Szczypty refleksji

Refleksje

Kochani, tutaj będę wrzucać moje spostrzeżenia, myśli, uwagi, refleksje, a czasem nawet jakiś przepis.

Alicja…

  JAKIE JEST PANI HOBBY?
 
To życie .
ŻYCIE
jest
moim hobby.
To smak
radości.
Ciężar
nieprzychylności.
Siła
czerpana
ze stawiania czoła.
Poszukiwanie sposobów.
Nasłuchiwanie sygnałów.
Odkrywanie możliwości .
Odkrywanie wrażliwości.
Odkrywanie mocy
co
pozwala
usłyszeć duszę
wejrzeć w duszę
rozpoznać
jej
najszlachetniejszy
zew.
 Zew
bratniej duszy.
 Pieśń istnienia.
                     Pieśń życia.                AS.

 


Odezwała się niespodziewanie, nie rozmawiałyśmy kupę czasu. Stara, dobra znajoma, była kursantka. Zorganizowała  kursy w Skowronkach na Helu i zimą w Wiśle, w 1999 roku. W rozmowie zaprosiła nas na wernisaż malarstwa Jej męża Staszka, zaś Ona będzie czytała swoje wiersze. No i przysłała mi całą garść smakowitych łakoci – wierszy cudownych, ciepłych, pogodnych – tworzonych z wielką lekkością, przez kobietę, której pasją jest Życie, a niezgłębioną tajemnicą Porządek. Sama przyjemność, uczta dla ciała i ducha :) Gorąco polecam! Wybrałam dwa…
I n t y m n o ś ć
 
 Przez łuskę
zielonego
kardamonu
wlewam
poranny
napój
do
cienkiej
porcelany
W jednej
chwili
rzeczywistość
przemienia się
pięciokrotnie
Wyspane słońce
leniwie
wynurza się
z zieleni
wiosennej, pachnącej , cynamonowej
Jesteśmy
sam na sam
z własną duszą
własną świadomością
własnym

                        p r z e b u d z e n i e m .               
AS.
                                     
 
   

                                     



Forumowa dyskusja

 

Kochani, odniosę się do ostatniej dyskusji. Wolność, tak! Pomyśl jednak, czy nie szkodzisz drugiemu!

Porządek, na którym opiera się kuchnia PP i jej zasady, można porównać do zasad ruchu drogowego. Możesz iść środkiem ruchliwej drogi, bo taki masz kaprys. Wiesz, że możesz zginąć, ale masz to w nosie, jesteś przecież wolny! Zapomniałeś jednak, że masz rodziców, żonę, dzieci, że może przez ciebie zginąć wiele ludzi. Właśnie dla ochrony i bezpieczeństwa ludzi stworzono Kodeks Drogowy. Jednakże i tak znajdują się wariaci, którzy go nie przestrzegają, a jakie są tego konsekwencje, wiemy wszyscy.

Podobnie jest w życiu z naszym odżywianiem.. Możemy jeść to, na co mamy ochotę. Nie ważne co, kiedy, ile -  jesteśmy wolni! Takie zachowanie stwarza zagrożenie dla naszej kondycji i zdrowia. Nie żyjemy na wyspie bezludnej, więc i nasza niedyspozycja odniesie się do naszego otoczenia, środowiska, rodziny (relacje emocjonalne, opieka, oczekiwania i żądania).

Możemy też być rozsądni zachowując umiar i budząc w sobie chęć poznania i zrozumienia najważniejszej dla człowieka dziedziny nauki, którą jest żywienie.

Dla osób głoszących hasła – nie dajmy się zwariować pepowej dyscyplinie, jestem wolna – radzę, aby przeprowadziły ankietę wśród matek chorych dzieci z pytaniem, co jadły przed ciążą, w trakcie ciąży i po urodzeniu, gdy karmiły dziecko piersią. Otrzymają bardzo jasny obraz przyczyn nasilających się chorób u dzieci. Podobnie będzie, gdy pytanie to zadamy chorym w szpitalu czy przychodni.

A więc Wolność i choroby spadające z nieba, ciągłe zagrożenie i niepewność, i cierpienie? Czy może rozsądek, refleksja, świadomość i mądre kierowanie swymi wyborami dla ochrony tegoż zdrowia, naszego spokoju, łagodzenia obyczajów i Wolność będąca tego konsekwencją?

Proszę, decydujmy, jesteśmy przecież wolni :)

 

Moje pokursowe myśli

 

Kurs  z  9-10 kwietnia 2016 dla początkujących, naładował mnie dodatkową sporą porcją optymizmu i pewności. Kochani – mimo progów i barier – róbmy swoje :)

Pojawiły się u mnie osoby młode, z przekonaniem, że trzeba coś przedsięwziąć, mając na uwadze siebie i rodzinę! Chciały się utwierdzić w swym postanowieniu i umieścić je na odpowiednim miejscu w hierarchii swych priorytetów życiowych. Są na początku pepowej drogi, ale ich otwartość na Nowe będzie im sprzyjać i dyscyplinować. Były też panie z dużym stażem :) No cóż, nie pozostaje mi nic innego jak trwać! Ku chwale Ojczyzny oczywiście, hej!

Tradycyjnie, umieściłam też kilka zdjęć.

IMG_6212

 Powyżej grupa w komplecie

IMG_6224

Tym razem ja słucham uważnie

IMG_6248

Młode mamy

IMG_6274

Zakończenie, ostatnie słowa, dyplomy…

 

Któż, jeśli nie Ty?

 

Któż, jeśli nie Ty, jesteś twórcą swojego życia. Uczymy się robić to świadomie, aktywując siłę woli i ją doskonaląc. Stajemy się wówczas duchowymi wojownikami.

Każdy człowiek ma siłę woli, lecz nie każdy używa jej świadomie. Życie takiej osoby, sterowane jest wówczas przez podświadomość (strach i cierpienie) lub przez osoby i siły z otoczenia i jest polem rozgrywek tych sił.

Warunki w jakich żyjemy są nasze, myśmy je wybrali. Uczmy się i doskonalmy swoją świadomość i kierujmy myśli zawsze ku światłu i przyszłości. Pozwólmy sobie, tak kształtować swoje życie, aby cuda zdarzały się na co dzień. Aby koncentracja na swej sile woli była kluczem do naszego sukcesu i szczęśliwego życia.

Paradoks chwili – im większa potrzeba przemiany, więcej w nas światła, doskonałości -  tym dotykamy ciemniejszych głębin, doznajemy większego oporu. Cokolwiek będzie się działo, nie ulegajmy cieniom i mrokom.  Dbajmy o równowagę j harmonię swojego wnętrza, ponieważ to my podnosimy lub obniżamy energię otoczenia. Uszlachetniajmy swą teraźniejszość myślami, uczuciami, sercem. Uczmy się być coraz silniejszymi.

Potrzeba chwili – dociera do nas energia, która leczy lub daje chorobę. Zależy to od naszego przebudzenia i uwolnienia z wzorców niedoskonałości. Pracując świadomie ze swoją siłą woli, ze swoją energią, doskonaląc się i łącząc z magnetyzmem ziemi i miłością, tworzymy sami z siebie, we właściwym czasie i właściwym miejscu, miejsca szczęśliwe dla siebie. Liczy się bowiem chwila obecna, żyjemy tu i teraz.

Cokolwiek czynisz, czyń z potrzeby serca i kieruj się miłością, wspomaga Cię wówczas potężny prąd energii.

Pozdrawiam Kochani Świątecznie! Bawcie się przepełnieni Miłością i otoczeni Światłem, hej!

 

Terminy kursów kwietniowych

9-10 kwiecień 2016

dla początkujących i dla tych, którzy chcą więcej wiedzieć o gotowaniu, równoważeniu, dosmakowywaniu potraw według PP

16-17 kwiecień 2016

dla zaawansowanych – m.in rozpoznawanie i uwalnianie z wzorców emocjonalnych

Warunkiem uczestnictwa w obu tych kursach, jest znajomość moich książek.

Kursy odbywają się jak zwykle w Poznaniu  – Św.Marcin 29/6, Centrum Anna.

Zapisy i wszelkie dodatkowe informacje pod telefonem 618553294 (pn-pt, 10-17), lub poprzez formularz kontaktowy na stronie.

 Serdecznie zapraszam!

Wspomnienia kursowe

Nasze kursowe spotkania, po latach mojej nieobecności, to szczególne chwile. Nieprzewidywalne, pełne emocji, wzruszeń. Wiem, że nie tylko dla mnie. Widzę jak dziewczyny przeżywają te spotkania -  te starsze i młodziutkie, wielokrotne bywalczynie, jak i te, które przyjechały pierwszy raz. Na pytanie – po co przyjechały, mówią: zobaczyć, dotknąć, posmakować, odświeżyć, upewnić się, słuchać i chłonąć Nowe. Kochane dziewczyny! Chłopaków – na razie – jak na lekarstwo. Irek i Mateusz to chlubne wyjątki :)

No i ja – zakręcona jak śrubka – odnajdująca w sobie moc i wiarę, aby nieść kaganek PPowej oświaty – mimo osobistych turbulencji – jednak trwam! A o warsztatach myślę!

Poniżej parę pokursowych zdjęć

aa2 IMG_5860

Kurs dla zaawansowanych, 12-13 marca 2016.

DSC_5220

Kurs dla zaawansowanych, 13-14 lutego 2016

aa1

Kurs dla początkujących, 20-21 lutego 2016.

Informacja dotycząca najbliższego kursu

 

Z przyczyn losowych zwolniły się dwa miejsca na kurs 13-14 lutego (z noclegiem). Jeżeli będą komuś sprzyjać okoliczności i chęci, niech dzwoni (618553294), zapraszam :)

Jeszcze słów parę…

 

Przypominam, proszę uważajcie z kończeniem na smaku słodkim! Jest dojo, tak łatwo przewalić z tym smakiem. Po paru dniach, potrawy ponownie kończymy na smaku ostrym i kontrolujemy nasz apetyt. No i pilnujemy krążenia, czyli ruch i jeszcze raz ruch. Podobnie z kilerką – teraz w czasie dojo – stosujemy ją jedynie  w sytuacjach koniecznych, tj. brak apetytu, suchy kaszel przedłużający się. Czyli śledziona zimna i słaba. Wówczas możemy wypijać ją przez 2,3 dni, a potem już tylko pilnować właściwych posiłków.

Teraz, gdy przetacza się przez ludzi lawina schorzeń, dolegliwości, widać jak na dłoni, że większość z nich pojawiła się naprawdę z błahych powodów. Oczywiście prym wiedzie zimno, któremu dajemy codzienne przyzwolenie na niszczenie siebie i swych dzieci. Tę własną głupotę i brak rozsądku nazywamy hartowaniem i dyscyplinowaniem rodziny i siebie. Tak, można, ale mądrze!

A co jeść właśnie teraz? Ten tłusty czwartek w czasie dojo to oczywiście lekka przesada, jakaś ironia losu? Mimo wszystko, jestem pewna, że przy odrobinie rozsądku damy radę onemu pączusiowi, hej! :)

Po za tym, za wszelką cenę pamiętamy, aby nie dowalać już sobie głupotami. Posiłki wszystkie gotowane, cytryny ciut więcej, przypraw tyle, aby było strawne. Pilnujemy ciepła, a dla ruchu kupujemy wreszcie drabinki!

 

 

Ach ten styczeń!

 

Styczeń poturlał nas dokładnie, poobijał. Dlaczego, czy aż tak narozrabialiśmy? Poniekąd… Wiele czynników nawarstwiło się i spiętrzyło właśnie teraz, tą zimową, ciemną porą. A wszystko walnęło w bardzo już zmęczoną – o tej porze roku – wątrobę/drzewo.

W tym jej mozole – odpowiada za krążenie, przemianę materii, oczyszczanie/odtruwanie, tkankę łączną, przykurcze mięśniowe, jakość tkanki nerwowej i sprawność jej procesów (w tym praca mózgu) – powinny wątrobę dzielnie wspierać i osierdzie (krążenie/seks), i śledziona (dająca substancję, dobre zakorzenienie) oraz nerki (nawilżając ją właściwie/krew). Niestety, osierdzie zaniedbane, bo latem raczej się schładzaliśmy, a ruszać nam się nie chce, zaś śledziona ma bardzo trudny czas poświąteczny i nie tylko… O nerkach najczęściej w ogóle zapominamy, a tak proszą o troskę.

Możemy więc odczuwać w styczniu całkiem nowe dolegliwości, ale mogą się też nasilać bóle artretyczne, a bardzo często nierozpoznana, niewinna zadyma krążeniowa kończy się szpitalem, koronarografią, niby zawałem – a to tylko/aż – płuca niewydolne i problem krążeniowy.

Najbardziej niewinne, ale dokuczliwe to: brak apetytu, mdłości a nawet wymioty, nie smakuje kawa! wzdęcia, zaparcia, ociężałość, nogi jak z ołowiu (trudności w chodzeniu po schodach), opuchlizna, senność, otępienie. Mogą pojawić się bóle gardła, problemy płucne, słaby/płytki oddech, bóle w klatce piersiowej, duszność, kaszel, astma, zaostrzenie łuszczycy, AZS.

Ten kociokwik energetyczny nawarstwia się i spiętrza już czas jakiś, mamiąc nas powrotami dobrego samopoczucia, by ostatecznie ubezwłasnowolnić bólem i niemocą. I to po niewinnym małym co nieco np. kolejne przemarznięcie, kolejne ciacho, ryba, na którą mieliśmy wielką ochotę, zimówkę zrobię jutro…  Ostatecznie osłabienie narządów, śluz i zimno blokują krążenie energii, która od tego momentu idzie tylko w górę, zapominając o dotarciu do stóp, No i pojawiają się sensacje, np. u dzieci bardzo wysoka gorączka, u starych beznadziejna niemoc, gorycz. Jak sobie pomóc?

Śledziona – łaknienie słodyczy potęguje zaśluzowanie, brak apetytu potęguje suchość (nie ma esencji) – włączamy więc kilerkę, 2-3 razy dziennie po 3/4 szklanki. Pijemy między 11-13 przed posiłkiem i między 17-18, ewentualnie rano po śniadaniu, parę łyków. Tak czynimy przez parę dni, obserwując bacznie, jak zmieniają się nasze odczucia smakowe. Kilerka ma być słuszna, czyli tęga, o dyscyplinie w żywieniu nie wspomnę! Przypominam, że śledziona nie lubi też: przemęczenia, stania, stresu, myślenia, nauki/czytania, komputera. Jest bardzo, bardzo kapryśna. Zupy, duszeniny kończymy na słodkim, po uprzednim właściwym dosmakowaniu. Gdy sytuacja się stabilizuje, wracamy do kończenia na ostrym.

Gdy wątroba trzeszczy – skurcze łydek i ZNN (zespół niespokojnych nóg), spastyka (sztywność ciała), zły sen, zimne stopy, nadwrażliwość emocjonalna, nasilone objawy autyzmu, parkinsonizmu i depresji połączonej z agresją i atakami paniki – dbamy o śledzionę (patrz wyżej), i po stokroć pilnujemy ciepła. Wielką sprawą jest znajomość i chęć stosowania akupresury, która jest absolutną pomocą w likwidowaniu bolesnych napięć. Uciskamy punkty na meridianie osierdzia – na przedramieniu 4, 5, 6 oraz punkt 8 na dłoni i punkt 9 na opuszce palca środkowego – pomagają w odblokowaniu krążenia i rozluźniają. Również silne wymachy rąk lub ćwiczenia przy drabince uaktywniają ruch energii w meridianach elementu ognia, płuc i jelita grubego właśnie na ramionach i barkach;. Zaś przy ZNN i wszelkich skurczach oraz spastyce bardzo pomocne jest uciskanie (do skutku) punktu 3 na meridianie wątroby. Obowiązuje absolutny zakaz kwaśnego, surowego i zimnego, zaś bardzo pomaga miód, dając ciału rozluźnienie!! Przypominam, że wątrobie bardzo szkodzi stres i duży wysiłek fizyczny. Konieczne jest, aby po takim wysiłku przyjąć pozycję horyzontalną, by krew spłynęła z mięśni do wątroby. Zapominają o tym sportowcy, ale my również wzbraniamy się przed regularnym odpoczynkiem.

Na dogrzanie nerek tylko zimówka i na wszelki spokój też. O dyscyplinie nie będę już przypominać :) Matki, żony i kochanki, dbajcie o te swoje nerki, warto! Krępująca dolegliwość – nietrzymanie moczu – zniknie, gdy dogrzejecie i dowartościujecie energetycznie nerki. Czyli to, co wyżej i zimówka.

A co jemy? To co należy, co możemy, na co mamy ochotę, tylko częściej myślimy :)

 

 

Więcej o kursach

Kochani, ponieważ pojawia się z Waszej strony sporo pytań, odpowiadam zbiorczo :) Kursy są zawsze dwudniowe, sobota-niedziela, ale jak ktoś jest z daleka, może przyjechać już w piątek.  O noclegu niżej.

Kursy dla początkujących polegają na dokładnym omówieniu kwestii równoważnia, energetyzowania i dosmakowywania potraw.  Możemy to zrobić na podstawie ulubionych przepisów albo potraw, z którymi macie problemy. Możemy też porozmawiać na tematy, które Was interesują. Oprócz tego omawiamy oczywiście podstawowe kwestie związane z zasadą Pięciu Przemian i jin-jang. Po takim kursie dziewczyny (i panowie oczywiście) wyjeżdżają  - z ugruntowaną wiedzą, upewnione, uwolnione od strachu.

Zaś na kursach dla zaawansowanych wyjaśniam genezę i czynniki budujące emocje każdego z nas. Następnie pomagam zrozumieć wzorce pokoleniowe, uwalnianie i samoistną transformację. Procesom transformacji nie ma końca. Każdego dnia jesteśmy lepsi, doskonalsi, spokojniejsi, bardziej ufni. Polecam wszystkim, którzy są na etapie zniewolenia, niezrozumienia i bezsilności wobec emocji, które się przewalają w nich i obok nich, a – jak dobrze wiecie – jest to cholernie bolesne.

Wszystko, cokolwiek omawiam dotyka PP, Porządku na Ziemi, w Człowieku i Kosmosie i jest spójne dla wszystkich religii świata.

Kursy odbywają się w małych grupach, więc na każdym rodzą się nowe przyjaźnie, dziewczyny wymieniają się doświadczeniami…

Przyznam, że mam w głowie warsztaty, a jakże :) ale szukam inwestora… Nie zapominajcie o naszym zjeździe w Szelejewie w ostatni weekend czerwca.

Poza tym, na kursach dobrze karmię:)) Jedzonko przygotowuję wcześniej z moimi panami. Proponuję też noclegi na miejscu, ale warunki bardzo kameralne. Chętni jednak są zawsze. Zapraszam :))