowania, juz i tak jestem odludkiem :) ale jak czytam wasze posty to widze, ze jeden malenki błąd moze spowodowac, ze czujemy sie fatalnie i zaczynam sie zastanawiac czy sobie poradze :) bo jak wyjezdzam na tydzien z plecakiem to musze miec kondycje, a nie wlasnie wtedy zaczynac chorowac z powodu błędow...w kazdym razie konsultacje sa u mnie konieczne. Pani Aniu czy są jeszcze wolne miejsca na kurs pazdziernikowy?
pozdrawiam!
data: 2007.10.08
autor: Gocha z Katowic
Znalazlam opis rytualow w internecie. Sa to te o ktorych wspominalyscie? http://www.rytualytybetanskie.prv.pl/
POzdrawiam porannie
Zasluzowana i z bolacymi plecami, ale za to w b. dobrym humorze
data: 2008.01.08
autor: Magda z Aachen
Pani Bożeno, przed klasówką dobre 2-4 krople Rescue Remedy na język. Ale myślę,że dobrze by było zasięgnąć rady specjalisty od kropli Bacha. Polecam stronę internetowa Igora Pietkiewicza. Pozdrawiam
data: 2007.10.07
autor: Alicja z P.
Przed chwilą napisałam anielski post . Niestety samodzielnie mi zniknął. I to w momencie ,kiedy go skończyłam. Widocznie tak miało się stać .Pozdrawiam anoiołkowo.
data: 2007.11.04
autor: Bożena K.
P.Ostróżko Archanioł Gabriel jest ważnym Archaniołem. Zwiastuje narodziny lepszego , łatwiejszego jutra.Dorośli za jego pośrednictwem mogą wracać do dzieciństwa i tam szukać przyczyn obecnych niepowodzeń.Pomoże zrozumieć to co było niejasne. Ja mam nadzieję ,że pani życie nabierze tęczowych barw.Przecież Pani robi wszystko w tym kierunku.Z pomocą aniołów, tego Pani życzę. A Stróż jest koło Pani zawsze. Pozdrawiam .
data: 2007.10.07
autor: Bożena
Pani Urszulo, gdy coś idzie nie tak, to nie ma wieprzowiny od czasu do czasu, seler w ilości minimum, zero orzechów, masła klarowanego nie używamy do kanapek, jest zbyt intensywne. Tyle wniosków na szybko. Może ktoś jeszcze coś dopowie. :) * Pani Olu, wirusy istnieją, cały czas, ale tylko gdy jest stan osłabienia to atakują. Nie wiem z jakich przesłanek wywnioskowała pani tę bawarkę. Serek kozi tylko do czerstwego chleba z duszonym czosnkiem na drugie śniadanie. Źródeł białka jest wiele. Weźmy chociażby wędliny, skąd pani wie, co w nich jest. W mięsie z zupki lub duszenia białko jest, ale w wędlinie, hmmm, pewnie trochę również. Myślę, że musi się pani pilnej wczytać w ten temat w książkach. Proszę wrzucić w wyszukiwarkę hasło białko, pewnie dużo jest na ten temat i coś się pani w tej sprawie wyjaśni. :) A propos ryby słodkowodnej dla dziecka nic nie powiem, bo sprawa jest śliska jak ryba. ;)
data: 2007.10.07
autor: Joanna - MamAsik
Wydaje mi się że znowu cos nawypisywałam nie tak jak trzeba nie na temat interesujący wszystkich a nie tylko mnie w dodatku mały palec tak mi jakos chodzi że ciągle wciskam enteri nie wiem co i wjakim stanie dociera na forum.Po prostu jestem troche pepla i już koniec odezwe się za 3 tygodnie chyba ze mnie najdzie gadulstwo
data: 2007.10.07
autor: ostróżka - babcia Emilki Filipka i Juleczka
Ponieważ mnie od trzech miesięcy przestało dokuczac cokolwiek to napiszę co ja jem bo porady nie śmiem nikomu udzielac.Dodam że pracuję dosyc ciężko głównie na dworze bo mnie szefowa od biurka przegoniła wymienia sobie personel na młodszy.A więc rano kawa gotowana w/g przepisu pana Darka.O dziewiątej owsianka bez bakalii długo gotowana ze względu na odkrycia Pani Anity dotyczące serotoniny.Pracuję na 3/4 etatu z powodu choroby mamy więc o 14 jestem w domu i jem zupę.Zupy gotuję na odrobinie wołowiny lub z dodatkiem masła a z warzyw używam dużo marchewki ziemniaków pietruszki cebuli i czosnku troszkę seleralub pory ale nie zawsze kocham zupę dyniową nadal nie mogę dosmakowac rosołu.Drugie dania są różne głównie duszeniny z warzyw i indyka który już mi uszami wychodzi albo jedno warzywo tylko i rozgniecione , na kolację to co zostało w garnku a jak domownicy zjedli to jem jajko na miękko albo jakąs sałatkę w/g przepisów z książek czasem jem rybę z warzywami głównie w dni wolne od pracy bo mi się wówczas chce postac dłużej przy kuchni no i mam na to czas To znaczy na kupienie świeżej ryby nie podejrzanej.Piję kawe naturalną raz, zbożową ile razy mi się podoba na przemian z TLI Nie mam kuchni zbyt urozmaiconej bo pochodze z rodziny w której tradycja głosiła że przy kuchni to dla kobiety czas stracony. Bardzo lubię gotowane gruszki i jem ,nie mam odwagi spróbowac masła ghe łykam tabletki tranowe. To wszystko ale to jest rewolucja w mojej kuchni. Pytania: czy mogę gotowane warzywa polewac olejem lnianym? czy mogę jeśc oliwki chociaż trochę bo uwielbiam?ale chyba nie mogę , orzechów nie miała bym odwagi ruszyc ,zazdroszczę wszystkim co mogą
No i tyle Zyczę wszystkim zdrowia i apetytu mam jeszcze masę pytan ale musze zajrzec do forum ,może tam jest co to np. znaczy dla odżywiania czas dojo czy wówczas potrawy mają się konczyc w smaku słodkim?Jeszcze paru rzeczy nie rozumiem może uszło mojej uwadze podczas czytania.No i to niepoukładanie też świadczy o tym że nie wszystko w porządku. Więc może różne wysypki też mnie czekają .Kiedyś miałam podobną wysypkę jak pani Zaneta okazało się że to półpasiec był na głowie i twarzy i szyi.
data: 2007.10.07
autor: ostróżka zapomniałam się podpisac
P.Joasiu, dziękuję. Tak mi się wydawało właśnie że moje dziecko ładnie odkasłuje, raz nawet zadławiła się chyba kawałkiem flegmy który jej się oderwał (zobaczyłam w jej gardle gęstą białą wydzielinę), szkoda że nie umie wypluwać. Ale co do infekowania - to przecież wirusy istnieją. I ewidentnie jak jedna zaczyna smarkać i kaszleć to reszta rodziny za dwa dni też. Zapewniam że rygor dietetyczny jest. *** Starszą córę jak nakrywam w nocy czymkolwiek, od razu to czuje i ze złością skopuje. Dlatego od urodzenia właściwie zakładam jej dwie piżamy (w sezonie) - bawełnianą i na to polarową. *** Czy dobrze zrozumiałam z Pani wcześniejszego postu ze mogę Beacie posmarować chlebek serkiem kozim lub zrobić bawarkę z mlekiem kozim? Mam problem co może być źródłem białka po odstawieniu jogurtów, serków, twarożków, fasoli, wędlin, ryżu (dużo tego wyszło). Jest mięsko, ryba słodkowodna, no i jajko, groszek, bób. Ale to mało.
data: 2007.10.07
autor: Ola
Czy mogłabym Izę wesprzeć którąś z esencji dr Bacha ? W domu umie lekcję , a w szkole się myli ,pprzynosi za to gorszą ocenę .Bardzo to przeżywa , płacze .Ostatnio pisała kartkówkę i znowu gorsza ocena , a umie tabliczkę mnożenia .Stres to dla Niej ogromny . Choć na pewno niepotrzebny .Chyba się podpiszę zmartwiona mamuśka.Bo pocieszam Ją , nie krzyczę ,bo nie mam o co .Umie , ale coś tu szwankuje. Ach ten stres .Jak go oswoić? .Pozdrawiam .
data: 2007.10.07
autor: Bożena K
Dzień dobry . Pani Aniu .Mam pytanie ? Obie z Izą bardziej lubimy kaszę gryczaną , ale paloną .Czy jest mniej wartościowa od tej niepalonej ?Dla nas jest o niebo smaczniejsza .Pozdrawiam niedzielnie.
data: 2007.11.04
autor: Bożena K.
Witam.Jak to jest z tymi kartami Aniołów.Mnie koleżanka podarowała Karty Aniołów, pisze na nich "malowała M Borgmans"nie ma tam Anioła komunikacji . Wyciągnęłam kartę Archanioła Gabriela trzeba do niego zwracac się z pytaniem o cel życia On opiekuje się też zranionymi dziecmi.Ale nie ma tam żadnych rad.Przestałam korzystac z tych kart bo takie miałam wrażenie jakbym własnemu
Aniołowi Stróżowi nie ufałaCzy mam rozumiec że rozminęłam się ze swoim celem w życiu? Czy też mam te cele zmienic bo są stare i nie aktualne na" teraz" mojego życia.A może to są nie te karty co trzeba?Piszecie tutaj tyle o tych kartach że temat stał się dla mnie znowu aktualny.
data: 2007.10.07
autor: ostróżka
Dzień dobry wszystkim forumowiczom. Jestem Urszula i chciałabym dołączyć do Waszej grupy. Od 2004 r. gotuję wg zasady pięciu przemian. Najpierw ściśle wg przepisów Pani Ani a ostatnio samodzielnie komponując skład potraw, oczywiście z uwzględnieniem wszystkich smaków. Od jakiegoś czasu jednak mam problemy zdrowotne. Najpierw pobolewała mnie prawa nerka teraz ból objął całą prawą część ciała, z wątrobą, woreczkiem? prawym jajnikiem, kolanem, uchem i zębem włącznie. Zupełnie nie jem kurczaków, bardzo rzadko wieprzowinę. Podstawę moich dań stanowi wołowina i mięso indyka. Co do warzyw to marchewka, pietruszka, por, seler. Nie jem kwaśnego, słodkiego ani surowego (no poza orzechami, które bardzo lubię). Po przebudzeniu kawa gotowana, potem zupa śniadaniowa. II śniadanie - chleb z uszlachetnionym masłem (klaruję je dodając po kolei wszystkie smaki). Potem ciepły obiad i na kolację zupa. Studiuję dosłownie obydwie książki i nie znajduję rozwiązania moich problemów. Na konsultację obowiązują długie terminy. Mam wrażenie że nie zachowałam równowagi między jin i jang. Czy ktoś miał może podobne problemy lub wie, czego powinnam jeszcze dochować przygotowując potrawy? Będę wdzięczna za informację.
data: 2007.10.07
autor: Urszula
Witam ciepło, choć to, co pojawiło się na mojej skórze nie nastraja mnie pozytywnie....na skórze głowy, na czole w nosie, na szyi, ramieniu, pod nosem i w kąciku oka mam różnej wielkości strupy(zaschnięty, żółty,tak jak z sączącej się rany). Najbardziej przeszkadza mi ten w nosie bo jest rozległy, swędzi, i ten w kąciku oka, bo oko jest zaczerwienione. Piję imbirówkę, przemywam naparem z ostrożenia, i chcę zapytać czy jest to skutkiem konkretnego błędu żywieniowego.
Z nowym rokiem szkolnym zmieniłam regularność spożywania posiłków. Do powrotu ze szkoły zjadam kanapki i popijam herbatkę. Czy może to właśnie powód moich zmian na skórze? Z góry dziękuję za odpowiedź, pozdrawiam.
data: 2007.10.07
autor: Żaneta
W Przekroju z 4.10 jest genialny artykuł - rozmowa Najsztuba z Eichelbergerem, polecony przez Panią Anię. Eichelberger jako psycholog opisuje naszą sytuację przedwyborczą - skąd bierze się takie a nie inne poparcie, kto i dlaczego głosuje na jaką partię. Robi to z tak ogromnym zrozumieniem mechanizmów, których ludzie często zupełnie nie są świadomi i z taką akceptacją, że gdyby panowie walczący teraz zaciekle i na różne argumenty zechcieli to zrozumieć, mielibyśmy szansę zmienić się jako naród. Nieprawdopodobne jest to, ile możemy zobaczyć zachowując dystans, nikogo nie przekreślając, nie polemizując, a jedynie robiąc swoje. Ten artykuł jest więcej wart niż wszystkie debaty przedwyborcze razem wzięte. Polecam i pozdrawiam
data: 2007.10.07
autor: Jagoda
Anito przeczytałam sobie maila o twoich chłopakach i komputerach, i tak mi się wesoło zrobiło. Doprawdy nie wiem co w tym zabawnego. Chyba to, że my matki wobec niektórych problemów jesteśmy takie bezradne. Super niania nie dałaby rady. Ja mogę wyliczać i wyliczać zachowania mojej córy wobec których rozkładam ręce (całkiem ekstremalne jak np. skakanie ze stołu). Wiem, że brak konsekwencji mnie kiedyś zgubi. Ale to nie temat na to forum chyba.
data: 2007.10.06
autor: Ola
Pani Olu, to nie działa tak jak pani myśli. Gdy eliminujemy kwaśne-surowe-zimne to organizm zyskuje siły na wyrzucenie z siebie patologicznego śluzu. Pani Ania pisze w książkach, że kaszel i katar to nic złego. Jest prawie obowiązkowy na początku drogi. Dodatkowo jesień, to aktywność płuc i zbieramy plony z wiosny i lata. Moje szkraby przekaszlały spory kawał zeszłej jesieni. Nawet dzwoniłam do pani Ani, zapytać się czy nie przełazi ten kaszel z jednej na drugą jak sobie kubeczki wymieniają z piciem między sobą. I tu poszedł w moją stronę wyrozumiały uśmiech, ale poczułam go w piętach. Nic nie przełazi. Jedna i druga się odśluzowuje, a nie łapią od siebie infekcje. Obie zaś trzeba wzmacniać. :) A z kawą jak ze wszystkim, można przesadzić. Pani karmiąc musi popijać herbatkę TLI/TLACI, zajadać zupy, rosól, żeby miało się z czego tworzyć mleczko i siła dziecka. * Zeszłej jesieni, skarżyłam się, że może mi dzieci przemarzają nocą jak się rozkrywają. W tym roku problemu brak. Pan Jang zakupił w Makro pomarańczowe koce, koce te są kładzione na kołderki, jako osłonka, zawiajam je pod materace i są osłonowo, kołderki dają radę skopać, ale cały czas jest osłonowo luźno naciągnięty koc i jest super. * Gocho z Katowic, myślałam sobie dzisiaj o twojej kromce z dużą ilością masła. Myślę sobie, że lepiej jednak zjeść 5 kromek z cienką warstwą przez cały dzień do zupki niż jedną grubo obłożoną. Nazwę to efektem dawki. Jednorazowo organizm dostaje furę masła i może coś stanąć (np. wątróbka) i nie móc ruszyć przez czas jakiś. Więc nawet ta jedna kromeczka musi mieć tego masła coraz cieniej. * Gorące pozdrowienia dla wsjech.
data: 2007.10.06
autor: Joanna - MamAsik
Jeszcze zapytam jak często wg pani Ani można jeść jajka? Dorośli i dzieci. Czy 4-5 jaj w tygodniu to ok? (wliczając jajka w sałatkach, panierce itp).
data: 2007.10.06
autor: Ola
Chciałabym jeszcze zapytać czy można przesadzić z kawą gotowaną, bo ja piję chyba za dużo, tzn. ok 1 litra tej kawy (w tym naturalną tylko raz rano).
data: 2007.10.06
autor: Ola
Czy moja 4-mies. córa karmiona wyłącznie piersią gdy ja nie jem nic co kwasne-surowe-zimne może mieć zmiany zapalne w płucach? Kaszle od 3 tygodni (mokro), bo raz za razem łapie infekcję od starszej siostry, i lekarka kieruje już małą na prześwietlenie płuc, bo osłuchowo - bez zmian. Czy robić jej to prześwietlenie czy czekać? Daję małej imbirówkę. Ona na razie dobrze się czuje, nie gorączkuje, ma apetyt, gaworzy i jest kontaktowa, tylko ten brzydki kaszel. **** Ostatnio pojawiło się u mnie bardzo częste, uporczywe jakieś, mruganie oczami. Nawilżam oczy kroplami, ale czy może są jakieś zalecenia dietetyczne na coś takiego? Oczy nie bolą, nie pieką tylko ciągle chcą mrugać. To męczące. Będę wdzięczna za jakieś wskazówki. Pozdrawiam wszystkich.
data: 2007.10.06
autor: Ola
"Pani Ania mówi"... :) że wieprzowina dobrze przyprawiona z duża ilością czosnku jest ok. Sama czasem taką pieczeń przyrządza i ja też właśnie taką sobie pyszną pieczeń ze schabu zafundowałam. Pyszna na ciepło i zimno. Ale... wieprzowina nie przyprawiona jest niestrawna i stad przeboje PiotrusioPanowe. Zwolnił się wczoraj z pracy i spaaał, może to było mu potrzebne po tych 12-15 godz roboty na dobę:) Dziś już jest ok, kawa, imbirówka, owsianka, dyniowa. ***Pani Ostróżko, (Pani Aniu to naturalnie nie jest do Pani, Pani temat zna, a ja Pani zdanie, nie musi Pani czytać:) temat moich chłopaków i komputerów to nie jest dobry na to forum, bo to ja mam przerobić go SAMA. Czasem wspomnę, może by sie użalić, może usprawiedliwić, może szukać wsparcia. Oni graja w coś na livie. Kiedy śpią, są w szkole, jedzą - tam się ciągle coś dzieje. Dzwonią koledzy po pomoc, czasem późno w nocy. Niby dzieci jak Ego trza krótko trzymać, ale tak nie do końca... I z tym mam problem, bo albo ich ofiarą jestem albo katem. Albo pozwalam na za dużo albo jak już mam dosyć konfiskuje wszystko. Starszy nie zaczął jeszcze dobrze swojej klasy maturalnej, więcej go nie było w szkole niż był, młodszy zapatrzony w brata (zamiast ojca - którego póki co w ich życiu brak) także zaczyna sobie bimbać i nic złego w tym nie widzi. Zrezygnowali z tenisa, z wakacji, bardzo rzadko wychodzą na dwór, do znajomych, rezygnują z różnych atrakcji, które wymyślam i proponuję. A kiedy komuterów nie ma - owszem mają chęć pograć nawet w karty i razem obejrzeć film. I są wówczas ok... by komputery dostać z powrotem. Nawet chętnie jedzą nasze PP. Lub szantażują mnie szkołą, że skoro ich nie mają to do szkoły nie idą. I wtedy nie jedza mojego NIC. Ale nie chodzą także kiedy je mają. Próbowałam olewać, miec luz, i w sumie udaje mi się już nie brać na siebie ich szkolnych kłopotów. Tu poczułam taka niesamowitą ulgę - w starszego przypadku. Jakbym odcięła ciężką kulę od nogi... Myślę sobie może mu wojsko pisane, może praca w Irlandii... Kto to wie. No, ale to nie jest łatwe. A młodszy to inna sprawa. Ja niestety nie chcę nauczyć się tych gier. Psychologowie do których dzwoniłam, tak tylko na przeszpiegi - bo myślę jak "Pani Ania mówi" że ich błędy i potknięcia są im potrzebne... nie znają się na tych grach. I nie wiem czy to uzaleznienie czy fascynacja. Trwa ponad rok. Najgorsze że zdaje się odbija się to wszystko na moim zdrowiu. Mam coraz większe kłopoty z pęcherzem i zaczęłam niby tak jak się obgyza paznokcie wyrywać nawykowo włosy. Jeszcze ich sporo jest
data: 2007.11.04
autor: Anita
Dzień dobry w ten sobotni poranek.Chciałam jeszcze dodać do wczorajszego , bo nawet się skrótowo podpisałam (to wina centrum handlowego , pozbawiło mnie sił ),że porządkując swoje życie , należy się skupić na sprawach naprawdę istotnych .Reszta się sama dopasuje . Pozdrawiam i uciekam , bo dziś mam lekko zwariowany dzień .
data: 2007.10.06
autor: Bożena K .
Jolik, ciesze sie bardzo, ze to tylko reakcja na pochwaly:) Widocznie to we mnie bylo jakies rozzalenie ktorego nie zauwazylam:)Joanno - MamAsik moje skonkretyzowanie wymagan co do pracy to wynik obrony przed otoczeniem:)
Czy dobrze rozumiem, ze jesli wieprzowina jest wlasciwie na czarnej liscie, to takze nie moge pieczeni wieprzowej do kanapek upiec? Pozdrawiam serdecznie
data: 2007.10.06
autor: Magda z Aachen
Uśmiałam się dzisiaj z panów Jang i z powtarzanego tekstu "pani Ania mówi...". Poszłam w tym temacie dalej, bo nie robiłam nigdy takiego wprowadzenia myśli czy informacji, bo stwierdziłam, że pani Ania zwróciłaby mi uwagę, że nie ona rządzi w moim domu tylko ja sama. Normalnie podwójne zaszufladkowanie, ale pomogło w te rządy uwierzyć. :)
data: 2007.10.05
autor: Joanna - MamAsik
P. Firanko niech Pani nie wraca do pracy.Proszę pamiętać , że powtórki nie będzie . Może być następne , tego nie wykluczam . Ale to już znowu całkiem co innego .Wszystko się ułoży . Zobaczy Pani. Człowiek po czasie bardzo czegoś żałuje. A czasami, cos się traci bezpowrotnie .Odtworzyć się nie da . I tak strasznie żal ...Ja myślę , że decyzja będzie dobra . Dla Pani i maleństwa . Starszak skorzysta i mężulek.Pozdrawiam serdecznie.
data: 2007.10.05
autor: B . K.
Właśnie wróciłam z centrum handlowego , a mam daleko , bo w pipidówie mieszkam . Zakupy się udały Oczywiście wiadomo , że Ktoś tam maczał palce , a raczej skrzydła. Bo porosiłam o co trzeba. Mam to co chciałyśmy .Cudności. Iza pieje jak skowronek . Niewiem czy to bez sensu nie brzmi. Ale się z postu P. Firanki tak uśmiałam . Fajnie to napisane. Czasem się tak przegina i co najlepsze wogóle się tego nie widzi.Nocne pozdrowienia dla P. Firanki i p. Anity.Coś w tym forum jest magicznego . Oczy się otwierają? Czy co?
data: 2007.10.05
autor: Bożena K.
Ej, no, mówię ci Firanko, warto zostać w domu. Tylko trza się jakoś fajnie zorganizować i nie dać sobie wmówić (zaprogramować), że siedzenie w domu, to nic nie warte zajęcie. Słabam jeszcze i dużo we mnie się o to rozbija. Ale jak tak mocno się człowiek skupi i przestanie rozczulać nad niedowartościowanym Ego ;) to zaraz zauważa, że wszystko jest dobrze, tylko jakieś wydziwianie się włączyło. Firanko, otwórz przedszkole, dla swoich dzieci i jeszcze kilku, jest niedobór na rynku. :) * Pani Aniu, mam techniczne pytanie, czy palce u rąk/paznokcie są jakoś powiązane z narządami? Czy na nich też coś można zaobserwować? Pytam, bo Kornelka ma jeden dziwny paznokieć, a Zuzia jak niedomagała, to miała również podrapane do krwi serdeczne paluszki obu rąk. Mam to pytanie w sobie już od dawna, ale w końcu mi się przypomniało. :)
data: 2007.10.05
autor: Joanna - MamAsik
JoasiuMam Asik a ja wreszcie dorosłam do tego żeby spytać samej siebie (dzięki twoim wątpliwościom) że może po urodzeniu nie wrócę do pracy. Kiedyś rozważanie takiej opcji wydawało mi się niemożliwe. Nawet nie moge wziąć wychowawczego i mnie to nie martwi. Już nie:) ***Do p. Jolik propos panów Jang to oni mają czasem taki humor, który pani Ani się powinien spodobać: mój kiedys rzucił jak weszłam w jakiejś sukience "a twoja Ciesielska pozwala ci się tak ubierać?" Gosia usłyszała "czy pani Ania pozwala sie malować takimi kosmetykami?" Ja za dużo mówiłam że "pani Ania mówi..." bleeee normalnie że on nie puścił czasem pawia... istny ołtarzyk no nie? hi hi hi
data: 2007.10.05
autor: Firanka
szaniab co oznaczają probiotyki (mnie się kojarzą z jogurtami? przeszłam przez sanepid i noszenie kału do badania co miesiąc, panie kazały syna przeleczyć jeszcze raz antybiotykami na co mądry lekarz powiedział: nosicielstwo może utrzymać się do roku a leczy sie dziecko nie bakterie. Wiesz gdzie była salmonella? w jego pierwszym serku homogenizowanym... Ale błogosławię ten serek bo to potem wszystko już ruszyło "po ciesielsku" tyle że jeszcze "mama nie była anielsko spokojna" bo najtrudniej było zacząć od siebie!!!
data: 2007.10.05
autor: firanka
Pani Bożenko, głupoty nie tylko do Pani się przylepiają, jak widać poniżej:) ***Kostko, jeśli o sól chodzi to mała płaska łyżeczka na 1/5 litra jest dla mnie ok. A, że smak nasz zależy od kondycji śledziony (to wiem od Pani Ani, oczywiście) to jednego dnia to samo danie wydaje się za mało słone, drugiego przesolone. ***Dziewczyny, karkówkę z grila przygotowaną przez kolegów zjadł Piotruś Pan i się rozchorował. Wie oczywiście, że na własne życzenie i że "to są skutki picia wódki", ale czy imbirówkę dobrze mu poradziłam i owsiankę na ból głowy i żołądka jeszcze po nocnych wymiotach? Ja jeszcze poradziłam by coś ciepłego sobie uszykował do jedzenia, bo te bóle to zastoje pewnie. Jak coś podobnego Wam się przytrafiło to proszę o radę. Czuje się, jakby wszystkie siły z niego uleciały. Aha, rozchorował się także jeszcze jeden kolega z redakcji, a więc karkówka była trefna... Może to zatrucie.
data: 2007.10.05
autor: Anita
Pani Aniu ja dzwoniłam do Centrum i miałam miec konsultację u Pani 10 grudnia o godz. 10 lub 5 grudnia i tu jest cały pies pogrzebany.Jak mi dano 2 terminy do wyboru to pomyslałam że skonsultuję to z rodziną który dzień będzie im wygodniejszy.Moi faceci założyli firmę całkiem niedawno i robią tzw. inteligentne domy i różne elektroniczne cudeńka po bankach .Nie pracują że tak powiem na miejscu tylko nosi ich po całej Polsce.Mogłą bym byc podwieziona okazyjnie teraz np. jadą do Szczecina. No ale okazało się że "to mój bzik"Już się nic nie odzywałam.Samej było by mi bardzo ciężko ale jak trzeba będzie samej to trudno pojade sama.Wiosną. Podobno wszystko jest tak jak ma byc.Co do mojego wewnętrznego bałaganu i niepoukładania to dziękuję za to że Pani ma nadzieję że to się poprawi. Bo tak wywnioskowałam z Pani słów .Serdecznie pozdrawiam Panią i Wszystkich na forum.Pani Anito Pani z tym uzależnieniem od komputera żartuje? czy też sytuacja naprawdę tak poważnie wygląda?Są młodzi ludzie którzy uzależniają się bardzo szybko ale to może byc także tylko na razie silne zafascynowanie. Moi synowie / dwóch /grali w War Crafta. W domu był cyrk bo ja niczego niby nie rozumiałam przeszkadzałam. Chcieli grac ale nie mieli z tej gr y stuprocentowego zadowolenia bo ja wszystko psułam ciągłymi pretensjami.Dawałam im do zrozumienia że robią mi przykrośc. Pewnego dnia siadłam razem z nimi po pół godziny i zaczęli mi opowiadac o tej grze. Póżniej zaczęłam grac Narobiłam im mnóstwo wstydu swoją ignorancją i brakiem umiejętności Tak o tym mówili, więc postanowili na poważnie mnie nauczyc .I teraz najważniejsze, tak się z nimi trzeba uczyc aby w trakcie gry pokazac powiedziec że na świecie jest masa rzeczy ciekawszych niż gra.Nie byli jeszcze uzależnieni więc mi się udało. Może u Pani problem jest inny ale
odciągnąc dzieci od kompa to orka.Oczywiście mam na myśli siedzenie dla pustej gadaniny gier i skakania po forach.Bo komputer w zasadzie jest cudownym wynalazkiem .Niech im Pani to powie że to fascynujące ale życie całe jest fascynujące ja mojego najmłodszego złapałam na astronomie najpierw w komputerze a póżniej to samo na żywo w obserwatorium Przyznaję że było mi łatwiej bo mój mąż interesuje się astronomią . Ale namówic męża żeby poświęcił synowi więcej czasu to byłó też trudne.Właściwie najtrudniejsze.Zyczę powodzenia.
data: 2008.01.08
autor: ostróżka
Pani Aniu kopniaki są po to żeby wydobyć to co w nas najmocniejsze. Potrzeba mi było czasu żeby się wycofać i pomyśleć. Wiem już napewno że jak się wali i pali - to gar rosołu jak znalazł i nic więcej. Ale nie wiedziałabym tego gdybym nie przeszła przez ciemną dolinę. I waga słów.Wciąż leje się ze mnie potok słów w różnych kierunkach, nie wiadomo po co a najlepsze byłoby pomilczeć. I ciągle myślę żeby wyłączyć opcję dzwonienia do mamy za darmo - przecież już wiem Ten najważniejszy śpi obok mnie. Dziękuję za to delikatne "nie wypada" choć należało mi się mocniejsze wstrząśnienie:-)
data: 2007.10.05
autor: Firanka
Ja to z kolei łapię się na tym, że chcialabym cofnąc czas. Wiem, że to absurdalne i że absolutnie głupie. Ale wspominam nawet początki PP sprzed ponad roku kiedy moje dzieci zaciekawione kosztowały tego i owego i rosół obaj chętnie pili i herbatke, i grzanki im smakowały, i słusznie zauważyli, że "zrównoważone to nie znaczy ostre" a teraz hm... wymyślają, nawet jak im smakuje i im się uszy trzęsą przy obiedzie (bo to przecież pyszne żarcie:) to i tak marudzą, że ciągle gotuję inaczej, i znoszą do domu za kieszonkowe od dziadka coraz większe reklamówki z sokami, czipsami, wodą z cytryną. Chciałabym zacząć wszystko od nowa... Oni gadają, a ja cóż, robię swoje. I wyrzucam butelki po Coli. Do ekologicznych pojemników.
data: 2007.10.05
autor: Anita
Olu, widzisz, gdyby nie te błędy, nie stan zdrowia Twojej córeczki nie trafiłabyś na to forum i to ciesielskie jedzonko. A tak to ono służy Wam wszystkim. Mała spokojnie dojdzie do siebie, a i Wy skorzystacie :) Poczytaj w archiwum posty o zapaleniu krtani, dusznościach tzw pseudo krupie. Renatka też o tym pisała ( Rene = Renata z Lubonia)Nie Ty jedna popelniałaś błędy nieświadomie, będąc przekonana, że postępujesz najlepiej jak możesz. Musisz i to zaakceptować, swoje tamte decyzje, wybory, siebie, byłaś w innej świadomości. Z czasem dziękujemy za to co nas spotkało, bolesnie doświadczyło, co nam wskazało tę ścieżkę. Wcale nie gładką, ale w górę. Jak to Joasia (chyba) napisała, po gładkiej w górę nie da się wejść:)
data: 2007.10.05
autor: Anita
P. Anito , ja niewiem co jest , że zapominamy . Niby taka mądrzejsza trochę jestem , a takie głupoty jeszcz się do mnie przylejają , że hej.... Pozdrawiam serdecznie.Mówię oczywiście o sobie , tylko i wyłącznie .
data: 2007.10.05
autor: Bożena K
Anito, dziękuję za odpowiedź. Mam chyba jeszcze za mało doświadczenia w doprawianiu, aby płatki ze Stoisławia doprawić smakowicie. Za którymś razem stwierdziłam, że za mało daję soli. Efekt był taki, że ugotowawszy owsiankę na parę dni z większą ilością soli, jednego dnia wydawała mi się w sam raz, a drugiego była za słona. Teraz mieszam płatki zwykłe (bardzo lubię z Kupca) z tymi ze Stoisławia, i owsianka jest za każdym razem taka jak powinna. Nie mam małych dzieci więc miksować nie muszę, a mnie łuski nie przeszkadzają, wybieram je po prostu ze stoickim spokojem. Pozdrawiam
data: 2007.10.05
autor: Kostka
Dziękuję wam za odzew. Listko dobrze rozumiem co chcesz powiedzieć, jak już ktoś wcześniej napisał, musi się "przelać" żeby ktoś się otworzył. Ten lekarz coś mi wspominał już chyba ze dwa lata temu, kiedy nie było jeszcze problemu duszności i miałam super zdrowe dziecko, że powinnam wyeliminować nabiał z diety Beaty bo jej zniszczę brzuch, ale ja byłam głucha na to. Mogę mieć jedynie do siebie pretensje. Rany, cały czas mam przed oczami moje dziecko szczekające z wyłupionymi oczami niemogące złapać oddechu w nocy z powodu ściśniętej krtani. Na szczęście już od miesiąca naczytałam się tu o anielskim spokoju i ufności więc bez paniki walczyłam z tym. Ale potem jak już usnęła to się wyryczałam. I nie mogę sobie jeszcze poradzić z tym kacem moralnym. Że to ja ją przecież tak karmiłam. Wiem przynajmniej że z młodszym dzieckiem nie popełnię takich błędów.
data: 2007.10.05
autor: Ola
Tak pani Bożenko, jesteśmy częścią KOSMOSU. I zapominamy o tym czasami. Albo raczej czasami tylko pamiętamy. Pozdrawiam:)
data: 2007.10.05
autor: Anita
Jeszcze muszę napisać , że ostatnio dzwoniłam . Wiadomo . Do tej Pani , co kiedyś nawet słyszeć nie chciałam . P. Aniu proszę tego nie czytać .Bo się aż zarumieniłam , że ...Ani nie piszę co , bo wiadomo .Pozdrawiam ,razem z pomyślnymi wiatrami , które nas noszą po tej Ziemi . A i o Kosmos zahaczają czasami .
data: 2007.10.05
autor: Bożena K.
Bo ja się muszę przyznać , że 4 lata temu dałam Izie zrobić horoskop astrologiczny . Już nie wiedziałam co robić , aby jej pomóc .Pani miała zwrócić uwagę na aspekt zdrowotny . Usłyszałam , że należy zrezygnować z soków , nabiału . wędlin , jogurtów .Zadnych surówek .Ja po usłyszeniu tych rewelacji' byłam tak zbulwersowana ,że do Pani dietetyk Ciesielskiej na podany mi numer nie zadzwoniłam nigdy.Usprawiedliwiam się tym , że jestem osobą ze służby zdrowia .Wtedy , to było dla mnie nie do przyjęcia .Książek nie znałam , nie wiedziałam , że takowe istnieją.I tak po kilku latkach książeczki wpadły w me ręce . Już od jakiegoś długiego czasu , zaćzęłam intuicyjnie szukać , co to za feler jednak w środku istnieje , że organizm wyprawia takie rzeczy . Zaczęłam dostrzegać co to jest z tą medycyną akademicką . Totalna klapa .Uratować kogoś dorażnie można , uciąć , wyciąć proszę bardzo . Nie ma problemu . Powikłania ? Aaa zdarzają się , prosimy o wyrozumiałość!A , że ludzie coraz bardziej chorzy?Że umierają ? Cicho , proszę nie psuć statystyk ! Tylko komu one są potrzebne ? Bo cierpiącym i umierającym na pewno do niczego .P Olu niech Pani idzie do przodu . Bo drogę Pani już zna . Pozdrawiam wszystkich .
data: 2008.01.08
autor: Bożena K
P. Olu niech Pani mi wierzy , że wszystko jest tak ,jak ma być .Ani za wcześnie , ani za póżno .We właściwym dla Was czasie .Zresztą , to jest nawet w książce u P. Ani.Tam jest dosłownie wszystko wyjaśnione .Ostatnio pytam na co zwrócić uwagę .Byłam właśnie w dole . Już się cieszymy, fruwamy wręcz , a tu jak nie zdołuje to ...Skupiam się (Stróża proszę o pomoc), otwieram księgę na chybił trafił .Patrzę ,na co to mam jeszcze zwrócić w tym momencie uwagę , a tam rozdział o emocjach mi się otworzył .Ten anielski nastrój , to tu się też często na tapecie przewija.A emocje w chwilach trudnych , wręcz kryzysowych są , jakie to Pani pewnie doskonale je zna . Anielski nastrój ? Tak , tak , tak . Niech żyje ,w tę deszczową dzisiejszą pogodę .Pozdrawiam słonecznie.
data: 2007.10.05
autor: Bożena K.
Olu, wydaje mi się, że ten lekarz mądrze postąpił... 'nawracanie' innych często jest z góry skazane na porażkę. Każdy sam musi dojść do swojej mądrości. Nie zrozum mnie źle, jeśli ktoś zapyta: mam taki problem, czy znasz jakiś sposób na jego rozwiązanie? No to wtedy można opowiadać... Inaczej jest gdy ktoś nie jest otwarty na pomoc, wtedy doradzanie może uznać za atak na własną osobę. Wierzę, że warto czasem dać sobie i innym prawo do popełniania błędów :)
data: 2007.10.05
autor: Listka
Kostko, pytałaś swego czasu o płatki owsiane ze Stoisławia górskie extra. To są właściwe płatki do naszej owsianki. Nie mają łusek. Delikatne po ugotowaniu, nadaja się do miksowania. Na opakowaniu jest napisane, że nie trzeba ich gotować. Ale nie jest, że nie można. Więc spokojnie gotuj wg naszego przepisu. By nie były nijakie doprawiaj je odpowiednio. Ja osobiście bardziej lubię płatki z Lidla. Pęcznieją w czasie gotowania, a nie się rozgotowują. Ale miewaja łuski. Ostatnio mieszam je więc pół na pół z tymi ze Stoisławia. Pozdrawiam serdecznie PS Jeśli znacie dobrego psychologa od uzależnień proszę o kontakt. Chodzi oczywiście o komputery. I nie zanudzam już więcej.
data: 2007.10.05
autor: Anita
Witam. U mojego 14 miesięcznego malucha znaleziono salmonellę (po ostrej biegunce, temperaturze 39 st. i 3 dniach w szpitalu). Obecnie nie bierze żadnych leków tylko dużo probiotyków. Czy coś jeszcze mogę zrobić żeby mu pomóc i zapobiec przenoszenia się dalej? Zamierzam przebadać rodzinę i nianię i gruntownie wysprzątać mieszkanie -
zwłaszcza jego zabawki które obficie obślinia.
data: 2007.10.05
autor: szaniab
Anito,Dandelion dziękuję wam bardzo za odpowiedź w sprawie przechowywania chlebka:)
data: 2007.10.05
autor: Gosia T.
Bardzo mnie rozczarował mój pan od akupunktury, bo mu powiedziałam o tej diecie, że może on ją zna... On na to że zna i od lat jest na tej diecie i cała jego rodzina. Byłam przez kilka godzin pełna żalu, że ja tu się z tą astmą córki borykam a on znał prawdziwe "lekarstwo" i nic ani nie pisnął... Potem jednak zrozumiałam, że kto wie, pewnie znalazłam właśnie teraz swój czas na przyjęcie tego innego sposobu myślenia i życia i gotowania, bo może wcześniej puściłabym mimo uszu wzmianki o jakiejś cudownej diecie. Zaczynam wiele rozumieć. I jestem zgodna co do tego, że cierpienie naszych dzieci prowokuje niektórych do przemieniania się. Kilka dni temu to zrozumiałam gdy moja mała nie mogła oddychać. I mam strasznego kaca moralnego że to ja do tego dopuściłam pakując w nią kiedyś nabiał i zezwalając jej na zjadanie ton żelków (chociaż z tymi walczyłam). Pozdrawiam wszystkich. I dziękuję za odpowiedzi na moje pytania i wątpliwości na tym forum.
data: 2007.10.05
autor: Ola
Dziękuję, odnalazłam przepis. Wpadłam też na pomysł, by do forum podczepić coś w stylu FAQ, by wyjaśnić niektóre skróty i pojęcia jak np. TLI... pozdrawiam cieplutko!
data: 2007.10.05
autor: Listka
Listko, zupa śniadaniowa to owsianka, zgodnie z zaleceniem pani Ani przekop na ten temat forum. * Gocho z Katowic, krótko na to co zapamiętałam z twego posta. Imbirówka to takie ppowe lekarstwo. Najlepiej pić ją z zalecenia, lub ze świadomością, że właśnie to jest potrzebne. Na temat TLI lub też TLACI poszukaj na forum opinii różnych, za specjalistę został uznany Marcel i jego droga do pycha herbatki (wyszukiwarka ci w tym pomoże). A pić powinnaś wedle potrzeb. Ja naszą herbatkę traktuję dokładnie jako płyn do popijania. Jak w gardle zaschnie, to łyk, dwa, trzy, czasem filiżankę (głównie na czwartkowym u pani Ani, gdzie mi najbardziej smakuje, może dlatego, że oprawa jest taka a nie inna). Z ilością posiłków to też może być różnie. 3 ciepłe, to raczej obowiązkowo, ale ja jak nie zjem 4-5 to jestem dętka, ale to może jeszcze stan po karmieniu piersią, choć zauważam, że porcje się zmniejszyły. Generalnie fajnie, że jesteś; może na swojej właściwej drodze. :) * Jolik, :) a mi się właśnie wydawało, że twoje posty były pełne dystansu i zadowolenia czy też akceptacji tu i teraz. Choć gdy cię dołek dopadnie to sobie przeczytaj to co sama napisałaś. Zobaczysz jakaś mądra i silna. * Magdo z Aachen, fajnie, że masz takie konkret wymagania co do pracy zawodowej. Ja ostatnio co próbuję się trochę wyrwać zawodowo to jestem ściągana do dzieci. Ufam, że dobrze odbieram wszystkie sygnały, że póki co dzieci, dom i dzieci. :)
data: 2007.10.04
autor: Joanna - MamAsik
Listko wrzuć w wyszukiwarkę 'owsianka' i szukaj postu Pani Ani z przepisem, ten z książki jest nieaktualny ze względu na dodatki.Pozdrawiam wszystkich:)
data: 2007.10.04
autor: Asia z D.G.
Witam! Pani Aniu z moim synem juz zdecydowanie lepiej,apetyt wrócił i chęć do zabawy(wsunął dzisiaj michę rosołu i za godzinę poprosił o jeszcze:))a to wszystko dzięki Pani i temu forum.Bardzo dziękuję!!A'propos rosołu to własnie od niedawna znów zaczełam go gotować, wcześniej mi nie smakował i już wiem dlaczego.
Jolik, a mama pepla, bo syn mówi do mnie mama pepa, a mąż mama pela, no i taki słowotwór powstał;)
Pozdrawiam
data: 2007.10.04
autor: mama pepla:))
Dziękuję bardzo za rady.Oczywiście w moją wypowiedź wkradł się błąd-staram się teraz jeść jak najwięcej zup-oprócz owsianki na śniadanie(dziś po raz pierwszy zjadła ją mama:)!) codziennie jakąś zupę;nie codziennie na mięsie czy kościach,ale i tak są smaczne i pożywne-zacierkę po prostu uwielbiam,a dziś jedną cebulę z przepisu zamieniłam na 2 ząbki czosnku i wyszło po prostu bajkowa w smaku!
A jak wygląda spraw z kakaem?Czy właśnie za sprawą tego,że oprócz magnezu jest tam również wapń-to nie zawsze jest ono polecane?
Zrobiłam również gulasz wołowy-ten energetyczny do pierogów ruskich-pierogów nie zrobiłam jadłam go z kaszą jęczmienną i ogórkiema,ale również jest tak cudwony w smaku,że...ach!!!
Mama moja oprócz tego,że je często to co przygotujęm,zarzuca mi jednocześnie "zbytnią próżność jedzeniową"-bo nie chcę ani razu np.zjeść chleba z margaryną,poza tym to,że tak dużo czasu poświęcam czasu na przygotowywanie jedzenia-to już inni domownicy.Po troszę rozumiem część zarzutów,ale staram się spokojnie je odpierać i robić swoje.Bo tak naprawdę żadną sztuką nie jest odizolować się i żyć tylko gotowaniem czy np.modlitwą,ale żyć pośród tego co się zastało,od niczego nie uciekać i dążyć(ale nie po trupach!)do swojego-to po tej zacierce tak mnie naszło:)
Pozdrawiam!
data: 2007.10.04
autor: miu
Witam wszystich i serdecznie pozdrawiam. Dziekuje Pani Ani za wczesniejsza odpowiedz w sprawie moich watpliwosci./ przepraszam , ze tak pozno , ale to z braku czasu / Dziekuje tez Anicie za pozdrowienia . Ja tez kocham Nowy Jork ,chociaz jest to miasto wielu kontrastow , ale zawsze zadziwia mnie , ze wsrod tak duzej roznorodnosci jaka tu panuje , jest cos co nazwalabym"odgornym porzadkiem ". Chwala na wysokosci .... No coz , az tak daleko od rodzinnego kraju rzucil mnie los , ale jest wiele plusow z tego wynikajacych , wiele sie tutaj nauczylam i ucze dalej , ale przede wszystkim trafilam na PP i na to forum . Dzisiaj chcialam prosic o podpowiedz , moze ktos wie jak przyrzadzac czerwone wino z zoltkiem ? Dziekuje z gory i pozdrawiam cieplutko .
data: 2007.10.04
autor: AM z Nowego Jorku
Rany, Magdo!!! Po poscie p.Ani tak mi sie cieplo na sercu zrobilo, ze po prostu musialam sobie przypomniec, ze jestem czlowiekiem i latanie pod sufit mi nie sluzy :). Zdziwilo mnie troche, ze odczytalas to jako rozzalenie, ale przepraszac nie masz za co :). Nastepnym razem powstawiam buzki i bedzie wszystko jasne :).
data: 2007.10.04
autor: Jolik
Chciałabym ugotować owsiankę wg PP. Czy to "zupa śniadaniowa" z Filozofii Zdrowia? Jak nie to, czy ktoś mógłby podać przepis?
data: 2007.10.04
autor: Listka
chleb napowietrzałam:)od rana do wieczora - leżał sobie na drewnianych raszkach(kurcze nie wiem czy to nie jakies gwarowe słowo z Poznania!)potem zawijałam w lniana sciereczkę specjalnie do tego celu uszytą i chowałam to pojemnika - na folie sama nie wpadłam.Sposób Anity chyba lepszy.Wypróbuje w sobotę
data: 2008.01.08
autor: dandelion
Gocha z Katowic, ja już myślałam, że to post Pani Ani, taki długi:) W reklamach Danonków uśmiechają się aktorzy przebrani za lekarzy:) Ja też poszukiwałam sposobu na zdrowe odżywianie jeszcze jako nastolatka. I od czasu kiedy spotkałam się z PP wg Pani Ani Ciesielskiej już nie poszukuję. Pozdrawiam i życzę smakowitej kartoflanki i wspaniałej przygody.
data: 2007.10.04
autor: Anita
A propos chleba, który uwielbiam:) Najpierw odparowuje (mój nie napowietrza się:) leżąc sam, po kilku godzinach leży juz przykryty świerzą ściereczką, a potem go zawijam w nią, na kolejne pół dnia mniej więcej, a potem od drugiego dnia to już zawinięty w ściereczce + w wareczku foliowym - reklamówce - leży czy na wierzchu, czy w szafce i jest coraz lepszy. Piotrowi wytrzymuje taki chlebek do 10-14 dni :D No oczywiście je wówczas niby grzanki hehe. Ale chleb kupujemy w PiP - wiejski w tytce papierowej - i taki zabiera do Wrocławia. Jest wspaniały. I chyba ten sam jedliśmy w Wąsowie. Ukłony
data: 2008.01.08
autor: Anita
Pani Aniu, Pani nas z pewnością nie zanudza:)
data: 2007.11.04
autor: Anita
Witam! Dziękuje bardzo P. Aniu za odpowiedz na moje pytania.Dostosujemy to,co jeszcze nie było dostosowane i dopilnujemy żeby, nie wymykało nam się spod kontroli. Oboje z mężem cieszymy się tym co dzięki wiedzy Pani osiągneliśmy. Trzeba było przeżyć czołowe zderzenie z bezsilnością, żeby zacząć działać.... Dziękujemy!!!!
data: 2008.01.08
autor: ninson
Witam wszystkich serdecznie!
Ponieważ piszę po raz pierwszy (a myślę, że nie ostatni:) ) postaram się na wstępie powiedzieć coś o sobie, żeby powoli, w miarę nabierania doświadczenia móc dzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami i rozwiewać wątpliwości. Moją przygodę z pp zaczęłam właściwie tydzień temu (choć już dawniej obiło mi się coś o uszy), być może wtedy nie byłam jeszcze na to gotowa i mogłabym to odrzucić. W eksperymentach jedzeniowych nie jestem nowicjuszem. Moje zainteresowanie właściwym odżywianiem zaczęło się ponad 10 lat temu, kończyłam podstawówkę i byłam całkowicie wyniszczona dietami warzywno jogurtowymi, które stosowałam w celach odchudzających. Wprawdzie schudłam, ale jakim kosztem...potworne osłabienie, zdiagnozowana nerwica wegetatywna (bałam się wychodzić z domu, bo wciąż wydawało mi się ze jest mi słabo), nie wspominając o próchnicy itp. Wtedy mama namówiła mnie na żywienie optymalne, a ja się zgodziłam, ponieważ łapałam się czego się dało, żeby przestać bać się wychodzenia z domu. I możecie się tu śmiać i mnie besztać, ale żywienie to pomogło mi do pewnego stopnia (ustąpiły alergie, nerwica zaczęła się uspokajać, przestałam się przeziębiać, od tego czasu nie byłam ani razu u dentysty) natomiast nie poradziłam sobie z dolegliwościami przewodu pokarmowego, głównie jelitowymi, wzdeciami itp. (a’propos nierównowagi w tym żywieniu: zauważyłam, że ja i tak zjadałam mniej tłuszczu niż niektórzy żywiący się ‘normalnie’, ponieważ moje posmarowanie kromki chleba – nie jadałam więcej na dzień - gruuuubo masłem to i tak mniej niż jak ktoś zjada 5 kromek i smaruje każda masłem, choćby nie wiem jak cienko) Tak wiec przez około 10 lat stosowałam ten sposób odżywiania, oczywiście popełniałam pełno błędow, szczególnie na poczatku. Czasem nie mogłam się powstrzymać przed przejadaniem mimo tego, że zawsze potem człowiek gorzej się czuje. Wiadomo tez, że oczekiwanie efektów przy braku samozaparcia, a potem zwalanie winy na to, że dieta nie działa jest totalnym bezsensem. Potem wprowadzałam własne modyfikacje, chcąc jakoś to wszystko dopasować do mojego organizmu, ale wciąż nie wydawało mi się to na 100% słuszne, wciąż szukałam i nadal szukam idealnego dla mnie odżywiania. Jedno co jest pewne to to, że jednak to odżywianie otworzyło mnie na obserwacje, dostrzeganie, chęć zmian i samodoskonalenia. Ostatnio zaczęłam poszukiwać sposobu odżywiania, który łączyłby się w jakiś sposób z filozofia, sposobem na życie, duchowością, a nie tylko badaniami naukowymi. Trafiłam na książki Pani Ani i musze przyznać, że do mnie przemówiły. Szczególnie to mięsko :) Powiem szczerze, że w ostatnich latach pochłonęłam duzo książęk ‘duchowych’ Redfielda, de’Mello, Marciniak, „rozmowy z Bogiem”, Anastazje W.Megre i inne. W wielu z nich jest mowa o wegetarianiźmie. Nie pasowało mi to całkowicie no ale cóż w myśl zasady, że uczę się na własnych błędach postanowiłam powprowadzać pewne hmmm modyfikacje do żywienia w postaci surowych warzyw czasem owoców (sic!) i dni bezmięsne. Nawet zrobiłam 1 dzień głodówki. Chyba nie muszę mówić, że samopoczucie mi się pogorszyło. Ale wciąż mi to jakoś nie pasowało, dlaczego wszędzie piszą o wegetarianiźmie?! Wtedy doszłam do wniosku, że może to po prostu jeszcze nie ten etap, że najpierw trzeba mieć silne cialo i umysł, aby móc tak się odżywiać, całkowicie inny poziom świadomości i wibracji. Że może w przyszłym wcieleniu :) No i znalazłam takie zdanie na ten temat w „Filozofii zdrowia”. Muszę się przyznać że jeszcze 2giej ksiażki do końca nie doczytałam, bo w sumie to dopiero od tygodnia wprowadzam pp, ale tabelki mam już opanowane :) po tylu latach zapisywania, liczenia, ważenia białek, tłuszczów i weglowodanów nie jest to dla mnie nic trudnego, no może trochę więcej czasu trzeba spędzić w kuchni, ale chyba zaczynam to lubic. W sumie to nie musze tak duzo zmieniać tzn tak radykalnie o 180 stopni jak niektórzy, bo jadłam dość podobnie. Nigdy nie jadlam bardzo duzo tluszczów, od dawna nie jem nabiału - no moze 1 raz na tydzien, nie pije czarnej i zielonej herbaty, zawsze uwielbiałam przyprawy, kawe (chociaż parzyłam ja tradycyjnie), na obiadek jadałam miesko w kawałkach smażone z różnymi warzywami. Wode czasem w siebie wmuszałam, bo tutaj dałam się nabrac, że jest zdrowa:) Ale chyba dopuszczacie w pp, że każdy organizm jest inny i potrzeba mu troche innych składników i niekoniecznie to co najlepsze dla jednego będzie równie dobre lub szkodliwe dla innego? Bardzo chciałabym przyjechać na kurs i konsultacje, ale poki co terminy kursów koliduja mi z innymi zajęciami.
Chce doprowadzić mój organizm do całkowitego porządku zanim przyjdzie czas na takie decyzje życiowe jak macierzyństwo i odpowiedzialność (w początkowym okresie) za zdrowie moich dzieci. Myśle o tym już teraz mimo, że nie mam nawet partnera życiowego (gdzie ja znajde kogoś podobnego?!) no, ale chyba warto być do tego przygotowanym przynajmniej zdrowotnie i emocjonalnie. Na tyle na ile udalo mi się przejrzec forum – przyznaje, ze przez te kilka dni bardzo pobieżnie, widze, że często poruszane są tematy duchowości, smorozwoju, akceptacji terazniejszości i przeszłości. Wiem, że nasze samopoczucie, energetyka, rozwój, świadomość zależą od pokarmów, które spożywamy, dlatego od dawna, eksperymantując na sobie, szukam sposobu żywienia, który będzie mi odpowiadał w 100% i będzie połączony ze sprawami ducha, gdyz nie sposób jest to rozgraniczać. Mam nadzieje, ze na pp znajde w sobie odpowiedzi na wiele nurtujacych mnie pytań. Podchodze do tego z duza ekscytacja, chce zaufać i w końcu przestać wciąż szukać i się spalać, bo potrzebuję już spokoju i samorealizacji.

Co do bycia odmieńcem żywieniowym przyzwyczaiłam się przez te 10 lat i nawet przestało mi to przeszkadzać. Chociaż obrona przed ciasteczkami, soczkami, owockami i innymi pysznościami czasami przestaje mnie już bawić. Wolę się czuć dobrze w samotności niż przebywać w grupie ludzi, którzy mysla zupełnie inaczej niż ja, ponieważ już po chwili mnie to meczy i chce powiedziec ‘pa’. W przeciągu ostatnich lat poznawałam ludzi z różnych środowisk czy grup, jednak nigdzie nie czułam się w pełni dobrze, w pełni wolna, zawsze były narzucane jakieś ‘reguły gry’ czy to jedzeniowe czy to w zachowaniu, dlatego jakoś szybko mi się to nudziło, ale niczego nie żałuję, zreszta w kazdym takim towarzystwie trafia się jakaś ‘perełka’ i te znajomości pozostaja na dłużej i z kazdego etapu w moim życiu czegoś się ucze na teraz i na przyszłość. Opty tez było dobrym etapem przynajmniej otworzyło mnie na to co nowe, inne (nie takie jak w TV, reklamach z uśmiechnietymi panami doktorami polecajacymi danonki), nie ogladam TV, nie słucham radia, nie denerwuje się kataklizmami w USA, polityką itp.

Pytanka: Skoro każdy tłuszcz ma nature miesa to czy można stosować łój wołowy? jakos się do niego przyzwyczaiłam, jest energetyczny i z tego wynika, że w smaku słodkim. A nerki cielece?
Biorę do pracy do termosu imbirówkę 0,5 l – smakuje mi :) ale czy można ja pic tak codziennie? Co do herbatki TLI to troche mniej mi smakuje, ale pije 1 na dzien do tego 2 lub 3 kawy czasem kakao z chili i cynamonem lub kardamonem, bo jakoś wanilii nie mogę dostać. Ile powinno się pić? Wiem, że nie ma reguły, ale czy tyle co wymieniłam plus zupa będzie ok.? Mam raczej siedzacą pracę. Jestem przyzwyczajona, że zjadam nie za duzo węglowodanów, głownie smażone warzywa w tym ziemniaki, czasem kasza gryczana, góra 1 kromke chlebka dziennie, troche przeraża mnie ten miód, ale zaczełam dodawac do kawy i robie na rano owsianke. zrezygnowałam z pomidorowej i wieprzowiny (kury nie jadalam, ryby sporadycznie). Czy musze zjadać dużo wiecej weglowodanów? tłuszczu nigdy nie jadłam bardzo dużo. I ta częstość jedzenia... do tej pory najadałam się 2 ma gora 3 ma posiłakami na dzień! Czy jest jakis okres przejściowy na pp? tzn czy mogę się gorzej czuc przez pewien czas? Moje dolegliwości jelitowe – wzdecia się zwiększyły i wieczorem pobolewa mnie chyba trzustka (po lewej str pod zebrem).

Bardzo zależałoby mi na nawiazaniu kontaktu, szczególnie z osobami z okolic Śląska, ale nie tylko, podaje gg:2860433

Pozdrawiam Wszystkich słonecznie!(Słonko właśnie wyszło zza chmur) może czas na spacer:)
data: 2007.11.04
autor: Gocha z Katowic
Witam pani Olu, a jednak mała lubi to co służy? Mleka koziego nie podajemy, krowy zdechły, a kozy tylko tyle co na serek mleka dają. :) Podajemy imbirówkę, podobno nagroda Nobla ją czeka. No i kawę zbożową z przyprawami gotowaną, miodkiem osłodzoną. Albo herbatkę z większą ilością imbiru i bez miodu. Mleczko podane. Sprawa zamknięta. Reszta przed panią. :)
data: 2007.10.04
autor: Joanna - MamAsik
Dandelion mam pytanko do ciebie, jak zostawiasz chlebek do napowietrznienia ja po prostu kupuję chleb wsadzam do reklamówki i przechowuę tych kilka dni, ale coś jest nie tak bo widzę że już przy 4 dniu są oznaki stęchnienia i pleśnienia nie wiem czy to wina chleba jest on mieszany pszenno-żytni no ale ma drożdże, czy tego mojego przechowania.Teraz wiem że trzeba zawinąć w lnianą ściereczkę i do woreczka-/folii???/,ale jak się go odparowuje jak to wygląda i ile trwa.
data: 2007.10.04
autor: Gosia T.
Dzień dobry. Pani Magdo prawda , że jak to tu się napisze jasno , tak czarno na białym , a raczej na pomarańczowym .To jest to takie dla nas jak ten miód. No i na sercu lepiej i w świadomości jaśniej ..potrzebne nam to jest. Pozdrawiam porankowo.Miłego dnia .
data: 2008.01.08
autor: Bożena K.
Jolik, skad tyle zalu w Twoim poscie. Przepraszam, uze sie wtracam, ale czy to nie Twoje zycie? Nie Twoja praca? Nie Twoj maz? Oni sa dziwni, ale nie poddajmy sie. Tez o paru lat slysze, ze powinnam zarabiac. Moj moz, tesciowa, mama itd. I chce, naprawde. Ale tylko, jezeli to bedzie na pol etatu i w moim zawodzie. Dzieci, teraz jeszcze gotowanie, sprzatanie moge olac, gdy bede zarabiac, to zatrudnie kogos (za bardzo zaniza moja energie, oprocz sprzatania kuchni, to moje terytorium), zostaje mi niewiele godzin, ktore moglabym poswiecic czemus innemu. Oczywiscie nie ma nowych butow, naczyn na przyprawy itd. Ale naprawde (musze przyznac sie, ze dopiero dzieki temu forum i nowej diecie) jestem wdzieczna mezowi, ze zarabia na to, ze mozemy jesc i gdzies mieszkac. A wiec glowea do gory. Jestes strasznie dzielna, ze pracujesz (i jeszcze Twoj maz zalatwil Ci prace), gotuj, badz soba, wtedy wszystko sie ulozy. I pamietaj mozesz zmienic wszystko, to tylko od Ciebie zalezy. Jezeli to jekas nadinterpretacja to bardzo przepraszam.
data: 2007.10.04
autor: Magda z Aachen
Pani Aniu, piwa wobec tego (nawet goracego z przyprawami)juz nie bede tykac, to bylo zbyt bolesne. Musze tylko powiedziec, ze dzisiaj podczas picia naszej wspanialej kawy z cynamonem i imbirem, po paru godzinach po wysmarowaniu mnie przez meza mascia rozgrzewajaca, poczulam goraco na plecach i reszte dnia przezylam bez bolu. Nirwana prawie... Oprocz tego, ze dzisiaj mialam urodziny, zaprosilam cala rodzine meza i nie mogli przestac zachwalac zarowno ciasta z jablkami, jak i wolowiny z czosnkiem. Oczywiscie tesciowa zdenerwowala sie ze moje mlodsze dziecko nie pije juz mleka, ale powiedzialam jej, ze ja do jej sposobu zywienia sie nie wtzracam, chociaz mialabym cos do powiedzenia...
Niestety nikt nie wiem dlaczego moja corka nie moze czasami zdazyc do toalety. Ona mowi mi, ze nie czuje... Oprocz tego ma zapalenia pecheza co 2-3 misiace. Odkad jestesmy na diecie oczywiscie odstawilam wszystkie lekarstwa. Ostatnio przez pare dni nawet w nocy nie sikala. Ale oczywiscie zdazyly jej sie wykroczenia (w przedszkolu i u dziadkow) i koszmar mokrych majtek znowu wrocil. Oczywiscie zdaje sobie sprawe, ze Pani nie moze wszystkim udzielac idywidualnych porad na forum (chociaz zawsze Pani posty niosa tyle informacji...), ale czy w takim razie moge zadzwonic? Bulion energetyczny i marchewke duszona zaczelam jej podawac bo w I ksiazce pisze Pani, ze wzmacniaja watrobe i nerki. Na forum tez cos przeczytalam o dobroczynnym dzialaniu tych potraw przy zapaleniu pecheza. Jeszcze raz chcialabym podziekowac Pani za trud przekazywania wiedzy o wlasciwym odzywianiu, bez Pani na pewno przy tej deszczowej pogodzie cierpialabym strasznie, a tak to tylko usmiech na twarzy mi sie pojawia na mysl o tym co jutro pysznego ugotuje
Pozdrawiam b. serdecznie
data: 2007.10.04
autor: Magda z Aachen
Ja wcale p. Aniu nie jestem madra tylko coraz glupsza. Chodze do pracy, ktora maz zalatwil mi poza moimi plecami, nie mam sil BYC po prostu z Mila, dookola slysze 'a kiedy zaczniesz zarabiac'. Ja chce domu!!! O. I taka to ja madra jestem. Ale staram sie we wszystkim znalezc jakis plus. Trudne to zwlaszcza jesli maz we wszystkim probuje znalezc minus. ALE CO NIE ZABIJE, TO WZMOCNI. No, nie zabila mnie szczepionka przeciw ospie prawdziwej w wieku mniej niz 1 rok (kroplowka, reanimacja itp) ani antybiotyki w konskiej dawce, ani Ca 0 dzieki mezowi, wiec chyba po prostu wystarczy, ze cos dopracujemy w naszych relacjach i jego postrzeganiu swiata i ludzi. Ale to juz jego problem. I TYLKO Jego. Dzis sie dowiedzialam, ze czyttal moje posty na tym forum. Wiecie co zauwazyl? Ile godzin i od ktorej do ktorej jestem poza domem! A to tylko mial byc przyklad, reszta mu umknela. Norma a'propos naszych panow. A wyjatki potwierdzaja regule :). Pa pa.
data: 2007.10.03
autor: Jolik
Pani Aniu, chciałam tylko potwierdzić, Zuzia do przedszkola nie idzie. Tak tylko chciałam się chyba "pocacać" ze sobą. :) I przyznam szczerze, że strasznie trzeba pilnować tych alergicznych stworzeń. Dokładnie tak, jakby cały czas miały grypę, choć grypy nie należy sobie wmawiać. :)U nas była chwila przerwy od imbirówki, wyjazd i zaraz zawirowało. Ciekawe ile mama sama "zaprogramowała", a ile wyciągnęło moje dziwne miasto rodzinne.
data: 2007.10.03
autor: Joanna - MamAsik
Witam kurcze ale gafe strzelilam.Zawsze tak mam przed okresem rozkojazona jestem .Do zupki po soli zamiast dodac cos kwasnego a potem gorzkiego dodalam slodkie czyli marchewke itd.Moje bledy na drugi raz bardziej sie skupie.
Pani Aniu dziekuje za odpowiedz.Staram sie sama gotowac i testowac i wiem juz ze moj maly wolowiny nie moze(bynajmniej na razie)wysypalo go okropniscie i prawde mowiac wcale nie chcial tego jesc tylko ja go nie sluchalam.Dziekuje za naswietlenie sytuacji o czasie leczenia.Przynajmniej teraz wiem ile to jeszcze moze potrwac i latwiej mi sie w cierpliwosc uzbroic bo sie nie nakrecam ze za miesiac czy tez 3 bedzie juz ok.
data: 2007.10.03
autor: Magda mama Kaspiana.
P. Aniu.Bardzo , bardzo dziękuję .Za odpowiedzi dla mnie. Od Pani postu rozchodzi się powiew mądrości, aż mnie wbija w fotel jak to sobie czytam.No obiecuję , że ja juz o tych ciasteczkach to długo nie będę...myśleć , pisać , ani wymawiać .Zwariować z tą moją świadomością można.Pozdrawiam serdecznie.
data: 2007.10.03
autor: Bożena K.
Witajcie, Kochani! Olgoagato, Joasiu, Kamiczku i Megan, listy wasze uważnie przeczytałam i serdecznie was pozdrawiam. Pani Ninson, imbirówkę proszę dziecku podawać codziennie w porze jesiennej, a może i zimowej. Proszę cały czas dbać o dziecko tak, jakby miało grypę, czyli duża dyscyplina, zero łakoci, zero wyziębienia, kawa zbożowa, nasza herbatka, posiłki z dodatkiem cebuli i czosnku. Musia M., nie wiem, po co miałby Pani synek zjadać ten miód? Czy jest jakaś konieczność? Pani Bożeno K., wiem, że małe dzieci nie powinny mieć stosowanej akupunktury, być może córka jeszcze się do takich zabiegów nie nadaje. U Izy jest niedobór energii i akupunktura tego nie załatwi. Gdy Pani ją wzmocni, problemy znikną. Anito, ja też mam chwile zadumy jesiennej, ale nie będę wam o tym pisała, nie chcę was zanudzać. Pozdrawiam Cię serdecznie, a jesień uwielbiam szczególnie. Marto R., miło, że zbierasz tak cenne złote myśli. Kamiczku z Ostrowa, tak, oczywiście doświadczyłam tego samego, co Pani – tak więc musimy zrozumieć, że niektórzy chcą być chorzy. Tak nam się wydaje, ale to po prostu inna świadomość i musimy to uszanować. Zdradzona, dziewczyny Pani tak pięknie odpisały, że nie dopowiem już ani słowa. Myślę, że ich listy pomogły Pani w trzeźwej ocenie sytuacji. Ninson, ma Pani rację, ale żeby przejść przez ten etap bólu i bezsilności, musimy mieć w sobie wolę przemieniania – bez tego się nie da. Renato i Anito, napisałyście naprawdę mądre listy do Zdradzonej. Agnieszko z Krakowa, bardzo proszę jutro zadzwonić między 10 a 12 w sprawie synka. Prawdopodobnie dziecko jest osłabione, ale musimy dojść do tego, czym. Powiększone węzły świadczą o walce organizmu. Kamiczku, słowa de Mello powinniśmy nosić na co dzień w sercu. One przede wszystkim mają moc porządkowania naszego cierpienia. Anito, poruszasz bardzo ważną sprawę, o której przypominam matkom zawsze: bądź, kobieto, silna, ufna, spokojna, wówczas dziecko będzie takie samo. Magkar, myślę, że po dokładnym przeczytaniu książek i zaliczeniu wielu postów będzie Pani spokojna, że to, co Pani robi, jest dla Pani właściwe. Owsiankę też będzie Pani umiała zrobić dobrze. Dziewczyny odpowiedziały Pani akuratnie. Anito, myślę, że Twój Piotr dzięki Tobie świetnie sobie radzi. Jeśli poza Twoimi posiłkami słoikowymi wybiera mniejsze zło, nic mu nie grozi. Mamo Peplo, jeżeli jest konieczność, również proszę jutro zadzwonić w sprawie dziecka. Magdo z Aachen, rola mamy to owszem, karmienie i przytulanie, ale jednocześnie wychowywanie i ukierunkowywanie swoich dzieci. Potrzebna jest Pani serdeczność i stanowczość. Proszę robić kulki mniejsze, wtedy dziecko będzie mogło zjeść 5-6. Pani Dandelion i Pani Marta R. odpisały Pani bardzo mądrze. Mamo Kaspiana, nic Pani na temat wyników, które przedstawiła Pani w poście, nie powiem. Powinna sama Pani sama wyciągnąć wnioski, czy jest lepiej, czy gorzej. Żeby oczekiwać wyraźnej poprawy zdrowia dziecka, musi Pani uzbroić się w cierpliwość, bo to może potrwać około roku. Samą imbirówką dziecka Pani nie wzmocni, musi ono być właściwie karmione. Pani Joanno P., depresja pojawia się przy spadku energii, osłabieniu, podobnie jest z rozwolnieniem. Jeśli jelita gubią swój „ogień”, treść jelitowa przez nie przelatuje. A więc po kolei: książki i bardzo staranne gotowanie, no i zjadanie posiłków wyłącznie gotowanych. Pani Magda z Aachen dobrze Pani podpowiedziała. Pani Magdo, problem z zatokami u dziecka, to problem zimnego środkowego ogrzewacza i słabej śledziony. Niezbędna jest dyscyplina, aby nie produkowała śluzu. To, o czym Pani wspomina, by dziecka nie kąpać i nie wychładzać, to oczywiście jest konieczne. Pani Iwono ze Swarzędza, dziewczyny odpowiedziały Pani mądrze, ale w przypadku dyrekcji przedszkola musi być Pani stanowcza i bronić swojego. Nie może Pani pozwolić na to, aby dziecko chorowało tylko dlatego, że dyrektorka ma swoje widzimisię. Pani Olu, oczywiście, że akupunktura może regulować przepływ energii w meridianach i usuwać dolegliwości, ale najlepszy jest efekt, gdy jednocześnie usuniemy przyczyny powstających zaburzeń, czyli zmiana pożywienia to podstawa. Miło, Firanko, że się jeszcze odezwałaś, ale źle, że popełniasz błędy. No już chyba nie wypada. Przyznam, że się zmartwiłam. Pozdrawiam. Marto R., nic Ci nie pomogę, musisz sama. Rozglądaj się wokoło. Firanko, oczywiście odpisałaś Pani Joannie bardzo mądrze. Joasiu, a skąd w ogóle u Ciebie wątpliwości w sprawie przedszkola dziecka?? Przecież to jasne jak słońce, że mała powinna zostać w domu. Jolik, Twój liścik w sprawie przedszkolaków bardzo mądry. A w sumie w sprawie słów Chrystusa wcale Pani nie bredzi. Takich mądrości zawsze nam potrzeba. Mamo Gabi, miło, że się Pani odezwała, czuję, że jedzonko dla dziecka wychodzi dobre. Jolik, bardzo ładnie radzi Pani dziewczynom. Mam ochotę zapytać, skąd Ty jesteś taka mądra? :) Pani Ostróżko, rodzina na Panią wsiadła z powodu chęci wyjazdu na konsultację, a czy jest Pani zapisana? Do świąt już miejsc nie ma. Zapisy na przyszły rok dopiero w grudniu. Więc jeśli chce Pani załatwić z rodziną coś, co jest nierealne, sama się Pani podkłada pod cios. Jak już się poukłada Pani wewnętrznie, będzie Pani znała termin, proszę to ogłosić w rodzinie i oczekiwać dowiezienia bez narady i bez dyskusji. Ma Pani do tego prawo, należy się to Pani. Magdo z Aachen, tak, oczywiście, to jest wina piwa!!!!!! Pani Halino, ależ oczywiście, naszą najlepszą bronią jest nucenie pod nosem: „bo ja mam swój intymny, mały świat”. Pani Bożeno K., Iza jeszcze będzie miała niejedną balangę, a tak szybko ona nie będzie zdrowa. Czy za każdym razem będzie Pani pytała, czy dziecko może zjeść ciasteczko? Wasza świadomość, wasza decyzja. A dziewczyny dobrze Pani podpowiadają. Może Pani zrobić paszteciki pieczone w piekarniku lub pierożki z nadzieniem mięsno-warzywnym, ewentualnie nawet upiec kruche ciasteczka z mąki owsianej lub płatków owsianych, z dużą ilością przypraw, na miodzie. Ale nie będę mówiła, ile ona może tego zjeść – proszę się uczyć na własnym doświadczeniu i własnej obserwacji. Pani Magdo z Aachen, nie wiem, jaka jest przyczyna tego, że dziecko 6-letnie nie trzyma moczu. W związku z tym trudno mi cokolwiek Pani doradzać. A w ogóle dlaczego akurat Pani marchewkę podaje przy tym problemie? Bulionu energetycznego też nie radzę. Pani Monio ze Śląska, życzę sukcesów i spokoju. Renatko, tak, oczywiście. Mamo Peplo, bardzo się cieszę, że poradziła sobie Pani z dzieckiem, ale gdyby była taka konieczność, to proszę dzwonić. Pani Bożeno K., może Pani sobie oczyszczać stopy w specjalnej aparaturze, tylko po co? Uważam, że to zbyt proste, aby było prawdziwe. Ale na pewno Pani nie zaszkodzi. Dziewczyny dobrze się do tego odniosły. Zresztą Mama Kaspiana wytłumaczyła Pani, o co chodzi, o czym ja nie wiedziałam. Pani Dandelion, odparowany chleb proszę zawijać w czystą lnianą ścierkę i wkładać do worka foliowego. Będzie wtedy czerstwiał, ale nie będzie kamieniał. Panie Piotrze z Poznania, oczywiście, możecie Państwo stosować PP, będziecie mieli widoczne efekty, ale też pozostaną pewne niedobory energetyczne, które odezwą się prędzej czy później. Proszę się nie przejmować, w przyszłości zmienicie Państwo mieszkanie albo chociaż zafundujecie sobie kuchenkę na butlę. Cieszą mnie niektóre posty, bo są takie mądre, na wiele nie odpisałam, ale jest pewne, że niektóre z nich to prawdziwe perełki. Pozdrawiam wszystkich serdecznie
data: 2008.01.08
autor: Anna Ciesielska
Oo. Ja już nie piszę , bo jak to przestudiowałam przed chwilą ,to odniosłam wrażenie ,że ja chyba nie znam zdrowej osoby! Pozdrawiam naprawdę ostatni raz. Dzisiaj oczywiście .
data: 2007.10.03
autor: Bożena K.
P. Anito.To co pani pisze to jest fakt.Przy wiadomościach jakie posiadamy dzięki P. Ani wniosek jest oczywisty.Korzyści z różnych metod mogą być tylko i wyłącznie chwilowe.Rozmawiałam z mamą nastolatki , która co 2 mies. bierze akupunkturę .Męczy ją silny katar alergiczny.Po zabiegu na 2 mies. ma spokój .Mamę jednak zastanawia pewien objaw .Na drugi dzień po zabiegu córa robi się strasznie czerwona. Wręcz buraczkowa.Koleżanki ostatnio na uczelni chciały jej pogotowie wezwać.Odżywia się ta nastolatka wiadomo ,zdrowo.Mają hurtownię ryb ,to ryby często u nich na stole goszczą .No i jogurty , słodycze , zimne napoje .Chipsy , zupki torebkowe itp.Szkoda , że tyle ludzi nie wie o co tak naprawdę chodzi.Że centrum jest wszystkim,ma być w nim ciepło i przytulnie.A reszta to już w popdziękowaniu prawidłowo funkcjonuje. I tyle ,a aż tyle .Pozdrawiam wieczorowo.
data: 2007.11.04
autor: Bożena K.
WITAM SZANOWNYCH FORUMOWICZÓW
JESTEŚMY JUŻ OD JAKIEGOŚ CZASU Z ŻONĄ BARDZO ZAINTERESOWANI METODĄ 5 SMAKÓW I GORLIWIE CZYTAMY KSIĄŻKI NIESTETY W NASZYM NOWYM MIESZKANIU MAMY TYLKO KUCHENKĘ ELEKTRYCZNĄ BEZ MOŻLIWOŚCI ZMIANY NA GAZ CZY TAKA SYTUACJA WYKLUCZA STOSOWANIE METODY 5 SMAKÓW
PROSZĘ O ODPOWIEDZ LUB JAKIES RADY
POZDRAWIAM
data: 2007.10.03
autor: PIOTR Z POZNANIA
Mam pytanie dotyczące chleba - mieszkam w bloku,mieszkanie jest dośc suche - zostawiam chleb do "napowietrzenia",potem zawijam w lniana szmatke.Niestety,kiedy osiaga zalecany "wiek" 3-4 dni jest na tyle twardy ,że mam kłopoty ze zjedzeniem go.Tzn. w domu jest to realne,ale kanapki w pracy,takie podwójne - to niestety przerasta możliwości moich zębów,które sa całe połatane plombami (od kiedy jestem na pp praktycznie nie mam nowych ubytków,ale wiadomo ,ze zęby mi sie nie zregeneruja).W kazdym razie - nie jestem go w stanie ugryźć i nie wiem co robić.Inne posiłki sa nierealne - w mojej pracy jem tylko na stojąco - nie mam miejsca do wyładowania czegokolwiek na jakikolwiek stół .Może suszyć chlb krócej?Ale kiedys juz mi spleśniał.
data: 2007.10.03
autor: dandelion
Pani Bozeno chodzi Pani o Body Detox swietna sprawa na pozur.Owszem oczyszcza z toksyn ale i tez ze wszelkich mineralow wyjalawiajac organizm.W gabinecie powinni lac zmineralizowana wode do zabiegu a leja kranowe plus zwykla kuchenna sol.Nie polecam.Mialam zalecone takie oczyszczanie sie z Kaspianem stad miedzy innymi te zle wyniki bo oczyscilo go to ze wszystkiego.Oj zebym wiedziala wczesniej ale przynajmniej pania moge ostrzec.
Pozdrawiam.
data: 2007.10.03
autor: Magda mama Kaspiana.
Pani Bożenko, właśnie dla siebie też Pani powinna dobrze gotować. A nawet przede wszystkim. Jest bardzo wiele różnych zabiegów na rynku, które mają spektakularne efekty ale chwilowe. Np karioterapia. Organizm jakby pod wpływem wstrząsu reaguje alarmową mobilizacją sił awaryjnych. Po długim stosowaniu dopiero o metodach tych można coś powiedzieć. Najczęściej, po krótkim czasie poprawy następuje pogorszenie. Proponuję by koleżanka na sobie dalej metodę testowała i pani zdawała relacje:) A nasze gotowanie to jest magia;) Alicjo z P. To bardzo miło czytać, że panie Niemki też bywają uduchowione. Może i nie tylko one. Wspaniale. Agusiu, podpisuję się pod Twoją kandydaturą imbirówki do nagrody:) Pozdrawiam wszystkich.
data: 2007.10.03
autor: Anita
Dzień dobry.Lecę ze szkoły ,zeby się dowiedzieć , co też o tych wszystkich rozterkach forumowych myśli P. Ania, a tu wielka pustka .Przed przeczytaniem zawsze sprawdzam długość Pani wpisu .Luuubię jak jest długo.Bo treściwie to jest zawsze .Pozdrawiam wszystkich .I z cierpliwością oczekuję jutrzejszego tasiemca P. Ani.Pozdrawiam.
data: 2007.10.03
autor: Bożena K.
„Mój ty rozmarynie nie migaj się.
Tylko do garnuszka z majerankiem śmigaj.
Taka kolej twoja jest”.
Dzięki Anitko.
Kupuję. Pozdrawiam serdecznie.
data: 2007.10.03
autor: Halina
Pani Bozeno. Ja wiem, ze to trudne, bo sama przeszlam okres doglebnego analizowania wszystkiego, ale troche luzu. Ania Ciesielska i juz, a reszta jednym uchem wlatuje, drugim wylatuje :). Za duzo informacji szkodzi zdrowiu. Kolezanka sie CHWILOWO pozbyla toksyn. Pogadajmy przed nastepnym jej zabiegiem. Ocho. Maz wrocil z pracy i kicha. Podobno cos go bierze, hi. Imbirowka? Nie ma takiej opcji. To jak nie ma, to niech sobie radzi sam. Jest 22.20, jutro ja wstaje o 5.00, wiec musi sobie radzic sam. Bidulek :). Mama Pepla (czemu pepla? jak mowi, a nie pepla?) na poczatku to jest kazdy, przepraszam, ale lacznie z p. Ania. Co dzien na poczatku reszty zycia. I tak jest dobrze i tak byc powinno. A jutro znow od 5 do 17 poza domem. Widac tak byc powinno...
data: 2007.11.04
autor: Jolik
P. Joasiu dobry wieczór.Cieszę się ,że Pani jest .Bo Pani to tu bardzo wiele....Bez Pani to tu są duże braki.A u tej koleżanki znikły wypryski ze skóry .Drapała się do krwi.Teraz jest lepiej.To się zastanawiam co jest, że u nas to nic nie było wcześniej pomocne?Dopiero zaczarowane jedzenie odmieniło nasze zmagania.Bo już inaczej mi trudno myślec.Kolejność smaków to priorytetowa sprawa . I czy coś wychładza.Czy rozgrzewa?Czy kwaśne , surowe itp...
data: 2007.10.02
autor: Bożena K.
Pani Bożenko, a my zamiast aparatury mamy do moczenia nóg ostrożeń, a do jedzenia pycha żarełko. I świadomość, że per aspera ad astra. Nie da się zajść wyżej jak jest gładko i prosto.
data: 2007.10.02
autor: Joanna - MamAsik
Ostatnio podczas gotowania poczułam się jak czarownica. Akurat Iza ma lekturę o czarownicy.Trochę jej poczytałam ,jak była chora i wsypując przyprawy do garnka , czytaj kotła,poczułam się jak rasowa czarownica . Tak to wszystko pięknie bucha i burzy się , że mam wrażenie ,że uprawiam magię. I czekam sobie na efekty.Wolniutkie, bo jestem początkującą wiedżmą.Ale to będą bardzo skuteczne efekty.Amen.Pozdrawiam.
data: 2007.10.02
autor: Bożena K.
P. Aniu. Właśnie wróciłam i koleżanka poleciła mi oczyszczanie przez stopy w specjalnej aparaturze.Niewiem jak by się to fachowo nazywało ,ale u niej po pierwszym razie woda była czarna, teraz jest lepiej ,po kolejnych kąpielach .Ma to świadczyć o tym , że jej organizm się pozbył brudów , toksyn i innych śmieci. Słuchałam tego z lekkim niedowierzaniem .Bo tak łatwo ,to na pewno nie jest.Z tym naszym organizmem oczywiście.Pozdrawiam dzisiaj kolejny raz.
data: 2007.10.02
autor: Bożena K.
Jolik bardzo Ci dziękuję za Twój post!! Jestem bardzo na początku jeszcze z tyn wszystkim (3 miesiące)i czasem jeszcze ogarnia mnie panika, no może nie panika ale obawa czy aby robię dobrze. Choć w przypadku mojego synka poradzilam sobie chyba nieźle , przywołałam sie do porządku, wzięłam w garśc i poszło. Dziecko po kilku łyczkach imbirówki nie protestowało już tak bardzo i dało się namówić na kilka kolejnych. Goraczka była prawie 40, jednak nie zbijalam jej niczym, kontrolowałam całą noc. Wymioty nie wróciły, po dwóch dniach pojawil sie mokry kaszel i brak apetytu - tylko owsianka i nic więcej tj. ma ochotę tylko na owsiankę. No to gotuję:))
Pozdrawiam bardzo serdecznie!!!
data: 2007.10.02
autor: mama pepla
Pani Bozeno, w naszym swiecie indywidualnosc nie jest w cenie w zadnym wieku. No, bo skad u doroslego czlowieka (Piotrus Pan) braloby sie wytlumaczenie 'jestem alergikiem'? Tak po prostu latwiej. A, ze Iza jest naprawde schorowana, to moze zamiast babeczki kulki miodowe. Po trzech nic jej sie nie stanie, a wiem, ze dzieciom nie na pp tez smakuja. Oczywiscie to pani wybor czy latwiej pani zniesc EWENTUALNA nastepna chorobe, czy nie ustapic przed emocjami corki. Zycze wspolnego wyboru i niezaleznie od niego BEDZIE DOBRZE. Niech pani uwierzy. Bo juz jest, a jak nie jest, to wie pani co robic :).
data: 2007.10.02
autor: Jolik
Pani Aniu!Za imbirówkę należy się Pani Nagroda Nobla!
data: 2007.10.02
autor: Agusia z Opola
Szlam sobie z pracy do autobusu, w kapturku, bo padalo i tak mnie nagle uderzylo: jaka piekna pogoda. Taka spokojna, zadumana i ten deszczyk wygrywajacy muzyke idealna do niemyslenia i tak jakos mi sie usta same zaczely usmiechac :). I usmiechaja sie do tej pory, bo choc od 45 min. jestem w domu, to otworzylam sobie okno i caly czas slysze to wspaniale ciap, ciap, ciap... Nawet TIR-y jakos tak dostojniej warcza kiedy przejezdzaja :) Pozdrawiam kapusniaczkowo:).
data: 2008.01.08
autor: Jolik
Pani Bożeno, tak myślałam sobie, co Iza mogłaby ze sobą zabrać na to party bez szkody dla zdrowia. A nasze kulki owsiane? A może jakąś sałatkę, którą lubi? Można też naszą polentę, wyłożoną cieniutko wyciąć np. foremkami do pierników lub po prostu nożem w jakieś gwiazdki i usmażyć na maśle, tylko ja nie wiem czy to można jeść na zimno. To byłyby takie a la ciasteczka. Albo koreczki: polenta w kostkę, wędlina (nasza:)i coś jeszcze, nie wiem, może kawałek jajka na twardo? Pozdrawiam
data: 2007.10.02
autor: Marta R.
Alicjo, niby pamiętałam o kreatywce, a zapomniałam; tak się skupiłam na tych tańcach, co miały być tuż pod domem. I dziołchy mogły tam być razem, i za niewielką kasę. Zobaczymy jak to sobie poukładam. :)
data: 2008.01.08
autor: Joanna - MamAsik
Pani Moniko , ja mam czsem taki dzień , że wydaje mi się , że nic nie wiem.Niewiem co ugotować ,co wymyślić na kanapkę , co z drugim śniadaniem.Wogóle niewiem, co by tu fajnego wymyślić.Taki problem jest chyba dlatego , bo dotyczy drugiej osoby.Jestem za nią opdpowiedzialna.Dla siebie pewnie bym się tak nie starała.To forum jest dla mnie bardzo cenne.Bez niego byłoby mi na pewno trudniej , samotniej i wogóle...Pozdrawiam wszystkich piszących i tylko czytających .
data: 2007.11.04
autor: Bożena k.
Hej Joanno, polecam strony http://www.kreatywka.pl i www edukatka.pl, my z Marysią chodzimy na zajęcia taneczno - muzyczne dla dwulatków. Kontakt z dziećmi i muzyka, małej się podoba . Mają zajęcia w różnych miejscach w Poznaniu.
Anito, dużo nauczyłam się od uduchowionych kobiet w Niemczech. Myślę,że nie można przeprowadzać takiej klasyfikacji. Pozdrawiam
data: 2007.10.02
autor: Alicja z P.
Pani Bozeno, nie smiem radzic wsrod naszego grona, bo sama ostatnio kilka bledow slodyczowych popelnilam; ale moze by tak Iza zabrala ze soba cos bardziej tresciwego do czestowania?? Np. kulki ziemniaczane...wygladaja apetycznie, a w jakiejs fajnej blaszanej puszeczce to niemal slodko, a wtedy ona sama bedzie mogla zjesc ich dowoli:) pozdrawiam serdecznie
data: 2007.10.02
autor: monika z łodzi
Przypominam sama sobie .Żadnych błędów babo!!!!Zdrowie Izy zaczyna się budzić dopiero.Będę to czytać do znudzenia.Aż mi się odechce tutaj robić błędy , a co dopiero w kuchni!
Podpiszę się skrótowo , bo to jest post do samej siebie.
data: 2007.10.02
autor: B . K.
Pani Rene ,ja się do Pani pilnowania strasznie przyzwyczaiłam.Pytałam o te babeczki , bo Iza marudzi , że chyba nie pójdzie .Powodem jest fakt , że ani jednej rzeczy nie będzie mogła zjeść.Zarzeka się ,że wypije 2 kubki imbirówy.Jak jej pozwolę na 1 babeczkę .Żeby dziewczynki nie powiedziały , że jest dziwna.Trudno sobie z tym radzić.Na przerwach w szkole jest bez przerwy częstowana.Ostatnio bierze jakąś słodkość ,albo gumę do żucia i też częstuje.Po swojemu próbuje sobie radzić.Wtapia się w tłum ,bo w tym wieku indywidualność nie jest w cenie.To przychodzi z czasem .Ona wie , że jest mądra.Wiele z nią rozmawiam ,ale widzę też że robi wszystko ,żeby się za bardzo nie wyróżniać.Pozdrawiam słodko , chociaż wirtualnie.Pani Marto , dziękuję za uwagę.
data: 2007.10.02
autor: Bożena K.
Pani Bożeno, ja też raczej nie polecam babeczek Pawła dla chorej dziewczynki. Dostanę po uszach za moje łakomstwo bo w sobotę upiekłam niby synkowi na imieninki, a sama teraz mam pryszcze i wczoraj ból głowy. Tak myślę, że to od tego- chociaż jestem w tym naszym żywieniu świeżynką i pewnie wiele innych błędów popełniam, ale babeczki z uwagi na stan Izy raczej odradzam- wydaje mi sie że na pewno nie jesienią i zimą- moje już sa zamkniete w pojemniku i schowane i czekaja na Gosci:) Pozdrowienia dla Wszystkich
data: 2007.10.02
autor: Marta M.
Joasiu, jak możesz to siedź z dziewczynkami w domku:) Uważam, że nie ma nic lepszego dla Was wszystkich. Oczywiście jakieś zajęcia/spotkania z dzieciakami dziewczynki na pewno mają, na pewno im organizujesz. Eh inny byłby nasz kraj gdyby polskie mamy mogły z dziećmi dłużej być po ich urodzeniu. A i później krócej pracować by domem się zająć nie kosztem nocy. (Tutaj przypomina mi sie piekny film Apocalipto. Kobiety gotowały to co mężczyźni upolowali i wszyscy żyli rodzinnie, wesoło i szczęśliwie. Do czasu... Bo człowiek zawsze chce więcej...) No, ale mamy jak mamy:) Widocznie nam to potrzebne. To też nasze rozwojowe narodowe kopniaki;) Polki są bardziej uduchowione niż Niemki, Dunki, Francuzki itd coś w tym jest. *** Pani Ostróżko, warto przyjechać do Pani Ani nawet pociągiem:) Da Pani radę. Myślę, że na chorobę lokomocyjną to dobrze jest coś zjeść treściwego i wypić gorącą herbatę (TLI oczywiście, imbiru więcej) Ja sama kiedyś cierpiałam w każdej podróży, aż ktoś mi właśnie taką metodę podsunął. I przeszło:) Myśli o Pani doświadczeniu z synem i jego narkotykami wspierają mnie w moich zmaganiach... ***Ja ciągle przerabiam dzieci szkołę, ale już myślę inaczej i do starego myślenia nie wrócę, nie mam zamiaru, i bardzo dobrze się z tym czuję, wspaniale, bo wiem, że cokolwiek się nie dzieje jest synowi potrzebne, bo ON też MUSI SAM, jak my wszyscy. Dopiero zaczynam rozumieć słowa pisane do mnie wcześniej. Czarne Anioły krążą nad nami i łapią każdą okazję by namotać, ale ja już im nie pozawalam i się nie dam wmanewrować przez innych w odpowiedzialność, wstyd i poczucie winy, oraz przede wszystkim w smutek. A i nad gniewem pracuje. Może mi się nie podobać to i to, ale kocham moje dziecko takie jakie jest. Bo ono też potrzebuje swojego cierpienia do swojego rozwoju. I jest moim nauczycielem. *** Pani Halinko "nie pij dziewczyno czerwone wino, bo bedą kłopoty, tylko herbatkę naszą ugotuj i do roboty" :) A ja sobie w kuchni śpiewam i tańczę do radia albo nucę "o mój romzarynie rozwijaj się". Pozdrawiam serdecznie.
data: 2007.10.02
autor: Anita
Pani Bożeno, a pewnie że może , przecież tu nikt nikomu i niczego nie zabrania. Jednak wszystko co robimy musi być robione z całą odpowiedzialnością i ponoszeniem konsekwencji. Słodycze jak i owoce ( o czym niedawno pisała pani Ania )nie są zakazane, tylko Pani decyduje swoją świadomością, mając na uwadze stan zdrowia dziecka, czy pozwoli jej pani zjeść. Przecież Iza była niedawno taka chora, a kiedy ona chora, pani Ego szaleje, więc może nie warto kusić losu. Pani Ania niedawno pisała: "moc na uleczenie ma Pani w sobie, potrzebuje Pani dyscypliny w myśleniu, w swoich wyborach i decyzjach – nikt Pani w tym nie pomoże". Ukłony
data: 2007.10.02
autor: Rene
Kochani czytam Was od jakiegoś czasu i chłonę. sama dopiero próbuję wprowadzać pp i po woli rezygnować nawet z ulubionych ale bardzo niezdrowych produktów.Najbardziej szkoda mi jabłuszek, ale ograniczam i na razie nie rezygnuję zupełnie. Obserwuję swój organizm i o ile trudno po tak krótkim czasie (2 tygodnie) trudno zauwazyć kolosalne zmiany stanu zdrowia, za to stan duchowy, pozytywne podejście do życia i łagodność już są. Tylko rodzinka trochę sceptyczna, ale zobaczymy.Nic na siłę jak pisze Pani Ania. Mam nadzieję że dziecko rozpaskudzone słodyczami da się powolutku wciągnąć w "magiczne" jedzonko.
Na razie kuchnia jak laboratorium, a ja sypię do garów jak czarownica. Pozdrawiam wszystkich cieplutko jesiennie.
data: 2007.10.02
autor: Monia ze Śląska
Przepraszam bardzo, ze tak sie dopytuje, ale czy przy nietrzymaniu moczu przez dziecko 6 letnie marchewke podawac tak jak bulion energetyczny 3xdziennie, czy tylko raz dziennie?
Pozdrawiam wszystkich
data: 2007.10.02
autor: Magda z Aachen
P . Aniu .Iza zaproszona na urodziny do koleżanki.Tak się zapytam ,czy czasem babeczek Pawła bym nie mogła?Dałabym na przyjęcie i wszystkie by mogły przekąsić.Ale ,czy Iza by mogła?No ,ale to skomplikowanie mi się napisało.To co Pani na to?Może być bez uzupełniania wnętrza.Na sucho.Pozdrawiam.
data: 2007.10.02
autor: Bożena K.
Są takie dni, kiedy jest ciężko. W pracy wszyscy marudzą.
W domu narzekają, że już późno, a ja jeszcze gotuję.
Wtedy po prostu nie reaguję i pod nosem śpiewam:
„Oj będzie, będzie Wąsowo, oj będzie, będzie tam zdrowo.
Będą tam baby gotować i wkoło garów tańcować…” albo,
„Nie pij dziewczyno czerwone wino, bo będą kłopoty.
Lepiej herbatkę naszą ugotuj i to, co żywo..”
Naprawdę pomaga i zmęczenie dziwnie mija.
Spróbujcie!
data: 2007.10.02
autor: Halina
Pani Aniu, czy moze byc wina piwa (oczywiscie na cieplo z miodem, gozdzikami i imbirem) to, ze od dwoch dni moje uczulenie sie pogorszylo i mam b. silny bol plecow, tak jakby ktos mi polamal ze trzy zebra po lewej stronie. Mam nadzieje, ze nie, bo bylo pyszne...
Pozdrawiam serdecznie
data: 2007.10.02
autor: Magda z Aachen
Spóżniony protokół z rodzinnego zebrania tyczącego mojego wyjazdu do Poznania na konsultację.1 mąż: nie pojedziesz sama pociągiem w dodatku w nocy masz chorobę lokomocji przestań palic będziesz zdrowsza 2 synowa: mamo niech sobie mama przypomni jak mama jechała do Zywca,co myśmy przeżyli jak mama nie dojechała 3 syn; dajcie mamie spokój ma nowego bzika wolno jej . Postanowiłam że nie będę się denerwowac i nie będę miała żalu że mnie nikt nie chce lub nie może zawieżdz do Poznania. Pociąg mam około drugiej w nocy do Wrocławia tam przesiadka na Poznań na miejscu jestem okołó 8 rano o dziesiątej konsultacja a o 13 z minutami powrót, w domu jestem około godz 21. Prawie nie czuję się na siłach Mam chorobę lokomocji.No cóż biorę fenaktil i jestem senna do Zywca jechałam i zasnęłam pojechałam dalej i szukali mnie przez megafony po wszystkich stacjach myśleli że mnie ktos napadł lub wypchnął z pociągu.To jest dosyc świeża historia i te moją sromote wszyscy jeszcze dobrze pamiętają. Nie będę się przejmowac może tak ma byc odłożę sobie trochę pieniędzy i pojadę do Poznania na trzy dni z noclegiem i pojadę wówczas w dzien tak mi będzie łatwiej a może po diecie PP przejdzie mi ta choroba bo naprawdę rzygam za przeproszeniem jak kot. Nadal nie potrafię ugotowac dobrego rosołu po prostu mi nie smakuje ale bardzo polubiłam TLI.Poszłam do piwnicy po książkę De Mello bo przypomniałam sobie że tam jest napisane dlaczego nie mogę miec pretensji że mnie nikt nie chce zawieżc do Poznania pomimo tego że w domu są trzy samochody. Mam jeszcze wiele do przerobienia a psia kostka rok 2012 coraz bliżej Na tym koniec mojego forumowego pamiętnika .Uściski dla czytających
data: 2007.10.01
autor: ostróżka-zniewolona kura domowa ale w/g De Mello na własne ż yczenie
Jolik, ja ci dziękuję za twoją wenę twórczą. :) Przypomniała mi ona o rzeczach, które niby wiem, ale czasem jak się przypomną to raźniej. Jak sobie przeczytam tego typu posta to łatwiej mi w trudnych chwilach, gdy się zdarzają, bo te słowa wracają i uświadamiają, że Ja po prostu wiem co jak i dlaczego; i co najlepsze dla moich dzieci. I ta świadomość jest piękna i twórcza. Choć czasem ciężko jest "tylko" czekać i obserwować (i reagować właściwie na drobiazgi). * Mamo Gabi, na melancholię, to wiesz, który rosołek, prawda? I wszystko w swoją garść; ja się uczę wszystkiego powoli nadal i dochodzę do tego przy pomocy różnych dostępnych mi pomocy. Także zachowaj sobie nową perełkę wiedzy i niech cię wzmocni. Jak z trudem przebrniesz przez gulaszyki, to ci potem będa cudnie wychodziły. pa
data: 2007.10.01
autor: Joanna - MamAsik
Mama Pepla. Na przyszlosc napisz jaka to goraczka, bo tak do 40, to ja tylko sprawdzam czy sie nie podnosi i nic na sile, wymiotuje, zostawiam w spokoju. Jak cos bedzie chciala, to nawet jak be wg pp daje, bo dziecko jeszcze ma instynkt. I jeszcze sie nie zawiodlam. Problem tylko w nas zeby pozwolic dziecku goraczkowac i wychorowac sie. Nawet do 40, tylko wtedy juz pod kontrola. Powtarzaj jak mantre "da sobie rade sama" i uwierz w to. Patrzac na to forum stwierdzam to co juz nie raz stwierdzalam rozmawiajac z innymi mamami: moj maz i ja jestesmy nienormalnymi rodzicami. Dziecko ma 40 st. goraczki, nic nie chce jesc ani pic, a my je przytulamy, pozwalamy spac do woli i czekamy. Jedyny grzech, to paracetamol na noc dla NASZEGO swietego spokoju zeby nie nastawiac budzika co pol godziny. Tyle ze dawka jak dla dziecka 5 mies., a nie 5 letniego. I pomaga!!! Pewnosc i spokoj i nic na sile. Najprawdziwsze jest najprostsze i najtrudniejsze dla ludzi obciazonych: umyj rece, bo bakterie; malo wapnia=slabe kosci; goraczka 38, zbijamy, bo sie dziecko meczy; dziecko mleko musi jesc (niewazne jakie i dla kogo 'wyprodukowane') itd.itp. Ile jest w nas takich schematow zakodowanych przez rodzicow, znajomych, gazety, media? Ojoj. Wiekszosc nas to schematy. Schematom nie! JA wiem co jest dobre dla mojego dziecka, a co nie. JA wiem jak ma byc zywione, a jak nie. JA WIEM. Innych moge wysluchac, ale to JA decyduje. Ale sie dzisiaj wypisalam :) No po prostu wena tworcza :).Dobranoc.
data: 2007.10.01
autor: Jolik
Firanko nie bede dzwonic za 3 tygodnie mam konsultacje ale morfologia napewno lepiej wyszla niestety ige nie spada ale nie ma sie co dziwic jak ma tyle kwasochlonnych.A z rosolem to zgadlas bardzo smaczny tylko ze na obiadek a potem spacerek...PIEKNA POGODA.
data: 2007.10.01
autor: Magda mama Kaspiana.
Jesien, jak jesien. Zawsze tak samo.
data: 2007.10.01
autor: SELIN z Polski
Pani Aniu wiem, ze to moja sprawa, ale,naszła mnie jakaś melancholia i musiałam się wygadać,tzn. napisać wiem, że dam radę, dziękuje za wszystkie odpowiedzi i porady. Pozdrawiam wszystkich serdeczni i ciesze się, że mam dostęp do internetu, MamAsik już daję Ci spokój :-) pozdrawiam pa pa pa.
data: 2007.10.01
autor: Mama Gabi z Kołobrzegu.
Tak sobie czytam zalegle posty i... "Szkodzi nie to co do ust wchodzi, bo idzie do brzucha i zostaje wydalone, ale to co z ust wychodzi, bo pochodzi z serca, ktore jest przyczyna wszelkiego zla". Cytat nie jest dokladny, ale tak mniej wiecej brzmi. Autor? Niejaki Jezus Chrystus :). Trzymajmy wiec slowa i mysli na wodzy, a "stanie sie wedlug naszej wiary". Jesli bedzie dosc gleboka i niezachwiana. Pani Aniu bardzo bredze? Bo jak tak, to prosze mnie ustawic :).
data: 2007.10.01
autor: Jolik
Przepraszam. Moj post byl oczywiscie do Iwony, a nie do Anity. Jak sie czlowiek spieszy, to... wiadomo co :-). A oto przyklad do czego moze sie "przydac" katarek dziecka. Dzieki niemu wiemy, ze w razie potrzeby mozemy sie z mezem wymieniac samochodem i wtedy z 11,5 godz (praca + dojazdy) robi mi sie 7 godzin. I nie od 5 do 17 tylko od 6 do 13. Super! Joanno P. bez ksiazek ani rusz, ale zainwestowac warto, na spokojnie przeczytac i dopiero zaczac gotowac. Inaczej sie po prostu nie da. Pojsc na skroty sie nie oplaca, bo to zbyt rozlegla wiedza i trzeba miec pod reka slowo pisane zeby zajrzec. Pozdrowka.
data: 2007.10.01
autor: jolik
Zapomnialam sie podpisac...
data: 2007.10.01
autor: Jolik
Anito. Firanka ma racje. Prywatny lekarz. Najlatwiej powiedziec, ze dziecko ma alergie na mleko (dieta przedszkolna, to samo mleko). Ze dostaje wysypki na raczkach i nozkach, a w tym wieku mozesz tez powiedziec, ze na mleko reaguje momentalnym zatkaniem nosa i przedluzajacym sie katarem. Zeby nie proponowali lekow mowisz, ze po odstawieniu mleka objawy mijaja i nie nawracaja. Chyba, ze zdarzy sie wpadka. Wiem co mowie, bo maja Mila naprawde jest uczulona na mleko :-). Gdyby pytali o testy, to: bylo mleko odstawione na miesiac, wprowadzone w malych ilosciach przez kilka (do tygodnia) dni i objawy powrocily. To tez jest test i tak naprawde jedyny miarodajny przy alergiach pokarmowych. Testy z krwi i skorne nie zawsze wychodza. Do tych wiadomosci dodaj, ze jestes w kontakcie z dietetyczka (zeby w diecie niczego nie braklo) i duuuzo pewnosci siebie. Co do sanepidu nic takiego nie podpisywalam, ale w moim przedszkolu chodzi tylko o podkladke w razie kontroli powyzszego i musi byc nowe zaswiadczenie co roku. Powodzenia :-). Firanka, ty sie trzymaj kobieto. Jestes tu podpora i masz o kim myslec (malenstwo mam na mysli). Narozrabial, to niech posprzata, a ty mysl o Was. No i co znaczy jak jest, to jem??? Zakazane=przezroczyste :-). Ide po Misia.
data: 2007.10.01
autor: 
Hej Firnako:) Aniołki są z Tobą, uśmiechnij się do nich, odpowiedzą TYM SAMYM. A panu Jang dawaj może listę na zakupy lub - skoro masz dostęp do internetu - zamawiaj zakupy w Piotrze i Pawle na http://www.piotripawel.pl. dowóz w ciągu 12 godz. I ugotuj sobie ten GAR rosołu byś miała na zaś skoro ze wstawaniem różnie. Przecież Ty wiesz, jak to jest i z wibracjami i szarymi myślami i szambem o uchylonym wieczku. Nie daj się "babo!";-) Na te ciasteczka od męża patrz jak na te w sklepie, są i co z tego. Jak mnie w pracy częstowali słodyczami to ja je... rync do kosza. Jaka się wtedy czułam zadowolona. Próby sił robi każdy z nas. Po to by się przekonać, że nie warto i wrócić na prostą. Tobie i wszystkim dziękuję za odpowiedzi. Jasne, jangizować te zimne zupy trzeba:) Pozdrawiam.
data: 2007.10.01
autor: Anita
Hej, wy tu kombinujecie jak tu w przedszkolu radzić sobie z jedzeniem, bolącymi brzuszkami, intendentkami, a ja kombinuję, jak tu nie dać dziecka do przedszkola. Drogę mam wolną, bo i tak na wychowawczym jestem jeszcze przez 2 lata, ale czasem zanadto przemyśliwuję słowa i sugestie i docinki rodzinno-otoczeniowe i zagalopowuje się w swoich myślach. Tzw. Stary jest za tym, żeby dzieci chować w domciu i nie wpedzać się w schematy, ale on ma wyższą świadomość ;). Ja czasem za dużo myślę i tworzę sobie dylematy. Póki co nawet popołudniowe tańce nam się zawiesiły z braku dzieci. Ale za to spotkałam znajomą z placu zabaw (a może Anioła?), która zasugerowała żebym nie odbierała sobie przyjemności bycia z dziećmi w domu i że mam jeszcze czas na przedszkole. No i w końcu wracają znajomi z dwójką babolków takich jak moje, to może uda się ich namówić na domowe przedszkole u mnie lub u nich. Ciekawe co z tego wyniknie.
data: 2007.10.01
autor: Joanna - MamAsik
Słowo do Joanny P. podpisuję sie pod dandelionem, książki to baza i przerycie archiwum poza tym konsultacje u pani Ani i kursy. Nikt z nas nie jest lekarzem a już w kompetencje pani Ani to żadna z nas się nie poczuje uprawniona. Jadłospis można podać przykładowy i co, co po nim jak trza wiedzieć jak gotować? np. rano kawa z imbirem, potem za 40 minut owsianka (zwana śniadaniową bez rodzynek i orzechów i jaglanej) Obiad mięsko po ciesielsku, pyry i gotowane warzywka, na kolacje zupa np dyniowa, rosół etc... Wyeliminować kwaśne surowe zimne czyli zero owoców, jogurtów, słodyczy i innych rzeczy które są wymienione w książkach w tabelach. Wiadro przypraw do gotowania. No i można wszystkich bardziej w temacie z forum zanudzic na śmierć, bądź doprowadzić do stanu irytacji.***Mamo Kaspiana z tymi wynikami też do pani Ani lepiej dzwonić - mam nadzieje tylko że lżej ci jak wklepałaś w klawiaturę te wyniki i nie analizuj ich zostaw to lekarzom. Ty w końcu poczujesz że jest lepiej i wtedy nawet wyniki ci nie będą potrzebne. Ostrożeń to faktycznie z Herbexu - inne się nie umywają. Napijcie sie jakiego rosołu i lećcie na spacer słoneczko grzeje a wyniki sobie poleżą w szufladce. Buśki:)
data: 2007.10.01
autor: Firanka
Witam! Poszukuję mądrego (po naszemu) lekarza w Warszawie lub okolicach do prowadzenia dziecka (chodzi przede wszystkim o podejście do szczepień). Czy ktoś może mi kogoś polecić? Kiedyś była u nas na forum Lekarka z okolic Warszawy (tak się podpisała). Pani doktor, jeśli Pani tu zagląda, to proszę dać znać, podam wtedy mejla, może Pani będzie mogła mi kogoś polecić? Ja jeszcze nie urodziłam a już mnie nagabują o szczepionki dla maleństwa w przychodni, gdzie chodzę na pobranie krwi. Pozdrawiam
data: 2007.10.01
autor: Marta R.
Anitko jeszcze z 5 tygodni ale wpakowałam się na rafy (czyt.niskie wibracje).Z lodówy wiem że trzeba zagotować bo trzeba zjangizować żarełko. Iwono ze Swarzędza idź prywatnie do lekarza i przygotuj sobie zaświadczenie do podpisu przez lekarza: bardzo ogólne że dziecko to i to jest alergikiem i powinno mieć wyeliminowane alergeny z pożywienia i że zaświadczenie wydaje sie na prośbę rodziców. Do przedszkola, do tego dołącz swoje pismo (mąż niech też podpisze)do dyrekcji z prośbą o dawanie twoich posiłków i że zgadzasz sie aby jedzenie do badania brał sanepid.Poza tym warto porozmawiać z intendetką najpierw i może zagadnąć kucharki? ***Tym ostatnio użył słowa że jedzenie w przedszkolu jest "trujące" i chyba ktoś przegina - bo ja mówiłam że mu nie służy na brzuszek. Ale szkoda gadać z tymi przedszkolami. ***Propos wibracji. W tym tygodniu mąż mnie traktuje jak wariatkę a ja przez leżenie i pojadanie dziwacznych rzeczy zrobiłam sie agresywna. Jak pan Jang robi zakupy to w domu nagle wyskakują na mnie soki, ciastka, buły z kruszonką i czekolada ale też nic już nie mówię bo te wibracje to niedługo przeciągną mnie po zaoranym polu. on narzeka że wrzeszczę ale mu powiedziałam że ze względu na mnie nie powinien tego kupować (bo jak jest to jem - jak nie ma to i nie ma problemu). Idę polec koło pana Jang. Ugotuję sobie jutro rosół ale czystkę zrobię w tej kuchni. On też chyba czuje że ze mną żle bo inaczej nie dałabym mu kupić świństw a tak to jakbyśmy wypróbowywali własne granice. nawet myśli o narodzinach zrobiły się szaro czarne. TO KU PRZESTRODZE.Aniołów to już dawno nie widziałam - zwiały (gdzie pieprz rośnie). Jak już jest dno to jest sie od czego odbić.
data: 2007.10.01
autor: Firanka
Mamo Kaspiana, mnie po nakłuciu (akupunkturze) zatoki oczyściły się w ciągu trzech dni. Na takie "rzeczy" akypunktura pomaga prawie natychmiast. Gorzej z alergiami, moja córka astmatyczka jest po dwóch seriach (2 serie po 9 zabiegów w odstępach tygodniowych + nakłucia przy każdej infekcji, w sumie około 30) i jeszcze nie jest dobrze, ale powoli coraz lepiej. To chyba trudny wybór jeśli chodzi o malutkie dzieci, pytałam wielu lekarzy każdy odradzał. Teraz wiem dlaczego. Akupunktura w pewnych schorzeniach może być bardzo skuteczna. Dopiero miesiąc temu poznalam dietetyczne podłoże alergii (dieta pani Pani), mam nadzieję że wyprowadzę małą. Pozdrawiam
data: 2007.09.30
autor: Ola
Pani Aniu, dziewczyny mam pytanie jak wybrnąć z pewnej sytuacji. Mój 4-letni syn zaczął chodzić do przedszkola. Oczywiscie ze swoim jedzeniem. Nie jest alergikiem, ale to miało być oficjalnym powodem. Pani dyrektor zażądała zaświadczenia od lekarza, że jest alergikiem. Poszłam do lekarza rodzinnego z zakatarzonym dzieckiem (dwa dni miał goraczkę i katar) i próbowałam uzyskac takie zaświadczenie, ale pani doktor zupełnie nie rozumiała o czym ja mówię. Jeżeli ma jakieś problemy to antidotum miało być kropelki antyalergiczne zreszta dośc reklamowane w telewizji. Dodam ,że nie mam wyboru i tylko to przedszkole wchodzi w grę. Mam więc duży problem. pozdrawiam serdecznie
data: 2007.09.30
autor: Iwona ze Swarzędza witgar@poczta.onet .pl
Mamo Kaspiana -msprowadż ostroże od pani Ani - tylko ten jest dobry
data: 2007.09.30
autor: dandelion
Joanno P.Czy czytałaś książki pani Ani?
data: 2007.09.30
autor: dandelion
Dziewczyny, dzieki za rady. Sprobuje z tym sloikiem, moze poskutkuje? Starszej (6 lat) mozna juz wszystko wytlumaczyc, a Klara (2,3) jak ma zly dzien to o byle co placze i histeryzuje oraz najchetniej przez caly czas bylaby blisko przy mnie ( to znaczy na rekach). Cale szczescie, ze tych zlych dni ma nie tak duzo.
O depresji i rozwolnieniu bylo w II ksiazce. Czyli wszystko co w tabelce 9 z FZ odpada. Zadnych zimnych, kwasnych, wychladzajacych rzeczy. To tak jak by sie bylo dzieckiem z AZS. No i praca nad emocjami - zrozumienie, zaakceptowanie, porzucenie. No i nie skupianie sie na sobie, no swoim ego. Przynajmniej tak mi sie wydaje, ale jakby co to 'starsi stazem' skoryguja.
Odnosnie walki z ego odnioslam chwilowy sukces, choc bylo ciezko. Zamiast nakrzyczec na meza (rozne 'przewinienia' dzisiejsze) zacisnelam zeby, przypomnialam sobie, ze jak dawac to z usmiechem i nie oczekujac na wdziecznosc, no i zamiast awantury, po poludniu milo sobie porozmawialismy.
Mamo Kaspiana, Klara czesto ma zatkany nos, po probach ze sciaganiem i podawaniem jej kropli, poddalam sie , bo to przynosilo ulge tylko chwilowa (nastepnej nocy bylo to samo), wiec odlozylam wszystko, klade w takim przypadku ja wysoko i daje b. duzo picia, po paru dniach przechodzi. Nie wiem, ale wydaje mi sie, ze przy zatkanych zatokach nie powinnan go zbyt czesto kapac, na dwor zawsze w czapce, jeden blad (mokre wlosy + przeciag) i mozesz zaczynac walke od nowa - tak przynajmniej jest ze mna. A co do wynikow, nie wczytuj sie za bardzo w nie, zostaw to lekarza, poprawiaja sie - to swietnie, IGE tez spadnie, zobaczysz
Pozdrawiam b. serdecznie
data: 2007.09.30
autor: Magda z Aachen
Kochane podajcie mi przykładowy jadłospis choć na jeden dzień przy mojej chorobie.
data: 2007.09.30
autor: Joanna P.
Kochane, czytając wasze wypowiedzi serce mi rośnie. Wierzę, że mi pomożecie - podpowiedzcie. Co mam jeść przy depresji i rozwolnieniu?
data: 2007.09.30
autor: Joanna P.
witam
pisze dopiero dzisiaj bo nie mialam czasu na kompa.W piatek odebralam wyniki Kaspiana nie specjalnie sie na tym znam ale spadly mu kwasochlonne z24% do 18% i krwinki biale z 12800 do 11000.podniosla sie hemoglobina z 10,6 do 10,8 oraz krwinki czerwone 3560000 do 3600000.hemokryt z 33 do 33,6.podzielne spadly z 28% do 25% zasadochonnych nie ma limfocyty z 44% do 52% ,monocyty z 4% do 5%.wydaje mi sie ze jest lepiej .Prosze o opinie moze ktoras sie na tym zna.Gorzej jest IGE nie spadlo wcale.Jest 93,9 a norma to 0-29.Co zrobic aby to spadac zaczelo??Piszecie cos o akupunkturze moze by to pomoglo.Pozatym cus jeszcze sie stalo.Kapie go w tym ostrozeniu ktory polecilyscie i bylam bardzo zadowolona.Ogolnie w czestochowie nie ma tego ziola kazdy mi poleca jakies specyfiki z dodatkiem ostrozenia ale udalo mi sie 2 opakowania dostac.Oczywiscie zeszly blyskawicznie wiec zamowilam koleje.tym razem przyszly herbatki 100% ostrozenia a wiec mysla to samo.Wykapalam wczoraj w tym malego juz chyba po raz 4 i po 15 min podczas zabawy Kaspian nagle legl na podloge zaczal krzyczec kopac nogami krecic sie jak bak i drapac ze wszystkich sil caly czas zmieniajac miejsce drapania .Biegiem nalewalismy wody do wanienki i w balneum go wykapalismy.Chyba nie moze tego ostrozenia albo jest inny sklad jak na opakowaniu.
Z nosem nadal fatalnie.Zatoki zawalone moze minimalnie mniej ale w nocy jak go przytka to sciagnac tego nie mozemy i musimy mu sulfarinolem smarowac aby mogl oddychac.Tego srodka nie mozna zbyt dlugo uzywac a my juz na nim jedziemy 2 miesiace z malymi przerwami.Moze jest jakis sposob na odetkanie noska .Dodam ze imbirowke juz pije.Imbirowki nie daje mu strzykawka tylko lyzeczka krzywi sie czasami da odglos ze piecze ale buziola po nastepna lyzeczke otwiera.Pozdrawiam.
data: 2007.09.30
autor: Magda mama Kaspiana.
Magdo z Aachen, w sprawie kulek: widziałam taką technikę u superniani w tv: rano wkłada się do specjalnie przygotowanego słoja dawkę słodyczy przewidzianą dla dziecka na dany dzień (można z tego wkładania zrobić cały rytuał). Tam co prawda chodziło o większe dzieci i o to, żeby same umiały sobie dawkować, ale może zadziała z kulkami u Was (choć pewnie nie od razu). Po prostu rano razem wkładacie z namaszczeniem, liczeniem itd, 3 kulki do słoja i w kółko opowiadasz o tym, że następne będą dopiero jutro o tej samej porze. Słój (raczej nieduży na te 3 kulki:) musi być przezroczysty, żeby dobrze było widać ile jeszcze zostało. No i może być uprzednio wspólnie przyozdobiony, opisany, tak, żeby było jasne, że jest ważny. Podobno działa, bo po jakimś czasie dzieci się przyzwyczajają. No, ale pewnie do tego czasu już zjecie kulki:) Właśnie wpadłam na pomysł, że sama powinnam sobie założyć taki słój na dzienną rację kanapek z miodem:) A jeśli chodzi o majonez, to w książce jest przepis na szafranowy sos czosnkowy, który może służyć jako majonez po modyfikacjach lub bez. Pozdrawiam
data: 2007.09.30
autor: Marta R.
do Magdy:ja moim dzieciom zawsze tłumaczylam co i dlaczego robie np.:mama gotuje obiadek,zebysmy cos dobrego zjedli itp.Jesli był jakis powód poważniejszy to na chwile przytulałam w takiej sytuacji - wybuch "rozpaczy" jak piszesz,jest raczej przesadny - dziecko wie i czuje ,ze je kocham i nie musi rozpaczać jak nie spełnie wszystkich zachcianek.To ty jestes szefem i ustalasz co i jak robimy - jak dziecko bedzie wiedziało co ,jaki i kiedy sie dzieje (np. w południe mama gotuje ,o którejs tam sie kąpiemy,dziennie jemy trzy kulki owsiane itp) i bedzie miało uporzadkowany,zrytualizowany swiat - bedzie sie czuło bezpiecznie i nie bedzie rozpaczać,chyba ,że bedzie prawdziwy powód.jeśli dziecko przejmie role szefa - bedzie nieszczęśliwe,histeryczne itp bo nie bedzie sie czuło naprawde bezpiecznie
data: 2007.09.30
autor: dandelion
Witam wszystkich. Zrobilam chyba blad, a mianowicie wyprodukowalam kulki rozgrzewajace i teraz moja mala coreczka placze, ze chce jeszcze, a gorna granice wyznaczylam na 3 dziennie. I w zwiazku z tym mam ogolniejsze pytanie. Moja rola to karmienie i przytulanie, ale tez jak przeczytalam dzieci trzeba krotka trzymac. Wiec jak cos robie (np. gotuje, a mala domaga sie wziecia na rece, to ja wziac, czy stanowczo dac jej do zrozumienia, ze teraz na to nie pora? (co oczywiscie konczy sie zawsze wybuchem rozpaczy).
A tak z pytan dotyczacych gotowania, czy ktoras z Was ma wyprobowany przepis na majonez? (na razie po trzech probach zrezygnowalam, zawsze wychodzi mi b. gorzki) Do niemieckich nie mam przekonania i mi nie smakuja, a w prawi kazdej salatce, trzeba dodac...
Pozdrawiam serdecznie
data: 2007.09.30
autor: Magda z Aachen
Dzięki Anita:)Rozumiem, ze gotujemy pół godziny, odstawiamy na 10 minut i potem zagotowujemy. Ostatnio jak jem dużo czosnku i cebuli, to pojawiła się u mnie zgaga...może źle doprawiam, za duzo przypraw???...no nic jakos sobie bede musiała dac z tym radę. Pozdrawiam:)
data: 2007.11.04
autor: magkar
Zalecenie zupowe-słoikowe dotyczy raczej wszystkich,a to zagotowywanie to podniesienie jang zupki po wychłodzeniu lodówkowym. Taką sobie teorię dorobiłam. * Anitko, ty jeszcze nie życz Firance porodu, bo to zdaje się koniec 7 miesiąca i aktualnie przymusowe leżenie i lutenia. Także opieki jej trza anielskiej. Mam nadzieję, że tu nie zagląda tylko grzecznie leży. A jak zagląda, to znaczy, że już jej lepiej. :) * Pozdrawiam z kilku deszczowych dni w śmierdzącym formaldehydem Szczecinku, gdzie jak grzyby po deszczu pojawiają się chętni na książki pani Ani. Lekki to dla mnie szok. Ale się cieszę, że w chwili gdy przestało mnie to obchodzić ktoś się zaczyna interesować. To też z serii "odpuszczania".
data: 2007.09.28
autor: Joanna - MamAsik
Anito, od Pani Ani wiem, że wszystkie zupy słoikowo-lodówkowe musimy zagotować, nie wystarczy podgrzać. Takie dostałam zalecenie. Nie wiem tylko, czy dotyczyło ono mnie-kobiety w ciąży, czy wszystkich. Pozdrawiam
data: 2007.09.28
autor: Marta R.
witam bardzo serdecznie, mam problem z synkiem od wczoraj gorączkuje dzisiaj trzy razy zwymiotował. Próbowałam podać imbirówke, wypił trzy łyczki i zwymiotował. Czy podawać dalej do skutku?Dziś nic nie zjadł. Ma 3,5 roku i strasznie trudno go namówić do wypicia. Co robić?
data: 2007.09.28
autor: mama pepla
Pani Aniu, co jest BAZĄ, podstawą jedzenia dla kogoś kto jest na PP od roku i wyjechał z domu na kontrakt ? Już ponad miesiąc i jeszcze dwa miesiące mu zostały. Co dwa tygodnie przyjeżdża do domu min po słoiki z jedzeniem:) Chce tam być i robi to co lubi i nie dramatyzuje tylko chce się dobrze trzymać kursu mimo wszelkich burz i huraganów... Mieszka w służbowym mieszkaniu na szczęście z kuchenką gazową. Jest to mężczyzna, a więc śniadanie (ok godz 10-11) sobie porządne treściwe przygotuje, ale już obiad ma tylko ze słoików zabranych z domu i największy, na swojej kuchence podgrzany posiłek je w nocy jak wróci z roboty ok 2,3 (pracuje w godz 12-02 = ok 13 godz). W trakcie pracy nie możne wyjść zjeść, kanapki ma jedynie jak sobie przygotuje albo spożywa posypane pieprzem ziołowym dania cateringowe. Kawa jest i na dzień dobry i w termosie towarzyszy mu w pracy. Herbata do popijania też bywa. Pracuje przy komputerze. Aha codziennie się gimnastykuje i póki co na oczy nie narzeka. Na co zwrócić szczególna uwagę? Czego najbardziej pilnować by w tym szaleństwie organizm ucierpiał jak najmniej? Odpowiedź przekażę – po pracy PP (Piotrus Pan) nie zagląda już do internetu. Ukłony i szczególne dla Pani podziękowania od niego za - cytuję - boską kawę:) PS towarzyszom swoim powiedział, że jest strasznie uczulony na różne rzeczy, więc je inaczej i kawą swoją specjalną "zaleconą przez lekarza" nikogo nie częstuje ("jak chcą to niech sobie sami ugotują":), nikt się nie dziwi i jako takiego biedaka alergika w 100 % wszyscy akceptują i jego i jego termosy, cóż, gdyby tak powiedział, że je wg Pięciu Przemian mieliby go zapewne za wariata:) gdyby dodał, że wg wskazań pani Ciesielskiej Anny za sekciarza;) zastanawiające ... poza tym ładnie to sobie wykombinował.
data: 2007.09.28
autor: Anita (w imeniu Piotrusia Pana bez dostępu do forum)
Magkar, owsiankę gotuj tę z przepisu Pani Ani podanego na forum: gotowanie + odstawienie + zagotowanie. Skład taki by Ci odpowiadał najbardziej. Ale im prostszy tym lepiej i jaglanej kaszy NIE dodajemy, jest śluzotwórcza, o czym na sobie (jak zawsze) przekonała się Pani Ania. A kartoflanka to no właśnie... to zupa jarzynowa z ziemniakami, taka jaką sobie sama wykombinujesz:) Kartoflanka to taki wierzchołek góry lodowej;) Z czasem zaczynamy rozumieć o co chodzi w haśle przewodnim naszej Szefowej "od kartoflanki do duchowości". Pozdrawiam serdecznie i zycze miłej lektury:) Firanko pozdrawiam także, Ty pewnie już urodziłaś.
data: 2007.11.04
autor: Anita
Pani Aniu, dziewczyny, mam pytanie techniczne. Jeśli odgrzewamy zupę (jak i owsiankę) ze słoika z lodówki to wystarczy ją podgrzać? Czy można do zbyt gorącej zupy dodać takiej zimnej jeszcze z lodówki by była w sam raz? Czy powinniśmy jeść zupy przechowywane kilka dni tylko po zagotowaniu? Ela w Wąsowie mówiła, że powinniśmy zagotować. Czy tak? i dlaczego? Pozdrawiam serdecznie.
data: 2007.09.28
autor: Anita
Dziewczyny wybaczcie!!!Ale właśnie przystojny Pan listonosz przyniósł mi przesyłkę-Filozofię zdrowia:):):)Ponieważ błędnie zaczęłam od Filozofii życia, to teraz szybciutko to nadrobię. Aha wybaczcie, ponieważ być może moje pytanie jest nie na miejscu, ale szukam tam przepisu na kartoflankę i owsianke i nie widze...jest zupa śniadaniowa, wiec moze to nazywacie owsianką...no ale tam sa orzeszki i rodzynki, a ostatnio czytałam post Pani Ani, która wyraźnie napisała, aby te dodatki wykluczyć. Sorry za takie pytania, gdy tu sie mówi o życiowych dylematach, ale cały czas jestem troszkę zagubiona. Czuje, ze ide swoim tempem, ale mimo to potrzebuję waszych rad, nawet w tych banalnych sprawach. Z góry dziękuję za opiekę. Chciałabym jeszcze dodać, że rzeczywiście nigdy nie wiemy, co nas spotka, kto nas będzie otaczał, jak ułozy nam się życie...najważniejsze jest, aby dobrze się czuć samemu z sobą, szczerze wierze, ze tym dobrym samopoczuciem zarażamy innych...czasem pojawiaja się problemy, ale tak jak dziewczyny tu piszecie, wszystko dzieje się po coś, ma jakiś cel...wchodzimy w kolejny etap po szczebelkach naszego rozwoju duchowego.ROZWIJAMY SIĘ. To jak wykorzystamy nasze doświadczenia wpływa na ocenę całego naszego życia. Na to, czy będziemy usatysfakcjonowani i spełnieni u kresu drogi życiowej czy nie...Pani zdradzona życzę Pani wszystkiego dobrego i trzymam za Pania kciuki:)Wszystko w Pani rękach:)
data: 2007.09.28
autor: magkar
ja równeiz Pnaią pozdraiwm, Bożeno K. i w ogóel wszystkich pepewiczów.
data: 2007.09.28
autor: Kamiczek z Ostrowa
***A propos wibracji, o których napisałam do Pani Zdradzonej jeszcze taka refleksja. Wiemy, że złe myśli przyciągają złe, dobre przyciągają dobre. Myśli czy ...Anioły, jak kto woli:) "Świat jest naszym odbiciem lustrzanym". Tylko jak i skąd z niskich wibracji wyskoczyć kiedy jest ŹLE, paskudnie, żyć się nie chce!??? Ano gotować i jeść po ciesielsku:) To ten pierwszy mały kroczek (tak mi się wydaje, tak czuję). Nasze potrawy (zrównoważone i skomponowane jin-jang) długo duszone, gotowane (jangizowane) mają odpowiedni ładunek energetyczny, który podnosi nasze wibracje i potem to już tak w górę po łańcuszku jakoś leci. [Pani Aniu prosze o sprostowanie, jeśli coś kręcę.] A więc wszystko się zgadza, od kartoflanki do duchowości:) ***Na czwartkowym padło bardzo ciekawe stwierdzenie (pozwalam sobie innym przytoczyć, bo czytałam w najdalszych zakamarkach archiwum dawne relacje czwartkowe Pani Ani, pisane w czasach kiedy na forum pojawiał się jeden post na kilka dni:) Mianowicie, iż to własnie myśli są największym nośnikiem wibracji, energi, mają największą MOC, większą nawet niż słowa i czyny. Ukłony.
data: 2007.09.28
autor: Anita
Pani Bożenko. Będzie dobrze. Powie Pani córce, ona zresztą wie, że Pani chce dla niej jak najlepiej. Że pani czuje, że właśnie to nie-jedzenie-antybiotyków jej pomoże. Pani będzie o to spokojna to i ona będzie. Bo Pani ufa! Bo Pani nie chce jej krzywdy zrobić. Kiedyś daaawno temu, w erze przedpepowej usłyszałam coś fajnego będąc z malutkimi dziećmi u dentysty, w poczekalni jeszcze. Że jeśli mama się denerwuje (a ja STRASZNIE!!! się denerwowałam każdą wizyta swoją i dzieci) to dzieci TO czują i też się boją. A przecież oddaję je w ręce wspaniałej pani doktor (podam numer gdyby ktoś w Poznaniu chciał, wspaniała, i nie droga:), przecież wiem, że będzie OK. Więc po co się denerwuję???! I tak już zawsze potem jeździliśmy tam spokojnie, mówiłam im, że oddaję je w dobre ręce i dlatego jestem spokojna. Oni polubili dentystę. Było to dla mnie niestamowite irracjonalne doświadczenie. A dziś jest takie oczywiste. Pozdrawiam:)***Myślę, że pomysł postawienia Aniołka na półce po lekarstwach to jest super:)***Zdradzona:) skoro czujesz się już lepiej dodam tylko, iż nic nie zdzieje się bez powodu, wsdzystkie wydarzenia i osoby są częścią naszego puzle życia, MOŻE ta sytuacja Cię do czegoś doprowadzi? A może do kogoś? Ja dzięki tym wszystkim przeżyciom traumatycznym z ex-mężem doceniam obecnego Ukochanego. I choć trudno w to uwierzyć ...tego kwiata jest pół świata. Trzymaj się:) Bardzo fajnie, że wyskoczyłaś z tych niskich wibracji! Poddawanie się im choć kuszące nie opłaca się. Coelho napisał w "Weronika postanawia umrzećz", że depresja jest luksusem, nie stać na nią matki wychowującej trójkę dzieci, nie może sobie na nia zwyczajnie pozwolić. Czyli niskie wibracje pojawiają się kiedy im damy przyzwolenie. Pozdrawiam:)
data: 2007.09.28
autor: Anita
P. zdradzona cieszę się ,że trochę się P. podniosła.Znam Pani odczucia ,choc mój problem nieco inny .Też tak wrzeszczałam w samochodzie .Nawet wywkrzyczałam Stwórcy , że skoro moja córka tak cierpi (leżała podłączona do respiratora ,z 4 kroplówkami)to ja MU Ją oddaję .Niech Ją bierze sobie z popwrotem ,bo ja już nie mogę ....To jest straszna desperacja .Człowiek jest wtedy tak nisko, że bardziej nie można.Ale , żeby rozpocząc nowe to tak niestety się dzieje.Życie.Pozdrawiam Panią serdecznie.
data: 2007.09.28
autor: Bożena K.
P. Aniu .Mnie się wydaje , że dziś to ja mam trudną lekcję .Bo idę z Izą do kontroli w przychodni. I zaraz ją będę musiała poprosic o to , aby potwierdziła , że antybiotyk zajadamy.A Ona wie , że go nie jadłyśmy.Leży w aptece na półce i czeka na kogoś hm... głupszego?Głupio się czuję namawiając ją do taaakich idiotyzmów.No wiem o czym to świadczy , ale na razie nie umiem inaczej .Pozdrawiam.A , już czuję jak Pani się uśmiecha.
data: 2007.09.28
autor: Bożena K.
P. Anito i P. Kamiczek chciałam pozdrowienia dla Pań wczoraj posłac, ale jak syn okupił komp wieczorem ,to nie zdążyłam .Robię to dzisiaj i życzę miłego dzionka.
data: 2007.09.28
autor: Bożena K.
Zdradzona! Przejdziesz przez to! dziewczyny tak pięknie Ci juz pomogły. Ja tylko dopowiem to, co powiedzial de Mello i co bardzo mi na co dzień pomaga w rożnych sytuacjach: jeśli z czymś walczymy, to dajemy temu czemuś swoja energię i to coś nas pokonuje, osacza, osłabia i nie mamy siły na działanie i po prostu bycie. Według mnie, koniec czegoś zawsze zapowiada początek czegoś nowego, może lepszego, co jest nam pisane. I niczym tego nie zmienimy, ani płaczem ani walką. Szkoda nas na to!
data: 2007.09.28
autor: Kamiczek z Ostrowa
Rene i Anito, jesteście bardzo mądre babki. Pomogłyście mi ogromnie. Mam wrażenie, że w podniesieniu swojej samooceny zrobiłam siedmiomilowy krok dzięki waszym postom. I czuję się spokojna, wreszcie nie muszę krzyczeć i oddech się unormował, bo powiedziałam stop tym wszystkim niepotrzebnym myślom" które wywoływały taki stres, że aż brakowało mi powietrza. Już się nie miotam i wiem co robić. Nie czuję się też osamotniona w cierpieniu. Wreszcie dotarło do mnie, że trzeba zaakceptować swoje cierpienie a nie z nim walczyć. Dziękuję i pozdrawiam serdecznie
data: 2007.09.27
autor: zdradzona ale już spokojna i silna
P. Aniu .Iza po raz pierwszy od 8 lat nie wymiotowała podczas choroby.Czemu to zawdzięcza ,to dla pani doktor niestety było i jest wiedzą tajemną.Ona jak zwykle zwiększyła sterydy ,ze zmartwioną miną zapisała antybiotyk.Na odchodne poprosiła Izę zbolałym głosem "trzymaj się Iza".To wszystko co może nam medycyna akademicka zaoferowac.Ewentualnie skierowanie do szpitala.A z tamtąd ,to już się wychodzi w gorszym stanie.Dziękuję aniłkowi za P. Anię.Zawsze kupuję mu kwiaty , najpiękniejsze jakie są w kwiaciarni .I mówię MU, że to dla niego .Pozdrawiam aniołkowo.
data: 2007.09.27
autor: Bożena K.
Witam, mój 4-latek (na pp praktycznie od urodzenia, ale z błędami)ma zapalenie węzłów chłonnych szyi. Cały dzień ma 39 st. gorączki, szyja go boli,głowa też. Czy mogę mu podać paracetamol, aby gorączka i ból zelżały? Wypił dziś ok. 70 ml mocnej imbirówki ze strzykawki. Czy taka ilość wystarczy na dzień? Podaję też herbatkę z kardamonem z Filozofii życia. W czerwcu miał to samo tylko z mniejszą gorączką, podałam wtedy antybiotyk pod presją rodziny. Miesiąc potem okazało sie, że ma żelazo sporo poniżej normy. Karmię go bardzo uważnie. Od września chodzi do przedszkola ze swoim jedzeniem, ale wiem że raz dostał jabłko. Dwa tygodnie temu miał katar i kaszel, z których prawie wyszedł na odpowiednim jedzeniu, a teraz trafiło sie to. Z góry dzięki za podpowiedzi.
data: 2007.09.27
autor: Agnieszka z Krakowa
Oj miałam ja kiedyś poroże stąd do ...szkoda gadać. Młoda byłam. W tzw. innej świadomości, więc wybaczam sobie te wszystkie głupstwa, które zrobiłam, by ratować małżeństwo (nie uratowałam, nota bene, widocznie tak miało być). Czułam, że mój mąż mnie zdradza. Dzwoniłam, sprawdzałam, jeździłam nad ranem po mieście, awantury, płacz, podarłam wszystkie zdjęcia ślubne. Chciałam, żeby CHCIAŁ być ze mną.(Dziś nawet nie jestem tego pewna... Dziś myślę, że chciałam przede wszystkim by był jak moje o nim wyobrażenie.) A tego się nie da! Dziś to wiem. Dziś uważam, że nic na siłę! I tak mam powiedziane w obecnym związku. Jesteśmy razem, bo chcemy tego. Jeśli jesteśmy sobie pisani to będziemy razem do końca. Nawet nie jestem zazdrosna. Po prostu staram się najlepiej jak potrafię, ale nie zapominam o sobie i wierzę, że co ma być to będzie. Wiesz przecież, że do naszego rozwoju potrzebne nam jest cierpienie. Każdy z nas ma SWOJE. Jedna ma chorą mamę, druga bardzo chore dziecię, inna teściów, szefa, brak pracy, współlokatorki, młodzież na rozdrożach... Każda musi swoje cierpienie zaakceptować i przyjąć z pokorą. A może ... z radością jako łaskę? skoro cierpienie jest jedyną drogą ku wyższej świadomości ku rozwojowi i ewolucji. Porozmawiaj ze swoim sercem, swoim JA, czego pragnie, czego chce. Czy tego mężczyzny!? Czy może to ego cierpi i sam fakt zdrady boli najwięcej. Serce Ci odpowie. Mężowi daj wolność. Po 1 nie jest Twój. Po 2 wcale nie od niego zależy Twoje szczęście - ono zależy tylko od Ciebie samej. Poczucie wartości czerpiemy z naszego wnętrza nie zewnętrza - jak napisała wiele razy Pani Ania. "Jeśli kogoś bardzo kochasz szanuj jego wolność. Jeśli wróci do Ciebie - zostanie z Tobą. Jeśli nie - nigdy nie był Twój". Powściągaj się i miej klasę - jeśli kochasz, powiedz, ale nie krzycz i nie płacz. Zdrada męża to TEST, trudny test, ale i ten postaraj się zdać. Uwierz, że spotkało Cię to co miało, pogadaj z Aniołami i powiedz im czego pragniesz. A one wezmą sprawy w swoje ręce. Pozdrawiam.
data: 2007.09.27
autor: Anita
Na rogi najlepszy pilnik - powoli, ale skutecznie :)))
Piłuj, Kochana, samą siebie. Może niezależność jest tym słowem?? Sama dla siebie jesteś źródłem radości i bezpieczeństwa...Męża zostaw w spokoju, nie próbuj walczyć o niego, to bez sensu, wierz mi, jeśli macie być razem to będziecie, jeśli nie, to nie.Jeśli jak piszesz jesteś silniejsza i masz lepszą samoocenę to do roboty. Nie warto płakać, krzyczeć w aucie, czy tracić oddech, to ci się nie kalkuluje. Każdy z nas ma swoją drogę, on swoją, ty swoją, gotuj i podstawiaj mu te obiadki, a jak wraca nad ranem to gotuj mu kawę. Nic nie mów, o nic nie pytaj, nie okazuj po sobie, że coś czujesz lub wiesz. Bądź poza tym. On nie jest twoją własnością, jest wolny, nie możesz od niego niczego żądać.Masz w sobie moc, tylko tego może jeszcze nie wiesz.Pani Ania pisała ostatnio o cierpieniu, twoje jest również tobie potrzebne i nie buntuj się przeciwko niemu, tylko z pokorą je przyjmuj, wówczas nie będzie boleć.Myśl tylko o tym, jaka jesteś boska i zrozum, że nie rzeczywistość jest naszym wrogiem tylko nasze myślenie. Jeśli go kochasz, zostaw los swojemu biegowi robiąc swoje, to, co do tej pory robiłaś.A dzieckiem się nie przejmuj, pani Ania zawsze powtarza dzieci sobie poradzą.Ukłony:)))
data: 2007.09.27
autor: Rene
Zeby to wszystko pojąć trzeba przejść pewien etap, ból, bezsilność, upokorzenie i wiele innych nie ciekawych emocji by dotarło do nas,że to co się dzieje zależy od nas samych i albo coś z tym zrobimy albo będziemy dalej stać w tej samej wodzie. Ciężko jest stanąć na końcu koleji i zacząć wszystko od nowa.
data: 2007.09.27
autor: ninson
Kamiczku, masz rację, każdy z nas ma podobne obserwacje i wnioski i czasem dylematy jak pani BożenkaK. Kiedy czasem (coraz rzadziej już) wspominam komuś o mojej kuchni, moim gotowaniu w kontekście choćby samopoczucia, zdrowia, tak tylko mini mini troszeczkę, to osoby NIEgotowe, dla których to nie ten czas, kwitują mnie stwierdzeniem "tyle tego gotowania" "tyle czasu w kuchni". A ja już na to to się tylko uśmiecham i gryzę w język. (A Pani Ania uśmiecha się BARDZO dużo, w trakcie kursów, na czwartowych spotkaniach, a i przez telefon i doskonale pamiętam kiedy się uśmiechała na pewne moje stwierdzenia. Pani Aniu, ma Pani klasę! bo uśmiechać się i nie obruszać na to co w innej świadomości wcale nie jest łatwo, zwłaszcza przy Pani ogromnej wiedzy, to także wymaga trudu i pracy nad sobą. To wyraz odpuszczania, luzu, a zarazem bezwarunkowej akceptacji.) Moja siostra np pójdzie do lekarza prywatnie, zapłaci 100 zl za samo widzenie, dostanie jeszcze skierowanie na kolejne badania, bo po wizycie nie wie nic, każde za 40 zl. Ale ...książki za 25 zł to sobie nie kupi. Jak trudno w takich momentach przestroić się na odbiór w tym innym języku. Choćby sam odbiór, by zrozumieć o czym mówi i się uśmiechnąć:-) Pozdrawiam.
data: 2007.09.27
autor: Anita
Dowiedziałam się o związku męża z inną kobietą. Z jednej strony wyciągam do niego rękę aby otrzeźwiał i chcę ratować rodzinę (jest jeszcze dziecko). Zachowanie terapeutki...?
A jednocześnie rozsadza mnie gniew, złość. Dziś rano jadąc do pracy samochodem wykrzyczałam ten mój gniew sama do siebie a mam ochotę wykrzyczeć to jemu. Czy jestem męczennicą czy mądrą kobietą - sama już nie wiem. Wszystkie te pyszne jedzonka pp serwowane na stół, jego zachwyt a jednocześnie tez związek z inną. Po przejściu na pp (a już to trochę trwa) zmieniłam się, poprawiły się moje relacje z ludźmi, stałam się znacznie silniejsza, lepsza samoocena, chęć działania. Widzę też zmiany w dziecku, córka stała się silniejsza, samodzielniejsza, w szkole sukcesy. Wszystko szło ku lepszemu aż tu bęc. A może to on jest słaby... Wszystko wskazuje że silny, sukcesy w pracy, awanse, wzrastanie. Czyżby ofiara wyścigu szczurów...? Na razie obserwuję swoje emocje, jest ciężko. Mam wrażenie że brakuje mi powietrza i muszę robić głębokie wdechy.
Co robi silna kobieta by zachować swą siłę a jednocześnie by czegoś nie spieprzyć....
data: 2007.09.27
autor: zdradzona
Bożeno K. Nie denerwuj się, to przez wygodę rodzice tego chłopca są nieczuli na inne sposoby żywienia. Bo trzeba by przy garnkach trochę postać. A tak słoiczek z ogórkami otworzą, jogurcikiem na deser poprawią i jazda.Kilka tygodni temu odbył sie w naszym mieście Ostrów koncert dla chłopca chorego na mukowiscydozę. Zbieranie kasy na leki i sprzęt do oddychania. Pozwoliłam sobie na telefon do mamy chłopca i zasygnalizowałam istnienie PP, według których odżywianie może mu znacznie pomóc. Zaproponowałam spotkanie, pożyczenie książek, pokierowanie na kurs...pani się nie odezwała. Cóż, łatwiej zorganizować koncert charytatywny,wydać pieniądze na leki, co pomagają na dobę i przyjąć chorobę za dopust boży, niż wziąć się za siebei i rodzinę samemu. Pozdrawiam
data: 2007.09.27
autor: Kamiczek z Ostrowa
Anito! Jakże spodobał mi się Twój post! Jest taki pełen poezji, a taki prosty i oczywisty zarazem! Jak piękny byłby świat, gdyby wszyscy mieli takie spojrzenie i cieszyli każdym drobiazgiem. Ale, zaczynajmy od siebie. Ja już zaczęłam i cieszę sie na tę drogę, którą mam do przebycia...
data: 2007.09.27
autor: Kamiczek z Ostrowa
Hej Ninson, może na pustej półce po lekach postaw jakiegoś ładnego aniołka:) Musiu M., mój miód też zawsze się oddziela. Kiedy go zjadam to staram się zamieszać porządnie i nabrać od dna. A oto kilka złotych myśli (nie moich rzecz jasna, tylko niejakiego Brillata-Savarina)
1.Świat bez życia jest niczym, a odżywia się wszystko co żyje.2. Losy narodów zależą od ich sposobu odżywiania się. 3.(znane chyba wszystkim-dla przypomnienia) Powiedz mi co jesz, a powiem ci kim jesteś. I jeszcze jedna Wirginii Woolf: Nikt nie będzie dobrze myślał, dobrze kochał, dobrze spał, jeśli dobrze nie zjadł. No to idę dobrze pospać, bo dobrze zjadłam, tylko nie wiem czy usnę, bo dzidzia w brzuchu właśnie rozpoczyna swoje tańce (ludowe:) Pozdrowienia
data: 2007.09.26
autor: Marta R.
Na pewno nie oglądacie Big Brathera:) (Obym za tego posta nie oberwała po uszach:) Bo ja tak, ale mam swoje powody. Jeden z uczestników to chłopak bardzo uprzejmy, kulturalny i elokwentny. Za swa delikatność początkowo był podejrzewany o odmienna orientacje seksualną. A on po prostu jest inny. Taki jakich coraz więcej chłopaków, mężczyzn, mężów o czym kiedyś pisała już Pani Ania, wrażliwy, uczuciowy, delikatny, waży słowa, pomaga, wspiera. Ideał dziewcząt. Obiekt zadumy kolegów. A oto jedna z jego wypowiedzi "każdy ma swój czas w życiu, nie można przyspieszać naturalnego biegu wydarzeń, bo wtedy zaburzysz cokolwiek i doprowadzisz do destrukcji w swoim życiu własnym, musisz pozwolić czasowi by sam podążał". Ma 23 lata. Kolegom wspomina o pokorze i akceptacji. Nie ocenia. I o dziwo jest ulubieńcem internautów i widzów. To miła odmiana po macho, mięśniakach i wymuskanych picerach, zakręconych w swoje ego bez opamiętania, którzy do niedawna imponowali. To miło, że to co on mówi jest dobrze odbierane i że trafia do ludzi. Żyjemy w pięknych czasach, kiedy uduchowionych ludzi coraz więcej, a jednocześnie nie ma ich jeszcze tak dużo by przestali być indywidualistami, by przystali szokować = zachwycać. Może niebawem i w polityce coś się ruszy;) Pięknie będzie tego dożyć. Ufajmy więc. Ufność i wiara czynią cuda. Oooops:) Naturalnie, że polityką się tu nie zajmujemy, mamy swoje poletka, garnuszki i sprawy. Pozdrawiam.
data: 2007.11.04
autor: Anita
Jeszcze odnośnie jedzenia .Syn dziś zdradził mi ,że na prośbę kolegi zamienił się kanapką .Ale już nie będzie się zamieniał , bo po kanapce z serem od kolegi był zaraz głodny . I nie chce takich nic niewartych kanapek.Od kolegów.Aż się mu podejrzliwie przyglądłam bo....Nie zawsze jest tak różowo z nim , a raczej koło niego .Pozdrawiam kanapkowo.
data: 2007.09.26
autor: Bożena K
P. Aniu.Ostatnio po raz kolejny przekonałam się ,że Pani obserwacje i wiedza ,z której tu wszyscy na tym forum i nie tylko zresztą korzystamy ,towarzyszy mi na codzień.Ostatnio kilkakrotnie słyszałam relację o 3 letnim chłopczyku w rodzinie.Otóż wszyscy są zdziwieni gorączką ,która co jakiś czas Dawidka nawiedza .Przychodzi z przedszkola z temp. która rośnie do 40 stopni .Rano wszystko ok .Zadziwia to każdego .Oprócz mnie . Bo ja wiem ,że dziecko się dogrzewa.I podnosi wibrację, bo dolegliwości u małego sporo .Kłopoty z wypróżnianiem ,po kilka dni nawet nie robi kupki.Alergia , wysypki ,przeziębienia . Operacja przepukliny .Ale tata w Danonie pracuje . I zdrowo się odżywiają.Jogurty ,serki .Dziadkowie już nakisili kapustkę ,ogórków pełna piwnica. Dla Dawida ,bo przecież uwielbia. Lubi też żurek i soczki oraz słodkie kompociki.Zal mi go , ale rodzice są bardzo ortodoksyjni .Niszego nie widzą i nie słyszą .Lekarz , badania i to jest święte.Tak ,trudno to obserwowac .Pozdrawiam informacyjnie.
data: 2007.09.26
autor: Bożena K.
Wieczór, jak to to u mnie bywa, późny. Gar dyniowej "na jutro", pierwszej w tym roku, wytęsknionej przez wszystkich, dochodzi do stanu gotowości, już pięknie i wygląda i pachnie, doprawiam ją tylko gałką muszkatołową. Wspomnienie lata. A może nie. Lato bywa rożne. To jej urok własny:) Starszy syn mówi "dobranoc, obudź mnie mamo rano na kawę". Myję naczynia i włączam niemyślenie, a więc nastrajam swoją satelitkę ... Zaczyna się projekcja myśli. Niech płyną. Ja je obserwuję. Za oknami deszcz....Przecież mamy jesień. A niedługo zimę. Jakże to oczywiste. A przecież nie było kiedyś. Teraz wydaje mi się, że deszcz powinien padać, ma padać. Jest piękny. Jest sam w sobie cudem. To pokarm, albo raczej eliksir życia dla drzew, krzewów na długie zimowe miesiące. Spłynie litrami w dół do ich korzeni, do wód gruntowych, po to by przetrwały, po to by znowu zakwitły nam pięknie na wiosnę i co niektóre obrodziły na lato – ku uciesze choćby oczu, i dawały cień, dom, schronienie innym mieszkańcom tej planety. Jakże wspaniała jest Natura, Porządek. Od zawsze nie lubiłam deszczu, a zwłaszcza deszczowej jesieni. A tu taka niespodzianka. Nie roztrząsam jaka jest pogoda. Czasami zapytana przez kogoś nie umiem jej dokładnie opisać. Nie zastanawiam się już także nad nią w kontekście swego samopoczucia. Jest jaka jest. Słońce – ok. Deszcz – ok. Do niej także musimy się ułożyć. Jak do dzieci, jak do partnera. My do niej, nie ona do nas. Jakże łatwiej przy takim spojrzeniu przychodzi nam ją akceptować. I zostawić swoje rozważania, uwagę, myśli innym sprawom. Po co się zamartwiać że zimno, że pada, że brrr, ze idzie zima, że byle do wiosny... Nie zastanawiam się nad tym tylko taszczę ze sobą, już objuczona jak wielbłąd (na szpilkach ;) dodatkowo parasol. Skorzystajmy z jesieni, zwolnijmy obroty, mamy przyzwolenie na odrobinkę leniuchowania, łapmy ciepłe promyki słońca nie tak dokuczliwego jak bywa latem. Skorzystajmy z zimy, z jej długich wieczorów, w kuchni, z książką, z najbliższymi. Ciepłe kapcie, koc i chusty zrobione na szydełku też mają swój urok, a ciepłe gacie mogą być sexy:P. Przezimujmy świadomie akceptując prawa Natury by znowu na wiosnę wypuścić pąki:) Do niedawna uważałam, że od pogody zależny mój "dzień". Że lato mogłoby trwać cały rok:) Jakaż bzdura:) myślę i uśmiecham się, bo akceptuję także siebie tamtą. Taki niby drobiazg, a to także przemiana. Zamiast biadolić zbieram kasztany i jesień przynoszę do domu. Rano dyniowa gotowa zapowiada rozkosze dla podniebienia (chłopaki najchętniej zjedliby ją na śniadanie:), młodszy syn mówi "dzień dobry mamo, poproszę kawę; wiesz, robisz ją coraz lepszą". A ja już wiem, że najpierw kupię sobie kozaki by przywitać w nich jesienne słoty, a w następnym miesiącu amortyzatory. Póki co w październiku będę wybierać mniejsze zło ... (bez podtekstów politycznych hihi) na naszych drogach. Pozdrawiam:)
data: 2008.01.08
autor: Anita
P. Aniu dziękuję za uwagę .Czytam i czytam po raz enty w sprawie tego cierpienia i...Wiem , wiem , że ono potrzebne .Ale ja znowu czuję bunt . No czemu aż 8 lat?Pamiętam , jak poszłam na akupunkturę z Izą .Razem z nami pojechała 18 letnia córka koleżanki.Po pierwszym zabiegu minęły jej duszności i do tej pory nie powróciły .A u Izy nic .Takich przykładów mogę przytoczyc mnóstwo .Wiem , że kiedyś na to spojrzę inaczej . Narazie mnie te zbuntowania jeszcze nachodzą.Czuję , że są nie na miejscu i czekam na akceptację ze swojej strony.Dla siebie , przede wszystkim dla siebie.
data: 2007.09.26
autor: Bożena K.
Jestem w obcym mieście, chcę ugotować owsiankę, i nie wiem, czy uwierzycie, ale w spożywczych do których trafiłam, albo nie ma płatków owsianych albo są płatki owsiane extra ze Stoisławia (!). Na opakowaniu jest napisane, że nie są przeznaczone do gotowania. Smak tych płatków w owsiance kojarzy mi się z ryżem dmuchanym, nie bardzo mi pasuje. Gotuję wg przepisu pani Ani podanego na forum, czyli 20 min. gotować + 15 min. odstawić. Czy mogę skrócić czas gotowania owsianki? Może wtedy nie będzie taka nijaka? Proszę o poradę...
data: 2007.09.26
autor: Kostka
Witam wszystkich.Proszę o radę,zrobiłam miód pokrzywowy,po kilku godzinach pokrzywa podniosła się do góry, a na dnie słoika został brunatny miód.Czy tak ma być? Czy 6-latkowi można podawać taki miodek? Pozdrawiam wszystkich!
data: 2007.09.26
autor: musia M.
Pani Aniu, jest mi niezmiernie miło, że wspomniała Pani o mojej córeczce. Nie jest jeszcze idealnie ale cierpliwie czekam i karmie. Ciągle jescze rano pokasłuje mokro i mam wrażenie jakby gdzieś wśrodku miała zatkany nos, choć jest drożny. Zastanawiam się czy podawać jeszcze imbirówkę? Czy mogłabym prosić o podpowiedz? Tak myślę czy ja coś nie mące w jej jedzeniu? Córeczka ma stwierdzony reflux i do tej pory każde przeziębienie kończyło się zapaleniem oskrzeli. To ostatnie z Pani pomocą skończyło się bez podawania jakich kolwiek leków. Moja półka na leki stała pusta. Mogę tylko powiedzieć dziękje.
data: 2007.11.04
autor: ninson
Witam serdecznie,
Przede wszystkim dziękuję Pani Aniu za zupę kalafiorową , chyba spróbuję na rosole. A co do Wąsowa , to już zbieram pieniądze , co miesiąc po 100 zł. Chciałam się z Wami
podzielic , jak bardzo anioły pomagaja nam w życiu. Otóż od marca byłam na własne życzenie bez pracy./ ze względów zdrowotnych, nie wytrzymałam na starym jedzeniu tempa pracy, stresu, okropnej atmosfery , no i się zwolniłam po 11 latach- i tak długo wytrzymałam/ Od marca wzięłam się porządnie za siebie, mimo że i dzieci i mąż też miały jakieś tam problemy zdrowotne, to jednak wzięłam się najpierw za siebie. Po pół roku gotowania i siedzenia w domu nagle stwierdziłam, że trochę kiepsko z kasą . No ale o powrocie na 8 godzin do pracy nie ma jeszcze mowy, bo ja już innego jedzenia niż moje gotowane nie chcę jeśc. Więc pomyślałam, że może tak praca w domu i na razie na pół etatu. Poszło w eter..., do wszystkich moich Aniołów,..... i nie minął miesiąc a tu przychodzi znajomy i proponuje mi pracę na pół etatu w domu i to już od pażdziernika. I co Wy na to , jak mówi Pani Ania mówisz masz. Jestem bardzo zadowolona , wyjazd do Wąsowa stał się realny. Tak więc proście Anioły, one na prawdę pomagają, słuchają tylko trzeba byc z nimi w kontakcie, no bo skąd mają wiedzic czego nam trzeba do szczęścia. Pozdrawiam serdecznie
data: 2007.09.26
autor: Megan
Oj, ciężkie to były chwile, dopadło mnie to coś na kształt grypy,ale bez gorączki, za to z okropnym osłabieniem i bólem wszędzie. PO rozmowie z Panią Anią, za którą bardzo dziękuje, nagotowałam ogromniasty gar rosołu, rano usmażyłam czosnek i mniam do buziaka (a śmierdziałam , Pani Aniu, śmierdziałam, ale...olewam). Znajomi dziwią się, że pomimo, iż jestem na tych tam zdrowościach z PP to niedomagam. A ja...cieszę się z tych niedomagań, bo one potwierdzają w każdym calu to, co stoi w książkach i co Pani Ania nam mówiła na kursie: trzeba brać z pokorą skutki picia wódki. A ja nie byłam grzeczna jakiś czas i teraz mam za swoje. Teraz bardziej przekonana do PP niż kiedykolwiek, a powinnam zwątpić, wedle logiki współczesnego zwariowanego świata. Właściwie od początku byłam na "tak". Nigdy nie wierzyłam w nic tak, ja w to. Dziękuję Pani Aniu. Reżim już jest i już odczuwam poprawę. Aha, i mam urlop i leże, chociaż pracuję w amerykańskiej korporacji, której obce są fanaberie chińskiej filozofii zdrowia. Pytanie koleżanki: dlaczego nie łykniesz se gripexa? A idź, przepadnij, maro nieczysta! Pozdrawiam!
data: 2007.09.26
autor: Kamiczek z Ostrowa
Pani Aniu, właśnie skończyłam swoją urodzinową książkę. Nie mam pojęcia jak na nią trafiłam, chyba Anioł Rafał wziął mnie za rękę i pokierował do właściwej półki w Arsenale. Książka to "Anioł panny Garnet" Salley Vickers. Trochę w niej wilgotno, bo dzieje się w Wenecji, ale jak już się o tej wilgoci zapomni ;) to zostaje piękna historia o życiu, o przebudzeniu duszy, o dostrzeganiu tego co niewidzialne. Poczułam jak anielskie skrzydło strąca mi z głowy moherowy berecik. Może on w końcu spadnie. :) - uśmiecham się pełną gębą, bo mi jakoś tak wesoło mimo senności. Pozdrawiam i idę zbierać siły na jutrzejsze przerabianie zakupów.
data: 2007.09.25
autor: Joanna - MamAsik
Pani Aniu, pod wpływem Pani cennej opinii odłożę przygotowanie gulaszu w myśl zasady że co się odwlecze...Poczekam cierpliwie aż na kokosową smakowitość przyjdzie odpowiednia pora roku. Ostatnio byłam trochę osłabiona stresem, wzmocniłam się i nie chcę znowu nisko wibrować... gorąco pozdrawiam Panią oraz Wszystkich Forumowiczów
data: 2007.09.25
autor: olgaagata
Witajcie, Kochani! Odpowiadam na zaległy list Pani Kasi K. Cieszę się, że się Pani zainteresowała książkami i chce Pani pomóc dziecku. Nie umiem odpowiedzieć na Pani wątpliwości na forum, za mało wiem o dziecku, proszę do mnie przedzwonić. Pani Bożeno K., przypominam Pani i wszystkim cierpiącym, że cierpienie jest niezbędne do naszej ewolucji i przemiany. Mamy go tyle, ile nam potrzeba. Pani Magkar, Pani założeniem powinno być, aby w najbliższym czasie zdyscyplinować się w 100%!! Ale pomału, proszę niczego nie przyspieszać. Widzę, że intencje macie Państwo bardzo dobre. Pani Ninson, jak tam córka się czuje? Czy kaszel już minął? Pani Miwi, Joasia odpowiedziała Pani bardzo mądrze, proszę dziecko karmić, pilnować właściwej postawy i siedzenia, a wszystko się ułoży. Ulo S., suszony koper jest oczywiście w smaku kwaśnym. Pani Elu Cz., dziękuję Pani za tę refleksję – bardzo to potrzebne mamom. Właśnie dzisiaj była na konsultacji mama z bardzo schorowanym dzieckiem i też po analizie wyszło, że musi zacząć od siebie. Renatko, naprawdę tego cierpienia jest na świecie tyle, ile trzeba – ani za dużo, ani za mało. Właśnie Twojemu mężowi to cierpienie jest konieczne – on musi coś zrozumieć. Marto R., właśnie, dzieci powinny tańczyć. Ja od przedszkola do liceum tańczyłam w zespołach – oczywiście ludowych:) Tak, Pani Bożeno, nawet w liceum młodzież podjada naszym dzieciom kanapki i wypija herbatę. Mamo Gabi z Kołobrzegu, ząbki córki jeszcze nie nadają się DO PRZEŻUWANIA – one są teraz tylko do ozdoby, więc mięsko w gulaszykach musi być dobrze rozdrobnione. Takiemu małemu dziecku nadal podajemy głównie owsiankę, zupki, puree ziemniaczane. Mamo Kaspiana, przy kaszlu proszę pilnować przede wszystkim jedzenia, dziecka nie wychładzać. Imbirówka jest potrzebna jedynie do odkaszliwania, do rozgrzania płuc potrzebne są dobrze przyprawione potrawy. Joasiu, odpowiedziałaś Mamie Gabi bardzo mądrze. Generalnie, to wszystko, o czym jej napisałaś, jest w książkach. Magkar, nie bądź rozkapryszona. Chleb czerstwy nie traci na smaku, lecz zyskuje. Chleby chrupkie może Pani pojadać, ale rzadko, a o waflach ryżowych nie ma mowy. Owoce nie są zakazane, tylko Pani decyduje swoją świadomością, mając na uwadze swój stan zdrowia, czy włoży je Pani do ust. Mamo Gabi, daj Joasi spokój. Ona do swojej mądrości dochodziła sama. Ty też tak zrób, ucz się na swoich błędach, dociekaj. A przepis na pulpeciki skombinuj wg własnego uznania, opierając się na przepisach z książki. Nie uważam, żeby niedługo był mniejszy wybór warzyw, w sklepach stale jest to samo, więc w czym problem? A Pani układ partnerski i krytyka ze strony bliskich to Pani problem, musi sobie Pani z tym poradzić. Mamo Kaspiana, dziękuje Pani dziewczynom, które pomagały, ale doskonale Pani wie, że to w Pani musiała być siła i wola, żeby sobie poradzić z problemem. A teraz już proszę: sama. Pani Anko28, dobrze, że zaczyna Pani od siebie. Za dziecko zabierze się Pani przy okazji. Do miłego zobaczenia jutro. Tak, Joasiu, moja forumowa dyżurna, w sprawie klopsików masz rację. Mamo Magdo, proszę, już ani słowa o tym, że Pani Lena nie chce jeść zup. Proszę je dosmakować i zabawić dziecko przy karmieniu. A przy anemii u dziecka potrzebne jest jajko, mięsko i nasze gotowanie. Cierpliwie trzeba poczekać, aby się narządy zregenerowały. Pani Jolu z Wrocławia, proszę córce wytłumaczyć, że jej trądzik to jej biznes: albo będzie się dyscyplinować i buzia będzie gładka, albo będzie kombinować i wtedy będą syfki. Mamo, bądź twarda. Trądzik to nadmiar śluz, który produkuje śledziona wychłodzona, osłabiona, z niewłaściwych napojów i pożywienia – kwaśnych, surowych i zimnych. Marto R., bardzo mądry i potrzebny był Twój post. Twoja zaradność i organizacja są na medal. A jak tam dzieciątko? Magdo z Aachen, zaczynając uporządkowywanie od siebie, stajemy się bardziej wiarygodne, pewniejsze, odporniejsze. To nam bardzo pomaga w kontakcie z bliskimi. Dzieci nas przecież pilnie obserwują, mężowie również. Oczywiście, męża mamy takiego, jaki jest nam potrzebny. Przyprawy do kotlecików z warzyw proszę dodawać wszystkie po kolei, w takiej proporcji, by Pani smakowały. Można je panierować w jajku i bułce. Pani Bożeno K., my nie mamy tak okrutnych snów. Śnimy o łące, o ogrodzie, o kwiatach, a nie o pączkach:) Joasiu, znowu przekazałaś dziewczynom porcję swojej mądrości. Mamo Magdo, wody z miodem, imbirem i cytryną nie pijemy, bo zależy nam na tym, by popitka nas nie osłabiała. Dodatek cytryny osłabia wątrobę. Pani Jolik, tak, Pani post potwierdza to, co dziewczynom przekazuję na wykładach i na konsultacjach: nie da się zachować zdrowia dziecka – przedszkolaka na przedszkolnym jedzeniu. To jest niemożliwe i nierealne. Miu, przy trądziku ważne jest, by wystrzegać się kwaśnego, surowego i zimnego, w tym ciast i słodyczy. Natomiast kalafiory i brokuły nie są tak niebezpieczne, można je czasem zjadać po ugotowaniu w wodzie z imbirem i polaniu bułką tartą z dodatkiem imbiru. Owsiankę proszę robić bez orzechów, bez rodzynek, bez mleka. Masła i miodu bardzo niewiele. Zupy to podstawa Pani odżywiania. Jajka można jeść, odgrzewane ziemniaki również, tylko proszę uważać na ilość tłuszczu – bardzo niewiele i przyprawy. Proszę robić sobie imbirówkę. Mamo Kaspiana, brzydki zapach z ust to nie problem niemytych zębów, lecz problemów z żołądkiem – niestrawność. Proszę pomyśleć, co Pani knoci i to uporządkować. Czy badanie jest już niezbędne, czy nie może dać Pani dziecku więcej na zregenerowanie? O mleczku propolisowym nic nie powiem, pozostawiam to Pani decyzji. Pani Magdo z Aachen, choremu dziecku proszę podawać taką herbatę, o której Pani wspomniała, ale nie zmniejszać ilości imbiru. A imbirówkę podajemy małym dzieciom strzykawką – wtedy nie zdążą wypluć. Pani Olu, mamo dwójki dzieci, dziewczyny nie są heroskami, tylko są dobrze zorganizowane i tego też Pani życzę. Olgoagato, proszę wypróbować ten przepis gulaszowy, ale radzę więcej przypraw, więcej czosnku. Jednak nie gwarantuję Pani, jak się po tym będzie Pani czuła – to zestaw z dużą ilością jin. Teraz jesienią może się Pani tym osłabić. Proszę spróbować i dać nam znać za tydzień. Pani Megan, zupa kalafiorowa najlepsza wychodzi nam na kursach w Wąsowie. Robimy ją na rosole, gotujemy kalafiora do miękkości w rosole (możemy go trochę rozcieńczyć), dodajemy sól do smaku, cytryny łyżeczkę, kurkumy, zagęszczamy lanymi kluskami i możemy zaprawić słodką śmietaną, posypujemy pieprzem czarny, no i zjadamy. W Pani zupie kalafior rzeczywiście powinien być dodany gdzieś po 40 minutach gotowania warzyw. Również pozdrawiam. Pani Gosiu T., wodę z miodem i imbirem robimy tak, aby nam smakowała. Elu Cz., dyniowate są w smaku słodkim. Pani Ewo, Pani Dzidko, dzięki za waszą uważność i odpowiedzi dla dziewczyn nieuważnych. Pani Renato, oczywiście, że wapno nie jest właściwym sposobem, ale dla Pani męża może być jedyne. Jeśli nie wyciągnie właściwych wniosków i nie zreflektuje się, że popełnia kardynalne błędy, proszę go olać. To cierpienie jest mu potrzebne. Pozdrawiam wszystkich serdecznie
data: 2007.11.04
autor: Anna Ciesielska
Pani Aniu, mój mąż miał w nocy straszną reakcję alergiczną. Rano, jak ochłonęliśmy, zastanawialiśmy się po czym. Wiem, że sam sobie zawinił, ale najgorsze jest to, że mało się nie udusił, a ja nie wiedziałabym jak mu pomóc. Jemu nabrzmiewa języczek podniebienny i mocno czerwienieje. Uniemożliwia mu łykanie i wręcz się dusi. Jak mogę mu wtedy pomóc, o piciu czegokolwiek nie ma mowy. Wiem, że teraz pewnie wyciągnie z tego naukę dla siebie i kolejnym razem nie naje się byle czego i nie dojdzie więcej do takich dramatów. Na drugi dzień kupił sobie wapno do picia, ale czy to właściwe? Za podpowiedź dziękuję.
data: 2007.09.25
autor: Renata
Magdo mamo Kaspjana Pani Ania w poście z 08.03.2007 roku pisze o zapachu z ust poczytaj. pa pa
data: 2007.09.25
autor: Dzidka
Cukinia i kabaczek sa slodkie - zajrzyj do ksiazki F. Życia np. - przy przepisach na zupki dla dzieci p. Ania wymieniala jakie warzywka i w jakim samku dodawać.
data: 2007.09.25
autor: Ewa
Mam pytanie: czy cukinia i kabaczek jest w smaku ostrym? Dodałam kabaczek do zupy i nie wiem czy w dobrej kolejności. Dziękuję z góry za odpowiedź.
data: 2007.09.25
autor: Ela. Cz.
Słuchajcie jesli pijecie wodę wrzącą z miodem i imbirem to jakie dajecie proporcje miodu i imbiru na szklanke wrzątku?
data: 2007.11.04
autor: Gosia T.
Dziewczyny , mam pytanie, czy gotowałyście zupę kalafiorową?
Na pewno tak, w którym momencie wkładacie kalafiora do gara, bo jak razem z innymi warzywami np. marchewką , ziemniakami to z kalafiora zrobiła się oczywiście papka. Może najpierw warzywa twardsze, wymagające długiego gotowania, a potem kalafior, ale wtedy nie ma takiego smaku zupa. No nie wiem. Proszę o radę. Dodam ,że gotuję wg PP od 9 miesięcy i jestem bardzo zadowolona z poprawy mojego zdrowia , chociaz to dopiero początek. Pozdrawiam wszystkich forumowiczów i Panią Anię w szczególności.
data: 2007.09.25
autor: Megan
Proszę o radę : czy będzie nam służył gulasz wołowy z dodatkiem mleczka kokosowego ? Dodam że rozkoszuję się wszystkimi przepysznymi daniami przygotowywanymi wg przepisów z naszych książek. Wracam do nich cyklicznie, bo cały czas jestem nimi zachwycona. Od czasu do czasu nachodzi mnie jednak chęć przeżycia dreszczyku emocji z odkrywania nieznanego smaku...i właśnie znalazłam następujący przepis który wydał mi sie smakowity : do szklanki wrzątku dodać kurkumę i 0,5 kg zaprawionej, pokrojonej w paski wołowiny + łyżkę oliwy z oliwek i puszkę mleczka kokosowego, po około godzinie dodać pokrojone warzywa - marchewkę,pietruszkę,paprykę,pieczarki, 0,5 bakłażana, 0,5 cukinii oraz cebulę,por,czosnek, seler naciowy, imbir i pieprz, następnie sól, bazylię i sok z cytryny do smaku, dusić do miękkości, uzupełnić wrzątkiem, można dodać orzechy ziemne lub nerkowce i dopieprzyć - bo ma być ostre, hmmmm ciekawe jaka będzie opinia ? dziękuję za każdą odpowiedź i pozdrawiam Wszystkich
data: 2007.09.24
autor: olgaagata
Jestem pełna podziwu dla Jolik i innych mam, które mają czas i siłę tak dreptać w tej kuchni tyle czasu gotując jeszcze często osobno dla swoich dzieci i osobno dla siebie, ja się po prostu nie wyrabiam albo padam ze zmęczenia przy dwójce (3,5 roku i 4 miesiące), a wiem że niektóre z Was mają trójkę. Jesteście jakimiś heroskami!. Pozdrowienia
data: 2007.09.24
autor: Ola
Pozdrawiam wszystkich wieczorowa pora. Zdaje sie, ze mam przyklad, ze nie nalezy mieszac PP z innymi rzeczami, przynajmniej nie jesienia... Moja coreczka (2 lata) dostala (za moimi plecami) w sobote od kochajacej cioci, ktora nie mogla patrzec jak dziecko sie meczy przy mojej herbatce napoj multiwitaminowy i do tego ciastko (a w nim mleko, cukier, maliny). Efekt - goraczka ponad 39 stopni. Przynajmniej po lekturze tego forum doszlam do tego wniosku. Ale moze sie myle. W kazdym badz razie docenilam to, ze mieszkam w Niemczech. Od dawna jestesmy przyzwyczajeni, ze do 39 stopni pelen luz, a potem obserwacja. Jak dziecko byrdzo sie meczy mozna podac paracetamol (ale to raczej pod 40). No i duzooo picia (cieplego najlepiej). A wiec nie mam zadnych problemow z mezem, niejeden raz to przeszedl. Przy katarach, kaszlu itd., raczej tez sie nic nie podaje.
Ale mam pytanie. Jako, ze Klara wypluwa imirowke, czy mozna podawac jej do picia herbatke z II ksiazki (tymianek, lukrecja, koper, kardamon, imbir) ze zmiejszona iloscia imbiru?
Pozdrawiam
data: 2007.09.24
autor: Magda z Aachen
Dziewczyny ja z kolejnym zapytaniem.Kaspianowi bardzo z buziola nieladnie pachnie.Jest za maly aby mu umyc zeby (szt 6).Czy to cos ja zle robie??Czy moze tak mysle marchwianki do picia mu nagotowac??Kupki robi 2 rano i po poludniu codziennie ale moze cos tam zostaje?Jak myslicie??
W czwartek ide z nim na badania- morfologia z rozmazem i IGE.Mam nadzieje ze po miesiacu na diecie cus sie poprawilo.
Ach jeszcze jedno.Podobno mleczko propolisowe ma dzialanie niszczace gronkowce.Czy moge prosic o rade w tej kwestii??
data: 2007.09.24
autor: Magda mama Kaspiana.
Właśnie chciałabym się również czegoś dowiedzieć o trądziku,tzn.czego absolutnie jeść nie można--po lekturze książek staram się unikać wieprzowiny,kurczaków.Teraz-po lektrze forum okazuje się,że powinnam uważać również z brokułami,kalafiorami?
Dosyć długo-już od 2,5 roku jestem na diecie 5 przemian,zauważyławm widoczną poprawę,ale nadal pojawiają się ropne wypryski,ponadto walczę z blzinami.W tej chiwili nie stosuję już żadnych kremów-teżś po lekturze forum,czasami tylko blizny nacieram na noc maścią nagietkową.
Niestety oprócz tego,że zdarzały mi się wpadki jedzeniowe i 2/3 kostki czekolady dziennie oraz owsianka codziennie jednak robiona zgodnie z przepisem z 1 książki-tzn.dorzucałam i rodzynki-łyżeczkę i migdały i trochę mleka;teraz już zupełnie przeszłam na taką najprostszą z dodatkiem łyżeczki miodu i masła.
Staram się jeść mniej zup.Byłam jednak troszkę przerażona jak poczytałam o kolacjach-mam dylemat co do jedzenia jajek,pieczonych ziemniaków,duszonych warzyw.
Unikam stresów,ale wiadomo jak to jest-tego nie da się całkowicie wyeliminować-zresztą bardzo dobrze,bo czym by było takie nudne życie.
Koniecznie chce do pani Ani wybrac sie na konsultacje,chcialabym tez bardzo zabrac mame(ktora nomen omen sama podsunela mi ksiazki,ale teraz wcale nie je w ten sposob,a martwie sie o nia z powodu jej momentami straszliwie wysokiego cisnienia).Ale jak na razie sie zbieramy.
W kazdym razie bardzo prosilabym o kilka porad.
Pozdrawiam serdecznie!!!
data: 2007.09.24
autor: miu
Witam. Chcialam dodac cos od siebie o diecie przedszkolakow. Mila ma 5 lat i teraz zaczal sie drugi rok na moim wyzywieniu. Zaczelo sie od stwierdzenia u niej w wieku 3 lat alergii na mleko i soje. Probowalam wyzywienia przedszkolnego z wykluczeniem tych produktow przez caly rok. I co? Choroby nonstop, wpadki nonstop i jeszcze suchy chleb na sniadanie i podwieczorek. Powiedzialam o tym lekarce i na nastepny rok dostalam zaswiadczenie, ze z powodu silnego uczulenia dziecko musi byc na wlasnym wyzywieniu. Z gotowaniem scisle po ciesielsku, to u mnie roznie bywa, a mimo to w zeszlym roku Mila chorowala az... 3 tygodnie. Jednym ciagiem, ale wyszla z tego bez zadnych lekow. Jej zestaw pudelek? Termos obiadowy na zupe i 2 danie, termos 0,5l na herbatke (+latem butelka z chlodnym piciem) i pudelko na kanapki. Zwykle gotuje dla niej osobno w tygodniu i nie jest to wielki problem. Zaznaczam, ze wychodze z domu o 5.00 i wracam po odebraniu Mili ok. 17.00. Warto, naprawde. A uczucia dziecka? Ostatnio sie dowiedzialam, ze dzieci czesto jej zazdroszcza, ze ma co innego :-). A z ta 5 do 17 moze sie niedlugo cos zmieni. A jak nie, to moze schudne przez te 2 godz. marszu dziennie :-).
data: 2007.11.04
autor: Jolik
mam jeszcze pytanie. Lubie wodę z miodem i imbirem - ale jak byłam mała mama mi robiła wodę z miodem i cytryna na ciepło - bardzo to lubiłam - może się teraz popiszę swoją niewiedzą - ale czy mogę takie zestawienie pić? Dodając np. imbir jeszcze.
data: 2007.09.24
autor: mamaMagda
Miwi, skoroś tak daleko, to ja ci napiszę, co mi pani osteopato-ortopeda powiedziała jak byłam pokazać jej nogi dzieci. Do 4 roku życia nie rusza się stawów dziecka, same mają się rozwijać. Trzeba tylko obserwować czy wada się zmniejsza. My robimy zdjecia co 3 miesiące i sprawdzamy czy nóżki się prostują. Ważna jest też symetria. Jeżeli nie jest symetrycznie, to jest gorzej. Pani ta wspomniała również, że zaleca się wprowadzanie korekty i konkretnych ćwiczeń dopiero w 6 roku życia, natomiast ona sama delikatnie wkracza około 4 roku życia dziecka. Mojej Zuzi schodziły się kolana (i jeszcze się schodza trochę) ale na zdjęciach widać poprawę. Pilnuję tylko żeby nie siedziała wyginając nieprawidłowo kolan, wzmacnia się w zabawie-fikaniu, no i pilnujemy jedzonka, żeby organizm miał rzeczywiście szansę wzmocnić się i prawidłowo rozwijać. Z Kornelką natomiast był problem z ciemiączkiem. 1,5 roku, a ono jeszcze nie było zarośnięte. Porozmawiałyśmy i o tym. I co? Miałam dać dziecku czas przez wakacje, wystawiać na słońce i co jakiś czas sprawdzać. Już właściwie zarosło. Wiedziałam, że zarośnie, bo książki to jedno, a naturalny rytm prawidłowo rozwiajającego się dziecka to drugie. Prawda? * MamoMagdo, mejl ponownie nie wyszedł. :)
data: 2007.09.24
autor: Joanna - MamAsik
Asiu spróbuj na gg 1147611 albo na gg podaj mi swojego maila - dodam go do białej listy nadawców - możliwe ze mam "za dobre" zabezpieczenie poczty i odczytał to jako spam :(
data: 2007.09.24
autor: MamaMagda
Dzień dobry . Ostatnio usłyszałam że :Wiedza jest skarbem , który wszędzie możemy ze sobą zabrac ; A odbiegając od tematu ,to śniła mi się dzisiaj cukiernia .Kupiłam sobie pączka z lukrem i ptysia z budyniem.No nie zjadłam niczego!Bo się obudziłam.Pozdrawiam słodko .
data: 2007.09.24
autor: Bożena K.
Popijam wlasnie cudowna kawe (wczesniej wypijalam hetolitry herbatyczarnej, teraz tylko pyszna kawka z cynamonem i imbirem, TLI (troche mniej cudowna) no i smakowita woda z miodem i imbirem), obiad przygotowany, pranie wstawione, dzicie grzecznie sie bawi, a wiec pora na odprezenie. Prtzede wszystkim chcialabym podziekowac wszystkim dziewczynom i szczegolnie Pani Ani za madre slowa. Niestety jeszcze dluga przede mna droga do zaakceptowania rodziny, a w szczegolnosci meza. Ale bede pracowac nad soba. Oczywiscie macie racje - najpierw trzeba zaczac od siebie. W sobote zniknela mi pierwsza ksiazka (FZ)- rano jeszcze lezala grzecznie na stole, a po poludniu juz nie... W niedziele zaczelam wiec robic porzadki, znalazlam pare dawno poszukiwanych rzeczy, ale ksiazki nie. Niestety zwiazku z porzadkami i poszukiwaniami (co zawsze wyprowadza mnie z rownowagi)zaczelam rowniez robic porzedki z rodzina. Dzieci sie temu poddaly, a maz nie, co skonczylo sie awantura. Dzieki niej dotarlo do mnie (po raz kolejny, ale teraz wyciagnelam z tego wnioski)ze mam zupelnie inne wyobrazenie na temat tego jak powinien wygladac zwiazek, ale skoro dla tego wlasnie mezczyzny porzucilam wszystko, to nalezaloby w koncu (po 7 latach...) zaakceptowac to, ze nie jest taki jakiego bym pragnela, tylko taki jakiego widocznie potrzebuje, aby pojsc dalej.
Co do ksiazki i braku polowy przepisow, mam ochote na kotleciki z warzyw z rosolu, ale jakie przyprawy? I czy maczac w jajku i w bulce?
Pozdrawiam wszystkich b. serdecznie
data: 2007.09.24
autor: Magda z Aachen
Witam! Dyniowa na jagnięcinie jest rzeczywiście wyborna! Zawsze mi smakowała, ale ten "egzemplarz" przeszedł wszelkie oczekiwania. Ostatnie 2 dni spędziłam w kuchni, ręce, nogi odpadają ze zmęczenia, ale za to lodówka jest zapełniona słoikami. I w perspektywie co dzień na stole uczta. Same pyszności rzecz jasna, do wyboru, do koloru: 2 zupy, 2 drugie, 2 jarzynki, sałatka, owsianka. I to bardzo miła świadomość, że jedyne zajęcia kuchenne na ładnych kilka dni, to tylko przygotowanie jakiegoś węglowodana do obiadu, krojenie chleba, wędliny, picie i TO WSZYSTKO. A na stole uczta:) I niech mi ktoś powie, że takie jednorazowe zakupy i weekend w kuchni są bardziej czasochłonne niż błyskawiczne obiadki (wiem, wiem, że dla dzieci gotuje się inaczej). No i niesamowita jest ta kontrola wydatków, bo w najbliższym czasie muszę dokupić tylko pieczywo i jajka. A na stole uczta:) Ale po co ja to piszę, przecież tu wszyscy to wiedzą. Wymyśliłam nazwę na "resztki" mięs w potrawce: mix rosołowy:) Właśnie to u nas dzisiaj w karcie. Pozdrowienia
data: 2007.09.24
autor: Marta R.
Witajcie, mam pytanie związane z trądzikiem. Moja 10-letnia córka właśnie ma upiększoną buzię tym cudem. Ja jestem na pp całkowicie, córka jedzonko pp też konsumuje, gorzej z napojami. W szkole woda, na tańcach również, herbaty tlaci nie rusza. Buzię ostrożeniem przemywa ale nie zauważam by po tym było lepiej. Jeśli chcielibyście podzielic się swoimi doświadczeniami w walce z trądzikiem to już teraz dziękuję za każdą wypowiedź. Pozdrawiam
data: 2007.11.04
autor: Jola z Wrocławia
Mamo Magdo, do ciebie, mam twój adres, ale mi się nie udało, a mejl miał być właśnie zupkowy. :) Zerknij w posty Ewelinki, jej chłopcy chyba też byli mocno anemiczni, a przy anemikach dzieciokach, to nie ma jak power zupka. Więc do pracy. :)
data: 2007.09.24
autor: Joanna - MamAsik
Joasiu - czy to do mnie próbowałaś wysłać maila? *U nas lepiej i lepiej Lena stała się taka pogodna i ja tez jakoś :). Wczoraj zrobiłam sobie kulki rozgrzewające - były wyśmienite! Lena coraz lepiej je - sama już przychodzi i woła "mniam-mniam" gdy jest głodna. Tylko mam ogromny problem z zupkami - nie wiem czy coś robię źle ale ona ich nie znosi! Czy ja źle doprawiam - ? Nie wiem jak zrobić tak żeby było dobrze ... Pani Aniu - odstawiłam to żelazo i jest wyraźna poprawa - moje pytanie jest jednak czy są produkty które w sytuacji anemii są szczególnie dobre dla mojej córeczki ? takie które powinna jeść teraz szczególnie.
data: 2007.09.23
autor: mamaMagda
Mamo Gabi, wrzuć hasło klopsiki i Rene to ci wyrzuci fajnego pulpecikowego posta. Sprawdź czy była po nim "korekta" pani Ani i gotowe. Ja robię właśnie tak, tyle, że dodaję do mieska tylko żółtko, nie mielę bułki, tylko daję bułę tartą - 1/3 porcji, bo mam tak beznadziejną maszynkę, że zmielenie bułki mnie przerasta (hi hi). Pulpeciki można robić mieszając mieska. Mi najlepiej wychodzą czysto cielęce, ale można się pobawić i dodać doń trochę jagnięciny czy zrobić cieleco-indycze. Wrzucasz toto później na wrzątek z właściwymi przyprawami dodajesz starkowaną marchewką, i posiekane drobno pory - na przykład. U nas to się nazywa sosik makaronowy. Dziś już więcej nie naskrobię, a jutro nie wiadomo co będzie. Mieliśmy mega plenerowy weekend i padam z nadmiaru tlenu. A wjeżdżając do miasta mieliśmy wrażenie, że zasysa nas szara masa. :)
data: 2008.01.08
autor: Joanna - MamAsik
Witajcie Forumowicze!Pojawiam sie na forum pierwszy raz. Zas zasady posilków zrownowazonych wprowadzam z zycie (choc czasem jest po gorke...i troche oszukuje) od okolo miesiaca. Moj problem to jakies potworne przykurcze miesni (przykregoslupowe,podzebrowe)Caly problem zaczal sie po urodzeniu dziecka (poltora roku wczesniej) i dzieki Bogu, chyba sie konczy....Efekt byl taki, ze jedno co mogalm robic to chodzic, inne czynnosci (np. podniesienie pustego czajnika) nie wchodzily w gre.
Po przeczytaniu ksiazek Pani Anny, juz wiem (jak sadze),co moglo byc tego przyczyna. Totalne wyziebienie (drgawki miesni), przeciagi i niejedzenie lub jedzenie wylacznie slodyczy w trakcie karmienia syna. A jadl sporo!Do tego stres i gotowe...W kazdym razie mam nadzieje, ze idac za wskazowkami Pani Anny wyprowadze moj organizm na prosta. Szkoda, ze wczeniej nie zdalam sobie sprawy z wplywu odzywiania na ogranizm...Tak widocznie mialo byc...W kazdym razie juz w srode wyczekana konsultacja u Pani Anny!Aha, dodam jeszcze, ze Wasze opinie dodaja mi wiary w moj do zdrowia.Pozdrawiam wszystkich
data: 2007.09.23
autor: anka28
Mamo Gabi to zupelnie tak jak ja tez debiutuje i codzien odkrywam cis nowego.Moj maz na szczescie nie jest przeciwny tylko ciezko mu wejsc w nowe jak tyle lat sie zywilo po staremu.Ja jeszcze mam ten plus ze z pozytywnym mysleniem zetkenalam sie kilka lat temu to o tyle jest mi latwiej.Zreszta mysle ze to wlasnie te mysli mnie na pp przywiodly.Kiedy bylo zle myslalam o tym ze moj Kaspian jest zdrowy a ze nie umialam sobie go wyobrazic bez tej paskudnej wysypki to powtarzalam przed snem "kaspain jest zdrowy a ja znajde sposob aby to stalo sie rzeczywistoscia" i tak do zasniecia.Przed zasnieciem niesamowicie silnie dziala nasza podswiadomosc.Kupe zeczy juz ta metoda zalatwilam oczywiscie zawsze blogoslawiac innym.
Firanko blogoslawie ci z miloscia i bedzie dobrze napewno.
Dziekuje wam wszystkim za pomoc mnie poczatkujacej .Jestescie wspaniale wszystkie.Dziekuje.
data: 2007.09.23
autor: Magda mama Kaspiana.
MamAsik cos mi sie jeszcze przypomniało teraz już jesień, zaraz zima, to co dawać??? przecież będzie mniejszy wybór warzyw. Wiem, że tak za szczegółowo pytam, ale jeżeli chodzi o gotowanie dla niej to mogę powiedzieć, że są to początki i wolę doradzić się kogoś kto już to stosował, w ogóle pp jest pierwaszym moim wielkim początkiem w kuchni, w kórej się odnalazłam i dobrze z tym czuje :-) ale niestety jestem bardzo krtytykowana przez ojca Korneli :-(
data: 2007.09.23
autor: Mama Gabi z Kołobrzegu
MamAsik mam do Ciebie jeszcze jedna prośbę, podaj mi jeden przykładowy przepis na pulpeciki chodzi mi mniej więcej o proprocje :-) jak będę wiedziała jak robić jedne to dalej pójdzie jeszcze raz dziekuje pozdrawiam pa pa.
data: 2007.09.23
autor: Mama Gabi z Kołobrzegu
Dziękuje bardzo, za mała lekcje kulinarną. Powoli będę robić najgorsze są początki, ale damy radę :-) gdyby coś to pozwole sobie jeszcze Cię niepokoić :-) potrzebna mi taka bratnia dusza,która wie co w trawie piszczy, bo wśród swoich bliskich nie mam nikogo z malymi dziećmi,a co gorsza nie stosują pp, tzn. tylko moja siostra a ona niestety nie ma dzieci i Tato, który ze mną mieszka :-) Nie mam wspracia u chłopa i Mamy :-( czasami ciężko, ale moja pociecha ładuje mi akumulatory. Nieraz brakuje mi czasu żeby cos dobrego upichcić, jak Ty to godzisz??? :-) Pozdrawiam, Pani Aniu i dla Pani serdeczne pozdrowienia, muszę się umówić na konsultacje, ale to chyba bliżej wiosny, to do miłego pa pa.
data: 2007.09.23
autor: Mama Gabi z Kołobrzegu
Joasiu wysłałam do ciebie emaila daj znać czy doszedł. Czas jakiś nie będę na forum i napisałam ci czemu. Jeśli miałabyś coś propos szczepień od Pana ROmana (archiwum) to jeśli możesz to wyślij mi (aniaszymanczu@interia.pl) Buśki Wszystkim. Ogłaszam zapotrzebowanie na wasze dobre myśli - są mi bardzo potrzebne!
data: 2008.01.08
autor: Firanka
Witajcie:) Mam pytanko odnośnie chlebka...w związku z tym, ze nie za bardzo wchodzi mi taki kilkudniowy, to czy zamiast tego, mogę jeść np. macę razową, albo inne chrupkie pieczywo bezdrożdzowe...i czy moge też zastępować chleb np. waflami ryżowymi..?Aha i pytanie odnośnie owoców...czy bardzo dojrzałe słodkie, polskie owoce też są "zakazane", bo gdzies wyczytałam, ze można je jeść od czasu do czasu. Z góry dziękuję za odpowiedź:)Pozdrawiam:)
data: 2007.09.23
autor: magkar
"Nie podchodź z taką powagą do swojej obecnej sytuacji życiowej..." Nie odbierajmy życia zbyt poważnie. Specjalnie dla Pani Ani i Renatki:) http://www.youtube.com/watch?v=YJAqBRGRKto
data: 2007.09.23
autor: Anita
A oto one: Każda myśl, czyn, sekunda, chwila twojego życia projektuje następne myśli, czyny, sekundy i chwile... Dobra myśla wraca dobrem, zła myśl wraca złem.
data: 2008.01.08
autor: Anita
Joasiu, dzięki za namiary na rehabilitantkę, ale do Poznania mam jakieś 400 kilometrów. Mimo wszystko dzięki za odzew. Jak miałabym bliżej to chętnie bym z Wami sobie na tych czwartkach posiedziała, ale widocznie musi tak być....Pozdrawiam!
data: 2007.11.04
autor: Miwi
<> Beata Pawlikowska ze Świata wg Blondynki przytoczyła "zagraniczne" przysłowie ludowe:) Niedzielne słoneczne pozdrowienia.
data: 2008.01.08
autor: Anita
Ej, ej, Mamo Gabi, nie mogę ci powiedzieć ile czego masz wsypać, bo masz z pewnością inne smaki niż ja. Z warzyw używam: marchew, trochę groszku pietruszkę, dynię, cukinię, słodkie ziemniaki, cebulę, pory, czosnek, fenkuła, ciupkę kapustnych - kapustę włoską lub pekińską, czubek kalarepki, różyczkę kalafiora - ale tylko czasem, czasem sypnę kilka ziaren soczewicy, można też kilka cieciorek, generalnie to co do zup tylko w innym zestawieniu. Ale szczerze mówiąc rzadko robię gulasze. Wolę pulpeciki (zawsze dodaję 1/3 bułki tartej do ilości mięska i mam więcej "paszy" dla żarłoków), bo mięsko musiałabym potem albo zawczasu bardzo drobno pokroić, bo Nelka kiepsko gryzie. A brak mi do tego cierpliwości. Wolę mieć pulpety. No a przyprawy? Ma być dobre i tyle. Zupki gotujesz, to coś wymyślisz. Pamiętaj o kolendrze, jest pychaśna. To co napisałam, to w sumie dokładnie to, co jeszcze wyciskały mamy z pani Ani na czwartkowym. Z tych warzyw można robić różne kombinacje, od monosmaków typu sos porowy do mieszanek wielowarzywnych. Spadam do gotowania póki dzieci z tatusiem z ciężkim sercem zbierają kasztany, serca ciężkie, bo to nie kasztany jadalne... :)
data: 2007.09.22
autor: Joanna - MamAsik
Do Magdy P-K.: jasne, że to nadrobimy. Do zobaczenia. Całuski
data: 2007.09.21
autor: Grażyna z Lubonia
Dziewczyny witam.Katar Kaspek ma paskudny tzn ma zatkane zatoki.W nocy pobudki co pol godziny na sciaganie oczywiscie odkurzczem bo inaczej sie nie da.Imbirowki pije 3 razy po 5 lyzeczek.Pokasluje mi tez sucho czy moge to jakos z oskrzeli wyciagnac czy imbiroki starcza??
data: 2007.09.21
autor: Magda mama Kaspiana.
Ale się cieszę, że o te tańce zapytałam. Marto, dzieki za info cepeliowe, już sobie ich w necie sprawdziłam i za 3 lata, jak będzie jesień-wrzesień, to spróbujemy szczęścia. Pozdrawiam Agnieszkę z Oborników. :)
data: 2007.09.21
autor: Joanna - MamAsik
Czy ktos moglby doradzic gdzie w Warszawie mozna nabyc dobrej jakosci baranine i jagniecine?
data: 2007.09.21
autor: e.
Witajcie forumowicze serdecznie pozdrawiam wszytkich Dawno mnie tu nie było :-) ale powoli będę nadrabiać. MamAsik mam pytanie, mojej Kochanej Córeczce wychodzą w końcu ząbki i powoli zaczynam gotować gulasze itp., ale mam dylemat co jej do niego dawać jakie dodatki, jak je gotować, wiem że na pewno mniej przpraw,Ty już masz to sprawdzone i wypróbowane,co jej teraz jeszcze mogę dawać??? Moja pociecha ma już prawie rok i dwa miesiace, ostro ciągnie cyca :-)pozdrawiam jeszcze raz pa pa.
data: 2008.01.08
autor: Mama Gabi z Kołobrzegu
Dzisiaj mój syn wrócił ze szkoły .Z lekko radosną nutką w głosie oznajmił , że kolega który się jego kawą poczęstował stwierdził, że smaczna kawa.A syn nie bardzo ją kocha .Pozdrawiam kawowo.
data: 2007.09.21
autor: Bożena K.
P. Rene bardzo dobitny przykład.Naprawdę przemawia do wyobrazni .Przynajmniej dla mojej. Pozdrawiam Panią i męża.
data: 2007.09.21
autor: Bożena K.
Dziewczyny, posłuchajcie Joasi i zapisujcie dzieciaki na tańce, koniecznie. To rozwija wszechstronnie. A jak już pokończą 5-6 lat to namawiam na taniec ludowy. Jest idealny dla dzieci, cudnie w nim wyglądają (nie jak stare-malutkie kukiełki albo nadmuchane "parodie" dorosłych), tańczą w parach damsko-męskich, a to wszystkim robi dobrze:)Dzieci to uwielbiają, są naturalne, spontaniczne i przecież kochają śpiewać. Wy z Poznania macie cudowny zespół dziecięcy "Cepelia Poznań" - naprawdę polecam. Możecie wierzyć, że wiem co mówię, bo pracuję w tej materii, z przedszkolakami właśnie.Pozdrawiam
data: 2007.09.21
autor: Marta R.
A mówiłam Rene, że będzie bidnie wyglądał? Mój przechodził to jeszcz w liceum i pół oddziału pielęgniarek, z moją mamą na czele, się nad nim litowało. A jemu trza było czosnku i wołowinki, a nie blachy szarlotki i wiadra mleka codziennie. * A ja głupia dopiero wczoraj kupiłam sobie rytuały (stwierdziłam, że olać pustą kiesę, najwyżej na paliwo do auta zabraknie, hi hi) i jestem w lekkim szoku. Czytam i zabieram się za ćwiczenie czegoś, co przypadkiem i tak prawie robiłam. Tylko mniej świadomie, czyli przez "przypadek". * Firanko, urodziłaś?
data: 2007.09.21
autor: Joanna - MamAsik
Ja w kwestii cierpienia.Wczoraj towarzyszyłam mojemu inaczej świadomemu mężowi w usuwaniu polipów z nosa, które wg lekarza były przyczyną jego ciągłego kataru. Ja wiem swoje ale siedzę cicho. Strasznie cierpiał, płakał jak dziecko, a ja jak go zobaczyłam po zabiegu to prawie zemdlałam i też musieli mnie położyć.I znowu utwierdziłam się w przekonaniu, że to co robimy jest słuszne, że na świecie jest zbyt dużo niepotrzebnego cierpienia, że nie możemy pomóc bliskim, którzy bardzo cierpią, skoro ich świadomosć jest inna. Ukłony
data: 2007.09.21
autor: Rene
Mama Kaspiana pytała kiedyś o maści ja smaruję clobazą, dermobazą lub cutibazą lub innymi bazami. Kąpię w ostrożeniu, simieniu tak samo trzeba pogotować jak ostrożeń. Możesz robić okłady z siemienia na skórę, trzeba ugotować klieik-proporcje sama ustalisz na szklankę ok.3 łyżek siemienia pogotować ok.20 min, jak ostygnie robić okłady jeszcze ciepłym. Ja robiłam nawet codziennie na skórę szyi. Była poprawa.
data: 2007.09.21
autor: Ela. Cz.
Jestem mamą, której dziecko ma AZS ... już niedługo. Naprawdę to działa. Rzadko piszę ale i na to przyjdzie czas... W kwietiu kupiłam pierwsza książkę i ... zaczęłam gotować. W czasie krótkiej rozmowy telefonicznej z p.Anią usłyszałam, że mam zacząć od siebie ... dyscyplinować się. Odłożyłam słuchawkę i ... jak to od siebie. Moje dziecko strasznie chore, żadnego zdrowego miejsca na skórze, na sterydach wziewnych, a ja mam zacząć od siebie. Coś nie tak. Podjęłam decyzję "mały" wyzdrowieje to zajmę sie sobą. U małego widoczne były zmiany, ale to nie to. W sirpniu odpuściłam, poszłam się wypłakać i zaczęłam od siebie. Pełna dyscyplina żywieniowa, rytuały, luz (jeszcze nie zawsze), książki i małymi krokami do przodu. Droga mamo z chorym dzieckiem jeżeli jeszcze Twoje dziecko jest chore, to ... zacznij od siebie; zwiększy sie Twoja wibracja, zwiększy się Twoja świadomość i wtedy będziesz wiedziała jak temu dziecku pomóc. Dziękuję P.Aniu, że przekazała nam Pani tą prawdę, która po prostu jest i uświadomiła nam, że Porządek istnieje.
data: 2007.09.21
autor: Ela. Cz.
mam małe pytanko czy suszony koper tez jest w smaku kwaśnym czy juz nie ??
data: 2007.09.21
autor: Ula S.
Miwi, dostałam kiedyś namiar od pani Ani na rehabilitantkę, jeżeli jesteś z Poznania to skorzystaj z wizyty u niej - Joanna Miodyńska - 605438521 * Firanko, nie chciałabyś swojego Tyma posłać na tańce dla przedszkolaków? Chcę posyłać tam Zuzię, ale ostatnio było mało dzieci, więc próbuję zadbać o więcej. Daj znać, co?(adamiak.joanna@gmail.com)
data: 2007.09.21
autor: Joanna - MamAsik
Och jak miło było wczoraj spotkać się z Panią Anią i Wami wszystkimi!!!:))) Wszak nie było mnie na czwartkowych 'pogaduchach', przy pysznej kawce od stycznia, kiedy to wlokąc wielki brzuch z Julcią w środku nie mogłam się 50 km doczłapać;)Dziękuję za buziaki! nie pogadałam tylko z Grażynką, nad czym ubolewam. Nadrobię to. Miłego dni życzę wszystkim, pędzę na czosnek.
data: 2007.09.21
autor: Magda P-K.
Pani Aniu, mam problem z moim prawie siedemnastomiesięcznym synkiem. Mały ma szpotawe kolanko, byliśmy z nim u ortopedy, który go obejrzał i stwierdził, że u naszego małego nic strasznego się nie dzieje, ale i tak rehabilitacje przepisał. Mam wrażenie, że ortopedzi przepisują takie zabiegi każdemu kto się u nich zjawi, bez względu czy ma mały czy duży problem. Rehabilitacja składa się z ćwiczeń, masażu nóżek i nieszczęsnej wirówki. Byliśmy już tam trzy razy za każdym razem kończy się to katarem, który trwa dwa trzy dni i tak do następnego razu, a do tej pory nie było z nim większych problemów. Mały jest pod moja wyłączna opieką, nic nie dostaje poza tym, co mu ugotuję. Czy ja robię z igły widły i przesadzam, że takie moczenie dziecka w tej wirówce go osłabia? Z jednej strony wzmacniam go jedzeniem a z drugiej prowadzę na ćwiczenia które z kuli jego wieku są dla niego dużym stresem. Nie wiem czy ja jestem przewrażliwiona? Co ja mam z taki fantem zrobić, może ktoś mi jeszcze doradzi? Mój mąż, jak to mąż twierdzi, że pewno się przyzwyczai i przestanie mu z czasem z tego nosa lecieć.
Pozdrowienia dla wszystkich!
data: 2007.09.20
autor: Miwi
Dzieki Anita:)Mam taki zamiar:)Z Bożą pomocą i kochaną osobą przy boku na pewno mi się uda:)Nie widze inaczej:)Pozdrawiam:)
data: 2007.11.04
autor: magkar
P.Anito bardzo dziękuję za pozdrowienia.
data: 2007.09.20
autor: Bożena K.
Bardzo dziękuje P.Aniu za poradę. Dzisiaj tak jak mówiła Mawi kaszel jest mokry i wielce paskudny. Odrywa się i gruchocze. Bardzo się bałam bo do tej pory taki kaszel to był kolejny antybiotyk a wzięła ich w tym roku 7 razy. Mawi miała rację że oskrzela są słabe i napewno tak jest. Teraz to dopiero składa sie w całość. Bardzo Jej za to dziękuje i za danie Mi nadzieji.Córeczka poraz pierwszy nie dostala żadnych lekarstw choć świerzbiła mnie ręka żeby podac jak tak sucho kaszlała i miała zatkany nos. Jeszcze raz dziękuje i cieszę się że Mała sama sobie radzi z tą chorobą. Gorące pozdrowienia
data: 2007.09.20
autor: ninson
Magkar wątróbka w lepszej kondycji nie pozwala na produkcje czarnych myśli i scenariuszy. Gotujemy po ciesielku także dla lepszego samopoczucia. Trzymaj się obranego kursu, chyba Ci po drodze:) A pieniądze są po to by je wydawać w podzięce za to co mamy, z czego korzystamy, co nam służy i jest dla naszego dobra, spłacaj dom z radością, choćby do końca życia, ciesząc się nim każdego dnia:) Pozdrawiam :-)
data: 2007.09.20
autor: Anita
Jakim fascynujacym słowem jest: PODNIEBIENIE. Przywodzi na myśl strawę i NIEBO... Pozdrawiam wszystkich mieszających w garach:) Panią Bożenkę K. także:) "Wszystko idzie zgodnie z Boskim Planem".
data: 2007.09.20
autor: Anita
Pani Aniu kochana, troszeczkę Pani przeczytała:) Dziękuję bardzo za tę odpowiedz, bo jak zawsze w kilku Pani słowach jest przeogromna moc. Czytam je nie tylko ja zresztą. Wiele mam może skorzystać i wcześniej niż ja mądrze ułozyc się DO dorastających dzieci. Na potwierdzenie, iż dzieci SĄ od nas mądrzejsze dodam tylko, że coraz częściej (jedzą coraz lepiej) mówią do mnie tymi słowami "mamo, czemu nie puścisz - jak Pani Ania Ci radzi- to nasze życie i nasze w razie czego problemy, nasza szkoła i nasze niewyspanie, jesteś ładna i młoda (...) ciesz się życiem i nie zamartwiaj nami, my akceptujemy twoją kuchnię, ty zaakceptuj nasze hobby". Nic dodać nic ująć. Kłaniam się nisko***
data: 2007.11.04
autor: Anita
Bardzo dziękuję Pani Ani i dziewczynom za rozwianie moich watpliwości z tym kefirkiem:)No cóz...będę musiała troszkę przyhamować:) Dziewczynki trzymajcie się...nie wiem, co tak na mnie działa, ale czuję się taka spokojna..juz dawno tak nie było...czytam nie tylko o PP, ale też sporo o filozofii chińskiej.Zaczęłam gotowac...na razie wychodzi mi różnie, ale nie od razu Rzym...Może zmiana diety powoduje taki nastrój, ale nie sądze, aby po tak krótkim czasie coś się zmieniło, zwłaszcza, ze nie gotuję na razie w 100% według PP. Tak czy siak chce się tylko podzielić moją radością, ze trafiłam na te forum,ze są jeszcze ludzie, którzy mając po dwadzieścia kilka lat (i więcej lub mniej):) wierzą w prawdziwe wartosci...jest to pojecie bardzo względne, ale czy nie macie wrażenia, ze dom i rodzina zchodza na dalszy plan, że ludzie zabijają się, aby pracować w wielkich korporacjach w imie pieniędzy (z których de facto i tak nie maja czasu korzystać). Mój przyszły mąż pracuje w takiej firmie (nie pchał się tam, ale tak wyszło) i bardzo się tam męczy. No ale mamy duże plany w najbliższej przyszłości (ślub, dzidziuś (mam nadzieję, ze nam się uda), budowę domu i związana z tym nieszczęsna perspektywa spłacanaia go chyba do końca życia), więc potrzebujemy pieniążków.Teraz piszę pracę magisterską na ten temat-jestem bardzo ciekawa co mi wyjdzie.Właściwie temat oscyluje w granicach tego obaszaru, bo dotyczy wartosci małżeństwa w oczach młodych ludzi, ale na sama myśl wyników mam ciarki. Oj rozpisałam się, a tak naprawde chciałam tylko powiedzieć, że wspaniale się czyta posty matek i zon, które czerpia tak niesamowitą radość z bycia tym kim są.:)Pozdrawiam wszystkich:)
data: 2008.01.08
autor: magkar
Jeszcze chciałam napisac ,że bez Przewodnika się błądzi.A Pani to robi idealnie.Prowadzi nas Pani i nie pozwala na nic co by było przeciwko.No a cała resza to my już same , bo nikt ,naprawdę nikt za nas niczego nie zrobi.Pozdrawiam i idę smaczną kawę Izie podac.Bo się obudziła.Ja razem z nią będę poipijac .Jak inne mamy z tego forum.
data: 2007.09.20
autor: Bożena K.
P. Aniu . Mnie to nie jest w zasaddie tak żle .Mam dużą intuicję.Anioły są koło nas.Nawet się fotografują . Obok Izy zazwyczaj jest jasna poświata na zdjęciach.Albo cała świetlista postac.Ja mojego to ostatnio u fryzjera poprosiłam ,żeby pokierował rękami fryzjerki.
No,żebym ładnie wyglądała.I naprawdę podobało mi się.A jak Iza już będzie zdrowa to ...No to chyba potem pomyślę ,bo chyba już nie będę miała żadnych życzeń .Ale to się okaże....
data: 2007.09.20
autor: Bożena K.
P . Aniu.Dziękuję.Ja wiem że ON jest ok.Wszystko tak idealnie ułożył.Ja to widzę i estem pełna podziwu.Sama się zastanawiam ,bo gdyby ludzie tego wszystkiego nie zniszczyli ,to nawet nie mogę sobie wyobrazic terażniejszości .Ach, na pewno nie było by tylu chorób .Bo skąd?Aaa, no nie mam co się rozmarzac.Pozdrawiam.
data: 2007.09.20
autor: Bożena K
Pani Aniu, o czwartkowym to chyba nie trzeba nikomu przypominać, bo zdaje się, że pół Poznania i okolic przybędzie, tak się wszyscy stęsknili. * Mamo Magdo, próbowałam wysłać do cię mejla, ale wraca, masz pomysł dlaczego?
data: 2007.09.19
autor: Joanna - MamAsik
Wiem Rene ale robimy tak jak świadomość pozwala... zresztą wiem także jak pracuje się z dużymi grupami dzieciaków i myślę że miałam i mam respekt dla niań czy pań które opiekowały sie moim żywczykiem. Ale że zamiast narzekać trzeba brać sprawy w swoje ręce to fakt. *** Kris piwko jest na liście zakazów ale większość pań powie ci że ich facet pija - to wasz wybór. Jeśli chcesz chudnąć trzymaj sie z dala od ciast nawet po ciesielsku - objadaj sie tylko śniadaniem obiadem i kolacją. Zimnych napojów nie polecałabym nawet ze względu na pogodę za oknem, przestudzone herbaty czy kawę tak ale nic innego.
data: 2007.09.19
autor: Firanka
Witajcie, Kochani, odpowiadam na dwa stare posty. Aniu z Mainz, jeżeli odczuwasz sensacje po miodzie pokrzywowym, oznacza to, że albo zjadasz go zbyt wiele, albo w tym dniu jadłaś dodatkowe ilości miodu. Nocne częste siusianie to problem emocji. Analiza krwi świadczy tylko i wyłącznie o osłabieniu, a Urosept możesz zjadać. Pytasz, co masz zrobić: przede wszystkim odpocząć i zregenerować się przez właściwe odżywianie i brak stresu. Nie szukaj pracy, tylko się najpierw zregeneruj. Po co jechałaś do Kijowa, po co zwiedzasz? Siedź w domu. Powtarzam z całą stanowczością: masz nic nie robić, tylko jeść, spać, gotować, ćwiczyć i o niczym nie myśleć, miesiąc-dwa, aż poczujesz się lepiej. Ten problem dotyczy nie tylko Ciebie, ale wszystkich dziewczyn, które ponad siły studiują, pracują. Nabieram coraz większego przekonania, że czas studiów powinien być wyłącznie czasem nauki, nie pracy, nie stresów. Gdy jest inaczej, młodzi są totalnie wypaleni. Jeśli chodzi o kursy, powinnaś zacząć od I stopnia. Początkująca Aniu, po Ci kwiat jaśminu? Nasz nie rozgrzewa, musi być ten chiński. Ale czy myślisz, że sam kwiat zrobi za Ciebie wszystko? Byłoby to zbyt proste. Mammaa, problemy z oczami mogą wynikać z zaburzeń energetycznych, wątrobowych, woreczka żółciowego. Może wystarczy po prostu odpocząć i pomyśleć o ćwiczeniach oczu. Proszę szukać przyczyn. Kamiczek z Ostrowa, sensacje skórne to emocje. Proszę się po zmianie pracy wyciszyć. Wypoczynek, właściwe jedzenie powinny zrobić swoje. Mamo Magdo, zabierz się za ten rosół, będzie Pani na pewno potrzebny tej jesieni. W książce jest przepis na rosół na jesienne smutki, ale proszę zrobić trochę delikatniejszy. Pani Marto R., swędzące nogi po prysznicu to tylko ściągnięta sucha skóra – nawilż, natłuść ją szybko jakimś dobrym balsamem. Ale to przecież dotyczy męża, na pewno „grzeszy”, więc tym bardziej powinien używać jakiegoś kosmetyku. A że jelita ma zimne to oczywiste, bo jestem pewna, że się nie dyscyplinuje. Pani Doroto z Warszawy, zapraszam Panią na kurs, z pewnością się Pani przyda. Magkar, te ciut ciut kefiru, oczywiście doprawionego, może Pani zjadać z podgrzanymi na kolację ziemniakami + oczywiście wiadro przypraw lub ewentualnie do placków ziemniaczanych. Ale dziewczyny mądrze Pani na ten temat odpowiedziały.
Paulo z Warszawy, jeśli masz problemy, powinnya być najpierw konsultacja, ale zapisy są na grudzień, więc może jednak zaliczysz I stopień kursu? Ninson, cieszę się z Pani sukcesu, ale proszę przypomnieć mężowi, że jego poziom cholesterolu to papierek lakmusowy dla jego dyscypliny, więc niech się facet pilnuje. Firanko, pamiętaj, że śliweczka czy inny owocek to nie tylko drapanie w gardle, ale też złe samopoczucie małego. Nie stwarzaj mu więc huśtawki energetycznej, daj pożyć spokojnie. Mamo Kaspiana, dyni nie wolno mrozić, proszę używać jej na bieżąco. Patrycjo z Krakowa, zimne i sine dłonie to dowód na to, że jest Pani bardzo wychłodzona – nie tylko mało energii, ale też słabe krążenie. Imbirówka na to nie pomoże, musi być całkowita dyscyplina w żywieniu, z eliminacją wszystkiego, co kwaśne, surowe i zimne, a imbirówka tylko na poprawę trawienia. Witaj, Przemku Cuske, gratuluję dzieciaka, cieszę się, że jest wam dobrze na PP. Asterus, dziewczyny odpowiedziały właściwie, nie powinna Pani zamrażać dyni. Lepiej, żeby Pani poddusiła ją na oleju, włożyła do słoiczków i zagotowała. Mysiu, cieszę się również, że starszak został przywołany do porządku za pomocą rosołku, natomiast młodszemu może Pani podawać imbirówkę kilka razy dziennie, troszkę rosołu na jesienne smutki i czosnek. Również pozdrawiam. Mamo Kaspiana, oczywiście, Pani decyzje - Pani doświadczenie. Tak właśnie było z antybiotykiem na gronkowca. To było do przewidzenia, że dziecko się po nim załamie. Teraz będzie Pani miała trochę więcej roboty. Nie ma Pani dzieciaka rozgrzewać, ale właściwie karmić, z jednoczesnym podawaniem imbirówki i kawy zbożowej. No i być cierpliwą. Małgo, cieszę się, że jesteś zdrowa. Pani Alicjo, na pęcherz – prawdopodobnie u Pani wychłodzony – proszę zrobić rosół na jesienne smutki, oprócz tego nasz poranny czosnek. Wywar z pietruszki proszę przygotować z pół kilograma na półtora litra wody, pietruszkę obrać i pokroić w cienkie plastry. Nasiadówki z ostrożenia oczywiście może Pani robić. No i proszę się pilnować. Joasiu, Ty jak zwykle odpisujesz dziewczynom mądrze. Kamilo z Londynu, jesteś zapisana na kurs, ale czy chcesz z noclegiem? Na Twój łkający następny post nie odpisuję. Wytrwaj. Firanko, dlaczego nie zorganizujesz dziecku swojego jedzenia w przedszkolu? Przecież tak czy siak będziesz musiała to zrobić. Może lepiej teraz się przyzwyczaić, dopóki nie masz drugiego dziecka? Mamo Kaspiana i wszystkie inne mamy azs-owców, cierpienia waszych dzieci są przede wszystkim po to, żebyście wy coś w sobie przemieniły. Więc nie roztkliwiajcie się nad nimi tak bardzo, tylko się koncentrujcie i zróbcie wszystko, żeby cierpiały jak najmniej. Kasiu Maju, prosisz o rady, bo wiesz, że popełniasz błędy, ale ja nie wiem, jakie. Zadzwoń jutro około południa do Centrum. Pani Magdo z Aachen, witam w naszym PP-owskim gronie! Bardzo ważne jest, by wyciągnęła Pani właściwe wnioski z lektury książek, to jest potrzebne przede wszystkim Pani, a na tym przy okazji skorzystają dzieci. Nie wolno Pani zjadać nic kwaśnego, surowego ani zimnego, więc skąd ten barszcz?! Życzę Pani cierpliwości, spokoju i uważności. Pani Olu, do przedszkola daje Pani dziecku swoje jedzenie w termosach lub słoikach. Przedszkolanki mają obowiązek podać mu je, bo: „Pani dziecko jest alergiczne i nieprzestrzeganie diety grozi mu zapaścią” :). Może się Pani podeprzeć papierkiem od znajomego lekarza domowego. Pani Ostróżko, palenie papierosów nie jest powodem, dla którego nie mogłaby Pani przyjechać. Proszę siebie aż tak nie potępiać. Palimy dlatego, że jesteśmy zakręcone emocjonalnie i nasze Ego tego potrzebuje. Pomału, pomału w niedługim czasie będzie ich Pani potrzebowała coraz mniej. A to, że na naszym jedzeniu PP-owym pięć papierosów dziennie mniej szkodzi niż pięć jabłek dziennie, to pewne. Ale któż to zrozumie!:) A zapisy są, przypominam, już na grudzień. Tak, Dandelion, oczywiście, masz rację. Agusiu z Opola, bardzo dobrze odpowiedziałaś Pani Magdzie z Aachen. Panie Kris, szczególne zalecenia przy odchudzaniu dotyczą przede wszystkim całkowitej rezygnacji z pożywienia o niskiej wibracji, czyli kwaśnego-surowego-zimnego (patrz: tabela w Filozofii zdrowia), zjadanie posiłków tylko gotowanych na ogniu, dobrze doprawionych. Nie wiem, czy sobie Pan sam poradzi, ale proszę próbować. Mamo Kaspiana, przyczyną sensacji jelitowych u dziecka nie jest imbir, ale zniszczenie spowodowane antybiotykiem. Jestem przekonana, że zupki dziecka robi Pani zbyt jałowe, za mało przypraw. Proszę dokładnie czytać, co przekazuje Pani Joasia, bo pisze bardzo mądrze. Renatko, palisz nie dlatego, że lubisz, ale dlatego, że starasz się utulić swoje rozemocjonowane Ego. Z czasem będziesz tych papierosów potrzebowała mniej albo i w ogóle. A mamom przedszkolaków odpowiadasz mądrze. Pani Haniu z Warszawy, oczywiście, proszę uwzględnić kolejność smaków i dodać ich odpowiednią ilość, a jarzynka może być dobra jako dodatek do mięsa. Mamo Magdo, bardzo proszę za wszelką cenę eliminować błędy, jakie może Pani popełniać w gotowaniu dla dziecka. A w przypadku męża proszę dokładnie równoważyć te potrawy, w których jest dużo cebuli – może trzeba dodać więcej smaku kwaśnego. Oczy nie pieką bez powodu. A żółtka nie dawaj dziecku na łyżeczce, tylko do owsianki – jest ono koncentratem. Tak, Joasiu, znowu odpowiadasz dziewczynom mądrze. Pani Halino, smak kwaśny w każdej potrawie musi być. Wątroba mówi nie potrawom kwaśnym, a to co innego. Pani Lidio, oczywiście z aronii tylko nalewka i przywieź troszku do Centrum:) Mamo Magdo, nie kombinuj teraz z jedzeniem dla córki, która jest niejadkiem. Skoncentruj się na DOBRYM dosmakowywaniu jej zupek, nie kombinuj teraz z kaszkami. Pani Mysiu, pyta Pani Renatę o emocje. Czyje? Pani czy dziecka? Pani Dzidko, dzięki za mądry pościk do mamy Kaspiana. Kamiczku z Ostrowa, również dzięki za mądry post do Pana Krisa. Mamo Kaspiana, nie przewaliła Pani imbirówką, tylko źle Pani równoważy zupy. Proszę się nad tym zastanowić. Aniu z Mainz, nie możesz zjadać niczego w nadmiarze – ani miodu pokrzywowego, ani zwykłego, ani samego czosnku czy cebuli – jeśli już, to muszą być to potrawy zrównoważone. Mam na myśli smak kwaśny. A poza tym nie lamentuj, bo wiesz, że brakuje Ci wypoczynku. Firanko, no, ten pościk o przedszkolu jest dobry. Firanko, kiedy Ty wreszcie urodzisz? Joasiu, bardzo mądrze napisałaś mamie Kaspiana. Agnieszko z Wrocławia, dzięki za bardzo mądry post o przedszkolakach. Anito, Twojego postu o dzieciach nie przeczytałam i nie przeczytam, bo Ty piszesz sama do siebie, usprawiedliwiając się przed sobą. Nie dam Ci dodatkowych materiałów dydaktycznych. Usiądź i pomyśl. Dzieci nie będą żyły na Twoje wyobrażenie, tylko ewentualnie w porozumieniu z Tobą, ale to Ty musisz wypracować. To Ty się musisz do nich ułożyć, nie one do Ciebie. Pani Magdo z Aachen, wprowadzenie na PP całej rodziny, w tym również męża, to proces trwający czasem kilka lat, nie miesiąc. Więc niech się Pani uzbroi w cierpliwość i uczy się realizować swój plan mądrze, dyplomatycznie, spokojnie, pomalutku wypierając przyzwyczajenia rodziny, powoli wprowadzając nowe zasady. Musimy uszanować domowników. Mają swoją świadomość, swoje nawyki i nie możemy ich z tego obedrzeć. Musimy działać spokojnie, przede wszystkim dając im przykład swoimi wyborami, swoim zadowoleniem z decyzji, jakie podejmujemy. Proszę nie zapominać akceptować ich w każdym calu. Może Pani zamiast kminku dodawać koper włoski, ale ma on trochę inny smak i zapach. Pani Moniu, Pani odżywianie w ciąży powinno być bardzo podobne do odżywiania mamy karmiącej, poczytaj posty z archiwum. Pani Ninson, soli emskiej nie radzę podawać dziecku, proszę raczej podawać mu rosołek, imbirówkę, puree ziemniaczane z cebulą, również kawę, herbatę z większą ilością anyżu. Potrzebne jest nawilżanie i rozgrzewanie. Sól emska czasem potrzebna jest starym. Ewentualnie proszę jutro zadzwonić, ale w południe. Pani Olu, taką Pani ma córunię, jak ją Pani wychowała. Powinna Pani być stanowcza, konsekwentna i cierpliwa. Pomalutku przekona Pani dziecko do innych upodobań. Efekt będzie zależał od Pani. Może Pani podawać dziecku bardzo słabą herbatkę posłodzoną miodem i powiedzieć jej, że to owocowa. Powinna uwierzyć. Aguśko, hasło dnia: gotujemy z lekkim sercem i uważną głową. To Pani bardzo mądre słowa. Miło, że się Pani odezwała. Również pozdrawiam. Panie Kris, zamiast piwa wypij kieliszek wódki, a łyk zimnej wody trzymaj w ustach tak długo aż zrobi się ciepła i dopiero wtedy połykaj. Tylko jeden! Pani Bożeno K., przywołuję Panią do porządku! Obojętnie co się będzie z Panią działo – lepiej czy gorzej – zawsze jest to za Pani przyczyną. Radość może Pani wzbudzić od razu za pomocą własnej woli. Ten, który ułożył Porządek Wszechświata, jest ok. Nigdy się przeciwko Niemu nie zwracaj. Pani Lidko z Zielonej Góry, ja mam do Pani zadzwonić w sprawie kursu? Centrum jest czynne od 10 do 17. Telefon 61 855 32 94. Proszę dzwonić. Magdo z Aachen, nie, proszę wstać wcześniej i ugotować dziecku świeże ziemniaki. Pani Mysiu, proszę podawać dziecku do przedszkola tylko kanapki i termos z kawą lub herbatą. Myślę, że to będzie dla niego najlepsze wyjście. Firanko, piszesz bardzo mądre posty, trzymaj się. Tak, Renato, mamy to, co jest nam potrzebne. Czyli w naszym zasięgu znajdują się przedszkola takie, jakie prowokują nas do przemian. To chciałaś powiedzieć, Renatko? Miwi, bardzo mądrze odpisujesz Pani Ninson. Mamo Kaspiana, herbatę z lukrecją może Pani tak skomponować, tzn. zmienić proporcje, by Pani smakowała. O herbacie było wiele razy, proszę sięgnąć do archiwum. Agnieszko z Wrocławia, dobrze, że napisała Pani post do Mysi. Tak, Miwi, oczywiście masz rację, Joasiu, Ty również. Aniu z Mainz, złe trawienie świadczy tylko z złym przyprawianiu. Przede wszystkim dobrze gryź. Mięso będzie dla Ciebie trucizną wówczas, gdy go nie przyprawisz. Oczywiście muszą być ziemniaki i jarzyny. Zjadaj małe porcje, a częściej. Może imbirówka Ci pomoże. PS. Przypominam o jutrzejszym czwartkowym spotkaniu. Pozdrawiam wszystkich serdecznie
data: 2007.09.19
autor: Anna Ciesielska
Dziękuję p. Rene i p. Miwi.Było mi to potrzebne.P. Rene ja w nocy faktycznie nie akceptowałam niczego .Siedziałam i łzy mi leciały .Już wyschły .A Iza ich nie widziała.Pozdrawiam.
data: 2007.09.19
autor: Bożena K.
Witam wszystkich serdecznie :)
Jestem mamą 4,5 miesięcznej dziewczynki z alergią pokarmową i azs. Przeszliśmy wielu lekarzy, wiele sposobów leczenia a poprawy nie widać (a nawet czasami wg mnie jest gorzej). Dzięki Mamie Kaspiana dowiedziałam się o Pani Ani i PP - za co Magdo ślicznie ci dziękuję :*
Od ponad tygodnia czytuję wasze wypowiedzi a dzisiaj zakupiłam książki Pani Ani. Zaraz po ich otrzymaniu biorę sie za wnikliwą lekturę i wprowadzanie zasad PP. Ośmielam się pisać już dzis (bez odpowiedniej wiedzy i przygotowania) gdyż czas mnie niestety nagli i bardzo nurtuja mnie niektóre przeczytane tu stwierdzenia.
Przeczytałam, że najlepiej nie podawać dziecku Nutramigenu. Ale jeśli nie to mleko, to jakie? Czy może być kozie, i w dodatku w proszku (tylko do takiego mam dostęp)?
Czy tak małe dziecko jak moje może już byc na diecie PP?
Przepraszam najmocniej za te pytania przed przeczytaniem ksiązek, ale chciałabym jak najszybciej ulzyć mojej maleńkiej.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie :*
data: 2007.09.19
autor: kasi.k
Kris, czytaj sobie archiwum po kolei całe i książki po wielokroć, a pytania staną się odpowiedziami. Zobaczysz:) Póki co na pewno możesz wziąć łyka wody. Ale sprawdź na sobie, po goracej herbacie TLI czy TLACI naprawde przestaje się chcieć pić. A najszybciej po pożądnym zrównoważonym ciepłym posiłku. ***Mamo Kaspiana, poszukaj w archiwum post Marcela o jego przygodach z lukrecją i kółkiem:) Dobrze się skończyły. Proporcje tej herbatki możemy troszkę zmieniać, lukrecji dodawać na początku mniej i powolutku troszkę więcej. Ja po ponad roku już jej nie wyczuwam w ogóle. Zresztą imbiru sypię coraz więcej;)***Fajne jest to Forum, choć wielu znajomych mi forumowiczów internautów marudzi, że inne niż wszystkie, że nie-tematyczne, nie-wątkowe. A to o to chodzi moim zdaniem, bo szukać mamy, kopać, wczytywac się, a i znajdować cos dla siebie przypadkiem czytając posta, który nijako nas nie dotyczy. Czytam Wasze różne wpisy i dochodzi do mnie, że i ja muszę poczekać, zaufac i puścić. Młodszy mnie od dwóch dni (po odłączeniu kabli internetowych)szantażuje i do szkoły nie chodzi. Próbuję to olewać, dobrze, że mam dużo pracy. I w sumie dochodzę do wniosku, że może tamta szkoła, którą mu załatwiałam, nie dla niego, że ta do której powinien chodzić i będzie mu lepiej jest tu, w naszym pobliżu, tu ma kolegów, i jak zaśpi to z buta zdąży, a tak to do Krzesin autobus dopiero za godzine. Eh może to tak ma być, może to po to te internetowe perypetie, bym o tym pomyślała. ***Ale ja jeszcze o Aniołach chciałam słówko. Właśnie dziś pierwszy raz w życiu, przy ICH pomocy - bo nie wierze, że sama - zrobiłam formularz faktury w Open Officie, i ja wystawiłam, patrzę i nie wierzę. Szef zadowolony:) a ja zapomniałam o bożym świecie co czasem jest błogosławieństwem. I cieszę się, bo mój szef Holender też nie chce klimatyzacji w naszej remontowanej obecnie przyszłej willi-biurze i bardzo powoli namawiam go na kuchenkę gazową w kuchni. Powiedziałam mu, że gaz i energia elektryczna to dwie różne energie (szeroki uśmiech w odpowiedzi typu ok:) i że skoro zgadzamy sie w tak wielu kwestiach to i w tej powinien mi uwierzyc i na pewno przyzna mi niebawem rację. Więc dziewczyny, które pracują nad mężami, też znajdziecie sposób. Wy tym bardziej ;) ***Renatko ano widzisz, troszkę uszczknęłam mocy, bo jak wiesz wpadłam na chwilę do Karolinki i mi się odetkały dziurki w ...uszach i kolczyki założyłam, pierwszy raz od 20 lat. No, ale wiem, wiem... tak wyszło.*** Fajnie, że jutro czwartek:) Ukłony.
data: 2007.09.19
autor: Anita
Bożenko K wiem że ci smutno i jesteś przemęczona ale może uciesz się troszke z tego że twoja Iza ma taką mądrą matkę,otwartą na nowe pożyteczne wiadomości i nauki takie jak PP. Nie każda mama chce sobie zadac ten trud jakim jest poszukiwanie poznawanie i stosowanie PP
data: 2007.09.19
autor: ostróżka
Pani Aniu, zauważyłam, że nawet delikatne mięso jak np. gulasz czy przyprawione i zmielona mięso z rosołu nie zawsze mi służy. Po posiłku mięsnym często czuję zastój, czego nie mam np. po owsiance czy jajkach na miękko. Żołądek nie pracuje, a wiem, że mięso jest niezbędne. Jak w tej sytuacji sobie poradzić? Ile mięsa jeść bym nie pozbawiała się dobroci z niego płynących a jednocześnie źle się nie czuła? Do obiadu jem zazwyczaj z 2 lyzki mięska, plus sos oczywiście. Czy jeśli z żołądkiem nadal tak źle, to może na pewien czas wykluczyć mięso, gdyż pamiętam cytat, że dla zdrowych mięso jest lekarstwem, ale trucizną dla chorych... Dziekuję za podpowiedź i pozdrawiam!
data: 2007.09.19
autor: Anna z Mainz
Miwi nawet nie wiesz jak mi pomagasz twoje słowa to miód na moje nerwy. dziękuje
data: 2007.09.19
autor: ninson
Mamo Kaspiana, herbatka TLACI nie smakuje, bo musisz się przyzwyczaic do smaku lukrecji, to specyficzna słodycz, ale za czas jakiś inna już nie będzie tak dobra. Blokujesz się na herbatkę, a to oznacza że blokad i na trudniejsze rzeczy może być w tobie więcej. Jak lukrecja nie smakuje to wątroba źle pracuje, tak mi się kiedyś obiło o uszy. Może jeszcze nie odkryłaś mocy swojej wątróbki. * Rene, dziś Aniołki uciekały ode mnie cały poranek, bo wyszło weekendowe duszenie emocji, rano pddałam się u zaczęły szaleć po domu, a tu pomocy znikąd. Dzieci jęczą, Stary zamiast przytulić rzuca mądre słowo,którego nie chcę słyszeć. Paskudny stan. Poużalałam się nad sobą, ale w porze gotowania obiadku na szczęście pozbierałam i już jestem grzeczniejsza. Strach i złe emocje do budy wygnałam, radar na mądre słowa nastawiłam i po obiadku prowadzę dziołchy na tańce - alternatywa do przedszkola, na które Zuzi jeszcze zrobiłam szlaban.
data: 2007.09.19
autor: Joanna - MamAsik
Ninson ja też mojemu małemu kiedyś podawałam sól emską, dopiero na tym forum dowiedziałam się, że takim małym dzieciom mamy jej nie dawać. Masz tu jeszcze jeden cytat Pani Ani - „Sól emską odradzam dlatego, że nie umiecie jej stosować rozważnie. W książce jest zalecenie, aby wypijać ją 2-3 razy, a wy zażywacie ją przez kilka dni. To przecież energia smaku słonego, która jest silnie ściągająca. Może pomóc w skupieniu śluzu i odkaszliwaniu, ale nie musi. Jeśli po 2-3 tabletkach nie ma pożądanego efektu, przerywamy kurację. A poza tym, jeśli pijemy sól emską, nie możemy stosować imbirówki, bo to są energie przeciwne.”
Mojemu małemu w takich sytuacjach pomagał rosół trzy razy dziennie, herbatka TLAI mocniejsza i dłużej gotowana, owsianka z dużą ilością przypraw, i zupki już bez mięska. Uzbrój się w cierpliwość i opanuj strach, kaszel na pewno się zmieni na mokry.
Całusy!
data: 2007.09.19
autor: Miwi
Mysiu, wszystko w Twoich rękach, moge Ci tylko opowiedzieć, jak to było ze mną - właśnie sprawdziłam - pisałam o tym 12.04.2007, więc zajrzyj. Rozumiem Twój strach. Przy pierwszej rozmowie z dyrektorką prawie się rozpłakałam, a ona po prostu powiedziała, że osobne jedzenie dla mojego dziecka to MOJE PRAWO i teoretycznie nie ma problemu, tylko trzeba napisać oświadczenie o odpowiedzialności za to jedzenie i już. W kuchni, już na koniec roku, kiedy się z paniami kucharkami żegnałam i mówiłam, że w kolejnym roku Michałek będzie chodził do zerówki szkolnej i nie będziemy już im zawracać głowy podgrzewaniem naszego jedzenia, odpowiedziały mi, żeby tak nie mówić, bo zawsze jest jakieś dziecko, które nie może czegoś jeść i trzeba mu przygotować coś innego. Ze strony nauczycielek nie spotkało mnie nic ale to zupełnie nic nieprzyjemnego. No i wreszcie dziecko: dostawało żarełko w takich samych naczyniach, jak reszta dzieci i od tych samych pań, co reszta. A to, co stanowiło różnicę, czyli zawartość talerza bardzo mu smakowało, więc było OK. A jeśli jeszcze inne dzieci były zainteresowane jego jedzeniem, to czuł się dumny i wyróżniony. Teraz wiem, że jedyną rzeczą, która mnie blokowała był tylko i wyłącznie mój STRACH o to, co powiedzą inni. Mysiu powodzenia! Wyluzuj! De Mello napisał, że są dwie rzeczy na świeciez których wynika cała reszta: Miłość i strach - to może to wykorzystasz w Twojej sytuacji?
Pozdrawiam.
data: 2007.09.19
autor: Agnieszka z Wrocławia
Dziękuję za odpowiedz Miwi, bo już sama nie bardzo wiedziaam co robic. Dzisiaj podałam jej sól dwa razy, rano i teraz po zupie. Kaszle sucho brzydko, ale nie ma temperatury. Czy ja jej nie zaszkodziłam? mam wiele wątpliwości, to teraz odstawić sól i podac imbirówkę z rosołami? nie namieszałam? Miwi jak możesz to odpisz co o tym muyślisz. Będę wdzięczna. Rosołki i imbirówkę piła od soboty do wczoraj. Wieczorem podałam sól.Dziękuje
data: 2007.11.04
autor: 
Witam.Aguska ja raczej na luzie gotuje tylko sprawdzam czy dobrze wszystko dobralam.Kaspian czuje sie o niebo lepiej na tej kuchni.Wiem ze na rezultaty trzeba poczekac ja 9 miesiecy czekalam wiec 2 czy tez pol roku czy ile bedzie trzeba mnie nie zbawia.Ciesze sie tez z tego ze nie jestem zwolenniczka szprycowania dzieci lekami.Owszem jak trzeba podac to trzeba.Moje starsze antybiotyk moze 2 razy braly jak sytuacja byla powazna a takto przytakiwalam lekarce bralam recepte a leczylam troche po swojemu i troche po jej.Mysle ze dzieki temu sa odporne.A z malym jak juz pisalam przedobrzylam .Pewnie dlatego ze rok sie o niego staralismy wiec jak sie wkoncu udalo to chuchalam i dmuchalam.Mleko malemu sama odstawilam jak mial 7 miesiecy i nic takiego nie podaje.Gdybym byla bardziej odwazna gdy mial 3 miesiace i nie trzymala sie tak kurczowo rad lekarza tylko siebie suchala i na kozie go przezucila to byloby ok.Ale wyszlo jak wyszlo i nie ma co plakac nad rozlanym mlekiem trzeba zyc dalej i tych samych bledow nie popelniac.Dziekuje ci bardzo za posta skierowanego do mnie.
Od jutra ja i maz przechodzimy na pelne PP.Maz leczy bolerioze i dzis byl u lekarza i z listy produktow ktore ma odrzucic wynika ze to bardzo dobry momet(inaczej ciezko byloby go przestawic).Starszym dziecia dam troszke wiecej czasu na zaakceptowanie nowej kuchni naszej rodziny ale tylko dlatego ze maja w szkole obiady wykupione.A od pazdziernika bedziemy je oboje z mezem pasc wg. Pani Ani.Potrawy sa super mnie bardzo smakuja reszta domownikow oprocz Kaspka troche nosem kreci bo to cukru nie wolno,a loda mama kupic nie chce, nie ma slodyczy(tu szczegolnie ubolewa tatus i Pawel)itp.Mnie jedyne co nie smakuje i powoduje odruch wymiotny to herbatki z lukrecja.I do niech sie niestety nie przekonam.
data: 2007.09.19
autor: Magda mama Kaspiana.
Ninson nie podawaj małej soli emskiej tylko ja rozgrzewaj. „A poza tym, jeśli pijemy sól emską, nie możemy stosować imbirówki, bo to są energie przeciwne.” - to jest cytat Pani Ani oczywiście. U mojego trzylatka zawsze po katarze pojawiał się kaszel i zawsze był suchy. Wydedukowałam sobie wtedy, że ten suchy kaszel jest dlatego, że mały ma jeszcze mocno osłabione oskrzela ponieważ wcześniej przed PP na nie chorował. Ugotuj małej delikatnego rosołku i niech pije, aż kaszel zmieni się na mokry. U nas zawsze się zmieniał, musisz uzbroić się w cierpliwość i uspokoić. Potem to już tylko imbirówka strzykawką na rozproszenie i powinno być ok. Pani Bożeno.K wszystko będzie dobrze, na pewno.
Pozdrawiam wszystkich!
data: 2007.09.19
autor: Miwi
Pani Bożenko,niech się pani uspokoi, przede wszystkim pani.Izie nie sa potrzebne pani emocje, a tych nie brakuje. Niektóre pani stwierdzenia to wyraźny BRAK AKCEPTACJI do tego co aktualnie przeżywacie.Izy problem to problem jej emocji ( bo zaczęła się szkoła ) i pani emocji, lub przede wszystkim pani emocji.Proszę to przemyśleć.A radości musi pani szukać w sobie, nie na zewnątrz****Anitko, a gdzieś ty była w weekend zamiast siedzieć na tyłku i notować, notować, notować ? Znalazłabyś swoją perełkę***Firanko, jeśli ty chcesz wpadać i dusić to na pewno żaden Anioł ci nie pomoże, Anioły uciekają od nas , jeśli żyjemy w świecie emocji.Poza tym dziewczyny trochę powściągliwości. Te baby o których się tak wyrażacie opiekują się waszymi dziećmi i robią to na miarę swojej świadomości.Nie przeskoczycie problemu przedszkola oceniając i krytykując, weźcie odpowiedzialność za dzieci w swoje ręce i tyle. Ukłony
data: 2007.09.19
autor: Rene
Dzień dobry.Jest 12 w południe .Iza trochę lepsza.Dalej mocno przytkana ,bo ten astmatyczny uścisk tak łatwo nie puszcza.Ja też trochę w lepszym nastroju. Pozdrawiam lekko optymistycznie.Może to dziwne zestawienie słów, ale bardzo jestem niewyspana.
data: 2007.09.19
autor: Bożena K.
Monia szukaj w archiwum jeśli jesteś totalną świeżynką to książki, książki i jeszcze raz książki. Wyeliminuj kwaśne, surowe, zimne - jedz zupy i wołowina, cilęcina, indyk, jagnięcina (baranina)plus warzywka duszone etc,i herbatki pp - jak spadnie zelazo miod pokrzywowy w archiwum przepis. Proszę bardzo. Chyba mam dobry dzień bo nawet nie warczę:) Chyba nie lubie tego że w tych postach jest mało informacji albo są bezosobowe. (Monia bez obrazy ale mogłabyś napisać taki post równie dobrze do producentów witamin)
data: 2007.09.19
autor: Firanka
Oj musimy sobie wyhaftować -(kiedyś były takie ręczniczki) to co mówiła Magda Ciesielska: NAJTRUDNIEJSZĄ RZECZĄ JEST CZEKANIE. A odpuścic - sama wiem że równie trudno. To i do MAgdy z Aachen i wielu innych-jeśli na PP wejście masz z większym luzem bo nie masz dzieci z azs to wzmacniaj siebie- Rene i Grażynka opisywały chyba swoje walki o gaz (na urodziny, święta i imieniny prosiły niezmiennie o gazówkę ze stoickim spokojem). Mnie czasem sie wyrwie jeszcze coś w kierunku męża propos jedzenia ale już naprawdę rzadko. Zresztą od tamtego tygodnia dostaje termos z zupą i widzę że inaczej funkcjonuje (jak w Tao trzeba być jak woda działać niepostrzeżenie - a przed wodą i tak wszystko ustępuje). Patrzę że do przedszkolaków mamy różne podejśćie: niektórzy wysyłają do przedszkola i ciągle leczą, ja oddałam "pół na pół" (ale zawirowania są takie że bije sie z myślami bo to tkwienie jedną noga tu a drugą w starym nie wychodzi Tymowi na zdrowie)i wreszcie są dziewczyny które dają maluchom swoje ugotowane. I u mnie wiąże się to z tym że mój syn nie miał tak poważnego stanu jak Mamy Kaspiana czy JoasiMam Asik. Zresztą dzwięczą mi słowa pani Ani które celnie i boląco mnie podsumowały na II kursie. Były i są mi "nie na rękę" ale jest w nich racja na 100% zresztą pani Ania nie jest z nami po to żeby nas łechtać i chwalić tylko zmusić do pracy i zmian nad sobą a potem swoją rodziną. Wiem że mi czasem brakuje stanowczości ale to mój problem. *Anito czytanie Coveya idzie mi powoli i niekoniecznie odnoszę różne kawałki do tytułów rozdziałów.* Pani Bożenko ostatnie zimne dni i emocje ze szkoły spowodowały pewnie że Iza się "posypała". Wszystko będzie dobrze ja ostatnio przewaliłam z myciem okna i na noc była mała kawa z połówką aspiryny i jest ok. Ale gdyby głupota mogła fruwac byłabym pod sufitem! To po prostu od 3 lat sie powtarza więc nie mam nic na usprawiedliwienie. Uściski Wszystkim, szczególnie Pani Ani.
data: 2007.09.19
autor: Firanka
Do Moni... wszystko odnośnie diety dla kobiet w ciąży i karmienia jest w Filozofii Życia, a oprócz likwidacji wszystkiego, co kwaśne, zimne i surowe wskazany jest wiadomo: Anielski nastrój,powściąganie emocji i otwieranie się na to Cudowne Przemienianie każdego dnia z Małą Istotką w nas, która wszystkiemu bacznie się przysłuchuje i przygląda. W razie ewentualnych niedoborów żelaza na pewno miód z pokrzywą, ale najlepiej skonsultować to indywidualnie z Panią Anią.Pozdrowienia i życzę jak najmniej "grzeszków kulinarnych". pozdrowienia dla wszystkich
data: 2008.01.08
autor: 
Agnieszko z Wrocławia, dziękuję za Twój list. Oczywiście, że obawiam się reakcji takich osób jak dyrekcja, Panie, kucharki, inne dzieci z grupy. Czyli chodzi tu też o moje emocje. Myślę, że większość z nas ma takie obawy, lęki. Nie chcę jednak rzekomymi emocjami synka zasłaniać problemu moich emocji.Myślę, że chodzi tu o emocje i jego i moje, a nawet reszty domowników też. Mój syn - czterolatek - miał bardzo duże problemy adaptacyjne w zeszłym roku w przedszkolu i tu nie chodzi tylko o płacz w pierwszym miesiącu (trwało to znacznie dłużej i naprawdę był to bardzo ciężki rok). Praktycznie dopiero w kwietniu się uspokoił, nie płakał. Teraz lubi chodzić do przedszkola i uwielbia tamtejsze jedzenie. On poprostu zachwyca się tamtejszym jedzeniem. Jest to dla niego bardzo ważny element życia przedszkolnego. Ja codziennie rozmawiam z nim na temat jedzenia i on już dobrze wie, że te rzeczy, które zjadł nie są dla niego dobre. Rano ładuję w niego miskę owsianki, po przedszkolu mój obiad, wieczorem zupa. Piszesz, że Twój Michałek nie robił żadnego problemu, że rozumiał, nie przeciwstawiał się. Nie wiem czy u mnie tak to łatwo by poszło. Oczywiście póki nie spróbuję to nie będę wiedziała. Tylko czy jestem już na to gotowa?? Pozdrawiam.
data: 2007.09.19
autor: Mysia
Jeszcze jedno pytanie. Czy jak bym ugotowala ziemniaki wieczorem to moge je nastepnego dnia dac je corce do przedszkola? Moja mama twierdzi, ze nie, ale moze takie 'po ciesielsku' mozna?
Pozdrawiam cieplutko (to woda z miodem i imbirem tak mnie rozgrzala)
data: 2007.09.19
autor: Magda z Aachen
Pani Aniu chciałąbym uczestniczyc na zajęcia prosze o telefon.
Lidka 501199927
data: 2007.09.19
autor: lidka zielona góra
Dziękuje wszystki miłym kobietom za porady.Muszę przyznać,że zaczyna mi się to podobać i przede wszystkim jedzonko jest wyśmienite:)mam tylko jeden problem co do napojów.Czy nic zimnego nie można napić się czegoś innego (zimnego)w ciągu dnia niz herbaty? bo naprawde czasem mnie napada ochota na łyk zimnej wody:)a co do alkoholu - lubie piwko:P czy od czasu do czasu mogę sobie na nie pozwolić?
data: 2007.11.04
autor: Kris
Magdo Mamo Kaspiana, jako kolejna mama potwierdzam to, co już powiedziały dziewczyny. Myślę, że już wiesz co robić, tylko jest jeszcze w Tobie dużo niepokoju, obaw i napięcia. Ja kiedyś codziennie oglądałam każdy centymetr skóry mojego Tyma (a był wysypany cały), do tego napinałam się przy gotowaniu - bałam się że coś zrobię nie tak, dodam za mało, albo za dużo i to było błędne koło. Dopiero Rene natchnęła mnie, że trzeba puścić,wyluzować i naprawdę odkąd zmieniłam swoje nastawienie poprawa ruszyła dosłownie galopem. Teraz po dwóch miesiącach z hakiem na PP synek ma skórę delikatną jak aksamit, czerwony jest jeszcze pępuszek i czasem pojawi się coś pod kolankami, ale w ogóle mnie to nie rusza. Gotuję z lekkim sercem i uważną głową. Lekarze są zdumieni, że tak wygląda dziecko po naprawdę paskudnym azs i pytają jak myśmy to zrobili, a ja cóż, ja wymieniam tytuły książek i mówię, że pomogła Ciesielska:)i co robią lekarze? notują te tytuły, żeby innym rodzicom podsunąć.
Aha i nie podajesz już nutramigenu, prawda? Jeśli gotujesz zupki z przepisów z książek, to są jak najbardziej ok, nie bój się przypraw. A Rene podała w swoim poście przepis na pyszną zupkę z fenkułem, więc szukaj. Ja kąpię Tyma na zmianę w krochmalu i ostrożeniu, smaruję balsamem nivea dla dzieci, a po krochmalu, to wcale nie smaruję i jest ok.
Pani Aniu, dzięki raz jeszcze za porady i wskazówki, z uszkiem Tyma już wszystko ok, sytuacja opanowana.
Pozdrawiam wszystkich!
data: 2007.09.19
autor: Aguśka
Dziękuję Wam za wskazówki dot. żywienia przedszkolaków. Jadnak moja trzyletnia mała ma problem z zaakceptowaniem tej kuchni, nie może patrzeć na białą owsiankę, rośnie jej to jedzenie w buzi (a moim zdaniem jest pyszna i oczywiście zjadam ją na oczach małej od trzech tygodni, kiedyś jadła duuużo owsianki ale np z sokiem albo dżemem, bez przypraw:)), nie cierpi kaszy kukurydzianej jako papy chyba że ukrytą pod jakimś "bigosikiem" lub w zupie, no i jest problem z kartoflami - przeżuwa i wypluwa - czyli fundamenty węglowodanowe tej kuchni precz. Generalnie od zawsze był problem z węglowodanami, wolała jajka, ryby, mięsko i warzywa, nie mam co narzekać. Łatwo zrozumiała, że słodycze jej szkodzą, nawet akceptuje imbirówkę jako "lekarstwo", ale od kiedy daję jej te herbatki pije o połowę mniej niż kiedyś, czasem pół dnia nie domaga się picia, w ogóle jej nie smakują, ona chce herbatkę owocową z sokiem malinowym. Kawa też nie bardzo. Więc wiem że jak jej to zapakuje do przedszkola to nie tknie. Czy mogę dawać małej ciepłą przegotowaną wodę? A wsprawie prowiantu do przedszkola to coś na pewno wykombinuję. Pozdrowienia
data: 2007.09.19
autor: Ola
P. Aniu.Proszę o radę.Iza od soboty chora.Katar ,temp.37,5.Teraz wieczorem 38.Doszedł od wczopraj kaszel,obturacja w płucach duża.Widzę ,że oddycha z trudem.Pomiary na aparacie bardzo małe. . Zresztą i bez niego widzę ,że Iza ma problem.Daję jej rosół,imbirówkę,ziemniaczki,grzaneczkę z czosnkiem.Nawet ma apetyt i trochę zjada. Bo wcześniej wykańczały ją wymioty 3,4 dniowe.Ostatnio to już tylko pogotowie i zastrzyk mogły to zatrzymac.Wiadomo jak wyglądała Niedośc że duszno to jeszcze wykończona i odwodniona .Nawet nie mogę tego wspominac.Teraz mam nadzieję , że imbir nie dopuści do torsji.Daję jej termofor na brzuch.Zeby tę śledzionkę i wątróbkę jakoś ugłaskac.Dodatkowo kawę , no i leki rozszerzające .Widzę ,że już przedawkowałam .Dzisiejsza noc nie będzie dla nas nocą.Oj ciężko będzie.Spanie tylko w pozycji siedzącej.Jak ja nienawidzę tych świstów z płuc!A raczej się ich boję.Robię jej też inhalacje z ostrożenia i tymianku.Czy jeszcze mogę coś pomóc?Pozdrawiam.
data: 2007.09.18
autor: Bożena K.
Proszę o pomoc bo nie wiem czy napewno dobrze zrobiłam. Na pp jesteśmy od prawie 5-ciu miesięcy. Od kilku dni nasza 3l córeczka ma katar, gotowałam rosołki piła imbirówkę i wszystko wskazywało że jest na dobrej drodze ale dzisiaj zaczął się suchy kaszel. Do tej pory taki kaszel zwiastował zapalenie oskrzeli a teraz nie wiem czy dobrze zrobiłam bo podałaj jej na wieczór sól emską. Przeszukałam archiwum i nie dowiedziałam się czy to prawidłowy etap w chorobie . W książce jest że po katarze może pojawić się kaszel ale czy suchy? Proszę poradzcie co robić czy to co zrobiłam jest dobre. Do wczoraj piła imbirówkę i rosołki. A co dalej? Czy mogę podawać rosołek jutro czy nie a co zrobić jak sól nie zaddziała? Wiem moze oczekuje za dużo ale się martwie. Z góry dziękuje.
data: 2007.09.18
autor: ninson
Witam cieplutko wszystkich, choć pogoda za oknem wcale tego nie przypomina:)
Mam gorącą prośbę do wszystkim mam, i nie tylko:)aby mi podpowiedziały na co mogę sobie pozwolić do jedzonka na początku ciąży. Czego powinnam unikać, a czego sobie nie odmawiać. A przede wszystkim chodzi mi o maluszka, żeby miał jak najlepsze z tego jedzonka korzyści.
Z góry dziękuję:)
data: 2007.09.18
autor: Monia
Jak na razie nie mam problemow z moja starsza corka (6 lat). Czasami tylko w przedszkolu ulituja sie nad dzieckiem i dadza mu jabuszko (bo to takie zdrowe...). Nawet owsianke je, chociaz jej nie lubi, ale to taki maly hipochondryk, jak jej powiem, ze bez niej bedzie chora, to je... Chociaz to nie najlepszy sposob, takie straszenie dziecka. Natomiast mlodsza (2 lata) wcina wszystko z kuchni PP i sie oblizuje.
Problem mam natomiast z mezem. Moze ktoras z Was moglaby mi cos poradzic. To co on je, tym sie nie przejmuje, w koncu jest dorosly. Ale co mam robic jak daje dzieciom slodycze (chociaz prosze, tlumacze). Czy powinnam odpuscic?! Jego zdanie na ten temat, ze ograniczyc owszem, ale bez slodyczy dzieci beda kalekami psychicznymi. A na temat kuchenki gazowej, ze jestem nienormalna i chce nas wszystkich potruc, albo wysadzic w powietrze. Wiem, ze sie zale, ale moje metody przekonywania nie skutkuja (oprocz tego, ze gdy sie denerwuje, to oczywiscie uczulenie od razu sie nasila)wiec mam nadzieje, ze moze Wy macie jakis pomysl?
MamoKaspiana mimo, ze sama na szczescie nie mam dzieci z AZS to z opowiadan mojej mamy (meczyla sie tak Ty), oprocz krochmalu najbardziej pomagal mi... spokoj. Jak wszystko szlo swoim torem, nie bylo nadmiaru wrazen, rodzice byli wyluzowani i zadowoleni, to bylo zdecydowanie lepiej. Dzieci Z AZS sa po prostu bardzo czesto nadwrazliwe. Dlatego tez zgadzam sie z Joanna - MamAsik, odpuszczenie i wiara, ze bedzie lepiej naprawde moga malemu b. pomoc, zreszta mnie tez:)
Pani Aniu, jeszcze pytanie do Pani: czy zamiast kminku mozna dodawac do potraw koper wloski?
Pozrawiam wszystkich cieplo
data: 2007.09.18
autor: Magda z Aachen
No to znalazłam tego posta. :) Oczywiście miałam inne jego wyobrażenie, pewnie ułożyłam wszystko co usłyszałam od Rene w jedną całość i w pamięci miałam troszkę inną treść. Znalezisko brzmi tak: "różne zupy, głównie jarzynowe ( polecam z bulwy fenkuła w smaku ostrym ), porowa, dyniowa ( dynia niedługo urośnie J ), cebulowa, grochówka, wymyślać można dużo. Zupy gotowane na cielęcej górce lub skrzydle z indyka. Oczywiście na jagnięcinie też. Rosół ( wołowo lub cielęco indyczy, lub jagnięco – cielęco-indyczy ) raz w tygodniu, żeby nie przewalić z wapniem". Natomiast uważam, że jest to treść wystarczająca do działania twórczego. Do twórczości zupkowej zacytuję syna Rene, który podobno twierdził, że je zupki zielone i pomarańczowe. :)
data: 2007.09.18
autor: Joanna - MamAsik
Ja z relacją na temat dzieci. Od kwietnia z dwóch miesięcy zrobiło się... 4, 5. Nowy rok szkolny się zaczął. I znowu chcę wyłączyć Neostrade. Nic to, że egzaminy poprawkowe syna JA zdałam na 4, a może i na 5, bo spokój miałam i akceptację i sytuacji i ewentualnego wyniku 100%ową. A zdał. Nic to, że zachwycona "Summer Hill" Neila, zgadzam się, że dzieci NIE powinny mieć samych tylko dobrych ocen i to na pewno nie ze wszystkiego. I wcale nie muszą iść na studia. Cóż. Już mnie znowu po wakacjach internetowych (chłopacy nigdzie nie chcieli jechać i nic innego robić, ani jezioro, ani sport, ani las!) komputery włączone późną wieczorową porą po prostu denerwują. Nie mogę nie myśleć o tym marnowaniu czasu i nie umiem nie słyszeć tych rozmów "z całym światem". Ta live-gra w która grają to emocje, dyskusje, miedzy nimi wzajemne spięcia. Książek i zeszytów nie widać. Nocki zarwane. Rano ich pobudka, to nijako mój problem. To mam luz i się uśmiecham, to płakać mi się chce lub krzyczę. A więc i ja przerabiam swoje po raz enty!!!!... Wiem, że nie są moją własnością. Że mają swoją drogę. Że to MA być ich cierpienie. Ale jest moje... Oni siedząc przy tych kompach nie cierpią, oni się dobrze bawią. Pani Aniu, poproszę o drugi termin i materiały dydaktyczne. Oblałam. *** Pozdrawiam Agnieszkę z Wrocławia i Karolinkę (od Figi też:)*** Rene, jak Ci przyjdzie do głowy kopniak jakiś za moja głupotę to wal śmiało.
data: 2008.01.08
autor: Anita
Mamo Magdo tak mam tego posta.Podaje moj gg 7812682 napisz cos do mnie to ci go wkleje.
data: 2007.09.18
autor: Magda mama Kaspiana.
Dzięki Gosiu z Marg. - mi tez wychodził glut za glutem :) dziś spróbuję po Twojemu. *Mamo Kaspiana - też jestem ciekawa czy znalazłaś tego posta - bo ja wciąż nie. Na razie jednak brak odzewu Leny na zupy. Troszkę lepiej je owsiankę ... może coś powoli ... ciii nie zapeszam. *Apropos chudnięcia - to ja schudłam tak że naprawdę nie mam co na siebie włożyć - wszystko mogę z siebie ściągnać bez odpinania guzików ... (Marzę o nowych ciuszkach ) jem duuuużo i wiecie że nawet nie tak często. Największy apetyt mam jednak ok 21 - może dlatego że w nocy mam maraton karmienia małej ... * Firanko na kiedy termin? Trzymam kciuki - zastanawiam się jakby to było rodzić w domu i gdy o tym myślę czuję że kosztowałoby mnie to mniej lęków ... bezpiecznie...
data: 2007.09.18
autor: mamaMagda
Mysiu! Czy na pewno chodzi Ci o emocje dziecka? Mój synek jadł "nasze" jedzenie w poprzednim roku szkolnym - był w grupie średniaków (wiek: 5,5-6). Na początku strasznie się obawiałam reakcji wszystkich: mojego dziecka, nauczycielek, innych dzieci i pań kucharek. Wkrótce okazało się, że panie (czyt. wszystkie dorosłe kobiety) były raczej pełne podziwu dla - nie wiem jak to nazwać "mojego poświęcenia"? (a dla nas to przecież tylko troska o dzieci, naszych mężów i normalność - to nasze gotowanie), dzieciaki czasem zwracały uwagę na to, że Michałek ma coś innego na zasadzie: dlaczego on ma coś innego?, a Michałek nie robił z tego wszystkiego żadnego problemu. On po prostu nie pokazywał po sobie niczego, co sugerowałoby, że coś jest nie tak. To JA miałam obawy, jak to zostanie przyjęte. I to JA miałam EMOCJE. Ale przy dziecku zawsze tak się zachowywałam, jakby to było jedyne jedzenie na świecie, z jakiego możemy korzystać. Syn był spokojny. Wiedział wcześniej, co będzie jadł. Czytaliśmy też, co będą jeść inne dzieci. Czasami gotowałam podobne zupy, jak te w kuchni przedszkolnej (z nazwy oczywiście). Myślę, że to raczej my się obawiamy reakcji innych. Dzieci przyjmują wszystko tak, jak my im to przekażemy. Jak pokażesz dziecku, że TO jedzenie jest "najlepsze" dla niego i będziesz tego pewna, to ta pewność przejdzie na dzieciaka - Rene kiedyś ładnie o tym napisała. Pozdrawiam serdecznie. Buziaki dla Anity, Rene, Jagody i dla Kochanej Pani Ani!
data: 2007.09.18
autor: Agnieszka z Wrocławia
Mamo Kaspiana, ja cię nie podejrzewam o przesadę. Ze środków do smarowania polecam Lipikar La Roche, oczywiście lepiej byłoby kupić we Francji :) ale ten z polskiej apteki też jest dobre. Przypomniał mi się ten Lipikar na życzenie (sama już go dla moich nie muszę kupować), a pamiętam, że jak swędziała skóra męża czy córki, to byli nim smarowani (mąż 5 lat leczył pokrzywkę naczyniową - lekami na trąd, brrr, - i Lipikar polecił nam dobry dermatolog, ale nie "ciesielski"; dlatego jak on zakończył leczenie, a my trafiliśmy na panią Anię, to sami rzeczywiście zakończyliśmy leczenie). W każdym razie smarowidło pomagało. A w kwestii praktycznej, to błędy popełniasz, popełniamy, bo nie do końca przyjmujemy tę nową wiedzę. Tkwimy w starym. Warto więc czasem prześledzić w książce dodatkowo jakiś fragment (lub całą), czytając forum w każdym poście szukać czegoś dla siebie i uczyć się, uczyć. Znalazłaś już zupowego posta Rene?
data: 2007.09.18
autor: Joanna - MamAsik
Kris, witamy i prosimy czcionką normalną i bez wykrzykników:) *** Ostróżko, uśmiechałam się czytając Pani post o paleniu:) Papieros to energia ognia, jak dziewczyny pisały. I bywa, że nawet osoba nie paląca - jak np ja - ma po prostu ochotę zapalić ( z Rene np:) i ... za chwilę papierosa gasi. A jak torchę czasu minie, może po konsultacjach, po kursie kiedyś, sama się Pani do swego postu uśmiechnie. I już ani słowa więcej ;) Pozdrawiam. *** Firanko, Covey jest fascynujący to fakt, zwłaszcza dla zapracowanych biznesmenów. Dla nas w pewnym momencie jednk niekoniecznie. My o tym, że rodzina jest ważna - o ile nie najważniejsza - już wiemy:) O ścianę drabinę opiera lider by innym wyznaczać właściwą drogę, lub kazać zawracać. A my wiemy, że nasza droga jest właśnie TĄ - skoro nią idziemy tzn. że mamy nią iść. Rozmowa Coelho i Covey'a mogłaby być ciekawa:) Znam managerów, którzy po lekturze "7 nawyków" zrobili się bardziej ludzcy;) Trzymam kciuka za Twój domowy poród, a tymczasem do zobaczenia w czwartek:)
data: 2007.09.18
autor: Anita
Ach widzicie zapomniałam - jaki jest sposóba na szczepienia? - urodzic w domu! Nikt mi nie chce zaszczepić w domu, mąż jak ściągnie lekarza to ściągnie, mnie nie zależy więc nie maczam palca. Mąż jęczy że za dużo formalności do załatwienia i to co załatwiał szpital to on teraz musi. A ja z uśmiechem mówię ależ kochanie później założenie firmy to pryszcz! Co nie zabije to wzmocni:) Mama wolałaby żebym wydała tę kasę na jakieś "widoczne efekty" (szafa, nowe drzwi,itp). Polecam Coveya do czytania (po Hellingerze troche inaczej się czyta) ale facet napisał tak "jak ktoś wie że stoi nad grobem to nie martwi się - O Boże jeszcze tego programu w tv nie obejrzałem, albo jeszcze tej gazety nie przeczytałam - martwi się tylko tym ŻE ZA MAŁO CZASU SPĘDZAŁ Z RODZINĄ" i to jest ustalanie priorytetów... Albo to "można być bardzo zajęty wspinaniem sie po drabiunie sukcesu, można w to wkładać dużo energii żeby po długim czasie stwierdzic że nasza drabina była przystawiona do złej ściany" Pouczające a ja myślałam że to książka dla biznesmenów "7 nawyków skutecznego działania." Całusy Wszystkim. To juz jest koniec.
data: 2007.09.18
autor: Firanka
Pani Lidio z tych aronii to ja bym korale prosiła ach i pokarm dla ptaków na zimę!
data: 2007.09.18
autor: Firanka
Olu wiem że wzamian dostaje wieprzowine lub np jeśli dzieci mają chleb z twarogiem to on ma chleb z masłem i tyle. Jestem w ciąży ale zaczynam zbierać na studia z dietetyki bo niektórym do przysłowiowego łba tylko przez lewą półkulę... Wczoraj patrzę - młody nie był w przedszkolu: zupa ogórkowa, makaron z serem i cukrem i multiwitamina. Aż miałabym ochote tam wpaść i uduścić. A dzieci w grupie 12 na 26 zapisanych! Olu ja dostałam od pediatry zaświadczenie o alergii, idż na rozmowę do intendentki jeśli masz taką możliwość to zapłać za to czego mała nie je (obiady) ale poproś że dziecko ma takie problemy że zależy ci żeby jadła np zupe z domu TYLKO i dawaj babom do odgrzania zupę z pólitrowego słoika albo kawke zbożową z przyprawami zamiast tych cholernych herbat. Ktoś pisał że można w podzięce dać banbkom raz na jakiś czas kawę - tym z kuchni i intendentce.
Co jeszcze z przedszkolakami trzeba dużo przytulać i mówić że są naj, wybrane, wyjątkowe, ubierać czerwone "kiecki" i co no i można czasem prości Anioły albo Archanioła Michała o ochronę. Nic innego nie zostaje.
data: 2008.01.08
autor: Firanka
Magdo mamo Kaspiana ja swojego synka smarowałam kremem Hermal Balneum, potem naszym Linomagiem a Pani Ania mówiła, że najlepsze są niemieckie kremy lub mleczka. Znajoma przywiozła mi 2 ale mojemu synkowi nie podchodziły, więc jak coś to smaruję Linomagiem lub Alantanem.Może ktoś inny używał innych kremów i sie wypowie.
data: 2007.09.18
autor: Dzidka
Witam. Wczoraj napisałam post, ale widzę, że nie dotarł, więc piszę jescze raz:) Kasiu Maju, pani Ania na pewno powie Ci coś o przyczynach opuchnięcia twarzy, ja tylko mogę sie podzielić z Tobą moją obserwacją, nie wiem, czy słuszną, że mam opuchnięte oczy wtedy, gdy wątroba jest w kiepskim stanie i jej czymś nieopatrznie dołożę. Ostatnio był to w moim przypadku miód pokrzywowy - zauważyłam, że teraz moja wątroba toleruje miód w owsiance i kawie, ale więcej to nie bardzo. Widzę, że moja wątroba jest w nieszczególnej kondycji - ciągle się przewija ból gardła, opuchnięte oczy, wzdęcia, mam żółty nalot na języku. Dyscyplinuję się, ale czymś nieraz muszę jej szkodzić, że tak nie może dojść do siebie. Do wszystkiego używam masę cebuli i czosnku - pomślałam sobie, że może przesadzam i muszę trochę delikatniej. Żołądek też problemowy, nerki na pewno też - moje objawy wskazują, że wszystko mam w nierównowadze. Pani Aniu, niestety moim postem z 11.09 rozminęłam się z Pani odpowiedzią, mam nadzieję, że dziś będzie mi mogła Pani coś doradzić. Objawy nadal te same, badania hormonu przysadkowego zrobiłam - są w normie. Czy mam brać ten Urosept? Jak mogę sobie pomóc? Nie wiem, jak tu się z tego wykaraskać. Czy mam jeść teraz tylko zupki dziecięce? Dziękuję i pozdrawiam Panią i wszystkich Forumowiczów
data: 2007.09.18
autor: Anna z Mainz
Witajcie, ja dorwałam niedawno trochę inny przepis na polentę i powiem, że w końcu zaczęła mi wychodzić zjadliwa, na szklankę drobnej kaszki kukurydzianej daję 3 szklanki wody, czasami jak mam, to zamiennie jedną szklankę rosołu, do garnuszka i majtam około 25 min, aż tak ładnie będzie odchodzić od garnka. Oczywiście przyprawy wg przepisu P.Ani-papryka sł, gałka m., imbir i sól. Jak wlewałam tylko 2 szklanki, to w ogóle nie potrafiłam tego zamieszać i wychodził mi glucior. Teraz idzie lepiej. Pozdr. A co do tracenia zbędnych kilogramów - to ja, nie robiąć zupełnie nic i oczywiście najadająć się do syta straciłam ich 14. jedyny problem, to kompletowanie ponowne garderoby. A brzucho ciągle pełne
data: 2007.09.18
autor: Gosia z Marg.
Joasiu dziekuje.Jestes dla mnie niesamowitym wsparciem.Ale ja nie naleze do osob ktore przesadzaja.Jak nie ma poprawy to nie ma i czekam ale tu jest akurat pogorszenie.Na szczescie stanelo.Jutro znow podam imbirowke tylko we wskazanych przez ciebie dawkach i zobacze co bedzie sie dzialo.A moze to tak ma po tej imbirowce byc??
Dzis zaczelam jeszcze raz czytac ksiazke i znow cos nowego odkrylam.Mysle ze przez to przejdziemy tylko czasu potrzeba nam i rad.Licze na was ogromnie.Dla mnie ta kuchnia to nowosc jeszcze bardzo sie gubie.Przyznam ze ta dieta zburzyla to w co do tej pory wierzylam.I zaczelam dostrzegac pewne rzeczy z przeszlosci ktore moje starsze dzieci uchronily od alergii.Pawel moj najstarszy byl chowany na moich zupkach a szczegolnie upodobal sobie rosol i cieplutka herbatke.Paulinka miala poczatki stanow zapalnych drog oddechowych ale wtedy do takiej madrej lekarki chodzilam i kazala mi pic bawarki z kozim mlekiem i rosolki jak najczasciej.Wszystko przszlo bokiem.A z malym no niestety nie trafilam na madra glowe do teraz oczywiscie.I tak narazie sie sprawy maja.Lekarze mnie strasza ze jesli nie zrobie badan z krwi i nie zaczne podawac zyrteku to moze sie to skonczyc marszem alergicznym stad ta zwiekszona dawka.Ale jak to sie mowi nadgorliwosc jest gorsza od faszyzmu i przedobrzylam.Juz nie popelnie tego bledu wiecej.
data: 2007.11.04
autor: Magda mama Kaspiana.
Dzidka jakim kremem bo dzis moj maz wykapal go w ostrozeniu i zesmy go natluscili i mamy jazde .Kaspek drze sie w nieboglosy bo nie wie juz gdzie ma sie drapac wszystko go swedzi tak to jeszcze nie bylo.A przygladac to sie za specjalnie trzebabylo zeby dojrzec ze wieczorem po kapieli plecki byly czyste a rano pokryte drobnymi gesto usianymi krostkami.Na ramionach mu zaczelo schodzic dzis ale buzie to tak w nocy obtarl(lubi spac na brzuchu i trze buzia o poduszke i o co tylko sie da jak go swedzi)ze mial jedna wielka rane a poduszka cala we krwi.Ja nie przesadzam naprawde nie zrobilo sie wesolo.Mysle ze to ta imbirowka za duzo mu podalam i chyba jakas negatywna reakcja nastapila.
data: 2007.09.18
autor: Magda mama Kaspiana.
Witam
Joanno dziekuje za odpowiedz.Niestety nie jestem po zadnych kursach i mam do dyspozycji tylko ksiazki .Wzielam przepisy z tamtad wyzucilam tylko wszystkie kapustne jak radzila pani Ania i owsianke gotuje osobno i czasem mieszam zupki z owsianka.Podwoilam tez ilosc wody wiec i ilosc akladnikow.Widze ze zrobilam zle ale zupwlnie nie wiem jak inaczej to skomponowac aby bylo dobrze.A przyprawy dodaje imbir kurkume lub tymianek i kminek.Tylko moze za malo ale tak jest w przepisach.
A ta wysypka po glebszym przyjzeniu sie jej to wyglada jak pokrzywka bynajmniej tak mi sie wydaje.Dzis nie podalam imbirowki i jakby ustalo.Mysle ze przedobrzylam podalam za duzo.a czy po imbirowce ma wysypac bardzo ??
data: 2007.09.18
autor: Magda mama Kaspiana.
Zrobiłam sobie wieczór z Ewelinką z Kościana. No i się wyczuliłam na parę spraw Atopowo-Azsowych. Ewelinko, pozdrów swoich przystojniaków. Grażynko, ty swoich też. Nigdy nic nie wiadomo, może właśnie teściową córek pozdrawiam. hi hi
data: 2007.09.17
autor: Joanna - MamAsik
Mamo Magdo, moja siostra też przypaliła garnek jak pierwszy raz gotowała polentę, zupełnie zapomniałam, że w przepisie jest pomyłka. Ale dzieciom i tak często robię jeszcze lżejszą wersję i jak trochę "naciągnie" to wrzucam do miseczek kaszkową pulpę. Choć najczęściej wychodzi mi dość elegancka wersja, nie twarda ale jeszcze dająca się pokroić w kosteczki, tak żeby na talerzyku było elegacko. Ostatnio w książce dziejącej się w Wenecji czytałam o poelncie z szałwią i czosnkiem. Zastanawiające. * Mamo Kaspiana, Dzidka ma świętą rację, jak się przyglądałam w napięciu szyi Nelki, albo językowi gdy był katar to tak dramatyzowałam, że poprawy nie było widać (a nawet jakby była, to by ciężko przez to napięcie było zobaczyć). * Z pozdrowieniami od "prującego się Beretu" dla Rene. :)
data: 2007.09.17
autor: Joanna - MamAsik
Kris! Po prostu gotuj po ciesielsku, a zobaczysz,jak skutecznie, bez głodowania, za to ze smakiem i w zdrowiu będziesz chudł. No i nie wyniszczysz się tak, jak to bywa w przypadku stosowania diet. Organy zaczną z wdzięczności za ich dobre traktowanie pracować lepiej, będziesz się świetnie czuł, a w dodatku, w efekcie ubocznym, schudniesz na zawsze ( o ile po schudnięciu nadal będziesz jeść według PP - ale nie sądzę, abyś wrócił do starych zwyczajów) Mi spadło 9 kg przez 9 miesięcy i stanęłam na wadze sprzed 20 lat,dawni koledzy z klasy poznali we mnie swoją tancerkę z balu maturalnego :-) Gotuj śmiało, zajadaj, popijaj nasze herbatki, a zobaczysz, jak to wszystko pięknie pójdzie. No, i polecam kurs u Pani Ani, aby do końca połknąć tego bakcyla. Trzymam kciuki, powodzenia! I pamiętaj, na forum sa super baby, co pomogą, a i facet niejeden tez jest :-)
data: 2007.09.17
autor: Kamiczek z Ostrowa
Magdo mamo Kaspiana ja miałam ze swoim synkiem bardzo podobnie do Twojej sytuacji ale im częściej się przyglądałam skórze dziecka tym więcej byłó krost i się bardziej drapał. Pani Ania mówiła, zeby spokojnie obserwować, kąpać, dawać imbirówkę, aha kąpałam co drugi dzień naprzemian z krochmalem i natłuszczałam kremem. Gdy troche odpuściłam i nie zaglądałam tak dokładnie to wysypka się zmniejszała, trwało to ok. 3-4 tyg. Teraz puki co mam względny spokój, ale jeśli tylko nie ma dyscypliny to zaraz się pokazuje. Trzymaj się i trochę odpuść, chociaż to trudne. Pozdrowienia dla wszystkich.
data: 2007.09.17
autor: Dzidka
Rene, ja do Ciebie w sprawie przedszkola. Technicznie to może dałabym radę z termosami, ale jak radzić sobie z emocjami dziecka? Czy Twoje dziecko zgadza się jeść to co mu przynosisz do przedszkola z domu bez żadnych protestów? Dla mnie ta sprawa jest o wiele trudniejsza. Oczywiście wiem jakie konsekwencje wlecze za sobą przedszkolne jedzenie. Ale co z emocjami? Pozdrawiam.
data: 2007.09.17
autor: Mysia
Witam, z tego co pamiętam na forum poruszano juz temat przepisu na polentę, znajduje się w nim błąd - zamieniono proporcje wody do kaszy, powinno być 2:1. Magdo mamo Kaspiana musze Pani podziękować za Pani pierwszy post. Trochę późno ale jakoś wcześniej nie miałam weny. Jestem w 5 miesiącu ciąży i w pewnym momencie zaczęłam się zastanawiać czy może nie powinnam jednak zacząć brać witamin, ale Pani post postawił mnie do pionu. Jem dużo zup jarzynowych, jarzyn duszonych, wołowiny, rosoły, wyniki mam dobre więc mój maluch na pewno dostaje wszystko czego potrzebuje, a wszystkie suplementy mogą nam tylko zaszkodzić. Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie:)
data: 2007.09.17
autor: Asia z D.G.
Joasiu ale ile wody ile kaszki? czym przyprawic - sorki ze mecze ale probowalam rozne kombinacje i zuzylam 3/4 opakowania i nic nie wyszlo. biore homepatie na zatoki - lepiej mi. imbirowki nie pilam jeszcze - zaraz sobie zrobie. dzieki
data: 2007.09.17
autor: mama Magda
Pani Aniu, mam w ogrodzie okazały krzew ARONI. W tym roku szczególnie obrodziła. Czy można jej owoce do czegoś wykorzystać. (Oczywiście mam na myśli w kuchni pp.)Lub zrobić nalewkę. Pozdrawiam.
data: 2007.09.17
autor: Lidia
Witam. Kasiu Maju, pani Ania na pewno napisze Ci więcej o przyczynach Twojego opuchnięcia, ja tylko mogę podzielić się z Toba spostrzeżeniami, jakie poczyniłam na własnym organizmie:) Zauważyłam, że puchnie mi twarz wokół oczu gdy wątrobie się czymś nieopatrznie przyłożę. A pewnie i to jest też kwestia nakładania się jakichś błędów. Ja miewam opuchnięte oczu mimo, że dyscyplinę trzymam, ale np. ostatnio miałam opuchliznę po miodzie - musiało go być już za dużo jak dla mnie. Jem go tylko z kawą i w owsiance, ale jadłam też miód pokrzywowy i to już było trochę za dużo. A wątroba cały czas u mnie nie w formie - ból gardła jest, coraz mniejszy wprawdzie bo ciągle rosołek, kilerka, owsianka, ziemniaki, ale nie wiem, jak długo mogę być na tym jedzonku? Żeby nie przedobrzyć...Słaby żołądek, śledziona, wątroba, nerki - wszystko to widzę. Ponownie sięgnęłam do książek i te wszystkie objawy, które ostatnio wymieniałam, to osłabienie wszystkich bez wyjątku narządów. Moje samopoczucie, stan emocjonalny, rozmyślanie, są adekwatne do stanu narządów, czyli "pod psem". Tylko trwa to cały czas i ciągle nie mam energii i ochoty na nic. Pani Aniu, ostatnio niestety rozminęłam sie z panią moim postem (z 11.09), mam nadzieję, że pani odpowiedź rozjaśni mi trochę w głowie, bo już sama nie wiem, co mam począć. W każdym razie wyniki hormonu przysadkowego TSH wyszly w normie. Wszystkie objawy łączenie z wstawaniem nocnym są aktualne. Czy jeść wyłącznie zupki dla dzieci? Mam zastój, nalot na języku żółty. Kartoflanka mi dziś nie wyszła, bo smak kwaśny mi bez powodu przebijał - to pewnie przez wątrobę. No nic, powoli próbuję wyjść z tego...Będę wdzięczna za pomoc, pozdrawiam!
data: 2007.11.04
autor: Anna z Mainz
Pani Haniu z Warszawy,
Po co tyle kombinacji w dodawaniu smaku kwaśnego.Moja wątroba już mówi -NIE.
Pani Ania mi powiedziała:
Wolniej i częściej jeść.Obiad musi być.Kolacja też.No i "nerwy w konserwy"
Pozdrawiam.
data: 2007.09.17
autor: Halina
Cześć Mamy, czytajcie uważniej forum, szczególnie info-porady "zatwierdzone" przez panią Anię. Dopiero co pisałam o kaszach. Mamo Magdo, polenta może być jak najbardziej, dodaj mniej kaszki, dopraw tak, by było smacznie i poczęstuj małą. Kiedyś pisałam, że na kawałach lekkiej polenty przekonywałam do jedzenia 9 miesięczną Kornelkę, bo tylko cyca chciała. W książce jest przepis na gęstą polentę, która ma dorosłym służyć do zapiekanek. A kilerkę zastąp imbirówką. * Mamo Kaspiana, imbirówką nie rozgrzałaś Kaspiana, imbirówka rozprasza śluz a nie rozgrzewa. A w zupce zupełnie brakuje przypraw, gdzie się podział tymianek, kurkuma, majeranek, kminek, kolendra, ....??? No i za dużo marchewek za mało węglowodanów (ziemniaków, innych kasz), znajdź w archiwum zupkowego posta Rene (daj znać czy znalazłaś i czy cię natchnął); nie zastępuj w owsiance płatków owsianych jęczmiennymi, to nie to działanie. I kąp małego w ostrożeniu właśnie, może w czymś przeciwgrzybiczym (tego nie wiem). A w temacie archiwalnym to poszukaj posta Jagody o jej problemach skórnych. Też ci może pomoże. Poza tym wszystkim, uwierzyć w to co robisz aktualnie musisz sama, nikt ani nic nie jest w stanie uczynić tego za ciebie, sama musisz znaleźć w sobie pewność, że dobrze wybrałaś, bo tylko ty będziesz za to odpowiedzialna. :) Organizm musi wyrzucić z siebie toksyny-śluz w ten czy inny sposób, taka jest prawda i koniec. Czyli musi byc gorzej, żeby mogło być lepiej i tego ci życzę. * Pani Ostróżko, podobno palenie na pp mniej szkodzi. :)
data: 2007.09.17
autor: Joanna - MamAsik
Mamo Kaspiana - czy stosowałas jakieś maści czy kąpiele przeciwgrzybiczne? Czesto przy róznych krostach/problemach pojawiają sie włsśnie grzybki , ktore się błyskawicznie rozprzestrzeniają - wiem bo mialam takie problemy. Ostrożeń na to może nie być wystarczająco skuteczny, dodatkowo spróbuj wykąpąc w wywarze z kory dębu - działa antyseptycznie i przeciwgrzybiczo. Roztwór dość mocny, i wykąp np. w misce aby za bardzo nie rozcieńczać. Taką kąpiel na pewno trzeba stosować przez parę dni. Ostrożeń może być oprócz tego, o innej porze dnia. Czy krostki się sączą? Wiem jak to ciężko i żal patrzeć na chorą skórę dziecka. Trzymaj się!
data: 2007.09.17
autor: Ewa S.
Kris, stosując się do zasad i zjadając naprawdę solidne porcje schudniesz na 100%. Nie trzeba robić nic specjalnego. Trochę gimnastyki tez oczywiście się przyda a nawet jest to konieczne.
Moja waga spadła w ciągu kilku m-cy bardzo zauważalnie i dalej już nie chce chudnąć.
Pani Aniu, otrzymałam taki przepis. Czy po modyfikacji po naszemu tj dodatek sporej ilości przypraw jak np imbir, kurkuma cayenne cynamon, można by stosować jako dodatek smaku kwaśnego do potraw z mięsem ?
Jabłka do mięsa
1,5 kg jabłek, 0,5 szkl. octu 10%, 2 łyżki oliwy, 0,5 szkl. wody, 0,5 kg cukru /może zastąpić miodem/ + cukier waniliowy, 6 do 8 ząbków czosnku, 20 dkg rodzynek /można nie dodawać/, 1 szkl. tartej marchwii, 0,5 łyżeczki soli, 1 łyżeczka cynamonu, 2 pomidory, 2 papryki
Zagotować wodę z octem i oliwa, wrzucić jabłka i pozostałe składniki. Gotować 0,5 godz. na małym ogniu.

To jest przepis oryginalny. Oczywiście trzeba uwzględnić kolejność smaków i przyprawy. Co Pani o tym sądzi Pozdrawiam
data: 2007.09.17
autor: Hania z Warszawy
Pani Ostróżko, jaki brak szacunku do samej siebie ? sama palę i wcale nie wstydzę się tego. Palę bo lubię...A w kwestii przedszkola, które sama aktualnie przerabiam wybór jest prosty, albo każecie swoim dzieciom jeść to, co dają i dzieci na tym jedzeniu długo nie pociągną, albo dajecie swoje jedzenie i serdecznie prosicie o podgrzewanie. Słowa proszę i dziękuję mają swoją moc, warto je wypowiadać.Na pewno nikt wam nie odmówi. Wybór jest prosty. Ukłony
data: 2007.09.17
autor: Rene
Moje zupki
na 1 litr wody szczypta kurkumy i kminku oraz kawalek indyka 9cieleciny lub wolowinki)gotuje sie 1-1,5 godz.
nastepnie 6 marchewek 1 pietruszke 2 duze lub 4 srednie ziemniaki,2 male cebule lub 1 por oraz 2 duze zabki czosnku podwojna szczypta imbiru i sol do smaku.gotuje godzine troche ponad miksuje i dodaje troche soku z cytryny,szczypte kurkumy,pol lyzeczki masla duza szczypta imbiru.Napiszcie prosze czy dobrze to obmyslilam czy cos zle robie.Mam jeszcze pytanie jak robie owsianke do zmieszania z zupka to czy dodawac do niej zoltko czy ta bez zoltka bo przeciez w zupce jest miesko.I czy moge dziecku zozac do zupki kaszy gryczanej niepalonej.albo czy zamiast platkow owsianych dodac do kleiku platki jeczmienne??
Pani Aniu ja bede dzwonic co ktorys dzien do centru i pytac moze sie zwolni jakies miejsce (moze ktos zrezygnuje)i bedzie wczesniejszy termin na te konsultacje.Zawsze jest jakas nadzieja.
data: 2007.09.16
autor: Magda mama Kaspiana.
Pani Aniu, dziewczyny juz sie troche uspokoilam.Mysle ze wine ponosi imbirowka moze za bardzo go rozgrzalam albo zle cos robie.Moze jeszcze raz naswietle sytuacje.Jak juz pisalam egzema jest okropna pokrywa cale cialo i juz widze pierwsze krosty na czole.Zaczelam mu wklepywac ostrozen w cialko i pupe i wkolo siusiaka tez tym przemywac.Moje spostrzezenia ostrozen wysusza i troszke lagdzi ale nie na dlugo (bynajmniej w przypadku Kaspiana) i dziala przeciwswiadowo.Czy mozna go czyms jeszcze smarowac aby to ginelo?Zostawiam teraz sprawe egzemy i opisze cos jeszcze.Odkad maly przeszedl na nutramigen na poczatku czerwca zaczela sie skora pogarszac i zaczal sie pokazywac katar takze po niecalym miesiacu mial zawalone zatoki a po troszke ponad miesiacu mial tak zawalone zatoki ze oddychac w nocy nie mogl.Dostal wtedy antybiotyk katar troszke zelzal niestety w nocy nadal go przytykalo i stsowalismy u niego taki srodek ktory odblokowywuje nos przez miesiac.Zaczasl tez pprzez ten okres od wprowadzenia mleka pokaslywac.Suchy kaszel co jakis czas.Kaszel nasilal sie przy podawaniu wody zwyklej lub tlenowej ktora kazali mi go poic na sile (dziecko ma duzo pic aby oczyscic sie z toksyn).Od czerwca tez zaczal chodzic na body detox (zalecenie lekarza).Podejrzewam ze oprucz toksyn wyszly z niego wszystkie mineraly.Pil jeszcze aloes tez na odtoksycznienie i regeneracje jelit (teoria pani dr. wg ktorej byl leczony).Dostal tez pyrantelum na owsiki niestety po tym tak go wysypalo i dostal takiego kataru ze pani dr. po 3 dawkach kazala odstawic.Dzis zrobil mi bardzo niepachnaca kupke.To chyba bedzie cos od jelit albo ja zle te zupki komponuje a moze ten imbir.?W drugim poscie napisze jakie zupki dostaje zeby post nie byl przydlugi.
data: 2007.09.16
autor: Magda mama Kaspiana.
WITAM! OD NIEDAWNA ZACZĄŁEM STOSOWAĆ SIĘ DO ZASAD OPISANYCH W KSIĄŻKACH! MAM SPORĄ NADWAGE I CHCIAŁBYM WIEDZIEĆ CZY SĄ JAKIEŚ SZCZEGÓLNE ZALECENIA BY SCHUDNĄĆ?!MAM Z TYM DUŻY PROBLEM I PROSIŁBYM O JAKIEŚ PORADY!Z GÓRY DZIĘKUJE!!!
data: 2007.09.16
autor: KRIS
Magdo z Aachen!Buraki czerwone są wychładzające.Od czasu do czasu można ugotować barszcz na wołowinie z dużą ilością czosnku i cebuli-czytaj uważnie książki!A twój barszcz wlałabym sobie do kubka i przygotowała do niego ziemniaczki na duszonej cebulce z kminkiem i kajenem.Jeśli masz azs to musisz byc naprawdę uważna w jedzeniu!Jesteś bardzo krótko na PP,więc czytaj uważnie książki,smakuj,wyciągaj wnioski.Zyczę Ci powodzenia,gdyż jak rozsmakujesz się w tej kuchni,to nie zawrócisz już z tej drogi.Pa!
data: 2007.09.16
autor: Agusia z Opola
Dzien dobry .A u nas katasrtofa maly wysypany na amen i jeszcze go sypie.Juz nie wiem co mam robic aby mu pomoc.Dziewczyny juz tyle razy zaufalam roznym specjalistom i ich metoda (mowie o metodach niekonwencjonalnych)i bylo coraz gorzej a kazdy mowil ze musi byc pogorszenie aby potem bylo dobrze.Tylko ze to dobrze nigdy nie nadeszlo.Ale coraz gorzej robilo sie caly czas.Kaspian jest wysypany prawie caly.Dzis zaczelo sypac plecy i brzuch.Ma krosty nawet kolo genitali i pupie(tam wczesniej byl czysty)Narazie czysta jest tylko owlosiona glowka ale mysle ze juz niedlugo bo sie drapie.Napiszcie prosze co mam robic bo juz sil mi brakuje.Przepraszam ze znow przysmucam ale dzis tak jak pisala Joanna serce mi peka.
data: 2007.09.16
autor: Magda mama Kaspiana.
Ostróżko!!Papieros to energia ognia!!!Jest 'lepszy" niż np.kiszone ogórki - mniej zaszkodzi!!:)))
data: 2007.09.16
autor: dandelion
Dziekuje za odpowiedz Joannie MamAsik w zwiazku z tym nieszczesnym pęcherzem.Zastosuje sie scisle do zalecen,znalazłam przepis na wywar z pietruszki w archiwum(ale gapa ze mnie zamiast sama poszukać to musi mi ktoś podpowiadać).Pozdrawiam.
data: 2007.09.16
autor: Alicja
Droga Pani Aniu dziękuję za wszystkie słowa skierowane do mnie.Jeśli chodzi o przyjazd na konsultację to wiem że ona mi potrzebna i przyleciała bym do Pani na skrzydłach.I nie tylko /jak Pani to określiła przez telefon/ po diete na papiórku.Przyleciała bym bo to zaszczyt dla mnie poznac taką osobę jak Pani. Co mnie wstrzymuje? Oczywiście to nieprawda że brak czasu dla siebie, mnóstwo zajęc, kłopotów itd. Pani Aniu kochana ja się wstydzę przyjechac do Pani bo 4 lata temu znowu zaczęłam palic papierochy.Nie ma dla mnie usprawiedliwienia. Pomyślałam sobie że będę przestrzegac PP jeśc długo gotowaną owsiankę i może przybędzie mi tej serotoniny w mózgu tyle że będę miała odwagę ponownie zmierzyc się z tą babą palarką która siedzi we mnie.Po prostu straciłam szacunek dla samej siebie.No dosyc tego ale czy Pani przyjmuje osoby palące.Właśnie przyszło mi na mysl że mogła bym o to zapytac przez telefon podczas zapisywania się na konsultację i rozpoznaję to jako typowy odruch palacza który próbuje odwlec jakąś ważną decyzję.Teraz jest sobota może w przyszłym tygodniu się odważe i zadzwonię żeby się zapisac. Pozdrawiam Wszystkich tylko kobity za bardzo sobie na mnie teraz nie używajcie chociaż mi się należy.
data: 2007.09.15
autor: ostróżka - błe
Mam jeszcze jakiś desperacki pomysł żeby na zebraniu wyłuszczyć rodzicom kilka podstawowych spraw dlaczego ich dzieci chorują bez wdawania się w szczegóły, i spróbować wpłynąć jakoś na "technologa zywienia" który układa menu, ale to pewnie walka z wiatrakami i jakaś głupia moja naiwność że uda mi się coś zmienić. No ten kurczak z surówką popity sokiem to aż mi leży na żołądku...
data: 2007.09.15
autor: Ola
Firanko, a czy one w zamian za te zabronione jadło mają mu dawać coś innego? Ja mam to samo, tyle że moja Beata ma permanentny katar, który przechodzi jej trochę w weekend (na moim jedzeniu) - gęsty, sluzowaty, przez niego nie może już prawie oddychać, najgorzej w nocy jak śpi można jej całego kartofla włożyć do buzi tak szeroko trzyma otwartą buźkę. Trzeci migdał to już na pewno jest do wycięcia.. Jestem w kropce. W tym tygodniu były zdaje się zupy: pomidorowa, ogórkowa, barszcz, żurek, do obiadu surówki kapustne, mizerie na śmietanie, pierogi ruskie, na śniadanie herbata miętowa! kilka razy (nigdy bym nie wpadła nawet kiedyś żeby na śniadanie pić miętę) albo kawa z mlekiem, kompoty na obiad, masakra. Musiałabym dawać małej jedzenie i picie na cały dzień bo chodziłaby głodna i spragniona. Już widzę jak panie chętnie tych termosów pilnują... Ale chyba nie mam wyjścia, przynajmniej może zacznę od zupy i tak co tydzień będę dokładała termos z czymś innym, nie wiem. Mała lubi dzieci i przedszkole, żal byłoby ją stamtąd zabrać. Boże jakie kretyńskie te menu, jakbym popiła kurczaka czy jakiekolwiek inne mięcho sokiem to bym się zrzygała, na prawdę, i to nie dieta pani Ani mnie tego nauczyła. Najgorsze że nasze dzieci patrzą jak inne dzieci pożerają takie "pyszności" i moja mała już zjadła jakiegoś słodkiego rogala z jabłkiem i surówki pewnie też, chociaż nigdy tego nie lubiła nawet zanim przeszłyśmy na dietę. Tobie niedługo dojdzie maluszek, czy myślisz że będzie odporniejszy skoro jesz w ciąży PP ? Buźka
data: 2007.09.15
autor: Ola
Dzien dobry. Pisze po raz pierwszy, wiec chcialabym sie przedstawic. Jestem 32 letnia kobieta z AZS. Mam dwie przeurocze dziewczynki (2 i 6 lat). Od 7 lat mieszkam w Niemczech. Na pieciosmakowy sposob odzywiania trafiam ponad miesiac temu. Od trzech tyg. powoli eliminuje stare zwyczaje. I powiem Wam, ze juz sa efekty! Drapie sie o wiele mniej, no i moja skora wyglada o niebo lepiej.
Mam tez pierwsze sukcesy w przedszkolu: od tygodnia Matysia pije TLI z termosu (niestety wczesniej tylko woda, bo w przedszkolu dbaja o 'zdrowe' odzywianie), od poniedzialku bedzie zabierala ze soba zupe na obiad (a zapomnialam powiedziec, ze od 3 lat ma problemy z pecherzem). Slodycze wszystkie, platki i dzieciece kakao spakowalam do olbrzymiej torby i oddylam kolezance (z ostrzezeniem, ze niezdrowe, ale jak chce to prosze bardzo).
Jedyny problem to gaz. A raczej moj maz, ale ufam, ze i to szybko sie rozwiaze. Moze na poczatku kuchenka turystyczna na kartusze (ale jak mam gotowac obiad na 1 palniku? No nic poradze sobie)
Oj rozpisalam sie straszliwie, wiec juz koncze tylko jedno pytanie: wczoraj ugotowalam wielki gar barszczu, jakos mi sie kojarzylo,ze dobrze rozgrzewal mnie zima, a dopiero pozniej przeczytalam na forum, ze tylko wiosna mozna go pic. Czy mam go wylac?
Pozdrawiam serdecznie wszystkich i oczywiscie Panie Anne(wydaje mi sie jakbym Was juz troszecze znala)I bardzo, bardzo dziekuje za to foum, dzieki niemu utwierdzilam sie, ze to co robie jest sluszne i zawsze mi pomaga w zmaganiach.
data: 2007.09.15
autor: Magda z Aachen
Witam! Piszę do Was po raz pierwszy, choć przyglądam się forum już od jakiegoś czasu =) Wprowadzam PP do swojej diety od prawie roku i zdecydowanie lepiej się czuję. Mam jednak problem, z którym nie umiem sobie poradzić, a który dziś rano naprawdę mnie zmartwił. Mianowicie - puchnę. Często rano mam bardzo spuchnięte oczy i policzki, cała twarz wygląda okropnie. Generalnie mam pewnie skłonności do zatrzymywania wody, ale przypuszczam, że wynika to z błędów żywieniowych. Proszę bardzo o rady, jak pozbyć się lub chociaż zmniejszyć tę dolegliwość? Pozdrawiam i z góry dziękuję!
data: 2007.09.15
autor: Kasia Maja (Wawa/B-stok)
Mamo Kapiana, wierzę, że jesteś dzielna. Jak AZS sypie "trochę" na rączkach i nóżkach (i szyi i głowie, ...) to też jest ciężko, bo każda mama znosi widok podrapanego dziecka z jednakim bólem w sercu. Nie jes