Jeszcze słów parę…

 

Przypominam, proszę uważajcie z kończeniem na smaku słodkim! Jest dojo, tak łatwo przewalić z tym smakiem. Po paru dniach, potrawy ponownie kończymy na smaku ostrym i kontrolujemy nasz apetyt. No i pilnujemy krążenia, czyli ruch i jeszcze raz ruch. Podobnie z kilerką – teraz w czasie dojo – stosujemy ją jedynie  w sytuacjach koniecznych, tj. brak apetytu, suchy kaszel przedłużający się. Czyli śledziona zimna i słaba. Wówczas możemy wypijać ją przez 2,3 dni, a potem już tylko pilnować właściwych posiłków.

Teraz, gdy przetacza się przez ludzi lawina schorzeń, dolegliwości, widać jak na dłoni, że większość z nich pojawiła się naprawdę z błahych powodów. Oczywiście prym wiedzie zimno, któremu dajemy codzienne przyzwolenie na niszczenie siebie i swych dzieci. Tę własną głupotę i brak rozsądku nazywamy hartowaniem i dyscyplinowaniem rodziny i siebie. Tak, można, ale mądrze!

A co jeść właśnie teraz? Ten tłusty czwartek w czasie dojo to oczywiście lekka przesada, jakaś ironia losu? Mimo wszystko, jestem pewna, że przy odrobinie rozsądku damy radę onemu pączusiowi, hej! :)

Po za tym, za wszelką cenę pamiętamy, aby nie dowalać już sobie głupotami. Posiłki wszystkie gotowane, cytryny ciut więcej, przypraw tyle, aby było strawne. Pilnujemy ciepła, a dla ruchu kupujemy wreszcie drabinki!