Forum


WYSZUKIWARKA
słów w tekście:
autora wypowiedzi:
według daty (rrrr lub rrrr.mm lub rrrr.mm.dd):

Archiwum
NIE UDZIELAM INDYWIDUALNYCH PORAD NA FORUM.
Zanim zadasz pytanie, sprawdź, czy nie ma odpowiedzi w moich książkach lub w archiwum forum!

BIEŻĄCY TEMAT
2017.08.23    Hm...Lato???
Przecież lato już było! No fakt...To przez ten zakręt straciłam rachubę czasu. Ech, życie... Ale, lodów nie jadłam, wody nie piłam, owoców nie spotkałam:) Mniemam, że Wy również trzymacie się, mimo tych pogodowych zawieruch. A lato w tym roku dało nam całą gamę przeżyć! hej!

Napisz i wyślij swoją opinię:

Autor:

Aby wysłać opinię, musisz przepisać kod z obrazka:
Kod (wyświetl inny kod)
“Indianom obca jest idea izolowania, oddzielania i klasyfikowania. Postrzegają wszystkie rzeczy we wszechświecie jako powiązane i wzajemnie od siebie zależne. Realny świat, świat zmysłów, naukowy, fizyczny świat, w którym żyjemy, nie jest ani lepszy ani gorszy od świata duchowego, świata paranormalnych doświadczeń, marzeń, świata przed narodzinami i po śmierci. Oba światy są powiązane ze sobą i są równie ważne. Wyznacznikiem stosunku Indian do życia jest DOŚWIADCZANIE a nie interpretowanie ludzkiego istnienia.”

AniuMajko, zanim zareagujesz, przemyśl. Twój mąż, prawdopodobnie, doświadcza objawów zimna połączonego z wilgocią.
Wiem, że rozpatrując potówki można wyjść z założenia, że to objaw nadmiaru gorąca w organizmie, (sama tak myślałam) ale właśnie właściwe badanie może tej sprawie nadać zupełnie inne światło :-).

Przez lata mozolnie zbieranych doświadczeń, odrabiania lekcji, ruuumakowaaania...jedną stałą rzeczą było gotowanie.
Lata praktyki sprawiły, że przestałam używać książek, nauczyłam się energii poszczególnych produktów i pełna podziwu nad artyzmem własnym, sama komponowałam nasze potrawy...i wszystko wydawało się super…
W całym wirze życia, poddałam się monotonii, dyscyplinie jak w chorobie i ograniczeniom połączonymi z błędami w sztuce...
Od zeszłego roku, zaczęłam odczuwać wzmożony apetyt. Zaczęłam jeść więcej. Mięso przestało smakować, kawa jakby też ale ciągnęło mnie do niej bardzo. Nadawała, jakby dniowi swoisty rytm więc chlaaaałam kubkami choć tylko trzy razy dziennie ;-).
Nie wiedząc czego mi brakuje zaczęłam jeść więcej warzyw. Czułam, że potrzebuję słodyczy. Ale nie cukierków czy ciast i tego właśnie nie potrafiłam zrozumieć.
Zaczęłam chudnąć...A tłuszczyku już i tak było na mnie zero ;-).
Zaczęłam gotować więcej zup i dodawać zwiększoną liczbę warzyw, jeść je częściej, więcej, dodatkowo tracąc czas na ich poszukiwanie i najważniejsze, Moc na narzekanie na ich brak ;-). Ponieważ sezon służył, zaczęłam gotować częściej duszeniny warzywne bez mięsa oczywiście a odsuwać od siebie fakt, że czuję miłość do wszelkich klusek i kluseczek.
No bo gdzie; kluchy, makaron, mąka??
Któregoś dnia, siedząc w zamyśleniu nad obiadem i rozmyślając nad potówkami na stopach i dłoniach, tudzież jakby uczuleniu na reszcie ciała, czyli wszystkim tym, z czym przyszło mi się od półtorej miesiąca mierzyć, zadając sobie pytanie; co mam zjeść? Przed oczami stanął mi kurczak a raczej jego udziec pieczony :-).
Powiedziałam Grześkowi, że trzeba kupić kurczaka.
A on na to, że nasz zaprzyjaźniony, muzułmański pan od mięsa zwrócił mu ostatnio uwagę na to, że od bardzo dawna kupujemy tylko wołowinę i baraninę u niego...a to bardzo niedobrze. Nie powinno się tych dwóch mięs tak łączyć I, że powinniśmy od czasu do czasu zjeść kurczaka, nie obawiając się tych, które dostaniemy u niego, bo ma dobre.
Tak więc kurczak został zamówiony.
Po odebraniu i dostarczeniu go do mnie..okazało się, że nie ma skórki i kosteczek :-)...Wiktoria załamana, szybko się jednak otrząsnęła, samym faktem kury w domu, uradowana i już następnego dnia pożerała swoją porcję wraz z ziemniakami i marchewką z groszkiem, zapijając później imbirówką.
Katarek i zaropiałe oczka, owszem na drugi dzień były ale w wątrobie coś się jakby poruszyło, odblokowało, ukoiło..czyżbym przez te kilka lat dostarczała wątrobie za mało smaku kwaśnego?? No nie wiem...
Moje przemyślenie nie oznacza wcale, że kurczak powinien być zjadany często czy regularnie..co to to nie ;-) ale..
Zwróciłam też uwagę na strączki. Zrobiłam w dniu bezmięsnym danie z Indii, z soczewicą i warzywami..
Poczułam się, poraz pierwszy od wielu miesięcy, nasycona...byłam blisko ;-)...choć wciąż daleko ;-).
Po samoistnym rozpoznaniu ognia w wątrobie i nerkach :-D...pomimo, że objawy typu agresja, gniew,wybuchowość raczej były mi dalekie...za to te świadczące o zimnie, czyli niezdecydowanie, drażliwość, nadmierna pobłażliwość jakoś bliskie bardzo. Zimno w nerkach również...może nie cechują mnie; myśli samobójcze, fobie, sarkazm i podejrzliwość tak na sposób widoczny ale towarzyszył mi od dłuższego czasu zamysł nad tymi właśnie uczuciami.
Oczywiście, uznawszy, że mięsa już nie dla mnie, oddawszy się lekturze i książkom pani Ani, tudzież ku większej uciesze bogów, popijając herbatkę z pietruszki (na szczęście tylko raz)...zaczęłam dochodzić do sprzecznych wniosków. Nadmiarem karotenów w zupie i niezrównoważonym jin w postaci nadmiaru warzyw fundnęłam sobie blokadę w wątrobie.
Nic bolącego. Po prostu powiększony brzuch i uczucie zatrzymania ruchu w środku ale ta słodycz warzywna była taaaka kusząca...choć tylko przez 3 pierwsze dni. Później już na myśl o leczo słabo mi jak wcześniej na myśl o mięsie… Dobrze, że to wyziębienie powoduje niezdecydowanie bo pewnie wkurzona, przeszłabym na bretarianizm :-D.
A tak...zadzwoniłam sobie do pani Ani...nasłuchałam jaka to ze mnie małpa zielona i mogę działać :-)
Okazuje się, że moja samowola w gotowaniu i ta monotonia jak podczas choroby sprawiły, że zagubiłam proporcje pomiędzy ilością tłuszczy, węglowodanów, białek. W zabieganiu i szybkim upływie czasu (tak to jest jak się człowiek jeszcze ogarnia w materialnej rzeczywistości), sama pozbawiłam siebie i rodzinę kurczaków, które przecież raz na kilka tygodni nie szkodzą, wieprzowiny, która wręcz może być lekarstwem, mądrze przygotowywanych i podawanych przyjemności ;-), przez towarzyszące mi ostatnio uczucie głodu, przejadając się i przemarzając (o to w Irlandii nie trudno), pracowałam sobie wytrwale na zimno w wątrobie.
Poważny błąd tkwił również w tym, że łączyłam tę baraninę z wołowiną. Nie w jednej potrawie oczywiście ale po prostu. Mając dostęp do baraniny powinnam używać tejże głównie, darując sobie woła. Dodatkowy nadmiar jarzyn w zupie i mięsie spowodował wyziębienie w jelitach, stąd bulgotki .a mnie zwyczajnie brakowało węglowodanów, czyli cukrów. Stąd ta tęsknota za słodyczą, za kluseczkami i makaronem, stąd chudnięcie i pojawiająca się ospałość.
Rozważałam pani Aniu zmieniające się ostatnio ciśnienie ale dzięki tym kilku latom tak dużej dyscypliny PP, nie tylko w gotowaniu ale również w obserwacji siebie i świata według pani wytycznych, pewne bariery fizyczności zostały przeze mnie przekroczone...mało która wyspa dostarcza takiego pola do treningu jak Irlandia i nie chodzi tu tylko o warunki pogodowe ;-).
Dlaczego o tym tak wiele piszę?
Ponieważ tego, jakby reżimu nie narzuciłam sobie sztucznie ale raczej wypracowałam z biegiem lat, dzisiaj kiedy czuję się bogatsza ale też prawdziwie wolna, bardziej twórcza a moje życie, dzięki nowym doświadczeniom znów nabrało większego znaczenia rozumiem, że życia nie można opierać na wiedzy. Jest ono ciągłym, żywym procesem uczenia się. Angielskie słowo “disciple”, od którego pochodzi słowo “dyscyplina” oznacza “uczeń”. Tutaj zatem upatruję moje zamiłowanie do ustalonego porządku. I w tym miejscu zachęcam wszystkich do wspólnych spotkań, zjazdów a przede wszystkim kursów, które będą się teraz odbywały w nieco innej energii.
Słyszałam kilkukrotnie o lęku towarzyszącym myślom o kursie, chciałabym pomóc Wam lęk ten przezwyciężyć a już na pewno zachęcić do stawienia mu czoła..

“W układzie emocjonalnym człowieka można wyróżnić dwa podstawowe elementy: lęk i miłość. Miłość jest atrybutem duszy, zaś lęk atrybutem osobowości. Iluzje, którym ulega osobowość, są wytwarzane i podtrzymywane przez uczucia towarzyszące lękowi, takie jak gniew, wściekłość, mściwość, nienawiść, zazdrość, zawiść, samotność, niechęć, smutek, rozpacz, boleść, żal, chciwość, żądza, arogancja, poczucie niższości czy poczucie wyższości.”
“Gdy osobowość żyje w nieświadomości, wszystkie emocje wiążące się z lękiem prowadzą do negatywnych zachowań, tworzących negatywną karmę dla duszy”.
Kiedy w zaufaniu oddajemy się poczuciu Jedności ze Wszystkim z naszego życia znika ból i rozczarowanie i takie właśnie zjawisko miało miejsce 4 sierpnia 2017-go roku.

III Zjazd PePowców zorganizowany przez Monikę Buczyłowską - mamę Jagódki i Ali, niczym efemeryczny tort jednego z polskich mistrzów cukiernictwa jawił się pod symbolem Ważki, śpiewem Skowronków, Siły i Mocy afrykańskich bębnów dundun, przy Miłości wyrażonej rytmem djembe.

Ważka,
Ich piękno interpretowane było, jako coś złudnego, za pomocą czego kusiły one niewinne dusze. Symbol ważki oznacza między innymi zmianę w kierunku samorealizacji , odnowę, pozytywną siłę, energię życiową, spoglądanie głębiej w swoje życie i zrozumienie głębszego sensu życia, koncentrację na życiu w teraźniejszości, dobrobyt, powodzenie, spokój oraz harmonię. W Ameryce Indianie Hopi uważali, że mnogość barw i blask ważek symbolizują iluzję, jak również ciągłą zmianę.

Kiedy stanęłam z walizką na dworcu głównym w Poznaniu, przystanęłam na chwilę w słonecznym miejscu. Z zamyślenia nad czekającym wydarzeniem wyrwał mnie dźwięk wiadomości sms. Napisała Alinka, której nigdy wcześniej, poza facebookiem, nie spotkałam osobiście, a która gotując poczuła nagle że musi do mnie napisać i pomóc mi skontaktować mnie z pierwszymi zameldowanymi w ośrodku dziewczynami. W ośrodku nie było praktycznie zasięgu. Moje wiadomości dotarły do dziewczyn 2 godziny po tym jak już zostałam wytulona i napojona ;-). Brak naszej herbatki w podróżach samolotem plus klimatyzacja stanowią dla mnie największy kłopot, którego dostarcza mi póżniej przesuszona śledzionka ;-). Alinka jako jedyna miała kontakt i ze mną i z dziewczynami. Kiedy zaczęły przybywać kolejne osoby mogłam obserwować jak Kazia i Monika Kowalska pojąc i karmiąc przybyłych, nie tylko jedzeniem ;-), wśród własnoręcznych prac artystycznych, przy melodii rozmów o życiu, stworzyły w swoim pokoju swoiste Królestwo Niebieskie :-), ukazując, dosłownie, każdej przybyłej osobie, że niczym w Rajskim Ogrodzie, dostanie dokładnie to czego jej w danym momencie potrzeba.
Na Zjeździe każda z osób była inna, sobie prawdziwa, radosna, zagubiona, poszukująca, odnajdująca, obserwująca, zafascynowana, czegoś pragnąca lub..rozczarowana. Dało się słyszeć głosy “starych” bywalców, że tym razem energia jest inna, wyczuwalna ale inaczej. Od naszego zamknięcia Centrum energia uległa rozproszeniu...taka jest kolej rzeczy i stąd, prawdopodobnie, inna wyczuwalność energii. Niemniej jednak sam fakt spotkania nowych osób, które tak otwarcie i lekko mówiły jakby jednym językiem był zdumiewający. Nigdy jeszcze nie miałam okazji usłyszeć i zobaczyć tylu tak ciekawych ludzi w jednym miejscu. Nigdy wcześniej nie byłam świadkiem tylu wydarzających się cudów naraz, tylu zasłyszanych przepięknych historii z ruchomymi ciasteczkami Strączka w tle ;-))))
Nasz sobotni dzień, wieczór i gra na bębnach, śpiew Skowronków, spacery nad rzekę, ten zachwyt ciepłem, przyrodą, byciem, dłuuuugie śniadania..
Spotkanie tych, których znam i tych na których spotkanie od tylu lat czekałam, pokój dzielony z Moniką i Edytką, chleb, deseczka ręcznie cięta, książka...ba fasolka i cukinia (dobrze, że nie wspomniałam nikomu, że pyry tutaj też nie takie) :-)))), luksusy cielęce specjalnie dla mnie upieczone z Edytką nocą w łózku pożerane i kawka z rąk pani Ani w trosce, że w drogę powrotną wyruszę bez, Agnieszka z Tomkiem w drodze na lotnisko..to napisana dla mnie przez życie baśń. I świadectwo kucharzy na to, że na etapie ewolucji dusza każdego człowieka dąży do miłości a Wszechświat zawsze zaspokaja nasze potrzeby…czy w takich Okolicznościach można czegoś się bać? :-)
Wisienką na torcie była jak zwykle moja podróż powrotna.
Ponieważ do samolotu zabrałam resztkę kotleciorków od Agi, będąc głodną, zapytałam współtowarzyszy, czy nie będzie im przeszkadzał zapach moich kanapeczek. Rozbudziło to wspomnienia dawniej jedzonych w pociągach jajek i pomidorów :-)..i tak od słowa o kotletach, poprzez kulinaria dzisiejsze rozmowa zeszła na tematy, zgoła osobiste. Na relacje z rodzicami, partnerami, dziećmi. Pan po prawej zamilkł a dziewczyna z lewej zamknęła oczy i usłyszałam: proszę do mnie mówić. Jako żem Pierdoła i Skrzat ;-) no nie mogłam odmówić :-)). Kiedy skończyłam, dziewczyna otworzyła oczy i powiedziała; mam przyjaciółkę, w tym co mówicie jest podobieństwo. I powiedziała nagle; ona gotuje według Pięciu Przemian :-)). No właśnie z takiego zjazdu wracam :-))). Nastąpiła jej kolej na opowieść i kolorując wszystko zdjęciami naprowadzała mnie jak z niczego zrobić prawdziwe arcydzieła służące nam na co-dzień :-).
Kiedy, po zatrzymaniu się samolotu wstałyśmy z siedzeń,większość ludzi była zwrócona, (z tymi z przodu włącznie), przodem do nas...a że nikt z białymi kubraczkami na nas przy wyjściu nie czekał mniemam, że nasz wykład się wszystkim podobał :-))))
Dziękuję Wszystkim, z którymi mogłam być, na których mogłam patrzeć i których mogłam słuchać, przytulać, poznawać, całować :-* :-* :-*

Szczególnie chciałabym podziękować Monice Buczyłowskiej za wsparcie dla pani Ani, za ten ogromny trud jakim jest przygotowywanie dla nas kursów i zjazdów. Za te wszystkie cuda, w których mogę/możemy dzięki Niej uczestniczyć, dla Moniki, której autentyczna moc jest energią, którą kształtują intencje duszy, która przeistacza się w Światło któremu nadają kształt miłość, współczucie i mądrość. Dziękuję :-*
Jak również Ani (Owsianka, weź Ty no powiedz mi swoje nazwisko, co? :-))) za wsparcie, którego udziela Monice, za przygotowanie artystycznej strony Zjazdu, za tę czarodziejskość letnio - jesienną którą ma w sobie. Dziękuje :-*
I pani Ani, która lśniła pięknem i spokojem i Magdzie Lannier (Ciesielskiej) za odwagę, prawdę i za urzeczywistniający się cud. Dziękuję :-*
A dziękując uchylam rąbka tajemnicy do przyszłych zdarzeń, na tajemnicę tę natchną mnie kolejny Moniki sen ;-).

“Kluczowym elementem wyjątkowej transformacji, jaką przechodzi obecnie nasz gatunek - transformacji od człowieka o pięciu zmysłach, który ewoluuje dzięki fizycznemu przetrwaniu, do człowieka o wielu zmysłach, który ewoluuje dzięki duchowemu rozwojowi - jest nowy sposób pojmowania mocy. Dotychczasowe rozumienie mocy oznaczało zdolność do manipulowania innymi i kontrolowania ich. Nowe rozumienie mocy oznacza zaś budowanie harmonii między osobowością a duszą. Percepcja wielozmysłowa już teraz rodzi się w nas - czy tego chcemy czy nie. Nasz nowy potencjał tkwi więc w budowaniu autentycznej mocy. Każdy z nas musi kreować ją samodzielnie. Ci, którzy nie podejmą się tego zadania, będą nadal nieświadomie manipulować innymi i kontrolować ich, generując w ten sposób destrukcyjne następstwa swoich działań.
Wkraczamy na zupełnie nowe terytorium, na którym wszystkie nasze dotychczasowe mapy przestają obowiązywać. Nasza ewolucja kieruje się na nowe, niezbadane tory. Naszą nową Gwiazdą Polarną staje się dusza i jej intencje - harmonia, współpraca, współdzielenie i szacunek do Życia. Naszymi narzędziami stają się zaś: świadomość, odpowiedzialny wybór i intuicja. Nasza ewolucja stawia przed nami nowe wymagania: zaangażowanie (w duchowy rozwój), odwagę (do świadomego życia), współczucie (dla siebie i innych) oraz świadomość, która pozwoli naszym słowom i czynom wspierać nasz duchowy rozwój oraz rozwój innych ludzi. Transformacja świadomości człowieka nigdy wcześniej nie miała miejsca. Treść tej świadomości ulega jednak zmianie. Jest to element naszej historii - która niczym potężna rzeka wchodzi w gwałtowny zakręt, zmierzając w stronę nowych znaczeń, zaskakującej głębi, nieprzebranego bogactwa i niewyobrażalnego spełnienia. Nadszedł czas, aby świadomie pływać po tej wielkiej rzece, zamiast nieświadomie dać się nieść jej prądowi, aby rozejrzeć się wokół w poszukiwaniu tych, którzy płyną razem z nami i wspólnie z nimi świętować”.
Z uklonami dla Wszystkich,
data: 2017.09.24
autor: Ewa from The Sacred Isle
Janina Bieruta!pisze do ciebie Elka Kędzierska.
Nie będę pisać bo komputer mi wysiadł a telefon nie chce wysyłać wiadomości.Na razie pozdrawiam mocno gorąco.
data: 2017.09.24
autor: Btatka
Kochani, może ktoś coś podpowie. Tośka mi przemarzła, katar i gorączka gotowe, więc na spokojnie przetrzymałam ją w domu. Rosół, polnuję jedzenia,
imbirówka - to co zwykle. Katar zelżał, gorączka minęła 2 dni temu. Teraz jednak trochę się zaniepokoiłam. Otóż minutę po wypiciu imbirówki (średniej mocy), córę mocno rozbolało ucho. Jestem w kropce, help!
data: 2017.09.24
autor: Mama Brykającej Tosi
Witam,
Jestem mamą 3 tyg maluszka, który jest tylko na piersi. Na PP jestem od 6 lat. Synek ulewa w nocy, w dzień rzadko lub wcale. I przyczyny ulewania ogólnie wiem, jakie p. Ania zauważyła (nadmiar słodkiego, chleba czy tłustego), tego pilnuję, nabiału nie jem od lat. Zastanawia mnie jednak pewna prawidłowość. Synek budzi się ok 1.00, 2.00 (max wątroby a min jelita cienkiego) w nocy po wieczornym zaśnieciu (ok 21.00) i wtedy zaczyna się jazda. Ulewanie, kręcenie, bączki, stękanie, wybudzanie się, płacz, nerwowość - tak jakby brzuszek go bolał. Nie śpię ani ja ani on. Gdy mija 3.00, mijają też te akcje. Dziś zapadł w sen przed 4.00 i spał spokojnie do 6.00 potem zjadł i spał do 9.00. Bez ulewania czy stękania. Tak też jest w dzień - spokojnie i bez ceregieli brzuszkowych. Tak jest co noc - od 1.00 do 3.30 lub 4.00 nie śpi tylko się męczy. Proszę o radę co mogę zrobić? Piję imbirówkę po południu.
data: 2017.09.19
autor: Aneczka
P. Anno, dziękuję - gęś pieczona z Filozofii Smaku - to arcydzieło, sztuki kulinarnej.
Spróbujcie Kochani naprawdę warto, robiłam ją pierwszy raz i wyszła genialnie, zachwycając wszystkich biesiadników.

Pozdrawiam wszystkich forumowiczów.
data: 2017.09.18
autor: Sonia
Kochani, zaglądnijcie do Wydarzeń, podałam nowy termin kursu.
Pozdrawiam Wszystkich serdecznie :)
data: 2017.09.13
autor: Anna Ciesielska
Dzień dobry, Monika, gdzie będa organizowanie kursy?
data: 2017.09.18
autor: Ika
Poza kursem podstawowym, szykujemy dla Was również kurs wyższego stopnia. Proszę, rzućcie okiem:

W przygotowaniu kurs dla osób zaawansowanych w gotowaniu wg Pięciu Przemian, które rozpoczęły pracę nad sobą, swoim rozwojem. Zagadnienia poruszane na kursie będą dotyczyły pracy z energią, dotkną naszych emocji, pracy nad nimi, relacji w obrębie rodziny, przyjaciół oraz szerokorozumianej duchowości.
Kurs ten dedykowany jest osobom doświadczonym, które podchodzą do życia z otwartym sercem i głową, które nie boją się stawić czoła najciemniejszym zakamarkom własnej duszy, które chcą się uczyć, rozwijać, doskonalić w byciu tu i teraz.
Koszt kursu 550zł (cena obejmuje 2 noclegi, pełne wyżywienie oraz koszt warsztatu)
Zgłoszenia przyjmuję telefonicznie pod numerem telefonu 500380577 lub mailowo: mbuczylowska@gmail.com
Wpłaty proszę uiszczac na podane poniżej konto:
SIÓDME NIEBO
Monika Buczyłowska
10194010763163750100000000
z dopiskiem \"kurs dla zaawansowanych\"
data: 2017.09.08
autor: Monika mama Jagódki i Ali
Kochani!!!
W przygotowaniu kolejny kurs podstawowy, dla "świeżynek", które chciałyby usystematyzować i rozszerzyć posiadaną wiedzę na temat gotowania wg Pięciu Przemian.
Wytłumaczone zostaną podstawy, prawidła jakimi kuchnia Pięciu Przemian się rządzi. Uczestnicy będą mieli okazję zadać autorce książek Pani Annie Ciesielskiej pytania, wymienić doświadczenia z innymi gotującymi jak i rozwiać wszelkie wątpliwości pojawiające się szczególnie na początku piecioprzemianowej drogi.
Warunkiem uczestnictwa w kursie jest znajomość książek Pani Anny.
Podczas kursu będzie można nabyć przyprawy oraz książki w mobilnym Sklepiku Salci Pieprzyk :)
Serdecznie zapraszamy!!!
Zgłoszenia przyjmuję pod nr telefonu 500380577, bądź mailowo: mbuczylowska@gmail.com
Koszt kursu - 550zł (cena obejmuje 2 noclegi, pełne wyżywienie oraz cenę warsztatu)
Wpłatę proszę uiszczać na konto:
SIÓDME NIEBO
Monika Buczyowska
10194010763163750100000000
data: 2017.09.08
autor: Monika mama Jagódki i Ali
Magdo, mozesz poradzic sobie z grzybica , gotujac wg PP , droga jest mozolna ale warto sprobowac. Twoj organizm jest wychlodzony i zasluzowany i tylko przez madre gotowanie, odstawienie zimnego, kwasnego, sorowego wyprowadzisz go na prosta. Jesli chcesz wyzdrowiec musisz zdecydowanie odstawic kiszone ogorki, zakwas z burakow i podobne rzeczy. Dobre bakterie zasiedla sie na dobrym podlozu ktorym bedzie twoj organizm: wygrzany, oczyszczony ze sluzu, zrownowazony. Zapewniam Cie o tym. Po prostu gotuj, pij herbatki, kawe gotowana, rob nasze ppowe rosolki i inne dania, bardzo starannie przyprawiaj, odstaw slodycze i ciasta , zimne napoje i badz cierpliwa. Zycze powodzenia
data: 2017.09.08
autor: Magda C
Puk puk :) a co tu tak cicho ? :)))
data: 2017.09.09
autor: 
Czym zastąpić tymianek w herbatkach.Mam z tym ziółkiem problem, po prostu go nie znoszę.
data: 2017.09.07
autor: gagunia
Witam serdecznie:)
Proszę o pomoc w sprawie mojego męża - od miesiąca zaczęły wyskakiwać mu przezroczyste pęcherzyki na wewnętrznej stronie dłoni. Bardzo go swędzą całe dłonie. Pęcherzyki pękają i w miesiąc czasu na całej wew. powierzchni dłoni zrobiła mu się skorupa i dłonie spuchły tak, że ciężko mu utrzymać coś w rękach. Dodam, że mąż nie jest alergikiem, nic nie zmieniał w sposobie odżywania. Czy to niedomaganie jakiegoś narządu? Bardzo się martwię czy to nie jest łuszczyca albo coś podobnego.
Dziękuję za odpowiedzi.
data: 2017.09.07
autor: AniaMajka
Dzien dobry,

Zupelnie przez przypadek trafilam na ksiazki Pani Ani i bardzo mnie zainteresowaly. Od jakiegos czasu walcze z candida. Wierze, ze w koncu znalazlam cos, co pomoze mi sie od tego uwolnic w calkiem bezstresowy sposob. Ciagle ograniczenia, ktore stosowalam na rygorystycznych dietach przeciwgrzybiczych odbijaly sie na psychice, zwiazku. Dlatego podstanowilam ugryzc to inaczej. Nie stresowac sie, powoli robic swoje i poprawiac zdrowie. Powoli zaczynam nauke 'nowego' gotowania, ktore mimo przypraw, ktorych nigdy nie stosowalam jest bardzo smaczne. Nurtuje mnie tylko jedna sprawa. Ogolnie nie powinno sie jadac nic kwasnego, surowego, zimnego. Czy moge mimo wszystko zostac przy zakwasie z burakow, kiszonych ogorkach? Jesli nie, to jak mam zasiedlic organizm dobrymi bakteriami? Tylko probiotyki w tabletce?

Bede wdzieczna za kazda wskazowke!

Pozdrawiam serdecznie!
data: 2017.09.07
autor: Magda
Nesca, strona centrumanna nadal dziala, sa utrudnienia techniczne, ale posty sa przerzucane i dziewczyny aktywne tutaj, wciaz pisza :-)
Na Fejsa wchodzi ten kto ma ochote ;-)
Niebawem male slowko w Refleksjach od Pani Anny.
Pozdrawiam serdecznie
data: 2017.08.17
autor: Magda C
Pani Anno, pokarm matki to najlepsze jedzenie i lekarstwo. Jeżeli lekarz radzi zmianę to na pewno należy zmienić, lekarza oczywiście. Całościowej poprawy jak się odżywiać karmiąc dziecko i jak można mu pomóc udzieli pani p. Anna Ciesielska, autorka książek o odżywianiu według zasad pp i propagatorka tego odżywiania.
kontakt z nią podany jest w zakładce PORADY, naprawdę warto zadzwonić.
data: 2017.08.17
autor: Sonia
anna.wlodarczyk@opoczta.pl - przede wszystkim kup książki i zacznij czytać. Tą dietą nie pomożesz od razu, w pięć minut. Zarówno Twój organizm i jak i organizm maluszka muszą się oczyścić i przestawić na NOWE. Ale spokojnie - najważniejsze to nie panikować. Cierpliwie i bardzo powoli wprowadzać zmiany. Ważna jest także konsekwentność. Pasożyty są u każdego. Jeśli miałaś / macie kontakt z jakimikolwiek zwierzętami, ptakami, jadłaś wcześniej sushi, bawiłaś się w piasku z dzieckiem sąsiadki to na bank je w sobie masz. Zanim przystąpisz do odrobaczania jako matka karmiąca najpierw zweryfikuj swoją dietę. Filozofia = dieta PP oparta jest (w dużym uproszczeniu) na nie jedzeniu NIC CO ZIMNE, SUROWE i KWAŚNE. Nie jemy żadnych owoców i warzyw na surowo, nie jemy nic co zimne (w tym do minimum ograniczamy mrożonki i mrożenie produktów, lody, zimne napoje, woda), nie jemy nic co kwaśne (surówki, kiszone kapusty, ogórki, bigosy, zupy typu: szczawiowe, ogórkowe, owocowe, kapuśniaki, jogurty owocowe, maślanki owocowe, serki typu Danone, soki owocowe, soki warzywne itp. itd.) Za to jemy jajka (w różnej postaci - są bardzo ważne dla rozwoju nowego życia), zupy typu : rosół wołowo - indyczy, zupy jarzynowe, mięso (cielęcina, wołowina, indyk), ziemniaki, kasze, ryże. Warzywa jemy duszone, gotowane, czyli zawsze poddane obróbce cieplnej. Używamy DUŻO różnych przypraw, które ułatwiają trawienie oraz są bezcennym źródłem zdrowia (tymianek, anyż, kurkuma, imbir etc.). Dodatkowo w książkach masz specjalne rozdziały dot. żywienia matek karmiących oraz niemowląt. Przepisy są jasne, proste, a potrawy pyszne. Na Twoim miejscu żeby nie popaść w frustrację zaczęłabym małymi krokami tzn. zamówiła wszystkie trzy książki oraz wykluczyła to co wyżej wymieniłam i stopniowo zaczynała wprowadzać zmiany. Na FB jest grupa Od alergika do zdrowego ludzika - może będzie Ci pomocna ... Pozdrawiam,
data: 2017.08.17
autor: Elżbieta z Krakowa
Droga Anno,
podejdź do tematu na spokojnie, bo chcąc "na szybko i na już" to można tylko się zachłysnąć i czkawki dostać ;)
Koniecznie kup książki Anny Ciesielskiej polecane tu na tej stronie, czytanie zacznij od rozdziałów poświęconych młodym mamom i dzieciom, zacznij gotować, karmić siebie i -poprzez pierś - synka ;)
Cudnie, że nadal karmisz, nie przestawaj!!! Sztuczne mleko nie załatwi sprawy, pogłębi problem, Ty masz w rękach wszystko co potrzebne, żeby małemu pomóc. Przyjmując odpowiednio przygotowane, doprawione posiłki wyprodukujesz mleko dzięki któremu niemowlę wróci do równowagi i skończą się Wasze problemy ze zdrowiem. Zaufaj, niejedna z nas tak zaczynała, sama karmiłam córkę 3 lata, PP bardzo pomogło na AZS, nawracające infekcje dróg oddechowych i wiele innych. Szczerze polecam :)
Zapraszam również na nasze fejsbukowe grupy "od alergika do zdrowego ludzika" oraz "CIESIELSKIE PP", tam mamy kontakt z młodymi mamami w podobnej do Twojej sytuacji, wspieramy, pomagamy stawiać pierwsze kroki w kuchni pani Anny Ciesielskiej :) Żeby jednak dołączyć do grup, trzeba być zarejestrowanym fejsbukowcem ;)
Tak Nesco, teraz tzn. od zjazdu, dostęp do grup - dla ludzi z zewnątrz - został ograniczony, stało się to jednak na wyraźne życzenie i prośbę członków grup. Tematy poruszane na grupach czasami odbiegają od zwykle przyjmowanych norm, trendów w żywieniu, zdrowiu itp. ;) Niektórzy czuli się niekomfortowo, gdy inni znajomi (spoza grupy) czytali ich wypowiedzi, teraz jesteśmy w swoim sosie i czujemy się bardziej komfortowo ;)
Niemniej jednak serdecznie zapraszam, niektórzy konto na Facebooku założyli tylko na potrzeby grup :)
Pozdrawiam serdecznie całe forum i ściski dla Szefowej przesyłam <3
data: 2017.08.17
autor: Monika mama Jagódki i Ali
Droga Anno, w Filozofii Życia masz przepisy dla malucha.Nie wiem czy znasz założenia kuchni PL?. Ja uczyłam się z pierwszej książki P.Ani Filozofii Zdrowia.Ponadto radzę zadzwonić bezpośrednio do P.Anny.Myślę,że naprowadzi Cię na właściwy tor.Aga z Opola
data: 2017.08.17
autor: 
Dzień dobry . Mam pytanie z prośbą . Czy już nie można korzystać z tych dwu stron przez internet i trzeba utworzyć konto Facebookowe ? Jeśli tak , to szkoda , a jeśli można , to bardzo proszę o przywrócenie poprzedniej wersji . Pozdrawiam .
data: 2017.08.16
autor: Nesca
ń dobry, trafiłam na to forum szukając pomocy dla syna 3 miesięcznego, azs, kupy ze śluzem, wymioty od urodzenia, łojotokowe zapalenie skóry, ciemieniucha. Jak mu pomóc jeżeli jeszcze nie je stałych pokarmów, karmimy się piersią. Lekarze oczywiście nie pomagają, każą tylko przejść na sztuczne mleko. Podejrzewam pasożyty, ale nie wiem do kogo mogłabym się zgłosić po pomoc, lekarze wyśmiewają taką teorię i zbywają zdaniem, że gdzie niby miałby złapać pasożyty. Czy pomogłoby gdybym ja jadła wg PP? Czy szybciej dawać mu normalne jedzenie? Ja obecnie od 8 tygodni nie jem glutenu, nabiału, jajek, orzechow, owoców, ryżu, kukurydzy, ziemniaków, ograniczam cukier, bez poprawy. Proszę o jakieś informacje, gdzie się zgłosić, gdzie szukać pomocy?
data: 2017.08.16
autor: anna.wlodarczyk@opoczta.pl
III ZJAZD PP
Kochani!!!
Wielkimi, siedmiomilowymi krokami ;) zbliżamy się do III ZJAZDU PePowców. Właśnie zliczam, podliczam, lokuję Was w pokojach, ustalam z Szefową menu zjazdowe oraz program z dyrektorem artystycznym - koleżanką Owsianką ;) <3
Robimy wszystko, żeby było jak najlepiej!!! a jak będzie - sami wiecie... okaże się na miejscu ;)
Moi Drodzy, spotykamy się ok 17.00 w piątek, w restauracji na popołudniowej kawce - wiadomo, Ci którzy zamierzają być w pełnym wymiarze czasu naszego, zjazdowego ;)
Po przybyciu do ośrodka proszę udać się od razu do recepcji, zameldować się i odebrać klucze do przydzielonego pokoju.
Weźcie proszę ze sobą kubki termiczne, termosy itd. kawa jak i herbata będą dostępne na zasadach podobnych jak zeszłoroczne, warto jednak mieć ze sobą większe naczynie (np. termos) by picia nam nie zabrakło.
W pokojach (w obu standardach) dostępne są ręczniki i pościel, nie ma potrzeby zabierania śpiworów czy ręczników ze sobą.
Synoptycy zapowiadają piękną, upalną pogodę na nasz zjazdowy weekend, warto zabrać ze sobą odpowiednie ubranie i jakiś kocyk, pledzik, który można by rozścielić na trawie w celu słodkiego pobyczenia się ;)
Kto chętny - może upiec jakieś ciacha do kawusi, tych nasze ośrodkowe menu nie przewiduje a wiadomo, że każdy lubi coś do kawci skubnąć ;)
Poza kubasem termicznym, ciasteczkiem i pledzikiem nie zapomnijcie o zabraniu dobrego humoru oraz wiadra pozytywnej energii <3
Widzimy się już, już, już niebawem :)
Do zobaczenia, uściskania dosłownie za chwilę :D
data: 2017.08.02
autor: Monika mama Jagódki i Ali
Pięknie Elżbieto napisalas. Chyle czolo. Szast, prast, w samo sedno. Cmok
data: 2017.07.30
autor: Kamila z Paryza
Marto34, myślę że kilka czereśni i winogron nie jest głównym sprawcą Twojego pogorszonego samopoczucia. Myślę, że one mogły "wyciągnąć na wierzch" to co w Tobie tkwiło gdzieś głębiej od jakiegoś czasu. Może też oprócz tych kilku czereśni i winogron były inne składniki (woda, lody, arbuz, ciasto, piwo, grill)? A może miałaś słabsze dni i nawet te kilka owoców mogło i spowodowało taką reakcję. Jak człek silny to i zimne piwo go nie powali, a jak słaby to i pomidorowa zaszkodzi :-) Takie to nasze PePe jest już pokręcone :-)) Nie piszesz od jak dawna jesteś Pepówką i jak mocno je stosujesz. Gwoli ścisłości, ja jeszcze cztery lata temu twierdziłam że na 100% - heheheheh tylko, że zapomniałam, że oprócz gara jeszcze są inne przestrzenie :-( Emocje, zewnętrzne zimno / ciepło, sex i takie tam :-) Tak więc nie wydawaj wyroku na czereśnie - pewno nie one sprawcą Twych lipcowych zawirowań. Pozdrawiam,
data: 2017.07.30
autor: Elżbieta z Krakowa
PiPi poruszasz trudny temat (na który niektórzy z Forum reagują wręcz alergicznie :-)). Spróbuję Ci coś poradzić. Otóż do tematu podeszłabym wielowątkowo. Po pierwsze i najważniejsze nasze życie co 7 lat doznaje przełomu. Popatrz na to tak - maluch to czas od 0 do 7, 7-14 to dziecko, 14-21 to nastolatek, 21-28 to czas wchodzenia w dorosłość, 28-35 to czas dorosłości itp. itd. Po siedmiu latach następuje przełom. Nie dziwi mnie, że siedmiolatek nie chce jeść tego co jadł do tej pory. Zmienia mu się smak, wyrabiają mu się nawyki żywieniowe etc. Posłuchałabym jego oczekiwań. Rozszerzyła dietę o bardziej dorosłe produkty, nowe smaki. Może omlet, może chleb z udomowioną wędliną do tego musztarda, ketchup (domowy), pasty ... Ja czasami kombinuję nowe danka ale po pepowemu :-) Dobrą bazą pomysłów przerobionych na PP jest blog Joanny - Imbirowygarnek. Ja bardzo często sięgam do jej pomysłów właśnie dla urozmaicenia pepowych danek. Drugi temat jaki poruszyłaś to inne dzieci. Znam dzieci, które nie jedzą niczego poza chlebem z nutellą na śniadanie albo kajzerki z szynką i majonezem. Oczywiście nie są to dzieci Pepówek ale te dzieci mają się świetnie. Tzn. tak nam się wydaje, bo przecież nie wiemy ile czasu spędzają i u jakich lekarzy. Poza tym, to co dajemy dzieciom procentuje w ich życiu dorosłym. Jeśli dziecko codziennie rano wcina na śniadanie chleb z dżemem lub słodkie płatki na mleku to pomyśl choćby o ryzyku próchnicy, nie mówiąc o cukrzycy, nadciśnieniu i innych chorobach jakie wywołuje nadmiar cukru w naszej żywności. Ja do niedawna też nie zwracałam zbytniej uwagi na ilość cukru w cukrze. Ale ostatnio życie zmusiło mnie abym czytała nawet skład jogurtu naturalnego i co? Tak, tak - tam też jest cukier i to całkiem sporo ... Nie mówiąc o ketchupie, majonezie, wszystkich sosach, wędlinach, parówkach, serze żółtym ip. itd. Trzeci wątek to własne przekonania, wiara i podejście. Jeśli nie jesteśmy do czegoś na 100% przekonani to nie możemy się zmuszać. Powinniśmy odpuścić, bo być może nie jest to nasza droga. Jeśli Ty się wahasz syn będzie to odczuwał. Możesz też zrobić eksperyment (trochę ryzykowny ale u mnie zdał egzamin) - po 4 latach stosowania PP córka pojechała na pierwsze w życiu kolonie i "poczuła wiatr we włosach" :-) Objadła się czym popadło. Chipsy, lody, gofry, cukierki, kakao, jabłka do bólu. O dziwo nie rozchorowała się ale 1 września sama zapytała o rosół i owsiankę na śniadanie ... Więc może stan u Twojego syna jest tylko przejściowy ? Pozdrawiam,
data: 2017.07.29
autor: Elżbieta z Krakowa
Pani Anno, dobromocne życzenia imieninowe samych słoneczności! I żeby zawsze był ktoś, kto nas przed torcikiem obroni :-D
data: 2017.07.27
autor: Owsiankowa
Witam, oczywiście mam pytanie ;) . W czasie słonecznych dni pozwoliłam sobie na kilka czereśni i winogron. Na drugi dzień czułam (takie granie) śluz w oskrzelach, potem chwilę kaszlu suchego, a następnie mokry. Przeraziło mnie to trochę, czy to możliwe, że po paru owocach od razu taka reakcja organizmu? Niby z jednej strony organizm się wzmacnia, ale z drugiej strony przy "chwilach słabości" tak dosadnie daje o tym znać? Trudne to...
data: 2017.07.27
autor: Marta34
Co na śniadanie zamiast owsianki dla dziecka? Synek (7 lat) po 6 latach serwowania mu owsianki na śniadanie nie jest w stanie przełknąć ani łyżki, ma odruchy wymiotne. Podobnie jest z miksowanymi zupami, jajecznicą, jajakmi na miękko oraz herbatkami. Naprawdę nie jest w stanie ich przełknąć. Nie chcę go zmuszać, żeby się nie nabawił traumy. Na śniadanie u nas przejdą tylko: grzanki francuskie, racuchy (bez cukru, z miodem), naleśniki, kasza jaglana albo ryż z owocami. Czy to źle??? Koledzy synka jedzą na śniadanie słodkie płatki z mlekiem, rosną i mają się dobrze. Z moich obserwacji wynika, że radość jedzenia też jest ważna, bez niej nie ma zdrowia.
data: 2017.07.27
autor: PiPi
Kochana Pani Aniu z okazji imienin najserdeczniejsze życzenia zdrowia , szczęścia i wszelkiej pomyślności . Mnóstwa radości z twórczej naukowej pracy .
pozdrawiam lipcowo imieninowo:)
Kasia
data: 2017.07.27
autor: Kasia z Ciążenia
Witam kochaną Panią Anię i szanowne Forum:)
Mam pytanie co może być przyczyną nadmiernego odbijania się po spożyciu posiłku , miedzy posiłkami ,
a nawet po kawie naszej gotowanej. Posiłki spożywam zrównoważone w normalnych ilościach np. 1 talerz zupy , 1 kubek kawy , chleb czerstwy max. 2 kromki z przyprawami i jajkiem wędlin nie jadam nawet uszlachetnionych.Nie objadam się .
Poradźcie kochane dziewczyny co robić ? Szukałam na Forum ale nie znalazłam.
Bardzo serdecznie pozdrawiam naszą Panią Annę oraz Forum .
data: 2017.07.27
autor: Kasia z Ciążenia
Witajcie,

Nurtuje mnie pytanie dotyczace slabych zyl, naczynek krwionosnych. Jak to jest z nasza dieta. Podobno nie mozna rozgrzewajacych rzeczy jesc, ale to bzdura. Czy wiecie jak sobie radzic od srodka z popekanymi naczynkami?
data: 2017.07.19
autor: 
Mam pytanie,czy ktoś z okolic Zielonej Góry wybiera sie na zjazd tylko na sobotę ?tj.05 .08 proszę o kontakt z nr.603 822 005
data: 2017.07.19
autor: Hanna honorowa /joga
Witam Dziewczyny,

Od pewnego czasu moj 8-letni syn zaczal narzekac na zeby, ze sa wrazliwe i je czuje, i ze mu przeszkadzaja. Mowa oczywisie o stalych zebach, ktore wlasnie wyszly lub wychodza. Jestesmy na PP od 3,5 lat. Szukalam na forum ale wyskakiwaly zupelnie inne zagadnienia. Czy ktos moze pomoc.
data: 2017.07.19
autor: Nzetka
Jeszcze nie opadły zachwyty kursowego zamieszania, jak sącząc kawusię z logiem zjazdowym uzmysłowiłam sobie, że za 3 tygodnie spotykamy się na III Zjeździe PePowców :)
W związku z tym, mała zjazdowa przypominajka... ;)
Kto jest już na liście, ten ma miejsce zaklepane, kto nie - może zechciałby dołączyć...?
Całkowity koszt imprezy to 300zł od osoby - pobyt od piątku wieczór po niedzielne południe (2 noclegi plus wyżywienie)
Osoby które wpłaciły zaliczkę proszone są, by dopłaciły resztę kwoty, dodatkowo te, które chciałyby zamieszkać w dwuosobowym pokoju o podwyższonym standardzie proszone są o zgłoszenie tego faktu ;) oraz dopłatę 30zł do ceny całkowitej, czyli ostatecznie - 330zł.
Pieniądze prosimy wpłacać do końca lipca na konto 73249000050000410017090757 którego właścicielem jest Karolina Plizga.
Zgłoszenia proszę przysyłać na maila - mbuczylowska@gmail.com
Z ciepłymi, niedzielnymi pozdrowieniami :)
data: 2017.07.17
autor: Monika mama Jagódki i Ali
Qwsianka , jak dlugo ,ile dni taki sloik moze postac w lodowce. Prosze o termin waznosci ;) dziekuje , pozdrawiam wszystkich cieplutko.
data: 2017.07.14
autor: Kasia z Kanady
Kurs dobiegł końca,a w głowie dalej huczy Puszczykowo..do którego nawiasem mówiąc jechałam trzęsąc portkami ze strachu. Z logicznego punktu widzenia to bez sensu, bo przecież pani Ani nie będzie krzyczała na jakiegoś świeżaka, którego pierwszy raz na oczy widzi ;) Ale strach był realny, bo spod spodu wyzierała świadomość tej strasznej dyscypliny, a właściwie jego braku w chwilach tego absolutnie wymagających. Jechałam tam wiedząc, że jestem w czarnej dupie. Ba, okazało się, że czarna dupa jest podwójna..Na szkoleniu kilka razy padło hasło \"żarcie otwiera\". I tak sobie myślę, że nie do końca tak jest. Owszem wstąpienie w szeregi pepowców uchyla pewne wrota, ale czy się przez nie przejdzie czy będzie stało pod drzwiami krzycząc \"ej otwórzcie\" to zupełnie inna bajka. Dotarło do mnie, że owszem pani Ania może coś podpowiedzieć, wypunktować błędy popełnione, ale przecież nie rozpisze nam jadłospisu na najbliższy rok, ani tym bardziej nie powie jak żyć..i że w sumie to o to chodzi..tkanie makatki..to zaufanie sobie, to trzymanie tej cholernej dyscypliny, to odpowiedzialność za siebie i nam bliskich (a nie pani Ani, bo podała w książce przepis na kluski serowe, które mi szkodzą). Kurczę fajnie wiedzieć, że strach ma wielkie oczy, a dyscyplina bywa trudna dla wszystkich.
Ps. Owsiankowa jako żeś nie fejsbukowa poprosiłam Monikę o twój nr telefonu (guła sama nie wzięłam, a ględziłam całą drogę do Wro). Może się zgadamy i razem pojedziemy na zlot? Gwarantuję piękne widoki po drodze :D
data: 2017.07.12
autor: 
To był przecudny czas... spotkanie z boginkami i boginkami-wiedźminkami :-)
Czuję się zaszczycona, że mogłam być w tej energii. Zaczerpnęłam ile tylko mogłam. Trochę słabo bo niewiele z siebie dałam, ale widocznie tak miało być... Czuję i widzę niezwykłości w moim życiu - tak pięknie się dzieje.
Bardzo Wam dziękuję za ten czas - szczególnie Monice że chciała zorganizować takie spotkanie a Pani Annie, że chciała się z nami spotkać i podzielić, ustawić nas do pionu...
data: 2017.07.12
autor: DorotaJ
Dzieki Tobie Moniko moje marzenie o spotkaniu z Pania Anią spełniło się. i było tak jak napisałaś a nawet więcej bo czar tego spotkania jest we mnie. Cudowne dziewczyny, niepowtarzzalna osobowość Pani Ani, perełki które można było wyłapać dla siebie, rozmowy, uśmiechy, wsparcie, tego nie da się opisać to trzeba przeżyć.
I wiem że jeszcze nie raz się spotkamy. Uściski i całuski dla Wszystich uczestników kursu. Do zobaczenia.

P.S. Pani Aniu czy Paweł mógłby podzielić się znami przepisem na pastę(sałatkę) pomidorową z czosnkiem, tą kitórą zaserwował do jajeczek? Z góry serdecznie dziękuję.
data: 2017.07.12
autor: AniaC.
Za nami kurs 7-9.07.2017w Puszczykowie...
Pełen wrażeń, zachwytów, śmiechu po płacz :) Było cudnie.
Tym razem miałam zaszczyt oraz wielką przyjemność uczestniczyć w organizacji kursu, poznawałam osoby przy zapisie, towarzyszyłam im w przygotowaniach do kursu, by w końcu spotkać się na żywo w Leśnym Ośrodku Szkoleniowym w Puszczykowie. Oczywiście skład kursowy nie był przypadkowy, stanowił różnorodną, kolorową mieszaninę charakterów, temperamentów, ludzkich twarzy. Osóbki przyjechały z bardzo daleka, z Krakowa, Siedlec, nawet z zagranicy - Londynu i Monachium. Wszystkie to po to, by uświetnić to nasze wspólne pobycie.
Szefowa powitała nas w piątek, spędziliśmy kilka wspólnych chwil w blasku świec, przy filiżance aromatycznej TLACI.
W sobotę ruszyliśmy z kopyta realizując rozmaite zagadnienia, Szefowa odpowiadała na pytania uczestników, pewne tematy "niby przypadkowo" powtarzały się, kilka osób mogło uszczknąć dla siebie coś, z czym przyjechał sąsiad ;)
Wieczór spędziliśmy na pogaduchach przy kielonku, było magicznie, momentami mistycznie, radośnie i śmiechowo tak, że brzuch bolał :D Czyli dokładnie tak, jak miało być!
Niedziela powitała nas cudowną pogodą i słonkiem, zainstalowaliśmy się na dworze i w promieniach słonecznych słuchaliśmy o wzmacnianiu potrójnego ogrzewacza, gotowaniu wg pór roku i wielu innych pepowych smaczkach ;)
Szast, prast i trzeba było wracać do domu... Kto tylko mógł, ociągał się z wyjazdem chcąc spędzić choć jedną chwilę dłużej z całą bandą i Szefową <3
Dziękuję naszej Szefowej za każde słowo, mądrość, uważność, skupienie, miłość... za to, że tak pięknie trzymała fason pomimo drobnych przeciwności.
Bardzo dziękuję wszystkim Aniołom, które zleciały się tego dnia by uświetnić nasze wspólne biesiadowanie, szczególnie Ani Owsiankowej, której czujne spojrzenie i ciepłą obecność czułam zawsze obok <3
Dziękuję Pawłowi, Ani i Panu Kaziowi za organizację oraz przepyszne jedzonko przygotowane specjalnie dla nas :)
Ściskam wszystkich bardzo mocno i pozdrawiam serdecznie :)
data: 2017.07.11
autor: Monika mama Jagódki i Ali
Soniu, zawsze masz dostęp do własnego doświadczania: spróbuj tej bazylii i będziesz wiedzieć, jaki ma smak dla Ciebie. Sto procent źródeł z których korzystam będąc na Ciesielskim PP podaje, że bazylia jest kwaśna, wszystkie te moje źródła są w stu procentach wiarygodne, co sprawdziłam przez lata stosowania Ciesielskiego PP. A testowałam na wszelkie możliwe strony, nie raz jadąc po bandzie albo i nawet za nią :-) Mówią, że na Ciesielskim PP nie ma gotowców, że wszystko trzeba samemu, bez półśrodków - otóż polemizuję: gotowca dała nam Pani Ania w postaci wędki, wskazania rybnego jeziora i przekazania zbioru zasad połowu (przy czym wędka jest wybajerzona w kosmos :D)
A z tym śnupaniem po innych teoriach to trochę tak: skoro mam kieckę, w której świetnie wyglądam, świetnie się czuję i która jest dobrej jakości, to po co mam sprawdzać jakim szwem jest zszyta podszewka w innej, cudzej kiecce?
- - - - - - - - - -
bibliografia czyli źródła: Filozofia Zdrowia, Filozofia Życia, Filozofia Smaku oraz http://www.centrumanna.pl, notatki z konsultacji, notatki z kursów.
data: 2017.07.12
autor: Owsiankowa
W jakim smaku jest suszona bazylia ?- P. Anna podaje, że w kwaśnym - jednak w żadnym ze źródeł nie potwierdza się to przyporządkowanie. B. Temelie: świeża bazylia - O - (ogień - gorzki)
suszona bazylia - M - (metal - ostry )
i w większości źródeł bardziej lub mniej wiarygodnych - podobnie.
A wy jak myślicie i jaką macie wiedzę na ten temat ? - podzielcie się
(p. Anno proszę nie usuwać postu - to ważne co napisałam )
data: 2017.07.06
autor: Sonia
Fresko,
jestesmy z mezem z polnocy Niemiec z Bremy i tez wybieramy sie do Puszczykowa:)
data: 2017.07.03
autor: dominujaca Dominika
Monika, co chciałabyś wiedzieć na temat ciężkich alergii??? Pytaj!
data: 2017.06.29
autor: Mama Jasia
Dziewczyny, krótkie cykle to chyba wymagają sprawdzenia i znalezienia przyczyny. Jeśli Natura zaprojektowała 28 dni, i w każdym z nich coś konkretnego się dzieje, to czasem parę dni odstępstwa jest ok, ale regularnie o tydzień mniej to coś nie tak. Szukałabym u mądrych z medycyny chińskiej.
Tadeusz, piszesz o energii na poziomie 10-12, jaki pomiar energii stosujesz? a co do bólu pleców: jaką gimnastykę uprawiasz?
data: 2017.06.29
autor: Owsiankowa
Czy ktos korzystajacy z forum mieszka moze w Holandii i przypadkiem wybiera sie na najblizszy kurs do Puszczykowa w lipcu?
data: 2017.06.27
autor: freska
Ika, tylko właśnie nie wiem czy po ciąży sukcesywnie się skracają cykle czy od razu. Nie mam pojęcia. Natomiast zaczęłam drążyć temat i wyczytałam, że cykle się skracają przed menopauzą, tzn. najpierw się skracają potem wydłużają aż okres zanika. Jednak się trochę zdziwiłam, że w wieku 35 miałabym już rozpocząć fazę przed menopauzalną ;) dlatego sobie umyśliłam, że to może przez szybkie chudnięcie bo i tak się zdarza.
data: 2017.06.21
autor: Marta34
Marta34, ja również mam bardzo krótkie cykle (21 dni), ale nie przyszło mi do głowy, że to może od szybkiego schudnięcia po przejściu na PP, myślałam że to z powodu wieku (mam 43 lata), albo po urodzeniu dziecka... Faktem jest że tak krótkie cykle utrzymują mi się od kilku lat. Przeczytałam, że picie pokrzywy powinno wydłużyć ten cykl, ale nie próbowałam tej metody. Do tego wszystkiego przytyłam znacznie w ciągu ostatniego roku.
data: 2017.06.19
autor: Ika
Do mamy Ineczki I Rocha,

Czy moglabym Sie z Toba skontaktowac za pomoca Skype lub jakas inna droga zeby porozmawiac I zadac kilka pytan.Moj skype to monika6208 lub email monicabory@yahoo.co.uk
Monika
data: 2017.06.15
autor: Monika
Witam :) , mam pytanie czy któraś z Pań też tak miała? Najpierw mi się wydawało, że dzięki kuchni pp okres mi się wyregulował, ale od pewnego czasu cykle mam coraz krótsze tzn 23-24 dniowe, więc i żelazo też szybko ucieka. Czy to możliwe, że to zbyt szybkie schudnięcie przyczyniło się do skrócenia cyklu (przed kuchnią pp wcześniej miała 28-30 dniowe cykle). Czy ktoś miał podobnie ? Bo już nie wiem co o tym myśleć...
data: 2017.06.15
autor: Marta34
No i doczekałam się... dla mnie idealny termin kursu więc się szykuję i cieszę na wspólne spotkanie. Tak więc do zobaczenia w lipcu.
data: 2017.06.13
autor: Ania C
Kochani, pojawił się nowy wpis w dziale Wydarzenia dotyczący organizowanego niebawem-przez Monikę Buczyłowską-kursu Kuchni Pięciu Przemian a prowadzonego przeze mnie :)
Przyjeżdżajcie, warto!
Madzia właśnie o tym donosiła, hej!
data: 2017.06.13
autor: Anna C[es[elska
Monika, nie jestem pewna co znaczy powazna alergia pokarmowa, ale moja juz 6-cio letnia coreczka rowniez ma kilkustronicowa liste alergii nie tylko pokarmowych. Stwierdzonych badaniami krwi w wieku 6 miesiecy. Na czele jest mleko ktore nawet w postaci odrobiny masla wychodzi opuchlizna oczu. Nastepnie orzeszki ziemne po powachaniu skutkuja naplywem wydzieliny, ktora cialo probuje najpierw wykichac a pozniej odkaszlnac. Reszta juz chyba tak jej nie rusza. Kiedys bylo gorzej oczywiscie.
Gotujemy po "Ciesielsku" ok 3.5 roku, ale ja pierwsze 2 lata robilam duze bledy, typu zupy miksowane, ale bez miesa. Konieczna dyscyplina. Jak moj maz sie zapomni i da bulke, to ja robie raban, zeby nie zapominal. Mala juz sie w miare przyzwyczaila ze slodyczy nie ma, ale o owoce probuje walczyc, bo udaje jej sie wygrac na wakacjach u mojej mamy (nie moge wyrwac krzakow poziomek pod plotem choc bardzo mnie kusilo zeby to zrobic). Pozdrawiam
data: 2017.06.12
autor: Mama Ineczki i Rocha
Witam Wszystkich,
Szukam mam ktore mialy dzieci z ciezkimi alergiami pokarmowymi. Moj synek 2 letni ma cala liste alergenow i czesc z nich jest powazna(z testow krwi poziom 3 z 6sciu). Czy ktos mial taka sytuacje I moze mi doradzic...Monika
data: 2017.06.10
autor: Monika
W przygotowaniu kolejny kurs Kuchni Pięciu Przemian wg Anny Ciesielskiej, prowadzony przez samą autorkę książek – FILOZOFIA ŻYCIA, FILOZOFIA ZDROWIA, FILOZOFIA SMAKU.
Odbędzie się on w dniach 7-9.07.2017, po raz pierwszy w przepięknie położonym Leśnym Ośrodku Szkoleniowym w Puszczykowie. Najbliższy kurs będzie kursem mieszanym, przeznaczony jest dla osób dopiero rozpoczynających swoją przygodę z Kuchnią Pięciu Przemian (świeżynki) oraz dla osób doświadczonych w gotowaniu tą metodą – chcących zgłębić posiadaną już wiedzę na ten temat oraz służyć radą i doświadczeniem osobom młodszym stażem

Cena kursu 550zł – w cenie ujęte są dwa noclegi, pełne wyżywienie (zaczynając od piątkowej ciepłej kolacji, na niedzielnej popołudniowej kawce kończąc) oraz koszty samych warsztatów.

Osoba prowadząca - Pani Anna Ciesielska

Osoby zdecydowane proszę o kontakt telefoniczny pod numerem 500380577.

Potwierdzeniem przybycia oraz automatycznie zagwarantowaniem sobie miejsca na najbliższym kursie będzie wpłata kwoty 550zł na poniższe konto:
Siódme Niebo
Monika Buczyłowska
Credit Agricole 10194010763163750100000000

Serdecznie ZAPRASZAMY!!!
data: 2017.06.12
autor: Magda C
Miła Owsiankowo,
data: 2017.06.08
autor: Elka
Elko, mrożąc bardzo obniżasz energię przydaną potrawie gotowaniem, może pakuj w słoiki? u mnie słoiki w stałym obrocie: wrząca/gorąca zupa/owsianka/gulasz/rosół idą do słoików, zakręcone na gorąco stają na głowie do wystudzenia i wtedy do lodówki. A zamrażalnik ma wolne :-) Odgrzewając niczego nie dodaję, poza oczywiście ogniem.
data: 2017.06.06
autor: Owsiankowa
Witam,to znowu Elka. Jestem zdziwiona, ponieważ w poprzednim poście z 04.06.2017, oprócz pochwał Pp przystosowanego przez p. Annę do warunków naszego klimatu i produktów miałam także pytanie. Trzy pytania, które gdzieś zaginęły i nie zostały opublikowane. Mam nadzieję, że to tylko problemy natury technicznej często nieprzewidywalnego kompa :)
Mianowicie prosiłam o odpowiedź, czy można mrozić nadmiar ugotowanej potrawy? jak długo może przebywać w zamrażalniku i jak długo gotować po rozmrożeniu?.
Chcę także powiedzieć, iż od ok. 6 miesięcy mrożę potrawy - tak na jeden posiłek, czas przechowywania w stanie zamrożonym (zamrażarka przy lodówce) max do dwóch tygodni - gnębi mnie nieświadomość odnośnie odgrzewania. Jak długo? Czy uzupełnić wodą oraz pięcioma smakami ? Przeważnie tak robię,ale mam wątpliwości...
Z szacunkiem czekam na odpowiedź
data: 2017.06.06
autor: Elka
Dzień dobry ! Jestem na PP od ok. 1,5 roku, a Pani Anna jest moim guru w dziedzinie żywienia. Prawie całkowicie ustąpiły problemy gastryczne. Poprawił mi się wzrok, włosy dużo lepiej wyglądają i jest ich więcej
data: 2017.06.04
autor: Elka
Witam,
wczoraj przeczytałam wpis na facebooku od Moniki mamy A i J, i stwierdziłam, że każda mama nawet ta bardzo doświadczona w kuchni PP boryka się z tym samym problemem co ja.
Niestety otoczenie wokół nas nie pomaga nam w dyscyplinowaniu naszych dzieci, my jesteśmy od tego.
A to, że ktoś wciska naszym pociechą słodycze, owoce, wodę, soki do picia... itd to niestety wpływa tylko na niekorzyść naszych dzieci. A potem gluty po kolana, kaszelki nocne i nie tylko.
Po tym wpisie uświadomiłam sobie, że temat kaszlu/katarku został już wyczerpany, a to tylko od nas zależy, czy się dostosujemy do tych rad i zaufamy kuchni pp i sobie. Czy nadal będziemy szukać dziury w całym, jak ja w ostatnim wpisie ;-)
U mnie lepiej - zwiększona dyscyplina, imbirówka 2 razy dziennie (pierwsza ok 12:30 a druga po kolacji ok 19:30) bo wcześniej się nie da...

Pozdrawiam wszystkich. Ewelina
data: 2017.06.01
autor: Ewelina
Aha polecam płatki owsiane firmy Sante , nie górskie !
data: 2017.05.31
autor: Wierna
Dziękuję Bratko:)
Już jest zdecydowanie lepiej, długi, suchy i meczący kaszel zaczął się odrywać i w końcu zanikł.
Cieszę się, że trafiłam na tą kuchnię :)
data: 2017.05.31
autor: 
Witam :) , mam pytanie, jestem po operacji tarczycy i po jodzie (z 12 lat temu), biorę aktualnie euthyrox dawki 112 i 100 na zmianę. Wyczytałam w archiwum, że przy małych dawkach można pić kilerkę czy imbirówkę (1 filiżankę). Stąd moje pytanie czy ja w ogóle mogę pić te w/w mikstury ? bo chyba to nie są małe dawki ?
Piłam do tej pory słabą imbirówkę, ze względu na zatoki, ale z drugiej strony od paru dni mam duszności czyżby astmatyczne ? (jako alergik - o tej porze rok w rok zawsze mam swędzące oczy i katar - uczulenie na pyłki) - chyba, że to duszności związane z tą spływająca wydzieliną z zatok ? Nie wiem czy kiedyś to ogarnę :)
pozdrawiam
data: 2017.05.31
autor: Marta34
Witam,
proszę o poradę. Od około miesiąca moje dzieci ( 4 lata i 1,5 ) kaszlą ( raz mocniej, raz słabiej - w nocy i w ciągu dnia) Na tą chwilę kaszel nocny odrywający, katarku można powiedzieć brak, noski troszkę mokre.
Osłuchowo czyste, lekko gardła zaczerwienione. Doktor stwierdziła, że to wirusowe i przepisała coś tam, ale nie wykupiłam nic. Mąż troszkę się ze mną nie zgadza, bo stwierdził, że to za długo trwa i że powinniśmy coś im przeciw wirusowego podać. Ja mam odmienne zdanie, chociaż jestem też już zmęczona ich przeziębieniem. Mniejsza na piersi, więc codziennie staram się wypić kilerkę lub imbirówkę, starszemu podaję- wciskam imbirówkę/ kilerkę - parę łyków.
Moim zdaniem to trochę brak dyscypliny- bo dzieci coś tam skubnęły, a to starszy objadł się jabłkami u sąsiadów bo w domu nie dostaje, a to ciasto od babci, a to rogale młodsza.
A te moje maluchy to żarłoczki straszne i sama im serwuję np rogala na podwieczorek.
Może coś podpowiecie. Wiem, że się dzieci oczyszczają, ale ileż można.;-)
Pozdrawiam.
data: 2017.05.30
autor: Ewelina
Do Aha: płatki owsiane górskie ze Stoisławia.
data: 2017.05.30
autor: 
@Beata,to jest oczyszczanie,nie bój się ,zawsze możesz znowu napisać i zapytać.
data: 2017.05.29
autor: Bratka
@Beata,twoje ciało się oczyszcza,obserwuj .
data: 2017.05.29
autor: Bratka
Dzien dobry
jakich uzywacie platkow? Kupiec nie robi juz zwyklych?:( skonczyl mi sie zapas;(
data: 2017.05.27
autor: Aha
Dzień Dobry
To mój pierwszy post na tym forum. Gotuję wg książek Pani Anny dopiero od niecałych dwóch miesięcy. Jest mi zdecydowanie cieplej (a byłam wiecznym zmarzluchem teraz już wiem dlaczego), ale od ok dwóch tygodni męczy mnie suchy kaszel, przezroczysta wydzielina z nosa i drapanie w gardle. Czy możliwe, że to mój organizm reaguje na taką nowość? Czy może coś robię źle?
data: 2017.05.26
autor: Beata
"Praktykowanie gimnastyki w sposób medytacyjny to nawet w mocnych i trudnych pozycjach wchodzenie w stan rozluźnienia i odpocznienia wewnątrz. To taki sposób praktyki kiedy wewnętrznie czujemy lekkość i ciszę wewnętrzną. Nawet naukowcy potwierdzają, ze pierwszym objawem wychodzenia ze stresu jest relaks i odpocznienie wewnątrz, a to także stan gdy wychodzimy ze stanu chorobowego.
Efektem takiego sposobu praktyki wtedy jest odpocznienie na głębokim poziomie ,dotarcie do zapamiętanego w nas dobrostanu tzn. takiego poczucia ze świat jest w porządku, że my jesteśmy w porządku, oraz czynnik wiary - którym jest poczucie że nie jesteśmy swoim ciałem, że nie jesteśmy swoimi myślami, że nie jesteśmy swoimi ograniczeniami, swoją chorobą, swoimi uzależnieniami - że na swoim wewnętrznym poziomie jesteśmy połączeni z Bogiem...
Mamy w sobie nieograniczone zasoby zdrowia i łaski. I wielki dar możliwości dotarcia do nich.
Pojawia się ogromna wdzięczność za istnienie..."
Jakieś to nasze, prawda? Mądry ksiądz Joe Pereira o jodze.
data: 2017.05.26
autor: Owsiankowa
Kochani, podzielcie się radami z kursu:)
data: 2017.05.22
autor: Elka
Kiedy odbędzie się najbliższy kurs dla świeżaków?
data: 2017.05.22
autor: Paulina
@my nie pijemy i nie jemy surowego i zimnego,a na tej stronie zaleca się zimną wodę,o zgrozo na chore jelita.Trzymaj się pięciu smaków i pięciu przemian ,na pewno na tym zyskasz i nie zgubisz właściwej ścieżki.Pozdrawiam mocno gorąco.
data: 2017.05.22
autor: Bratka
A to było tak: mam cielęcinę, mam kupione wreszcie po taniości porto, mam przepis (cielęcina z porto i boczkiem), do którego zabierałam się jak pies do jeża, bo kutwiłam na porto właśnie. Ale koniecznie chciałam piec, dorzuciłam marchewki i pietruszkę, nie szkliwiłam cebuli, odjęłam pół boczku i... przepisowi to nie zaszkodziło. PRZEPYSZNE żarcie, a że reszta jedzenia tego dnia była lekka, to może mi lato wybaczy i oko nie zaswędzi :)
data: 2017.05.17
autor: Owsiankowa
Kojarzy ktoś tę stronę - http://dietoteczka.pl ? Można zaufac im poradom odnośnie zdrowia / diety / odżywiania? Na pierwszy rzut oka wydają się poprawne i warte zaufania.
data: 2017.05.17
autor: Ola
Jedzie ktoś z okolic Wro do Korytowa? Zapraszam na pokład, jeśli tak :)
data: 2017.04.30
autor: Owsiankowa
Moi Drodzy :)
Uroczyście melduję, że szykuje się nie lada gratka - kurs tzw. "mieszany" dla świeżaków i doświadczonych PePowiczów. Termin kursu to 13-14.05.2017, miejsce - Korytów pod Żyrardowem.
Kurs prowadzony będzie przez naszą Szefową ;) Annę Ciesielską we własnej osobie, ideą kursu mieszanego jest, by bardziej doświadczone osóbki wsparły wiedzą i umiejętnościami świeżynki, by nawiązały się PePowe znajomości, by wspólnie szerzyć i krzewić Pięć Przemian wg Anny Ciesielskiej.
Czy są osoby chętne przybyć na taki kurs? Liczba miejsc jest ograniczona, przewidzianych jest 10 miejsc dla świeżaków i 5 dla osób doświadczonych.
Osoby chętne proszę, niech zgłaszają się do mnie na priv :)
Serdecznie polecam i zachęcam, to mega doświadczenie jak i przeżycie :)
Osoby "błądzące", szukające, chcące ugruntować swoją wiedzę z zakresu PP - wyjedziecie z Korytowa w pełni wyposażeni w wiedzę i umiejętności.
Cena kursu to 550zł za osobę - w tym: pełne wyżywienie od piątku wieczór do niedzieli po południu, 2 noclegi, oraz cena warsztatów.
Szczerze polecam!!!
data: 2017.04.29
autor: Monika mama Jagódki i Ali
K, na początku napiszę o tym, że wpisy na forum pojawiają się z opóźnieniem więc trzeba się uzbroić w cierpliwość i poczekać z kolejnym wpisem około 1 dnia, (pani Aniu nawet nie wiem czy to przypadkiem nie jest zamierzone :-))) bo czasami jak się tak czeka to można samemu załapać odpowiedź hi, hi, hi). A teraz do rzeczy to że chcesz pomóc swojemu dziecku to widać w twoich wpisach i to się chwali, tyle że nie ma gotowych odpowiedzi typu ugotuj to, daj do picia tamto, PP to szkoła życia i eksperyment na żywym ciele, który u każdego inny bo każdy z nas inny. Nic w ten sposób nie przyspieszysz. Nie piszesz czy dziecko ma nietolerancję glutenu, jeśli tak to stosuj mąki i makarony bezglutenowe pamiętając o naturze ich smaków. Jeśli przez placki rozumiesz ciasta to jak dla mnie kawałek ciasta raz na 2-3 miesiące przy jakiejś okazji to aż za nadto, a nie raz na tydzień. Makarony, pierogi, naleśniki i placki typu racuchy też nie są wskazane bo to smak kwaśny ściągający i zaśluzowujący zwłaszcza w połączeniu z cukrem. Poczytaj zalecenia dla dzieci alergicznych, atopowych i nie tylko w Filozofii smaku str.53-58. Omlecik możesz podać. W ogóle zacznij gotowanie od tych przepisów dla dzieci one są delikatniejsze i mniej w nich przypraw, więc stopniowo się przyzwyczaisz. Gotuj zupy i gulasze mięsno-warzywne Wejdź do archiwum forum i poczytaj wpisy innych mam alergicznych dzieci. Rozpisałam się :-)
data: 2017.04.28
autor: Cytryna
Cytryna bardzo dziękuję za odpowiedź czy mogłabyś napisać mi jeszcze czy takie placki które sa w książce mozna raz w tygodniu podać? albo czy na początku moge zrobic omlecika albo pierogi kluseczki z jakiej maki czy moge zrobic makaron na mace bezglutenowej ?czy moja córeczka nie straci na wadze? przepraszam ze tyle pytam ale jestem totalnym swiezakiem.
data: 2017.04.27
autor: K
Witam czy ktoś moze mi pomóc chcialabym rozpoczac gotowanie czy ktos moze mi pomoc mam corke alergiczke kiedy przychodzi czas pylenia dostaje alergie wziewna od zwykłego bialego kataru do aromatycznej dusznosci właściwie kazda infekcja sie tak konczy proszę o pomoc
data: 2017.04.27
autor: 
Witaj K, ja miałam podobny problem ze swoim synem, od około 6 miesiąca życia dostając kataru po 1 lub 2 dniach już miał spastyczne zapalenia oskrzeli i nie mógł swobodnie oddychać, spał na pół siedząco a ja pilnowałam czy oddycha czy nie. Lekarka wmawiała mi że mam alergiczne dziecko z tendencją do astmy, że to po mnie bo ja wówczas również chorowalam na nie. Zakazała chodzić nam do lasu, przeprowadzić się na wieś bo tam więcej pyłków i dała inne dziwne zalecenia oczywiście pod postacią leków. Nie posłuchałam. Szukałam czegoś innego dla siebie i dla syna. I znalazłam. Zalecenia pani Ani wprowadziłam ok 10 lat temu a ściśle na PP jestem od 6 lat ale zaczęło się od wyeliminowania mleka, słodyczy, surowizny i zimnego picia. Ja jestem zdyscyplinowana i na dzień dzisiejszy nie używam żadnych leków ani na alergie ani na astmę - odstawiłam je po ok roku na Pp, syn nie jest taki słuchany ale ma się dobrze i ani alergii ani astmy nie ma. Jak podje słodyczy czy zdarzy się wyskok np. soki czy owoce to przychodzi mu się zmierzyć z konsekwencjami na własnym ciele. Ma obecnie 14 lat i pozwalam mu na jego własne błędy, niech się uczy i zbiera doświadczenia.
Jeśli mam zalecić ci od czego zacząć to od przeczytania książek pani Ani zwłaszcza tych rozdziałów dotyczacych zaleceń dla dzieci, dla alergików, o katarach, kaszlach, o przyczynach zaśluzowania, potem ugotuj kawę, herbatę, owsiankę i zupę. Ucz się kolejności smaków poznawaj aromaty ziół i przypraw. Efekty przyjdą z tym, że to nie jest rozwiązanie doraźne ale bardzo się opłaca na co jestem chodzącym dowodem. Ukłony dla pani Ani za to i wiele tego co po drodze i do zobaczenia po raz 3 w sierpniu
data: 2017.04.27
autor: Cytryna
Witam jestem tutaj nowa i potrzebuję waszej pomocy. Moja 3 letnia córeczka cierpi na alergię wziewna ze zwyklego katarku po dwóch dniach tworzy sie w jej oskrzelach gęsty sluz którego nie moze odkrztusic dostaje atak duszności i juz tylko zastrzyk pomaga jej prawidlowo oddychać. Przez przypadek przeczytalam o zaletach diety Pani Ani Ciesielskiej czy moze mi ktoś pomóc może miala któraś z was taki problem? Od czego mam zaczac jestem załamana ale pełna nadzieji ze mi ktoś pomoże.
data: 2017.04.27
autor: K
Cześć :-)
Ja z zapytaniem dotyczącym produktów kozich. Ser kozi żółty typu np gołda jest w smaku gorzkim czy słodkim? A kozi twaróg? Kwaśny? Ser wędzony i oscypek w jakim są smaku ? Z góry dzięki
data: 2017.04.27
autor: Łucja
III ZJAZD PEPOWCÓW 4-6.08.2017 Puszczykowo

Kochani, z wielką przyjemnością pragnę ogłosić termin kolejnego, trzeciego już zjazdu fanów Kuchni Pięciu Przemian :) Odbędzie się on w pierwszy sierpniowy weekend 4-6.08.2017 w Leśnym Ośrodku Szkoleniowym w Puszczykowie, czyli tam, gdzie rok temu ;)

Konwencja zjazdu będzie zbliżona do tej zeszłorocznej, kto był, ten wie czego się spodziewać :) Będzie to luźne spotkanie, wypełnione wspólnym byciem, śmiechem, bez sztucznej oprawy, spiny, na luzie... tak wszystkim potrzebnym :)

Jedzenie zostanie przygotowane specjalnie dla nas, bogatsza o zeszłoroczne doświadczenie, wiem czego przypilnować, na czym się tym razem skupić ;)

Przybliżony koszt imprezy to ok 300zł, za cały weekend tzn. przyjazd w piątek po południu, dwa noclegi, wyjazd w niedzielę po śniadaniu, z pełnym wyżywieniem. W zależności od potrzeb, długości pobytu, uczestnictwa dzieci itd. koszty będą ulegały zmianie a osoby traktowane indywidualnie.

Proszę o zgłaszanie wstępnej deklaracji uczestnictwa na maila: mbuczylowska@gmail.com

Wszelkie szczegóły dogrywane są na bieżąco, będziemy informować o wszelkich nowościach w swoim czasie.
A tymczasem klepcie termin w Waszych terminarzykach, kalendarzykach i przybywajcie gromadnie :)

Pozdrawiam ciepło :)
data: 2017.05.04
autor: Monika mama Jagódki i Ali
Dziękuję Moniko mamo A&J, tego mi było trzeba...
Uwielbiam Was, to forum i wszelkie porady.
To prawda muszę wyluzować, ale niestety taka już jestem przejmuję się wszystkim, a najbardziej moimi dziećmi. I popadam w chandry- ale na szczęście takie słowa jak Twoje Moniko mnie otrzepują i znowu wskakuję na właściwe tory. Wierzę w tą kuchnię bardzo, nigdy (nawet jak jeszcze nie znałam kuchni PP) nie byłam za środkami farmakologicznymi i cieszę się, że natknęłam się na książki Pani Ani i powoli zagłębiam się w tej tematyce. Żal mi czasami, że nie mam nikogo z najbliższych, kto również stosuję się do tych zaleceń. Byłoby mi łatwiej (np. w odwiedziny do dziadków nie musiałabym brać ze sobą termosów, nie wspominam już o tygodniowych wakacjach- ale pewnie u was jest tak samo- pakuję wszystko - mięso, przyprawy... itd i gotuję...)Ale na szczęście mam WAS ;-)
A przede mną nowość - pójście synka do przedszkola, jeszcze nie wiem czy się dostał i jeszcze nie rozmawiałam o własnym jedzeniu w przedszkolu. Troszkę czytałam na forum, że się tak da. Mam nadzieję, że w naszym przedszkolu też. Chociaż nawet mój mąż mówi, że w państwowym to nie będzie możliwe...
Tak więc chciałam prosić doświadczonych jak z tym walczyli, jeśli musieli... i czy wszystko dawali dziecku od herbatki, śniadania po podwieczorki?
Chciałam również prosić was o polecenie dobrego termosu obiadowego (najlepiej na dwa posiłki), który długo trzyma obiadek ciepły.
Dziękuję i pozdrawiam.
data: 2017.04.26
autor: Ewelina
To ja, Marcela, napisałam do Iki - podpis uciekł:).
data: 2017.04.25
autor: Marcela
Iko, mam podobny problem. Tłumaczę, proszę i znów tłumaczę. Potem wlewam w syna imbirówkę - jak sobie na to pozwoli. Czasami jednak syn przychodzi do mnie skruszony i melfuje o bólu brzucha - wtedy imbirówkę pije sam bardziej chętnie. Czekam aż dorośnie i zmądrzeje, przynajmniej taką mam nadzieję. Pozdrawiam!
data: 2017.04.23
autor: 
Magda, dziękuję Ci za odpowiedź. Podjada w szkole wszystko co mają koledzy i chętnie biedaka częstują. Czyli to co statystyczne polskie dziecko z dobrego domu dostaje do szkoły na II śniadanie: czekolada, cukierki, lizaki, w najlepszym przypadku flipsy kukurydziane. W domu syn zjada normalnie obiad, zupę, na śniadanie owsiankę, jajecznicę, kiełbaskę na ciepło. Do picia jest zawsze nasza herbata, rano kawa. Co jeszcze mogę zrobić? Żadne tłumaczenia, że słodycze są niezdrowe i nie należy ich jeść nie pomagają.
data: 2017.04.21
autor: Ika
Ika, problem piekacych uszu jest problemem nerkowym, Nerki sa w tak zwanym ogniu a scislej, lewa nerka jest w suchosci.
Pierwsze pytanie : co twoj 10 latek zjada ? podjada ? W szkole ? u babci ? z kolegami ?
Musisz zrobic dokladny wywiad i zapisac skrupulatnie. Wtedy bedzie mozna poradzic . :-)
Pozdrawiam serdecznie
data: 2017.04.20
autor: Magda C
Przetłumaczyłaś mi @Ogrodniczko,choć przyznam że na rowerze jeżdżę średnio raz na dwa tygodnie od wiosny do jesieni.Nie wychylam się kiedy temperatura powietrza nie przekracza 10 st. C,ale jeżdżę z pttk od dziewięciu lat a na gimnastykę chodzę raz w tygodniu dopiero od roku.Jednak widać to dla mnie zbyt duży wysiłek.Szkoda że na starość mam czas a mało mocy.I tak czuję się lepiej po naszym żywieniu.Patrzę na sąsiadki ledwo żywe po lekarstwach.Pocieszam się że ja i tak jestem w lepszej kondycji;nie biorę żadnych lekarstw.
Pozdrawiam wszystkie dziewczyny z forum i Panią Anię za jej celujące przemyślenia.
Kocham was będę tęsknić.
data: 2017.04.15
autor: Bratka
Kochani w Refleksjach pojawiły się tym razem życzenia , zaglądnijcie proszę :)
data: 2017.04.15
autor: Anna Ciesielska
Wasolutkich , cieplutkich i spokojnych świąt wielkanocnych życzę wam wszystkim i Pani Ani .
data: 2017.04.15
autor: Aina
Dziękuje pani Aniu za tą refleksje,mam wrażenie że weszła Pani do mojej skorupy.Dokladnie taki zakręt wzięłam na początku roku,trudno było złapać równowagę psychiczno-fizyczna.Ale tylko Wiara i wiara w PP daje rade pchać ten życiowy wózek do przodu;).Usciski dla Pani i całego forum,zawsze czytająca choć ostatnio pisząca na forum.Strączek
data: 2017.04.15
autor: Strączek
Pani Aniu wpis w refleksjach perełka.I ja coś dodam od siebie, ale nie moje - "Nie ważne ile masz dni w życiu,ważne ile masz życia w każdym dniu.Wszystko jest nam dane na określony czas,więc jeśli idzie coś dobrze,trzeba się cieszyć, bo nie będzie trwać wiecznie,a jeśli coś idzie źle,nie martw się to też nie będzie trwać w nieskończoność.Najlepsze życzenia świąteczne,moc radości.
data: 2017.04.15
autor: Erna
Kochani, pokazał się w refleksjach okruszek, łapcie go...
data: 2017.04.14
autor: Anna Ciesielska
Dziewczyny, podpowiedzcie proszę o czym mogą świadczyć piekące uszy mojego synka. Syn ma 10 lat, uszy czasami są czerwone i to widać, a czasami tylko mówi, że go pieką ale tego nie widać. Jak temu zaradzić? Uciążliwe to dla niego bardzo.
data: 2017.04.14
autor: Ika
Ewelino, to nie tak, że tylko na początku pojawiają się kaszelki/katarki. Jeśli doprowadzisz organizm do równowagi to on będzie Ci na bieżąco wyrzucał patologiczny śluz w postaci katarku/kaszelku. Ja to traktuje jak błogosławieństwo, bo wiem, że dzieciak oczyszcza mi się na bieżąco. Nie traktuj tego jak wyrocznię lecz jako papierek lakmusowy pokazujący na bieżąco popełniane przez Ciebie błędy, to tak nie działa!
Popełniasz błędy Ty, ja również walę gafy, babcie podkarmiają mi dzieciaki czekoladkami, starsza córka podżera w szkole mambę i co...? Mam siąść i płakać? To ludzkie, to normalne, uwierz, że każda z nas tak ma. W momencie kiedy wyłapiesz grzeszek - podaj imbirówkę (daj do popicia herbatkę TLACI, dzieci ją wolą od TLI - łyk imbirówki/łyk herbatki) a jeśli pozostanie niewyłapany, trudno, widać tak miało być, mały się zasmarka a Ty ogarniesz go, bo będziesz wiedziała jak to zrobić. To jest wielki plus tej kuchni i komfort jaki daje, w momencie dolegliwości jesteśmy w stanie zaradzić jedzeniem. Możesz odejść od PP czy obserwując dzieci sąsiadów myśleć, że są takie zdrowe a ta kuchnia to stek bzdetów ale właśnie w momencie choroby sytuacja klaruje się sama - dziecko na PP wyciągniesz stosując kuchnię, podając określone miksturki, dziecko sąsiadów uratuje jedynie antybiotyk, steryd czy inny syropek z tablicą Mendelejewa w składzie. Ty dasz radę wyjść z nierównowagi stosując odpowiednie jedzonko - widzisz różnicę? Twoje dziecko będzie wzrastało bez chemicznych wspomagaczy. Dzieci sąsiadów pozornie są zdrowe, ich organizm kumuluje śluz, ropę, inne świństwa, potem w momencie choroby ludzie otwierają ze zdumienia oczy pytając jak to możliwe, że takie zdrowe dziecko ma nagle wysyp alergii, astmę, cukrzycę, choroby krążenia i można by tak dalej.
Następna rzecz, wyluzuj!!!Twoje emocje, "ambitne gotowanie" jedynie pogarszają sprawę. Spróbuj bawić się tą kuchnią, jedzeniem, smakować, odkrywać. Wciągnij do gotowania dzieciaki, tłumacz jak jedzenie działa, co robi z ich ciałkami. Masz w rękach potężne narzędzie ale używaj go umiejętnie, nie machaj nim rodzinie nad głową, bo któreś niechcący oberwie a i Ty się zmachasz niepotrzebnie ;)
Jeszcze jedna rzecz, nie traktuj "małych odstępstw" jako nagród, bo nigdy nie wyjdziesz na prostą. Jeśli Ty w głowie postrzegasz naleśnika z dżemem jako coś pysznego ale niedozwolonego, sprzedajesz taką jego wizję dziecku, które będzie domagało się zakazanych owoców na bieżąco. Wyeliminuj z jadłospisu i tyle. Jeśli ktoś Ci dziecko podkarmi, przyjmij do wiadomości, wyraź dezaprobatę i tyle, bez emocji, na sucho i zajmij się problemem.
Kochana ja zaczęłam gotować wg książek Pani Ani w 2007 roku, jestem jedną z tych osób, które straciły wiarę i odeszły... Wróciłam pokornie po 5 latach i teraz wiem, że to jedyna słuszna droga. Każdy ma kryzysy, każdemu czasem zwyczajnie brak sił, to normalne, ludzkie, takie nasze... babskie zwyczajnie ;) Zaufaj sobie, jak raz wdepniesz na ścieżkę PP - trudno z niej zrezygnować ;) Świadomość natury produktów, ich smaku zostają w nas chyba na zawsze... Ale to już ukłon w stronę Pani Ani i hołd oddany Matce Naturze :)

Ogrodniczko, również bardzo ciepło Cię pozdrawiam :) Bawię się ostatnio w ogrodzie w ogrodniczkę i myślę sobie czasem o Tobie :) Jestem żółtodziobem w tej materii ale grzebanie w tłustej, czarnej, pachnącej ziemi daje ukojenie, wytchnienie i szaloną przyjemność, dlatego nie przestaję :) Może coś z tego będzie...?

Pozdrawiam wszystkich przedświątecznie :) Pani Aniu, ściskam najmocniej :)
Pięknego czasu dla wszystkich!!! :)
data: 2017.04.14
autor: Monika mama Jagódki i Ali
Witam,
chciałam jeszcze się pożalić ;-)
Przechodzę załamanie PP-owe. Wierzę w tą kuchnię bardzo, ale... czy to tylko u mnie, czy to normalne na początku. Wiem, że popełniam mnóstwo błędów ( a to te nieszczęsne parówki, a to rogal z masłem, posypany imbirem i miodem, a to naleśniki z dżemem, a to jabłko, banan - o które błaga syn... a potem nagle... od 2 tygodni męczy go wieczorno-nocny suchy kaszel. I potem złość...na siebie i cały świat.
Zmierzam do tego, czy to tak u wszystkich na początku się dzieję, że jak tylko pozwolimy dzieciom lub sobie na małe odstępstwo to wtedy pojawiają się kaszelki? Bo patrze na dzieci sąsiadów, biegają porozbierane, wg mnie zawsze nieodpowiednio ubrane do pogody, zajadają słodycze, chipsy, lody, owoce, soki, jedzą kurczaki, itd. A mój syn, zero słodyczy (od czasu do czasu babka domowej roboty, czasami biszkopty, jabłko i banan, zero chipsów, zero kurczaka, nawet wmuszam w niego naszą TLI - posłodzoną miodem, bo inaczej nie wypije. Jak raz dostał u babci czarną herbatkę z pigwą i cukrem to błagał mnie, żebym mu taką robiła.
I mój syn kaszle, a te dzieci nie... albo ja tego nie wiem...
Wszyscy patrzą na mnie jak na wariatkę. A ja czasami... opadam z sił. (Bo dla mnie podawanie posiłków to jest ciągłe planowanie, myślenie i gotowanie z książkami, jak nie mam przepisu to się motam). Jak syn biegnie do sąsiadów pobawić się z dziećmi to przez przypadek dowiaduję się, że zjadł np czekoladę. Pomimo, że wszyscy wiedzą, że on nie je słodyczy. Ale każdemu jest dziecka żal, że matka mu wszystkiego broni i oto skutki... A ja chcę tylko, żeby moje dzieci były zdrowe!
Może ktoś mi podpowie, jak na początku sobie radził, jak ogarnąć tą całą tajemnicę kuchni PP. Bo u mnie jak wydaje mi się, że już załapałam, to znowu wpadka.
Wiem, że ta kuchnia nie gwarantuję, tego, że nie będzie katarków, kaszelków... ale ja jak słyszę, że dzieci zaczynają kaszleć... to stres, co znowu zrobiłam nie tak.
Pozdrawiam wszystkich.
data: 2017.04.13
autor: Ewelina
Magdo, dziękuję za instrukcje w sprawi mięsa. Chciałam dopytać, czy jeśli mięso już zalatuje tzn., że mam kiepski punkt sprzedaży, czy to normalne. Bo dla mnie nie będzie możliwe zjedzenie "śmierdzącego" mięsa. Czy też przygotowanie posiłku i podanie domownikom z takiegoż "dojrzałego" kawałka. Zaskoczyłaś też mnie tym, że indyka też w ten sam sposób traktujemy. To mięso jest tak delikatne, że chwila nieuwagi i już zalatuje... a wtedy u mnie ląduje w koszu! Dla mnie cokolwiek, co brzydko pachnie, jest śliskie itp. jest nie do spożycia.

Surówkę dla 4-latka (marchewka duszona i buraczki ćwikła - robię z przepisu wg FZ.
Dla 1,5 rocznego malucha tylko marchewkę duszoną też wg przepisu. A faktycznie parówki to najgorsze co można podać (zdarzyło się to może z 3 razy, więc to nie standard) a powodem jest to, że dzieci jedzą o tej samej porze i mała już nie chciała owsianki i zaczęłam kombinować. A ogólnie parówki u mnie to ostateczność i ogromna rzadkość. A pomyślałam, że są miękkie i dla niej to odmiana. Ale fakt to był błąd.
A dlaczego jajecznica jest nieodpowiednia? Za wcześnie chyba, tak? Jak tylko przeczytałam twoją odpowiedź to aż mnie w brzuchu ścisnęło. Zerknęłam szybko do książki FŻ, a tam, że od drugiego roku życia... Och! a ja się staram gotować wg PP, jestem na początku tej drogi. Jest to dla mnie trudne, nie jestem pasjonatką gotowania, więc wszystko robię wg przepisów. Szkoda, że nie ma książki -Żywienie maluchów - z przepisami (śniadanie, obiad i kolacja) dla takich jak ja to byłoby zbawienne. Ech! Ale klops! Nie ma co narzekać trzeba się doszkolić.
Zerknę oczywiście na tą stronkę na facebooku, dziękuję. .
data: 2017.04.13
autor: Ewelina
Magdo C. dziękuję bardzo za odpowiedź, trafiłaś w punkt ;) , na obiad jem dużo za godz. jestem głodna i rzeczywiście mam poczucie, że czegoś mi brakuje.
pozdrawiam
data: 2017.04.13
autor: Marta34
Marta34, doszlas z twoimi dolegliwosciami do pewnego pulapu, jestes na PP od 1,5 roku, stan zdrowia sie poprawil, czujesz sie lepiej ale to nie jest to co powinno byc. Niestety bez kuchenki gazowej nie pojdziesz do przodu. Stanelas w miejscu. Nalot na jezyku czy refluks, sa wyrazem braku odpowiedniej energii, energii ognia, ktorej nigdy nie da Ci kuchenka elektryczna. Gotujac na takiej kuchence bedziesz miala ciagly niedosyt, uczucie glodu. Brakuje ci takiego blogostanu, wypelnienia , sytosci. Nie wiem jak mozesz sie zorganizowac. Niektorzy kupuja dwupalnikowe kuchenki turystyczne, z mala butla. Pomysl. Zupy gotuj na cielecinie, wolowinie, indyku, jagniecinie, nie musisz miesa miksowac z jarzynami, jedz odpowiednie porcje na drugie danie; i bardzo dobrze, porzadnie doprawiaj. Nie zapominaj rowniez o odpowiednim gryzieniu. A jesli czasem czujesz ociezalosc po posilku to pol godziny pozniej wypij kubek imbirowki :-)

Ewelina, odpowiem scislej nt przechowywania miesa w lodowce; mieso kladziesz na gleboki talerz i bez przykrycia przechowujesz pare dni w lodowce, mozesz dojsc do tygodnia. Wolowina, jagniecina, indyk. Cielecina mniej. Nie dziw sie jednak ze czasem mieso moze zaczac brzydko pachniec . Wszystko zalezy od jego rodzaju, jakosci, uboju, rzezni itd. Obserwuj
Jesli chodzi o posilki ktore dajesz twoim malym dzieciom to wytrzeszczam oczy ze zdumienia. Nigdy bym sie nie odwazyla dawac 1,5 rocznemu maluchowi parowek, jajecznicy, chleba lub starszemu cwikly i marchewki bez przypraw. Zagladalas na grupe Alergika na Facebooku ? Co Pani Ania proponuje i radzi dla dzieci do 3 roku zycia ?? Sprawdz..... moze inne mamy malych dzeci sie tu wypowiedza ?
Pozdrawiam wszystkich
data: 2017.04.12
autor: Magda C
Dziękuję Moniko za odpowiedź (przepraszam, że tak późno, ale niestety nie zaglądałam tu dawno...., założyłam konto na Facebooku i tam czasami zerkam), córce 1,5 rocznej ostatecznie podałam rosół wołowo-indyczy bez rozcieńczania, nie wiem czy dobrze (bo tak naprawdę to nie wiedziałam czy potem powinnam go jakoś dosmakować...), ale córci smakował bardzo i już drugą niedzielę wcina ;-)
Chciałam zapytać co powinnam jej podawać na kolację.
Zjada chleb (staram się jej dawać z poprzedniego dnia) z indykiem z zupy, jajecznicę z chlebem, parówki (wiem, że to nie jest odpowiedni posiłek...) i czasami owsiankę. Jak jej urozmaicić kolację- może zupka na kolację?

I jeszcze jedno pytanie...
Jak przechowujecie wołowinę/cielęcinę (nie wiem czy inne mięso też) w lodówce, aż dojrzeje. Wyczytałam, na facebooku, że u kogoś wołowina dojrzewała tydzień. Czytałam, że dzięki temu jest miększa (pani Ania też zaznacza, że dla dzieci ma być taka) ale niestety ja tak nigdy nie zrobiłam. Kupuję mrożę, a kiedy przychodzi czas na owo mięsko, rozmrażam i wg przepisu gotuję. Tak więc jak przechowujecie taką wołowinę tzn. w pudełku plastikowym? na talerzu?, czy można w komorze 0?

Ach i jeszcze jedno pytanie ;-)
Jakie warzywa stosujecie w tym okresie do obiadu (dla dzieci 1,5 i 4 latka?) Bo ja tylko marchewkę duszoną, dla starszego czasem (rzadko) buraki - ćwikła z chrzanem wg przepisu z FŻ, oraz warzywa z rosołu (marchew i pietruszka) lekko podsmażone na oleju - bez przypraw.
Dziękuję z góry za odpowiedź.
Pozdrawiam wszystkich.
Ewelina
data: 2017.04.12
autor: Ewelina
Kochana Bratko. W naszym wieku ruch jest niezbędny ale bardzo trzeba rozumieć co mówi nasze ciało. Niełatwo pojąć te ograniczenia. Chciałaby dusza do raju i krainy wiecznej młodości . Świetne są właśnie ćwiczenia uelastyczniające i rozciągające mięśnie.W naszym wieku przeforsowanie to bunt starszego organizmu, który znacznie wolniej niż za młodu regeneruje się. Lepiej krótsze sesje i odpoczynki pomiędzy nimi.Wtedy body uczy się wytrzymałości. Ja też mam genetyczne /po tatusiu/ kłopoty z żyłami. W 1996r. miałam operację. Bardzo pomogła. Myślę, że gdybym w międzyczasie znała PP nie utyła, szanowała się i nie myślałą, że jestem maszyną do roboty, byłoby super. Zrobiłam badanie takiego markera czy mam skłonność do zakrzepicy. Nie mam. W najbliższym czasie wybiorę się do naczyniowca. Rehabilitantka, która pomaga mi w sytuacjach kiedy zbyt się zagalopuję i doprowadzę się do jednego wielkiego bólu nie jest zachwycona poradami lekarzy, aby nosić pończochy lecznicze . Mówi, że one rozleniwiają mięśnie . Instyktownie zreszta ich unikałam. Kuoiłam położyłam na półkę i na samą myśl, ze mam je założyć robiło mi się niedobrze. Doskonałą jest porada Moniki mamy Jagódki i Ali. Jeśli ją przerobisz w głowie i pogodzisz się z ograniczeniami, to życie i tak będzie piękne ale ciało spokojniejsze . Jestem pełna szacunku dla wymienionej Moniki za jej empatię i zrozumienia zasad życia. Przed wejściem na drogę PP nie rozumiała bym tego co przekazuje ale teraz wiem co mnie cieszy. Pozdrawiam Cię mądra mamo Moniko. wszystkich forumowiczów również. Szacunek i ukłony dla Pani Anny Ciesielskiej.
data: 2017.04.12
autor: Ogrodniczka
Kochane moje,jeszcze raz ja,Bratka.Na rowerze jeżdżę dla oglądania świata;zachwyt mnie ogarnia kiedy patrzę na dopiero co zaorane pola albo las za łąką,albo ogródki za płotami pełne kwiatów,może gdybym była poetką to umiałabym to opisać.O Rytuałach Tybetańskich słyszałam i teraz szukam w internecie.Tymczasem już drugi rok, raz w tygodniu chodzę na Gimnastykę Zdrowotną która pomogła mi rozciągnąć mięśnie.Smaruję swoje żylaki żelem kasztanowym i opuchlizna schodzi,zaczerwienienie też i już nie mam uczucia za krótkiej skóry,nic nie boli.A więc jestem do przodu i oby tak dalej. moja 6-letnia wnuczka mnie nauczyła:kocham was ,będę tęsknić.
data: 2017.04.09
autor: Bratka
@Moniko dzięki za odzew.Z tym sanatorium to nie takie hop siup(wczasy droższe),podobno długo się czeka na miejsce.Poza tym kiedy zapytałam lekarza czy mam szansę na sanatorium,on patrząc na moje wyniki badań krwi ,moczu itd z listopada powiedział:do sanatorium to trzeba być chorym a pani jest zdrowa.HaHaHa.Ale zmierzył mi ciśnienie i było wysokie,200,kazał mi wyobrazić sobie ptaszki i wodę i las i za 4 min.było 180,może to do tych żylaków.W każdym razie mój humor się poprawił po twoim wpisie.W takim razie w najbliższą niedzielę będę się oknacać,chociaż mi żal.Pozdrawiam mocno gorąco WSZYSTKICH
data: 2017.04.07
autor: Bratka
Witam, czyli z postu pani Magdy C. wynika, że Centrum kończy swoją działalność, czy tylko zmienia lokalizację? Nie będzie już kursów i zjazdów w wakacje? Pozdrawiam
data: 2017.04.07
autor: 5 Przemian
Witam :) Mam pytanie czy gotując na prądzie jest szansa wyjścia z candidy ? Zmiany są pomimo gotowania na prądzie po około gotowanie wg PP przez 1,5 roku- schudłam szybko i za bardzo wręcz ;) i nie chcę już chudnąć..., wyregulował mi się okres, zatoki się oczyszczają, alergia już nie taka dokuczliwa jak kiedyś (uczulenie na pyłki ), ale właśnie mam biały nalot na języku i stąd moje pytanie do Pań, czy bez \"ognia\" da się przegonić tą candidę?
Inna sprawa laryngolog stwierdziła, że mam refluks, nie wiem, nie czuję jakoś objawów typu pieczenie, fakt mam suche gardło, z zatok ciągle coś tam spływa. Wiem, że przy refluksie trzeba zupy miksowane. Jako grupa krwi 0 jak nie zjem mięsa to chodzę głodna. Z drugiej strony mam żółty nalot na języku (przesadziłam ostatnio ze smażonymi mięsami i może za dużo, bo potrafię dużo zjeść, pewnie zbyt często frytki, ale tak za mną chodziły...). Wyczytałam na forum, że powinnam się przerzucić tylko na zupy gotowane na cielęcinie, ale czy razem z mięsem miksowane ? czy przy żółtym nalocie już zupy na kościach bez mięsa? Mam obawy czy na samych zupach nie będę znowu chudła (przy wzroście 164 ważę 49,9) Pozdrawiam :)
data: 2017.04.07
autor: Marta34
Monisiu,dzięki dzięki,wieczorem napiszę więcej
data: 2017.04.07
autor: 
Bratko, wyczułam Cię nosem... albo tym rowerem ;) W rozmowie z Szefową, wspomniałam, że czuje, że to Ty ;)
Cudnie, że noga wraca do normalności. Rozmawiałam z Panią Anią o tym, co Cię spotkało i powiedziała, że prawdopodobnie przeforsowałaś się kochana ;) Poczułaś ciepełko, wskoczyłaś na rower i ... poniosło Cię tu i ówdzie... czyż nie? Pani Ania powiedziała święte słowa, ruch - jak najbardziej ale odpowiedni, z szacunkiem dla własnego ciała, jego możliwości, swojego wieku, pory roku. Co do jedzonka, to dyscyplina bezwzględna, nogom często daj wytchnienie, połóż się z nogami wyżej niż reszta tułowia, niech odpoczną. Maść z kasztanowca wcieraj, taką chłodzącą, najtańszą, najbardziej uproszczoną w składzie.
W tym sanatorium uważaj na jedzenie, bo wiadomo jak jest... Zabiegi też wybieraj uważnie, żebyś się nie przeforsowała i nie robiła niczego wbrew sobie ;)
Rower jest super ale może od czasu do czasu...? Próbowałaś rytuałów tybetańskich...? Czy innych mniej dynamicznych sportów, łagodniejszych i łaskawszych dla Twoich nóg..? ;)
Ściskam Cię kochana i pozdrawiam całe forum :)
data: 2017.04.06
autor: Monika mama Jagódki i Ali
Przepraszam Cię, Anonimowa Forowiczko, za szereg moich dzisiejszych zdumień i wytrzeszczów oczu na Twój post, wybacz :-) no bo jak to, szczycić się syceniem ego po ponad 10 latach na PP?! ocokaman?! zanim zajarzyłam, że to ŻART, musiałam trochę pooddychać i garów pomyć :-)))) przyszło dzięki temu postanowienie żeby przed śniadaniem, a przynajmniej przed gimnastyką, do netu nosa nie wtykać (postanawiam, żeby świat zewnętrzny między mnie a podusię się nie wdzierał, bom wtedy jeszcze zbyt bezbronna, zbyt miękka - na melodię ‘po co babcię denerwować, niech się babcia cieszy’ ;-)). Dziękuję Ci, o Anonimowa kochana :-) będę sobie zamiast tego odczuwać przestrzeń, otwartość, swobodę i wolność..., jak słusznie pisze Ewa. Bo mogę i za to najczulej Szefowej dziękuję!!
data: 2017.04.06
autor: Owsiankowa
Tu mówi Bratka,to ja pisałam wczoraj o żylakach,mój komputer trochę fiksuje i znikł mój pseudonim.Ale piszę też dlatego że stało się coś niespodziewanego:moja noga z żylakami przestała puchnąć,zaczerwienienie zbladło i z godziny na godzinę czuję się lepiej.Bałam się wczoraj,dzisiaj już nie.Ale gdyby ktoś mógł się wypowiedzieć na mój temat,to chetnie wysłucham.Kochane moje pozdrawiam wszystkich mocno gorąco Bratka.
data: 2017.04.06
autor: Bratka
\"Czy uświadamiacie sobie wagę tego?
Istnieję, a więc mogę tworzyć,
a więc mogę żyć, a więc mogę być,
a więc mogę czuć. Mogę być zmysłowy.
Mogę doświadczać radości.
Mogę doświadczać smutku.

Mogę doświadczać braku i mogę doświadczać obfitości.
Ja istnieję.”
Czy zdajecie sobie sprawę, jak jest to głębokie?
“Ja istnieję.”
O to chodzi. Tylko to ma znaczenie.
Nie ma żadnej innej filozofii.
Nie ma żadnych innych książek.
Wszystko, co próbuje to wyjaśniać szczegółowo
to po prostu makyo, duchowe brednie.
„Ja istnieję.”
I to wszystko.
Wczujcie się w to przez chwilę.\"

Przy naszej kawie...
Czarnej, pachnacej, magicznej...pitej rano, w blasku wschodzacego slonca...szczególnie o tej porze roku, wiosną..
Pozwólcie sobie na 10 minut beztroski, braków obowiazków, ograniczeń i przede wszystkim strachu...przez chwile stańcie sie na powrót dziećmi...
przepuście przez ciało muzykę z naturalnych instrumentów...ujmijcie w dłonie kryształ, oczyszczony wczesniej w rzece lub pod bieżącą wodą...nieoszlifowany i..
Zatrzymajcie Czas..

Pani Aniu, Ogniu naszej Inspiracji, Diamentowa Królowo o kryształowym umyśle..to dzięki Pani możemy dziś odczuwać przestrzeń, otwartość, swobodę i wolność...całuje mocno, ściskam..i tak jak Monia po stokroć dziękuję <3
data: 2017.04.06
autor: Ewa from The Sacred Isle
Kochane moje,piszę i ja po poradę .7 lat na pp i gotowania według 5 smaków doprowadziło mnie do poprawy zdrowia.Moje żylaki zaczęły się wypłaszczać,nie umiem tego inaczej opisać:jest żylak który wyglądał jak róg pudełka ale teraz zrobił się okrągły,to efekt lepszego przepływu krwi.Nic nie bolało ,czasem trochę swędziło.Teraz skóra jest zaczerwieniona tuż obok i jest opuchnięta,lekko boli.Mam wrażenie że kiedy chodzę to jet mi lżej.Byłam dziś u lekarza po skierowanie do sanatorium bo mi kolana \"trzesczą\" i bolą przy schodzeniu ze schodów.Kupię sobie maszynkę do gotowania kawy.Pokazałam lekarzowi swoje żylaki a on dał receptę na tabletki:DIH500mg i maść Bedicort 0,5mg.To podobno maść chłodząca.Chyba nie wykupię tej recepty,bo myślę że to krew po odpowiednim jedzeniu krąży jak bystra rzeka w korycie a złogi się wypłukują.Zaznaczam że mam 67 lat ale bardzo chcę ciągle jeźdźić na rowerze bo inaczej skapcanieję bardzo,nawet zaczęłam brać magnez żeby było więcej sił w nogach.Dziewczyny b,może któraś podpowie coś mądrego.Pozdrawiam was wszystkie Jak Nie Wiem Co P.S.Ostatnio brałam lekarstwa na trzustkę jakieś 8 lat temu,które nie pomagały.
data: 2017.04.06
autor: 
Owsiankowa - oj tam, oj tam:). Ani ja taka stara, ani Ty taka młoda, żeby od razu wyjeżdżać z dzisiejszą rozfejsbukowaną młodzieżą;). Wolno mi mieć własne zdanie, inne niż Ty? Wolno. Wolno mi wyciągać wnioski z otaczającej mnie rzeczywistości? Wolno. Obraziłam kogoś? Nie sądzę. Po prostu inaczej na to patrzę i wyraziłam opinię. Co do prowadzenia samochodu - robię tak: zatrzymuję się przed każdymi pasami, gdzie jest chętny do wkroczenia na jezdnię przychodzień i sycę się minami kierowców jadących za mną, gdy przepuszczam szóstego przechodnia:). Magdo C, dziękuję za wypowiedź i pozdrawiam:).
data: 2017.04.06
autor: 
Nie bardzo rozumiem wpis Nieznajomej nt FB i Forum. Przegladnelam wstecz, wczesniejsze wpisy, nic sie nie rozjezdza, nie widac zaniedbania. Pani Ania czuwa z daleka a te dziewczyny, ktore wczesniej sie udzielaly na Forum nadal odpowiadaja na zadawane pytania. Moze odpowiadac na takie pytania kazda, ktora ma za soba lata na PP. To nie jest dzialka tylko Ewy, czy Moniki, czy innej dziewczyny. Tutaj, podobnie jak na Fejsowej grupie, daje sie swego rodzaju "gotowce" dziewczynom, ktore pytaja czy o rosol z makaronem dla dziecka, czy egzeme pomiedzy palcami. ( przyklady podane przypadkowo, bo pierwsze z polki )
Na Fejsowych grupach sa pytania tego samego rodzaju, a zaleta jest to ,ze mozemy w kazdej chwili, dziewczynie - swiezynce, ktora sie zakreca, przestaje analizowac, nie kojarzy faktow, powiedziec w prywatnej wiadomosci, za weglem: hej babo, obudz sie ! nie bedziemy cie prowadzic za reke, musisz sie sama nauczyc i pomeczyc. Wiec nie mozna porownywac, zadna miara czegos - co dziala w innej formie - z Mc Donaldem lub wersja 2.0 kuchni PP. Tu nie chodzi o nowoczesnosc tylko inna forme; Powtarzam to co kiedys , pare miesiecy temu, napisalam: Facebook sluzy do przyciagania i uczenia mlodych mam, jak w ppowy sposob radzic sobie z dolegliwosciami maluchow. Nie suzy do robienia enklawy, VIPowej grupy, ktora odstaje, Prosze cie Nieznajoma, poczytaj nasze lutowe wpisy na forum , to wszystko bylo juz wyjasnione :-)
Rowniez pozdrawiam serdecznie
PS. ten tak zwany kurs ktory sie odbyl w miniony week-end byl bardziej spotkaniem zakonczajacym dzialanie Centrum na sw Marcina i zadnej wiadomosci na Fejsbuku nikt nie zamieszczal.
data: 2017.04.05
autor: Magda C
Przyczyniać się do polepszenia świata. Jak to łatwo powiedzieć :-) a przecież prowadzę przez miasto i prawie co skrzyżowanie widać awanturki, wymuszenia i pogróżki. Łatwo dać się ponieść… pierwsza rzecz: odpysknę! ale ciut oddechu i okazuje się, że W SERCU nie masz takiej potrzeby, że to wątroba rwie się do pyskowania i machania środkowym palcem. Serdecznie, z uśmiechem przepraszam jeśli zawinię. Z chęci upłynnienia ruchu i by również inni mieli dobry dzień – wpuszczę kogoś z podporządkowanej (i mniejsza o to czy mi podziękuje). Złota fura wymusi? niech ma, co mnie to. A jeśli mnie poniesie i złotej fury nie wpuszczę (gdzie się c... pchasz), to może i chwilowe zwycięstwo, ale pyrrusowe. Bo dopuściłam do głosu swoje ciemne moce, bo niesmak, bo mimika babojagieje, bo równam do głupszych, bo poziom agresji wokół się podniósł – wszystko przecież jest energią. Codziennie wokół siebie sypiemy ziarno, niech to będzie zamiast ostów i pokrzyw - flower power :-)
PS. w sprawie ‘tej dzisiejszej młodzieży’ – mnie się też ona nie widzi. Niech wraca grzecznie na forum a nie po fejsach łobuzuje i nowych PPowiczów naraja. Jeszcze się po szkołach/przedszkolach PP rozsieje i z czym mamuśki będą walczyć, jak się kucharki i intendentki na PP przekabacą. Żeby PPowiczów przybywało? toż to groza ;-)))))
data: 2017.04.05
autor: Owsiankowa
DorotaJ - może informacja była na Facebooku. Ja tam nie zaglądam, tylko na forum. Wydaje mi się, że forum powoli zaczyna się rozjeżdżać. Rzadsze wpisy, brak informacji o spotkaniu (jeśli taka była na Facebooku). Sądzę, że część forumowiczów przeniosła się już w inne miejsce (FB), a szkoda. Dziewczyny pisały, że dzięki Facebookowi szybciej udzielają porad, szybciej wymieniają informację, przepisy itp. To ja się zapytam; a gdzie tu teraz miejsce na własne poszukiwania, błędy, czas na analizy, cierpliwość pokorę i inne aspekty życia PP, skoro mają wszystko od ręki i podane na tacy? Czego nas, śweżynki sprzed 10 lat, uczono? Odeszło do lamusa? Już jest wersja 2.0 Pięciu Przemian? Tym właśnie się kieruję zaglądając na forum, a nie na FB. Pewnie mnóstwo osób się oburzy, ale podsumuję to tak: forum to jak posiłek w restauracji lub domowym zaciszu, zrobionych ze składników dobrej jakości, spożyty spokojnie, w gronie rodzinnym. FB - fast food (nie mylić ze street foodem) typu Mc Donald's itp - podane szybko i bezmyślnie. Nie zawsze "nowoczesne" znaczy lepsze. Nie jestem konserwatywna, doceniam postęp technologiczny i sama z niego korzystam, ale jestem zaskoczona, że trzymające taki wysoki poziom osoby zdecydowały się na FB. Mimo wszystko pozdrawiam wszystkich gorąco:).
data: 2017.04.04
autor: 
:( a ja tak czekałam na termin spotkania... tak czekałam... i przeoczyłam... :( albo nie zauważyłam, albo miało mnie nie być -nie wiem, nie wiem..., ale żałuję bardzo. Dziękuję Moniko Mamo JiA że przekazałaś ducha tego spotkania. Zrobiłaś to wspaniale - DZIĘKUJĘ :-*
data: 2017.04.03
autor: DorotaJ
Miałam sen, były w nim kobiety, ich roześmiane twarze, mądre oczy, ciepłe dłonie.
Były wokół, w samym centrum ja.
Były jednością - one wiedziały, one prowadziły, ja – zdezorientowana, skołowana czekałam, patrzyłam głodnymi wyjaśnień oczyma, trwałam... i zwykle budziłam się. Ten sen powtórzył się kilka razy. Dumałam nad jego znaczeniem. Do teraz...
Mój sen się ziścił, spełnił się zupełnie.
W ubiegły weekend pojechałam na ostatnią kawę do Centrum...
Tam, pośród gwaru, rozmów rozmaitych, myśli rzucanych w przelocie na wiatr odnalazłam siebie, dotknęłam istoty, czułej struny, którą chowałam przed światem. Pozwoliłam sobie na komfort czucia i bycia... bycia czuciem, samym czuciem.
Jesteśmy Stwórcami Boskiego Dzieła... nosimy w sobie Boską Moc... codziennie dokonujemy wyboru, w którą stronę chcemy zmierzać – ku światłu czy w doliny... To my tworzymy naszą rzeczywistość, to my nadajemy jej blask, bądź ją światła pozbawiamy...
A wszystko to dzięki właściwemu ukorzenieniu w ciele... jak właściwie ukorzenić się w ciele, gdy to nasze ciało jawi nam się tak niefajnie, tak brzydko i obco... choć bliskie jak nic innego. Chciałoby się nam je zmieniać, siłować z tym ciałem, wklejać w ramy koła chociaż jesteśmy cudownym kwadratem. Ukorzenić... uwierzyć, zaufać, zaakceptować. I pójść krok dalej. Pozwolić Mocy Boskiej działać, przez nas, poprzez nas. Wszystko czego nam potrzeba mamy w sobie. Nie warto szukać na zewnątrz... Ciągle rozbrzmiewa mi w głowie. Wszystko co robimy, jest błogosławione. Trzeba nam tylko odrzucić wszystkie „programy sterujące” wpojone przez rodziców, rodzinę, szkołę itd. Wyłączyć umysł, dać się prowadzić. Zaufać, po prostu puścić...
Powierzyć się w opiekę Bogu, wypełniać Jego plan, ująć za rękę Anioły i iść <3

Chciałabym podziękować wszystkim Aniołom, które spotkałam w miniony weekend. Chciałabym zwrócić się do tej Najważniejszej... ale której? Tej która dała najważniejszą lekcję, tej która spojrzeniem dała wyraz największego zrozumienia, tej, która była najbliżej, tej, która przytuliła najmocniej, czy wreszcie tej, dzięki której TO wszystko jest właśnie takie, układa się tak spójnie, kawałki układanki nabierają sensu, cząsteczki pasują do siebie tak idealnie.

Dziękuję za miłość, za oczyszczenie, za bodziec do pracy nad sobą, za lustro... Za każdy łyk kawy w tak wyśmienitym towarzystwie. Za to, że cuda dzieją się na ziemi, na której mozolnie dziergamy to swoje Niebo...

Pani Aniu, czy Pani wie jakim jest Aniołem?
Najjaśniejszym. Najmądrzejszym i najcierpliwszym z wszystkich. Skupia Pani w sobie wszystkie kolory anielskich promieni. Jest Pani naszą tęczą, różnobarwną wstęgą, która łączy w całość.
Bez Pani zostałybyśmy zepsute i niekompletne...

Kłaniam się nisko, po stokroć dziękując za wszystko... <3
data: 2017.04.03
autor: Monika mama Jagódki i Ali
Witajcie, Kochani! Dawno nie pisałam, ale przyznaję, z uwagą śledzę Wasze posty. W ostatni weekend - w gronie starszaków PP - zarzuciłam temat obowiązku ciągłego rozwoju i ciągłych poszukiwań, nieustającego wydabrzania. Chodzi o to, że nie powinniśmy - dzięki poznaniu praw Natury - poprzestawać tylko na smakowaniu, dogadzaniu sobie, eliminowaniu błędów żywieniowych wynikających z braku dyscypliny oraz na usuwaniu cierpienia spowodowanego zaburzeniami energetycznymi, nawet jeśli to dotyczy cierpienia dzieci czy osób starszych. Naszym obowiązkiem - w każdym przypadku - jest zwiększanie potencjału wspólnego dobra i piękna na Ziemi a niekończącym się zadaniem życiowym jest budowanie w sobie mocy, siły i odwagi, aby stwarzać Niebo na Ziemi. Możemy to uczynić, gdy uwierzymy – dzięki właściwemu zakorzenieniu w ciele – w swoją Stwórczą Boską Moc - którą każdy z nas wniósł w życie, ale którą zatraciliśmy przez swą niewiarę i brak ufności. Kochani, jesteśmy Stwórcami Boskiego Dzieła. Mamy moc tworzenia wszystkiego. Ale pamiętajmy, tylko dla dobra ogółu, a nie z żądzy, pychy. Tak jest z naszymi intencjami - nasze zamiary nie mogą być zrealizowane gdy intencja jest fałszywa. Przytulam wszystkich i milion buziaków Wam wysyłam hej!!!
Jakby co, nie traćcie wiary i ufności, nie warto...
data: 2017.04.01
autor: Anna Ciesielska
Ewelino, możesz podać dziecku 16 miesięcznemu rosół z kluseczkami czy kaszą (w zależności od kondycji dziecka, czy alergiczne czy zdrowe..?), na początek jednak rozcieńcz troszkę rosołek wodą, zobacz jak zareaguje i jeśli będzie ok - kolejnym razem dolej już mniej wody. Nasz rosół jest bardzo energetyczny i trzeba z nim ostrożnie. Ja swojej 2 letniej córci podawałam już bez rozcieńczania, robiłam też zupki miksowanki na nim.

Danusiu, u Ciebie pewnie jakiś gruntowne oczyszczanie wchodzi w grę, zrób kochana rachunek sumienia, co jadłaś przez święta, w zimie..? Zdyscyplinuj jedzenie, włącz imbirówkę, kilerkę, zrezygnuj na jakiś czas z śluzotwórczych pokarmów - uwaga na ziemniaki!!! Najlepszy dla Ciebie będzie teraz smak ostry i gorzki równoważony pozostałymi oczywiście. Na wiosnę wyłażą różne grzeszki, energia idzie w górę i wyrzuca "śmieciuchy" na zewnątrz.

Wiki, egzema może być reakcją na konkretny pokarm np. zawierający gluten (jego nadmiar), albo oznaką nadmiernego wysuszenia, przeanalizuj co jadłaś, staraj się włączyć nawilżające produkty, by wytworzyć esencję, nawilżyć ciało od środka. Zewnętrznie działaj olejem kokosowym, bądź maścią sporządzoną na bazie oleju kokosowego z żyworódką (mielisz liście żyworódki bez skórki, dodajesz do rozpuszczonego oleju kokosowego, mieszasz na papkę, zostawiasz do ostygnięcia - wcierasz w dłonie na noc, zakładasz bawełniane rękawiczki).

Owsiankowa -
Dziewczyny!
Skończmy już te "Kobry" miłosne!
Nikomu...
Niechaj nie zagraża rozłąka,
Gdy wiosną,
W rytmie naszych marzeń po łąkach bąk brzdąka, bąk brzdąka...

Już niedługo, niedługo i nam zabrzdąka... <3

Pozdrawiam i ściskam wszystkich bez wyjątku :)
data: 2017.03.30
autor: Monika mama J&A
Witam,
chciałam zapytać czy mogę już podać do zjedzenia dziecku, które ma 16 m-cy rosół wołowo -indyczy z makaronem i/ lub zaciągnięty kaszą krakowską?. Czy jeszcze za wcześnie?
Pozdrawiam i życzę miłego dnia.
Ewelina
data: 2017.03.28
autor: Ewelina
Niech prośba moja Was - Dziewczyny - nie dziwi,
My wiosną strasznie się robimy wrażliwi...
Popatrzcie, kwitnie już maciejka i czosnek,
Dziewczyny, bądźcie dla nas dobre,
Dziewczyny, bądźcie dla nas dobre,
Dziewczyny, bądźcie dla nas dobre
Na wiosnę!
data: 2017.03.27
autor: cytowała Owsiankowa :-)
Ewo, dziękuję za odpowiedź... Forum przeszukiwałam, aczkolwiek bardziej szukając wg "zęby, próchnica itp" . Nie pomyślałam o nerkach.. nie dają mi się we znaki, ale to cenna wskazówka w dalszym zgłębianiu tematu :) Pozdrawiam
data: 2017.03.14
autor: Ewa S.
Ewo S,
Odnalazłaś już wpisy na Forum odnośnie wit. D i nereczek?
Jeśli nie to warto poczytać a wyjdz z założenia, że najpierw chorują nerki..zęby czekają w kolejce.

Aniu Gorska,
Kiedy wchodzimy na PP według pani Ani i zezwalamy na to aby się działo ( a do tego potrzebne jest pełne zaufanie słowom Autorki ) - przekręcamy klucz. Rusza machina odblokowująca wszystkie procesy życiowe. Od tego momentu uczymy się poruszać w rzeczywistości Jin i Yang.
Sztuka polega na dowartościowaniu organizmu od wewnatrz i zapewnieniu optymalnych warunkow na zewnatrz….Dowartosciowany rozgrzeje sie sam.
Powiem Ci, że nic nie działa na mnie tak dobrze jak rosół wolowo - indyczy, którego od jakiegoś czasu mam 9 litrów na tydzień - dzieki Monice. Oprócz zup na nim, sosów i dodatków do marynat piję sobie jeszcze pół kubeczka przed wyjściem z domu bo mi tak Jagoda podpowiedziala. Jestem już w tym czasie po kawie i owsiance (wariacje tejże znajdziesz na forum - i może ona być gęsta tak, że łycha stoi ;-) a jeśli jest gotowana z drobnych płatków (a teraz raczej takie tylko są) można ją gotować 15 minut, wyłączyć, odstawić na kolejne 15 w celu odklejenia, znów podgrzewać i doprawiać (jest to wersja dla dorosłych) a drugie śniadanie jem w samochodzie (tymczasowo).
Obiad jest w termosie i jest to zawsze jakaś duszenina z warzywami, kaszą, ryżem, ziemniakami. Później znów mam kanapki a na kolacje w domu jest zupa...praktycznie zawsze.
Tak jak Erna napisała wszystko znajdziesz w Refleksjach o porach roku.
W między-czasie jest oczywiście TLACI, kawka..tez z termosu ale moj Grzesiek juz kawy na przyklad nie bierze.
Dodatki smakołykowe są u nas od swieta.
I teraz Aniu oprócz jedzenia ważne są warunki zewnętrzne..
Przeanalizuj jak wygląda Wasze odczuwanie zimna. Jeśli od zewnątrz to całkiem “normalne”.
Wrażliwy organizm daje sygnał; załóż dodatkowy sweterek, szaliczek, tudzież czapeczkę.
Dogrzej łazienke przed kąpielą, noś produkty z wełny.
Temperatura w domu powinna miec ok 21 stopni mierzonych przy podlodze.
Edyta pisala ;-)
Nie zapominaj o tranie i omedze 3.
I przede wszystkim ruchu.
Z roku na rok będzie Wam cieplej i wygodniej.

A w temacie warunkow zewnetrznych to wklejam ponizej moje materialy na temat kolorow;
Ostatnio duzo o tym wokol ;-).

Każdej barwie w ajurwedyjskim leczeniu kolorami (chromoterapii) przypisywane są odpowiednie właściwości:
KOLOR CZERWONY – to kolor najbardziej pobudzający i uważany za barwę miłości. Jest to kolor najbardziej ogrzewający, pobudzający i energetyzujący. Kolor ten „ogrzewa” krew w tętnicach, ożywia ją i przyspiesza krążenie, podnosi ciśnienie krwi, leczy z chorób krwi, leczy z chorób wątroby, z chorób skóry, jest pomocny przy leczeniu nadmiernego wychudzenia organizmu i braku apetytu. Pomocny przy leczeniu z reumatyzmu, gruźlicy, łupieżu, chorób gośćca i paraliżu. Podnosi temperaturę ciała, zabliźnia źle gojące się rany i przyspiesza ich gojenie. Kolor czerwony wzmacnia organizm, wzmacnia siłę woli i odwagę, pomaga pokonać poczucie bezsiły w obliczu trudności, pomaga pokonać człowiekowi depresję i melancholię. Rozgrzewa organizm, ożywia, wzmacnia podnosi wydolność seksualną i budzi siły witalne, podnosi temperaturę ciała. Nadmiar koloru czerwonego – sprzyja rozprzestrzenianiu się komórek rakowych, czerwień zablokowana w jakimś z organów u osób nerwowych powoduje ataki agresji, złości, stany szału oraz nowotwory (guzy rakowe). Niedobór koloru czerwonego – osłabia aktywność psychiczną wytwarzając stany apatii, bierności, bezwolności i pustki psychicznej.
KOLOR POMARAŃCZOWY – to kolor witalności i ciepła. Sprzyja rozwojowi procesów życiowych, podtrzymuje przy życiu. Pozytywnie wpływa na układ oddechowy i procesy trawienia, zwalcza chroniczną bezsenność, zalecany przy osłabionej pracy serca, astmie, bronchicie i epilepsji. Nastraja optymistycznie i mobilizująco. Kolor pomarańczowy jest też kolorem wstrzemięźliwości, umiaru, celibatu, sublimacji ego. Kolor pomarańczowy nastraja optymistycznie, odbierany jest jako kolor ciepły i bezpieczny. Dodaje odwagi i reguluje pracę serca, łagodzi objawy astmy, epilepsji. Leczy się nim choroby trzustki, żołądka i wątroby oraz choroby reumatyczne. Nadmiar koloru pomarańczowego – daje wzrost siły egoizmu i indywidualizmu, wyłączności. Niedobór koloru pomarańczowego – czyni z człowieka nieudacznika, słabego, wywołuje syndrom ofiary.
KOLOR ŻÓŁTY – to kolor poznania, wiedzy, mądrości, inteligencji. Budzi inteligentne zrozumienie, oczyszcza mózg działając korzystnie na jego pracę przez co poprawia procesy logicznego myślenia, poprawia pamięć i wzbogaca intelektualnie, działa inspirująco i pobudzająco. Leczy z chorób dróg oddechowych: kataru, kaszlu, bólu gardła, zapalenia zatok, przeziębień i grypy. Korzystnie działa na cały system trawienny, stymuluje pracę takich narządów jak: trzustka, wątroba, śledziona. Poprawia stan skóry, ułatwiając jej oddychanie, jest pomocny w leczeniu z problemów menopauzy. Kolor pomarańczowy wzmacnia mięśnie i pobudza przemianę materii, dobrze działa na niektóre schorzenia skórne i rozstępy, reguluje system nerwowy, wspomaga leczenie cukrzycy, nerek. Pomaga przy przeziębieniu. Bardzo pomocny przy leczeniu niestrawności i zaparciach. Usuwa objawy pieczenia oczu, kłucia i zjawiska „rozlewania się liter”. Kolor żółty chroni przed „złym okiem” i urokiem, odstrasza wszelkie złe i ciemne energie, które powodują osłabienie i choroby organizmu. Brak koloru żółtego powoduje słabą pamięć i bezrozumność!
KOLOR ZIELONY – to kolor przyrody, uspokajający, odprężający, uspokajający, dający uczucie równowagi i harmonii dla umysłu i ciała, dlatego też ma bardzo duże znaczenie dla leczenia z chorób układu nerwowego. Kolor zielony pomaga w leczeniu z depresji, chorób nerwowych, pomaga w leczeniu bólu głowy, reguluje pracę serca, likwiduje zatory w naczyniach krwionośnych. Bardzo silnie działa na psychikę, ośrodki nerwowe, powoduje wzmożenie koncentracji, ułatwia percepcję zmysłom. Doskonale reguluje ciśnienie krwi, jest pomocny w przypadku leczenia z migren, grypy, chorób wątroby, wrzodów żołądka i chorób nowotworowych. Kolor zielony przywraca równowagę, odpręża, uspokaja, jest idealny na skołatane nerwy, przywraca spokój i harmonię. Dodaje pewności siebie i uspokaja, zalecany jest głównie przy dolegliwościach związanych z przemianą materii, układem krążenia i pracą serca. Kolor zielony dodaje uczucia empatii, budzi intuicję serca, daje zrozumienie i budzi wyrozumiałość, sprzyja wypoczynkowi i relaksacji. Kolor zielony dodaje witalności, żywotności, energii, wigoru, a także budzi odwagę i bohaterstwo. Nadmiar i niedobór koloru zielonego pozbawia organizm możliwości eliminowania substancji toksycznych i trujących. Nadmiar zieleni rodzi przewrażliwienie!
KOLOR NIEBIESKI – według ajurwedy to podstawowa barwa lecząca z bólu i kojąca, łagodząca wszelkie cierpienie. Kolor niebieski uspokaja wzburzone myśli i uczucia, sprowadza spokojny i głęboki sen, działa ochładzająco, dlatego jest wskazany we wszelkich stanach zapalenia i gorączki. Kolor niebieski leczy ze schorzeń gardła (chrypka, zapalenie strun głosowych). Łagodzi mocno dolegliwości bólowe dlatego terapia tym kolorem jest stosowana przy dolegliwościach reumatycznych, kontuzjach i zwichnięciach. Zwiększa produkcję białych ciałek krwi, uśmierza ból, wykorzystywany jest więc do znieczuleń miejscowych i dogłębnych, zatrzymuje krwawienie. Jest kolorem ochładzającym mającym silne w właściwości uspokajające, posiada również działanie uaktywniające procesy wewnątrzkomórkowe, działa korzystnie na tkankę łączną, śluzówkę, płyny surowicze i limfę. Przy pomocy koloru niebieskiego można leczyć z chorób żółtaczki, rozstroju żołądka, biegunek, wymiotów, zapalenia jelit. Kolor niebieski działa korzystnie na tkankę łączną, śluzówkę, płyny surowicze i limfę, reguluje przemianę materii, układ krążenia, pracę serca, leczy z chorób uszu i chorób pęcherza, a także z astmy, ischiaszu, lumbagii i podobnych dolegliwości. Kolor niebieski eliminuje egotyzm, wzmacnia wiarę, ufność, czystość, usuwa nieczyste myśli, nieufność, niewierność i krytycyzm, a także przywraca zdolność widzenia i słyszenia, leczy z chorób słuchu i mowy (jąkanie). Kolor niebieski jest kolorem w którym komórki rakowe nie mogą się rozwijać. Osoby chore na raka i chcące się wyleczyć powinny jak najczęściej wpatrywać się w błękit nieba oraz używać niebieskiej żarówki. Niebieski kolor rodzi czyste i pobożne uczucia, wzmaga religijność, daje autentyczną nabożną i wzniosłą ekstazę. Budzi duchowe aspiracje! Nadmiar koloru niebieskiego daje osobowość bezinteresowną, którą łatwo wykorzystać, a także zobojętnienie na ból i cierpienie własne i cudze. Może wywołać infantylną naiwność i bezczynny błogostan. Niedobór koloru niebieskiego powoduje obniżenie tolerancji na ból i cierpienie, hipochondrię, daje wrażenie cierpiętnictwa.
KOLOR INDYGO – to kolor neutralizujący wszelki ból i cierpienie, pomocny w leczeniach z chorób oczu, górnych dróg oddechowych, migreny, pomaga zwalczać zatrucia oraz stany zapalne uszu, nosa i gardła. Kolor indygo budzi stan nieświadomej szczęśliwości, daje moc kontrolowania psychiki. Naświetlania tym kolorem pomagają też w leczeniu schorzeń psychicznych. Kolor indygo daje spokój, pacyfikuje wszelkie zło.
KOLOR FIOLETOWY – to kolor ducha, przebaczenia i wybaczenia; uwolnienia od cielesności i fizycznego ciała. Kolor fioletowy działa szczególnie korzystnie na system nerwowy i wskazany jest dla osób zajmujących się pracą twórczą, którzy są często w stanie stresu i napięcia, przeciwdziała bezsenności, uśmierza newralgiczne bóle głowy, oczyszcza i ożywia krew. Stosowany w leczeniu z ciężkich chorób zakaźnych, reumatyzmu i epilepsji. Kolor fioletowy stosuje się w leczeniu blizn, cellulitisu, łagodzi objawy bezsenności, napięcia oraz stresu, reguluje wydzielanie hormonów. Kolor fioletowy jest kolorem skruchy.
KOLOR BIAŁY – (Światło słoneczne, dzienne) usuwa ciemność, przygnębienie i depresję. Kolor biały jest kolorem ogólnoleczniczym. Działa ogólnie harmonizująco i tonująco, zapewniając równowagę w organizmie. Pobudza organizm do walki z chorobą oraz uaktywnia czynniki odpornościowe organizmu. Największym źródłem koloru białego jest słońce, dlatego kąpiele słoneczne działają ogólnie aktywizująco i wzmacniająco! Kolor biały to Krew Życia, energia życia; przyspiesza procesy życiowe i wzmaga tempo życia. Należy używać tego koloru czerpiąc go ze słońca w pogodny, jasny dzień.
Kolor biały, słoneczny – usuwa mroki, rozjaśnia i wysubtelnia inne barwy, usuwa złe skłonności, wysubtelnia.
Kolor biały, księżycowy – rozwija intuicję, jasnowidzenie, i charyzmę. Oczyszcza i otwiera psychikę, sprzyja długiemu życiu i nieśmiertelności.
Biały kolor (światło) gwiazd – daje kosmiczną wiedzę
Biały kolor (światło) świtu – przynosi wszelką wiedzę, gnozę.
Kiedy planujemy malowanie i urządzanie naszego mieszkania, warto przy projektowaniu wnętrza wykorzystać wiedzę o kolorach. Dobrze, jak wszystkie kolory są ze sobą w harmonii i jeżeli wszystkie kolory lubimy, umiejętnie je komponując w pomieszczeniach w których przebywamy. Kolory jasne – zwiększają pomieszczenie w którym przebywamy, ciemniejsze – zmniejszają. Dobrze jest malować mieszkanie w kolorach pastelowych, stonowanych. Zbyt mocne kolory, jaskrawe, intensywne mogą działać na nas pobudzająco. Sypialnia, miejscu wypoczynku, powinna mieć kolor uspokajający, sprzyjający wypoczynkowi, łazienka natomiast odświeżający. W pokoju do nauki kolory ścian powinny pobudzać do działania i wspomagać skupienie.

Pozdrawiam Wszystkich, Babom Ciesielskiej i wszystkim nowo poznanym dziekuje za wniesienie radochy do mojego domu ;-)...to tak dla balansu przy poruszaniu sie na co-dzien w swiecie Zombie ;-), pani Aniu, usciski.
data: 2017.03.13
autor: Ewa from the Sacred Isle
Witajcie. Skoro katary dzieci "przeniosły się na FB" :), to ja zapytam o katar dorosłych. Bez zbędnych wstępów. Od grudnia mam katarzysko... z przerwą w lutym. Pytanie generalnie jest do Pani Ani. Czy u dorosłej osoby, która praktycznie nigdy nie miała kataru dłużej niż tydzień i kaszlu prawie nigdy - może to być oznaką oczyszczania. Na PP jesteśmy od 3 lat i nie ukrywam, że w ostatnim czasie było trochę więcej ciasta (ale PPowego), może jakieś 2-3 herbaty zielone, ale generalnie kuchnia pp'owa to nasza codzienność.
Piszę o tym, bo moje katary i kaszle są okropne... wiem, że te "kolorowe" są starymi błędami. Czy to możliwe, że katar i kaszel, który wykasłuję z dolnej części płuc może być oczyszczaniem z kilkudziesięciu lat mojego życia ( z cztero-dziesięciu:). To są jak zaschłe skrzepy "katarowe"; gęste i utrudniające oddychanie. Pani Aniu czy tak wygląda oczyszczanie (ja nigdy nie paliłam). Kaszel oczywiście jest mokry.... ale ileż można. Dodatkowo dodam ciekawostkę, że ten moje grudniowe katarzysko, i kasłanie pozostawiało mi smak leków w ustach. Na początku byłam zdziwiona tym posmakiem, bo nie jem tabletek, a wyraźnie czułam smak coś jak by wit. C, rutinoskorbin. Teraz wydaje mi się jakiś taki słodkawy posmak - coś na kształt ibufenu truskawkowo-mdłego. Przepraszam wszystkich czytających za tak drobiazgowy opis, ale chciałam przekazać intencję mojego pytania. Czy to rzeczywiście mogą być aż tak bardzo stare zaszłości? Pozdrawiam Forum i życzę wytrwałości dla początkujących.
data: 2017.03.13
autor: Danusia
aniagorska trudno coś doradzić bo nie piszesz jak wygląda twoje menu.Moja rada pisz co dziennie co zjadacie i analizuj z treścią merytoryczną zawartą w książkach Pani Ani.Samo gotowanie tylko z przepisów jest zwodnicze.Sama tego doświadczyłam kiedy ugotowałam kluski serowe,tak zasmakowały że co tydzień sobie je serwowałam,ale po dwóch miesiącach prawa ręka odmówiła posłuszeństwa.Czytaj forum to kopalnia wiedzy i refleksje Pani Ani jak gotować wiosna, lato, jesień, zima.Nasze przyzwyczajenia z gotowania przed PP też wpływają co sobie serwujemy, gotuj tak aby nie gasić ognia w żołądku,ciepły żołądek to podstawa,a więc zero kwaśnego,zimnego i surowego.Pozdrawiam
data: 2017.03.11
autor: Erna
Bardzo się cieszę, że dołączyłam do grona osób gotujących według wskazówek p. Anny . Prawie wszystkie przepisy z książek użyłam, bardzo wiele potraw smakuje mi i mojej rodzinie. W gotowaniu dla mojej rodziny mam staż 25 letni, ale niektórych dań nie umiałam robić. Ciągle staram się docierać do różnych porad i wypróbowywać je w mojej kuchni. Dzięki wskazówkom p. Ani używam teraz więcej przypraw i pozbyłam się odczuwania zgagi oraz zagazowania jelit. Jednak pojawił mokry nos, tak jakbym miała katar (dwa razy dziennie muszę wydmuchać niedużą ilość wydzieliny) i zarówno mnie jak i mojemu mężowi jest ciągle zimno, czego szczególnie on nigdy nie odczuwał. Coś chyba robię źle, więc jeżeli to możliwe proszę o poradę.
data: 2017.03.10
autor: aniagorska
Mam pytanie.Jak wyleczyc egzeme (sucha skóra) między palcami która się pojawia tylko w jednej z rąk? Zaznaczam że gotuje według 5 przemian.Z góry dziekuje i pozdrawiam :-)
data: 2017.03.10
autor: Wiki
Anonimka swietnie ujelas sprawy damsko-meskie. to taka zyciowa prawda.dzieki! pisz wiecej.
data: 2017.03.08
autor: 
Odnośnie PH - przy faktycznym stosowaniu PP , jak kiedyś badałam to zarówno ja jak i córka miałysmy ph moczu 6-6,5-7. Ale wtedy się dosyć mocno trzymałyśmy dyscypliny.
data: 2017.03.06
autor: Ewa S.
DZień dobry, Nurtuje mnie ostatnio problem związany z prawidłowym pH moczu, bo ono wskazuje , czy organizm jest zakwaszony czy nie. Czytając w internecie różne artykuły na ten temat przeważają głosy, że pH powinno być ponad 7./czyli zasadowe/ W badaniach jest przedział od 5- 7./przynajmniej w moim laboratorium/.
Czy może któraś z Was ma wiedzę na ten temat? proszę podzielcie się. Na PP jestem pond 10 lat. W zasadzie nigdy nie przywiązywałam do tego większej uwagi, ale ostatnio robiłam badania kontrolne do pracy i wyszedł wynik 5. Zatem chyba jestem zakwaszona?? POzdrawiam serdecznie
data: 2017.03.06
autor: 
Ostatnio okazało się, że mam prawie połowę zębów z próchnicą. W niektorych mocno rozległa i głęboką. Załamałam się, gdyż do tej pory mialam tylko kilka zębów leczonych a reszta niby nie wymagała leczenia. Ale zmiana dentysty plus przeswietlenie pokazały co innego. Z czego to może wynikać? Czytam ostatnio o wit D i K2 ktora jest konieczna aby wapn poszedł do kości..i że próchnica to może być właśnie brak minerałów, ktore organizm z zębów pobiera. Pani Aniu, PPowicze co sądzicie na ten temat? Czy suplementy D3 i K2 mogą byc potrzebne? Jak naszym żywieniem wzmocnić zęby? Pozdrawiam serdecznie
data: 2017.03.05
autor: Ewa S.
Anonimka. Dziękuję. Bardzo pięknie napisałaś. Też tak tak czuję i jestem szczera ze sobą. Finisz tematu na dystans. A odnośnie jedzenia. Kwaśne surowe i zimne wykluczam, włącznie z kąpielami w morzu od kilku lat. Gotuję z książek. To mało. Mam skomplikowaną dożywotnio wewnętrzną sytuację. Ale znalazłam na forum podobne objawy traktowane specjalnie i widzę że tam podziałały jeszcze bardziej szczegółowe restrykcje. Ale mam świadomość, że Książki Pani Ani uratowały mi mnóstwo zdrowia. Nie wiem gdzie bym była teraz. Działam działam.
I Bratka. Dziękuję. Pozdrawiam serdecznie.
data: 2017.03.05
autor: art
@Bratka- mój optymizm bywa czasem dołująco-pesymistyczny. Szczególnie, gdy dziecię me słyszy mnie z nad garów, kurczę znowu się pomyliłam (a wydawało się, że czytanie ze zrozumieniem opanowałam parę lat temu) :). Nie mówiąc o otoczeniu, które patrzy na mnie co najmniej podejrzliwie (bo coś nad garnkiem bredzę gorzkie-słodkie-ostre)
Podpowiedzcie proszę co na odklejania śluzu? Bardzo długo wydawało mi się, że kasza jaglana, a tu masz babko placek czytam, że tworzy śluz, że ziemniaki też. Obstawiam, że rosół wołowo-indyczy (on taki magiczny na wszystkie bolączki świata wydaje się być), ale co jeszcze? kasza gryczana może? Przepraszam, że nie doczytałam wszystkiego jeszcze na forum, powoli robię postępy.
data: 2017.03.05
autor: Świeżak
@Swieżak ,witamy ciebie i twój optymizm.Mało która z nas nie jest samotna w swoim środowisku,ale tym się nie przejmuj tylko gotuj w/g pp.Życzę ci cierpliwości szczególnie w pierwszych miesiącach,bo później to już samo pójdzie.
data: 2017.03.03
autor: Bratka
@Art,Anonimka odpowiedziała ci doskonale.Ale zwróć uwagę że przy dłuższym rozstaniu fizyczność upomina się o swoje.Chodzi o to żebyś nie była zawiedziona.Ale tymczasem gotuj,wprowadź rytm posiłków i trzymaj się zasady:nie jem i nie piję zimnego i surowego.
data: 2017.03.03
autor: Bratka
Kurczę nawet nie wiedziałam o takiej kopalni wiedzy jaką jest ta strona (trafiłam najpierw na książki, potem na fejsbuczka, teraz forum). Nie ogarnęłam jeszcze jak was czytać, czy od góry do dołu, czy od dołu do góry..:)

Witam was wszystkie serdecznie. Chciałabym zapytać czy będą jeszcze jakieś kursy? PP się uczę, nie kombinuję, robię wg przepisów pani Ani. Czuję się trochę osamotniona w tym gotowaniu, bo w swym środowisku jestem jedyna.
pozdrawiam
data: 2017.03.01
autor: Świeżak
Droga Art - jeśli mogę się do Ciebie tak zwracać, nie ma jednej uniwersalnej recepty na udany związek. Sama jestem kobietą "po przejściach", ale trochę innych niż Ty. Związki na odległość to ciężki temat i trudna sprawa dla obojga ludzi, tzn. tych świadomych bycia w związku. Jeśli więź emocjonalna jest silna, to związek ma szanse na przetrwanie, jednakże pod warunkiem, że rozłąka nie jest długotrwała. Sądzę jednak, że na początku budowania związku bliskość, zwłaszcza ta fizyczna, jest nieodzowna. Nie mam tu na myśli tylko seksu, ale chęć "bycia" z kimś. Ty oferujesz zaangażowanie emocjonalne, ale co oferuje Twój partner? Mieszka z żoną, ma syna - ma zaspokojoną potrzebę bliskości z innymi ludźmi jeśli patrzymy na to z punktu socjologii. Nie mieszka sam. To, czego mu brakuje, to bliskości fizycznej z kobietą, a to zapewniasz mu Ty. Nie posądzam Twojego partnera o tak płytkie podejście do związku, ale sama musisz sobie odpowiedzieć na pewne pytania. Twój partner, jak sądzę, to mężczyzna po 40 roku życia, spłodził syna (który niebawem będzie dorosły), "zawiesił" związek z żoną i w tej chwili zaczyna nowy rozdział życia. Zazwyczaj tacy panowie nie zbyt chętnie angażują się emocjonalnie, za to bardzo chętnie fizycznie:). To są moje obserwacje z życia własnego i znajomych... Reasumując - moim zdaniem związki na odległość na tym etapie związku i po takich przejściach obojga partnerów, jak w Waszym przypadku, to do gwóźdź do trumny. Co do seksu przez internet - też może być, dla podtrzymania więzi, ale to dla zaangażowanych i ufających sobie par.
Zadzwoń do pani Ani - to świetny pomysł. Pani Ania stawia do pionu, a rozmowa z Nią napawa optymizmem na przyszłość.
Nic nie napisałaś o sobie jeśli chodzi o żywienie: jesteś na PP? Jeśli tak, to jak długo?
Nie rezygnuj z przypraw i naszego gotowania, jeśli je stosujesz. Zalecenia lekarza medycyny chińskiej na razie odłóż na półkę i ugotuj coś naszego. Ja w sobotę nagotowałam 6 litrów kartoflanki z podsmażoną kiełbasą i wczoraj oglądałam już dno garnka. Tym się zajmij, reszta przyjdzie jak się wzmocnisz. Kilka lat temu będąc głęboko nieszczęśliwa w związku "utonęłam" w mojej czarnej dziurze. Sensem życia był jedynie mój syn. Od dwóch lat sensem mojego życia jest mój syn i moje życie:). Nie przetrwałabym tego okresu i nie wyszła na prostą, gdy nie pożywienie, które dodawało energii ciału i duszy.
Nie wiem czy dobrze zrozumiałam to, co chciałaś nam przekazaći nie wiem czy dobrze odbierzesz to, co chciałam przekazać Ci ja. Mam nadzieję, że Cię nie uraziłam.
Forum na tę cudowną zaletę, że potem czytając własną wypowiedź już prawie znasz odpowiedź na pytanie. Czasem bolą nas wypowiedzi innych, ale po pewnym czasie ciężko się z niektórymi z nich nie zgodzić.
Odezwij się jeszcze kiedyś i napisz jak się ułożyło.
Pozdrawiam serdecznie:)!
data: 2017.03.01
autor: Anonimka (bo podczytuje mnie flądra z pracy;))
aa :) i nie chcę nikogo naprawiać. Nie mam takiej potrzeby. Jeśli ktoś lubi sex w internecie to jego sprawa. Mogę dawać to co mogę dawać. Ale w rzeczywistości. No i sobie odpowiedziałam .. Tak i można kochać. W ciszy. Można poczekać nawet. Ale też można mieć otwarte oczy. Zwłaszcza wiosną!
data: 2017.02.26
autor: art
Mam pytanie natury emocjonalnej. Tak nazwę to. Wibracja lęku. Zakochałam się. Było fajnie, ale on na stałe mieszka z żoną (w separacji 2 lata )i z synem 16 lat. Kilka tysięcy kilometrów dalej ode mnie. Ja mam swoją silną alergię na wirtualne związki, dawno temu w terapii uzależnień i współuzależnień w związku "marynarskim". I mam taką kliszę. Myślę że jak codzień razem nie budujemy patrząc sobie w oczy to się rozpada. No na początku przynajmniej. A rozstać się na rok po 3 miesiącach kilku uniesień w hotelu.. i łudzić że to relacja .. Nie wiem. Nie rozumiem tego faceta. Ja chcę się uwolnić od codziennej komunikacji wirtualnej. Jeśli to luźna relacja w rzeczywistości to ja chcę luz żeby spotykać realnych ludzi. NIe chcę smyczy. I nie wiem czy mam kliszę czy intuicję. Uważam że nie uziemiona relacja na dystans, wirtual, nie ma szans. Że on z dużym zapotrzebowaniem na sex będzie zdradzał w naturze, lub odrealnienie w internecie. Lojalności nie biorę pod uwagę. Myślę że miłości trzeba dać przestrzeń. Jeśli on ma zaplanowany rok pracy tam i jeszcze gdzieś w świecie. To nie ma miejsca dla mnie. Nie ma miejsca na naszą miłość. Co myślicie o związkach na dystans? W telefonie, na skypie? Powiedziałam sobie że nie będę dokarmiać wirtualnych gołębi. Żadnego sexu na skypie, po kilku spotkaniach w hotelu. Mam nadzieję że to zdrowe rozumowanie. Przeżyłam gehennę kiedyś tam, wyszłam z patologicznych mocno obszarów ponad 10 lat temu. Miłość do sexoholika. Teraz lęk. Czy przykładam kliszę czy to intuicja ostrzega uciekaj. Czy ktoś mi powie czy to myślenie jest ok? Oczekiwać że jeśli facet poważnie myśli o mnie to chce ze mną tworzyć gniazdo, a wyprowadzić się od żony. Nawet za cenę poinformowania 16 letniego syna? Bo ja nie wiem naprawdę gubię się, ale uczę się kochać sama siebie. I nie chcę być ukrywana. Mnie można kochać i pokazać światu. I tego szukam. Tego się uczę. Oczywiście wszystko jest jeszcze bardziej pokręcone. Bo jestem chora. Leczę się. Nie jestem tylko przyjemnością. I ok. Choroba też weryfikuje.. zadzwonię do Pani Pani Aniu. Byłam blisko siebie na wizycie u lekarza medycyny chińskiej. Mam wyeliminowaną kurkumę, pieprz, mam jeść jak niemowlak. Ja już nie wiem co. Już od dłuższego czasu nie jem kwaśnego surowego i zimnego. Może to sytuacja życiowa powoduje ogień serca miedzy innymi z tego co rozpoznaje. Jestem unieruchomiona bólem jelita grubego. Krwawieniami. Bez śledziony. Dziękuję Niebiosa za te lekcje, że wciąż można jakkolwiek uśmiechać się. Pozdrawiam. Zadzwonię. Mam nadzieję wyzdrowieć. I kochać siebie nauczyć w tym wcieleniu.
data: 2017.02.26
autor: art
Serdecznie dziękuję Jagodzie za rozwianie moich wątpliwości odnośnie cynamonu. Traktowałam go zawsze jako słodki, a potrawy kończę na ostrym. Przepraszam za niezamierzoną anonimowość. Na forum jestem z Wami od początku, ale głównie jako czytelnik, nigdy nie odważyłam się zabrać głosu, mam 67 lat i odkąd gotuję wg PP nigdy nie chorowałam, mąż również. Pozdrawiam panią Anię i wszystkie koleżanki z forum. Mam zamiar założyć konto na "fejsbuku" ale muszę poprosić o pomoc wnuczkę. Już się cieszę, że będę mogła do Was zaglądać.Wanda
data: 2017.02.25
autor: Wanda
Hej, nieznajoma duszyczko :) Cynamon jest słodko-ostry, my w kawie dodajemy go po kawie, a przed kardamonem i imbirem, a w owsiance na końcu, ale też przed imbirem. Ale spokojnie możesz go traktować zarówno jako słodki i jako ostry smak - taka jego natura. Ja osobiście zawsze na końcu wolę dołożyć imbir lub pieprz jako zdecydowanie ostre smaki.
data: 2017.02.24
autor: Jagoda
Witajcie. Bardzo proszę o informację w jakim smaku dodawać cynamon, gotuję już od 10 lat wg PP i zawsze traktowałam go jako smak słodki i np do owsianki dodawałam go po kurkumie, a kończąc owsiankę w ostrym dodawałam imbir. A tu w poście Magdy C. czytam, że powinno się kończyć w ostrym na imbirze i cynamonie.
A jak z naszą kawą? Też powinnam na końcu dodać cynamon?
Z góry proszę o wyrozumiałość.
data: 2017.02.24
autor: 
Kochani, jestem z Wami zawsze, witajcie! Jestem na bieżąco i z forum, i z fejsbuczkową radosną zawieruchą, którą wznieciły dziewczyny. Nie będę tłumaczyła, dlaczego ani po co, ani kto na tym skorzysta. Widać - a rzuca się to w oczy - że jest to radosne dawanie, dzielenie się, pomaganie potrzebującym. Dziewczyny robią to z klasą! Choć przyznam, że czasami wątpią, czy dadzą radę. Kochane baby, damy radę na pewno, bądźcie spokojne :)

Elżbieto z Krakowa, nie zamieszczę Twojego ostatniego listu, bo nie złapałaś autorefleksji i nie zrozumiałaś, co dziewczyny chcą Ci przekazać. Niepotrzebnie się nabzdyczyłaś.

Ściskam Was wszystkich i pozdrawiam, zaglądajcie tam, gdzie macie ochotę.
data: 2017.02.23
autor: Anna Ciesielska
Wielmożna Pani Elżbieto... hehe... nie no, ja prosta dziewka jestem ;)
Mi bliżej do kurzego pazura aniżeli gęsiego pióra ;) Kto zna, ten wie...
Dziewka, dziewczyna... pomimo faktu, iż jestem tylko o kilka lat młodsza od Ciebie to mi w duszy jakoś bliżej do zielonego szczypiorka aniżeli Tyranozaura Rexa takiego, bo widzisz... ja to mam w duszy maj <3
Chciałam napisać parę słów ale wszystko już zostało powiedziane. Ewa ujęła wszystko to, co nam w duszy gra, odczytała bezbłędnie nasze intencje :)
Dobro i szczere zamiary obronią się same, zawsze.
Pozdrawiam Cię Elu bardzo serdecznie :)
data: 2017.02.22
autor: Monika mama J&A
Ewka, no, tak wspólnie - baby Ciesielskiej - każda w innym mieście, w innym kraju - chyba popłaczemy, łącząc się przez messengera.... Cudna jesteś, kobieto
data: 2017.02.22
autor: Magda&Edyta&Monika&Jagoda
Co do FB to pomimo moich czterdziestuparu lat i szesnatoletniej znajomości z pp, dołączyłam do grupy CIESIELSKIE PP, przejrzałam i przyznam, że miło popatrzeć jak ludzie z entuzjazmem gotują. Czasem można coś podpatrzeć, dowiedzieć się gdzie rzucili np. jagnięcine, nikt nie pisze o pryszczach, zgagach, świądach i uwiadach, nie odniosłam również wrażenia, że ktoś tam liczy na sławę i mamone, jak to sugeruje jakiś krakowski troll, który pewnie nawet tam nie zajrzał. Poza tym faktycznie mając już odchowane dziecko na PP, przestałam czytać posty o problemach z dziećmi. Nie mam wątpliwości, że forum nie ucierpi na tym, że część pepowiczow będzie się też udzielać na FB. Pozdrawiam
data: 2017.02.22
autor: Agnieszka z Krakowa
Web
more
Primary
przeczytasz, prosze?

Ewa Janda
ejanda79@gmail.com
Hide details
To:
G
Grzegorz Ach
Date:
22 February 2017, 18:25
Ilez tu emocji...obaw i lekow, gniewu i szyderstwa...hmmm...interesujace ;-).

Otwierajac czakre serca mozna tak lekko wzniesc sie do miejsca, w ktorym nie trzeba wybierac..mozna byc...i tu i tu i tam…Rozszczepienie energii moze byc takie proste..

Czy w przyrodzie może istniec rozroznienie? Cos być wieksze od drugiego? Otóż nie. W przyrodzie wszystko jest sobie rowne...ludzie tez.
Przechodzilo mi przez glowe czasem; jak to jest, ze wyszlismy z jednego zalozenia a zrodzilo sie tyle filozofii i to za zycia Autora :-).. Doszlo do takiej groteski, ze pojawiajacy sie na Forum ludzie upominaja innych na temat splycania filozofii PP, dzialania poza Forum itd, itp...czy daja Oni sobie prawo do bycia “wyroznionym”?, “szczegolnym”? “wybranym”?
Przywiazanie jest Ich glownym ciezarem!
Jak mozna bac sie nowego...szczegolnie, ze budowanego przez ludzi Swiadomych?
Baby Ciesielskiej wyszly z Darem na ulice..tam gdzie Madrosc, wola o uwage!
Jakiz pozytek jest z Daru kiedy zamkniemy sie z Nim w domu? Mysle, ze istnieje ryzyko... szalenstwa?
I jakiz kiedy ktos kto Go posiada nie ma pojecia jak Go uzyc?
Po co bronic Tym odwaznym aby udzielali wskazowek wszedzie tam, gdzie Anioly poprowadza?
A moze uzdrowieniem byłoby ujrzenie w Pani Ani,oprocz Mistrza, Czlowieka?? I Go uszanowanie? Czy Jej trud miałby sluzyc garstce ludzi?
Jak rowniez uszanowanie woli bliskich Jej osób?
To co zapoczatkowaly dziewczyny bedzie ewoluowalo w glab.
ich zdjecia i posty to jak zaproszenie na kolacje czy kawke a czytanie, ze wieloletnie PePowki nigdy wczesniej nie slyszaly o Forum i teraz sie w nim zatapiaja to przyjemnosc...Czytanie o kolejnej osobie, ktora zaczyna sie dyscyplinowac, nie dodawac sliwek, jablek i innych pierdolek do owsianki albo wrecz kupowac ksiazki to juz radosc..
Kuszenie slodkosciami Magdy C ;-) i powrot Straczka to juz czyste wzruszenie…
Osobiscie czuje bliskosc ludzi, ktorych podziwiam i szanuje i dziekuje za to, ze moge z Nimi byc...
Swiadomosc otwiera nas na innych, na zycie, na cala egzystencje..a tedy wiedzie Droga...nigdy nie wiesz co na Niej napotkasz...majac ufnosc i otwarty umysl pozostaje pewnosc, ze tylko Dobro..
Z pozdrowieniami I miloscia.
data: 2017.02.22
autor: Ewa from the Sacred Isle
Elu z Krakowa, jaki tam z Ciebie dinozaur :) między Tobą a Moniką jest zaledwie kilka lat różnicy, więc bez przesadyzmu niepotrzebnego. Wierszyk owszem ładny, ale kąśliwy, a po co? Przecież fejsbuka masz od dawna i korzystasz, nie rozumiem więc rozgoryczenia tematem. Forum działa jak działało, a tam jest torszkę inna tematyka, luźniejsza, codzienna, do tego zdjęcia. Dla każdego coś dobrego :) dla Ciebie też - jeśli chcesz.
Pozdrowienia!
data: 2017.02.22
autor: Imbirka
A ja Wam dziewczyny chciałam bardzo serdecznie podziękować za uruchomienie grupy dyskusyjnej na Facebooku!!!! Zaliczam się do świeżynek, choć zgodnie z przepisami Pani Ani gotuję od dwóch lat. Są wzloty i upadki ale miłość do pp-owej kuchni zawładnęła moim sercem. Wciąż rodzą się w mojej głowie pytania i wątpliwości, dla wielu z Was pewnie rzeczy oczywiste, jednak nie mam na tyle czasu, by spokojnie zasiąść przed komputerem i szperać w archiwum forum w poszukiwaniu odpowiedzi. A dzięki Facebook-owi (mam aplikację na smartfonie) dostęp mam szybki. Dziewczyny przerabiają tematy dla wielu z Was-wieloletnich forumowiczek-bardzo oczywiste.Dla mnie-bezcenne :) A forum to nadal forum i często tu zaglądam...Tylko Pani Ania coś znaków życia nie daje :(
Jeszcze raz bardzo dziękuję i serdecznie pozdrawiam
Justyna
data: 2017.02.22
autor: 
Agnieszko z Krakowa, prosze dodaj coś do swojego podpisu , bo jedna Agnieszka z Krakowa już na tym forum jest choć wypowiada się rzadko, dzieki.
data: 2017.02.22
autor: Agnieszka z Krakowa
Elżbieto, przepraszam, ale stękasz. Dlaczego uważasz, że nowe rodzaje mediów są gorsze od tradycyjnych? Są nowe, inne. Nadal obowiązuje zasada, że trafi i zrozumie ten, kto ma trafić i zrozumieć - ci nieprzygotowani i tak w to nie wejdą. Nie ma znaczenia, czy to fejsbuk czy artykuł w gazecie. Sama piszesz, że z gęsiego pióra na kompa się przesiadłaś. Ile Ty masz lat, kobietko dobra? Artykuł w gazecie czy w necie też czytają różni ludzie, nie wszyscy gotowi na tę wiedzę. Problemy młodych mam są coraz większe, dzieciaki chorują tak, że furczy, matki miotają się bezradnie - dlaczego mamy nie trafić do ich większej grupy? I tak zadziała sitko to samo, co zawsze. Narzekanie, że świat się zmienia i kontestacja tej zmiany jest Twoim wyborem, nie przerzucaj tej odpowiedzialności. Forum nadal działa i mamy wreszcie przestrzeń na to, aby podyskutować o innych sprawach niż katarkowe problemy świeżynek, bo to staramy się ogarniać właśnie na fejsie. Mnóstwo osób narzekało i nawet przestało zaglądać właśnie dlatego, że się tematy powtarzały. Proponuję powrót do idei wymiany myśli i wrażeń PP-owych, a jeśli się trafi jakaś świeżynka, to też ugościmy :) To jest jasne!
data: 2017.02.22
autor: Jagoda
Wielmożna Pani Moniko, matko dwóch wspaniałych córek Jagody i Alicji, co swą osobą rozświetlasz nam mroki filozofji Pepowej i tajniki kuchni przybliżasz, racz przyjąć me słowa wyjaśnienia, iż żadna z pewnością afery wywołać nie zamierzała, li tylko swe rozmyślania na papier, pardon klawiaturę przelała … Ja, matrona wiekowa, nie nawykła do nowinek, ledwo z pióra gęsiego wyrosła już na wielką wodę pisania na maszynie rzucona, po pewnym czasie szoku doznała gdy komputer (tak zowią) ujrzała … Ledwiem do wymieniania myśli i tajnych sekretów na Forum (ki pieron zwie) przywykła, już mi ktoś mąci, coś zmieniać każe, przyzwyczajenia stare, nawyki burzy, a w dodatku mami obietnicą, iż tak będzie dla mnie „łatwiej, szybciej i przyjemniej”. W mym wieku będąc Młoda Osóbko, też będziesz obawy swe nieśmiało wyrażać, próbując cokolwiek ocalić z tego, co Tobie znane i lubiane. A tem czasem pragnę jedynie przypomnieć wszystkim, te wypociny czytającem, iż drzewiej Jaśnie Pani Anna C. mawiała, iż do Filozofji PP nikogo namawiać nie bedziem, że każdy sam trafi jeśli tak ma zapisane w księgach. Widać, że „tylko krowy na pastwiskach zdania nie zmieniają” i teraz Filozofja (nazywana w obco brzmiącym dialekcie „by Ciesielska”) będzie reklamowana (!!) jak tabletki na zgagę lub syrop na koklusz. O Matko, dziwne te czasy, dziwna ta młodzież … Tylko wciąż podtekst ten sam : sława i mamona, bo jakież inne wytłumaczenie takiej przemiany ?
data: 2017.02.22
autor: Dinozaur z Krakowa składa ukłony serdeczne ;-)
No i proszę, znalazłam się w drużynie old boyów, choć ani mi w głowie atakowanie młodzików, mówienie co i jak kto ma robić, a już tym bardziej rozstrzyganie o wyższości świąt takich nad innymi. Elżbieto, kategoria wiekowa o której piszesz to ważny okres w życiu, zwłaszcza że trwa do końca życia, więc należy mu się szczególna uwaga. Najważniejsza rada to budować swą odporność również odporność na rady;-) PP nauczyło nas słuchać swojego ciała, a z czasem warto nauczyć się słuchać swojej duszy, nie pomylić jej głosu z głosem zgromadzenia, własnych lęków i czego tam jeszcze. A szukanie inspiracji do obiadu i naśladowanie co tam kto gotuje to wspaniała zabawa stara jak świat, możliwości technicznych coraz więcej, obrazki, zdjęcia, filmy, byle tylko nie zagapić się i zdążyć ugotować swój obiad;-)
ps. Elu, przez to forum przewija się więcej fajnych krakowianek:-) pozdrawiam wieczorową porą.
data: 2017.02.22
autor: Sasanka
Witam, Pani Aniu kiedy będą nowe kursy ? Dlaczego ostatnio nie widać Pani na forum ? Brakuje Pani cennych refleksji na forum i w dziale refleksje. Czy możemy się spodziewać w najbliższym czasie nowej porcji wiedzy w postaci książki?
data: 2017.02.21
autor: łucja
Witajcie kochani :)
Poczułam się odrobinę wyrwana do odpowiedzi przez tę fejsbuczkową aferę ;)
Magda C bardzo ładnie odniosła się do wpisu Eli z Krakowa, wytłumaczyła nasze intencje. To nie jest tak, że wpadłyśmy na genialny pomysł, żeby "przerzucić" forum na portal społecznościowy.
"Jak Cię nie ma na fb to nie istniejesz...?" Skąd te pomysły, sugestie..? Jesteś, czujesz, rozumujesz, forum podczytujesz to napisz, odezwij się, podziel doświadczeniem...
Forum było, jest i będzie. To miejsce szczególnej uwagi, dla nas PePówek. Nie do ruszenia, nie do podważenia, nie do zaprzeczenia!!!
Z takich czy innych powodów zabrałam się za czytanie forum od początków jego istnienia. To jest moc nie z tej ziemi - kto czytał ten wie. Perełki sypią się z każdej, wyświetlonej stronicy. Tu zawarta jest wiedza, mądrość, esencja filozofii Pięciu Przemian by Anna Ciesielska. Myślę, że to szalony pomysł uważać, że ktoś chce z tego zrezygnować, przenieść, próbować zmienić itp.
My, baby Ciesielskiej ;) będące pod nieustającym zachwytem i zdumieniem tego, co to nasze jedzonko robi z ludźmi, jak wpływa na dzieci, ich mamy, całe rodziny - postanowiłyśmy opowiedzieć o tym światu. Wyjść poza to forum, wyjść do ludzi, szczególnie do młodych mam zmagających się z problemem alergii.
Stąd pomysł na stworzenie grupy "od alergika do zdrowego ludzika", tam doradzamy, opowiadamy o własnych doświadczeniach, instruujemy zagubione mamusie stawiające pierwsze kroki na polu kuchni PP. Taki jest cel tej grupy, chcemy pokazać mamom, że jest alternatywa dla sterydów, leków antyhistaminowych, antybiotyków. Chcemy świadczyć własnym przykładem, że można żyć inaczej.
Reklamy leków zalewają nas z każdej strony z radia, tv czy internetu. Czy w związku z tym - my nie możemy pochwalić się naszym sposobem na zdrowie...? Myślę, że warto. Zwłaszcza, że mamy przyzwolenie Szefowej na taką działalność.
Na koniec to, co najważniejsze. Kochani, nikt przecież nikogo do niczego nie zmusza, wszystko jest dobrowolne. Jeśli chcesz założyć konto na fb - zrób to, jeśli czujesz, że to nie dla Ciebie, odpuść. To forum przeżywało różne fazy - od rozkwitu, poprzez stagnację, wyciszenie po kolejny wybuch witalny. Tak jak w życiu. Są wzloty i upadki, góry i doliny... równowaga.
Gorąco wierzę, że po okresie uśpienia przychodzi pora na ożywienie. Wszystkim mamom na grupie regularnie polecamy stronę Pani Ani i to forum. Niech się zatem dzieje. Dinozaur czy Świeżynka - myślę, że znajdą nić porozumienia w duchu PP ;) Zawsze i wszędzie <3 To tylko kwestia chęci :)

P.S. CIESIELSKIE PP zostało utworzone kilka lat temu, jak szykowaliśmy się do pierwszego zjazdu. Pomagało knuć niespodziankę dla Szefowej i stanowiło płaszczyznę porozumienia między coraz większą liczbą uczestników zjazdu. Było grupą zamkniętą. Teraz zostało "odtajnione" i jest naszą kafejką PP ;) Gdzie przy kawce dzielimy się przepisami, pomysłami na obiad itd. To takie nasze, babskie miejsce, które ze względu na swoją specyfikę i "lekkość podania" ;) nie pasuje do konwencji forum. Ale to tylko moje zdanie :)

Pozdrawiam wszystkich serdecznie i całuje :)

Panią Anię i Dinozaura w szczególności :*
data: 2017.02.21
autor: Monika mama J&A
Agnieszko z Krakowa . Jak dodajesz na koncu miód do owsianki to systematycznie staje się ona płynna. Niestety miód po dodaniu musi jeszcze trochę "popyrkac na gazie" i zakończ wszystko na ostrym czyli imbirze i cynamonie. Chcemy zachować właściwości miodu i go nie gotować ale inaczej się nie da . Przetestuj. :-)
data: 2017.02.21
autor: Magda C
Agnieszko z Krakowa, wg moich doświadczeń owsianka robi się płynna w dwóch przypadkach:
1. masz sklepowy miód z kwiatów UE czyli nie wiadomo jaki
2. miód trzeba dodać do owsianki na koniec, kiedy owsianka się gotuje, dodany wcześniej rozrzedza ją.
Pozdrawiam serdecznie.
P.S. dołączyłam do grupy na FB, ale wolę forum :)
data: 2017.02.21
autor: Ika
Agnieszko z Krakowa to sprawka miodu,tj.fruktozy.Dodawaj do owsianki tylko miód rzepakowy,w nim jest przewaga glukozy nad fruktozą.
data: 2017.02.21
autor: 
Hej to i ja dodam troche do dyskusji na temat facebooka. Prosze zauważyc, ze jestesmy w rożnym wieku i nie wszyscy posiadamy telefony z internetem, wiec bycie pół dnia na telefone to lekka przesada w stosunku do wszystkich zagladających na to forum. W czasach kiedy doba jest za krótka szukanie odpowiedzi na nurtujace pytania na dwóch portalach jest czasochłonne.Opowiadanie na dwóch portalach czasochłonnym jest również.
data: 2017.02.21
autor: Alina
Hej forum,chciałam napisać słówko odnośnie fejsa ,,ciesielskiepp".Dlugo,bardzo długo zastanawiałam sie nad przyłączeniem do grupy bo nie przepadam za ekshibicjonizmem społecznościowym pt jak teraz wyglądam,gdzie byłam i z kim na wakacjach ile osob lubi to że złamałam nogę itd itp.Ale to jest bardzo szybkie zródło komunikacji pepowcow,taka codzienna rozmowa .Interesuja nas te same rzeczy,a przeciez telefon tak naprawde jest w ręce pół dnia i mozna luknąć.Podpatrzec co aktualnie pepowki mieszają w garach i czasem menu na drugi dzien w domu jest inne....Pozdrawiam:)
data: 2017.02.20
autor: Strączek
Sasanko, że niby ja? :-) Nie wiedziałam, że Szanowna Paniusia też z grodu Kraka :-) Ale fajnie! A tak przy okazji, to przyszedł mi do głowy pomysł, że skoro jest nas trzy z Kraka (Joasia też) to możemy stworzyć kolejną grupę na FB "Dinozaury na PP idą na FB" i pisać np. porady dla tych "Między czterdziestką, a śmiercią" :-) Żartowałam oczywiście !
data: 2017.02.20
autor: Elżbieta z Krakowa
Witam wszystkich serdecznie. Mam takie pytanie techniczne dotyczace owsianki (i rowniez kaszki dla dziecka) - czesto po dodaniu miodu na koniec (nawet niewielkiej ilosci) cala moja piekna gesta kaszka zamienia sie w plynna zupe :( nie wiem co knoce. Czy to nie od polaczenia cytryna + miod w tej owsiance/kaszce? ale cytryny daje tylko kilka doslownie kropelek. bardzo prosze o wsparcie bo moj Maluch taka kasza plynna pluje :( gesta je chetnie
data: 2017.02.20
autor: Agnieszka z Krakowa
Dzień dobry. Serdecznie witam forum i panią Anię. Elżbieto z Krakowa, czy ty wiesz że na świecie, a nawet w Twoim mieście żyją jeszcze dinozaury? Pozdrawiam ze słonecznego Krakowa
data: 2017.02.20
autor: Sasanka
Witajcie. W całej rozciągłości popieram Elżbietę z Krakowa. Wszystko powinno być w jednym miejscu. Nie każdy będzie zaglądał na Fb. Szkoda że PPowe forum uległo modzie \"jak niema cię na Fb, to nie istniejesz\".
data: 2017.02.20
autor: 
Prochy już dotarły,cynamon jest pierwyj sort ;] Dziękuję bardzo sklepikowi i obsłudze
data: 2017.02.19
autor: Adam z Białegostoku
Droga Pani Elzbieto z Krakowa
Przeczytalam z uwaga Pani post, rozumiem pani odczucia i obawy. Wiele z tego co Pani pisze jest sluszne; nad PP trzeba pomyslec, sie zastanowic, umiec wybierac, podejmowac w skupieniu dobre dla siebie i rodziny decyzje, nic w biegu i pospiechu. Trzeba przeczytac ksiazki , nawet kilka razy. Rozumiem Pani zdziwienie : ze tyle grup nagle powstalo i co z forum ??
Niestety musimy isc z duchem czasu, formy takie jak Facebook, Twitter, Instagram sa najbardziej rozpowrzechnionymi formami przekazu wiadomosci, tak jest i nic nie mozemy na to poradzic, mozemy byc przeciwni, burzyc sie, odcinac ale tak jest. Przecietna osoba wisi na komorce i fejsie conajmniej 2-3 razy dziennie, jak nie wiecej ;-) Mlode mamy czesto korzystaja z tego zrodla by znalezc odpowiedzi na nurtujace je pytania , moga to zrobic w biegu bo teraz takie zycie, bardzo zabiegane, w stresie, ciagle w ruchu. Stad zrodzil sie pomysl dotarcia do tych wlasnie mam, mlodych dziewczyn, ktore mimo biegu chca pomoc swoim chorym dzieciom. Chcemy , najpierw przez praktykowanie z paroma pierwszymi przepisami i wskazowkami , osadzic je na glebie PP by pozniej ze spokojem zapuscily korzenie i wglebily sie w te wiedze. To jest troche taka nauka od tylu , najpierw zobacz jak to dziala, zaciekaw i idz glebiej w PP . W grupie " od alergika ..." caly czas odsylamy tzw nowicjuszki do forum i archiwum i oczywiscie ksiazek. Jestescie tutaj nieoceniona kopalnia wiedzy i wsparciem ogromnym bardzo nam potrzebnym. Jedno nie wyklucza drugiego , mozna dzialac wspolnie, na dwoch frontach ( ciesielskie PP jest tylko i wylacznie grupa wymieniajaca sie przepisami i zdjeciami; jest na prawde fajnie ogladnac zdjecie czyjegos domowego ciasta czy pierogow z kasza gryczana :-) )
Bez poblemu mozna otworzyc na komputerze dwie strony: jedna z forum, druga z grupa i poczytac co sie u jednych i drugich dzieje, ja czasem takich pootwieranych zakladek mam 6 ;-)
Prosze zatem w miare mozliwosci do nas zagladac, forum nie idzie w odstawke, nadal dziala !
Pozdrawiam serdecznie
data: 2017.02.14
autor: Magda C
Tak sobie siedzę i dumam ... Oczywiście, że powinno nadążać się za wszelkimi nowinkami XXI w. ale czy aby na pewno w przypadku stosowania filozofii PP? Zaczęłam od końca więc śpieszę z wyjaśnieniami. Dieta + filozofia PP to nie dietka na marcowo-kwietniowe odchudzanko przed wakacyjnym szałem bikiniowo-plażowym. To DAR na całe życie, bo kto raz otworzył swój umysł i przyjął ogromny DAR wiedzy, kto raz otworzył swoją kuchnię by wpuścić tam potrawy by Anna C., ten już nigdy nie będzie \\\"taki jak wcześniej\\\". I nawet jeśli nie będzie stosował się w 100 % albo nawet zejdzie z drogi i pokieruje swoje kroki na inną całkiem ścieżkę, to i tak coś tam mu w duszy / sercu / rozumie pozostanie. Tak więc filozofia + dieta (nazwijmy całość System PP) wymaga CZASU, SKUPIENIA. Nie bez powodu Pani AC trąbiła, że układ tego Forum ma być taki, a nie inny, nie bez powodu aby ZROZUMIEĆ należało przeczytać każdą z książek po kilka razy, nie bez powodu aby nauczyć się gotować należało i wciąż należy ćwiczyć, próbować, testować. To Forum było kompendium wiedzy. Książki, kursy (swego czasu długi okres bez kursów) nie zawsze dawały odpowiedź ale Forum zawsze. A teraz ? Teraz jest Forum, jest na FB Ciesielskie PP, oraz na FB \\\"od alergika do ...\\\" i rodzi się pytanie PO CO aż tyle ? Gdzie teraz mamy zamieszczać nurtujące nas pytania? Gdzie szukać odpowiedzi? Czy to aby dobry pomysł aby mieć dwie grupy na FB i wciąż działające Forum? Hmmm ... FB daje ŁATWY, NATYCHMIASTOWY dostęp do publikowanych informacji. Tylko czy o to chodzi w Systemie PP? Czy teraz mamy o pryszczach, zgagach, kolkach, świądach i uwiądach pisać na\\\"fejsbuczku\\\" ? Czy teraz szukając informacji na konkretny temat mam przewertować obie strony na FB oraz Forum? Przyznam szczerze, że nie ogarniam sensu i intencji ... Tym bardziej, że żadna z nas doby nie rozciągnie i skoro udziela się aktywnie na FB to nie da rady już na Forum i na odwrót... A przecież wymiana wiedzy przez bardziej doświadczone była tutaj bezcenna. Ale może FORUM przetrwa skoro istnieje od maja 2004r. i oprze się kolejnemu \\\"Ciesielskiemu Wyzwaniu\\\" ;-)
data: 2017.02.13
autor: Elżbieta z Krakowa
No i zabrakło autorstwa zeznań o soku marchewkowym i chlebie codziennym....
Pozdrawiam.Ewil
data: 2017.02.10
autor: Ewil
Witam Forum i p.Annę-super wodzirejkę odżywiania....po moich wielu latach nieobecności trutaj.
Dzięki Aniu Szymańczuk za podpowiedź jak pijecie sok marchwiowy.
Dawno temu weszłam konsekwentnie w pięć przemian jak do raju: szybko astma precz, reumatyzm zastopowany i bez bólu, żero leków, samopoczucie i zdrowie super. Owsianka, zupy - to moje motto na co dzień, kawa również, ale mniejsze ilości niż na starcie. I klops! Pewna swojego zrównoważenia -odczułam ile i gdzie mam stawy, gdy zaczęłam pić systematycznie jednodniowy sok marchwiowy, każdy łyk ogrzany w buzi - zmiany wyraźnie narastały, a po 2 tygodniach wszystko razem bolesne biodro, ramię, dłonie, stopy, kolana, wewnętrzne zimno, temperatura -35,8 st.C. Oczywiście obwiniłam SOK : niezrównoważony, ale przede wszystkim surowy i zimny (chociaż niekwaśny). Mój organizm w ten sposób mówi - STOP niby niepozornemu wychładzaniu, chociaż dojo.
PP nauczyło mnie zrównoważonego odżywiania (ukochana gryczana, krupniki na wołowinie, owsianka), ale co najważniejsze - rozumienia swojego organizmu, jego osobniczych NIEwydolności w pewnych zakresach i jego Potrzeb. Herbatka TLI jest antidotum ekspresowym, 2 dni i poproblemie.
Może jeszcze napiszę, że przy odstawieniu codziennego chleba i sporadycznie ciast - przez oktawę świąt - pierwszy raz w życiu nie utyłam, a 4kg nadwaga stopniowo sobie sama znika. Nie jestem uczulona na gluten, a efekt wyrazisty - talia, płaski brzuch. Trzeba jesc to co do chleba- bez niego, czyli zrównoważone przyprawami jaja, jajecznicę, twarożek, sałatki jarzynowe, wędlinę itd.
NADMIAROWE i PUSZYSTE forumowiczki - doczytałam, iż jedynie dostępna modyfikowana pszenica, tj.mąka pszenna (wszechobecna w KAŻDYM chlebie, cieście, wafelku, niektórych makaronach) zawiera 4-krotnie więcej glutenu niż jeszcze w latach 80-tych, jego zawartość - 20%, aktualnie modyfikowana zawiera do 80% białka w bielmie ziarna. Sukces ekonomiczny, globalny! Ale nie radzą sobie nasze układy trawienne, nawet u papuśnych dzieci-opychające się naleśnikami, kluskami, makaronami, ciastem, bułkami, chlebem, pizzą. Dodam, ze nie jestem uczulona na gluten, żadnych oznak oprócz systematycznego dobierania wagi... wiek wiekiem, a metabolizm metabolizmem.
Jestem teraz przekonana, iż obserwowana dokoła nas pandemia otyłości TO bezpośredni skutek tej modyfikacji, oprócz innych drugorzędnych - obniżonej zawartości witamin i mikroelementów w dostępnych produktach żywnościowych. Patrz ksiązka \"Pszeniczny brzuch\".
A zatem najlepiej sama spróbuj, zaobserwuj reakcję organizmu i samopoczucie przy usprawnieniu metabolizmu, ale odklajstrowanego. Proponuję 3-4 tygodnie, z glutenem - tylko owsianka
(owies niemodyfikowany jest, jeszcze). Czy ktoś to sprawdził na sobie? Ciekawam zeznań. Powodzenia Pozdrawiam serdecznie
data: 2017.02.10
autor: 
...a co to już wszyscy przenieśli się na facebooka i tyle tu cennych rzeczy zostawili ?
data: 2017.02.08
autor: Sonia
Moniko mamo Jagódki i Ali. Dzięki za jakże przystępną dla mojego umysłu poradę .No to wkrótce wbijam. Pozdrawiam Wszystkich.
data: 2017.02.03
autor: Ogrodniczka
Najserdeczniej pozdrawiam miły Dwupak. Ale niespodzianka. Dziękuję także, że Ika na mój prywatny adres mailowy podała informację co z tym facebookiem. Wszystkim zdrówka życzę, bezbolesnego przejścia przez końcówkę zimy, a potem przez dojo, abyśmy rozkwitnięte i radosne przywitaly wiosenkę.
data: 2017.02.03
autor: Ogrodniczka
Ogrodniczko i wszyscy zainteresowani "niefejsbukowi" ;)
Najprościej było by wejść na Google, wpisać facebook, kiedy wyświetli się portal społecznościowy o tej nazwie, kliknąć na niego i założyć konto. Wtedy, posiadając już konto, ma się dostęp do wyszukiwarki, w niej należy wpisać "od alergika do zdrowego ludzika" - wyskoczy nasza grupa, poprosić o dołączenie i wsio!!!
Poza grupą, fanpage'em Szefowej i innymi Pięcio Przemianowymi "smaczkami" jesteśmy tam też MY!!! Dziewczyny gotujące, forumowiczki z krwi i kości, ze zdjęciem ;) mamy ze sobą stały kontakt dzięki czatowi towarzyszącemu fejsbukowi oraz za pośrednictwem stron, wpisów, komentarzy itd. itd. ;)
Ogrodniczko droga, wbijaj do nas na wirtualną kawunię ;)
data: 2017.02.03
autor: Monika mama Jagódki i Ali
Kochana Ogrodniczko :) jak miło, że o mnie pomyślałaś! Jestem, jestem... A nawet jesteśmy (bo w dwupaku).. jeszcze troszkę i mała istotka płci żeńskiej powiększy naszą (dotychczas) trzyosobową rodzinkę :)
Ściskam Cię mocno i całą resztę również!
data: 2017.02.02
autor: imbirka
No ale z racji bycia innym pokoleniem i nie grzebania w facebookach nie wiem jak Was znalezc, a te przepisy są sprawą ponętną. No i nie tylko przepisy cała oferta jest mocno ponętna. Co mam wpisać w google, żeby Was ujrzeć?. Pozdrawiam. Od dłuższego czasu myślę co się stało z Imbirką, która była taka czynna na forum.
data: 2017.02.02
autor: Ogrodniczka
Kochane Forum!!!

Na facebook'u ruszyła dziś grupa - "od alergika do zdrowego ludzika" stworzona i prowadzona przez Baby Ciesielskiej ;)

Jagodę, Magdę "Ciesielską", Edytę - Janmorkę i Monikę mamę Jagódki i Ali.

Zapraszamy serdecznie - do pogaduszek przy kawce, do radzenia, dzielenia się doświadczeniami, chwalenia fotkami pysznego jedzonka jak i przepisami Ciesielsko poprawnymi ;)

Baby, nie dajcie się prosić - wpadajcie, rozbujajmy fejsbuczek po naszemu - pysznie, zdrowo i z klasą ;)

Szefowo.... - mamy gorącą nadzieję, że będziesz z nas dumna ;) Uściski wielkie!!!
data: 2017.02.01
autor: Monika mama Jagódki i Ali
Witajcie niezwykłe kobiety,
jesteście niesamowite i pełne wspaniałych (prostych) pomysłów, za co Wam bardzo dziękuję.
Dziękuję Elżbieto z Krakowa za linka, nie wiem czemu sama nie wpadłam na pomysł zakupu przez internet.

Grzeczna Grażyno, oczywiście kasza gryczana niepalona u mnie zawsze dostępna, ale nie pomyślałam, że w tak łatwy sposób można zrobić z niej kaszę krakowską ;-)
Owszem rosół zaciągnęłam kaszą gryczaną (ale z lenistwa nie roztłukłam jej) a zupka pierwsza klasa. Synkowi bardzo smakowała.

Pozdrawiam wszystkich.
data: 2017.01.31
autor: Ewelina
Witajcie Kochani . Proszę o podpowiedź - przygotowałam pieczeń wieprzową z FZ i odstawiłam na 1/2 h . I teraz chciałabym to mięso udusić w rondlu na gazie , nie w piekarniku . Czy mam dolać wodę bez przypraw , czy wrzątek , czy zimną , ile ? Przepraszam , jeśli pytania wydają się dziwne , ale ostatnio mam z tym dylemat , a wolałabym te mięsa dusić w tych większych kawałkach w rondlu dusząc w wodzie , nawet kawałek przyprawionej wołowiny czy innego . Może to jakaś moja pomroczność w oczywistym działaniu.......;/Pozdrawiam :))
data: 2017.01.30
autor: Nesca
Ewa, jak zwykle masz rację. Sama miałam świadomość, że sałatka nie jest najlepszym pomysłem. Jednak szukałam pretekstu, żeby nie brać więcej termosów. 2 termosy z obiadem dla syna i trzeci z herbatką, do tego buty na zmianę, książeczka do czytania w podróży, śniadanie i podwieczorek dla syna oraz drugie śniadanie dla mnie powodowały niechęć do dźwigania kolejnych termosów. Muszę przemyśleć, jak to wszystko zorganizować.
Co do pośpiechu, moja chęć pospania dłużej powoduje, że później zaczyna brakować czasu.Chyba pora przestawić budzik pół godziny wcześniej. Teraz już nie jest tak ciemno rano, może dzięki temu łatwiej będzie wstawać :)
Wiesz, że ostatnio ciągnęło mnie do żółtego? Sama się zdziwiłam.

Pozdrawiam wszystkich
data: 2017.01.27
autor: Agnieszka ze wsi
Agnieszko, Twoja anemia moze byc spowodowana brakiem wchlanialnosci witaminy B12. Pani Ania Ci wyjaśni jak ja należy przyjmować. Druga sprawa to sałatka. Jest zimna i zima nie sięgałabym po nią. A gdybys nosiła plecak, może byłoby lżej dźwigać termosy. Pracując dla dużych korporacji zauważam, ze coraz więcej ludzi wozi ze sobą walizeczki na kolkach. W Irlandii, (w Polsce zreszta rownież) dzieciaki woza tak książki do szkoły. Kolejna sprawa..czy Ty się aby rano nie spieszysz? Pośpiech wypala substancje (Jagoda mówiła, zaraz po tym jak zdążyłam przetestować na sobie ;-). Usiadłam w tamtym czasie i przemyślałam jak się (szczególnie rano) ogarnąć. Zwolniłam (dosłownie każda czynność) na tyle aby moc skupić na niej uwagę...efekt był taki, ze zaczelam mieć czas na to aby przed wyjściem z domu poleżeć sobie jeszcze na płasko.
I na koniec ( ponieważ Cię znam :-)) zalecam; terapie kolorem żółtym, zupy przecierane, ( rosołek, który ostatnio zażywałas często mógł cię nadmiernie wysuszyć) i duszeniny bardziej gotowane niż smazone a przy uciskaniu punktu 36 na meridianie żołądka prosze posłuchać Waltz Lindsey Stirling. Buziolek.
Iko, jeśli mogę Ci coś podpowiedzieć w sprawie emocji ( pytałaś o Totalna Biologię) to pamiętaj proszę, ze pomiędzy Niebem a Pieklem jest Ziemia.
Pozdrawiam Wszystkich goraco!
data: 2017.01.26
autor: Ewa from The Sacred Isle
Aneczko gratuluję!
W sprawie swoich obaw może zadzwoń do Pani Ani.
Mi na niedokrwistość pomaga miód pokrzywowy, wyniki krwi się poprawiają.
Co do poziomu witaminy D3 to moja wiedza jest nieco inna niż Kamili. Z wielu źródeł czytałam, że poziom prawidłowy to min. 70 jednostek. Przy takim niedoborze jak masz obecnie 1000 czy 2000 jednostek nie będzie dawką wystarczającą. Moje dzieci mają zaleconą dawkę podtrzymującą poziom wit. D3 w dawce 2000 jednostek. Ja będąc obecnie w ciąży i mając poziom witaminy D3 na poziomie 25, mam zaleconą dawkę dzienną 5000 jednostek. Do tego konieczne jest przyjmowanie wit. K2 (MK7).
Wiem, że łatwo jest napisać, nie stresuj się. Myślę, że dyscyplina pomoże Ci pozbyć się strachu. Ja na początku ciąży miałam zaplanowany tygodniowy urlop z mężem, gdzie z jedzeniem było różnie i faktycznie jakieś niepokoje mnie dopadły. Jednak powrót do domu i do dyscypliny pomógł mi przywrócić spokój wewnętrzny.
Pozdrawiam Cię serdecznie
data: 2017.01.25
autor: Agnieszka ze wsi
Aneczko ! Gratulacje ! Wypowiem sie tylko co do witaminy D3. Faktycznie bardzo tego malo masz, ale chyba nic nie stoi na przeszkodzie, zebys sobie kupila suplement (w Polsce sa takie fajne tabletki w oleju lnianym, http://oleofarm24.pl/product-pol-70-D-Vitum-Forte-R-1000-j-m-witamina-D-dla-doroslych-oraz-dzieci-powyzej-6-roku-zycia-36-kapsulek.html). Z lekarzem możesz sobie ustalić jaka jest maksymalna dawka dla Ciebie czy 1000 czy 2000 jednostek. W naszej szerokości geograficznej to każdy ma deficyt witaminy D3, wiec u Ciebie nie ma tragedii. Dobrze było by dociągnąć do ok 35-40 9 ng/ml. To jest minimum, żeby wszystko dobrze hulało. Pozdrawiam,
data: 2017.01.25
autor: Kamila z Paryża
Witajcie, dziewczyny. Pisze do Was z prosba o porade. 2016 zakonczyl sie dla mnie cudowna nowina, ze jestem w ciazy, chociaz juz przestalam wierzyc, ze moze sie udac. Zrobilam pierwsze wyniki badan (teraz zaczynam 10 t.c.) i sie troche zaniepokoilam: lekko metny mocz, liczne nablonki plaskie i pojedyncze bakterie. Troche metny mocz mam od dawna, ale nie zwracalam na to uwagi bo raczej mi nic nie dolegalo na co dzien. Poza tym lekko obnizona hemoglobina, calkiem sporo hematokryt i obj. czerwonych krwinek. Zaczelam jesc miod pokrzywowy. I cos co mnie bardzo niepokoi - skrajnie niski poziom wit. D3 - 9 ng/ml, a norma to 30-50 ng. Zaczelam bac sie o dzidziusia, czarne mysli mnie nachodza, niskie wibracje strachu... mamy, jak radzilyscie sobie z takimi myslami? Jestem na pp od prawie 4 lat, z rozna dyscyplina. Teraz odrzucilo mnie od naszej pysznej kawy, pije imbirowke i tlaci / tli. Na sniadanie owsianka, w pracy jakas salatka jarzynowa / jajeczna z chlebem, nalesniki z miesem albo zupa z kanapkami. Mieso mi teraz nie bardzo wchodzi, mam mdlosci i wzdecia. Wieczorem staram sie cos na cieplo zjesc. Jesli ktos moglby cos poradzic, bede bardzo wdzieczna. Wizyta u lekarza dopiero za tydzien. Pozdrawiam wszystkich prawie-pozimowo :)
data: 2017.01.25
autor: Aneczka
Dzień dobry,

czy w Nowym Roku będą kursy?

Pozdrawiam
data: 2017.01.25
autor: apt
Witam,
poniżej link do sklepu, który może przydać się wszystkim tym którzy albo mieszkają w mniejszych miasteczkach albo nie mają czasu na bieganie po sklepach.
Jest tutaj m.in. poszukiwana ostatnio kasza krakowska niepalona i wiele innych dobrych produktów. Oczywiście trzeba doliczyć koszt przesyłki ale koszt benzyny i czas jaki tracimy na szukanie też jest jakąś kwotą mierzony :) Pozdrawiam odliczając dni do końca zimy :)) Czyli już, już !!!
https://www.sante.pl/produkty/kasza-gryczana-krakowska-300g/
data: 2017.01.23
autor: Elżbieta z Krakowa
Dziękuję. Ślę ukłony.
data: 2017.01.23
autor: Hieronim
Hieronim,myj sie w rumianku
data: 2017.01.22
autor: Bratka
Witaj Hieronim. Wszystkie zmiany na narządach płciowych wymagają wizyty u lekarza i diagnozy. Ponadto utrzymuj swój styl życia i dbałość o odpowiednie odżywianie. W licznych postach przewijał się wątek dobrodziejstw ze strony zioła ostrożeń. Może spróbuj poczytać w archiwum. W każdym razie z wizytą nie zwlekaj i może mając diagnozę napisz jeszcze raz i ktoś o głębszej wiedzy odpowie Ci. Póki co powodzenia i powrotu do zdrowia.
data: 2017.01.22
autor: Ogrodniczka
Witajcie, miło mi dołączyć do znakomitego grona dbających o zdrowie. Mam 63 lata i sam sobie gotuję. Odkrywam energetyczną kuchnię 5 przemian. Dobrze się czuję, ale mam pewien intymny problem. Być może związany z kilkoma tygodniami w stresie i zimnie. Brak możliwości gotowania. Skóra na moim członku pęka i wysusza się. To boli. Jak mogę wspomóc odżywianie, popijanie, co jest dla mnie teraz zabronione? Proszę o poradę. Ukłony i podziękowania
data: 2017.01.20
autor: Hieronim
Agnieszko ze wsi, do naleśników dodaję trochę mąki ziemniaczanej i sporo jajek. Ciasto zostawiam na godzinę, żeby odpoczęło. Ja zrezygnowałam ze składania i zwijam :-) Wtedy się nie łamią :-) Mój adres: prymulka12@gmail.com
data: 2017.01.20
autor: Prymulka
Ewelino, kup kaszę gryczaną niepaloną / dostępna ekologiczna w Kauflandzie/ i ją rozbij tłuczkiem. Uzyskasz w ten sposób drobną kaszę.
data: 2017.01.20
autor: grzeczna Grażyna
Witam wszystkich,
dziękuję Moniko za dokładną instrukcję dotyczącą inhalacji i rewelacyjny pomysł na \\\"domek parowy\\\". Zastosowałam i synkowi również domek parowy się bardzo spodobał, na początku uciekał bo za ciepło w tym domku mu było ;-) ale potem nie chciał kończyć zabawy ;-).
Inhalator poszedł w odstawkę, zawsze uważałam go za rewelacyjny wynalazek, ale jednak babcine sposoby są najlepsze. I fakt nigdy nie pomyślałam o bakteriach w rurkach. Pomimo codziennego mycia to i tak z pewnością coś tam się zadomawia i czeka na okazję. Brrrr.

Ziemniaczki u mnie też są podawane, ostatnio wg przepisu - ziemniaki z wody, a tak to przeważnie gotowane były z solą i tyle. Czy takie mogą być, czy zawsze z cebulką i czosnkiem i przyprawami. Bo te z przepisu są najlepsze, ale jak się śpieszę to wrzucam do wody i sól i gotowe.
Chyba jednak sama sobie odpowiem na to pytanie. ;-) Zawsze wg przepisu. Bo tylko z solą nie mają energii.
Czasem trzeba coś napisać, żeby to zrozumieć.

Kasza krakowska u mnie póki co niedostępna- całe Tarnowskie Góry przeszłam i nic. Ale zamówiłam w jednym sklepie. Zobaczymy. Wszyscy stawiali wielkie oczy -o co mi chodzi.

Pozdrawiam wszystkich ciepło.
Ewelina
data: 2017.01.19
autor: Ewelina
Prymulko, bardzo Ci dziękuję za rady. Jakoś brakowało mi pomysłów na dania a widzę, że masz spore doświadczenie w gotowaniu bez glutenu. Mam jeszcze pytanie, czy udaje Ci się zrobić naleśniki, które się nie łamią/kruszą przy składaniu? Te, które robił mój mąż (u nas mój maż jest m. in. od naleśników) niestety mocno się łamały.
Prymulko, mam jeszcze jedną prośbę, czy możesz podać mi swojego maila? Chciałabym Cię o coś zapytać poza forum. W Twoich starszych wpisach w archiwum poruszałaś temat, na który chciałabym do Ciebie napisać.

Pozdrawiam serdecznie
data: 2017.01.17
autor: Agnieszka ze wsi
Witam Wszystkich serdecznie,

Strasznie długo nie pisałam, ale cały czas Was czytam:) Przy okazji dzisiejszego Blue Monday muszę się czymś optymistycznym z Wami podzielić. W mojej córki szkole nie było dzisiaj połowy dzieci z powodu różnych styczniowych dolegliwości:( Są w jej klasie 3 dziewczynki, które z powodu różnych nietolerancji pokarmowych dostają do szkoły swoje obiadki i mamy pilnują aby nie było słodyczy, jogurcików, itp. I jak możemy się domyślać tylko ta trójka jest całkowicie zdrowa - reszta, która jeszcze chodzi do szkoły smarka i kaszle. I jak tu nie wierzyć, że jesteś tym co jesz.

Ewelino, na wszystko trzeba w życiu poczekać - zdrowie rodzinki przyjdzie w swoim najlepszym czasie. Nie zadręczaj się tylko spokojnie gotuj i obserwuj. Moje dziecko ma nawrót alergii po 1,5 roku, ale jestem spokojna, bo wiem, że to minie - jak będę na to gotowa:))

NukaKuka - dzięki za info o Totalnej Biologii - jest w tym moc:)

Gorące pozdrowienie dla Was Wszystkich i ukłony dla Pani Ani i całej rodzinki. Mam nadzieję, że spotkamy się znów na którymś z kursów. Dużo zdrówka w Nowym Roku:)
data: 2017.01.16
autor: Ewa-nie-z-Irlandii
Witajcie Kochani, szukam dobrego lekarza medycyny chińskiej w Krakowie. Podrzućcie informację na maila: joanna@tiramisustudio.com
Dziękuję i pozdrawiam!
data: 2017.01.16
autor: Joanna z Krakowa
Ika, wpisz sonie totalnabiologia.net, tam będzie jeszcze jedna strona podana, prowadzą ją polscy terapeuci. Pozdrawiam
data: 2017.01.16
autor: NukaKuka
Ewalina, rosół zaciąga się kaszą gryczaną, to znaczy na wrzący rosół sypiesz szczyptę soli, cytrynki i wsypujesz kaszkę krakowską (gryczaną, nie paloną, bardzo drobną) albo zwykłą gryczaną nie paloną. Gotujesz toto godzinkę, szczypka kminku, czarnego pieprzu i już. Dokładny przepis Pani Ani jest w refleksjach :)
A ziemniaki podajesz, czy tylko kasze do obiadu? Ziemniak też czasem musi być.

NukaKuka a gdzie można więcej o Totalnej Biologii przeczytać?
data: 2017.01.15
autor: Ika
Jeszcze raz ja ;)

Działanie naparu z ziół pt. majeranek:
- zawiera związki chemiczne, takie jak eugenol sabinene, alfa -terpinene, cymen, terpinolen, linalol, wodzian cis-sabinene, octan linalilu, terpinen-4-olu i terpineol, które znane są jako mające właściwości przeciwzapalne i silnie przeciwbakteryjne

i jeszcze nasz tymianeczek:
- tymianek ma działanie przeciwbakteryjne i aseptyczne, dlatego skutecznie łagodzi infekcje gardła i jamy ustnej. Działa także wykrztuśnie i rozkurczowo - tę właściwość wykorzystano w celu wyrobu syropów na kaszel suchy i mokry.

Tak więc za po mocą inhalacji z naparu z tych ziół nawilżasz ciepłą parą oskrzela i płuca, rozrzedzając wydzielinę i pomagając się jej pozbyć a dodatkowo działasz antybakteryjnie, przeciwzapalnie wykrztuśnie i rozkurczowo. Voila... :) Sama dobroć, tylko korzystać :)

Hej!
data: 2017.01.14
autor: Monika mama J&A
Ewelino, inhalacje wywarem z ziół robisz starym babcinym sposobem. Zagotowujesz gar wrzątku wsypujesz kilka łyżek (dla dziecka powiedzmy na gar 2-3l - 1 łyżka tymianku albo majeranku), zmniejszasz gaz, gotujesz chwilkę - 2-3 min, następnie przelewasz napar do plastikowej miedniczki i wdychacie z maluchem opary, dobrze jest nakryć dodatkowo głowę ręcznikiem, zabezpieczyć, żeby para tak szybko nie uciekała. Oczywiście musisz uważać, żeby dziecko się nie poparzyło, ja zawsze bawiłam się z córeczką w domek, robiłam z krzeseł nakrytych ręcznikiem "konstrukcję domku" ;) stawiałam na środku miedniczkę z naparem z ziół i wchodziłyśmy do takiego domku z ulubionymi książeczkami do czytania. Dobrze jest, jak dziecko się śmieje, wtedy nabiera powietrza, które dociera głęboko. Można z tego zrobić fajną zabawę, my lubiłyśmy "parowy domek" ;)
Potem oklepujesz dziecko, kładąc dupką do góry, klepiesz od dołu płucek - w górę, ręką złożoną w łódeczkę. Powinnaś słyszeć pięknie odrywający się kaszel po takim zabiegu :) I tak kilka dni, do całkowitego pozbycia się kaszlu.
Generalnie rzecz ujmując masz tak wzmocnić organizm, by sam wyrzucił to co trzeba w celu oczyszczenia się.
Inhalacji typowej, z nebulizatora i soli fizjologicznej nie polecam. Nie pijemy zimnej wody, nie pozwalamy też, by zimny płyn wtargnął do naszego ciała inną drogą. Ogrzewamy się, nie wychładzamy, to tak z punktu widzenia PP. Z perspektywy medycznej, powiem Ci, że znana w moim mieście laryngolog również odradza ten sposób inhalacji mówiąc że po pierwsze kiedyś takich "cudów" nie było i ludzie radzili sobie pięknie z kaszlem, katarem - które są naturalną reakcją oczyszczającą organizmu, po drugie nawilżając zbytnio zimną solą fizjologiczną stwarza się idealne środowisko do namnażania bakterii (zwróciła również uwagę na elementy inhalatora - te rurki, końcówki, które nie są zwykle sterylizowane po każdym użyciu i same w sobie stają się niestety źródłem bakterii).
Wiem, że jednak gro lekarzy poleca ten sposób. Kwestię zostawiam do rozważenia i samodzielnego zdecydowania czy tak robić czy nie.
Pozdrawiam Cię ciepło :)
data: 2017.01.14
autor: Monika mama J&A